Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Dobra zmiana w hymnie państwowym

Posted by Marucha w dniu 2017-07-18 (wtorek)

Zastąpienie Bonapartego Sobieskim to półśrodek – nie lepiej pomyśleć o wymianie mazurka na poważny hymn?

„Mazurek Dąbrowskiego” wpadł w historię Polski jak Piłat w Credo. Od bez mała stulecia jest polskim hymnem państwowym, choć niewiele ma wspólnego z duchem naszych tysiącletnich dziejów.

„Mazurek Dąbrowskiego” to bowiem pieśń wyraźnie rewolucyjna. Trudno nie dopatrzeć się w niej inspiracji o kilka lat starszą „Marsylianką”. Podobnie trudno się zgodzić na obecność w nim kondotierów światowej rewolucji: Jana Henryka Dąbrowskiego – pustoszyciela posiadłości papieskich, oraz Kościuszki – grabarza Rzeczypospolitej na zlecenie francuskich jakobinów.

Przede wszystkim zaś samego tejże rewolucji pierwowo zakapiora: Napoleona Bonapartego, który zaprzągł Polaków do rewolucyjnego rydwanu, zmuszając ich do przelewania katolickiej krwi – w dodatku narodów, z którymi nigdy nie dzieliła nas żadna waśń: Włochów i Hiszpanów.

Dał nam przykład Bonaparte? Czego? Jak ujarzmiać kraje wedle swej niepohamowanej ambicji i bezczelności? Jak instalować w nim prawo zrodzone z rewolucyjnej pychy? A ostatecznie: jak z kretesem przegrać. Czyż więc może dziwić, że Polacy powołujący się od dziewięciu dekad słowami hymnu narodowego na jego przykład ponoszą klęskę za klęską?

Dlatego postulat usunięcia nazwiska niesławnej pamięci Napoleona z naszego hymnu państwowego brzmi nader sensownie. Mały Korsykanin nie jest naszym bohaterem narodowym, ani postacią dla narodu polskiego zasłużoną. W najmniejszym stopniu nie zasługuje na nieprzerwaną od ponad dwóch stuleci sympatię Polaków, która wynika jedynie z naszego własnego zaślepienia spowodowanego monumentalnym dziejowym pechem.

Oto trzech największych wrogów rewolucji francuskiej było jednocześnie mordercami Rzeczypospolitej, wskutek czego, wedle odwrotności starej indiańskiej zasady: „przyjaciele naszych przyjaciół są naszymi przyjaciółmi”, jedynym sprzymierzeńcem Polaków jawiła się międzynarodówka masońsko-rewolucyjna.

Precz z Napoleonem!

Bonapartego zatem należy bezsprzecznie z naszego hymnu wyrugować – czy jednak ma go zastąpić akurat Sobieski? Nie znajdzie się aby żaden większy bohater narodowy? Nie, w tym konkretnym kontekście Jan III wydaje się najlepszym kandydatem. Królem był co prawda takim sobie, ale miejsce przeznaczone dlań w tekście hymnu wyraźnie wskazuje na osobę, która dała nam przykład, jak zwyciężać mamy. A nie znajdzie się w naszych długich dziejach, pełnych spektakularnych zwycięstw, wiktoria świetniejsza od wiedeńskiej.

Podobnie jak nie znajdzie się w gronie wcale licznych w naszym narodzie militarnych triumfatorów zwycięzca, który z równą Sobieskiemu chrześcijańską pokorą postrzegałby triumf tej miary. „Przybyliśmy, zobaczyliśmy, Bóg zwyciężył” – toż to postawa godna największych biblijnych bohaterów, którzy ruszali do boju przekonani, że skoro bronią słusznej sprawy, Pan będzie walczył za nich.

Oto przykład, jak zwyciężać mamy: nie tylko dla samych siebie, nie tylko dla własnej ojczyzny, ale dla Boga, Kościoła i cywilizacji chrześcijańskiej. Oto prawdziwy wzór cnoty wojskowej. Taki właśnie człowiek zdecydowanie powinien wymienić Bonapartego.

