Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Amerykańska gra energetyczna o Europę (1)

Posted by Marucha w dniu 2017-07-12 (środa)

Na wojskowej mapie świata, która wisi w amerykańskim Sztabie Generalnym, zaznaczone są strategiczne wyzwania Ameryki. Przy Europie widzimy napis „energy dependence” (zależność energetyczna), pokazujący, że energia jest sprawą priorytetową w stosunkach USA z Europą.

Ameryka przy planowaniu strategicznych działań wobec sojusznika skupia się na tej właśnie dziedzinie.

Na obszarze Europy toczy się dzisiaj „wielka energetyczna partia szachów”, gdzie figurami są rurociągi, terminale LNG, elektrownie jądrowe, ale także dyrektywy europejskie. Dwie strony tej gry – Rosja i Ameryka – mają różny potencjał, zupełnie nieporównywalne narzędzia i możliwości. O grze Rosji pisze się bez przerwy, warto przyjrzeć się drugiemu graczowi. Zobaczmy, jak wygląda amerykańska energetyczna gra o Europę.

Wielki Brat zza Oceanu i uboga siostra

Globalna strategia energetyczna Ameryki ma trzy cele. Zagwarantowanie fizycznego dostępu oraz bezpiecznych dostaw surowców dla USA i sojuszników. Otwieranie rynków, umożliwiające handel i inwestycje. Promocja „zrównoważonej gospodarki”, czyli ograniczanie popytu na energię.

Ameryka, która od końca II wojny światowej kształtowała zachodnią Europę, miała podstawowe zobowiązanie sojusznicze – zaopatrzenie w ropę naftową, energię nuklearną, a później gaz ziemny. Dlatego uważa bezpieczeństwo energetyczne Europy za element swoich strategicznych interesów, a podstawowym jego celem jest osłabianie związków z Rosją.

Od dziesięcioleci zagrożeniem dla USA były bowiem zbyt bliskie relacje krajów europejskich ze Związkiem Radzieckim, obecnie – z Rosją. Od początku lat 80-tych, gdy Narodowy Komitet Bezpieczeństwa (NSC) opracował ten problem dla prezydenta Reagana, tezą podstawową jest przekonanie, że zbyt mocne powiązania szkodzą Sojuszowi Transatlantyckiemu, a NATO-wscy sojusznicy stają się niesterowni. Jako przyczynę uznano „zależność energetyczną”, dającą możliwości destabilizacji Europy przez odcięcie rosyjskich dostaw gazu. Hasłami marketingowymi dla tego strategicznego celu są: uzależnienie i dywersyfikacja.

Równie ważnym celem jest pozbawienie Rosji dochodów ze sprzedaży gazu, a przede wszystkim ropy, z czego pochodzi 35-45% dochodów budżetu federalnego, oraz ogromne rezerwy złota i walut. Uderzenie w tak czuły punkt podkopałoby także wpływy polityczne Rosji, czego ta doświadczyła już w latach 90-tych, gdy nikt się nie liczył z bankrutem.

Ameryka ma się kim opiekować w sprawach energii. Europa, bardzo uboga w surowce energetyczne, importuje paliwo jądrowe praktycznie w całości (95%), ropę naftową także (90%), dwie trzecie potrzebnego gazu ziemnego, nawet węgiel w połowie jest importowany. Na dodatek własne wydobycie gazu (Holandia, W. Brytania, Dania) szybko spada, a i norweskie złoża nie rokują wielkich nadziei.

Rosja za to ma potężne zasoby surowców i technologii nuklearnych. A bliskość geograficzna sprawia, że najłatwiej i najtaniej jest dostarczyć gaz ziemny, ale także ropę naftową czy węgiel. Jednak Ameryka jest jeszcze większym potentatem energetycznym, a była kiedyś potęgą naftową na skalę nieporównywalnie większą niż dzisiaj Arabia Saudyjska.

USA jest największym na świecie producentem i konsumentem gazu ziemnego. Największym konsumentem, producentem i importerem ropy naftowej, potentatem węglowym o największych na świecie zasobach, drugim w świecie producentem i eksporterem węgla. Potęga o nieporównywalnie bardziej rozwiniętych technologiach i sile przemysłu naftowego, który opanował cały świat. Mamy więc dwóch potentatów surowcowych, a między nimi uboga energetycznie Europa.

Machina wpływu

Zanim opiszemy energetyczną obronę Europy, przyjrzyjmy się jak wygląda amerykańska machina decyzji i wpływu. USA osiągają swoje cele stosując szeroką paletę metod i narzędzi. Przede wszystkim amerykańskie instytucje władzy – ustawodawczej i wykonawczej – monitorują sytuację Europy i ustalają strategiczne kierunki działań, zgodne z amerykańskimi interesami.

Prym wiedzie władza ustawodawcza. W Kongresie i Senacie odbywają się przesłuchania na temat bezpieczeństwa energetycznego Europy, w których przedstawiciele administracji opisują aktualne działania Departamentu Stanu, a reprezentanci grup interesów i think-tanków przedstawiają to, co uważają za godne zainteresowania dla USA.

