Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Polski e-samochód: słuszny konkurs w mało słusznej sprawie

Posted by Marucha w dniu 2017-06-25 (Niedziela)

Wyniki I etapu konkursu spółki ElectroMobility Poland na projekt karoserii polskiego samochodu elektrycznego wywołały sporo szumu. Wśród nadesłanych propozycji znalazło się bowiem sporo rysunków, które w ogóle nie powinny przejść przez konkursowe sito, a które szybko stały się obiektem drwin na portalach społecznościowych.

Wśród profesjonalnych wizualizacji znalazły się również takie, które mogłyby co najwyżej aspirować do konkursu plastycznego w szkołach podstawowych, a nie znaleźć się w drugim etapie plebiscytu na wizję karoserii samochodu, który docelowo miałby trafić do produkcji.

Jednak nawet wysokiej jakości propozycje nie są traktowane przez znawców branży jako koncepcja samochodu.

– Mam potężny problem natury poznawczej – wyznaje Maciej Pertyński, jedyny polski juror w konkursie na Światowy Samochód Roku. – Czy rozmawiać o obrazkach, które przyszły na konkurs, a które mogłyby zyskać poklask wśród zawodowców w firmach motoryzacyjnych, czy też o tym o co z konkursem chodziło ogromnemu konsorcjum złożonemu z firm energetycznych. Czy chcieli mieć ładne obrazki na ścianę? Bo z ideą powstania samochodu nie ma to nic wspólnego – dodaje Pertyński.

Nieco inaczej widzi to Marcin Bołtryk, dziennikarz motoryzacyjny „Pulsu Biznesu”.

– W założeniach konkursu nie jest wyłonienie karoserii samochodu. To są propozycje, rodzaj referendum, w którym Polacy rysują samochody – mówi Bołtryk. – Dopiero na podstawie kierunków, które zostaną wyznaczone na podstawie tych prac, przy współpracy z profesjonalnymi biurami projektowymi ma powstać ta karoseria. Ten konkurs nie jest bez sensu – dodaje.

Marcin Bołtryk zaznacza jednak, że niewiadomych jest mnóstwo.

– To przypomina sytuację, w której wymyśla się krój ubrania, a dopiero potem zastanawia się, czy ma to być ubranie na narty, robocze czy wyjściowe. Tak się tego nie robi – zaznacza Bołtryk. – Krawiec nie uszyje garnituru bez zdjęcia miary – dodaje.

– Człowiek, który zleca zaprojektowanie samochodu, przede wszystkim musi określić, co w tym samochodzie ma być. Cztery miejsca? Samochód elektryczny, OK, ale co to znaczy? Czy będzie się opierał na baterii akumulatorów, które np. w Tesli ważą 1100 kg? Czym to będzie napędzane? – wylicza Maciej Pertyński.

Zdaniem Marcina Bołtryka nie ma z kolei biznesowego sensu tworzenie od podstaw samochodu, który miałby trafić do masowej produkcji ze względu na czas i koszty opracowania takiej koncepcji.

– Stworzenie nowego samochodu w normalnych warunkach zajmuje osiem lat. Wychodzący na rynek volkswagen arteon już teraz ma gotową wersję poliftingową [co to jest? – admin], która będzie dostępna za 4 lata – dodaje Maciej Pertyński.

Marcin Bołtryk
Paweł Sołtys
http://www.bankier.pl

Komentarzy 50 to “Polski e-samochód: słuszny konkurs w mało słusznej sprawie”

  1. konfuzjusz said

    Wersja poliftingowa w odróżnieniu od wersji monoftingowej odznacza się mnogą ilością ftingów. To takie proste, panie Gajowy.

    Samochód elektryczny który w roku zdaje się 1901 pobił rekord szybkości (105 km/hr) był projektowany i konstruowane w czasie o wiele krótszym niż osiem lat. (to z cąła pewnością była wersja monoftingowa).

    Co tu komentować.

