Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Dajcie Polakom broń, a powstanie kultura jej posiadania

Posted by Marucha w dniu 2017-07-12 (środa)

Liderzy PiS niejednokrotnie dawali do zrozumienia, że najpierw w Polsce powinna być odpowiednia „kultura posiadania broni”, a dopiero potem można pozwolić obywatelom na jej zakup.

Powiem szczerze, że nie wiem, jak można osiągnąć kulturę posiadania czegokolwiek bez posiadania danego przedmiotu. To tak, jakby twierdzić, że Polacy powinni posiadać dzieci, pod warunkiem, że udowodnią, iż potrafią się nimi opiekować – mówi Jacek Hoga, prezes Fundacji Ad Arma.

[Gajowemu przypomniała się pewna mamuśka, która zakazała synkowi wchodzenia do wody, zanim nie nauczy się pływać – admin]

Zgodnie z propozycją nowej ustawy o broni i amunicji autorstwa posłów Kukiz’15 odpowiednie zezwolenia na posiadanie broni będą wydawać starostwa powiatowe a nie policja. Jak ocenia Pan tę zmianę?

Zmiana ta wydaje się dużo mniej radykalna niż sugerują to ośrodki opiniotwórcze. W pierwszej kolejności należy podkreślić, że to nie policjanci wydają obecnie pozwolenia na broń. Zajmują się tym policyjni urzędnicy. Znając praktykę III RP, jeśli nowa ustawa wejdzie w życie, ludzie zajmujący się dotychczas wydawaniem pozwoleń na broń po prostu zostaną przeniesieni do innej administracji. Dlatego też uważam, że zmiana ta będzie bardziej widowiskowa niż realna i w wielu przypadkach obywatele nadal będą skazani na urzędniczą uznaniowość.

Niestety dyskusja na temat projektu nowej ustawy o broni i amunicji w rzeczywistości ogranicza się tylko i wyłącznie do tej zmiany.

Zgadza się i to mimo iż projekt zawiera wiele pozytywnych rozwiązań poprawiających obecny stan rzeczy.

Dlaczego więc w ośrodkach kształtujących opinię publiczną tak ciężko znaleźć informacje na ten temat?

Wszystko zależy od tego, jak patrzymy na otaczającą nas rzeczywistość. W sprawie projektu ustawy o broni i amunicji istnieją różne opinie, zwłaszcza w ocenie kwestii realności wprowadzenia zmian w obowiązującym prawie. Widzę tutaj ewidentną analogię do prawnej ochrony życia nienarodzonych. W obu przypadkach – zakazu aborcji i dostępu do broni – istnieją „dwie szkoły”. Pierwsza nawołuje do wprowadzenia natychmiast radykalnych zmian. Druga z kolei do ich stopniowego wdrażania małymi kroczkami.

Widzimy, że po upadku projektu „STOP aborcji” pojawiła się obecnie inicjatywa dotycząca zakazu aborcji eugenicznej. To tak jakby pomysłodawcy uznali: skoro nie możemy wprowadzić prawa chroniącego wszystkie nienarodzone dzieci od razu, to ograniczmy się tylko do jednego przypadku. W przypadku dostępu do broni sprawa jest niemal identyczna.

Które zapisy projektu nowej ustawy uważa Pan za „dobrą zmianę”?

Na pochwałę niewątpliwie zasługuje zapis mówiący, że aby uzyskać pozwolenie na broń nie będzie potrzeby należenia do odpowiedniego stowarzyszenia. Jest to bardzo ważna zmiana, którą jak najbardziej popieram, ponieważ zrywa ona z ustawowym kolektywizmem. Zgodnie z obowiązującymi aktualnie przepisami każdy, kto chciał posiadać broń, musiał zapisać się do takiego stowarzyszenia. Mieliśmy więc do czynienia z przymusową przynależnością do stowarzyszeń, podczas gdy powinna obowiązywać zasada dobrowolności. Teraz stowarzyszać będą się tylko ci, którzy tego naprawdę tego chcą.

Równie ważnym punktem jest zapis mówiący o likwidacji pozwoleń na broń wydawanych „do celu”. Oznacza to, że każda osoba posiadająca pozwolenie np. na strzelbę nie będzie miała ograniczeń do jej użytku jak to ma miejsce dotychczas. Zgodnie z obowiązującym prawem, jeśli ktoś ma strzelbę do celów myśliwskich, to nie może jej wykorzystywać do celów sportowych, np. występować w zawodach strzeleckich.

Dobrym rozwiązaniem zgodnie z trendem, jaki obserwujemy w wielu krajach, jest również wprowadzenie możliwości posiadania tłumików dźwięku, czyli urządzeń chroniących nasze uszy. Z niewiadomych przyczyn jest to obecnie ograniczone.

Czy projekt zawiera zapisy, które warto by zmienić?

Niestety tak. Z niezrozumiałych dla mnie przyczyn umieszczono w nim „katalog” urządzeń niebezpiecznych, takich jak paralizatory, pałki, ukryte ostrza, kusze itd. Skoro nie są one bronią palną, to jaki jest sens, aby znajdowały się w ustawie o broni i amunicji?

Warto byłoby poszerzyć również, zgodnie z podpisanymi przez Polskę porozumieniami międzynarodowymi dostęp do „broni historycznej”, czyli zaprojektowanej przed rokiem 1900. Nie widzę powodów, dlaczego aby w polskim prawie istniały ograniczenia dla ludzi wyrażających chęć posiadania broni z końca XIX wieku, zwłaszcza że w obrocie międzynarodowym Polska uznaje tego typu wyroby za broń historyczną – nieistotną z prawnego punktu widzenia prawnego.

I najważniejsze: zgodnie z projektem, prawo do posiadania broni będą mieli ludzie mający ukończone 21 lat. Jest to co najmniej dziwne, ponieważ młodsze osoby mają m.in. prawo wziąć ślub czy też kupić alkohol, ale odbiera im się możliwość zakupu broni do samoobrony. Zapisano co prawda, że osoby mające ukończone 18 lat mogą mieć taką możliwość, ale tylko pod warunkiem, że przedłożą urzędnikowi odpowiedni wniosek szkoły, organizacji sportowej, łowieckiej, pro-obronnej lub rekonstrukcji historycznej. Bez niego nie otrzymają pozwolenia na posiadanie broni.

Wychodzi na to, że z jednej strony zniknie obowiązek przynależności do stowarzyszeń, ale z drugiej zostanie on narzucony osobom w wieku 18-21 lat. W dodatku w tym przypadku urzędnicy dostaną możliwość skorzystania z „uznaniowości”. Jak bowiem inaczej interpretować zapis „może wydać”. Wystarczyłoby zastąpić go zwrotem „wydaje” i problem zostałby rozwiązany.

Dlaczego posłowie Prawa i Sprawiedliwości zmienili zdanie w sprawie prac nad tym projektem i po 8 miesiącach wyciągnęli go z „sejmowej zamrażarki”?

Moim zdaniem wszystkiemu winna jest rozbudowana do granic absurdu polska machina biurokratyczna. Nie jest bowiem do końca tak, że projekt leżał w „sejmowej zamrażarce”, ponieważ działy się wokół niego różne rzeczy. Projektodawcy przedstawili w jego sprawie szereg opinii opublikowanych na stronach internetowych Sejmu RP. Chodzi m.in. o stanowisko z Komisji Ustawodawczej, Krajowej Rady Sądownictwa i Sądu Najwyższego.