Narzędziem politycznej kontroli jest wspólna „Komisja Helsińska” Senatu i Kongresu USA, której już sama nazwa mówi wiele: „Commission on Security and Cooperation in Europe” – komisja ds. bezpieczeństwa i współpracy w Europie (nie – bezpieczeństwo i współpraca „z Europą”, ale „w Europie”). Monitoruje ona, co się dzieje w Europie, a także ukierunkowuje działania administracji amerykańskiej. W czerwcu 2007 r. odbyło się posiedzenie komisji poświęcone specjalnie bezpieczeństwu energetycznemu Europy, gdzie omówiono całą amerykańska strategię w tym regionie.

Komisje a czasami i cały parlament podejmują rezolucje, które wyznaczają cele politycznego działania USA. W związku z kryzysem ukraińskim, kongres uchwalił rezolucję (H.Res.758), która potępiała Rosję za działania na Ukrainie, jednocześnie wyznaczała kierunki w sprawach energetycznych. „USA silnie wspiera inicjatywy dywersyfikacji energetycznej na Ukrainie, w Gruzji i Mołdawii, a także innych krajach europejskich…”, gdzie zalecano „zastąpienie rosyjskich dostaw importem z innych krajów”.

W 2103 r. podkomisja Kongresu jednogłośnie uchwaliła rezolucję (H.Res. 284), w której oświadczano: „Strategią USA w Europie jest wspólna praca z narodami europejskimi i Unią Europejską w poszukiwaniu dywersyfikacji dostaw energii. Wysiłki USA koncentrują się na utworzeniu korytarza południowego dla gazu z regionu kaspijskiego i Bliskiego Wschodu”.

Wykonaniem przyjętych strategii zajmuje się administracja prezydenta USA, której głównym narzędziem jest Departament Stanu. Otworzył on w 2011 r. specjalne stuosobowe biuro ds. zasobów naturalnych i energii, którego specjalni wysłannicy w różne rejony świata zajmują się dyplomacją energetyczną. Gdy sprawa odradzającej się z upadku Rosji, przesunęła się w górę w politycznych priorytetach, wyznaczano specjalnych wysłanników w sprawach energetycznych naszego regionu. Boyden Gray, Matthew Bryza, Richard Morningstar, Carlos Pascual, Amos Hochstein, pani Robin Dunnigan – wszyscy oni w Departamencie Stanu realizowali amerykańską strategię energetyczną.

Wysłannicy odwiedzają spotkania premierów, ministrów, komisarzy europejskich, uczestniczą w setkach konferencji poświęconych „energetycznej współpracy transatlantyckiej”, przedstawiając oczekiwania Waszyngtonu wobec europejskiej polityki energetycznej, co ma być priorytetem, co trzeba zrobić a czego unikać. Spotkania są platformą przekonywania decydentów do planów i rozwiązań Waszyngtonu, a także do oddziaływania osobistego, przekonywania w kuluarach, mobilizowania europejskich polityków do działań.

Robin Dunnigan na konferencji w Rydze w styczniu 2015 r. sama odpowiedziała na własne pytanie „co robi przedstawiciel USA wśród decydentów Unii Europejskiej?” Stwierdziła: „bezpieczeństwo energetyczne Europy jest absolutnie fundamentalne dla narodowych interesów Stanów Zjednoczonych i ich polityki zagranicznej”.

W przypadku Rosji to USA definiują, co dla Europy jest dobre, a co nie, to one są siłą motoryczną sankcji. To od amerykańskiego wysłannika można usłyszeć, że misją USA jest wyzwolenie Europy z „duszącego gazowego uścisku” Rosji (Amos Hochstein). Wspiera ich w tym Departament Energii, którego przedstawiciele jeżdżą po świecie z ofertą współpracy technicznej, otwierając amerykańskim firmom drzwi do sektora energetycznego.

Do przekazywania informacji, wpływania na kierunki działań służy szereg instytucji międzynarodowych, jak choćby G-7. W czasie kryzysu ukraińskiego w maju 2014 r. to właśnie rzymskie spotkanie G-7 uchwaliło, że „Europa musi się wyzwolić z gazowej zależności od Rosji”, zobowiązując się do poprawy infrastruktury gazowej, zapewniającej bezpieczeństwo energetyczne. Oznacza to wybudowanie kolejnych terminali odbioru LNG, łączenie krajowych rynków, żeby importowany gaz LNG mógł płynnie pokonywać europejskie granice. W efekcie Komisja Europejska w 2017 r. przeznaczyła kolejne setki milionów euro na nowe programy – łączenie Polski ze Słowacją, budowę terminalu LNG na wyspie Krk.

Uzgodniono tam także strategię podporządkowania Ukrainy Zachodowi także w kluczowych sprawach energetycznych: rozwoju energii odnawialnej, zwiększenia efektywności energetycznej. Standardowych celów, stawianych przy dostosowaniu krajów do zachodnich reguł gry. NATO także angażuje się w sprawy energetyczne, a po czyjej stronie, niech świadczy wypowiedź byłego sekretarza NATO Andersa Fogh Rasmussena, który otwarcie oskarżał Kreml:

„Rosja jako część swoich wyrafinowanych akcji dezinformacyjnych, zaangażowała się w tak zwane organizacje pozarządowe – aktywnie wspierając organizacje ekologiczne walczące z wydobyciem gazu łupkowego, aby utrzymać uzależnienie Europy od importowanego rosyjskiego gazu”.

