Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Niechciane święto

Posted by Marucha w dniu 2017-07-27 (czwartek)

W tym roku po raz pierwszy był obchodzony Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej – święto ustanowione na pamiątkę rocznicy Krwawej Niedzieli 11 lipca 1943 roku.

Uchwała ustanawiająca to święto została rok temu dosłownie wyrwana PiS-owi z gardła przez kresowian i nie ma w tym stwierdzeniu przesady.

Establishment polityczno-medialny III i IV RP – skłócony ze sobą śmiertelnie we wszystkich sprawach – nadal ma problem z pamięcią o ludobójstwie dokonanym na narodzie polskim przez banderowców. Problem ten wynika z uwikłania tego establishmentu w dyktowaną z Zachodu politykę wspierania Ukrainy za wszelką cenę.

W dniach 8-9 lipca byłem świadkiem obchodów społecznych, zorganizowanych w Warszawie przez Patriotyczny Związek Organizacji Kresowych i Kombatanckich. Mogę powiedzieć całkiem otwarcie, że widziałem dwa sprzeczne ze sobą światy: gorące polskie serca uczestników społecznych uroczystości oraz kompromitację establishmentu polityczno-medialnego.

W Muzeum Niepodległości

Obchody społeczne Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa na Kresach Wschodnich II RP rozpoczęły się 8 lipca konferencją popularno-naukową „Należna pamięć – nie zemsta” w Muzeum Niepodległości. Referaty wygłosili m.in. ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski, dr Lucyna Kulińska, prof. Jerzy Robert Nowak, prof. Włodzimierz Osadczy, Ewa Siemaszko, Stanisław Srokowski i dr hab. Andrzej Zapałowski. [Skoro nie ma mowy o zemście, to banderowcy nie muszą się obawiać powtórki. Czy dobrze rozumuję? – admin]

Referat dr. Lucyny Kulińskiej dotyczył wypędzenia Polaków z Kresów Wschodnich. Omówiła w nim trzy rodzaje wypędzenia: deportacje sowieckie w latach 1939-1941, w których aparat NKWD był wspierany przez nacjonalistów ukraińskich i Żydów, ucieczki Polaków z Wołynia i Małopolski Wschodniej podczas ludobójstwa z lat 1943-1944 oraz tzw. repatriacje z lat 1944-1945 i wypędzenie ludności polskiej z tzw. Zakierzonia, dokonane przez UPA w latach 1945-1947.

Prelegentka zwróciła uwagę, że temat polskich wypędzeń stał się po 70-ciu latach kartą przetargową w stosunkach polsko-ukraińskich. Günter Grass powiedział, że Niemcy utraciły swoje ziemie wschodnie, ponieważ rozpętały zbrodniczą wojnę. Polska natomiast została ograbiona ze swoich ziem wschodnich, a Ukraińcy zostali nagrodzeni za ludobójstwo. Swoje wystąpienie dr Kulińska zakończyła refleksją, że banderyzm musi zostać w Polsce potępiony, a Jan Piekło usunięty ze stanowiska ambasadora w Kijowie, ponieważ jest probanderowski.

Ewa Siemaszko rozpoczęła swój referat od stwierdzenia, że ludobójstwo wołyńsko-małopolskie jeszcze trwa. Trwa jego trzecia, pogenocydalna faza, która polega na zacieraniu śladów i zaprzeczaniu zbrodni. Zwróciła uwagę, że do genocidium atrox w latach 1943-1944 nie doszło nagle, pod wpływem jakiegoś bodźca. Zostało ono zaplanowane przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów w lach 30. XX wieku w celu utworzenia państwa ukraińskiego.

Omówiła następnie wszystkie fazy ludobójstwa ukraińskiego, poczynając od działalności terrorystycznej OUN w latach 30. XX wieku. Wedle badań Ewy Siemaszko genocidium atrox na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej pochłonęło około 130 tys. ofiar. Ukraińcy nie negowali, że Polacy są mordowani dlatego, że są Polakami.

Demoniczny charakter nacjonalizmu ukraińskiego przejawiał się m.in. w radości z zadawania cierpienia ofiarom oraz w gloryfikacji zbrodni przez naród, dla którego zbrodnia była popełniania. Dużo miejsca w swoim wystąpieniu Ewa Siemaszko poświęciła postgenocydalnym problemom, w tym traumie ofiar oraz przemilczaniu zbrodni. Zwróciła uwagę, że wobec ocalałych ofiar ludobójstwa banderowskiego nie prowadzono żadnych działań terapeutycznych. Nie było wobec nich nawet opieki psychologicznej, jak w przypadku ocalałych ofiar Holokaustu.

Zdaniem Ewy Siemaszko w PRL miało miejsce przemilczanie ludobójstwa wołyńsko-małopolskiego w imię dobrych stosunków z ZSRR; mówiono tylko o zbrodniach UPA w Bieszczadach. Nie do końca się z tym zgodzę, ponieważ o ludobójstwie na Wołyniu dowiedziałem się właśnie w PRL, na początku lat 80. XX wieku, z podręcznika historii do szkoły podstawowej (była tam podana liczba 40 tys. ofiar, ale taki był wówczas stan badań).

