Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Jak Piłsudski wariata udawał

Posted by Marucha w dniu 2017-08-06 (Niedziela)

Książka w formie esejów z dziejów polskiego socjalizmu, próba jego demitologizacji – teza główna – ten socjalizm z przełomu XIX i XX wieku to teatrzyk z możnymi sponsorami (arystokracja i Żydzi), a martyrologia to ściema – autor uważa, że takie wydarzenia jak ucieczka Piłsudskiego ze szpitala wariatów w Petersburgu czy odbicie „10” z Pawiaka – to „ustawki”, w których główną role odgrywały potężne łapówki.

Autor – moim zdaniem słusznie – obnaża obłudę propagandy socjalistycznej, pisząc o wyjątkowo tolerancyjnym systemie więziennictwa w Rosji, z X Pawilonem Cytadeli Warszawskiej włącznie.

Nie oznacza to, że wszystkie tezy tej książki są bezdyskusyjne. Ale charakterystyka głównych postaci ruchu socjalistycznego zbliżona jest do tego co pisał o nim Roman Dmowski – to było zbiegowisko wariatów, morderców, mitomanów, nawiedzeńców i zwykłych prowokatorów. Sporo ludzi z ND zaczynało w tym bagienku, ale szybko z niego wyszli

Oto fragment rozdziału „X Pawilon”:

„Wspomnienia pozostawione nam przez towarzysza Wincentego Jastrzębskiego, który był – nigdy dość przypominania – wiceministrem kolejno w rządach Mołotowa, Bartla, Bieruta i Cyrankiewicza, nie pozostawiają żadnych wątpliwości, w jaki sposób Polacy powinni rozumieć swoją drogę do niepodległości. Jako drogę ku socjalizmowi, bo innej nie ma i być nie może.

Prawdę tę wyjawia nam towarzysz Jastrzębski, opisując swoją drogę do X Pawilonu Cytadeli Warszawskiej, dokąd wiozła go więzienna karetka pełna szpicli. Ze swadą opowiada nam towarzysz Wincenty o cierpieniach patriotów polskich dręczonych przez carat, zaczyna od niewinnych Polaków wywożonych na Syberię z ziem zabranych, czyli z tych części I Rzeczpospolitej, które zostały przyłączone do Rosji.

Potem kolejno przez wszystkie XIX-wieczne powstania dochodzi do martyrologii Proletariatu. Nie wspomina ani razu, co działo się za Berezyną i Dnieprem po traktacie ryskim. Ciekawie za to opowiada o tym, w jaki sposób ludność Warszawy wyobrażała sobie warunki panujące w sławnym i groźnym X Pawilonie.

Oto wierzono w stolicy, że w Pawilonie tym zamyka się tylko niewinnych, a jak niewinny już tam trafi, to najpierw karmi się go słonymi śledziami i nie daje nic do picia, potem wbija drzazgi za paznokcie, a jeśli niewinny nie wyzna swojej winy, to mu się te paznokcie zrywa, następnie oprawcy przystępują do zdzierania pasów skóry z pleców, a rany posypują solą. Jeszcze przypalanie gorącym żelazem i można było wrzucić tak zmaltretowanego człowieka do specjalnego wirnika, który rozgniatał go na miazgę i resztki te odsysane były do kanału, którym płynęły do Wisły. I tak ślad po nieszczęśniku ginął.

Jeśli niewinny miał fart, nie dręczono go, a jedynie zsyłano na Sachalin, by tam umarł w samotności i nigdy nie opowiedział nikomu, co spotkało go w X Pawilonie Cytadeli.

Towarzysz Jastrzębski, który był w latach dwudziestych w PPS, w sferach rządowych, zapewne wiedział, co spotkało po dostaniu się do niewoli bolszewickiej księcia Stanisława Wilhelma Radziwiłła, wiedział zapewne jako wiceminister w Rządzie Bieruta i Cyrankiewicza, co się wyprawiało w więzieniach UB na terenie kraju, ale próżno szukać tych projekcji w jego wspomnieniach.

Znajdujemy tam zupełnie inne opisy, nie mniej wcale interesujące, ale o całkowicie odmiennej dynamice. Oto po przybyciu do X Pawilonu i wyjściu na mały dziedziniec, otoczyli towarzysza Jastrzębskiego żołnierze z karabinami. I kiedy tak stali, patrząc mu w twarz niewidzącym wzrokiem, doznał on uczucia błogiego spokoju. Następnie poprowadzono go poprzez korytarze wyłożone grubymi chodnikami, na których stali żołnierze i żandarmi. Następnie przydzielono Jastrzębskiemu wygodną, suchą, pojedynczą celę. Różniła się ona znacznie od cel w budynku mieszczącym siedzibę ochrany, które były wieloosobowe, duszne i zapluskwione, a do tego pełne agentów.

