Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Vae victis

Posted by Marucha w dniu 2017-07-31 (poniedziałek)

Jak informuje nas popularne przysłowie dobre chęci stanowią podstawowy budulec duktów utwardzonych w piekle. Nic więc dziwnego, że decyzje oparte właśnie na dobrych chęciach i chciejstwie kończą się co do zasady widowiskowymi katastrofami.

Polscy jeńcy wojenni

Rocznicę jednej z nich będziemy obchodzić (zapewne hucznie) już wkrótce. Będzie to oczywiście 73. rocznica Powstania Warszawskiego. Media społecznościowe właśnie wypełniają się rocznicowymi wydarzeniami a profile użytkowników przyozdabiają coraz licznej okolicznościowe sentencje i patriotyczne motywy.

Pierwszego sierpnia o godzinie 17.00 jak co roku rozlegnie się wycie syren a uliczny gwar chwilę zatrzyma się. Gdzieniegdzie ktoś odpali race, ktoś inny wzniesie jakieś okrzyki. Potem z dumą powiemy sobie, że pamiętaliśmy o powstaniu. Ale czy pamiętaliśmy o nim w istocie rzeczy? – śmiem wątpić.

Dla osób, które lekcje historii traktowały w sposób wysoce swobodny pozwolę sobie przypomnieć: Powstanie Warszawskie skończyło się sromotną klęską. Nawet zarys bilansu jest druzgocący.

Niemcy sami chwalili się, że w trakcie powstania zabili, a częściej wymordowali, ok. 200 tys. Polaków. W większości cywilów, w tym kobiety, starców, dzieci. Na samej Woli wymordowano w ten sposób 65 tysięcy ludzi.

Kolejne setki tysięcy osób zostało pozbawionych swoich domostw, dziesiątki tysięcy zostały wywiezione przymusowe na roboty do Niemiec i zesłane do obozów koncentracyjnych. Dobra kultury – narodowe skarby zbierane przez pokolenia Polaków, zostałby bezpowrotnie stracone, strawione ogniem bądź zrabowane przez teutońskich barbarzyńców. Stolica Polski Warszawa, ze swoimi unikatowymi zabytkami i całą infrastrukturą została doszczętnie zniszczona. Wymazana z mapy. W tym czasie Niemcy stracili 2 tysiące zabitych i 9 tysięcy rannych. Większe straty zadawała w tym czasie średnio poważna epidemia dezynterii.

Fakty są zatem następujące: powstanie okazało się tragedią a jego wywołanie było bezsprzeczną zbrodnią. Tymczasem winni tej hekatomby choćby Tadeusz Bór-Komorowski, Antoni Chruściel, Tadeusz Pełczyński, Leopold Okulicki są dzisiaj partonami szkół i ulic. Czysta logika wskazuje, że powinni zajmować honorowe miejsce co najwyżej w w panteonie narodowej hańby.

Dlaczego honorujemy głupców lub/i zdrajców? Dlaczego co roku fetujemy klęskę?

Rozsądne wyjaśnienie jest jedno: trauma odebrała nam rozum. Czasami ludzie których spotyka tragedia zwyczajnie odchodzą od zmysłów. Wypierają fakty, tworzą sobie alternatywne rzeczywistości. To samo stało się z nami – Polakami. Ogrom cierpień hitlerowskiej okupacji zwieńczony samobójstwem Warszawy stał się traumą nie do pokonania.

Wytworzyliśmy sobie fałszywe konstrukty o moralnym zwycięstwie i o kreatywnej roli mitu powstania, gdyż prawda była zbyt przerażająca. Prawda, że powstanie było całkowicie niepotrzebne. Nie dało nam nic, jedynie szkody. Było samobójstwem za szczególnym okrucieństwem.

Nawet dostrzegając w sferze intelektualnej fakty wypieramy je dalej. Mówimy: nie chwalimy powstania, lecz indywidualne bohaterstwo powstańców. To równie szkodliwe i zwodnicze. Nie jest celem mądrej polityki historycznej wychwalanie patriotyzmu straceńczego, kończącego się nieuchronna klęską. Chwalić i stawiać za przykład należy patriotyzm rozumny.

Choćby dlatego, że w prawdziwym świecie, w rzeczywistości odartej z dziecięcych złudzeń i rematycznych uniesień, nie ma moralnych zwycięstw ani moralnych zwycięzców. Są tylko prawdziwi zwycięzcy i prawdziwi przegrani. Dla tych pierwszych chwała, dla drugich biada. Vae victis.

Pamiętajmy o Powstaniu Warszawskim, pamiętajmy jednak prawdziwe. Ne przez pryzmat ckliwych piosenek czy patriotycznych uniesień. Pamiętajmy o nim jako o jednym z najtragiczniejszych błędów w naszych dziejach. Błędów wynikłych z chciejstwa, złej woli, głupoty, gnuśności i bardzo, ale to bardzo wielu dobrych chęci. Błędów, na które już nigdy nie możemy sobie pozwolić.

Przemysław Piasta
http://www.mysl-polska.pl

Komentarzy 36 to “Vae victis”

  1. Yagiel said

    Zasadniczo zgoda. A jednak nie mogę zgodzić się na lekceważenie patriotyzmu i ofiar AKowców i czynnych w powstaniu warszawiaków; dlatego piszę ‚powstanie’ ale ‚Powstańcy’. Co prawda film „Miasto 44” Jana Komasy pokazuje wahanie czy nawet żal młodego Powstańca, że „jak to tak bez broni wysyłacie nas na szkopów?”, a cały film przykryty jest deszczem krwawych strzępów ludzkich z Polaków/warszawiaków”, lecz wspomnienia samych Powstańców, tych którzy przeżyli i żyją, i mówią, co przeżyli, te wspomnienia są dumne – np. dzisiejsze z http://www.wp wspomnienie cioci byłego prezydenta RzP Komorowskiego o tym m.in. że uratowała życie ojcu Kaczyńskich…
    Autor pisze: prawdziwi zwycięzcy i prawdziwi przegrani – w ramach tej prawdziwości dziejowej Powstańcy i my dziś to „prawdziwi przegrani”, a jednak… nie dajmy sobie narzucić tylko tych ram „prawdziwości”, ocen czy zadowolenia zwycięzców naszym kosztem. Ich kryteria ocen, ramy realizmu zostawmy im – sobie zostawmy prawo do naszych kryteriów, ram, w których nie całkiem przegraliśmy, a może nawet wygraliśmy: i cieszymy się, że nie jesteśmy takimi zwycięzcami, jak… wtedy i teraz bohaterowie np. felietonów Michalkiewicza. Dla mnie to są zwycięzcy w typie Kaina.
    Nie zazdroszczę. Lekkie mam serce, nie będąc Kainem.

