Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Krechowce – zachwyt gen. Korniłowa

Posted by Marucha w dniu 2017-07-26 (środa)

100 lat temu, kiedy opcja legionowa po stronie Niemiec i Austrii wygasała – na wojskowym firmamencie zabłysła sława polskich formacji walczących pod stronie Rosji i Ententy. Do legendy przeszedł bój 1. Pułku Ułanów Polskich dowodzonych przez płk. Bolesława Mościckiego (1977-1918).

Pod Krechowcami, w okolicy Stanisławowa, pułk powstrzymał ataki wojsk niemieckich (bawarskich) i uratował przed zagładą kilka rosyjskich dywizji, a także utrzymał linię frontu.


Oto meldunek płk. Bolesława Mościckiego:

„24-go Lipca (nowego stylu), około godziny 16, pułk, znajdujący się w rozporządzeniu dowódcy 2 d.p. w Stanisławowie, otrzymał rozkaz zatrzymania za wszelką cenę natarcia przeciwnika, aby tem ocalić oddziały 2 d.p. z artylerją, prowadzące działania bojowe na zachodnim brzegu Bystrzycy na froncie wsi Zagwóźdź-Uhrynów Dolny – Jamnica, i znajdujące się w bardzo trudnem położeniu, wytworzonym przez nieoczekiwane cofnięcie się oddziałów 19 d.p.

Zbadawszy osobiście i wyjaśniwszy całą powagę sytuacji, rozwinąłem galopem w szyk bojowy swój młody i nieliczny pułk, parę dni temu ledwie sformowany z dywizjonu i jeszcze nieskompletowany; wysunąłem na pierwszą linję trzy szwadrony, rozwinięte szeroko w jeden rząd, aby pierścieniowym ruchem wprowadzić w błąd przeciwnika co do swej niewielkiej liczebności.

Następnie błyskawicznie atakowałem przeciwnika, który oszołomiony nieoczekiwanym natarciem, cofnął się straciwszy wielką ilość porąbanych i rannych, przyczem 2-i szwadron w boju zdobył działający karabin maszynowy. Pułk, po cofnięciu się nieco w tył, uszykował się w poprzedniej pozycji wyjściowej, zagradzając drogę przeciwnikowi i gotów w każdej chwili znów runąć na niego. Po pewnym czasie nieprzyjaciel, otrzymawszy posiłki, z nową energją przeszedł do natarcia i, widząc niepowodzenie swojego projektu obejścia m. Stanisławowa, ruszył najkrótszą drogą wzdłuż szosy, zakrywając się budynkami ażeby wcisnąć się do miasta od strony południowej.

Próba ta została sparaliżowana błyskawicznym powtórnym kontratakiem 3-go szwadronu i szwadronu ciężkich karabinów maszynowych, które rzuciwszy się do ataku, zmusiły przeciwnika do ukrycia się w północnej części wsi Krechowce, a następnie spieszywszy się i umocniwszy, utrzymały się we wsi, pomimo kontrataku nieprzyjaciela, dopóki piechota spokojnie nie wycofała się ze Stanisławowa.

W tym samym czasie, na prawym skrzydle przeciwnika, pokazały się dwa szwadrony jego jazdy. Rozsypany ławą 4-ty szwadron, mający na okrążającym skrzydle 1-szy szwadron, na mój rozkaz momentalnie natarł na jazdę przeciwnika, która nie przyjąwszy uderzenia galopem cofnęła się za swoją piechotę. Wtedy szwadrony moje, zajechawszy lewem ramieniem, zawisły nad prawem skrzydłem przeciwnika.

Trzykrotnie nieprzyjaciel próbował nacierać na przestrzeni między wsiami: Opryczkowce i Krechowce, chcąc zawładnąć Dąbrową. Wszystkie trzy te próby zostały odparte, najpierw konnym atakiem 1-go szwadronu, następnie takimże atakiem dwóch plutonów 4-go szwadronu, a w końcu ogniem obu szwadronów spieszonych na mój rozkaz.

