Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Co się stało z młodzieńcami i pannami? Kidults – życie pasożyta.

Posted by Marucha w dniu 2017-08-07 (poniedziałek)

Dorosłość jest be, dzieciństwo cacy – tak w największym skrócie przedstawia się fundament mentalności lawinowo rosnącej rzeszy darmozjadów.

W krajach tak zwanych rozwiniętych masowo pojawia się nowe zjawisko społeczne – pasożytniczy single, nazywani też kidults. Są to osoby formalnie dorosłe, lecz żyjące na koszt rodziców – jak dzieci.

Jeśli pracują i zarabiają, pieniądze przeznaczają na własne rozrywki, niekoniecznie dokładając się do budżetu domowego. Nie zakładają rodzin, choć miewają dłuższe lub krótsze „przygody erotyczne”.

Zjawisko to, mimo iż coraz bardziej rozpowszechnione, nadal budzi zdziwienie. Jak to: dorosły, który nie zakłada rodziny, a nawet nie utrzymuje się samodzielnie? Dziwactwo.

Warto sobie jednak uświadomić, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu tak samo dziwacznym i trudnym do zrozumienia zjawiskiem było coś, co dziś uznaje się za normę, mianowicie nastolatek – osoba rozwinięta fizycznie i zdolna do podejmowania odpowiedzialności, lecz traktowana jak nieporadne dziecko. Oczywiście już wtedy młodzieńcy i panny uczyli się w tym bardziej ekskluzywnych szkołach, im bogatsi byli rodzice, jednak przeciętna osoba w wieku piętnastu lat już pracowała, choćby w gospodarstwie, łącząc obowiązki z nauką.

Wiele lat temu, pracując w korporacji, miałam okazję wysłuchać historii mojego przełożonego (zarabiającego wtedy w miesiąc tyle co ja przez rok). Człowiek sukcesu, doskonały w kontaktach międzyludzkich, potrafiący uszanować pracę każdego podwładnego, łącznie ze sprzątaczką. Okazało się, że pochodził ze wsi. Rodzice mieli gospodarstwo rolne, na którym pracowali wszyscy: zarówno dorośli, jak i dzieci.

Gdy był w liceum, wskutek niesprzyjających okoliczności rodzina straciła niemal wszystko. Zamiast się załamać i pójść na zasiłek, po prostu zaczęli wszystko od nowa. Wszyscy wstawali o czwartej rano i po kilku godzinach pracy na gospodarstwie nastolatkowie biegli do szkoły, by po powrocie i odrobieniu lekcji dalej pomagać rodzicom. Rodzina odbiła się od dna, a nawyki skutecznej organizacji pracy i samodyscyplina zaowocowały udaną karierą biznesową.

Po usłyszeniu tej historii zaczęłam patrzeć na mojego szefa jak na kogoś absolutnie wyjątkowego. Dopiero później uświadomiłam sobie, że dziś za wyjątkowość i heroizm uchodzi coś, co kiedyś było normą.

Zabawki diabła

Kiedy powstało zjawisko nastolatka? Pojęcie teenager pojawiło się w roku 1941 w „Readers Digest” w USA. Zaistniała bowiem potrzeba pojęcia opisującego wynik zmian społecznych. W Polsce określenie „nastolatek” weszło do użycia jeszcze później. Po raz pierwszy w roku 1959 w tekście Autentyczny widz, zamieszczonym przez Władysława Kopalińskiego w niedzielnym wydaniu „Życia Warszawy”.

Źródła tej przemiany opisuje Jeffrey A. Tucker w artykule z grudnia 2016 roku zatytułowanym Let the Kids Work na łamach portalu Foundation for Economic Education. Autor nawiązał do publikacji „Washington Post” wychwalającej zakaz pracy dzieci, ilustrowany zdjęciami młodocianych robotników z początku XX wieku.

Owszem, widzimy na nich „małych starych”, czasem bez obuwia, czasem w brudnych ubraniach. Znamy opisy zniekształceń ciała, garbów czy utraty kończyn wskutek pracy. Trzeba sobie jednak uświadomić, że jest to skutek nie tylko długotrwałej pracy w ciężkich warunkach, lecz generalnie niskiego poziomu zdrowia w tamtejszym społeczeństwie – niewłaściwego odżywiania i zaniedbywania higieny. Były to wszak czasy, kiedy na przykład z reguły nie myto zębów.

Jeffrey A. Tucker zwraca jednak uwagę na twarze tych dzieci, z których bije pewność siebie i zdecydowanie. To nie są dzieci, które wpadają w histerię, bo mają publicznie powiedzieć wierszyk, a wszyscy patrzą. To ludzie wiedzący kim są i znający własną wartość.

Jeffrey Tucker przypomina, w jaki sposób zakończyła się praca dzieci w amerykańskich fabrykach. Wskutek rozwoju technologii. The Economic History Association wykazuje wprost, że stopniowe ograniczenie w USA pracy zarobkowej dzieci, które pozwoliło ich rodzicom na luksus zatrzymywania dzieci w domu na dłużej, spowodowały: podwyższenie ogólnego dobrobytu społeczeństwa i rozwój technologiczny w latach 1880–1940.

Nie oznaczało to odbierania dzieciom odpowiedzialności, po prostu zaczynały one zajmować się pracami lżejszymi, okołodomowymi, zyskując jednocześnie szansę na naukę pozwalającą zdobyć dobry fach. Gdyby dziś zniesiono ograniczenia dotyczące pracy młodocianych, nie oznaczałoby to powrotu do fabryk i ciężkich robót fizycznych, gdyż nie ma takiej potrzeby rynkowej. Młodzi wybieraliby raczej pracę w sklepach czy zakładach rzemieślniczych, handel internetowy i tym podobne.

Oficjalny zakaz pracy dzieci nie był zatem przyczyną, a ukoronowaniem procesu. Jednocześnie wprowadzono w USA coś innego – przymus szkolny. Zamiast nauki przez działanie – nauka przez siedzenie w ławce. Zamiast efektywnego spędzania czasu – lekcje, z których połowę zajmuje sprawdzanie obecności i próby spacyfikowania tych uczniów, którzy siedzą w szkole tylko dlatego, że muszą, a zatem nawet nie próbują się czegoś nauczyć.

Jeffrey Tucker podsumowuje to następująco:

„Gdy byłem dzieckiem, można było obejść obowiązujące prawo, jeśli znało się właściwych ludzi. Można było skłamać w kwestii wieku. Tego już nie ma. Prawa bezwzględnie się przestrzega, a pracodawca, który by je przekroczył, podlega surowym karom. W teorii można pracować od czternastego roku życia, jednak możliwości są bardzo ograniczone, a papierologia tak rozległa, że w praktyce odstrasza. Podobnie, gdy się ma piętnaście lat. Szesnastolatek może rozpocząć pracę w ograniczonym wymiarze godzin, ma też niewielki wybór rodzajów pracy.

Człowiek nie jest tak naprawdę wolny, póki nie skończy osiemnastu lat, a do tego czasu zdąży odkryć tyle różnorodnych propozycji rozrywek, że nawet nie myśli o pracy. Czy kogoś dziwi, że młodzież woli muzykę, popkulturę, alkohol, promiskuityzm seksualny, trolling internetowy i tym podobne rzeczy? Bezczynne dłonie są zabawką diabła – mówi przysłowie”.

O matko Dunko…!

Wygląda na to, że zjawisko pasożytniczych singli stanowi logiczną konsekwencję i rozwinięcie zjawiska odsuwania młodzieńców i panien od odpowiedzialności. Kidult to ewolucja nastolatka – czy taka postawa za chwilę stanie się normą?

Jednak sam „nastolatek” też ewoluuje. Kiedy pyta się rodziców o obowiązki ich nastoletniego dziecka, okazuje się, że z reguły mieści się w nich tylko nauka, sprzątnięcie od czasu do czasu własnego pokoju, ewentualnie wyniesienie śmieci, nakarmienie psa czy opróżnienie zmywarki. Innymi słowy, obowiązki z którymi daje sobie radę sześciolatek. Ponadto mówimy tu o zaangażowanych rodzicach, którzy w ogóle stawiają jakiekolwiek wymagania.

Aktualnie bestsellerami są poradniki antypedagogiczne – jak choćby twórczość duńskiego autora Jespera Juula. Wśród szeregu jego książek skierowanych do nieradzących sobie z dziećmi rodziców znajduje się pozycja zatytułowana: Nastolatki – kiedy kończy się wychowanie. W książce tej opisuje on między innymi historię Kacpra, który się nie uczy, oszukuje matkę, ucieka z domu, obrzuca matkę obelgami (opowieść nawet nie porusza takich tematów jak sprzątanie po sobie czy inne obowiązki domowe).

Co radzi Jesper Juul? Broń Boże, spróbować ukarać. To nie podziała. Trzeba więcej – trzeba przestać stawiać synowi ograniczenia, za to zaufać, że Pani syn zrobi wszystko, co w jego mocy, by dążyć do własnego dobra, mając do dyspozycji takie karty, jakie podarowało mu życie. Juul proponuje model, w którym nastolatek ma wszystkie przywileje dziecka i wszystkie przywileje dorosłego oraz żadnej odpowiedzialności. Rola rodzica ma się ograniczać do bezwarunkowej akceptacji i dbania o dobre relacje.

Dwunastoletni kapitanowie

A co na to wszystko nastolatki? Bardzo ciekawy wgląd daje twórczość Bretta i Alexa Harrisów – bliźniaków, którzy w wieku dziewiętnastu lat wydali książkę Rób trudne rzeczy. Oni także zauważyli, jak nienaturalny jest status nastolatka.

Przytoczyli między innymi przykład Davida Farraguta, jednego z najwybitniejszych dowódców amerykańskiej wojny secesyjnej. David urodził się w roku 1801, niedaleko miasta Knoxville. Adoptowany przez wojskowego, w wieku dziewięciu lat zaciągnął się jako chłopiec okrętowy na statek, a w wieku lat dziesięciu został kadetem. Gdy miał jedenaście lat, po raz pierwszy zobaczył na własne oczy bitwę morską z pokładu okrętu wojennego (było to podczas brytyjsko‑amerykańskiej wojny roku 1812), a gdy osiągnął wiek lat dwunastu, powierzono mu dowództwo nad zdobytym w bitwie statkiem nieprzyjaciela. Polecono mu dostarczyć go wraz z załogą do amerykańskiego portu.

Pojmany brytyjski dowódca z początku zbuntował się na wieść, że statkiem ma dowodzić dwunastolatek, jednak Davidowi szybko udało się go spacyfikować i były dowódca aż do końca podróży nie odważył się wyjść spod pokładu.

Oczywiście podany przykład opisuje osobę wybitną, jednak zdolność do podejmowania trudów, wyzwań i odpowiedzialności oraz osiągania realnych sukcesów przez osoby bardzo młode była kiedyś rozpowszechniona.

A dziś? Dziś mamy Kacpra z książki Juula, który obrzuca matkę wyzwiskami i ucieka z domu przed straszliwymi reperkusjami w postaci rozmowy: Synu, nie czuję się zbyt komfortowo, gdy mnie wyzywasz od dam negocjowalnego afektu, ale rozumiem twoją potrzebę uwolnienia się spod mojej nadmiernej kontroli, kocham cię i ci ufam.

Brett i Alex doszli do wniosku, że oczekiwania i wymagania współczesnego świata wobec osób w wieku od jedenastu do osiemnastu lat są zwyczajnie żenujące. W rezultacie doszli do konkluzji dającej się streścić słowami świętego Jana Pawła II: Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali. Okazało się, że ich książka przyniosła niezwykłe owoce w postaci tysięcy nastolatków zdających sobie sprawę, że ich życie nie musi polegać na odbębnianiu byle jak zadań domowych i łapaniu Pokemonów, lecz na robieniu czegoś, co ma wartość.

Wnioski praktyczne? Mamy realia przymusu szkolnego i zakazu pracy młodocianych, mamy poradniki dla rodziców nakłaniające, by nawet nie próbować wychowywać swoich dzieci, a co dopiero nastolatków, mamy potężną machinę marketingową nakierowaną na sprzedawanie nastolatkom rozrywek. Mamy kulturę pokazującą dorosłość jako koniec prawdziwego życia, koniec rozrywek i nieskrępowanej niczym swobody. Mamy więc stada pasożytnicznych singli (ostatnio dostałam poważne zamówienie na artykuł podpowiadający, jak nakłonić dorosłe dziecko, by wreszcie podjęło pracę).

Co możemy zrobić dla swoich dzieci? Może jednak zachęcać je do wychodzenia ponad przeciętność i podejmowania odpowiedzialności (w ramach obowiązującego prawa oczywiście), co pozwoli im uzyskać prawdziwe poczucie własnej wartości wynikające z kompetencji i sukcesów zamiast gonienia za lajkami przy zdjęciach na Instagramie i zdobywania kolejnych poziomów w grze komputerowej?

Bogna Białecka – psycholog, stały współpracownik „Polonia Christiana”, redaktor portalu pytam.edu.pl
Tekst opublikowano w 57. numerze magazynu „Polonia Christiana”

http://www.pch24.pl

Komentarzy 97 to “Co się stało z młodzieńcami i pannami? Kidults – życie pasożyta.”

  1. GonDar said

    A pasem ich!!!

  2. Romek_ciekawy said

    Może przez autora przemawia zazdrość, że nie miał możliwości żyć beztrosko.
    Niech każdy żyje tak jak chce.
    Czy wszystko musi być narzucone przez państwo, społeczeństwo? Szkoła, praca, rodzina, dzieci, starość, śmierć. Podatki i taca w kościele.
    Nie, to nie jest życie, tak nam tylko wmówiono, że tak ma wyglądać.
    Niech każdy patrzy jaki ma porządek w swoim ogródku.

    Pozdrawiam
    p.s. Ja niestety od małego pracowałem i nie uważam, że to jest dobre.

    ——
    Jest Pan dość głupi. Również pozdrawiam.
    Admin

  3. markglogg said

    Sprawa jest szersza niż to, że młodzi nie chcą pracować. Po prostu OWOCE PRACY OBRACAJĄ SIĘ PRZECIW PRACUJĄCYM: gdy rodzice zrobią się zbyt bogaci, to ich dzieci nie są już takimi entuzjastami „kolekcjonerstwa zindustrializowanych śmieci” jako jedynego CELU ŻYCIA w Cywilizacji T-P-D (Technika-Pieniądz-Dupa komfortu się domagająca). Cywilizacji tak wychwalanej, pod pomnikiem młodocianych „wojowników-samobójców” Powstania Warszawskiego, przez prezydenta USA Trumpa.

    Bo z tego sławnego nakazu „panowania nad Ziemią i nad wszystkim co się na niej porusza”, to tylko horrory na dalszą metę wychodzą. Puszcza Białowieska to tylko element tego „planu bożego”, który już 50 lat temu krytykował socjolog Theodore Roszak w popularnej podówczas „wśród lewaków” książeczce „Where the Wasteland Ends”, a historyk nauki Lynn White w opublikowanym przez amerykański periodyk naukowy „Science” artykule pt. „Historical (Judeochristian) Roots of Our Ecological Crisis”.

