Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Niemieckie genocidium atrox w Warszawie

Posted by Marucha w dniu 2017-08-10 (czwartek)

Rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego jest w Polsce okazją do manifestowania powszechnego braku refleksji historycznej.

Dla obecnego obozu władzy rocznica ta stanowi pretekst do nakręcania narracji antyrosyjskiej, co znalazło wyraz m.in. w wystąpieniu prezydenta Dudy, o przekazie mediów prorządowych nie wspominając.

Nie da się też nie zauważyć, że kult powstania – do niedawna będący punktem ciężkości państwowej polityki historycznej – ustąpił już miejsca kultowi powojennej partyzantki antykomunistycznej, który teraz ma pierwszeństwo w kreowaniu antykomunistycznego i antyrosyjskiego modelu patriotyzmu. Powstańcy warszawscy są już tylko dodatkiem do tzw. żołnierzy wyklętych.

Być może tym należy tłumaczyć coraz bardziej zdumiewające wypowiedzi przedstawicieli establishmentu politycznego, wpisujące się w brak refleksji historycznej.

Np. marszałek Sejmu stwierdził, że „Powstanie Warszawskie przyczyniło się do oparcia polskości na wierze katolickiej i ufności wobec Opatrzności Bożej”. Z kolei przewodniczący klubu parlamentarnego PiS uważa, że powstańcy walczyli nie tylko o niepodległość, ale i „za wiarę”.

Nie mniej oderwany od rzeczywistości jest obóz kosmopolityczno-liberalny, czemu dała wyraz w wystąpieniu rocznicowym obecna prezydent Warszawy. Wedle niej powstańcy walczyli o demokrację i prawa człowieka [i o wolny rynek! – admin] i tę walkę musi podejmować od nowa każde pokolenie Polaków, co stanowiło wyraźną aluzję do niedawnych manifestacji ulicznych opozycji liberalnej przeciw reformie sądownictwa.

Oficjalna narracja historyczna

na temat powstania przypomina tę, która jest prezentowana w Muzeum Powstania Warszawskiego i która najogólniej sprowadza się do eksponowania bohaterstwa i heroizmu powstańców.

Brakuje w niej dwóch elementów: refleksji nad polityczną nieodpowiedzialnością dowództwa Armii Krajowej oraz przypomnienia i podkreślenia faktu, że podczas tłumienia powstania Niemcy dopuścili się aktu ludobójstwa na narodzie polskim.

Nie ma w Muzeum Powstania Warszawskiego ekspozycji na temat niemieckiego genocidium atrox na Woli oraz deportacji warszawiaków z obozu przejściowego w Pruszkowie do obozów koncentracyjnych. Jest natomiast czerwona ściana, na której wiszą portrety członków PKWN. To oni mają być winni tragedii Warszawy. Przy takim rozłożeniu akcentów schodzi z pola widzenia odpowiedzialność niemiecka za zagładę stolicy.

Krytyczną analizę łańcucha decyzyjnego w dowództwie AK, który doprowadził do wybuchu powstania, przedstawili m.in. polscy historycy Jan Ciechanowski, Czesław Łuczak i Andrzej Leon Sowa.

Dzisiaj warto także przypomnieć opinię historyka niemieckiego. W przetłumaczonej niedawno na język polski pracy o Powstaniu Warszawskim Hanns von Krannhals pisał pół wieku temu: „Z wojskowego punktu widzenia decyzja o wywołaniu powstania dowodzi braku wiedzy o przeciwniku. Nastąpiła ona bez uzgodnienia z Sowietami, niejednokrotnie wpływały na nią błędne raporty – a ponadto – w ostatniej chwili z przyczyn politycznych znalazła się pod presją czasu (było „za późno”). Rozkaz o powstaniu – lecz nie o powstaniu powszechnym – miał zatem na celu, niezależnie od tego, jak gorzko to zabrzmi, nie wyzwolenie ludności Warszawy spod jarzma niemieckiej okupacji, ale uwolnienie Armii Krajowej od nacisku wyznaczonego sobie samej zadania. Było to polityczne samousprawiedliwienie realizowane za pomocą niedostatecznych środków” [1].

Sprawcy tragedii

Gen. Kazimierz Sosnkowski – naczelny wódz Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie – był przeciwny rozpoczynaniu powstania w Warszawie. Dlatego w maju 1944 roku wysłał do Warszawy gen. Leopolda Okulickiego, by ten hamował dowódców AK.

To jednak właśnie Okulicki – wbrew stanowisku Sosnkowskiego – doprowadził do wybuchu powstania. Gen. Władysław Anders nazwał wywołanie powstania w Warszawie „zbrodnią” i domagał się postawienia przed sądem wojennym dowództwa AK.

Jan Nowak-Jeziorański, który na krótko przed wybuchem powstania dotarł z Londynu do Warszawy, oświadczył szefowi sztabu Komendy Głównej AK, gen. Tadeuszowi Pełczyńskiemu: „Nie orientuję się w całości sytuacji, nie znam waszych przesłanek wojskowych, ale jeżeli sobie wyobrażacie, że powstanie wywoła jakieś wielkie echa na Zachodzie, to muszę panu powiedzieć, że będzie to burza w szklance wody”. Warto o tym przypomnieć dzisiaj, kiedy bezmyślnie są gloryfikowane postacie Bora-Komorowskiego, Okulickiego, Pełczyńskiego, Chruściela.

W centralnym miejscu Muzeum Powstania Warszawskiego znajduje się tzw. dzwon „Montera”, upamiętniający płk. Antoniego Chruściela („Montera”) – dowódcę Okręgu Warszawskiego AK. „Monter”, obok Okulickiego i Pełczyńskiego, ponosi największą odpowiedzialność za wymuszenie na chwiejnym dowódcy AK decyzji o wybuchy powstania.

Według płk. Kazimierza Pluty-Czachowskiego, „Monter” doprowadził do wybuchu powstania swoim rozkazem „przygotowania walki” z 27 lipca 1944 roku, a następnie fałszywym meldunkiem o pojawieniu się czołgów sowieckich pod Warszawą. Meldunek ten został negatywnie zweryfikowany przez szefa wywiadu AK, płk. Kazimierza Iranka-Osmeckiego, na dobę przed wybuchem powstania. Jednakże gen. Bór-Komorowski nie chciał już odwołać rozkazu walki.