  2. Leszek said

    Teresa S. na łamach traditia.fora i tak napisze, że powstanie było potrzebne a kto myśli inaczej jest głupi. Żal mi jej.
    Wracam na pustelnie.

  3. Lara said

    Wszystko prawda, ale co proponuje autor tego tekstu? Milczenie?
    Byli też jeńcy niemieccy.
    Oczywiście Wola była przykładem bezmiaru cierpienia i kompletnego zdziczenia. To była zbrodnia wojenna. To było ludobójstwo.
    Ukazały się krytyczne książki. Na forach społecznościowych też są zdania i opinie nt. powstania podzielone.
    To nieprawda, że celebrujemy bezkrytycznie zakłamany mit.
    Ludzie nie jeżdżą na Powązki, dlatego że jest taka a nie inna polityka historyczna. Jeżdżą, bo chcą, bo mają taką potrzebę.
    Zabrakło mi tu refleksji, dlaczego ta rocznica to jedna z niewielu, która jednoczy Polaków, łączy pokolenia, porusza serca młodych ludzi.

    Panie Gajowy, Pana dziennik to jedno z niewielu miejsc w Internecie, gdzie poruszane są naprawdę ważne tematy.

  4. RomanK said

    Pani Lauro…co proponuje Autor???? Prawde. Prosta- Zwyczajna- Tagicznie – Bolesna PRAWDE!
    Jesli naprawde nie wiemy co powiedziec….Mowmy Prawde!
    Bo najgorzsza prawda jest zawsze lepsza niz najbardziej lukrwane klamstwo!
    Prawda Wyzwala!
    Ogladajc dzis wystepy prowadzacego Wiadomosci TVP…z prof Wysockim….doznawalem odruchow wymiotnych….

  5. RomanK said

    Rzadzacy POlska nie zaprosili do Sobiboru Rosjan….zrobili to oczywiscie w imieniu Polakow..w sumie wygrali glosowanie i moga robic co chca.

  6. star1 said

    Fragment książki N. Davies’a pt. Wielka Brytania a Powstanie Warszawskie:

    „Jako „Pierwszy Sojusznik” Wielkiej Brytanii, Polska odgrywała rolę w większości aspektów alianckiej strategii wojennej, szczególnie w dziedzinie podziemnych ruchów oporu. Tak więc już od 1940 r. brytyjski SOE (Special Operations Executive – organ wykonawczy specjalnych operacji) weszła w ścisłą współpracę z polskim podziemiem, a polska sekcja SOE czynnie zaangażowała się w operacje, których zadaniem było wzmocnienie Armii Krajowej i utrzymywanie jej kontaktów z zachodnimi mocarstwami. Jedną z licznych grup agentów SOE, tzw. Cichociemnych, zrzucono na terytorium okupowanej Polski 31 lipca 1944 r., i dotarła ona do Warszawy 1 sierpnia.

    Rządy brytyjskie i amerykańskie były już od połowy 1943 r. świadome, że dowództwo polskiego podziemia planowało wszcząć powstanie przeciwko Niemcom gdy tylko sytuacja do tego dojrzeje. Notatka wyrażająca właśnie ten zamiar dotarła do biura Prezydenta Roosevelta, jeszcze przed Konferencją Teherańską, 23 listopada 1943 r.. Jednak przy żadnej okazji Anglicy i Amerykanie nie sugerowali rządowi polskiemu, że powstanie było by czymś niepożądanym. Wręcz przeciwnie, ogólny nastrój w kręgach alianckich stale zachęcał Polaków do atakowania Niemców, by tym sposobem wspomóc sojusznicze starania wojenne”.

    Kropka. Bardzo wspomogli, bardzo…

  7. Jack Ravenno said

    Robić powstanie praktycznie bez uzbrojenia – to się nazywa ułańska fantazja… Nic dziwnego, że zryw padł.

  8. Lara said

    Prawda jest ważna, Panie Romanie, ale i dobór języka. My nie „fetujemy klęski”, to są obchody rocznicowe, corocznie wpisane w rytm życia Miasta.

    Żołnierzom, ofiarom cywilnym, straconemu pokoleniu, przelanej krwi za Polskę – należy się cześć, chwała i nasza pamięć. Niepamiętanie o nich bez właściwej uroczystej, podniosłej atmosfery byłoby dokonaniem na nich zbrodni po raz drugi. Leżą w grobach, a my im dajemy ten jeden dzień w roku, może dwa dni, może trzy – to i tak niewiele przecież.

    O piosenkach też można powiedzieć, że są „ckliwe”. A można powiedzieć, że są piękne, liryczne, i że tyle samo w nich miłości co gorzkiej zadumy.

    Deszcz nad Warszawą

  9. Yah said

    Ad 7

    Dla Polski to trzeba zachować życie, a nie przelewać krew i głupio to życie tracić. Do przelewanie krwi namawiają nas obcy !!!

    Zapomniała Pani dodać celowo dobrane obchody rocznicowe.

    Zna Pani TO ?