Bilateralnym narzędziem wpływu jest także stworzona w 2009 r. „Rada Energetyczna EU – USA”. Waszyngton chce realizować swe geopolityczne cele poprzez europejską dyplomację energetyczną, a Bruksela stara się o konkretne działania amerykańskie w sprawie zmian klimatycznych i energii odnawialnej.

Rola mediów

W tej grze istotna jest także rola mediów. Gdy w 2006 r. po nieudanych negocjacjach rządu z Gazpromem pogorszyliśmy warunki naszego kontraktu, a ceny gazu wzrosły – media milczały. Gdy później ceny kontraktowe biły rekordy – prasa i telewizja szalały, przypominały o tym bez przerwy. Po negocjacjach w 2012 r. obniżyliśmy ceny – media nie zauważyły tego faktu, wciąż pisząc o wysokich cenach gazu z Rosji.

Bardzo wybiórcze i stronnicze akcje informacyjne wskazują, czyim narzędziem są media komercjalne. Wystarczy rzucić okiem na jakiekolwiek z nich, by wiedzieć, że Gazprom jest złem wcielonym, a gaz z Kataru jest ratunkiem dla Polski. O cenach tego horrendalnie drogiego gazu panuje całkowita cisza medialna. Żaden z dziennikarzy, nawet prasy ekonomicznej, nie zapyta, ile kosztuje i kiedy przystąpimy do negocjacji o obniżenie tak wysokich cen. Cisza, która mówi wiele o charakterze i funkcjach mediów. Są one wyjątkowo przydatnym i posłusznym narzędziem w grze energetycznej o Europę. To bowiem amerykańskim priorytetom poświęcają najwięcej miejsca – tak krytykując jak i chwaląc, przemilczając zaś niewygodne fakty i zjawiska.

Mechanizm wpływu jest dość jasny i wbrew iluzjom o wolności prasy – płynie on z góry. Tak potężne gazety jak „Washington Post” przedstawiają swoje redakcyjne oceny, co jest dobre dla europejskiego gazu (stanowisko redakcji 5 marca 2014: „Europa potrzebuje alternatywy dla rosyjskiego gazu”). Głos z tak wysoka jest później powtarzany w setkach lokalnych gazet, przerabiany na różne sposoby i powielany w telewizjach. I powtarzany, powtarzany, powtarzany. Na setki sposobów, wiele razy. To media są tzw. „opinią publiczną”, uważają, że reprezentują poglądy społeczeństwa, w rzeczywistości zaś są narzędziem kształtowania przekonań wyborców i polityków.

Media zasilane są przez think-tanki. Wypracowują one strategie, analizują, a także służą jako źródło wiedzy i opinii dla mediów, kształtują opinię publiczną, wyznaczając obowiązujące w mediach poglądy. To właśnie eksperci z rozmaitych think-tanków, portali informacyjnych, fundacji – prowadzą walkę informacyjną, wyjaśniając czasami tak trudne sprawy, jak np. pytanie „dlaczego nie można robić interesów z Rosją?”. Edward Lucas, pracujący dla think-tanku CEPA, przekonuje Polaków:

„nieporozumienia z sąsiadami nie powinny wpływać na stosunki gospodarcze. Z jednym wyjątkiem: Rosja. Pieniądze rosyjskie powinny być pod kontrolą, i nie można pozwalać na wszystkie inwestycje”. Dlaczego? „To starcie cywilizacyjne między demokracją a post-sowiecką autokracją. A nawet poważniej – z nowym imperializmem”.

Think-tanki skupiają najczęściej byłych polityków, wojskowych, urzędników – którzy pracując w ramach „społeczeństwa obywatelskiego” czy „organizacji pozarządowych”, zajmują się tymi samymi problemami, co w czasie sprawowania władzy. Po zmianach ekip rządzących często do tej władzy wracają. Jednym z najbardziej aktywnych think-tanków jest Atlantic Council, a w Polsce szczególnymi względami MSZ cieszy się Center for European Policy Analysis (CEPA), w którego Radzie zasiadał Zbigniew Brzeziński. Tak jest w Stanach, gdzie decyduje się o strategiach i działaniach, w Polsce mają one zadanie wtórnego przetwarzania linii informacyjnej, podanej, podobnie jak w mediach z centrum.

Jak duży wpływ mają o think-tanki, można było się przekonać w czasie nakładania sankcji na Rosję z powodu Ukrainy. Amerykanie próbowali namówić Europę do jak najszerszych restrykcji, obejmujących także import surowców energetycznych. Do Polski te naciski dotarły poprzez takich przedstawicieli think-tanków, jak Ian Brzeziński, syn Zbigniewa, który zachwalał w 2014 roku, byśmy byli odważni i zdecydowali się na ostre sankcje – także w ropie i gazie. Te same hasła publicznie powtarzał później Jarosław Kaczyński, który żądał: „Gwałtownie obniżyć ceny ropy, jeśli chodzi o Europę, zrezygnować z ropy rosyjskiej, bo to jest zupełnie możliwe, także Polska może zrezygnować z ropy rosyjskiej. Przez Port Północny można dostarczać wystarczającą ilość ropy.”