Dzisiaj na piedestał wynosi się tych, którzy przeforsowali decyzję o wybuchu powstania i doprowadzili tym samym do zagłady stolicy, a milczy się o Iranku-Osmeckim, Plucie-Czachowskim i płk. Januszu Bokszczaninie, który ostrzegał, że nieprzygotowana walka zakończy się dramatem [2].

Od lat wielkim nieobecnym kolejnych rocznic Powstania Warszawskiego jest płk. Jan Mazurkiewicz („Radosław”) – faktyczny dowódca powstania na Woli, Starym Mieście i Czerniakowie, dzięki któremu powstanie w ogóle się utrzymało. Powodem takiego ostracyzmu jest doprowadzenie przez „Radosława” do ujawnienia się większości podziemia poakowskiego w 1945 roku, a następnie przyjęcie po 1956 roku funkcji wiceprezesa Zarządu Głównego ZBoWiD oraz udzielenie poparcia gen. Wojciechowi Jaruzelskiemu w stanie wojennym poprzez wejście do kierownictwa Frontu Jedności Narodu i PRON.

Dla animatorów obecnej polityki historycznej nie ma przy tym znaczenia, że „Radosław” został skazany w okresie stalinowskim na dożywocie i w latach 1949-1956 przebywał w więzieniu oraz, że był jednym z inicjatorów budowy pomnika Bohaterów Powstania Warszawskiego na placu Krasińskich.

Powstanie w Warszawie nigdy nie powinno wybuchnąć, ale wybuchło i stało się dla III Rzeszy pretekstem do dokonania jednego z największych aktów ludobójstwa podczas drugiej wojny światowej. Gdyby dzisiejsza Polska miała normalną i sensowną politykę historyczną, to rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego byłaby obchodzona nie pod pomnikiem na placu Krasińskich, ale pod Pomnikiem Ofiar Rzezi Woli oraz Pomnikiem Polegli Niepokonani, pod którym zgromadzono 12 ton prochów ludzkich, co odpowiada liczbie 40-50 tys. zamordowanych Polaków.

Sformułowanie „rzeź Woli” – identycznie jak w wypadku ludobójstwa ukraińskiego na Polakach, nazywanego „rzezią wołyńską” – jest sformułowaniem nieszczęśliwym i niewłaściwym, zamazującym rzeczywisty charakter tego wydarzenia. To nie była „rzeź”, to było ludobójstwo o charakterze genocidium atrox.

Ludobójstwo

Hitler po wybuchu powstania w Warszawie wydał ustny rozkaz wymordowania wszystkich jej mieszkańców bez względu na płeć i wiek. Rozkaz ten i będące jego następstwem działania eksterminacyjne spełniają znamiona definicji ludobójstwa sformułowanej po wojnie przez Rafała Lemkina i przyjętej przez ONZ w 1948 roku. Definicja ta opisuje ludobójstwo jako zbrodnię przeciw ludzkości, obejmującą celowe wyniszczenie całości lub części narodów, grup etnicznych, rasowych i religijnych, zarówno przez fizyczne zabójstwa, jak i wstrzymanie urodzin, przymusowe odbieranie dzieci lub stworzenie warunków życia obliczonych na fizyczne wyniszczenie.

Zbrodnie popełnione przez niemieckie i kolaboracyjne formacje pacyfikujące powstanie na Woli, Ochocie, Starym Mieście i Czerniakowie miały charakter genocidium atrox – ludobójstwa szczególnie okrutnego, zwyrodniałego.

Podczas drugiej wojny światowej popełniono na narodzie polskim dwukrotnie ludobójstwo typu genocidium atrox – podczas banderowskiej czystki etnicznej na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej w latach 1943-1944 oraz podczas tłumienia przez Niemców i ich kolaborantów powstania w Warszawie. Wiedza o tym poza Polską jest znikoma, a obecna polityka historyczna – skoncentrowana na antykomunizmie i rusofobii – nie przyczynia się do upowszechniania jej w świecie.

Chociaż dowódca sił pacyfikujących powstanie – Erich von dem Bach-Zelewski – złagodził po kilku dniach ze względów pragmatycznych eksterminacyjny rozkaz Hitlera, nie powstrzymało to przerażającego ludobójstwa niemieckiego na Woli i Ochocie. To co stało się w tych dzielnicach w sierpniu 1944 roku można porównać tylko z masakrą nankińską, czyli ludobójstwem popełnionym przez armię japońską na chińskiej ludności Nankinu w grudniu 1937 i styczniu 1938 roku. Podczas drugiej wojny światowej zagłada Woli i Ochoty nie miały jednak precedensu.

W dniach 5-7 sierpnia 1944 roku na Woli zginęły całe wielopokoleniowe rodziny. Podpalano miotaczami płomieni dom po domu. Tych, którzy nie zginęli w płomieniach i nie zostali rozerwani granatami wrzucanymi do mieszkań i piwnic – rozstrzeliwano w zbiorowych egzekucjach.

Rejon ulic Górczewskierj i Moczydła, fabryka „Ursus” przy ulicy Wolskiej 55, fabryka Franaszka przy ulicy Wolskiej 41/55, zajezdnia tramwajowa przy ulicy Młynarskiej 2, park Sowińskiego, plac przed kuźnią przy ulicy Wolskiej 122/124, ogród przy klasztorze karmelitanek przy ulicy Wolskiej 29, fabryka „Bramenco” przy ulicy Wolskiej 60, podwórza domów przy ulicy Wolskiej 120 i Staszica 15, cmentarz prawosławny przy ulicy Wolskiej 138, kościół św. Wawrzyńca przy ulicy Wolskiej 140 A – to najważniejsze miejsca egzekucji tylko w dniu 5 sierpnia 1944 roku. Egzekucji dokonywanych z niezwykłym okrucieństwem, wśród przerażających krzyków ofiar, gdzie na oczach matek rozstrzeliwano dzieci, proszących o litość ludzi brutalnie bito, a zwłoki zamordowanych palono na stosach.