Zdaniem dziennika „Rzeczpospolita” większość posłów PiS popiera projekt nowej ustawy, ale z jego przegłosowaniem może być duży problem, ponieważ przeciwnikami tak „radykalnych” zmian w dostępie do broni są liderzy PiS – Jarosław Kaczyński i Antoni Macierewicz.

Jest to sytuacja co najmniej absurdalna. Nie liczy się bowiem to, że większość posłów PiS jest za projektem tylko to, że główni decydenci partii rządzącej są przeciw i w rzeczywistości liczy się to, co oni myślą. Warto przypomnieć tu wypowiedź Anny Fotygi, europoseł PiS, która w styczniu tego roku powiedziała, że skoro w Polsce powstają wojska obrony terytorialnej, to obywatele nie potrzebują dostępu do broni. Słowa te pokazują sposób myślenia wielu osób wewnątrz PiS.

Cieszę się, że polska armia jest coraz liczniejsza, lepiej wyszkolona i lepiej uzbrojona. Nie oznacza to jednak że starszy człowiek mieszkający na odludziu będzie bezpieczny od bandytów.

To samo tyczy się liderów PiS, którzy niejednokrotnie dawali do zrozumienia, że najpierw w Polsce powinna być odpowiednia „kultura posiadania broni”, a dopiero potem można pozwolić obywatelom na jej zakup. Powiem szczerze, że nie wiem, jak można osiągnąć kulturę posiadania czegokolwiek bez posiadania danego przedmiotu. To tak, jakby twierdzić, że Polacy powinni posiadać dzieci pod warunkiem, że udowodnią, iż potrafią się nimi opiekować.

Taki stan rzeczy jest przejawem myślenia biurokratycznego obecnie rządzących. Według mnie sprawa jest prosta: albo coś jest słuszne i godziwe, albo nie. Jeśli obrona nienarodzonych dzieci jest czymś słusznym, to ją wprowadźmy. Jeśli prawo do obrony jest słuszne, to je wprowadźmy i nie zastanawiajmy się czy mamy ku temu odpowiednią kulturę.

Zdaniem autorów projektu nowe przepisy pozwolą na wzrost w ciągu najbliższych kilku lat liczby pozwoleń na broń w naszej ojczyźnie z wynoszącej obecnie prawie 200 tys. do 1,14 mln.

Wydaje mi się, że jeśli projekt wejdzie w życie, to faktycznie nastąpi pewien falowy wzrost ilości pozwoleń. Warto podkreśli, że obserwujemy go już teraz, tyle, że na znacznie mniejszą skalę. Prywatnie chciałbym, żeby każdy dorosły Polak posiadał broń. Nie ma jednak podstaw moralnych, żeby domagać się takiego nakazu. Moim zdaniem celem planowanej zmiany nie powinno być podwyższanie jakichkolwiek wskaźników, tylko oddanie Polakom ich podstawowego prawa.

Na koniec chciałbym zapytać o rządową propozycję budowy strzelnicy w każdej gminie…

Właściwie nie ma o co pytać, ponieważ po raz kolejny mamy do czynienia z taką samą zagrywką stosowaną w dodatku od wielu lat. Sugestia, bo nawet nie była to obietnica, zaspokoiła pragnienia znacznej części społeczeństwa, która rzeczywiście ma na sercu temat dostępu do broni. Jednak temat upadł tak szybko, jak się pojawił, a opinia publiczna przez miesiące „mieliła” coś, co nawet nie przybrało formy projektu.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Tomasz Kolanek

http://www.pch24.pl/

komentarzy 45 to “Dajcie Polakom broń, a powstanie kultura jej posiadania”

  1. Polo said

    Ostatnio widzieliśmy jak niebezpieczne są ciężarówki i oczywiście samochody osobowe. Jak będę miał potrzebę zajebania jakiegoś, według mnie skurwiela, to zrobię to szpadlem jak radzi Wojciech Olszański vel Olek Jabłonowski.

  2. AntyGłupota said

    Cioły. Boją się nieznanego. Można przecież ludzi sprawdzić, zbadać. Z tych ludzi można mieć partyzantkę gdyby coś złego się wydarzyło. Ale ci zakamuflowani PRL-owcy z PIS chcą mieć władzę nad każdą duszą. Wtedy czują się bardzo dobrze. Niczym onaniści robią dobrze tylko sobie. Nie sprawdzą czy ktoś bzyknołby się z nimi.

  3. Kulturalny kapiszon pyta said

    To jakiś idiotyzm. Jak ma powstać kultura posiadania broni bez posiadania broni? Czego to to psychole chazarskie nie wymyślą. Czy to Kaczafi wymyślił może?

  4. Marcin said

    Jeszcze nie czas na możliwość posiadania broni. Kiedy eksodus z Ukrainy dobiegnie konca to takowa możliwość będzie, zresztą mniejszość już przerzuca przez granicę broń.

  5. Maverick said

    Proste aby tą broń posiadać, trzeba przejść kursik nad bezpiecznym jej używaniem, przechowywaniem jak ochrona przed dostępem do niej dzieci, warunek posiadania sejfu. Kurs tani 10 złotych prowadzony w klubach miłośników posiadania broni i certyfikowanych poprzez zaliczenie kursów przygotowanych poprzez producentów broni dopuszczonej do sprzedaży. Kurs uczyłby nie tylko bezpieczeństwa, ale i utrzymywania jej w prawidłowej kondycji aby nie stanowiła niebezpieczeństwa dla samego użytkownika. Kurs zawierałby test psychologiczny aby jak najmniej niezrównoważonych psychicznie mogło ją posiadać. Wszyscy działający w mafiach, gangach i skazani wyrokami nie mieli by prawa jej posiadania.

  6. pick149 said

    Ad.4. To kiedy ten czas nastąpi? Za 100 lat? Możliwość posiadania broni palnej to prestiż, odpowiedzialność za siebie i innych. Normalny człowiek nie użyje broni palnej bezpodstawnie i na wiwat. Judeopolonia nigdy ludziom nie da broni palnej do rąk, bo jak okupant miałby to uczynić niewolnikom. W gesti państwa winno być silne zintegrowane i uzbrojone społeczeństwo. Tutaj to nic nie znaczy, w sobie państwie. Państwie teoretycznym, bez jakichkolwiek wartości, zasad, gdzie szary człowiek jest traktowany jak szmata, jak teoretyczny złodziej, oszust, podejrzany. Ja się takim nigdy nie czułem i nie czuję. To Judeopolonia tak mnie traktuje. Czarno to widzę. Niestety.

  7. NICK said

    A o czym piszecie? Hę? Broń? Wam się marzy…… .
    Marzy… .

  8. NICK said

    Rekwirowanie.

  9. Kojak said

    Powstanie kultura posiadana ? To sa nadete brednie i glupoty ! Az starch pomyslec ze byle idiota bedzie mial giwere w chalupie ! to sie nie nadaje nawet na dyskusje ! Paranoja ma swoje granice !

  10. NC said

    Na zdjęciu nieprawidłowy układ dłoni na pistolecie.

  11. NC said

    Prpozycja ustway wychodzi z błędnego założenie.
    Posiadanie broni powinno być legalne bez żadnych zezwoleń, a policja zajmowałaby się wnioskowaniem o pozbawienie tego prawa w przypadkach określonych ustawą.