Tak wspaniały rezultat przypisuję wyróżniającemu się męstwu mego zastępcy w dziale frontowym rotmistrza Waraksiewicza, dowódcy 1-go szwadronu rotmistrza Feliksa Dziewickiego, dowodzącego 2-m szwadronem porucznika Podhorskiego, dowodzącego 3-m szwadronem rotmistrza Sobieszczańskiego, dowodzącego 4-m szwadronem rotmistrza Żółkiewskiego, dowódcy szwadronu karabinów maszynowych, bohaterskiego porucznika Zboromirskiego, dwukrotnie ciężko rannego, wszystkich p.p. młodszych oficerów, a także niezwykłej odwadze, męstwu i wytrzymałości ułanów.

Wysokie zalety wojenne i męstwo w boju wykazali: adjutant pułkowy, kadet Zdziechowski i szef służby łączności, kadet hrabia Bem de Cosban, który pod zabójczym ogniem artyleryjskim, karabinowym i karabinów maszynowych przewoził moje rozkazy do najbardziej zagrożonych stanowisk.

Straty pułku: zabity jeden oficer, ułanów zabitych 31, rannych 46, koni zabitych i rannych 106. Tak stosunkowo nieznaczne straty, wobec osiągniętych przez pułk rezultatów, przypisuję szerokiemu luźnemu szykowi bojowemu, w jakim pułk działał. Najlepszą ocena tej sprawy dla pułku jest otrzymane przezeń telegram Naczelnego Wodza generała Korniłowa, podziękowania dowódcy 2-ej dywizji piechoty i dowódcy 12-go korpusu armii”

Gen. Ławr Korniłow, późniejszy legendarny dowódca Białej Rosji, wystosował list gratulacyjny na ręce płk. Bolesława Mościckiego, który brzmiał :

„Dziękuję z całej duszy dowódcy świetnych ułanów polskich, bohaterom oficerom i ułanom za ich pierwszy czyn bojowy pod Krechowcami. Przez czyn ten wskrzesili oni sławę bojową swych przodków i zyskali prawo zajęcia honorowego miejsca w szeregach świetnej kawalerii bratniej. Wspominając szalony atak polskich ułanów pod Somosierrą, jestem przeświadczony, że krew dziadów płynie w ich żyłach wnuków i ta krew jest gwarancją i zabezpieczeniem wolności odradzającej się Polski, przyszłej wolności i samookreślenia się narodów. Na każdy szwadron wyznaczam 10 krzyży Św. Jerzego”.

Krechowiak - Żołnierz 1 Pułku Ułanów Polskich

Krechowiak – Żołnierz 1 Pułku Ułanów Polskich

Dodatkowych 40 krzyży św. Jerzego przysłał też minister wojny Aleksander Kiereński.

Niespodziewanie do Szendryczeni przyjechała francuska misja wojskowa z płk. Tabouhis i kpt. ks. Murat, którym towarzyszył por. Adam hr. Zamoyski, były adiutant cara Mikołaja II. Zaledwie godzinę miał pułk, żeby przygotować rewię powitalną. Po przywitaniu Pułku najpierw przez dowódcę brygady gen. Karnickiego, następnie przez dowódcę dywizji zbiorczej gen. Świetczyna, nadjechał dowódca II Korpusu Jazdy gen. książę Tumanow wraz z misją francuską. Przewodniczący misji płk. Tabuohis, po krótkim przemówieniu, odznaczył płk. Mościckiego Krzyżem Wojennym „Croix de Guerre” z palmą, dwóch oficerów krzyżami wojennymi, oraz dziesięciu ułanów medalami wojennymi.

