Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Powstanie 1944 – temat ciągle żywy

Posted by Marucha w dniu 2017-07-30 (Niedziela)

Od pierwszego wydania naszej książki „W imię czego ta ofiara? Obóz narodowy wobec Powstania Warszawskiego” minęło osiem lat.

Czy w tym czasie nasza wiedza o Powstaniu Warszawskim poszerzyła się? Czy w dyskusji, jaka się nadal na ten temat toczy pojawiły się nowe wątki? I jak mają się one do tez zawartych w naszej książce?

Przede wszystkim należy powiedzieć, że polityzacja i ideologizacja dyskursu na temat powstania trwa nadal, choć mit powstania został w ostatnich latach przelicytowany przez mit „żołnierzy wyklętych”.

Co ciekawe, największymi zwolennikami mitu „żołnierzy wyklętych” są ci publicyści i historycy, którzy nie pozostawiają suchej nitki na dowódcach AK, którzy podjęli decyzję o walce w Warszawie w dniu 1 sierpnia 1944 roku.

Są to m.in. Sławomir Cenckiewicz, Piotr Zychowicz i Rafał Ziemkiewicz.

Z tematem naszej pracy ma to związek bezpośredni, bo posiłkując się krytycznym stanowiskiem obozu narodowego wobec powstania, historycy ci uprawiają jednocześnie bezkrytyczny kult podziemia zbrojnego po 1944 roku, kreując nowy mit o wielkim „antysowieckim powstaniu”, wyolbrzymiając przy okazji liczbę jego uczestników. W tej narracji AK powoli staje się organizacją nie tylko mniejszą niż „wyklęci”, ale także podejrzaną z powodów politycznych.

Dlaczego? Bo – zgodnie z ta nową wykładnią dziejów najnowszych – nie tylko doprowadziła do klęski Powstania Warszawskiego, to w dodatku „kolaborowała z Sowietami”.

Tak oto, jedno z powstań, warszawskie, wymierzone przeciwko Niemcom – jest złe, a drugie „antysowieckie”, a w zasadzie tak naprawdę przeciwko państwu powstałemu w 1944 – dobre, a nawet chwalebne.

Wiąże się to ściśle z jawną już gloryfikacją koncepcji tzw. opcji niemieckiej, dobitnie sformułowaną przez Piotra Zychowicza w książce „Pakt Ribbentrop-Beck” (2012) i rozwiniętą w książce „Opcja niemiecka. Czyli jak polscy antykomuniści próbowali porozumieć się z Trzecią Rzeszą” (2014).

Tak więc, w 1939 roku Polska nie powinna walczyć z Hitlerem, tylko zawrzeć z nim sojusz, a w czasie wojny absolutnie nie walczyć z Niemcami, tylko z Sowietami. Biorąc to pod uwagę można zrozumieć intencje i główne tezy książki Piotra Zychowicza pt. „Obłęd`44. Czyli jak Polacy zrobili prezent Stalinowi wywołując Powstanie Warszawskie” (2013).

Słuszna krytyka dowództwa AK, często zbieżna z tym, co mówili i pisali przedstawiciele obozu narodowego, jest jednak w narracji Zychowicza podporządkowana tezie ideologicznej o priorytecie walki z „komunizmem” i Sowietami a nie z Niemcami. To była – według niego – największa zbrodnia Komendy Głównej AK. Albowiem z punktu widzenia wojskowego powstanie było skierowanie właśnie przeciwko Niemcom, wpisywało się więc w walkę całego narodu polskiego, od samego początku, czyli od września 1939 roku – z tym właśnie państwem.

Walka AK w Warszawie w 1944, choć nieprzygotowana i tragiczna w skutkach – była jednak konsekwencją uczestnictwa Polski w walce koalicji antyhitlerowskiej przeciwko Niemcom. I to jest główny zarzut Zychowicza, a nie to, że była to walka, którą podjęto pochopnie i nierozważnie. Jest to dla niego tylko dogodnym argumentem mającym uzasadnić tezy głoszone po wojnie przez Józefa Mackiewicza. Dlatego też książka Zychowicza o powstaniu jest mimo jej zalet bałamutna i niewiarygodna.

Owszem, była ona bez wątpienia sukcesem wydawniczym, który przekonał autora o jego wielkości i zachęcił do pisania następnych, już jednak znacznie mniej popularnych. Od samego też początku jego historiozofia spotkała się z ostrą krytyką, także wśród prawicowych publicystów. Warto tu wymienić publikację tygodnika „Do Rzeczy” pt. „Obłęd – 1944 czy 2013?”, w której wypowiedzieli się tacy autorzy, jak Sławomir Cenckiewicz, Piotr Gontarczyk, Łukasz Warzecha, Piotr Semka czy Bronisław Wildstein.

Np. Piotr Gontarczyk napisał na ten temat tak: „Obłęd ’44” to karykatura historii, w której wielu polskich polityków i dowódców odmalowano jako głupków, alkoholików, zdrajców oraz ruskich agentów. Książka nie spełnia przy tym minimalnych kryteriów formalnych pracy naukowej (brak źródeł cytatów), a nawet solidnego dzieła dziennikarskiego. Brutalność ataków i bezwzględność w odzieraniu Polaków z sacrum pobiła tu wszystko, co dotychczas w tej kwestii napisano. Szkody, jakie autor wyrządził polskiej historii i współczesności, są trudne do oszacowania”.

Ostatnio spór dotyczący twórczości Zychowicza rozgorzał na nowo. Po tym, jak napisał on, że AK „kolaborowała z Sowietami”, komentując słowa ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza” („Polska była jedynym narodem, jedynym państwem, które nigdy nie kolaborowało ani z sowieckim, ani z niemieckim zaborcą, które nie stworzyło podczas drugiej wojny światowej rządu kolaborującego”) – odezwał się Piotr Zaremba, który napisał na portalu wpolityce (29 maja 2017): „Przyrzekłem sobie, że nie będę komentował twórczości Piotra Zychowicza. Bo jakakolwiek debata nobilituje twórczość w stylu political fiction, zabarwioną na dokładkę czytelnymi intencjami politycznymi. A ów autor jest wyraźnie zainteresowany rozgłosem, jeśli nie skandalem, co przelicza się potem na zyski z kolejnych produkowanych coraz bardziej gorączkowo tytułów. Nieprzypadkowo te tytuły są prowokacjami. Nie powinno się ulegać takim prowokacjom”.

Z kolei Zychowicz replikował na portalu „Do Rzeczy” (30 maja 2017): „Aby podjudzić na mnie czytelników [Zaremba] twierdzi, że „zniesławiam wykonawców” akcji „Burza”. Tymczasem już chyba setki razy pisałem, że moja krytyka nie jest wymierzona w zwykłych żołnierzy AK, którzy wypełnili swój żołnierski obowiązek wzorowo. Uważam, że powinniśmy być z nich dumni. Krytycznie oceniam natomiast dowódców AK, którzy wydali rozkazy nakazujące witać na polskiej ziemi sowieckiego okupanta i pomagać mu w walce z Niemcami. Przyniosło to katastrofalne skutki w postaci masowych aresztowań AK-owców przez NKWD. Wielu z tych polskich patriotów zostało zamordowanych lub wywiezionych do łagrów. Wydając rozkaz do przeprowadzenia akcji „Burza” dowództwo AK podało Sowietom swoich żołnierzy na tacy. Był to czysty obłęd, za który zapłaciliśmy straszliwą, krwawą cenę. Szminkowanie historii, jakie uprawiają nasi brązownicy historii, nie jest w stanie ukryć tego smutnego faktu”.

Jakie jest wobec tego nasze stanowisko? Nie uległo ono zmianie od czasu wydania tej książki po raz pierwszy w 2009 roku. Żył jeszcze wtedy Wiesław Chrzanowski, który zgodził się napisać krótki wstęp, będący jej głównym mottem. W naszym przekonaniu, jest on nadal aktualny.

Obóz narodowy, z jednej strony, zawsze uważał, że nieudane powstania, polityczny romantyzm i chciejstwo – były często przyczyną tragedii, z drugiej twierdził zawsze, że to Niemcy były od końca XVIII wieku głównym i najbardziej niebezpiecznym wrogiem narodu polskiego. II wojna światowa była zwieńczeniem tego złowrogiego procesu. Została zagrożona biologiczna egzystencja narodu polskiego, dlatego pod koniec wojny nakazem nie tylko politycznym, ale i moralnym było oszczędzanie polskiej krwi.

Z tego punktu widzenia Powstanie Warszawskie było zaprzeczeniem tej strategii. Naraziło wielkie miasto, i mieszkającą tam ludność, na bezsensowne straty, na zagładę, i to w końcówce wojny, która była już militarnie rozstrzygnięta!

Nie był natomiast błędem sam fakt walki zbrojnej z Niemcami, z wrogiem, którego cały naród polski uznawał wtedy, i słusznie, za śmiertelnego wroga. Ta walka, którą musiała prowadzić AK, nie musiała i nie mogła toczyć się jednak wewnątrz stolicy Polski, co jasno i dobitnie twierdził gen. Stefan Rowecki „Grot”. W naszym przekonaniu, nakazem realizmu politycznego, wbrew temu co się obecnie twierdzi, było także zaprzestanie walki zbrojnej z nową władzą po 1944 roku. Takie było zresztą oficjalne stanowisko Stronnictwa Narodowego na emigracji i większej części struktur cywilnych w podziemiu.

Mając to na uwadze, zwracamy uwagę na dwie naukowe publikacje, które ukazały się po 2009 roku.

Pierwsza z nich to praca Aleksandry Richie pt. „Warszawa 1944. Tragiczne powstanie” (2013), w której autorka położyła główny akcent na gehennę ludności cywilnej (rzeź Woli) i błędność kalkulacji wojskowych KG AK.

Ale większy ciężar gatunkowy ma książka prof. Andrzeja Leona Sowy pt. „Kto wydał wyrok na miasto? Plany operacyjne ZWZ-AK (1940-1944) i sposoby ich realizacji” (Kraków 2016). Ta licząca 822 strony praca naukowa jest podsumowaniem dorobku historiografii polskiej na ten temat i najważniejszą książką o powstaniu od czasu ukazania się pracy nieżyjącego już Jana Ciechanowskiego „Powstanie warszawskie: zarys podłoża politycznego i dyplomatycznego” (Londyn, 1971).

Sowa potwierdza w całej rozciągłości ustalenia Ciechanowskiego o wielkiej pomyłce KG AK, której nic nie może usprawiedliwić. W jednym z wywiadów („Dziennik Polski”, 26 lipca 2016) prof. Sowa mówił:

„Przykro mi bardzo, ale dowództwo Armii Krajowej, inicjując powstanie bez przygotowania zapomniało o podstawowej sprawie dla wojskowych: nie miało wiedzy o zamiarach nieprzyjaciela i o tym, co się działo na froncie. Więcej, powstanie nie miało żadnych celów wojskowych, lecz jedynie polityczne. To starałem się dowieść w swojej książce (…) Można z moim stanowiskiem polemizować, lecz proszę jednak o zapoznanie się z przedstawionymi przeze mnie dokumentami. Jak można inaczej interpretować zamysł, by powstańczy czyn „wstrząsnął sumieniem świata”? A już po jego zakończeniu wysocy oficerowie, m.in. płk Jan Rzepecki, boleli, że powstanie trzeba było szybciej rozpocząć. Takie myślenie pokazuje, że ci ludzie nie liczyli się z realiami, skutkami. Cechowało ich myślenie „legionowe”. Ludzie, którzy zadecydowali o jego wybuchu, czyli gen. Tadeusz Pełczyński, gen. Leopold Okulicki, płk Józef Szostak, to byli ludzie z I Brygady. Pamiętali o nauce Józefa Piłsudskiego, że, upraszczając, liczy się czyn, a ci, którzy go nie podejmują, to tchórze”.

W zakończeniu swojej książki autor sformułował chyba najostrzejszą ocenę, na jaką zdobył się polski zawodowy historyk: „Uważam, że wywołanie powstania w Warszawie to czyn jednoznaczny z wzięciem jako zakładników kilkuset tysięcy cywilnych mieszkańców stolicy. Branie zakładników po to, by za ich życie uzyskać określone ustępstwa polityczne, jest procederem nagminnie – zwłaszcza obecnie – stosowanym, ale wzięcie kilkuset tysięcy zakładników to mistrzostwo świata w tej dziedzinie”.

Jan Engelgard

Jest to posłowie do II wydania książki „W imię czego ta ofiara? Obóz narodowy wobec Powstania Warszawskiego” (red. Jan Engelgard i Maciej Motas), które ukazuje się nakładem wydawnictwa Capitalbook.

http://www.mysl-polska.pl

Komentarzy 51 to “Powstanie 1944 – temat ciągle żywy”

  1. Leszek said

    Do powstania w Warszawie namawiał niejaki Retinger mason i globalista, który po wojnie założył Grupę Bildenberg!!!

  2. JerzyS said

    Powstanie warszawskie wywołała KG AK na obce zlecenie.
    Za ten czyn powinni stanąć przed sądem wojennym , a wyrok powinien być jeden.
    Za złamanie rozkazów

    Wyrok smierci!

    Skoro nie było sądu i wyroków śmierci to widać musiieli mieć potężnych protektorów

    O stopniu penetracji KG AK przez Gestapo,
    wypowiadał się gen . prof Tadeusz Walichnowski,
    przytaczając treść rozmowy z dyrektorem archiwów w Koblencjii!

    Mówi o tym miedzy innymi doc. Józef Kossecki w jednym ze swoich wykładów.

    Jest tu też udokumentowany angielski ślad i jego agent Rettinger.
    Agent angielski wysłany przez Anglię do okupowanej Polski bez wiedzy
    rządu RP na uchodźstwie i w ścisłej tajemnicy,
    na którym próbowano wykonać wyrok śmierci przez otrucie go.

