Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Bractwo Św. Piusa X i powrót Rzymu do Tradycji

Posted by Marucha w dniu 2017-09-08 (piątek)

W niniejszym artykule ks. Paweł Robinson FSSPX, profesor w seminarium Bractwa w Australii, rozważa, czy kanoniczne uznanie Bractwa „takiego, jakim jest”, byłoby korzystne dla sprawy Tradycji, czy też nie.

Wstęp

Na zakończenie Kapituły Generalnej Bractwa Św. Piusa X w 2006 r. jej uczestnicy ogłosili zwyczajową przy takich okazjach deklarację. Stwierdzała ona m.in.:

„Kontakty z władzami rzymskimi, podejmowane od czasu do czasu przez Bractwo, mają jeden jedyny cel: pomóc im w przyjęciu na nowo Tradycji, której Kościół nie może wyprzeć się bez utraty swej tożsamości. Celem tych kontaktów nie jest jedynie osiągnięcie przez Bractwo jakichś własnych korzyści ani doprowadzenie do porozumienia na poziomie czysto praktycznym”.

Deklaracja wyraźnie wskazuje na dwojaki cel przyświecający FSSPX w prowadzeniu rozmów z Rzymem: przywrócenie Tradycji należnego jej miejsca oraz dobro Bractwa Św. Piusa X. Zaznacza również, że dalszy czy też ostateczny cel, jakim jest przywrócenie należnego miejsca Tradycji, ma pierwszeństwo przed celem bliższym, tj. ewentualnymi korzyściami dla Bractwa.

Jednakże od 2006 r. wiele dyskutowano na temat właściwych środków, przy pomocy których Bractwo miałoby pomóc w powrocie Rzymu do Tradycji. Najistotniejsze pytanie dotyczyło tego, czy pierwsze kroki w tym kierunku powinny być wykonane na poziomie praktycznym czy też doktrynalnym. Mówiąc konkretnie: czy byłoby lepiej dla Bractwa, aby zaakceptowało ono uregulowanie swego statusu kanonicznego, w ramach którego Rzym przyjmowałby je „takim, jakim jest”, czy też – odrzucając je – starać się wywrzeć na Rzym nacisk, aby powrócił tradycyjnej doktryny?

Czy uregulowanie statusu kanonicznego FSSPX przy akceptacji Bractwa przez Rzym „takim, jakim jest”, byłoby korzyścią, czy też przeszkodą w przywróceniu Tradycji należnego jej miejsca, o co zabiega Bractwo?

W niniejszym artykule pragniemy przedstawić dwa różne stanowiska w tej kwestii: stanowisko odrzucające uregulowanie statusu kanonicznego, w ramach którego Rzym akceptowałby Bractwo „takim, jakim jest”, oraz stanowisko optujące za jego przyjęciem.

Celem tego artykułu, podobnie jak tekstu Jedność wiary z papieżem Franciszkiem, nie jest ustalenie kiedy i w jakich okolicznościach akceptacja uznania kanonicznego Bractwa „takiego, jakim jest” byłaby ze strony przełożonego generalnego aktem roztropnym, ale raczej obrona publicznego stanowiska Domu Generalnego, zgodnie z którym zgoda władz rzymskich na zachowanie przez Bractwo jego tożsamości stanowi zasadniczy warunek zaakceptowania uregulowania jego statusu kanonicznego.

W powyższym kontekście autor rozumie uznanie kanoniczne Bractwa, pozwalające mu pozostać „takim, jakim jest”, w tym samym sensie co Dom Generalny, a obejmuje to przede wszystkim wolność FSSPX do otwartego wyrażania swojego stanowiska doktrynalnego, kontynuowania praktyk liturgicznych oraz zachowania stanowiących jego własność nieruchomości i miejsc kultu.

Dwie uwagi wstępne

Przed zagłębieniem się w szczegóły koniecznie należy poczynić dwie uwagi wstępne. Pierwsza jest taka, że od czasu ponownego nawiązania stosunków z Rzymem w 2000 r. Bractwo Św. Piusa X dążyło do przywrócenia Tradycji należnego jej miejsca zarówno na poziomie praktycznym, jak i doktrynalnym. Występując z inicjatywą dyskusji doktrynalnych bp Fellay nalegał, aby przed ich rozpoczęciem zostały spełnione przez Rzym dwa praktyczne warunki wstępne. Było nimi „uwolnienie” tradycyjnej Mszy św. oraz wycofanie dekretu o ekskomunikach biskupów Bractwa. Cytowana wyżej deklaracja wyjaśniała, w jaki sposób spełnienie tych warunków „przyniosłoby wielką korzyść Kościołowi, przywracając, przynajmniej częściowo, prawa jego własnej Tradycji”.

Wspomniane warunki wstępne zostały w mniejszym lub większym stopniu spełnione, w konsekwencji czego zostały przeprowadzone rozmowy doktrynalne.

Jednakże sukces na poziomie praktycznym nie przyniósł analogicznego sukcesu na poziomie doktrynalnym. Hierarchowie prowadzący rozmowy ze strony Rzymu nie zgadzali się ze stanowiskiem zajmowanym przez FSSPX, zgodnie z którym trzy elementy nauczania II Soboru Watykańskiego (o wolności religijnej, ekumenizmie i kolegializmie) stanowią zerwanie z odwiecznym nauczaniem Kościoła. Pomimo braku porozumienia Rzym zdecydował się na dalsze kroki na poziomie praktycznym, wysuwając projekt prałatury personalnej, po raz pierwszy przedstawiony w 2011 r.

Od tego czasu zostały podjęte inne praktyczne kroki w kierunku przywrócenia Tradycji należnego jej miejsca. Kapłanom Bractwa została udzielona jurysdykcja zwyczajna dla udzielania sakramentu pokuty, zostały też ustanowione wytyczne określające uzyskiwanie przez nich autoryzacji w celu przyjmowania ślubowań małżeńskich zgodnie z formą kanoniczną.

Nie od rzeczy będzie przypomnieć tym, którzy negują, że obecne stosunki pomiędzy Bractwem a Rzymem różnią się w czymkolwiek od stosunków z przeszłości, że przez długi okres czasu – od roku 1975 do 2007 – Rzym nie poczynił w stosunku do FSSPX żadnych ustępstw. Później jednak zmienił stanowisko, skłaniając się do akceptacji FSSPX „takim, jakim jest”.

Fakt, że ustępstwa ze strony Rzymu dotyczyły niemal wyłącznie sfery praktycznej, wywołał debatę dotyczącą kwestii priorytetu, tj. czy pierwszeństwo powinny mieć kroki natury doktrynalnej, czy też praktycznej. Debata ta nie powinna jednak przesłonić oczywistego faktu, że wspomniane ustępstwa stwarzają nową sytuację.

Pytanie nie brzmi już: „Co powinniśmy czynić, kiedy Rzym okazuje nam wrogość?”, ale: „Co powinniśmy czynić, gdy Rzym wykonuje gesty w naszym kierunku?”. Jedynie w tym kontekście może być stawiane nasze zasadnicze pytanie, tj. czy Bractwo powinno kontynuować ten proces na poziomie praktycznym, czy też wstrzymać się w oczekiwaniu na zwrot na poziomie doktrynalnym?