  2. Zerohero said

  3. Zerohero said

    @1, Konfuzjusz

    „Samochód elektryczny który w roku zdaje się 1901 pobił rekord szybkości (105 km/hr) był projektowany i konstruowane w czasie o wiele krótszym niż osiem lat. ”

    Tak. A grę komputerową w latach 70/80 jeden człowiek pisał w 2 miesiące. Dziś setka osób tworzy grę w 2 lata.
    i co w związku z tym?

  4. konfuzjusz said

    nie wiem.

  5. konfuzjusz said

    Samochód albo motocykl elektryczny to każdy może zaprojektować. To prostsze zadanie niz w przypadku pojazdu na paliwo. Ale system przechowywania energii i ładowania to dopiero jest zagwozdka i o to rozbija się cała koncepcja. Pan Boydar jako elektryczny człowiek może potwierdzić.

  6. Zerohero said

    Łatwo jest zaprojektować jeździdło. Samochód niekoniecznie. Zacytuję problemy z rajdową wersją Poloneza:

    „Prędkość maksymalna w zależności od przełożeń skrzyni biegów wahała się od 200 do 230 km/h. Od 0 do 100 km/h auto przyspieszało w mniej niż 6 s[b] Z uwagi na ogromną moc i moment obrotowy, szybkość reakcji na pedał gazu, brak docisku aerodynamicznego, zbyt przesunięty do tyłu rozkład mas oraz początkowo, niedostateczną sztywność nadwozia, bardzo łatwo było samochód obrócić. Z tych powodów, mimo tylnych opon o ogromnej szerokości, samochód wykazywał skrajną nadsterowność.”

    Projektowanie samochodu to sztuka. trzeba znaleźć kompromisy między miejscem na pasażerów, środkiem ciężkości itd. Trzeba wiedzieć jak zaprojektować nawet głupie plastyki aby po kilku tysiącach kilometrów nie zaczęły trzeszczeć. Jedna wiązka kabli poprowadzona pod zbyt dużym kątem może narobić o samochodzie złej opinii. To są tysiące dupereli, które amatora przerosną.
    Wiedza kumuluje się w firmach mających doświadczenie. Jakie doświadczenie w budowaniu samochodów ma rząd PiS? Żadne. Solidaruchy mają tylko doświadczenie w zamknięciu FSO.
    Poza tym co to znaczy zaprojektować samochód? Czy np. system ESP wlicza Pan we własny projekt czy kupuje od zewnętrznej firmy? Gdyby zaczynać zupełnie od zera, to nad opracowaniem samych klocków hamulcowych trochę się zejdzie.
    Ford przy projektowaniu nowego Mustanga zatrudniał europejskich specjalistów, bo Amerykanie nie są zbyt dobrzy w projektowaniu samochodów które mają skręcać. Amerykański kloc z lat 60 miał jechać na długich prostych.
    Jak będzie zakręcał polski samochód elektryczny?

    Kto i gdzie będzie go serwisował?

    Mam nadzieję, że ludzie którzy to lansują mają świadomość skali wyzwania. Zbudowanie samochodu „dla ludu” jest trudne. Klika piłsudczyków nie potrafiła tego dokonać, komuchy potrafiły tylko kupować licencje, a solidaruchy nie potrafiły nawet utrzymać działających zakładów.
    Dziś solidaruchy chcą starować od zera.

    Brawo!

    😀

  7. Boydar said

    Potwierdzam (5). Ale pragnę też zwrócić uwagę, że obecnie w Polsce nie produkuje się nawet banalnego BC107. Już nie. Wynika z tego, że komponenty oraz system sterowania takiego toczydełka, wcale nie muszą rodzić się nad Wisłą. Poza tym, jakie osiągi ma mieć to „cudo”. Rower Pana Gajowego jest zarąbisty, co nie oznacza że z Lublina do Warszawy dojedzie przed Pendolino. Jeżeli ma mieć umiarkowane zastosowania, to zaprojektowanie przy dzisiejszym wsparciu informatyczno komputerowym nie stanowi większego problemu, nawet dla studentów. Zaprojektowali marsjański łazik (nb. też elektryczny, hi !) to i z tym sobie poradzą.