W PRL nakręcono na temat zbrodni UPA dwa filmy fabularne („Ogniomistrz Kaleń” i „Zerwany most”). Ich akcja co prawda rozgrywa się po wojnie w Bieszczadach, ale zwłaszcza w „Zerwanym moście” jest pokazana z detalami zagłada polskiej wsi przez UPA, tak jak to miało miejsce na Wołyniu. W PRL wydano też co najmniej kilka pozycji książkowych na temat zbrodni UPA, w tym popełnionych na Wołyniu (np. wspomnienia Henryka Cybulskiego – „Czerwone noce”, wyd. Ministerstwa Obrony Narodowej, Warszawa 1977).

Jaskrawo kontrastuje to z okresem III RP, gdzie temat ludobójstwa wołyńsko-małopolskiego został całkowicie przemilczany w filmie (film „Wołyń” z 2016 roku zrealizowano za społeczne pieniądze wbrew czynnikom oficjalnym), a przez 15 lat nie było go też w podręcznikach szkolnych. Gdy w końcu trafił do podręczników, to w formie narracji banderowskiej – najpierw były rzekome prześladowania Ukraińców w II RP, a potem „tragiczne wydarzenia” na Wołyniu.

Zgodzę się więc z Ewą Siemaszko, że po 1989 roku miała miejsce państwowa polityka przemilczania zbrodni OUN-UPA. Celem tej polityki było ułożenie przyjaznych stosunków z państwem ukraińskim według koncepcji Jerzego Giedroycia.

W podejściu elit intelektualnych Polski pookrągłostołowej do prawdy o ludobójstwie wołyńsko-małopolskim Ewa Siemaszko wyróżniła trzy nurty: przemilczanie, tolerowanie i reglamentowanie. Od lat 2008-2013 nurt przemilczania zanika, co jest zasługą heroicznej walki o prawdę środowisk kresowych.

Niemniej jednak nadal mamy do czynienia z oporem przed prawdą części elit politycznych oraz brakiem ustawodawstwa penalizującego banderyzm i negację zbrodni OUN-UPA. Na Ukrainie natomiast świadomie zaciera się prawdę o zbrodniczości UPA. Stąd poważnym zagrożeniem, na które zwróciła Ewa Siemaszko, jest napływ do Polski emigracji zbanderyzowanych młodych Ukraińców – wychowanych w duchu negacji zbrodni i kultu jej sprawców.

Pisarz Stanisław Srokowski poświęcił swoje wystąpienie m.in. pregenocydalnej fazie ludobójstwa we wrześniu 1939 roku. Szerzej wspomniał w tym kontekście m.in. o wymordowaniu przez bojówkę OUN 17 września 1939 roku polskiej wsi Sławentyn w województwie tarnopolskim. Odnosząc się do czasów współczesnych stwierdził, że kresowianie niczego sobie nie uzurpują – mają prawo do pamięci o swojej Polsce. Zwrócił uwagę na brak patronatu prezydenta RP nad obchodami społecznymi rocznicy ludobójstwa oraz brak udziału Kancelarii Prezydenta w uroczystościach społecznych. Czego prezydent się boi – zapytał Srokowski.

Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski omówił zagadnienie zagłady Ormian podczas ludobójstwa wołyńsko-małopolskiego. Ormianie podzielili los Polaków nie tylko dlatego, że nacjonaliści ukraińscy zmierzali do usunięcia z terenu przyszłego państwa ukraińskiego wszystkich mniejszości narodowych, ale także dlatego, że byli mniejszością narodową najbardziej lojalną wobec państwa polskiego.

Prof. Jerzy Robert Nowak przeanalizował zagadnienie zakłamywania prawdy o ludobójstwie wołyńsko-małopolskim w mediach polskich. Dla nikogo nie powinno być zaskoczeniem, iż z jego analizy wyszło, że „Gazeta Wyborcza” i „Gazeta Polska” mówią w tej sprawie jednym głosem, tzn. prezentują stanowisko ukraińskie.

Krytyce ukraińskiej polityki historycznej oraz polskiej polityki wobec Ukrainy zostały poświęcone dwa obszerne referaty, które wygłosili prof. Włodzimierz Osadczy i dr hab. Andrzej Zapałowski.

Wyraz głębokiemu rozczarowaniu oficjalnymi stosunkami polsko-ukraińskimi dał prof. Osadczy. Podniósł skandaliczny fakt skierowania do „zamrażarki sejmowej” ustawy o penalizacji banderyzmu. Dużo słów krytyki poświecił stronie ukraińskiej, w tym m.in. negacji na szczeblu państwowym ludobójstwa wołyńsko-małopolskiego, uprawianej przez Ukraiński IPN. Zacytował arcybiskupa-metropolitę lwowskiego Mieczysława Mokrzyckiego, który stwierdził, że owocami pojednania polsko-ukraińskiego stały się puste frazesy. Winę za to ponosi głównie strona ukraińska, w tym wspierający nacjonalistów ukraińskich Kościół greckokatolicki.

