Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Popychanie rzeki i gwiazd

Posted by Marucha w dniu 2017-08-03 (czwartek)

Człowiek całe życie się uczy, ale i tak głupi umrze. Żeby się o tym przekonać, wystarczy poczytać, co piszą naukowcy, na przykład – ekonomiści. To są bardzo ciekawe rzeczy, a ich smakowitość może docenić zwłaszcza na tle pytania, dlaczego ekonomistów jest więcej, niż, dajmy na to, astronomów.

Takie pytanie zadał kiedyś słuchacz Radiu Erewań, które odpowiedziało, że jest tak dlatego, bo astronomowie już wiedzą, że gwiazdy poruszają się same. Tymczasem wielu ekonomistów uważa, że bez popychania rzeka nie popłynęłaby ku morzu, tylko odwrotnie – w kierunku gór.

W dodatku wszystko potrafią dokumentnie wytłumaczyć – o czym świadczy następujący dialog dwóch ekonomistów: – Ani w ząb nie potrafię zrozumieć, na czym właściwie polega ten cały kryzys finansowy! – To nic nie szkodzi, ja ci to zaraz wytłumaczę. – Ba! Wytłumaczyć, to i ja potrafię!

Takie to zbawienne prawdy przypomniały mi się podczas lektury wywiadu pewnego znanego ekonomisty na temat reformy ubezpieczeń społecznych. Uważa on za rzecz naturalną i pożądaną, by ludzie dzielili się swoimi dochodami – oczywiście pod przymusem, bo gdybyśmy tylko zlikwidowali przymus, to zaraz by przestali się dzielić.

Wiedzą o tym nawet klerycy w seminariach duchownych, o czym przekonałem się przed laty podczas spotkania w Seminarium Duchownym w Łowiczu. Mówiłem tam m.in., że państwo nie powinno zajmować się działalnością charytatywną i tego już było moim słuchaczom za wiele.

Jeden z nich zabrał głos, mówiąc, że wygaduję bzdury, bo gdyby nie było państwowego przymusu, to nikt nie chciałby biednym pomagać. Pozostali klerycy nagrodzili jego wypowiedź rzęsistymi brawami – a kiedy już ta owacja ucichła, powiedziałem: Czy ksiądz zdaje sobie sprawę, co ksiądz teraz powiedział? Wprawdzie wyraził to inaczej, ale sens jest taki, że Ewangelia Chrystusowa nie nadaje się do zastosowania w życiu.

Być może to prawda – ale czy wypada tak myśleć i być księdzem katolickim? Bo przecież Pan Jezus nigdy ani nigdzie nie nawoływał do nacjonalizacji miłości bliźniego. Owszem, mówił, żeby biednym pomagać, ale ZE SWOJEGO majątku, a nie z cudzego. Chyba nie ma ksiądz wątpliwości, że Panu Jezusowi wystarczyłoby kompetencji, żeby przedstawić optymalny podział dochodu narodowego nawet w postaci rysunkowej. Jednak nigdy tego nie zrobił i nie dlatego, że nie potrafił, tylko – że nie chciał.

Podobnie Murray Rothbard zauważył, że żaden zwolennik teorii umowy społecznej nie zaryzykował eksperymentu, by znieść przymus płacenia podatków – a przecież wtedy zaraz byśmy się dowiedzieli, czy rzeczywiście jest jakaś umowa społeczna, czy jej nie ma. Najwyraźniej sami nie są tego pewni, a głoszą tę teorię, żeby było ładniej.

Ale to jeszcze nic w porównaniu z rewelacją, że oszczędności są szkodliwe dla gospodarki. Bo jak oszczędzam, to znaczy, że nie wydaję, a jak nie wydaję, dajmy na to, na chleb, czy wódkę, to nie zarobi sklepikarz, piekarz, młynarz, gorzelnik, no i oczywiście – rolnik. Zatem, jak tylko wpadną nam w ręce jakieś pieniądze, to natychmiast powinniśmy je wydać nie tylko dla własnego dobra, ale dla dobra gospodarki, zwłaszcza – rolników, co „od myszy do cesarza, wszystko żyje z gospodarza” – na którym to patencie PSL jedzie już ponad 100 lat.

Wprawdzie niektórzy ignoranci powiadają, że jeśli ktoś oszczędza, to pieniądze które zgromadził ograniczając swoja konsumpcję, może komuś pożyczyć, a ten z kolei, mając pomysł, ale nie mając własnych pieniędzy, może dokonać korzystnych inwestycji – ale kto by tam takim ignorantom wierzył. Wiadomo, że kredyt nie ma nic wspólnego z oszczędzaniem, bo pieniądze bierze się z banku, a skąd tam się biorą – aaa, to tajemnica, której lepiej nie zgłębiać. Jak bowiem powiadają Rosjanie, „kto nie wie, ten śpi w poduchach, a kto wie, tego wiodą w łańcuchach”.

Ale to tylko takie dygresje, bo chodzi o to, jak tu zreformować system ubezpieczeń społecznych. Ekonomista nie dopuszcza myśli, by zrezygnować z przymusu ubezpieczeń, ale co nam szkodzi puścić wodze fantazji i zastanowić się, czy nie można by jednak z przymusu zrezygnować?

Najpierw jednak zwróćmy uwagę, że ubezpieczenia są rodzajem hazardu; jeśli zawieram z ubezpieczalnią umowę ubezpieczenia następstw nieszczęśliwych wypadków, to w rzeczywistości zakładam się z ubezpieczalnią, że złamię sobie rękę albo nogę. Jeśli złamałem – no to wygrałem, a jeśli nie – to wygrała ubezpieczalnia, bo wzięła ode mnie pieniądze i nic mi nie dała.

Podobnym zakładem są ubezpieczenia społeczne; obywatele zakładają się z ZUS-em, ze będą żyli długo, podczas gdy ZUS zakłada się z nimi, że będą żyli krótko. Jeśli żyją długo, to… o nie, to nie zawsze jest takie oczywiste, że wygrali – ale jeśli żyją krótko, to bez wątpienia wygrał ZUS.