  8. Marucha said

    W Polsce zlikwidowano rodzimą produkcję niemal wszystkiego. Specjaliści powyjeżdżali, przekwalifikowali się, poumierali bez wychowania następców.
    Wnioski są zbyt oczywiste, aby je tu głosić.
    Produkować to Polska może kapcie góralskie i hulajnogi z plastyku.

  9. konfuzjusz said

    Spalinowe jedzidło jest skomplikowane i to twór wielu generacji inzynierów. A elektryczny samochód to dla fachowców od motoryzacji pryszcz. Dla elektryków czy energetyków za to wcale nie taki pryszcz i dlatego wciąż jeździmy na spaliny.

    Teraz tak. Podamy przykład na jedną taką sytuację, Może banalną ale typową. W USA i w ogóle na Zachodzie dostępny jest produkt zwany hub motor. Elektryczny silnik w piaście do roweru albo motocykla. Kosztuje dosłownie psie pieniądze. 185 zielonych razem z kołem i oponą. Rowerowy ma moc około jednego kilowata. Nic tylko przykręcić, podłączyć akumulator i jeździć z szybkością do 40 km/h. Oczywiście są do tego baterie, to już nieco większy wydatek, litowe pozwalające przejechać 20 mil kosztują troche mniej jak 400 zielonych. No fajnie. Inwestycja dolarów 700 i jeżdżę sobie do roboty, nie musząc płacić rat za samochód, rejestracji, ubezpieczeń i nie wydając pieniędzy na paliwo.

    Otóż nie, wcale że nie naiwny obywatelu. Jak masz silnik o mocy ponad 450 watów, jak prawią przepisy najnowsze, i łącznie z…. (jak sie nazywa praca nogami na rowerze? Nie chcę tu uzyc słowa niecenzuralnego) no więc lącznie tą pracą nóg na rowerze plus silnik jedziesz szybciej niż 20 mph, musisz wyposażyć rower w światła hamulcowe, drogowe i zarejestrować, nie mówiąc o ubezpieczeniu.

    Czyli w swietle prawa jak się nie obrócisz, dupa lex sed lex. Bo prawo to instrument w rękach władz do trzymania stada na czubkach palców u nóg i rąk. Ale o tym już było.

    Lepiej więc kupić konia albo wyhodować sobie parkę strusiów pociągowych. Na to jeszcze nie ma prawa. Chyba.

    A ja pamiętam czasy w których w ogóle nie trzeba było posiadać samochodu…

  10. konfuzjusz said

    Jak to, panie Gajowy, ze nie ma specjalistów? Są specjaliści w Polsce. Od pijaru. HRu, marketingu (prestiżowy wielce fach), a nawet od projektowania. Wnętrz. O, i jeszcze sa filologowie, czy też fijologowie, jak ich zwał.

    Tak jest.
    „Specjalistów”od pierdoł w stylu „europeistyka” to w Polsce od ch…
    Admin

  11. Jurek said

    Pojeździłem sobie trochę Teslą. Tam nie ma nic skomplikowanego! Wszystkie bajery sterowane są cepowatym systemem androida !

    Podobne silniczki elektryczne robiliśmy od zera na zajęciach technicznych w podstawówce 50 lat temu. Bateria za 2 pięćdziesiąt, rozkręcała ten silniczek w ułamek sekundy i utrzymywała obroty niewyobrażalnie długo.
    Dzisiaj problem ładowania bateryjek Tesli w 30 minut rozwiązano zupełnie banalnym pomysłem, podłączając jej akumulator do kilkudziesięciu prostych ładowarek impulsowych! Mało tego, stacje ładowania akumulatorów są np. w Szwecji co 100 km za darmo. Do tych stacji postawiono z premedytacją kawiarnie i restauracje by w czasie ładowania żelastwa, podładować Corpus.

  12. konfuzjusz said

    Mozna tez wymieniać baterie, ale to wymaga infrastruktury i unifikacji w krańcowej formie.