Lwowski arcybiskup tego kościoła – Ihor Woźniak – święcił pomnik Bandery we Lwowie, stawiał Banderę za wzór do naśladowania i gloryfikował Szuchewycza. Z kolei kardynał Lubomyr Huzar skierował w 2006 roku list gratulacyjny do Kongresu Ukraińskich Nacjonalistów. Pisał w nim m.in. o rzekomo wysokim morale członków OUN i postawił ich za wzór.

Postawę ukraińskiej hierarchii greckokatolickiej dobrze też oddaje jej sprzeciw wobec przypominania postaci bł. biskupa Grzegorza Chomyszyna (1867-1945) – przeciwnika nacjonalizmu ukraińskiego i orędownika pojednania polsko-ukraińskiego.

Współczesny Kościół greckokatolicki jest przesiąknięty duchem nacjonalizmu ukraińskiego i z tego powodu – jak podkreślił prof. Osadczy – nie jest on partnerem do jakiegokolwiek dialogu.

Andrzej Zapałowski dokonał krytycznej analizy polskiej polityki wobec Ukrainy, poczynając od lat 70. XX wieku. Dwa ówczesne polskie ośrodki opozycyjne – emigracyjny w Paryżu i krajowy skupiony wokół KOR – zostały wykorzystane przez nacjonalistów ukraińskich dla postawienia znaku równania pomiędzy polską a ukraińską walką z Rosją oraz deprecjonowania ludobójstwa wołyńsko-małopolskiego. Doprowadziło to do asymetrii w stosunkach polsko-ukraińskich po 1989 roku. Nałożyły się na to jeszcze polityka i interesy USA.

Zdaniem Zapałowskiego banderyzm na Ukrainie odrodził się tak szybko, ponieważ w okresie „zimnej wojny” był wspierany przez Zachód w walce z ZSRR i blokiem wschodnim.

W polskich elitach politycznych – podkreślił Zapałowski – nie ma świadomości z jakim partnerem mają do czynienia na Ukrainie. Dominuje myślenie życzeniowe i ideologiczne. Nie ma wśród tych elit elementarnej wiedzy o współczesnej Ukrainie. Przede wszystkim o tym, że u podstaw budowy Ukrainy po 1991 roku leżała koncepcja państwa unitarnego sprowadzająca się do tego, że Ukraińcy zachodni mieli ukrainizować wschodnią, rosyjskojęzyczną cześć Ukrainy. Założono politykę konfrontacyjną jednej części Ukrainy w stosunku do drugiej, co w konsekwencji doprowadziło do rozpadu tego państwa po przewrocie z 2014 roku.

Polskie elity nie znalazły sobie na Ukrainie innego partnera poza nacjonalistami i wspierają ich działania (ze swej strony dodam, że partnera tego znalazła im ambasada USA). Zdaniem Zapałowskiego polityka polska i polityka nacjonalistów ukraińskich faktycznie przyczynia się do realizacji polityki rosyjskiej, która po 2008 roku zmierza do wypchnięcia nacjonalistów z Ukrainy do zachodniej części tego państwa (teza do przemyślenia).

Zapałowski zauważył, że coraz bardziej realna jest konfrontacja na Ukrainie pomiędzy oligarchami i nacjonalistami. Po czyjej stronie stanie wówczas Polska – pytał (moim zdaniem po tej, którą wskaże ambasada USA). Zwrócił też uwagę, że Ukraina jest państwem eksploatowanym przez oligarchów, z budżetem na poziomie województwa mazowieckiego i PKB porównywalnym z najbiedniejszymi krajami afrykańskimi. Ma o 20 proc. wyższy niż Polska poziom najcięższych przestępstw kryminalnych. Czy to jest partner dla Polski – pytał.

W konkluzji swojego wstąpienia jeszcze raz podkreślił, że polskie elity nie mają realnej wiedzy na temat tego kraju. Poruszają się w kręgu własnych wyobrażeń i dawno przebrzmiałych mitów. Dlatego polska polityka wobec Ukrainy jest pozbawiona realizmu. Dlatego PiS miota się od ściany do ściany – z jednej strony mamy oświadczenie ministra Waszczykowskiego, że Ukraina z Banderą do UE nie wejdzie, a z drugiej strony utrzymuje się probanderowskiego ambasadora w Kijowie i dopuszcza do głosu lobby ukraińskie z „Gazety Polskiej”.

