Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

„Der Warschauer Aufstand 1944”

Posted by Marucha w dniu 2017-07-26 (środa)

Ukazała się wreszcie po polsku praca niemieckiego historyka Hannsa von Krannhalsa „Der Warschauer Aufstand 1944” (I wydanie 1962, II wydanie 1964). Przez lata była to dla nas historyków książka mityczna, znana tylko z przypisów w polskim pracach naukowych.

Po tylu latach okazuje się, że jest to praca bardzo wartościowa, podejmująca temat niemieckich działań i zbrodni w czasie powstania. Autor był w latach 60. biegłym sądowym w sprawach zbrodniarzy hitlerowskich, w tym Heinza Reinefartha, kata Warszawy, który aż do 1957 roku żył sobie spokojnie i był szanowanym obywatelem RFN.

Zdecydowała o tym znajomość języka polskiego (z czasów pracy w Ost-Institute jeszcze przed wojną). Krannhals włożył dużo wysiłku w zdemaskowanie formacji SS i Policji, w tym właśnie Heinza Reinefartha. Bywał w celach badawczych i w polskich archiwach, mimo że Polska nie utrzymywała wtedy stosunków dyplomatycznych z RFN. Jego dawni koledzy z Ost-Institute oskarżali go o „zdradę” i „kalanie własnego gniazda”, mimo że konsekwentnie bronił zachowania Wehrmachtu, także w tej książce.

Wiele spraw, które u nas były i są nadal roztrząsane, niemiecki historyk ustalił już wtedy, np. liczbę prawdziwych start, jakie wojsko niemieckie poniosło w czasie powstania – było to 2.000 żołnierzy w jednostkach podległych dowództwu niemieckiemu.

Ponadto ustalił, że Niemcy dobrze wiedzieli od samego początku o terminie wybuchu powstania. Krytycznie oceniał dowództwo AK, zachwycał się natomiast walecznością jednostek AK, w tym zwłaszcza batalionów „Zośka” i „Parasol”.

Wprowadził do obiegu naukowego sporo dokumentów niemieckich. Jeden z nich warto zacytować, bo w swojej wymowie jest tyleż ponury, co pouczający. Jest to fragment sprawozdania końcowego gubernatora dystryktu warszawskiego, Ludwiga Fischera, opracowanego przez jego referenta Friedricha Gollerta dla generalnego gubernatora Hansa Franka 20 grudnia 1944 roku:

„Idea europejska jest w polskim narodzie szeroko rozpowszechniona. Do tej pory jednak Polacy obawiali się, że w zjednoczonej Europie nie będzie dla nich miejsca . Jeśli teraz da im się nadzieję, że w tej nowej Europie będą mogli żyć i rozwijać się zgodnie ze swymi zasadami i obyczajami, to właśnie teraz w Generalnym Gubernatorstwie u przeważającej większości polskiego narodu można będzie znaleźć wielkie zrozumienie dla niemieckiej polityki.
Wraz z upływem czasu w świadomości Polaków zacznie się umacniać przeświadczenie, że w interesie Zachodu leży, by w owej przyszłej Europie Rzesza Niemiecka stała się politycznym, gospodarczym, umysłowym i kulturalnym centrum.
Jeśli w tym duchu dokonamy praktycznej oceny Powstania Warszawskiego, okaże się, że powstanie, które setkom tysięcy Polaków przyniosło nieopisane nieszczęścia, w dalszej perspektywie może mieć dla obszaru nadwiślańskiego dobroczynne skutki”.

Jan Engelgard

Hanns von Krannhals, „Powstanie Warszawskie 1944” („Der Warschauer Aufstand 1944”), Warszawa-Bellona 2017, ss. 607.
http://www.mysl-polska.pl

Komentarzy 18 to “„Der Warschauer Aufstand 1944””

  1. Yah said

    „„Idea europejska jest w polskim narodzie szeroko rozpowszechniona. Do tej pory jednak Polacy obawiali się, że w zjednoczonej Europie nie będzie dla nich miejsca . Jeśli teraz da im się nadzieję, że w tej nowej Europie będą mogli żyć i rozwijać się zgodnie ze swymi zasadami i obyczajami, to właśnie teraz w Generalnym Gubernatorstwie u przeważającej większości polskiego narodu można będzie znaleźć wielkie zrozumienie dla niemieckiej polityki.
    Wraz z upływem czasu w świadomości Polaków zacznie się umacniać przeświadczenie, że w interesie Zachodu leży, by w owej przyszłej Europie Rzesza Niemiecka stała się politycznym, gospodarczym, umysłowym i kulturalnym centrum.

    Jeśli w tym duchu dokonamy praktycznej oceny Powstania Warszawskiego, okaże się, że powstanie, które setkom tysięcy Polaków przyniosło nieopisane nieszczęścia, w dalszej perspektywie może mieć dla obszaru nadwiślańskiego dobroczynne skutki””

    Jak pomyśleli tak zrobili. Dobroczynne skutki tez widać …. dla gospodarki Niemiec ….

