Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Barbarzyńca w technoutopii

Posted by Marucha w dniu 2017-08-02 (środa)

Człowiek wylądował na Księżycu. Ten moment uznano za symbol zwycięstwa człowieka nad ograniczeniami natury. Homo sapiens oderwał się bowiem od swojej planety i uczynił krok na powierzchni obcego ciała niebieskiego.

Od tej pory ludzkość ujrzała jeszcze więcej cudów techniki. Niestety postęp technologiczny idzie w parze z moralnym regresem. Grozi to opłakanymi skutkami.

– To mały krok człowieka, ale wielki skok dla ludzkości – powiedział Neil Armstrong, jeden z astronautów w swej pierwszej „księżycowej” wypowiedzi. Jego słowa i całe wydarzenie wywołały powszechny entuzjazm. Nie ominął on nawet Kościoła. Zewsząd płynęły peany pochwalne na cześć dokonań.

Z rzadka odzywali się sceptycy. Jednym z nich okazał się pewien tradycjonalistycznie nastawiony ksiądz. – Lądowanie na księżycu nie odgrywa większej roli z w dramacie zbawienia, niż komar na moim abażurze – powiedział.

Kolejne cuda techniki

Lot na Księżyc nie zakończył technologicznego postępu. Technika pędzi do przodu w niewyobrażalnym tempie. Moc procesorów podwaja się co 18 miesięcy. Darmowe rozmowy w czasie rzeczywistym między osobami z różnych kontynentów nie stanowią problemu. Ponadto ludzie potrafią klonować i dokonywać genetycznych manipulacji.

To wszystko przyczynia się do marzeń o nowych szczytach. Upojeni postępem zwolennicy transhumanizmu głoszą zatem potrzebę sztucznego przyspieszenia ewolucji. Wszystko po to, by homo sapiens przekształcił się w nowy gatunek. Ów „postczłowiek”, jak przekonują, okaże się niezwykle inteligentny. A także odporny na choroby i starość. Ta transformacja odsunie także widmo śmierci. O ile? O pięćset, może tysiąc lat.

Ba, niektórzy snują wręcz wizję nieśmiertelności. Weźmy tu przykład „Inicjatywy 2045”. W jej ramach rosyjscy miliarderzy współpracujący z naukowcami z MIT i Harvardu dążą do spełnienia odwiecznego marzenia o wiecznym życiu. Świadomość ludzka miałaby zostać przeniesiona do sztucznego mózgu. Pozwoliłoby to na wieczne, choć bezcielesne istnienie. [Koszmar – admin]

Inni techno-entuzjaści pokładają nadzieję w sztucznej inteligencji (SI). Już dziś komputery pokonują ludzi w szachy czy w bardziej złożone gry typu go. Pojawiają się informacje o zdolności maszyn do wzajemnego porozumiewania się. Rozwoju SI w zasadzie nie sposób powstrzymać. Jest on zbyt zyskowny. Zarówno dla państw jak i korporacji.

Skoro zaś moc procesorów podwaja się co 18 miesięcy, to niewykluczone, że wkrótce SI prześcignie człowieka. Co wtedy się stanie? Czy roboty wybiorą pokorną służbę ludziom? Czy raczej zdecydują się na zrzucenie jarzma dotychczasowych panów? Niewykluczone, że wizja rodem z „Terminatora” okaże się prawdziwa.

Jak zauważa naukowiec zajmujący się kwestiami SI, Nick Bostrom, zagrożenie niekoniecznie musi wypływać ze świadomej decyzji maszyn o zgładzeniu swych stwórców. Wyobraźmy sobie, proponuje, sztuczną inteligencję zaprogramowaną wyłącznie do wykonywania obliczeń matematycznych. Chodzi o robota dążącego do realizacji swego zadania za wszelką cenę i z ogromną skutecznością. Skutkiem byłoby… przerobienie ziemi na gigantyczną machinę obliczeniową. Przykład cokolwiek absurdalny, ale bynajmniej nie niemożliwy. Oczywiście można sobie wyobrazić multum innych katastroficznych scenariuszy.

Pokazuje to, że rozwój technologii niesie ze sobą nie tylko ogromne możliwości, ale i zagrożenia. Dopóki człowiek posiada przewagę nad maszyną, dopóty to od niego zależy, w jaki sposób zostanie ona wykorzystany. Wysoki poziom etyki i kultury, a także sprawny intelekt minimalizują ryzyko, że dzieła ludzkich umysłów wymkną się spod kontroli. Nadzwyczajnie rozwinięta technologia wymaga nadzwyczajnie rozwiniętej kultury i etyki.