Dowódca II Korpusu za przebyte boje, nadał Pułkowi Ułanów Pol. 112 krzyży i 80 medali św. Jerzego, nie licząc tych od gen. Korniłowa i Kiereńskiego. Wśród odznaczonych Złotym Orężem za odwagę znaleźli się min. rtm. Dziewicki; rtm. Sobieszczański; por. Zboromirski; ppor. Wysocki; ppor. Bem de Cosban. Do Krzyża Oficerskiego św. Jerzego 4 stopnia: ppor. Mikke i ppor. Łebkowski. Do Krzyża św. Włodzimierza i Krzyża św. Anny 4 stopnia przedstawieni zostali pozostali oficerowie, którzy w/wym. odznaczenia już posiadali.

O wyczynie pułku pisała nie tylko prasa rosyjska, ale i zachodnioeuropejska. Polacy zaznaczali mocno, że walczą po stronie Ententy, a nie Niemiec. Bitwa pod Krechowcami miała większe znaczenie polityczne niż walki Legionów Polskich po stronie Państw Centralnych w latach 1914-1916. Legenda 1. Pułku Ułanów (potem 1. P. Uł. Krechowieckich) – została przyćmiona po 1926 roku w wyniku piłsudczykowskiej propagandy.

Polscy kawalerzyści walczący w czasie I wojny po stronie Rosji i Ententy zostali zapomnienie. A przecież ich zasługi były wielkie – tworzyli później I Korpus Polski w Rosji (gen. Józefa Dowbor-Muśnickiego) a po 1918 zręby polskiej kawalerii. Byli w swoim fachu nierównani – pułki jazdy utworzone przez tych oficerów były najlepsze w Wojsku Polskim. Legendarny płk. Bolesław Mościcki nie doczekał Niepodległości – zginął w starciu z bolszewikami w okolicach Łunińca 18 lutego 1918 roku.

Jan Engelgard
http://www.mysl-polska.pl

komentarze 4 to “Krechowce – zachwyt gen. Korniłowa”

  1. Helena said

    Po zdobyciu przez bolszewikow miejscowosci w ktorej byl pochowany general Lawr Kornilow ,na ich rozkaz wydobyto lezace juz od 3 dni cialo generala i zachecono miescowa tluszcze do znecania sie nad zwlokami : walono kijami ,sieczono szablami ,niektorzy rwali lapami. kiedy cialo przeksztalcono w bryle miesa spalono resztki w ognisku a prochy wystrzelili z armaty. Pomodlmy sie za jego dusze .General Kornilow byl przykladem tego ,ze nawet syn prostego kozaka moze dojsc do wysokich stanowisk w panstwie Mikolaja II jesli jest zdolny i pracowity.

  2. Tadeusz said

    Pułk nie powstał z niczego. Jego początki zaczynają się w 1915 r w Warszawie ,a później w Puławach dokąd zostały przeniesione dwa pierwsze szwadrony. Dzień przed ,a właściwie w noc poprzedzającą szarże pod Krechowcami Pułk Ułanów Polskich spacyfikował żołnierzy dywizji turkiestańskich, z cofających się wojsk rosyjskich , palących i grabiących miasto Stanisławów. Pułkownik B.Mościcki zawiadomił dowódcę dywizji , że zamierza bronić miasta przed maruderami i dezerterami, na co uzyskał zgodę. Więcej informacji można znaleźć w opracowaniu Aleksandra Wojciechowskiego ; Zarys historii wojennej 1-go pułku ułanów Krechowieckich ; Główna Księgarnia Wojskowa Warszawa 1929. Niestety nikt nie wznowił wydania po 1980 roku ,i tak bohaterowie skazani zostali dwukrotnie na zapomnienie. Najpierw po przewrocie majowym , i teraz .

