Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Pochodzenie Hitlera

Posted by Marucha w dniu 2017-07-11 (wtorek)

P. kanclerz Adolf Hitler

Tajemnicze pochodzenie Adolfa Hitlera. Biografowie Adolfa Hitlera podają że przyszły Fuehrer III Rzeszy urodził się 20 kwietnia 1889 roku w Braunau am Inn, niedużej miejscowości na granicy austriacko- niemieckiej.

Jego ojcem był 52-letni urzędnik celny Alois Schicklgruber, który wcześniej przybrał nazwisko Hitler. Matka, Klara Poelzl, wywodziła się z chłopskiej rodziny.

Na tym etapie sprawa jest jasna i bezdyskusyjna: Alois i Klara byli naturalnymi rodzicami Adolfa. Wątpliwości budzi natomiast pochodzenie ojca Hitlera. Co ciekawe, nawet znawcy przedmiotu są w tej materii nad wyraz wstrzemięźliwi i powstrzymują się przed ostatecznymi sądami, a sam Hitler wpadał niezmiennie w bliską apopleksji furię na wieść o zainteresowaniu dziennikarzy i innych zainteresowanych tą sprawą osób:

„Ludzie nie mogą się dowiedzieć, kim jestem – tak podobno oznajmił, kiedy usłyszał o jednej z wczesnych prób zbadania dziejów jego rodziny. – Nie mogą wiedzieć, skąd pochodzę”.

Za Panem profesorem Franciszkiem Ryszką, który jest historykiem, specjalistą od spraw niemieckich: […] w dniu 20 kwietnia 1889 przyszedł na świat noworodek płci męskiej, ochrzczony imieniem Adolf, syn Alojzego Hitlera.[…] […]Rodzina ojca wywodziła sie z chłopów, osiadłych przynajmniej od XVIII w. we wsi Spital w powiecie Innsbruck i pisała sie jeszcze w XIX wieku Hiedler, Hietler.

Dziadek przyszłego „führera”, Johann George Hiedler, ożenił się w 1842 roku z Marią Anną. Schiklgruber. Pięć lat wczesniej urodziła Maria nieślubnego syna Aloiz, którego synem był Adolf.[…] Anna Maria Schiklgruber służyła w 1936 r w Wiedniu u żydowskiej rodziny Frankerberger.[…] ojciec Adolfa Hitlera był synem […]niższego urzędnika cesarsko królewskiej służby celnej[…] wreszcie Frankenbergerowie jeszcze przez pewien czas po śmierć Aloisa łożyli na utrzymanie nastoletniego Adolfa, przyszłego pogromcy Żydów!

Badania DNA krewnych Adolfa Hitlera nie pozostawiają złudzeń. W zbrodniczym przywódcy Adolfie Hitlerze płynie krew sefardyjskich Żydów.

O tym, że jeden z największych zbrodniarzy w historii świata miał biologiczne powiązania ze znienawidzona przez siebie rasą doniósł belgijski magazyn „Knock”, publikując efekt długich badań dziennikarza Jeana-Paula Muldersa i historyka Marca Vermeerana. Zdobyli oni i oddali do przebadania w profesjonalnych laboratoriach DNA 39 krewnych przywódcy III Rzeszy. Wyniki zaskoczyły naukowców.

Materiał genetyczny zawierał bowiem chromosom o nazwie Haplogroup Elblb (Y-DNA), niezwykle rzadko spotykany w Niemczech i całej Zachodniej Europie. Występuje on za to często wśród aszkenazyjskich i sefardyjskich Żydów oaz wśród zamieszkałych tereny Algierii, Maroka, Tunezji plemion hebrajskich.

Chromosom haplogroup Elblb posiada około 18-20 procent Żydów aszkenazyjskich i sefardyjskich, chromosom ten więc występuje najczęściej w populacji Żydów.

O żydowskim pochodzeniu i korzeniach Hitlera niejednokrotnie informowali historycy zajmujący się postacią niemieckiego kanclerza. Były to jednak publikacje oparte na pogłoskach, których nie weryfikowały badania drzewa genealogicznego zbrodniarza ani żadne badania materiału genetycznego. Natomiast belgijska publikacja oparta jest jednak na badaniach genetyków.

Maria Schicklgruber, matka p. A. Hitlera

Adolf Hitler był pochodzenia żydowskiego. Maria Anna Schicklgruber była babką Adolfa Hitlera. Służyła ona na dworze w Gratzu u bogatego Żyda o nazwisku Frankerberger. Był on członkiem rodziny Otteristein z dystryktu Waldviertel w Dolnej Austrii. Według jednej z teorii tam właśnie zaszła w ciążę pani Schicklgruber. Syna urodziła 7 czerwca 1837 roku w małej wiosce Stones dokąd powróciła z Gratzu. Nazwała go Alois.

W roku 1942 Maria Schicklgruber wyszła za mąż za młodego młynarza Johanna Georga Hiedlera. Gdy Alojz miał 40 lat udał się razem z dwoma świadkami do parafii w Dollersheim, którzy zaświadczyli, że jego ojcem był właśnie Hiedler. Rubryka z nazwiskiem ojca była pusta tak więc wpisano nazwisko „Hitler” – była to pomyłka. Nie zwrócono uwagi na zły zapis ponieważ świadkowie nie umieli pisać. Świadczy o tym fakt, że zamiast podpisu widnieją tam trzy krzyżyki. Ponadto od 1837 do 1903 roku Marii Schicklgruber, następnie Hiedlerowi aż wreszcie samemu Alojzemu wypłacano regularną pensję. Historię potwierdziło wielu historyków.

Będąc obiektywnym trzeba sprawdzić wszystkie źródła. Okazuje się jednak, że babki Hitlera nie ma w rejestrach służby domowej w Gratzu a Żydom od XV do końca XIX wieku nie można było osiedlać się w tym mieście (duża część informacji na temat Żydowskiego pochodzenia Hitlera zaczerpnięta jest z pamiętników straconego w 1946 Hansa Franka).

Siostrze Pauli wysyłał pieniądze ale kazał jej zmienić nazwisko na Wofl [pomylka, Wolff – admin]. Najbardziej widocznym przykładem ukrywania przez Hitlera swoich korzeni jest to, co wydarzyło się w miejscowości Dollersheim gdzie znajdował się grób babki Hitlera. Po anschlussie Austrii udało się tam kilku kartografów aby dokładnie zbadać teren pod potrzebny dla wojska poligon. Następnie przeprowadzono ewakuację mieszkańców a całe miasto zostało zrównane z ziemią przez artylerię. Decyzję o poligonie uzasadniono następująco: „wzmocnienie obronności kraju od strony Czech”.

Geograficzne pochodzenie Hitlera jest w pewnym sensie dwuznaczne, był bowiem produktem nie jednego, lecz dwóch regionów pogranicznych. Pierwszy to miejsce jego urodzenia w zachodniej Austrii, Braunau nad rzeką Inn, która oddziela Niemcy od Austrii. (Jego ojciec Alois był celnikiem i przekraczał granicę codziennie).

Bardziej wszakże istotne dla fanatyka wierzącego w determinizm rasowy jest to, że rodzina Hitlera pochodziła (i tam w jego dzieciństwie wróciła) z „ojczyzny przodków” (jak mówili z dumą miejscowi naziści) położonej dwieście mil na wschód od Braunau, z Waldviertel, przez wieki spornego regionu granicznego pomiędzy Austrią a Czechami.