Moralny regres

Zapytajmy zatem na jakim poziomie etycznym i kulturowym znajduje się człowiek Zachodu w XXI wieku? Pozwala on na zabijanie milionów nienarodzonych dzieci. Zamiast otaczania czcią starców, poddaje ich eutanazji. Niekoniecznie oficjalnej. Ta cicha dokonuje się także w niektórych szpitalach. Wyraża się w przedłużaniu w nieskończoność zgody na operacje czy w wołającym o pomstę do nieba traktowaniu wiekowych pacjentów.

Ponadto współczesna rodzina to blady cień dawnej familii. Między kuzynami, a często nawet między dziadkami, a wnukami, nie istnieje więź. Brakuje poczucia wspólnoty. W niektórych krajach połowa małżeństw kończy się rozwodem. Wychowywane w atmosferze wzajemnej nienawiści dzieci łatwiej cierpią na rozmaite psychiczne przypadłości. Odbija się to w dorosłym życiu.

Warto się zastanowić czy ogromna popularność klinik psychiatrycznych, kolejki do psychoterapeutów i innych speców od głowy nie wynikają właśnie z rozpadu rodziny?

Co więcej, przeciętny człowiek współczesnego Zachodu to marksista. Nie dlatego, że podziela myśl Marksa. Zazwyczaj w ogólne się z nią zapoznawał. Po cóż wszak czytać opasłe tomiszcza, skoro wystarczy zerknąć na Twittera? Jego marksizm jest o wiele bardziej subtelny. Przejawia się, jak zauważył włoski filozof Augusto del Noce, w materializmie. Specjaliści od marketingu obiecują błyskawiczne zaspokojenie potrzeb i ludzie to kupują.

Współczesnemu rynkowi brakuje jednak kulturowych podstaw. Brakuje też woli ciężkiej pracy, oszczędności, umiarkowania w konsumpcji. Ukazują to niskie, często zerowe, a nawet ujemne stopy procentowe. Służą one ułatwianiu życia kredytobiorcom. Życie w stanie permanentnego zadłużenia stało się bowiem wręcz istotą współczesnego myślenia o gospodarce.

Pod względem kulturowym także trudno mówić o rozwoju. Porównajmy gotyckie czy barokowe świątynie, ze współczesnymi „efektywnymi” kościołami. Albo dawne zamki i pałace z dzisiejszymi wieżowcami.

Trudno tu się nie zgodzić z Richardem Weaverem, że upadek objął wszystkie dziedziny kultury i sztuki. W muzyce zapoczątkował go jazz (wykwit dzielnicy prostytutek), w malarstwie impresjonizm (odchodzący od tematyki antycznej i biblijnej), a w literaturze romantyzm (oparty na kulcie uczuć). Wprawdzie na tle współczesnej sztuki i muzyki, epatującej bluźnierstwem i wulgarnością, a niekiedy jawnym kultem Złego, nurty te jawią się jako piękne i dobre. Cóż, zdążyliśmy się już stoczyć na równi pochyłej.

Upadły duchowo i kulturowo człowiek staje zatem bezbronny w obliczu wymykającej mu się spod kontroli techniki. Owszem osiągnął on mistrzostwo pod względem środków: większej wydajności, większego rozwoju materialnego, wynajdywania nowych technik et cetera. Jednak nie potrafi wyznaczyć mądrych i etycznych celów, jakim te cuda mają służyć. W obliczu supernowoczesnej technologii jest jak dziki wyposażony w karabin.

Marcin Jendrzejczak
http://www.pch24.pl/

Komentarzy 20 to “Barbarzyńca w technoutopii”

  1. Bryś said

    Coś czysto na tym księżycu ze zdjęcia. 🙂

  2. Joannus said

    Kto widział tego człowieka na księżycu, może Twardowski

  3. maasteer said

    Ludzie jeszcze nie byli na księżycu – to ściema z Hollywood.
    A było to mniej więcej tak:

  4. Marek said

    Najlepszym dowodem, że jankesi byli na księżycu jest, że od pół wieku nikomu nie udała się ta sztuczka.

  5. maasteer said

    Ad 4

    Ale ruscy też „byli”

  6. Ola z Podola said

    A ostatnio ponoć Chińczycy.

  7. NyndrO said

    Chińczyców nie ma! Ro ściema!

  8. NyndrO said

    Chociaż faktycznie, Ludzianie na księżycu nie byli i bardzo dobrze, bo by go zje*ali. * Ludzianie, jak Ludzianie,,,Na bank by się z sześć milijonów nadLudzian pod podłogą, albo Emirates/ yezorol;)ma Air górą przedostało. A przecież Księżyc taki symbol wolności. Cicho,cicho, NyndrO, Zaraz Cię Putin zaatakuje z Marsa! I będą sanksje na kalarepę!

  9. NyndrO said

    Podobno, jeśli ktoś pisze o sobie w III liczbie, ro ten ktoś jest psycholem. Chciałbym to stanowczo potwierdzić!

  10. NyndrO said

    osobie. potwierdzam.