Kat Woli – Oskar Dirlewanger

Zbrodnie te były dziełem formacji policyjnej z Kraju Warty pod dowództwem Heinza Reinefartha oraz podporządkowanych mu jednostek: brygady SS Oskara Dirlewangera (składającej się z batalionu sformowanego spośród niemieckich kryminalistów, tzw. batalionu rosyjskiego i wschodniomuzułmańskiego pułku SS, sformowanego z Azerów i Turkmenów), dwóch batalionów azerbejdżańskich oraz brygady SS-RONA, sformowanej z kolaborantów narodowości wschodniosłowiańskich, a dowodzonej przez rosyjskiego kolaboranta Bronisława Kamińskiego.

Wspomnieć też należy o kilku kolaboracyjnych jednostkach kozackich oraz tzw. Ukraińskim Legionie Samoobrony (31. batalionie SD, znanym pod określeniem Legion Wołyński), złożonym z nacjonalistów ukraińskich, który brał udział w tłumieniu powstania na Czerniakowie we wrześniu 1944 roku. Dowódcą tej formacji był Petro Diaczenko, którego w 2015 roku Rada Najwyższa Ukrainy włączyła do panteonu ukraińskich bohaterów narodowych przy dyskretnym milczeniu polskiego MSZ i polskich mediów mainstreamowych.

Po kapitulacji Górnego Czerniakowa wziętych do niewoli żołnierzy AK w większości wymordowano, a cywilów deportowano do KL Auschwitz w ostatnim transporcie pruszkowskim. Nie ulega wątpliwości, że w zbrodni tej musiał wziąć też udział Ukraiński Legion Samoobrony.

Największym zwyrodnieniem spośród wymienionych formacji wykazały się jednostki podległe Dirlewangerowi i Kamińskiemu. W czasie egzekucji członkowie tych formacji dopuszczali się wyjątkowych bestialstw, np. zabijając dzieci, w tym niemowlęta, na oczach rodziców albo paląc ludzi żywcem w kamienicach. W prawosławnym sierocińcu przy ulicy Wolskiej 149 dirlewngerowcy wymordowali kilkadziesiąt dzieci.

Jeden z nich tak opisał tę zbrodnię: „Wysadziliśmy drzwi, chyba do szkoły. Dzieci stały w holu i na schodach. Dużo dzieci. Rączki w górze. Patrzyliśmy na nie kilka chwil, zanim wpadł Dirlewanger. Kazał zabić. Rozstrzelali je, a potem po nich chodzili i rozbijali główki kolbami. Krew ciekła po schodach” [3].

Ponadto podkomendni Dirlewangera i Kamińskiego dopuścili się tysięcy sadystycznych gwałtów na kobietach, porównywalnych pod względem stopnia zwyrodnienia tylko z tymi, które miały miejsce podczas masakry nankińskiej.

Bandyci od Reinefartha i Dirlewangera nie oszczędzili też wolskich szpitali. W Szpitalu Wolskim przy ulicy Płockiej 26 zamordowali 60 osób z personelu i około 300 pacjentów. Natomiast w szpitalu św. Łazarza zamordowano około 1200 osób. Zbrodni tej dokonali Azerowie i Turkmeni ze 111. azerbejdżańskiego batalionu piechoty Wehrmachtu i II. batalionu „Bergmann”. Personel szpitala, chorzy, ranni i szukający schronienia w szpitalu cywile byli zabijali strzałami w tył głowy, seriami z broni maszynowej i granatami. Ci, którzy nie zginęli od razu spłonęli w podpalonych po egzekucji budynkach szpitala.

Genocidium atrox na Woli

pochłonęło w ciągu trzech dni od 40 do 50 tys. ofiar, na Ochocie około 10 tys. ofiar, a podczas egzekucji w tzw. „dzielnicy policyjnej” zamordowano od 5 do 10 tys. ofiar. To mniej więcej tyle ile zginęło od wybuchu bomby atomowej w Nagasaki. O Nagasaki wie jednak cały świat, podczas gdy o zagładzie Warszawy w 1944 roku poza Polską się nie mówi. Gdyby przyjąć szacunkową liczbę 50 tys. zamordowanych w ciągu trzech dni na Woli, okaże się, że średnio co godzinę mordowano 700 osób.

W sierpniu i we wrześniu 1944 roku zginęło ogółem od 150 do 180 tys. cywilnych mieszkańców Warszawy, 600 tys. zostało wypędzonych z miasta, a 55 tys. z nich deportowanych do obozów koncentracyjnych, gdzie przynajmniej połowa też zginęła.

Kontynuacją genocidium atrox z Woli i Ochoty była zagłada Starego Miasta, gdzie na przełomie sierpnia i września 1944 roku na skutek ostrzału artyleryjskiego i egzekucji dokonywanych przez dirlewangerowców oraz głodu zginęło co najmniej 30 tys. cywilów. Znaczną ich część stanowili uchodźcy z Woli. Zbrodniarze niemieccy nie oszczędzili też szpitali powstańczych na Starym Mieście, mordując 3 tys. rannych.

Niemcy celowo pacyfikowali Warszawę tak, by spowodować jak największe straty wśród ludności cywilnej. Warszawiacy ginęli od wybuchów bomb lotniczych i pocisków z wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych typu Nebelwerfer, od ostrzału artyleryjskiego i granatów wrzucanych do piwnic, od ognia w podpalanych przez Niemców domach, od kul snajperów, pędzeni jako „żywe tarcze” przed niemieckimi czołgami na powstańcze barykady, czy po prostu z głodu i barku pomocy medycznej. Zbrodnie na cywilach były dokonywane do końca powstania. To była największa masakra cywilów, jaka miała miejsce w okupowanej przez Niemcy Europie. Zbrodnia ludobójstwa, za którą nikt nigdy nie odpowiedział przed żadnym sądem.

