Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

PiS chce reanimować PGR-y. Planuje oddać je rolnikom

Posted by Marucha w dniu 2017-07-11 (wtorek)

[Szlag mnie trafi… zniszczono, złośliwie zniszczono PGR-y, puszczono ludzi na zieloną trawkę, bo tak się spodobało kundlowi Sorosa, Balcerowiczowi. Teraz chcą je reaktywować. Tak, samo jak chcą odbudowywać stocznie i „repolonizować” banki. Po to, żeby ponownie je sprzedać żydowskim inwestorom za grosze.
Admin]

Słynne PGR-y, kojarzone dziś z poprzedni epoką, mogą przejść renesans. PiS pracuje bowiem nad programem aktywizacji regionów wiejskich i polską wieś chce ożywić, reaktywując majątki po Państwowych Gospodarstwach Rolnych. Zniszczone chlewnie lub stodoły mają trafić w ręce tych, którzy będą mieli na nie plan.

– Kompleksowy program wsparcia jest potrzebny, żeby dokonała się aktywizacja obszarów, gdzie są niewykorzystane budynki będące w gestii Agencji Nieruchomości Rolnych – powiedział Krzysztof Jurgiel, Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Jego słowa cytuje Radio Szczecin.

[Kto widział poniszczone po-pegeerowskie budynki wie, że już do niczego się nie nadają. Co najwyżej, jako dekoracja filmowa – admin]

Radio Szczecin informuje, że teraz specjalne zespoły powołane przez wojewodów mają przeprowadzić analizę tego, które byłe PGR mogą znów zostać wykorzystane. Udostępnieniem budynków dla rolników zajmie się Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa, który zastąpi likwidowane: Agencję Rynku Rolnego oraz Agencję Nieruchomości Rolnych. KOWR zacznie działać od 1 września.

[A jaka jest miesięczna pensja w tych zespołach specjalnych? – admin]

Zapraszamy do współpracy

http://businessinsider.com.pl

Komentarzy 40 to “PiS chce reanimować PGR-y. Planuje oddać je rolnikom”

  1. GonDar said

    Panie Gajowy po co sprzedawać jak można dać w użytkowanie. Związki wyznaniowe mogą podobno kupować ziemię. A PGR miał dużo ziemi przeważnie. I dotacje będą. I miejsca piękne(Mazury, Żuławy, Pomorze). I mieszkać można. I żywność produkować i wysyłać do Palestyny.
    Jak to było Operacja Most?:)

  2. Marek B said

    Podobnie jak Admin i komentatorzy, doszukiwałbym się tutaj drugiego dna.

    Być może są już przygotowane dotacje i przyjadą inwestorzy z kibuców coby odbudowywać w Polsce rolnictwo. Będą na nich czekały pieniążki, gotowe do pracy za grosze czarnuchy i fajne nieruchomości.

    Nowy Izrael.

  3. jazmig said

    Gdyby ktoś miał jakiś plan dotyczący tych budynków, to by je dawno wykupił i realizował swoje pomysły. Tereny popegeerowskie to obecnie kompletna zapaść społeczna. Są to ludzie bez inicjatywy, przyzwyczajenie do czasów, kiedy wszystko co PGR produkował, kupowano na pniu.

    Dzisiaj Polska jest w UE i musi konkurować z innymi krajami jak chodzi o ceny i jakość żywności. Dlatego dawne PGR-y nie mają żadnych szans. Jeżeli ktoś wierzy w to, że państwowe firma wygra z prywatną bez protekcjonizmu państwa, to jest kompletnie oderwany od rzeczywistości.

    Jeżeli PiS naprawdę chce ożywić te tereny, to powinien wprowadzić tam różne ulgi podatkowe, łatwą możliwość kupna ziemi i inwestowania. Natomiast to co oni proponują, to jest po prostu tworzenie stanowisk dla swoich wiejskich popleczników, bo na tych terenach PiS przegrywa z SLD.

  4. Moher49 said

    Pseudo-rolniczym agencjom wysychają źródełka, więc trzeba szukać nowych, coby jedzonko dla rodzin i pociotków było.

  5. Marcin said

    Chcą reaktywować tylko po co? Obce markety sprowadzają szajs że swoich krajów,rosyjski rynek zamknięty a europejski ograniczony. A budynki taniej jest nowe postawić niż remontować ruiny.

  6. hulsz said

    Niech zyd zakasa rekawy i odbuduje to co zrujnowal a my potem odkupimy od nich za 10 procent wartosci.

  7. hulsz said

    Słynne PGR-y, kojarzone dziś z poprzedni epoką, mogą przejść renesans. PiS pracuje bowiem nad programem aktywizacji regionów wiejskich i polską wieś chce ożywić, reaktywując majątki po Państwowych Gospodarstwach Rolnych. Zniszczone chlewnie lub stodoły mają trafić w ręce tych, którzy będą mieli na nie plan.