    Czytać więcej na ten temat w artykule mego kolegi, członka krakowskiego KIK-u, Ireneusza Kani: PERU UREWU
    DWA PROGRAMY JAHWE
    A ŹRÓDŁA WSPÓŁCZESNEGO
    KRYZYSU EKOLOGICZNEGO

    http://www.zb.eco.pl/bzb/8/czesc1.htm

  4. baba said

    do pracy jak najwcześniej posyłać,praca uszlachetnia i właśnie pozwala dorosnąć jak wynika z moich osobistych obserwacji.problem w tym że nie ma teraz tak na zawołanie pracy dla takich nastolatków. pasożytnictwo to też studiowanie na garnuszku u rodziców dorosłych dzieci moim zdaniem. Mam dwóch synów 21 i 13 lat i komfort posiadania rodziców na wsi z niewielkim gospodarstwem.To nie są czasy co prawda żniw kosiarką koszonych,czy plewienia buraków ale jednak jakieś zajęcia typu rąbanie drzewa,narzucanie obornika,majsterkowanie w garażu są i to od najmłodszych lat kiedy jeszcze dziecko chce naśladować dorosłych i uczyć się zajęć.. Tylko dzięki temu myślę mój dorosły syn nie chciał studiować,chociaż miał potencjał jak mówili ,wolał iść do pracy i poradził sobie świetnie nawet z ciężką fizyczną pracą (zbierał owoce ze skupów po kilka ton dziennie przerzucał, teraz montuje meble ale też po pracy naprawia motocykl,zrobił meble ogrodowe dla frajdy
    Młodszy syn to juz inna bajka, wychowany na elektronice(buntuje się na obornik,ale nie ma zmiłuj) natomiast chętnie pomaga przy naprawach motocykla ,auta, spodobało mu się pranie tapicerki, praca wiertarką przy budowie mebli itd, jest szansa że będą z niego ludzie ……Natomiast chłopcy wychowani w bloku to niestety porażka

  5. Bezrobotny said

    Pasozytami za wybrane demokratycznie rzady zachodnie;
    1) zatrudniajace coraz wieksze armie urzednikow,
    2) karzace pracujacych coraz wiekszymi podatkami,
    3) popierajace zmniejszonymi podatkami przenoszenie stanowisk pracy do Azji,
    4) uniemozliwiajace wprowadzenie cel zaporowuch w celu zbalansowania handlu oraz
    5) zasilki dla importowanej taniej sily roboczej,
    6) nagminnie dyskryminujace wiekowo pracownikow; ponizej 35 lat za mlodzi, powyzej 45 lat za starzy
    Mlodociani pasozyci za pozadanym wytworem demokratycznej wladzy.
    Korea Polnocna (DPRK), Bialorus, Chiny nie maja takich kidults.

  6. Marek B said

    Artykuł bardzo powierzchowny. Autorka deklaruje się jako psycholog. To niestety widać. WYRAŹNIE.

    Faktem jest że dzieci wychowane na wsi zachowywały wyższy poziom kulturowy, pewnie między innymi dzięki pomocy rodzicom od najmłodszych lat. Dzieci w miastach były wychowywane inaczej. Pod-kultura, także w Polsce, pogardliwie traktuje uczciwą pracę, pracę fizyczną. Tak jest już przynajmniej od lat 80-tych.

    Pomijając różne najnowsze przemiany obyczajowe, typu upowszechnienie pornografii i generalnie, degeneracja pod-kultury, co przecież jest niezależne od młodocianych, to przygłupia autorka nie zauwazyła, że teraz brakuje miejsc pracy. Psycholożka.

    ——
    Nie chodzi o brak pracy. Te gnojki nie szukają nawet pracy. Jest im wygodnie być pasożytami. Nawet od domowych obowiązków się migają.
    Admin

  7. andzia said

    Teraz nie zarabia się pracą tylko spekulacjami. Poza tym nawet praca za grosze nie leży na ulicy i to nie tylko na prowincji. Ten aspekt oraz inny, bardzo istotny to pomieszanie pojęć i wartości. Nastolatkowie potrzebują jasnych drogowskazów i raczej są wieku buntowniczym tj, patrzą na rówieśników a nie rodziców.
    A opisane w artykule sytuacje są wypracowane mozolnie przez organizatorów życia społecznego, tak jak aborcja, gender i hasła takie jak głoszone przez grubą istotę w portkach „p……ę nie rodzę
    W jak diabelskich (bo przewrotnych) czasach żyjemy świadczy sprowadzanie rozrodczych uchodżców do Europy,

  8. Duce said

    A cóż złego jest w przymusie nauki? Gdyby – jak sugeruje jeden z Gajówkowiczów – każdy (a więc także i dziesięciolatek) żył jak chce to bałbym się chyba z domu wyjść żeby nie popaść w obłęd. Każdy wiek ma swoje przywileje, ale również swoje obowiązki. W przeciwnym razie zamiast zorganizowanego, lepiej lub gorzej społeczeństwa, wrócilibyśmy do jaskini. Czytając o Kacprze od razu przypomniał mi się… Kacper Hauser. Zdaje się, że to byłby ideał autorki powyższego tekstu. Zostawmy życie człowieka naturze, pozwólmy się samodzielnie rozwijać bez tego cholernego przymusu?
    25 lat temu spotkałem w Holandii młodego mężczyznę, który przeklinał własną głupotę (i mądre rady psychologów od siedmiu nieszczęść), którzy zachęcili 15-latka do podjęcia pracy. Nagle spostrzegł że na naukę za późno, dziecko w drodze, brak perspektyw podniesienia kwalifikacji i rozpacz.
    Za mojej młodości nawet chłopaki z zawodówki niejednokrotnie kontynuowali w wieku 20 lat technika, a nawet studia wieczorowe.
    Dziś parch promuje niski poziom wykształcenia bo takimi osobnikami można do woli manipulować.
    Rozwiązaniem nie są porady pasożytniczych psychologów tylko powrót do hut, kopalń, fabryk, stoczni, kult pracy na roli (jedna z najbardziej szlachetnych działalności człowieka) itp itd.
    PS
    Dziwnym trafem Jesper Żuul z wyglądu kojarzy mi się z Lwem Rywinem.

  9. NICK said

    Dobrze Pan pisze. Duce. (8).
    Szczególnie ten fragment: „Za mojej młodości nawet chłopaki z zawodówki niejednokrotnie kontynuowali w wieku 20 lat technika, a nawet studia wieczorowe.”

  10. RomanK said

    KIdults nie bylo przed rokiem 1960…mimo ze rozbestwionych najduchow bogato chowanych i przez idiotow bylo w brud. W chrzecijanskim kraju w arystokratycznych rodzinach chlopcom wpychano pod pierzyny mlode dziewczeta..i inne idiotyzmy…
    To skonczylo arystokracje…ale prawdziwym pocztakiem zidiocenia calego spoleczenstwa byla zmiana paradygmatu kulturowego , zapoczatkowana Soborem V II- i wielka Rewolucja Kulturalna pod haslami ROCK_ DRUG_ SEX…..powrot do Bachanalii- Dionizji….
    na skale globalna…
    Owocem tego byl upadek instytucji religijnych i instytucji Malzenstwa i Rodziny!….
    Za tym idacy kryzys finansowy( czyt oszukanczy wyzysk finsowy) zamieniajacy ludzi w niewolnikow powodujacy ,ze dzieci mimo wyksztalcenia nie sa w stanie osiagnac statusu materialnego rodzicow….
    Stagnacja zarobkow poprzez exploatacje Pracy…i Taxacje Pracujacych….
    Paradox kreacji Potrzeb…pozbawiajac badz ogranioczajac Mozliwosci ich zaspokojenia!
    Rozbuchane zobowiazania socjalne rzadow i masy walkoni i drmozjadow udajcych naukowcow, urzednikow , polityckow, expertow, myslicieli i wiszacych u koryta..uprawiajacych polityczna prostytucje….za miche…
    TO kreuje spolecznosc tchorzy i zasrancow, bez odpowiedzialnosci za swoj los -nie mowiac o rodzinie….natomiast z przerostem ambicji permamentnych marzycieli:-)))
    Tam, gdzie obowiazuja zasady RODZINY..tam zachowuje sie normalnosc.
    Farma – Gospodarstwo Rolne Rodzinne jest jego ostoja.!
    I dlatego wies -stala sie najwiekszym wrogiem Globalistow i ich Wiernych Dupkow!
    Rozwiazanie?????
    Zabrac karme..oproznic karmniki….i poidla….
    Zreszta nie musi nic sie robic…juz predzej niz pozniej Natura zrobi to sama….niech tylko braknie pradu….:-))))
    Na pocztek proponuje wywiezc i zostawic w puszczy ..ekologow:-)))) i ich dziela:-))))

  11. NICK said

    Ot. Mniej więcej tak. Pan Roman. (10).\
    Zwłaszcza: „I dlatego wies -stala sie najwiekszym wrogiem Globalistow i ich Wiernych Dupkow!”

  12. Marek B said

    @6 Admin. Tak, rozumiem. Tylko że wiele prac w judeoanglosaskim kapitalizmie jest społecznie destrukcyjnych. Zauwazył to chociażby Bill Hicks:

    Ch%$#@ju, jak masz pracować w marketingu, bankowości, ubezpieczeniach, dziennikarstwie – to lepiej po prostu się zabij!

    Spotkałem takich ludzi w Niemczech, hipisów, więc nie było mi z nimi po drodze. Jednak podejmę się przewrotnie ich obrony.

    Oni mieli dzianych rodziców i nie chciało im się pracować. Uważam dzisiaj że mają dużo racji, bo życie człowieka, zwłaszcza w kraju, w którym wszystko już jest (Niemcy), nie powinno polegać na zapie%^#@&niu 8 godzin dziennie 5 dni w tygodniu.

    Gdzieś ktoś liczył, że w Średniowieczu przeciętnie chłopi pracowali 22-30 tygodni w roku. A my? Czy nie pracujemy tyle samo albo dłużej (w Polsce dłużej). A przecież wszędzie są silniki spalinowe, elektryczne, które wyręczają nas w pracy. Co jest nie tak?

    Cała tradycyjna chłopska kultura przymuszała do pracy, co było kiedyś zrozumiałe. Dzisiaj mniej. Wszystko zależy od punktu widzenia, ale często nie ma sensu zapie%^#@&nie na Porsze jak można się obijać i mieć starego Folkswagena. Powiedziałbym że dużo w tym dojrzałości.

    Swojój udział w praniu mózgów ciemnego ludu ma oczywiście Kościół katolicki, co cytuje świętego Szawła, co mówił: „kto nie pracuje, niechaj też nie je”. Tylko że ichni bóg mówił zupełnie co innego:

    Mat 6 http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=249

    25 Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. Czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie?
    26 Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichrzów, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one?
    27 Kto z was przy całej swej trosce może choćby jedną chwilę7 dołożyć do wieku swego życia?
    28 A o odzienie czemu się zbytnio troszczycie? Przypatrzcie się liliom na polu, jak rosną: nie pracują ani przędą.
    29 A powiadam wam: nawet Salomon w całym swoim przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich.
    30 Jeśli więc ziele na polu, które dziś jest, a jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg tak przyodziewa, to czyż nie tym bardziej was, małej wiary?
    31 Nie troszczcie się więc zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić? czym będziemy się przyodziewać?
    32 Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie.
    33 Starajcie się naprzód o królestwo i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane.
    34 Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy

  13. Marucha said

    Re 12:
    Panie Marku,
    Pasożyt zawsze znajdzie sobie wytłumaczenie.
    I nie ma co podpierać się Biblią.

  14. NICK said

    Zarzewie jeszcze jest.

  15. Boydar said

    Uwikłani w „system” Rodzice nie wygrają z opresyjnym Państwem. Zwłaszcza bez wsparcia Kościoła.

  16. NICK said

    Kościoła nie ma!
    Kościół jest w Nas, Lubelaku.

  17. Maverick said

    Jacek Międlar o tym komuchu agencie WSI Owsiku.

    Owsiak to komuszek i lucyferian.

    Jemu podobnych ciągnie do takich samych zachowań, to że zwierzęta lewackie grzdzą się w błocie i roznoszą rzeżączkę to nie znaczy że cywilizowani ludzie mają ich naśladować. Owsik sugerował Pawłowicz seks jako terapię.
    Na festiwal jeżdżą głównie dzieci postkomuszków i pasożytów.

    Sugestie Owsiaka są warte tyle samo źdźbeł kłaków z pi-z-dy żony Owsiaka dającej naćpanym w Kostrzynie.

  18. NICK said

    Międlar?
    Polityk?
    Ustawka?

    Porzućmy Międlara.
    Nie tędy droga.
    Manowce.

  19. Marcin said

    Pasożytow z bogatych rodzin jest statystycznie więcej bo biednych rodzin nie stać na utrzymywanie pasożyta a i sam młody człowiek robi wszystko aby z tej tzw.bidy się wygrzebać. Ja zawsze pracowałem od pracy wakacyjnej zaczynając jako nastolatek starając się nie obciążać moich rodziców bo im też się nie przelewało. Różnie mi to wychodziło ale najważniejsze było poczucie,że tak trzeba.Najgorsze jest to,że ten trend kidult jest szeroko promowany w mendiach w różnych głupkowatych programach reality show itp., co nasladują i inni.

  20. NICK said

    A jeszcze wolontariat, P. Marcinie.
    To dopiero jest zniewolenie.

  21. Boydar said

    Ja Kościoła nie przywołałem na ten świat i ja Mu miejsca w bracie nie odmówię. Nawet jeśli ten brat się dość chu*jowo prezentuje.

  22. Ale dlaczego? said

    A może problemem jest to, że zapomniano o podstawach w relacjach rodzice – dzieci – rodzice?
    T.j. że rolą rodziców, obowiązkiem i prawem jest wychowywanie dzieci, a rolą dzieci uczenie się jak żyć?

    Rodzice teraz nie wychowują prawie lub wcale dzieci.
    Bo albo nie mają czasu, albo im się tego zabrania, albo dzieci nie mają czasu.

    Za duża ilość pracy rodziców, zakaz klapsa i nawet zakaz perswazji niefizycznej w stosunku do dziecka.

    Model nauczania w coraz młodszym wieku.

    Żeby nie było.
    Apodyktyczni, czy tym bardziej bijący dzieci rodzice są patologią skutkującą często problemami osobowościowymi dzieci w dorosłym życiu.
    I jako takie powinny być naganne i powyżej pewnego określonego poziomu, karane. Co zresztą istnieje w naszym prawie.

    Nie da się wrócić do modelu pracujących nastolatków.
    Na horyzoncie wprost jawi się jeszcze coś innego. Zbędność większości pracy ludzkiej wobec gwałtownego rozwoju komputeryzacji, automatyzacji i robotyzacji.