Była to ziemia niczyja pomiędzy obszarem germańskim a obszarem słowiańskim (Słowian Hitler uznał za podludzi, a później uczynił z nich niewolników i zabijał). Rzeczywiście, nazwisko Hitler i jego starsze warianty Hiedler i Hüttler są raczej słowiańskie niż germańskie, który to fakt zapewne mierził Hitlera i rzucał cień na jego pretensje do aryjskiej czystości – aczkolwiek nie tak mroczny jak plotki, że tajemniczy nieznajomy, który wędrował przez to pogranicze, był Żydem tułaczem.

Bogactwo kandydatów na tajemniczego nieznajomego, który począł ojca Hitlera – w szczególności wysoko urodzonych, jak „baron Rothschild” i „potomek arystokratycznej rodziny Ottensteinów” – oraz stale powracające spekulacje o potajemnych wiarołomstwach, romansach i dwuznacznych „erotycznych sytuacjach”, w których główną rolę gra Maria Schicklgruber, to właśnie rodzinny romans wedle badaczy Hitlera.

Jednym z powodów, dla których tak trudno odeprzeć pokusę wplatania fragmentarycznych genealogicznych świadectw w rodzinny romans, jest pojawianie się klasycznych folklorystycznych i baśniowych elementów w scenerii opowieści o tajemniczym nieznajomym.

Oto wędrowny młynarz (Georg), ambitny bękart (Alois), spadek, o którym krążą plotki, wiejska służąca w typie (acz nie całkiem) Kopciuszka (Maria), znikająca wioska (Döllersheim), rzekome związki z właścicielem pobliskiego zamku (Ottenstein) oraz szeptane pogłoski o intrydze z potężnym księciem „innej krwi” (baron Rothschild).

W samym epicentrum tych domniemanych intryg i związków z rodzinnego romansu znajduje się kropka na mapie, znacząca znikającą wioskę Döllersheim. A w samym środku Döllersheim wznosi się – nieistniejący już dziś – kościół parafialny, w którym odbyły się trzy szczególne i dość dwuznaczne rodzinne ceremonie.

Przede wszystkim w tym właśnie kościele w 1837 roku Maria Schicklgruber wypełniła metrykę chrztu dziecka, przyszłego ojca Hitlera, pozostawiając ową siejącą niezgodę pustą rubrykę.

Tutaj też w pięć lat później odbył się osobliwy ślub Marii, wówczas czterdziestosiedmioletniej, z czterdziestotrzyletnim Johannem Georgem Hiedlerem, wędrownym młynarzem, który potem, bez wiarygodnych dowodów, zajmie ważne miejsce w drzewie genealogicznym Hitlera jako jego dziadek ze strony ojca. Ślub ten był osobliwy za sprawą tego, czego za sobą nie pociągnął. Nie pociągnął mianowicie za sobą adoptowania przez wędrownego młynarza pięcioletniego syna Marii, Aloisa – czego należałoby się spodziewać, gdyby rzeczywiście Johann Georg był biologicznym ojcem chłopca.

Zamiast tego jednak Alois zamieszkał z jego bratem, Johannem Nepomukiem Hiedlerem (to jeden z powodów, dla których Maser uważa, że to on jest prawdziwym ojcem chłopca), zamożniejszym (lecz już żonatym) wieśniakiem.

Wydaje się, że było to małżeństwo z wyrachowania (tylko czyjego?). Co więcej, nabrało jeszcze osobliwszego charakteru za przyczyną trzeciej ceremonii, która odbyła się w parafialnym kościele w Döllersheim w trzydzieści pięć lat później, transakcji o wątpliwym uzasadnieniu prawnym, opartej na wątpliwych przysięgach: ceremonii zmiany nazwiska.

To wówczas syn Marii Schicklgruber, przez blisko czterdzieści lat noszący jej nazwisko, pojawił się nagle w rodzinnej parafii i oznajmił, że od dawna już nieżyjący wędrowny młynarz Georg, który nigdy formalnie nie potwierdził ojcostwa, był jego biologicznym ojcem. I że biedny tatuś gorąco pragnął, by syn nosił nazwisko Hiedler (choć później Alois zmienił je na „Hitler”).

Niejasne okoliczności powyższych trzech ceremonii i dziwny los wioski Döllersheim nikogo by nie obchodziły, gdyby świeżo upieczony Alois Hitler nie począł syna imieniem Adolf, a także gdyby Adolf nie okazywał tak przesadnej drażliwości względem tych aspektów swego pochodzenia.

Jednakże niedługo po tym, jak Hitler wstąpił na światową scenę, przeprowadzając nieudany pucz w listopadzie 1923 roku, nowi tajemniczy przybysze zaczęli pojawiać się w Döllersheim, zaglądali do zapisów rejestru parafialnego, próbując rozwikłać kryjącą się w nich tajemnicę.

Najpierw do parafialnego kościoła zawitali opozycyjni dziennikarze, następnie agenci wywiadów, później prywatni detektywi, wreszcie gestapo. (Na polecenie Himmlera oficerowie gestapo co najmniej czterokrotnie wyprawiali się do Austrii, usiłując rozstrzygnąć nieścisłości w relacjach o pochodzeniu führera). Zmiana nazwiska dość szybko wydostała się na światło dzienne i fakt ten dostarczył pierwszych wskazówek, jak może reagować Hitler na pytania rzucające cień na jego rodzinę.

Według przedwojennej biografii Hitlera pióra Rudolfa Oldena, gdzieś w połowie lat dwudziestych „pomysłowy dziennikarz opublikował w liberalnej gazecie wiedeńskiej informację o tym, że ojciec Hitlera zmienił nazwisko z Schicklgruber na Hiedler”. Olden dodał złośliwie (acz z formalnego punktu widzenia niezbyt precyzyjnie), że „mówienie Heil Hitler! jest niepoprawne, prawidłowa forma powinna brzmieć Heil Schicklgruber!”.

Kwestię tę podjęło kilku biografów Hitlera, którzy owej zmianie nazwiska próbowali nadać historyczne znaczenie. Sam Olden pisze: „Słyszałem, jak Niemcy zastanawiali się, czy Hitler mógłby zostać panem Niemiec, gdyby świat znał go jako Schicklgrubera. Nazwisko to brzmi cokolwiek komicznie w miękkiej wymowie mieszkańca południowych Niemiec. Czy ktoś potrafiłby sobie wyobrazić oszalałe masy pozdrawiające Schicklgrubera głośnym Heil!?” John Toland w podobnym tonie mówi: „Trudno wyobrazić sobie siedemdziesiąt milionów Niemców ryczących Heil Schicklgruber!”.

Choć łatwo o przesadę przy ocenie wpływu zmiany nazwiska na przeznaczenie Hitlera, nie ulega wątpliwości, że był on niezwykle wrażliwy na punkcie jakichkolwiek prób badania historii jego rodziny, która dla niego samego była w dużej mierze terra incognita. Olden dodaje, że wściekłość Hitlera na wieść o ujawnieniu zmiany nazwiska przez jego ojca przybrała formę brutalnego ataku: „Wydawcę wiedeńskiej gazety, która opublikowała historię o Heil Schicklgruber!, dwaj młodzi członkowie partii zaatakowali pałkami w kawiarni, gdzie zwykł przychodzić po obiedzie. Incydent ten nie miał żadnych dalszych konsekwencji poza tą, że temat ów podjęły wszystkie gazety”.

W rzeczywistości jednak mogły być dalsze konsekwencje, o których Olden, piszący w 1936 roku, nie miał pojęcia, konsekwencje poniesione przez wioskę Döllersheim, w niedługi czas potem ofiarę znacznie bardziej brutalnego ataku przy zastosowaniu broni o wiele groźniejszej niż pałki, ataku, który niemal całkowicie wymazał wszelkie ślady jej istnienia.