    Ale co tu stukać, elektryczne pojazdy (na fuel cell również), uderzają w giszefta mafii petropaliwowej.

    I jeszcze jest holdzgas.

  13. Jurek said

    Właśnie Panie Konfuzjuszu ! I jeszcze humangas. Duuuuużżżżo gazu.

    W tych autach najprostsze są silniki i bateryjka. Sporo jest zaś dodatków dla sprawienia wrażenia, że auto musi być bardzo drogie.

    W aucie w którym jeździłem, były elektrycznie podnoszone drzwi. Bajer kosmiczny ale ciągle psujący się. Wystarczało, że w czasie jazdy nawiało na dach nieco ciężkiego śniegu i błota z jezdni, a drzwi już się nie otwierały. A jak się już otworzyły, śnieg ssypywał sie prosto na siedzącego pasażera. Gdy pada deszcz, poprzez uszczelki w drzwiach przecieka woda na kolano kierowcy nie mówiąc o sensie otwierania drzwi, gdyż woda z dachu zamieniała auto w kabinę prysznicową.
    Poważne mankamenty, których nie rozwiązano 8-mio letnim wdrażaniem zamiany żelaza w złoto .:-)

  14. MatkaPolka said

    Polscy projektanci samochodów Polacy wśród elity

    https://moto.wp.pl/polscy-projektanci-samochodow-6062061772121217g

    Najbardziej znanymi Polakami w branży są styliści, którzy projektują samochody dla największych światowych marek. Audi, BMW, Jaguar, Ferrari, Alfa Romeo, Ford, a nawet Tata swój wygląd zawdzięczają polskim projektantom.

    Wśród nich samochodów znajdziemy wielu uznanych polskich artystów. Tomasz Jara jest w branży już od ponad 30 lat. Nieco mniejszy staż ma Justyn Norek, który przez lata tworzył popularne włoskie samochody, a dzisiaj jest głównym projektantem Taty. Sukcesy odnoszą też dużo młodsi styliści jak Kamil Łabanowicz odpowiedzialny za wygląd Audi. Co ważne, Polacy nie tylko wykonują drobne zadania, ale zajmują wysokie stanowiska. Jacek Frohlish odpowiada za wygląd nadwozi takich modeli BMW jak serie 5, 6 i 7 oraz SUV-y z oznaczeniem X. Natomiast Tadeusz Jelec już od kilkunastu lat jest jednym z najważniejszych projektantów w Jaguarze.

    Pochodzący z Giżycka Tadeusz Jelec Jaguar Design Studio. Polak pracował nad projektami dla rożnych firm samochodowych jak Mazda, Holden i Volvo, jednak najważniejsze projekty Tadeusza Jelca wiążą się z Jaguarem.

    Tadeusz Jelec: Jaguar
    Adam Bazydło: Peugeot, Ford
    Justyn Norek: Fiat, Alfa Romeo, Lancia, Tata
    Zbigniew Maurer: Alfa Romeo
    Janusz Kaniewski: Alfa Romeo, Citroen, Ferrari
    Kamil Łabanowicz: Audi
    Jacek Froehlich: BMW
    Tomasz Sycha: BMW
    Tomasz Jara: Ford

  15. Zerohero said

    Pan Konfuzjusz nie widzi przeszkód. Jak ten ślepy koń który na pytanie o udział w biegu z przeszkodami powiedział, że nie widzi przeszkód.

    A ja ponawiam pytanie dotyczące choćby autoryzowanych stacji obsługi, których sieć za granicą sama się nie stworzy, a przecież rynek krajowy jest za mały aby produkcja była tylko nań skierowana.
    Ponawiam pytanie o właściwości jezdne, bo „inżynier konceptowy” może zrobić efektowne cudo któremu dupę zarzuca na każdym zakręcie.
    Ponawiam pytanie o kontrolę jakości z którą np. Alfa Romeo miała w latach 90 ogromny problem, choć same projekty miała dobre.
    Ponawiam pytanie o efektywność ekonomiczną produkcji.
    itd.