    Stara zydowska taktyka .Niech ktos to wezmie najlepiej na duzy kredyt odbuduje a my potem zarzniemy go odsetkami.

  8. Cyborg said

    http://niezalezna.pl/87600-zapomniane-tradycje-polskiego-kooperatyzmu
    ….Księża, polskość i pieniądze

    Polska spółdzielczość narodziła się na terenie zaboru pruskiego. W latach 70. XX w. w Wielkopolsce, na Kujawach i Kociewiu zaczęły powstawać pierwsze kółka rolnicze. W 1872 r. ks. Augustyn Szamarzewski stanął na czele Związku Spółek Zarobkowych Polskich. Jak podkreśla Remigiusz Okraska na kartach książki „Kooperatyzm, spółdzielczość, demokracja. Wybór pism”: „Ważną rolę w rozwoju ruchu w zaborze pruskim odgrywali kapłani, co pozwalało przełamać obawy ludności wiejskiej. Towarzyszyło temu propagowanie oszczędności oraz podkreślanie znaczenia współpracy warstw słabszych”.

    Jeden z liderów polskiej spółdzielczości tamtego czasu, ks. Stanisław Adamski, tak wprost o tym pisał: „Kwestii socjalnej nie usunie się choćby najwięcej licznymi kasami oszczędnościowymi, ani też samymi wykładami o oszczędności – to pewne. Ale niemało przyczynić się można zakładaniem kas oszczędności do tego, żeby (…) rozbudzić chęć oszczędzania u tych, co dotąd niejeden grosz niepotrzebnie zmarnowali”.

    W wielkopolskim Śremie swoją wielką pracę społeczno-gospodarczą wykonywał ks. Piotr Wawrzyniak, dyrektor tamtejszego Banku Ludowego, prezes Towarzystwa Przemysłowego św. Wojciecha, patron Związku Spółek Gospodarczych i Przemysłowych. …..

  9. narozniak said

    przy okazji czworaki wybudują i będzie mieszkanie plus

  10. Archer said

    W Bieszczadach PGR-y się nie opłacały ze względu na trudne warunki uprawy i słabą ziemię, i w gospodarce wolnorynkowej i tak by zbankrutowały. Ale pod Wrocławiem, w zachodnio – pomorskim, miałyby szansę się utrzymać po okresie przejściowym. I można by wtedy je w całości prywatyzować.
    A nie, tak jak w latach 90-tych, celowo doprowadzono wiele PGR-ów do bankructwa, maszyny sprzedawano za 10% ich rzeczywistej wartości, resztę co się dało to rozkradziono, budynki po PGR-ach zdewastowano i niszczeją. Taka jest ta „polnische wirtschaft” lat 90-tych rządzone przez postkomunistów, solidarnościowców, i tych z ‚narodu wysranego’.

    Rolnictwo było trudne, ale opłacało się pasterstwo.
    Admin

  11. uwazam ze PIS dobrze robi ze ponownie daje mozliwosc reanimowania martwych PGR ,Stoczni i innych dziedzin gospodarki polskiej .Tylko w ten sposob krajowcy znad wisly moga miec szanse na zalegle nam splaty za sraty moralne!

  12. Bryś said

    Admin – Norwegom się opłaca. W Szwecji pewnie też można kupić owcze mięso.

    Pewnie, że można wyjść na swoje, jeśli np. uprawia się owies i hoduje owce, a nie upiera przy uprawie winogron i hodowli krów nizinnych.
    Admin

  13. Bryś said

    Szkoda że tacy pro wiejscy nie byli jak mieli koalicje z Samoobroną i Św.p Andrzeja Leppera w rządzie.

  14. MoszeKantor said

    Wszystkie partie wszyscy politycy od siudmej bolesci.MOWIE WAM WSZYSTKIM
    WONT Z POLSKI WONT Z POLSKI.
    TANDETO ludzka .Ludzie o bydlecych ;;;;;;;naturach WONT Z POLSKI

  15. Re: Artykul..
    Wyglada na to, ze to powtorka z poprzedniego „cyrku” balcerowiczo-zydowskiego…
    ===========================
    jasiek z Toronto

    http://polskawalczaca.com

  16. Carlos said

    Brys – celne

  17. Grace said

    Panowie przepraszam bo kobiecie nie wypada, ale tego skurwysyna Balcerowicza jak i inne kanalie trzeba pod sąd…Znam PGR-y od podszewki. Wiem doskonale jakie przynosiły zyski. Mój szwagier był pracownikiem wielkiego PGR w woj. zielonogórskim. Podobni jak moi tesciowie na wschodzie Polski. Zniszczyli nie tylko PGR- przede wszystkim zniszczyli ludzkie, ustabilizowane życia. Zapłacicie za to wy parszywe kundle…

  18. Boydar said

    Gów*no tam „celnie” (16), Panie Carlos, i nie szkoda. Samoobrona była analogiczną kliką jak cała reszta. Różnica była podobna jak w przypadku pierwszej Solidarności – poważna liczba członków zdecydowana była walczyć o wspólne i polskie, nie tylko o swoje. Mieli pecha, było za wcześnie. A śp. Lepper nie posłuchał dobrych rad i uznał że mając żylaste łapy nadmucha pod wiatr historii. No to Go wzięło i zwiało.