W pojedynczej celi towarzysza Jastrzębskiego stało łóżko z pościelą, na którym położono siennik, poduszkę i koc. Pod oknem ustawiono taboret i stolik. Kiedy towarzysz Jastrzębski położył się do łóżka, prawie natychmiast zasnął i spał do popołudnia dnia następnego, a kiedy się obudził, ujrzał na swoim stoliku śniadanie i obiad. Na śniadanie dostał: pół pytlowego chleba, dwie kostki cukru i herbatę. Na obiad: zupę i kotlet z kaszą gryczaną. Wszystko niestety już wystygło, bo strażnik, w trosce o dobre samopoczucie Jastrzębskiego, nie odważył się go budzić.

Każdego dnia do celi Jastrzębskiego wchodzili dwaj ludzie – żołnierz i żandarm. Ten drugi przynosił śniadanie i stawał w otwartych drzwiach, a ten pierwszy sprzątał to, co tam poprzedniego dnia więzień porozrzucał na podłodze, łóżku i stoliku. Zamiatał, ścierał kurze i cały czas milczał, albowiem obowiązywał bezwzględny zakaz rozmowy z więźniami.

Nie oznacza to wcale, że więźniowie nie mogli przekupywać żołnierzy lub w jakiś sposób wpływać na ich emocje. Jak pamiętamy, armia rosyjska była jedną z najbardziej zdemoralizowanych armii świata. Szeregowi traktowani byli źle, ograbiano ich z żołdu i zmuszano do różnych upokarzających czynności. Każdy więc, kto okazał żołnierzowi choć trochę serca i przychylności, mógł liczyć na jego wdzięczność. Była to w dodatku wdzięczność wygodna, bo milcząca.

I tak towarzysz Jastrzębski rozsypywał codziennie na podłodze trochę papierosów, które sprzątający szeregowiec traktował jak śmieci i wymiatał na korytarz. Kiedy drzwi się zamykały, zbierał je i dzielił się nimi z żandarmem. W ten prosty sposób Wincenty Jastrzębski uzyskał wpływ na swoich strażników. Ktoś może się zainteresować, skąd Jastrzębski, siedząc w X pawilonie, miał papierosy. Tego niestety nam nie zdradził, ale opowiedział o innych ciekawych przygodach.

Przed południem albo wkrótce po południu więźniowie wychodzili na spacer. Wolno im było chodzić tylko po dziedzińcu Cytadeli, gdzie wysypana była żwirowa ścieżka, na końcu z jednej strony ścieżki stał tak jak na korytarzu więziennym żołnierz, a na drugim żandarm. Nie wolno było rozmawiać.

Po spacerze był obiad. Codziennie Jastrzębski dostawał ciepłą zupę i drugie danie składające się z kaszy, ziemniaków i mięsa. Na kolację żołnierz przynosił tę samą zupę, która była na obiad i herbatę. Pisze nam Jastrzębski, że w ten sposób, bardzo przezeń chwalony, karmiono więźniów politycznych. Kryminaliści mieli ponoć gorzej, ale nie wiemy dokładnie, co to znaczyło.

Musimy w tym miejscu jednak zwrócić jeszcze raz uwagę na rzecz znamienną. Oto w strasznych carskich więzieniach polityczni są karmieni lepiej niż kryminalni, a więc władza liczy się z nimi i traktuje ich, być może z przymusu, jako siłę, z którą kiedyś trzeba będzie siąść do negocjacji. W więzieniach socjalistycznych i komunistycznych polityczni traktowani byli jak zabawki wręczane kryminalistom do chwilowego użycia, ku większej jeszcze udręce tych pierwszych. O tym, by karmić ich lepiej niż bandytów, nie było mowy nawet wtedy, gdy godzili się na współpracę”.

Opr. JE
Gabriel Maciejewski, „Baśń jak niedźwiedź. Socjalizm i śmierć”, t.1, Szczęsne 2017, ss. 336.

http://www.mysl-polska.pl

Komentarze 42 to “Jak Piłsudski wariata udawał”

  1. Maćko said

    …Ale charakterystyka głównych postaci ruchu socjalistycznego zbliżona jest do tego co pisał o nim Roman Dmowski – to było zbiegowisko wariatów, morderców, mitomanów, nawiedzeńców i zwykłych prowokatorów. …
    dobre!
    We Francji, w prasie, nazywano socjalistów „brodatymi schizofrenikami”

  2. Inkwizytor said

    juzek piłsuódzki to magaloman był, chuj niewarty spunięcią na chrabowski jebany ryj

  3. Minus said

    a kto zaczynał z ND? i które tezy są dyskusyjne? Powalająca recenzja, a jaki tytuł wyszukany. Pan Gabriel Maciejewski sięgając do źródeł nie pozostawia szerokiego pola do naciągania. A Pan Gajowy zdaje się, zarzekał się, że ze względu na niewystarczające na endecki gust traktowanie Rosji po 1989 nie uhonoruje pisarza obecnością na swoim blogu. A ha, mam książkę od paru dni po wydaniu, a Coryllus mnie wywalił, taki nerwusek zasadniczek na tym swoim blogu jest. Ma prawo, jego jest, ale maślaki…olaboga, jak on takie włażenie w d_pę wytrzymuje? Takie książki powinny być lekturą obowiązkową uzupełniającą podręczniki historii. Pozdrawiam z Hercegowiny.