    Tak właśnie.
    Admin

  12. RomanK said

    Dupkowi nie pomoze zadna bron…dupek sie zesra nawet w czolgu!
    Najbardziej skuteczna bronia w calej ludzkiej historii to Sierkiera Frankow….popularna w Polsce i calej Europie…znana jako siekiera tarnowska
    kazdy powinien miec w chalupie siekiere pod reka…najlepiej pod prawa..badz mankuty pod lewa…najlepiej jesli siekira wisi w korytarzu przy drzwiach wejsciowych, zeby w razie czego od razu w drzwiach znienacka i skutecznie.
    Ciupaga jeszcze lepsza….!ale trzeba sie nauczyc jak sie nia robi w zamknietch pomieszczeniach.,…
    https://www.ceneo.pl/Siekiery/p:Romanik.htm

    jako bon osobista polecam panom toporek serbski..mozna go latwo nosic przy sobie pod marynareczka, zawieszony pod pacha…

  13. Carlos said

    Zawsze bylem zwolennikiem posiadania broni. W Texasie jest najmniej przestepstw ,napadow itd… Po przyjezdzie do Polski zmienilem zdanie, przynajmniej jesli chodzi o nasz kraj. Dwa, trzy razy dziennie mam sytuacje konfliktowe i widze wybaluszone oczy, ktore chcialyby mnie najchetniej zabic. W korkach wroclawskich ludzie sa nerwowi, skacza sobie do oczu, srodkowy palec jest caly czas w uzyciu. Zjechalem troche Ameryki ale nigdy nie bylem zestresowany tak, jak jestem tutaj. Sam chwilami mysle, ze gun by mi sie tu przydal. Chamstwo i buractwo na polskich drogach to normalka. I jeszcze ludzie mowia mi, ze teraz to sie „o niebo” poprawilo !!! Jezdze po 10-12 godzin po miescie i nikt mi nie powie ,ze jest dobrze. Zanim Policja przyjachalaby na miejsce strzelaniny- przestepca dawno by spieprzyl. A moze trzeba w tym kraju mocnego „trzepania” i pozniej moze by sie uspokoilo?

    ——
    Może właśnie dlatego, że nikt nie nosi broni, panuje taka agresja w Polsce?
    Gdyby każdy wiedział, że ten drugi może też mieć broń, zachowywałby się łagodnie i grzecznie.
    Powszechne posiadanie broni lagodzi obyczaje.

    A poza tym… ile przestępstw dokonywanych jest przy pomocy LEGALNIE posiadanej broni?
    Coś około ZERA.

    Niech Pan lepiej optuje za zakazem posiadania NIELEGALNEJ broni.
    Admin

  14. Nemo said

    @Admin

    Ewentualnie ojciec: jak się nauczysz grać, to ci kupię tą cholerną gitarę.

  15. lopek said

    Przyrodzone posiadanie broni to nie wszystko. Nieskrępowane użycie tej broni w okolicznościach jasnych dla wszystkich – jest tak samo ważne. Wtedy wytworzyłby się taka kultura godna człowieka, że policja stałby się zbędna. Człowiek byłby wtedy człowiekiem na którego i szatan patrzyłby z zazdrością.

  16. Jack Ravenno said

    @13 CARLOS – czy uważa Pan, że Polacy to jacyś narwańcy? No właśnie nie za bardzo – wystarczy poszukać statystyk i okaże się, że Polska to bardzo bezpieczny kraj a Polacy to prawie aniołki w zestawieniu z resztą świata. Poza tym jak pisze Admin – powszechne posiadanie broni łagodzi obyczaje – popatrz Pan na takich policjantów – mają różną broń i uprawnienia a ludzie giną na komisariatach. Zakazać policji??? Ludzie giną w wypadkach samochodowych – zakazać samochodów? I tak dalej można ciągnąć…

  17. Vici said

    Reset wadzy .Ot co powinien zrobic madry ;Suweren.

  18. Pinxit said

    Ja mam tylko takie pytanie:

    Od kogo bedziemy kupowac te bron?
    Od Trumpa?
    Podobno jednak kalaszniki sa najlepsze al na to sie PiS nie zgodzi.

  19. RomanK said

    Panie Gajowy..niech pan przemysli swoje poglady na temat nielegalnej broni. Jesli pan zdecyduje pozwolic na ” Powszeche posiadanie broni” zapomni pan o nielegalnej broni.
    Panie Carlos… Texas zasadniczo nie rozni sie od Polski…to poprostu Galicja Nova…i ludzie zachowuja sie dokladnie, jak ich przodkowie.
    mamy bardzo agresywne spoleczenstwo, stad nasycenie policja jest o wiele wieksze niz w Polsce, ale zarazem to spoleczenstwo jest o wiele bardziej odpowiedzialne!!!!! W kazdym przejawie zycia…w mowie, gestach i czynach…bo wie, ze za swoje czyny moze poniesc natychmiastowa odpowiedzialnosc.
    Odpowiedzialnosc osobista…to o czym mowie…to gotowosc do uzycia broni w sytuacji zagrozenia, to gotowosc uzycia jej w obronie wlasnej i drugiej osoby , czy tez mienia.
    Glowna roznica lezy w tym ,ze w Texasie nie istnieje pojecie : postraszyc bronia”..niech pan nie pyta jak..poprostu nei istnieje! TU jak pan zobaczy w czyims reku bron to naczesciej ostatnia rzecz, jaka pan widzi….jak inaczej to znczy, ze jest pan swiadkiem cudu.. Dlatego, ze tu musi pan podjac decyzje ze uzyje pan broni , zanim pan po nia siegnie.. I tak tego ucza na kursach przed wydaniem licencji na bron, ktora pan moze nosic schowana.
    W POlsce natomiast zaczeloby sie wymachiwanie bronia….
    Niech pan pamieta..ze prawo posiadania broni jest prawem wtornym do prawa do obrony wlasnej , rodziny , sasiadow, mienia ,dobra wspolnego…bron to narzedzie- tak samo dobra siekiera , czy palka bron Galicji do XX wieku, zamieniona na strzelbe czy pistolet..pozniej…ale to tylko narzedzie. Prawo do samoobrony to..satn ducha i swiadomosci.

  20. Yah said

    Pomysły na powszechny dostęp do broni to tylko kolejny pomysł na to by reszta Polakw się wzajemnie powybijała.

    Tak coś widzę podobieństwo pomiędzy powszechnym dostępem do broni, a powszechnym prawem wyborczym. I jedno i drugie nasi naulubieńsi mogą wykorzystać przeciwko nam.

    Jak ludziom , którzy w 90% nie wiedza, że nie wiedza, że są poddawani manipulacji można dać broń do ręki ? DZIECINADA !!!

    Pistolet w szufladzie biurka ma cudowna zdolność podnoszenia IQ ? Bez żartów ……

  21. Yah said

    Zresztą legalnie można mieć broń czarnoprochową i co z tego. Ile osób dla obrony własnego domu ją kupiło.

    Czarnoprochowce dla bandytów są zbyt , nazwijmy to, widowiskowe, ale dla zwykłych ludzi idealne.

    .https://blackpowder.pl/odpowiedzi-prawnika-dotyczace-broni-czarnoprochowej/

  22. guła said

    „oddanie Polakom ich podstawowego prawa.” – jest nie o przyjęcia. A więc niemożliwe.

  23. NC said

    @ 13 admin i 19 RomanK:
    „An armed society is a polite society.
    Manners are good when one may have to back up his acts with his life.”
    Robert A. Heinlein

  24. Marucha said

    No i cóż, Szanowni…

    Okazuje się, że mimo iż posiadam o Polakach jak najgorszą opinię – nie zakładam z gory, iż się nawzajem wystrzelają, gdy dostaną broń do ręki. Natomiast wielu z was to właśnie zakłada.