    Ktoś wyżej i dużo wcześniej zdecydował, że to właśnie PiS stanie się narzędziem eksterminacji dotychczasowego układu. Co nie oznacza, że materia pisdy jest lepszej jakości; raczej bardziej posłusznej i bezwzględnej. A może po prostu wisi na większych hakach.
    Róbmy swoje i nie wtrącajmy się; w katakumbach też można być przyzwoitym człowiekiem i dobrym Polakiem.

  19. Cyborg said

    15. Jasiek – wszystko jest czarne?
    WSZYSTKO?
    OMG!

  20. Zbyszko said

    Pewnie chodzi o to, by okupant potworzył sobie dla swoich majątki „szlacheckie”, do których będą się zjeżdżali na polowania i inne uciechy szlacheckie.
    Jeżeli tych PGRów nie przejmą spółdzielnie rolników, to nie wierzę w żadne szczere intencje. Nie po to zlikwidowali socjalizm by teraz do niego wracać.
    W 1980 roku zwiedzałem PGR Gryfino, gdzie Gierek pobudował nowoczesne tuczarnie trzody chlewnej.
    Jednak zaraz po rozpoczęciu działalności w całym PGRze pojawiła się zaraza i całe stado świń padło. Resztę pozwolili pracownikom rozkraść (pewnie by siedzieli cicho) i PGR upadł.
    Gierek widział że coś jest nie tak z tymi jego inwestycjami i jeździł po całej Polsce z tzw wizytami gospodarskimi. Ale grafik był znany gdzie trzeba i np do tego PGRu przed wizytą Gierka, samochodami zostały zwiezione od rolników świnie z okolic o promieniu 100km. Ludzie robili wysoki połysk, malowali krawężniki na biało, itd i Gierek widział PGR w dobrej kondycji.
    Gierek chyba się zorientował, że sabotażyści-wichrzyciele robili go w balona i powołał tzw komisje robotniczo-chłopskie. Ale i to nie pomogło, bo pewnie zgadywali się z sabotażystami za jakąś szmendę, bo w sklepach były coraz większe pustki… KTÓRE SAMI ŻEŚMY SOBIE ZROBILI
    Wygłodzony robotnik miał Gierka obalić i jak wiemy, Gierka obalił a potem sam się obalił i do grobu położył.

  21. Bryś said

    „Mieli pecha, było za wcześnie” – chyba raczej ostatni dzwonek. Dopuki rolnicy chodzili w gumofilcach i jeździli ursusami to jakiś oddźwięk w społeczeństwie mieli. Dziś zostało ich niewielu i materialnie bardzo im się polepszyło. Tym największym. Małych już nie ma. Chociaż nie wiadomo ile to kredyt.

    Myśleli że wchodzą w układ z ludźmi – a to były wilki.

    Ktoś jeszcze dziś takie tematy porusza? Informacje miał chyba od po ruskich służb.

    .https://www.youtube.com/watch?v=5ZUFkUkiiS0

    A to pewnie tylko wierzchołek góry lodowej.

  22. Boydar said

    „… chyba raczej ostatni dzwonek …”

    Nie, niestety nie. Za włosy z bagna nikt się jeszcze sam nie wyciągnął. Musiał nadejść odpowiedni czas i musiało zaistnieć kilka rzeczywistych faktów. Bo są fakty rzeczywiste i są medialne. A czasy bywają dobre i niedobre.

  23. Pinxit said

    Wzieli sie za hodowle koni w Janowie to im teraz kolchozy w glowie. Dyrektorami porobia zydow, ktorzy beda hodowac GMO.

  24. guła said

    Z poprzednich koalicjantów brak jest Andrzeja Leppera. A rozdmuchana przez polskojęzyczne media możliwość śledztwa w sprawie jego śmierci, też przycichła.

    Pozostał jednak drugi dawny koalicjant – którego serdecznie polecam.

  25. Rudolf Erich Raspe said

    „Za włosy z bagna nikt się jeszcze sam nie wyciągnął.”

    Baron Munhausen.