W niedzielę 9 lipca…

środowiska kresowe zorganizowały uroczystość przed Grobem Nieznanego Żołnierza. Uczestniczyła w niej kompania honorowa Wojska Polskiego, ale ceną za jej obecność było odczytanie tzw. apelu smoleńskiego. Witold Listowski – prezes Patriotycznego Związku Organizacji Kresowych i Kombatanckich – oraz ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski dali w swoich wystąpieniach wyraz dezaprobacie wobec braku patronatu prezydenta RP nad obchodami społecznymi, o czym prezydent Andrzej Duda poinformował w oschłej formie organizatorów w ostatniej chwili.

Ksiądz Isakowicz zapytał w związku z tym czy kresowianie są dziećmi gorszego prezydenta. Zwrócił uwagę, że 10 lipca na Krakowskim Przedmieściu – na tzw. miesięcznicy smoleńskiej – będzie obecny cały rząd i większość posłów PiS, a na uroczystość upamiętniającą ludobójstwo na narodzie polskim przybył jeden wiceminister.

Z patriotycznymi przemówieniami przedstawicieli środowisk kresowych oraz posłów Roberta Winnickiego (niezrzeszony) i Piotra Zgorzelskiego (PSL) kontrastowały wystąpienia oficjalnych przedstawicieli władz. Byli nimi wiceminister obrony narodowej oraz pani w randze dyrektora departamentu, reprezentująca Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, a także poseł PiS Andrzej Melak, który odczytał list od marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego.

List ten zaczynał się od tego, że Kresy Wschodnie były w XIX wieku pod zaborem rosyjskim. Kilka dni później dowiedziałem się, że kończył się słowami potępienia operacji „Wisła”, ale fragment ten w ostatniej chwili wykreślił prof. Jan Żaryn. Najwidoczniej marszałek Sejmu nie wiedział, że środowiska kresowe uważają operację „Wisła” za działanie zgodne z polską racją stanu, które położyło kres ludobójstwu ukraińskiemu na narodzie polskim.

Najbardziej zdumiewające było wystąpienie pani dyrektor z Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych. Po podejściu do mikrofonu pani ta stwierdziła, że nic nie może powiedzieć, ponieważ o wysłaniu ją na tę uroczystość dowiedziała się w ostatniej chwili. Następnie rozłożyła ręce, powiedziała „Cześć i chwała bohaterom” i na tym zakończyła swoje wystąpienie. Prawdopodobnie nie za bardzo wiedziała w jakiej uroczystości uczestniczy. Może skojarzyła ją sobie z licznymi celebrami na cześć tzw. żołnierzy wyklętych.

Wobec braku patronatu prezydenta RP nad uroczystościami społecznymi Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa banderowskiego patronat ten objęli marszałkowie województw mazowieckiego, dolnośląskiego i opolskiego.

Na uroczystości przed Grobem Nieznanego Żołnierza był obecny marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik (PSL), a z bardziej znanych osobistości zaangażowanych w działalność kresową także gen. Mirosław Hermaszewski – ocalony jako dziecko z rzezi wołyńskiej. Następnie odbył się Marsz Pamięci do katedry polowej Wojska Polskiego, w którym uczestniczyło kilkaset osób.

Adam Struzik przy Grobie Nieznanego Żołnierza

Na Krakowskim Przedmieściu przywitała go pikieta Komitetu Obrony Demokracji z transparentem „Hitler-endek dwa bratanki”. Rozumiem, że było to oficjalne stanowisko szeroko rozumianej formacji liberalnej wobec święta 11 lipca.

Na mszy w katedrze polowej również zabrakło biskupa polowego WP. Odczytany w jego imieniu list zawierał sformułowania ostrożne i ogólnikowe.

Obchody społeczne Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa banderowskiego odbyły się poza Warszawą w wielu innych miastach Polski, m.in. we Wrocławiu, Lublinie, Żarach, Rzeszowie, Przemyślu, Gnieźnie, Krakowie, Oświęcimiu. Przeważnie z udziałem władz samorządowych. Wymowne było milczenie wobec tych uroczystości i samej rocznicy 11 lipca na łamach „Gazety Polskiej”.

11 lipca w Warszawie…

miały natomiast miejsce obchody państwowe przed Grobem Nieznanego Żołnierza i pod pomnikiem na Skwerze Wołyńskim. Niestety bez udziału prezydenta i premier Beaty Szydło, która wystosowała tylko zdawkowy list do uczestników.

Jedynym pozytywnym akcentem było odsłonięcie tablicy informacyjnej przy pomniku na Skwerze Wołyńskim, na którym znalazło się słowo „ludobójstwo” – słowo, przed którym bardzo długie lata wzbraniał się establishment polityczno-medialny III RP, wykreślając go z uchwał i oficjalnych wystąpień, usuwając z publikacji, deprecjonując na łamach „Gazety Wyborczej”.

Tuż przed świętem 11 lipca prezydent Andrzej Duda udał się na urlop do Juraty. Najwidoczniej obawa przed oburzeniem opinii publicznej spowodowała, że tego dnia pojawił się jednak pod pomnikiem wołyńskim w Gdańsku, gdzie zorganizowano improwizowaną uroczystość z udziałem kilku urzędników i przewodniczącego NSZZ „Solidarność”.