    Jest to fragment sprawozdania końcowego gubernatora dystryktu warszawskiego, Ludwiga Fischera, opracowanego przez jego referenta Friedricha Gollerta dla generalnego gubernatora Hansa Franka 20 grudnia 1944 roku:

    „Idea europejska jest w polskim narodzie szeroko rozpowszechniona. Do tej pory jednak Polacy obawiali się, że w zjednoczonej Europie nie będzie dla nich miejsca . Jeśli teraz da im się nadzieję, że w tej nowej Europie będą mogli żyć i rozwijać się zgodnie ze swymi zasadami i obyczajami, to właśnie teraz w Generalnym Gubernatorstwie u przeważającej większości polskiego narodu można będzie znaleźć wielkie zrozumienie dla niemieckiej polityki.
    Wraz z upływem czasu w świadomości Polaków zacznie się umacniać przeświadczenie, że w interesie Zachodu leży, by w owej przyszłej Europie Rzesza Niemiecka stała się politycznym, gospodarczym, umysłowym i kulturalnym centrum.
    Jeśli w tym duchu dokonamy praktycznej oceny Powstania Warszawskiego, okaże się, że powstanie, które setkom tysięcy Polaków przyniosło nieopisane nieszczęścia, w dalszej perspektywie może mieć dla obszaru nadwiślańskiego dobroczynne skutki”.

    .https://marucha.wordpress.com/2017/07/26/der-warschauer-aufstand-1944/

    I już rozumie Pani w jakim celu to powstanie jest tak obchodzone ?

    10 000 życ człowiekowi nie wystarczy, żeby nauczyć ten naród myśleć i żeby nabył INSTYNKTU SAMOZACHOWAWCZEGO.

    Ale tak to jest jak swojego się lekceważy, a hołubi obcych ….

  10. Yah said

    Ja wiem, że wtedy nie byłoby co „obchodzić” bo albo same klęski, albo zwycięstwa, które przyniosły złe owoce. Nowej Polski nie da się zbudować bez analizy tego co było złe i wyeliminowania tego złego w przyszłości. Paradoksalnie prawie wszystkie nasze „dobre” cechy ( oczywiście to ktoś nas przekonał, że są dobre) doprowadziły i nadal prowadza do zagłady polski i Polaków.

  11. guła said

    „Czerwona zaraza – ostatni wiersz Józefa Szczepańskiego, poety powstania warszawskiego, napisany 29 sierpnia 1944 w obliczu upadku Starego Miasta. Wyrażał gniew i zawód spowodowany bezczynnością Armii Czerwonej, która czekała na prawym brzegu Wisły na upadek powstania i wykrwawienie jego oddziałów.

    W okresie stalinowskim w Polsce wiersz ten stał się jednym z utworów sztandarowych opozycji antykomunistycznej. Jego fragmenty zostały zawarte w piosence Lao Che pt. „Czerniaków”, która znalazła się na albumie Powstanie Warszawskie. Fragmenty wiersza wykorzystał także zespół De Press na albumie Myśmy rebelianci. Piosenki Żołnierzy Wyklętych, na który składają się piosenki oddziałów partyzanckich walczących o niepodległość Polski w latach 1944-1953. Wiersz śpiewany w wykonaniu Karoliny Cichej i Titusa można usłyszeć na płycie wawa2010.pl.” – Wikipedia
    .https://www.youtube.com/watch?v=HU9CPZozHsM
    ………………………
    A czy to nie mądrzej czcić ofiary wprowadzenia nowego porządku w naszym nieszczęśliwym państwie? Bez tych ofiar które dorównują rzezi mieszkańców Warszawy, nowy porządek rzeczy, byłby niemożliwy. To tylko w Warszawie a w Kraju? A pomiędzy powracającymi z wojennej tułaczki?

    Albo chociaż czcić kolejną rocznicę Układu Granicznego (16 08 1945) podpisany przez PKWN a ZSRR?

    Głosy się podnoszą że broni nie było. Ano nie było, bo powstania miało nie być, wiec wywożono broń do Okręgu Wileńskiego choć tamto AK już było rozbite i internowane. A broń znikała w przepastnych odstępach Puszczy Knyszyńskiej.

    Długo jeszcze po wojnie odkrywano magazyny – zbrojownie, zakonspirowane, nie naruszone.

  12. AlexSailor said

    „Fakty są zatem następujące: powstanie okazało się tragedią a jego wywołanie było bezsprzeczną zbrodnią.”

    „Wytworzyliśmy sobie fałszywe konstrukty o moralnym zwycięstwie i o kreatywnej roli mitu powstania, gdyż prawda była zbyt przerażająca. Prawda, że powstanie było całkowicie niepotrzebne. Nie dało nam nic, jedynie szkody. Było samobójstwem za szczególnym okrucieństwem.”

    Może więcej.
    Nie tylko Powstanie miało taki sens i cel, ale zdecydowana większość działalności Państwa Podziemnego, w tym AK, BCh (o bandach AL przekształconych pod koniec wojny w jakieś sensowne formacje szkoda gadać), a przede wszystkim działalność Rządu Londyńskiego, polskiego wywiadu pracującego dla „sojuszników”, oraz walki wojsk polskich zarówno na .
    Zachodzie, jak i na Wschodzie.
    Z tym zastrzeżeniem, że sens miało wyprowadzenie ludzi z łagrów i Syberii do armii „Andersa” i do armii „Berlinga”.

    Co osiągnęliśmy przez nieproporcjonalny wysiłek zbrojny i konspiracyjny.
    Jakie z tego były i są do dziś zyski i straty???

    Mimo tak wielkich nakładów, AK nie potrafiła nawet ochronić Polaków przed banderowskimi rzeziami, a do sensownych akcji zaliczyć można na prawdę nie wiele, np. reakcja na wysiedlenia na Lubelszczyźnie czy likwidacja szczególnie okrutnych katów niemieckich.

    Moim zdaniem, angażując dziesięcio, a nawet stokrotnie mniejsze siły, można było osiągnąć stukrotnie lepsze rezultaty i oszczędzić polskie ofiary.

    Dopóki nie rozliczymy II WŚ, nie ma mowy o budowie silnego polskiego państwa.

    Musimy sobie w końcu uświadomić, że konspiracja, AK, Rząd Londyński, PSZ na zachodzie (bo na wschodzie chyba wiadomo) realizowały cele polityczne i militarne nie polskie, ale brytyjskie, amerykańskie, radzieckie, a nawet momentami niemieckie.