    Rosjanie też musieli mocno penetrować KG AK.

    A wiec?
    Kooperacja !

    Jakie cele osiągnęli obcy zleceniodawcy, oraz zainteresowani?

    Każdy myślący odpowie sobie sam!

  3. JerzyS said

    Leszek said
    2017-07-30 (Niedziela) @ 19:53:24

    Do powstania w Warszawie namawiał niejaki Retinger mason i globalista, który po wojnie założył Grupę Bildenberg!!!
    =======================================================================================
    Panie Leszku

    Anglia dała J. Piłsudskiemu (JP1) na wojnę domowa z maja 1926 700 tys. funtów
    JP1 wydał 540 tys. , a resztę zwrócił.
    Ciekawe ile Anglia zainwestowała w wybuch Powstania Warszawskiego?
    Wiadomym jest m że Retinger przywiózł duże sumy ,
    ale ile i jakie były inne kanały finansowania tej polskiej rebelii historycy elegancko milczą!

  4. Rokitnik said

    Czy gdyby NIE doszło do Powstania, albo gdyby wybuchło ono wcześniej…ocalilibyśmy 200 tyś Obywateli, w tym autentyczny KWIAT Młodzieży Polskiej..oto pytanie na które trudno nam i dziś odpowiedzieć. A to z tego względu, ze była to decyzja wielowątkowa. bez rozpatrzenia wszystkich aspektów /np. nieudany zamach na Hitlera w Gierłoży/ zarówno taktycznych jak militarnych. Francuzi też mieli swoje ”powstanie w Paryżu ” pod koniec wojny ale wowczas tuż, obok lądowali w Normandii Amerkanie i Brytole i Holendrzy i Czesi i Polacy,,- jedym słowem koalicja any Niemiecka !
    Powstanie mialoby sens gdyby lądowanie sojuszników szło od Balkanów, niejako odcinając Sowietom drogę powrotną. Miałoby sens gdyby na terenie Polski wylądowały dywizje Generałów; Maczka, Sasabowskiego i lotnicy z Dywizjonów Polskich w Anglii !
    W każdym innym czasie i konfiguracji wojennej – Powstanie musiało zakończyć sie KLĘSKĄ i dlatego ów ” wybór ” jest zbrodnią,
    Powiadają, ze ta OFIARA uzmysłowiła Stalinowi, że nie waro wcielać Polski w skład republik Sowieckich, stąd cieszyliśmy się dośc duża autonomią, wśród demoludów. Marna to pociecha…bo nawe TEGO nie potrafiliśmy prawidłowo wykorzystać z braku autentycznej ELITY wymordowanej w Katyniu oraz kazamatach UB w czystkach po wojennych.
    Ech, MY po prostu nie umiemy stać się tymi, którzy ROZDAWALIBY KARTY Historii…

  5. Isia said

    … Powstanie Warszawskie w oczach niemieckiej propagandy – z kronik filmowych nakręconych przez niemiecką wytwórnię filmową UFA … tak Niemcy niszczyli Warszawę …

    http://www.wawalove.pl/Tak-nazisci-niszczyli-Warszawe-Powstanie-w-oczach-niemieckiej-propagandy-a25993/180

  6. Isia said

    … Instytut Pamięci Narodowej chce odnaleźć szczątki gen. „Grota” Roweckiego …

    … gen. Stefan Rowecki pseudonim „Grot” był Komendantem Głównym Związku Walki Zbrojnej a od 1942 roku – dowódcą Armii Krajowej … aresztowany przez Gestapo w Warszawie w dniu 30 czerwca 1943 roku, później (w połowie lipca 1943 roku) umieszczony w obozie koncentracyjnym w Sachsenchausen … 1 sierpnia 1944 roku Heinrich Himmler, na wieść o wybuchu powstania w Warszawie, nakazał niezwłocznie zgładzić gen. „Grota” Roweckiego …

    … pod koniec lipca br. na terenie byłego obozu koncentracyjnego w Sachsenchausen przebywał wiceprezes IPN prof. Krzysztof Szwagrzyk, który m. in. powiedział cyt. …

    …”jesteśmy w tej chwili w miejscu, gdzie w 1944 roku przebywał przed swą śmiercią gen. „Grot” Rowecki (…) wiemy, że zamordowano go w pierwszych dniach Powstania Warszawskiego, wiemy, że potem jego szczątki zostały skremowane i gdzieś tutaj pogrzebane” … więcej pod linkami:

    https://kresy.pl/wydarzenia/regiony/polska-regiony/ipn-chce-odnalezc-szczatki-gen-roweckiego/
    http://www.radioszczecin.pl/6,357425,poszukiwanie-urny-z-prochami-gen-stefana-rowecki&s=1&sp=1

  7. Isia said

    … Powstanie Warszawskie 1944 – film dokumentalny …

  8. nasor said

    Beznadzieja. Te zrywy, powstania, brak świadomości narodowej, zrozumienia dwujęzycznych. Polacy ewidentnie na przekor sobie skazali się na diasporę z żydami, we własnym kraju. Śmiertelnie to dziwne i przerażające, te mordy kusych wrodzone w polskość, jak wrzód w dupe i rak w mózg.

  9. Isia said

    … Godzina W … Lao Che …

  10. Fuzja said

    „Od 70 lat toczyły się dywagacje jakie były motywy działania , nadzieje oraz kwalifikacje sprawców tej katastrofy narodowej, jaką było powstanie. W zamieszczonych poniżej publikacjach znani historycy zgodnie ustalili, że glówni sprawcy, czyli Okulicki, Bor-Komorowski, Pełczynski i Chuściel, byli ludżmi bez wyobrażni politycznej, bez poczucia opowiedzialności i byli też dyletantami w sprawach ówczesnych środków walki. Są też zgodni, że byli oni pod wpływem Okulickigo, który zdobywał sobie popleczników, głosząc hasła o potrzebie „wielkiego zrywu dla ratowania Rzeczpospolitej”. Jest też konsensus, że Okulicki nie mógł być autorem tak szaleńczego pomysłu, ale KTOŚ musiał za nim stać.

    Od kilku lat mamy już materiały opublikowane dyskretnie przez nieznane szerzej wydawnictwo MSWiA (okładka obok), z których wyłania się przerażająca prawda:

    Gen. Leopold OKULICKI – był prowokatorem, AGENTEM NKWD, realizującym cele sowieckiej polityki” http://www.powstanie.pl/

  11. JerzyS said

    Isia said
    2017-07-31 (poniedziałek) @ 00:38:57

    … Instytut Pamięci Narodowej chce odnaleźć szczątki gen. „Grota” Roweckiego …

    … gen. Stefan Rowecki pseudonim „Grot” był Komendantem Głównym Związku Walki Zbrojnej a od 1942 roku – dowódcą Armii Krajowej … aresztowany przez Gestapo w Warszawie w dniu 30 czerwca 1943 roku, później (w połowie lipca 1943 roku) umieszczony w obozie koncentracyjnym w Sachsenchausen … 1 sierpnia 1944 roku Heinrich Himmler, na wieść o wybuchu powstania w Warszawie, nakazał niezwłocznie zgładzić gen. „Grota” Roweckiego …
    ================================================

    Zginął bo był jedynym z KG AK , który nie współpracował z Gestapo
    (relacja rozmowy Tadeusza Walichnowskiego z dyr, archiwum w Koblencji)

    Grot był aresztowany w chwili gdy szef Gestapo udał się do Berlina

    „Totalna infiltracja KG AK przez sowiecki, angielski i niemiecki wywiad

    Ciekawy temat Tabu.
    -nadal czeka na opracowanie.

    Ciekawa jest też np. sprawa aresztowania Grota.
    Wykonawca zamiast nagrody otrzymał naganę od powracającego po dwu dniach z Berlina do Warszawy szefa Gestapo.

    Według prof. Walichnowskiego po jego spotkaniu w Niemczech
    (Od 1976 do 1980 pełnił funkcję naczelnego dyrektora Archiwów Państwowych.)
    z szefem archiwów niemieckich – otrzymał zgodę na zapoznanie się z archiwami, a wcześniej informację ,
    że z dowódców KG AK, tylko Grot nie był agentem Gestapo.

    Nawet po tylu latach każde poważne państwo zazdrośnie strzeże swoich archiwów
    i dlatego łatwiej znaleźć ślady współpracy z Anglią w archiwach innych państw niż w archiwach angielskich.”

    Nikt naprawde nie wydał Grota!
    Gestapo w osobie samego szefa warszawskiego GESTAPO doskonale owszystko o nim wiedziało.
    Gdy ten ostatni udał sie na Dwa dni do Berlina, to jego zastepca BEZ JEGO WIEDZY dokonał to czego jego szef nie potrafił.
    Aresztował I ODESŁAŁ DO BERLINA:) Tym samym uniemiżliwił skuteczną „ucieczkę”

    Już widział glorie chwały, a tym czasem po powrocie szefa zebrał baty.

    Była to ignorancja i czyjaś inspiracja. Na to czyja trudno powiedzieć
    W takich wypadkach aresztowanie , zamiast opieki i inspiracji to największy błąd!

    „30 czerwca 1943 r. został aresztowany w warszawskim mieszkaniu przy ul. Spiskiej.
    Następnie przewieziono go do Berlina, gdzie odrzucił niemiecką propozycję współdziałania. ”

    Owszem – odrzucił propozycje współdziałania , ale po pokazaniu mu dowodów na to jaka wiedzę posiada
    gestapo udzielił dokładnych informacji,
    którzy z dowódców AK są nastawieni antysowiecki, a którzy skłonni do współpracy z Sowietami

    Proszę prześledzić losy wyższych AK -owców ze względu na podział
    Postawa:
    Antysowiecka
    Skłonność do ugody z przyszłym „gospodarzem”
    na razie czeka na mnie obiadek”

    „Nie napisałem , że „wszyscy w KG AK byli agentami”

    W jaki sposób nastąpiła godzina ‚W’ W Warszawie?

    Rettinger w tajemnicy przed polskim rządem,
    przywiózł do okupowanej Polski – 8 milionów dolarów w złocie.
    W przeliczeniu na dzisiejsze , to ok 200 milionów dolarów.

    Jak zagospodarowano te dolary?

    Komu przekazał gigantyczne pieniądze na kilka tygodni przed wybuchem powstania?

    Jeśli chcesz dojść prawdy, podążaj śladem pieniędzy!

    Pokazanie się na rynku nagle tak dużej sumy pieniędzy nie mogło ujść uwadze Niemców.
    Trzeba pamiętać , że powstanie to jedno , a asymetria zysków i strat to drugie.

    Inwestycja 8 milionów dolarów
    i
    Okres zwrotu
    Stopa zwrotu

    Ówczesne 8 milionów dolarów to olbrzymia suma.
    Muszą być jakieś kwity na rozliczenie tej forsy.
    Niemcy z Gestapo doskonale zdawali sobie sprawę z przegranej i musieli myśleć o przyszłości.
    Jaka cześć tej sumy im się dostała ,
    za co
    i za czyim pośrednictwem?

    Kim byli pośrednicy i ile na tym zarobili?

    „Wrogowie, przyjaciele i pośrednicy”

    Jeśli Anglia zainwestowała w tym czasie w okupowanej Polsce jednorazowo 8 milionów dolarów ,
    to ile wynosiły inwestycja Niemiec i Sowietów, aby nie naruszyć równowagi ”

    :Kolego Iron , proszę napisz nam jaki był cel podróżny Rettingera,
    bo chyba nie tylko skok na spadochronie, i to żeby zostać kaleką, bo to mógł zrobić w Anglii.

    Skoro była to tajemnica dla rządu na uchodźstwie, to na czyje zlecenie skakał ?
    Jaką jako cywil miał misje?
    Z kim się kontaktował i po co?

    Wiadomo , że kontaktował sie z przedstawicielami PPR.
    O czym rozmawiali?

    993/W (oddział likwidacyjny KG AK ) otrzymał rozkaz likwidacji jako bardzo szkodliwego emisariusza obcego wywiadu.
    Wiadomo , że jedna z prób likwidacji -próba otrucia go nie przyniosła skutku , jednak bardzo mocno nadszarpnęła jego zdrowie.

    Co do kasy , to skakał z pasem wypełnionym złotem i dolarami.
    Ile to ważyło nie wiem, ale Twoja sugestia jest warta analizy!”

  12. JO said

    Nie bylo zadnego powstania warszawskiego , jak i nie bylo powstania listopadowego, styczniowego, kosciuszkowskiego czy chmienickiego. To wszystko byly sprowokowane rewolucje lub zrywy rewolucyjne/masonskie…

    Zryw Zbrojny w Warszawie 1944 roku to sprowokowany antypolski, masonski, romantyczny zryw, ktory nie powiniem byc gloryfikowany, bo daje zly przyklad i gorszy kolejne pokolenia.

    Zwykli zolnierze w powstaniu powinni byc pamietani li tylko na 1/2 listopada… a sam zryw w Ksiazkach do Historoo Polski winiem byc przykladem masonskiej manipulacji Polakow. …pokolenia przywodcow „powstaniea” maja sie dobrze, maja swoje kaminice w Warszawie i sa honorowani przez masonerie… , a zwykli i niezwylki Polacy oraz wspanialy majatek kulturalny swiadczacy o Polsce i Polakach – jest pylem….

  13. JerzyS said

    Penetracja Polski Podziemnej przez niemieckie służby

    Od czasów pracy Borodzieja w 1985 „Terror i polityka. Policja niemiecka a polski ruch oporu w GG 1939-44”
    i Wilamowskiego i „Honor, Zdrada, kaźń. Afery Polski Podziemnej” z 2009 (raczej publicystyka) nie spotkałem próby kompleksowego
    i naukowego ujęcia kwestii infiltracji polskiego podziemia 1939-45 przez niemieckie służby bezpieczeństwa i kontrwywiad wojskowy.