    Praktycznie nie ma zawodu, który w jakimś stopniu nie zostanie wyparty w ciągu najbliższych kilkudziesięciu lat.
    Obecnie nowo powstające zakłady przemysłowe produkujące to samo co zakłady sprzed 30 lat zatrudniają 10x mniej pracowników. I 100x mniej niż 100 lat temu. Oczywiście mówię o szacunkach.

    Stoimy na progu rewolucji, jakiej jeszcze nie było.
    Praca stanie się przywilejem.

    Oczywiście „elity” NWO wiedzą o tym. I nie widać, by szukali rozwiązania tego problemu. Prócz depopulacji…

  23. Boydar said

    Panie Macka, dlaczego powtarza Pan po mnie. A zresztą, powtarzaj Pan, w sumie nieistotne kto zaczął.

  24. kot said

    Opowiem historie.

    W pierwszej polowie lat siedemdziesiatych pracowalem w katedrze ART, dzisiejszego Uniwersytetu Warmisko-Mazurskiego jako pan naukowiec.. Kilka projektow zahaczalo o Biskupiec, obok korego byl pegieer. Zapragnawszy zrobic dobrze wspolpracownikom (co za naiwnosc) podjalem sie dowiezienia kilku kaczek na swieta, wlasnie z tego pegieeru.

    No to zachodze tam i pukam do tego pracownika, co mial mi sprzedac te kaczki. Otwiera dziewczynka moze siedmioletnia. Rodzicow nie ma, ale prosze poczekac. Wchodze. A tam piatka drobiazgu, a moze czworka. I prosze sobie wyobrazic ze ta najstarsza siedmiolatka usadzila dwojke srednich na kanapie, dala im cos do roboty albo zabawy, puscila na gramofonie pocztowke dzwiekowa (co to byl gramofon i pocztowka dzwiekowa, prosze sobie znalezc na wykipiedii). A sama nosila na rekach najmniejsze, co jeszcze nie chodzilo, bujala, przewijala, podawala butelke z mlekiem, czy cienka herbatka, i trzeba bylo to widziec. Zaimponowala mi strasznie, nawet jak na tamte czasy.

    A jesli moge sie pochwalic, to moja corka w wieku lat chyba osmiu uparla sie, ze bedzie ciac pila deski na polki do kuchni. I skubana pociela. Oczywiscie trzeba bylo samemu rozpoczac rzaz, wyrysowac linie, a dalej sama rzepolila tylko ktos musial pod koniec podtrzymywac ulomek. A niedlugo potem przemienila mi kola w samochodzie i mam to nagrane na VHS.

    O tym jak moje drugie dziecko (juz drosle, niestety) rozkrecilo samochod do ostatniej srubki i potem go skrecilo, nie bede mowic, zeby mnie duma nie rozdela jak tego koziolka matolka z ksiazeczki dla dzieci i pofrunal.

    A po ciezkie Anielkie ja to powizsze wypisuje? Otoz aby zilustrowac ze wszystko albo prawie wszystko zalezy od rodzicow. Trzeba z dzieciakami rozmawiac od najmlodszych lat i wszystko z nimi robic. Malowanie mieszkania, lapanie ryb, strzelnica, rowery i inne bajery. Wszystko razem. Wtedy mlode pokolenie zda sobie sprawe ze massmedialne srodki manipulacji motlochem to bulszyt, a doswiadczenie zyciowe rodzicow to esencja.

  25. Rick said

    Odniosę się do komentarzy, bo do artykułu trzeba by książkę napisać, na co nie mam głowy. Ale w tym temacie dużo konkretów przedstawia Krzysztof Karoń np. na YouTube, który mówi o np. o etosie pracy.

    Re.1
    Odpowiedź nie wnosząca nic do zrozumienia prawd życiowych.
    „Pasem ich” jedynie sugeruje siłowe rozstrzygnięcie problemu osób, które nie „nie chcą” pracować.
    Pamiętajmy jednak, że współcześnie pracujemy na bandę nierobów zwaną urzędnikami, państwem teoretycznym, bankierów, złodziejów z FED, EBC, którzy produkując pieniądze tak naprawdę okradają nas z efektu naszej pracy. Bo pieniądz jest ekwiwalentem naszej pracy.

    A więc jest dylemat: pracować i być okradanym czy legalnie okradać innych, żyjąc z zasiłków, „pomocy” z UE, urzędów, omijania prawa?
    Oczywiście jest i będzie mała grupa ludzi, którzy genetycznie zobligowani są do niepracowania. Zwłaszcza wśród Cyganów, czy Żydów. (Bo pracą jest tylko to działanie, którego efektem jest dobro użyteczne). A więc pracą nie są operacje na pieniądzach, giełdach i spekulacje, antykultura, antyteatr i antysztuka choćby nie wiem ile czasu i wysiłku wymagały. Jeśli jest to pracą to należy to nazwać pracą UJEMNĄ.
    Niestety zły przykład z preferencji Cyganów i Żydów biorą też Polacy i reszta narodów, demoralizowanych przez idee komunistyczne.

    Re. 2
    Czyli w skrócie „róbta co chceta”.
    Admin nazwał autora „dość głupim”. Ja bym nazwał zindoktrynowanym, zaszczepionym błędnymi szkodliwymi ideami, głupotą, ignorancją, niewiedzą. Nawet inteligentny człowiek w dzisiejszych czasach jest „dość głupim”. Gdyż inteligencja jest jak dobry procesor, który jeśli ma do dyspozycji tylko fałszywe informacje. Będzie pracował doskonale, ale wyniki będą błędne. Istotą bycia „nie dość głupim” jest posiadanie dobrych informacji.

    Re. 3
    Zgadza się, „Sprawa jest szersza” – i tylko pod tym się podpisuję.
    Reszta to bełkot wzięty z tzw. teorii krytycznej.
    Autor pisze: „Po prostu OWOCE PRACY OBRACAJĄ SIĘ PRZECIW PRACUJĄCYM” ….dzieci nie są już takimi entuzjastami „kolekcjonerstwa zindustrializowanych śmieci”
    To taka nowomowa podparta jakimiś tekstami pisanymi na haju.
    Weźmy np. samochód. To nie jest żaden zindustrializowany śmieć, tylko środek transportu. Czy dzieci nie chcą podróżować ? Albo telefon komórkowy. W każdym miejscu w Polsce można mieć łączność z kimkolwiek.
    Ja bym to określił inaczej: ” owoce pracy ujemnej obracają się przeciw pracującym”, jak np. talmudyzacja prawa w każdej dziedzinie.

    Ostatnio doszedłem do wniosku że polskie PKB jest ujemne, jeśli uznawać za pracę dodatnią tylko tę, która czyni Naród, Rodzinę i Człowieka pod każdym względem silniejszym w odniesieniu do przynajmniej Prawa Naturalnego.
    Natomiast PAŃSTWOWE PKB jest dodatnie, gdyż opiera się głównie na pracy ujemnej. I dlatego długi rosną, Naród liczebnie słabnie, moralność upada – ujemne PKB rośnie.

    Re.4
    Ogólne doświadczenia z własnego podwórka. Uczciwe i proste.
    Ale ograniczone do własnego podwórka. I w tym problem.
    Ale dobre i to, że ktoś chwali się, że ktoś upilnował etos pracy. A przecież to powinno być normą.

    Re.5
    „Pasozytami za wybrane demokratycznie rzady zachodnie”
    Słuszna uwaga. Bardzo ciepło.
    Ja dodam: najpierw błędna idea – potem ludzie realizujący ideę. Krzysztof Karoń właśnie podkreśla tę hierarchię. Czyli naszym wrogiem nie tyle są ludzie, ale fałszywe idee, czyli nowoczesny komunizm przechodzący kolejne fazy lub tzw. teoria krytyczna, czyli wszystko co naturalne jest nienaturalne i musi być zniszczone (naród, granice, rodzina, mężczyzna, kobieta, relacje, hierarchia czyli jak to zebrać do kupy – to religia katolicka)

    Problem polega na tym, że jeśli nawet w cudownej katastrofie wszystkie te rządy zachodnie by zginęły – to pojawiliby się kolejni pasożyci. Pasożyci są wśród nas. Sorry, to my jesteśmy pasożytami.
    Nie, my jesteśmy zarażeni pasożytami. Pasożyty trzeba usunąć z organizmu.
    Inna sprawa, że są ludzie, którzy są jednym wielkim pasożytem – to oni tworzą chore idee nowokomunistyczne.

    Re.6

    Żadnych miejsc pracy nie brakuje.
    Ludzi tak zdemoralizowano, że oni tej pracy nie chcą. A ta część trochę zdrowsza nie ma nic do gadania, bo rządzą typowi pasożyci, psychopaci, komuniści itd.owładnięci psychozami, komunizmem, materializmem czyli różnymi wersjami satanizmu (przeważnie soft)
    Np. Nikt nie chce zapłacić za dobrą analizę historii komunizmu.
    Ale zapłaci za whisky, żarcie, modne ubranie, samochód z DCC (zawieszenie aktywne), itd.
    Wiele też prac jest zakazanych, jak np. produkcja mleka (pasteryzowane to nie mleko), produkcja kukurydzy bez GMO, jabłek bez pestycydów, karmienie świń naturalną paszą itd.
    Nie wolno też piec ziemniaków, kiełbasek na ulicy, ale wolno chodzić po śmietnikach.
    No może i pracy brakuje, ale jak komunista Balcerowicz niszczy prawie 100 % przemysłu i upośledza rolnictwo – to „panie premierze jak żyć ?”

    Re.7
    Zgadza się. Trochę to uproszczone i niedokładne. Coś Andzia jednak kuma.
    Nawet pisze o „pomieszaniu pojęć i wartości”. Bardzo ładnie.

    Generalnie można wszystko sprowadzić do pojęć. Jeśli odkryjemy ich prawdziwe znaczenie – jesteśmy w domu.
    Ludzie w ogóle nie zdają sobie sprawy, że zmieniono ich język. O tym mówi Krzysztof Karoń. Bardzo bardzo ważna sprawa.

    Ale… Jedno napisać, drugie zrozumieć, trzecie wcielić w życie.

    Re.8

    Wezmę tylko to:
    „A cóż złego jest w przymusie nauki?”

    Proszę Pana ano to, że nie jest to żadna nauka. Uczą nasze dzieci, że ich przodkami są małpy, nieprawdziwej historii, nieprawdziwej literatury (zapewne Mackiewicza Józefa to żadnej książki nie ma), nieprawdziwej religii lub co gorsza etyki- czyli religii ateistycznej.
    Uczą też szacunku do demokracji czyli kpiny z Boga i samych ludzi, bo demokracja nie uznaje ani Boga ani naturalnej hierarchii wśród ludzi.

    Jeszcze jest gorsze to czego nie uczą: łaciny, greki, logiki, dialektyki.
    Nie uczą myślenia, zasad logicznego myślenia.

    Szkoły uczą też dzieci tego, że Szkoła jest ważniejsza od rodziców. Nie wolno samemu uczyć dzieci, a jak się uda, to i tak trzeba zdawać komunistyczne egzaminy.

    Re. 10.

    Pan opisuje rzeczywistość jak byłaby to pogoda, na którą nikt nie ma wpływu (Wiem, że mamy: geoinżynieria robi postępy, ale ostatnie słowo i tak należy do Pogody).
    Np. „niech tylko zabraknie prądu”.
    Jak to „zabraknie” ?
    Proszę pana – prądu nigdy nie zabraknie, ktoś prąd może ZABRAĆ !

    To wszystko jest wymyślone przez Pierwszych Pasożyt(d)ów.
    Te idee pasożytnicze są wprowadzane życie, ludzie nimi zakażani.

    I tak to zdemoralizowani rodzą jeszcze bardziej zdemoralizowanych.
    I nie ma już znaczenia kto był Pierwszym Pasożytem.

    Bo każdy ma pasożyta. Jeden więcej drugi mniej.
    Jeden wie o tym, drugi też, ale twierdzi, że tak ma być.
    Inni w ogóle nie myślą.

    A wszyscy idą za tym Pierwszym Pasożytem.
    On wie, że to on jest nosicielem i pierwszą zarazą.
    On wie do czego zmierza.
    A zmierza do zarażenia i obezwładnienia wszystkich wcześniej zdrowych.

    Jest lekarstwo na tę zarazę.
    Trzeba podawać długo i w dużych dawkach.
    Trzeba też poddać się kwarantannie.

    Potem dawkę można zmniejszyć, ale trzeba brać do końca życia.

  26. guła said

    Jakoś tak bez krytycznie. Etos pracy?

    A młodzi na zachód to po co wyjeżdżają jak nie do pracy!

    Są świadomi nie chcą całe życie przepracować, na rzecz pierwszej lepszej kanalii, a samemu – przez całe swoje życie, nie posiąść żadnej własności.

  27. semperparatus said

    Praca sama w sobie jest tylko rodzajem pożytecznej działalności na rzecz innych…rozwija ona i wzbogaca naszą duszę…Ale w dzisiejszych czasach rozwoju nowoczesnych technologii i zastępowania pracy ludzkiej przez automaty…wcale nie musi mieć charakteru zarobkowego…może polegać na pomaganiu naszym bliźnim…szczególnie tym słabszym od nas…małym dzieciom,starcom,chorym,niepełnosprawnym itd…tak jak głosi podstawowa zasada mił0ości bliźniego…

  28. NyndrO said

    Najlepszym kidultem jest Bolek Wałęsa. 😉

  29. Boydar said

    Przeczytałem raz jeszcze nasze komentarze. I wcale nie jestem zawodolony. W swych gorzkich żalach odnosimy się prawie wyłącznie do skutków, nie do przyczyn. Co gorsza, do skutków dla nas, czyli tak jak zrobiliśmy krok pierwszy tak brniemy dalej.

    Zdecydowanie nie podoba mi się wydźwięk wpisu Pana Rick’a (25). Z całości niewiele wynika, jest zbyt długi i rozmydla ważny temat.
    Wpis Pana Gajowego (13) – „Pasożyt zawsze znajdzie sobie wytłumaczenie” oraz „I nie ma co podpierać się Biblią” wydają się mocno emocjonalne i nie do końca przemyślane. Rozumując jak wyżej, pięcioletnie dziecko też jest pasożytem. I czteroletnie i sześcioletnie też. To jakie przyjmujemy kryterium pasożytnictwa ? Wiek ? Świadomość ? Uwarunkowania klimatyczne ? Nie można operować ogólnikami w tak istotnej sprawie. Dzisiejszy młodzieniec w wieku lat piętnastu niczym specjalnie od pięciolatka się nie różni; nauczył się z doraźną korzyścią dla siebie kłamać i nieco bardziej świerzbi go ptaszek.

    Obie różnice zawdzięcza rodzicom i wpływowi otoczenia. Jest dokładnie taki jak go ukształtowano. Jednak winę główną ponoszą rodzice. W mniejszym lub większym stopniu oddali go Mamonowi przedkładając pozorne i chwilowe bezpieczeństwo własne nad prawdę i uczciwość. Dokładnie tak, jak w Biblii stoi. Czyli jednak przydatna w tych rozważaniach jest. Dlaczego tak się dzieje, nie wiem, to znaczy nie wszystko wiem bo przyczyn jest wiele i nie wszystkie są od razu oczywiste.