Tak przynajmniej brzmi teoria po raz pierwszy sformułowana w roku 1956 przez Franza Jetzingera, austriackiego archiwistę i autora powszechnie cenionej pracy (Bullock i Fest często ją cytują) pod tytułem Młodość Hitlera, będącej rezultatem wyczerpujących poszukiwań w rejestrach parafialnych i innych dawno zapomnianych zbiorach dokumentów dotyczących przodków i młodości Hitlera.

Rozważając kontrowersyjną opinię Hansa Franka, swego czasu osobistego prawnika Hitlera, zamieszczoną w napisanym przed egzekucją w Norymberdze pamiętniku, że odkrył on dowody na to, iż ów tajemniczy nieznajomy (dziadek Hitlera ze strony ojca) był Żydem. Jetzinger przytacza „dziwny fakt, który może być interpretowany jako potwierdzenie opowieści Franka”:

W niespełna dwa miesiące po zajęciu przez Hitlera Austrii, w maju 1938, wydano polecenie urzędowi geodezji, by dokonał pomiarów Döllersheim (miejsce urodzenia Aloisa Hitlera) oraz okolic w celu oceny ich przydatności jako poligonu dla Wehrmachtu. W następnym roku mieszkańców wioski siłą ewakuowano, a wieś i okolicę zaczęły zasypywać pociski z broni oddziałów artylerii i piechoty.

Miejsce narodzin ojca Hitlera i pochówku babki zostały przez jego wojska zniszczone i zrównane z ziemią. Niegdyś kwitnąca i żyzna kraina zamieniona jest dzisiaj w upiorną pustynię; wszędzie czyha śmierć w postaci niewypałów… Lecz przecież teren tak blisko związany z rodziną Hitlera nie mógł zostać wykorzystany na poligon bez jego wiedzy i zgody. Dlaczego więc jej udzielił? Wydaje się, że zniszczenie Döllersheim nastąpiło bezpośrednio na polecenie führera, kierowanego obłędną nienawiścią do ojca i pragnieniem wymazania „hańby” żydowskiej krwi.

Kim była owa kobieta, Maria Schicklgruber, która pozostawiła Hitlerowi i historii tak szalenie dwuznaczną schedę? Łatwo jest retrospektywnie uczynić z niej postać bardziej tajemniczą i skomplikowaną, niż w rzeczywistości była, jeśli mamy w pamięci niezwykłą biografię jej wnuka.

Większe zainteresowanie budzi natomiast to, że historie o uwiedzeniu służących w przypadku dwóch innych kobiet z rodziny Hitlera odgrywających istotną rolę w późniejszych polemikach – jego matki Klary i siostrzenicy Geli Raubal – wydają się odzwierciedlać, niemal dokładnie powtarzać seksualny sekret pozostawiony przez Marię Schicklgruber. Cóż takiego sprawia, że ów związek kochliwego pana i uległej służącej pojawia się w życiu trzech kolejnych pokoleń kobiet z rodziny Hitlera?

Matka Adolfa, Klara, często portretowana jest przez kronikarzy (opierających się na opisie oddanego syna) jako prosta, bogobojna, skłonna do poświęceń sługa męża i dzieci. W rzeczywistości natomiast bliższe przyjrzenie się jej roli odsłania inną Klarę: służącą Aloisa Hitlera w czasie jego dwóch poprzednich małżeństw, osóbkę nie wzdragającą się przed skomplikowanym, zakazanym i potajemnym (a także graniczącym z kazirodztwem) romansem z władczym panem domu. Wiemy na przykład, że w wieku szesnastu lat Klara ochoczo wprowadziła się do ciasnego mieszkania żonatego mężczyzny (Aloisa) o dwadzieścia lat od niej starszego, bliskiego w końcu krewnego (był jej wujem) pod pretekstem zostania służącą.

Był rok 1867, ojciec Hitlera żył wówczas ze swoją pierwszą żoną, stosunkowo bogatą kobietą, starszą od niego o trzynaście lat, która już niedomagała, kiedy się z nią żenił, przypuszczalnie dla jej pieniędzy. Jak opisuje to John Toland: Klara, atrakcyjna nastolatka „z gęstymi ciemnymi włosami […] zamieszkała wraz z Hitlerami w zajeździe, gdzie Alois nawiązał romans z pomocnicą kuchenną, Franziską”, która zresztą została jego żoną, kiedy pierwsza wreszcie przeniosła się na tamten świat.

Po śmierci pierwszej żony układy w domu Aloisa Hitlera, urodzonego jako Schicklgruber, zaczęły przypominać bulwarową francuską farsę. Po okresie współżycia bez błogosławieństwa Kościoła z podkuchenną i jednocześnie korzystania z usług jeszcze młodszej służącej (i bratanicy) Klary Alois poślubił starszą z kochanek. Zaraz potem przekonał się – powiada Toland – że żona numer dwa „doskonale orientuje się, jak pociągająca dla wrażliwego Aloisa może być ładna służąca”, tak więc jednym z pierwszych posunięć Franziski po ślubie „było pozbycie się Klary”. Nie na długo wszakże. Żona numer dwa zachorowała na gruźlicę. Kiedy tylko Franziska wyjechała na leczenie, „Alois uznał za oczywiste zwrócić się o pomoc do atrakcyjnej bratanicy”. Nawet po powrocie żony – niedługo potem zresztą umarła – młodziutka Klara pozostała w domu, „i tym razem – pisze Toland – stała się służącą, pielęgniarką i kochanką”.

Wkrótce jednak powstał problem kazirodztwa i ponura komedia rozgrywająca się w mieszkaniu Hitlera stała się sprawą rozważaną przez urzędników w Watykanie. Kiedy żona numer dwa umarła, Alois postanowił zalegalizować długotrwały romans ze służącą-kochanką, pojawiła się wszakże poważna przeszkoda: „pokrewieństwo trzeciego stopnia bliskie drugiemu”, jak opisuje w petycji do miejscowego biskupa (przygotowanej przy pomocy duchownego) swoje skomplikowane związki z Klarą. (Jeśli przyjmiemy oficjalną wersję pochodzenia Hitlera, wówczas okazuje się, że ojciec Aloisa i cioteczny dziadek Klary to ta sama osoba: Johann Georg Hiedler).

Miejscowy biskup uznał „pokrewieństwo trzeciego stopnia bliskie drugiemu” za nazbyt poważną sprawę, by załatwić ją samemu, petycję przesłał więc do Rzymu wraz z prośbą o papieską dyspensę. Lecz nawet po uzyskaniu dyspensy Klara do swego świeżo poślubionego męża nadal zwracała się tak samo jak wtedy, kiedy była jego służącą i kochanką: „wuju”.

„Wuj”. Tak właśnie Adolfa Hitlera nazywała jego służąca-siostrzenica Geli Raubal, kiedy w 1929 roku wprowadziła się do jego mieszkania i zaczął się ich kontrowersyjny (w wielu aspektach) i ostatecznie fatalny w skutkach związek, trzeci z kolei dramat służącej w sadze rodziny Hitlerów.

