Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Bitwa Warszawska bez udziału żołnierzy pochodzenia żydowskiego – zapobiegliwość gen. Sosnkowskiego ocaliła Polaków przed klęską?

Posted by Marucha w dniu 2017-08-17 (czwartek)

16 sierpnia 1920 r. w kluczowym momencie wojny polsko-bolszewickiej minister spraw wojskowych gen. Kazimierz Sosnkowski zdecydował o internowaniu tysięcy oficerów i żołnierzy pochodzenia żydowskiego w obozie w Jabłonnej.

Środowiska żydowskie ubolewają, że żołnierze pochodzenia żydowskiego nie mogli obserwować rodzącej się niepodległości Polski. Ale, czy gen. Sosnkowski mógł postąpić inaczej?

Kiedy wojska bolszewickie podchodziły do Warszawy gen. Kazimierz Sosnkowski, obawiając się, iż żołnierze żydowskiego pochodzenia przejdą na stronę wroga wydał taki rozkaz:

„Ministerstwo Spraw Wojskowych — Oddział I Sztabu Licz. 13679 mob. Usunięcie żydów z D.O. Gen. Warszawy i formacji podległych wprost M. S. Wojsk. W związku z mnożącymi się ciągle wypadkami, świadczącymi o szkodliwej działalności elementu żydowskiego, zarządza M. S. Wojsk, co następuje: 1. Dla D. O. Gen. Warszawa. 2. Dla wszystkich Oddziałów szt. M. S. Wojsk, i Dep. M.S.W. z poszczególnymi, w drodze tych Oddz. szt. i Dow. wprost M. S. Wojsk., podlegającymi formacjami, zakładami, instytucjami itd. ad 1. D. O. Gen. Warszawa usunie ze wszystkich mu podległych formacji, stacjonowanych w Warszawie, Modlinie, Jabłonnie i Zegrzu, żydów szeregowych, pozostawiając w tych formacjach tylko 5% tego żywiołu. D. O. Gen. Warszawa wyznaczy punkt zborny, dla tych wyeliminowanych żydów, tworząc z takowych po wydzieleniu rzemieślników, oddziały robotnicze. Oddziały te powinny być formowane na sposób kompanii robotniczych o maksymalnej sile 250 szeregowych na kompanię. Na każdą taką kompanię robotniczą wyznaczy:; D.O. Gen. Warszawa 1 oficera, 5 podoficerów, 10 szeregowych wyznań chrześcijańskich. W razie zapotrzebowania oficerów niezdolnych do służby frontowej zwróci się D. O. Gen. Warszawa z zapotrzebowaniem takowych do Oddz. I Sztabu M. S. Wojsk. Po sformowaniu wymienionych kompanii robotniczych, wyda M. S. Wojsk, dalsze zarządzenia, co do numeracji i gdzie wymienione kompanie zużytkowane zostaną. Przeprowadzenie tego rozkazu należy niezwłocznie wykonać, licząc się z obecną sytuacją. O wycofaniu z formacji żydów zamelduje D. O. Gen. Warszawa do M. S. Wojsk. Oddz. I Sztabu do dnia 12. VIII. 1920 r. ad 2. Wszystkie oddziały szt. M. S. Wojsk., jak również i Departamenty usuną do 5% z podległych im (wprost M. S. Wojsk.) formacji, zakładów, instytucji itd. szeregowych żydów, oddając takowych do dyspozycji D. O. Gen. Warszawa, które ich wcieli do tworzących się robotniczych komp. Zaznacza się przy tym, że w samych biurach i kancelariach poszczególnych oddz. szt. i Departamentów, należy wszystkich żydów szeregowych usunąć. Zatrzymanie żydów w biurach lub innych instytucjach pod pretekstem, że takowi są niezbędni lub politycznie pewni, tym samym zakazuje się. Wyeliminowanie żydów i oddanie takowych do dyspozycji D. O. Gen. Warszawa winno być bezwarunkowo z dniem 12. VIII. 1920 r. skończone. Wykonanie tego rozkazu zamelduje D. O. K. Gen. Warszawa Oddziałowi I Dep. M. S. Wojsk., zawiadamiając o wykonaniu Oddz. X. Sztabu M. S. Wojsk. Otrzymują: Woj. Gub. Warszawy, D.O. Gen. Warszawa, Biuro Prezydialne, Kancelaria Wiceministra, Wszystkie Oddz. Sztabu M. S. Wojsk., Wszystkie Dep. M. S. Wojsk., Dep. dla spraw Morskich, Dow. m. Warszawy, N. Dow. W. P. Prich Płk. Szt. Gen. Szef Oddziału I.”

Lata doświadczeń współegzystowania ludności polskiej i żydowskiej nie mogły pozostać w niepamięci, w szczególności zaś sposób, w jaki Żydzi, współpracujący z zaborcami, traktowali Polaków w okresie zaborów.

Pamięć o tym, jak w 1772 r. Żydzi przyjaźnie witali zaborców oraz jak walczyli o stworzenie Judeopolonii w okresie wyłaniania się niepodległej Polski po I wojnie światowej była w świadomości dowódców wojskowych wciąż żywa. Znane też były inklinacje ludności żydowskiej do bolszewizmu. Nic zatem dziwnego, że w kluczowym dla losów bitwy momencie dowództwo Wojska Polskiego chciało mieć pod komendą jedynie pewnych ludzi.