  30. NyndrO said

    Najlepszym kidultem jest Bolek Wałęsa. 😉 To jednak jest wyczyn. To siedemdziesięcioletnie dziecko ma przewagę nad swoimi dziesięcioletnimi kolegami, gdyż jawnie posiada wąsa.

  31. Yah said

    Niestety wszyscy, czy może większość traktują pewne zjawiska kulturowe jako przypadkowy efekt demoralizacji społeczeństwa i jego upadku. Tymczasem te zjawiska zostały ZAPLANOWANE po to by społeczeństwo zniszczyć. Przeanalizujmy cztery zjawiska wspomniane w artykule i w postach poniżej: singli, pomoc społeczną ( np. w postaci 500+), tzw. prace na rzecz innych czyli wolontariat, prace młodych za granicą.

    WSZYSTKIE betonują fundamenty patologicznego status quo i burza tradycyjne oparte o pracy dla siebie i przyszłych pokoleń społeczeństwo.

    1. Po co wymyślono singielstwo. W głównej mierze dla oszczędności, demoralizacji i depopulacji.

    Dla oszczędności – bo osoba nie posiadająca rodziny i dzieci na zaspokojenie swych potrzeb potrzebuje mniej pieniędzy. Jest mniej skłonna by domagać się więcej. Jest mniej skłonna do oszczędzania i więcej i szybciej wydaje czym przyspiesza tempo wzrostu PKB – Świętego Graala neoliberalnej ekonomii. Nie posiadający rodziny wolny singiel przy okazji rozbija zwiazki rodzin już istniejących – nieprawdaż ? Planowo , nie posiadając dzieci, zmniejsza dzietność i przyrost maturalny.

    Trzy pieczenie na jednym ogniu ….

    2. Co daje pomoc społeczna. Pomimo pewnych pozytywów programu 500+ …. rozmawiałem z urzędnikiem jednej gmin na wschodzie Polski. Rekordziści wsród beneficjentow pomocy społecznej , a jest ich niemało, potrafią „wyciągnąć” miesięcznie 6000-8000 złotych. Miliony rodzin pracując na pełnych etatach i mając na utrzymaniu dwoje dzieci może pomarzyć o takich dochodach. Aha jeszcze do takiej rodziny przychodzi darmowa pomoc domowa tzw. opiekun społeczny , który zrobi zakupy, posprząta bp rodzina nie wie jak to sie robi.

    3. Wolontariat wymyślono tylko po to by móc legalnie zatrudniać darmowa siłę robocza machając przed oczyma nadzieja stałego zatrudnienia. Tysiące firm funkcjonuje tylko dzięki niezmieniającym się wolontariuszom. Co ciekawe przodują w nich prowadzone przez kościół hospicja. Nie jest to uderzenie w kościół. Tak się składa, że prowadzący je księża to moi znajomi i wiem co tam wyprawiają.

    4.Ja wiem, że każdy chce żyć na poziomie, ale przywożenie pieniędzy z zagranicy i wzrost popytu utrwala tylko taka patologiczna ekonomię. Ci którzy pracują za granica, maja znacznie więcej od tych, którzy pracują tylko w Polsce. Innymi słowy państwo mówi – chcesz żyć lepiej – wyjedź i popracuj za granicą. Państwo zmusza do takiego procederu tworząc i utrzymując system który płaci pracownikom w Polsce poniżej ich zdolności i umiejętności.

    Tak wiec:

    – bykowe
    – polityka pełnego zatrudnienie ( tak jak opisał Kalecki)
    – zatrudniam płacę
    – praca tylko w Polsce za godziwie pieniądze. Nie potrafisz godziwie zapłacić widocznie nie jesteś przedsiębiorca tylko …….

    Ponieważ nikt takich zmian nie zrobi, bo takie zachowania są wpisane w kalkę kulturowa w głowach Polaków w związku z czym jakiekolwiek zmiany na lepsze, nie mówiąc już o niezależnej polityce zagranicznej są zupełnie nierealne.

    Opisane przeze mnie zachowania demoralizują i rozwarstwiają społeczeństwo doprowadzając do depopulacji, zubożenia jego części i, co obserwujemy obecnie, cichej zmiany struktury narodowościowej.

  32. Duce said

    Ad. 25 (Rick)

    Czy zamiast biadolenia ma Pan jakiś program pozytywny? Jeśli wszystko już stracone, parch po wieczne czasy będzie rządził światem, wokół degrengolada to pozostał nam już tylko kurek albo sznurek. Proszę nie siać defetyzmu. Zła szkoła? To kosę na sztorc i pogonić bydło, które nami rządzi. Jak Pan nie czuje się na siłach to przyłączyć się do kogoś z pomysłem na lepszą Polskę, charyzmą i energią i do dzieła. Za parę lat stuknie mi 6 dyszek ale się nie poddaję – g… mnie obchodzi co inni o mnie myślą, chodzę na spotkania z posłami, radnymi, rozmawiam z ludźmi, robię na ile mnie stać bo chcę, żeby Polska była MOIM krajem. Często się wściekam bo widzę obojętność, ale skąd do diabła mam wiedzieć czy jutro świat się nie zmieni? Chromolę obiboków i mendy zatruwające życie. Panie, ja chcę żyć, a nie wegetować i jęczeć. Jak sobie pościelimy tak się wyśpimy. Jutro należy do mnie!

  33. Romek_ciekawy said

    do Admina: Twój komentarz do mojej wypowiedzi (2) był zbyteczny, ale ja nie mam cienkiej skóry i nie będę tego rozwijał.
    Postanowiłem napisać kilka słów, po przeczytaniu Twojego komentarza do wypowiedzi (12).
    Są osoby, które żyją inaczej i są szczęśliwe. Ty, Pan, Pani za to nie płacą. Co nam, Wam do tego jak ktoś żyje. Jeśli nie żyje z zasiłków.
    Nie przeszkadza Wam banda urzędniczych nierobów – nie widzę rewolucji, a przeszkadza osoba, która postawiła się okoniem do przyjętych chorych (moim zdaniem) stereotypów.
    Ja na przykład praktycznie już nie pracuję. W życiu już się napracowałem. Żyje skromnie, nie potrzebuje nowego auta, iPhone-a, nowych ciuszków co miesiąc itd.
    Mam czas na internet, na książki, na spacer, na wycieczki.
    Szanuje innych, uważam, że szacunek należy się wszystkim, a nie tylko tym PODOBNYM do nas.
    Pozdrawiam

  34. Yah said

    Ad 32

    Masz Pan program pozytywny:

    – bykowe
    – polityka pełnego zatrudnienie ( tak jak opisał Kalecki)
    – zatrudniam płacę
    – praca tylko w Polsce za godziwie pieniądze. Nie potrafisz godziwie zapłacić widocznie nie jesteś przedsiębiorca tylko …….

    Ale jak by go wprowadzili, to nie miałby Pan po co chodzić na spotkania z posłami, radnymi i rozmawiam z ludźmi – bo nie byłoby o czym rozmawiać.

    Tak działa system. Robić wszystko by było źle i dawać ludziom nadzieje, że jeszcze tylko kolejne wybory i …. jutro będzie lepiej. I tak w koło Macieju.

    Kosy na sztorc – ha, ha, ha. Ciekawe czemu uzbrojony naród jakim są Amerykanie, a ostatnio pisali, że i Ukraińcy nie pogonią tych, którzy rozwalają im kraj.

    Bo … myśli za nich telewizor i politycy. Znam wielu dziadków ( a mogę tak mówić bo prawie rówieśnicy), którzy myślą , że przez rozmowy z politykami ( wicie, rozumicie) coś zmienią. Nie oni idealnie wpisują się w system.

    Nadzieja ( na doczesny dostatek) jest matka głupich. Tylko osoby, które nie maja nic do stracenia mogą zmienić system. Innymi słowy, w Polsce jeszcze jest za dobrze by cokolwiek się ruszyło.

    „to pozostał nam już tylko kurek albo sznurek.” nawet to na tym narodzie nie robi wrażenia, pomimo, że rośnie liczba samobójstw.

    Poseł i radny strzeże interesów ludzi bogatych- bo to oni rządzą w Polsce. Zwykły maja w d..pie i wykorzystują tylko podczas wyborów. Mamiąc nadzieja liczą na głosy. Panie masz Pan 60 lat ileż razy można dać sie nabierać. Dla rówieśników nie mam litości – powinni być mądrzejsi obserwując rzeczywistość.

  35. Yah said

    Ad 33

    „Ja na przykład praktycznie już nie pracuję. W życiu już się napracowałem.”

    Romek z jakiej planety przyleciałeś. A zdajesz sobie sprawę z tego, że są milionach normalnych, którzy by żyć skromnie , tak jak Ty, muszą pracować do śmierci. Ja tez pracuję od 14 roku życia, ale widocznie nie pracowałem tam gdzie Ty i nie mogę sobie pozwolić na luksus prawie nie pracowania.

  36. Yah said

    Ha, ha, ha to się nazywa odcinanie kuponów. Tylko niektórzy nie maja z czego odcinać, bo przedsiębiorczy ludzie uniemożliwili im zebranie tych kuponów.

  37. Lara said

    W tekście Pani Bogny jest wiele sprzeczności. Jest obowiązek szkolny, a nie przymus szkolny. Dzięki publicznej oświacie i temu obowiązkowi od co najmniej 100 już lat przestaliśmy być społeczeństwem analfabetów.
    Pisze z szacunkiem o swoim szefie w korporacji: że chłopskie dziecko, wychowane w szacunku dla pracy. A ten szef korporacji, jakie prezentuje wartości? Pomijam kwestię jego niebotycznych zarobków. Ale czego on oczekuje od pracowników? To przecież w korporacjach preferuje się singli, pracujących od świtu do nocy kosztem ich życia osobistego, rodzinnego.
    Ja widzę wokół siebie zgoła innych rodziców, czułych troskliwych, jednocześnie egzekwujących od dzieci ich różne obowiązki.
    Spotykam dzieci, które uciekają ze szkoły, wagarują, mają złe towarzystwo, potem z wyrokami sądów rodzinnych trafiają do placówek resocjalizacyjnych. Najczęściej są z rozbitych rodzin, oddane pod opiekę mocno starszych, schorowanych babć, rzeczywiście bezradnych. Ale to jest pewien margines.
    Inna sprawa to uzależnienie od Internetu, gier, portali społecznościowych. Ale i dorośli nie są od tego wolni. W szkołach są przynajmniej programy, które uświadamiają dzieciakom te zagrożenia.

  38. Leszek said

    Wywalone – admin

  39. Leszek said

    Pan Gajowy widać jest Bogiem bo zna wszystkich młodych.

    Ale tego, że z najniższej krajowej czy pracy na śmieciówce młodym ledwo starczy na wynajęcie mieszkania (bo na zakup nie będzie w ogóle stać) nikt nie widzi!

    To nie komuna, że państwo daje mieszkanie i młody idzie ma swoje. Dziś mieszka z rodzicami bo go na to nie stać. W kapitalistycznej Polsce państwo nic nie da. To nie PRL ani Szwecja. To nie socjal. Ten artykuł trafia tylko do starych dziadów i tych co kupę życia przesiedzieli za granicą i nie znają realiów w Polsce. Słowem kupa bzdur!

    ——
    Nie pierdol, gnojku. Nie objaśniaj mi świata.
    Admin

  40. Yah said

    W Polsce nikt ( z wyjątkiem paru co za to siedzi) nie kontestuje systemu neoliberalnego, którego konsekwencja będzie zagłada słowiańskich, uczciwych mieszkańców Polski. Do zakutych łbów wtłoczone, że nie ma innej za wyjątkiem neoliberalnej gospodarki, w związku z czym jedynym pomysłem na życie, jest znalezienie sobie niszy, która pozwala żyć kosztem innych:

    – biednych – okradając ich z należnych im zarobków;
    – bogatych spełniając ich zachcianki;
    – średniozamożnych żyjąc dzięki kredytom które zaciągnęli, żeby spełnić swoje marzenia.

    A systemu nikt nie zmieni, bo zbyt wielu możnych tego świata w Polsce czerpie z tego ogromne zyski. Natomiast dziecinada sa pomysły, że system ulegnie zmianie dzięki demokratycznym i politycznym decyzjom.

    Jedyna nadzieja na zmianę to krach systemu, ale i w tym wypadku nie mamy pewności, że nie cofniemy się do czasów feudalnego, starożytnego, niewolnictwa.

  41. witek said

    Nie jest winą młodego pokolenia, że nie stać ich na podstawowe rzeczy ( nas zresztą też nie było stać)
    np mieszkanie dla siebie i swojej rodziny.
    Ale, nie o tym jest artykuł!
    Artykuł odnosi się do takich młodzieniaszków, którzy nawet do tego
    – nie dążą!
    Dobrze im u mamy, czasami coś se przygodnego złapią, podobną mimozę, która śniadania nie potrafi przyrządzić 🙂
    I takie dwie połówki zgniłego jabłka tworzą całość, nie do strawienia dla normalnych ludzi
    Do tego dochodzą głupie mamuśki, zapatrzone w swoje pociechy jak w obrazek, gotowe zabić za kilka słów prawdy!
    Znam jedną taką, z dwójką dorosłych dzieci na garnuszku, oboje z ” partnerami” plączącymi się po pokojach, a mąż na nich wszystkich robi jak wół ( głupek)
    Jak wyraziłem swoje zdanie, znajomość zakończona!
    Do tego z epitetami, żem głupi i nie rozumiem współczesności, oni sobie w tym okrutnym świecie nie radzą, bo polityka, bo bieda itp…itd..
    Bo brak pracy, brak mieszkania, brak pieniędzy….dodałem, że do tych braków dochodzi brak chęci do zdobywania świata.
    Bo i po co się męczyć, jak matka da?!
    Szkoda o takich pisać, bo nóż się w kieszeni otwiera.

  42. Filomena said

    W nienormalnym systemie powstaja nienormalne tendencje. Mlodzi ludzie sa tacy jaki jest caly system. Inni byc nie moga. Spoleczenstwo zatrute kultem pieniadza i wygody, skrajnym indywidualizmem, tandetna masowa kultura, hedonizmem i beboznoscia nie moze wyhodowac normalnych pokolen. Na zatrutej glebie nie moze wyrosnac zdrowe drzewo.

  43. Boydar said

    @ Pani Filomena

    No więc właśnie. „… W nienormalnym systemie powstają nienormalne tendencje …”.

    Za uszy z bagna … itd. Przecież oni nawet nie mają świadomości, że tkwią w bagnie, ani że z każdym krokiem zapadają się coraz głębiej. Owsiaka za „róbta co chceta” należałoby publicznie nabić na pal. Ale to na końcu. Bo wcześniej wielu czyniło podgatowkę. I gdyby tak tylko jego samego to by było po chrześcijańsku niesprawiedliwe.