Dla osiągnięcia celu czasami wystarczy tylko sugestia, argumentacja, jednak niekiedy partnerowi trzeba trochę „wykręcić rękę”, jak to określił prezydent Obama, gdy amerykańskie cele są trudne do przyjęcia dla drugiej strony. Niekiedy dochodzi więc i do szantażu, czy wręcz ukarania tych, którzy nie podporządkują się, nie chcąc poświęcić własnych interesów na rzecz polityki sojusznika zza oceanu.

W jednej z depesz dyplomatycznych dostępnych na Wikileaks czytamy, jak Hubert des Longchamps, wiceprezes francuskiego koncernu Total, wyjaśniał pracownikowi amerykańskiej ambasady, że jego firma „od czasu do czasu” sprzedaje Teheranowi benzynę i prowadzi tam akcje charytatywne, gdyż chce wrócić do Iranu, gdy się sytuacja ustabilizuje. Pytał czy sankcje amerykańskie przeciw Iranowi będą karały firmy za sprzedaż produktów naftowych. Odpowiedź brzmiała, że „może to zaszkodzić ostatnim inwestycjom Totala w gaz łupkowy”.

Kara dla krnąbrnych

Jednak sprawa skończyła się dużo gorzej. Amerykanie potrafią ukarać także europejskie firmy, gdy nie przestrzegają one reguł, ustanowionych przez Waszyngton w polityce międzynarodowej. Ukaranie francuskiego koncernu Total 400 milionami dolarów za interesy w Iranie, a za współpracę z Rosją – kara 10 miliardów dolarów dla Deutsche Bank – dają jasny i klarowny sygnał, jakie narzędzia ma do dyspozycji Ameryka, gdy ktoś robi interesy z jej wrogami.

Mniej bolesne finansowo, ale niebezpieczne politycznie są sankcje, jakie Zachód nakłada na przeciwnika, choć czasami może też nałożyć na sojusznika. Gdy nie można przekonać lub zmusić, trzeba ukarać za niesubordynację. Doświadczyły tego Węgry, które prowadziły niezależną politykę, robiąc interesy z Gazpromem i wyłamując się z obowiązku dostaw gazu na Ukrainę. Wysocy urzędnicy otrzymali zakaz wjazdu do USA, a przez Budapeszt przetaczały się, żądając dymisji premiera Orbana, demonstracje z udziałem amerykańskich dyplomatów.

Owoce energetycznej dyplomacji, a często też wojen, zbierają wielkie amerykańskie firmy. Co prawda Amos Hochstein zapewniał europejskich dyplomatów, że „dywersyfikacja europejskich dostaw gazu to nie znajdowanie nowych rynków dla amerykańskich koncernów, ale uwolnienie się od wpływów agresywnej Rosji”, jednak w innym wywiadzie przyrównuje te zmagania do „partii szachów” i planuje, że do 2020 roku odbierze Rosjanom 20 procent rynku krajów centralnej Europy. Głównym zadaniem dyplomacji amerykańskiej jest bowiem otwieranie możliwości dla swoich koncernów, a często ich bezpośrednia promocja.

Amerykanie wiedzą, że podstawą potęgi są pieniądze, a te zarabiają przedsiębiorstwa. Dlatego wiedzą, że każda molekuła gazu kupiona w USA to molekuła gazu nie sprzedana przez Rosję, co oznacza zyski dla Ameryki, a straty dla Rosji. Oczywiście gdy są wprowadzane sankcje, amerykańskie koncerny także ponoszą koszty polityczne. Jednak „bezpieczeństwo narodowe” jest za oceanem świętością najwyższą i dlatego nawet najbardziej „ponadnarodowe” koncerny nie oponują przeciwko takim politycznym decyzjom. Na sankcjach 2014 r. najwięcej stracił Exxon Mobil, który musiał zrezygnować z kontraktów na syberyjskich i arktycznych złożach.

Andrzej Szczęśniak
cdn…

Pierwodruk: Nowa Debata
Druk na łamach MP za zgodą Autora
Myśl Polska, nr 29-30 (16-23.07.2017)
http://www.mysl-polska.pl

komentarzy 16 to “Amerykańska gra energetyczna o Europę (1)”

  1. Maverick said

    Skroplony gaz amerykański jest potwornie drogi ponad 10 dolarów za galon.

    https://medianarodowe.com/o-tym-pis-mowi-gaz-zza-oceanu-blisko-dwukrotnie-drozszy-rosyjskiego-umowa-usa-bylaby-katastrofa/

    Nasze kundle wykończą Polaków byle dokopać Rosji zobaczymy jak się to skończy?