  26. Boydar said

    To tylko wyjątek potwierdzający regułę 🙂

  27. Artur said

    Ja myślę, że niektóre grunty ciężko sprzedać państwu i te gorsze chcą zrobić jako PGR . a potem może i zrobią upadłość i wejdzie inwestor strategiczny po licytacji licytacji z maksymalnie obniżona cena poniżej wartości. Taki wałek 🙂
    Szkoda mej Ojczyzny, jak ja cierpię z powodu jej krzywdy.

  28. Wieś Rządzi Światem said

    Czyli Belcerowicza trzeba powiesić?

  29. RomanK said

    Fundusze…jakie rzady chca przeznaczyc na rewitalizacje PGR..powinien zamienic na niskooprocentowany kredyt nie wiekszy niz stopa inflacyjna……dla mlodych , wyksztalconych rolnikow….na budowe budynkow i sprzet..A ziemie oddac w 30 letnia wolnizne..z prawem pierwokupu po tym okresie. Kredyt inwstycyjny zabezpieczyc hipoteka na ziemi. Gospodarstwa tworzyc 50- 200 ha. w zaleznosci od miejsca , ziemi i terenu pozwalajacego na charakter produkcji.
    Pare linijek dobrego prawa… a nie budowac struktury do opasania rzesz urzedasow.

  30. Archer said

    @ Artur

    Otóż to! Tuzy z PiS-u zrobią nowe ‚sowchozy’ na gruntach których okoliczni rolnicy i kler z różnych względów nie chcą, i gdzie uprawa jest trudna. Będą remonty budynków, zakup odpowiednich maszyn, i dotacje na dalszą działalność z pieniędzy polskiego podatnika. Potem wygrają wybory partie liberalne takie jak Platforma Oszustów, Nowoczerska pod zmienionymi nazwami. I dojdą do wniosku, że te polskie zrepolonizowane banki, stocznie, państwowe gospodarstwa rolne przynoszą straty i trzeba je będzie ponownie „sprywatyzować”. I w ten sposób zrobi się powtórka z lat 90-tych. I nikomu ważnemu zamieszanemu w to, włos z głowy nigdy nie spadnie. A PiS powie, że oni chcieli dobrze Polakom zrobić, a wyszło jak zawsze.

    Nie widzę też odpowiednich ludzi w tamtych rejonach. Wielu tych co pracowało w latach 90-tych ubiegłego wieku w PGR-ach, miało kwalifikacje do tego. Teraz ci ludzie mają po 60-70 lat i są na rentach i emeryturach. Nie chodzi mi o biurwy w administracji, która była rozdęta w PGR-ach ponad miarę. Tacy traktorzyści, mechanicy, kombajniści, to byli robotnicy wykwalifikowani. Teraz żeby na nowo takich ludzi wyszkolić na nowoczesnym sprzęcie za ciężkie miliony, trzeba co najmniej miesięcy. I raczej niewiele znajdzie się tam ludzi do pracy w takim PGR za 1500 na rękę. Ziemia co leżała dwadzieścia kilka lat odłogiem, też od razu nie będzie się nadawała pod uprawę czy do wypasu bydła.
    Wielu młodych ludzi uciekła z tamtych rejonów do większych miast, a nawet za granicę. Zostają na miejscu głównie menelstwo, ci co mają załatwioną pracę po znajomości w administracji państwowej, powiatowym szpitalu, na poczcie, PKP, lub ludzie starsi co przepracowali swoje i mają renty i emerytury. Ten pomysł PiS-u odnośnie współczesnych PGR-ów, to trochę tak jak z tymi samochodami elektrycznymi Morawieckiego.

  31. Bryś said

    Panie Archer.

    Nie można też zapominać o inteligencji wiejskiej: zootechnikach, weterynarzach, ludziach po rolniczych studiach, z pojęciem i chęciami. Wieś to nie tylko PGR, ale też różnego rodzaju stacje hodowli, instytuty pracujące nad nowymi odmianami, mleczarnie, gorzelnie, cukrownie, przetwórnie chłodnie. Tego to już za nic się nie da chyba odtworzyć. Traktorzystów kiedyś było 30, dziś starczy 5. No i hermetyczne kabiny, klimatyzacja, gps – można śmigać cały dzień, a jak trzeba to i w nocy. Ciągniki produkowane w Polsce były obliczone na średnie areały, te nowe dziś sprowadzane są przeznaczone do większych obszarów. Serwis też dojeżdża, nie trzeba zaplecza, bo byle grzebała to tylko naszkodzi. Hodowla i uprawa jest wyspecjalizowana, nie potrzeba 300 ludzi do wszystkiego – jest większa automatyzacja. Jedynym problemem jest na dzień dzisiejszy dla rolników i ich ewentualnych spółek – kasa na start, dobra ziemia, no i POŚREDNICY. W większości już nie Polscy. Co z tego że wyprodukuje – to dziś nie problem, ale jak na tym zarobić. Np. ile weźmie za jabłka? A ile za sokki czy cydr? A przecież produkcja tego to żadna filozofia. Dopuki całościowo nie odbudujemy Polskiego rolnictwa, przetwórstwa, przemysłu, handlu – to wszystko psu na budę. A wystarczy tylko parę ustaw. Najlepiej wykreślić.