Zwrócił na to uwagę już przed laty prof. Lucjan Israel, francuski specjalista chorób płucnych i przeciwnik legalizacji eutanazji. Rzecz w tym, że koszty opieki nad starym człowiekiem w ostatnich 6 miesiącach jego życia są dla ubezpieczalni równe kosztom, jakie poniosła na opiekę nad tym człowiekiem przez cały wcześniejszy okres jego życia. Toteż, zdaniem prof. Lucjana Israela, propaganda eutanazji nasila się w państwach, w których – podobnie jak u nas – systemy ubezpieczeń społecznych wchodzą w fazę bankructwa.

Warto zwrócić uwagę, że ZUS jest agendą państwową i jest zainteresowany, by obywatele żyli możliwie krótko – a państwo ma bardzo wiele sposobów, by ten cel osiągnąć i wcale nie musi nas o nich informować, bo – jak śpiewał Wojciech Młynarski – „po co babcię denerwować, niech się babcia cieszy!”

Ludzie hazardują się na rozmaite sposoby i nie ma w tym nic złego, chyba, że są do tego zmuszani. A tak właśnie jest w przypadku ubezpieczeń społecznych. Dlaczego? Żeby to zrozumieć spróbujmy wyobrazić sobie ubezpieczenia społeczne umowne. ZUS oczekuje od każdego obywatela, że będzie odprowadzał do niego około 50 proc. swoich dochodów.

A co obiecuje w zamian? Uczciwa odpowiedź brzmi: kiedyś coś ci damy. Kiedyś – bo Sejm może przecież zmienić wiek emerytalny i właśnie to zrobił, więc: „kiedyś”. No i „coś” – bo Sejm może zmienić wysokość emerytur – i właśnie to zrobił w stosunku do ubeków, a tylko patrzeć, że jak forsy zabraknie, to i w stosunku do innych też. Nikt przytomny nie podpisałby takiej umowy – i dlatego ubezpieczenia społeczne są przymusowe.

Zatem należałoby zlikwidować przymus ubezpieczeń społecznych – bo mają one wszelkie znamiona kradzieży zuchwałej, a państwo powinno obywateli przed kradzieżami zuchwałymi chronić, a nie dopuszczać się ich na ich szkodę.

Gwoli prawdy trzeba jednak dodać, że sprawy zaszły tak daleko, iż nie ma już rozwiązań dobrych. Likwidacja przymusu też jest pomysłem złym – ale zaleta tego pomysłu polega na tym, że inne rozwiązania są jeszcze gorsze.

Wyobraźmy sobie tedy, że np. od 1 stycznia 2019 roku znosimy przymus ubezpieczeń społecznych. Byłyby one nadal możliwe, ale już wyłącznie jako dobrowolne. Oczywiście po 1 stycznia 2019 roku nikt albo prawie nikt już nie płaci żadnych składek – a państwo na zobowiązania zaciągnięte wcześniej. Nie może tych ludzi okraść, bo przecież wzięło od nich pieniądze.

A skąd weźmie pieniądze na realizację tych zobowiązań? Jedyna rada, to ustanowić podatek celowy na emerytury i renty. Celowy – to znaczy, że ani złotówka z tego podatku nie może pójść na drogi, czy na wojsko. Ten podatek w pierwszych latach byłby równy składce emerytalnej, a w porywach nawet wyższy – ale generalnie miałby tendencję malejącą i po 40 latach, już symboliczny ten podatek moglibyśmy zlikwidować; ostatni uprawniony schodząc z tego świata gasi światło i koniec.

Wadą tego pomysłu jest to, że co najmniej dwa pokolenia obywateli zostałyby obciążone bez swojej winy świadczeniem nieekwiwalentnym – zwłaszcza pokolenie pierwsze, bo drugie już nie tak dotkliwie. Jeśli jednak tego nie zrobimy, to nie dwa, ale wszystkie następne pokolenia będą obciążone świadczeniem rosnącym – bo ubezpieczenia społeczne same z siebie kreują niekorzystne skutki demograficzne – na co zwraca uwagę laureat Nagrody Nobla z ekonomii z roku 1992 Gary Stanley Becker, a u nas będą one dodatkowo spotęgowane prawie 3-milionową emigracją młodych ludzi.

Zatem, jeśli to rosnące świadczenie zacznie zbliżać się do 60 proc. dochodu, to jest prawie pewne, że młodzi ludzie się zbuntują; powiedzą: do diabła z tymi starcami-wampirami – i w katolickim kraju pojawi się masowe poparcie dla legalizacji eutanazji.

Ale to są oczywiście takie ignoranckie rozważania, bo fachowcy uważają, że można zjeść ciastko i mieć je nadal i dlatego właśnie są tak podziwiani, dzięki czemu mogą z wyżyn swojej wieży z kości słoniowej spoglądać na pełzających w dole ignorantów.

Stanisław Michalkiewicz
http://michalkiewicz.pl

komentarzy 36 to “Popychanie rzeki i gwiazd”

  1. Joannus said

    ”…..jest prawie pewne, że młodzi ludzie się zbuntują; powiedzą: do diabła z tymi starcami-wampirami – i w katolickim kraju pojawi się masowe poparcie dla legalizacji eutanazji.”

    Amen

  2. Radosław said

    INTERESUJĄCY WPIS.

    Obowiązkowe ubezpieczenia emerytalne dają ludziom spokój ducha, poczucie bezpieczeństwa, beztroskę i nieodpowiedzialność w stosunku do własnej przyszłości….. lecąc kiedyś gdzieś wertowałem jakieś czasopismo USanskie, w którym ktoś doradzał ludziom aby nie liczyli na emerytury tylko sami inwestowali, np. u niego… ale też i w nieruchomości czy papiery giełdowe bardzo bezpieczne. U niego nie zainwestowałem, ale rady posłuchałem.
    😉
    :-))))))))))))))))))
    Szanownym też doradzam oszczędzac na wlasną rękę… jak się ma to się może….