O tym, jak trafna okazała się ocena sytuacji dokonana przez gen. Kazimierza Sosnkowskiego, świadczą późniejsze komunikaty Naczelnego Dowództwa:

„Komunikat z dnia 18 kwietnia 1919 r. Front litewsko-białoruski: Wczorajsze walki o Lidę były uporczywe. Nieprzyjaciel zgromadził wielkie siły, starannie przygotował się do obrony i umocnił ważniejsze obiekty. Piechota nasza musiała kilkakrotnie łamać bagnetem opór wroga, zwłaszcza suwalski pułk piechoty, który wśród ciężkich walk ulicznych, biorąc dom za domem, oczyszczał miasto od nieprzyjaciela. Miejscowa ludność żydowska wspomagała bolszewików, strzelając do naszych żołnierzy”.

Dodać tu należy, że kiedy wymieniony 41 pp. opuścił ze względów taktycznych czasowo Lidę, to Żydzi z okien i z dachów strzelali do polskich żołnierzy, oblewali ich wrzątkiem i rzucali kamieniami. Dokonywali też na polskich żołnierzach masakr.

Już 19 sierpnia 1920 r „w Siedlcach wzięto do niewoli ochotniczy oddział żydowski, rekrutujący się z miejscowych żydów komunistów”. Z kolei komunikat z dnia 21 sierpnia 1920 r. brzmiał:

„Front środkowy… W walkach pod Dubienką, gdzie odrzuciliśmy nieprzyjaciela za Bug, odznaczył się porucznik Danielak z 11 pp., który samorzutnie, nie czekając na nadejście swej kompanii, z 8 żołnierzami zaatakował linię nieprzyjacielską, biorąc 20 jeńców do niewoli. Stwierdzono w tym okręgu, że walczy po stronie bolszewickiej oddział ochotniczy z Włodawy”.

Na podstawie tych komunikatów widać wyraźnie, że Polacy nie tylko, że musieli uporać się z bolszewicką nawałą, ale również z wrogiem wewnętrznym, komunizującymi środowiskami żydowskimi. Z Żydami przyszło Polakom walczyć również w Białymstoku.

Komunikat z 24 sierpnia 1920 r. stwierdza: „Front północny… Przy zdobyciu Łomży wzięto 2.000 jeńców, 9 dział, 22 karabiny maszynowe i bardzo duży materiał wojenny.

Po zajęciu przez 1-szą dywizję Legionów w dniu 22 bm. rano Białegostoku trwały w samym mieście jeszcze przez 20 godzin zaciekłe walki uliczne z przybyłą na pomoc z Grodna 55-ą dywizją sowiecką i miejscową ludnością żydowską, która wydatnie zasilała szeregi bolszewickie”.

Żydzi spiskowali z bolszewikami na długo przed Bitwą Warszawską

Raport Dowódcy 5p. Ułanów do Szefa Sztabu Generalnego nie pozostawia złudzeń:

„Dnia 21 czerwca 1920 na odcinku IV Batalionu 106 pp. na Słuczy 3 żołnierze, żydzi przyłapani zostali na rozmowie z bolszewikami, którzy proponowali zdradzić nas i wspólnie przełamać front. Batalion ten miał w swym składzie 130 żołnierzy żydów. Dwóch żydów z wyroku Sądu Doraźnego, zostało rozstrzelanych, trzeci ułaskawiony”. „Dnia 26 czerwca również silnie zażydzony I Batalion 106 pp. bronił przyczółka mostowego w Hulsku. Trzykrotnie odważni semici uciekali z okopów i trzykrotnie ułani 5 pułku zapędzali ich płazem szabli na miejsce. W trakcie tego żyd, sierżant 106 pp. zabił dwoma kulami wachmistrza 3 szwadronu Pilcha, który zapędzał go na miejsce. Wynikiem tego boju było nowe przełamanie naszego frontu (na Słuczy i Horyni). Dnia 3 sierpnia 1920 r. Budionnyj skoncentrował się naprzeciwko Ostroga, bronionego przez oddziały 106 pp., do którego powróciła tymczasem większość żydów — dezerterów. Dnia czwartego o świcie garnizon Ostroga bez strzału, nie napierany przez bolszewików, panicznie wycofał się z miasta. Bolszewicy mimo trudnej przeprawy, przeszli Horyń i wyruszyli na Zdołbunowo”. „Z faktów przytoczonych wypływa, że przepełniony żydami 106 pp. służył ulubionym punktem ataku dla Budionnego i dwukrotnie odegrał fatalną rolę bezpośredniej przyczyny przełamania naszego frontu (na Słuczy i Horyni). Dane powyższe są w Armii naszej powszechnie znane i szeroko omawiane wśród żołnierzy. Oburzenie ich jest tak wielkie, że dalsze pozostawienie żydów w składzie Armii jest wykluczone. Nasuwa się konieczność niezwłocznego wydzielenia ich z pułków na froncie, inaczej mogą zajść krwawe ekscesy. Wartość bojowa na takim odżydzeniu może tylko zyskać”.