    Jasne, po co Polakom broń. Wystarczy, kurwa, wędzidło i chomąto.

    PS. Broń czarnoprochową można sobie w d,., wsadzić. Razem z procami, łukami i dmuchawkami.

  25. peacelover said

    add 11 NC

    Powyzsze, to jedyna praktyczna i realna propozycja !!!!
    Brak restrykcji wymusza odpowiedzialnosc !!!!!
    Oczywiscie bron powinna byc kontrolowana i scisle rejestrowana przez panstwo !!!!

    If guns are outlaw, only outlaws would have a guns !!! …co sie przeklada…

    jesli bron jest zabroniona, tylko kryminalisci ja posiadaja !!!

  26. Yah said

    ad 24

    Panie Gajowy z jednej strony wypowiada się pan niezbyt pochlebnie o inteligencji ludzi zamieszkujących ziemie nad Wisła, a z drugiej strony chce Pan tym inteligentnym inaczej i łatwo poddającym się manipulacji ludziom dać dostęp do broni. To nielogiczne.

    ——
    Uważam bowiem, że prawo do posiadania broni nie powinno być uwarunkowane niczym innym, jak dobrze udokumentowaną bandycką przeszłością.
    Admin

  27. Yah said

    Z dostępem do broni, czy bez dostępu do broni sytuacja w Polsce i tak się nie zmieni. Obydwaj wiemy dlaczego ….

  28. RomanK said

    Powszechne posiadanei Broni!!!!- Lagodzi Obyczaje!!!!!
    Oczywiscie- jak wszystko ma to swoje koszty…..
    Zaplaca je natychmiast……… najglupsi i najbardziej narwani…..

    Dokładnie. Mała to będzie strata.
    Admin

  29. RomanK said

    Ponadto jestem przekonany ,ze Polacy sa gotowi na posiadanie broni…ale porzadek prawny…legislacja…wymiar sprawiedliwosci….wogole nie ma zadnego przygotowania!
    Wladza nei ma zadnego przygotowania…i czego boi sie najbardziej to uzbrojonych chlopow!
    Pamietaj..kazda Policja pojawia sie zawsze za pozno!!!!!!
    Jesli nie umiesz si eobronic jestes skazany na bycie ofiara bez najmniejszej szansy!
    Wladza tracac monopol na bezpieczenstwo staje sie mniej wlazna, mniej konieczna a najczesciej bezuzyteczna….
    Nastepuje zmiana paradygmatu kulturowego selekcji wladzy.
    Nalezy zaczac od zformulowania prawa jednostki do samoobrony…dokladnie i bez najmniejszej watpliwosci!
    Quo- Ubi?? Qui modo????

  30. rose said

    re12

    doświadczenie ukraińskie przemówiło znienacka zaprawione syjonem

  31. JerzyS said

    Irlandia pod angielską okupacją
    „Nie mogli nosić broni,
    a wierzchowce, którymi podróżowali,
    nie mogły być droższe aniżeli 5 funtów. ”

    Irlandia – wyspa świętych i znak sprzeciwu

    Irlandia została schrystianizowana w V w. przez św. Patryka. Przez kilka następnych stuleci Zielona Wyspa zyskała sobie miano „wyspy świętych”. To z niej bowiem wyruszały zastępy misjonarzy ewangelizujących sąsiednią Brytanię i dalsze obszary dawnego zachodniego cesarstwa rzymskiego: dzisiejszą Francję, Niemcy, Szwajcarię oraz Italię.

    „Irlandzki cud”

    Takie postaci, jak: św. Kolumban, św. Kilian czy św. Gali – są symbolami tego ewangelizacyjnego wysiłku mnichów irlandzkich (zwanych Iroszkotami), którego szczególne natężenie przypadło na wiek VI i VII. W tym czasie Iroszkoci, chrystianizując zachodnią Europę, na równi z uczniami św. Benedykta, kładli podwaliny pod europejską wspólnotę chrześcijańskich narodów. I podobnie jak benedyktyni przechowali w swoich klasztorach – dzięki pracowitości zakonnych kopistów – najcenniejsze cywilizacyjne dziedzictwo czasów grecko-rzymskich. Trudno sobie wyobrazić powstanie zachodniej (tj. chrześcijańskiej) cywilizacji bez Irlandii. Jeżeli cokolwiek, to właśnie to było „irlandzkim cudem” (ze wszech miar godnym naśladowania przez Polaków w XXI w.).

    W okresie rozwiniętego średniowiecza Irlandia nie wykształciła jednolitego państwa. Jej struktura społeczna i polityczna była oparta o podstawę rodową (klanową). Otworzyło to możliwość ekspansji dla sąsiadów Irlandii. A zwłaszcza dla jednego z nich – Anglii. Począwszy od XII w., trwa (z różnym nasileniem) angielski podbój Zielonej Wyspy. Do czasu zerwania jedności z Kościołem w 1534 r. przez angielskiego króla Henryka VIII był to konflikt polityczny. Od XVI w. przybrał on formę wojny religijnej, innymi słowy: bezwzględnego podboju Irlandii przez siły państwa protestanckiego, które również na obszar podbijanej przez siebie wyspy rozciągało obowiązywanie prawa jawnie dyskryminującego katolików (penal laws, omówione już w poprzednich artykułach na tych łamach).

    Irlandia pozostała wierna religii, której nauczył ją przed tysiącem lat święty Patryk. Cena tej wierności była jednak bardzo wysoka. W II połowie XVI w. rozciągnięto na nią całe ustawodawstwo wyjątkowe, które stawiało katolików poza marginesem życia politycznego, społecznego i gospodarczego. Wraz z początkiem w 1640 r. tzw. rewolucji purytańskiej w Anglii rozpoczął się i dla katolickiej Irlandii czas krwawego męczeństwa.

    „Barbarzyńscy i krwiożerczy Irlandczycy”

    Przywódca zwycięskich purytanów (tj. najbardziej skrajnych protestantów) Oliver Cromwelł po zdobyciu niekwestionowanej władzy w Anglii, której przypieczętowaniem było ścięcie króla Anglii, Karola I Stuarta, w 1649 r., przystąpił do podboju „papistowskiego gniazda”, jak purytanie nazywali katolicką Irlandię.

    Cromwell wylądował w Irlandii wraz ze swoimi wojskami w sierpniu 1649 r. Przybyciu angielskiego wojska towarzyszyła proklamacja, w której wódz purytanów deklarował, że: „Jak Bóg przyniósł go tu bezpiecznie, tak nie wątpi, że Opatrzność przywróci wszystkim prawdziwą swobodę i własność; że ci wszyscy, którzy w głębi serca pragną podjęcia wielkiego dzieła przeciw barbarzyńskim i krwiożerczym Irlandczykom oraz reszcie ich zwolenników i konfederatów, głoszenia Ewangelii Chrystusa i pokoju (…), otrzymają takie uposażenie i wynagrodzenie, jakie będzie odpowiadało ich zasługom”.