  2. anonim said

    Niewolno zapominać że od czasu „rozmów” Rockefeller-Jaruzelski nic w obszarze nadwiślańskim nie dzieje się bez aprobaty Waszyngtonu.
    A więc „wspieranie” Niemiec Polską siłą roboczą jest w interesie Waszyngtonu bowiem wspiera jego największą w Europie sieć baz wojskowych i najsilniejszą „proxy force” w siłowym rozwiązaniu „sporu” z Rosją.

  3. AlexSailor said

    „było to 2.000 żołnierzy w jednostkach podległych dowództwu niemieckiemu.

    Ponadto ustalił, że Niemcy dobrze wiedzieli od samego początku o terminie wybuchu powstania.”

    Oficjalnie podaje się, że Polska straciła w Powstaniu 200 tys. ludzi, przy czym im dalej od wojny, tym liczba jest mniejsza.

    Ja nie mam wątpliwości, że straty wyniosły co najmniej 300 tys., a całkiem możliwe, że jest to ok. 500 tys. – pół miliona.

    W 1939r. Warszawę zamieszkiwało 1 300 tys., a w roku 1945 już tylko 450 tys.
    W czasie wojny wielu ludzi przyjechało do Warszawy, by zmieszać się z masą ludzką i np. uniknąć aresztowania.
    Statystyki podają, że w 1941. w Warszawie przebywało 1 350 tys. ludzi, z czego można domniemywać, że było ich tam znacznie więcej, bo przecież wielu nie było zainteresowanych w ujawnieniu swojej obecności.

    .https://pl.wikipedia.org/wiki/Ludno%C5%9B%C4%87_Warszawy#cite_note-3

    Z ciekawszych znalezionych komunikatów, które potwierdzają moją tezę:

    „zajmę się w tym miejscu jeszcze dwoma ostatnimi zdaniami przywołanego przeze mnie tekstu wydanego przez GUS:
    „W dniu 1 III 1943 r. było 1.009 tys. ludności. Wzmożony terror ze strony okupanta spowodował, że w ostatnim roku okupacji (w lipcu 1944 r.) miasto liczyło tylko 920 tys. ludności.””

    Ze strony:
    .http://www.historycy.org/index.php?showtopic=67831 ,
    na której na siłę Polacy starają się zaniżyć powstańcze straty.

    Warto wspomnieć straty wrześniowe – 20 tys. i straty w obywatelach polskich żydowskiego pochodzenia – 375 tys.

    Co potwierdzałoby rachunek:
    .
    1,300 – 0,020 – 0,375 = 905 tys. przed wybuchem Powstania.

    Teraz warto zająć się tymi 450 tys. w 1945r.
    Spora część z nich to są nowe władze oraz ludność napływowa czy to z Polski, czy z importu z ZSRR, także aparat i wojskowi – obywatele ZSRR przed 1939r.

    Zatem uprawnione jest liczenie strat:

    920 tys. Polaków w Warszawie przed Powstaniem – 450 tys. po Powstaniu = 470 tys. strat.

    Do strat tych zaliczam ofiary śmiertelne w fali wypędzonych w czasie Powstania, którzy umierali w obozach przejściowych, marszach, obozach koncentracyjnych i innych miejscach, na skutek opuszczenia Warszawy bezpośrednio związanego z Powstaniem.

    Zaliczam do nich także osoby nie mogące samodzielnie funkcjonować na skutek obrażeń odniesionych w Powstaniu oraz dzieci zamordowane w łonach matek.

    I taki jest właśnie bilans Powstania.
    Dlatego będę operował liczbą 500 tys. ofiar Powstania Warszawskiego, gdyż przy tej dokładności szacunku podawanie liczby 475 tys, czy 482 tys. mija się z celem.

    W końcu wnioski.

    Dowiadujemy się ze źródeł niemieckich, że ich straty wynosiły 2000 żołnierzy.
    Myślę, że są one nieco zaniżone, a do tego trzeba będzie doliczyć ze 2 tys. niemieckich ofiar cywilnych, jako to urzędników okupacyjnych i podobnych, w tym zabitych własnym ogniem.
    Myślę, że 5 tys. to są całe niemieckie straty.

    Zatem stosunek ofiar wynosi 100 do 1, co jest zgodne z oficjalnymi danymi ( 200 tys. Polaków i 2 tys. Niemców).
    Jednak skala jest znacznie większa.

    Za taki wynik dowódców i wodzów stawia się przed plutonem egzekucyjnym, a nie na cokołach pomników.
    W sensie politycznym, Powstanie pozbawiło obóz Londyński i ugrupowania polityczne związane z AK całkowicie jakiegokolwiek mandatu do sprawowania władzy w Polsce.

    I myślę, że właśnie to był cel główny, zaplanowany, zrealizowany, Powstania.

    Starty materialne i ludzkie, ostrze wymierzone przeciw ZSRR, czy straty zadane Niemcom, to tylko cele drugorzędne i trzeciorzędne.