Dalszych dowodów na to, jak silnie w umyśle Hitlera tkwiła fantazja dotycząca stosunku służącej i głowy domu – Żyda, dostarczają motywy pornograficzne w „Der Stürmer” Juliusa Streichera, dziwaczna ekstaza Hitlera wywołana relacjami Streichera ze sprawy Hirscha, najgłośniejszego w latach dwudziestych procesu Żyda oskarżonego o gwałt na aryjskiej służącej. Widać to także w zwrocie, jakim Hitler określił Matthiasa Erzbergera, jednego z „listopadowych zbrodniarzy” (ludzi odpowiedzialnych za „cios w plecy”, czyli podpisanie kapitulacji w listopadzie 1918) jako „bękarta Żyda i służącej”.

Ponadto, na co zwrócił uwagę Robert Waite, w norymberskich ustawach rasowych z 1935 roku jest też kodycyl dotyczący służących, na którego umieszczenie nalegał sam Hitler. Kodycyl ten nie tylko uznaje za sprzeczne z prawem stosunki seksualne pomiędzy Żydami a Aryjczykami, ale także wyraźnie zabrania Żydom zatrudniać w charakterze służby domowej aryjskie kobiety poniżej czterdziestu pięciu lat.

Jest to zaiste dziwaczne uregulowanie prawne, wydaje się, iż u jego podstaw tkwi pornograficzna fantazja. Co więcej, fantazja przewrotnie dwuznaczna; z jednej strony z ustawy wynika, że Żydom nie można ufać, jeśli chodzi o pracujące u nich młode Aryjki, z drugiej zaś poprzez fakt, że zakaz obejmuje nie tylko akt krzyżowania się ras, lecz i samą ewentualność wspólnego przebywania żydowskiego pana i aryjskiej służącej, daje do zrozumienia, że i aryjskie służące nie są godne zaufania.

Ta głęboko zakorzeniona nieufność lub przynajmniej głęboko kontrowersyjny pogląd na służącą i jej stosunek do zagadkowego pater incertus, który może być jej panem, tkwi w samym centrum tajemnicy Marii Schicklgruber oraz fantazji wywołanych przez pustą rubrykę w metryce chrztu, jaką wypełniła w Döllersheim.

Żaden wiarygodny naoczny świadek ani też dokument nie przetrwały, by potwierdzić tę mroczną opinię o Marii. Rzekoma korespondencja, mająca dokumentować historię romansu pomiędzy Marią a bogatym Żydem, u którego służyła – „Żydem z Grazu”, wspomnianym przez osobistego prawnika Hitlera, Hansa Franka, w jego norymberskim pamiętniku – nigdy nie została odnaleziona. Nie pozostało świadectwo pochodzące od Marii lub jej współczesnych, z którego by wynikało, że była ona kimś innym niż prostą, dobroduszną wieśniaczką, odważną matką, która na przekór biedzie zdecydowała się urodzić nieślubne dziecko, choć nie mogła liczyć ani na pomoc ojca, ani błogosławieństwo Kościoła; miała wówczas czterdzieści dwa lata, w tym wieku wiejskie kobiety porzucały już zwykle nadzieję na rodzenie dzieci i godziły się z perspektywą lat ciężkiej pracy bez niczyjej wyręki.

W Trzeciej Rzeszy obowiązywało pewne tabu: nie wolno było interesować się rodziną Adolfa Hitlera. Na samą wzmiankę o jego pochodzeniu i krewnych w Dolnej Austrii Führer wpadał w szał.

Jaką mroczną tajemnicę chciał ukryć? Odpowiedź znaleziono w zakurzonych aktach, odkrytych niedawno w archiwach. Albert Speer, minister budownictwa Rzeszy i ulubiony towarzysz rozmów Hitlera, wspominał w swych pamiętnikach jedną znamienną scenę. W trakcie rozmowy zameldowano Führerowi, że w rodzinnej miejscowości jego ojca tutejszy gauleiter wystawił tablicę pamiątkową: to z tej ziemi wywodzi się nasz wielki wódz.

Zamiast się ucieszyć i pochwalić gorliwca, Hitler niespodzianie wpadł w furię. – Ile razy mówiłem, żeby nie wspominać o tej okolicy, a ten osioł gauleiter wyjeżdża z czymś takim! Natychmiast to usunąć! O podobnym ataku wściekłości Hitlera wspomina też Hans Frank, jego osobisty prawnik (a potem generalny gubernator okupowanych ziem polskich). W napisanej w więzieniu przed czekającą go egzekucją książce „Im Angesicht des Galgens” (W obliczu szubienicy) Frank wspominał, że wytrącony z równowagi Hitler, a działo się to w latach 30., zwierzył się z „podłej próby szantażu” podjętej przez jakiegoś „obrzydliwego krewniaka”. Ten ktoś miał zagrozić, że ujawni zagranicznej prasie jakieś kompromitujące dane na temat pochodzenia Führera.

Dla wybadania, jakie dane mogły zachować się w urzędowych archiwach, Hitler wysłał wtedy Hansa Franka do Austrii. Co mogło skompromitować rosnącego w siłę przywódcę nazistowskiej, jawnie antysemickiej partii? Oczywiście domieszka krwi żydowskiej w żyłach. Z takimi aluzjami Hitler miewał do czynienia od początku swojej kariery. Pisano, że pozbywa się rywali „na żydowski sposób”. W 1933 r. „Daily Mirror” zamieścił zdjęcia nagrobków na cmentarzu żydowskim w Bukareszcie: na jednym z nich widniało nazwisko Hitler. Inna gazeta prezentowała zdjęcia nagrobków Huetlerów na cmentarzach żydowskich w Austrii.

Sam Hans Frank w swych więziennych wspomnieniach porusza tę możliwość, to znów ją odrzuca. Pisze, że w swych poszukiwaniach natknął się na jakąś kobietę spowinowaconą z rodziną Hitlera. Miała mu opowiedzieć, że jego babka Maria Anna Schicklgruber służyła niegdyś w Grazu u żydowskiej rodziny Frankenbergerów. Potem urodziła nieślubnego syna Aloisa (ojca Adolfa), na którego utrzymanie Frankenbergerowie jakoby kilkanaście lat posyłali pieniądze. Miały istnieć nawet jakieś listy na poparcie tej historii.

Według Franka Hitler oświadczył, iż z tego, co mówili jego ojciec i babka, wie, że jego dziadkiem nie był Żyd z Grazu, ale babka i jej późniejszy mąż byli tak biedni, że postanowili wmówić Żydowi ojcostwo, by wspomógł dziecko finansowo.

Niewiele zapisanych zdań w dziejach dało początek tak gruntownym badaniom historyków, jak ten fragment wspomnień straconego w 1946 r. Hansa Franka. Szukano jego tajemniczej rozmówczyni i owych listów, szukano śladów rodziny Frankenbergerów, szukano Marii Anny w zachowanych rejestrach służby domowej w Grazu. Wszystko na próżno. Ustalono natomiast, że Żydom od XV do końca XIX wieku nie wolno było się w tym mieście osiedlać. Renomowany historyk niemiecki Werner Maser w irytacji wyraził nawet pogląd, że Hans Frank zmyślił całą tę historię.

Heil Schicklgruber! Oczywiście i bez mitycznego dziadka Frankenbergera Hitler miał dość powodów, by utrzymywać swoje pochodzenie w tajemnicy. W „Mein Kampf” tylko krótko i mgliście wspomina o rodzicach. Chodzi o to, że Führer, który od swoich obywateli wymagał dostarczenia świadectwa aryjskiego pochodzenia, sam nie byłby w stanie przedstawić takiego dokumentu. Jego ojciec Alois był dzieckiem nieślubnym i do 40 roku życia nosił panieńskie nazwisko matki: Schicklgruber. W końcu udało mu się znaleźć dwóch świadków, którzy razem z nim udali się do miejscowej parafii w Döllersheim i poprosili o wystawienie Aloisowi nowej metryki. Zaświadczyli, że jego ojczym Johann Georg Hiedler (który ożenił się z jego matką Marią Anną pięć lat po urodzeniu Aloisa) jest jego prawdziwym ojcem i życzył sobie, by syn nosił jego nazwisko.