    Czemu? Bo podejrzewam, że pod płaszczykiem budowy samochodu szykowane są malwersacje.

  16. Zerohero said

    @MatkaPolka

    To są pracownicy zagranicznych firm a nie mityczni Polacy którzy ściągną do kraju na wieść, że ojczyzna buduje nowy samochód.

  17. MatkaPolka said

    Oni współtworzą światową motoryzację – polscy projektanci samochodów
    http://www.motofakty.pl/artykul/oni-wspoltworza-swiatowa-motoryzacje-polscy-projektanci-samochodow.html

    Powinniśmy się cieszyć zawsze, kiedy słyszymy o naszym rodaku zdobywającym sławę i uznanie w jakiejś dziedzinie za granicą. Nie inaczej jest z motoryzacją. A tutaj mamy kilka powodów do dumy. Polacy pracowali bądź nadal pracują w największych firmach i projektują flagowe modele uznanych marek. Oto najgłośniejsze polskie nazwiska w branży.

  18. konfuzjusz said

    Niech pan uważnie czyta, panie Zero. Własnie to są przeszkody. Unifikacja i infrastruktura.

    Matko Polko: Samochód musi być praktyczny i funkcjonalny. Ładny niekoniecznie. Tak uważam, ale ludziska wolą bajery, czego nie wolno mi potępiać. Problem w tym, ze bajery sa kreowane przez projektantów głównie w celu podbicia ceny. Po co mi w samochodzie lodówka i żelazko z wodotryskiem? Ale niektórzy lubią i z tym nie ma dyskusji.

    Trzy dekady temu był w uzyciu dość udany samochód elektryczny o zasięgu 250 km przy tradycyjnych akumulatorach. Projekt zarznięto. O tej historii ponizej:

    .http://benzina.blog.pl/2015/01/05/kto-zabil-samochod-elektryczny-taka-historia/

  19. Paulaner said

    Dinozaur przypomina : Jest taki pan , ktory zajmowal sie serwisowaniem wpzkow elekstrycznych w stoczni …

  20. Boydar said

    Czy Dinozaur przypadkiem nie obraża uczciwych i kompetentnych serwisantów od wózków na prąd ?

  21. NICK said

    konfuzjowanie; to lubię.
    Tylko qrva nick jakiś słaby…..?

    Cuś mnie się wydaje, gościu, że dni masz policzone.

    A piszę o całokształcie.

    Można.
    Się nawrócic.

  22. Boydar said

    A dlaczego się Pan przyssał do Pana Konfuzjusza ? Nie przekracza granic konwencji Gajówki. Albo nie zauważyłem.

  23. Ona said

    Elektryczny samochód? Przecież płaczą, że w Polsce zabraknie energii elektrycznej . A kiedy człowiek na baterię? Już dużo nie brakuje. Już niektórzy ludzie mają sztuczne nogi , ręce, serce, oko, zęby, nerkę a szaleńcy zwani dla niepoznaki naukowcami, pracują nad podłączeniem mózgu do komputera. Niedługo powstanie świat Terminatora i robo-copa. Ci szaleńcy w swoich chorych filmach, niby SF, cały czas pokazywali nam, jaką planują dla nas przyszłość.Witajcie w koszmarze.

  24. ERROR 404 NSZ said

    ad. 23 Ona

    – „Inteligentny” komputer, składająca się z 16 tysięcy procesorów sieć neuronowa…
    – Hybryda ,pół cyborg pół człowiek – 2030 …
    – Dymitr Itskow – „Projekt 2045”

    etc., etc.,…

  25. NICK said

    Już ja wiem. Czemu.
    „Konwencje”
    Azaliż QaMaci. Mało jest?

    Przepraszam Konfuzjusza.
    Jak zwykle napisałem. Po prostu.

  26. Boydar said

    Wszystkich chcesz Pan zabić ?

  27. NICK said

    Wierchuszkę?

  28. NICK said

    Nie, nie, nie.
    Trza mieć.
    Baczność.