Ministerstwo Spraw Wojskowych nie miało zatem wyjścia. Od tego zależał los bitwy, a za nią całej Rzeczpospolitej i Europy. Żydzi pogodzić się z nią nie mogli. Rozdmuchano ją do rangi ogólnoświatowego skandalu, natomiast sam obóz w Jabłonnie przedstawiano jako rodzaj „obozu koncentracyjnego, w którym miano rzekomo znęcać się nad Żydami.

Nie jest wykluczone, że decyzja gen. Kazimierza Sosnkowskiego walnie przyczyniła się do zwycięstwa Polaków w wojnie z bolszewikami. Nietrudno bowiem byłoby sobie wyobrazić, co by się stało, gdyby w newralgicznym momencie bitwy Żydzi przeszli na bolszewicką stronę.

Anna Wiejak
http://prawy.pl

Komentarzy 20 to “Bitwa Warszawska bez udziału żołnierzy pochodzenia żydowskiego – zapobiegliwość gen. Sosnkowskiego ocaliła Polaków przed klęską?”

  1. anonim said

    Nawet człowiek o tak otwartym umyśle nic nie zdziała gdy wobec niego same rzydy.
    A może to tylko dlatego że jako Naczelny Wódz Wojska Polskiego na Zachodzie tak naprawdę żadnej władzy nie miał bo wszystko działo się i tak jak sam sobie tego nie życzył (Burza, ujawnianie się, PW)
    Tylko czemu go nie zabito…taka swoista powolna zemsta poprzez obserwację niszczenia tego co chciało się ocalić?

  2. Dziadzius said

    „Dnia 26 czerwca również silnie zażydzony I Batalion 106 pp. bronił przyczółka mostowego w Hulsku. Trzykrotnie odważni semici uciekali z okopów i trzykrotnie ułani 5 pułku zapędzali ich płazem szabli na miejsce. W trakcie tego żyd, sierżant 106 pp. zabił dwoma kulami wachmistrza 3 szwadronu Pilcha, który zapędzał go na miejsce. Wynikiem tego boju było nowe przełamanie naszego frontu (na Słuczy i Horyni). Dnia 3 sierpnia 1920 r. Budionnyj skoncentrował się naprzeciwko Ostroga, bronionego przez oddziały 106 pp— „”
    Pomyslcie czy taki opis bylby wydrukowany w jakiejkolwiek gazecie w Ameryce??
    To powinno byc nasza wskazowka gdzie szukac wroga i jak sie z nim obchodzic !!

  3. skowronek said

    Wysłali na zwiad szeregowego Joska Łabądzia. Wrócił i powiada, jest most. Przejada samochody, ciężarówki, a nawet czołgi, ale piechota nie przejdzie. Dlaczego nie przejdzie? A żeby pan sierżant widział jaki wielki pies na tym moście siedzi.

  4. Siekiera_Motyka said

    General Grant w USA w 1862 wiedział z kim ma do czynienia,

    „Rozporządzenie nr 11 było nakazem generała Ulyssesa S. Grant w dniu 17 grudnia 1862 r., Podczas amerykańskiej wojny domowej. Nakazał wydalenie wszystkich Żydów w jego okręgu wojskowego, obejmujących obszary Tennessee, Mississippi i Kentucky. Postanowienie to zostało wydane w ramach kampanii Unijnej przeciwko czarnemu rynku bawełna południowa którą handlowali ,myślał Grant, „głównie przez Żydów i innych bezrobotnych przedsiębiorców”. [1]”

  5. Bronisław said

    Pani Anna Wiejak kończy swój artykuł celną puentą: „Nie jest wykluczone, że decyzja gen. Kazimierza Sosnkowskiego walnie przyczyniła się do zwycięstwa Polaków w wojnie z bolszewikami. Nietrudno bowiem byłoby sobie wyobrazić, co by się stało, gdyby w newralgicznym momencie bitwy Żydzi przeszli na bolszewicką stronę.”!!!

    Wzorem powyższego, należy obecnie wyczyścić Państwo Polskie z elementu żydowskiego, co wydaje się koniecznym warunkiem
    odzyskania przez Nasze Polskie Królestwo Suwerenności i Niepodległości. Żywię wielką Nadzieję oraz głęboko i niewzruszenie w to wierzę, że niedługo nastąpi – dzięki Panu Bogu – Błogosławiony Czas, w którym będziemy się cieszyć pełną Wolnością!!!

    Pani Redaktor życzę dalszych udanych artykułów i serdecznie pozdrawiam!

    Króluj Nam Chryste!!!

  6. Kevin MacDonald w KULTURA KRYTYKI opisał : ŻYDOWSKĄ EWOLUCYJNIE UKSZTAŁTOWANĄ STRATEGIĘ GRUPOWĄ.Jednym z narzędzi okazuje się być KULT HOLOCAUSTU mający na celu ograniczanie ocen krytycznych żydowskiego etnocentryzmu.
    Michael Jones opisał WPŁYW REWOLUCJONIZMU ŻYDOWSKIEGO NA HISTORIĘ ŚWIATA.

  7. POL said

    „Wzorem powyższego, należy obecnie wyczyścić Państwo Polskie z elementu żydowskiego, co wydaje się koniecznym warunkiem
    odzyskania przez Nasze Polskie Królestwo Suwerenności i Niepodległości.„

    Gdyby to było takie proste byłoby to wyczyszczone na zaraniu pierwszej cywilizacji. Niestety maja oni ogromne poparcie złego. Oni są jego potomstwem na ziemi. Mając takie poparcie jasnym się staje ich ciemna i magiczna moc, mimo ich tragicznej roli poprzez historie ludzkości.