  3. Maćko said

    …A skąd weźmie pieniądze na realizację tych zobowiązań? Jedyna rada, to ustanowić podatek celowy na emerytury i renty. …

    Aha. Podatek.
    😦

  4. RomanK said

    Nie panie Macieju..musi pozyczyc w banku, ktory je zaraz zrobi z Niczegi i pozyczy na procent
    Podatki- panie Macieju….PODATKI to wlasnie, takie przymusowe oszczedzanie pod egida Panstwa…zeby bylo z czego placic odsetki od pozyczek, jakie zaciaga panstwo- zeby oplacic benefity spoleczne:-)))
    W Polsce stanowia one ponad 55% dochodow osoby pracujacej.
    Czyli gdyby pan odkladal 55% swoich dochodow miesiecznych..przez powiedzmy 40 lat… wezmy w wysokosci 1 uncji zlota miesiecznie… 1250 dollarow/onz tr.
    czyli na rok 12 uncji…w ciagu 40 lat uzbiera pan 480 uncji zlota…
    Odchodzac na emeryture ma pan na wygodne zycie wydajac 1 uncje na miesiac na wydatki sprzedajac po aktualnych cenach…na nastepne 40 lat….:-))))
    A musi pan pamietac. ze w pierwszych latach 70 tych zloto kosztowalo 30 dollarow za uncje….
    Majac 480 uncji zlota..zawsze moze pan kupic ladny wygodny dom w dobrej dzielnicy….w kadym kraju i obojetnei w jakim czasie… neich pan sprawdzi hstorycznie ceny domow…:-)))

  5. sulavix said

    ktoś kto uważa ekonomistów za naukowców jest do prawdy jebnięty; wróżka ma wiecej kompetencji aby by naukowcem niż te pajace ekonomiści i anal……..itycy; banda qrwów
    pozdrawiam

  6. Yah said

    Liberalne bajki dla ciemnej gawiedzi Pan Stanisław opowiada i tyle ….

  7. Yah said

    A dlaczego liberalne” Bo liberalizm lubią nasi najulubieńsi. „A kto nie będzie naszych naulubieńszych kochał, ten będzie w lochu jęczał i szlochał!”

  8. Yah said

    Ale po kolei.

    „Mówiłem tam m.in., że państwo nie powinno zajmować się działalnością charytatywną i tego już było moim słuchaczom za wiele.”

    Tak nie jest teoretycznie nie jest. Nie mniej państwo za darmo nic nie robi, tylko za wszystko pobiera słone opłaty w postaci podatków.

    Oczywiście seminarzyści to ignoranci, bo powinni zadać następujące pytania:

    1. Dlaczego państwo musi prowadzić działalność charytatywną ? ( bo są biedni)

    2. Dlaczego są biedni i ilu z tych biednych jest biednych z własnej winy ( nałogi, lenistwo, nierozgarnięcie) a bieda ilu wynika z działania systemu nad którym opiekę SPRAWUJE PAŃSTWO i płaci „działalnością charytatywną” za błędy działania systemu?

    „Podobnie Murray Rothbard zauważył, że żaden zwolennik teorii umowy społecznej nie zaryzykował eksperymentu, by znieść przymus płacenia podatków – a przecież wtedy zaraz byśmy się dowiedzieli, czy rzeczywiście jest jakaś umowa społeczna, czy jej nie ma.”

    Nie oszukujmy się największymi beneficjentami podatków są bogaci, wielkie firmy i korporacje. Państwo ich chroni pobierając opłatę za ochronę w postaci podatków od biednych. Beneficjentami to nie zawsze oznacza czerpiącymi pieniądze z budżetu. Beneficjentami to znaczy korzystajacymi z bezpieczeństwa wynikającego z samego faktu istnienie państwa i z możliwości korzystania z infrastruktury tego państwa.

    „Wprawdzie niektórzy ignoranci powiadają, że jeśli ktoś oszczędza, to pieniądze które zgromadził ograniczając swoja konsumpcję, może komuś pożyczyć, a ten z kolei, mając pomysł, ale nie mając własnych pieniędzy, może dokonać korzystnych inwestycji – ale kto by tam takim ignorantom wierzył. Wiadomo, że kredyt nie ma nic wspólnego z oszczędzaniem, bo pieniądze bierze się z banku, a skąd tam się biorą – aaa, to tajemnica, której lepiej nie zgłębiać. Jak bowiem powiadają Rosjanie, „kto nie wie, ten śpi w poduchach, a kto wie, tego wiodą w łańcuchach”.”

    .

    Problem w tym, że wolny rynek może istnieć tylko jako wolny rynek idealny. Np. tylko firmy jednoosobowe, tylko firmy rodzinne, tylko firmy 10 osobowe. Dlaczego bo zakumulowany uczciwie lub co częściej nieuczciwie kapitał prowadzi do nierównowagi konkurencji z racji, że duży może więcej. Ale mniejsza o to, miało być o oszczędzaniu. W praktyce ( o czym pisano w wielu artykułach prasy fachowej) wygląda to tak, że wielcy oszczędzający gromadzą kapitał, KTÓRY NIGDY NIE WRACA na rynek. Jest on pomnażany jako kapitał spekulacyjny, a nie inwestycyjny.

    Kapitał, który powróciłby w postaci inwestycji z banków mogliby stworzyć drobni ciułacze gdyby ….. mieli w ogóle możliwość oszczędzania. Niestety wielcy oszczędzający uniemożliwiają oszczędzanie drobnym ciułaczom opłacając ich tylko tak, by byli w stanie utrzymać sie przy życiu.

    Oczywiście na tym utrzymywaniu na granicy egzystencji tez można zarobić. W razie nieprzewidywanych wydatków albo w razie sukcesów speców od marketingu i reklamy ( dzięki którym biedak uwierzył, że może żyć jak bogaty) zawsze można wziąć …. kredyt

    „Zwrócił na to uwagę już przed laty prof. Lucjan Israel, francuski specjalista chorób płucnych i przeciwnik legalizacji eutanazji. Rzecz w tym, że koszty opieki nad starym człowiekiem w ostatnich 6 miesiącach jego życia są dla ubezpieczalni równe kosztom, jakie poniosła na opiekę nad tym człowiekiem przez cały wcześniejszy okres jego życia.”

    A dlaczego tyle kosztują ? Jakie to zaawansowane technologie sa stosowane w terapii i przedłużają życie. Proszę o konkrety z cenami.

    Nie ! Po prostu system opieki medycznej tak sobie skalkulował opiekę nad osobami starszymi że jest ona bardzo droga. Te nowoczesne technologie stosowane w czasie ostatnich dni życia to przewijanie, codzienne mycie, przewracania zboku na bok co godzinę. Każdu kto mial umierającego bliskiego wie o co chodzi.

    „Zatem, jeśli to rosnące świadczenie zacznie zbliżać się do 60 proc. dochodu, to jest prawie pewne, że młodzi ludzie się zbuntują; powiedzą: do diabła z tymi starcami-wampirami – i w katolickim kraju pojawi się masowe poparcie dla legalizacji eutanazji.”