Prowadzi nas to do wniosku drugiego, a mianowicie że praktycznych kroków w kierunku przywrócenia Tradycji należnego jej miejsca nie da się całkowicie oddzielić od kroków natury doktrynalnej i vice versa. Każdy krok praktyczny, prowadzący do uregulowania naszego statusu kanonicznego i zwiększenia możliwości oddziaływania Bractwa, będzie z konieczności krokiem w kierunku powrotu Kościoła do tradycyjnej doktryny; podobnie każdy krok natury doktrynalnej w kierunku skorygowania błędów Vaticanum II będzie z konieczności powodował w praktyce zwiększenie możliwości oddziaływania FSSPX.

Jedyna różnica polega na tym, że niektóre kroki będą natury ściśle doktrynalnej, a jedynie pośrednio praktycznej, inne zaś zasadniczo praktyczne i mające jedynie uboczny skutek doktrynalny. Reasumując, jest niemożliwe oddzielenie tradycyjnej wiary oraz praktyki; stanowią one spójną całość. Tak więc kiedy wykonuje się gest na korzyść jednego z elementów tej całości, z konieczności działa się też na korzyść drugiego.

Rozważmy przykładowo możliwość przekształcenia Bractwa w prałaturę personalną, przy czym zaakceptowano by nas „takimi, jakimi jesteśmy”. Począwszy od dnia uregulowania statusu FSSPX w kanonicznych strukturach Kościoła istniałaby działająca na całym świecie organizacja skupiająca tradycyjnych kapłanów oraz zakonników, otwarcie głoszących, że dokumenty II Soboru Watykańskiego zawierają błędy przeciwko zdefiniowanym dogmatom wiary. Sam fakt, że Rzym aprobowałby taką organizację i pozwalał jej na głoszenie poglądów kwestionujących pewne aspekty nauczania soboru, stanowiłby dla Vaticanum II potężny cios.

Właśnie z tego powodu znany katolicki pisarz Jerzy Weigel postrzega możliwość uznania kanonicznego Bractwa „takiego, jakim jest” z niepokojem – w jego opinii dałoby to bowiem katolikom z całego świata „prawo do posiadania innego zdania”:

„Przyjęcie duchownych FSSPX do pełnej komunii z Rzymem, pozwalając im równocześnie zachować zastrzeżenia wobec wolności religijnej (i ekumenizmu) podczas składania wyznania wiary i przysięgi wierności oznaczałoby zagwarantowanie – za pomocą dziwacznego, ultra-tradycjonalistycznego precedensu – «prawa do posiadania innego zdania» wewnątrz Kościoła” [1].

Choć nie zgadzamy się z Weigelem, że oznaczałoby to zagwarantowanie prawa do kontestowania całego nauczania Kościoła, nie ulega jednak wątpliwości, że dawałoby prawo do kwestionowania [dokumentów] Vaticanum II. W tym kontekście jest niemożliwe, aby uznanie kanoniczne Bractwa „takiego, jakim jest” nie przybliżało nas do potępienia błędów soboru, choć samo w sobie nie byłoby krokiem doktrynalnym, ale praktycznym. Gdyby FSSPX zostało zaakceptowane „takim, jakim jest”, jego stanowisko [doktrynalne] czy też credo musiałoby również zostać uznane za katolickie.

Ustaliwszy te dwie kwestie, możemy teraz powrócić do naszego głównego pytania: czy Bractwo powinno wykonać kolejny, zasadniczo praktyczny i pośrednio doktrynalny, krok w kierunku przywrócenia należnego miejsca Tradycji, tj. zaakceptować uregulowanie swego statusu kanonicznego? Czy też może powinno ono skoncentrować się osiągnięciu celu natury zasadniczo doktrynalnej i mającego jedynie pośrednio konsekwencje praktyczne?

Oczekiwanie na zmianę stanowiska Rzymu

Można spotkać się niekiedy z twierdzeniem, że uregulowanie statusu kanonicznego Bractwa, choć wiążą się z tym pewne korzyści, byłoby w ostatecznym rozrachunku przeszkodą dla przywrócenia należnego miejsca Tradycji. Wysuwający je osoby argumentują, że Bractwo Św. Piusa X powinno poczekać, aż Rzym ogłosi formalną deklarację potępiającą błędy Vaticanum II […]. Ich rozumowanie można streścić w następujący sposób:

  • „Celem Bractwa jest przywrócenie przez Rzym Tradycji wszystkich przysługujących jej praw” [2]
  • Przywrócenie tych praw polegać miałoby na tym, że „Stolica Apostolska dokonałaby publicznego sprostowania błędów doktrynalnych, stanowiących źródło bezprecedensowego kryzysu, w którym pogrążony jest po dziś Kościół”.
  • Tak więc to właśnie „takie sprostowanie jest celem, do którego powinniśmy dążyć, celem per se, ostateczną zasadą, zasadą wszelkich dalszych kroków w kontekście naszych relacji z Rzymem”.
  • Jednakże uregulowanie statusu kanonicznego Bractwa zagrażałoby osiągnięciu tego celu na dwa sposoby [3]:
    1. Czyniłoby stanowisko doktrynalne FSSPX jedną z wielu opinii tolerowanych w Kościele soborowym, prowadząc w konsekwencji do jego relatywizacji.
    2. Stwarzałoby niebezpieczeństwo osłabienia wyrazistości stanowiska doktrynalnego Bractwa.
  • Reasumując należy więc uznać, że uregulowanie statusu kanoniczego Bractwa raczej przeszkodzi niż pomoże w przywróceniu Tradycji należnego jej miejsca, tak więc nie powinno być akceptowane do czasu, gdy Rzym podpisze deklarację doktrynalną potępiającą błędy Vaticanum II.

Pierwszą rzeczą, jaką należy powiedzieć odnośnie do tego stanowiska jest to, że przyjmuje ono całkowicie odmienne kryterium akceptacji uregulowania statusu kanonicznego FSSPX niż – jak czynił to abp Lefebvre – zaakceptowanie go przez Rzym „takim, jakim jest”. Istnieją trzy tego powody:

  1. Jego zwolennicy nie postrzegają uregulowania statusu kanonicznego Bractwa jako aktu mogącego przyśpieszyć powrót [Rzymu] do tradycyjnej doktryny, ale raczej jako przeszkodę w tym procesie.
  2. Nie wierzą, że w przypadku uznania kanonicznego Bractwa na tych warunkach istniałyby wystarczające gwarancje dla zachowania przez nie (nieskażonej – przyp. tłum.) wiary.
  3. Nie uważają, aby Bractwo miało jakikolwiek moralny obowiązek zaakceptowania uznania kanonicznego, na mocy którego Rzym przyjmowałby je „takim, jakim jest”.

Przeanalizujmy teraz dokładniej te trzy argumenty.