    Resztę edytowana po żydowsku Biblia objaśnia, słowo żyd czytać należy Polak Słowianin… A tych 12 plemion to 12 wielkich białych narodów chrześcijańskich, które są przez wybranych zawzięcie niszczone.

    Aktualnie zaledwie przypisy Biblijne ten stan rzeczy dokładnie objaśniają, stad w czasach końca nie mogą być uznane za kościelny kanon.

  8. revers said

    No jak hendle w polskich udurach mogli walczyc przeciwko swoim rewolucjonistom z czolowki, w tym 80% czeki, tj. Dzierzynski, Trocki i wielu innych kaganowiczow.

  9. Czesiek said

    Dlatego i dzisiaj, gdyby zebrało się parę tysięcy zdrowego i silnego polskiego chłopa, można byłoby wykopać z Polski żydowskie bydlęta raz na zawsze.

  10. Moher49 said

    @5,
    Panie Bronisławie, święte słowa, Wzorem gen Sosnkowskiego, należy obecnie wyczyścić Państwo Polskie z elementu żydowskiego. Tylko, że nasze kadry zostały wybite w powstaniach i kazamatach UB. Polacy z pierwszej Solidarności zostali zmuszeni do emigracji. Liczę jeszcze na Młodzież Wszechpolską, ale kiedy oni dorosną ?.

  11. Czesiek said

    Ad. 9.

    Oczyszczenia Państwa Polskiego z żydostwa to podstawowy warunek ozdrowienia i odzyskania pełnej niepodległości. Dopóki żyd będzie siedział w Polsce, będziemy:

    – okradani,
    – szczuci na siebie wzajemnie,
    – mordowani przez żydowskich lekarzy,
    – oszukiwani,
    – wkręcani do wszelkich konfliktów międzynarodowych,
    – wykorzystywani do mordowania innych narodów,
    – pozbawiani majątków, mieszkań, pracy i jakiejkolwiek przyszłości;

  12. Moher49 said

    @10,
    Wszystko prawda, tylko jak się bronić?. Do władzy pchają się krzykacze, wyszkoleni i finansowani przez dywersyjne, zagraniczne ośrodki i fundacje, które się bezkarnie w Polsce panoszą. Policja, ABW i in. wszystko widzą, ale nic nie robią aby to ukrócić bo źródła zła są na szczytach władzy. Te służby są za krótkie, aby coś zmienić Polacy, którzy startują za własne pieniądze mają małe szanse zdobycia i utrzymania władzy. Ludzie, którzy zło widzą, głośno je wskazują i chcą coś zmienić są zaszczuwani, mordowani. W podobnej sytuacji jest wiele narodów. Tylko cud może coś zmienić. Rewolucji w Polsce nigdy nie było i chyba nie będzie.

  13. Boydar said

    „… tylko jak się bronić? …”

    Panie Moher, z całym szacunkiem i zrozumieniem, ale takie stawianie sprawy jest zobrazowaniem całego naszego dotychczasowego myślenia, topiącego zresztą Polskę i Polaków coraz głębiej w bagnie. Jak to jak, najlepiej zorganizować powstanie; listopadowe, styczniowe, warszawskie. Byle nie śląskie.

    A teraz na serio, dokładnie tak jak próbują to robić Rosjanie. Nic na siłę, spokojnie. Samemu przeżyć przynajmniej do jutra a wrogom pozwolić wyrżnąć się wzajemnie. Bo dzięki Bogu wróg nie jest jeden a nas nawet nie uważa za przeciwnika. Czyli karta jest. Mamy tylko wychować po bożemu własne dzieci. My jako my, oprócz tego to już nic.

  14. RomanK said

    Dzieki panie Marku za przypomnienie:

    Dziwnym trafem władze Rzeczpospolitej niechętnie wspominają dziś rocznicę rzadko spotykanej w historii Polski rzezi, jakiej dokonała Policja Państwowa na najwierniejszych polskich synach, którzy 80 lat temu podnieśli się przeciwko polityce głodzenia chłopów przez sanacyjny rząd. Stanęli wspólnie przeciwko dyktaturze, na którą tak uwielbiają się dziś powoływać politycy różnych opcji, z naciskiem na Prawo i Sprawiedliwość.

    A rocznica ta jest o tyle znamienna, że w wojnie polsko-bolszewickiej (której zwycięską rocznicę obchodziliśmy) to właśnie warstwa chłopska (wówczas około 70% narodu) poniosła największą ofiarę za odrodzoną Ojczyznę. Ta jednak odpłaciła im się prześladowaniami, biedą, głodem, a czasem nawet zabijaniem – tylko dlatego, że mieli czelność zażądać prawa do życia.

    Dziś, kiedy odwołań do II RP jest bez końca – warto przypominać o tym, jak okrutnie traktowano chłopów i robotników tamtym państwie. Zwłaszcza za czasów dyktatury kliki Piłsudskiego i jego następców, którzy już dwa lata po Wielkim Strajku Chłopskim uciekali przez Zaleszczyki na emigrację, zostawiając naród na pastwę losu wyniszczającej okupacji.

