Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Niemcy tracą cierpliwość

Posted by Marucha w dniu 2017-07-24 (poniedziałek)

Tempus fugit, a czas ucieka – jak powiadają niespełnieni miłośnicy klasycznego wykształcenia – toteż nic dziwnego, że i na odcinku kombinacji operacyjnych w Polsce nastąpiło wyraźne przyspieszenie. Skoro Donald Trump podczas wizyty w Warszawie udzielił „wsparcia” projektowi „Trójmorza”, to w Niemczech zrozumieli, że nie ma co czekać, bo albo wóz – albo przewóz.

Zrealizowanie bowiem projektu „Trójmorza”, a więc politycznego porozumienia państw obszaru Europy Środkowej ze Stanami Zjednoczonymi jako protektorem, oznaczałoby trwałe osłabienie hegemonii Niemiec w Europie i fiasko planów budowania IV Rzeszy środkami pokojowymi, w które Niemcy tyle już zainwestowały.

Państwa Europy Środkowej, korzystając również z siły Stanów Zjednoczonych, nie tylko rozwarłyby zaciskające się obecnie wokół nich szczęki imadła w postaci strategicznego partnerstwa niemiecko-rosyjskiego, ale też zablokowałyby niemiecki projekt „Mitteleuropa” z roku 1915, który po 1 maja 2004 roku jest na tym obszarze intensywnie wdrażany. Jak wiadomo, przewidywał on ustanowienie na tym obszarze państw pozornie niepodległych, ale de facto – niemieckich protektoratów o gospodarkach niekonkurencyjnych, tylko peryferyjnych i uzupełniających gospodarkę niemiecką.

Warto dodać, że utworzenie „Trójmorza” leży również w interesie USA. Niemcy bowiem po roku 1990 stały się do spółki z Francją, wyznawcami politycznej doktryny „europeizacji Europy”, to znaczy delikatnego – bo nie ma tu na razie miejsca na żadne gwałtowne ruchy – ale cierpliwego i metodycznego wypychania Stanów Zjednoczonych z europejskiej polityki, a zwłaszcza – z funkcji kierownika tej polityki.

Niemcy bowiem nie zapomniały, że na skutek dwukrotnego wtrącenia się Ameryki do europejskiej polityki, przegrały dwie ważne dla nich wojny, które mogły przecież wygrać. Dlatego nie życzą sobie obecności USA w europejskiej polityce, zwłaszcza, jako jej kierownika.

Motywy Francji są bardziej skomplikowane, ale o to mniejsza. Stany Zjednoczone z kolei wcale nie zamierzają pozwolić na wypchnięcie ich z europejskiej polityki – ale w tym celu muszą mieć tu obszar, na którym mogłyby pewnie postawić stopy. I „Trójmorze” jest właśnie takim obszarem. Zatem wsparcie projektu „Trójmorza” przez Stany Zjednoczone nie jest jakimś bezinteresownym gestem, tylko realizowaniem własnego mocarstwowego interesu, którym tym razem wychodzi naprzeciw interesom państw regionu Europy Środkowej. T

oteż nic dziwnego, że Niemcy gotowe są zrobić wszystko, albo prawie wszystko, by doprowadzić do przesilenia politycznego w Polsce, w następstwie którego na pozycję lidera politycznej sceny powróciłaby ekspozytura Stronnictwa Pruskiego w postaci Platformy Obywatelskiej. Stojący na jej czele pan Grzegorz Schetyna w podskokach wykonałby każdy rozkaz Naszej Złotej Pani, a hołd pruski w Berlinie składałby w pozycji już nawet nie klęczącej, tylko leżącej.

Taka próba została podjęta 16 grudnia ub. roku, ale zakończyła niepowodzeniem, toteż obecnie, wykorzystując fakt, że prezes Jarosław Kaczyński, forsując tak zwaną „reformę” sądownictwa, poszedł na otwartą i frontalną konfrontację z opozycją, Niemcy próbują doprowadzić do ponownego przesilenia politycznego. Zmiana bowiem rządu w Polsce na proniemiecki, oznaczałaby fiasko projektu „Trójmorza”, który bez udziału Polski nie ma racji bytu.

O ile tedy stare kiejkuty, wykonujące zadania wyznaczone przez niemiecką BND, podobnie jak konfidenci i piąta kolumna, w awangardzie której od początku występuje żydowska gazeta dla Polaków, doskonale wiedzą, o co tu chodzi, to rzesze „pożytecznych idiotów”, demonstrujących ze świeczkami, a to pod Sądem najwyższym, a to pod Sejmem, myślą, że z tą walką o praworządność to wszystko naprawdę.