  11. NyndrO said

    Jednym słowem potwierdzam : jestem pijany i odmaszerowuję! Do Ataku nie iść, ino spowrotem, no chyba, że kroś obazi Anię, albo da Ci liścia w sposób niemiecki, czyli z boku spie**alając.

  12. NyndrO said

    Panie Kierowniku Marucha. Pozwoliłem sobie, bo mam od dwóch dni urlop. I chciałem Pana rozśmieszyć, co jak zwykle mnięę sięę udałło. Pa.

    😂
    Admin

  13. Racjonalista said

    Czym się różni człowiek od zwierzęcia? Otóż wcale nie inteligencją, bo możliwa jest sytuacja, że zwierzę będzie inteligentniejsze od człowieka. Różnica polega na tym, że zwierzę upatruje swoje szczęście w życiu doczesnym, a człowiek stara się o szczęście w Niebie.

  14. Marcin said

    O przepraszam, z tym jazzem to się nie zgodzę. Powiedziałbym,że upadek świata muzyki rozpoczął się od Disco Polo.

  15. ojojoj said

    Mam pytanie:

    Skoro technika idzie tak do przodu, wydajnosc coraz lepsza, zycie latwiejsze, to dlaczego:
    – pracujemy dluzej niz nasi ojcowie i pradziadowie
    – nie mamy czasu dla kumpli, rodziny, a nawet zeby zjesc normalny posilek
    – czytamy i ogladamy milion 200 wiadomosci dziennie, z ktorych tylko jedna jest prawdziwa i to nie zawsze
    – ciagle w biegu
    – itd. itp.

    Przeciez jak jest taka technologia i automatyzacja jak to przedstawia artykul, roboty za nas produkuja, zasuwaja i podsuwaja wszystko pod nos, to powinnismy po calych dniach lezec na plazy i pierdziec w piasek. Toz to wszystko kupy sie nie trzyma.

  16. rhetoric said

    Kiedykolwiek ludzie czy inne rozumne istoty usiłowały się bawić w Pana Boga, kończyło sie to dla nich nieszczęściem w najlepszym wypadku anihilacją. Genesis o tym wspomina, a księga Enocha opisuje.

  17. maasteer said

    Ad 14 Marcin
    Nie przesadzaj Pan. A przy czym się bawić po kilku .. nastu głębszych?

  18. Nie będzie żadnej rzeczywistości znanej z bajek dla dorosłych typu „Terminator”. Tak w ogóle to nie wiadomo, dlaczego akurat ten wyraz użyto do tego idiotycznego, hollyjewskiego filmidła. Przecie terminator to ten, kto u mistrza terminuje, czyli uczy się zawodu. Terminator to synonim czeladnika. Gdy te idiotyczne filmidło weszło do kin, to ponoć w Polsce przetłumaczono je na „Elektroniczny morderca”.
    Tak czy siak nie wierzę, żeby roboty i maszyny miały przejąć kontrolę nad ziemią i zacząć nas zabijać. Po prostu sobie tego nie wyobrażam. Nie w moim tradycjonalistycznym, monarchistycznym, średniowiecznym i katolickim nastawieniu na świat.

  19. Boydar said

    Ma Pan racji pół, Panie Przemysławie. Uczeń mistrza terminuje, czyli uczy się przez określony (ściśle umówiony) czas, do uzgodnionego terminu, nie do końca życia.
    Terminator z filmu natomiast kończył coś definitywnie czyli terminował. W języku polskim używano niegdyś pojęcia „przyszedł na kogoś termin”. Termin to także konkretny moment w którym coś ma miejsce. Jest też słowo terminal, czyli ostatni (końcowy) element jakiegoś ciągu.

  20. Ale Dlaczego? said

    @18

    Panie Premizlaus.
    Terminator ma kilka znaczeń.
    Jest to też np. miejsce na planecie widzianej z jakiejś odległości, które jest granicą dnia i nocy.
    Tytuł filmu nawet , bardziej koresponduje z tym znaczeniem.
    Polski tytuł to jak zwykle prostacki pomysł dystrybutora.

    W filmie świadomość zyskyją supermomputery wojskowe, a dokładniej sieć tych komputerów.
    Czy to możliwe?
    Tak naprawdę nikt tego nie wie.
    Nie wiadomo czym jest świadomość…
    I okazuje się, że jest coraz więcej dowodów na to, że niektóre zwierzęta ją mają. Np. walenie i małpy naczelne.
    Oglądałem kiedyś film o emerytowanym programiście pracującym m.in.dla pentagonu który do końca życia przestrzegał przed sztuczną inteligencją.
    Film chyba ma tytuł „Podłącz się i pomódl”.

    Co do lądowania na Księżycu.
    To fakt.
    Trzeba być niezłym oszołomem by wierzyć w bzdury wrzucane przez mądrych inaczej. Nez zapoznania się z materiałami z programu Apollo.

Sorry, the comment form is closed at this time.