  32. Boydar said

    „… Czyli Balcerowicza trzeba powiesić …” – WRŚ (28)

    Dobre pytanie. Jednak dość standardowe na posiedzeniu ławy przysięgłych. Jeżeli proces wykaże, że ktoś stracił życie dzięki niemu, to oczywiście tak. Ale i bez procesu należy go wcześniej obciążyć wyrównaniem strat, z odsetkami. Wystarczy lektura kolejnych roczników statystycznych GUS. A gdyby zbrakło mu zabezpieczenia, niech powie od kogo dostawał polecenia, komu wydawał i jakie. Pula od razu zwiększy się znacząco. O wieszaniu rozmawiać oczywiście można i trzeba, ale to później.

  33. nana said

    a kto z was mieszka na wsi? wolicie albo zmywać gary anglikom albo myć zady szkopom.

    Panie Marucha, proszę, zaniechaj obelg, bo mam czyste zamiary ciemnych oświecić.

    Jak wiemy, każdy żyjący człowiek musi jeść.

    Jedzenie – WSZYSTKO JEDZENIE – rośnie na ziemi, w ziemi, a nie w sklepach na półkach.

    A więc żaden kraj bez własnego rolnictwa nie może być choćby częściowo niezależny, wszak obywatele jeść nie tylko chcą, ale i muszą.

    No więc podstawą każdego kraju musi być na ile się da – rolnictwo.

    I teraz sprawa zasadnicza: kto powinien ziemię uprawiać i na jakich warunkach?
    Nie jest żadnym rozwiązaniem gospodarstwo rolne wielkoobszarowe, należące do jednego właściciela, bo on sam wszystkiego nie obrobi. A najemnym płacić będzie on zmuszony jak najmniej, żeby przynajmniej na swoje wyjść.

    No więc rozwiązaniem dobrym i sprawdzonym jest gospodarstwo tzw. rodzinne, w którym pracuje cała rodzina chłopa, a uprawy są tak zróżnicowane, że jak nie jabłka to zboże obrodzi i każdy jakoś przeżyje.

    W niemieckiej tv oglądałam swego czasu reportaż z niemieckiej wsi; bauer miał ok. 200ha i wielkie, ogromne gówno z tego. Po polach i łąkach jeździł od rana do wieczora i a to siał, a to kosił, a to zbierał a w międzyczasie dawał żreć paru tysiącom krów zamkniętych w „nowoczesnej oborze”. Krowy świata nie widziały na oczy, ale za to wymiona miały takie ogromne – dla większej mleczności! – że nie mogły się położyć. No to stały dzień i noc, ale z tego chorowały na stawy kolanowe. No to dostawały antybiotyki – „nieszkodliwe”. Tenże bauer opowiadał, że gdy miał kilka krów, a ziemi ułamek z tego, co teraz, no to miał czas i dla rodziny, i pieniędzy wcale nie mniej, niż obecnie, i to z dopłat.

    [ Pieniądze z dopłat mają przypisaną im zasadniczą właściwość, taką, że tylko przechodzą przez konto rolnika i znikają w gąszczu finansowych zobowiązań tegoż; zobowiązań podatkowych, kredytowych i innych. Nie po to są dopłaty, żeby rolnik był bogaty, ale są one po to, żeby złupić podatkami społeczeństwo naiwnie wierzące, że rolnik bez pieniędzy umrze z głodu :))))) a potem kasa przechodząc przez „ręce” rolnika wyląduje tu, gdzie jej miejsce przeznaczenia: czyli w banku wzbogacając bogatych w myśl „kto ma będzie mu dane…”.]

    Dlaczego tak było? Otóż, pieniądze miał ten bauer z różnych źródeł dochodów, jak sprzedaż np. warzyw uprawianych przez jego żonę, czy też chleba przez nią wypiekanego albo przydomowy handel tym, co hodował – jaja, drób itd. i to się sumowało. Wydatki były mniejsze i to mniejsze od dochodów, a więc temu bauerowi żyło się lepiej. Teraz teoretycznie ma on dużą kasę, ale pożytku z niej żadnego, bo sama spłata maszyn, koniecznych do obrobienia takiego dużego areału pochłania większość tych dopłat i tak będzie jeszcze całe lata. „Nowoczesna obora” też kosztuje, bo a to wentylacja, a to usuwanie gnoju zautomatyzowane – a więc prąd żre itd.