W 2008 roku pojawiła się szansa wymierzenia sprawiedliwości żyjącym jeszcze sprawcom warszawskiego genociduim atrox. W archiwach austriackiego Czerwonego Krzyża odnaleziono bowiem nieznane wcześniej dokumenty z danymi 85 dirlewangerowców. Dzięki pracy wolontariuszy z Muzeum Powstania Warszawskiego udało się ustalić, że 10 z nich nadal żyje w Niemczech. Do wytoczenia im procesów jednak nie doszło, ponieważ nie było dobrej woli niemieckich instytucji zajmujących się ściganiem zbrodni nazistowskich [… o ile nie dotyczyły Żydów – admin]

Rocznica Powstania Warszawskiego powinna być przede wszystkim okazją do przypominania o niemieckim genocidium atrox w stolicy. Nie po to, by budzić negatywne emocje w stosunku do Niemców i nie po to, by licytować się z kimkolwiek polską martyrologią. Życie narodu oraz stosunki z innymi narodami muszą być budowane na prawdzie, której nie można ukrywać ani w wypadku niemieckiego genocidium atrox w Warszawie ani w wypadku ukraińskiego genocidium atrox na Kresach Wschodnich.

Przypominanie prawdy o historii jest konieczne w sytuacji, gdy ukraińska polityka historyczna wprost neguje odpowiedzialność OUN-UPA za ludobójstwo wołyńsko-małopolskie i sam fakt tego ludobójstwa, a niemiecka polityka historyczna zmierza do przerzucania odpowiedzialności za zbrodnie hitlerowskie z Niemiec na Polskę.

Tendencje niemieckiej polityki historycznej widać szczególnie dobrze w stanowisku zajętym przez telewizję ZDF wobec wyroku polskiego sądu nakazującego tej telewizji przeproszenie za używanie określenia „polskie obozy zagłady” [4].

Niestety mam wrażenie, że polska polityka historyczna wychodzi naprzeciw oczekiwaniom ukraińskiej i niemieckiej polityce historycznej. Przy okazji dyskusji nad nową podstawą programową nauczania historii wyszło na jaw, że Ministerstwo Edukacji Narodowej chce powielać banderowską propagandę o „konflikcie polsko-ukraińskim” w stosunku do ludobójstwa OUN-UPA na Kresach Wschodnich. W wypowiedzi dla „Naszego Dziennika” rzeczniczka MEN Justyna Sedlak oświadczyła, że zrezygnowano z określenia „ludobójstwo”, ponieważ uznano je za „niewłaściwe”. Ponadto MEN jest także przeciwne „epatowaniu” młodzieży opisami okrucieństw UPA [5]. Widać tutaj, że dla PiS-u priorytetem jest nadal niedrażnienie Ukrainy.

Fałszywa narracja

Także narracja odnośnie Powstania Warszawskiego – nie tylko PiS, ale wszystkich formacji postsolidarnościowych – wychodzi naprzeciw oczekiwaniom niemieckiej polityki historycznej. Szokujące obrazy niemieckiego genocidium atrox w Warszawie są usuwane na dalszy plan. Wręcz giną wśród antykomunistycznej i antyrosyjskiej narracji, jaka od ponad ćwierć wieku towarzyszy w Polsce kolejnym rocznicom Powstania Warszawskiego.

Samo powstanie i dyskurs wokół niego stały się jeszcze jednym elementem wojny historycznej i ideologicznej z Rosją oraz narzędziem delegitymizacji PRL. Skutkiem takiej narracji, a właściwie prania mózgów młodzieży, są m.in. powtarzające się dewastacje pomnika gen. Zygmunta Berlinga na Saskiej Kępie i żądania jego usunięcia.

Co mają oznaczać czerwona farba, symbolizująca krew, na rękach monumentu Berlinga i jego portret na czerwonej „ścianie hańby” w Muzeum Powstania Warszawskiego[6]. Robił przecież co mógł, żeby iść na pomoc powstaniu i za to m.in. zapłacił usunięciem ze stanowiska dowódcy 1. Armii WP. Pomoc ta kosztowała życie 2,5 tys. żołnierzy 1. Armii WP.

Czy ta antykomunistyczna i antyrosyjska narracja ma służyć zrzuceniu odpowiedzialności za wywołanie powstania z najważniejszych dowódców AK – dzisiaj bezkrytycznie gloryfikowanych? W tym kontekście zrozumiałe też jest dlaczego główny punkt ciężkości obecnej polityki historycznej odnośnie Powstania Warszawskiego nie spoczywa na niemieckim genocidium atrox w Warszawie. Bo byłoby to przecież równoznaczne z oskarżeniem o nieodpowiedzialne wywołanie powstania generałów Bora-Komorowskiego, Okulickiego, Pełczyńskiego i Chruściela.

Bohdan Piętka

[1] H. v. Krannhals, „Powstanie Warszawskie 1944”, Warszawa 2017, s. 140.
[2] W. Kowalski, Ten oficer robił wszystko, by wstrzymać decyzję o wybuchu powstania. „Mówił rzeczy, których nie chcieliśmy słyszeć”, http://www.natemat.pl, 1.08.2016.
[3] K. Jóźwiak, „Miasto rozstrzelane”, http://www.uwazamrze.pl (portal miesięcznika „Uważam Rze”), dostęp 3.08.2017.
[4] M. Kowalewski, ZDF kontratakuje. Nie chce przepraszać za „polskie obozy zagłady”, http://www.tvp.info, 25.07.2017.
[5] ND: Znikające „ludobójstwo” w kontekście Wołynia w projekcie podstawy programowej MEN z historii, http://www.kresy.pl, 2.08.2017.
[6] Pomnik Zygmunta Berlinga znowu pomalowany czerwoną farbą, http://www.warszawa.onet.pl, 4.08.2017.

Myśl Polska, nr 33-34 (13-20.08.2018)
http://mysl-polska.pl

Komentarzy 29 to “Niemieckie genocidium atrox w Warszawie”

  1. penelop said

    gdzieś , chyba to był film dok. w tv niekoniecznie publicznej usłyszałem komentarz, że to Stalin doprowadził do wybuchu powstania w Warszawie, skoro tak mówi telewizja, to chyba prawda

  2. WI42 said

    Oto taki rosyjski kolaborant Bronisław Kamiński – ojciec Polak, matka Niemka.
    His father was an ethnic Pole and his mother was an ethnic German (later termed Volksdeutsch in Nazi Germany).
    https://en.wikipedia.org/wiki/Bronislav_Kaminski#cite_note-3

  3. Lara said

    W Muzeum Powstania Warszawskiego jest ekspozycja na temat niemieckiego genocidium atrox na Woli, jednak skromna i brakuje jej spójności.
    Kto nie zna tematu, nie połapie się w niej.