    To nie ekonomia. To propagowany od lat szatański egoizm i indywidualizm. Powinno być – dość z tymi starcami – singlami-wampirami. Ja pomagam moim starym rodzicom, a oni niech sobie sami radzą.

    Nikomu nie potrzebni „starcy -wampirzy” to produkt liberalnej gospodarki w której człowiek jest potrzebny tylko po to by zaspokajać swoje potrzeby ( czym daje zarabiać innym i państwu płacąc podatki), zaspokajać potrzeby innych ( np. na tania silę roboczą) a u schyłku życia dac jeszcze pozarabiać opiece społecznej i medycznej – ale to tyko wtedy gdy był bogaty. Gdy nie był bogaty to w liberalnej gospodarce jako majątek zdekapitalizowany jest wyrzucany na śmietnik.

    Tak wiec wracajac do pierwszego akapitu – seminarzyści powinni zapytać o przyczynę biedy. A sposobem walki z bieda nie jest , jak to chce Franciszek, redystrybucja dóbr, tylko zapobieżenie nadmiernej akumulacji kapitału kosztem innych ludzi po to …. by był mozliwy prawdziwie wolny rynek.

  9. Yah said

    Aha i jeszcze jedno. Model „liberalnego” sprawiedliwego państwa z pełnym zatrudnieniem ( tak jak chciał Kalecki) był możliwy na przełomie lat 80-tych i 90-tych. Obecnie stopię koncentracji kapitału w Polsce jest taki, że kapitał ten zapewnia sobie bezpieczeństwo przez wpływ na politykę państwa. Klasycznym przykładem jest napływ taniej siły roboczej ze wschodu.

    Jeśli niewidzialna ręka rynku w Polsce i UE wymusiłaby by wzrost plac, z racji niedoboru pracowników ( wyż lat 50-tych przechodzący na emerytury), to beneficjenci obecnego systemu WYMUSZAJĄ na władzy zmianę działania systemu poprzez umożliwienie napływu pracowników ze wschodu.

    Odbywa się to kosztem polskich ciułaczy. Gdyby nie napływ to:

    – mieli by możliwość oszczędzania;
    – wzrost płac spowodowałby wzrost wpływu ze składek emerytalnych i zdrowotnych co zmniejszyłoby groźbę niewydolności systemu w związku ze zwiększająca się ilością emerytów.

    No i co liberałowie. Wolny rynek jest fajny, ale tylko wtedy gdy MNIE umożliwia akumulacje kapitału. Gdy umożliwia akumulację komu innemu juz nie jest dobry i przeprowadza się drobne modyfikacje.

  10. Yah said

    Państwo Polskie musi zapewnić emerytury bo III RP tak skonstruowała system ekonomiczny, że uniemożliwiła oszczędzanie pieniędzy większości, tak by akumulować kapitał mogla bogata mniejszość. To nie działalność charytatywna to opłata za działania prowadzone od 30 lat na terenie II RP.

    Wszelkie kombinowanie przy systemie emerytalnym to próba oszustwa i wymigania się od poniesienia konsekwencji swych działań.
    Liberalizm najlepiej do tego celu wykorzystać, a to że w Polsce nie ma wolnego rynku tylko konglomerat oligarchii i państwowego etatyzmu to już nikogo nie obchodzi.

  11. RomanK said

    Kazdy ma opinie….. na jaka go stac:-))))
    Dzialalnosc charytatywna , zawsze byla uzupelneniem – a nie zastepstwem obowiazku opieki nad, dziecmi , starcami , chorymi i kalekimi.
    Opieka i troska o dzieci i rodzicow byla sprawa rodziny i byla taka jaka byla rodzina i na jaka bylo ta rodzine stac ..nie tylko w sensie materialnym. Kosztowala zawsze.
    Ale- jak powiadaja Amerykanie:
    TY zajmowales sie mna, jak nie mialem zebow, pozwol teraz ja zajme sie toba- bo ty nie masz zebow!
    ONi widza, ze wobec rodzicow – dzieci splacaja dlug…i zaciagaja u nastepnego pokolenia wychowujac swoje dzieci.
    Likwidacja tradycyjnej rodziny ..przerwala ten lancuch…
    Wczesniej ci, ktorych wypadki losowe, tragedie , czy tez ich wlasna glupota doprowadzily do tego, ze zostawali sami niezdolni do pracy…zywila ulica i umierali na ulicy.
    Opisy tlumow zebraczych i umierajcych pod plotami sa dosc liczne w literaturze swiatowej.
    Demografia…jest podstawa wszystkiego..
    …a bez rodziny ..nie ma demografii….
    Zastapil ja business… a business musi przynosic ZYSK…inaczej sie nie oplaca..i zamieni w dobroczynnosc!
    Zeby do tego nie dopuscic obowiazek przejmuje panstwo, placi businessowi zadane centy za uslugi….i rachunek pod bnatem wystawia obywatelom…jak leci…. wszystkim bez dyskryminacji:-))))
    Srodki, jakie ludzie przeznaczali na cele dobroczynne ….wydaje na utrzymanie wlasnej biurokracji….

  12. Pinxit said

    W Polsce juz jest zalegalizowana eutanazja.
    Zbiorowa.

  13. Cyborg said

    Do 4. Panie Romanie, dziekuje za rzeczowa odpowiedz! Moja uwaga bylo typu stymuloprowokacyjnego 😉

    (3 …A skąd weźmie pieniądze na realizację tych zobowiązań? Jedyna rada, to ustanowić podatek celowy na emerytury i renty. …Aha. Podatek. 😦 )

    Oczywiscie mechanizm robienia zysku z niczego jest taki jak Pan opisuje, a panstwo jest dzisiaj dobrym gwarantem splacania nieuczciwych lichwiarskich „pozyczek”.
    MA Pan oczywiscie racje z oszczedzaniem, co od lat praktykuje z dobrym wynikiem, choc na zloto patrze podejrzliwie, bardziej mnie pociagaja nieruchomosci.
    Interesujace to z cenami domów, choc wydaje mi sie, ze stosuje sie do tylko niektórych rynków, tych ustabilizowanych od dawna a nie tych nowych z 3 Swiata… musze to sprawdzic.