    I weź mi Pan nie odpowiadaj. Dzisiaj. I, więcej. Poproszę.
    Dzisiaj.

  29. Boydar said

    Tu jedyną wierchuszką jest Gajowy Marucha Wacław. Reszta (mnie nie wyłączając) to sobie może, powierchuszkować. I bardzo qurwa słusznie. Jedyne takie miejsce, gdzie się ma pewność.

  30. Boydar said

    No dobrze, dzisiaj mogę ewentualnie przestać 🙂

  31. konfuzjusz said

    Chcesz pan? Mi to dynda i powiewa, kalafiorem na przedwojennej agrafce. Prosze o jedno życzenie. Proszę wreszcie wykasłać: Panie konfuzjuszu, nie życze sobie pańskiej obecności na tym zacnym forum. You wanna, you gatta. Fantazje zostały sprywatyzowane, to i Konfuzjusz z przydatkami tez może. No, dawaj pan, na co pan czekasz?

  32. NICK said

    Ciekawe?
    Następny?
    Ja Ci przestanę!!! 🙂 .
    Wbrew!
    Ale jaja, przypadkowe.
    Kumpla nie lubię. Nyndra.

  33. e-auto said

    Tesla wreszcie pokazała samochód, na który stać Polaka. 160 tys. zł za samochód, który nigdy nie zatankuje benzyny.

    Za: http://natemat.pl/175831,nie-ma-ladowarek-nie-ma-serwisow-ale-polacy-i-tak-kupuja-auta-tesli

    Tesla sprzedała w ubiegłym roku 50,8 tys. elektrycznych aut. W tym szacuje że sprzedaż wyniesie ponad 90 tys. Dlatego Elon Musk , amerykański miliarder i współzałożyciel spółki już został okrzyknięty człowiekiem, który ratuje świat od spalin. Gdyby tylko pozwalały na to moce produkcyjne fabryki mógłby znokautować tradycyjnych producentów samochodów. Wcześniej „lobby spaliniaków” wraz z dziennikarzami motoryzacyjnymi wielokrotnie wieszczyło koniec jego biznesu. Dziś każdy z wiodących koncernów ma w ofercie samochód elektryczny. Ale tylko Tesla bierze zaliczki na rok przed rozpoczęciem produkcji.

    Jest jeszcze:

    BMW i3 175 000 PLN
    Nissan leaf 126 000 PLN
    Renault zoe 90 000 PLN bez akumulatorów na własność
    Renault kangoo 104 000 PLN bez akumulatorów na własność
    smart fortwo coupe electric 79 900 PLN (wersja bez akumulatorów na własność, wynajem ok. 250 zł netto/m-c)

    Są jeszcze hybrydy.

    Za rok 2016:

    6960 hybryd i 347 samochodów elektrycznych – tyle pojazdów na paliwa alternatywne zarejestrowano w Polsce w ciągu trzech pierwszych kwartałów roku.

    Za:http://www.bankier.pl/wiadomosc/Ile-samochodow-elektrycznych-zarejestrowali-Polacy-7483297.html

  34. Wieś Rządzi Światem said

    @11 Ale już nie będą za darmo. Samochody o napędzie elektrycznym są oczywiście przyszłością komunikacji.

  35. Piekarz said

    29. Zgoda, Radyobie ( …Tu jedyną wierchuszką jest Gajowy Marucha Wacław….) tyle, ze:

    Każda władza deprawuje, a władza absolutna deprawuje absolutnie.

    Power tends to corrupt, absolute power corrupts absolutely. (ang.)
    Źródło: „Letter to Bishop Mandell Creighton”, 1887

    John Emerich Edward Dalberg-Acton (1834–1902) – angielski historyk, filozof polityczny, teoretyk wolności i polityk. Bardziej znany jako Lord Acton.

    Potrzebne sa lustra

    Panie Jurek – Renault i Matra nigdy nie dali rady rozwiazać problemu drzwi w interesujacym samochodzie Reanult Avantime….

