Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Sklepy zrobią cię w balona

Posted by Marucha w dniu 2017-07-07 (piątek)

Spokojnie. Felieton dotyczy sklepów w Wielkiej Brytanii. W Polsce nigdy do tego nie dojdzie.
Admin

Brytyjskie sklepy niebawem staną się jak egzotyczne targowiska – tyle że pozbawione możliwości negocjacji. Sprzedawca będzie oceniał, na ile może wydoić klienta i taką właśnie cenę ustali przed zakupem. Wszystko dzięki automatyce.

Technologia dała ludziom dostęp do mrowia towarów i usług, superpromocji, megadeali i innych takich. Uczyniło to nasze życia bardziej komfortowymi i lepiej wyposażonymi w telewizory Full HD, ale zdaje się, że oto zbliża się kasjer z rachunkiem. No bo przecież nie myśleliście, że to wszystko dla waszego dobra i teraz będzie tylko taniej?

Taniej będzie tylko wtedy, kiedy niski będzie popyt. Gdy popyt będzie wysoki – będzie tylko drożej.

Wyobraźcie sobie sytuację, gdy w upalny letni dzień zaglądacie do lokalnego marketu po ulubione lody na patyku dla siebie i całej rodziny. Trzy dni temu, kiedy mocno dżdżyło, a słupek rtęci ledwie dobijał do piętnastej kreski powyżej zera, kosztowały one funta za sztukę. Jakież musi być wasze zdziwienie, gdy nieoczekiwana inflacja podbiła cenę do 2 funtów za sztukę. A może to pomyłka lub próba wulgarnego oszustwa?

Nic z tego, robaczki – system się nie myli. Oszukuje, owszem, ale w sposób systemowy a nie przez drobne kanty. Słowem, nie można tu pociągnąć do odpowiedzialności sklepu, a tym bardziej sprzedawcy i wymusić korekty ceny. Bo cena jest korygowana w oparciu o aktualne zapotrzebowanie konsumenckie. Jeśli towar lepiej się sprzedaje w danym momencie, jego cena rośnie. Jeśli sięga po niego mniej osób – stawkę można (warto) obniżyć.

To efekt „rewolucji”, która – jak twierdzą fachowcy – podbija zachodnią Europę, Stany Zjednoczone i właśnie dociera na Wyspy. Wyspy są oczywiście częścią zachodniej Europy, ale podobno Brytyjczycy są bardziej „cost-conscious” i trudniej ich robić w balona, stąd pewne opóźnienia w stosunku do postępów w Europie kontynentalnej. Gdy jednak system „płynnych cen” stanie się standardem, żadnych przeszkód już nie będzie. Po prostu dla klientów nie będzie innej opcji niż płacić tyle, ile w danym momencie domaga się sklep.

Technicznie, rzecz jest prosta, technologicznie – niewiele bardziej skomplikowana. Papierowe metki z cenami odchodzą do lamusa. Zastąpią je elektroniczne wyświetlacze. Dzięki nim podmianki cenowe staną się banalnie łatwe, bo realizowane w sposób automatyczny. Algorytmy oceniające, ile towarów z danej kategorii sprzedaje się danego dnia, będą mogły podnieść ich cenę w razie wzmożonego popytu. Tak jak w powyższym przykładzie z lodami, na które rośnie zapotrzebowanie w upalne dni. Podczas kanikuły podrożeją również napoje bezalkoholowe, piwo, okulary przeciwsłoneczne i tym podobne gadżety. Zimą pewnie wzrosną ceny grzańca i imbiru.

Nad szybkim i masowym wdrożeniem nowych rozwiązań pracują już największe siedzi retailerów działających w UK, m.in. Tesco, Sainsbury’s, Morrisons. E-ceny umożliwią im zmienianie stawek za poszczególne produkty nawet kilka razy dziennie. Przymiarki do wprowadzenia „płynnych cen” czynił już w zeszłym roku Marks & Spencer, który zastosował je do swojej oferty lunchowej. Markety tej sieci oferowały tańszy lunch przed 11 rano, by ściągnąć klientów o porze, kiedy sklepy są stosunkowo puste.

W porze, kiedy sklepy będą stosunkowo pełne, ceny będą oczywiście podążały w przeciwnym kierunku. Dlatego niebawem, w celach oszczędnościowych, warto będzie pomyśleć o robieniu sprawunków z samego rana lub przed północą, gdy klientela nieco przerzednie.

Zdaniem szefa firmy Displaydata, zajmującej się implementacją systemów e-price, nowa technologia zdominuje brytyjski handel w ciągu dwóch lat. Już teraz sprzedawcy zaczynają „szaleć” na jej punkcie. W bardzo osobliwej formie skomentował te wynalazki rzecznik sieci Sainsbury’s: „Nieustannie poszukujemy sposobów, w jakie technologia może nam pomóc polepszyć doświadczenie zakupowe naszych klientów”.

Jeśli kiedyś, na przykład w londyńskim metrze, przyłapiecie złodzieja wydobywającego portfel z waszej kieszeni, nie omieszkajcie podziękować mu za wysokiej jakości doświadczenie handlowe. Lub przynajmniej za udaną transakcję.

Pan Dobrodziej
http://www.mojawyspa.co.uk

komentarzy 8 to “Sklepy zrobią cię w balona”

  1. Siu said

    A co z metkami z ceną? Też będą je zmieniać kilka razy dziennie?

    Będą elektroniczne, sterowane z komputera.

    Admin

  2. bryś said

    Następnym etapem będzie aktywny profil klijenta w sklepie, co już funkcjonuje w internetach częściowo – metka „widzi” osobę i komputer kalkuluje cenę. Ściąga historię zakupów, co „przyjaciele” z książki twarzowej (fb) ostatnio kupili, popatrzy w jakim byłeś/a ostatnio nastroju i heja.

  3. Re: Artykul..
    A kto na taki pomysl wpadl??? Oczywiscie, ze zydowscy spkulanci… A „gielda papierow wartosciowych” …. Czyz to nie jest podobny kalejdoskopowy „cyrk???”…
    ========================
    jasiek z Toronto

    http://polskawalczaca.com

  4. Antymon said

    Pozostaje mieć nadzieję, że w dniu wprowadzenia tego bandyckiego systemu ludzie wyjdą na ulice i powywieszają jego „genialnych” autorów na latarniach po uprzednim wypruciu flaków.

  5. Ewax said

    @1: Nic nowego, francuziki już od ładnych kilku lat mają takie wyświetlacze w swoich auchanach i innych casinach…

  6. GonDar said

    W Polsce to już jest np. TESCO. Nie trzeba „mróweczek” do pracy. A zmiany cen? Przyjęte zostanie to bez żadnego wzdrygnięcia. Karta płatnicza, telefon płatniczy, debet, kredyt itd.
    Ale „gotówkowicze” będą mieć problem. Bo budżet się nie będzie spinał…

  7. Marcin said

    Bez znajomości psychiki bydła roboczego by tego nie wprowadzili bo niby po co? Wiedzą że bydło robocze i tak zapłaci więcej bo nie będzie mialo wyboru a przyzwyczajenia trudno się zmienia.

  8. Cyborg said

    1. Kupować wiecej u gospodarze niz w supermarkecie. Albo na targu.
    2. Zostawić bystregofona w domu
    3. Placić gotówka
    4. Zalozyć czapke z rondem… albo elegancki kapelusz.

    5. Szukać rozwiazań a nie wyszukiwać problemów.

    Proste.

Sorry, the comment form is closed at this time.