    Wychodzi więc na to, że wszystko, co służy człowiekowi musi być na miarę – jego możliwości i jego zdolności, także organizacyjnych i co tu dużo mówić: umysłowych.
    A więc gospodarstwo rolne ok. 10 ha byłoby optymalne i dla średnio sprytnych i dla wiejskich geniuszy. Tego pierwszego zadanie by nie przerastało, temu drugiemu byłoby łatwo panować nad sytuacją i miałby z tego wymierne korzyści. Bez zadłużania się i konieczności kupowania drogich maszyn.

    Właściwie do człowieka należy tylko to, co sam, własnymi siłami jest w stanie osiągnąć. Nie musi on brać w tym celu kredytów i ich potem spłacać łącznie z odsetkami.

    Dla Polski rozwiązaniem byłoby, gdyby część Polaków chciała przenieść się na wieś i tam pracować NA SWOIM. W tym celu korzystna byłaby parcelacja ziemi państwowej i przydzielanie w dzierżawę wieczystą. Ktoś wciąż ludzi straszy, że mogą stracić ziemię, jeśli jest ona w dzierżawie wieczystej. Ale przecież ziemię tę dzierżawi się od państwa i ono jest właścicielem tej ziemi tak długo, jak to państwo istnieje. W przypadku aktu własności ziemia należy do człowieka prywatnego a tego łatwo sprowadzić do bankructwa i jego ziemię przejąć. Z państwem tak łatwo by nie było, i taki na przykład Niemiec nie mógłby podstawiać „słupów”, żeby ziemię dzierżawioną od państwa wieczyście sobie zwyczajnie kupić.

    Ludzie mieszkając w mieście zupełnie nie rozumieją, co to znaczy pracować na ziemi, siać, uprawiać ogród czy hodować niechby tylko kury na własny użytek.
    Podam tu dla przykładu, że jedna kura potrafi znieść – zaniżam – 150 jaj rocznie. Mając trzy kury tych jaj mielibyśmy 450, czyli więcej niż jedno dziennie, a utrzymanie trzech kur to koszt na pewno nie większy niż kupienie tych 450 jaj w sklepie.
    Dodatkowo z kur jest gnój doskonałej jakości, wysoko azotowy, który znakomicie zwiększa plony roślin wszelakich. No i z kury jest mięso, z tym, że z każdej kury tylko jeden raz 😦

    Pielenie grządek to wcale nie jest tak, że robi się to codziennie od rana do nocy. Raz na tydzień wystarczy. A chwasty zeżre chętnie drób i jest to zupełnie darmowa dla nich pasza.

    Ale wracając do zasiedlania ziem państwowych, to rozwinęło by się budownictwo wiejskie, a więc przemysł budowlany. No i chałupę też jakoś wyposażyć trzeba w meble i sprzęt ułatwiający życie, no to i byłby bodziec dla przemysłu elektronicznego/metalowego itp.
    Do takich zakładanych wsi budowano by drogi, zakładano by kanalizację czy wodociągi, a więc życie gospodarcze naszego kraju otrzymało by znaczący bodziec.

    Natomiast kredyty na takie działanie mogło by wykreować państwo nawet z początkowo „pustych pieniędzy”, które w miarę powstawania wiejskich osiedli i gospodarstw rolnych przestawały by być „puste”, ponieważ miały by pokrycie w towarze.

    Cwaniaki zgoniły naiwnych ludzi do miast, straszą ich „ciężką pracą na wsi”, deprecjonują chłopa szyderstwami „bo im słoma z butów wystaje” itp. Tymczasem słoma to doskonała wyściółka w gumiakach, bo wchłania ona wilgoć i zapobiega powstawaniu grzybicy.
    Słomy w gumiakach nie mam, bo noszę – zima/lato – gumofilce wyłożone wkładką ze sfilcowanego, wełnianego koca. Obuwie to jest wysoce praktyczne „na już” gdy trzeba wyjść z domu czy to do ogrodu, czy tak po obejściu. Szpilki zamszowe firmy „Syrena”, wielce pożądane przez socjalistyczne modnisie, też miałam na wyposażeniu w minionym czasie, ale gdybym miała wybierać, to zdecydowałabym się na gumofilce, niezależnie od opinii osób uważających się za autorytety w sprawach obuwia.
    Ludzi zgoniono niczym bydło do miast, stłoczono ich tam niczym bydło, by móc nad ludźmi mieć władzę. Rolnik, posiadający własną ziemię, jest człowiekiem wolnym; nie tylko może on ale nawet musi samodzielnie decydować o własnym życiu, bo sam jest za nie odpowiedzialny.