    Jeśli przerażające ofiary i bohaterstwo Powstańców ma mieć jakiś sens, to właśnie ten, byśmy w końcu zrozumieli i zmądrzeli.

    Na koniec:

    „Mówimy: nie chwalimy powstania, lecz indywidualne bohaterstwo powstańców. To równie szkodliwe i zwodnicze.”

    Właśnie tak.
    Jeden z Powstańców napisał coś takiego – „należy żałować, że nie znalazł się żaden przytomny oficer (AK) i nie doniósł Niemcom na dowództwo AK w Warszawie doprowadzając do ich aresztowania”.

    Nie zgadzam się z nim, bo Niemcy i tak doskonale wiedzieli gdzie i jak szukać tego dowództwa mając wszystko rozpracowane.
    Należy żałować, że nie poświęcił się jeden lub więcej z oficerów i po prostu nie wystrzelał do nogi zasranych sztabowców i dowódców, zanim doprowadzili do katastrofy wyżynając 300-400 tys. Polaków ze stolicy.

    Oczywiście łatwo dziś pisać wiedząc co się wydarzyło i jakie były skutki, ale mimo to trzeba pisać.

  13. Lara said

    Pan w ogóle przekreśla sens walki militarnej dla zachowania państwa i narodu? A rok 1920?

    Rocznicuje się, bo się kocha swoich.

    To co Pan przytoczył ciekawe, ale jak nierzadko u Niemców – przekombinowane.
    Każdy ma swoją motywację, by obchodzić. To też dzieje się w naszej małej emocjonalnej skali.
    Obchody pamiętam od dziecka. Nie było III RP.
    Roztropność (co Pan nazywa instynktem samozachowawczym) jest potrzebna w życiu narodu i życiu jednostki. Ja tego nie neguję.

  14. Yah said

    Ad 12

    Pani Lro, ale co Pani w ogóle porównuje ???

    Walkę cywili i kiepsko uzbrojonych AK-owców z regularną armia niemiecką oraz Wojska Polskiego ( z żołnierzami zaprawionymi w bojach, w armiach zaborców podczas I wojny Światowej) z bolszewickimi słabo wyszkolonymi bandami ?

    Taa przekombinowanie. Pisane tak ad hoc po powstaniu i przewidujące istnienie Zjednoczonej Europy…

    Pani Laro …..

    100 000 zyć nie starczy

  15. Mirek said

    „Jak relacjonuje płk dypl. Pluta-Czachowski (. . .) Okulicki ciska jak piołunem słowem Teheran. W Teheranie, wyjaśnia, alianci zachodni zdradzili Polskę. Przywódcy Zachodu okazali się małodusznymi. Musimy zdobyć się na wielki zbrojny czyn. Podejmiemy w sercu Polski walkę z taką mocą, by wstrząsnęła opinią świata. Krew będzie się lala potokami, a mury będą się walić w gruzy. I taka walka sprawi, że opinia świata wymusi na rządach przekreślenie decyzji teherańskiej, a Rzeczpospolita ocaleje”. (Matłachowski str. 63. Podkreślenie moje — J.G.).

    Ten program spowodowania, by krew polska „lała się potokami” jest zaiste zastanawiający. Spotykamy się z tym programem w historii Polski nie po raz pierwszy. Mianowicie, bardzo podobny program wyłuszczył w roku 1862, na kilka miesięcy przed wybuchem powstania styczniowego, w rozmowie z A. Wrotnowskim, Stefan Bobrowski, wuj angielskiego powieściopisarza Josepha Conrada, jeden z dwóch sprawców — wbrew zdaniu wszystkich przywódców polskiego podziemia — wszczęcia owego powstania. (Drugim był Padlewski). Powiedział on:

    „Wywołując powstanie, do którego czynimy przygotowania, spełniamy ten obowiązek w przeświadczeniu, iż dla stłumienia naszego ruchu Rosja nie tylko kraj zniszczy, ale nawet będzie zmuszona wylać rzekę krwi polskiej; ta zaś rzeka stanie się na długie lata przeszkodą do wszelkiego kompromisu z najeźdźcami naszego kraju, nie przypuszczamy bowiem, aby nawet za pół wieku naród polski puścił tę krew w niepamięć i aby wyciągnął rękę do nieprzyjaciela, który tę rzekę wypełnił krwią polską”. (Szczegóły — patrz moje „Kulisy powstania styczniowego”, str. 194. Podkreślenia moje –J. G.).

    Przecież to jest dokładnie to samo, co w roku 1944 mówił Okulicki. Tyle się tylko zmieniło, że zamiast „rzeki krwi” pojawiły się „potoki krwi”, a zamiast „zniszczenia kraju” — „mury będą się walić w gruzy”.

    Nie sposób, by ta zbieżność była przypadkowa. Mamy tu w sposób oczywisty do czynienia z ciągłością strategii powstańczej — która jakoś nie planuje polskiego zwycięstwa, ale planuje zrujnowanie Polski oraz wielki rozlew polskiej krwi, wszystko na skalę dziejowej katastrofy.

    Czy to w mrokach polskiej, powstańczej konspiracji przechowała się ciągłość tak pomyślanej polskiej strategii powstańczej — i to z poduszczenia jakichś ośrodków konspiracyjnych polskich Okulicki Zaplanował wywołanie powstania tak pomyślanego, jak wywołane przez Bobrowskiego powstanie styczniowe? — Raczej prawdopodobniejszym wydaje się to, że i Bobrowski i Okulicki byli bezpośrednio, lub pośrednio pod wpływem inspiracji jakichś czynników nie polskich, które posługiwały się — poprzez wpływ jaki mogły wywierać na polskie ośrodki konspiracyjne — ideą wywoływania polskich powstań po to, by niszczyć siły i zasoby polskiego narodu w chwilach, gdy zależało im na tym, by Polska była jak najsłabsza. Okulicki osłabił Polskę na moment zakończenia wojny w interesie tych, co chcieli urządzać świat w duchu układów teherańskich. A Bobrowski wywołał powstanie, które leżało w interesie Niemca Bismarcka i Anglika Palmerstona.