  2. Maverick said

    Płynny gaz z USA jest bardzo drogi 10 do 14 dolarów za galon wahają się cenny

    za jego wydobycie i skroplenie. W Teksasie wybudowano potężny port eksportowy, ale nie ma chętnych bo drogi, liczyli na Europę zachodnią i Japonię ale oni umieją liczyć szmal.

    Polacy już zachłysnęli się obietnicą nim zalania Polski jak na polskich głupków przystało nawet nie sprawdzili cen.

  3. Archer said

    @Maverick

    To nic, że gaz hamerykański jest droższy ponad 2 razy od rosyjskiego. Polska zapłaci nawet jak ten gaz będzie trzykrotnie droższy, na złość Rosji. Podwyższy się akcyzę na paliwo, nałoży się nowe podatki, ograniczy się programy 500+ i mieszkanie+, byle nie kupować od Rosji. A za wszystko i tak zapłaci polski podatnik. Nie po to PiS wygrał wybory przy pomocy USraela, to teraz przychodzi pora na zapłatę za przysługę „sojusznikom”. W polityce nie ma nic za darmo.

  4. Maverick said

    Lubią nadskakiwać zachodowi bo mają kompleksy.

    wkrótce w kinie niedaleko ciebie francuski film o Polakach.

    Francuski humor utwierdza stereotypy kabały.

    Zobacz co żabojady myślą o Tobie Polaku;

    Zadaj sobie pytanie komu zależy na takich stereotypach i czy to nie jest czasami hejterstwo i nienawiść.

    https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=1589412524436330&id=152924004751863

    Czyżby to potwierdzało że nadskakują innym zamiast kierować się naszym najlepszym interesem??

  5. Spostrzegawczy said

    Temat jest prosty . Polska rzadzona przez syjonistow wezmie na siebie kazdy szmelc nawet Trumpa – nowojorskiego oszusta z Queensu. Trump przyjechal do Polski poklepal po plecach swoich agentow z PISu , naposcil ich przeciwko sasiadom (kon Trojanski) I pojechal robic Duze interesy z Putinem w Ukrainie (czytaj dymanie Ukraina) . Polakom wcinsa jakies humanistyczne bajki z ich historii a Sam wrocil do Pentagonu z podpisanymi umowi na zlom wojskowy (patriot) z lat 60tych , najdrozdzy na swiecie gaz lupkowy do Swinouscia i inne kokosy,

    A w Polsce Po wizycie Trumpa podwyzka akcyzy na paliwo !

    To jest Umiec robic bizness !

  6. MatkaPolka said

    POLSKA JEST POTĘGĄ ENERGETYCZNĄ w Europie

    Ma olbrzymie zasoby węgla kamiennego, brunatnego, ropy i gazu ziemnego i rozwinięte technologie
    przetwarzania. Polska ma również zaawansowane badania nad produkcja energii atomowej i ze źródeł odnawialnych. Polska mogłaby być eksporterem energii.

    Profesor Bogdan ŻAKIEWICZ ma wiele patentów na produkcję energii elektrycznej z głębokich pokładów skalnych 2 grosze za kilowatogodzina – kWh lub ze spalania pokładów węgla brunatnego pod ziemia

    Trzeba porównać wydobycie i zużycie surowców energetycznych i potrzeby energetyczne kraju

    Polska nie potrzebuje gazu ani rosyjskiego, ani amerykańskiego – Polska potrzebuje pozbyć się żydowskich hochsztaplerów

  7. Waldemar Bartosik said

    Bardzo lubię analizy Andrzeja Szczęśniaka, bowiem nacechowane są ogromną wiedzą i kompetencją. I tu obie te cechy jego tekstów promienieją. A najważniejsza konkluzja jest taka, że państwa, zwłaszcza gdy są hegemonami – mają swe interesy i narzędzia ich realizacji.
    Przyjmując z entuzjazmem wizytę Trumpa w Polsce, od początku miałem tego świadomość. Przy czym nie tylko geopolityczny interes Ameryki w konfrontacji z wpływami Rosji, czy Chin, tak celnie opisany przez autora – mi towarzyszył.
    Przemożna jest świadomość faktu, że wokół węglowodorów z łupków – w których Ameryka (ale i Kanada) stała się potentatem, rozpętano histerię spekulacyjną w inwestycjach i instrumentach pochodnych, na skalę nieporównanie większą niż w nieruchomościach, które jeśli się nie zaczną sprzedawać i spłacać na masową skalę, doprowadzą do krachu wielokrotnie większego niż kryzys powalający Lehman Bros.
    Wiec mając świadomość „przymusowej” sytuacji USA, okraszonej pięknym i przyjaznym wystąpieniem Trumpa, mam nadzieję, ze i nasi decydenci – tę świadomość posiedli i poza uwolnieniem nas od bezczelnych już nacisków Berlina – wynegocjowali stosowne rekompensaty….