    W jaki sposób protestanckie wojska wyobrażały sobie „głoszenie Ewangelii i pokoju”, pokazały losy irlandzkiego miasta Drogheda – strategicznie położonej warowni na drodze do Ulsteru. Po zdobyciu miasta przez wojska Cromwella zostało ono oddane na dwa dni na łaskę zwycięskich purytanów. Wymordowano wówczas nawet tych żołnierzy, którzy wcześniej poddali się na słowo honoru purytańskiego dowódcy. Żywcem spalono 24 irlandzkich obrońców miasta, którzy szukali schronienia w kościele św. Piotra. Mordowano wszystkich, zarówno żołnierzy, jak i cywilów, nie oszczędzając kobiet ani dzieci. Dowódcę obrony, pułkownika Artura Astona (który w 1621 r. walczył u boku armii Rzeczypospolitej przeciw Turkom pod Chocimiem), purytanie zatłukli na śmierć jego własną drewnianą protezą nogi… Pozostałych przy życiu mieszkańców Droghedy wysłano jako niewolników do kolonii angielskich na karaibskie wyspy (przede wszystkim na Barbados).

    Drogheda to symbol polityki, którą wprowadzili w Irlandii purytanie. Jej nieodłączną (od terroru fizycznego) cechą była również prowadzona na szeroką skalę czystka etniczna (a tym samym wyznaniowa). Na mocy uchwalonego w 1652 r. przez angielski parlament tzw. Aktu zasiedlenia prowadzono systematyczną akcję kolonizowania Irlandii przez protestantów. Kolonizacja oznaczała usuwanie przemocą dotychczasowych katolickich właścicieli ziemi, którzy w nowych warunkach stawali się co najwyżej dzierżawcami gruntów należących z mocy prawa do przybyłych z Anglii protestanckich osadników.

    Jeszcze w I połowie XVII w. rdzenni Irlandczycy posiadali ponad dwie trzecie ziem uprawnych na wyspie. W wyniku cromwellowskiej kolonizacji (czytaj: konfiskat) większość tego areału przeszła w ręce nowych – protestanckich – właścicieli. 690 tysięcy katolickich Irlandczyków, a więc 81% mieszkańców wyspy, posiadało na początku lat 60. XVII w. zaledwie 31% gruntów, a 160 tysięcy Anglików (protestantów) mieszkających w Irlandii – 69%.

    Protestancki apartheid w Irlandii

    Kolejny rozdział w martyrologii katolików irlandzkich rozpoczął się w roku 1688. W wyniku zorganizowanego przez protestantów spisku (tzw. chwalebna rewolucja) władzę w Anglii utracił król Jakub II Stuart, którego „winą” okazało się to, że był katolikiem. Schronienie znalazł w Irlandii, która w 1691 r. przeżyła w związku z tym kolejną protestancką inwazję zbrojną. Tym razem dowodzoną przez Wilhelma Orańskiego, wyznaczonego przez protestanckich spiskowców na nowego króla Anglii.

    Klęska katolików w bitwie nad rzeką Boyne (do dzisiaj jej pamięć jest fetowana przez protestanckich ekstremistów – oranżystów – prowokacyjnymi marszami przez katolickie dzielnice miast Irlandii Północnej) oznaczała nie tylko definitywny kres panowania Jakuba II, ale otworzyła także przed irlandzkimi katolikami stuletni okres faktycznego apartheidu, uchwalonego i zarządzanego przez protestancką mniejszość.

    Najpierw uderzono w katolickie duchowieństwo (w myśl starej zasady: „uderz w pasterza…”). Wygnano wszystkich katolickich biskupów i zakonników. Powrót oznaczał automatycznie karę śmierci. Do roku 1709 protestanckie władze zezwalały na przebywanie w Irlandii katolickich księży. Jednak w tym właśnie roku postanowiono, że każdy kapłan pracujący w Irlandii ma obowiązek złożyć „przysięgę wyrzeczenia” (wyrzekano się w niej, przypomnijmy, wszystkich „papistowskich błędów” – z wiarą w realną obecność Chrystusa pod postaciami chleba i wina po konsekracji w czasie Mszy św. na czele). Oczywiście żaden katolicki ksiądz nie mógł złożyć takiej przysięgi, a to oznaczało obowiązek natychmiastowego opuszczenia Irlandii, pod rygorem kary śmierci.

    Katolickie duchowieństwo – pod tym samym rygorem – nie mogło prowadzić na Zielonej Wyspie żadnych instytucji edukacyjnych lub też kształcić się za granicą. Duchowni tego wyznania nie mogli otrzymywać sporządzonych na ich korzyść spadków, a katolickie kościoły nie mogły mieć wież, dzwonów ani krzyży w widocznych miejscach.

    Polityka apartheidu dotknęła również – a właściwie: przede wszystkim – katolików świeckich. W kolejnych aktach prawnych przyjmowanych przez brytyjski parlament przez kolejne dziesięciolecia po 1691 r. postanowiono m.in., że wszyscy katoliccy mieszkańcy Irlandii zostają wykluczeni z dostępu do miejsc w parlamencie, z urzędów w administracji, prawniczych, z szeregu zawodów.

    Na mocy prawa katolicy nie mogli więc wykonywać żadnych zawodów prawniczych,
    jak również nie mogli być nauczycielami, a katoliczki nie mogły być nawet opiekunkami do dzieci.
    Zakaz tworzenia katolickich instytucji edukacyjnych oraz zakaz korzystania z edukacji w tego typu instytucjach za granicą rozciągnięto również na świeckich katolików.

    Wyraźne znamiona apartheidu miał również przepis zakazujący katolikowi (katoliczce) poślubienia protestantki (protestanta).
    Udzielenie przez kapłana katolickiego ślubu takiej mieszanej wyznaniowo parze oznaczało karę śmierci dla duchownego.
    W myśl „praw karnych” obowiązujących w Irlandii od 1691 r. katolicy nie mieli prawa zamieszkiwać w większych miastach.

    Nie mogli nosić broni,
    a wierzchowce, którymi podróżowali, nie mogły być droższe aniżeli 5 funtów.

    Pod karą grzywny zakazane im było chowanie swoich zmarłych na przyklasztornych (czy przykościelnych) cmentarzach, które były częścią dawno zniszczonych instytucji życia monastycznego.

    Zakazane zostały również pielgrzymki do miejsc katolickiego kultu (Matki Bożej albo lokalnych świętych). Katolicki robotnik, który pragnął uszanować święty dla Kościoła dzień, miał być poddany karze chłosty. Taka sama kara groziła za złamanie zakazu odbywania katolickich pielgrzymek.

    Jak osiągnąć efekt „katolickiego zacofania”?

    Charakterystyczną cechą forsowanego przez protestancką Anglię antykatolickiego ustawodawstwa w odniesieniu do Irlandii była jego strona ekonomiczna. Realizowane w Irlandii w XVIII w. „prawa karne” przewidywały więc, że katolik nie miał prawa nabywać ani dzierżawić ziemi. Prawo zobowiązywało katolickiego właściciela ziemskiego do podziału własnej ziemi między wszystkie swoje dzieci w równej mierze. Dodajmy, że w tym samym czasie w odniesieniu do majątków będących w posiadaniu protestantów obowiązywała zasada majoratu, tzn. cała ziemia przechodziła we władanie jednego (najstarszego) spadkobiercy. Wspomniane wyżej prawo zmierzało więc do sprokurowania sztucznego rozdrobnienia katolickiej własności ziemskiej. To z kolei miało sprawić, że w ekonomicznej konkurencji z wielką (utrzymywaną majoratem) własnością protestancką nie będzie ona miała na dłuższą metę szans na przetrwanie.