  4. anonim said

    W sensie Panie Alexie że te „kerwiorzercze” rzydokomuchy z NKVD potrzebowały PW jako symbolu by cytuję
    ” Powstanie pozbawiło obóz Londyński i ugrupowania polityczne związane z AK całkowicie jakiegokolwiek mandatu do sprawowania władzy w Polsce.”
    Bo bez PW une by sobie z „leśnymi i miastowymi” nie poradzili tak jak sobie…poradzili przecież?

    Czy Pan próbuje zdjąć odium z Londyńskiego proxy na Polskę odpowiedzialności za PW, zniszczenie stolicy pewnego już wasala ZSSR i przez co osłabienie tegoż wasala i z braku większych zysków także ZSSR, wszystko w celu utrzymania status quo w Europie korzystnego dla Kurefstfa na Wyspach?
    Pytam bo tak odebrałem meritum…

  5. WI42 said

    @3,4 „Czy Pan próbuje zdjąć odium z Londyńskiego proxy na Polskę odpowiedzialności za PW, ”
    PW łączy się z następującymi wydarzeniami: Inwazaja D-day 6.06 -> Zamach na Hitlera 20.07 -> PW
    Planowany zamach miał w zamierzeniu utworzyć rząd Niemiec skłonny do negocjacji z zachodem. Powstanie w Warszawie, nie byłoby wtedy tłumione w ten brutalny sposób, gdyby Niemcy byli w trakcie negocjacji, najpewniej szukano by kompromisu.
    Po nie udanym zamachu na Hitlera pierwotne plany spaliły na panewce. Należało odwołać powstanie, jako nie mające sensu. Decyzja była w rękach anglików, którzy opracowali plan, ale widocznie uznali, że niech się dzieje cokolwiek, ostatecznie nie ich kosztem.

  6. RomanK said

    Panie Anonim… pan uzywa rozumu! To nie fair:-))))
    Pan podaje fakty..z ktorymi niemozliwa jest dyskusja!

    Panie Wi42… w tym czasie bylo juz po szansach na jakiekolwiek rozmowy….Decyzje Aliantow byly podjete…Rzesza musiala ulec likwidacji.
    W tym czasie ewakuacja Programu Ahnenrbe trwala w najlepsze…Niemcy wiedzieli o tym doskonale…ze kupuja czas.

    http://www.bibliotecapleyades.net/antarctica/antartica24.htm

  7. www.wandaluzja.com said

    Sebastian Fikus, DLACZEGO BRESLAU MIAŁ BYĆ STOLICĄ NOWYCH NIEMIEC, Gazeta Wrocławska, 25 VII 2017, s. 08-09.

    BRESLAU miał takie samo znacznie jak WROCŁAW, tylko że Wrocław został urobiony od Wrót Sławy a Breslau od Bramy Sławy. Wrocław był OKOLICZNOŚCIOWĄ stolicą Polski, jak np. Stolicą Wojenną po kapitulacji pod Poznaniem w r. 1005 czy za Bolesława Dzikiego w l. 1241-48, kiedy to na wieść o zdobyciu przez książąt krajeńskich Poznania, gdzie w zamku Staromiejskim był Skarbiec Śląski, niemieccy najemnicy wzięli króla na arkan i Pociągnęli ZA KOŃMI do Legnicy. Od tego wydarzenia na Śląsku BOLESŁAWA zastąpiono BOLKIEM.
    Artykuł „Dlaczego Breslau miał być stolicą nowych Niemiec” POTWIERDZA mój domysł, że Konspiracja Krzyżowej była monitorowana przez Gestapo a Zamach Stauffenberga był potrzebny dla przejęcia władzy przez Himmlera, co się UDAŁO.
    Dla SS Himmlera NIE BYŁY POTRZEBNE zeznania czołowych aktorów Konspiracji i Zamachu, gdyż Gestapo wiedziało o nich WSZYSTKO, toteż mogli być ROZSTRZELANI Bez Śledztwa i Procesu. Organizator Konspiracji Krzyżowej Helmut von Moltke został zresztą aresztowany pół roku Przed Zamachem 17 I 1944 i osadzony w obozie Ravensbrueck, zaś innych czołowych konspiratorów Krzyżowej aresztowano w początku Lipca.
    Znacznie poważniejszym Zamachem był plan Abwehry zatrucia instalacji wodnej pociągu AMERYKA Polonem, ale do tej akcji wyznaczono nałożnika Hitlera Berelę, znanego nam jako Bronisława Geremka. Plan zdradził Gestapo ojciec Bereli, rabin Borys Lewartow, który, według wywiadu wojskowego, został za to w Nagrodę szefem wielkiego kapitału Zachodniego Wybrzeża USA.
    To, że w Krzyżowej spekulowano o przeniesieniu stolicy Niemiec do Wrocławia świadczy, że wobec IV frontu na Bałkanach liczono, że Niemcy wyjdą z wojny z nabytkami w postaci Austrii, Czech i Polski, jako STRATEGICZNY sojusznik USA wobec Nieprzewidywalnej Rosji Stalina.
    Liczono też na Globalne Odwrócenie Sojuszy: bo gdyby Schoernerowi udało się przy pomocy Festung Warschau utrzymać front na Wiśle to doszłoby do Antybrytyjskiego Sojuszu NUKLEARNEGO z Sowietami na Atlantyku i Antyamerykańskiego sojuszu NUKLEARNEGO z Sowietami i Japonią na Pacyfiku. LOSY ŚWIATA ZAWISŁY NA WARSZAWIE, gdyż zwycięstwo Schoernera nad studebeckerami amerykańskimi jako, Straszną Dragonią Słowiańską, nad Wisłą było Pewne.
    ******************************************************
    To są STRATY zaniżone na rozkaz Himmlera. W raportach nie uwzględniano np. strat Rosjan, Ukraińców i Tatarów. Hitler kazał np. rozstrzelać Co Dziesiątego z brygady Kamińskiego i jego jako Dowódcę. Śledztwo w/s Kamińskiego prowadzono w Łodzi.