    ——
    Niech USA się od Polski ODPIERDOLI. Raz na zawsze. Nic nas nigdy dobrego od nich nie spotkało, nigdy nie było grama uczciwości i przyzwoitości w naszych stosunkach. WON KURWY JEBANE z Polski.
    Obejdziemy się bez przyjaznych gestów i złodziejskich czynów.
    Admin

  8. Pinxit said

    Ta „dywersyfikacja” to zwykla dywersja .
    Mozemy przeciez kupowac gaz nie tylko z Rosji ale i z Norwegii – ale tez mielismy klopoty z „negocjacja”.
    Chodzi o to, ze albo: Yankee way or No way.
    Mamy kupowac drozszy i gorszy gaz a za to nie dostaniemy wiz.
    I zadnego prawa sprzedawania Stanom czegokolwiek bo oni maja dosc swojego i cudzego towaru nie potrzebuja.
    Ale za to dostalismy licencje na import amerykanskich wspanialosci.

    Bo jak nie … to ZNOWU naloza na nas sankcje.

  9. Re 7 Admin:
    Nie tylko od nas, ale także od całej Europy i Azji. Niech popadną w izolacjonizm i zajmują swoimi sprawami u siebie. Wynocha z KFC, McDonaldami, Coca-Colą i Orbitem!

  10. Yah said

    Ad 6

    Rocznik Statystyczny RP z 2002 roku

    Zasoby bilansowe węgla kamiennego w Polsce oceniono na 16 025 mln ton.

    Przy obecnym wydobyciu na poziomie 70 mln ton rocznie zasoby starczyłyby na 228 lat

  11. Yah said

    Idioci podpisali umowy z najwyższą ceną rosyjskiego gazu tylko po to by zwiększyć wpływy VAT, a więc pośrednio wpływy do Brukseli.

    Ale to było mało. Kupią jeszcze droższy gaz z USA, żeby jeszcze bardziej zwiększyć wpływy VAT, a więc pośrednio wpływy do Brukseli.

    Tak wygląda „uderzenie” administracji Trumpa w UE oczywiście wszystko dla „dobra” Polski i uniezależnienia się energetycznego od Rosji.

    A to że droższy gaz to mniej pieniędzy w kieszeniach, wzrost kosztów produkcji i spadek konkurencyjności – tego geniusze ekonomii nie zauważają.

    Oczywiście można jeszcze kupić gaz niemiecki ha, ha, ha.

  12. joe@joeland.com said

    Tak. Media wywiazaly sie juz z zadania. Skutecznie wmowily idiotom, ze Rosja nie chce zarabiac na posiadanych przez siebie gazie sprzedajac go, ale chce sie nim poslugiwac tylko do osiagania swoich celow politycznych (czyli szantazu).
    Natomiast USA, Norwegia, Katar itd. to rycerze bez skazy, ktorzy na pierwszym miejscu maja nasza wolnosc, a dopiero potem (jesli wcale) jakies zyski.
    A, ze idiotow u nas dostatek …

  13. NC said

    Skoro „węgiel w połowie jest importowany (do Europy)” to gdzie są polskie kopalnie?
    Polska dla Polaków!

  14. revers said

    Pinxit napisal „Ale za to dostalismy licencje na import amerykanskich wspanialosci.”

    Wlasnie sprzedane ostatnio Polsce patrioty bez bardzo waznych sensorow , do niczego nie nadajacych rakietek antka bez odpowiednich systemow radarowych lub wczesnego ostrzeganai jakos sensory, czyl mozna mowic o slepej kurze z rakietami, zamiast orlow z sensorami i rakietami.

    http://www.defence24.pl/624526,patrioty-dla-polski-w-dwoch-fazach-mon-podpisal-porozumienie-komentarz

  15. Plausi said

    Trudno komentować

    tekst Andrzeja Szczęśniaka, wyjaśnia on bowiem racjonalnie, jakie są motywacje stron. Zwracaliśmy uwagę na to, że po zwycięstwie nad Europą w II Wojnie okupowały/okupują nadal USA podbite kraje europejskie, choćby RFN i Polskę. Od paru dziesięciu lat, w efekcie częściowego usamodzielnienia się Europy od USA prowadzą one już regularną wojnę przeciwko Europie

    https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/17/376oper/#FazKo

    opisana powyżej wojna energetyczna jest jednym z elementów wojny przeciwko Europie, a chodzi o spadek imperialny po USA

    https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/07/globa/

    do którego kandyduje Europa obok Chin Ludowych. USA zainstalowały swych gubernatorów i Europie, nie tylko w Polsce, RFN, Francji czy W. Brytani, kraje bałtyckie też, o czym piszą dyskutanci powyżej. To jest poważna przeszkoda, przy czym „parasol” nuklearny USA dla Europy dyscyplinuje skutecznie kraje UE. Wezwanie sił USA do Polski cechuje równa mądrość, jak wezwanie Krzyżaków, oby konsekwencje nie były tak straszliwe.

  16. MatkaPolka said

    Polska jest potęgą energetyczna i surowcową – Polska Kuwejtem Europy –
    Polska nie potrzebuje importu gazu i ropy – sama może być eksporterem

    ZATAJONE PRZED POLAKAMI BOGACTWA POLSKI, CZYLI NAJWIĘKSZE OSZUSTWO PRL-BIS (TZW. III RP)

    http://www.eprudnik.pl/zatajone-przed-polakami-bogactwa-polski-czyli-najwieksze-oszustwo-prl-bis-tzw-iii-rp

    Złoża wysokiej jakości węgla kamiennego na Lubelszczyźnie. Węgiel „zanieczyszczony” jest złotem
    Zasobność – 40 000 000 000 ton (40 mld ton);
    Wartość – 4 800 000 000 000 $ (4 800 mld $ = 4,8 biliona $).
    Złoża węgla brunatnego pod Legnicą
    Zasobność – 15 000 000 000 ton (15 mld ton);
    Wartość – 87 000 000 000 $ (87,00 mld $).

