Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Rola „biologii” w praworządności

Posted by Marucha w dniu 2017-07-22 (sobota)

Ach, cóż za widowisko sprokurowali w ostatnią niedzielę obrońcy praworządności w naszym nieszczęśliwym kraju!

Za pośrednictwem oficerów prowadzących, którzy musieli skoordynować całą manifestację, podobnie jak w przypadku pana Dominika Tarasa, który ongiś na Krakowskie Przedmieście „skrzyknął” obrońców laickiego charakteru naszej respubliki, charakteryzujących się złotymi łańcuchami z tombaku na byczych karkach, którzy starszym paniom, zgromadzonym na tak zwanym „czuwaniu” przed Pałacem Namiestnikowskim proponowali, by im „pokazały cycki” – obrońcy praworządności przybyli na manifestację ze świecami.

Co to miało symbolizować – ten cały „łańcuch światła” – tego oczywiście nie wiem, bo akurat byłem wtedy w Wielkiej Brytanii na II Pikniku Wolnościowym, ale bardzo możliwe, że była to aluzja, że sprawiedliwych sędziów trzeba u nas szukać z przysłowiowa świecą.

Tego niepodobna wykluczyć i taka myśl przyszła mi do głowy natychmiast, kiedy w telewizorze zobaczyłem postać groteskowego pana profesora Andrzeja Rzeplińskiego, trzymającego zapaloną świeczkę. Pan prof. Rzepliński być może nie zdaje sobie sprawy, że w roli obrońcy praworządności wygląda nieco groteskowo, bo – po pierwsze – maczał paluszki w przygotowaniu nowelizacji ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, po drugie – był świadomy bezprawnego wyboru „nadliczbowych” sędziów do TK przez sejmową większość PO-PSL i nie protestował przeciwko temu łajdactwu, więc – po trzecie – albo jest tak bardzo mało spostrzegawczy, że takiego słonia w menażerii nie zauważył, a więc jest durniem (w starożytnym prawie rzymskim tak zwane „rażące niedbalstwo”, czyli „nimia negligentia” określane było jako „non intellegere quod omnes intellegunt” (nierozumienie tego, co wszyscy rozumieją), albo nie jest durniem, jest spostrzegawczy, ale w takim musi być szubrawcem, który nie tylko nie powinien piastować żadnych stanowisk w wymiarze sprawiedliwości, ale nie powinien też kreować się na obrońcę praworządności.

Ale co tam marzyć o tym – jak mawiał Ignacy Rzecki z „Lalki” Bolesława Prusa. Kropkę nad „i” postawił zresztą sam pan prof. Rzepliński. Z obfitości serca usta mówią, więc i profesorowi Rzeplińskiemu spod serca gorejącego wyrwało się stwierdzenie, że oto broni „naszych zdobyczy”.

Jakie i czyje „zdobycze” pan prof. Rzepliński ma na myśli – tego nie wiem, bo on mi się nie zwierza, ale nie jest wykluczone, że takie, o których pisał poeta w nieśmiertelnym poemacie „Towarzysz Szmaciak”: „Szmaciak chce władzy nie dla śmichu, lecz dla bogactwa, dla przepychu. Chce mieć tytuły, forsę włości i w nosie przyszłość ma ludzkości. Fanatyzm lśniący w wodza oku straszliwy budzi w nim niepokój, asceza zaś napawa trwogą, że mu zdobycze zabrać mogą”.

W tej „trwodze” pan prof. Rzepliński z pewnością nie musi być odosobniony; on przecież, podobnie jak wielu innych obrońców praworządności zjada tylko okruszki ze stołu pańskiego, przy którym obżerają się stare kiejkuty, pociągające tych wszystkich obrońców praworządności za sznurki, na rozkaz niemieckiej BND, która próbuje wykorzystać tę znakomitą okazją do rozpoczęcia kolejnej kombinacji operacyjnej, żeby Niemcy odzyskały w naszym nieszczęśliwym kraju swoje wpływy, zredukowane wskutek ponownego przejścia Polski pod kuratelę amerykańską.

Ale nie o tym chciałem pisać, tylko o motywie, jaki na podobieństwo refrenu przewijał się w poniedziałkowych wystąpieniach płomiennych obrońców praworządności w Sejmie i tak zwanym „publicznym wysłuchaniu”. Chodzi oczywiście o „biologię” to znaczy – związaną z upływem czasu okoliczność, która ma dowodzić, iż wśród sędziów nie ma tajnych współpracowników komunistycznej Służby Bezpieczeństwa.