    Jest oczywiście sporo prac poświęconych różnym znanym przypadkom ale całościowego ujęcia brak.

    Jest praca niemieckiego historyka Michaela Foedrowitza.. ale w Polsce nigdy nie wydana. Fragmenty opublikował WPROST nr 49 i 50 1991 wywołując zresztą burzę protestów rodzimych historyków aż do 1995.

    Problem tylko w tym, że polemiści nigdy nie pofatygowali się dotrzeć do źródeł wskazanych przez Foedrowitza… w zasadzie do dnia dzisiejszego
    A tezy są ciekawe i skłaniają do ponownego przebadania historii w zasadzie wszystkich organizacji konspiracyjnych w kraju.

    Swoja droga ciekawe, że nikt jakoś nie opublikował, przebadał dostępnego Polsce w tzw. (przynajmniej za moich czasów) archiwum aleksandryjskim dokumentacji z zespołu Reichsfuhrera SS H.Himmlera.

    Z badań wymienionych naukowców wynika, że niemieckie służby bezpieczeństwa penetrowały polskie podziemie w stopniu daleko większym niż to się powszechnie przyjmuje.

    To dlaczego tak a nie inaczej te efekty penetracji wykorzystywały to osobny temat.
    Żeby pokazać kilka ciekawych wątków:
    • Agentka V 168 Wanda Zemsta.
    Dysponowała lokalem, który używany był jako lokal dyspozycyjny KG AK ale też Komendę Okręgu.

    Każdorazowo te spotkania były rejestrowane przez Fuchsa, włączając plany powstańcze.

    Uczestniczyła prawdopodobnie w identyfikacji Grota po aresztowaniu na Spiskiej.. osoba zidentyfikowana, według jednego z badaczy tematu
    (ex oficera Zarządu II ) przyznała się do winy i wskazała okoliczności werbunku, niemniej tylko Wilamowski podaje jej inicjały. Trudno przecenić te informacje jeżeli są prawdziwe.

    • Agent V 51 „Bronisław Czark”. Jeżeli wierzyć raportom miał dostęp do „szefa wywiadu PZP” , do „sekretarki Dowódcy PZP Grota”, od której pozyskał raporty

    • B. Hrynkiewicz – sowiecki agent w Mieczu i Pługu i Delegaturze,
    Bondorowski- oficer Abwery organizujący ROA i Birkner z IV N z Warszawkiego gestapo wspólnie przejmują archiwum „antyku” – jakieś 700 nazwisk.

    Birkner bardzo długo z tym zwlekał bo
    „ nie chciał konfliktu z panem Eugeniuszem..”czyli Eugeniuszem Gittermanem, z-cą szefa Wywiadu Centralnego Delegatury,
    który był jego.. agentem i regularnie wystawiał konspiratorów o lewicowej orientacji..
    w odpowiedzi Spychalski poprzez Hrynkiewicza wystawia
    gestapowcom AK oców (od 30 do 200 w zależności od zeznań).

    Tak się zapędził, że wystawił drukarnię na Placu Grzybowskim.. jak się okazało AL owską i zrobiła się afera.
    Wygląda na to że Birkner rękami Delegatury zwalczał komunistów i rękami komunistów zwalczał Akowców – majstersztyk.
    W międzyczasie pozwalał Hrynkiewiczowi i Bondorowskiemu na rabunki dorabiając sobie do gestapowskiej skromnej pensji.
    I to nie wiele wychodząc zza biurka.

    I takich historii więcej.. o „Borze” spotykającym się z Hahnem na imprezie u Potockiego, o
    „ministrze z Delegatuty” spotykającym się ze Spielkierem 30 lipca 44’ z informacją o powstaniu,
    O Jeziorańskim, który jedną z podróży (do Szwajcarii) odbył pod kuratelą gestapo…

    Jak daleko sięgała ta penetracja i manipulacja ? Jak wpływała na kształt polskiego Państwa Podziemnego ?
    Dlaczego wciąż historycy uciekają od tego tematu i nie możemy doczekać się monografii poświęconej
    zmaganiom polskiej konspiracji z niemieckim aparatem policyjnym opartej o nowo dostępne źródła ?
    ======================================================
    Myślę, że kolega dotknął ważnego tematu czyli:

    • Problemów warsztatowych

    • Pisząc o tym temacie jest spore ryzyko wpakowanie się w problemy zawodowe: grantów zero, publikacje z komplikacjami,
    patroni naukowi / sponsorzy nie zachwyceni.. szansa na etat mała, a jak jest to z miejsca adekwatne problemy środowiskowe.
    Po prostu zastanawia mnie, że bądź co bądź duże środowisko naukowe ulega wciąż szantażowi pt.: „pisanie o trudnych tematach jest niepatriotyczne”.

    A w podanym przeze mnie temacie jest się nad czym pochylić.

    Zaryzykowałbym kilka tez:

    1. Niemcy penetrowali podziemie polskie różnych maści politycznych i wojskowych w stopniu o wiele powszechniejszym niż to się przyjmuje
    (samo gestapo miało ponoć zarejestrowanych 40 tys. delatorów, sam Fuchs odprawiał 150 miesięcznie).
    Jednak polska konspiracja napędzana represyjnością niemieckiej okupacji była zbyt masowa i wykazywała zbyt dużą zdolność regeneracji
    na wszystkich szczeblach, aby ją zlikwidować środkami stricte policyjnymi,
    które były więcej niż skromne i wielu gestapowców zdawało sobie z tego sprawę, stąd szukało rozwiązań „miękkich”.

    2. Po stronie niemieckiej (szeroko rozumiany aparat administracyjny i policyjny) były dwa nurty: pragmatyczny,
    który chciał tą infiltrację wykorzystać głównie do kontroli sytuacji i finalnie chciał wykorzystać do manipulacji politycznej

    – to byli funkcjonariusze niskiego i średniego szczebla i był beton ideologiczny, który uznawał represję za jedyne słuszne narzędzie kontroli Polaków,
    a ewentualną infiltrację podziemia widział tylko w kontekście akcji czysto policyjnej.

    Dlatego też infiltracja podziemia nigdy przez stronę niemiecką nie została rozsądnie „skonsumowana”,
    bo te dwa nurty ścierały się w zasadzie do końca 1944
    ( za finalny koniec tych sporów uznałbym ofertę Himlera dla gen. Grota
    i dyskusja Himler – Hitler ws. ewentualnego wykorzystania gen. Grota wszystko na jesieni 44
    – ja nie poruszam tu temat uy gen. Grot był czy nie był gotowy do jakichkolwiek rozmów z Niemcami,
    bo według polskich badaczy nie był a według niemieckich był).

    3. Tam gdzie interes bezpieczeństwa Rzeszy był bezpośrednio narażony niemiecka służba bezpieczeństwa radziła sobie dość skutecznie.
    Tu przykładów jest aż za dużo:
    • Jak OSA zaczęła rzucać granatami w szefa policji i organizować zamachy bombowe na terenie Rzeszy Niemcy „posprzątali”
    ją w kilka miesięcy we wzorcowej akcji infiltracyjnej, wiele wskazuje, że aresztowanie Grota też było wynikiem „presji na wynik”
    po zamachu na Krugera i wybuchach we Wrocławiu i Berlinie. Szef się wkurzył i pogonił politykujących podwładnych.
    Stad też i pewne zamieszanie przy aresztowaniu i potem. Co ciekawe Niemcy widzieli o przygotowaniach do zamachu na F. Kutchere
    i z powodów nam nieznanych nie podjęli środków ostrożności.

    • Masakra wywiadu akowskiego i wszelkich innych. Szacunek podany przez Iranka – Osmeckiego – 800 zamordowanych dwójkarzy jest chyba nieźle zaniżony.
    Do tego dodajmy układy z Muszkieterami i przejęcie ich archiwum, Związkiem Jaszczurczym, Mieczem i Pługiem.

    • Skuteczne zepchnięcie do defensywy ruchu partyzanckiego, który militarnie nie odegrał znaczącej roli mimo dużego przecież potencjału
    . Tu chyba dobry przykład: po rozbiciu Komendy Okręgu Kieleckiego
    i pogonieniu Ponurego ruch partyzancki odżył dopiero wiosną latem 44 tylko po to aby do jesieni uciekać przed kolejnymi obławami.

    • Zapobieżenie akcji powstańczej w Krakowie, szykowanej przez gen. Rostworoskiego.
    Zresztą to pokazuje jak skutecznie Niemcy kontrolowali tamtejszy Okręg (odtworzony po dwóch totalnych wsypach).
    W tym miejscu zaryzykuję tezę, że Powstaniu Warszawskiemu nie zapobiegli tylko z dwóch powodów:

    1/ bo znali założenia akcji Burza i byli przekonani, że Warszawa jest wyłączona z akcji powstańczej, myślę,
    że Spielker chciał „prezent” w postaci struktur AK w Warszawie podrzucić Rosjanom i nie cisnął na ich szybki demontaż.
    Przy takim scenariuszu awantura wśród koalicjantów byłaby murowana, bo nie sądzę ,
    żeby doszło do spokojnego rozbrojenia Okręgu Warszawskiego przez Sowietów.

    2/ Chaotyczny, dramatyczny i „last minut” proces podejmowania decyzji przez KG AK o powstaniu w Warszawie
    zbiegł się w czasie z ewakuacją niemieckich urzędów, funkcjonariuszy i czasowym zerwaniem kontaktów operacyjnych gestapo
    i to uniemożliwiło Niemcom szybką kontrakcję w stylu krakowskim.

    Zabrakło pewnie tygodnia.

    A byli na dobrej drodze do sparaliżowania działań zarówno KG (przejęcie większości finansów wraz z imienną kartoteką – listą płac )
    jak i Okręgu (wieka wsypa w produkcji i magazynach tuż przed Powstaniem) w efekcie 2/3 granatów i pm – ów, (Błyskawic/ Stenów),
    zapasów amunicji przepadło lub przeleżało w magazynach na Lesznie do 1945.

    Te wielkie wsypy nigdy zresztą nie doczekały się stosownych opracowań.

    • Złamanie szyfrów KG AK jest udokumentowana przynajmniej od lata 44

    Jestem jak najdalszy od tezy o omnipotencji gestapo i Abwery.
    Opór był zbyt masowy i wielobarwny a środki zbyt ograniczone aby to opanować w sowieckim stylu.
    Twierdzę tylko, że Niemcy wiedzieli i kontrolowali więcej niż nam się wydaje i nie wykorzystali tego w szerszym zakresie
    głównie z powodów ideologicznego ograniczenia głównych decydentów w aparacie przemocy jak i na samym szczycie władz III Rzeszy.
    Brak pomysłu politycznego na rozwiązywanie różnych problemów dużej i małej skali i ciążenie do rozwiązań siłowych był immanentna cechą hitleryzmu,
    szczególnie widoczną we wschodniej Europie. A stan badań nad tym tematem jest dramatycznie niskiego poziomu,
    zaciemniony jeszcze pseudo patriotyczną frazeologią o nie niszczeniu pomników. Badania naukowe nie mają nic wspólnego ani z mistyfikacją ani demistyfikacją,
    a ustalają i intepretują fakty. Wszystko, co napisałem wyżej jest w zasadzie pewną historyczna spekulacją/ opinią opartą na bardzo cząstkowej dostępnej nam wiedzy.
    A mi się po prostu marzy kompleksowe badanie tematu przez zawodowego historyka zabezpieczonego stosownym grantem i pod kuratelą jakiejś szacownej instytucji naukowej. I tyle.
    W szerszym aspekcie spojrzenia na historię Polski do przewartościowania jest generalnie temat konfrontacji naszych konspiracji wszelkich z aparatami ucisku zaborców czy okupantów.”

  14. Yah said

    Ad 8

    Tak się zastanowiłem nad tym co Pan napisał …..

    Być może stało się tak dlatego, że Pan Bóg chciał mieć w jednym miejscu dwa narody przeświadczone o swojej wyjątkowości – naród wybrany i Chrystusa narodów.

    Inna sprawa , że mit Chrystusa narodów rozpowszechniali wśród Polaków przedstawiciele narodu wybranego wykorzystując niestety rozpowszechniona wśród nas, Polaków pychę.

    – Ja nikogo się nie boję!

    Choćby niedźwiedź… to dostoję!

    Wilki?… Ja ich całą zgraję

    Pozabijam i pokraję!

    Niestety ten mit wybraństwa umacnia jeden naród, a służy do zniszczenia drugiego narodu ( przez ten pierwszy)

    Nie wystarczył nam dany przez Boga chleb powszedni. Zamarzyliśmy o przepychu Zachodu i narodu wybranego i …. szatan nas zwiódł, a teraz ma niezły ubaw.

  15. JerzyS said

    Okulicki był więziony na Łubiance i to dwukrotnie!
    bo jednokrotnie mu się nie kalkulowało

  16. Yah said

    Ad 11

    Panie JO , choćby Pan 10 000 razy to pisał to ta informacja nie dotrze do nikogo. Nie dotrze dlatego, że Polacy musieliby się przyznać, że te wszystkie zrywy to efekt ich łatwowierności, głupoty, podatności na manipulacje, pychy i przeświadczeniu , że przecież musi się udać, a musi bo …. ktoś ich o tym przekonał. My wiemy kto.

    Do swojej listy zapomniał Pan dodać powstania solidarnościowego.
    A że jest jak opisuję, poświadczą zaraz osoby broniące pierwszą solidarność jako zryw narodowy. A to był zryw narodowy, ale z premedytacją zaplanowany i wykorzystany do zniszczenia Polski i narodu.

    Naiwnością jest sadzić, że Solidarność mogla w Polsce cokolwiek zmienić, podobnie jak naiwnością jest sadzić, że PiS doprowadzi do wyjścia polski z UE.