    Konwencjonalne (nie łupkowe) złoża gazu ziemnego, lokalizacja Ziemia Lubuska, Wielkopolska i Podkarpacie

    Zasobność – 1,7 bln m3
    Wartość – 510 000 000 000 $ (510 mld $)

    Jednak to wcale nie wszystko!!!

    Ropa, która płynie do Polski rurociągiem „Przyjaźń” jest wydobywana z głębokości około 7km w Tatarstanie, około 1000 km na wschód od Moskwy.
    Surowiec ten nie jest najwyższej jakości ponieważ jest silnie zasiarczony. Przedstawione powyżej dane pochodzą głównie z raportu z 15 letniego programu poszukiwań geologicznych, jaki zainicjował Edward Gierek w 1971 roku. Prace nad raportem ukończono w 1985 roku. Jednak w raporcie wykazano tylko złoża do głębokości 4km. Sowieci zakazali władzom PRL wiercić głębiej niż 4km! Dlaczego? Czyżby pod naszymi stopami znajdowały się szczególnie ważne złoża?

    Polska w całości leży na ogromnym złożu ropy i gazu (w dodatku daleko wychodzącym w polski szelf bałtycki), bowiem twór geologiczny skał porowatych, który jest jak gąbka nasączony gazem i ropą, zaczynający się w Zatoce Perskiej, a kończący w Morzu Północnym pomiędzy Szkocją i Norwegią osiąga swoją kumulację właśnie w Polsce!
    Tylko, że to ogromne złoże znajduje się na głębokości 5 km – Polska zachodnia i północna i 7 km – Polska południowo-wschodnia. Te głęboko położone złoża szacowane są na 650 mld ton, co daje 4764,50 mld baryłek.
    Złoża Arabii Saudyjskiej oszacowane są na 265 mld baryłek!!! Eksploatacja głębokich złóż jest dzisiaj z punktu widzenia technicznego możliwa. Wartość tej ropy, biorąc pod uwagę obecne ceny wynosi – 300 163,5 mld $, czyli 300,1635 biliona $ (w USA 300,1635 trylionów $)

    .http://i1.wp.com/pressmix.eu/wp-content/uploads/2015/05/panonska-prowincja.png?resize=660%2C562
    W powyższym wyliczeniu nie uwzględniono złóż uranu, srebra, cynku, ołowiu, bursztynu, siarki i soli oraz innych.

    Jedno musimy wszak dopowiedzieć!

    Polska leży wskutek unikalnego zbiegu czterech płyt tektonicznych na terenach idealnych do produkcji najtańszej i najczystszej energii elektrycznej, jaka powstaje z wyprowadzenia na powierzchnię gorących wód termalnych, albo rozgrzania wody o gorące skały do pary wodnej (geotermia) wystarczającej do napędu turbin elektrycznych.

    Ten fenomen geotermalny jest w Polsce tak unikalny, że jego szacunkowa wartość w możliwości produkcji taniej energii elektrycznej i praktycznie darmowej energii cieplnej – w przeliczeniu na tony paliwa umownego – daje wartość co najmniej 70 razy większą niż wartość zasobów ropy i gazu pod dnem Morza Północnego!

    Fenomen geotermalny w Polsce odkryto w ramach wspomnianego 15 letniego programu badań geologicznych. Sowieci tak się przestraszyli tych informacji, że polski geniusz geologiczny, prof. Feliks Sokołowski (znany i ceniony i w USA), miał zakaz jakichkolwiek publikacji na ten temat!

    Ogólnie uważa się, że Polska wykorzystując geotermię może szybko zwiększyć produkcję energii elektrycznej 15 razy, natomiast pełne możliwości energetyczne naszego kraju to zwiększenie produkcji energii – 150 razy! Dzięki temu możemy być naturalną potęgą energetyczną formatu światowego fundując niezależność energetyczną wszystkim ościennym krajom!

    Tymczasem polityka zdrajców stanu to zamykanie kopalń (gdzie jest udokumentowanych 16 miliardów ton wysokiej jakości węgla) by zrobić miejsce dla dotowanego węgla z Rosji oraz wyprzedaż polskich zakładów energetycznych państwowym firmom francuskim, które natychmiast podnoszą dla odbiorców ceny, jak również zachwycanie się drogą i nisko efektywną energetyka wiatrową, którą wciskają nam Niemcy. Niemcy sprzedają nam stare wiatraki jednocześnie u siebie forsownie rozwijają energetykę opartą o spalanie węgla brunatnego i geotermię. W Polsce wiele mówiło się o łupkach (ang. Shale Gas) zatajając przy okazji informacje o ogromnych pokładach gazu naturalnego w podziemnych zbiornikach (ang. Tighten Gas). Na takich zbiornikach stoją np. dwa miasta polskie: Poznań i Rzeszów. Ukrywając wiedzę o naszych bogactwach władza warszawska podpisała z Rosją maksymalnie niekorzystne umowy na dostawy gazu i ropy. Obecnie płacimy Rosji najwyższe na świcie ceny za ropę i gaz (zdrajca Cimoszewicz, zdrajca Pawlak).

