Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Zmiana gówniana

Posted by Marucha w dniu 2017-08-18 (piątek)

Mieliśmy wysłać pewną sumę dolarów do Stanów Zjednoczonych. W tym celu żona poszła do banku, w którym była również placówka Western Union.

Wprawdzie pracownik, najwyraźniej w Wyższej Szkole Gotowania Na Gazie nauczony dobrych manier zapytał ją na „dzieńdobry”, co może dla niej zrobić, ale gdy przestawiła mu zamiar wysłania dolarów do USA, popadł w zakłopotanie i powiedział, że nie mają odpowiedniego programu.

W tej sytuacji nie było rady i żona poszła do innego banku, gdzie też była placówka Western Union. Tam z kolei powiedziano jej, że owszem, a jakże – ale dolary trzeba zamienić na złotówki i dopiero te złotówki wysłać – no a w USA, to odbiorca ma odebrać należność w złotówkach, czy w dolarach – zapytała urzędniczka bankowa. Żona wyjaśniła, że raczej w dolarach, bo złotówek w USA nikt nie przyjmuje. Kiedy jednak przyszło do załatwiania sprawy, okazało się, że i tutaj nie ma odpowiedniego programu, to znaczy – jest, jakże by inaczej, ale akurat się „zawiesił”.

W tej sytuacji żona udała się do kolejnego banku, gdzie też był punkt Western Union. Tam się dowiedziała, że dolary to owszem – można wysyłać z Polski – ale tylko na Ukrainę, podczas gdy do USA – tylko złotówki. A czy można wobec tego wysłać złotówki z karty – zapytała żona. Okazało się, że nie – że trzeba najpierw wymienić dolary, potem wpłacić je na przekaz Western Union, no a dalej, to jak Bóg da.

Święte słowa – bo wiosną wysłałem do Los Angeles dwie paczki z książkami. Jedna dotarła, ale druga zaginęła bez wieści – bo ostatnia o niej wiadomość głosiła, że wyjechała z Polski jeszcze w marcu. Gdzie wyjechała, kiedy zaginęła – tego już nikt nie potrafił wyjaśnić – również na poczcie amerykańskiej, która pracuje w sektorze socjalistycznym, więc jest jedynym w USA miejscem, w którym stoi się w długich kolejkach.

Jakby tego było mało, to paczka, którą wysłałem do Chicago, przyszła zdekompletowana, wypełniona jakąś makulaturą, byle zgadzała się waga. Podobnie było z paczką wysłaną do Detroit. Oczywiście o żadnej reklamacji mowy być nie mogło, bo przesyłka przecież „doszła”.

Okazuje się, że, przynajmniej w sektorze pocztowym, w Stanach Zjednoczonych zapanował już komunizm – co stanowi dodatkowe potwierdzenie teorii konwergencji, sformułowanej jeszcze w początkach lat 60-tych ubiegłego wieku przez zmarłego niedawno prof. Zbigniewa Brzezińskiego – że tkwiące w śmiertelnym zwarciu antagonistyczne mocarstwa coraz bardziej się do siebie upodabniają.

Ciekawe, czy prezydentowi Donaldowi Trumpowi uda się wyprowadzić Amerykę z komunizmu, w który wpychali ją jego poprzednicy, zwłaszcza Barack Obama – bo czyż nie o to właśnie chodzi, w haśle, by Amerykę znowu uczynić wielką – czy też żydokomuna, tworząca pierwszy rzut natarcia w antyprezydenckiej i antyamerykańskiej ofensywie, doprowadzi Amerykę do całkowitego rozkładu?

Wiadomo bowiem, że pasożyt, dajmy na to, tasiemiec uzbrojony, nie wie, że doprowadzając swego żywiciela do śmierci z wycieńczenia, zginie również wraz nim – bo taką już ma naturę, że nie może zaprzestać pasożytowania.