    10 – Pan Roman znowu ma racje… dodam, ze Rodzina, jak jest duza i utrzymuje kontakt, to stanowi znaczaca sile oporu w stosunku do tyranistycznych zakus finansowych czy zamordyzmowych. Majac Rodzine mamy pomoc, oparcie, porady i zabezpieczenie, wiec jestesmy silni. Nie majac Rodziny jestesmy slabi i skazani na samotna walke z banda psychopatów typu yeuropejsatego…

  14. RomanK said

    Panie Cyborg…nieruchomosci…wlasnie. Wszystko po to tylko, zeby zamienic szybko pieniadz..jedyna najmniej pewna rzecz na rynku…jego medium.
    Dlatego w czasach niepewnych, a o takich mowimy, niech pan rozwazy czy nie lepiej miec pod reka cos co ma intrinsic value..
    I niech pan pamieta o wahadelku milionerow..ktore z kazdego sknera zrobi milionera:-)))
    I zapmieta na zawsze….Kiedy nieruchomosci osiagaja najnizsze ceny..zloto siega zenitu….kiedy zloto tanie nieruchomosci siegaja zenitu…
    To sa punkty wymiany jednego na drugie…
    Zloto- srebro tylko przenosi wartosc…nieruchomosc ja pomnaza….

  15. Cyborg said

    Panie Romanie, nie lubie ryzyka jesli ma dotyczyc moich dosc jednak ciezko zarobionych piniendzy… ryzykowac to ja sobie moge na rowerze czy na zaglach, i to tez tylko w miare, bo koszt ryzyka jest zawsze wysoki i najczesciej daleko przewyzsza chwilowy „zysk”, czyli krótka przyjemnosc z dreszczyka emocji. Tak wiec na zadne obracanie metalami sie nie skusze. Nie bede miliarderem. 😉

    Pana rynek nie-ruchuy-mosciowy jest zupelnie inny niz mój a oba róznia sie od polskiego, wiec doswiadczenia, wydaje mi sie, nie sa tak uniwersalne jak Pan to sugeruje… musialbym poszperac w archiwach cen.

    Jesli nie wybuchnie kolejna wojna, to po co mialbym musiec szybko zamieniac nieruchomosci na pieniadz? I tak z nimi nie uciekne na Marsa, choc bym bardzo chcial tam poleciec. Oczywiscie dobrze jest miec inwestycje róznorodne, tak dlugofalowe jak i szybkie do uruchomienia, chocby po to, aby cos szybko nabyc jak ma korzystna cene. Wiadomo, jak cos ma dobra cene to sie szybko sprzeda. Ostatnio zmienialem samochód i mój stary tyle czasu sie sprzedawal ( za duzo chcialem ) , ze pare okazji mi przelecialo przed nosem… ale, okazje zawsze sie pojawiaja 😉 … zlapalem nastepna.

    Ogólnie, to mlodzi powinni od poczatku oszczedac czesc swoich zarobków na potem, na czarna godzine, na zapas i dla wlasnego dobrego samopoczucia wynikajacego z poczucia bezpieczenstwa i z posiadanej mocy koordynacyjnej. Wiadomo, jak sie ma to sie moze i szefa mniej sie czlek obawia. 😉
    Uklony

  16. RomanK said

    Panie Cyborg ..pan czyta wolniej…Ryzyko to pieniadz…nieruchomosci czy metal to shelter,,,safe haven…
    Jesli pan oszczedza w pieniadzu niech panu szczescie sprzyja:-)
    Dlatego- jak oszczedzac to w metalu ..nie ma zadnego ryzyka…a jak ryzykowac to nieruchomosci..mozna i energie, ale na to trzeba miec duze pieniqadz ..badz niezwykle chody, najlepiej i jedno i drugie:-))

    Mlodzi nie moga oszczedzac….oni powinni inwestowac w swoja przyszlosc – Rodzine ! Prawdziwy inwestment zaczyna sie od od 2+3…
    z czego oszczedac..????. Ale to placi duzy yield po 25 latach.

  17. Cyborg said

    Nie rozumiem.. raz Pan pisze, ze:
    „nieruchomosci czy metal to shelter,,,safe haven…”
    a potem ze : ” jak oszczedzac to w metalu ” ..

    Pan wie, ze ja prosty Cyb Org, wiec zawilosci mi umykaja jak nie sa jasne i klarowne jak jasny drut, na przyklad.

    Mlodzi maja inwestowac w Rodzine, jasne, ale tez maja miec rezerwy finansowe na pare miesiecy a a nie same dlugi na jutro, pojutrze i na 30 lat. Majac rezerwy moga podejmowac autonomiczne decyzje wolnych ludzi a nie ryzykowac szyje buntem niewolnika bojacego sie komornika.

    Co do ryzyka, to od 10 lat idzie kryzys, krach, plajta powszechna, 4Reich drukuje marki, USAnie drukuj Amero a jest jak bylo i tylko ten asteroid nam sen spedza z powiek. 😉

    Zgodze sie jednak, ze mozna troche srebrnych monet miec w domu. Ktos pisal o srebrnym drucie jubilerskim jako dobrym przechowalniku wartosci bo latwo ucac kawalek i drut jest uzyteczny…

  18. Plausi said

    Ekonomia to forma religii, nic więcej

    „co piszą naukowcy, na przykład – ekonomiści”

    Ekonomiści nie są żadnymi naukowcami, to są jedynie wyznawcy pewnej wiary, jaką wyznawali choćby tacy sztukmistrze jak Smith czy Marks.

    https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/07/marx-w-sluzbie-kapitalu/#NaszPieniadz

    Wielu zwraca zresztą uwagę na oczywisty związek ekonomii z religią, terminologia zdradza to powinowactwo:
    „wierzyciel”
    dłużnik jest „winny”, jak grzesznik
    „kredyt” pochodzi od credere – łac. wierzyć
    „upust” (rabat) ma swój religijny odpowiednik „odpust”
    kościelny „datek”(ofiara) znajduje swój ekonomiczny odpowiednik jako „po-datek”, też forma ofiary.

    Jest wiele przykładów z języka ekonomii także w innych językach, które dowodzą bliskości ekonomii i religii.