  17. JerzyS said

    Polecam
    https://socjocybernetyka.files.wordpress.com/2010/08/totalna-wojna-informacyjna.pdf

    Wydział Zarządzania i Administracji
    Wyższej Szkoły Pedagogicznej
    im. J. Kochanowskiego w Kielcach
    Józef Kossecki

    TOTALNA WOJNA
    INFORMACYJNA
    XX WIEKU A II RP

  18. Leszek said

    Yah, JO @

    Już nawet w kręgach tradycjonalistów katolickich można usłyszeć głosy poparcia dla PiS i powstania warszawskiego. Nawet info i źródła na temat masonerii nic już nie pomogą. Pozostaje modlitwa.

  19. Bogaty Miś said

    ad10 Pan JerzyS pisze:
    „W jaki sposób nastąpiła godzina ‚W’ W Warszawie? Rettinger w tajemnicy przed polskim rządem, przywiózł do okupowanej Polski – 8 milionów dolarów w złocie.
    W przeliczeniu na dzisiejsze, to ok 200 milionów dolarów.
    Jak zagospodarowano te dolary?”

    Fundamentalne pytania. Powstania w Warszawie miało nie być. Bór opierał się do ostatniej chwili naleganiom podżegaczy. Dlaczego uległ? Gdy historycy nie mają dowodów na hipotezy czasem piszą powieści. Przeczytałem ostatnio powieść pt. „Antysemici”. W rozdziale 13.(dzieje się Powstanie) autor wykłada hipotezę o wpływie Rettingera na Bora.

    ad12
    Pan JerzyS ma trafne intuicje i idące za nimi postulaty badawcze.

  20. Ale Dlaczego? said

    Jeśli KG AK rzeczywiście była tak zinfiltrowana przez Niemców (nie wiem co o tym sądzić), to dziwne że do powstania doszło. Na pewno Niemcom nie było ono na rękę.

    Co do sensu Powstania Warszawskiego.
    Nie miało ono sensu powodzenia. Więc było zbrodnią.
    Chyba że istniało zagrożenie fizycznej likwidacji ludności cywilnej.
    W takiej sytuacji lepiej zginąć w walce.
    Za tą opcją przemawia mobilizacja mężczyzn do kopania rowów oraz plany uczynienia z Warszawy twierdzy, co równało by się z podobnymi stratami ludzkimi i samego miasta.
    Kto dziś jednoznacznie stwierdzi, jak było naprawdę?

  21. Ale Dlaczego? said

    Tym bardziej, że decyzje były wypadkową wielu czynników. W tym też nieznajomości przyszłych wydarzeń.
    My mamy ten luksus, że znamy czas późniejszy.

  22. Bogaty Miś said

    ad19i20
    Komu jak komu, ale Niemcom było ono niesamowicie na rękę. Dlatego trwało tyle czasu. Niemcy zorientowali się, że Sowieci stanęli i czekają, aż Niemcy skończą. Żadne kopanie rowów, żadne straty. Kleszcze, jak z Krakowem.

  23. Yah said

    Ad 19

    „Za tą opcją przemawia mobilizacja mężczyzn do kopania rowów oraz plany uczynienia z Warszawy twierdzy, co równało by się z podobnymi stratami ludzkimi i samego miasta.”

    Dla mnie to typowy fake uzasadniający konieczność wybuchu powstania.

    Warszawa nie była żadnym ważnym militarnie punktem. Jest zdobycie miało tylko znaczenie psychologiczne. Rozumiem, że Polacy mogliby bronic Warszawy jako stolicy, ale po co mieliby ja bronić Niemcy / Dwa przyczółki okrążenie, odcięcie od dostaw zaopatrzenia Niemców w „twierdzy warszawskiej” i ….. wtedy wybuch powstania miałby militarny sens. Walczymy jak równy z równym

    Ale zapominamy o jednym. Powstanie nie miało na celu sukcesu militarnego. Celem powstania była ZAGŁADA STOLICY i JEJ LUDNOŚCI.

    Taka hekatomba na ołtarzu budowy Nowoczesnej Europy ….

  24. JerzyS said

    Najwalniejsza sprawa do dziś nie załatwiona to lustracja agentów gestapo .

    Nikt nie sięgnął do tych archiwów.

    gen. prof Tadeusz Walichnowski podniósł ten temat, żądał takiej lustracji.

    i co? – cisza.

    Uzasadniał to próbą lustracji PRL ,

    stwierdził, że nie życzy sobie , aby go lustrowali byli agenci Gestapo!

    Oczywiście nikt go nie poparł.

    Widać agentura naszego zachodniego partnera jest wyjątkowo mocno zakotwiczona w Naszym Kraju!

    Archiwa nadal są , ale żaden z polskich „naukowców” , „badaczy”, historyków” nie ma odwagi dotykać tak śliskiego i niebezpiecznego tematu!

    Skoro IPN też śpi, to znaczy , że …
    -wyznaczono mu inne cele!

  25. Stan said

    200 tys. ludzi, patriotów, ludzi honorowych i moralnie zdrowych, dzieci w wieku kilku lat posłano do piachu.
    Należałoby przywódcom powstania urządzić pokazowy proces sądowy za spowodowanie śmierci 200 tys. ludzi
    i sprowadzenie na stołeczne miasto totalnej zagłady.

    Polska racja stanu przemawiała za tym, aby chronić za wszelką cenę ludzkie życie i nieangażowań się
    w jakiekolwiek walki w sytuacji, gdy Rosjanie stali na wschodnim brzegu Wisły, gotowi to wyparcia Niemców.

    11 JO
    „Zryw Zbrojny w Warszawie 1944 roku to sprowokowany antypolski, masoński, romantyczny zryw,
    który nie powinien być gloryfikowany, bo daje zły przykład i gorszy kolejne pokolenia.”
    Oj, oj – daje zły przykład i gorszy kolejne pokolenia, ale przecież o to chodzi.

    15 Yah
    „Panie JO , choćby Pan 10 000 razy to pisał to ta informacja nie dotrze do nikogo.
    Nie dotrze dlatego, że Polacy musieliby się przyznać, że te wszystkie zrywy to efekt ich łatwowierności,
    głupoty, podatności na manipulacje, pychy i przeświadczeniu , że przecież musi się udać, a musi, bo ..
    Ktoś ich o tym przekonał.”

    Święta prawda, Poloki nie przyznają się i będą dalej gloryfikować fałszywy patriotyzm przez następne pokolenia,
    aż pewnego dnia obróci się ta fałszywa propaganda i fałszywy patriotyzm przeciwko nim samym.

  26. Żeby Polaków kształcić w duchu realizmu, a nie romantyzmu i marzycielstwa, trzeba wyrzucić ze szkół Adama Mickiewicza i na jego miejsce dać św. Tomasza z Akwinu. Bo któż to nie nazywał Polskę Krystem narodów, jak Mickiewicz w swoich „Dziadach”, które w kręgu sedewakantystycznym uchodzą za bluźniercze?
    Mickiewicz był frankistą, bo się wzorował na żydowskim przekrzcie Jakubie Franku, z kolei na Mickiewiczu wzorował się Karol Wojtyła.
    I Wojtyła i Mickiewicz są cały czas propagowani jako największe autorytety dla nas, polskich katolików rzymskich, gdy tymczasem te osobowości stoją w rażącej opozycji i wobec Rzeczypospolitej i wobec Kościoła Katolickiego, bo Mickiewicz i Wojtyła to byli Żydzi w to w dodatku połączeni z oświeconym światłem lucyferycznym wolnomularzami.

  27. Yagiel said

    Jakoś trudno mi, a nawet ciężko uczestniczyć w dyskusji o Powstaniu Warszawskim. Po 1. dlatego, że bohaterstwo zwykłych żołnierzy – płci obojej (np. wspomnienie Reny/Haliny Wołłowicz, co to uratowała życie Rajmundowi Kaczyńskiemu) – jest poza dyskusją; jak oni wtedy widzieli sens walki? niemal bez broni, np. na Służewcu 1. dnia – widzieli sens, walczyli radośnie i ginęli masowo (np. z 320 osób przezyło <30…)
    Po 2. ciężko dyskutować, bo Powstanie na poziomie dowódców – oraz mocodawców ich – było zbrodnią oczywistą. Był rok 44 i nie było Polski, a jeśli był tzw. rząd polski w Londynie, to oni wiedzieli wtedy, że ani są samodzielni, ani będą po wojnie; a jeśli myśleli, że są i będą samodzielnym rządem samodzielnego państwa, to byli skończonymi głupcami, a nawet niedorozwojami umysłowymi (a moralność polityków nie dotyczy). Już było po zamordowaniu Sikorskiego i nadziei na uczciwość Angoli, po Teheranie (Polska będzie "niepodległa", od linii Cur. do Bałtyku i Odry, itd.), front wschodni oparł się o Wisłę, a +- w Lublinie Stalin ogłosił "rząd polski" – tak samo niezależny, jak ten w Londynie… Nie było zatem ani Państwa Polskiego, ani możliwości, by powstało jako nawiązanie do przedwojennego: nie przy Stalinie armiami zagarniającymi Polskę!
    Jaki zatem był cel/sens PW ? Przejąć W-wę od Niemców (po-ko-na-nych w tygrysach visami?), by przyjąć w niej Armię Czerwoną gościnnie? NIe chcieli wodzo… marionetki bolszewików w Polsce, trzeba było sprzymierzyć się z hitlerowcami; nie chcieli hitlerowców w Polsce, trzeba sprzymierzyć się ze stalinowcami, bo ci i ci byli w Polsce, a Anglicy czy Amerykanie daleko.
    Wszystko to po doświadczeniach września'39, tzn. "pomocy" udzielonej przez Angoli i Francuzów, po 17 września od Sowietów, po Katyniu, itd. – jak można było łudzić, mamić Polaków możliwością pokonania którejś z tych dwu armii? To nie był błąd rachub, to było pchanie rodaków ku śmierci. Tylko taki sens widzę w wywołaniu tej masakry: do-niszczyć rozum polski, inteligencję, mieszkanców stolicy, czyli… włąsnym rozkazem Polaków wymordować ludzi, na których mogłoby oprzeć się powojenne Państwo Polskie. Ale przecież nie mogło, bo nie po to wojnę prowadzili hitlerowcy i staliniści za pieniądze tych samych, którzy teraz też nie chcą Polski… Dziś tak samo jesteśmy teoretyczni/nieprawdziwi, jak wtedy byliśmy – zero myślenia.

  28. www.wandaluzja.com said

    Krzysztof Malski, jeden z najmłodszych żołnierzy powstania warszawskiego, TO BYŁA TRAGICZNA ZABAWA, Rzeczpospolita PLUS MINUS, 29-30 VII 2017, s. 12-14.

    Niemcy porównywali ZACIEKŁOŚĆ walk w Warszawie do Stalingradu, ale mi Powstanie Warszawskie kojarzyło się bardziej z Blokadą Leningradu. W obu wypadkach była hekatomba ludności cywilnej, której straty nie zostały oszacowane; w Warszawie straty te szacuje się od 200 do 430 tysięcy, bo komuniści robili wszystko, aby je ZAGMATWAĆ.
    W tytułowym artykule mamy wspomnienia małolata, który bawił się w Berka ze Śmiercią, jakich było Więcej. Jeden starszy brat Poznaniaka z inteligenckiego domu Przeżył, drugi Zginął.
    Uważam tytuł wywiadu za NIECENZURALNY a nawet Obraźliwy, gdyż sugeruje Powszechną Zabawę w Berka. Nie można bowiem nazywać czegoś, nieporównanie Bardziej Tragicznego od bomb atomowych na Japonię ZABAWĄ Taką czy Inną, tak jak nazywać tego Tragiczną Pomyłką czy ABSURDEM…
    Schoerner zapewnił Fuehrera, że utrzyma front na Wiśle, jeśli zostanie zbudowana Festung Warschau – na sto tysięcy młodych Niemek ??? Wymagało to wysiedlenia Polaków, co bez wielu tysięcy ofiar obejść się nie mogło. I aktem tego było Wezwanie do Prac przy kopaniu Rowów Przeciwczołgowych, co zostało Zbojkotowane.
    To ten EINBERUGUNGSBEFEHL był faktycznym Rozkazem do Walki, bo lepiej było zginąć w walce niż w rowie Przeciwczołgowym. W momencie krytycznym Niemcy rozdaliby Kopaczom PANCERFAUSTY jako Karnym Batalionom: PRZED TOBĄ CZOŁGI A ZA TOBĄ KAPO Z AUTOMATEM.
    Jest pytanie, czy Plan Schoernera był rzeczowy? Sądzę, że TAK. Schoerner miał dwa Asy a może więcej? Gdy Hitler przyjechał do Stalingradu to zapytał generałów, czego im najbardziej brakuje? na co pokazali mu szmajsera, na co on: PRZECIEŻ ZAKAZAŁEM PRODUKOWANIA TEGO, na co Generałowie: MY TO KUPUJEMY W CZECHACH ZA WŁASNE PIENIĄDZE.
    Szmajser (kałasznikow) był niestosowny logistycznie w Rosji, gdyż wąskim gardłem był Transport a szmajser zużywał KILKAKROTNIE więcej amunicji od mauzera. W miarę jednak przesuwania się fronty na zachód to Wąskie Gardło poszerzało się a arsenał czeski miał tych szmajserów MILIONY.
    Jeśli więc I atutem Schoernera było zablokowanie Strasznej Słowiańskiej Dragonii na STUDEBACKERACH przez wysypywanie żelaznych JEŻY, gdy samochody niemieckie miały mieć opony LANE, to II atutem było przezbrojenie piechoty w czeskie szmajsery, co ELIMINOWAŁO uzbrojonych w pepesze fizylierów sowieckich. Właśnie do tego potrzebna była logistycznie Festung Warschau ze stoma tysiącami Niemek, ZNIWECZONA Powstaniem. Schoerner po zniszczenieu II frontu białoruskiego nad Narwią wycofał się do Czech czekając na Festung Warschau. FW poza funkcją logistyczna grało też ważną rolę POLITYCZNĄ.
    Otóż w razie powtórzenia się klęski nad Narwią nad Wisłą – na co czekali Kaganowiczowie – następowało Odwrócenie Sojuszy na rzecz Antybrytyjskiego Sojuszu NUKLEARNEGO niemiecko-sowieckiego na Atlantyku i Antyamerykańskiego Sojuszu NUKLEARNEGO japońsko-niemiecko-sowieckiego na Pacyfiku, wobec czego Anglosasi, NIEMAJĄCY broni nuklearnej, byli Bezbronni.
    Z tej racji Churchill dał Himmlerowi 200 milionów $ za UMOŻLIWIENIE wybuchu Powstania Warszawskiego, co ten, ufny w ekspertyzę, że takie powstanie potrwa 4-7 dni, Zaakceptował jako UŁATWIAJĄCE budowę twierdzy na Sto Tysięcy Niemek. Niemcy liczyli się zresztą z wybuchem w Warszawie powstania od złamania przez Golde Meir i Menachema Begina Planu Barbarossa, ale uważali, że takie powstanie mogliby wywołać i przeprowadzić z pewnym skutkiem tylko Nacjonaliści, z której to racji zamordowali s Gęsiówce 200 tysięcy nacjonalistów warszawskich.