    KAŻDY Z TYCH SQURWYSYNÓW ZE ŚWIECZNIKA, PRZEZ WSZYSTKIE TE LATA DOKŁADAŁ SWOJE

    Tu mówili nam trochę prawdy, trochę tam, a rzeczy zrozumiale najważniejsze przykrywali brudnymi szmatami. Żadnemu nie da się zarzucić niczego wprost. Winnych nie ma. A taki „ciekawy Romek” upiera się żeby mu nie przeszkadzać.

    Jest wojna. I nie ma racji Pan Gajowy, przekonując że znakomity publicysta może sobie dowolnie wybierać temat i zakres przekazu.

    Może kontrowersyjnie, ale jak do tej pory podobają mi się jedynie niektóre wystąpienia tow. Wiesława. Reszta szpachlowała zamarznięte gów*na. A On przynajmniej artykułował jednoznacznie –

    W Y P I E R D A L A Ć !

  44. Marcin said

    Może to trzeba bardziej poukładać bo są kidult,którzy mogą pracować i zarabiać niezłą kasę tylko im się nie chce. Druga kategoria kidulciakow to ci którzy pomimo podjęcia pracy i tak klepaliby biedę i zarabiali by cieniutko. Trzecia kategoria to ci którzy na wszystko kładą lage bo tak. Poza tym coraz częstsze jest zjawisko określane mianem „working poor”. Pomimo pracy nie jesteś w stanie zaspokoić podstawowych rzeczy.

  45. Marucha said

    Re 29:
    Panie Boydar, nie wygłupiaj się Pan i nie wyjeżdżaj z pięciolatkami, stać Pana na lepsze argumenty.

  46. Boydar said

    No dooobra … może przesadziłem, ale uśrednioną granicą jest lat siedem.

    „Może” (sic)
    Admin

  47. Leszek said

    Wywalone – admin

  48. Maćko said

    Panie Radyobie, gdzie i co powtarzam?

    „Boydar said 2017-08-07 (poniedziałek) @ 21:23:22
    Panie Macka, dlaczego powtarza Pan po mnie. A zresztą, powtarzaj Pan, w sumie nieistotne kto zaczął.”

    W zasadzie liczy sie co ktos proponuje a nie kto to cos proponuje…. choc… jesli wiadomo ze dany denat to manipulant, to mozna przewidywac, ze taki ma cel paskudny w zanadrzu ( tylko teoria, nie aluzja ! ) wiecc czuj duch.

    Np. ten Pana post to tylko aby sprawdzic, czy sledze Pana wpisy? W tym przypadku to przypadek 😉

  49. Ludzie żyją w przekonaniu, że dzieci są najważniejsze. I w takim przekonaniu te dzieci wychowują. Skutek taki, że dzieci dorastać nie chcą, bo i po co? Przecież jestem ja, dziecko, najważniejsze już dziś! Więc jak dorosnę, to będę miał gorzej (jest to zgodne z obserwacjami dzieci widzących jak rodzice zaharowują się „dla dzieci”…).

    Hołota duchowa i intelektualna postawiła sprawy na głowie. I takie są tego skutki.

    Druga sprawa: Jeśli żona nie musi być posłuszna mężowi, to autorytet naturalny trafia szlag. A wtedy każdy w swoją stronę ciągnie.

  50. Boydar said

    Nie wiem, Panie Macka, czy ma Pan słabą głowę, ale z pamięcią kontekstową to u Pana cieniutko 🙂

    Nie mam czasu na sprawdzanie Pana, słowo harcerza. Nie mam też takiej potrzeby. Pan od jakiegoś czasu jest dla mnie … oczywisty.

  51. Boydar said

    @ Pan Krzysztof (49)

    Panie, Pan chcesz cały (prawie) dzisiejszy świat od nowa budować ? No ale jak mus to mus; jestem za.

  52. Joannus said

    Ad 42
    Krótki, a najlepszy komentarz

  53. Maćko said

    24. Kocie – sama racja! Moja tez majac… 4 lata! lapala sie za srubowkret i radosnie wkrecala srubki w naprawiany lezak tani, który zona kupila, bo byl tani… :-)))))))))))) o szczelnicy juz nie wspomne, bo mnie feminazistki podrapia, ze jak to, piekna dziewczyna ma CELNIE szczelac z Magnum….Pamietam jak szczerzyla zeby z uciechy, ze wcale tak nie kopie…
    Praca obu rodziców, nadgodziny aby „dla szczescia” kupic wiekszy tivi czy drozszy samochód, sprawiaja, ze czasu na dzieci malo, ciagle gonitwa a potomstwo wychowuje telawizja, pejszbuk i rózne gadugadu z gupszymi od nich samych pacanami.

    29 Radyobie – naprzód napisalem a potem przeczytalem, chronologicznie… Whahahahaha… skad Pan wiedzial ze powtórze? 😦
    ( Jednak winę główną ponoszą rodzice. W mniejszym lub większym stopniu oddali go Mamonowi przedkładając pozorne i chwilowe bezpieczeństwo własne nad prawdę i uczciwość. ) prawie…

  54. Maćko said

    Panie Radyobie, gdzie i co powtarzam?

    „Boydar said 2017-08-07 (poniedziałek) @ 21:23:22
    Panie Macka, dlaczego powtarza Pan po mnie. A zresztą, powtarzaj Pan, w sumie nieistotne kto zaczął.”

    Pan to napisal a nie ja. W tym temacie a nie w innym. Wiec napisz pan gdzie i co, jesli laska, a jesli nie to male piwo… jak Snag pisal, poza Gajówka jest caly life…
    ****

    Inny problem:
    Pan Gajowy uzywa brzydkich slów – patrz 39.. Adminowi nie wypada. Powaznie.

  55. Boydar said

    Panie Macka. Jeżeli to dla Pana jest problem, to jedno piwo Panu nie starczy. A na cały browar to mnie nie stać. Zawsze miał Pan tendencje do mijania się z interlokutorem. Z początku traktowałem to jako wredne chamstwo, ale dopiero po jakimś czasie zorientowałem się, że Pan po prostu nie czyta cudzych komentarzy. I tu można by postawić Pańską ulubioną kropkę, tylko czy ona coś zmieni ? Tym razem szkoda atramentu … 🙂

  56. Maćko said

    Panie Radyob, jako ze pisze Pan ostatnio powaznie i przyklada sie do tematów, to i zasluguje Pan na odpowiedz, po przeczytaniu ostatniego #55.
    Otóz wielu komentarzy nie czytam, bo brak czasu. Czas jest ograniczony, wiec trzeba nim gospodarowac oszczednie. Na wszystko nie wystraczy, wiec trzeba wybierac to, co wartosciowe. Na inne odpowiadac mija sie z celem. 😦

    Pytalem sie kiedys, kto jaka godna polecenie ksiazke ostatnio przeczytal i, skoro Pan czyta uwazniej niz ja, to moze mi Pan wskaze gdzie pokazala sie lista tych czytanych przez gajówkowiczów pozycji? Osobisicie nie zauwazylem.
    Moja prywatna lista o cos tam co tydzien czy dwa sie wzbogaca.

    Tak wiec, jak ma pan chwilke, to moze? Bo w tym temacie to chyba nic… w innym wiec? Tylko ze dlaczego uwaga na ten temat tutaj? ( Panie Radyobie, gdzie i co powtarzam?
    „Boydar said 2017-08-07 (poniedziałek) @ 21:23:22
    Panie Macka, dlaczego powtarza Pan po mnie. A zresztą, powtarzaj Pan, w sumie nieistotne kto zaczął.” )

    Swoja droga, akurat do dzieciaków tematu wróce: co czytaja rodzice i jakie prezenty daja dzieciom? Moim kolezankom w pracy posiadajacym dzieci, od czasu do czasu kupuje ksiazki dla pociech. Zawsze sa przydatne i pomagaja im miec + w szkole. Traktory, samoloty, dinozaury, cuda przyrody, planety… kosztuje troche wiecej niz szajs z Chin ( ?) ale sluzy dluzej i lepiej.

  57. towarzysz0 said

    Do krytykantów P.Białeckiej.

    W odróżnieniu od was, to ona czynami popiera Tradycję Katolicką nie opuszczając Polski, PUBLICZNIE, podpisując sie własnym nazwiskiem. W odróżnieniu do nas, anonimów.
    Może nie chce skończyć jak P. Ratajczak.

    Mnie też czegoś brakowało, i tu bym poprawił, i tam dodał. Ale każdy tu z gajówkowych tytanów pióra (bez ironii, lecz z uznaniem) wie, jak trudno o dobry tekst.

    Lecz ona, kobieta, zrobiła coś dla SPRAWY, w odróżnieniu do mnie, pewnie i innych tu krytykantów.

    I ładna, i miła, a przede wszystkim publicznie ze smakiem bez piany na ustach otwiera innym oczy na PRAWDĘ.
    I ubiera się ze smakiem. I spodniami wzgardziła.

    Chwała jej za to.

  58. towarzysz0 said

    I ja dołączam do pochwały wpisu P. Filomeny.

    Ale powstaje jednak nieodparte pytanie . Szto dielat’?

    Na to pytanie można uzyskać odpowiedź, które zadał

    Ale Dlaczego? said

    2017-08-07 (poniedziałek) @ 21:11:5
    Nie da się wrócić do modelu pracujących nastolatków.
    Na horyzoncie wprost jawi się jeszcze coś innego. Zbędność większości pracy ludzkiej wobec gwałtownego rozwoju komputeryzacji, automatyzacji i robotyzacji.

    Praktycznie nie ma zawodu, który w jakimś stopniu nie zostanie wyparty w ciągu najbliższych kilkudziesięciu lat.
    Obecnie nowo powstające zakłady przemysłowe produkujące to samo co zakłady sprzed 30 lat zatrudniają 10x mniej pracowników. I 100x mniej niż 100 lat temu. Oczywiście mówię o szacunkach.

    Stoimy na progu rewolucji, jakiej jeszcze nie było.

    Nie wiem, dlaczego Pan Ale Dlaczego nie zdecydował się nazwać winowajcę po imieniu – postęp naukowo techniczny. To on jest przyczyną tego, że człowiek krótkoterminowo może wybrać drogę bezbolesną i wypełnioną przyjemnościami. To, że potem, człowiek później, ale jeszcze za życia będzie zgrzytał zębami, to już jest inna kwestia. Ależ jak on ma dobrowolnie zrzec się z tej szerokiej drogi.

    Pan RomanK i Pan Nick popierają drogę zaściankową, którą ( tak na marginesie pięknie opisywała P. Zofia Kossak-Szczucka). Ale przecież właśnie te zdobycze cywilizacji zabijają ducha wsi.
    Amisze z Hameryki oraz starozakonni z Rosji jednak pozostają marginesem, aczkolwiek udowadniającym możliwość życia innego. Być może takiego życia, koniec którego będzie godny, bez lęku.

    A przecież nam tu wszystkim chodzi ostatecznie tylko o tę metę.

  59. Leszek said

    Wywalone – admin

  60. Marek said

    Co możemy zrobić dla swoich dzieci? Może jednak zachęcać je do wychodzenia ponad przeciętność i podejmowania odpowiedzialności (w ramach obowiązującego prawa oczywiście), co pozwoli im uzyskać prawdziwe poczucie własnej wartości wynikające z kompetencji i sukcesów zamiast gonienia za lajkami przy zdjęciach na Instagramie i zdobywania kolejnych poziomów w grze komputerowej?
    ===
    Proszę zwrócić uwagę, co proponuje pani psycholog.
    Napisała się, napisała, popsioczyła na parszywe czasy dzisiejsze plus wtręty o dobrych starych czasach, a sama co?
    NIC, prócz gadania w stylu „Może jednak zachęcać je do wychodzenia ponad przeciętność i podejmowania odpowiedzialności…”
    przecież to są pierdy i ogólniki nic nie wnoszące do rozwiązania problemu.

    ——
    Gdzieś chyba napisałem, że dobry diagnostyk niekoniecznie musi umieć dobrze operować.
    A jedno z lekarstw na niesfornych młodzieńców to było lanie w dupę.
    Które to zostało zakazane w krajach postępu. Podobnie jak strofowanie dzieci, karanie ich odebraniem tygodniówki czy odebranie smartfona.
    Admin

  61. GonDar said

    Postęp technologiczny. Dobrze.
    Ale czy to znaczy, że nasze dzieci mają spocząć na laurach czy budować ten postęp bardziej drapieżnie abyśmy to MY z niego korzystali?
    A jak mają go budować skoro pracować ICH nie nauczymy?
    Pasem lać i patrzeć jak puchną!!!
    Nigdy Panie i Panowie ścierą nie dostaliście od Matki swojej albo pasem od Ojca swego? Za LENISTWO? Za brak SZACUNKU do Ojca i Matki?
    Tego bym się nie spodziewał po Gajówkowiczach.
    Że dzieci swe będą usprawiedliwiać „postępem technologicznym”.

  62. Cyborg said

    Towarzyszu, przy okazji… akurat tlumoczylem, wiec ponizej zalacze…

    Mlodych co pracuja znam wielu. Na studia, na rower, na buty czy dla rodziny.
    ********