Biologia owszem – ma swoje prawa – ale uporczywe powtarzanie tego argumentu również przez poczciwego, ale chyba chorobliwie naiwnego pana prof. Adama Strzembosza – tylko potwierdza zarzuty, że środowisko sędziowskie nie dokonało żadnego samooczyszczenia własnych szeregów z szubrawców, skoro musiała zrobić to za nich „biologia”.

Znaczy to również, że zanim „biologia” nie dokonała w środowisku kuracji przeczyszczającej, środowisko sędziowskie, już w tak zwanej „wolnej Polsce” musiało być naszpikowane ubeckimi konfidentami, niczym wielkanocna baba – rodzynkami. Jak w takim razie musiała wyglądać praworządność”, której płomienni szermierze tak dzisiaj bronią – aż strach pomyśleć.

Ale „biologia”, jako – jak się okazuje – jedyne dzisiaj alibi środowiska sędziowskiego, ma niestety, czy „stety” – bo to zależy od punktu widzenia – ograniczony zakres oddziaływania.

Rzecz w tym, że o ile SB została w ramach transformacji ustrojowej poddana weryfikacji, o tyle RAZWIEDUPR, który transformację ustrojową przygotował i przeprowadził – przeszedł przez nią w szyku zwartym w postaci Wojskowych Służb Informacyjnych, stanowiących w „wolnej Polsce” najgroźniejszą organizację przestępczą o charakterze zbrojnym.

Wojskowe Służby Informacyjne przez cały okres swego istnienia musiały werbować agenturę – również w środowisku sędziowskim – a dowodem na to jest „operacja Temida”, o której wspomniał pan sędzia Lipiński z Warszawy w ustnej motywacji wyroku w sprawie sędziego Andrzeja Hurasa z Katowic, którego sprawa – jak zauważył sędzia Lipiński – przez dziesięć lat toczyła się przed niezawisłym sądem nie tylko „bez żadnych dowodów”, ale nawet „wbrew nim”.

Warto zwrócić uwagę nie tylko na to, że działo się to w czasach, kiedy ani pan prof. Rzepliński, ani pani Małgorzata Gersdorf, ani nawet poczciwy, ale chyba już chorobliwie naiwny pan prof. Adam Strzembosz, nie krytykowali stanu praworządności w naszym nieszczęśliwym kraju, ale również i na to, ze pan sędzia Lipiński poinformował przy okazji, iż Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego „odmówiła” dostarczenia niezawisłemu sądowi dokumentacji „operacji Temida”, którą stare kiejkuty prowadziły już w „wolnej Polsce”.

Zatem „biologia” niczego tu ani nie wyjaśnia, ani nie rozgrzesza, bo jak wiadomo, w naszym nieszczęśliwym kraju nasila się zjawisko dziedziczenia pozycji społecznej: dzieci aktorów zostają aktorami, dzieci piosenkarzy – piosenkarzami, nawet jeśli legitymują się tylko pierwszym stopniem muzykalności, to znaczy – rozróżniają, kiedy grają, a kiedy nie – no a dzieci konfidentów zostają konfidentami, również wtedy, gdy jako dzieci sędziów, zostają sędziami.

Myślę tedy, że to skwapliwe powoływanie się na „biologię”, która w wystąpieniach płomiennych obrońców praworządności powtarzała się na podobieństwo refrenu, miało odwrócić uwagę opinii publicznej od tego aspektu sprawy.

Stanisław Michalkiewicz
http://michalkiewicz.pl

Komentarzy 12 to “Rola „biologii” w praworządności”

  1. Bogaty Miś said

    Redaktor Michalkiewicz wraca do formy najwyższej jako felietonista.

  2. Moher49 said

    Wiją się jak stonka posypana azotoxem. Oby tylko PiS rozliczył te majątki zdobyte w ostatnich 25 latach, na które np. wykładowca akademicki, musiałby pracować 200 lat. Ale czy PiS-owi wystarczy odwagi?.