  3. Tadeusz said

    Rozwijając swoją wcześniejszą wypowiedź uzupełniam powszechnie nieznany rodowód 1 Pułku Ułanów. Jednocześnie do działań p. Witolda Ostoi –Gorczyńskiego organizującego Legion Puławski , p. Łaszcz z Warszawy otrzymał pozwolenie na formowanie szwadronów ułanów , mających prawo do noszenia paradnych mundurów polskich z 1830 r. Powstał punkt rekrutacyjny na ul. Wspólnej 49 i już w grudniu 1914 r. wyjechała z Warszawy do Puław , gdzie organizował się I Legion Polski (Puławski) , pierwsza grupa umundurowanych na koszt własny ochotników , przeważnie z własnymi końmi i oporządzeniem . Pierwszy szwadron zakończył formowanie 13-go stycznia 1915 r. Druga znacznie większa grupa ochotników przybyła do Puław pod koniec stycznia w odpowiedzi na apel Komitetu Narodowego Polski z 24 stycznia . Na początku lutego w Puławach zebrało się około 300 ułanów . Komendę nad szwadronem obejmuje w lutym oficer 13 Włodzimierskiego Pułku Ułanów rotmistrz Henryk Budkowski . Nieliczna kadra zawodowych oficerów szwadronu przez dwa tygodnie intensywnie szkoli przyszłych ułanów w mustrze oraz w walce w szyku pieszym i konnym . Szkolenie potrzebne było do wspólnych działań z formującymi się Brygadami Legionów Polskich . Według rosyjskiego etatu brygada piechoty miała posiadać organicznie po jednym szwadronie jazdy i jednej baterii artylerii polowej . Rzeczywistość pokazała jednak coś innego i szwadrony połączyły się z Legionami dopiero w Bobrujsku , a baterie utworzone zostały znacznie, znacznie później .Na początku marca następuje podział na szwadrony , otrzymują one numery 104 i 105 Konna Sotnia Pospolitego Ruszenia . Oba zostają również przebazowane pod Maciejowice . Pierwszy szwadron (104 konna sotnia) stacjonuje w folwarku Krępa , a drugi szwadron (105 sotnia konna) w folwarku Ksawerynów . Pierwszym szwadronem nadal dowodzi rtm. Henryk Budkowski , dowódcą drugiego szwadronu zostaje oficer Nowo -Rosyjskiego Pułku Dragonów sztab- rotmistrz Mścisław Butkiewicz . Przebywając pod Maciejowicami obaj dowódcy zabiegają o jak najlepsze wyszkolenie młodego żołnierza i jego wyekwipowanie .
    Piękne mundury paradne , którymi młodzi ułani imponowali warszawiankom i puławiankom , trzeba było zdjąć i założyć umundurowanie polowe wzoru rosyjskiego . Mundur paradny ułana z tego okresu można podziwiać w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie . Mundur polowy ułana z tego okresu składał się z bluzy rosyjskie barwy ochronnej , spodni do jazdy konnej koloru granatowego z amarantowymi lampasami oraz wysokich butów z ostrogami . Paradne szable w błyszczących pochwach , z którymi przybyli ułani , również trzeba było schować . Na uzbrojenie ułanów składały się bowiem : szabla wz. 1881 tzw. „dragonka” z zamkniętym jelcem , w pochwie drewnianej obciągniętej czarną matową skórą z mosiężnymi okuciami . Na pochwie w specjalnych otworach mocowany był bagnet do karabinu , karabinek kawaleryjski Mosin wz. 91 (dragoński) i lanca . Szwadrony otrzymały lance zdobyczne niemieckie i austriackie . Opieszałość władz rosyjskich w dostawach uzbrojenia szwadrony zawdzięczały nieprzychylnemu podejściu do formowania jednostek polskich przez rosyjskiego jenerał – gubernatora Pawła N. Jengałyczewa , któremu podlegały formacje pospolitego ruszenia . Wydał on bowiem cichy rozkaz opóźniania dostaw broni dla formujących się polskich oddziałów ochotniczych , stając tym samym na przekór rozkazom i intencjom Naczelnego Wodza Wielkiego Księcia Mikołaja M. Romanowa . Wykorzystując jednak swoje znajomości i wpływy w macierzystych pułkach obaj dowódcy szwadronów uzupełniają jednak etatową ilość broni palnej w swoich szwadronach , a po konie wyjeżdżają grupy poszukiwawcze złożone z oficera i kilku ułanów , z każdego szwadronu , na Podole i Wołyń , skąd przyprowadzają brakujące konie otrzymane w darze od tamtejszych ziemian polskiego pochodzenia . Przyprowadzono po kilkadziesiąt koni do każdego szwadronu . Polacy z Kresów ofiarowali też znaczne kwoty pieniężne np. obywatel ziemski pan Karol Jaroszyński ofiarował 10 000 rubli , a pan Zdzisław Grocholski przekazał 3 000 rubli , obaj ze Związku Ziemian z Winnicy , co było znaczącą , jak na tamte czasy sumą . Ofiarowane pieniądze pozwoliły obstalować u okolicznych rymarzy siodła kawaleryjskie według indywidualnego projektu por. Antoszewskiego , niestety szwadrony wyruszyły na wojnę zanim je otrzymały . Uzupełnieniem wyposażenia były też kuchnie polowe ofiarowane przez warszawską firmę „Brun i Synowie”.