1° Akceptacja uznania kanonicznego Bractwa, w ramach którego Rzym przyjmowałby je „takim, jakim jest”, stanowi przeszkodę dla powrotu Rzymu do tradycyjnej doktryny

Jak już zauważyliśmy, uregulowanie statusu kanonicznego Bractwa stanowiłoby poważny cios dla statusu doktrynalnego Vaticanum II. Jednakże zwolennicy oczekiwania na deklarację doktrynalną ze strony Rzymu utrzymują, że posiadające uregulowany status kanoniczny Bractwo byłoby postrzegane po prostu jako grupa wyznająca jedną z wielu różnych opinii na temat II Soboru Watykańskiego. Z tego punktu widzenia byłoby lepiej dla FSSPX, aby pozostawało ono pozornie poza Kościołem, ponieważ wówczas byłoby w stanie zajmować stanowisko klarowniejsze i wzbudzać większe zainteresowanie swymi poglądami.

Pomijając już to, że ignoruje się w ten sposób fakt, iż stanowisko Bractwa obecnie jest postrzegane jako jedna z wielu opinii – a najczęściej jako opinia fałszywa – zwolennicy tej opcji wydają się ignorować normalny proces, w jakim dokonuje się odrodzenie Kościoła w okresach kryzysu.

Zazwyczaj mają miejsce trzy etapy: prześladowanie, następnie tolerancja, a ostatecznie uprzywilejowanie. Przykładowo w Cesarstwie Rzymskim katolicyzm był prześladowany, za Konstantyna zaczął być tolerowany, a za kolejnych chrześcijańskich cesarzy został wyniesiony do rangi religii państwowej. Dla katolików, którzy byli skazywani na śmierć i którzy nie mogli gromadzić się publicznie w celu praktykowania swojej religii, stan tolerancji religijnej był czymś pożądanym. Nie był on dobrem absolutnym, ale względnym – i krokiem w kierunku najlepszej sytuacji, w której wiara katolicka byłaby religią państwową, do czego ma pełne prawo.

Katolikom wolno jest żądać ochrony prawnej od państwa pluralistycznego, hołdującego zasadzie wolności religijnej. Nie muszą upierać się przy znoszeniu prześladowań, czekając aż państwo nawróci się na wiarę katolicką i uczyni katolicyzm religią państwową.

Innym przykładem może być kryzys ariański – i ten przykład być może bardziej pasuje do obecnej sytuacji niż pierwszy, bowiem dotyczy okresu, w którym większość prześladowań miała swe źródło wewnątrz Kościoła. Przez pewien czas biskupi wyznający wiarę katolicką zamiast ariańskiej byli skazywani przez ariańskiego cesarza i ariańskich biskupów na wygnanie. Później do władzy doszedł Julian Apostata i przywołał z wygnania wszystkich katolickich biskupów, mając nadzieję na wywołanie jeszcze większego chaosu w Kościele. Strategia ta zawiodła, ponieważ stworzyła atmosferę tolerancji dla doktryny o bóstwie Chrystusa, która następnie odzyskała uprzywilejowane stanowisko – została uznana przez świat katolicki jako oficjalne nauczanie Kościoła.

Zwolennicy oczekiwania na deklarację doktrynalną ze strony Rzymu chcą, aby Tradycja przeszła bezpośrednio z etapu prześladowań do etapu uprzywilejowania. Pragną, aby Rzym przeszedł od prześladowania Tradycji do jej uprzywilejowania, pomijając pośredni etap tolerancji. Ponadto postrzegają oni etap tolerancji jako raczej szkodliwy niż korzystny dla przywrócenia Tradycji należnego jej miejsca. Mówiąc w skrócie, lepsze jest tu wrogiem dobrego. Jako że najlepsze rozwiązanie (uprzywilejowanie) jest tak bardzo pociągające, kwestionuje się dobro obecne w rozwiązaniu mniej doskonałym (tolerancji).

Nawiasem mówiąc, można by także zauważyć, że pomimo iż marginalizowanie Bractwa przez minionych 40 lat chroniło je w pewnym stopniu, nie sposób jednak utrzymywać, że przyczyniło się do popularyzacji poglądów głoszonych przez FSSPX. Przeciwnie, Bractwo zostało w wielkim stopniu zamknięte przez swych wrogów w swoistym getcie, aby głoszone przez nie poglądy nie mogły rozpowszechniać się w Kościele – i ta strategia okazała się całkiem skuteczna.

2° Akceptacja uregulowania statusu kanonicznego Bractwa, w ramach którego Rzym przyjmowałby je „takim, jakim jest”, niesie za sobą zagrożenie dla wiary

Drugi argument wysuwany przez zwolenników oczekiwania na deklarację doktrynalną ze strony Rzymu brzmi, że jeśli Bractwo zostanie oficjalnie włączone do sprzyjającego herezji Kościoła soborowego, trudno będzie mu w dalszym ciągu występować przeciwko błędom Vaticanum II. Kłopotliwym aspektem tego argumentu jest fakt, że wydaje się on znajdować poparcie w słowach Arcybiskupa4:

„Tym, o co chodzi nam przede wszystkim, jest zachowanie wiary katolickiej. To właśnie tego dotyczy nasza walka. Kwestia czysto kanoniczna, dotycząca posiadania oficjalnego statusu w Kościele, ma znaczenie drugorzędne. Ważne jest, aby pozostać w Kościele […] w Kościele, czyli przy wyznawaniu wiary katolickiej wszech czasów, z prawdziwym kapłaństwem, z prawdziwą Mszą, z prawdziwymi sakramentami, z katechizmem wszech czasów, z Biblią wszech czasów” [5].

Pozorny paradoks polega na tym, że Arcybiskup był w oczywisty sposób zwolennikiem akceptacji uregulowania statusu kanonicznego Bractwa przy równoczesnym zagwarantowaniu przez Rzym jego tożsamości. Weźmy na przykład słowa wypowiedziane przezeń podczas kazania wygłoszonego w październiku 1987 r., w 40. rocznicę jego sakry biskupiej:

„Jeśli Rzym chciałby zagwarantować nam prawdziwą autonomię, taką, jaką mamy obecnie, wymagając od nas podporządkowania się Ojcu Świętemu, przystalibyśmy na to – zawsze pragnęliśmy być podporządkowani Ojcu Świętemu” [6].

Uczciwość wobec Arcybiskupa wymaga, byśmy starali się pogodzić ze sobą te dwa cytaty. Jeśli w pierwszym z nich mówi on, że zachowanie wiary jest ważniejsze niż uregulowanie sytuacji kanonicznej, bez wątpienia odnosi się do sytuacji, w której dla uzyskania uznania kanonicznego Bractwo musiałoby zaakceptować nową Mszę, wolność religijną lub spełnić jakiś podobny warunek. Nie twierdzi, że gdyby Bractwu zaoferowano uregulowanie jego statusu, przy czym Rzym zaakceptowałby je „takim, jakim jest”, znalazłoby się ono w niebezpieczeństwie odejścia od tradycyjnej doktryny, tak więc lepiej, aby pozostawało w dalszym ciągu marginalizowane niż zgodziło się na uregulowanie swego statusu, w obrębie którego mogłoby zachować swoje stanowisko w kwestiach doktrynalnych.