Zajmowanie się pochodzeniem Hitlera i uznanie, że biologicznie był ćwierć-Żydem (pamiętajmy jednak, że judaizm uznaje za Żyda osobę zrodzona z matki- Żydówki – Hitler tego kryterium nie spełnia) byłoby zajęciem dosyć jałowym – w końcu ważne jest to, kim się dany osobnik czuje, a nie jakich ma przodków -gdyby nie fakt, że wielu ludzi o żydowskich korzeniach starało się zacierać własne pochodzenie lub gorąco mu zaprzeczać i w konsekwencji przebierać postawę jawnie antysemicką.

Zjawisko to zauważali tradycyjni Żydzi, a określali je nienawiścią do samego siebie. Takim właśnie człowiekiem miał być Hitler, a wcześniej – to już na pewno da się udowodnić – Karol Marks, zasymilowany Żyd, który teorię walki klas wywiódł z pierwotnych, głęboko antysemickich.

Natomiast według książki psychoanalityka, Walter Langer, „The Mind of Hitler”, Hitler nie tylko był wspierany w zdobyciu władzy przez rodzinę Rothschild, ale sam pośrednio był Rothschildem.

Langer pisze:”Maria Anna Schicklgruber mieszkała w Wiedniu i w tym czasie była zatrudniona jako służąca w domu Barona Rothschilda. Jak tylko rodzina odkryła ciążę trafiła z powrotem domu, gdzie urodził Aloisa. ”

Informacje Langera pochodziły podobno od wysokiego oficera Gestapo: Hansjurgen Koehler, opublikowane w 1940 roku, pod tytułem „Inside Gestapo”, który pisał o dochodzeniu w sprawie pochodzenia Hitlera przeprowadzonego przez austriackiego kanclerza, Dollfussa. Koehler rzeczywiście oglądał kopie dokumentów Dollfussa, które przekazał mu Heydrich, władca hitlerowskiej Secret Service. Pisał: „dokumenty o pochodzeniu Hitlera spowodowałyby takie spustoszenie jak żadne dokumenty na świecie” (Inside Gestapo, str. 143).

„… austriacki kanclerz musiał wiedzieć o pochodzeniu Hitlera. Jego zadanie nie było trudne, jako władca Austrii mógł łatwo dowiedzieć się o danych osobowych i rodzinnych Adolfa Hitlera, który urodził się na ziemi austriackiej … poprzez oryginały świadectw urodzenia, karty rejestracji policja, protokoły, itp., wszystkie zawarte w pierwotnej dokumentacji, kanclerzowi Austrii udało się zebrać fragmenty części układanki, tworząc mniej lub bardziej logiczną całość .. Kanclerzowi Dollfuss udało się odkryć karty rejestracyjne. Młoda, niewinna służąca była służącą na dworze Rothschildów. .. Nieznanego dziadka Hitlera należy chyba szukać w tym wspaniałym domu.? Hitler był więc zdeterminowany do przejęcia Austrii, aby zniszczyć swoje akta.

http://www.iluminaci.pl

komentarze 23 to “Pochodzenie Hitlera”

  1. Adam Ryglowski said

    Sz.P. Gajowy
    Wielkie dzięki za ten tekst!
    😮
    Życzę , aby jak najwięcej Ludzi !!! to przeczytało ( i zrozumiało)

  2. WI42 said

    „Pięć lat wczesniej urodziła Maria nieślubnego syna Aloiz, którego synem był Adolf.[…] Anna Maria Schiklgruber służyła w 1936 r w Wiedniu u żydowskiej rodziny Frankerberger.[…] ”
    „Maria Anna Schicklgruber była babką Adolfa Hitlera. Służyła ona na dworze w Gratzu u bogatego Żyda o nazwisku Frankerberger.”
    „W roku 1942 Maria Schicklgruber wyszła za mąż za młodego młynarza Johanna Georga Hiedlera. ”

    Trudno było nagmatwać więcej – daty, miejsca …. A można było ująć to dużo zwięźlej i bez oczywistych błędów.
    Dodając nieco humoru – gdyby ojciec Adolfa – Alojzy zachował nazwisko panieńskie matki, trudno by było jego synowi zostać fuhrerem, nie tylko że dlatego, że Alojzy był nieślubnym dzieckiem i ten fakt byłby ewidentny.
    Czy wyobrażacie aby tłum skandował „Heil Schiklgruber!”

    Fakt, że artykuł jest pogmatwany, jak diabli.
    Admin

  3. Boydar said

    http://pl.bab.la/slownik/angielski-polski/hit

    Przypadkiem, to ja w gów*no wlazłem po ciemaku …

  4. Przecław said

    Nie wiem co autor miał na myśli pisząc o „plemionach hebrajskich Maroka, Algerii i Tunezji” ? Autochtoniczna ludność tych terenów to Berberowie, których zalicza się do Chamitów i Semitów, ale nie do Hebrajczyków.
    Mówiąc o Maghrebie warto też pamiętać o Filistynach, którzy w świetle odkryć w Ashkelon byli pra-Słowianami.
    Napływową ludność arabską też trudno zaliczyć do hebrajczyków.
    Natomiast Maghreb zamieszkiwali także Żydzi, ale to nie to samo co „plemiona hebrajskie”.

  5. Cyborg said

    Panie Przeclawie, Shlompo Sand podaje, ze w zasadzie wszyscy Zydzi sefardyjscy z Hiszpanii to Berberowie.
    pozdr.

  6. Marcin said

    Rotszyld chlapał spermą na lewo i prawo .he he.Rotszyld zapewne rozpostarł też parasol ochronny nad zaczynającym karierę awanturnikiem co by go nikt nie ukatrupil, pomógł zbudować legendę, udzielił kredytów itd.,a dalej to już poszło. Spójrzcie na nochal Hitlera. Czyż nie piekny? I ta jego zwierzęca nienawiść do Słowian bo żydzi , nienawiść do nich robili mu alibi. Ciekawa historia a fakt że robił wszystko żeby ukryć to robi się jeszcze ciekawsza. A może heil rotszyld?

  7. Boydar said

    Moim zdaniem narracja jest celowo pogmatwana i nadmuchiwana. Bo une przemycają rowery. Hitler którego znamy (teoretycznie z historii) to nie ta sama osoba o której pochodzeniu traktuje artykuł. Dla mnie to typowa matrioszka, prawie jak J23, tyle że po szkoleniu w MI6 albo nawet 16 a nie na Łubiance.

  8. Kwal said

    Kompleksowo sprawę wyjaśnia Hennecke Kardel w książce Hitler założycielem Izraela…rozwiewa wszystkie wątpliwości.

  9. Poziomka said

    Henry Makow ” Pomagier iluminatów” – (po niemiecku)
    https://henrymakow.com/deutsche/2017/03/20/war-hitler-ein-handlanger-der-illuminaten/
    Martin Bormann był niegorszą kanalią
    https://henrymakow.com/deutsche/2017/06/09/der-zweite-weltkrieg-war-eine-farce-der-beweis/

  10. terra said

    re7 matrioszka to ty baydur jestes sowiecki wymysl

    marsz do klatki z jarzeniowa tam obsrywać pokazowo pod jarzeniówkę albo zaprowadzimy silą widlaku Chechle Aszkenazi.