  3. Ola said

    oczywiscie , ze biologia, geny , wychowanie . Od zawsze wiadomo – niedaleko pada jablko od jabloni i gruszki z niego nie bedzie . I dzieki Bogu i ewolucji! A moze napisze nam kiedys pan Michalkiewcz jakie to kariery porobily jego dzieci? Bo na przyklad taka pani Aleksandra Rybinska odziedziczyla najwrazniej geny po i wychowanie przez ojca , rowniez dziennikarza i redaktorka . Kto wie , moze i by zostala swietna krawcowa albo kucharka , ale nie , DNA ( inaczej wola boska) i srodowisko ( wychowanie)decyduje o wszystkim.
    Sam popularny fakt , ze z rodzin robotniczych wywodzi sie , wszedzie ,najmnjesza ilosc
    dzieci zdobywajacych wyzsze wyksztalcenie , nie jest dzielem przypadku lecz wlasnie biologii. W PRL starano sie to wyrownac punktami za pochodzenie a nawet za plec – chlopaki dostawali jakies 6 punktow wiecej przy egzaminie wstepnym na medycyne , co bylo jak najbardziej zdroworozsadkowe . Ale co tam ta komuna i jej wynalazki…
    PIS posadzi teraz wszystkich do piatego pokolenia wstecz i wprzod. Za biologie?

  4. Przemko said

    a ten dalej uparcie powtarza nonsensy, że helmuty w PL próbują ugrać coś przeciwko jankesom… wąsate helmuty (i nie mniej wąsate helgi) są politycznie CAŁKOWICIE pod jankeskim butem i ich (polityczna) swoboda postępowania zależy od tego, jak bardzo im hamerykańce skrócą lub poluzują smycz. kiedy czarnuch w łajt-hałzie powiedział im – ‚róbta co chceta’ – mieli w LOLandii ryżego parszywca, kiedy Trump wyraźnie pokazał, że wspiera PISdzielców – niemiaszki nawet paluszkiem nie kiwną, żeby podskoczyć swoim właścicielom z Washington DC. zakład?

  5. Zenon said

    @3
    Szanowna Pani Olu, pragnę zwrócic Pani uwagę, że to iż „niedaleko pada jabłko od jabłoni i gruszki z niego nie będzie” zawdzięczamy Bogu, a nie ewolucji. Stwierdzenie „dzięki Bogu i ewolucji” jest co najmniej chybione, a zakrawa wręcz na bluźnierstwo. Teoria ewolucji jest wymysłem niedouczonego teologa Darwina, który mocno wziął sobie do serca „opowieści dziwnej treści” o kolumnie geologicznej szkockiego prawnika Lyell’a. Współczesna nauka odkrywa niezwykłą złożoność procesów życiowych i ich fenomenalne zaprojektowanie. Teorię ewolucji wymyślono w czasach, gdy komórkę uważano za grudkę galaretowatej substancji i o wspaniałości DNA i maszyn w nano skali działających wewnątrz komórek nikt nie miał pojęcia. Teoria ewolucji zakłada samoistne powstanie życia z materii nieożywionej, nie ma żadnych podstaw naukowych i jest skamieliną XIX wiecznych wymysłów Darwina i jego uczniów. To, że z jabłka nie powstanie grusza jest oczywiste i wynika z aktu stwórczego Boga, który powołał do istnienia wszystkie organizmy według ich rodzajów. Wg ewolucjonisty z jabłka może powstać grusza, ale ten proces będzie bardzo złożony i będzie trwał miliony lat… tak więc Pani stwierdzenie „niedaleko pada jabłko od jabłoni i gruszki z niego nie będzie. I dzięki Bogu i ewolucji” jest nie tylko chybione, ale wewnętrznie sprzeczne. Pozdrawiam.

  6. RomanK said

    Panie Zenonie..kuzden ma wiare na swoja miare:-))) wiecej tolerancji:-)))

    Tu prosze znakomite posuniecie prez Asdsada w sprawie Syrii…mam nadzieje ze pojda w jego slady i rzady Afganistanu iKrajow balkanskich i Libia i Iraq….

    https://www.rt.com/news/397159-damascus-un-letters-coalition-pay/
    Poladcy tez…skor nalezy sie Zydom reperacjha od Polski w wys 65 mld dollarow t ile kosztuje reperacuja Polski wzgledem Niemiec???