    Wszakże rolę Ducha Świętego pełni w ekonomii pełni „zysk”. O straszliwej niewiedzy o pieniądzu pisaliśmy wielokrotnie, także o tym, że tzw. renesans był odrodzeniem barbarzyństwa pieniężnego starożytności w porównaniu ze średniowieczem, por. brakteat.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Brakteat

    Renesans oznaczał powrót do barbarzyńskiej nauki talmudu o pieniądzu, nie dziwmy się przeto, jedynie islam oponuje jeszcze temu barbarzyństwu

    https://en.wikipedia.org/wiki/Riba

    bowiem katolicyzm upadał już na kolana przed złotym cielcem.

    https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/06/usmiech-sw-jana-pawla/#Usmiech

  19. RomanK said

    Ja wiem ze to mylace pojecia..
    Pienuiadz- jest tylko medium wymiany..i jako takie podlega zmianie non stop zaleznych tylko i wylacznei od jego moderatora( wlasciciela).
    pan nei ma na to zadnego wplywu…ani na wrtosc jak pan ma nadzieje zachowuje.
    Metal ma sam w sobie wartosc jako metal…jego wartosc sie nie zmienia…ale zawsze zmiania sie tylko cena. Bo cene wyrazamy w pieniadzu. i Tak ma pan 10 uncji zlota….jakie pan kupil za 6 tys 10 lat temu…
    Dzis ma pan te same 10 uncji zlota..ale kosztuja dzis 15 tys….
    KUpi p[an za nie to samo co i 10 lat temu///ale gdyby pan trzymal te oszczednosci w pieniadzu….mialby pan zaledwie 80tys z odsetkami…i do tylu jest pan 7 tys….

    Nieruchomosc ma to do siebie, ze generuje dochod , bo np moze ja pan dzierzawic….i przynosi panu dochod co miesiac….naprawy i podatki sa panskimi kosztami i podlegaja odpisom podatkowym….a sama nieruchomosci zachowuje wartosc…. I tak
    np Nieruchomosc za 100000….przynosi panu rocznie 15000 dochodu….placi pan 3000 koszty….
    PO dziesiecu latach ma pan dalej nieruchomosc juz warta 250 tys…i
    100000tys w dzierzawie i 30000 tys w odpisach podatkowych….
    I jak przychodzi plajta plajtuja pieniadze…panu zostaje w rekach metal i neiruchomosc..nawet- jak chwilowo nei przynosza dochodu…

  20. Maćko said

    Dokladnie i ja tak samo to pojmuje.
    Uklony
    Tymniemniej:
    10000×1.1do potegi 10= 26000

  21. piwowar said

    Metal dobry na przechowanie wartości, nazwijmy to zaparkowaniem oszczędności. Niedobry na spekulacje, bo zarobic nie da, za to nie pozwoli stracić. Złoto niepewne we względów politycznych. Nie tak dawno posiadanie złota było w USA nielegalne. Polecałbym zwrócić uwagę na platynę, która chwilowo zachowuje się dziwnie w stosunku do złota, albo raczej złoto jest dmuchane, oraz palladium. Srebro zawsze jest pewne, tylko trzeba mieć taczki. Nieruchomość to trochę ból głowy. Okupant czy najeźdźca na przykład może chałupę zburzyc lub spalić, a ziemię następna władza, albo nawet aktualna może zwyczajnie odebrać.

    Najlepiej być bajecznie bogatym, albo skrajnie biednym.

  22. Maćko said

    Najlepiej byc piekarzem, piwowarem, mechanikiem albo dentysta…

  23. piwowar said

    Poważnie, panie Maćko. W tym aspekcie najlepiej teraz mieć jakiś produktywny zawód. Bo pełno mamy specjalistów od socjologii, handlu, jazzu czy ebonic language, a na ten przykład inżynierami czy technologami zostają Hindusi, Arabusy, Polacy, a przede wszystkim Chińczycy.

    Ale nie o to chodziło. Szło o status społeczny, a nie zawodowy. Biedny nie ma nic do odebrania, a bogaty ma to gdzieś, albo nawet czasem sam odbiera.

  24. RomanK said

    Tak panowie….ale zauwazcie…metalami sie nie spekuluje, ani nieruchomosciami….Dlaczego????
    Dlatego i to i to sa to rzeczy realne…dobra fizyczne- nimi manipulowac bez lamania praw fizyki sie nie da…
    NP nie mozna zwiekszyc wagi zlota bez oszustwa z volframem…czy nie da sie zwiekszyc powierzchni uzytkowej nieruchomosci…
    Ale zamieniajac te dobra w medium wymiany da sie nimi manipulowac- bo pieniadz- medium to – Abstracja!!!! I
    Tu w abstrackcji – abstrakcja -mozemy manipulowac do granic rozsadku i wyobrazni….bo abstrakcja nie rzadza prawa natury:-)))ale zasady finansowe:-)))))i prawa rynkowe:-)))) w tym najwazniejsze zdolnosci credytowych tzw inwestorow…:-)))
    I np stara sprochniala buda na zadupiu, kolo bagna…staje sie nieruchomoscia w atrakcyjnym miejscu, z ogromna mozliwoscia i roznorodnoscia przeznaczenia w doskonalym stanie z widokiem na, i otoczona dzika przyroda…
    I…w stanie sprowadzania abstrakcji w rozsadne granice..czyli naglego i niespodziewanego krachu finansowego.. i do tego oczywioscie konfliktow zbrojnych i wojen,,,czyli tzw Zniw Lichwiarzy .( notabene najblizszy- juz wydarzy sie w pazdzierniku).najbogatsi, ktorzy psiadaja duzo” abstrakcji” z parytetem dlugu…zamieniaja ja na rzeczywistosc nie patrzac na cene….badz pozyczaja potrzebujacym na kazda duperele – nieruchomosc….pod zastaw, pawn, lub na scrypt dluzny.( czyli jakby nie nazwal pod tytul wlasnosci)
    To powoduje -ze z rzeczywistosci opada abstrakcja i nieruchomosci staja sie tanie….a zloto szybuje w gore….
    Credytu nikt nie da..a wszyscy chca wymienic na cos realnego…zatem nieruchomosc za 1 mln zostaje wystawiona za 100tys, ktorych i tak nikt nei ma….wiec kupuje ja ten- ktory ma 20 uncji zlota….jako stara bude…Ktora dwa lata wczesniej sprzedal za 800tys, jako przednia inwestycje w doskonalym miejscu ..i kupil za to 80 uncji zlota….
    Zatem teraz za ta jedna bude moze kupic ..cztery….poczekac az nowa abstrakcja tym razem „sprawiedliwa i rzetelna” podniesie ceny nieruchomosci do wysokiego poziomu, a zloto potanieje tak ze tylko idiota inwestyje w zloto…..i wtedy sprzdajemy nieruchomosci i kupujemy zloto/ metal…… i do nastepnego razu…
    Bowiem hustawka polega na przemieszczaniu counterbalastu w transacjach….a to mniei wiecej odbywa sie raz na 30 lat….czyli jedno zycie….ale kto zna trick …uczy pokolenia zstepnych…:-)))