  4. maasteer said

    A na grobie Piłsudskiego Hitler warty honorowe wystawił. Dlaczego o tym sie nie mowi w polskojęzycznych źródłach? Za darmo tego nie zrobił.

  5. Minus said

    ja pierniczę, toć książka nie jest o żołnierzach z wąsami, Panie Maasteer. Wystawił, żeby było czym w stół uderzać , Pan nie wiedział?

  6. guła said

    „Czym skorupka za młodu nasiąkła” – powiada socjalisty …, oczywiście ludowe przysłowie.

  7. guła said

    Aneks do Albumu
    .https://www.youtube.com/watch?v=F8laMm-YyLY

  8. guła said

    Sorry to nie ten adres

  9. Archer said

    „To było zbiegowisko wariatów, morderców, mitomanów, nawiedzeńców i zwykłych prowokatorów.” Tak, to prawda. Trzeba jednak przyznać, że socjaliści polscy walnie przyczynili się do odzyskania w 1918r. przez Polskę niepodległości. Historycy twierdzą, że gdyby nie było socjalisty Piłsudskiego, bardzo możliwe, że Polska w ogóle by się nie odrodziła po I wojnie światowej. Inny socjalista – Ignacy Daszyński też miał duże zasługi dla uzyskania niepodległości Polski. Jest faktem (nawet zdaje się W. Gomułka pisał to w swoich pamiętnikach), że członkowie PPS-u odnosili się w zdecydowanej większości bardzo wrogo do Komunistycznej Partii Polski, widząc w niej agenturę sowiecką.

    W krajach arabskich działała socjalistyczna partia BAAS. Socjalistyczni liderzy tej partii przyczynili się znacznie do emancypacji arabskich kolonii spod jarzma brytyjskiego. A w późniejszym okresie uzyskania niepodległości przez kraje arabskie.

  10. Marcin said

    O tym jak carska władza traktowała politycznych pisze Solzenicyn w swoim archipelagu.

  11. semperparatus said

    Re.8 „Gdyby nie było socjalisty Piłsudskiego,bardzo możliwe,że Polska w ogóle by się nie odrodziła po I Wojnie Światowej…”…Raczej przeciwnie:gdyby zwyciężył polityczny kurs Piłsudskiego i PPS(sojuszu z Niemcami)to Właśnie wtedy Polski mogłoby nie być…Niepodległą Polskę wywalczyła narodowa Demokracja z Dmowskim na czele…

  12. Vici said

    Pilsudzki to Mason zdrajca I beztalencie .Anie jakis tam wodz to dziad.Co dalo nam ze byl naczelnikiem Panstwa czy Armii.Przez jego przewrot w 1926 Do rzadu dostalo sie duzo Masonow.Co potem dalo nam 1939 I kleskie Wrzesniowa Przegrana bitwa nad Bzura .Gdzie mozna widziec rozbite Polskie oddzialy I wozy drabiniaste .Tak sie nasz naczelnik panstwa jakis tam pilsudzki.Troszczyl sie o Polska Armie.To byl poprostu .
    ;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;ZDRAJCA I AGENT niemiecki…………POLACY MYSLCIE LOGICZNIE A nie emocjonalnie

  13. penelop said

    pamiętam z dzieciństwa wiersz o Waryńskim i jego katordze w twierdzy Szlisselburg , warunki w więzieniach carskich raczej nie były tak komfortowe, szkorbut z niedożywienia , zimno i wilgoć, przeżył tylko 3 lata, ten pan w.w. musiał mieć szczególne traktowanie, ale tajemnicę zabrał do grobu

  14. Zenon K. said

    Re:13 A może towarzysz „Waryński”, czyli żyd nazwiskiem Kofler, cierpiał na chorobę typową dla „zawodowych rewolucjonistów”? Krętek blady potrafi zabić w kilka lat…

  15. Plausi said

    Piłsudski i Lenin

    Zdawać by się mogło, że nie mieli ze sobą nic wspólnego. Jednak obaj byli współpracownikami wywiadu niemieckiego, co chętnie się zapomina. Pewnie obaj otrzymali środki finansowe na działalność wywrotową, o Leninie (właściwie Uljanowie) jest wiele opisów na ten temat, szkoda, że „historycy”, o których mowa dalej, nie zadali sobie trudu sprawdzenia czy i ile forsy dostał Piłsudski na swą działalność zarówno „socjalistyczną” jak i „patriotyczną”. Pragniemy zapewnić czytelników, że z reguły na wielkich przywódców wybiera się tych, którzy mogą kupić głosy wyborców, TW „Bolek” nie jest wyjątkiem.