    Pozdrawiam

    M

    Tak ma pan racje.
    Zawsze w historii tym tak biednym i najwierniejszym, najofiarniejszym i najliczniejszym odplacano……
    tak haniebnie i podle!
    Czesc Pamieci bezimiennym , zapomnianym Bohatermo…!!!!!
    Wieczna Hanba wytapetowanym orderami Zdrajcom!

  15. MatkaPolka said

    PREZYDENT I PREZYDENTKA – . st. WARSZAWY

    Sokrates Starynkiewicz i Hajka Gronkiewicz- Waltz

    http://patriota-tarkowski.blogspot.ca/2017/08/prezydent-i-prezydentka.html

    Pragnę uświadomić, że najwspanialszym prezydentem Warszawy był wróg – Rosjanin, Sokrates Starynkiewicz.
    Sokrates Starynkiewicz, jako Słowianin i rosyjski szlachcic, miał ogromne poczucie obowiązku i potrzebę wykazania się dobrem i sumiennością podczas pełnienia obowiązków. Streszczając, w ciągu 17 lat pełnienia urzędu od 1875 do 1892 r. z Warszawy, prowincjonalnego miasta Europy, zrobił wspaniałą metropolię, nazywaną już za jego prezydentury Paryżem Północy.
    Wbudowal kanalizacje i wodociągi, oświetlił miasto, był prekursorem komunikacji miejskiej i wiecej

    Sokrates Starynkiewicz, Rosjanin, więc wróg straszliwy, stale pomagał biednym warszawiakom

    Według chazarskiej propagandy, a właściwie odgórnie lansowanej i wmuszanej w Polaków lucyferycznej „prawdy”, największymi przyjaciółmi Narodu Polskiego, są żydzi. Natomiast według tej samej plugawej propagandy, największymi wrogami wielkiego Narodu Słowiańskiego jakim jesteśmy, są inni Wielcy Słowianie – Rosjanie. Spójrzmy nie na zawsze kłamliwą żydowską gadkę, tylko na fakty.

    Kiedy zapytać przeciętnego „warszawiaka”, kto był najwybitniejszym, najlepszym prezydentem Warszawy, to rozdziawi gębę i może wymieni jakiegoś rokowego wyjca, bo wiedzieć nie będzie. Trafiając z takim pytaniem na Chazara, to ten bez zająknięcia odpowie, że Hajka. Prawdziwy warszawiak starej daty powie, że najwspanialszym prezydentem był Stefan Starzyński.

    Fakt, że Starzyński był Wielkim Polakiem i Prezydentem. Ale zasłynął głównie z tego, że nie nawiał we wrześniu jak cała banda piłsudczyków, ale podjął się obrony stolicy przed Niemcami. Nie przed jakimiś tam nazistami, tylko przed niemieckimi zbrodniarzami. Wcześniej był dobrym gospodarzem miasta, ale moim osobistym zdaniem, obrona Warszawy powinna być przerwana dużo wcześniej, ponieważ ta walka bez szans powodzenia nie miała sensu. Zdradził nas Zachód (jak zawsze bez wyjątku) i po 17 września nie było już żadnej nadziei. Był odpowiedzialny za ogromne i nie potrzebne straty wśród ludności cywilnej. Zawsze giną najwybitniejsi Polacy. Och, jak oni przydaliby się dzisiaj!

    Pragnę uświadomić, że najwspanialszym prezydentem Warszawy był wróg – Rosjanin, Sokrates Starynkiewicz. Kiedy przejął on funkcję prezydenta, Warszawa była organizmem bardziej wiejskim, niż miejskim. Ciemne nocą ulice, gdzie łatwo było zarobić cegłówką w czaszkę, drogi na których grzęzły furmanki, a ludzie brnąc w błocie po kolana gubili ciżemki. Do tego błoto wymieszane było z ekskrementami wylewanymi z nocników wprost na ulicę. Bród i smród. Dziś jest tylko bród moralny wprowadzany przez dzicz chazarską. Dlatego, obecnie każdy Chazar zostający prezydentem Warszawy, urzędowanie rozpoczyna od otoczenia się wokół innymi Chazarami i totalną grabieżą miasta, oraz jego polskich mieszkańców. Nie Chazarów, bo ci są stale uwłaszczani naszym kosztem.

    Sokrates Starynkiewicz, jako Słowianin i rosyjski szlachcic, miał ogromne poczucie obowiązku i potrzebę wykazania się dobrem i sumiennością podczas pełnienia obowiązków. Streszczając, w ciągu 17 lat pełnienia urzędu od 1875 do 1892 r. z Warszawy, prowincjonalnego miasta Europy, zrobił wspaniałą metropolię, nazywaną już za jego prezydentury Paryżem Północy.

    Starynkiewicz zaczął od budowy kanalizacji i wodociągów. Była to tak ogromna inwestycja, jak obecnie wybudowanie kilkunastu elektrowni jądrowych. Pragnę dodać, że licząc się z ogromnymi kosztami, Sokrates Starynkiewicz, każdy swój projekt poddawał pod dyskusję publiczną, a więc w sposób jak najbardziej demokratyczny, dziś w chazarskiej „demokracji” absolutnie nie praktykowany. Robił to przy pomocy prasy, polskiej prasy. Żydzi nie mieli jeszcze monopolu na media. Prawie nie było żydowskich kamienic, co jest faktem historycznym. Dziś się okazuje w sądach, że wszystkie kamienice były żydowskie. Polacy nie mieli nic.