Trzeba będzie oczywiście znaleźć rym do Sobieskiego – zamiast: „przejdziem Wisłę, przejdziem Wartę”. Ale to tylko wyjdzie na dobre aktualności tekstu. Przejść Wisłę i Wartę musiały legiony Dąbrowskiego w marszu z „ziemi włoskiej do Polski” – dzisiejsi Polacy nie mają takiej potrzeby. Wydaje się zatem, iż zmiana ta nie powinna nastręczyć trudności – czyż brak w naszym narodzie zręcznych poetów? Sam z miejsca służę propozycją:

Ród piastowski nasz, królewski – stądśmy Polakami.
Dał nam przykład Jan Sobieski, jak zwyciężać mamy.

Wątpliwości, wątpliwości, wątpliwości…

Powyższa sprawa skłania jednak do zastanowienia: po co nam również pozostałe elementy rewolucyjnej legendy? Po co nam w hymnie wspomnienie o żołnierzach mających przybyć z ziemi włoskiej (na którą wcześniej z rozkazu Napoleona brutalnie napadli, by zanieść tam pożogę i śmierć)? Kosmetyczne zmiany w poszczególnych miejscach tekstu będą jak przyszywanie nowych łat do starych ubrań, co – jak wiemy – na nic się nie zda, bo „nowa łata obrywa jeszcze część ze starego ubrania i robi się gorsze przedarcie” (Mk 2, 21)

Nieuchronnie zatem nasuwa się pytanie o sens korekty istniejącego hymnu – zbyt wiele w nim wszak miejsc budzących wątpliwości. Nie wspominając nawet, iż tego typu działanie stanowi gwałt na znanym, uznanym i cieszącym się długą historią dziele, czyli zbrodnię na literaturze. Czy nie lepszym rozwiązaniem byłaby całkowita zmiana hymnu narodowego: bądź to poprzez zastąpienie go inną znaną pieśnią patriotyczną, bądź przez napisanie zupełnie nowego utworu.

To z kolei nie takie proste. „Mazurek Dąbrowskiego”, który funkcję hymnu Rzeczypospolitej pełni od roku 1927 (rzecz nie mniej znamienna, że do godności pieśni nad pieśniami wyniosła go dopiero ekipa sanacyjnych rewolucjonistów po przewrocie majowym…), mocno zapisał się w naszej najnowszej historii i uświęcił krwią licznych bohaterów drugiej wojny światowej, którzy ginęli z jego słowami na ustach.

Nie trzeba daleko szukać – czyż Żołnierze Wyklęci nie stanowią doskonałego wręcz ucieleśnienia słów: „Jeszcze Polska nie zginęła, póki my żyjemy”? Tyle było Polski po roku 1944, ile oni byli w stanie swą ochroną objąć. Póty trwała, póki oni trwali z bronią w ręku (zwłaszcza na ziemiach wschodnich włączonych do Sowietów). Czy zmiana hymnu nie uderzy w ich pamięć? Ale z drugiej strony jednak, czy przelana krew powinna uświęcać błędy?

Jakiego hymnu nam trzeba?

Czemu powinien służyć hymn narodowy? Rozbudzaniu uczuć patriotycznych, czyli miłości do ojczyzny i dumy z przynależności do narodu. Powinien zatem w poetyckiej formie dostarczać niezafałszowanej wykładni ojczystej historii i formułować dziejową misję narodu. I to w sposób uroczysty i podniosły – aby dobitnie pokazać, że chodzi o sprawy najwyższej wagi.

Dlatego nie powinien zawierać treści nie licujących z powagą jego funkcji – na przykład scen, w których zapłakani ojcowie informują swe zapłakane córki o zbliżającym się waleniu w bęben.
Nieporównanie lepiej pod tym względem wypadają kontrkandydaci „Mazurka Dąbrowskiego” do roli hymnu państwowego, mianowicie: „Boże, coś Polskę…” i „Rota”, i to nie tylko od strony tekstowej, ale i muzycznej.

Jednakowoż oba te utwory także nie spełniają wymagań stawianych hymnowi – jako pieśni okolicznościowe i w dodatku nader jednostronnie pozycjonujące wrogów i przyjaciół. Antyniemiecka „Rota” powstała wszak jako odpowiedź na nasilenie akcji germanizacyjnej w zaborze pruskim, z kolei prorosyjskie „Boże, coś Polskę…” miało stanowić wyraz hołdowniczej postawy wobec cara Aleksandra I jako króla polskiego.