  25. Maćko said

    23. Piwowarze – jasne ze powaznie. Upieke dobry chleb i naprawie byle traktor, wiec sie nie boje konfiskaty dóbr doczesnych. Na metalach, jak na gieldzie, da sie zarobic, tylko nie w krajach policyjnych, do których nalezy USA no i, na razie, nasza Polska. W normalnym kraju, gdzie jest wolnosc, ludzie wycinaja i sadza co chca na swoich terenach, kupuja i sprzedaja zloto czy srebro na wolnym rynku… no i maja bron w domu… skomplikowane.. jak nie urok to rozwolnienie. Nigdzie nie jest idealnie, niestety.
    Po co komus inny status spoleczny niz ten, na jaki sam zasluguje swoja dla spoleczenstwa uzytecznoscia? Dobry lekarz moze byc zamozny, choc nie bogaty, podobnie jak dobry rachmistrz czy radca prawny – bede mieli pozycje lepsza od bogatego cwoka. A mlody kierowca Ubera jest ceniony bo uczynny i sympatyczny mimo ze jezdzi samochodem wujka a sam jeszcze nic nie ma… 😉

    Metalami, Panie Romanie, sie spekuluje tez. Znane panu osoby kupowaly srebro jak bylo po 7. Kazdym przedmiotem obrotu miedzy ludzmi mozna spekulowac, choc specjalnie nie jest to etyczne. Nieruchomosci mozna kupic tanio, bo brzydka czy komus potrzebne sa piniondze, a sprzedac drozej po odpicowaniu i oczekiwaniu na kogos, komu alurat ta sie spodoba bardziej niz inne. Nawet bez oszukiwania gipsem na zmurszale belki czy sprzedajac pod koniec lata, kiedy bagna suchawe…
    Oczywiscie, czy sie zrozumiemy czy nie, zalezy do definicji spekulacji jaka kazdy z nas ma w pamieci.

    Zniwa lichwiarzy – dobry termin. Pan by podal kiedy byly i kiedy beda?
    Uszanowania

  26. RomanK said

    Panie Macieju….myli sie pan powaznie i jest to najczesciej popelniany blad:-)))))Powyzej wyjasnilem panu dlaczego, tak jest….
    To co pan nazywa w podanym przypadku – nie jest zadna spekulacja ale tylko ucieczka przed ogoleceniem pana z wartosci jaka pan trzymal naiwnie wierzac ze Pieniadz prznosi wartosc….nie nie przenosi tylko symbolizuje!!!!
    Gdyby ktos nie uciekl w srebro za 7 per ounce…stracilby polowe tego co mial.. W ten sposob nie dal sie okrasc spekulantom:-))) TYlko tyle ///nei zarobil nic…poprostu nei stracil….
    Spekulanci zarobili na szystkich innych , ktorzy nie kupi metalu….
    zatem raz jeszcze …..wszelakie spekulacje robi sie tylko na pieniadzu..obojetnie, jaki on jest- ale pieniadzu- fiat money… gotowka za wyjatkiem kruszcy-monet, assety bankowe,stacki, bondy, derywetywy etc,,,,wszystkei tzw produkty finansowe, , elektroniczne, etc…abstrakcja… spekuluje sie cenami..bo ceny …. to pojecie abstrakcyjne…

    TU nawet dosc uczciwie opisano zjawisko i wyczerpujaco…z rozbiciem na rozne zjawiska skldajace sie na Pojecie Krachu Finansowego…ktory staje sie coraz bardziej skomplikowanym zjawiskiem i rozlozonym w czasie i miejscu.
    niech pan popatrzy na kryzysty w wieku XX tym i na to co dzieje sie w wieku XXI… prosze zwrocic uwage na diagram jaki jest tam zamiesczony pozwalajacy na dosc dokladne przewidzenie krachu…a ktory jak wszystko inne nei jest zadnym dzielem przypadku ale doskonale kontrolowana cryminalna akcja wlascicieli credytu pieniqadza.
    W chili obecnej niech pan sam sprawdzi wg podanej formulu jestesmy w chili krytycznej…zatem pazdziernik jest najbardziej prawdopodobna data….
    https://en.wikipedia.org/wiki/Financial_crisis#20th_century

  27. Maćko said

    Panie Romanie, dziekuje za cierpliwosc 😉 powoli sie przestawiam na Pana sposób myslenia. Jak pisalem, uzywamy czesto tych samych slów tylko ze odnosza sie do róznych pojec, wedlug wlasnego doswiadczenia kazdego z nas.
    Nieuniknione.
    Np.dla mnie lichwa to jest pobieranie zbyt wysokiego interesu od pozyczki. Jesli ktos pozycza na „inflacja +7″% to dla mnie to nie jest lichwa tylko normalny interes od normalnej pozyczki, jakie to sobie ludzie dawali od momentu zycia razem w grupach i wymieniania sie miedzy soba dobrami i uslugami.

    Wracajac do tematu, to zakladka w kalendarzu na pazdziernik gotowa, zobaczymy czy bedzie kryzys globalny. Wielu o tym mówi juz od jakiegos czasu, nawet zmienilem fundusze emerytalne ( obowiazkowe ) na takie, które najmniej powinny byc zagrozone. Miec je musze, wedlug prawa, wiec moge tylko próbowac je chronic przed ewentulana zamiecia i wkladac na nie jak najmniej.

    Ze pieniadz to informacja o wartosci, to juz dosc dawno pisalem 😉 🙂 , ciesze sie, ze i Pan podaje ta definicje pieniadza ( …Pieniadz prznosi wartosc….nie nie przenosi tylko symbolizuje!!!!… )

    Co do podejrzenia o „naiwnosc” to myli sie Pan absolutnie i powinien Pan to doskonale juz wiedziec, znajac mnie juz od tylu lat. Poza zastosowaniami praktycznymi biore zawsze pod uwage teroretyczne granice obszaru danego zagadnienia. Przygladanie sie „stanom granicznym” jest bardzo uzyteczne.