    https://marucha.wordpress.com/2017/07/27/wolne-tematy-64-2017/
    85. Yagiel said – 2017-07-30 (Niedziela) @ 19:33:46

    Panie Wandaluzja, jeśli Churchill (nazwisko od church ?) cynicznie sprzedawał krew Polaków za 200 mln $ (przy 200 tys ofiar ile wychodzi za polskiego trupa?) to jaki miał w tym cel? Formalnie był w sojuszu z Sowietami… i Polakami. Ani Angolom, ani Sowietom nie zależało na tym, by narodowa elita Polaków przeżyła wojnę – ani Niemcom. Natomiast Polakom/elicie powinno zależeć na tym, by rządzący przeżyli; czy ci Polacy/elita mogli nie rozumieć dwulicowości Churchill’a?
    Tylko jak liczebnie rozumieć tę elitę: 10 tys ludzi? 100 tys? 1 milion? Czy warszawiaków uważali za elitę, czy mięso wojenne?
    Elita narodowa polska to także episkopat – co biskupi rozumieli, co robili wobec możliwości wybuchu powstania? Musieli rozumieć, że powstanie jest krwawym samobójstwem (choć czy rozumieli, że kupionym przez Churchill’a?) – wie pan coś o tym?

    Ad. 85:
    88. http://www.wandaluzja.com said – 2017-07-31 (poniedziałek) @ 07:42:25
    Jak Pan może i nie wstydzi się tego pisać? To był IMPERATYW, przed którym Nie Ma Ucieczki. Pan CHCIAŁBY ODDAĆ WARSZAWĘ stu tysiącom Młodych Niemek a warszawiaków wysłać do Niemiec na wyniszczenie, oddać USA Niemcom i Żydom a Anglię Cyganom ???
    Żeby było ciekawiej to powiem Panu coś, co powiedział mi jeden jezuita: GDYBY NIE BYŁO POWSTANIA WARSZAWSKIEGO TO WOJNA POLSKO-SOWIECKA BYŁABY W ROKU 1956, a wówczas Polacy pojechaliby na Syberię, bo Związek Sowiecki CIERPIAŁ na brak niewolniczej siły roboczej, bez której ŻYĆ NIE MÓGŁ.
    Już Katkow zamyślał sprowokować Powstanie w Polsce, żeby zesłać Wszystkich Polaków na Syberię – w którym to celu był utrzymywany w Kongresówce od roku 1831 stan wojenny: JEŚLI ZNIESIEMY W KRÓLESTWIE STAN WOJENNY TO ROSJANIE BĘDĄ MUSIELI WYBIERAĆ MIĘDZY ROSYJSKĄ BIEDĄ A POLSKIM DOSTATKIEM.
    Mój ojciec spotkał znajomego, który powiedział mu, że Sowieci mają bombę atomową – na co ojciec: TERAZ ZAMINUJĄ PORTY AMERYKAŃSKIE. Uważałem to za Niedorzeczność, tak jak CAR-BOMBĘ – aż przeczytałem o Planie Saharowa: ZNISZCZENIA WSCHODNICH STANÓW I EUROPY ZACHODNIEJ detonacją na dnie Atlantyku Car-Bomby. Na dokumencie z czasów Stalina UŻYCIA Car-Bomby brak podpisu Stalina a jest podpis Berii bez daty podpisu, więc mógł zostać zmuszony do tego przez Stalina ???
    Ten DOKUMENT jest uważany za POWÓD zamordowania Stalina i Berii przez Irlandzką Armię Republikańską.
    Z tym wiąże się POBICIE mego pełnomocnika w NASA na Rozkaz Prezydenta Busha-Juniora ze skutkiem 11 miesięcy leczenia. To jest zrozumiałe jako REZYGNACJA USA z Doktryny Teodora Roosevelta, w postaci wycofania się US Navy z Morza Południowochińskiego – GWARANCJĄ czego jest Nieprodukowanie Aerobusa-SADDAMA z Dniepropietrowska, bo Bez Tej Techniki nie można było Morza Południowochińskiego ani Obronić ani Odzyskać.
    Rosjanie produkują SADDAMA jako KAMAZA na licencji Sióstr Alvarado, które zostały zastrzelone przez swego ochroniarza, czym Chińczycy i Rosjanie wygnali US Navy z Morza Karaibskiego.
    ******************************************************
    Ja jestem synem komendanta Narodowych Sił zbrojnych na Ukrainie, którego marszałek Góra-Dolina aresztował w Kijowie Generalissimusa, który wiózł do Pragi złoto na wykupienie przez Holokaustów USA. Ponieważ wg prawa wojennego komendantowi przynależy całe złoto zdobyczne i wybór dzieł sztuki, to ojciec, po spłaceniu marszałków Żukowa i Roli-Żymierskiego i Broz-Tity-Pindara wysłał to złoto do Francji i Anglii.
    Francuzi i Anglicy piszą do mnie jako WŁAŚCICIELA Złota Stalina, ale NSZ uważa mnie za Prowokatora. Książę Sławomir Demidow mówił mi przy Świadkach, że jego ojca wezwano do Ambasady Radzieckiej i oświadczono, że jest dysponentem tajnego konta szwajcarskiego na kilkaset milionów rubli ZŁOTYCH. Starszy Pan powiedział: TO SĄ PIENIĄDZE CZORNOSOCINNE, podpisał przedłożone mu dokumenty i Umarł. Starszy brat Sławomira Zbigniew, który zrzekł się tytułu książęcego na rzecz Sławomira, złożył ma mnie doniesienie do prokuratury, ale Oskarżenie ZAGINĘŁO z szafy prokuratora III RP. Polski wywiad odnalazł go w Pałacu Demidowów na Riwierze Francuskiej.
    Przeczytałem artykuł, że skarb Nestora Machno pochodził z rabunku banków Odessy. Odpisałem, że skarb Nestora Machno był efektem Ultimatum Piłsudskiego. Po odczytaniu Ultimatum przez Narodowców Wielkopolskich między Polską a Białą Rosją zaistniał stan WOJNY. Denikin uderzył na Kozaków Zadnieprzańskich, którzy wycofali się za Dniepr, aby podczas pochodu Denikina na Moskwę uderzyć w bitwie pod Orłem na jego tyły i zagarnąć pociągi ze skarbami KILKUSET arystokratycznych rodów rosyjskich.
    Te rody arystokratyczne, które utraciły skarby pod Orłem, muszą przy rewindykacji ich zarejestrować się u mnie.

  29. Yagiel said

    Panie Wandaluzja – jedno z dwojga:
    albo – jak sam pan pisze w Gajówce – Churchill dał hitlerowcowi 200 mln $ za pozwolenie na wybuch powstania, mając w tym swój interes (zbieżny z hitlerowskim), zupełnie pomijający interes Polski, czyli Polacy zostali niecnie wpuszczeni w Powst. Warsz., w masakrę żołnierzy i warszawiaków, czyli
    Powst. musiało wybuchnąć z woli Churchill’a (tj. jego sponsorów/wierzycieli), a nie z woli Polaków, czyli
    tym imperatywem/koniecznością była (zła) wola Churchill’a
    albo z woli Polaków do Powst. by nie doszło: bo jaki sens/szanse? czy wtedy Armia Czerwona nie poszłaby zwycięsko za Wisłę i Odrę? nie „wyzwoliłaby” Polski? Na jakiej podstawie uważa pan, że jeśli w 44. Polacy nie zrobiliiby Powst., to w 56. mielibyśmy jakiekolwiek własne państwo, zdolne do wykreowania (samobójczego wg pana) zrywu albo tyle witalnosci/patriotyzmu pod sowiecką 10 lat (45-55) okupacją? dlaczego dopiero w 56.? to jest gdybanie, czyli pustosłowie, bo stało się, co się stało: w ramach II wojny świat., wielostronnej zdrady Polski przez sojuszników i wrogów, doszło do Powst. Warszaws.i jego klęski straszliwie krwawej! Kto za nią odpowiada, tj. kto odpowiada za wymuszenie Powst.? – to jest do wydyskutowania w ramach tamtej sytuacji i możliwości rozumienia jej przez „wodzów” Polski oraz żołnierzy AK. Czy wtedy mozna było oprzeć się pokusie/przymusowi walki, samotnej i samobójczej, z hitlerowcami o Warszawę?
    Porównanie ryzykowne,
    ale: jak dziś nie szedłem na aktorskie niby-demonstracje o SN czy KRS ani nie pójde na prawdopodobne jesienią starcia uliczne (powstanie sędziowskie przeciw PiS), tak w 44, będąc warszawiakiem i ew. 60-letnim żołnierzem AK, nie walczyłbym w Powst. (Piszę o stanie woli/rozumu, nie o posłuszeństwie żołnierskim) Nie imponują mi imperatywy „patriotyczne”, wykreowane przez łobuzów, rodaków czy obcych, tylko po to, żeby wykrwawić Polaków, pozbawić naród liderów myślenia, samodzielności, zdolności do bycia gospodarzami na własnej ziemi. Dał nam przykład król Jagiełło jak zwyciężać mamy: mądrze a bezkrwawo niemal.
    Niechże więc pan zdecyduje się: albo podziw dla łobuzersko cwanego Churchill’a i w ogóle wielkich polityków wtedy (i teraz), albo dobry los Polaków, tj. najlepszy z możliwych wtedy (i teraz). Apeluję serdecznie o spójną wypowiedź.

  30. Yagiel said

    Szczyt bzdury polskiej:
    „Nie jest przegrane powstanie, które prowadzi do wolnej Polski” – Prezydent Andrzej Duda powiedział dziś do Powstańców.
    Że on niby jest tą wolną Polską? Długopis prezesa? podwykonawca Merkel?
    A jaki to powstanie ma związek z „wolną Polską” – że nagroda dla Powstańców, Polaków od Kremla?
    Czy moze ktoś z gajówkowiczów wytłumaczyć ewent. logikę tego zdania PAD ?

  31. Joannus said

    Ad 19
    ”Za tą opcją przemawia mobilizacja mężczyzn do kopania rowów oraz plany uczynienia z Warszawy twierdzy, co równało by się z podobnymi stratami ludzkimi i samego miasta.”

    Ile lat sobie pan liczy, skoro jak z tego wynika tkwi w opowiadaniu bajek.

    Co dało powstanie.
    Niemcy mogli przed wycofaniem dokończyć dzieło zniszczenia Warszawy, realizując rozkaz Hitlera. Natomiast żydkom znacząco ”oczyściło” pole przed objęciem władzy w Polsce, z nadania wielkiej trójki.
    Miliony dolców z pasa Rettingera miało przekonać nieprzekonanych aby zapewnić wprowadzenie planu w etap realizacji.

  32. MaciejW. said

    I tak powiem …

  33. Bronisław said

    Re: 26. Z wielkim bólem Panie Premizlaus Crucis, ale na podstawie moich dotychczasowych studiów, zmuszony jestem Panu powiedzieć, iż – moim zdaniem – w sposób niezwykle celny zdiagnozował Pan kondycję duchową Naszego Narodu Polskiego?!!! Jestem wręcz przekonany i głęboko w to wierzę, że niebawem przyjdzie Polaków Nowe Plemię, które z Bożą Pomocą wyprostuje Nasze emocje oraz myślenie!!! Będzie to niezmiernie bolesne, lecz bezwzględnie konieczne dla Naszego Narodowego trwania!!!

    Wdzięczny za Pana wpis, Panie Premizlaus Crucis, serdecznie Pana pozdrawiam!

    Króluj Nam Chryste!!!