    @Archer, 9
    „Historycy twierdzą, że gdyby nie było socjalisty Piłsudskiego, bardzo możliwe, że Polska w ogóle by się nie odrodziła po I wojnie światowej“

    Nie wiemy co to za „historycy”, ale po rozwaleniu większego kompleksu państwowego stosują sprawujący nadzór nad ludzkością z reguły metodę, polegającą na tworzeniu mniejszych, zwykle „narodowych” organizacji państwowych. Łatwo się domyślić, że także Polska musiała powstać po rozbiciu cesarstw zaborczych i niezależnie od tego, czy z socjalistami czy bez.

    Przykłady bardziej współczesne
    po rozwaleniu Jugosławii: Słowenia, Chorwacja, nawet Bośnia .. aż do Serbii,
    po rozwaleniu ZSRR: Białoruś, Ukraina, Gruzja, … no i naturalnie Rosja,
    Po rozwaleniu Czechosłowacji: Czechy i Słowacja

    Nie jesteśmy w stanie się powstrzymać, aby nie przywołać starego kpiarza Voltaira

    https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/07/tekstzablo/#Histor

    @Vici, 12

    „POLACY MYSLCIE LOGICZNIE A nie emocjonalnie ”.

    Trzeba się też nauczyć podstawowych pojęć i zasad funkcjonowania polityki, aby przynajmniej należycie ocenić sytuację polityczną naszego kraju. Z naiwnymi emocjami nie zajedziemy daleko, jak przykład dowiódł:

    https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/06/kolonia-usa/

    i liczne przegrane powstania.

    Akurat na temat funkcjonowania systemu politycznego

    https://marucha.wordpress.com/2017/08/04/usa-oddadza-rosji-poludniowa-syrie/#comment-692881

    Najpierw uczyć, później powstawać.

  16. NICK said

    http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/02/wielkim-krokami-nadciaga-cichy-rozbior-polski/

  17. Zdziwiony said

    Z biografii Witkacego:

    zaciągnął się do Pawłowskiego Pułku Lejbgwardii (mimo że był bliskim kuzynem zdeklarowanego wroga Rosji, Piłsudskiego!). Po rosyjskiej stronie walczył nad Stochodem z II Brygadą Legionów, został ranny, a w uznaniu zasług otrzymał awans na porucznika i Order św. Anny IV klasy.
    Miał wątpliwą przyjemność oglądać na własne oczy rewolucję bolszewicką,
    przedzierał się do Polski przez ogarnięty pożogą kraj, w którym ćwiartowano takich jak
    on oficerów gwardii. Przeżył, a jako pamiątkę z Rosji przywiózł nienawiść do komunizmu i chorobę weneryczną, z której długo nie mógł się wyleczyć.

  18. TG said

    http://www.gazetawarszawska.com/historia/257-boleslaw-czachor-diaboliczny-kult-pilsudskiego

  19. Zdziwiony said

    Hitler podczas uroczystości żałobnych po śmierci Józefa Piłsudskiego / fot. „Morze” 1935, nr 6, s. 16

    Kanclerz III Rzeszy siedzący obok katafalku przykrytego polską flagą z Białym Orłem w berlińskiej katedrze św. Jadwigi 18 maja 1935 r. podczas mszy żałobnej za duszę zmarłego.

    Zachowała się relacja amerykańskiego ambasadora w Berlinie Williama E. Dodda z tego wydarzenia. W swym dzienniku pod datą 18 maja zanotował on:

    „Byłem dzisiaj w katolickiej katedrze w pobliżu starego zamku cesarskiego na nabożeństwie dla uczczenia pamięci Piłsudskiego, którego pogrzeb odbywał się w tym samym czasie w Krakowie. Kościół był przepełniony. Hitler zasiadł na honorowym miejscu po prawej stronie ołtarza. Neurath, Goebbels i generałowie Reichswehry siedzieli w pierwszym rzędzie za Hitlerem. Wyróżniająca się postać Hitlera na fotelu tuż przed ołtarzem działała wysoce sugestywnie”.(*)

    (*)W.E. Dodd, Dziennik ambasadora 1933-1938, Warszawa 1972, s. 210-211.