  11. terra said

    …stare strupy Chechla chazarskie …

    do Hitlera wam jak do Boga..zadna szmata nie ma sznas..mozeta se popisac syfojady..

  12. Vici said

    Wszedzie tu czuc intelekt ;zydowski.Takze wszelkie sprawy tego swiata sa finansowane .Przez narod zmijowy (czyli dzieci Szatana=ZYDZI)

  13. Najpierw kilka odsyłaczy:
    http://bezuzyteczna.pl/static/content/44436dc9ba44bcad224b.jpg
    http://www.sww.w.szu.pl/index.php?id=biografia_adolf_hitler
    http://www.vaterland.pl/adolf_hitler.html
    https://www.henrymakow.com/2013/05/Hitler-had-Jewish-DNA.html
    http://prawy.pl/3529-izraelski-dziennik-haaretz-testy-dna-ujawniaja-zydowskie-i-afrykanskie-korzenie-hitlera/
    http://www.polskapartianarodowa.org/index.php?option=com_content&task=view&id=216&Itemid=138438434286
    https://www.gloria.tv/article/y2Exw2iuXEwc2a3YeqLYdSd8K
    http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/wedlug-premiera-izraela-adolf-hitler-nie-chcial-zaglady-zydow
    http://truthseeker-archive.blogspot.co.uk/2010/03/hitler-ultimate-zionist-false-flag.html
    https://www.stihi.ru/2005/03/26-1427
    http://dazzle.ru/antifascism/hitler.shtml
    http://goldnike-777.blogspot.com/2012/12/blog-post_30.html
    W powyższych artykułach twierdzą, że coś wiedzą. Wybrałem tylko kilka. Pominąłem życie (tak zwane) seksualne tego dziwaka, Ewę Braun oraz najwyższych rangą przydupasów tej kreatury. Z tych ostatnich wydaje się, że tylko Hermann Göring (ożeniony zresztą prawidłowo, bo z Emmy Sonnemann) był „rodowitym Niemcem” według bardzo umownej nomenklatury.

  14. I kilka wartych, moim zdaniem, przeczytania pozycji:
    https://rapidu.net/5021097122/Hennecke-Kardel-Hitler-zalozycielem-Izraela.pdf
    https://rapidu.net/0921097121/Adolf-Hitler-bękart-Rotschildow.pdf
    https://rapidu.net/6421097116/Adolf-Hitler-The-FBI.pdf
    https://rapidu.net/8121097111/To-syjonisci-sfinansowali-rezim-Hitlera.pdf
    https://rapidu.net/4621097112/Jak-zydowscy-bankierzy-z-USA-wypromowali-Adolfa-Hitlera.pdf
    https://rapidu.net/6021097113/Fiolka-Katarzyna-Hitler.pdf
    https://rapidu.net/0721097114/Jak-zydowscy-pretorianie-Hitlera-zainicjowali-holokaust.pdf
    https://rapidu.net/6121097115/Czego-wstydzil-się-Adolf-Hitler.pdf
    https://rapidu.net/8521097109/Adolf-Hitler-czy-Adolf-Schicklgruber.-Rodzinna-tajemnica-Führera..pdf
    https://rapidu.net/7221097110/Syjonisci-finansowali-rezim-Hitlera.pdf

  15. I na koniec:
    http://s6.ifotos.pl/img/Dwaj-zydz_qpepsaq.jpg
    Po lewej widzimy dwóch psychopatów: Hitlera i Himmlera. Obaj o pochlapanych koszernie życiorysach.
    Po prawej umundurowana i uszeregowana banda germańców, którym ktoś wmówił, że są rasą, a do tego aryjską.
    Po pierwsze, Aryjczycy byli protoplastami rasy Słowian. Po drugie, nijak w naukowy sposób nie można w ogóle, ani w szczególe stwierdzić istnienia rasy germańskiej. Nie ma czegoś takiego! Po trzecie, ci z lewej ни хуя nie pasują do wyznaczonych przez nich samych „aryjsko-nordyckich” standardów.

  16. I jeszcze, chociaż miał być koniec… bo mnie nerw bierze:
    http://i.wp.pl/a/f/jpeg/33231/wiki_werner_goldberg_225.jpeg
    Werner Goldberg was of half Jewish ancestry (his father was Jewish, as his last name, Goldberg, already suggested). He was still able to join the German Army and served for about a year. His image was even used in recruitment posters for the Wehrmacht and many newspapers with the caption “The Ideal German Soldier”. (!!!)
    A do tego:
    https://68.media.tumblr.com/4908b069676eeca4bec2ef5b9a3cad94/tumblr_ng6jr0xZBq1u5pzn4o1_1280.jpg
    Kolowrat-Kolovrat-Kołowrót. Stary, od tysiącleci symbol Sławian (Słowian).
    Nawet symbolikę sobie przywłaszczyli!
    „Swastyka” (błędna nazwa, błędnie kojarzona tylko i wyłącznie z tymi Bogu ducha winnymi Niemiaszkami) była obecna u wszystkich plemion słowiańskich, zanim przyjęły one chrześcijaństwo. Była ona poświęcona Swarogowi (Svarog). Znana także jako swarzyca lub kołowrót, u Słowian Wschodnich kolovrat. W Polsce i Rusi była ona popularna wśród szlachty, np. herby rodów Boreyko, Borzym, Radziechowski. Według kronik na Rusi, książę Oleg, który w IX wieku zaatakował Konstantynopol, przybił swoją tarczę, z namalowaną czerwoną swastyką do bram miasta. U Słowian swastyka to magiczny symbol ognia i słońca. Dekorowano nią przedmioty rytualne, naczynia. Związana była z obrządkiem pogrzebowym. Była również symbolem władzy, np. swastyka na Denarach Mieszka I, a także znakiem religijnym. Po przyjęciu chrześcijaństwa, przeniknęła do kultury ludowej jako symbol przynoszący szczęście, umieszczana na przedmiotach domowych, pieczywie lub pisankach.”
    http://joemonster.org/art/36427

  17. stach said

    To chyba widać gołym okiem po Hitlerze,że nie jest czystym Nordykiem

  18. Boydar said

    Przecież hitlerowcy wcale nie negowali historii i znaczenia kołowrotu/swastyki, wręcz przeciwnie. Co nie znaczy, że głosili to na wiecach NSDAP. Hakenkreuz miał dla nich także znaczenie magiczne przydające siły bojowej. Ale jak się później okazało, dopiero w połączeniu z LSD. Ciekawe jest zainseminowanie Polakom samej nazwy – swastyka. W języku żydoszkopskim praktycznie nieużywane, tak jak wyżej – jest das Hakenkreuz. Źródłem słowa jest sanskryt, co oznacza podobno „przynoszący szczęście”. A może to sanskryt wziął od nas …

  19. Nie negowali, Panie Boydar, tylko sobie przywłaszczyli, czy raczej zawłaszczyli; w efekcie splugawili. A co do sanskrytu… Wysoce prawdopodobne, że nasi tam byli, znaczy nie tacy „nasi”, jak w filmie ze Szt(cz)urem, tylko nasi przodkowie. Jest o tym sporo.

    https://www.google.co.uk/search?q=słowianie+w+indiach&gws_rd=cr&ei=vylmWeiQL4nXwQL8xpHIBg

    No i jeszcze R1a1.

    http://wspanialarzeczpospolita.pl/2015/01/02/prawdziwi-aryjczycy/

    No i jeszcze język palski. No i jeszcze wizyta w Polsce Jawaharlala Nehru związana ponoć z czakramem wawelskim. I wiele, wiele innych dowodów, poszlak i domysłów, związanych z Aryjczykami.