    Dodajmy, że antykatolickie ustawodawstwo było niemoralne nie tylko w sensie jawnej niesprawiedliwości, ale również dlatego, że zachęcało do niemoralnych czynów.
    Promowano więc donosicielstwo, ponieważ za wytropienie i wskazanie władzom ukrywającego się katolickiego księdza przyznawano wynagrodzenie pieniężne
    (na tym tle w XVIII w. wyodrębniła się w Irlandii grupa znęconych tym zyskiem specjalnych „łapaczy księży” priest-hunters).
    Nagroda w gotówce czekała również na każdego kapłana, który zdecydowałby się na porzucenie „papistowskich przesądów”.

    Niemal przez dwa wieki (XVIII i XIX) oficjalna angielska historiografia wytykała Irlandczykom ich „zacofanie”, materialne ubóstwo, braki w wykształceniu. Wyjaśniano to „złym wpływem katolicyzmu” na mieszkańców Zielonej Wyspy, nie dostrzegając, że prawdziwą przyczyną tego stanu rzeczy była niemal stuletnia polityka dyskryminacji katolickich mieszkańców wyspy, którym odmawiano szans na wykształcenie oraz wykluczono ich z uczciwej konkurencji w życiu gospodarczym. W ten sposób owa dyskryminująca polityka była źródłem i wsparciem dla rozwoju antykatolickich uprzedzeń i fobii.

    Ku równouprawnieniu

    Polityka antykatolickiego apartheidu w Irlandii zaczęła się kruszyć w latach 70. XVIII w.
    W tym czasie Brytyjczycy zaczęli mieć coraz większe problemy ze swoimi koloniami w Ameryce Północnej.
    Owe trudności w 1776 r. doprowadziły, jak wiadomo, do wybuchu wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych.
    W tym kontekście należy widzieć stopniowe rozmontowywanie przez rząd brytyjski penal laws w Irlandii.
    Stał za tym nie nagły wybuch miłości do katolików, ale czysta kalkulacja polityczna: Londyn nie chciał mieć nowego powstania tuż „za miedzą”.

    W roku 1778 zezwolono irlandzkim katolikom na dzierżawienie ziemi oraz pozwolono, by katoliccy właściciele ziemscy w Irlandii mieli prawo pozostawić cały swój majątek jednemu dziedzicowi (stwarzając w ten sposób szansę na konsolidację majątków ziemskich, którymi dysponowali katolicy).
    W 1782 r. zezwolono irlandzkim katolikom na tworzenie własnych szkół (po uzyskaniu pozwolenia od miejscowego anglikańskiego biskupa) oraz udzielono zgody na pobyt katolickiego duchowieństwa (w tym biskupów) na wyspie.

    W tym samym roku pozwolono katolikom na posiadanie koni na takich samych zasadach jak protestanci (tzn. bez limitu cenowego,
    o którym wspomniałem wyżej) oraz zgodzono się, aby opiekunkami do dzieci mogły być także katoliczki.

    Wybuch rewolucji francuskiej (1789) oraz obawa o to, by Francja nie pozyskała w Irlandczykach sojuszników do walki z „perfidnym Albionem”, skłoniła rząd brytyjski do dalszych koncesji. W 1792 r. pozwolono zatem irlandzkim katolikom na poślubianie protestantów, wykonywanie zawodów prawniczych oraz tworzenie szkół bez konieczności uzyskiwania zgody anglikańskich biskupów. Rok później dopuszczono katolików do uczestnictwa w wyborach parlamentarnych i samorządowych. Ten sam Catholic Relief Bili z 1793 r. zezwalał irlandzkim katolikom na pełnienie urzędu sędziego, szeryfa, rajcy miejskiego oraz pozwalał na uzyskiwanie przez nich stopni oficerskich w armii i marynarce wojennej. Pozwolono im nawet na posiadanie broni.

    W roku 1829 brytyjski parlament uchwalił pełną emancypację polityczną katolików na Wyspach. Jego postanowienia zostały rozciągnięte również na Irlandię, chociaż z pewnymi znaczącymi wyjątkami. Utrzymano więc zakaz pracy Towarzystwa Jezusowego w Irlandii, a pozostałym zakonom odmówiono prawa do przyjmowania uczynionych na ich rzecz testamentalnych darowizn. Utrzymano również wysokie kary pieniężne dla księży w sutannach zauważonych poza obrębem kościoła, jak również przepis wykluczający katolików z najwyższych stanowisk w administracji brytyjskiej na Zielonej Wyspie (chodziło o dwa stanowiska: wicekróla oraz lorda-kanclerza).

    Grzegorz Kucharczyk
    http://adonai.pl/historia/?id=7

  32. JerzyS said

    Przepisy regulujące posiadanie broni palnej
    25 lip 11 20:46

    Dostęp do broni palnej osób prywatnych regulują w Europie przepisy poszczególnych państw. Poniżej zasady dotyczące posiadania broni palnej w wybranych krajach.

    W Polsce zasady te reguluje ustawa o broni i amunicji z 1999 r. Zgodnie z nią, broń palną i amunicję do niej, można posiadać na podstawie pozwolenia na broń, wydanego przez komendanta wojewódzkiego policji, a w przypadku żołnierzy zawodowych – na podstawie pozwolenia wydanego przez właściwego komendanta oddziału Żandarmerii Wojskowej. Pozwolenie na broń może dostać osoba pełnoletnia, zdrowa psychicznie, nieuzależniona, niekarana – i co jest pojęciem bardzo szerokim – niepodejrzewana, że może jej użyć w celu sprzecznym z interesem bezpieczeństwa.

    Pozwolenia nie wymaga się m.in. od osób, które: posiadają broń palną wytworzoną przed rokiem 1850 lub jej replikę, gromadzą broń w zbiorach muzealnych, prowadzą sprzedaż broni i amunicji na podstawie koncesji lub świadczących usługi rusznikarskie. Pozwolenia nie muszą posiadać też osoby, które używają jej w celach sportowych, szkoleniowych lub rekreacyjnych na strzelnicy działającej na podstawie zezwolenia.

    Norwegia, obok Szwecji i Finlandii, z powodu silnych tradycji myśliwskich należy w Europie do krajów o najwyższym wskaźniku ilości broni w przeliczeniu na jednego mieszkańca.
    W rękach Norwegów jest ok. 1,3 mln sztuk prywatnej broni (kraj zamieszkuje ponad 4,6 mln osób).

    Według norweskich mediów w rzeczywistości istnieje problem niezarejestrowanej broni. Jeszcze do 1990 r. prawo nie nakazywało takiego obowiązku.

    Aby uzyskać zgodę na posiadanie broni w Norwegii, trzeba mieć ukończone 18 lat i wykazać lokalnej policji w miejscu zamieszkania, że broń jest potrzebna do polowań lub w celach sportowych (strzelectwo).

    W Szwecji również trzeba mieć ukończone 18 lat i aktywnie działać przez okres przynajmniej sześciu miesięcy w klubie myśliwskim lub sportowym. Licencję przyznaje policja.

    W Finlandii w czerwcu 2010 roku weszło w życie nowe prawo, na mocy którego minimalny wiek dla posiadacza broni wynosi 20 lat. Do podwyższenia granicy wieku doszło w Finlandii na skutek tragicznych strzelanin, których inicjatorami byli młodzi ludzie posiadający licencje na broń. W ciągu ostatnich czterech lat w tego typu wypadkach zginęło ponad 20 osób.

    W Szwecji oraz w Finlandii padają propozycje zaostrzenia przepisów dotyczących pozwolenia na broń.