  8. RomanK said

    Racja,,,Glowne Wrota Grawitacyjne w Nowej Szwabii nazywaja sie Breslawu….

  9. Oj Oj said

    Komu zależało, aby sprowokować bezsenowną rzeź Powstania Warszawkiego?
    Odpowiedź jest oczywista.

    „29 lipca radio moskiewskie nadało audycję sowieckiego Związku Patriotów Polskich wzywającą mieszkańców Warszawy do natychmiastowego rozpoczęcia walki z Niemcami, by przyspieszyć „ostateczne wyzwolenie” oraz „ocalić majątek narodowy i życie naszych braci”. W walce tej Warszawa miała otrzymać pełną pomoc Armii Czerwonej. 30 lipca podobny apel czterokrotnie nadała Radiostacja im. Kościuszki, pracująca pod kierownictwem wdowy po Feliksie Dzierżyńskim.

    Warszawa drży w posadach od ryku dział – głosił komunikat – wojska sowieckie nacierają gwałtownie i zbliżają się już do Pragi. Nadchodzą, aby przynieść wam wolność. Niemcy wyparci z Pragi będą usiłowali bronić się w Warszawie. Zechcą zniszczyć wszystko. W Białymstoku niszczyli wszystko przez sześć dni. Wymordowali tysiące naszych braci. Uczyńmy, co tylko w naszej mocy, by nie zdołali powtórzyć tego samego w Warszawie. Ludu Warszawy! Do broni! Niech cała ludność stanie murem wokół Krajowej Rady Narodowej, wokół warszawskiej Armii Podziemnej. Uderzcie na Niemców! Udaremnijcie ich plany zburzenia budowli publicznych. Pomóżcie Czerwonej Armii w przeprawie przez Wisłę. Przesyłajcie wiadomości, pokazujcie drogi. Milion ludności Warszawy niech stanie się milionem żołnierzy, którzy wypędzą niemieckich najeźdźców i zdobędą wolność.”

    Piotr Zychowicz „Obłęd 44”

  10. anonim said

    Pan WI42.
    Być może PW i wcześniejszy zamach był rodzajem gambitu Krurestfa na wyspach w celu ocalenia Niemiec (zagrodzeniu drogi USA do dominacji w Europie)
    „Oszukano” (jaki biedny Stalin czyż nie?) Stalina robiąc mu otwarcie antysowieckie powstanie na terytorium przecież zgodnie z umowami jego powojennego wasala na co logiczną reakcja było zero pomocy i stanie w miejscu ACz.
    A gdy plan spalił na panewce (czy spalił? a ilu sobowtórów miał Hitler? być może „inni szatani byli tu czynni i było tak jak miało być) postawiono na taktykę spalonej ziemi w celu osłabienia przyszłego wasala ZSSR.

    Pan RomanK
    Pewnie tak ale City zagrało i z FED przegrało…a że MY ginęliśmy to nic
    Dywagacje, przypuszczenia spekulacje…faktem jest że życiem Polaków nikt się nie przejmował…odwrotnie jak życiem dUPAnińców

  11. anonim said

    ps. Co do zamachu na Hitlera i jego cudownego ocalenia, kojarzy mi się to z magiczną kulką która zabiła JFK.
    I tu i tu w USA (może w Langley) robią filmy/symulacje udowadniające jak to drewniana noga od stołu doskonale chroni przed eksplozją dynamitu
    (strefa śmierci, nadciśnienie nie każdy telewidz jest saperem) i uratowała mu życie
    (by mógł zniszczyć do końca swe imperium i w ten sposób wynieść na szczyt FED/USA) tak samo jak i symulacje jak to magic bullet odbijająca się od tego i owego rozwala JFK głowę potem rękę i jeszcze rani senatora przed nim (ratując FED)
    Jest teza i musi być udowodniona…

    W jakim świetle teraz to stawia Maliniaka który po „rozmowach” z parą Krurefską z Wysp postanowił ocalić od wywalenia plemiennych sędziów co to chomikują 20 dużych baniek „zarabiając” 10 tysięcy na miesiąc.
    Krakofski Knesset który wyniósł Maliniaka do władzy jest pro-City a nie pro-FED/USA
    ps.2 Ciekawe czy Macierewicza da się połączyć z City…bo tak dba o wojsko wasala USA że to wojnę z San Escobar nawet przegra.

