Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

34 lata za kradzież słoików z dżemem

Posted by Marucha w dniu 2017-06-19 (poniedziałek)

– Leżę, palę, jem, śpiewam. I tak przez 34 lata – mówi Ryszard, którego sąd przymusowo umieścił w szpitalu psychiatrycznym za kilka włamań do blokowych piwnic. Jego pobyt przedłużany jest na podstawie półrocznych opinii lekarzy… Wstrząsające historie ludzi skazanych na tzw. detencję!

„Władza personelu szpitala”

– Nie odwiedza mnie adwokat. Osobiście w sądzie nie byłem. Sędzia też u mnie nie był nigdy. Ostatni raz na spacerze byłem kilkanaście lat temu, albo więcej. Leżę, palę, jem, śpiewam. I tak przez 34 lata. Chciałbym wolności trochę zażyć – opowiada Ryszard.

Ryszard nie chce pokazać swojej twarzy. W 1983 r., jako 19-latek, jechał lubelskim autobusem bez biletu. Wezwani milicjanci znaleźli w jego torbie słoik z dżemem. Ryszard podczas przesłuchania przyznał się do kilku włamań do blokowych piwnic. Mówił też, że zdarza mu się wędrować bez celu po ulicach miasta.

Śledczy skierowali go na badanie psychiatryczne, a lekarze nabrali podejrzeń, że nastolatek ma schizofrenię. Ryszard zamiast do aresztu, trafił do szpitala. Za jego kratami jest od 34 lat.

– Za występek, który jest zagrożony karą dwóch lat pozbawienia wolności, ktoś w szpitalu psychiatrycznym jest dwadzieścia parę lat. Takiego absurdu nie może być. Ta władza personelu szpitala powinna być zdecydowanie ograniczona. Rozwiązaniem mogą być rotacyjne kontrole, które wyeliminują sytuacje, w których lekarz nie lubi pacjenta i wystawia mu opinię okresową negatywną – uważa Piotr Wojtaszak, adwokat.

Tzw. detencja to przymusowe leczenie psychiatryczne. Warunkiem jej przedłużenia jest decyzja sądu, który co pół roku ocenia, czy pacjent może wyjść na wolność. W praktyce zaś decyduje opinia lekarzy: jeśli utrzymują, że po wyjściu badany „może popełnić przestępstwo”, sąd przedłuża detencję. W ten sposób człowiek może spędzić za kratami resztę życia.

8 lat za kratami szpitala. Sąd: niewinny

Inżynier Krystian Broll za rzekome groźby wobec sąsiada, trafił do szpitala w Rybniku. W końcu dzięki interwencji Rzecznika Praw Pacjenta po ośmiu latach odzyskał wolność, ale pobyt w szpitalu zrujnował mu zdrowie.

– Jeśli osiem lat i dwa miesiące szpikują chemią tak wstrętną, że ludzie odpływają, to jak to może działać na system krwiotwórczy? – zastanawiał się Krystian Broll. Była to niestety jedna z ostatnich naszych rozmów z inżynierem. Przegrał walkę z białaczką. Zanim zmarł, zdążył odzyskać dobre imię. Sąd Najwyższy uznał, że nigdy nie popełnił przestępstwa. Pan Krystian cieszył się jednak wolnością zaledwie dwa lata.

– Taki żal powstał w sercu straszny. Bo on chciał bardzo żyć. Mówił: jeszcze parę lat mógłby pożyć, skończyłbym remont, cieszyłbym się domem. Nie wyszło. Zasnął i się nie obudził – mówi Aleksandra Broll.

Wyszli ze szpitala i umarli

Krystian Broll był jednym z wielu pacjentów, których po odzyskaniu wolności bronił Piotr Wojtaszak.

Feliks Meszka za rzekome groźby wobec sąsiadów spędził w szpitalu 12 lat, zmarł rok po wyjściu.

Jan Kossakowski za zaprószenie ognia we własnej stodole trafił tam na 23 lata. Wolnością cieszył się kilka miesięcy: choć psychiatrzy twierdzili, że fizycznie jest zdrowy, na wolności okazało się, że cierpi na przewlekłą chorobę płuc. Na ratunek było za późno.

– Nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić, że ktoś będąc pod stałą, 24-godzinną opieką personelu medycznego, wyszedł w takim stanie zdrowia, w jakim wyszedł pan Jan Kossakowski. To potwierdza, jakiej jakości są opinie okresowe redagowane przez lekarzy co sześć miesięcy. To jest najlepszy dowód na to, że te opinie nie są rzetelne – uważa Rafał Choroszyński

Całe życie w psychiatryku. Dyrektor: „Gdzie miałby pójść?”

Lekarze ze szpitala, gdzie Ryszard spędził za włamania do piwnic całe dorosłe życie, nigdy nawet nie próbowali znaleźć mu miejsca w Domu Opieki Społecznej, gdzie na wolności mógłby dalej się leczyć. W tym samym szpitalu znaleźliśmy dwóch innych mężczyzn, którzy trafili do zamkniętego szpitala z powodu błahych przestępstw – drobnych kradzieży i gróźb. Obaj są tam od siedemnastu lat. Szefowie szpitala umówili się z nami na spotkanie przed kamerą.