  4. Yagiel said

    Cóż dodać? Nie wierzę, żeby dorośli ludzie, wskazani dowódcy AK i wysłannicy RzL, Polacy przecież nie wiedzieli, czym skończy się powstanie… Więc to nie tylko głupota ambicjonerów, nawet nie zdrada na rzecz Sowietów (zdaniem Ciechanowskiego), ale tkwiąca w części polskich elit od dawna KRWAWA POTRZEBA, tj. skłanianie Polaków do krwawych ofiar w wojnach czy powstaniach – cytuję – By Ta, co nie zginęła, wyrosła z naszej krwi.
    To nie chodzi o Polskę sukcesu, bo tę wykreował Jagiełło, chodzi o Polskę krwawienia, którą kreuje się do dziś – I wśw. mogła trwać pół roku bilansem 1/2 mln ofiar; II wśw. by nie było… II wśw. mogła trwać rok z bilansem ofiar 1/2-1 mln… A III wśw. ?
    Kto kreuje te wojny nadmiar-krwawe? Kto na nich korzysta?
    Powyższy tekst Bohdana Piętki wzmacnia potrzebę, koniecznośc rozliczenia Polaków oraz nad nimi decydentów takiego
    przebiegu powstania, by ofiar, krwi Polaków polało się jak najwięcej. Opis tego genocidium atrox jest tylko/aż środkiem do tego celu. NIe doleciała jeszcze strzała nasza do tego celu, lecz prawda jest wszędzie: pod rządami PiS i ich mocodawców takze.

  5. kot said

    Panie Penelop, nie wierz pan mediom szczególnie tym z głównego rynsztoka. Rozmawiaj pan z Powstańcami, póki jeszcze żyją. Śpiesz sie pan, bo juz ich niewielu. Gdy ostatni odejdzie, będzie nam mozna wmawiać cokolwiek.

  6. Vici said

    I jak ja mam milowac ;niemcow czy zydow .Jak oni sukcesywnie NISZCZA NAM NASZA OJCOWIZNE.Tylko w inteligentny sposob.
    Q.a DSOC TEGO.

  7. AlexSailor said

    @Yagiel

    Na priv napisałbym Panu, jaki prawdopodobnie był najważniejszy powód wybuchu Powstania i utylizacji 400-500 tys. Polaków wraz ze stolicą.
    Nie wiem tylko, czy byłby Pan z tego zadowolony.
    W każdym razie nic już nie byłoby takie same jak wcześniej.

    ——
    Niech Pan to wyjawi wszystkim.
    Admin

  8. penelop said

    Panie Kot, chodziło mi o to,że temu nieszczęśnikowi, który zapewne na tamtym świecie strasznie cierpi za swoje grzechy dokłada się cudze w myśl tego co jest napisane – kto ma temu będzie dodane.

  9. AlexSailor said

    „Przypominanie prawdy o historii jest konieczne w sytuacji”

    A mnie się już rzygać chce od tego „przypominania prawdy”.

    Gdzie odszkodowania niemieckie oceniane na kwotę 10 bilionów dolarów na dziś, gdzie odszkodowania od Rosji – prawnego następcy ZSRR za 17 września i późniejszą okupację, półokupację, a następnie długotrwałą eksploatację Polski, gdzie odszkodowania za nie dotrzymanie zobowiązań sojuszniczych od Francji i Wielkiej Brytanii, gdzie zapłata za obronę Wielkiej Brytanii i usługi polskiego wywiadu?????

    Mało tego.
    Kaci Warszawy bezpośrednio odpowiedzialni za mordowanie ludzi spokojnie dożywali sobie w luksusie w Niemczech, a polskie służby specjalne nie były w stanie ich porwać czy zlikwidować, ba nawet na poważnie nie zabrano się za ich legalną ekstradycję.

    Cały czas dajemy wypinając się każdemu, kto ma ochotę, a później jeszcze mu płacimy.

    Weźmy TYLKO JEDNĄ SPRAWĘ.
    W Traktacie Ryskim ZSRR zobowiązał się do zapłaty 30 milionów rubli w złocie i przekazania Polsce majątku ruchomego o wartości 29 milionów rubli.
    Zobowiązania nie zostały wykonane.
    Cóż prostszego, jak wyegzekwowanie tych umów, choćby najprostszej – 30 milionów rubli w złocie, oraz odsetek.
    NIKT z farbowanych rusofobów nawet się o tym nie zająknie, a sprawa jest prosta.
    Jest zapis traktatowy, podpisy, zobowiązanie.

    Żadnych realnych działań polskie rządy nie podejmują.
    Wydaje się, że wszystko robione jest jedynie na użytek oszołomienia Polaków w kraju, by załatwić sobie jeszcze poparcie społeczne i utrzymać się przy korycie.

    Czy Rosja zapłaci te 30 milionów w złocie???
    Chyba nie ma wyjścia, bo sprawa jest prawnie przesądzona a na dodatek psuje całą politykę wizerunkową Rosji.

    Nie żebym tu nastawał na Rosję, tylko pokazuję prostą i sprawdzalną sprawę w kontekście wiarygodności polskich rządzicieli.
    W przypadku Niemiec, Francji, czy Ukrainy mogą się tłumaczyć na różne głupie sposoby.
    W przypadku Rosji nie ma żadnych tłumaczeń i obnaża rzeczywistą jakość rządów w Polsce.

    A ile jest jeszcze takich spraw??
    Ile ton złota i bilionów dolarów odszkodowań lub zobowiązań są nam winne inne państwa???

    Niedawno okazało się, że Hiszpania wisi nam jakieś złoto pożyczone przez Bonę.
    I co – ano nic, zaraz chór szczekaczy zaczął uświadamiać, że man się nic nie należy.
    A z odsetkami za 500 lat byłoby tego chociaż na miesiąc 500+.

    Dlatego rzygać mi się chce jak czytam o dochodzeniu do prawdy.