  12. WI42 said

    #9 oj Oj – Cytowanie Zychowicza, podobnie jak np. Macierewicza. Proszę cytować źródła z których korzystał Z. Ponadto akurat AK była skłonna słuchać radio Moskwa i na podstawie wiadomości z RM podejmować decyzje? Smieszne.

  13. RomanK said

    Panie Anonim…ONI wierza w „wycielenia”…a prejmujacymi schede byli Amerykanie..nie Anglia..zatem City pozostaje City w nowym Wcieleniu po paru ozenkach.
    ICH Plan nigdy nie pali sie na panewkach..czasami tylko ulega korektom:-)))

  14. RomanK said

    Festung Warschau:-)))))

    Sojusze sie zawiera i rozmowy prowadzi na dwoch rzekach…. Prtypeci i Dzwinie…albo na Renie i Dunaju…. nadf innymi buduje sie twierdze i je zaraz riozwala , bo dla inego uzytkownika sa postawione zawsze w odwrotna strone…

  15. MatkaPolka said

    Do wybuchu powstania przyczyni sie i nakonił dowództwo Józef Retinger współzałożyciel i vice szef polskiej B’nai B’rit, szara eminencja polityki europejskiej i polskiej

    Dobre to opisuje Henryk Pająk Jozef Retinger agent syjonizmu

    Agent brytyjski, polski, sowiecki, agent syjonizmu

    Jego rola w wybuchu powstania str 184-197

    http://wolna-polska.pl/wp-content/uploads/2014/09/Paj__k-H.-Retinger-mason-i-agent-syjonizmu.pdf

    Dwa dobre artykuły Roberta Brzozy o Powstaniu

    Prawda o Powstaniu Warszawskim

    https://wiadomosci.robertbrzoza.pl/polska-kolonia/prawda-powstaniu-warszawskim/

    1 sierpnia 1944 r. wybuchło Powstanie Warszawskie. Była to największa akcja zbrojna podziemia w okupowanej przez Niemców Europie. Przez 63 dni żołnierze Armii Krajowej prowadzili nierówną walkę. Powstanie zakończyło się wielką katastrofą.

    Jaka jest prawda o Powstaniu Warszawskim ?

    Zacznijmy od pozytywów. Młodzi, starsi, bez względu na wiek pragnęli wolnej Polski. Ich duch walki, patriotyzm, odwaga są godne podziwu dla dzisiejszej uśpionej Polski. Należy im się cześć, chwała i pamięć za walkę o suwerenność i niepodległość ojczyzny.

    Koniec pozytywów.

    Powstanie Warszawskie było wielką przegraną Armii Krajowej i Polski. Przywódcy powstania nie mogli wiedzieć, że tajna umowa podpisana w Teheranie pomiędzy prezydentem USA Franklinem Rooseveltem, premierem Wielkiej Brytanii Winstonem Churchillem i Józefem Stalinem nie przewidywała odbudowy niezależnej Polski.

    AK domniemywało, że Stalin wejdzie do Polski i pomoże powstańcom. Ze strategicznego punktu widzenia nie było to możliwe, ponieważ Stalin umówił się z Anglią i USA, że po wojnie Polska należy do nich. Gdyby Stalin pomógł Polsce, to miałby bardzo duży problem. Musiałby po wojnie dokonać kolejnych wielkich mordów na silnej Armii Krajowej. Nie byłoby to łatwe, gdyż po wygranym powstaniu AK-owcy byliby silniejsi i lepiej uzbrojeni.

    Zwróćcie uwagę, że z umowy teherańskiej i poczdamskiej nie wyłamała się również Anglia. Gdyby tylko chcieli mogliby wysłać samoloty do Warszawy. Nie zrobili tego.

    Dlaczego ?

    Bo silni powstańcy byliby dla całej trójki koalicyjnej wielkim problemem. Dzięki braku reakcji powstańcy zostali wybici. Stalin po wojnie dokonał cichej czystki na resztkach polskiej opozycji i mógł rządzić Polską przez kolejne lata. Układ wielkiej trójki miał jasny przekaz: Stalin przejmuje Europę Wschodnią – miejsca dla Polski nie ma.

    Niektórzy historycy próbują wybielać Churchilla. Przekonuj o jego chęci pomocy Polsce, miał przekonywać Amerykanów o pomocy powstańcom, chciał w 1945 roku uderzyć na ZSRR. Tylko, że w jego planach Polska racja stanu była marginalna, a raczej zerowa.

    Czy błędem było wywołanie powstania ?

    Kiedy analizuję Powstanie Warszawskie, to wnioski nasuwają się same. Największą korzyść z powstania odniosła wielka trójka tzw. koalicjantów, czyli Rosja, USA i Anglia. Kolejny raz Polska została potraktowana w sposób niewolniczy.

    Nie zostaliśmy zdradzeni. Zdradza się partnerów. My nie byliśmy żadnym partnerem dla „pokojowej koalicji”.

    Jakie błędy popełniło kierownictwo Polskiego Państwa Podziemnego ?