    Podejrzenie to wzmacnia fakt, że w dwa i pół miesiąca po wybuchu powstania styczniowego, Bobrowski zabity został 12 kwietnia 1863 r. w bezsensownym pojedynku, wyglądającym na umyślne zgładzenie go przez jakieś podejrzane siły. Zapewne po to, by usunąć świadka, który niepotrzebne rzeczy wiedział. A jest godne uwagi, że także i drugi sprawca tego powstania, Zygmunt Padlewski zginął w 4 miesiące po wybuchu powstania (w maju 1863 r.) z winy własnej lekkomyślności. A Okulicki zginął w sowieckim więzieniu bez wieści, po skazaniu go w moskiewskim procesie, odbytym w osiem miesięcy po upadku powstania warszawskiego. http://www.fronda.pl/blogi/czytanki-dawne-i-nie-tylko/o-powstaniu-warszawskim,21703.html

  16. Lara said

    Panie Yah. Regularna armia niemiecka? Na Woli zbieranina własowców i innych, zapijaczone oddzialiki naprędce ściągnięte z Poznania. Do końca nie wiedzieli, do jakiego miasta trafili.
    Zgadza się, z uzbrojeniem dostępnym dla co czwartego powstańca, nie mieliśmy szans. Powstanie powinno było wybuchnąć kilka dni wcześniej, albo po 3 tygodniach wobec miażdżącej przewagi wroga (bo Niemcy po chwilowym popłochu szybko się ogarnęli) – powinna zapaść decyzja o kapitulacji.

    Przyznaję, ciekawe te uwagi Gollerta – prorocze, można rzec.

    A tak na marginesie. W 1920 r. Armia Czerwona była dobrze dowodzona. To nasza armia była w dużej mierze ochotnicza. Wygraliśmy bitwę warszawską dzięki geniuszowi gen. Rozwadowskiego.

  17. Yah said

    Ad 14

    „W momencie wybuchu powstania niemiecki garnizon Warszawy liczył ponad 13 tys. żołnierzy. Na tę liczbę składało się około 5600–6000 żołnierzy Wehrmachtu, 4300 osób w jednostkach SS i policji oraz blisko 3 tys. żołnierzy naziemnej obsługi lotnictwa (z czego około 2,5 tys. na lotnisku Okęcie oraz około 500 na lotnisku bielańskim).”

    „Do czasu przybycia „sił odsieczy” walkę z powstańcami w Warszawie prowadziły oddziały garnizonu warszawskiego oraz frontowe jednostki 9. Armii, które wybuch powstania zaskoczył podczas przemarszu przez miasto. Były to w szczególności[18]:

    wymienione wcześniej elementy 1 Dywizji Pancerno-Spadochronowej „Hermann Göring”, które przebijały się przez Warszawę z zachodu na wschód. W dniach 2–4 sierpnia walczyły one z powstańcami na Woli, próbując wywalczyć sobie przejście trasą Wolska-Chłodna-Elektoralna-Senatorska-Most Kierbedzia;
    4. pułk grenadierów wschodniopruskich, który dowództwo 9. Armii przerzuciło z Zegrza do Warszawy. Począwszy od 3 sierpnia grenadierzy wschodniopruscy próbowali przebić się przez blokowane przez powstańców aleje Jerozolimskie (nacierając od wschodu, z rejonu Mostu Poniatowskiego i Muzeum Narodowego)[19];
    jednostki niemieckiej 19. Dywizji Pancernej, które w dniu 4 sierpnia przebiły się przez Warszawę ze wschodu na zachód, nacierając wzdłuż alei Jerozolimskich[20].”

    Całkiem sporo tych regularnych wojsk, ponadto powstańcy nie mieli samolotów.

    A co do wojny polsko-bolszewickiej. Dowodzona może byla dobrze ( przez carskich oficerów) ale byla to jednak armia rewolucyjna o zupełnie innych motywach działania niż broniące Polski Wojsko Polskie. Poza tym te kilkadziesiąt tysięcy ochotników trafiło pomiędzy 60 tysięczna polska armię. To nie ochotnicy zadecydowali o zwycięstwie to dowodzenie Rozwadowskiego, dowództwa niższych szczebli żołnierze regularnej armii i …. ochotnicy.

    W powstaniu wszystko było a rebous.

  18. To była kara Boża za grzechy Warszawy z okresu piłsudczyzny.
    Nie zapominać proszę, że masakry Polaków dokonywali chachły przybrane w szkopskie mundury.

  19. Pinxit said

    Chodzi o to ilu zginelo Polakow.

    Ale ilu zginelo Niemcow????

    Podpuscil Polakow jak zwykle zachodni wampirek. Bo Polacy chetnie sluchaj wampirkow.
    I stawiaja im pomniki.

    „German radio reported on 3rd October that
    „After weeks of fierce fighting which has led to the almost total destruction of the city, the remaining rebels, deserted by all their Allies, have given up and surrendered”
    More than 9000 AK were taken prisoner. Approximately 3500 preferred to go underground, although the Germans kept their word almost completely.
    About 16 000 AK soldiers perished or had been reported missing, presumed dead. 6000 were wounded. Almost 200 000 civilian died.
    The Germans registered 2000 killed and 9 000 wounded.
    The Germans blew up almost all that remains of Warsaw, it now lay on the main battle line between Germans and the Russians”.

    [„Warsaw rising”
    by: Gunther Deschner Ballantine Printing,
    Printed in te United States of America, 1972]

    A po polsku mniej -wiecej tak:

    „Radio niemieckie donioslo 3- go pazdziernika, ze;
    Po po tygodniach ciezkich walk, ktore doprowadzily do prawie calkowitego zniszczenia miasta, pozostali rebelianci, opuszczeni przez wszystkich Aliantow, zrezygnowali i poddali sie.

    STRATY:

    Polacy:
    Ponad 9 000 zolnierzy AK dostalo sie do niewoli.
    Okolo 3500 wolalo zejsc do podziemia , chociaz Niemcy prawie calkowiecie dotrzymali slowa.
    Okolo 16 000 zolnierzy AK zginelo lub zaginelo, prawdopodobnie zostali zabici
    6000 bylo rannych
    Zginelo prawie 200 000 cywilow

    Niemcy:
    Niemcy zanotowali
    2000 Niemcow zginelo
    9 000 zostalo rannych”


    Bardzo mi trudno to skomentowac, bo obawiam sie, ze to Polacy odpowiadaja za zamordowanie 200 tysiecy cywilnych mieszkancow Warszawy!!!!!!!!!!