    Np. sprawa straty wartosci nabywczej pieniadza nie jest taka prosta, choc w sednie raczej ma Pan racje. Tyle ze, patrzac na wachlarz istniejacych mozliwosci, trudno nie zauwazyc, ze jesli po 10 latach cena srebra podskoczyla 2 razy a inwestycja pieniezna 2,6 raza, to po 10 latach kupie wiecej srebra niz sprzedalem aby zainwestowac pieniadze w cos tam dajacego 10% rocznie. Nie powiem, ze to latwo, ale mozliwe, 20% tez widzialem. Ok? Jak sie rozwaza dany problem, to poza glównym nurtem sa tez i inne mozliwosci, które warto i trzeba rozwazac.

    Zgoda równiez, ze wiekszosc kryzysów byla sztucznie wywolanych, premedytowanych, przez wiadomo jakich koczowników.

  28. Boydar said

    „… pieniądz to informacja o wartości, to już dość dawno pisałem …”

    Nie napisał tylko Pan Macka o wartości czego; i chyba się nie doczekam.

  29. Maćko said

    Dóbr i uslug

  30. Boydar said

    To nieprawda. Dzisiaj jest tak a jutro całkiem inaczej. A czasem nawet szybciej.

  31. Maćko said

    30. Boydar – Dobra i uslugi zawsze sa i beda paka swietit solnce, paka budut ja.

    Aby móc je porównywac tworzymy informacje zwana dzisiaj piniondzem.
    —-
    A Bitcoin to co to jest, wedlug Pana?
    A WIR?
    A Zielony?

    Swoja droga, czy wydaje Pan pieniadze na cos innego niz dobra i uslugi? No harm intended, solo pregunto. 😉

  32. Leszek said

    A no różni się. Mówił, że Polską rządzą trzy stronnictwa:
    – żydowskie
    – niemieckie
    – rosyjskie

    I tak sobie myślę gdzie on do cholery widzi to rosyjskie????

    ——
    Już od dłuższego czasu go nie widzi.
    Admin

  33. Boydar said

    Pańska odpowiedź nie odnosi się do kwestionowanego przeze mnie meritum.

    Pieniądz nie jest równoważnikiem wartości, czegokolwiek. Dzisiejszy pieniądz i w dzisiejszych czasach. Jest wyłącznie mniej lub bardziej utrwaloną fikcją pozwalającą zachować wrażenie stabilności i rzeczywistości człowiekowi, który musi jeść a na trawę, szczaw i rambibelki ma uczulenie.

    W zależności od swoich bieżących potrzeb właściciel interesu pozwala użytkownikowi pieniądza zjeść kartofle z osypką, bez osypki albo tylko wylizać wczorajszą miskę.

  34. Maćko said

    32. Panie Boydar, Moze zbiore wymiane w kupe i razem rzucimy na nia okiem?

    M „… pieniądz to informacja o wartości, to już dość dawno pisałem …”

    B: Nie napisał tylko Pan Macka o wartości czego; i chyba się nie doczekam.

    M: Dóbr i uslug

    B: To nieprawda. Dzisiaj jest tak a jutro całkiem inaczej. A czasem nawet szybciej.

    M: 30. Boydar – Dobra i uslugi zawsze sa i beda paka swietit solnce, paka budut ja.
    Aby móc je porównywac tworzymy informacje zwana dzisiaj piniondzem.
    B: Pańska odpowiedź nie odnosi się do kwestionowanego przeze mnie meritum. Pieniądz nie jest równoważnikiem wartości,
    czegokolwiek.
    …………
    = > Nie mam na mysli „równoważnika wartości”. Absolutnie nie, co podkreslam od poczatku. Pieniadz jest informacja sluzaca nam do podejmowania decyzji w wyborze dóbr i uslug. Ogólnie – jest informacja. Takie jest jego sedno i sens istnienia. A ze uzywa sie go inaczej to prawda. Tylko ze to nie zmienia definicji.

    **Swoja droga, to czy wydaje Pan pieniadze na cos innego niz dobra i uslugi? Bez obrazy, to tylko pytanie. 😉

  35. Boydar said

    Sprytny haczyk w Pańskim wywodzie zawiera się w stwierdzeniu „my tworzymy” /informację zwana piniondzem/. Nie my. I to próbuję Panu wbić do tego co prawdopodobnie nosi Pan na szyi a pod kapeluszem. A więc nie jest żadnym pieniądz nośnikiem informacji. Nośnikiem informacji jest tablica na ścianie w banku. A to są tylko żetony. Po wprowadzeniu czipowania staną się zbędne. Informacja co można zaczipowanemu sprzedać i ile, uzyskiwana będzie on-line z uwzględnieniem indywidualnego współczynnika.

    Posiadana gotówkę wydaje wyłącznie na papierosy i benzynę. Te pierwsze spalam ja. Co zresztą też jest nieprawdą, gdyż w cenie paczki fajek 90% stanową niczym nie uzasadnione narzuty zwane dla niepoznaki podatkami czy inną akcyzą. Z benzyną to samo.

  36. Maćko said

    Panie Boydar, ja nie jestem sprytny, ja jestem podstawowy. Fundamentowy.

    My, to nie Pan ani ja ani zaden homo sapiens tylko Ludzkosc, jako calosc. Tak Zulus, Czukcz, Yagan, Polak czy nawet Zyd potrzebuja informacji do podejmowania decyzji. W strefie gospodarczej taka pomocna informacja jest to, co nazywamy piniondzem, dingami, moneja czy zetami.

    Pan wydaje tylko na papirochy i benzyne? ( to nie jezdzi Pan na oleju ani na gazie? ) A na jedzenie, naprawy, masaze, lekarze, malarze to juz Pan pieniedzy nie wydaje? Barter tylko? … podejrzewam, ze wydaje Pan jednak pieniadze na to wszystko czekiem, przelewem, karta czy gotówka. Na cos poza dobrami i uslugami, jesli sie nie myle, wydac Pan pieniedzy nie moze.

    Na tablicy zapisuje sie informacje albo byle co, tez tak bywa, co widac powyzej i co prawdopodobnie pojawi sie i ponizej tej kreski: –

    ——
    Pieniądze można też wydać na dobroczynność, jałmużnę, wrzucić do fontanny…
    Admin

Sorry, the comment form is closed at this time.