    ——-
    Panie Bronisławie, dzięki za szczyptę optymizmu.
    Admin

  34. Bronisław said

    Re: 33. Myśli zawarte w komentarzu 26 i 33, są bardzo gruntownie pogłębione w opracowaniu:

    KS. FRANCESCO RICOSSA

    KAROL, ADAM, JAKUB

  35. Isia said

    …Prof. Witold Kieżun, żołnierz Armii Krajowej i zarazem uczestnik Powstania Warszawskiego, w rocznicę tego wielkiego polskiego dramatu, powiedział o nim następujące słowa, cytuję:

    Powstanie Warszawskie „było największym w historii świata zbiorowym buntem ludności” … więcej w:

    https://wpolityce.pl/historia/351260-prof-kiezun-na-rocznice-powstania-warszawskiego-bylo-najwiekszym-w-historii-swiata-zbiorowym-buntem-ludnosci-wideo

  36. Isia said

    … (35) w uzupełnieniu …

    … Dlaczego Powstanie Warszawskie musiało wybuchnąć – prof. Witold Kieżun …

  37. anonim said

    Ad.30 Yagiel
    Pan źle czyta…pan zacznie czytać przewrotnie…po rzydosku
    „:Szczyt bzdury polskiej:
    „Nie jest przegrane powstanie, które prowadzi do wolnej Polski” – Prezydent Andrzej Duda powiedział dziś do Powstańców”
    Przecież prawdę powiedział.
    Sama „prafica” ukuła twierdzenie „pierwszej i drugiej okupacji niemieckiej i sowieckiej”
    PW ułatwiło rzydokomunie drogę do władzy w Polsce…czyli było PRZEGRANE

    Prawdę powiedział i śmieje się że i tak mu klaszczą bo nie rozumieją 🙂

  38. Yah said

    Ad 35

    Dlaczego wszyscy, żeby wybielić błędy młodości posuwają się do takich wypowiedzi ?

    „Praktycznie rzecz biorąc, wybuchło ono nie 1 sierpnia, a już 28 lipca, kiedy na wojenny rozkaz gubernatora Ludwiga Fischera nakazującego 100 tys. warszawiaków zgłosić się do budowy „fortyfikacji obronnych”, prawie nikt się nie zgłosił. To był jedyny przypadek w historii całej wojny, że wojenny rozkaz, za którego niewykonanie karą była śmierć, został zignorowany przez 100 tys. ludzi. Dlatego już w tym dniu Powstanie rozpoczęli sami warszawiacy, dopiero potem myśmy je rozpoczęli”

    A to powstanie zaoszczędziło teoretyczną śmierć tych 100 tysięcy osób ? Nie ono te ilość śmierci podwoiło z nawiązką.

    Wiki:
    „Po wojnie przyjmowano najczęściej że ogólne straty poległych w powstaniu warszawskim wyniosły około 200 tysięcy ludzi, współcześnie dokonano rewizji tych ustaleń oceniając ofiary cywilne powstania na 120-150 tys. ludzi, choć niejednokrotnie przyjmuje się także liczby w zakresie 150-180 tys. W tej liczbie mieści się również najbardziej wartościowa i aktywna młodzież stolicy, która stanowiła czoło polskiego ruchu oporu.”

    „Powstanie musiało wybuchnąć. Gdyby nie wybuchło, to 100 tys. warszawiaków, którzy nie zgłosili się do robót przy wznoszeniu umocnień, zostałoby zamordowanych. Po prostu – Niemcy otoczyliby poszczególne dzielnice i swoim zwyczajem wygarnialiby z nich ludzi od 16 do 60 lat na rozstrzelanie”

    Przepraszam , a to coś to dało. Czy powstanie zabezpieczyło przed wyganianiem i rozstrzeliwaniem niewinnych cywili ?

    Wiki:

    „Największe straty poniosła ludność cywilna, gdyż oddziały niemieckie planowo mordowały całe dzielnice np. na warszawskiej Woli wymordowano w ten sposób ponad 65 tys. bezbronnych ludzi (rzeź Woli), nie znajdujących się na terenie walk powstańczych, a na terenie Ochoty ok. 10 tys. osób (rzeź Ochoty). Do masowych mordów, zwłaszcza w pierwszych dniach sierpnia 1944 r., dochodziło ponadto w Śródmieściu, gdzie mogło zginąć nawet do 10 tys. osób[7] (egzekucje w „dzielnicy policyjnej” oraz egzekucje w rejonie pl. Teatralnego), jak również na Mokotowie (pacyfikacja Mokotowa) i Starym Mieście[8].”

    „Nie trzeba przecież być strategiem wojskowym, żeby zdawać sobie sprawę z tego, że Niemcy nie mogli bronić Warszawy (a chcieli jej bronić, bo stanowiła ważny punkt strategiczny na linii Wisły), mając świadomość, że cała ludność miasta jest nastawiona do nich niesłychanie wrogo. Skoro Warszawa została ogłoszona twierdzą, to cała ludność i tak zostałaby „ewakuowana” tak samo, jak miało to miejsce w Mińsku Litewskim. Warszawa zostałaby fortecą i toczyłyby się o nią ciężkie walki, zakończone prawdopodobnie jeszcze większymi zniszczeniami.”

    Jaki ważny punkt oporu. W takim przypadku miasta się okrążą i przetrzymuje w oblężeniu. Niemcow w 1944 roku nie było stać na wiązanie sił w obronę jakiejś Warszawy.

    Czy powstanie zabezpieczyło mieszkańców Warszawy przed ewakuacją ?

    Wiki:

    „Ocenia się, iż w trakcie oraz po zakończeniu powstania Niemcy wypędzili z domów od 500 do 550 tysięcy mieszkańców Warszawy oraz około 100 tysięcy osób z miejscowości podwarszawskich[9]. Około 90 tys. Polaków skierowano na roboty przymusowe w głąb Rzeszy, 60 tys. zesłano do obozów koncentracyjnych, a około 100 tys. zwolniono względnie wyprowadzono z obozów przejściowych pod różnymi pretekstami. Resztę, to jest 300– 350 tys. ludzi, rozwieziono po całym Generalnym Gubernatorstwie (najwięcej do zachodniej części dystryktu warszawskiego, następnie radomskiego i krakowskiego) pozostawiając ich tam bez jakichkolwiek środków do życia[10].”

    Porównanie Warszawy do Festung Breslau jest chybione.

    „Gdy w styczniu 1945 roku ruszyła wielka sowiecka ofensywa na Berlin, stało się jasne, że Wrocław stanie się celem ataku. Miasto ogłoszono twierdzą – „Festung Breslau”. Wszyscy niezdolni do obrony mieli je opuścić. Zarządzono ewakuację. Spóźnioną.(…)
    Tymczasem okrążone miasto broniło się przed wojskami marszałka Koniewa. Załogę „Festung Breslau” stanowili w dużej mierze zwerbowani siłą robotnicy przymusowi i cywile. Ciężkie walki pochłonęły tysiące istnień, a alianckie naloty i sowiecki ostrzał zrównały miasto z ziemią.”

    Skąd w Warszawie robotnicy przymusowi i cywile wyposażenie w broń. Rozumiem , że dla obrony naszej Warszawy Niemcy wycofują wojska z obrony przyczółka sandomierskiego, magnuszewskiego i z południa Polski. Trzeba było brać pod uwagę fakt, że, trwająca parę miesięcy, ofensywa wojsk radzieckich spowoduje wyczerpanie sil i środków i wojska te nie będą w stanie latem 1944 roku przekroczyć linii Wisły ( logistyka). Tym bardziej, że przyczółek magnuszewski zdobyto dopiero w …. dniu wybuchu powstania.

    We wszystkich analizach konieczności wybuchu powstanie pojawia się bezsensowne sformułowanie „..i tak …”. Warszawa „I tak została by zniszczona”. Ludzie „i tak by zginęli”.

    Równie dobrze można by napisać, że każdy z Polaków powinien sobie dziś palnąć w łeb bo i „i tak za jakiś czas umrze” …..

  39. Yagiel said

    cały czas męczy mnie świadomość Powstańców/warszawiaków, że „powstanie musiało wybuchnąć”… Było planowane dawno, od kiedy było wiadomo, że ACz prze na zachód i na pewno przejdzie wyzwoleńczo przez Polskę Piastowską aż do Bałtyku i Odry.
    Jest wojna, okupacja niemiecka na zachód od Wisły, Armia Czerwona przysuwa się do Wisły, a Niemcy postanawiają bronić Warszawy: Festung Warschau! Rozkaz kopania rowów – dlaczego dopiero 29 lipca? (Toż to jak branka Wielopolskiego w 1863.) Tydzien wcześniej nie było wiadomo, że Sowieci idą? że instalują rząd polski Wasilewskiej? Tak późny rozkaz „100 tys do kopania okopów” wydaje mi się bardziej sygnałem/detonatorem, prowokacją niż racjonalnym działaniem frontowym. Bo ludność W-wy rozumie z tego, że będzie bitwa o miasto, czyli masakra ludności – odruchem powinno być wysyłanie dzieci, rodzin za miasto, na prowincję, na wieś do rodziny… Żołnierze AK zostają, by… kopać okopy ? Tak. By choćby częściowo uśpić czujność Niemców, a zdziwić szpiegów Kremla – by zagrać wg swoich nut, a nie cudzych!
    My dziś wiemy, że powstanie wybuchło, bo Churchill (jego sponsorzy) tak chciał, bo mu wadził i polski rząd, i polska inteligencja; Stalin za to był mu niezbędny do zrównoważenia przewag Amerykanów nad Brytyjczykami: im dalej na Zachód dojdą Sowieci, tym słabsza będzie Europa powojenna oraz mniejsza zasługa USA w dobiciu III Rzeszy (i wykorzystaniu jej potencjału naukowo-intelektualnego, o których to planach Churchill latem 44. wiele już wiedział). On, będący w rękach kapitału żydowskiego, wiedział, że Sowiety są w rękach innych Żydów i że – kiedy przyjdzie pora – ogłosi się „żelazną kurtunę” w celu divide et impera!
    Lecz i Polacy/warszawiacy chcieli powstania – sami Powstańcy tak na ogół mówili i mówią (nie wiedzą, co prawda, jak parszywą grę prowadzili wielcy wojny, a zwłaszcza Brytole). Ale to jeszcze nie znaczy, że powstanie musiało wybuchnąć, z a n i m zacznie się bitwa sowiecko-hitlerowska o Festung Warschau! Trzeba z nim było czekać do bitwy, choćby do jesieni czekać – Sowieci raczej nie wytrzymaliby w bezruchu aż do zimy. Trzeba było czekać do ataku Sowietów koniecznie!
    Nie jestem wojskowym, lecz pozwolę sobie na sugestię, że powstanie miałoby sens dopiero w 3-4 dniu bitwy o W-wę, a szczególnie wtedy, kiedy Sowieci próbowaliby forsować Wisłę i zakładać przyczółki na Żoliborzu czy Powiślu – wtedy realna pomoc AK przy wyborze i obsadzaniu tych miejsc przez berlingowców i innych z ACz, braterstwo walki i śmierci byłoby czymś, co trudno byloby zlekceważyć czy zanegować Stalinowi – tak myślę. Zatem jeśli powstanie musiało wybuchnąć ale z sensem, pożytkiem dla Polaków, to powinno wybuchnąć w czasie trwania już bitwy o miasto. Pomyślmy: skoncentrowanie żołnierzy AK, AL i wszelkich bojowników w jednej dzielnicy nadwiślańskiej, np. na Żoliborzu/Młocinach, zwiekszyłoby szansę na przejęcie tej dzielnicy od okupanta i uczynienie z niej przyczółka dla ACz, której żołnierze miasta nie znali, więc wskazówki tutejszych byłyby nieocenione (i tak jakos samo przez się tutejsi byliby gospodarzami terenu)…
    Szkoda słów na oczywistości. Zamiast fantazji o byciu w W-wie wrogim gospodarzem dla ciut silniejszej ACz mogliśmy być frontowym sojusznikiem, wspólnie walczącym ze wspólnym wrogiem – jednym z wrogów. Myslę, że mądrzej jest walczyć wspólnie z jednym z wrogów przeciwko drugiemu, niż być tym najsłabszym, który próbuje walczyć jednocześnie z dwoma, nawet osobno silniejszymi wrogami, prawda? A co po wojnie z tym sojuszem polsko-sowieckim? Na razie jest wojna i Niemcy do pokonania…
    A tak odegrano parszywy scenariusz wykrwawiania Polaków, Warszawiaków (pieprzyć ortografię w tym kontekście), elity niezbędnej do sprawnego funkcjonowania Polski po wojnie – tylko kto tego chciał, by Polska po wojnie była mądrzejsza po szkodzie? Czy chcieli tego przywódcy powstania? Nie – chcieli powrotu do sanacji. Nadal chcą.
    O tym powinni dyskutować jawni (Nowak-Jeziorański) i tajni (X) delegaci Rządu Polskiego do Warszawy na naradach w końcu lipca’44: powstanie tak, tylko kiedy? żeby się nie dać podpuścić ani wrogom, ani sojusznikom gorszym od wrogów jawnych…
    Nie dyskutowali o tym? – Dlatego nadal nie ma wolnej ani, co gorsza, mądrej (po szkodzie) Polski.

  40. guła said

    Rettinger do Polski przywiózł 8 mln dolarów w złocie? Na spadochronie to raczej z tym złotem nie lądował, bo to musiało być niezmiernie ciężkie. Być może jakimś samolotem transportowym dostarczył. Albo koleją sami Niemcy jemu te złoto przewieźli, co jest prawdopodobne, bo było z niego niezłe Ziółko.
    No za pasem, nawet słuckim, też wydaje się niemożliwością.

  41. Stan said

    Najbardziej tragiczne jest to, że już w pierwszych dniach powstania zostało zamordowanych ok. 50 tys. cywilnych
    mieszkańców Woli i Ochoty. 7 tys. wystrzelano jednego dnia w fabryce Ursus. Egzekucja trwała 12 godzin.

    Powstańcze dowództwo siedziało w tym czasie w UK w skórzanych fotelach popijając whisky i nigdy nie odpowiedziało za skazanie tych ludzi na zagładę. Historia świata nie zna tak barbarzyńskich, haniebnych przypadków.

    200 tys. ludzi, patriotów, ludzi honorowych i moralnie zdrowych i dzieci w wieku kilku lat posłano do piachu.
    Należałoby przywódcom powstania urządzić pokazowy proces sądowy za spowodowanie śmierci 200 tys.
    ludzi i sprowadzenie na stołeczne miasto totalnej zagłady.