Tymczasem widać gołym okiem, że rząd próbuje przejść na ręczne sterowanie sądownictwem, zaś polityczne gangi z opozycji boją się utraty wpływu na obsadzanie stanowisk sędziowskich, nie bez powodu uważając, że faworyci PiS będą dobierać się im do skóry. Najwyraźniej wiedzą, że na skutek wieloletniego, negatywnego doboru kadrowego w sądownictwie, uczciwych sędziów trzeba by szukać ze świecą, więc za wszelką cenę chcieliby uchwycić wpływ na sędziowskie nominacje, a w ostateczności pozostawić wszystko, jak dotychczas, to znaczy – żeby wpływ na obsadzanie stanowisk sędziowskich miały wyłącznie stare kiejkuty za pośrednictwem swojej agentury, pieczołowicie uplasowanej w Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym.

Prezes Kaczyński postępuje rzeczywiście po kozacku, ale z dwojga złego lepsze jest już ręczne sterowanie sądami przez rząd, bo rząd – w odróżnieniu od starych kiejkutów – jest przynajmniej znany z imienia i nazwiska. Wiadomo, kto jest ministrem sprawiedliwości i na jaki adres do niego pisać, podczas gdy w przypadku starych kiejkutów nic nie wiadomo i nawet adres Najstarszego Kiejkuta III Rzeczypospolitej, za jakiego uważam pana generała Marka Dukaczewskiego, jest owiany mgła tajemnicy na podstawie przepisów o ochronie danych osobowych.

Tymczasem prezydent Andrzej Duda, po 45-minutowej rozmowie telefonicznej z Naszą Złotą Panią z Berlina, nagle postawił prezesowi Kaczyńskiemu ultimatum – że mianowicie nie podpisze ustawy o Sądzie Najwyższym, dopóki Sejm nie zmieni uchwalonej właśnie ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa – żeby jej członkowie nie byli wybierani przez Sejm zwykłą większością głosów – jak dotychczas – tylko większością 3/5.

Zmiana ta oznaczałaby, że PiS nie mógłby samodzielnie przeforsować swoich faworytów do KRS, tylko musiałby dokonać tego wspólnie np. z klubem Pawła Kukiza, dobierając sobie jeszcze jakichś dysydentów, powyrzucanych ze swoich klubów, czyli tak zwanych „posłów niezależnych”.

Zirytowany do żywego prezes Kaczyński poszedł na ustępstwa wobec prezydenta Dudy, zmieniając projekt ustawy o Sądzie Najwyższym w ten sposób, że o tym, który z sędziów miałby przejść w stan (wiecznego) spoczynku, a który nie – nie decydowałby – jak to było w wersji pierwotnej – minister sprawiedliwości, tylko właśnie prezydent, ale nie złagodziło to prezydenckiego ultimatum.

Czy prezydent Duda, z którego przecież prezes Kaczyński zrobił człowieka, wkracza w ten sposób na drogę wytyczoną przez Kazimierza Marcinkiewicza, czy też – co stwarzałoby znacznie poważniejszą sytuację – postawił to ultimatum po wysłuchaniu jakiejś sugestii Naszej Złotej Pani – tego dowiemy się później, albo nigdy – w każdym razie dolał oliwy do ognia, który podsyca również rozżarty owczarek niemiecki w osobie wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa, zapowiadając już nie tylko tarmoszenie Rzeczypospolitej, ale jej bolesne kąsanie w postaci sankcji.

Nie ulega wątpliwości, że Komisja Europejska gotowa jest z ulgą uznać fakty dokonane w Polsce, o ile kombinacja operacyjna rozwinie się w pożądanym przez Niemcy kierunku. A wygląda na to, że tym razem i stare kiejkuty gotowe są pójść na całość, bo Wielce Czcigodnemu Ryszardowi Petru, którego podejrzewam, iż jest wydmuszką Wojskowych Służb Informacyjnych, spod serca gorejącego wypsnęła się deklaracja, że opozycja może uciec się do „metod pozaparlamentarnych”.