    Oprócz kanalizacji i wodociągów, które znakomicie Warszawie służą do dziś, Sokrates Starynkiewicz utwardził ulice i wybudował wiele innych, zupełnie nowych, nadając nowy kształt urbanistyczny stolicy, oświetlił miasto przy pomocy latarni gazowych i wybudował gazownię, która dziś niszczeje nie dlatego że jest nikomu nie potrzebna. Ten wspaniały zabytek, zresztą nie tylko ten, niszczeje, by Polacy o Starynkiewiczu zapomnieli. Bo dziś każdy rządzący złodziej, lub złodziejka kradnie nie tylko dla siebie. Teraz to są całe bandyckie szajki, prawnie umocowane klany okradające Warszawę i inne miasta Polski. Skala tego złodziejstwa jest niewyobrażalna i nie liczy się już w miliardach. To są biliony rocznie.

    Sokrates Starynkiewicz był prekursorem komunikacji miejskiej w Warszawie. Zaczął od tramwajów konnych. Wkrótce, na tych szynach zaczęły jeździć wozy elektryczne. Trudno wymienić wszystkie zasługi Starynkiewicza, ale trzeba wiedzieć, że stworzył on doskonałe warunki do rozwoju handlu i rzemiosła. Za jego prezydentury w Warszawie powstało kilkanaście zakładów przemysłowych.

    Powstaje pytanie: skąd na to wszystko pieniądze? Odpowiedź jest prosta. Wystarczyło nie kraść, a dawać! Oczywiście były podatki i opłaty, ale nie tak bandyckie jak obecnie. Warszawą rządzili uczciwi ludzie, Polacy. Starynkiewicz był tylko urzędnikiem koordynującym całość.

    Sokrates Starynkiewicz, Rosjanin, więc wróg straszliwy, stale pomagał biednym warszawiakom. Z własnej kieszeni utrzymywał kilka rodzin. Od początku swej prezydentury, Starynkiewicz należał do Warszawskiego Towarzystwa Dobroczynności i przez kilka lat przewodniczył jego Wydziałowi Tanich Kuchni. Nie rozpisując się specjalnie, Starynkiewicz na pomoc charytatywną sprzedał osiem majątków ziemskich odziedziczonych po ojcu. Dziś dla grabieżców Warszawy i warszawiaków brzmi to jak dobry dowcip. Bo nie po to bydlę się rwie do koryta, by coś dać. Dziś trzeba kraść i rabować! No, ale Rosjanin, to też głupi goj!

    Niewiele osób wie, dlaczego do czasów niemal współczesnych była ogromna różnica kulturowa między Warszawą lewobrzeżną a Pragą. Między ludźmi z Wołomina, Marek, Zielonki, Ząbek i innych miejscowości położonych za warszawską Pragą, a mieszkańcami np. Błonia, Sochaczewa, Grójca. Piaseczna itd. leżących po lewej stronie Wisły. Jeszcze do niedawna, na Pradze i w wymienionych miasteczkach po prawej stronie Wisły, łatwo było zarobić w głowę, zostać okradzionym itp., a po lewej stronie Wisły ludność jest grzeczna, uprzejma, taka jak w innych częściach Polski. Otóż za swoich rządów Starynkiewicz, na mocy specjalnego rozporządzenia eksmitował wszystkich podejrzanych typów na Pragę i do okolicznych miasteczek, gdzie budował im baraki. Dlatego lewobrzeżna część stolicy, była niemal pozbawiona elementu kryminogennego, w przeciwieństwie do prawobrzeżnej Warszawy. A więc Starynkiewicz budował pierwsze mieszkania socjalne. A ile takich mieszkań buduje prezydentka? No cóż, mieszkania socjalne, to koszty. Lepiej więc pieniądze ładować w remont kamienic, by przekazać te budynki swoim, rzekomym spadkobiercom.

    Szczerze mówiąc, czytając o Panu Starynkiewiczu, czerpiąc wiedzę na temat naszego rosyjskiego wroga z wielu źródeł, to trzeba stwierdzić, że nie do końca był on taki w porządku. Otóż przekręcił własną córkę zabierając jej kilkanaście tysięcy rubli w złocie i przekazał do Kasy Miejskiej na kupno dragi, czy jakby dzisiaj powiedzieć pogłębiarki, która ułatwiała pobór wody z Wisły do stacji filtrów.
    To skubaniec, mało rodzinny chyba. Dziś byle wójt na posag córki kradnie kilkanaście milionów. A współcześni prezydenci? Miasto jest otoczone kilkunastoma tysiącami przepysznych rezydencji w których nikt nie mieszka. Po co drażnić Polaków? Jak już okradną nas ze wszystkiego, to chazarskie ryje się tam ukażą. Choć nie koniecznie, bo zbliża się kres chazarskich rządów na świecie. Diabelstwo bowiem, nie ma szans konfrontacji z Panem Bogiem. Nie ich bogiem lucyferem, ale Jezusem Chrystusem, Królem Polski.