    Polska racja stanu przemawiała za tym, aby chronić za wszelką cenę ludzkie życie i nieangażowań się w jakiekolwiek walki w sytuacji, gdy Rosjanie stali na wschodnim brzegu Wisły, gotowi to wyparcia Niemców. Miasto przestało istnieć.

    Polscy Obywatele czy nie wstydzicie się gloryfikować tak wielkiej zbrodni, których sprawcy
    nigdy nie zostali pociągnięci do odpowiedzialności prawnej?

  42. Ale Dlaczego? said

    @31

    Ile lat sobie pan liczy, skoro jak z tego wynika tkwi w opowiadaniu bajek.

    Co dało powstanie.
    Niemcy mogli przed wycofaniem dokończyć dzieło zniszczenia Warszawy, realizując rozkaz Hitlera. Natomiast żydkom znacząco ”oczyściło” pole przed objęciem władzy w Polsce, z nadania wielkiej trójki.
    Miliony dolców z pasa Rettingera miało przekonać nieprzekonanych aby zapewnić wprowadzenie planu w etap realizacji.

    Nie mam wiedzy ani ambicji być ekspertem od Powstania Warszawskiego.
    Ale bardzo bym chciał, tak jak zapewne większość Polaków, by w końcu historycy polscy obiektywnie zbadali powstanie i jego okoliczności.
    Jeśli jest to tak trudne to świadczy jedynie o tym, że nie ma jednoznacznego opisu tamtych wydażeń. Gdy w grę wchodzi zbyt wiele zmiennych i decyzji ludzkich, jest to niestety regułą.

    Co do wieku to bardzo dawno skończyłem edukację. 😀

  43. Yah said

    ad 41

    „Ale bardzo bym chciał, tak jak zapewne większość Polaków, by w końcu historycy polscy obiektywnie zbadali powstanie i jego okoliczności.
    Jeśli jest to tak trudne to świadczy jedynie o tym, że nie ma jednoznacznego opisu tamtych wydażeń. Gdy w grę wchodzi zbyt wiele zmiennych i decyzji ludzkich, jest to niestety regułą.”

    To nie tak Panie A dlaczego ? Nie ma woli wyjaśnienia i zbadania przyczyn powstania.

  44. Ale Dlaczego? said

    I tu mogę się z panem niestety zgodzić…
    Historia, tak samo jak za komuny, jest wykorzystywana do doraźnych celów propagandowych.

  45. MatkaPolka said

    JEDNA WIELKA ZDRADA

    Wybuch II wojny światowej klęska wrześniowa, Powstanie Warszawskie, decyzje Aliantów, decyzje rządów polskich na uchodźctwie – to jedna wielka zdrada – zdrada narodu Polskiego przez zachodnich sprzymierzeńców i przez masonerię, zdrada masońskiego rządu polskiego, zdrada polskiego dowództwa wojskowego, – którzy uciekli zostawiając Polskę i Polaków bezbronnych wobec agresji niemieckiej

    Francja i Wielka Brytania we wrześniu 1939 z łatwością mogli pokonać Niemcy hitlerowskie i nie dopuścić do zajęcia przez Hitlera Polski – wypełnić swoje zobowiązania sojusznicze.

    Nie zrobili tego bo jedyną obowiązującą doktryną Zachodu jest „Drang nach Osten”

    Powstanie Warszawskie

    Młodzi, starsi, bez względu na wiek pragnęli wolnej Polski. Ich duch walki, patriotyzm, odwaga są godne podziwu dla dzisiejszej uśpionej Polski. Należy im się cześć, chwała i pamięć za walkę o suwerenność i niepodległość ojczyzny.

    Terror i bestialstwo niemieckiego okupanta był tak olbrzymi, że młodzież rwała się do walki. Celem Niemców była eksterminacja narodu Polskiego – General Plan Ost – plan zagłady Słowian powstał już w maju 1939 roku. W wyniku II wojny światowej zginęło ok. 8mln Polaków, a zapaść demograficzna trzeba szacować na ok. 15 milionów, nie licząc kalek i ofiar wojny, którzy wojnę przeżyli.

    Powstanie Warszawskie było również jedną wielką zdradą – przede wszystkim części dowództwa AK- masońskim manipulacją – którzy dopuścili do wybuchu powstania – wypuszczenie praktycznie bezbronnych i niedoświadczonych żołnierzy na dobrze uzbrojonych i wyćwiczonych Niemców

    Grupa w dowództwie AK, która doprowadziła do powstania działała wbrew wyraźnym rozkazom i zakazom Wodza Naczelnego – gen Kazimierza Sosnowskiego, wbrew stanowisku rządu polskiego, wbrew decyzją Aliantów, wbrew i przeciw Rosji.

    Zdradzieccy Alianci – Francja i Anglia odmówili pomocy powstańcom.
    Gdyby tylko chcieli mogliby wysłać samoloty do Warszawy. Nie zrobili tego.

    Powstanie Warszawskie było wielką przegraną Armii Krajowej i Polski.

    Największą korzyść z powstania odniosła wielka trójka tzw. koalicjantów, czyli Rosja, USA i Anglia. Kolejny raz Polska została potraktowana w sposób niewolniczy.

    Zachodnim aliantom , masonerii, Niemcom zawsze chodzi o jak największą eksterminację „żywiołu polskiego
    Rozpoczęcie powstania było olbrzymim błędem Polskiego Państwa Podziemnego. W 1944 roku mieliśmy zalążki wojska polskiego, które po wojnie mogło skutecznie walczyć ze Stalinem i zagrać na nosie „koalicji antyhitlerowskiej”.
    Bo silni powstańcy byliby dla całej trójki koalicyjnej wielkim problemem.

    Do wybuchu powstania przyczyni sie i nakłonił dowództwo Józef Retinger współzałożyciel i vice szef polskiej B’nai B’rit, szara eminencja polityki europejskiej i polskiej – „kuzynek diabła”

    Dobre to opisuje Henryk Pająk – Jozef Retinger agent syjonizmu

    Agent brytyjski, polski, sowiecki, agent syjonizmu

    Jego rola w wybuchu powstania str 184-197

    http://wolna-polska.pl/wp-content/uploads/2014/09/Paj__k-H.-Retinger-mason-i-agent-syjonizmu.pdf

    Powstanie warszawskie – „może doprowadzić do zburzenia miasta i wyrżnięcia ludzi”

    https://wiadomosci.robertbrzoza.pl/polska-kolonia/powstanie-warszawskie-moze-doprowadzic-do-zburzenia-miasta-i-wyrzniecia-ludzi

    Mija kolejna rocznica powstania warszawskiego. Obraz powstania jest przedstawiany jako bohaterski zwycięski zryw. Jednak zapomina się , że powstanie wykrwawiło Warszawę, unicestwiło polską młodzież i poniosło absolutną klęskę. O ile należy się szacunek dla jego uczestników to jednak należy poddać krytyce dowództwo i jego decyzję. Klęskę powstania nie krytykowały wyłącznie osoby w kraju, ale także spora część środowiska emigracyjnego. Pytanie zasadnicze brzmi: dlaczego 31 lipca 1944 roku w godzinach popołudniowych, w kwaterze generała Bora-Komorowskiego wydano wyrok śmierci na setki tysięcy mieszkańców i wyrok zagłady na stolicę i jej dobra? I co sprawiło, że ten niepoczytalny wyrok został wykonany?

    (***)

    Przybycie gen. Okulickiego i jego szalony plan

  46. MatkaPolka said

    We wrześniu 1939 Francja i Wielka Brytania z łatwością mogli wygrać wojnę i pokonać Niemcy – NIE ZROBILI TEGO

    W dniu 12 września Francja miała co najmniej trzykrotną przewagę armii francuskiej nad Wehrmachtem na kierunku potencjalnej ofensywy, przy silnym nasyceniu wojsk francuskich artylerią ciężką i najcięższą – niezbędną dla przełamywania rejonów umocnionych.

    Do końca działań wojennych w Polsce III Rzesza nie była w stanie przerzucić żadnych pełnowartościowych jednostek bojowych (z wyjątkiem jednej dywizji) z frontu polskiego. Był to jedyny okres, gdy alianci na froncie zachodnim w latach 1939-1940, dzięki zaciętej obronie Wojska Polskiego, posiadali przewagę liczebną nad Wehrmachtem. Okres ten został całkowicie niewykorzystany, co było podstawową przyczyną klęski wojsk francusko-brytyjskich w roku 1940

    Na początku II wojny światowej Alianci dysponowali

    W sumie 3 września 1939 Sprzymierzeni dysponowali około 2775 samolotami francuskimi i brytyjskimi, co dawało im ponad dwukrotną przewagę w powietrzu nad siłami Luftwaffe na froncie zachodnim. W roku 1939 Francja dysponowała trzecią (po Armii Czerwonej i Wehrmachcie) armią lądową świata i czwartą na świecie (po Royal Navy, US Navy i Japońskiej Cesarskiej Marynarce Wojennej) flotą wojenną (następne w kolejności były włoska Regia Marina i niemiecka Kriegsmarine).

    Cały ciężar zwycięstwa w II wojnie światowej nad zbrodniczą, nazistowską III Rzeszą niemiecką spoczywał na Armii Czerwonej. Alianci otworzyli front zachodni dopiero 6 czerwca 1944 r.
    Już w lipcu 1945 Wielka Brytania i USA chciały napaść na Rosję – swego sojusznika – Operacja unthinkable”

    Cytuje za wikipedią
    Dziwna wojna

    Francja i Wielka Brytania wypowiedziały wojnę III Rzeszy 3 września 1939, w konsekwencji agresji Niemiec na Polskę w dniu 1 września i odrzucenia przez rząd niemiecki przedstawionego mu ultimatum brytyjskiego i francuskiego z żądaniem natychmiastowego wycofania Wehrmachtu z terytorium Polski i Wolnego Miasta Gdańska. W konsekwencji w wykonaniu zobowiązań sojuszniczych wobec Polski oba mocarstwa zachodnie znalazły się w stanie wojny z Niemcami[22]. Belgia, Holandia i Luksemburg pozostawały neutralne. Francja ogłosiła mobilizację powszechną 2 września i rozpoczęła koncentrację oddziałów.

    W chwili wybuchu wojny na terytorium Francji stacjonowały 34 dywizje, a w lotnictwie – liczącym według stanu ok. 3300 samolotów – znajdowało się 130 nowoczesnych myśliwców Bloch MB.152 oraz kilkaset przestarzałych typu Morane i Dewoitine, co najmniej 175 bombowców Bloch i ok. 400 samolotów rozpoznawczych (Potez). W sumie na froncie zachodnim w pierwszej połowie września 1939 znajdowało się minimum 1275 samolotów bojowych, co oznaczało ilościową przewagę lotnictwa francuskiego nad 1186 samolotów Luftwaffe[23]. Do francuskiej Armée de l’Air dochodziło ok. 1500 samolotów sojuszniczych brytyjskich Królewskich Sił Powietrznych (RAF) (myśliwskich – Spitfire, Hurricane i bombowych – Fairey Battle, Bristol Blenheim i Whitley). Maszyny te znajdowały się wprawdzie w bazach w Wielkiej Brytanii, a przerzucenie ich do Francji i włączenie w osłonę ofensywy armii francuskiej na Niemcy wymagało czasu, dotyczyło to jednak wyłącznie rzutu naziemnego – samoloty RAF po przelocie na lotniska francuskie mogły korzystać bezzwłocznie z logistyki Armee de l’Air. W sumie 3 września 1939 Sprzymierzeni dysponowali około 2775 samolotami francuskimi i brytyjskimi, co dawało im ponad dwukrotną przewagę w powietrzu nad siłami Luftwaffe na froncie zachodnim. W roku 1939 Francja dysponowała trzecią (po Armii Czerwonej i Wehrmachcie) armią lądową świata i czwartą na świecie[24] (po Royal Navy, US Navy i Japońskiej Cesarskiej Marynarce Wojennej) flotą wojenną (następne w kolejności były włoska Regia Marina i niemiecka Kriegsmarine).

    Front zachodni Wehrmachtu tworzyła Grupa Armii „C” generała von Leeba. Siły niemieckie dysponowały w drugiej połowie września (po zakończeniu mobilizacji) 42 dywizjami piechoty[25]. W tej liczbie 23 pierwszoliniowe[26], 8 drugorzutowych[27] i 11 rezerwowych[28]. Siły niemieckie były rozciągnięte wzdłuż granic Niemiec z Holandią, Belgią i Francją, z uwzględnieniem Francji jako głównego przeciwnika. Luftwaffe na froncie zachodnim posiadała 1186 samolotów (w tym m.in. 568 myśliwców, 343 bombowce, 152 rozpoznawcze). Wehrmacht dysponował też budowanym w latach 1936-1939 systemem umocnień Linii Zygfryda.

    Strona francuska 3 września 1939 na głównym odcinku działań pomiędzy granicą Luksemburga a Renem, posiadała 2 Grupę Armii (cztery armie)[29] w sile jedenastu dywizji (ośmiu dywizji piechoty[30], dwóch dywizji zmotoryzowanych[31] i jednej dywizji kawalerii[32]). Do 12 września 1939 siły francuskie w tym rejonie zostały zwiększone do 36 dywizji (w tym cztery zmotoryzowane) i 18 samodzielnych batalionów czołgów. 12 września po stronie niemieckiej na tym samym odcinku znajdowało się 12 dywizji piechoty (z czego 7 pełnowartościowych, reszta rezerwy). Niemcy nie posiadali w tym momencie dywizji pancernej ani zmotoryzowanej oraz ani jednego batalionu czołgów – wszystkie zaangażowane były w Polsce. W konsekwencji oznaczało to w dniu 12 września co najmniej trzykrotną przewagę armii francuskiej nad Wehrmachtem na kierunku potencjalnej ofensywy, przy silnym nasyceniu wojsk francuskich artylerią ciężką i najcięższą – niezbędną dla przełamywania rejonów umocnionych.