  20. Zdziwiony said

    W.E. Dodd, Dziennik ambasadora 1933-1938, Warszawa 1972, s. 210-211.
    Można tą książkę pobrać tu:

    http://docer.pl/doc/e51cn8

  21. guła said

    Ło matko, a nie powtarzam że to jest choroba …
    I czego ten Piłsudski oczekiwał po PW? I jak takie cóś mógł urządzić swojemu druhowi Hitlerowi.
    I co ten Piłsudski dokonał z tymi londyńskimi finansami. I jak on mógł z torbami puścić dowódców wojsk zachodnich. Polskich.
    A czy w powstającej Polsce w 18 – 20 r. było jakieści inne wojsko, niż Polskie Wojsko?
    Ło matko, a Witos to zwykła świnia był.

  22. Leszek said

    W tekście jest mowa o mitomanach. Moj znajomy na to choruje. Opowiada słodkim językiem totalne bajki na temat swojej osoby i rodziny. Używa niebanalnych słów wciskając kit do tego stopnia, że ludzie dają wiarę w to co opowiada, nawet gdy na pierwszy rzut oka wydaje się być absurdalne. Zweryfikowałem to co mówi i zdemaskowałem go, ale on dalej jest przekonany o swoich bujdach i wciska je ludziom napędzając tylko wstyd i nerwy swojej byłej żonie i dzieciom. Bezdomny pijak siedzi w grodzisku w Borach Tucholskich i opowiada kłamstwa turystom, żeby podbudować swoje ego, a ja nie wiem jak mu pomóc i czy w ogóle jest sens?
    Przez całe życie takim chorym człowiekiem był St. Supłatowicz (Sath Okh). Niebieskooki blondyn udający Indianina, który kłamał na temat miejsc w których nie był i sytuacji które nie miały miejsca. Kto nie wierzy niech przeczyta poniżej:

    http://papug.pl/polski-indianin-czyli-balon-pelen-fikcji/

  23. Zenon K. said

    Re:21 „A czy w powstającej Polsce w 18 – 20 r. było jakieści inne wojsko, niż Polskie Wojsko?” W 1918 były na terenie Polski wojska niemieckie i austriackie.Te, które miały pomóc Piłsudskiemu zrobić w Warszawie „noc św. Bartłomieja” przeciwnikom władzy Piłsudskiego- germańskiego lokaja. Była też garstka internowanych w Szczypiornie „legionistów”, zabawiających się grą w piłkę ręczną. Była wreszcie Armia Wielkopolska- dopiero po rozejmie w Trewirze w 1919 weszła w skład Wojska Polskiego. Witos zachował się wyjątkowo rycersko wobec nędznika Piłsudskiego. I za tę wielkoduszność Piłsudski zemścił się na nim srodze, zgodnie z zaleceniami „Talmudu”. Większej świni, niż Piłsudski, w tamtych czasach w Polsce nie było.

  24. Zdziwiony said

    Panie Guła,

    nie można zgodzić się ze stwierdzeniem, że powstanie państwa polskiego w listopadzie 1918 r. wynikało z genialnej koncepcji Józefa Piłsudskiego. Żadnego powstania przecież wtedy nie było, a już na pewno nie dowodził nim ówczesny więzień twierdzy w Magdeburgu. Historyczne szczęście Polaków polegało na splocie dwóch korzystnych okoliczności: Rewolucji Październikowej i klęski Niemiec na froncie zachodnim. Cztery lata zmagań wojennych między Niemcami a Ententą na froncie zachodnim pokazały przewagę militarną Niemiec nad ich zachodnimi sąsiadami i dopiero interwencja amerykańska w ostatniej fazie wojny przeważyła szalę zwycięstwa na korzyść Ententy. Zwycięstwo Bolszewików w Rosji spowodowało, że zaczęto wspierać dążenia niepodległościowe Polski – jako wroga Niemców na Wschodzie. W przededniu powstania państwa polskiego – całe terytorium późniejszej II RP, jak i tereny na zachód i na wschód były kontrolowane przez Niemców. Niepodległości nikt nie wywalczył, gdyż została ona ustanowiona w Wersalu.

  25. z prowincji said

    jednym słowem mity ,fałszywe mity ;są dziś mitem założycielskim III RP.
    A może III RP to tez wielki mit ?.

  26. guła said

    Piłsudski i Starzyński prosto z łagrów udają się do c.k. Austrii przewidując i przekonując o wybuchu I wojny światowej c.k Austrię i kajzerowski Niemcy. Upatrując w tych działaniach szansę na powstanie polskich sił zbrojnych za zgodą pomienionych i za ich pieniądze. Tak powstają Legiony, walczące w pierwszym etapie w ramach wojsk c.k. Austriackich, na takiej samej zasadzie jak tzw błękitna armia wyłoniona na bazie wojsk francuskich – kolonialnych.