  36. konfuzjusz said

    Bądź pan mężczyzną. Z jajami. Mogą być kwadratowe. Dawaj pan. Nic nie kosztuje i nie będzie dla pana żadnych konsekwencji.

  37. NICK said

    Pan się przeeeeeeśpiiiij.
    Szanowny. Konfuzjuszu.

    „socjocyborgowy: piekarzowy”

    Też.

  38. Maćko said

    Szanowni, zgoda ZAWSZE kosztuje mniej niz jej brak.

    Zgoda?

  39. NICK said

    NIE!

  40. konfuzjusz said

    Panie Maćko, ja sie wcale z panem Nickiem nie kłócę. Gdzie Pan zauważył jakąs kłótnię? Już nawet z panem panie Maćko czasami bywa ostrzej, choć nierzadko w mirę konstruktywnie. (coś za coś).

  41. NICK said

    Jest? Powyżej?
    Milczę zatem.
    Niestety.

    Zero satysfakcji.

  42. konfuzjusz said

    Dobra, to ja ide. Nieproszony żem wlazł, nieproszony wylezę. Żelazna konsekwencja Natury.

    Nikt Pana przecież nie wygania!
    Admin

  43. Marucha said

    A propos władzy….

    Gdyby komuś w nagłym ataku kretynizmu przyszło na myśl cokolwiek kojarzyć a propos właściciela tej witryny:

    Nikt nie jest zmuszany do przebywania w gajówce. Nikt nie musi stosować się do poleceń gajowego, nikt go nie musi nawet szanować. Każdy może sobie pójść stąd w cholerę i obrabiać gajowemu dupę na innych forach, dając upust swej frustracji..

    To co to, kurwa, za „władza”?

  44. Maćko said

    Panie Kongfucjuszu, gdzie ja napisalem, ze ktos sie klóci?

    Wszak moje slowa niosa tresc o zgodzie tylko:

    „Szanowni, zgoda ZAWSZE kosztuje mniej niz jej brak.
    Zgoda?”

    Wiec, Szanowny Wirtulany, zgoda z ta moja teza czy nie?
    ***
    Dygresja – Koledzy wiedza, ze równosci miedzy ludzmi nie ma i nie bedzie nigdy? Na przyklad:
    W danym i rozpatrywanym przypadku, ten co „zgode” kultywuje sie wzbogaci a ten co niezgode sieje sie zubozy. I wirtulana równosc zaniknie.

  45. Maćko said

    Wymazywanie wpisów to jest atrybut wladzy.

    A w kontekscie wpisu 44 lepiej jest Gajowego chwalic niz go obsmarowywac. Budowac raczej niz dezelowac.

    Chwalic mozna za plecami ale ganic lepiej prosto w oczy.

  46. Boydar said

    Nie każda władza deprawuje. Przynosząca nieuprawnione korzyści – tak. Władza w Gajówce sprowadza się do krzepkiego trzymania łopaty i zasad. Oraz dokładania własnego czasu i pracy.

    Ponadto nad Gajowym Maruchą jest jeszcze Prawda i Uczciwość. Nie jest więc to ani władza arbitralna ani absolutna.

  47. Ryś said

    ad 46 Boydar

    To nie władza, to służba.

  48. Boydar said

    posiadanie tej władzy jest nieodzownym atrybutem tej służby

  49. zero said

    Mam szczerą nadzieję iż Pan Prezes Partii jednym dekretem nakaże wymianę wszystkich aut spalinowych na auta napędzane tymi prostymi silniczkami na bateryjki, a nasze elektrownie węglowe radośnie dostarczą odpowiednią ilość prądu do ładowania I będzie czysto I zielono I wszyscy będą usmiechnięci jak na okładkach pisemek Świadków Jehowy. Grunt to prunt a prunt to elektryka.

  50. NICK said

    Konfuzjuszu Szanowny; dej pokój.
    Se gadamy.
    Po pogawędkach?
    Mniemanie mamy.

Sorry, the comment form is closed at this time.