Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Hipermarkety coraz mniej popularne

Posted by Marucha w dniu 2017-07-18 (wtorek)

Rozwój sieci hipermarketów w Polsce znacząco wyhamował, ponieważ nie są one już tak atrakcyjne dla Polaków jak w latach dziewięćdziesiątych minionego wieku.

Stąd polscy konsumenci coraz częściej sięgają po produkty z oferujących podobne ceny, ale mniejszych sklepów blisko miejsca zamieszkania, których w ubiegłym roku w całym kraju przybyło blisko tysiąc.

Jak zauważa portal Forsal.pl, odwrót wielkopowierzchniowych sklepów jest widoczny chociażby po działaniach sieci Tesco. Brytyjska firma na początku czerwca poinformowała o likwidacji dziewięciu swoich placówek, natomiast teraz wspomina też o redukcji powierzchni zajmowanych obiektów.

Miejsce powstałe po zmniejszaniu sklepów zajmują najczęściej przedstawiciele branży odzieżowej. Poza Tesco liczbę marketów redukują również Biedronka oraz Carrefour, które w ubiegłym roku zlikwidowały odpowiednio 28 i 6 placówek.

Problemy Tesco oraz Auchana, po tym jak sieć przejęła Real, biorą się z faktu, iż oba koncerny skupiały się dotąd na rozwoju wielkopowierzchniowych obiektów wolno stojących, a to właśnie one według badań firmy analitycznej PMR przeżywają największe kłopoty.

W ubiegłym roku liczba super- i hipermarketów spadła do 4905 z blisko 4960 w roku 2015, na co wpływ miały w dużej mierze bankructwa sieci Alma oraz MarcPol. Ogółem w ubiegłym roku otwarto cztery nowe wielkopowierzchniowe obiekty handlowe, choć wcześniej ich liczba rosła pięciokrotnie szybciej.

Duże markety stały się po prostu za mało atrakcyjne dla polskich konsumentów, których przyciągały przede wszystkim w ostatniej dekadzie ubiegłego stulecia, kiedy po latach komunizmu Polacy byli spragnieni nowych towarów.

Obecnie jednak duże sieci w coraz mniejszym stopniu konkurują cenowo z małymi osiedlowymi sklepami, dlatego to właśnie one przeżywają ponowny rozkwit. Szacuje się, że w ubiegłym roku przybyło ich blisko tysiąc, a już parę lat temu wspomniana sieć Carrefour zaczęła otwierać małe franczyzowe obiekty.

Właściciele wielkopowierzchniowych sklepów, aby zachować liczbę klientów nie mogą sobie pozwolić na podwyżki cen, dlatego branżę najprawdopodobniej czeka dalsza konsolidacja. Forsal.pl wskazuje, że najprawdopodobniej kilka podmiotów będzie dążyło do kontrolowania kilku modeli handlowych występujących pod różnymi markami.

Na podstawie: forsal.pl.
http://autonom.pl

komentarzy 9 to “Hipermarkety coraz mniej popularne”

  1. Zbyszko said

    Co z tego skoro te mniejsze sklepy blisko miejsca zamieszkania to te różne biedronki, żabki, odidy, aldiki itd, nadal korporacyjne duperszwance, nadal tak jak hipermarkety monopolizujące rynek detaliczny i wciskające pospólstwu chemiczny, trujący chłam.
    Każda próba otwarcia prywatnego sklepu spożywczego spotyka się z barierą zaopatrzenia, tzn przejęte polskie przedsiębiorstwa przemysłu spożywczego nie będą rozmawiały z prywatnymi sklepikarzami i ci ostatni zmuszeni są podpisać franczyzowy cyrograf z jakąś odido czy żabką.
    Więc jakby tu na to nie patrzeć… tak czy owak nadal zarabiają właściciele tego świata.

  2. NICK said

    Tak jest, niestety. (1).
    Zbyszko.

    To jest pozorne zwijanie/odpuszczanie rynku.

  3. tom said

    A te tysiąc małych sklepików to pewnie nie robi połowy obrotów jednego dużego rynek się nasycił teraz będą zamykać duże bo po co tyle polskich niewolników zatrudniać .U mnie miasto 30 000 4 biedrony1 lidl 11netto 2 dino żabek nie liczę więc nawet jak połowę z tego zamkną to i tak na swoje wyjdą

  4. Dziadzius said

    Ciekawe ze i Sztanach Zje88czonych dzieki mlodym kryminalistom ( tak czarnym jak i arabskin) coraz mniej ludzi i samotnych kobiet odwiedza „malle” a szegolnie w pozniejszych godzinach.