Hymn państwowy nie powinien wyrastać z konkretnych wydarzeń historyczno-społecznych, tylko obejmować całą perspektywę dziejową narodu – od korzeni aż po spodziewane owoce.

Czy więc nie lepiej byłoby napisać nowy hymn dla Polski. Owszem, warto – ale dla nowej Polski. Zmiana symboli narodowych przy zachowaniu istniejącego ustroju oraz formy życia społecznego będzie bowiem działaniem – jako się rzekło – wyłącznie kosmetycznym, jak posypywanie pryszczy pudrem albo zdobienie starej chałupy stiukiem.

Już to zresztą znamy – orzeł odzyskał koronę, a Czeciaerpe pozostała Peerelembis. Zanim się zacznie poprawiać symbole, należy naprawić sam gmach. Najpierw zmieńmy Polskę – niech będzie potężna, bogata, zbrojna, praworządna, sprawiedliwa, katolicka, wolnorynkowa, licząca się w świecie – potem dopiero wyraźmy to wszystko wierszem, który z niekłamaną dumą będziemy odśpiewywać przy stosownych okazjach. Nie wlewajmy młodego wina do starych bukłaków. „W przeciwnym razie wino rozerwie bukłaki – i wino przepadnie, i bukłaki. Młode wino należy wlewać do nowych bukłaków” (Mk 2, 22).

A może po prostu – do korzeni?

Z drugiej jednak strony, czyż to nie pieśń najlepiej zachęca do pracy? Pieśń też jest najwspanialszą modlitwą. „Kto śpiewa, ten się dwa razy modli” – uczy święty Augustyn. Potrzeba nam pieśni, która już dziś wzbudziłaby w coraz bardziej apatycznych Polakach zapał potrzebny do budowy opisanej powyżej Rzeczypospolitej – nie jedynie słowem i melodią, ale zawartą w niej inwokacją wzywającą nadprzyrodzonego wsparcia.

Jest taka pieśń – mamy ją od dawna. Sprawdziła się w boju – w bitwie o być albo nie być młodego państwa piastowsko-jagiellońskiego. Z nią właśnie na ustach dziadkowie grunwaldzkich zwycięzców przystępowali do odbudowy polskiej państwowości, ona towarzyszyła ich wnukom w kładzeniu fundamentów pod przyszłe Imperium Obojga Narodów.

„Bogurodzica” zawiera w sobie wszystkie postulowane powyżej elementy – jest poważna, wzniosła, nieco tajemnicza, wręcz mistyczna, do tego jej megaarchaiczny język podkreśla odwieczne trwanie polskiej państwowości – wydaje się zatem być hymnem idealnym. Mało tego, już pełniła taką funkcję, i to z wyśmienitym skutkiem. Może więc to byłby najlepszy wybór? Cóż wszak mądrzejszego mogą uczynić Polacy niż od najgłębszych fundamentów aż po zwieńczenie dachu swego życia społeczno-politycznego odwoływać się do majestatu Królowej Polski, a za jej przyczyną – do samego Króla Wszechświata?

I nie troskałbym się o to, czy wypada grać tak wzniosłą pieśń na stadionach. Świętość bowiem, wkraczając do najbardziej nawet światowych zakątków życia ludzkiego, nie jest w stanie się od nich zabrudzić, przeciwnie za to – może doprowadzić do ich nawrócenia. Pan nasz Jezus Chrystus jadał z celnikami i nierządnicami, i wcale go to nie zbrukało, za to niejeden z nich się nawrócił, a jeden nawet został Apostołem.

Podobnie „Bogurodzicy” nie splami wykonanie na stadionie czy podczas politycznej manifestacji, za to w ich uczestników może wlać od wieków nieobecnego w naszym życiu publicznym ducha.