    7 września 1939 siły francuskich 3 i 4 Armii po przekroczeniu granicy francusko-niemieckiej w Saarze przystąpiły do oczyszczania przedpola i zdobywania dojść do niemieckiej głównej pozycji obrony, przy faktycznym braku oporu niemieckiego i ewakuacji przez Niemców ludności cywilnej z Saary. Termin głównego uderzenia został określony – zgodnie z polsko-francuską konwencją wojskową – na piętnasty dzień od rozpoczęcia mobilizacji francuskiej, tzn. 17 września. Do tej chwili Francja zmobilizowała na kontynencie 70 dywizji, z których część przerzucono nad granicę.

    Tymczasem 12 września 1939 w Abbeville odbyło się posiedzenie Najwyższej Rady Wojennej francusko-brytyjskiej z udziałem Neville Chamberlaina, Edouarda Daladiera i referującego głównodowodzącego armii francuskiej gen. Maurice Gamelina. W konsekwencji dyskusji podjęto decyzję o „maksymalnym zmobilizowaniu środków, zanim zostaną podjęte duże operacje lądowe oraz ograniczeniu działań powietrznych”[33] RAF i Armee de l’Air nad Niemcami w celu „minimalizacji niemieckiego odwetu”[34][35]. Oznaczało to w praktyce wstrzymanie wszystkich działań ofensywnych armii francuskiej na przedpolu Linii Zygfryda i złamanie zobowiązań sojuszniczych wobec Polski, podjętych 19 maja 1939 w aneksie do konwencji wojskowej polsko-francuskiej z 1921[36], ratyfikowanym ostatecznie poprzez podpisanie w Paryżu 4 września 1939 protokołu politycznego do konwencji[37]. Aneks do konwencji wojskowej zobowiązywał stronę francuską do rozpoczęcia ofensywy siłami głównymi w piętnastym dniu od rozpoczęcia mobilizacji armii francuskiej, a ofensywę powietrzną nad Niemcami od chwili rozpoczęcia działań wojennych Niemiec przeciw sojusznikowi. Ambasadorowie Rzeczypospolitej w Wielkiej Brytanii – Edward Raczyński i we Francji – Juliusz Łukasiewicz bezskutecznie próbowali wpłynąć we wrześniu 1939 na wykonanie zobowiązań krajów sojuszniczych. Była to ze strony Francji i Wielkiej Brytanii klasyczna felonia – zdrada sojusznika na polu bitwy, przy czym to Francuzi wpływali hamująco na Brytyjczyków. Na założeniu ofensywy sojuszniczej w piętnastym dniu od rozpoczęcia francuskiej mobilizacji oparty był plan obrony „Z” i strategia obrony terytorium Polski marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego.
    Do końca działań wojennych w Polsce III Rzesza nie była w stanie przerzucić żadnych pełnowartościowych jednostek bojowych (z wyjątkiem jednej dywizji) z frontu polskiego. Był to jedyny okres, gdy alianci na froncie zachodnim w latach 1939-1940, dzięki zaciętej obronie Wojska Polskiego, posiadali przewagę liczebną nad Wehrmachtem. Okres ten został całkowicie niewykorzystany, co było podstawową przyczyną klęski wojsk francusko-brytyjskich w roku 1940, gdy III Rzesza mogła skupić wszystkie swoje siły wojskowe na jednym froncie – nie uzyskując mimo to ani przewagi liczebnej, ani materiałowej (z wyjątkiem lotnictwa) nad armiami francuską, brytyjską, belgijską i holenderską.

    Brak interwencji militarnej Brytyjczyków i Francuzów umożliwił siłom niemieckim i (od 17 września 1939) sowieckim pokonanie wojsk polskich i rozbiór państwa polskiego.

    Jednocześnie Francuska Partia Komunistyczna po zawarciu paktu Ribbentrop-Mołotow rozpoczęła kampanię antywojenną, posuwając się do wzywania żołnierzy francuskich do dezercji. Deputowani FPK głosowali 2 września przeciw kredytom wojennym. Sekretarz generalny Francuskiej Partii Komunistycznej Maurice Thorez, powołany do wojska zdezerterował, uciekł do ZSRR i został przez sąd wojenny Francji skazany na śmierć za dezercję[38]. Konsekwencją działań KPF była oficjalna delegalizacja we Francji partii komunistycznej 26 września 1939 jako ugrupowania antypaństwowego. Propaganda FPK nie pozostała jednak bez skutku na morale armii francuskiej i postaw żołnierzy w czasie bitwy o Francję.

    Wobec zakończenia walk regularnych oddziałów w Polsce, 6 października 1939 w przemówieniu w Reichstagu Adolf Hitler publicznie zaproponował Francji i Wielkiej Brytanii pokój, pod warunkiem uznania przez te kraje podboju Polski i rozbioru jej terytorium pomiędzy III Rzeszę a ZSRR. Propozycja zawarta w mowie Hitlera została odrzucona już 11 października 1939 przez Eduarda Daladiera, a następnie, w przemówieniu Neville’a Chamberlaina w Izbie Gmin 12 października 1939.

  47. Yagiel said

    To powstanie to część scenariusza dla Polski, która o tyle istnieje, o ile przydatna jest w grze większych. Scenariusz tej gry należy ujawniać i dyskutować, bo dzisiejsze obroty rzeczy (np. układ PAD-SN w celu ochrony Kaminśkiego, PADy no i 100 tys posad sądowych) powinny uświadomić Polakom chętnie biegającym po ulicach, że są równie użytecznymi idiotami, jak tamci Powstańcy w rękach swych dowódców… W czyich rękach byli – i są – ci dowódcy, stopniowo staje się jasne. Raczej beznadziejnie, bo co im, „mądrzejszym w grze”, możemy przeciwstawić? Prawdę.
    Kiedy przestaliśmy być naród dyskutujący, a już tylko krwawiący? Nie wiem – Jagiełło jeszcze nad tym panował, Jagiellonowie rozwierali nożyce mądrze-głupio… Dzisiejsze dyskusje o powstaniu w-skim, zawsze z szacunkiem dla Powstańców, coraz mniej dla dowódców. Cytuję za dzisiejszym ONET (wiem, za niemieckie pieniądze, ale…):

    „Po południu [31 lipca/pon.] płk. Antoni Chruściel „Monter”, dowódca okręgu warszawskiego AK, pojechał rowerem na Pragę, żeby rozmówić się ze swoimi ludźmi obserwującymi przedpole miasta i zorientować się w sytuacji.” – Ok, rowerem przez most na Pragę, wśród żołnierzy hitlerowskich (posterunki na moście) wypatrujących czołgów Sowietów? Jechał sam czy z obstawą? Najważniejsze, że cało wrócił. – „Odprawę wieczorną zaplanowano na 18, ale godzinę wcześniej na Pańskiej pojawił się „Monter” z wiadomością, że czołgi sowieckie podeszły pod Pragę i trzeba jak najszybciej zaczynać.” – On je widział? Kochani, przecież te sytuacje powinny być w gimnazjach analizowane!
    Cd. cytatu:
    „Kiedy »Monter« przyniósł tę sensacyjną wiadomość – mówił prof. Ciechanowski – w lokalu dziwnym trafem oprócz »Bora« byli jedynie generałowie Okulicki i Pełczyński oraz kobieta odpowiadająca za łączność z oficerami KG. »Bór« natychmiast sprowadził na miejsce delegata rządu Stanisława Jankowskiego, żeby mieć podkładkę polityczną. A gdy Jankowski zaakceptował decyzję o wybuchu powstania, wydał ostateczny rozkaz. Stało się to więc jedynie w obecności oficerów, którzy parli do powstania; oponentów, którzy kłócili się z nimi rano, nie było”.
    A tu jeszcze ta okoliczność – cd. za ONET:

    „Oficerem, który w KG AK najbardziej parł do powstania w stolicy był gen. bryg. Leopold Okulicki. Ur. w 1898 r., w październiku 1915 r. mając niespełna 17 lat, uciekł ze szkoły do Legionów. Uczestniczył wojnie z bolszewikami, został zawodowym wojskowym, w kampanii wrześniowej walczył w Warszawie. Po kapitulacji razem z gen. Michałem Karaszewiczem-Tokarzewskim organizował Służbę Zwycięstwu Polski. Od stycznia 1940 r. był komendantem Związku Walki Zbrojnej w Łodzi, potem przez kilka miesięcy pracował w KG ZWZ, by w listopadzie przenieść się do Lwowa i do aresztowania 21 stycznia 1941 r. kierować ZWZ na terenach okupowanych przez Sowiety. Przeszedł tortury i – jak dowodzi Ciechanowski – zgodził się współpracować z NKWD. Po wybuchu wojny niemiecko-radzieckiej trafił do armii Andersa, u którego był szefem sztabu i dowódcą 7 dywizji piechoty. W nocy z 21 na 22 maja 1944 r. jako cichociemny został zrzucony do kraju w charakterze wysłannika naczelnego wodza. 3 czerwca „Bór” mianował go zastępcą szefa sztabu ds. operacyjnych odbierając to stanowisko Bokszczaninowi.”
    Mamy zatem tych dwóch decydentów powstania – jeden jedzie na rowerze przez most na Pragę pooglądać sowieckie czołgi wraz z niemieckimi żołnierzami, a drugi jest cicho-ciemnym podwykonawcą Stalina… Chyba jest o czym dyskutować?
    Dzisiejszy głos w dyskusji: Radosław Sikorski:
    z 1700 sztukami broni palnej przeciw tysiącom frontowo uzbrojonych hitlerowców – jaki sens? A skutek? Ta bohaterszczyzna spowodowała 100 polskich trupów za 1 trupa niemieckiego – to co czcimy: rozszerzone samobójstwo wodzów? A propos:
    ilu wodzów powstania zginęło w nim?

    W tym kontekście jeszcze większą, do kwadratu bzdurą jest postawa „żołnierzy niezłomnych” p o w o j n i e ! Takie krwawe bzdury można wciskać dzieciakom z WOT, a te na apelach szkolnych kilkulatkom w pierwszych klas – robi się to i będzie to powszechne jak nauczanie… W jakim celu?
    Nie w innym niż w lipcu’44. Ergo – albo uczymy się na błędach, albo giniemy krwawo jeszczio raz, noch ein mal czy jak to jest w języku NWO…?

    ps/ warto łączyć te 2-3 wątki powstańcze na gajówce. Może coś specjalnego – Panie Gajowy?

  48. nacho said

    Przede wszystkim należało grać, nie na żyda angielskiego, i nie dać się sprowokować Szmajdzińskiemu – Srulkowi – BB. Wejść w koalicje z Hitlerem. Zrobić porządek jak oczekiwali tego Rosjanie. Następnie pogonić żydów z Londynu. Ameryka pod ich władzą, była za słaba, by z taka potęgą radzić. Należało po prostu sprowokować powstanie w US uswiadamiajac zagrozenie ze strony zyda.. Świat stałby się na powrót Rzymski z potęgą Boga na właściwym miejscu. Wyczyszczony z padliny syfu koszernego z perspektywa rozwoju ducha a nie zaledwie ciala.

    ——
    Koalicja z Hitlerem… Boże…
    Admin

  49. Ale Dlaczego? said

    😀
    Powyższe to już nie Political Fiction ale Political Fantasy 😀

  50. Yagiel said

    raczej political bełkot – Hitler był marionetką wielkiego kapitału światowego, zatem jakim sposobem można go było użyć przeciw temu iber-kapitałowi? Zresztą w tej koalicji nie my byśmy przecież rozdawali karty – rozegraliby nas Żydzi biologiczni czy mentalni/chazarowie….
    Iber-kapitał chciał i USa, i Rosji/CCCP: z USA się powiodło dzięki hitlerowcom adoptowanym w USA oraz iber-pieniądzom, a w CCCP się nie udało, co opisywał Albin Siwak wg relacji wykonawców rosyjskich.
    Jeśli zatem bawić się w pol.fic., to tylko z zasadniczym graczem – z Żydami tymi czy tymi. Coryllus na niedźwiedziu wydrukował był wspomnienie z 1917r., kiedy to baron Maurycy Rothschield proponował Polakom dwu-stronne tylko rozmowy o powojennej Polsce/RzPlitej – tylko czy w 38/39r. jeszcze możliwe było ponowienie tych rozmów z iber-Rotszyldami? Bo kto miałby je wykonać, pomijając juz dogorywającego Dmowskiego i Piłsudskiego w grobie…? Stary Paderewski?
    Kto/ś wtedy był Polakiem/Polką zdolnym udźwignąć taki temat?
    A dziś ?

  51. Ale Dlaczego? said

    Dziś to rylko podwykonawcy owych Rothschieldów…
    Wystarczy zauważyć, jaki jest stosunek poszczególnych partyjek/polityków polskich do „imigrantów”, CETA, TTIP, GMO, wojen prowadzonych przez USA, bezwarunkowe poparcie USA i Izraela…
    Wyjazdowe posiedzenia rządu poprzedniego i obecnego w Jerozolimie…

    Taki naprzykład Orban potrafi powiedzieć kto steruje zza kurtyny.
    Nqsze osły nawet Ogórkowej boją się bronić. Jedynie czasami poPISkują o Sorosie. Ale bez wyciągania wniosków i konsekwencji…

    Kolonia pełną gębą.
    I te bandy polaczków mijanych na ulicach z koszulkami z flagą USA lub innej GB… Przed pół godziną właśnie mijałem jednego takiego idiotę.

Sorry, the comment form is closed at this time.