  7. ENKI said

    POLACY POWINNI WIEDZIEĆ, KIM SĄ ICH ULUBIENI POLITYCY, DZIENNIKARZE, CELEBRYCI

    Stanisław Michalkiewicz: …”poczciwy… naiwny pan prof. Adam Strzembosz…”

    Jacek Karpowicz Warszawa, 1998: Strzembosz Adam prof. prawa karnego, I Prezes Sądu Najwyższego. Związany z Wielka Lożą Narodową Polski, Ryt „Szkocki”.
    https://www.monitor-polski.pl/masoneria-i-jej-macki-w-polsce/comment-page-1/

    Już tacy „poczciwi i naiwni” owi masoni nie są, skoro – jak podaje Wikipedia- Wielka Loża Narodowa Polski czynnie włączyła się w przygotowanie zamachu majowego
    A prof. Adam Strzembosz poparł „samooczyszczenie środowiska sądowego” i poparł (czy tylko poparł?) protesty kodowców

  8. Ola said

    kolejny link z trescia „najprawdziwsza”?

    osobiscie polecam „prawdy” ( interpretacje ) historyczne wysmienitego historyka tego portalu Pana Wandaluzji, mistrza ironii i dystansu.
    Tyle tych prawd i historii, ile linkow w internetach .

  9. Yah said

    No dobrze, tylko po co ten cytat ze Szpotańskiego. Felietonista sugeruje, że Szmaciaki są wśród sędziów, a nie ma wśród rządzących ? Są – całe tabuny, a felietonista udaje, że ich nie widzi. Nadto gomułkowski Szmaciak do pięt nie dorasta współczesnym Szmaciakom, którym rzeczywiście chodzi o władzę „lecz dla bogactwa, dla przepychu” , a możliwości maja dużo większe.

  10. Boydar said

    Otóż nie, wcale nie większe, Panie Yah. Technika poszła absurdalnie do przodu, a ten kij ma dwa końce.
    Ale nie to chciałem; Pan Enki (7) ma rację. To jest obecnie (i od parunastu albo parudziesięciu dekad) „jądro” tego burdelu. Będą wskazywać wszystkich; żydów, komuchów, bolszewików, cyklistów, sybistów, pedałów, razwietupr, werwolf, kogo tylko. Ale za każdym z tych elementów stoi decyzja loży, takiej albo srakiej. A że jest ich parę i różnie podsterowywanych, to może wyglądać na poważne zmagania niezależnych sił. A przecież te wszystkie wymienione elementy to tylko marionetki; niektóre uzbrojone, niektóre tylko udrapowane, ale wszystkie na sznurkach albo innych drucikach, czasem na strunach, takich fortepianowych. Kto w teatrze lalek widzi animatora; jeśli widzi to kiepski to teatr. Przed wojną konkurencje stanowił system kahałów. Spora liczba podległych obywateli RP i bardzo posłusznych. Po wojnie się to w pisdu rozsypało naturalnie. Zostały wyłącznie loże. Wcale nie jestem pewien, czy jednym z celów tych wojen nie było właśnie (między innymi, oczywiście) zlikwidowanie konkurenta w postaci samo (chłe, chłe, samo …) organizacji obrzezanych.

    I Nasz Ulubiony Stanisław, konsekwentnie tą narrację inseminuje. Życzę Mu powodzenia. Im szybciej i wyżej to wszystko zabrnie, tym mocniej pier*dolnie o beton. Na razie wyrzynane są zewnętrzne znamiona i zbędne rekwizyty. I to z naszego punktu widzenia jest pożyteczne; bo jak już kilka razy wspomniał nasz Pan Gajowy, najpierw odstrzelmy wściekłego psa, a potem zastanawiajmy się kto go na nas wypuścił.

  11. NyndrO said

    Pana ! ulubiony Stanisław. Proszę nie kombinować. Wprawdzie u mnie stoi na pudle, ale mój ulubiony Stanisław, to były Sąsiad. Pan Stachu Głowacki. Pije sporo i długo, ale zawsze kulturalnie. Do tego stopnia, że nawet mojego psa ( sukę) całował w łapę. Wyżła niemieckiego imieniem Kora. Ale już wyżła weimarskiego pci męskiej imieniem Mak witał rzucając męskie „serwus”. Ale teraz najlepsze i zarazem oczywiste. Mianowicie mówił o sobie rzadko, ale jeśli już, to zawsze w trzeciej osobie. A Pana ulubiony Stanisław jest rzeczywiście świetny. No chyba chociaż technikę Pan docenia. 😉

  12. Boydar said

    Tak, technika jest przeważnie bez zarzutu. To też zresztą niezła pułapka; noblesse oblige

    Taki np. Pan Gajowy, nie może zejść poniżej ustalonego poziomu, bo wszyscy by to zauważyli. Z biegiem czasu może stać się to uciążliwe, ciągle być tip top, niestety, taka karma 🙂

Sorry, the comment form is closed at this time.