    Traktat Wersalski nie rozstrzygał granic wschodnich II RP z Bolszewią. Pozostawiając tę kwestię do dogowora sąsiadującym państwom, co też miało miejsce – jak wiadomo „na błoniach” z wiadomym rezultatem, a co zostało spisane przez Bolszewików i ówczesną władze Polski, czarno na białym, w Traktacie Ryskim, z uwzględnieniem idee fixe endecji.
    Był to najdziwniejszy traktat w nowoczesnej europie który zwycięzców sprowadzał do roli pokonanych.

    Zakładając przegraną z napastującą Bolszewiom rząd polski zwraca się do Ententy o ewentualną pomoc z jej strony w przypadku niepowodzenia działań wojennych nad Wisłą. Warunki negocjuje Witos z których wynika, że pomogą pod warunkiem dymisji Piłsudskiego. To tego dotyczy pisemne zrzeczenie się z zajmowanych funkcji Piłsudskiego i złożone, tej dymisji, na ręce Witosa przed udaniem się na front marszałka Piłsudskiego. Bo inaczej to jak? Zrzeka się marszałek funkcji i zarazem jako marszałek wyrusza na front walczyć? Objaw chorobowy interpretujących?

  27. Zenon K. said

    Re:26
    „Piłsudski i Starzyński prosto z łagrów udają się do c.k. Austrii przewidując i przekonując o wybuchu I wojny światowej c.k Austrię i kajzerowski Niemcy”. Że wojna wisi w powietrzu wiadomo było od kilku lat. Nie trzeba było być analitykiem politycznym, by to wiedzieć. A z kim to Piłsudski ze Starzyńskim rozmawiali? Z cesarzami? Rządami austrowęgierskim i niemieckim?
    Problem z tzw. „legionami” jest taki, że wbrew kalkulacjom naszych najlepszych analityków politycznych, strzelały w złą stronę. Legiony sprawie polskiej nie były potrzebne ani przez moment i do niczego. Ba! Po wielkiej wojnie stały się dla Polski obciachem i powodem finansowego obciążenia. Wojsko Polskie zaistniało w 1914 we Francji i w Rosji. Innego nie było- Pierwsza Brygada „Polnische Wermacht” żadnym wojskiem polskim nie było, tylko prowokacją wywiadów: niemieckiego i austrowęgierskiego. Idee fixe endecji? Traktat ryski negocjował kret Piłsudskiego w ND, Grabski. Były czerwony z PPS, który nagle doznał „olśnienia” i przeszedł spod czerwonej szmaty pod flagę biało czerwoną. Nagle i niespodziewanie. Traktat zawarł po dwóch latach „negocjacji”, kiedy dowiedział sie, że przyjedzie zmienić go Dąbski- nagle udało mu się „nieoczekiwanie” porozumieć (w jedną noc!) z bolszewickim negocjatorem, Joffem. Zmarł sobie „narodowiec” Grabski… w Sulejówku, podczas „podróży sentymentalnej” zapewne 🙂 Przypomnieć Panu, kto po ostatecznym pogromie bolszewików w bitwie niemeńskiej podpisał z całkowicie pokonanym przeciwnikiem rozejm, jak z równorzędnym przeciwnikiem? Piłsudski. Nie chciał unicestwić żydobolszewii. A wystarczyło już tylko pomaszerować na Moskwę i zająć ją bez żadnych, poważniejszych walk. Po wspomnianej bitwie, bolszewiccy żołnierze nie tylko nie strzelali już do polskich żołnierzy, ale nawet już nie uciekali przed nimi.

  28. Boydar said

    Panie Zenonie, niech Pan nie kopie leżącego Pana Guły, w sumie to bardzo sympatyczny Gość; kiedyś tylko czegoś nie zauważył i tak Mu już zostało 🙂

  29. guła said

    Śmieszne.

    A w Locarno to który z kretów Marszałka negocjował?

    Legiony powstały na rdzennie polskich ziemiach, wiec ich wartość, była, jest i będzie nie do przecenienia.

  30. guła said

    Tak Panie Boydar jakbyś Pan się nie obrócił …itd

  31. Andrzej BR said

    Hitler kochał psy – jaki on ludzki, wielkoduszny, wrażliwy . . .

    Degrengolada ludzkiego myślenia – stadium końcowe.

    Nawet Szatan musi czasem zrobić „Dobro” by się podstęp udał!

    Nawet Szatan, a co dopiero taki Piłsudski . . .