W pierwszym z przytoczonych cytatów Arcybiskup stwierdza, że postawione w obliczu wyboru Bractwo powinno przedkładać zachowanie wiary katolickiej nad uregulowanie swego statusu kanonicznego. W cytacie drugim mówi natomiast, że jeśli mogłoby ono zachować (nieskażoną – przyp. tłum.) wiarę, prawdziwe kapłaństwo, prawdziwą Mszę, prawdziwe sakramenty, prawdziwy katechizm etc., JAK RÓWNIEŻ posiadać uregulowany status kanoniczny, powinno na to przystać.

Trzeba też zauważyć, że zwolennicy oczekiwania na deklarację doktrynalną ze strony Rzymu wydają się nie dostrzegać zagrożeń dla wiary, na jakie wystawione jest Bractwo pozostając przez całe dekady bez uregulowanego statusu kanonicznego. Gdyby podzielić księży, którzy opuścili FSSPX na dwie grupy: tych, którzy przeszli do tzw. ruchu oporu lub przyjęli stanowisko sedewakantystyczne oraz tych, którzy zaczęli odprawiać nową Mszę, okazałoby się, że pierwsza z nich jest znacznie liczniejsza.

Niewspółmiernie wysoka liczba byłych księży Bractwa, którzy utracili wiarę w widzialność i autorytet Kościoła, powinna stanowić jasną wskazówkę, że nienormalna sytuacja, w jakiej znajduje się FSSPX, sama w sobie niesie za sobą niebezpieczeństwo utraty wiary w Kościół. Tak więc rzekome bezpieczeństwo zachowania wiary, jakie miałby gwarantować nieuregulowany status kanoniczny, okazuje się bardzo iluzoryczne.

W celu uwidocznienia tego w sposób konkretny przejdźmy teraz do punktu trzeciego.

3° Akceptacja przez Bractwo uregulowania jego statusu kanonicznego, w ramach którego Rzym przyjmowałby je „takim, jakim jest”, jest aktem moralnie obojętnym

Zwolennicy wyczekiwania na deklarację doktrynalną ze strony Rzymu postrzegają akceptację uregulowania statusu kanonicznego Bractwa przyjmującego je „takim, jakim jest”, jako moralnie obojętną [7]. Innymi słowy uważają oni, że FSSPX nie ma moralnego obowiązku akceptacji lub odrzucenia propozycji uregulowania swego statusu kanonicznego. Konsekwentnie wolno mu odrzucić ją ze względów ubocznych, nie dotyczących aktualnej propozycji, ale innych okoliczności. Wolno mu również stawiać ze swej strony warunki akceptacji takiej propozycji, jak np. potępienie błędów Vaticanum II.

Dla zilustrowania tej postawy można się posłużyć pewnym porównaniem – choć bez wątpienia pod wieloma względami niedoskonałym. Wyobraźmy sobie mianowicie, że dziecko ma ojca pijaka, który notorycznie każe mu robić rzeczy obiektywnie złe. Pewnego dnia wydaje mu jednak polecenie, którego wykonanie wprowadziłoby pewien ład do życia rodzinnego. Nie byłoby rzeczą słuszną, aby w sytuacji takiej dziecko powiedziało mu: „Ze względu na twoje pijaństwo posłuszeństwo twemu poleceniu jest kwestią moralnie obojętną. Tak długo, jak nie porzucisz swego nałogu, korzystniejsze jest dla mnie nie uznawanie twoich aktów władzy – nawet słusznych, które mogłyby doprowadzić do uzdrowienia naszego życia rodzinnego – ponieważ nie uznając ich będę w stanie skuteczniej ukazywać wartość cnoty trzeźwości i wywierać na ciebie nacisk, abyś porzucił złe nawyki”.

W rzeczywistości ojciec zachowuje prawo do egzekwowania posłuszeństwa we wszystkim, co jest obiektywnie dobre. Uregulowanie statusu kanonicznego Bractwa nie jest czymś moralnie obojętnym, ale dobrym, jako że naprawia istniejącą w Kościele niesprawiedliwość.

Jak stwierdził bp Fellay w „Cor Unum” z kwietnia 2014 r.: „Samo w sobie uznanie kanoniczne jest wielkim dobrem”. Fakt, że jest to moralnie dobre, nakłada na FSSPX obowiązek zaakceptowania go, o ile nie stwarza ono zagrożenia dla wiary. Obowiązek zachowania wiary posiada bez wątpienia pierwszeństwo, jednak obowiązek posiadania właściwych relacji z Następcą Piotra nie jest czymś opcjonalnym.

W sposób jednoznaczny mówił o tym sam Arcybiskup:

„Fundamentalną zasadą, na której opiera się stanowisko i działanie Bractwa w bolesnym czasie kryzysu w Kościele, jest zasada nauczana przez św. Tomasza z Akwinu w jego Sumie teologicznej: nie sprzeciwiać się władzy Kościoła poza przypadkiem bezpośredniego zagrożenia dla wiary” [8].

Mówiąc w skrócie, zwolennicy oczekiwania na deklarację doktrynalną ze strony Rzymu popełniają błąd, zmieniając kryterium akceptacji uznania kanonicznego z „możliwości zachowania przez Bractwo tradycyjnej wiary” na „wyznawanie tradycyjnej wiary przez Rzym”. Po bliższej analizie argumenty, jakie wysuwają w celu wykazania, że akceptacja uznania kanonicznego Bractwa „takiego, jakim jest” stanowiłaby przeszkodę dla przywrócenia Tradycji należnego jej miejsca okazują się fałszywe, przez co teza ta upada.

Stanowisko Arcybiskupa

Pozostaje nam jeszcze wyjaśnienie faktu, że sam Arcybiskup wypowiadał się na rzecz akceptacji uznania kanonicznego Bractwa, gwarantującego mu pozostanie „takim, jakim jest”. Powinniśmy się przy tym wystrzegać budowania argumentacji na wyrwanych z szerszego kontekstu słów naszego Założyciela – o wiele lepszą metodą będzie skoncentrowanie się na jego zasadniczej idei i przeanalizowanie, w jaki sposób starał się on ją urzeczywistnić przez całe swoje życie.

Innymi słowy – musimy przyjrzeć się wizji Arcybiskupa odnośnie do roli FSSPX i rozważyć, w jaki sposób ta wizja wpłynęła na negocjacje, które prowadził on z Rzymem w kwestii statusu Bractwa w Kościele.