W krótkim wystąpieniu prezydent oświadczył, że „Jako naród, jako społeczeństwo, musimy o nich [ofiarach ludobójstwa – BP] pamiętać i musimy zawsze o tym przypominać – nie po to, by podsycać niechęć wobec narodu ukraińskiego, absolutnie nie po to. Wręcz przeciwnie – musimy pamiętać o tym, jako o ostrzeżeniu i musimy pamiętać o tym, jako o elemencie budowania dobrych relacji pomiędzy naszymi narodami, jak najlepszych. Musimy je budować na uczciwej pamięci i na nazywaniu spraw po imieniu, takimi, jakimi one rzeczywiście były, bo dobre relacje między narodami można budować tylko i wyłącznie na prawdzie” [1]. [Pierdu, pierdu, że tak to krótko skomentuję – admin]

Problem w tym, że establishment polityczny III RP przed tą pamięcią nadal się broni, czego dowiodły pierwsze obchody Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa banderowskiego. Jest to nadal święto niechciane, wymuszone naciskiem społecznym i to widać w zachowaniu polityków partii rządzącej i samego prezydenta.

Natomiast o budowaniu stosunków z Ukrainą opartych na pamięci i prawdzie nie ma mowy, ponieważ dzięki polityce wszystkich polskich rządów po 1989 roku do władzy na Ukrainie doszła opcja, która pamięć i prawdę o ludobójstwie wołyńsko-małopolskim neguje. Władze pomajdanowej Ukrainy dały temu wyraz tuż przed świętem 11 lipca, odmawiając zgody na ekshumację ofiar ludobójstwa wołyńsko-małopolskiego, a jako warunek tej zgody stawiając żądanie postawienia w Polsce pomników UPA.

Prezydent wspomniał też w swoim wystąpieniu, że „ze strony polskiego podziemia były także akcje odwetowe prowadzone przez Armię Krajową. Zginęli także i ludzie narodowości ukraińskiej (…)”.

Doprawdy nie wiem o co panu prezydentowi chodziło. W 1943 roku nie było na Wołyniu żadnej Armii Krajowej. Jej struktury zaczęto tam tworzyć dopiero po dokonaniu ludobójstwa przez banderowców. „Akcje odwetowe” prowadziły nieliczne polskie samoobrony, z największą w Przebrażu na czele. To historiografia banderowska w wyjątkowo bezczelny sposób określiła mianem „akcji odwetowych” rozpaczliwą obronę, która w wypadku Przebraża powiodła się – co ciągle jest przemilczane – dzięki pomocy partyzantki radzieckiej. Ten „odwet” polegał na tym, że garstka kilkunastu tysięcy niedobitków nie dała się wymordować, zadając straty bandytom z UPA.

Właśnie użycie przez prezydenta banderowskiego sformułowania o polskich „akcjach odwetowych” najlepiej świadczy o tym, że establishment III RP ma nadal problem z pamięcią i prawdą o Wołyniu oraz wymuszonym przez społeczeństwo świętem, którego nie chce. Będzie miał ten problem dopóki, dopóty będzie wyznawał tzw. wiarę ukrainną, czyli – jak to ujął Andrzej Zapałowski – patrzył na Ukrainę przez pryzmat własnych wyobrażeń i mitów, a nie faktów.

Bohdan Piętka

[1] „Prezydent: musimy pamiętać o ludobójstwie na Wołyniu i o nim przypominać”, http://www.prezydent.pl, 11.07.2017.

Myśl Polska, nr 31-32 (30.07-6.08.2017)
http://www.mysl-polska.pl

Komentarze 23 to “Niechciane święto”

  1. gosc po raz pierwszy said

    — Musi , ze w tym naszym biednym kraju najtrudniej być Polakiem . Wszelkie prawa przysluguja Przyplatajcom , jak Zydom , Niemcom , Ukraincom , roznym mniejszościom z skrzywionymi charakterami , nie daj Boze wpuscic ciapatych podrzynaczy gardel , toto dopelni nasz los .

  2. RomanK said

    POlakom ..ich status i poslednia pozycje w Polsce gwarantuje obowiazujaca Konstytutka!

  3. Moher49 said

    Przecież Polacy mają obowiązek zapominać i wszystkim przebaczać. Na pewno żyją jeszcze ci co wydłubywali oczy i rżnęli tępą piłą. Cz IPN ich szuka?, niemożliwe.

  4. Zbyszko said

    To ta wredna komuna kręciła filmy i wydawała książki o zbrodni na Wołyniu? w odróżnieniu od tej upragnionej, wywalczonej „wolności” która nie chce nawet uznać tego ludobójstwa?

  5. Joe said

    Polska nie jest suwerenna. Wystarczy tylko popatrzec jak idealnie „nasze” wladze chodzi na pasku Waszyngtonu.