    A w mieście? Za mieszkanie odpowiada administracja domu bądź właściciel i mieszkaniec nie ma pojęcia, jakie są koszty rzeczywiste utrzymania tego domu. Nie rozumie taki mieszczuch konieczności regularnej naprawy dachu, rynien, wymiany rur wodociągowych itd. Mieszczuch w swojej naiwności myśli, że wszystko dzieje się „samo” i tylko złości się, że musi wciąż więcej płacić.
    Ale przecież jest prosta zasada: jeżeli ktoś chce zarabiać więcej, to ktoś inny musi zarabiać mniej. Kto miałby mieć więcej a kto mniej? Czy są chętni na to „mniej”? Nie ma, prawda?
    No więc ludzie cieszą się, że dostają „podwyżki pensji”. Ale skąd biorą się pieniądze na te podwyżki? Biorą się one z podniesienia cen – na przykład na towary. Ale jeżeli producent podnosi cenę, to klient musi mieć też „podwyżkę pensji” by go na ten droższy towar było stać.
    I ludzie wcale nie mają więcej, a przeciwnie, bo na towary nałożony jest podatek i kasa idzie „do skarbu państwa”, a państwo zadłużając się w prywatnych bankach z tejże kasy pochodzącej z podatków spłaca odsetki od kredytów. Jakby tego nie odwracał: człowiek to frajer dęty.

    No więc mieszkając na wsi i mając własny kawałek ziemi, może człowiek się uniezależnić na wiele sposobów. Przede wszystkim może sam dla siebie wytwarzać jedzenie, a nadwyżki sprzedawać – jak robione to było przez rolników w czasach Polski Ludowej. Baby wiejskie w latach sześćdziesiątych zbierały cały tydzień np. jaja, albo robiły ser, zrywały w sezonie owoce itd. i potem w targowy dzień sprzedawały je w mieście mając dodatkowe pieniądze na konieczne wydatki.
    Dziś unia zabrania sprzedawania czegokolwiek bez zameldowania się jako „firma”. Ale to można przecież zmienić!

    Co do reaktywacji PGRów, to ja uważam to za dobry pomysł. Wcale nie musi być tak, że przejmą je starozakonni. Od samych Polaków zależy o wiele więcej, niż im się wydaje. Brak nam tylko współpracy i wspierania się w ważnych i zasadniczych dla nas sprawach.
    Polacy spalają się – sterowani zgrabnie – w sprawach nieważnych, a na ważne nie mają ani czasu ani sił. Ale tak przecież wcale nie musi być.
    My wiemy, dlaczego PGRy to było niemal błogosławieństwo dla naszego powojennego kraju. Po pierwsze: żywność była produkowana w większych ilościach tak, że państwo mogło prowadzić jakąś dystrybucję. W PGRach można było zatrudnić licznych po wojnie analfabetów, niegdysiejszych parobków i chłopów bezrolnych, których trudno byłoby „zagospodarować” w rozwijanym i odbudowywanym polskim przemyśle. Było bardzo wiele doskonale prowadzonych PGRów, przynoszących duże zyski. W Bieszczadach PGRy zrzeszone były w Igloopol, kolosalną firmę produkującą doskonałe mrożonki i przetwory owocowo-warzywne. Firmę rozwalono, bo była dobra. Faktem jest, że gorsze PGRy padały niejako same, ale głównie z braku możliwości otrzymywania na bieżącą produkcję kredytów – jakich udzielało im dotąd nasze ludowe państwo. W ogóle wszystkie państwowe firmy straciły nagle możliwość uzyskiwania kredytów od naszego państwa i tym samym nie było pieniędzy ani na surowce, ani na wypłaty dla pracowników. Polski skarb państwa został przez zachód zrabowany, bank polski okradziony z aktywów, a zachód Polsce żadnych kredytów nie miał zamiaru dawać, bo nie po to wywołał u nas „transformację”.
    Tak jak każdy przeciętny człowiek, nie wiem czego chce PiS.
    Skąd miałabym to wiedzieć? Nawet tak zwaną propagandę szeptaną od dawna opanowały siły wrogie Polsce, więc nie ma na czym się opierać.
    Faktem jest, że takie 500+ jest dla wielu matek ostatnią deską ratunku przed porzuceniem rodziny i wyjazdem „za chlebem” na zachód. Jak wszystko, tak i to 500+ można było być może zorganizować lepiej, ale jak wiemy, najsłabszym ogniwem każdego przedsięwzięcia jest człowiek.
    Z tego, co wygląda, to PiS postawił się Niemcom, a to oznacza, że Śląsk pozostanie być może w granicach Polski i nie będzie zmiany granic na zachodzie naszego kraju. Według mnie to jest niesłychanie dla Polski istotne.
    Nie wiem, na czym polega ta „sprawa z Ukraińcami”, ale nie wszystko muszę wiedzieć, prawda? Szczególnie, że i tak wszyscy prędzej czy później się dowiemy.
    Dziwne jest to, że Polacy mieszkający za granicą krytykują przybywanie Ukraińców do Polski. No przecież, gdyby z Polski ci Polacy nie wyjechali, to żadni Ukraińcy do Polski nie mogli by przyjechać. Po prostu nie byłoby dla nich miejsca. Ale ja do Polaków – emigrantów zarobkowych i nie tylko – pretensji nie mam, ponieważ każdy musi mieć możliwość samodzielnie kształtować swoje życie.