Odnowa Kościoła poprzez kapłanów

Należy pamiętać, że wizja roli, jaką Arcybiskup miał później wyznaczyć Bractwu, zaczęła się kształtować jeszcze przed nastaniem kryzysu w Kościele. Już w latach 50. XX wieku marzył on o pracy nad odnową Kościoła. W jego zamyśle najważniejszym, a nawet jedynym środkiem prowadzącym do tej odnowy było kapłaństwo. Kapłaństwo, udzielane poprzez sakrament święceń, jest w Kościele fundamentalnym źródłem ładu, pozostaje też w ścisłym związku z głównym aktem służącym przywracaniu ładu w upadłym świecie – najświętszą ofiarą Mszy. To właśnie ta wizja była tłem słynnego „widzenia” Arcybiskupa w katedrze w Dakarze w latach 50.::

„Marzenie, by przekazać, wobec postępującej degradacji ideału kapłańskiego, katolickie kapłaństwo naszego Pana Jezusa Chrystusa […] Jak mógłbym zrealizować to, co jawiło mi się wówczas jako jedyny sposób na ożywienie Kościoła i chrześcijaństwa? To było jedynie marzenie, jednak zrozumiałem już wówczas potrzebę nie tylko przekazywania autentycznego kapłaństwa i zdrowej nauki, zaaprobowanej przez Kościół, ale również wzniosłego i niezmiennego ducha katolickiego kapłaństwa […], nierozerwalnie związanego z wielką modlitwą naszego Pana, którą na wieki wyraża Jego ofiara na krzyżu” [9].

To właśnie dążąc do urzeczywistnienia tej wizji, Arcybiskup – zakładając Bractwo Św. Piusa X – za jego cel główny i zasadniczy uznał „kapłaństwo oraz wszystko, co do niego przynależy i jedynie to, co jego dotyczy” [10]. „Jesteśmy wspólnotą kapłańską. Zasadniczą cechą naszego Bractwa jest jego kapłańska natura. Taki jest jego cel” [11].

Dla Arcybiskupa szczególne znaczenie miał fakt, że cel przyświecający założeniu Bractwa nie miał natury negatywnej, ale pozytywną. Bractwo nie zostało powołane do życia, aby krytykować Rzym oraz sobór. Coś takiego Arcybiskup uznałby za niewłaściwe. Zostało ono założone, aby wykonywać pracę pozytywną, aby formować dobrych księży:

„[Bractwo Św. Piusa X] nie narodziło się z ducha kontestacji, ducha sprzeciwu. Bynajmniej! Zrodziło się ono w sposób, w jaki rodzą się dzieła Kościoła, tj. z zaistniałej potrzeby: potrzeby zapewnienia dobrej formacji kapłańskiej” [12].

Arcybiskup nie założył Bractwa w celu uleczenia kryzysu w Kościele. Pragnął oczywiście, aby przyczyniło się ono do jego odbudowy, jednak na sposób właściwy dla bractwa kapłańskiego. Kościół nie powierzył FSSPX – aprobując jego statuty – zadania wyprowadzenia go z kryzysu; nie posiada ono też po temu koniecznych środków, gdyż te pozostają w rękach Rzymu, a jego założyciel nie powołał go do życia w bezpośrednim celu uzdrowienia Kościoła. Tak więc praca na rzecz uzdrowienia Kościoła jest jedynie dalszym celem Bractwa, zaś formowanie dobrych kapłanów – jego celem bliższym.

Rozróżnienie to jest ważne. Gdyby bliższym celem Bractwa było uzdrowienie Kościoła, wówczas dla osiągnięcia tego celu powinno ono wykorzystywać wszelkie dostępne środki, nie koncentrując się na formacji dobrych kapłanów. Ponieważ jednak jego celem bliższym jest formowanie dobrych księży, zatem środki, przez które może ono przyczynić się do uzdrowienia Kościoła, zostały już wyznaczone i nie mogą się zmienić, przynajmniej o ile Bractwo pragnie zachować swą tożsamość.

W jaki sposób wspólnota kapłańska przyczynia się do uzdrowienia Kościoła

Możemy sobie zadać pytanie, w jaki konkretnie sposób wspólnota kapłańska przyczynia się do uzdrowienia Kościoła. Przedstawiliśmy już wizję Arcybiskupa w jej ogólnych zarysach: należy formować kapłanów zachowujących czystość doktrynalną oraz ożywionych duchem misyjnym. W jaki jednak sposób ci kapłani mogą się przyczynić do przezwyciężenia najpoważniejszego kryzysu w historii Kościoła?

Najbardziej jasne wypowiedzi Arcybiskupa w tej kwestii można znaleźć w pierwszej konferencji wygłoszonej przez niego podczas rekolekcji wielkopostnych bezpośrednio przed konsekracjami biskupimi. Można wręcz zastanawiać się, czy owa konferencja z kwietnia 1988 r. nie powinna być postrzegana jako swoiste rozwinięcie wizji z Dakaru. Ze względu na jej znaczenie, po niniejszym artykule zamieszczamy jej obszerny fragment13.

W tym rozwinięciu założyciel FSSPX przedstawia swą wizję dotyczącą tego, w jaki sposób założonemu przez niego bractwu kapłańskiemu mogłyby zostać stworzone warunki, dzięki którym skutecznie przyczyniałoby się ono do przywrócenia Tradycji należnego jej miejsca.

Wszystko to rozpoczęłoby się od uregulowania statusu kanonicznego Bractwa, które zostałoby zaakceptowane przez Rzym „takim, jakim jest”. Naturalną konsekwencją tego kroku byłoby udzielenie mu zgody na otwarcie placówki w Rzymie. Po pewnym czasie otrzymałoby ono jeden z tamtejszych kościołów, które obecnie nie są używane. Następnie w Rzymie zostałoby założone seminarium, które przyciągnęłoby wiele powołań z całego świata.

A ponieważ większość biskupów wywodzi się spośród kapłanów formowanych w seminariach rzymskich, wielu księży pochodzących z rzymskiego seminarium Bractwa zostałoby w przyszłości biskupami i kierowało diecezjami na całym świecie.

A przywrócenie należnego miejsca Tradycji? W pewnym momencie, wskutek zwiększającego się wpływu Tradycji ze względu na obecność Bractwa w Rzymie, istnienie w tym mieście jego seminarium, a także uformowanych przez FSSPX kapłanów i biskupów, Rzym powróciłby ponownie do swej własnej Tradycji.

„To piękne marzenie” – mówi Arcybiskup – „ale kto wie?”. Jest to marzenie, które pozostaje w doskonałej zgodzie z koncepcją założonego przez niego bractwa kapłańskiego: formujcie dobrych księży wyznających integralną wiarę katolicką, a przez ten fakt pomożecie uzdrowić Kościół.

Konkluzja

Abp Lefebvre wierzył w rolę właściwie uformowanych kapłanów w dziele uzdrowienia Kościoła – właśnie dlatego założył bractwo kapłańskie, którego celem jest formacja księży głoszących integralną doktrynę i ożywionych misjonarską gorliwością. Sam Kościół, aprobując statuty FSSPX, przekazał Bractwu zadanie formowania dobrych kapłanów, zaś Bractwo posiada wszelkie środki niezbędne do realizacji tego celu.

Jednakże, ze względu na nielegalne zniesienie FSSPX w 1975 r., sytuacja kanoniczna Bractwa stała się oficjalnie nie uregulowana, było ono zwalczane przez władze Kościoła i wszelkimi środkami uniemożliwiano mu wypełnianie jego misji. Ponieważ nasz Założyciel powołał do życia Bractwo w celu formowania dobrych kapłanów, a uregulowanie jego statusu kanonicznego poprzez akceptację go „takim, jakim jest” umożliwiłoby mu wypełnianie tej misji w szerszym zakresie, Arcybiskup był zwolennikiem takiego rozwiązania.