    http://goldenageofgaia.com/2017/07/28/288896/

    * Nowe programy zmienia tradycyjny przemysl ciagu 5 do 10 lat
    * Uber jest tylko narzedziem-programem a mimo to najwieksza firma taksiarzy na swiecie
    * Airbnb nie ma zadnego hotelu ale jest najwiaksza firma hotelowa an Swiecie
    * Sztuczna Inteligencja ( SI ) – komputery dalej rozwijaja sie eksponencjalnie, wlasnie wygral z Czlowiekiem w Go, co bylo przewidywane dopiero na 2025
    * W USA mlodzi adwokaci traca prace – system SI IBMu Watson daje dobre porady prawne w 90% a adwokaci tylko w 70%.
    * Mlody czlowieku, nie idz na prawo.. tylko nieliczni najlepsi zachowaja zatrudnienie.
    * Program Watson juz 4 razy skuteczniej przewiduje raka niz wyksztalcone pielegniarki. Prgram rozpoznawania twarzy w Pejs-zbooku jest lepszy od ludzi. W 2030r komputeryu beda inteligentniejsze od ludzi
    * W 2018 pojawia sie pierwsze samochody autonomiczne. Ok. 2020 zacznie sie krach w przemysle samopchdowym. Nikt nie bedzie chcial miec wlasnego samochodu, który bedzie sam jezdzil, parkowal, tankowal energie. Jadac utniemy sobe drzemki albo popracujemy.
    * Dzisiaj rodzace sie dzieci nigdy nie beda potrzebowaly prawa jazdy.
    * Zmienia sie miasta. Znikna parkingi i sznury samochodów na chodnikach… domy bez garazy.. 1200000 osób rocznie NIE zginie w wypadkach
    * Wekszosc producentów samochodów splajtuje. Stare firmy usiluja ewolucjonowac a nowe ( Tesla, Apple, Google ) robia rewolucje.
    * Inzynierowie VW i Audi panicznie boja sie Tesli.
    * Firmy ubezpieczeniowe straca obroty. Nie bedzie wypadków.
    * Zmieni sie urbanistyka – ludzie beda mieszkac dalej i ladniej
    * W 2020 samochody elektryczne beda glównym nurtem. Na ulicach bedzie cicho. Energia elektryczna potanieje drastycznie. Energia sloneczna rosnie eksponencjalnie od 30 lat.
    * W 2016 oddano do uzytku wiecej projektów opartych na energii slonecznej niz na kopalnianej. Stare firmy sie bronia ale nowe technologie sa nie do odrzucenia. Wiele kopalni na pustyni juz uzywa paneli slonecznych.
    * Z tania energia przyjdzie tania woda. Odsalanie slonej to 2kWh za m3, czyli mniej niz 1 zloty. Wody nie brakuje nz Ziemi, gdzieniegdzie brakuje tylko wody pitnej.
    * TricoderX do diagnostyki polowiej idzie na rynek w tym roku, dziala razem z telefonem, skanuje oko, bada krew i oddech.
    * Analizuje 54 biomarkery które pozwalaja na diagnozowanie ogromnej wiekosci chorób. Za pare lat diagnozowanie bedzi etak uproszczone, ze siec przychodni zmniejszy sie drastycznie.
    * Drukowanie 3D. Najtansza drukarak kosztowal 18000 dolarów 10 lat temu. Dzisiaj 400. I jest 100 szybsza. Wszystkie wieksze firmy obuwnicze zaczely juz drukowac podeszwy.
    * Niektóre czesci do samolotów juz sie drukuje na lotniskach. Drukarka 3D jest na satcji orbitalnej do dorabiania czesci.
    * Pod koniec 2017 telefony beda skanowac 3D – tzn. kazdy bedzie mógl sobie wydrukowac podeszwe idelanie dostosowana do swojej stopy.
    * W Chinach juz „wydrukowano” 6 pietrowy budynek biurowy. za 10 lat 10% calej produkcji Swiata bedzie drukowane.
    * Mozliwosci biznesowe: jesli cos ci sie wydaje ze bedzie za 10 lat to inwestuj w to.
    * Jesli czegos nie mozna zalatwic z twojego telefonu to tego nie bedzie za pare lat.
    * 70 do 80% miejsc pracy zniknie w ciagu nastepnych 20 lat. Bedzie duzo nowych zawodów ale trudno powiedziec dzisiaj jakie.
    * W rolnictwie pojawia sie tanie roboty i rolnicy beda nimi zarzadzac zamiast plewic na kolanach.
    * Uprawy hydroponiczne beda potrzebowaly duzo mnie wody. Pierwsza cielecina z próbówki juz jest testowana. 30% uprawnej ziemi uzywanej jako pastwiska bedzie do dyspozycji na inne cele. Wkrótce beda bialka z owadów. Jako alternatywne bialko.. da sie zjesc.
    * Aplikacje do telefonów podaja dzisiaj juz w jakim jestes nastroju. Za 3 lata beda nieomylnie wykrywac klamczuchów,
    * Bitcoin moze stac sie rezerwowa waluta SWIATA!
    * Dlugosc zycia: ostatnio rosnie 3 miesiace co roku. W 20136 roku bedzie to rok rocznie… 100 bedzie norma.
    * Najtanszy telefon inteligentny to juz 10 dolarów. W 2020 70% osób na Swiecie bedzie go mialo. Czyli busz czy selwa kazdy bedzie mógl przeczytac wszystko wydane na Ziemi.
    * Kazde dziecko moze uzywac szkole Khan, kursy sa juz przetlumaczone na wiele jezyków… w pól roku byle kto moze rozumiec po angielsku

  63. Maverick said

    Wszystkie nieszczęścia jakie spotkały Polskę zawdzięczamy lewactwu, libertynom, dzieciom z dobrych domów enkawudzistów. Więc nie uznajemy ich za Polaków ale za szkodników.

    Lewactwo w imieniu kabalarzy posądza Polaków o antysemityzm i chce wyłudzić miliardy.

    Nie było w Polsce w okresie II Wojny Światowej polskich obozów zagłady!
    Irytująca jest uparta niewiedza tzw. prasy na Zachodzie o tym, że w Polsce nie było obozów zagłady w czasie II Wojny Światowej.
    O tym trzeba więc mówić w językach międzynarodowych, po angielsku, niemiecku czy francusku aż dotrze do ich świadomości.
    Przy okazji chcę jednak zwrócić uwagę na fakt, że w Polsce były obozy pracy dla Polaków tuż po wojnie, w PRL-u.
    Obozy te były karą dla niepokornych Polaków, którzy nie chcieli zaakceptować nowych politycznych porządków.
    W obozach tych panowały niewolnicze, nieludzkie warunki życia i pracy.
    Komunistyczne obozy pracy w Polsce pochłonęły wiele śmiertelnych ofiar polskich patriotów.
    Przeszło przez nie wiele setek tysięcy Polaków.

    To oni nam zgotowali, i nie można im tego podarować i fałszować historii.

    Organizacje będące na garnuszku hitlerowskiego zbrodniarza i kolaboranta Sorosa robią wszystko aby:

    Oswajani jesteśmy z wygaszaniem naszej polskiej kultury, w stu procentach wygaszaniem kultury ludowej i tak samo wygaszaniem historii. O wygaszaniu historii świadczy już choćby tylko brak jakiejkolwiek wiedzy dużej części społeczeństwa w dyskusjach o likwidacji pomników upamiętniających „bratnią pomoc” byłego ZSRR. Programy historyczne z trudem przebijają się w masowych publikatorach, informacje o ważnych wydarzeniach kulturalnych również a o tych trochę bardziej lokalnych nie ma żadnej info, jakby tak zwana prowincja Warszawy w ogóle nie istniała.
    W zamian:
    Oswajani jesteśmy na co dzień z kulturą gejowską.
    Oswajani jesteśmy z sodomickimi zachowaniami jakie rzekomo są częścią naszej kultury (Wodstock)
    Oswajani jesteśmy z akceptacją arabskiej przemocy na tzw. zachodzie Europy o czym świadczy milczenie oficjalnych mediów na te zdarzenia.
    Oswajani jesteśmy z nieuchronnością inwazji islamskiej na Polskę czego przejawem jest braki jednoznacznego, głośnego sprzeciwu rządu, który powinien, a nie robi tego, na konferencji prasowej kategorycznie zaprzeczyć pogłoskom o wpuszczeniu do naszego kraju islamskich bojowników, bardzo groźnych wilków w owczych skórach.
    Oswajani jesteśmy także z językiem arabskim w publicznych mediach, w polskim radiu, w jego pierwszym programie gdzie w ostatnich tygodniach zaczęto emitować przeróbki światowych przebojów w języku arabskim.

  64. towarzysz0 said

    Panie GonDar!

    To jest u mnie tylko taki skrót myślowy.
    Przecież nikt z rodziców wieków poprzednich nie zaprzątał głowy jakąś pedagogiką ( wg Tołstoja pedagogika jest nauką, która próbuje dąc odpowiedź – jak nauczyć dzieci postępować właściwie, nie rezygnując z własnych niecnych uczynków).

    Ten chłop budził syna o 4/5 rano i z pierwszymi promieniami słońca szli z kosami kosić koniczynę. Tak oto wyrastał człowiek.

    A co ma mieszkaniec bloku wielkiego miasta czynić z dzieckiem, gdy na każdym kroku kipi od pokus.

    Podczas dzisiejszego spaceru mój znajomy zainteresował się żywo robotem, koszącym trawnik. Jak pięknie mógłby kontemplować, zamiast kosić trawnik. Ten wolny czas, dany nam zdobyczami cywilizacji nie służy nam. Służy naszemu ciału, które z zasady unika cierpień i szuka doraźnych przyjemności.

  65. pycha said

    dlaczego moj komentarz nie został dodany?? udajecie wolny demokratyczny blog miedzy innymi nieraz krytykujac postkomunistow, a sami uzywacie ich komunistycznych praktyk i cenzurujecie wypowiedzi?? nie dosc ze arogancja i hipokryzja to jeszcze schizofrenia..

  66. Boydar said

    Problemy nas przerastające zostawmy Temu Który Wie Wszystko. My nauczmy tylko nasze dzieci mówić Mu „dzień dobry” i „dziękuję”.

    Murwa Kać, jeżeli nie postawimy Boga na należnym Mu miejscu pierwszym, to gówno z tego wszystkiego będzie, żebyście się nawet skręcili w sprężynę szesnaście razy.

    Przecież On wiedział że tak będzie, zanim jeszcze powstał pierwszy atom.

  67. Cyborg said

    Pycha to Pana/Pani charakter czy tylko pseudonim?

    Zanim Admin bluznie:
    Umieść kropkę albo > bezpośrednio przed linkiem do obrazka lub filmu, aby go na razie nie wyświetlać. Rób akapity w dlugich tekstach.

    Zobacz też https://marucha.wordpress.com/cenzura/ odnośnie cenzury, pisania komentarzy etc.

    Kto wie nie bladzi.

  68. Boydar said

    Panie Macka, weź mi Pan wytłumacz, jak chłop krowie na miedzy, skąd Pan wie, który komentarz jest wartościowy, skoro jak sam Pan twierdzi – „… otóż wielu komentarzy nie czytam, bo brak czasu. Czas jest ograniczony, wiec trzeba nim gospodarować oszczędnie. Na wszystko nie wystarczy, wiec trzeba wybierać to, co wartościowe …”. I o jakich „innych” mówi Pan – „… na inne odpowiadać mija się z celem …”.

    Sam Pan widzi, że łże jak pies, znaczy się jak muzułman niewierny, bo prawdziwe psy przecież nie kłamią. Kłopot w tym, że my też widzimy.

    A żeby Pana dłużej w niewiedzy nie trzymać, tekst o nieuchronnie zbliżającej się zbędności człowieka w procesie wytwarzania dóbr materialnych, zamieściłem dosłownie kilka dni temu. Tu, w Gajówce, nie na pudelek.pl

  69. GonDar said

    Panie Towarzysz.
    Panie Kamracie.
    Ano ma go uczyc pracowac! I aby on, ten maly czlowiek, cieszyl sie z pracy. I aby mu pokusy do glowy nie przychodzily.
    Tyle. I az tyle.

  70. Marek said

    Dodam tylko, że rozwiązaniem problemu leniwych dzieci i nastolatków jest to, co proponuje i wprowadza w życie Pan Kot.

  71. Boydar said

    Pozór, Panie Marku (70). Nie negując metod kocich, uważam że problem jest w nas, rodzicach, a porąbane bachory są wyłącznie należną premią za ciężką pracę nad ich deprawacją. Dodać muszę, że deprawacja nie jedno ma imię.

  72. Lara said

    Re 60

    Panie Marku, jedna z moich znajomych nieustannie zachęca swojego syna do wychodzenia ponad przeciętność. Typ nadopiekuńczej mamuśki. I kiedyś opowiadała, jak nastoletni synek, szkolny prymus, z kolegami bez jej wiedzy chodzi na obiady do jadłodajni dla bezdomnych. Była tym faktem oburzona.
    I dobrze, powiedziałam, chłopcy sobie radzą w tej miejskiej dżungli.
    Ale jak to, jak to – usłyszałam – oni, uczniowie z prestiżowego gimnazjum?
    A dlaczego by nie, myślę sobie. A do prestiżowych szkół nie chodzą dzieciaki z domów o trudnej sytuacji finansowej? Chodzą. A jak dają im tę zupę, to znaczy, że jest jej dość. A zupy w takich jadłodajniach są na ogół b. smaczne i pożywne.
    A że mieszają się różne światy …? A dlaczego miałyby się nie mieszać? Bezdomni nie gryzą. Tacy ludzie jak my. Coś im tam nie wyszło w życiu. Zwykle był to jakiś ciąg niespełnień, plus silne ciągoty do wódy, niestety.

    Dzieciaki zawsze jakieś są. Takie generalizację, że kiedyś były fajne, a dziś zupełnie nie – mi też wydają się zupełnie nieuzasadnione.

    I do p. Towarzysza0.

    P. Białecka dość ładnie pisze, ale nie każdy musi zgadzać się z jej tezami.

  73. Ja w czasach szkolnych parę robótek domowych robiłem i ogrodowych. Obecnie już pracuję, chociaż parę znajomych rodziny i krewnych tak bardzo chcieli, żebym został studenciakiem. Na szczęście nie udzieliło mi się. Wolałem pójść do roboty. Państwową indoktrynację przynajmniej ma się już za sobą, a tak jeszcze 6 lat głupstwa by mi do głowy wtłaczano.
    Co prawda nadal mieszkam z mamą i rodziny raczej zakładać nie będę, ale do budżetu domowego jak najbardziej się dokładam, do pracy mam chętny stosunek i co trzeba zrobić, to zrobię.

  74. Boydar said

    Komentarz Pana Witka (41) żenująco prawdziwy.

  75. Boydar said

    Moje (74) nie odnosiło się do (73) Pana Przemysława, po prostu przeleciałem od góry raz jeszcze.

  76. NICK said

    Wystarczy pamiętać i cokolwiek wiedzieć, Towarzyszu0.
    Mieć świadomość.

    Dość cyborgów tutaj.
    Na pokemony, precz.

  77. Do 62.To nie jest fikcja, To jest już realne i nie jest uwerturą Link przekazuję do internetu.Dziękuję.

    Co analizy w notce. Wszystko zależy od rodziców. Rodzina jest fundamentem sukcesów lub porażek dziecka, dzieci.
    Przekaz genetyczny rodziców ,najbliższej rodziny (również babcie,dziadki)..ma ogromne znaczenie.

    Nie ma znaczenia pochodzenie, polityka, system polityczny czy też gospodarczy.Nauczałem , w wielu krajach socjalistycznych ale i kapitalistycznych wyjątkowo utalentowane dzieci,nastolatków.
    Ze wszystkich środowisk społecznych.Jako jeden z najmłodszych „belfrów”…

    Utalentowane dzieci w wieku 3-8 lat,odnosiły sukcesy…i zarabiały.Były w stanie nawet utrzymać własną rodzinę.8-10 latki?Tak. W jakiej specjalności? Klasa skrzypiec.W specjalności,w której jest i to od samego początku nauki, konkurencja i bardzo ciężka praca.
    Z maksymalnym zaangażowaniem dziecka, dzieci za aprobatą rodziców.

    Nawet w ex-PRL?Tak.Oświata w tej specjalności, była na znacznie, wyższym poziomie aniżeli w EU zachodniej czy w USA.Z pomocą administracji państwa ale i …Watykanu czyli kościoła katolickiego w Polsce(PRL)

    Jestem za tym aby w roku 2017, programowanie w java script lub w C++ było obowiązkowe,już od 3 klasy.W państwowych szkołach, gdyż w prywatnych,szkołach,od 1500 Euro, miesięcznie,programowanie jest całkowicie normalnym przedmiotem tak jak nauka strzelania z broni palnej,sport,nuka o działaniu giełd,spekulacjach papierami wartościowymi,fizyka,chemia i …architektura.

  78. NICK said

    To nie było do P. Cyborga.

  79. Rick said

    Re. 32 (Duce)

    Bingo !