    W lipcu 1941 roku został podpisany pakt Sikorski-Stalin. PPP przyjęło koncepcję, że tylko Niemcy są naszym jedynym wrogiem, natomiast bolszewicy sojusznikiem. Kierując się tą strategią zorganizowali nieudane operacje „Wachlarz” oraz „Burza” i katastrofalne w skutkach Powstanie Warszawskie.

    Rozpoczęcie powstania było olbrzymim błędem Polskiego Państwa Podziemnego. W 1944 roku mieliśmy zalążki wojska polskiego, które po wojnie mogło skutecznie walczyć ze Stalinem i zagrać na nosie „koalicji antyhitlerowskiej”.

    Na portalu bibula.com Piotr Zychowiczy, autor książki „Obłęd 44”, tak podsumował powstanie:

    „Nie przyniosło nam ono korzyści militarnych ani politycznych. I nie jest wcale tak, że wymądrzam się po 70 latach, kiedy o wielu sprawach wiemy więcej niż ówcześni decydenci. Dokładnie takie samo zdanie miał przecież już w lipcu 1944 roku wódz naczelny generał Kazimierz Sosnkowski, który zakazał powstania i ujawniania się przed bolszewikami, ostrzegał, że to nie może nic dać, a tylko spowoduje rzeź.

    Dowództwo w kraju go jednak nie posłuchało. Przeciwnikami powstania byli też generał Władysław Anders, Narodowe Siły Zbrojne, konspiracja piłsudczykowska, połowa Komendy Głównej AK na czele z pułkownikiem Januszem Bokszczaninem i wielu innych polskich patriotów.”

  16. MatkaPolka said

    Powstanie warszawskie – „może doprowadzić do zburzenia miasta i wyrżnięcia ludzi”

    https://wiadomosci.robertbrzoza.pl/polska-kolonia/powstanie-warszawskie-moze-doprowadzic-do-zburzenia-miasta-i-wyrzniecia-ludzi

    Mija kolejna rocznica powstania warszawskiego. Obraz powstania jest przedstawiany jako bohaterski zwycięski zryw. Jednak zapomina się , że powstanie wykrwawiło Warszawę, unicestwiło polską młodzież i poniosło absolutną klęskę. O ile należy się szacunek dla jego uczestników to jednak należy poddać krytyce dowództwo i jego decyzję. Klęskę powstania nie krytykowały wyłącznie osoby w kraju, ale także spora część środowiska emigracyjnego. Pytanie zasadnicze brzmi: dlaczego 31 lipca 1944 roku w godzinach popołudniowych, w kwaterze generała Bora-Komorowskiego wydano wyrok śmierci na setki tysięcy mieszkańców i wyrok zagłady na stolicę i jej dobra? I co sprawiło, że ten niepoczytalny wyrok został wykonany?
    (***)
    Przybycie gen. Okulickiego i jego szalony plan

    Leopold Okulicki (1898-1946)

    W nocy 22 maja 1944 płk. Leopold Okulicki jako wysłannik Naczelnego Wodza skacze jako zrzutek z samolotu i w chwili wylądowania nabywa szlif generalskich. Niezwłocznie po przybyciu do Warszawy nawiązuje sieć kontaktów wśród wpływowych oficerów AK i wśród upatrzonych działaczy politycznych Podziemia. Zadaniem tego planu miało być wywołanie w stolicy walki zgodnie ze strategią straceńczych powstań. Aby tego dokonać, Okulicki zamierzał ustanowić rządy junty, obalając tak gen. Bora jak i Jankowskiego, jako delegata Rządu na Kraj. Ciska jak piorunem słowo Teheran. Wyjaśnia, że w Teheranie alianci zdradzili Polskę oddając ją w sferę wpływów radzieckich. Mówił:

    ”Musimy zdobyć się na wielki zbrojny czyn. Podejmiemy w sercu Polski walkę z taką mocą, by wstrząsnęła opinią świata. Krew będzie się lała potokami, a mury będą się walić w gruzy. I taka walka sprawi, że opinia świata wymusi na rządach przekreślenie decyzji teherańskiej, a Rzeczpospolita ocaleje”[3].

    Pułkownik Pluta-Czachowski relacjonuje, że gdy zwrócił mu uwagę, że samodzielnie podjęte powstanie może doprowadzić do zburzenia miasta i wyrżnięcia ludzi, odpowiedział, że protest Warszawy musi nastąpić, choćbyśmy musieli zagrzebać się w gruzach.

    Straceńcza idea była jasno sformułowana: aby ocalić suwerenność Rzeczpospolitej, dziesiątki tysięcy ludzi miało zginąć w walce a Warszawa miała legnąć gruzach. Okulicki swoją maniakalną postawę i zamierzenia skrywał przed swymi władzami, a w szczególności przed Naczelnym Wodzem, świadomie wbrew instrukcjom działał nielojalnie, łamiąc dyscyplinę wojskową. Okulicki był to typ oficera brawurowego, pełnego energii i woli czynu. Gen. Bór określa go jako „chojraka” skorego do wypitki i wybitki i mówił o nim: ”to jest ktoś”.
    Okulicki zaniedbywał przygotowania realiów walki takich jak plany operacji, ściąganie do stolicy strzelców wyborowych z oddziałów leśnych, budowa sieci łączności. Wszystko to w odczuciu Okulickiego było niepotrzebne. Walka w Warszawie miała się odbyć w trybie improwizacji i heroicznego zrywu. Nie miał ochoty nawet zapoznać się z dorobkiem ustaleń szefostwa operacji, bo wierzył w zasadę „wodzostwa”. Tym razem wodzem miał być on sam.