    Przecież Niemców propagandowo możemy po prostu zniszczyć, tylko NIKT TEGO NIE ROBI, a jakieś chłopaki kupują tablicę, podczepiają do samochodu i jadą do Niemiec zatrzymywani przez tamtejszą policję.
    A gdzie autobus dziennikarzy i reporterów jadących za nimi (opłacanych ze ściąganego abonamentu np.), a gdzie jadący za nimi konsul, którego psim obowiązkiem jest stać przy nich w przypadku zatrzymania przez policję i żądać wyjaśnień takiego jej działania???

    Dlaczego 1000 takich samochodów nie jeździ po Europie sławiąc niemiecką (i brytyjską też) moralność, wiarołomność, rycerskość i zbrodniczość.

    Gdzie 20 filmów pełnometrażowych fabularnych o zbrodniach niemieckich i innych w Polsce, które przebijają Hollywood?

    Gdzie 100 powieści i książek dokumentalnych.
    Gdzie w końcu reportaże o chronieniu morderców przez niemiecki czy rosyjski wymiar sprawiedliwości???

    Bo całe to szczekanie, na Rosję, na Niemcy, nawet Ukrainę, jest tylko na użytek wewnętrzny, by pozostać przy korycie.

  10. anonim said

    ad.7 Panie Alexie niech się Pan nie krępuje…

  11. Zdziwiona said

    Czy nie jest logiczne, że obywatel sowiecki Berling, powinien mieć swój grób i swoje pomniki na terenie byłej Sowdepii?

  12. revers said

    Na razie skarzone jajka z Niemeic, Belgii, Uni dobrze sprzedaja sie w PL, zydomedia uspokajaja ze nic sie nie dzieje, na jajakach wykoanano areszt.

    Ile sprzedano wczesniej lub dopuszczono do obrotu jajek jako koszer produkt, to podlega tajmemnicy handlowej.

  13. Yagiel said

    Zgadzam się na publiczne wtajemniczenie mnie, panie AlexSailor – aż takie niezadowolenie łatwiej znieść grupowo…

  14. Boydar said

    Panie Alex i nie tylko.

    Odwoływanie się do wczoraj, oprócz kształtowania umysłu, zasadne jest tylko jeżeli daje gwarancję jutra. Żadne Pańskie propozycje nie spełniają tego kryterium. Mordowanie wrogów którzy już nic nie mogą, nie jest żadną korzyścią. Ch*uj im w dupę. Już tam gdzie trzeba wszystko na nich czeka. Jakąś wartość odszkodowania od żydoszkopów kiedyś wyciągniemy, jak nie w gotówce to w naturze. Ze spadkobierczynią CCCP czyli Rosją rozliczymy się inaczej. Rosja dobrze wie jak i na pewno stratni nie będziemy.

    Zajmijmy się swoim lokalnym podwórkiem, na którym sterty gów*na wołają o pomstę do nieba. Jak już będzie posprzątane, wiele spraw i rzeczy ułoży się same, można powiedzieć, że ot tak, na „pstryk”. Na razie Polacy formalnie i publicznie nie reprezentują ani Polski ani niczego sensownego. Tak jakby Ich/Nas wcale nie było. Jak wokół gospodarstwa nie ma ogrodzenia ani kłódki, w dodatku gospodarz jakby nieobecny, to różne takie sobie pozwalają, zwyczajna rzecz. Można wprawdzie teren zaminować, ale gwarancji co skutków nikt nie da.

  15. Pinxit said

    W Polsce nic sie nie da zrobic dopoki tkwi gleboko zakorzeniony „model antyrosyjskieo patriotyzmu”.
    Przeciez my wlasnej historii nie sznujemy.

    Zastanawia tez kudlata logika: jesli Federacja Rosyjska jest „prawnym nastepca'” ZSRR to moze sobie zazyczyc zwrou kosztow wojennych od III Rzeczpospolitej..
    Z kolei III Rzeczpospolita moze jest „prawnym nastepca” PRL-u a obecne Niemcy ‚prawnym nastepca Rzeszy – to jak wyglada sprawa odszkodowan dla Izraela, ktory w ogole nie istnial do 1948 roku?.
    Stany Zjednoczone sa tym samym panstwem juz od ponad 240 lat. Czy mozna domagac sie od nich odszkodowania za zniszczenie Jugoslawii a obecnie niszczenie Polski, polskiej gospodarki i Ukrainy?

  16. Yah said

    Ad 13

    Panie Boydar, ale od każdej k..wy, każdego alfonsa i każdego złodzieja usłyszy Pan, że on przecież tylko ….. chce żyć.Reszta tez chce ….. żyć jak wyżej wymienieni, bo już pracować to nie bardzo. Widzi Pan jakieś rozwiązanie ? Ja nie. Działalność dydaktyczno-uświadamiająca trafia do 5-7% społeczeństwa. Reszta chce być jak wymienieni na wstępie.

    Odwoływanie do wczoraj ma sens tylko wtedy, gdy publika chce się uczyć na błędach z przeszłości. Chce znać błędy, poznać przyczyny i w przyszłości unikać. Ale publika nie chce, nie chce i już.

    Wg publiki np. ciała katastrofy lotniczej powinny przetrwać w całości i już. Cytowanie np. tego :

    .http://www.zw.com.pl/artykul/210326_Niewiele_brakowalo__by_udalo_im_sie_wyladowac.html

    do nich nie trafia. Jak to nie trafia, to czy cokolwiek trafi ?

    Na co Pan myśli pójdą wyciągnięte odszkodowania ? Dla jakiegoś dobra ? Nikt juz nie rozróżnia dobra od zła …..

  17. Yah said

    Ad 14

    Panie Pinxit nie ma żadnego „„modelu antyrosyjskieo patriotyzmu”. To antyrosyjski bełkot zasłyszany w mediach, który powtarzający biorą za dowód swojego patriotyzmu. A patriotyzmu nie ma , bo jak ma być skoro mamy obywateli Polski, a nie mamy Polaków. Mamy grupe skupiona wokól robienia interesów, a nie wokół Polski.

  18. Czesiek said

    Wystarczyłoby wygonić z Polski całe żydostwo, a każdy Polak stałby się bogaczem.

  19. AlexSailor said

    ad 11 @Zdziwiona

    Proszę Pani.
    Tak na prawdę, to właśnie Berling okazał się dobrym politykiem i wykonał dobrą robotę dla Polski.
    Czy pracował dla polskiego wywiadu, czy realizował zadanie zlecone, czy to jego własna inwencja, czy też może
    był prowadzony przez NKWD, to już nie jest pierwszorzędna sprawa.