Zwolennicy oczekiwania na deklarację doktrynalną ze strony Rzymu uważają natomiast, że głównym celem Bractwa jest dążenie do uzdrowienia Kościoła, konsekwentnie nie postrzegają więc uregulowania jego statusu kanonicznego przy akceptacji FSSPX „takiego, jakim jest” za sprzyjające osiągnięciu tego celu. Pragnęliby wykorzystać nieuregulowany status kanoniczny FSSPX jako narzędzie służące do wywierania na Rzym nacisku, aby potępił on błędy Vaticanum II.

Zajmując takie stanowisko, kierują się wizją różną od wizji Arcybiskupa, wizją, w której Bractwo nie stara się przyczynić do uzdrowienia Kościoła głównie poprzez formację kapłanów wyznających nieskażoną wiarę, ale raczej poprzez wywieranie na Rzym nacisku, aby powrócił do Tradycji.

Źródło: The SSPX and the Conversion of Rome to Tradition

Dodatek

Abp Marceli Lefebvre, Rekolekcje wielkopostne 1988

Pozostajemy wierni zasadzie, zgodnie z którą zachowanie wiary ma pierwszeństwo przed posłuszeństwem. Pierwszym obowiązkiem jest posłuszeństwo wierze. Posłuszeństwo wierze ma pierwszeństwo przed posłuszeństwem ludziom, których obowiązkiem jest przekazywanie nam wiary. Jest to oczywiste, poza tym jednak znajdujemy się w opozycji względem tych, którzy atakują wiarę. Toczymy dwojaką walkę: walkę z błędami, jak również z tymi, którzy te błędy propagują.

Trudno sobie wyobrazić, żebyśmy mogli być przeciwnikami błędów, nie występując równocześnie przeciwko głoszącym je ludziom. Właśnie z tego powodu nasi wrogowie mogą wysuwać argument: „Walczycie z Rzymem, tak więc jesteście przeciwko Rzymowi, przeciwko papieżowi, przeciwko soborowi, a więc jesteście poza Kościołem!”. Takie reakcje są całkowicie zrozumiałe i łatwo jest wysuwać tego rodzaju zarzuty, jednak opierają się one na fałszywej przesłance. Zakłada się bowiem, że Rzym nigdy nie popełnia błędów, co jest nieprawdą.

Takie jest więc nasze stanowisko, o ile jednak naszym zadaniem jest zwalczać błędy, a również sprzeciwiać się i okazywać nieposłuszeństwo tym, którzy je głoszą, nie zwalnia nas to od obowiązku dążenia do utrzymywania z nimi kontaktu, aby próbować ich nawrócić, aby próbować doprowadzić ich na powrót do Tradycji. Taką postawę można by uznać za przejaw arogancji z naszej strony, nie jest to też dla nas łatwe, a jednak właśnie tego wymaga od nas Bóg.

O ile zaistnieje taka konieczność, powinniśmy starać się nawrócić nawet naszych przełożonych! Jesteśmy za to krytykowani. Jest jednak jasne, że to oni są w błędzie, że sprzeciwiają się temu, czego nauczali ich poprzednicy. [Przykładowo] mamy dwa teksty: dokument ogłaszany obecnie oraz dokument ogłoszony wcześniej są ze sobą całkowicie sprzeczne. Komu w tej sytuacji mamy być posłuszni? Autorom dokumentów ogłaszanych dawniej, czy też teraz? Nie możemy być posłuszni i jednym, i drugim. Na tym polega dylemat.

To właśnie powiedziałem Pawłowi VI, kiedy spotkałem się z nim w Castel Gandolfo: „Ojcze Święty, znajdujemy się w niewiarygodnej sytuacji. Mamy obowiązek okazania nieposłuszeństwa Tobie, aby zachować posłuszeństwo względem Twoich poprzedników. Postaw się na naszym miejscu. To nieprawdopodobna sytuacja. Pomyśl, co to oznacza dla wiernych! Istnieje sprzeczność pomiędzy tym, czego naucza Sobór oraz Quanta cura Piusa IX”. „Och, to nie czas na uprawianie teologii”. To łatwo powiedzieć, ale nie jest to odpowiedź (na moje pytanie – przyp. tłum.). To poważna sprawa.

Takie więc stanowisko zajmujemy i zamierzamy przy nim wytrwać. Jednak utrzymywanie kontaktów z Rzymem jest sprawą dość delikatną, ponieważ w tym samym czasie, gdy ich krytykujemy, musimy również z nimi korespondować, musimy się z nimi co jakiś czas spotykać, przynajmniej z przedstawicielami papieża.

Cóż, Bóg pozwala, aby sprawy toczyły się właśnie w taki sposób, abyśmy zachowywali więź z Rzymem w tym samym czasie, w którym bezkompromisowo go krytykujemy. Listy, które ja oraz bp de Castro Mayer wysyłaliśmy do papieża, nie były zbyt łagodne. To ostatnia rzecz, jaką można by o nich powiedzieć. To samo można powiedzieć o obrazku mego autorstwa, który spotkał się z krytyką nawet ze strony licznych tradycjonalistów. Trafił on nawet do rąk papieża. Powiedział mi o tym kard. Ratzinger. W oczywisty sposób specjalnie mu (tj. papieżowi – przyp. tłum.) się on nie spodobał.

Powiedziałem jednak kard. Ratzingerowi: „Gdyby tylko mogło to uratować jego duszę…”. Odpowiedział: „Poucza Ekscelencja papieża!”. To jednak prawdy katechizmowe! Wpuszcza on (tj. papież – przyp. tłum.) do Kościoła wszystkie złe duchy, a następnie chce być w przyjaźni z Bogiem! Musi wybrać. Albo przechodzi całkowicie na stronę demonów i przebywa z demonami, albo trzyma stronę Boga i wyrzuca złe duchy. To przecież rzeczy oczywiste. To jak katechizm w obrazach.

Pomimo tego wszystkiego chcą oni z nami korespondować, chcą traktować nas jako partnera do rozmów. Wydawało mi się także, że należy zawsze trzymać się zasady, że lepiej jest przekonywać poprzez fakty niż przez kampanię propagandową, jaka mogłaby zostać przeprowadzona przez wszystkie media, przez radio, telewizję etc.

Uważam, że lepiej, abyśmy dawali się poznać poprzez nasze dzieło niż przez produkowane przez nas materiały wideo, abyśmy dawali się poznać poprzez projekty, jakie aktualnie realizujemy: seminarium w jednym miejscu, dom rekolekcyjny w innym, otwieranie kolejnych szkół i przeoratów – oczywiście dzięki pomocy Bożej, to On sam wspiera nas w naszym dziele – jako że staramy się pracować dla Zbawiciela, dla Kościoła – i Chrystus rzeczywiście nam pomaga.

Niedawna wizytacja przedstawicieli Rzymu (w listopadzie i grudniu 1987 r. kard. Edward Gagnon, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Rodziny, jako wizytator apostolski odwiedził większość ważnych ośrodków Bractwa – przyp. red. WTK) była możliwa właśnie dlatego, że po 12 latach naszej walki, od 1975 do 1987 r., ostatecznie sam Rzym uznał, że nie może traktować nas tak, jakbyśmy nie istnieli.