    Od tej pory niewiele sie nauczylismy.
    Takie Samsony- debile.

    Kiedys na czolgi z bagnetami –
    Teraz z Macierewiczem na Moskwe!

    W dupie ilu Polakow zginie.

  20. Sebastian said

    Prezydent RP Andrzej Duda podczas Apelu Pamięci przy Pomniku Powstania Warszawskiego złożył hołd powstańcom. Powiedział też, że powstanie “doprowadziło do wolnej Polski”. Jak cierpienie i militarna i polityczna przegrana może stać się zwycięstwem?

    Prezydent Andrzej Duda mówiąc 31 lipca 2017 o sensie Powstania Warszawskiego użył rozbudowanej konstrukcji retorycznej. Wyliczał wszystkie katastrofy, które spadły na miasto i powstańców: śmierć 150 tys. cywilów, zniszczenie miasta, represje, które spadały na żołnierzy Powstania po wojnie. I wymieniając dodawał refren: “Było warto!”.

    „I dzisiaj, gdy siedziałem w Muzeum Powstania Warszawskiego, wspominając Powstanie i twórcę Muzeum – pana prezydenta prof. Lecha Kaczyńskiego – rozmawiałem z powstańcami, usłyszałem nagle z ust jednego z nich ciche: Panie Prezydencie, myśmy naprawdę przeżyli piekło. Po czym uśmiechnął się do mnie i mówi: „Ale to jest moja prawnuczka”.

    Spróbujmy się chwilę zastanowić nad tym obrazem. Czy powstaniec nie miałby prawnuczki, gdyby Powstanie nie wybuchło? W sierpniu 1944 roku los Polski był już właściwie przesądzony. W Lublinie działał komunistyczny rząd, który kilka miesięcy później (po pewnej rekonstrukcji) miał zostać uznany także przez zachodnich aliantów. Na konferencjach w Teheranie (1943) i Jałcie (1944) przesądzono oddanie Polski w radziecką strefę wpływów. Jej ostateczne granice na wschodzie i zachodzie nie zostały jeszcze określone – chociaż było jasne, że USA i Wielka Brytania nie będą bronić polskich Kresów – i w teorii miały się odbyć u nas po wyzwoleniu wolne wybory. Ale obserwatorzy na Zachodzie doskonale zdawali sobie sprawę, że dominacja nad Europą Środkową była nagrodą dla Stalina za wkład Armii Czerwonej w pokonanie hitlerowskich Niemiec.

    Gdyby Powstanie nie wybuchło, powstańcy nie byliby powstańcami – i nie przeszliby przez “to piekło”. Polska i tak trafiłaby w ręce komunistów. Starszy pan i tak mógłby się cieszyć swoją prawnuczką. Nie sposób twierdzić, że to powstanie uratowało bądź nie uratowało Polski przed utratą wolności.

    Prezydent Duda mówił dalej:

    „I wiecie? Było warto! Zapewniam Was o tym i chylę czoła przed Wami, tak jak Wy chyliliście czoła przed powstańcami styczniowymi w II Rzeczypospolitej, a oni chylili czoła przed powstańcami kościuszkowskimi i listopadowymi. Było warto! Bo nie jest przegrane powstanie, które w efekcie prowadzi do wolnej Polski. A do takiej one doprowadziły!”

    Zupełnie nie wiadomo, w jaki sposób przegrane powstania miały “doprowadzić w efekcie” do wolnej Polski – i Andrzej Duda tego nie mówi. Insurekcja Kościuszkowska (1794) skończyła się militarną klęską i trzecim rozbiorem resztek I Rzeczypospolitej. Powstanie listopadowe (1830-1831) zakończyło się likwidacją autonomicznego Królestwa Kongresowego – państwa z polskim rządem, administracją, armią oraz (co było wyjątkiem w ówczesnej Europie) rządzonego konstytucyjnie.

    Powstańcy walczyli bohatersko, ale wymienione przez Dudę powstania w XVIII i XIX w. to spektakularne narodowe katastrofy, które wyrządziły trudne do oszacowania straty materialne i cofnęły sprawę polskiej niepodległości o dekady. Dodajmy, że wielu ówczesnych polskich patriotów uważało je za niepotrzebne i skazane z góry na porażkę.

    Ogromną katastrofą skończyło się także Powstanie Warszawskie, które nie osiągnęło żadnego z założonych celów – ani militarnych, ani politycznych. Skończyło się utratą stolicy, zniszczeniem dorobku materialnego wielu pokoleń i śmiercią 150 tys. cywilów.

    Prezydent Duda wylicza te straty na początku swojego przemówienia. Nie przeszkadza mu to jednak uznać Powstania za bliżej nieokreślone zwycięstwo. Przekonuje, że ze względu na Powstanie “Rosjanie nigdy nie odważyli się uderzyć podczas żadnego z buntów, jakie były w Polsce przez okres zniewolenia komunistycznego”. Nie ma jednak na to żadnych dowodów; przeciwnie, w 1956 roku w Budapeszcie nawet krwawy opór nie odstraszył ZSRR przed interwencją.

    Być może po prostu prezydent inaczej definiuje “zwycięstwo”. Nie chodzi mu – wbrew temu, co mówi – o odzyskanie niepodległości. Prezydent wygłasza apoteozę klęski i męczeństwa, poświęcenia w imię “ducha” i “świadectwa”. O kanałach ściekowych, którymi przechodzili powstańcy z jednej dzielnicy do drugiej, mówił:

    „To miejsce krwi i bohaterstwa, to miejsce strachu – takiego zwykłego, ludzkiego – ale i niezwykłego męstwa, heroizmu”.

    W walce powstańców nie chodzi więc naprawdę, według Dudy, o jakiekolwiek namacalne zwycięstwo. Chodzi o “krew” i “bohaterstwo”.