    On zagrał dobrze i korzystnie dla Polski.
    Gdyby tak zrobił Anders, nasza klęska w II WŚ byłaby dożo mniejsza – gdyby nie Berling, jeszcze większa.

    Stalin jak chciał, to by i tak jakieś polskie wojsko sobie zrobił, i na pewno bardziej odpolszczone i nasycone Radzianami.
    To wojska związane z Berlingiem stanowiły jedyną poważną siłę zbrojną w Polsce i wyzwalały kraj częściowo chroniąc go też przed czerwonoarmiejcami.
    Siła zbrojna AK pod względem wartości bojowej, a więc i znaczenia politycznego, nie mogła się porównywać nawet z I i II Armią WP, Ludowego Wojska Polskiego, ale jednak polskiego.

    To Berling przeprawił kilaka tysięcy żołnierzy na pomoc walczącej Warszawie, za co odwołano go z linii frontu.

    Proszę zauważyć, że Rząd Lubelski, z którym związane było LWP, był tak samo zależy od ZSRR, jak Rząd Londyński od Anglii.
    Dużo czasu zajęło mi, zanim to zrozumiałem.

    Myślę też, że ta pierwsza zależność była mniej groźna dla Polski, gdyż była jawną i oczywistą, zaś ta druga była subtelna i zakamuflowana.
    Ba, nawet główni dowódcy PSZ na zachodzie nie widzieli tej zależności, a powinni.
    Chlubnym wyjątkiem jest gen. Sosabowski, który przejrzał i odmówił poprowadzenia na rzeź polskich spadochroniarzy, którzy od początku, za polskie pieniądze, szkoleni byli i przygotowywani do zrzutów w Polsce.
    I co z nim zrobiono???
    Ano zgnojono, tyle że nie wsadzono do łagru lub na Łubiankę.
    Aczkolwiek były próby postawienia go przed sądem a niezależnie przypisano mu absurdalną winę za klęskę operacji.

    Innym, który przejrzał, był gen, Sikorski.
    Zamordowany w radzieckim stylu z najbliższą córką i przyjaciółmi.
    Ale dyskretnie.
    Być może przejrzał po dostarczeniu informacji od polskiego wywiadu na temat mordów katyńskich – nie wiem.

    Ciekawe, gdyby Polacy z Rządu Londyńskiego i PSZ zaczęli się gremialnie stawiać Angolom, czy ta subtelność dalej
    byłaby utrzymana.

    Dlatego osądzać Berlinga trzeba ostrożnie.

  20. AlexSailor said

    @Marucha, @Yagiel

    Przepraszam, że rozbudziłem niefortunnie ciekawość nie mogąc jej zaspokoić.
    Kilka lat temu oznajmiono mi, że jeszcze nie czas, by publicznie mówić o efektach prac
    polskich naukowców, co do przedmiotowej sprawy.
    I chyba racja, bo musi dojrzeć, tak jak o Powstaniu jeszcze 10 lat temu mało kto odważyłby się pisać jak dziś.
    A gdyby napisał, to tym bardziej nie zostałoby przyjęte do wiadomości.
    Napisałem, bo chciałem zasygnalizować, że jest jeszcze gorzej i głupiej (prawdopodobnie) niż funkcjonuje w przestrzeni świadomości społecznej.

    @Marucha

    Może najpierw Panu, a poza tym są na forum, którzy sprawę znają i nawet nie sygnalizują.
    Więc może w naiwności wyrywam się przed szereg.

  21. anonim said

    Heh w kwestii tego gremialnego się stawiania Angolom można na to spojrzeć tak że tym i owym zostało pewnie wytłumaczone że jeśli im się „nie podoba” to „wrócą do domu” i nikt nie będzie ich pytał o zdanie.
    Co do Sikorskiego to „stawiam” na Angoli…zwyczajnie było za wcześnie by „rozprawić się z nim” jak z Sosabowskim no i był „ciut większego formatu”.
    Zwyczajna niesubordynacja i wyjęcie PSZ z wysiłku wojennego na rzecz tylko Angolii przecież popsuło by szyki Albionowi…musiał zginąć.

    ps. Panie Aleksie może jakaś wskazówka co by dalej samemu poszukać?
    Nieistniejące KL Warschau?

  22. AlexSailor said

    ad 22 @Anonim

    .http://www.polskatimes.pl/artykul/4683638,syn-stauffenberga-dobrze-ze-zamach-na-hitlera-sie-nie-udal-wazna-byla-calkowita-kleska-nazistow,id,t.html

    Nie mam pojęcia co do KL Warschau.
    Po 50 latach okazało się, że podobno istniał i zamordowano tam 200 tys. Warszawiaków.
    Nie wiem, żadne raporty konspiracyjnego wywiadu, a także wywiadu II RP nic o tym nie wspominały.
    Żaden Pilecki nie dał się tam zamknąć.
    A jednak, albo w Powstaniu zginęło 500-600 tys. albo było KL Warschau i ofiary Powstania możemy liczyć na 300-400 tys.
    Ale to inna sprawa.
    Pisząc w Powstaniu mam na myśli zamordowanych na miejscu, w czasie ewakuacji, w obozach przejściowych, obozach śmierci, itp.
    Zamordowanych także głodem i warunkami bytowymi bezpośrednio na skutek Powstania.

    Niemniej wielu rzeczy nie wiemy i się nie dowiemy pewnie.

  23. Yagiel said

    AlexSailor: „osądzać Berlinga trzeba ostrożnie” – jasne ,w ogóle osądzać trzeba ostrożnie, zwłaszcza na podst danych, prawdy… A pan odsuwa w mgłę przyszłości swe objaśnienia?
    Kiedyś Mrożek napisał opowiadanie – realia PRL – w którym ktoś robi karierę frazą „A ja coś wiem…”. Po co panu taka kariera? Na gorszej jeszcze głupocie Polaków? Którą oświetlają osiągnięciach naukowców polskich, tzn. historyków II wśw.?
    A jesli już w XIVw. był ten problem dawnym problemem, to kiedy zaczęto czekać na „lepsze czasy” do ujawnienia?