Bractwo nie jest niczym, tradycjonaliści (wliczając do tej grupy tych wszystkich, którzy toczą tę samą co my walkę i którzy utrzymują z nami stosunki) nie są niczym. Tak więc Rzym uznał, że musi coś zrobić, czego konsekwencją jest niedawna wizytacja – i uważam, że już sam ten fakt jest wielkim zwycięstwem Tradycji, ponieważ wizytacja istotnie miała miejsce. Szczegóły znajdziecie w ostatnim numerze „Fideliter”. Wizytacja wypadła pomyślnie, wyrażane w jej trakcie opinie były względem nas jednoznacznie życzliwe do tego stopnia, że msgr Perl powiedział do sióstr z Fanjeaux: „To przy pomocy dzieł takich jak wasze dokonuje się odbudowa Kościoła”.

Trudno o większy komplement. I myślę, że wypowiadając te słowa miał on na myśli wszystko, co widział podczas swej wizyty, ponieważ mniej więcej te same komplementy wypowiadał wszędzie, podobnie zresztą jak kardynał. Na koniec, co sami mogliście zobaczyć, kardynał oficjalnie asystował 8 grudnia we Mszy przy okazji odnowienia ślubów (w Bractwie – przyp. tłum.). Asystowanie przez kardynała we Mszy sprawowanej przez osobę zasuspendowaną a divinis jest czymś raczej niezwykłym. Takie było zakończenie tej wizytacji. Stanowi to już część historii, nie da się tego wymazać. Kiedy pewnego dnia będzie się pisać historię Bractwa, historię naszego oporu, historię naszej walki, znajdą się w niej również te fakty. To pewne.

Można mówić co się chce, również sam Rzym może później uczynić co chce, nawet ogłosić dementi: „To nie chodziło o to… On wcale tego nie powiedział…”. Fakt pozostaje faktem, te słowa zostały wypowiedziane, to już element historii. Rzym musi uznać [prowadzone przez nas] dzieło na rzecz kontynuowania Tradycji za służące odbudowie Kościoła, jego własnej kontynuacji. Muszą to uznać.

Czy jednak prowadzona przez nas walka oraz rozwój Bractwa wystarczą, aby udało się nam doprowadzić do powrotu Tradycji do samego Rzymu? To tajemnica Boga. Jest to możliwe, możliwe jest osiągnięcie pewnych rezultatów w tym kierunku, nie idąc równocześnie na żadne kompromisy, piętnując w dalszym ciągu błędy, trwając po stronie prawdy i Tradycji. Niech Rzym udzieli nam tego, o co prosimy: abyśmy mogli posiadać w Rzymie placówkę, abyśmy mogli mieć tam naszego oficjalnego przedstawiciela, nie żądając od nas ustępstw, kompromisu, nie wymagając od nas zaakceptowania w zamian ich błędów. Byłoby to drugie zwycięstwo Tradycji, definitywne zwycięstwo sprawy Zbawiciela.

Dlaczego bowiem nie miano by przekazać nam, skoro zostalibyśmy w ten sposób oficjalnie uznani, któregoś z tamtejszych kościołów? Nie byłoby już żadnego powodu, aby nam tego odmawiać. Jest w Rzymie tyle kościołów, które nie są wykorzystywane. Mogliby przekazać nam jeden z nich, to zaś oznaczałoby oficjalny powrót Tradycji do Kościoła Rzymskiego, ze wszystkimi tradycyjnymi obrzędami. Byłoby to coś niesamowitego. I nie ma wątpliwości, że rezultaty tego byłyby bardzo poważne.

Tak więc, jak już powiedziałem, stanowiłoby to drugi krok. Jest to bez wątpienia scenariusz, którego ziszczenie się nadal trudno sobie wyobrazić, ale kto wie? Gdyby zechcieli uznać wartość naszych seminariów, wartość prowadzonej przez nas formacji kapłańskiej i dać nam seminarium w Rzymie, stanowiłoby to ukoronowanie naszego dzieła. Przenieślibyśmy was wszystkich do Rzymu, panowie profesorowie, i moglibyście prowadzić wszystkie wasze zajęcia po łacinie. Bez wątpienia nie zabrakłoby nam bowiem wówczas seminarzystów, zakładając że pojawialiby się oni z dobrymi intencjami, nie z zamiarem zniszczenia nas, podzielenia nas, szerzenia wśród nas swoich błędów.

Jeśli jednak młodzi ludzie – przybywający z całego świata do Rzymu, aby odbyć w nim studia teologiczne – trafialiby do nas, do naszego seminarium, kontynuowalibyśmy dzieło, które Rzym prowadził przez całe wieki na swoich uniwersytetach: Gregoriańskim, Angelicum i Laterańskim. Z tych trzech wielkich rzymskich uniwersytetów pochodziło 60 do 70% wszystkich biskupów świata. Nie ma więc powodu, dla którego nasze seminarium w Rzymie, o ile spodoba się Bogu, nie miałoby również formować przyszłych biskupów dla całego świata katolickiego.

Jak widzicie, trochę nadziei wciąż pozostaje! Z Bożą pomocą wszystko to jest możliwe. To piękne marzenie, ale kto wie? Bóg może sprawić, że się urzeczywistni. Albowiem powrót całego świata chrześcijańskiego do Tradycji może dokonać się jedynie przy pomocy Rzymu. My ze swej strony możemy czynić wszystko, co tylko w naszej mocy, i bez wątpienia to czynimy. Jest jednak konieczne, aby sam Rzym zwieńczył to dzieło, powracając do swej własnej Tradycji. W innym przypadku będzie to niemożliwe.

Źródło: Abp. Lefebvre, Easter retreat, 1988 (plik PDF)

  1. https//www.firstthings.com/web-exclusives/2017/04/lets-not-make-a-dealat-least-this-deal
  2. Ten i kolejne cytaty pochodzą z tekstu Pour une entente doctrinale ?, zamieszczonego w „Courrier de Rome” z maja 2017 r.
  3. Ibidem, par. 28–29.
  4. Za: ibidem, par. 29.
  5. Konferencja duchowa wygłoszona w Ecône 21 grudnia 1984 r.
  6. „The Angelus”, listopad 1987, s. 8.
  7. Patrz „Courrier de Rome”, maj 2017 r., Pour une entente doctrinale ?, par. 28.
  8. List do Przyjaciół i Dobroczyńców z USA, 28 kwietnia 1983 r.
  9. Podróż duchowa, str. 5.
  10. Statuty FSSPX.
  11. Priestly Holiness, s. 444.
  12. Ibidem, s. 439.
  13. Patrz Dodatek.

https://news.fsspx.pl

Komentarzy 190 to “Bractwo Św. Piusa X i powrót Rzymu do Tradycji”

  1. JO said

    Warunkiem uznania kanonicznego Bractwa bylo i jest nawrocenie Rzymu:

    https://zascianekporusza.wordpress.com/2017/08/24/interview-with-bishop-faure/

    Najwyrazniej widac, ze sa dwie interpretacje slow i zachowania sie Biskupa Lefebvre…- dwie interpretacje dzis reprezentowane przez ;

    a. Bractwo Piusa X , ktore rozwaza zgode na uznanie kanoniczne bez koniecznosci nawrocenia sie Watykanu,

    oraz

    b. stanowisko Ruch Oporu Biskupa Williamsona, ktory stawia warunek nawrocenia sie Watykanu przed zgoda na porozumienie…konczace sie uznaniem kanonicznym.