Ciekawe, czy w tym celu stare kiejkuty uzbroją i zmobilizują młodszą generację starych, tubylczych ubeckich dynastii, czy też BND uruchomi w Polsce zadaniowaną wywiadowczo część półtoramilionowej ukraińskiej diaspory, która prawdopodobnie jest odbiorcą przemycanej z Ukrainy do Polski broni, wśród której znalazło się też 30-milimetrowe działo, jakie wiosną na przejściu granicznym w Dorohusku usiłowały przewieźć do Polski dwie młode Ukrainki.

Stanisław Michalkiewicz
http://michalkiewicz.pl

komentarzy 7 to “Niemcy tracą cierpliwość”

  1. Grace said

    To wszystko nie wróży nic dobrego dla Polski. Dla mnie to hańba że Niemcy na każdym kroku plują nam w twarz a my mówimy że deszcz pada…

  2. Przemko said

    a ja twierdzę, że to bzdury. niemcy politycznie są całkowicie pod buciorem waszyngtonu i nic PRZECIWKO jankesom nie są w stanie zrobić (nawet pewnie nie chcą).
    to mniej więcej tak, jakbym ja chciał pobić jakiegoś bliskiego kuzyna Khalidowa…

  3. piwowar said

    bo rząd – w odróżnieniu od starych kiejkutów – jest przynajmniej znany z imienia i nazwiska.

    Nie jest.

    „Let white people handle white people’s problems.” – z filmu The Roots.

    Nie dawać sie wciągać w nieswoje przepychanki.

  4. RomanK said

    Wlasnie panie Piwowar:-))))..ale mehesow i mamazro ci u nas pod dostatkiem….gdzie pan nie rzuci kamieniem albo jeden , albo drugi sie drze ……..ze go bija:-)))

  5. Radioactive said

    Ech…Niemcy są od końca wojny własnością elit angloSSasu brytyjskiego i hazarii nowojorskiej…
    Bez konstytucji są dość nielegalnym w świetle prawa tworem.co może wymiernie wpływać na roszczenia czy inne spory z kimś kto oficjalnie nie istnieje…
    Jednak siła narodu to inny kawałek tortu..Dlatego mamy obecnie kolejna wojnę rotszyldow przeciwko swojemu Frankfurt owi…
    Afery i miliardowe kary dla filarów gospodarki plus tzw imi-granci jako przyszły oddział rewolucjonistów…Podobnie jak w 1917 w Rosji czy kilka lat temu w Libii …zbuntuja się przyjezdni o których na się wtedy pisać z to Niemcy Francuzi czy … Polacy.

  6. chaikin said

    chazaria nie pluje sobie w talerz do smaku

  7. Pinxit said

    1
    Gracee
    Niemcy nam pluja w twarz? Bo kupujemy rosyjski gaz od Niemcow?
    A to heca!
    Francuzi nam pluja w twarz?
    Tylko Amerykanie nas glaskaja uzywajac jako tepe narzedzie przeciwko Rosji.
    To zasrane amerykanskie Trojmorze, to walka z Rosja i rosyjskim gazem, zeby nie szedl do Europy. To kol wbity w serce Europy.

    Nam ukrainska lekcja nie wystarza.

    Naucz sie Grace angielskiego i posluchaj o czym opowiadaja w Kongresie!!!!!!!!!
    Kolejne sankcje amerykanskie sa niekoniecznie przeciwko Rosji a przede wszystkim przeciwko Europie!
    Kongresmeni i senatorzy perrouja – jak takie durnowate Polaki- ze nalezy Rosje pozbawic „hegemonii’ w dostawie gazu do Europy bo Amerykanie maja w planie caly rynek europejski i chca byc jedynym dostawca energii na rynek europejski. (Ale nie hegemonem – tylko JEDYNYM dostawca smierdziela gazowego)
    Polacy znowu dostali kociokwiku.

    Od samego poczatku robimy za kowbojskiego kunia Aleksanadra Macedonskiego, ktory to kon nazywal sie Bucefal.

    Polska znowu dostanie w kufe.
    Rosjanie juz buduja dwa gazociagi do Chin i maja w dupie amerykanskie sankcje. Chiny kupia kazda ilosc taniego gazu naturalnego. Chiny sa panstwem suwerennym, niezaleznym i nie musza sluchac zadnego pastucha.

    Niemcom nie oplaca sie drogi gaz. Wlochom tez nie. Francuzom tez nie.
    My podnozki kowbojskie zaplacimy kazda cene za kolejna obietnice … wiz.

Sorry, the comment form is closed at this time.