  6. irtur said

    Osip Szczynukowicz, dziad bula-komora, w 1920 r. dzielnie parł na Warszawę z oddziałami bolszewików. Pojmany do niewoli przez wojska polskie, zbiegł. Ukrywał się na kresach, gdzie zmienił nazwisko na „Komorowski”

  7. Anna said

    Ludobójstwo było zemstą za spalone w II RP cerkwie. Piłsudski był agentem niemieckim, Bandera też. Niemcy chcą nas skłócić z Ukrainą, bo połączenie naszych sił odbiera im szanse na wschodnie gubernie. Obecnie ruchy banderowskie są nadal wskrzeszane przez Niemców i ciężko doprawdy politykom manewrować między wolą wsparcia naszych braci a egzekwowaniem pamięci ludobójstwa. Jedynie połączenie Polski z Ukrainą i Rosją może dać koniec żydowskim i niemieckim zapędom na odebranie Słowianom państw.

  8. Sebastian said

    Dziękuję za bardzo dobry artykuł. Jak widać PO (KOD) i PIS w jednym stali domu.

  9. Duce said

    Ad. 7 (Anna)
    Celne uwagi, aczkolwiek z zastrzeżeniem jaka Polska, jaka Rosja i jaka Ukraina miałyby się połączyć, bo przy obecnej konfiguracji politycznej w Polsce i na Ukrainie to uchowaj Boże.

    W uzupełnieniu dodam fragment artykułu pana Pawła Ziemińskiego (z portalu WPS):

    „Nacjonalizm ukraiński ( zapewniając mu dążenie do cywilizacyjnego rozwoju i politycznego równouprawnienia) – musi być oczyszczony z żydo-baderowszczyzny oraz antypolskiego i antyrosyjskiego zainfekowania, natomiast polski nacjonalizm oczyszczony z żydo-katolickiej i żydo-anglosaskiej propagandy, antyniemieckość zrewidowana wobec podboju Niemiec przez syjonizm (w każdej postaci , od skrajnego, szowinistycznego rasizmu, do syjonistycznego lewactwa i ekofaszyzmu ), antyukraińskie nastawienie winno ulec rewizji, ale nie bezwarunkowej (patrz wyżej), w świetle wielu grzechów I Rzeczypospolitej i Kościoła, polskiego wielkopańskiego sobiepaństwa oraz zdradzieckiej, obłąkańczej polityki piłsudczyzny z lat międzywojennych.”

  10. Duce said

    PS
    Zapomniałem dodać link do całego artykułu:
    https://wiernipolsce1.wordpress.com/2017/07/25/miedzymorze-czy-izrael-bis/

  11. Sebastian said

    Re: 7 Co to k… za usprawiedliwienie ? Rewindykacja cerkwi po odzyskaniu przez Polskę niepodległości miała zupełnie inne podłoże niż zbrodnie upa na bezbronnych Polakach ( starcach, kobietach i dzieciach ). Inicjowana była przez kręgi ludzi skażonych rusofobią i wymierzona na złość Rosji zupełnie podobnie czynią to odpowiedniki w obecnej Polsce burząc pomniki i wymazując pamięć o wyzwoleniu naszego kraju przez armię czerwoną. banderowcy w odwecie też palili kościoły katolickie tyle, że podczas mszy świętej przepełnione wiernymi. Ja osobiście nie chcę mieć nic wspólnego z Ukrainą, to były Polskie ziemie ucywilizowane przez Polaków. ukraińska krew to wroga krew, żaden ukrainiec nie jest moim bratem.

  12. mED said

    Zastanówmy się wszyscy, czy Dzień Pamięci o Ludobójstwie możemy opisywać słowem: święto?

  13. peacelover said

    …i znowu ignoruje sie kompletnie role zydow !!! …A ktoz to sa KOLOMOJSKI , PATROSZENKO, HROJSMAN , JAROSZ itd itp..

    Do dyskutantow zupelnie nie dociera znany powszechnie fakt istnienia PLANOW syjonistycznej swiatowej choloty, by na terenie
    obecnej Polski i upadliny stworzyc wygodny hotel dla NARODU WYBRAKOWANEGO !!!! ….bo to jest glowny cel calego burdelu !!!!!!!!
    A w naszym „polskim rzondzie” taki DUDA to kto(?) … napewno nasz polski patriota?, albo michnik, albo kaczor itd itp !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    Tu teraz chodzi im (..tym chazarom!) o zatarcie wszelkich zgrzytow miedzy Polakami a upadlincami !!!! choc nie za bardzo im wychodzi ?!?! ale .
    cel jest jeden, by umozliwic polaczenie Polski i upadliny i…. masowa imigracje z Israela tu do nas !!!!! a Niemcy tutaj sie nie licza !!!!
    liczy sie elita syjonistyczna w USA. !!!! i… to jest nasza polska tragedia !!!!!

  14. Anna said

    Duce
    Trump obiecywał ocieplenie stosunków z Rosją, zobaczymy.