    To może, dla odmiany, wie pan coś więcej o dokumentach złożonych przez Niemców pod nos Armii Czerwonej w pałacu w Radomierzycach? Dookoła którego można pływać.

  24. Boydar said

    Panie Yah

    Tak trochę obok. Idę albo jadę przez tą naszą Polskę, patrzę, i tak sobie myślę. Nie ma się co dziwić, że taki smak unych naszedł; nieprzeciętnie piękne miejsce na ziemi ten mój kraj. I jak ja mam to qurwa przywrócić do stanu normalności, ludzką siłą nie da rady. I mijam przydrożną kapliczkę albo krzyż, a jest ich naprawdę dużo, a w każdej recepta na ten mój ból, drukowanymi, nie po lekarsku. I powiem Panu, że już się przestałem martwić, niech tam zmarli płaczą.

  25. Yagiel said

    Sprawę Radomierzyce opisywano wielokrotnie, we WPROST z 2006r. w powiązaniu z powstaniem warszawskim. Cyt.:

    „Z Jaroszewiczem byli m.in. Tadeusz Steć i ppłk Jerzy Fonkowicz, podczas wojny szef specjalnej grupy bojowej przy Sztabie Głównym Armii Ludowej i jednocześnie oficer Oddziału II Informacyjnego tej formacji. Był on także agentem sowieckiego wywiadu. Zasłużył się Sowietom akcją na lokal archiwum Armii Krajowej w Warszawie [luty’44], kiedy to zdobyto materiały dotyczące przedwojennych komunistów. Przejęto wtedy również materiały dotyczące Armii Krajowej i przekazano je gestapo, co spowodowało później falę aresztowań żołnierzy AK. W 1945 r. płk Fonkowicz był szefem Oddziału III Zarządu Informacji LWP. ”

    Zatem współpraca Sowietów z gestapo/III Rzeszą trwała, na szkodę AK/Londynu; aresztowania + dokumenty z lutego’44 dały gestapo znaczący wgląd w sytuację i plany AK, także dotyczące powstania… Jak w tej sytuacji dowództwo AK mogło uważać plany akcji „Burza” i powstania za nieznane Niemcom i Sowietom? NIjak. W dodatku delegat z Londynu miał hamować zapędy powstańcze, a on je podniecał! Zatem
    wybuch wtedy-i-takiego powstania należy uznać za wspólna akcję tercetu Hitler-Stalin-Churchill, wykonaną rękami użytecznych Polaków na szkodę polaków naiwnych.
    A atrox-szczegóły masakrowania Warszawiaków to dodatkowy zysk polityczny, procentujący w przyszłości…

    Fonkowicz łączy archiwum AK/powstanie warszawskie z archiwum Schelenberg’a w Radomierzycach, na trasie pochodu ACz w taki sposób, że można pomyśleć o wymianie usług, jakże owocnej…
    Profesjonaliści wszystkich krajów łączą się. Co napawa mnie spokojem.

  26. Duce said

    Ad. 9 (AlexSailor)

    Podpisuję się obiema rękami pod Pana wpisem. Zadał Pan – według mnie – bardzo ważne i zasadne pytania. Mnie również krew zalewa od corocznego bezproduktywnego „przypominania prawdy”.

  27. A od Berlinga said

    Ad 11 @Zdziwiona

    A od Berlinga to dwa **uje w bok… Wspomnienia poczytać w wolnej chwili…

  28. Yagiel said

    ad Duce/26./AlexSailor/9.
    „Dlatego rzygać mi się chce jak czytam o dochodzeniu do prawdy.” + „Bo całe to szczekanie, na Rosję, na Niemcy, nawet Ukrainę, jest tylko na użytek wewnętrzny, by pozostać przy korycie.”
    Dochodzenie do prawdy myli pan chyba z polityką, która jest zaprzeczeniem prawdy.
    Zatem być może ma pan rację, przecząc jej zarazem. Ci, którzy wg pana szczekają na… to są politycy-zgrywusy, podobnie jak dowódcami powstania byli zgrywusy.

    Co ważniejsze, jak myślę, młodzi odbudowcy Polski nie oglądali się na odszkodowania czy przeprosiny ,tylko zapierdzielali i odbudowywali – z jakim pięknym skutkiem!
    A tu zawsze jakieś skur…syny/córki podgadują, że nie jest, nie było idealnie, że to, że siamto – jedni pracowali, a drudzy marudzili, nie pracując, tylko obżerając się owocami pracy „milionów rąk”. I to jest część prawdy, której warto dochodzić: że narzekacze i szczekacze powojenni są po tej samej stronie co dowódcy powstania-samozagłady oraz po tej samej co manipulanci Polską przed w i po wojnie do dziś.

    Dochodzenie do prawdy jest formą wznoszenia się ponad politykę szczekaczy – jest szacunkiem dla zwykłych ludzi, nie tyle „suwerena” w gębach szczekaczy, ile ludu patriotycznego, który miał swe państwo: Polską RzeczPospolitą Ludową. Miał, bo na swoim poziomie miał, utożsamiał się – co teraz próbuje się zohydzić w ramach Pieprzenie i Skurwielstwo.
    Jestem więc dumny z moich rodziców, z ich trudu i naiwności – dumny z milionów prostych ludzi, Polaków, którzy odbudowali Polskę na podstawowym poziomie, by nie powiedzieć, że bazę odbudowali. Pogardzam tymi od nadbudowy – rzygać mi się chce na nich – którzy mało że nie dali żadnej rzetelnej nadbudowy, to jeszcze tak spieprzyli bazę.
    I jeszcze namawiają do ofiarnego rozlewania krwi w wojnie – o co? O jaką, qrwa, nadbudowę? Żadną! Bzdurę jakąś globalnych, jak o sobie myślą, nad-ludzi.
    Uczciwi Polacy mamy swoja Polskę – żadne qrwy polityczne nie zabiorą jej nam, nie zohydzą.
    Osrywajcie i szlachtujcie się sami wzajemnie. Qrewski 1% bez ziemi pod nogami, bez prawdy…

  29. Carlos said

    Berling to porzadny chlop byl. Zdziwiona?

Sorry, the comment form is closed at this time.