W świetle tego z większym zrozumieniem możemy podejść do postulatów prof. Pawła Ralpha Ehrlicha, zaproszonego niedawno do Watykanu na sympozjon pod tytułem „Zagłada biologiczna”. Domaga się on zredukowania liczby rodzaju ludzkiego do najwyżej miliarda. Już mniejsza z tym, w jaki sposób zredukować 6,5 miliarda ludzi – bo potrzeba jest matką wynalazków, więc jakiś sposób zawsze się znajdzie, a skoro Watykan interesuje się takimi zagadnieniami i nawet organizuje sympozjony, to pewnie papież Franciszek znajdzie jakieś usprawiedliwienie dla odkrywcy tego sposobu i może nawet go rozgrzeszy.

Znacznie ciekawszy jest ten miliard, który jednak trzeba zostawić. Nie ma innego wyjaśnienia tego postulatu, a w każdym razie mnie nie przychodzi do głowy żaden inny, jak tylko ten, że Żydzi muszą przecież komuś pożyczać na wysoki procent pieniądze, które z niczego kreują w bankach. Ponieważ nie mogą pożyczać sobie nawzajem, to znaczy – oczywiście mogą, jakże by inaczej – ale co by to był za interes – więc trzeba pozostawić na świecie pewną liczbę – ot na przykład miliard – gojów, którym Żydzi będą pożyczać, zgodnie z dyrektywą udzieloną im jeszcze w głębokiej starożytności przez Stwórcę Wszechświata w tak zwanej „Księdze Powtórzonego Prawa”: „Będziesz pożyczał innym narodom, a sam od nikogo nie będziesz pożyczał, będziesz panował na innymi narodami, a one nad tobą nie zapanują”.

Czyż potrzebujemy lepszego dowodu na fałszywość i kretynizm wyznawców tak zwanego „deizmu”, według którego Stwórca Wszechświata stworzywszy świat i puściwszy go w ruch, już się nim nie interesuje? Jakże się „nie interesuje”, kiedy przecież się interesuje i to w najdrobniejszych szczegółach!

Warto tedy zastanowić się, do jakich konsekwencji może i ma doprowadzić sławny „dialog z judaizmem”, lansowany przez JE abpa Stanisława Gądeckiego, tego samego, który odetchnął z taką ulgą po zawetowaniu przez pana prezydenta ustaw o Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym. Oto do jakich wniosków możemy dojść po rozebraniu sobie z uwagą drobiazgów w postaci komplikacji z wysłaniem niewielkiej sumy dolarów przez Western Union, obsługiwany przez nasz znakomity system bankowy, co to przecież wychodzi naprzeciw wyzwaniom już nie XXI, ale nawet XXII wieku – zgodnie z halucynacjami lęgnącymi się w głowie pana wicepremiera Mateusza Morawieckiego, zwłaszcza w dni upalne.

A przecież jeszcze mamy jedną zagadkę w postaci „Ukrainy”, do której możemy wysyłać dolary, ile tylko dusza zapragnie. Dlaczego Western Union, a za nim, jak za panią matką, również polski, to znaczy akurat intensywnie przez pana Mateusza Morawieckiego „polonizowany” system bankowy, akurat upodobał sobie Ukrainę? Czyżby tamtejsi aferzyści i banderowcy nie mieli zaufania do innych walut, na przykład – do euro, tylko tradycyjnie – do dolara? Wszystko to być może – ale dlaczego upodobaniom ukraińskich grandziarzy i banderowców w podskokach podporządkowuje się polski, to znaczy pardon – „polonizowany” system bankowy?

Tajemnica to wielka tym bardziej, że słychać, iż MSZ w Kijowie czołga na dywaniku takiego tęgiego miłośnika Ukrainy, jak JE ambasador Piekło za wydrukowanie na paszportach wydawanych z okazji 100-letniej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości obrazka z Cmentarzem Orląt Lwowskich.

Czyżby władający Ukrainą „oligarchowie”, vulgo grandziarze, brali tylko dolary i złoto? To możliwe, bo czyż prywatne wojska grandziarzy, czyli tak zwane „ochotnicze bataliony”, nie biorą przypadkiem żołdu w dolarach, a nie w hrywnach?

Jeśli tak, to wszystko jasne, podobnie jak ostatni komunikat rządu, że „zostaniemy” właścicielami pieniędzy z OFE. To ładnie – tym bardziej, że już raz byliśmy właścicielami tych pieniędzy – o czym w 1997 roku zapewniała mnie pani posłanka Ewa Tomaszewska. „Zostaniemy” – to znaczy, że obecnie nie jesteśmy? A kto w takim razie jest? Kto te pieniądze ukradł?