  15. Isia said

    … Pan mED …

    … słuszna uwaga – to niechciane, przez rządzące żydostwo, upamiętnienie a nie święto …

  16. peacelover said

    add 14 Pani ANNA

    ….I jak to nie wdziecznie zapatrzyc sie w slup, albo zakochac sie bez wzajemnosci !!!!! :

    ….wlasnie te yankeskie kretyny nalozyly nowe sankcje na Rosje !!!!!

    …..ale tym razem Putin juz nie zamierza darowac !!!!!!


  17. kura domowa said

    Oswiecim to pikus w porownaniu z rzezia wolynska

  18. MatkaPolka said

    18 lipca na stronie Ministerstwa Obrony Rosji opublikowało dokumenty i faktów historycznych dotyczących życzliwego nastawienia ludności polskiej i duchowieństwa do żołnierzy Armii Czerwonej” — oznajmił rzecznik resortu obrony generał-major Igor Konaszenkow.

    Banderowski IPN i PiS chcą fałszować historie odmawiając faktu oswobodzenia polski przez Armie Czerwona spod okupacji niemieckiej i uratowania narodu polskiego przed eksterminacją (GeneralPlan Ost) i wyrznięciem przez UPA

    Ministerstwo Obrony odpowiedziało na oskarżenia Warszawy o fałszowanie historii

    https://pl.sputniknews.com/polska/201707285976948-Rosja-Ministerstwo-Obrony-reakcja-Warszawa-oskarzenia

    Rosyjskie Ministerstwo Obrony skomentowało oświadczenie polskiego Instytutu Pamięci Narodowej, który nazwał niedawną publikację dokumentów archiwalnych na temat wyzwolenia Polski spod okupacji nazistowskiej „fałszowaniem historii”.

    „Trudno było się spodziewać innego komentarza ze strony tak zwanego Instytutu Pamięci Narodowej. Zaskoczyło jedynie spowolnienie złośliwej reakcji jego „specjalistów”, którzy po prostu nie mają jak zdementować opublikowanych 18 lipca na stronie Ministerstwa Obrony Rosji faktów historycznych dotyczących życzliwego nastawienia ludności polskiej i duchowieństwa do żołnierzy Armii Czerwonej” — oznajmił rzecznik resortu obrony generał-major Igor Konaszenkow.

    © AP Photo/ Alik Keplicz
    Hej na koń, lance w dłoń, Moskala goń, goń, goń!

    Dodał, że Ministerstwo Obrony będzie dalej publikować dokumenty historyczne ze swoich archiwów zarówno na temat historii II wojny światowej, jak i innych okresów historycznych.

    „By uniemożliwić rusofobom z obecnych „instytutów” zacofania i kontuzji historycznej w Polsce, na Ukrainie i w innych państwach „nowoeuropejskich” dalsze okłamywanie swoich narodów, fałszując historię Wielkiej Wojny Ojczyźnianej” — podsumował Konaszenkow.

    Kolejna kość niezgody. Tym razem dokumenty z II wojny światowej

    https://pl.sputniknews.com/polska/201707285977403-sputnik-ipn-polska-zsrr-historia

    Polski Instytut Pamięci Narodowej oświadczył, że wszystkie dokumenty zostały wyrwane z kontekstu. Z kolei wdzięczność okazywaną radzieckim żołnierzom i apele o pomaganie Armii Czerwonej nazwał „epizodycznymi czy lokalnymi reakcjami” umęczonego wojną narodu polskiego. MO Rosji już udzieliło oficjalnej odpowiedzi w tej sprawie.

    „Trudno było się spodziewać innego komentarza ze strony tak zwanego Instytutu Pamięci Narodowej. Zaskoczyło jedynie spowolnienie złośliwej reakcji jego „specjalistów”, którzy po prostu nie mają jak zdementować opublikowanych 18 lipca na stronie Ministerstwa Obrony Rosji faktów historycznych dotyczących życzliwego nastawienia ludności polskiej i duchowieństwa do żołnierzy Armii Czerwonej” — oznajmił rzecznik resortu obrony generał-major Igor Konaszenkow.

  19. MatkaPolka said

    Odtajnione radzickie dokumenty

    http://poland1944.mil.ru

  20. MatkaPolka said

    Wiktor Poliszczuk, historyk i politolog, niestrudzony badacz Integralnego Nacjonalizmu ukraińskiego i zbrodni UPA poświecił ponad 20 lat pracy w oparciu o archiwa ukraińskie i rosyjskie

    Twierdzi, że środowisko Gazety Wyborczej oraz IPN to siedlisko zwolenników UPA i fałszerzy historii

    Warto przypomnieć jego prace

    Tu linki do jego artykułów

    http://www.jednodniowka.pl/articles.php?cat_id=5

    Podręcznik nacjonalizmu ukraińskiego cz.3
    Ważny tekst prof. Wiktora Poliszczuka!!! Analiza antypolskiej książki Romana Wysockiego „Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów w Polsce w latach 1929 – 1939”. Apoteoza szowinizmu ukraińskiego, pięknie wydana za państwowe pieniądze. Katastrofalny stan nauki polskiej.