    Pisząc ten tekst, opierałem się głównie na książce pt. „Warszawa i jej prezydenci” autorstwa p. Elżbiety Paziewskiej. Kilkunastu Czytelnikom wysłałem tę pięknie wydaną książkę, choć z autorką nie ze wszystkim się zgadzam. Za dużo niskich ukłonów, dygnięć i dupolizania żydom. Ale ogólnie, jest to praca bardzo dobra, a książka pięknie wydana. Gratuluję autorce, pięknego języka i ogromu pracy włożonej w dzieło. Gratuluję też wiedzy i umiejętności dyplomatycznych. Bo ze mnie dyplomata jak z koziej dupy trąba. Przede wszystkim pisząc o prezydentach od razu wywaliłbym prawdziwe nazwisko i bydlęce pochodzenie. Co i ile ukradł, bo to są lucyferianie. No ale pani Elżbieta ujęła też ostatnią prezydentkę, Hajkę Grundberg. No i cóż tam pani Ela o niej napisała? Prawie nic, raptem w książce liczącej ponad 250 str. jedną stronę. – Ludzie, bo co można o niej napisać pozytywnego?

    No cóż, jej rodacy mogą, bo zrobiła dla nich wiele, a zrobi jeszcze więcej. Za jej prezydentury, wszystkie kamienice w Warszawie okazały się żydowskie. Inna sprawa, że tych „spadkobierców” nikt w Warszawie nie widział, ani oni nigdy Warszawy nie widzieli. Ale to sprawa inna. Złodziej siedzi w Ameryce i liczy zrabowaną Polakom kasę. Poza tym, tego się nie mówi, ale Warszawa jest bankrutem. Hajka na remonty kamienic dla żydów i pensyjki dla swojej urzędniczej bandy nabrała tyle miliardów kredytów, że sam Rockefeller zaczął się martwić, czy wystarczy mu jego złodziejskiej kasy. Co jak co, ale urzędasów w kombinacie Grundberg nie można się doliczyć. Podobnie jak w Chinach trudno jest podać dokładną liczbę pogłowia pierdzistołków, ponieważ każdego dnia ich przybywa. Ostatnia liczba jaką pamiętam, to 6,5 tysiąca. Ale to było 2 czy 3lata temu. A co robią ci urzędasy? Otóż jako jednostka nadrzędna, oni koordynują pracę podrzędnych Urzędów Dzielnicowych i różnych fili Urzędu Stołecznego porozrzucanych po całej Warszawie. Tak że Hajka ma kim zarządzać. Ta armia urzędasów, stanowi obecnie największy zakład „pracy” w Polsce. Kombinat większy niż niegdyś Huta Katowice. Tylko że Huta Katowice produkowała stal i dzięki tej produkcji Polska się bogaciła. Urzędasy produkują tony nikomu nie potrzebnych papierów i stanowią element pasożytniczy na żywej tkance warszawiaków.

    No dobrze, ale czego dokonała Hajka dla warszawiaków, oprócz wywłaszczania Polaków ze wszystkiego? No, Hajka jako katoliczka wyznania mojżeszowego, wybudowała warszawiakom 2 meczety. Wywala tysiące Polaków na bruk z kamienic, bo te kamienice polskie już nie są. W Warszawie nie ma już prawie polskich gruntów! W zamian za to mieliśmy kilka parad dla zboczeńców, tęczę dla pederastów, świetlistą menorę na całym Pałacu Kultury i stałą, niczym nie pohamowaną grabież. W końcu obrzezany małżonek ma odpowiednią „firmę” i wszystko jest zgodnie z prawem talmudycznym. Rządy Hajki Grindberg nieuchronnie prowadzą miasto do bankructwa. Wszędzie widać świadome marnotrawstwo, wyrzucanie pieniędzy w błoto. Szkoda gadać, szkoda tylko nerwów, bo nic się nie zmieni dopóki ona będzie satrapą Warszawy.

    Jak praktyka wykazuje, zdecydowanie jest lepszy rosyjski wróg, niż chazarski „przyjaciel”.
    Boże, chroń cara!
    Sokratesie Starynkiewiczu wróć! Błagamy, zrobimy wszystko, ale wróć!!!

    Dyżurny Psychiatra Kraju,
    Cezary Piotr Tarkowski

    WIKIPEDIA

    Za rządów nowego prezydenta miasta obszar Warszawy powiększył się nieznacznie, po zlikwidowaniu w 1875 okopów Lubomirskiego, w jego miejsce powstały ulice Towarowa, Okopowa i Polna. Włączono ostatecznie do miasta cmentarze Powązkowski i żydowski. Inkorporacji uległ również obszar pomiędzy ulicami Wolską, Żytnią i Młynarską. Po kolejnych 14 latach przyłączono fragmenty Woli między ulicami Karolkową i Młynarską oraz mały obszar na Czerniakowie zbudowany w związku ze zbudowaną na brzegu Wisły Stacją Pomp Rzecznych. Od tego czasu powierzchnia Warszawy wynosiła 32,7 km² i nie zmieniła się aż do wielkiej inkorporacji w 1916.

    Liczba mieszkańców wzrosła z około 280 tysięcy w roku 1875, do prawie pół miliona w roku 1892. Oznaczało to, że na terenie miasta powiększonego w owym czasie o około 10%, zamieszkiwało o 70% ludzi więcej niż w roku 1875. Tak dynamicznie zwiększające się zaludnienie stawiało przed nowym prezydentem i władzami miasta szereg wyzwań, z którymi musieli się zmierzyć podczas swoich rządów.