  20. TomUSAA+ said

    Austriacy to sprytny naród. Całemu światu wmówili, że Hitler był Niemcem, a Mozart . . .Austriakiem.

  21. Peryskop said

    Jeśli artykuł Rudaweb nt sfingowania gockich korzonków jest zgodny z prawdą, to współczuję nabranym historykom i germanistom.

    Tata, chleb i biblia gocka – na tropie dawnych fałszerzy

    Czołowym wykwitem spekulacji lingwistów jest tzw. język gocki. Uznawany powszechnie za język Germanów, którzy pochodzili ze Szwecji, ale jakoś dziwnie nie jest podobny
    do szwedzkiego, lecz rzekomo do niemieckiego. Tak twierdzą znawcy, którzy analizowali tzw. biblię gocką. Dla usystematyzowania tego języka wymyślono nawet nieistniejącą grupę języków wschodniogermańskich…

    Dalej na przykładzie dwóch podstawowych wyrazów „tata” i „chleb” Rudaweb wywodzi, że język Gotów – czyli protoGermanów, ma nie mniej wspólnego z językami słowiańskimi niż germańskimi. jeśli goccy pragermanie chleb nazywali „hlajf” lub „hlejf”. Wyciąga też wniosek, że Goci swoich rodzicieli nazywali mianem starszym niż jakiekolwiek przypisywane językom germańskim i romańskim, co jego/jej zdaniem wskazuje, że wywodzili się oni ze znacznie starszego ludu, którego bezpośrednimi potomkami są zapewne Słowianie.

    Następnie Rudaweb poddaje analizie sprawę odnalezienia Srebrnej Biblii, pisanej (drukowanej ?) w zagubionym języku gockim srebrnymi i złotymi czcionkami. Odnalezionej „cudowne”, bo po ponad tysiącu lat ciszy na jej temat. Wulfila, jako pierwszy w IV wieku n.e., miał przetłumaczyć prawie całą biblię (oprócz Ksiąg Królewskich) na język inny, niż oryginalne (aramejski, grecki i hebrajski).

    Dla celów swojego tłumaczenia biskup Wulfila (dosł. wilczek) miał opracować alfabet gocki ze znaków greckich i łacińskich. Zapis nie wykazuje cech runicznych, choć powinien.

    Porównane zostały 2 dokumenty – kodeksy ów Srebrny (Argenteus) i Brixianus, oraz dodatkowo dokument neapolitański (Documentum Neapolitanum). Wszystkie 3 powstały – według znawców – w VI wieku n.e.

    Natomiast po porównaniu detali pisma w obu pierwszych zabytkach wychodzi na to, że Codex Argenteus został wykonany prawdopodobnie metodą … druku. Z tego i innych okoliczności wyłania się wniosek, że Srebrna Biblia gocka jest raczej XVI-wiecznym falsyfikatem stworzonym i „odnalezionym” przez benedyktynów w klasztorze w Werden dla udokumentowania tezy o germańskości (niemieckości) Gotów. Ale nie tylko tego…

    więcej:
    http://rudaweb.pl/index.php/2017/07/08/tata-chleb-i-biblia-gocka-na-tropie-dawnych-falszerzy

    ===

    Ta tzw. biblia Wulfilii jest najbardziej znanym i obszernym, choć nie jedynym, „zabytkiem języka gockiego”, a jej część znajduje się na Uniwersytecie w Uppsali jako łup wojenny po zdobyciu zamku na Hradczanach pod koniec wojny 30-letniej.

    Dla etymologów i filologów śledczych zagadka – kto od kogo :
    pol. ohydny = szw. ohyglig.

    „Protogermanie” to protoplasci podstępnej mieszanki mongolsko-tureckiej wyznania bankowo-handlowego, założyciele świentego cesarstwa tzw „rzymskiego”, którzy wżenili się w stare rody panujące Europy (patrz : court jew, Hoffjude).

    wiki : GERM = 1. a microorganism, especially one which causes disease. synonyms: microbe, microorganism, bacillus, bacterium, virus; 2. a portion of an organism capable of developing into a new one or part of one.
    Nieco jaśniej ?

    Po uzupełnieniu analizy Rudaweb o najistotniejsze okoliczności i ich chronologię – wygląda na to, że Codex Argenteus faktycznie jest kolejnym fejkiem operacyjnym mongoidalnych Chazarów zwanych Niemcami, którym jak coś się nie opłaca, to ich nie ma, a gdy im się opłaca, to są i działają pod przeróżnymi nickami, np. Teutoni, Allemani, Tyske, Schwyz itp – deklarując wyznanie optymalne na danym etapie :

    ► od przyjęcia Starego Testamentu do Kanonu Kościoła oraz od przyjęcia za Apostoła faryzeusza Szawła z Tarsu – pomimo rozlicznych sporów i konfrontacji – siłą rzeczy musiała powstać, a zatem powstała symbioza judeo-papieska, która przetrwała do dziś pod mianem judeo-chrześcijaństwa;

    ► 962 po koronacji Ottona I na pierwszego germańskiego cesarza – dołączył trzeci partner Układu 3Mających Władzę w postaci Cesarstwa – od 1157 jest to już „Święte Cesarstwo”, w 1254 dodano „Rzymskie” dla nawiązania do antyku, a od 1441 oficjalnie przypisane do „Narodu Niemieckiego”;

    „Święty” Układ 3Mających Władzę rządzi światem do dziś !
    Omne Trinum Perfectum – doskonałe wszystko co potrójne !

    ► 1492 wypędzono Żydów z Hiszpanii i Portugalii, z których większość stanowili marranos, czyli fałszywi katolicy, krypto-żydzi, którzy rozpierzchli się po Starym i Nowym Świecie, odkrytym właśnie przez Kolumba – z czasem przejęli cały biznes lichwiarsko-bankowy i wszelkie wpływy na dworach;

    ► 1517-1520 dr Marcin Luter (1483-1546) krytyką odpustów i lichwy rozjuszył papiestwo oraz żydostwo, bo zachwiał podstawami doktrynalnymi i finansowymi Układu 3Mających;

    ► 1522-1545 przekładami Biblii dr teologii Luter rozpowszechnił jej treść, czym obalił monopol dostępu do tekstów biblijnych dla kleru znającego łacinę, a przy tym przyczynił się do stworzenia ujednoliconego ogólnoniemieckiego literackiego języka ponadregionalnego, w którym np. słowo „die Schuld” znaczy jednocześnie i „dług” i „ w ina”;

    ► los sprawił, że bunt reformatorski zbiegł się w czasie z burzliwym rozwojem sztuki drukarskiej, wręcz rewolucyjnym, i wskutek precedensowej sytuacji Układ 3Mających zaczął pękać;

    ► 1524 1537/39 1542/43 – nieudane próby zwołania soboru powszechnego w Trydencie i w Mantui, ta ostatnia spowodowana działaniami cesarza Karola V, który toczył wojnę z Francją wspieraną przez Turków. Nie otrzymawszy od papieża oczekiwanej pomocy, cesarz zwrócił się o nią do protestantów, obiecując im w 1544 na sejmie w Spirze zwołanie synodu powszechnego, wolnego i chrześcijańskiego dla uporządkowania spraw religijnych w Niemczech. Gdy we wrześniu cesarz zwyciężył króla francuskiego, papież Paweł III wobec groźby schizmy oraz w obliczu szerzenia się protestantyzmu na północy Włoch, postanowił za wszelką cenę pozyskać cesarza i wysłał do Niemiec swego wnuka, kardynała-nepota Aleksandra Farnese, z obietnicą pomocy cesarzowi w zdławieniu protestantów, nawet za cenę sprzedaży swej tiary, gdyby zaszła taka potrzeba. Dzięki temu sojuszowi możliwe stało się ponowne zwołanie soboru w celu : wytępienia herezji, odnowienia dyscypliny kościelnej, poprawy obyczajów i wprowadzenia zewnętrznego pokoju w całym Kościele;