  32. Zenon K. said

    Re:29 Legion puławski także powstał na rdzennie polskich ziemiach. Tyle, że nie miał walczyć pod rozkazami Niemców i Austriaków, a po stronie Ententy. Miejsce organizowania oddziałów nie ma nic do rzeczy- co to w ogóle za „argument”? Odbiera Pan ludziom polskość, wyrokując po aktualnym miejscu pobytu? I w czym ta niemożliwa do przecenienia wartość legionów się ma objawiać? W dominujących tam czerwonych światopoglądach? Zwrotach per: „obywatelu poruczniku”? Jak to znajomo brzmi, prawda? Całą komunę „obywatele porucznicy” obowiązywali…A może w tym, że walczyli z „Moskalami”? Widzi Pan, oferta Moskali była znacznie lepsza, niż państw centralnych: w patencie Mikołaja nie ma słowa o jakiejkolwiek formie podległości powojennego Królestwa Polskiego wobec Rosji, jest za to obietnica połączenia ziem rozdartych zaborami.
    Czy sądzi Pan, że gdyby Piłsudski udał się do Locarno, znalazłby się przy głównym stole rokowań? A jeśli tak Pan uważa, proszę zdradzić meandry myślowe, które do takiej pewności Pana mogłyby doprowadzić. Jakoś w Wersalu Piłsudskiego nie było. Jak Pan myśli- dlaczego?

  33. guła said

    Fakt, w Wersalu Piłsudskiego nie było. Ale i de iure Dmowskiego również nie było. Marszałek na gwałt ściągał Paderewskiego.

    I co to za argumenty?

  34. Zenon K. said

    Re:33 Dmowski był „nieobecny de iure”? Podpisał traktat wersalski wraz z Paderewskim. To nie były argumenty, raczej zapytania: o wartość i znaczenie „legionów” Piłsudskiego, o to, dlaczego uważa Pan, że Wojsko Polskie tworzone na ziemiach polskich, w Rosji i Francji uważa Pan za gorszy sort od „polnische wermacht” uskładanego z socjalistów i kryptokomuchów oraz różnych narwańców przez germańskich rozbiorców, przy oporze ogółu Polaków wobec tej formacji? A jeśli tak, to czym się wg Pana ta rzekoma wyższość hałastry Piłsudskiego nad Wojskiem Polskim objawiała?

  35. Andrzej BR said

    Kochający nie pyta!!!

    Tak i ktoś, kto Piłsuda kocha od dziecka – nie zapyta siebie:

    Czemuś taki jełop?

    Co tam masońskie przynależności, co tam wariata zbieżności,

    kiedy duch zachowany.

    Jaki duch?

    Duch unicestwienia Narodu Polskiego – Królestwa Matki Bożej!

    Oto piłsudosataniści!

  36. VA said

  37. guła said

    Jest pan Panie Zenonie K. nieudacznie złośliwy … dalsza wymiana zdań nie ma sensu.

    Dmowski nie podpisał Traktatu Wersalskiego a … parafował. Jego rola oficjalnie w Wersalu ograniczała się do roli urzędnika polskiej delegacji – jak nie przymierzając obecność J. Kaczyńskiego w rządzie premier Szydło. Miał co prawda swoje „pięć minut” – Dmowski – kiedy to bez tłumaczy wygłosił końcową mowę w trzech językach (nieoficjalną), za którą został nagrodzony owacjami na stojąco. Ale nic poza tym.

    Tak się skończyła próba negocjacji traktatu pod bagnetami Błękitnej Armii.

  38. Zenon K. said

    Panie Guła, mowa Dmowskiego nie była żadną „mową końcową”. W negocjacjach udało mu się wyrwać z Niemiec najwięcej ziem po Wielkiej Brytanii (która to zajęła niemieckie kolonie w Afryce, wartości wiadomej) spośród wszystkich sygnatariuszy Traktatu. I najwięcej ziem posiadanych przez Niemcy w Europie. Więcej, niż wszystkie pozostałe państwa zwycięskiej koalicji razem wzięte. To fakt niezaprzeczalny. Czym chce to Pan „zrównoważyć” jeśli chodzi o „dokonania” Piłsudskiego? Mrzonkami o „federacji”, do której nie było chętnych ani w Polsce, ani poza nią? Czy może czymś innym? Dlaczego nie odpowiada Pan na wątpliwości, które zrodziła Pańska narracja? Wycofuje się Pan ze swoich wcześniejszych twierdzeń o wyższości „polnische wermacht” nad Wojskiem Polskim?

  39. Andrzej BR said

    Poniżanie Dmowskiego, zupełnie bez uzasadnienia, przy

    jednoczesnym ślepym uwielbieniu Piłsuda, to

    ewidentne symptomy idiotyzmu, czyli

    zamierzonym fałszowaniu realiów dla sobie tylko znanych

    celów – tyle co do piłsudystów.