    Największym dziełem Starynkiewicza było zbudowanie ogólnomiejskiego systemu wodno-kanalizacyjnego ze stacją filtrów w najwyżej położonym miejscu miasta na Koszykach (1886), dokąd doprowadzono szlak rurowy transportujący wodę z oddalonej o kilka kilometrów Wisły ze zbudowanej w tym celu stacji pomp na Czerniakowie. Ta potężna inwestycja, która spowodowała na kilka lat poważne rozkopanie całego miasta, w znaczącym stopniu sprawiła, że z zapóźnionego cywilizacyjnie i źle zorganizowanego miasta tkwiącego swoimi korzeniami jeszcze w XVIII wieku Warszawa przeobraziła się w nowoczesny organizm miejski na miarę XX w.

    Inwestycji tej towarzyszyło jednak również wiele innych istotnych dokonań Starynkiewicza takich jak:

    • dwukrotny wzrost dochodów miasta (bez zwiększania obciążeń podatkowych mieszkańców)
    • zbudowanie sieci skanalizowanych, ogólnodostępnych szaletów miejskich
    • uruchomienie pierwszej publicznej linii tramwaju konnego (1881), do 1889 było tych linii już 17 (jeździły latem co 5 minut, zimą – co 8)
    • poszerzenie i wybrukowanie wielu ulic, tzw. kocie łby zastępowano granitową kostką, pod koniec jego prezydentury zastosowano także pierwsze nawierzchnie betonowe
    • modernizacja oświetlenia ulic (3 tys. latarni gazowych), zadrzewienie ulic i modernizacja ich chodników
    • powołanie Towarzystwa Asenizacyjnego, zajmującego się wywozem z miasta nieczystości, a z brukowanych ulic także błota i śniegu (1883)
    • powołanie Komitetu Plantacyjnego (1889), dzięki któremu powstało w Warszawie wiele skwerów i pasów zieleni, w tym m.in. park Ujazdowski (1893)
    • założenie sieci telefonicznej (1884)
    • otwarcie wielkiego cmentarza Bródnowskiego na terenach wykupionych w tym celu przez miasto
    • uporządkowanie spraw targowisk (m.in. budowa Hal Mirowskich i hali na ul. Koszykowej)
    • budowa nowej gazowni na Woli
    • regulacja 11 km lewego brzegu Wisły od Mostu Kierbedzia w górę rzeki
    • przebicie ulicy Miodowej do Krakowskiego Przedmieścia
    • przebicie ul. Próżnej do placu Grzybowskiego[4]
    • renowacja Kolumny Zygmunta i wielu starych kościołów katolickich (mimo że sam Starynkiewicz był prawosławny)
    • przeprowadzenie spisów ludności dla celów sanitarnych (1882, 1892)

  16. […] 2017-08-18 (piątek) @ 15:46:02 […]

  17. Bezrobotny said

    Gen Sosnkowski wzorowal sie na carskim szefie sztabu generalnego zwanego Nikolai Yanushkevich, ktory masowo ewakuowal ludnosc ze strefy przyfrontowej, za co naplywaly na niego liczne skargi do cara.

  18. Siekiera_Motyka said

    Ad. 14 – Z ciekawością poszedłem dalej dowiedzieć się jak to było. A wydaje się ze było bardzo źle na wsi.

    „Polityka sanacyjnych ministrów rolnictwa sprowadzała się do zwykłego administrowania i bieżącego przeciwdziałania kryzysom. Brakowało natomiast długofalowej strategii poprawy losu mieszkańców wsi. A ten był nie do pozazdroszczenia. Dysproporcje w cenach produktów rolnych i przemysłowych rosły z każdym miesiącem. O ile w 1927 r., aby kupić pług, rolnik musiał sprzedać 100 kg żyta, o tyle trzy lata później – już ponad 200 kg. Nawet udane zbiory nie gwarantowały środków na przetrwanie zimy. O rozwoju ani modernizacji nie było mowy. Stagnacja i regres lepiej opisywały ówczesną prowincjonalną rzeczywistość.

    Chłopi jako najliczniejsza warstwa społeczna (52% ogółu ludności) najbardziej odczuwali wszystkie potknięcia młodego państwa. Według umiarkowanych szacunków aż 5 mln chłopów należało do tzw. ludzi zbędnych, pozostających bez zatrudnienia. Bezrobocie potęgował dramatycznie niski poziom wykształcenia. Jedynie niewielki odsetek chłopów potrafił czytać i pisać, o liczeniu nie wspominając. Wykorzystywali to LICHWIARZE, udzielający pożyczek na wysoki procent. W 1932 r. zadłużenie wsi wynosiło 1,5 mld zł, z czego połowa znajdowała się w rękach prywatnych.”

    https://www.tygodnikprzeglad.pl/bunt-bieszczadzkich-chlopow/

  19. Asa said

    Sołżenicyn napisał w „Dwieście lat razem”, że dowództwo rosyjskie przesiedlało żydów, aby ci nie donosili wrogowi.

  20. pol said

    re 13

    tak postępują żydzi, to ich metody, my musielibyśmy zamienić się mentalnością co niemożliwe i w dodatku nam obce.

Sorry, the comment form is closed at this time.