– Pan Ryszard jest osobą ciężko chorą psychicznie. Sąd orzekł, że jego przebywanie na wolności będzie się wiązało z zagrożeniem dla porządku prawnego – mówi Piotr Krzewicki, lekarz psychiatra o pacjencie, który przebywa w szpitalu z powodu kradzieży słoików z piwnic.

Na stwierdzenie reportera, że pobyt w placówce zniszczył mu życie i zdrowie, lekarz odpowiada: – Nie jest tak, że leczenie psychiatryczna czyni z ludzi wraki. Redaktor szuka sensacji.

Natomiast Marek Piotrowski, z-ca dyrektora Szpitala Psychiatrycznego w Radecznicy dodaje: – Zestarzał się. Bo jaki jest inny powód? Tu w szpitalu zabezpieczamy jego najważniejsze potrzeby życiowe. Być może, gdyby stąd wyszedł, nie miał by takich możliwości. Gdzie miałby pójść?

Obrońca nie widział i nie rozmawiał z klientem!

Opinie wydawane przez lekarzy szpitala są podstawą do orzeczeń sądu.

– Sąd opiera się na tych opiniach uznając, że one są wszechstronne i dla niego wyczerpujące, nie budzące wątpliwości. Z tym stanowiskiem zgadzają się strony tego postępowania. Prokurator nie skarży postanowienia, również obrońca. Sąd może wysłuchać internowanego, ale nie musi. Nie widział najwidoczniej tutaj takiej konieczności. W tym konkretnym wypadku, leczenie nie jest skuteczne i sąd nie może podjąć innej decyzji – uważa Dariusz Abramowicz, rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie.

Każdy z przymusowych pacjentów szpitala ma przyznanego z urzędu obrońcę, który bierze udział w posiedzeniach sądu na temat przedłużenia detencji. Adwokatem pana Ryszarda jest od siedmiu lat Rafał Choroszyński.

– Nie widziałem potrzeby, żeby poinformować o tym Rzecznika Praw Obywatelskich. Mam zaufanie do organów orzeczniczych sądów. Nie rozmawiałem z panem Ryszardem. Nigdy u niego nie byłem – mówi Rafał Choroszyński, adwokat. [sic!!! – admin]

W ostatnich miesiącach wizytator sądowy z Lublina w końcu dostrzegł, że Ryszarda R. przez kilkadziesiąt lat nie badał ani jeden lekarz spoza szpitala, w którym przebywa. Czy oznacza to, że przeprowadzenie takiego badania otworzy w najbliższych miesiącach panu Ryszardowi drzwi do wolności? Sprawie będziemy się bacznie przeglądać!

http://uwaga.tvn.pl

komentarze 3 to “34 lata za kradzież słoików z dżemem”

  1. Iran said

    System szatana już tu jest i pajęczą siecią zaciska pętle na szyjach `wiernych i nie`. Kto nie wierzy niech uwierzy. To zaledwie przykład pracy tej bestii. Wyznawcy pieklą się dwoją i troją, za $ pejczem zamachowym machiny zła.

    Pozdrowienia dla pana Maruchy i jego `wojownikow`.

  2. osoba prywatna said

    Polskie więzienia będą łagrami zagranicznych korporacji?
    http://ewinia.nowyekran.pl.neon24.pl/post/138924,polskie-wiezienia-beda-lagrami-zagranicznych-korporacji

  3. Sebastian said

    Okazuje się, że w Polsce można legalnie porwać człowieka z ulicy i więzić go trzy i pół roku w lochach. Mowa oczywiście o casusie pana Macieje Dobrowolskiego, który po odsiedzeniu prawie czterech lat w areszcie śledczym został zwolniony bez postawienia zarzutów.

    Świadczyć to może o jednej, bądź kilku rzeczach łącznie.

    Prowadzący śledztwo prokuratorzy całkowicie nie znają się na robocie, kompletne debile po prostu, i powinni natychmiast zostać dożywotnio zwolnieni z roboty, żeby nie niszczyli swoją niekompetencją życia innym ludziom. A może znają się na robocie, ale celowo spartaczyli sprawę, bo mieli odgórny prikaz? Śledztwo w tej sprawie jest konieczne – mamy przecież przypadek porwania do więzienia niewinnego człowieka – dlaczego tak się stało? Czy było zamówienie przełożonych? Czy opierano się na fałszywym pomówieniu, czy może na spreparowanych dowodach? To rzecz wtórna – dożywotni zakaz sprawowania funkcji prokuratorskich jest tutaj oczywisty.
    Sędziowie podpisujący kolejne przedłużanie aresztu śledczego – j.w.
    Jeśli tylko wyjdzie na jaw, że decyzje pozbawiające wolności Bogu ducha winnego obywatela RP były naciągane, to herszt szajki porywaczy poprzebieranych za funkcjonariuszy publicznych, powinien dostać minimum 10 lat pierdla.
    Odszkodowanie, jakie z pewnością dostanie pan Dobrowolski nie załatwia sprawy.

    http://kontrowersje.net/dlaczego_rz_d_pis_rozwa_a_zalegalizowanie_kidnapingu

Sorry, the comment form is closed at this time.