    ► 1533 ekskomunika nałożona przez papieża Juliusza II na króla Henryka VIII Tudora za przewinienia natury matrymonialnej (i pochodne) spowodowała zrealizowany przez Tomasza Cromwella poważny przewrót religijny – rozłam Anglii z Rzymem i pozbawienie go źródeł dochodu, takich jak świętopietrze, oraz utratę przez papieży wszelkiego zwierzchnictwa na rzecz monarchy;

    ► 1542 papież Paweł III zreorganizował Inkwizycję – powołał Kongregację Kardynalską Świętej Rzymskiej i Powszechnej Inkwizycji, tzw. Święte Oficjum (Sacrum Officium), które składało się z 6 kardynałów i miało nadzorować działalność sądów inkwizycyjnych w walce z reformacją;

    ► 1545-1563 sobór trydencki (boloński) – w reakcji na tezy Lutra i na narastającą potrzebę reform w KRK ustanowiono oficjalną listę ksiąg kanonicznych i ostateczny układ Biblii (Wulgata), apokryfy nakazano zniszczyć, zakazano interpretowania Biblii, a Lutra potępiono – i tak odnowiony doktrynalnie Kościół przystąpił do kontrreformacji dla odzyskania inicjatywy i zwierzchności nad światem dla „świętego” Układu 3Mających Władzę przed- i pozagrobową;

    ► 1569 – wobec utraty kontroli nad zalewem różnych warstw społeczeństwa w Germanii masowo drukowanymi tekstami Biblii Lutra w języku, który ci ludzie rozumieli – dla ratowania traconej hegemonii teutońskiej opublikowano w Holandii wzmiankę o odkrytej w Werden (obecnie Essen) w klasztorze benedyktynów (znanych z pietyzmu, wielkiej dokładności, wytrwałości, i z wytwarzania potrzebnych „dokumentów”) nie wspominanej w żadnych źródłach przez ponad tysiąc lat „Srebrnej Biblii” rzekomo przetłumaczonej w VI wieku na protogermański język Gotów z tekstów oryginalnych (aramejski, grecki i hebrajski) przez Ulfilasa (310-383), który dla tego opracowania miał stworzyć alfabet gocki ze zbitki znaków greckich i łacińskich;

    ► postać biskupa Ulfilasa (nazywanego też Wulfila dosł. „Mały wilk”) jest kontrowersyjna nie tylko z powodu wątpliwości co do autorstwa przekładu „Srebrnej Biblii”, czy stworzenia nieistniejącego języka pisanego Gotów, lecz także wobec udziału w splądrowaniu Rzymu i jego przyłączenia się do uznanego przez Kościół katolicki za herezję arianizmu – doktryny teologicznej Ariusza († 336), prezbitera Kościoła w Aleksandrii w Egipcie, odrzucającej dogmat Trójcy Świętej i wpisującej się w nurt antytrynitaryzmu, powstały w kontekście sporów o rozumienie monoteizmu chrześcijańskiego;

    ► desperacja sytuacyjna Układu 3Mających Władzę musiała być wielka, jeśli wybrano heretyka na bohatera przedsięwzięcia założycielskiego „protogermańskiej” mitologii chrześcijańsko-gockiej;

    ► dla większego wrażenia Codex Argenteus przedobrzono – bo sporządzono go na vellum barwionym na purpurę z użyciem srebrnego i złotego drukowanego liternictwa, które wskutek utlenienia stało się szare;

    ► 1618-1648 wojna 30-letnia („czyj kraj tego religia”), której skutkiem oprócz wielkich ofiar w ludziach były zniszczenia w wielu krajach, oraz dalsze osłabienie na rzecz reformacji pozycji papiestwa oraz Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego;

    ► Isaac Vossius, holenderski bibliotekarz na dworze szwedzkiej królowej Krystyny Vasa, wybarterował sobie tam zdobyczny na cesarzu Rudolfie II łup – oryginał gockiej Biblii z Werden, której tekst opublikował jego wuj filolog języków starogermańskich Franciscus Junius w 1665;

    ► po 1670 ”niewiadomoktoś” zdrapał pewne litery w kodeksie i nadpisał nowe srebrem dla poparcia teorii jakoby to gocka Szwecja była kolebką cywilizacji europejskiej – fantazji autorstwa prof. Olofa Rudbecka (1630-1702) – prapradziadka Alfreda Nobla (1833-1896) – wynalazcy dynamitu i nagrody;

    ► brak szerszego rozpropagowania „rewelacyjnego” „dzieła” Ulfilasa wynikł z potrójnego fiaska planów Układu 3Mających Władzę, bowiem nie udało się : (1) utrzymać exkluzywnej dostępności do Biblii; (2) zatrzymać reformy nowoczesnego języka niemieckiego, (3) powstrzymać reformację;

    ► 2011 – jako najdłuższy tekst gocki oraz unikatowy – obok architektury w północnej Italii, zabytek gockiej kultury, i jako „jeden z najcenniejszych rękopisów świata” – Codex Argenteus wpisano na listę UNESCO dziedzictwa dokumentacyjnego ‘Pamięć Świata’ ; ale i tu należy mieć świadomość, że UNESCO to jest szemrana instytucja :
    http://swiatowaliga.blogspot.com/2016/02/raport-nssm-200-charytatywne-zabojstwo.html

    ► sprawa Codex Argenteus przypomina inny fejk nazywany sprytnie „Manuskrypt Wojnicza”, bo to „dzieło” też powstało prawdopodobnie w XVI wieku, weń też zamieszany jest pobocznie Isaac Vossius, oraz jezuici judeogermańscy Athanasius Kircher i Peter Jan Beckx, a instytucjonalnie także Palazzo Borromeo (German college) w Castel Gandolfo : http://www.voynich.nu/history.html

    ► oryginał „Srebrnej Biblii” pierwotnie rzekomo liczył 336 pergaminowych kart, z których do czasów współczesnych w Uppsali zachowało się 187. Rozmiary kart wynoszą 25 x 19,5 cm, ale wyjątek stanowi karta znaleziona w Spirze, która nie wiedzieć czemu jest o 2 cm szersza.

    Filmy z lądowań apollonautów przezornie zaginęły w NASA, zapisy monitoringu z Okęcia rankiem 10.04.2010 też zaginęły – może odnajdą się w jakimś klasztorze za tysiąc lat…

  22. rose said

    „Źródłem słowa jest sanskryt, co oznacza podobno „przynoszący szczęście”. A może to sanskryt wziął od nas …„

    Boydarowi widocznie szczęścia nie przyniósł, ale wszystko przed nim i jego dziatwa. Tak poza tym nie wie o czym pisze, bo jak wie, to robi z siebie ciote idiote.

    ——-
    Skomentuję na tym samym poziomie inetelektualnym:
    Rose – pierdose. Zaraz cię stąd wyniosę.
    Admin

  23. Boydar said

    Coś Cię, Rose, mocno wqurwiło, i ja chyba nawet wiem co … 🙂

Sorry, the comment form is closed at this time.