    Przyczyny szczegółowe polityczne zatajania przed Polakami bogactw Polski

    Zatajanie przed Polakami bogactw naturalnych Polski miało prócz przyczyn ogólnych (wygnanie polskiej młodzieży z kraju i eksterminacji Polaków wskutek głodowych rent i emerytur oraz żałośnie niskich zarobków; w historii politycznej świata jest to znana praktyka eksterminacji ekonomicznej, która umożliwia skuteczne zlikwidowanie całych narodów; ogólnie cała polityka tzw. III RP to eksterminacja ekonomiczna plus drastyczny atak na dobre imię Polski i Polaków, czyli eksterminacja prawdy historycznej i godności osobistej/narodowej) również i równoległe bardzo konkretne przyczyny polityczne:

    1. Antracyty na Lubelszczyźnie odkryto już przed II wojna światową. Po roku 1946 podjęto kontynuację badań geologicznych. Sowieci zakazali kontynuować badania nad antracytami na Lubelszczyźnie pod koniec lata 40-tych, gdy z kolejnych odwiertów potwierdzało się zanieczyszczenie antracytów złotem (dane z dwóch odwiertów potwierdzały też bardzo silną radioaktywność, co wskazywało na dodatkowe bardzo bogate złoże Uranu /lub Plutonu?/). Zanieczyszczenie złotem węgla była tak wysokie, że Stalin przestraszył się, że gdy Amerykanie się o tym dowiedzą – zrewidują Jałtę i Poczdam i zabiorą Sowietom Polskę. Sowieci nakazali zniszczyć dokumentację wykonanych odwiertów! Polscy technicy i inżynierowie zdołali jednak część najważniejszej dokumentacji zachować. Dokumentacja ta jest przechowywana do dziś.

    2. Złoża polimetaliczne na Suwalszczyźnie, zwłaszcza ogromne zasoby metali ziem rzadkich wymusiłyby „Alliance cordiale” Polska – Chiny. Po prostu dwa jedyne kraje na świecie, które mają takie zasoby – Chiny i Polska – musiałyby koordynować swoje ruchy, a Chiny zrobiłyby co w ich mocy by te zasoby nie wpadły pod kontrolę ich konkurentów (Rosja, USA, Niemcy).

    3. Ruszenie polimetali na Suwalszczyźnie (podobnie jak i innych bogactw) spowoduje też „zalanie” budżetu szybkimi dochodami. Dzięki temu, że skała, w której znajdują się złoża polimetaliczne jest wolna od niebezpiecznych gazów, a złoża są płytko pod powierzchnią eksploatacja byłaby tania i bezpieczna. W ogóle te bogactwa wiążą się z ogromnym przyrostem dochodów budżetu, co bezpośrednio przekłada się na szybkie wzmocnienie państwa polskiego, w tym Wojska Polskiego. Spodziewane dochody będą tak duże, że Polska po prostu nie będzie miała na co wydawać pieniędzy. Niemcom i Rosji nie w smak taka opcja!

    4. Bogata dzięki swoim złożom Polska jako potęga umożliwiłaby szybki postęp gospodarczy całego regionu Europy Środkowej i Wschodniej oraz wykreowanie silnego bloku politycznego skupionego wokół Polski. To na dobre przekreśliłoby i plany ekspansji Rosji na Europę, a Niemiec na wschód jednocześnie stabilizując pokój na kontynencie.

    5. Jakiekolwiek „ruszenie” przez Polskę swoich złóż ropy i gazu oznaczałoby konieczność podzielenia się przez Rosję paliwowym tortem w Europie z Polakami. W dalszej kolejności do podziału zysków musieliby dopuścić nas inni eksporterzy, zwłaszcza z nad Zatoki Perskiej.

    Oczywiście – nic nigdy nie będzie, dopóki w Polsce będzie „rząd warszawski”, a nie suwerenny rząd polski!

    Bez mówienia o tych tematach kampanii wyborczej się nie wygra! Wiedza o bogactwach Polski ruszy do urn nawet najbardziej zaciekłą absencję wyborczą! I nawet pijacy na moment wytrzeźwieją! Niech tylko zjawi się jeden kandydat, który powie prawdę.

    Niech do Polaków dotrze jak od ponad 25 lat są oszukiwani i eksterminowani! Powodem są nasze bogactwa, na które jest wielu chętnych.

Umieść kropkę albo > bezpośrednio przed linkiem do obrazka lub filmu, aby go na razie nie wyświetlać. Rób akapity w dlugich tekstach. Zobacz też https://marucha.wordpress.com/cenzura/ odnośnie cenzury, pisania komentarzy etc.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s