    Faszyzm ukraiński – definicja.
    Ukraińscy nacjonalistyczni teoretycy twierdzą, że faszyzm jest ustrojem państwowym, a więc nie ma podstaw do kwalifikowania ruchu ideologiczno-politycznego (OUN), który nie doprowadził do powstania państwa, jako ruchu faszystowskiego…

    Gwałtu na prawdzie historycznej ciąg dalszy
    Niewydrukowana odpowiedź na kłamstwa Gazety Wyborczej

    Integralny nacjonalizm ukraiński jako odmiana faszyzmu (krótki wykład) cz.1

    Integralny nacjonalizm ukraiński jako odmiana faszyzmu (krótki wykład) cz.2

    Kryzys na Ukrainie.
    Co się na dzień 26 listopada 2004 roku dzieje na Ukrainie? Kto jest za to odpowiedzialny? Jakie skutki może pociągnąć za sobą usiłowanie dokonania przewrotu w państwie? Jako prawnik i politolog spróbuję odpowiedzieć na te pytania bez gniewu i politycznego zaangażowania, bez emocji, licząc się tylko z prawem i faktami. Liczę się przy tym z tym, że nie wszyscy, zaangażowani emocjonalnie lub politycznie ludzie, pogodzą się z moimi ocenami. Ja, jako prawnik i politolog, w ocenach wydarzeń nie mogę kierować się emocjami, ani też sympatiami politycznymi.

    Nacjonaliści ukraińscy w ekipie rządzącej W. Juszczenki.
    Na Ukrainie zakończyła się euforia wyborcza, funkcję premiera W. Juszczenko powierzył podejrzanej o multimilionowe malwersacje Julii Tymoszenko. Został powołany nowy rząd Ukrainy, zostali mianowali nowi obowodowi gubernatorzy…

    Nacjonalizm ukraiński – zwięzła charakterystyka część 1
    Encyklopedyczne ujęcie tematu.

    Nacjonalizm ukraiński – zwięzła charakterystyka część 2

    Podręcznik nacjonalizmu ukraińskiego cz.1
    Ważny tekst prof. Wiktora Poliszczuka!!! Analiza antypolskiej książki Romana Wysockiego „Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów w Polsce w latach 1929 – 1939”. Apoteoza szowinizmu ukraińskiego, pięknie wydana za państwowe pieniądze. Katastrofalny stan nauki polskiej.

    Podręcznik nacjonalizmu ukraińskiego cz.2
    Ważny tekst prof. Wiktora Poliszczuka!!! Analiza antypolskiej książki Romana Wysockiego „Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów w Polsce w latach 1929 – 1939”. Apoteoza szowinizmu ukraińskiego, pięknie wydana za państwowe pieniądze. Katastrofalny stan nauki polskiej.

    Przyczyny mordów dokonanych przez banderowców na ludności ukraińskiej cz.I
    Wiktor Poliszczuk tym razem analizuje zbrodnie banderowskie na ludności ukraińskiej

    Przyczyny mordów dokonanych przez banderowców na ludności ukraińskiej cz.II
    Prof. Poliszczuk tym razem analizuje zbrodnie banderowskie dokonane na ludności ukraińskiej

    Recenzja książki Wiktora Poliszczuka Gorzka prawda. Cień Bandery nad zbrodnią ludobójstwa
    Recenzja nowego wydania fundamentalnej pracy prof. Poliszczuka, pióra p. Agaty Kotowskiej.

    Relatywizm moralności Wiktora Juszczenki
    Śmierć człowieka następuje w bardzo różny sposób. Gdy jest wynikiem choroby, wypadku lub starości – opłakujemy zmarłego. Tragiczną jest śmierć zadana umyślnie człowiekowi przez innego człowieka. Szczególnie tragiczną jest śmierć zadana z motywów politycznych. Bardziej jeszcze tragiczną jest śmierć zadana z powodu przekonań politycznych czy religijnych albo za przynależność narodową ofiary..

  21. MatkaPolka said

    362 sposoby UPA na mordowanie Polaków

    http://wmeritum.pl/362-sposoby-upa-mordowanie-polakow/33331

    W lutym 1943 roku UPA (Ukraińska Powstańcza Armia) rozpoczęła masową eksterminację ludności polskiej mieszkającej na Wołyniu. W wyniku „rzezi wołyńskiej” na samym tylko Wołyniu śmierć poniosło nie mniej niż 120,000 tysięcy Polaków i około 80,000 tysięcy Ukraińców (wg Poliszczuka). Poniżej prezentujemy 362. sposoby na torturowanie i mordowanie obywateli Polski, stosowane przez UPA i współpracującej z nią ludności ukraińskiej.

  22. Anna said

    Kura Domowa Oświęcim i Wołyń to inicjatywa tych samych, niemieckich nazistów i żydów

Sorry, the comment form is closed at this time.