    Prezydent z wyraźną ekscytacją opisuje “krzyk, ciała zabitych, serie z karabinów, panika ludzi, jęk rannych, przyjaciele, których trzeba zostawić na pewną śmierć, i ziejący smrodem kanał, z którego niejeden nie wyszedł”.

    To patriotyzm rodem z fantazji grup rekonstrukcyjnych, a nie wolnej i demokratycznej Polski XXI wieku, której żadna obca inwazja nie zagraża.

    https://oko.press/ziejacy-smrodem-kanal-ktorego-niejeden-wyszedl-krwawe-wizje-prezydenta-rocznice-powstania/

  21. Pinxit said

    11
    AlexSailor

    Re:

    „Właśnie tak.
    Jeden z Powstańców napisał coś takiego – „należy żałować, że nie znalazł się żaden przytomny oficer (AK) i nie doniósł Niemcom na dowództwo AK w Warszawie doprowadzając do ich aresztowania””.

    W ksiazce Deschnera, z ktorej fragment zacytowalem (wpis 17) pisze wyraznie, ze Niemcy wiedzieli doskonale o wybuchu powstania i byli bardzo dobrze przygotowani.

    A kim jest tesc Dudy?? Przyjaciel Polakow??

  22. Marek said

    Zgadzam się z autorem, należałoby jednak uściślić, że liczba 2 tys. zabitych dotyczy wyłącznie jednostek niemieckich. Po uwzględnieniu wojsk satelickich, które poniosły proporcjonalnire większe straty niż Niemcy, bilans w kategorii „żołnierze” byłby bardziej wyrównany.

  23. Joannus said

    W ”TRWAM” na żywo nadaje profesur. Min wychwalając powstanie dzieląc się bólem z powodu głosów i zarzutów, iż było niepotrzebnym
    podał coś takiego.
    To dzięki powstaniu komuniści nie zajęli całych Niemiec, co pozwoliło na powstanie demokratycznego i wolnego państwa czyli Republiki Federalnej Niemiec.
    To co wygadują powoduje niestety odruchy wymiotne.

  24. Ja said

    Panie Piasta słyszał pan o Kl Warschau? Wiec przestań pan pier… ze wybuch powstania to zbrodnia.

    ——
    Był zbrodnią. NIE MA K…A NAWET DYSKUSJI W TEMACIE.
    Admin

  25. Bezrobotny said

    Glownym powodem wybuchu Powstania Warszawskiego byla, aktualna do dzisiaj,
    motywacja ekonomiczna polegajaca na wyeliminowaniu najgrozniejszego konkurenta ekonomicznego
    produkujacego tanio i dobrze;
    1) zywnosc (60%)
    2) artykuly przemyslowe (30%) i
    3) kopaliny jak wegiel, rudy, siarke (10%).
    Inne motywacje jak;
    patriotyczne,
    polityczne,
    wojskowe czy
    roszczeniowe
    sa tylko taktyczna realizacja strategii ekonomicznej.

  26. Bogaty Miś said

    Żydowska głowa polskiego ciała (określenie profesora literatury Artura Sandauera) pilnuje, aby ciało pozostawało na poziomie pożytecznego idioty. Szabesgoj Duda pilnuje tego.

  27. Yagiel said

    Panie Gajowy – upieram się przy konkretach’44:
    w tym momencie szerzej frontowym, w tym stanie nie-uzbrojenia, w tym składzie osobowym decydentów w W-wie i na podstawie takich dez-informacji o czołgach ruskich na Pradze (to było – w serialu „Czterej pancerni i pies; ciekawość dlaczego?) i dodajmy jeszcze, że w tym stopniu rozpracowania przez Niemców (a jeszcze sugestia Wandaluzji o 200 mln $ Churchill’a) – to była zbrodnia!
    Lecz gdyby później, w lepszym momencie, gdy już NIemcy zwiazani walką o Wisłę przez Armię Czerwoną…? (Nie będę się powtarzał.) Był sens powstania, był potencjał i był lepszy moment – nie byłoby zbrodni!
    Ergo: jest dyskusja: jest problem zmarnowania potencjału, zmasakrowania AK i Warszawiaków, zdrady czy prowokacji,,, Dziś wreszcie trzeba, do qrwy-nędzy, widzieć jasno tamtą sytuację, a dzięki niej – dzisiejszą.
    By uniknąć kolejnej masakry, w którą wpycha nas zakon prezia z jego wiernym głupioPiSem PADą.

    (Słyszę przez okno otwarte – upał i cykady – śpiewy piosenek powstańczych z Placu Piłsudskiego przed Grobem NIeznanego Żołnierza. Korekta: jak dotąd jest to raczej Grób Niemyślacego Żołnierza.)

    ——
    … ale o czym Pan mnie chce przekonać?
    Admin

  28. Zdziwiony said

  29. NICK said

    Nikt i nikomu nie pozwala nie ogarniać, P. Yagiel. (26). „Lecz gdyby później,”….. .
    Nie musi Pan czytać lektur obowiązkowych.
    Bo, we Gajówce, to już Gospodarz WSZYSTKO zapodał.
    Co do zwykłego ogarnięcia się.

    Było.

    A fotka (27) zapodana przez P. Zdziwionego.
    Czyż nie jest miarodajna?

    Nie ekscytujcie się ‚wojną na górze’.
    Naczelnikiem.
    Jego podwładnymi.
    Tak zwanymi.
    Skłaniam się ku poglądowi mówiącemu o odrodzeniu dziczy khazarskiej i międzymorskiej.

  30. Yagiel said

    …o potrzebie dyskusji w temacie „mogło powstanie’44 wybuchnąć kiedy indziej oraz inaczej, a wtedy nie byłoby zbrodnią”.
    NIe zmienimy tego, co stało się, lecz niewiele nowego dzieje się w dziejach, a niektórzy mówią, że wszystko, co zmienne, to tylko ozdobniki tego, co niezmienne.