Stanisław Michalkiewicz
http://michalkiewicz.pl

Komentarzy 14 to “Zmiana gówniana”

  1. RomanK said

    Pan =panie Stanislawie takie glupie pytanie zadaje udajac ,ze nie wie z przyzwyczajenia??? czy z udawanej przyzwoitosci????

  2. gnago said

    Zwyczajnie chciwość zamiana waluty dwukrotna i ban zarabia dwukrotnie. trzeba było się postawić i zbesztać dyrektora placówki to dolary wysłałoby się

  3. Banki korzystają z systemu SWIFT. Prywatnie też można. Banki nie ogłaszają, jak można, bo lepiej zarabiają gdy wymieniacze pieniędzy nie wiedzą. SWIFT zresztą też ma swoje pułapki. Słono płaci się w przypadku drobnych niedociągłości formalnych, w istocie za nic (o czym przekonałem się, tracąc rzędu 150 zł na transakcji 1200 zł). Ale radzę zaznajomić się z tym, co to jest SWIFT. Każdy bank na świecie używa tego.

    Szkoda, że Michałkiewicz jak zwykle pierdzieli wokoło a do sedna nigdy nie zbliża się.

  4. normalny said

    Szwagierna siostrzenica wysłała mi dolary z Warszawy na zakup barowych stołków na urządzenie stoiska wystawy w picburgu (PA). Okazało się że dostawca nie jest w stanie owych stołków na czas dostarczyć. Odesłałem tę sumę. W jedną i w druga stronę przesyłka przeszła bez żadnych problemów, podwójnych wymian czy innych malwesracji. Wysyłka paczki z książkami to inna sprawa. Kosztuje więcej niż same książki.

  5. Ad 3 (Kozioł)

    Zbigniew Kozioł said:
    „Szkoda, że Michałkiewicz jak zwykle pierdzieli wokoło a do sedna nigdy nie zbliża się.”

    Precyzja i dobre wychowanie – co za mistrzostwo!
    Aż się prosi dopisać, tutaj: .http://nanophysics.pl/publications.php

    46. Z Koziol, How to Be a Gentleman in Science and Everyday Life, Gajówka (2017)

  6. Waldemar Bartosik said

    Przypadek Stanisława Michalkiewicza z książkami powierzonymi poczcie polskiej blednie, wobec wysłanego tą pocztą mojego pozwu do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu (oczywiście listem poleconym), który poczta nie doręczyła i odmówiła na podstawie jakiegoś porozumienia poczt sprzed lat w Bukareszcie odszkodowania za przedawnienie 120.000 zł plus odsetki za 10 lat, gdyż reklamację na nie doręczenie przesyłki i pozew złożyłem DWA DNI PO TERMINIE, A POLSKIE SĄDY i I i II instancji utrzymały odmowę zaspokojenie roszczenia, bo ” nie wiadomo co było w przesyłce”.
    Tu uprzejmie zwracam uwagę na kurewstwo nie tylko już poczty, alei i polskiego sądownictwa….

  7. Wojtek said

    Zbigniew Kozioł said:
    „Szkoda, że Michałkiewicz jak zwykle pierdzieli wokoło a do sedna nigdy nie zbliża się.”
    Święta racja Panie Zbigniewie. On tak zawsze. Znaczy agent śpioch?
    Pieprzy głupoty, że Niemcy to państwo poważne. Co to za państwo, które morduje miliony swoich obywateli od dekad? Co to za państwo w którym ciągle panuje terror?

  8. Boydar said

    Panie Rozpuszczalniku, jeżeli nawet Pan Zbigniew zaposiada niemanie niektórych fragmentów dżentelmanii, to dość słabo Pan naświetlił to zagadnienie.

    Mój Ulubiony Stanisław w istocie „pierdzieli wokoło a do sedna /…/ nie zbliża się”.

    Dostał pstryczka od systemu i teraz płacze. To można zrozumieć, zwłaszcza że dostał personalnie. Ale jak to jest, że do tej pory nie dostawał ?