Jerzy Wolak
http://www.pch24.pl

Naszym zdaniem ewentualny nowy hymn Polski powinien zawierać deklarację wierności Stanom Zjednoczonym, nawiązywać do przyjaźni polsko-ukraińskiej oraz mieć odniesienia do Zamachu Smoleńskiego, Putina i jego nagana.
Tak… to marny dowcip, kiepski humor.
Jak nasza rzeczywistość.
Admin

komentarzy 25 to “Dobra zmiana w hymnie państwowym”

  1. https://zapodaj.net/f420c10571507.png.html

    Nie rzucim ziemi, skąd nasz ród.
    Nie damy pogrześć mowy.
    Polski my naród, polski lud,
    Królewski szczep piastowy.
    Nie damy, by nas gnębił wróg.
    Tak nam dopomóż Bóg!
    Tak nam dopomóż Bóg!

    Do krwi ostatniej kropli z żył
    Bronić będziemy ducha,
    Aż się rozpadnie w proch i pył
    Chazarska zawierucha.
    Twierdzą nam będzie każdy próg.
    Tak nam dopomóż Bóg!
    Tak nam dopomóż Bóg!

    Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz,
    Ni chachoł dzieci nam mordował,
    Orężny wstanie hufiec nasz,
    Pokoju będzie Nam pilnował.
    Pójdziem, gdy zabrzmi złoty róg.
    Tak nam dopomóż Bóg!
    Tak nam dopomóż Bóg!

    Nie damy miana Polski zgnieść,
    Nie pójdziem żywo w trumnę.
    Na Polski imię, na Jej cześć,
    Podnosim czoła dumne.
    Odzyska ziemię dziadów wnuk.
    Tak na dopomóż Bóg!
    Tak na dopomóż Bóg!

    https://zapodaj.net/689d3615128eb.jpg.html

  2. Kardamon said

    Powiedzcie mi szczerze. Co ten Sobieski zrobił takiego dobrego dla kraju? Wywlókł i wytracił tyle tysięcy pod Wiedniem, osłabił kraj tak, że 89 lat po odsieczy Wiedeńskiej Austria przystąpiła w podzięce do I rozbioru Polski. Nie podejrzewam go o zdradę ale wiele świadczy o tym, że był to zwykły bufon i pyszałek któremu Francuzi zainstalowali Marysieńkę? A może te dywany i arrasy, które przywiózł spod Wiednia były warte osłabienia kraju i utraty niepodległości w 89 lat później? Najbardziej mi się chce śmiać gdy słyszę wywody naszych historyków typu. „wojska Habsburgów specjalnie zostały w tyle podczas natarcia aby móc dobrze podziwiać szarże naszej husarii”. Śmiać się czy płakać?

    ——
    Nie mieszajmy z błotem Sobieskiego.
    Nie on osłabił kraj, ale najazd szwedzki i magnateria.
    Zrobił, co uważał, że chrześcijanin-katolik powinien zrobić.
    Admin

  3. Dziadzius said

    zeby byli inni obywatele i inne poczucie narodowosci w obecnej Polin to mozna by wrocic do ROTY Konopnickiej – ktora swego czasu byla rozpatrywana jako hymn narodowy razem z MAZURKIEM – ale dzis za pozno na takie patosy patriotyzmu czy nawet wogole na hymny —
    Mysle ze obecny „narod” napewno POPRZE wniosek Gajowego na nowy hymn —-***”Naszym zdaniem ewentualny nowy hymn Polski powinien zawierać deklarację wierności Stanom Zjednoczonym, nawiązywać do przyjaźni polsko-ukraińskiej oraz mieć odniesienia do Zamachu Smoleńskiego”***

  4. Duszak said

    „Naszym zdaniem ewentualny nowy hymn Polski powinien zawierać deklarację wierności Stanom Zjednoczonym,”

    Panie Admin toc to zgroza! Pan zapomnial wiernosc do I-sra-Ela na 1szym miejscu. Tak jak w hameryce.

  5. Archer said

    @Kardamon.