    Dramatyczne spory w KG AK

    Dopiero po 2 miesiącach, w dniu 21 lipca Okulicki i Pełczyński ujawniają Borowi – Komorowskiemu swoja ideę stoczenia przez AK walki w stolicy. Zatajając jednak szaleńcze założenie, że walka ta ma doprowadzić do samozagłady Warszawy, aby zagrać na szachownicy międzynarodowej i osiągnąć „cud polityczny”.

    Przedstawiono Borowi bezkrytycznie stare założenie powstania powszechnego, podczas którego armia niemiecka miała być w stanie moralnego załamania, a siły AK miałyby walczyć tylko z miejscowym garnizonem, nie mając przeciwnika na zewnątrz miasta. Było to założenie bzdurne i kompromitujące obu generałów, bo żaden z tych warunków nie był spełniony. Armia niemiecka wykazywała zdolność bojową a w rejon Warszawy przybywały niemieckie wyborowe dywizje pancerne. Mimo to przekonano Bora, że walkę należy podjąć wbrew poprzednim ustaleniom w kraju i w Londynie, mimo braku przygotowań i uszczuplonych zasobów broni. Na argumenty, że brak jest broni, Okulicki odpowiadał: “lud paryski nie liczył ilości pałek jak ruszał na Bastylie”.

    W decydującej ostatniej dekadzie lipca, w Komendzie Głównej AK zaczęto omawiać plan walki, ale nie ze wszystkimi oficerami. Oficerowie Szefostwa Operacji, zorientowani w rygorach obowiązujących na szachownicy zmagań wojennych, odporni byli na straceńcze ciągoty Okulickiego więc odsuwano ich na tor boczny lub lekceważono ich opinię. Gen. Pełczyński dezorganizuje pracę Komendy Głównej przez ciągłe zmiany personalne a oficerowie Okulickiego prą nieodpowiedzialnie do jak najszybszego podjęcia walki. Przez całą ostatnia dekadę lipca toczą się brzemienne w skutki zmagania na szczycie Podziemia o koncepcję walki w Warszawie. Na jednej z ostatnich odpraw KG, Delegat Rządu zapytał gen. Pełczyńskiego, co będzie, jeśli Rosjanie wstrzymają ofensywę. Odpowiedział na to : ”no to Niemcy nas wyrżną”.

    Bór w oparciu o postawę trzeźwych i odpowiedzialnych oficerów KG, jak pułkownicy Bokszczanin i Pluta-Czachowski, przeciwstawiał się tym zapędom do ostatniej chwili. Okulicki i zaprzyjaźnieni z nim oficerowie nakłaniali nawet szefa wywiadu do składania Borowi fałszywych meldunków z sytuacji na froncie[4].

    Komendant Okręgu Warszawskiego płk. Antoni Chruściel „Monter nie zorganizował wywiadu na przedpolu walki w postaci obserwatorów zaopatrzonych w krótkofalówki, aby informować o postępach wojsk radzieckich. 31 lipca wsiadł w tramwaj i pojechał na Pragę, zobaczyć co się dzieje na rogatkach miasta. (***)

    Gen. Bór-Komorowski przez całą przez całą ostatnią dekadę lipca zdecydowanie odparowywał naciski na niezwłoczne podjęcie walki. Ufał oficerom operacyjnym, którzy przestrzegali, że nie wolno zaczynać powstania zanim wojska radzieckie nie rozpoczną operacji oskrzydlania miasta, bo na pewno nie będą Warszawy zdobywać atakiem frontalnym.

    Okulickiemu zależało na tym, aby zapewnić dostateczną ilość czasu na straceńcze walki w Warszawie. Na to, aby stolica legła w gruzach a krew polała się potokami, trzeba było dostatecznego czasu. Pełczyński argumentował, że młodzież warszawska rwie się do walki – i to była prawda. Tylko, że młodzież pragnęła walki zwycięskiej, ale nie całopalenia i obowiązkiem dowódców było poprowadzić ją do zwycięstwa a nie do zaplanowanego samounicestwienia. Na argumenty oficerów sztabowych, że zadanie jest niewykonalne, odpowiadał po kapralsku, że „Każde zadanie jest wykonalne, jeśli chce się je wykonać”

    W brzemienny w skutki poniedziałek 31 lipca w godzinach rannych odbyła się ostatnia odprawa Komendy Głównej AK. Wniosek o natychmiastowe wszczęcie walki postawił gen. Pełczyński. Posłużył się bluffem, twierdząc, że Warka jest już zajęta, czyli rozpoczął się manewr okrążający. Chwyt ten odparował płk. Pluta-Czachowki powołując się na ostatnie meldunki wywiadu. Bór zamknął naradę stwierdzeniem, że ani dziś ani jutro nie wyda rozkazu do walki, po czym udał się na naradę z Delegatem Rządu i z przedstawicielami stronnictw politycznych.