  4. Tadeusz said

    Wkradł się błąd w dacie urodzenia pułkownika . Pułk.Bolesław Euzebiusz Mościcki (ur. 14 grudnia 1877r. w Wysokiem Mazowieckiem, zm. 18 lutego 1918 w okolicach Łunińca) – pułkownik kawalerii Wojska Polskiego, wuj Zdzisława Wilhelmiego. Po ukończeniu w 1902 szkoły oficerskiej został przydzielony do oddziałów jazdy zaamurskiej w Mandżurii. W szeregach tej formacji przebył wojnę rosyjsko-japońską a później w latach 1915-1917 część I wojny światowej. Po zakończeniu wojny rosyjsko-japońskiej dowodził szwadronem kawalerii, wydzielonym do walki z tunguską partyzantką. W latach 1911-1913 uczęszczał do oficerskiej szkoły kawalerii w Petersburgu. Ukończył ją jako rotmistrz. Od kwietnia 1915 brał udział w I wojnie światowej. Był dowódcą szwadronu 2 Zaamurskiego Pułku Kawalerii. Odznaczył się w boju pod Horodenką i został nagrodzony oficerskim Krzyżem Św. Jerzego. W czerwcu 1916 otrzymał złotą szablę za szarżę konną pod Neterpincami. Awansowany do stopnia podpułkownika, objął zastępczo dowództwo pułku. Wiosną 1917 został mianowany został pułkownikiem i dowódcą 1 Zaamurskiego Pułku Kawalerii.
    19 lipca 1917 r. w Porohach koło Nadwórnej objął dowództwo Pułku Ułanów. Trzy dni później oddział przybył do Stanisławowa gdzie walczył z Kozakami i maruderami rabującymi miasto. 24 lipca pod Krechowcami stoczył zwycięską bitwę z oddziałami bawarskimi, uzyskując miano 1 Pułku Ułanów Krechowieckich. Po połączeniu 1 Pułku Ułanów z I Korpusem gen Dowbora-Muśnickiego wykonywał misję w celu porozumienia się z Radą Regencyjną w Warszawie, przedzierał się przez front bolszewicko – niemiecki, poległ z rąk bolszewików i uzbrojonych chłopów 18 lutego 1918 w okolicach Łunińca. Został pochowany w Mińsku Litewskim. Zgodnie z ułańskimi zwyczajami, podczas uroczystości pogrzebowych za trumną płk. Mościckiego szedł jego koń Krechowiak okryty kirem. W 1921 zwłoki pułkownika przewieziono do Kościoła św. Krzyża w Warszawie i tu odbył się powtórny uroczysty pogrzeb. Trumna spoczęła w podziemiach kościoła a Naczelnik Państwa Marszałek Józef Piłsudski przyznał pośmiertnie płk Mościckiemu krzyż Virtuti Militari. Pośmiertnie odznaczony Krzyżem Virtuti Militari 5 kl., Krzyżem Niepodległości z Mieczami i Krzyżem Walecznych.

Sorry, the comment form is closed at this time.