    Stanisław Michalkiewicz napisał już nowy tekst/scenariusz przyszłości polskiej – maluczko a prorok we własnym domu. Nie żadna Kassandra. Ale skoro, jak poucza NIck, Pan Gajowy wszystko juz ogarnął, to mogę spokojnie zasnąć.
    Czego i Wam, Panowie, wszystkim Gajówkowiczom życzę.
    Do jutra.

  31. Pinxit said

    Wydaje mi sie, ze mamy tu dwa powazne problemy.
    Nie mam zamiaru bronic DD ( debilka -Dudy) ale:

    Z jednej strony mamy polskich zolnierzy, ktorzy przezyli to pieklo i ktorym ze wzgledu na ich wiek, przezycia i walke w tym idiotycznym powstaniu nalezy sie szacunek, bo jak pisal Bulat Okudzawa:

    „Bo gdyby sie historia jakas dziala
    Odpowiesz, ze ‚ojczyzna ci kazala”
    i mozesz w swa niewinnosc wierzyc szczerze
    jak prosto byc zolnierzem, zolnierzem’.

    A z drugiej strony, mamy grupe spiskowa odpowiedzialna za masowa zbrodnie Polakow, za ludobojstwo mieszkancow Warszawy.

    O ile nie rozumiem i nigdy nie popre zolnierzy wykletych, o tyle do zolnierzy powstania warszawskiego mam niejaki sentyment.

    Tego balansu i wywazonej opinii brakuje obecnym „dyzurnym” w polskim rzadzie.

    Zachwyceni mundurami przygotowuja Polakom nastepny spisek?

  32. Yagiel said

    dziś na onecie następny tekst, tym razem: dlaczego nie użyto polskich spadochroniarzy Sosabowskiego w powstaniu?
    Bo to było niewykonalne geo-militarnie, co Polacy w Londynie ukrywali przed Polakami w W-wie, a co ważniejsze, bo Churchill już sprzedał Polskę Stalinowi/Kremlowi… Cytuję spod tekstu „Desant, którego nie było”:

    ~nemco : Władysław Anders „Bez ostatniego rozdziału”:
    „Churchill: Pan nie jest zadowolony z konferencji jałtańskiej,
    Anders; Mało powiedzieć, że nie jestem zadowolony. Uważam, że stało się wielkie nieszczęście. Na takie
    załatwienie sprawy naród polski nie zasłużył i my walczący tutaj nie mogliśmy tego oczekiwać. Polska pierwsza
    krwawiła w tej wojnie i poniosła ogromne straty. Była sojuszniczką Wielkiej Brytanii od początku i w
    najcięższych dla niej chwilach. Na obczyźnie zdobyliśmy się na największy wysiłek, na jaki stać było żołnierza,
    w powietrzu, na morzu i lądzie. W kraju zorganizowaliśmy największy podziemny ruch oporu przeciw Niemcom.
    Co dzisiaj my, dowódcy, mamy powiedzieć żołnierzowi? Rosja Sowiecka, która do 1941r. była w ścisłym
    sojuszu z Niemcami, zabiera nam obecnie połowę naszego terytorium, a w pozostałej części Polski chce
    ustanowić swoje rządy. Wiemy z doświadczenia, do czego to zmierza.
    Churchill (bardzo gwałtownie); Wy sami jesteście temu winni. Już od dawna namawiałem was do załatwienia
    sprawy granic z Rosją Sowiecką i oddania jej ziem na wschód od linii Curzona. Gdybyście mnie posłuchali, dzisiaj
    cała sprawa wyglądałaby inaczej. Myśmy wschodnich granic Polski nigdy nie gwarantowali. Mamy dzisiaj dosyć
    wojska i waszej pomocy nie potrzebujemy. Może pan swoje dywizje zabrać. Obejdziemy się bez nich.”

    Jeśli o jakieś zadośćuczynienie powinna Polska występować, to do Angoli: żeby zwrócili nam pieniądze wyżądane od żołnierzy polskich za koszta, jakie rząd jej krol. mości poniósł na naszą walkę o ich dupy! Te pieniądze wyżądane są hańbą Angoli.
    A niezależnie od tego – NIemcy mają spłacić sztraf za wojnę. I spłacą. Trzeba tylko mniej naszych emocji, PO-PiSów, a więcej myślenia, rzeczowości i cierpliwości.
    Zatem sami sobie możemy/powinniśmy zadość-uczynić najpierw, a potem – mądrzejsi na błędach – mieć zadość-uczynienie od winnych nam. W takiej kolejności.

  33. Carlos said

    Mlodym dziwic sie nie mozna, raptowne serca,naiwny, choc prawy patriotyzm. Pretensje mam do starych dowodcow, do ludzi ,ktorzy ponoc odpowiadali za narod. Sku……stwo pierwszej klasy, skazac najlepsze roczniki na zaglade, w momencie, kiedy karty juz dawno zostaly rozdane.

  34. Lara said

    Re 32

    Rosjanie wiązali na froncie ponad 160 niemieckich dywizji, alianci – dwadzieścia kilka. Ma Pan odpowiedź, dlaczego Churchill podporządkował się decyzjom Stalina.
    W polityce nie ma braterskich umów. W polityce liczy się tylko siła.
    Dopóki nie pozbędziemy się kompleksów wobec innych narodów (choćby bogatszych od nas, lepiej zorganizowanych) zawsze będziemy cynicznie wykorzystywani.

  35. Lara said

    Re 33

    Ci dowódcy nie byli starzy, to byli czterdziestokilkuletni ludzie. Choć Okulicki był żołnierzem był od dziecka właściwie. Pisze się sporo o tym, że był agentem NKWD. Osobiście w to nie wierzę.

  36. guła said

    Co by nie mówić to efekt działalności wojennej endeków. Poprzestali by na spisywaniu różnych prawd histerycznych. A to nie, zachciało im się po dowodzić.

    No cóż, to Rydz – Śmigły zorganizował siły zbrojne, pokonanego państwa, którego to struktury organizacyjne przejął Sikorski, tworząc AK. A któremu tyłek uratowały francuskie służby tajne – po raz pierwszy, zaraz po wylądowaniu na terenie Francji.

Sorry, the comment form is closed at this time.