    Na naradzie tej Bór przedstawił niejasną sytuacje na froncie oraz fatalny stan uzbrojenia oddziałów warszawskich. Wywołało to deprymujące wrażenie. Po referacie Bora i dyskusji, członkowie ówczesnego dyrektoriatu Podziemia jednomyślnie stanęli na stanowisku zaostrzenia rygorów ostrożności przy podejmowaniu decyzji o podjęciu walki. Szczególną ostrożność nakazywał Kazimierz Pużak. Miały obowiązywać ustalenia Szefostwa Operacji, że walkę można podjąć dopiero po stwierdzeniu manewru armii sowieckiej, oskrzydlającego miasto. I miały się ograniczyć tylko do atakowania wycofujących się niemieckich tylnych straży. Narada zakończyła się o godzinie 14-tej.

    W tym czasie bez wątpienia generałowie Okulicki i Pełczyński naradzali się jak zmusić Bora do przyjęcia ich straceńczej koncepcji walki. Można sobie wyobrazić jak musiał być wzburzony Okulicki, gdy dowiedział się, że na naradzie politycznej zadecydowano atakować tylko tylne straże i to dopiero po wyjaśnieniu sytuacji na froncie. Wzburzony musiał być tez Pełczyński. Na porannej naradzie zdemaskowano jego bluff i teraz przeciwstawił mu się ten, którego gen. Tatar nazywał marionetką i pajacem. Obaj generałowie czekać dłużej nie mogli.

    Gen. Bór-Komorowski ulega presji wydaje rozkaz do wybuchu powstania

    Wbrew wszystkim planom strategicznym i ustaleniom sprzed kilku godzin – Bór-Komorowski 31 sierpnia o godzinie 17.45 wydaje rozkaz rozpoczęcia powstania nazajutrz 1 sierpnia[6].[7].. Jak to się stało?

    Do legend należy włożyć bajeczkę, że do wydania rozkazu przyczynił się fałszywy meldunek Montera o pojawieniu się kilku radzieckich czołgów na obrzeżu Pragi. Kilka czołgów nie zmienia sytuacji na całym froncie, a ta była Borowi znana.

    W godzinach popołudniowych Okulicki w okolicznościach bliżej nieznanych narzucił swą samobójczą koncepcję walki. Wszelkie poszlaki pozwalają postawić uzasadnioną hipotezę, że w ostatnich godzinach poprzedzających wydanie rozkazu Bór-Komorowski był szantażowany przez obu generałów, że jeśli nie wyda rozkazu – będzie „potępiony przez historię” – a rozkaz wydadzą oni sami. Bór i wezwany chwilę później Delegat Rządu Jankowski, (który też znał ustalenia z godzin rannych i południowych) woleli wybrać rozwiązanie zalegalizowane niż oddać całkowicie stery w ręce zbuntowanej junty.
    (***)

  17. MatkaPolka said

    Powstanie warszawskie – „może doprowadzić do zburzenia miasta i wyrżnięcia ludzi”

    https://wiadomosci.robertbrzoza.pl/polska-kolonia/powstanie-warszawskie-moze-doprowadzic-do-zburzenia-miasta-i-wyrzniecia-ludzi

    Mija kolejna rocznica powstania warszawskiego. Obraz powstania jest przedstawiany jako bohaterski zwycięski zryw. Jednak zapomina się , że powstanie wykrwawiło Warszawę, unicestwiło polską młodzież i poniosło absolutną klęskę. O ile należy się szacunek dla jego uczestników to jednak należy poddać krytyce dowództwo i jego decyzję. Klęskę powstania nie krytykowały wyłącznie osoby w kraju, ale także spora część środowiska emigracyjnego. Pytanie zasadnicze brzmi: dlaczego 31 lipca 1944 roku w godzinach popołudniowych, w kwaterze generała Bora-Komorowskiego wydano wyrok śmierci na setki tysięcy mieszkańców i wyrok zagłady na stolicę i jej dobra? I co sprawiło, że ten niepoczytalny wyrok został wykonany?
    (***)
    Przybycie gen. Okulickiego i jego szalony plan

  18. błysk said

    Trochę danych na temat strat . Ocenia się ,ze w powstaniu zginęło ok. 150 tys. osób cywilnych i ok. 17 tys. powstańców /często zapomina się o KL Warschau czyli mordowania warszawiaków przez gestapo w czasie okupacji ,włącznie z gazowaniem w tunelu przy Dworcu Zachodnim ,które mogło pochłonąć ok. 200 tys. ofiar , co w sumie daje 350 tysięcy strat ludności cywilnej polskiej/ .Straty jednostek niemieckich i sprzymierzonych miały wynieść ok. 17 tysięcy . Stan liczbowy powstańców dniu wybuchu ok. 50 tys. osób,uzbrojenie ,nie bardzo mogę podać ,ale żałosne.

Sorry, the comment form is closed at this time.