    „Czy zamiast biadolenia ma Pan jakiś program pozytywny?”

    Ja – program pozytywny ??? Jeden człowiek zajęty codziennym trudem żywienia milionów pasożytów a potem siebie ?

    To robota na całe sztaby ludzi, uniwersytety, latoratoria, centra badawcze itd.
    O tym mówi Krzysztof Karoń, że NIKT żadnej pozytywnej roboty nie robi.
    A ci zakażeni pasożytami – ani myślą się tym zająć choć to ich robota. Nikt nie mówi o tym komuniźmie, nie wdraża żadnej kontrrewolucji.
    Teoria krytyczna ciągle górą.

    Tak więc mamy sytuację:
    ONI mają program negatywny.
    A ludzkość nie ma żadnego spójnego programu pozytywnego. Dlatego negatywny przeważa i steruje.
    Najgorsze jest to, że hierarchia kościelna jest skażona pasożytami i również nieświadomie realizuje program negatywny.

    W sumie – panie Duce – to ja pracuję nad tym programem, ale nie tak jak bym chciał. Tempo jest na razie takie, że prędzej umrę niż coś wymyślę.
    Ale ja wiem jak to zrobić.
    Mogę nakreślić główne ramy.
    Zresztą, ci z „programu negatywnego” to pasjonaci, to ludzie którzy poświęcili całe swoje życie dla „programu”. Jak np. Michnik, czy Spinelli.
    Skąd do jasnej cholery oni biorą tę siłę ?
    Taki Michnik to nawet poszedł do więzienia aby mieć swoją „wolnościową kartę szantażu”.
    Zresztą taki Spinelli, który wymyslił tą całą UE również siedział 10 lat w więzieniu. Oni naprawdę w swoje bzury wierzą – to niepojęte.

    No i o to chodzi, trzeba być gotowym pójść do więzienia.
    Kto z nas jest na to gotowy ? – w świecie, w którym honor to przejaw idiotyzmu ?

    Tak, to prawda, każdy z nas, najchętniej schowałby się w mysią dziurę i przeczekałby ten trudny okres. Nikt nie chce się wychylać i dostać w łeb.
    Aby uspokoić sumienie każdy wrzuci kilka komentarzy i myśli: „ok, wykonałem swój patriotyczny obowiązek, a może nawet religijny”

    Gówno prawda:
    Pisać to jedno, działać to drugie, a zaniedbywać to trzecie.
    Na razie piszemy albo gadamy. Oni w tym czasie DZIAŁAJĄ i WDRAŻAJĄ.

    Mój pomysł na „program pozytywny” jest taki:
    1. Najpierw idea (poznanie „programu negatywnego”, poznanie innych wdrażanych programów pozytywnych w historii)
    2. Określenie sposobu wdrożenia idei (analiza możliwości, sposobów, metod, źródłą finansowania, sposoby organizowania i rozpowszechniania)
    3. Samo działanie, czyli wdrożenie ludzi względem ich możliwości intelektualnych, finansowych, psychologicznych do różnych form działania.

    Na razie, skoro nie mamy spójnego programu działania, przynajmniej wspierajmy inne szczegółowe działania pieniądzem.
    Są różne inicjatywy, jak np. Citizen Go, Ordo Iuris, Centrum Życia i Rodziny, Fundacja Życie i Rodzina, Instytut ks. Piotra Skargi.
    Zróbmy przelew cykliczny na 10 z/m-c i zapomnijmy. I podpisujmy te protesty, chociaż to durne, ale nie mamy lepszego pomysłu.

    Być może rozwiązaniem byłoby aby każdy miał obowiązek „wykazania się”, czyli np. zgłoszenia do prokuratury,spotkania publiczne, jakieś małe rzeczy, ale aby zawsze każdy walczył po swojemu najlepiej w swojej dziedzinie. I aby miało to wymiar publiczny.

    Wiem, że to może mało skuteczne, niektórzy poświęcają swoje całe życie walce z systemem niszcząc swoje osobiste życie. Dlatego namawiam siebie i innych na coś małego, ale żebyśmy to zrobili. I aby nas za bardzo nas nie obciążało.

  80. matirani said

    67 Radyobie – Shit happens.
    JBNB, bardzo interesujacy. Chyba rzeczywiscie to Pan go nadal a ja tylko poszedlem do zródla? Calkiem mozliwe. Nie pamietam, na drobiazgi nie zwracam uwagi. Np. jak kundel szczeka czy Radyob fanzoli i ubliza niesmacznie. Tylko maly kundel szuka malych satysfakcji. To tak a propos psów i radyobów.
    Dalej mam niejakie watpliwosci co do autorstwa – jak sie nazywa ten CEO z Daimlera? Pan wie?

  81. Cyborg said

    77. Ok, nie ma sprawy, Szanowny Panie Nick.

    Przy okazji:
    https://praca.money.pl/praca-dla-uczniow/
    http://praca.dlastudenta.pl/

  82. Yah said

    AD 59

    Leszek ale pi…lisz.

    „Sam sobie płać bykowe. Najgłupszy pomysł rodem z państw totalitarnych. Żenić się z musu, żeby nie płacić i karać tych co nie zakochali się przed trzydziestką? Obłęd!”

    Nie muszę płacić mam dzieci, na które łożyłem spore jak na moje możliwości pieniądze podczas gdy Leszki bawiły się w najlepsze i teraz plączą, że sami, ze nie ma kto pomóc, ze muszą do domu opieki społecznej.

    Sam jesteś onet bo tam jak komuś chcą dołożyć to dowalając totalitaryzmem. A to drogi Leszku nie totalitaryzm tylko sprawiedliwość. Na programy pronatalistyczne mające na celu zwiększenie dzietności zrzucają się cale społeczeństwa. Dlaczego w tych zrzutkach nie maja partycypować w większej części ci, którzy do tego spadku dzietności się przyczynili. W dobie równouprawnienia płci to napisze więcej, niech bykowe płaca i panny i kawalerowie.

    Ojoj jaki romatyk. No a co jeśli ktoś prawdziwa miłość spotka po 60-tce. Niestety dla społeczeństwa i natury taki wybredny osobnik jest stracony. Kwalifikuje się do nagrody Darwina.

    Obłęd ? Obowiązkiem człowieka jest prokreacja i praca dla dzieci i wnuków. Obłędem jest to , że ludzie myślą tylko o sobie a …. po mnie chociażby potop

  83. Yah said

    Ad 76

    Panie Marku z Pana wpisów wynika, że jest Pan inteligentnym człowiekiem, ale ….. proszę spojrzeć na rzeczywistość szerzej, znacznie szerzej.

    Ile procent ciężko pracującej, utalentowanej populacji odnosi sukces ? A co z tymi pracowitymi, a nie utalentowanymi? A co z całą resztą ?

    Powtarza Pan tylko przekaz Nowego Wspaniałego Świata zawartego w artykułach popularnonaukowych – grupka wybitnych zasiedla ziemie, ci gorsi są eliminowani bo zostaną zastąpieni przez roboty. Każdy chce się załapać do tych wybitnych, aby nie byc wyeliminowanym z tego łez padołu przez Inteligentnych Panów.

    Synonimem sukcesu z kolorowych magazynów dla pań i biznesmenów są artyści, architekci, spekulanci giełdowi i naukowcy. Ale nie wszyscy nimi mogą być. Tych wybitnych jest garstka. A reszta ? Postep technologiczny prowadzi do fizycznej zagłady tej reszty, bo ich istnienie jest EKONOMICZNIE nieopłacalna.

    To co Pan opisuje to droga już nie do faszyzmu tylko czegoś znacznie gorszego.

    Postęp technologiczny miał być dla naszej wygody, ale jego ostatecznym celem jest …. wyeliminowanie zwykłych ludzi z Ziemi.

    Dinozaury tez nie miały sobie równych aż przyszedł kres …..

  84. Yah said

    Dlaczego w takim razie z postępem technologicznym idzie totalne sk…ienie i degrengolada moralna ?

    W jakimś czasopiśmie bardzo naukowym przeprowadzono eksperyment. Okazało się, że populacja, która żyje wygodnie, bezpiecznie, bez ryzyka, wszystko ma podane na talerzy w ciągu kilku pokoleń degeneruje się i wymiera.

    Ta populacja która życie w ciężkich warunkach, w niebezpieczeństwie, musi walczyć o przetrwanie jest coraz silniejsza i inteligentniejsza.

    A może właśnie o to chodzi, żeby Was wyeliminować. Was cieszących się z tego, że będzie tak bezpiecznie, wygodnie, bezstresowo.

  85. Boydar said

    Konieczności posiadania wnuków nie da się uzasadnić w drodze logicznego dowodu.

    Panie Macka, jesteś Pan głąb do kwadratu.

    Znikam do niedzieli.

  86. Yah said

    Ad 83

    Panie Bożydar to LUDZIE chcą by wszystko było logiczne bo to im daje ułudę, ze kontrolują rzeczywistość. Tymczasem maja problemy z kontrolowaniem samego siebie 🙂

    Ilu takich „logików” jest w Gajówce ? Całe tłumy .

  87. Yah said

    Popatrz Pan jak przypadkowo zmienił mi się Pański nick. Zapewniam przypadek…

  88. Boydar said

    Bardzo godne imię, choć niektórzy twierdzą, że żydowskie („Bożydarek, ty jedz ,,,”) 🙂

  89. towarzysz0 said

    Panie Yah!

    Już nie chodzi tylko o bezpośrednie zniszczenie ludzi.

    Postęp tzw zwłaszcza od XX w. stwarza warunki do degeneracji duchowej ( co chyba jest przecież ważne dla katolików) i fizycznej ( co również może przemówić do pozostałych.

    Zauważyłem, że sporo jest ludzi niby tego świadomych, lecz w pysze swej zwodzą siebie, że dzięki swej świadomości postęp nie będzie na nich miał wpływu – i podają tu odrazu argument użytkowania noża, wszystko przecież może być właściwie użyte, bądź i nie.

    Moim zdaniem, postęp ostatnich wieków coraz bardziej kusi nas, coraz silniejszego rdzenia moralnego wymaga od nas. Zło jest coraz bardziej ukryte, zawualowane< własnie dzięki postępowi.

    Nasze przekonanie, że potrafimy tę walkę ze złym, spuszczających na na nas dobrodziejstwa postępu wygrać, jest naiwnym.

  90. Marucha said

    Chwilowo mam niepewny dostęp do sieci…

    Stwierdzam, ze niektórzy komentatorzy w ogóle nie zrozumieli wymowy artykułu.
    Podejmują się skazanej na porażkę obrony darmozjadów i pasożytów, wynajdując różne argumenty – a to że nie ma pracy, a to że jest, ale marna, a to że niech każdy żyje, jak chce,.

    Kładę więc łopatą do głowy: chodzi o ludzi dorosłych, którzy nie są nauczeni elementarnej odpowiedzialności za samych siebie i żyją, jakby byli wciąż dziećmi. Nawet nie starają się nic zmienić. Ani się nie kształcą, ani nie pracują, a jeśli pracują, to ani myślą dokładać się do wspólnego gospodarstwa z rodzicami. Wyłącznie na własne przyjemności.

    Re 33:
    Jasne, że są osoby, które „żyją inaczej” i są szczęśliwe. Również złodzieje, gangsterzy… a także np. ci, którzy woleli nie mieć dzieci (żeby na ich emerytury pracowały czyjeś inne dzieci).
    Niestety, za większość tych „szczęśliwych inaczej” płaci społeczeństwo. Nie każdy pasożyt jest pomiotem Kulczyka.

    Re 41;
    Właśnie o takich chodzi.

    Re 47:
    Zanim ja,spadnę do Szwecji, ty spadniesz z gajówki.

    Re 54:
    Gajowy używa brzydkich słów niemal wyłącznie w odpowiedzi na inne brzydkie słowa, obelgi i prostackie zaczepki.
    Nigdy bez powodu.

    Re 57:
    Dobrze Pan napisał. Chwała jej za pożyteczny artykuł, którego połowa i tak nie zrozumiała.

    Re 60:
    Nie każdy dobry diagnostyk jest zarazem dobrym chirurgiem.

    Re 65:
    Nie wiem, o jaki komentarz chodzi. Byłem prawie dwie doby bez dostępu do Internetu, nie licząc jakichś krótkich chwil.
    Jeśli się nie ukazał, to albo był chamski, albo głupi poniżej progu akceptowalności, albo autor był zbanowany. Albo nastąpił błąd systemu/sieci.

    Przy okazji wyjaśniam, że nikt nie może się DOMAGAĆ, aby jego teksty ukazywały się gajówce. Gajówka niewiele ma wspólnego z demokracją.
    Cenzura, acz niechętnie stosowana, jest konieczna w pewnych przypadkach, takich na przykład, jak Pan Szanowny – który ledwo się pojawił i zanim w ogóle dowiedział się, o co tu chodzi – walnął petardę z „komunistycznymi praktykami, arogancją, hipokryzją i jeszcze schizofrenia..”.
    Co by Pan zrobił, gdyby ktoś tak Panu nawrzucał na Pana własnej witrynie?
    Co robią inni blogerzy?

  91. Andrzej BR said

    Autorstwo tego stanu rzeczy opisuje Pan Ronald Bernard.

    Poważne i mocne świadectwo mężczyzny ze świata finansów.

    Mówi on nie tylko o kreacji pieniądza ale również o
    składaniu ofiar z dzieci przez ludzi finansjery.

    https://www.youtube.com/watch?v=faxh7U-LBeQ

    Myślę, że właśnie tutaj można to polecić tym, którzy

    wciąż maja kłopoty z połączeniem faktów w

    jedną porażającą CAŁOŚĆ!

  92. Marucha said

    A swoją drogą – przy tak oszałamiającym postępie technicznym, gdy coraz mniej ludzi potrzeba do produkcji, a więc ponoć maleją koszty, dziwne jest, że produkowane artykuły wcale nie tanieją, lecz wprost przeciwnie (pewnym wyjątkiem jest elektronika, wytwarzana głównie w Azji).

  93. andzia said

    re:84
    W Japonii z powodu przepracowania i stresu wymierają ludzie http://www.newsweek.pl/swiat/dlaczego-japonczycy-nie-uprawiaja-seksu-seks-po-japonsku,artykuly,414008,1.html

  94. Jako (zdaje się, że nadal) jedna z najmłodszych osób regularnie od wielu lat komentujących Gajówkę, muszę wyrazić swą wysoce subiektywną opinię. Nie będę silić się na obiektywizm w sprawie, która dotyczy również mnie i moich rówieśników. Poza tym mógłbym wtedy zapewne powtarzać jeno to, co zostało już powiedziane przez starszych i wiele razy mądrzejszych ode mnie.

    Na dobry początek pragnę przedstawić wszystkim moich niefikcyjnych bohaterów: Anię, Małgosię i Patrycję. Imiona zmieniłem, albowiem przynajmniej jedna z nich czyta mnie regularnie i mogłaby również trafić na ten komentarz.