    Wiedeń to jeszcze pół biedy. Gdyby turasy zwyciężyli w Austrii, w następnych latach I Rzeczpospolita mogłaby stanąć osamotniona z potęgą turecką. Lepiej jest walczyć na cudzym terytorium z sojusznikami, niż na swoim i bez sojuszników. Gorzej jak Sobieski nie zlikwidował Prus (byłego lenna), tylko prowadził wojenki w Mołdawii chcąc zdobyć ten kraj dla swojego syna, i ponosząc tam klęskę za klęską, rozmieniając swoją sławę na drobne. Sobieski nie przeprowadził żadnych reform w Rzeczpospolitej. A do dnia dzisiejszego pozostał po nim głównie pałac w Wilanowie i trochę eksponatów w muzeach zdobytych na Turkach.
    Już lepszy od takiego Sobieskiego był król Stefan Batory. Założył uniwersytet w Wilnie, działający do dnia dzisiejszego. Historycy twierdzą, że gdyby nie Batory i jego wygrane wojny I Rzeczpospolitej z Iwanem III Groźnym, w wyniku których Rosja została odcięta na ponad 100 lat od Bałtyku. To rozbiory Polski dokonałyby się wcześniej, i Polska mogłaby się już nigdy nie odrodzić.

  6. NICK said

    Nasz, niby, hymn.
    Hm.

    W żadnym calu nie odzwierciedla.
    Niczego.
    Co polskie.
    Nie znam dość dobrze uwarunkowań.

    Rota jest lepsza.

    Macie inne propozycje?
    Zapodajcie.
    Pozostając we nadziei… .
    Że nie wszystko stracone?

    Ciągle i wciąż.
    Brak rozsądnych.

    Z receptą na Polskę.
    (wiem; trudne)

  7. Marucha said

    Re 6:
    Bogurodzica albo Krasickiego „Święta miłości kochanej ojczyzny”?

  8. AlexSailor said

    Perełki:

    „„Mazurek Dąbrowskiego” wpadł w historię Polski jak Piłat w Credo.” – bardzo trafne.

    „„Kto śpiewa, ten się dwa razy modli” – uczy święty Augustyn.” – moim zdaniem bzdura.

    Co do hymnu.
    Obecnego nie da się naprawić bez wymiany całego tekstu.

    Nadają się dwie pieśni, obie religijne, „Bogurodzica” o „Boże coś Polskę”.

    Rota jest piękna, ale się nie nadaje.
    To pieśń pokonanych i walczących o przetrwanie.

  9. PISKORZ said

    re 5 „Rzeczpospolitej z Iwanem III Groźnym, „. KTÓRY ZASTRZEGŁ SOBIE, żeby na terenach ,które przypadły Polsce…nie byli wpuszczani żydzi /sic!!!/ Nawet ten Iwan poznał się na nich..

  10. NICK said

    Krasicki? Tak.
    Wolę to, zastanawiając się jakie były hymny polskie. Dawniejsze.
    Co ‚śpiewali’ we Poznaniu.
    1625 przed.
    Chrystusem.

    Znacie?
    Ja nie znam.

    Dzięki Żeglarzu.

    http://wpolityce.pl/polityka/349412-wiekszosc-35-jest-dla-pis-do-osiagniecia-ale-trzeba-isc-na-uklad-z-kukizem-czy-ego-partii-rzadzacej-to-zniesie

  11. NICK said


    To być miało. Przepraszam.

  12. kura domowa said

    Bogurodzica lub Nie rzucim ziemi- najprawdziwsze polskie piesni patriotyczne. Nie ma innej opcji.

  13. SAP said

    Gaude Mater Polonia

  14. NICK said

    Dodaję wersję i obraz.
    P. SAPie.
    A, podobnym? Zwłaszcza.

  15. RomanK said

    Eeeeeeee …..dal nam przyklad Jan Sobieski????
    Zwyciezali POlacy wczesneij kilkastuleci…a wlasnei to Sobieskiego bylo ostatnim zwyciestwem Polakow…zatem co to za przyklad????Od tego czasu raz po raz …. w zad:-))) i w potylice…
    Moze by tak …..Gorzkie Zale????

  16. Rafal Cz. said

    Wszystko straszliwie wzniosle. Hymn to utwor ktory ma scalac polakow, wskazywac nieustepliwe dazenie do dobra i sprawiedliwosci, niewzruszona wole traktowania innych narodow z szacunkiem. Bo za to
    warto poswiecic i zycie jesli bedzie taka potrzeba. Tak nauczal Chrystus.
    Co do uczynienia Chrystusa krolem jakiegokolwiek panstwa to przypominam ze Zbawiciel kuszace oferty
    Szatana :”Dam Ci wszystkie krolestwa TEGO swiata” odrzucil.