    Ja ze swej strony namawiałabym raczej, żeby Polacy wracali i osiedlali się na wsiach. Ale kto chce sobie „brudzić ziemią ręce”? No to zostanie – i to na długo – tak jak jest. I oby tylko nie było coraz gorzej…

  34. Marucha said

    Re 33:

    Co do reaktywacji PGRów, to ja uważam to za dobry pomysł. Wcale nie musi być tak, że przejmą je starozakonni.

    Nie musi. Ale tak prawdopodobnie będzie.

  35. Wieś Rządzi Światem said

    @32 Znam osobiście człowieka, który postawił od zera jeden z PGR’ów. To było całe jego życie, tam poznał swoją żonę itd itp. Po jego zlikwidowaniu kompletnie się załamał.

    Czym jest „dobra zmiana” pokazał niedawno Erdogan: https://pl.wikipedia.org/wiki/Zamach_stanu_w_Turcji_(2016)#Nast.C4.99pstwa

  36. Wieś Rządzi Światem said

    „(…)Burmistrz Stambułu Kadir Topbas zapowiedział stworzenie dla zabitych uczestników puczu odrębnego cmentarza. Wypowiedział się przy tym o osobach mających być pochowane na tej nekropolii: „Każdy, kto odwiedzi to miejsce, będzie ich przeklinać i nie znajdą spokoju w swoich grobach […]. Myślę, że przywódców zamachu stanu nic nie uratuje przed piekłem. Ale musimy zrobić tak, by świat stał się dla nich nie do zniesienia.” Ministerstwo do spraw religii (Diyanet) ogłosiło, że uczestnicy puczu nie otrzymają pogrzebu islamskiego[26].(…)”

  37. Zdziwiony said

    @ 33. Pani Nano, bardzo dobry Pani wpis.

    Parafrazując Lusię Ogińską:

    „Wy możecie ziemię mieć, ale wam się nie chce chcieć!”

  38. Yah said

    Ad 33

    „Ja ze swej strony namawiałabym raczej, żeby Polacy wracali i osiedlali się na wsiach. Ale kto chce sobie „brudzić ziemią ręce”? No to zostanie – i to na długo – tak jak jest. I oby tylko nie było coraz gorzej…”

    Tez miałem tak napisać Pani Nano.

    Wszyscy chcą zdrowej żywności. Tymczasem w nowoczesnym gospodarstwie, nie mówiąc już o farmie liczącej 200 ha NIGDY TAKIEJ ŻYWNOŚCI WYPRODUKOWAĆ SIĘ NIE DA. Nie da sie bez oprysków chwastobójczych, nie da się bez fungicydów i insektycydów. Nie da się bo ręcznie nikt nie wyplewi, a odmiany, które dają wysokie plony sa mało odporne na choroby grzybowe i szkodniki.

    Nie ma nic za darmo. Albo byczymy sie w mieście za cene jedzenia g..na z supermarketów, albo produkujemy zywność na własnym kawalku ziemi.

    Niestety wymaga to uwalania sobie rak ziemia 2 razy w tygodniu po 4-5 godzin. Dla większości „nowoczesnych” Polaków to nie do przyjęcia.

    Własna produkcja z 400 metrów kwadratowych ( tyle uprawiamy z żoną) jest nie do przejedzenia przez dwie rodziny.

    No ale zamiast uwalać sobie ręce ziemią, lepiej leżeć na kanapie, dać zarobić pośrednikom i porzucić polska ziemię. Tak wygodniej 😦

  39. Yah said

    W wielkich gospodarstwach można produkować na eksport i dla leni. Na własne potrzeby tylko działki przyzagrodowe.

  40. Bryś said

    Miłe takie gospodarzenie w ogródku, ale to trochę inny kaliber: Powierzchnia użytków rolnych w Polsce – 18,87 mln ha (2011), co stanowi 60,3%[1] ogólnej powierzchni kraju.
    (https://pl.wikipedia.org/wiki/U%C5%BCytki_rolne)

Sorry, the comment form is closed at this time.