    Ania to prawdziwy tygrys. Jest perfekcjonistką i człowiekiem renesansu. W wieku 19 lat wydała cztery książki, wspaniale gra na skrzypcach (koncertowała nawet za granicą), jest świetną tenisistką i zna każdego antycznego historyka, wraz z całym jego zachowanym do dziś dorobkiem pisarskim. Jeśli czegoś pragnie, to nie ma problemu z osiągnięciem tej rzeczy. Jeśli trzeba, siedzi tysiące godzin i zdobywa potrzebną jej wiedzę, a także umiejętności. Mając 16 lat zorganizowała konwent dla kilku tysięcy osób; sama zaprosiła gości, załatwiała salę, nagłośnienie, sprzęt i obecność mediów. Jedynaczka.

    Małgosia to mały tygrysek. Maturę zdała nieźle, wybrała całkiem interesujący kierunek studiów, sporo czyta i można z nią na wiele tematów porozmawiać. Jest zdecydowanie umysłem ścisłym. Nie gra na żadnym instrumencie, ani nie uprawia żadnego sportu. Mimo to, całkiem nieźle radzi sobie w życiu, w wieku 22 lat znalazła na studiach narzeczonego i planuje założenie rodziny, a także kontynuowania z domu badań naukowych. Ma sześcioro rodzeństwa i pochodzi z małego miasta.

    Patrycja to cielak. Jej matka ma dobrze prosperujący zakład fryzjerski, a ojciec średniej wielkości zakład produkcyjny. Mogła włączyć się do jednego, bądź do drugiego biznesu… ale nie chciała. Oceny ma średnie, nie wie co ma studiować, nie chciało jej się w czasie lata wyuczać żadnego konkretnego zawodu i ma dwie lewe ręce do każdej rzeczy.

    Anię rodzice-intelektualiści wychowywali i edukowali wedle zasad edukacji klasycznej. Logika, retoryka, filozofia czy etyka nie są jej w ogóle obce. Podobnie jak i kultura wyższa. Rozwijali jej pasje i zachęcali do wysiłku. To fundament nowej elity.

    Małgosia wychowała się w rodzinie o kiepskim statusie materialnym, co motywowało ją do dalszej nauki i pracy. Z pewnością zostanie świetnym fachowcem.

    Patrycja miała wszystko podstawione pod nos, wychowywano ją bezstresowo, ale w życiu nie osiągnie już niczego. Nie dlatego, że nie potrafi, ale dlatego, że się jej nie chce.

    ***

    Wielu starszych ode mnie znajomych jest samotnych albo szuka miłości za granicą. Próbując znaleźć odpowiedź na pytanie, co pociąga tylu mężczyzn w przedstawicielkach innych kultur i cywilizacji, przekonałem się nie bez zdziwienia, że nie chodzi im wcale o żadną egzotykę. Uzyskałem takie oto odpowiedzi:

    ,,Dziewczyny z Europy są leniwe i roszczeniowe. Leżą plackiem bądź siedzą na coraz to większych czterech literach przed komputerem. Żadna z nich się nie rusza, nie dba o rozwój fizyczny, ani intelektualny. Żyją w przekonaniu, że to co mają między nogami wystarczy im, by się dobrze w życiu ustawić i nie musieć nic konkretnego robić. Cała ich tożsamość i poczucie wartości jest oparta na tej tylko rzeczy.”

    ,,Żadna z poznanych przeze mnie dziewczyn nie miała żadnych zainteresowań. Życie celebrytów, plotki, seriale telewizyjne i ewentualnie moda. Nie porozmawiasz z nimi o sztuce, o literaturze, o życiu nawet. Co one mogą wiedzieć o życiu?”

    ,,Europejki stają się coraz to bardziej nieprzyzwoite. W ubiorze, w zachowaniu, w słownictwie. Siedzą jak mężczyźni, chodzą jak mężczyźni, ubierają się mężczyźni, a nawet mówią podobnym językiem co my. Są bezczelne i przerażająco wulgarne. Nie ma nic ohydniejszego od kobiety przeklinającej niczym menel.”

    Moja obserwacja jest następująca: przeciętna Szwedka nie ma żadnych pasji, zainteresowań, ani hobby. Facet zazwyczaj jakieś posiada, choćby i najgłupsze. One ograniczają się do życia nieswoim życiem, komentowania fikcji i nurzania się w głupocie oraz promowanej przez media patologii. Nie pociąga ich prawdziwa sztuka, choćby poważna muzyka, teatr czy opera. Za idoli mają ludzi po dziesięciu operacjach plastycznych, naszpikowanych botoksem i będących sławnymi z powodu nagrywania sekstaśm albo wycia do mikrofonu w identyczny sposób, jak czyni to cała reszta.

    Arogancja, bezczelność, wulgarność i hipokryzja to tylko jedne z wielu zarzutów. Przede wszystkim jest to skrajne lenistwo. Dbałość o rozwój intelektualny i fizyczny to domena wyższej klasy średniej i arystokracji. Reszta ma to w głębokim poważaniu. Oczekują, że wszystko zostanie im podstawione pod nos. Że ktoś ich utrzyma. Że ktoś im zawsze w życiu pomoże. Że nigdy nie zniknie parasol ochronny. Gdy znika, rozpoczyna się lament, płacz, histeria i panika. Okazuje się, że prawdziwe życie to nie jest szklany klosz, wypełniony kucykami i pomalowany w kolory tęczy.

    Nie bez powodu większość młodych kobiet głosuje na Partię Zielonych, Partię Kobiet albo na ogólnie pojętą lewicę. Żyją przeświadczeniem, że przecież pieniądze biorą się z powietrza, że ich kraj jest bogaty i pod każdym względem wspaniały. Jak można więc nie pomagać wszystkim wkoło? Przecież nawet kryminalista i terrorysta po przybyciu do Szwecji, musi już na lotnisku całować ziemię i łkać o przebaczanie, pragnąć zostania świadomym i praworządnym obywatelem skandynawskiego raju. Zło istnieje w filmach i w Somalii. Tutaj jest tylko dobro i jeśli jesteśmy dobrzy wobec innych, to oni odwdzięczą się nam tym samym. Należy więc przebaczać gwałcicielom, ale ksenofobów to najlepiej powiesić na najbliższej gałęzi drzewa.

    Poza tym dyskryminacja, tolerancja, demokracja, dyskryminacja, tolerancja, demokracja, dyskryminacja, tolerancja, demokracja, dyskryminacja, tolerancja, demokracja, dyskryminacja, tolerancja, demokracja, dyskryminacja, tolerancja, demokracja, dyskryminacja, tolerancja, demokracja.

    Bazgroły zwane graffiti na prywatnej posiadłości to nie wandalizm, ale sztuka. Krytykowanie sztuki jest antydemokratyczne. I tym podobne mądrości.

    ***

    Znajoma rozpoczyna studia. Socjonomia. W grupie 20 kobiet i 1 mężczyzna. Uczy się, że przestępcy nie są niczemu winni – winę ponosi społeczeństwo. Problemem kraju jest brak dostatecznej ilości ośrodków socjalnych, gdzie każdy przybysz mógłby obcować ze szwedzką kulturą, uczyć się idei demokracji i tego, jak traktuje się tutaj kobiety. Należy stworzyć kolejne miejsca pracy i ośrodki do darmowej nauki języka i kursów zawodowych. Potrzeba zrozumienia, głaskania po główkach i nie karania nikogo za nic. Kary to przeżytek, średniowieczny wymysł. Społeczeństwo z przestępczości uleczy jedynie współczucie i pomoc. Poza tym oczywiście ledwie duka w swoim rodzimym języku; jak większość Szwedek posługuje się zbitkiem paru głupich wyrazów, slangu i gęgania, więc nie ma mowy o żadnej składni zdania, o jego poprawnej gramatyce, ani innych takich głupot. Angielski co prawda zna, ale kiepściutko. Żyje swoim telefonem, tabletem i komputerem. Portalami społecznościowymi. 5 godzin dziennie poświęca Facebookowi, Instagramowi, Twitterowi i Snapchatowi. Wieczory spędza w klubie.

    W samym czasie do Sztokholmu przyjeżdża moja znajoma z Chin. Zna doskonale swój rodzimy język, biegle posługuje się angielskim, francuskim i hiszpańskim. Prędko uczy się szwedzkiego. Wręcz błyskawicznie. Jeździ konno. Gra na pianinie, potrafi majsterkować i zaczyna studia na Politechnice. Będzie inżynierem. Wieczory spędza w książkach.

    ***

    Przeciętna osoba z Europy Zachodniej jeszcze w wieku 30 lat potrafi być dzieckiem. Nie dziwi więc taka ilość dorosłych osób zachowujących się i ubranych niczym dzieci. Skoro dziecko zachowuje się i ubiera się jak dziecko w wieku 5, 8, 15 i 18 lat, to dlaczego coś ma się nagle w tej osobie zmienić po osiągnięciu progu dojrzałości? Dziecko w restauracji krzyczy i biega, a rodzice nie reagują. Dziecko przerywa dorosłemu i każdy uważa to za coś normalnego, pożądanego wręcz. Dziecko wiele może, ale nic nie musi. Licealista zachowuje się jak przedszkolak, ale nauczyciel, dyrektor, kurator, a nawet jego rodzic są bezradni.

    Można oczywiście zrzucać pełnię winy na prawdziwych właścicieli tego świata, na ich celową demoralizację oraz degenerację młodzieży. Można też sądzić, że wszystko co złe w Polsce, temu nie są w ogóle winni Polacy. Prawda wygląda jednak tak, że właściciele tego świata nie zmuszają nikogo do słuchania komercyjnej muzycznej papki. Nie zmuszają do oglądania filmów poniżej wszelkich standardów. Nie zamknęli nam opery i filharmonii. Nie zakazują wartościowych sztuk teatralnych. Nie cenzurują Wagnera, Czajkowskiego, ani Chopina. Nie zmuszają dorosłych byków do chodzenia po Łazienkach w szortach, klapkach i podkoszulkach. Nie zmuszają nikogo do oglądania, ani choćby posiadania telewizji, czy też pisania osobistych relacji na jakimkolwiek portalu społecznościowym. Nie zakazują wiedzy, albowiem ona nadal spoczywa w bibliotekach, księgarniach, a nawet w Internecie (jeśli się wie gdzie należy jej szukać). Jeśli nasi przodkowie jadali daną rzecz (jak mięso czy słodycze) od święta, celebrując ten dzień i te wyjątkowe dary, to dziś można tak nadal czynić. Można kupić na Boże Narodzenie szynkę za 60/kg, miast kupować podłe wędliny co tydzień i płacić za nie ileś razy mniej. A potem jęczeć u lekarzy…

    Wszystko to co czynimy tzn. nasza dieta, nasz styl życia, uprawiany przez nas sport, słuchana przez nas muzyka, sztuka z którą obcujemy, czytane przez nas książki, zakładane przez nas rzeczy, a nawet meble, którymi się na co dzień otaczamy i z którymi obcujemy, to nadal jest WYŁĄCZNIE nasz wybór. Wszystko inne to tylko wymówki i lenistwo. Kupowanie chemicznych trucizn to nasz własny wybór. Zanik umiejętności dyskusji to także nasza wina, gdy nikt nie dba o to, co druga osoba ma do powiedzenia, na siłę szuka kości niezgody, gdy jest się aroganckim i bezczelnym wobec innych, miast zamknąć na chwilę jadaczkę i posłuchać co inni mają do powiedzenia. Po czym sprostować, jeśli bredzą bez sensu.

    A młodzież? Taka młodzież, jacy i dorośli. Spora wina leży po stronie ,,tych, tamtych”, ale czy aby na pewno cała? W rodzinach, gdzie rodzice stale czytają książki, ich dzieci też zazwyczaj po nie sięgają. Jeśli rodzic jest kulturalny i opanowany, daje przykład dzieciom jak ignorować ludzką wulgarność oraz chamstwo, jak izolować się od osobników pozbawionych honoru, tak też dziecko nie znajduje w rodzinie przykładów na złe zachowania osób dorosłych. Zazwyczaj więc dziecko naśladuje rodzica, choćby czyniło to nieświadomie. Jeśli ktoś warczy na przypadkowe osoby w sklepie czy w kolejce na pocztę, to jest to osobnik niezrównoważony psychicznie i takie też zazwyczaj są jego dzieci.

    ***

    Zauważcie proszę jak zachowują się nasze psy. Nie bez powodu mawia się, że jaki pies, taki i właściciel.

    Mieszkam w Szwecji od 10 lat i ani razu nie widziałem psa w kagańcu. Choć mieszkam w Sztokholmie i ludzi oraz psy widuję codziennie, w dodatku sporo. Nie widziałem kagańców na pyskach ogromnych wilczurów. One tu nawet rzadko szczekają. Dlaczego? Zapewne dlatego, że Szwedzi to ogólnie rzecz biorąc flegmatycy i też rzadko na siebie szczekają. Wolą unikać konfliktów. Psy są więc spokojne.

    A jak zachowują się psy w Polsce albo we Włoszech? Czy w jakimkolwiek innym kraju pełnym nie flegmatyków, lecz choleryków? Tak, że prawo musi zmuszać je do noszenia tych kagańców. I niestety sprawdza się powyższe powiedzenie, albowiem wielu ludziom (choćby przypadkowym, warczącym na innych w sklepie lub w kolejce) też przydałaby się kagańce. I laczek wymierzony w ich cztery litery.

    Jeśli jakiś dorosły chce dawać dobry przykład swojemu dziecku, to niech zacznie od samego siebie. Nie twierdzę, że autorka artykułu nie ma racji i że młodzież jest pozbawiona winy, albowiem młodzież z natury jest arogancka, roszczeniowa i leniwa. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy młodzież szuka wzorców oraz autorytetów, a nie znajduje ich. One tam powinny być! Czekać na tych, którzy ich szukają. Nie ma. Nie ma.

  95. NICK said

    Nnno. Generalnie, co oczywiste.

    DOBRE.

    Robercie, Panie we (94).
    Ileż razy mogę pisać?
    Czyń!
    Swoje.
    A mnie nie odpisuj.

    Z Panem Romanem słusznie dyskutuj.
    Porządek już jest.
    Roman Pan wie.

  96. markglogg said

    Ad Rick @25.

    Re. 3
    Zgadza się, „Sprawa jest szersza” – i tylko pod tym się podpisuję.
    Reszta to bełkot wzięty z tzw. teorii krytycznej.
    Autor pisze: „Po prostu OWOCE PRACY OBRACAJĄ SIĘ PRZECIW PRACUJĄCYM” ….dzieci nie są już takimi entuzjastami „kolekcjonerstwa zindustrializowanych śmieci”
    To taka nowomowa podparta jakimiś tekstami pisanymi na haju.

    No to jeszcze coś dla KOŁTUNA lubującego się podniecać PRACĄ NAD PANOWANIEM NAD ŚWIATEM – to od autorów, którzy wyraźnie „pisali/mówili na haju”:

  97. Re 88:
    Zadziwiająco łagodnie.
    Pamiętam, że też nazywałem Pana Baydura Bożydarem, to byłem przez to wręcz gnojony.

Sorry, the comment form is closed at this time.