    Obowiązujące w Niemczech przepisy pochodzą z 2003 r. i zostały wprowadzone po masakrze w szkole w Erfurcie 26 kwietnia 2002 r., gdzie 19-letni uczeń zastrzelił 17 osób. Pozwolenie na posiadanie broni sportowej można uzyskać dopiero od 21. roku życia (wcześniej granica wieku wynosiła 18 lat). Wyjątek stanowi tu małokalibrowa broń sportowa, wykorzystywana w dyscyplinach olimpijskich.

    Osoby, które nie ukończyły 25 lat, muszą przejść badania psychologiczne, by uzyskać pozwolenie. Niezależnie od wieku odpowiednie władze mogą zażądać, by zainteresowany poddał się badaniom psychologicznym, jeśli mają wątpliwości, czy broń palna w rękach takiej osoby nie stanowi zagrożenia. Kolejna tragedia – masakra w szkole w Winnenden 11 marca 2009 r. i śmierć 15 osób – przyczyniły się do dalszego zaostrzenia niemieckiej ustawy o broni. Znowelizowana ustawa m.in. umożliwia władzom kontrolowanie, czy posiadacze broni przechowują ją zgodnie z prawem.

    We Włoszech wydawane są trzy typy zezwoleń na posiadanie broni: do celów sportowych, myśliwskich i obrony osobistej.
    Zezwolenie może otrzymać obywatel niekarany, który spełnia wymagane kryteria psychofizyczne.
    Konieczne jest przedstawienie dwóch zaświadczeń lekarskich i świadectwa potwierdzającego umiejętność posługiwania się bronią.
    Zezwolenie ważne jest sześć lat w przypadku broni myśliwskiej i pięć lat – pistoletu. Największe restrykcje dotyczą wydawania zezwoleń na posiadanie broni dla obrony własnej.

    Według najnowszych danych w 2010 r. pozwolenie na posiadanie broni sportowej miało we Włoszech 178 tys. osób, broni myśliwskiej – 800 tys., a dla obrony własnej – około 35 tys. Te dane, jak podkreśla od dawna włoska prasa, w żaden sposób nie odzwierciedlają prawdziwej sytuacji we Włoszech,

    gdzie według niektórych nieoficjalnych szacunków, w prywatnych rękach, głównie organizacji przestępczych, może znajdować się nawet 10 mln sztuk broni.

    W Hiszpanii osoby prywatne mogą otrzymać prawo do posiadania i użytkowania broni palnej tylko na podstawie specjalnych zezwoleń (licencji), gdy potrzebują jej do samoobrony, ochrony prywatnej, a także do celów sportowych, polowań i dla kolekcjonerstwa (jeżeli broń nie jest użytkowana).

    Do wniosku o zezwolenie trzeba dołączyć m.in. zaświadczenie o niekaralności i stanie psychofizycznym. Właściwe organy zbierają informacje na temat przeszłości wnioskodawcy oraz sprawdzają, czy osoba ta rzeczywiście zajmuje się np. strzelectwem lub myślistwem.

    Zezwoleń nie wydaje się na posiadanie broni automatycznej, która należy do wyłącznej kompetencji rządu i sił bezpieczeństwa państwa (wojsko, policja).

    We Francji dość skomplikowane przepisy wyróżniają osiem kategorii broni.
    Prawo zakazuje posiadania i noszenia bez specjalnego zezwolenia większości rodzajów broni palnej, w tym karabinów, pistoletów czy rewolwerów. Takie zezwolenie uzyskać mogą – w drodze wyjątku – osoby powyżej 21. roku życia, które uprawiają strzelectwo (np. w klubie sportowym) lub też są szczególnie narażone na niebezpieczeństwo. W obu tych przypadkach procedura przyznawania administracyjnej zgody jest z reguły długotrwała i żmudna.

    Nieco łatwiej jest kupić legalnie we Francji broń myśliwską. W tym przypadku na ogół nie wymaga się zezwoleń, ale nabywca musi zadeklarować w urzędzie posiadanie zakupionej broni pod karą jej skonfiskowania.
    Tylko nieliczne typy mniej groźnej broni myśliwskiej znajdują się w wolnej sprzedaży bez obowiązku rejestracyjnego.

    Według oficjalnych danych, liczba nadającej się do użytku broni palnej wszelkiego rodzaju wynosi we Francji ponad 2 mln. Nieoficjalnie mówi się nawet o 10 mln egzemplarzy.

    W Unii Europejskiej nie ma żadnych wspólnych zasad wydawania pozwoleń na broń.
    W sobotę szef belgijskiej dyplomacji Steven Vanackere zaproponował zaostrzenie przepisów regulujących posiadanie broni, które mogłyby obowiązywać w całej UE, by zasady dostępu do broni „skoordynować na poziomie międzynarodowym”.
    Autor: JMR Źródło: PAP

  33. JerzyS said

    Kto wygrał II wojnę światową ?

    Polacy którym na 1000 osób przypada 3,5 pozwolenia
    Czesi gdzie ten współczynnik wynosi około 30,

    Czy Niemcy , bo
    w Niemczech – 40 pozwoleń na 1000 osób!

    Czy Niemcy którzy rozpętali II wojnę światową,sa ponad 11 sto krotnie
    bardziej odpowiedzialni i za to są promowani tak dużym zaufaniem władzy

    Zresztą Niemcy do dziś opiekują się wywiezionymi z terenów Polski dziełami sztuki!

    =====================================================================================
    Ustawa o dostępie do broni wróci do Sejmu
    publikacja: 09.07.2017
    aktualizacja: 10.07.2017, 20:40

    PiS odmraża prace nad projektem przewidującym znaczny wzrost liczby posiadaczy broni.

    03.05.2017
    Nowelizacja ustawy o broni nadal w sejmowej zamrażarce

    Obecnie uprawnienia do posiadania broni wydaje policja, w dużej mierze kierując się uznaniowością. Procedurę ma zrewolucjonizować projekt, który przygotowali popularyzatorzy broni, w tym Jarosław Lewandowski. Wnieśli go posłowie Kukiz’15. Przewiduje jasne kryteria, które musiałaby spełnić osoba zainteresowana pozwoleniem, oraz przesłanki wykluczające możliwość posiadania broni. Uprawnienia miałyby wydawać starostwa powiatowe, tak jak było to w II Rzeczypospolitej.

    Władze Sejmu właśnie dały zielone światło do prac nad tym projektem. Pod koniec czerwca pozytywnie zaopiniowała go Komisja Ustawodawcza, a przed kilkoma dniami dostał tzw. numer druku.

    Wcześniej przeleżał osiem miesięcy w zamrażarce. Formalnie powodem była konieczność zbadania, czy jest zgodny z prawem UE. Nieformalnie – w partii rządzącej brakował politycznej decyzji odnośnie do poszerzenia dostępu do broni.

    A takie poszerzenie byłoby skutkiem uchwalenia projektu.

    Obecnie Polacy są jednym z najbardziej rozbrojonych narodów Europy.

    Na 1000 osób przypada 3,5 pozwolenia
    choć np. w Czechach ten współczynnik wynosi około 30,
    w Niemczech – 40,
    a w Finlandii – aż 308.
    Autorzy projektu przewidują, że za kilka lat liczba pozwoleń w naszym kraju wzrosłaby z obecnych 198 tys. do 1,14 mln.