  40. Zdziwiony said

    Pierwszym rządem w świecie proklamującym niepodległość Polski był Rząd Tymczasowy Rosji. W dniu 30 marca 1917 roku ogłosił Manifest o niepodległości Polski.

    Powołał w tym celu Komisję Likwidacyjną mającą na celu likwidację instytucji państwowych, które działały w Królestwie Polskim, likwidację dawnej administracji rosyjskiej Królestwa, którą rząd carski po ewakuacji zachowywał na dawnych stanowiskach, nie zważając na obietnicę autonomicznego ustroju Polski. Komisja likwidacyjna składała się z przedstawicieli ministerstw: wewnętrznych, zagranicznych, wojny, oświaty, sprawiedliwości. i przedstawicieli polskich organizacji społecznych: Rady Zjjazdów, Centralnego Komitetu Obywatelskiego, Piotrogradzkiego Towarzystwa pomocy Ofiarom wojny i Polskiego Komitetu POW w Moskwie. Rząd mianując prezesem komisji Polaka, dawał w niej przewagę pierwiastkowi polskiemu. Prezesem Komisji Likwidacyjnej został mianowany prezes Rady Zjazdów organizacji polskich Aleksander Lednicki (posiadał uprawnienia ministra Rządu Tymczasowego).

    Manifest 30 marca nie utracił całkowicie siły prawnej, jest to jedyny z aktów Rządu Tymczasowego, ktory przeżyl upadek jego i Rosji, zachował swój żywot prawny w Traktacie Wersalskim, w którym powołano się na Manifest z 30 marca 1917 roku:
    „Wobec tego, – czytamy w Traktacie – że mocarstwa sprzymierzone i stowaszyszone, dzięki powodzeniu swego oręża (nie! legunów), przywróciły narodowi polskiemu niepodległość, której był niesprawiedliwie pozbawiony, wobec tego, że rząd rosyjski odezwą z 30 marca 1917 roku zgodził się na przywrócenie niepodległego Państwa Polskiego i że Państwo Polskie, faktycznie sprawujące teraz zwierzchnictwo nad częściami dawnego Cesrstwa Rosyjskiego, zamieszkałymi w większości przez Polaków, już zostało uznane przez główne mocarstwa sprzymierzone i stowarzyszone, jako państwo zwierzchnicze i niepodległe” i t.d.

    Przy czym trzeba zaznaczyć: Koalicja w tym momencie liczyła na pwrót narodowego rządu w Rosji, nietylko w czasie konferencji pokojowej, ale i długo po niej, nie zgadzała się uznać de jure państw, powstałych na gruzach Rosji bez sankcji narodowego rządu rosyjskiego (jak Łotwa, Listwa, Estonia) i ignorowała deklaracje władzy sowieckiej, tu należy przyznać, że akt 30 marca przyśpieszył i ułatwił ze strony formalnej proces międzynarodowego uznania niepodległości Polski.

    Manifest rosyjski i Traktat Wersalski wychodzą z jednych i tych samych zasad:

    1) Traktat Wersalski uznając tak samo, jak i Manifest rosyjski, państwo polskie na ziemiach, zamieszkałych w większości przez Polaków, wychodzi nie z przekreślenia zaborów, a z etnograficznej (Wilsonwskiej) zasady stanowienia ludów o sobie.
    2)Traktaat Wersalski, jak i akt 30 marca, pozostawia nierozstrzygniętą sprawę wschodnich granic Polski, uzależniając ją od przyszłej sankcji w Polsce.
    3)Traktat Wersalski, jak i odezwa rosyjska, zastrzega prawa mniejszości narodowych w Polsce.

    Skąd się wzięła ochrona mniejszości w Traktacie Wersalskim, wiemy dobrze. Starała się o nią usilnie delegacja żydowska w Paryżu, a w Manifeście za sprawą Kiereńskiego.

    Pierwszy skład Rządu Tymczasowego Rosji (III-V 1917) Pierwszy rząd od góry:Paweł Milukow, Georgij Lwow(premier), Aleksander Kiereński

  41. Zdziwiony said

    Takie sobie coś:
    Wacław Lednicki (syn Aleksandra Lednickiego) miał córkę Marię (żonę wieloletniego dyrektora SK Michałów Ignacego Jaworowskiego, który rozsławił w świecie polskie konie arabskie. Dziś za sprawą „dobrej zmiany”, może dlatego stadnina idzie m. innymi w ślady polskich stoczni, To samo dotyczy stadniny w Janowie, którą równo 220 lat temu założył Aleksaner I.

  42. Zdziwiony said

    Ponieważ jestem hodowcą tych koni, stąd moja irytacja. To tylko moje życzenie. Poprawiam. – To samo dotyczy stadniny w Janowie, którą równo 200 lat temu założył Aleksander I.

Sorry, the comment form is closed at this time.