  17. Duce said

    Ad. 1 (Hulajdusznik)

    Niezłe, brawo!
    Niech Pan tylko poprawi ostatnie dwie linijki.
    Znakomite grafiki w linkach, dziękuję.

  18. Ad 17
    Mogłoby być:
    „Bo w nas słowiański duch!”

    PS
    Przerabiając „Rotę” i robiąc te grafiki kierowałem się moimi uczuciami wobec mojej ojczyzny, Polski i wzorowałem na najlepszych opcjach, jakie są mi znane.

    Dziękuję Panu za dobre słowo!

  19. Duce said

    Ad. 18 (Hulajdusznik)

    Miałem na myśli literówkę, tym niemniej „Bo w nas słowiański duch!” też brzmi znakomicie.
    Raz jeszcze szczerze gratuluję.

  20. Pinxit said

    Ja co prawda nie wyobrazam sobie innego hymnu ale tak naprawde to Polska prawdziwego hymnu nie ma, bo zasada hymnu jest prosba do Boga o wspomaganie kraju a mazurek jest calkiem swiecki.
    Jest to moze i problem ale nie bede sie wymadrzac i proponowac zmiany.
    Melodia przypomina hymn jugoslawianski i pamietam takie zawody sportowe, w ktorych wygral Polak ale pomieszali kasety i puscili hymn Jugoslawii a na piedestale stal Polak.
    Pomylki w nagraniu nikt nie zauwazyl. Moze i dlatego, ze bylo bardzo podniosle i uroczyscie.

  21. ojojoj said

    Oczywiscie ze Rota bylaby najlepsza.
    Wyobrazacie sobie panstwo mecz Polska-Niemcy? hehe

  22. Izaurus said

    A Jana Pietrzaka „Żeby Polska była Polską”?

  23. Leszek said

    Rota miała być hymnem II RP, ale proniemiecka banda Pilsudskiego wraz z mniejszościami narodowymi w sejmie wszystko popsuły!

  24. Isia said

    … mamy wojnę (o Polskę) … w związku z tym przypomniał mi się wiersz Wł. Broniewskiego pt. „Bagnet na broń” … zacytuję fragment: „Za tę dłoń podniesioną nad Polską – kula w łeb” …

    … jednak na hymn powinna być wybrana pieśń sławiąca nasz starożytny Kraj, naszych wielkich przodków i ich wiekopomne czyny etc. … wybór nie jest łatwy … niewątpliwie obecny hymn Polski, wychwalający Bonapartego i masona Dąbrowskiego – należy zmienić …

  25. Robert said

    Zdecydowanie „Pieśń Konfederatów Barskich” Juliusza Słowackiego:

    Nigdy z królami nie będziem w aliansach,

    Nigdy przed mocą nie ugniemy szyi,

    Bo u Chrystusa my na ordynansach,

    Słudzy Maryi!

    Więc choć się spęka świat i zadrży słońce,

    Chociaż się chmury i morza nasrożą,

    Choćby na smokach wojska latające,

    Nas nie zatrwożą.

    Bóg naszych ojców i dziś jest nad nami!

    Więc nie dopuści upaść żadnej klęsce.

    Wszak póki On był z naszymi ojcami,

    Byli zwycięzce!

    Więc nie wpadniemy w żadną wilczą jamę,

    Nie uklękniemy przed mocarzy władzą,

    Wiedząc, że nawet grobowce nas same

    Bogu oddadzą.

    Ze skowronkami wstaliśmy do pracy

    I spać pójdziemy o wieczornej zorzy,

    Ale w grobowcach my jeszcze żołdacy

    I hufiec Boży.

    Bo kto zaufał Chrystusowi Panu

    I szedł na święte kraju werbowanie,

    Ten de profundis z ciemnego kurhanu

    Na trąbę wstanie.

    Bóg jest ucieczką i obroną naszą!

    Póki On z nami, całe piekła pękną!

    Ani ogniste smoki nas ustraszą

    Ani ulękną.

    Nie złamie nas głód ni żaden frasunek,

    Ani zhołdują żadne świata hołdy:

    Bo na Chrystusa my poszli werbunek,

    Na Jego żołdy.

Sorry, the comment form is closed at this time.