    Przyjąć jednak można, że tak naprawdę, to zdarzenie jest wyłącznie pretekstem do poruszenia pewnych aspektów rzeczywistości. I stawiam ruble przeciw orzechom, że mam rację. Tak więc Pańskie angażowanie się w leczenie aktorskiego kaca jest całkowicie bez sensu.

    I mógłby też Pan docenić prostolinijność Pana Zbigniewa, On nie kombinuje jak my; mówi (pisze) co widzi.

  9. KJN said

    Miałem wysłać pewną kwotę na konto do Czadu. Idę do wiodącego banku, mówię o co chodzi. – To nie jest w Polsce, proszę zaczekać na panią Krysię, ona będzie wiedziała. Przyszła pani Krysia: – ale to nie jest w Europie, proszę zaczekać na panią kierowniczkę, pewnie będzie wiedziała jak to zrobić. Za pół godziny przychodzi pani kierowniczka. Numer konta, nazwa i adres odbiorcy, nazwa banku, kwota, waluta … – Ale gdzie jest IBAN? Patrzę, faktycznie nie ma. Dzwonię do chłopców z Czadu: jak mam przesłać pieniądze, jak nie podaliście IBAN? A oni w śmiech: – my tu nie mamy żadnego IBAN, trzeba przesłać przez SWIFT. Ale jak masz z tym kłopoty to najlepiej idź do banku, żeby ci przesłali.

  10. RomanK said

    CYT,pana Zbigniewa Koziol ; Szkoda, że Michałkiewicz jak zwykle pierdzieli wokoło a do sedna nigdy nie zbliża się.”

    I to jest fenomen i zasluga pana Michalkiewicza….to jest intelektualny spotter… Tak- jak saper.. ktory pierwszy idzie i znajduje miny..i oznacza je horagiewkami… On nie rozbraja min…zostawia to innym…on je znajduje i wskazuje.

    Jak zwiadowca…ktory idzie pierwszy i rozpoznaje teren….

    To wielka sztuka…i odwaga. Porusza sie po tym minowym polu cale zycie…i dalej nam sluzy….NAM!
    I za to go cenimy bardzo wysoko!!!!
    Pan Stanislaw byl tam , gdzie nie bylo KORu…gdzie ptaszki nie spiewaly na Solidarnosc, byl ze Solidarnoscia i w PoMagdalenskiej rzeczywistosci…z duza nadzieja na t,o ze mozna inaczej.
    Byl w Sejmie i w Sadzie …byl na lamach…i zostal na lamach….
    Przerastajacy inteligencja i wiedza plejady znakomitosci polskiej sceny politycznej….mogl dzis zbierac profity w Unii Jewroejskiej za potezne apanaze…jak jego kolega Korwin….Mogl….!!!!
    Ale nie zbiera…caly czas w drodze..bo wszedzie czekaja na niego POlacy…wlasnie, zeby pokazal im i oznakowal te niebezpieczne niewybuchy- jakich pozostawila multum zmieniajaca barwy Miedzynarodowa Dintojra na polskiej drodze do wolnosci.

  11. Boydar said

    Że stawia chorągiewki, to prawda, nawet ja to przyznać muszę. Tylko jakim cudem jeszcze żyje ???

  12. RomanK said

    Powiem panu…stawia choragiewki w takiej odleglosci od miny….ze nie uruchomia zaplanika. I to jest niezwyklym kunsztem…
    Nazywam to dialektyka komara….brzęczy wiec wiadomo, ze jest..ale nie kluje…bo to byloby wyrokiem smierci.
    Co zrobic z kazda mina….pozostwia do decyzji wlascicieli minowego pola….jak i rowniez metody jakimi chca to pole oczyscic….i tu otwieraja sie szerokie fronty….czy robic to samemu…czy z kims…czy moze zorganizowac sie i przeprowadzic kurs saperow….
    CO warte jest zaminowane pole dla rolnika?????

  13. Boydar said

    Tak może być. Niech Mu więc Pan Jezus ..
    Dobra, dzisiaj piję wódkę.

  14. Rob said

    A nie łatwiej i taniej byłoby wysłać przez PayPal?

Sorry, the comment form is closed at this time.