  5. Siekiera_Motyka said

    Ad. 4 – „Śmierć klasy średniej: przedmieścia pochłonęły wzrost połowy o połowę Ameryki”

    http://www.zerohedge.com/news/2017-07-11/death-middle-class-suburbs-have-absorbed-half-americas-poverty-growth

    „Oszałająca prognoza jednego z banków: „Dzielnica wszystkich centrów handlowych zostanie zamknięta w ciągu najbliższych pięciu lat””
    /news/2017-05-31/one-banks-stunning-forecast-quarter-all-malls-will-close-over-next-five-years

    „Przemysł restauracyjny w Stanach Zjednoczonych w najgorszym krachu od 2009 roku”
    /news/2017-07-15/us-restaurant-industry-stuck-worst-collapse-2009

  6. Dziadzius said

    @5,Siekiera_Motyka said….
    jednym i to nie najwaznieszym faktem ktore zabijaja te olbrzymie „malle'” jest to ze one wymagaja stalego i wysokiego obrotu towaru – Wiec zeby to zadowolic „malle” czy chca czy nie musza sprzedawac w kompetycji z ‚Mail order- takich jak Amazon w USA”
    – ale tu jest pewien haczyk- wlasciciele „mallu” wymagaja wysoka oplate za pomieszczenie bez wzgledu czy jest dochod czy nie – i pomniejsze sklepy na tych „mallach” regualrnie bankrutuja bo nie sa w stanie zarobic na oplate dla „mallu” i na zysk dla siebie.
    Przyklad „pressuer cooker- garnek co gotuje pod cisnieniem ” na Amazon blisko $100.00 taki sam na „mallu” $259.00 – Amazon sprzedaje wlacznie z dostawa do domu- nie trzeba nigdzie jechac .
    drugim faktem to frekwencja kupcow — kiedy „malle” mialy swoj poczatek to nowosc i ceny byly sztucznie przyciagajce dla kupcow i z tego byla frekwencja i zapewniony wiekszy obrot towaru – dlatego powstaly takie straganowe restauracje zeby kupca zatrzymac i zeby go zniewolic ( to szczegolnie w polnoncej Ameryce ( ochrona od zimna) i tez w poludniowej ( chlodzenie powietrza) zeby pokazc mu ze nie musi nigdzie indziej jechac za kupnem –ale kiedy nowosc znikla czarny fakt „dochodu i rozchodu” objal „malle” i nowosc znikla a gangsterzy ( bezrobotni czarni i arabi i biali) zaczeli spedzac tam coraz wiecej czasu ( cieplo i sucho i tanio) no i tym zastraszyli wiele ludzi.
    Ja osobicie nie bylem na ” mallu” po zakupy juz 4 lata ( bylem za biznesem tak jak lekarz i podobne) – i mysle ze jest wiele innych ludzi takich jak ja

  7. Grace said

    Dobrze Pan dziadzius to podsumował. Ja tylko dodam od siebie, że ludziom się także przejadły te same towary w każdym mall. Teraz szukają coś oryginalnego w małych sklepikach, szczególnie z odzieżą dla Pań i szytych na miejscu. Nawet jak kosztuje troche drozej, to warto wydac te pare dolarow wiecej. Lubię odzież szczególnie szyta w Montrealu. Nie traci koloru po kilku praniach ani nie rozciąga się. Sama także nie znosze malls i tej tradycji kupowania czy mi to potrzebne czy nie. Po zakupach Food Fair i obżeranie się trucizna.

  8. Siekiera_Motyka said

    Ad. 6 – „Zakupy” w USA przez długie dekady rozpoczynając mniej więcej od 1970-ego to „rozrywka” a nie potrzeby dla życia. Wiem z obserwacji i doświadczenia. Trochę później (~1985) karty kredytowy były dostępne prawie byle komu. I „pułapka” była gotowa.

  9. Poziomka said

    Zwijają majdan bo kończy się 10-letni okres bezpodatkowej działalności. Przeniosą hangary w inne miejsce lub zmienią szyld. Doić będą w każdym razie nadal.

Sorry, the comment form is closed at this time.