    Czy PiS przestał już obawiać się dozbrojenia Polaków? Marek Ast z PiS, szef Komisji Ustawodawczej,
    która pozytywnie zaopiniowała projekt, nie odpowiada wprost. – Na obecnym etapie trudno mi jeszcze mówić o stanowisku Prawa i Sprawiedliwości.

    Choć ja jestem za uporządkowaniem tej sfery,
    bo dzisiaj pozwolenia dostają wybrańcy i jest przy tym dużo uznaniowości – mówi.

    Zwolenników zmiany prawa jest w PiS więcej. W lutym 2016 r. przedstawiciele środowisk strzeleckich spotkali się w Sejmie m.in. z wicemarszałkiem Ryszardem Terleckim, wiceszefem klubu Markiem Suskim i szefem Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych Arkadiuszem Czartoryskim. Usłyszeli, że klub PiS będzie na tak, o ile projekt zostanie skonsultowany z MSWiA oraz MON.

    Problem w tym, że z partii rządzącej płyną też głosy zdystansowane wobec projektu. Szef MON Antoni Macierewicz mówił, że chciałby zmian, jednak mocno rozciągniętych w czasie. Z kolei prezes PiS Jarosław Kaczyński w styczniu na spotkaniu z działaczami partii w Gdańsku miał powiedzieć, że z powodów kulturowych nie jesteśmy wciąż gotowi na przyjęcie takich rozwiązań.

    Która opcja przeważy? Jarosław Lewandowski twierdzi, że z punktu widzenia PiS projekt ma sporo zalet. – UE zmieniła niedawno dyrektywę w sprawie kontroli nabywania i posiadania broni, a Polska ma zaledwie 15 miesięcy na jej implementację. MSWiA będzie trudno w tym czasie napisać nową ustawę, więc ma okazję, by wyjąć gorący kartofel z ogniska rękami opozycji, bo projekt Kukiz’15 jest dopasowany do dyrektywy – wyjaśnia.

    Jednak Andrzej Turczyn z Ruchu Obywatelskiego Miłośników Broni przewiduje,
    że po rozpoczęciu prac hamulcowym stanie się Komenda Główna Policji

    . – To ona dotąd zajmowała się w Polsce projektowaniem przepisów o broni i amunicji.
    Choć ta formacja nie nazywa się już Milicja Obywatelska,
    niestety wciąż panuje w niej mentalność, że im więcej się zakaże, tym lepiej – twierdzi.

  34. Maćko said

    Na liscie zabitych z broni palnej wsród krajów rozwnietych pierwsze sa USA. A drugie takie Chile, gdzie, jak w Polsce, praktycznie nikt nie posiada broni w domu, czyli zabójstwa sa popelniene z tej posiadanej nielegalnie. W Kanadzie i w Szwajcarii praktycznie wszyscy maja bron a morderstw czy wypadków praktycznie nie ma…
    ****

    27. Po co saczyc Yad o Polakach? Jestesmy madrym i odwaznym narodem i prawo do posiadania broni na pewno jest krokiem w dobrym kierunku.
    ***

    Panie Admin – posiadanie KAZDEJ broni zmienia psychike czlowieka i czyni go odwazniejszym. Luk, Szczerbiec, buzdygan, klonica czy toporek… trzeba zaczac. Bardzo madrym posunieciem byly kursy samoobrony dla kobiet.

    Brak jakiejkolwiek broni czy wiedzy o samoobronie czyni czlowieka pelnym obaw mieczakiem.

    Pan wezmie pod uwage, ze dobre sa tylko powole i roztropne zmiany, zadne rewolucje nie daja dobrych efektów natychmiastowych czy nawet srednioterminowych. Krok po kroku zdobywa sie kazdy szczyt. Zyjemy swiadomie i aktywnie te 60 lat. Jesli zmiany beda wprowadzane w ciagi 5 lat to da to ludziom czas na asymilacje, na zmiane paradygmatu.

  35. Maćko said

    np.

  36. Maćko said

    a powazniej tu: .https://www.youtube.com/watch?v=NJ1p5Slus3k

  37. Marucha said

    Re 34:
    Panie Maćko, nie wierzę w skuteczność jakichkolwiek kursów samoobrony, jeśli nie są oparte na użyciu broni palnej.

    Takie kursy, oczywiście, dają niezły dochód organizatorom.

  38. Cyborg said

    Panie Marucha, ja wiem jak one dzialaja. 😉
    Uszanowania.

  39. Maćko said

    Ja tez wiem!

    :-))))))))))))))))

    Bralem udzial po obu stronach. Spolecznie zreszta. Czasami nie placi sie nic, czasami grosze.

    Zmiany robi sie krok po kroku. Ludzie sa juz tak wyprani z inicjatywy, odwagi czy poczucia wartosci wlasnej opinii, tej zdroworozsadkowej, ze nie zmienimy paradygmatu leminga za jednym zamachem czy jednym pistoletem.
    Z tego punktu widzenia dzialania w Polsce sa poprawne: WOT, kursy samoobrony, utrzymanie pozwolenia na bron czarnoprochowa, prawo so samoobrony, slogany typu Brauna:

  40. Maćko said

    W tym procesie zmiany nastawienia biernego Polaków do wlasnego losu jest bardzo istotne eliminowanie trujacych yadów i zdradliwych listew, które maja wplyw paralizujacy na umysly i zwiazana ze stanem ducha ochote do dzialania.

    https://www.zzss.pl/index.php/component/content/article/133-aktualnosci/353-nowa-strzelnica-w-zzss?Itemid=437

    http://sportowysacz.pl/wakacyjne-zawody-na-strzelnicy/

  41. NICK said

    Zawsze. Zapala mi się lampka.
    Gdy mowa o Grzegorzu B. ; i t.d. .

    Mnie też. Nie wiem, czy duchowa przynależność wystarcza 🙂
    Admin

  42. Maćko said

    41- Panie Nick : Dajcie Polakom broń, a powstanie kultura jej posiadania

    Powstanie równiez nowy paradygmat Polaka, juz nie leminga tylko rysia. 😉

    Zgoda, agenci sa wsród nas, ale uzbrojony Polak mniej bedzie na nich zwracal uwage.

    Nawet jesli paru cwanych zarobi miliony na sprzedazy pizdoletuf.
    I na szczelnicach.
    I na kursach samoobrony.

    😉

  43. JerzyS said

    zamiast
    „Dajcie Polakom broń, a powstanie kultura jej posiadania”

    Powinno brzmieć:

    Oddajcie Polakom broń, a powróci tradycja i kultura jej posiadania.

  44. Cyborg said

    43. Celnie Panie Jerzy! Z obu rur!

  45. JerzyS said

    My nie walczymy o nowe prawa.
    My walczymy o odzyskanie starych praw,
    chociażby tych które dał Polakom car w 1906 r. ,
    kiedy Józef Piłsudski ze swoimi kamratami zaczęli terroryzować na zlecenie Niemiec Obywateli Polski,
    i ostatecznie Wielki polityk niemiecki A. Hitler w 1939 r.
    odebrał zarządzeniem administracyjnym,
    Polakom prawo do posiadania broni.

    Dziwne , że wszystkie władze polskie od tego czasu uszanowały , to zarządzenie Hitlera.
    Dalsze utrzymywanie w mocy tego zarządzenia ,
    to kontynuacja niemieckiego faszyzmu i tym się powinien zająć Prokurator Generalny , i ABW
    o ile nie jest nienieckim agentem wpływu!

Sorry, the comment form is closed at this time.