    Podczas ostatniego pobytu w Polsce, jakie mialo miejsce tego roku…, Biskup Williamson podczas Mszy Swietej wypowiedzial sie wyraznie, (zostalo to nagrane, choc ja nie posiadam tego video, acz sluchalem tego kazania,) mowiac, ze Biskup Lefebvre budowal Bractwo Piusa X od samego poczatku tak, by bylo „poza” strukturami oficjalnymi Rzymu, tak by uchronic kaplanstwo,, bo nie mozna „gasic pozaru bedac w srodku ognia..”

    Biskup Lefebvre utworzyl niezalezne struktury, ktorym byla Konfrateria ( Bractwo), korzystajac z prawa utorzenia takiej organizacji bo uznal Sobor i jego postanowienia jako zagrozenie dla Kosciola.

    Bractwa w historii zawsze powstawaly w momentach zagrozenia wiary. Powstawaly po to by utworzyc niezalezne struktury chroniace wiare. Tak tez sie stalo z Bractwem Piusa X, ktore dzis ma zamiar/szuka drogi by wejsc w struktury heretyzujacego Watykanu.

    To wielka tragedia, ktora nazywana jest zdrada.

    https://zascianekporusza.wordpress.com/2017/09/08/ikony-biskupie-modlitwa-przed-swieta-msza/

    Tyle w w temacie.

  2. Marucha said

    Re 1:
    No cóż, Pana reakcja była do przewidzenia…

  3. Boydar said

    „heretyzujacy Watykan”; brzmi to zupełnie tak jak „popijąjacy (czasem, czasem za dużo) tatuś.

    Ilu chwiejnych ludzi odpadło od wiary przez to „popijanie”; czy na pewno są to właściwe słowa na opisanie rzeczywistego stanu rzeczy ?

    „… które dziś ma zamiar/szuka drogi by wejść w struktury heretyzujacego Watykanu …”

    To w końcu Panie JO, czy FSSPX jest be czy cacy ?

    Może porównam niewłaściwie, ale namawianie wilka na wegetarianizm – „… Warunkiem uznania kanonicznego Bractwa było i jest nawrócenie Rzymu …” to mission impossible, w dodatku rozumiejąc po normalnemu powyższe twierdzenie, nie do końca rozumiem kto ma uznać, FSSPX samo siebie ? Bo przecież ów warunek stawiany jest właśnie stronie drugiej; jeśliby „Rzym” się nawrócił to temat w ogóle spada z wokandy.

    Żeby nie przeciągąć, mam prośbę; o ile artykuł jest jaki jest, i niewiele mogę (możemy) na to poradzić, niech chociaż Komentatorzy formułują myśli w sposób zrozumiały dla większości.
    I druga kwestia, nie wiem czy nie ważniejsza. Zrobiłem wśród mniej lub bardziej znajomych osób, bardziej zaangażowanych w sprawy wiary od reszty, taką prywatną kwerendę, badanie opinii. Otóż starałem się dyskretnie wysondować, które koncepcje SV2 uważają za niefortunne o ile w ogóle. Owszem, o ile już ktoś miał coś w temacie, była to rezygnacja z Mszy Trydenckiej jako obowiązującej formy. No a w tej nowej, pytam dalej, co jest źle ? Że komunia nie na klęcząco.

    I tak byłem zadowolony; żeby nie zaogniać sytuacji rozpływałem się z wdzięczności.

    Tylko teraz wyobraźmy sobie okoliczność, że ta banda z jadowitym uśmiechem na spasionych mordach, powie któregoś dnia – tak, może i tak, niech klęczą.

    I wtedy cały świat zachłyśnie się objawioną mu mądrością i wielkodusznością. Reszta końców w wodę.

    Co chcę przez to powiedzieć; chcę powiedzieć, że zarówno artykuł jak i komentarz Pana JO, nie przybliża NIKOGO do sedna sprawy.

  4. Joannus said

    ”.. mowiac, ze Biskup Lefebvre budowal Bractwo Piusa X od samego poczatku tak, by bylo „poza” strukturami oficjalnymi Rzymu,”

    Czyli chciał aby bezterminowo trwał skansen jak dla dinozaurów.
    To czemu służyło uzyskane uznanie kanoniczne FSSPX przez biskupa miejsca.
    Ponadto, na pewno Czcigodny Arcybiskup nie miał na tyle przekonania, że jego dzieło swą mocą ”nawróci” Rzym.

    W artykule Ks. Paweł Robinson FSSPX szeroko i przejrzyście ujął, za i przeciw, z odniesieniem do wypowiedzi Arcybiskupa.

    Dobrze, że Pan Gajowy zamieścił ten artykuł myślącym pod rozwagę.

  5. JO said

    ad.3.

    ” Artykul nie przybliża NIKOGO do sedna sprawy” – p. Boydar

    Jest tak jak Pan napisal, bo by zrozumiec sedno sprawy, trzeba miec laske Pana Boga i z nia wsplpracowac. Polacy i nie tylko, NIE CHCA wspolpracowac, bo to wymaga wysilku oraz tworzy swiadomosc potrzeby wyrzeczen. Lepiej, latwiej w tym swiecie isc na latwizne. Ludzie na nia ida…

    Ja przestalem rzucac perel przed wieprze. .. p. Gajowy tez juz tego nie robi…

    Poza tym, to jest mozliwe – nawrocenie…, a co jest a nie jest mozliwe w sprawach wiary, tego Pan nie wie. To tylko wie sam Pan Bog. I heretycki Watykan moze i kiedys sie nawroci…

    Prosze sie nie czepiac slowek…napisalem heretyzujacy z szacunku do Stanowiska oraz niepewnosci….bo nikt nie wie, co jest w sercach, nawet zatwardzialcow. Po ludzku, to sa heretycy…., pod ktorych wladze Bractwo rozwaza wejsc strukturalnie…. Po ludzku, to jest wrog Chrystusa, pod ktorego wladze Bractwo chce wejsc…

    Co do artykulu, prosze zauwazyc na klamstwo, na jakim bazuje, stawiajac tam teze glowna, ze Bractwo powstalo by uzdrowic kosciol. Przeciez to klamstwo, bo Bractwo powstalo, by OBRONIC Sw Tradycje, chronic kaplanstwo , trwac przy Chrystusie, ktory jest Kosciolem a nie UZDRAWIAC KOSCIOL!!

    Za kazdym razem, wciskane sa banaly i przeklamania i to coraz mniejszych lotow.

    Czy Bractwo jest dobre czy zle? Przeciez jezeli publicznie zostalo nazwane Zdrajca, to jak mozna wysnuc wniosek, ze Bracywo jest dobre? Panie Boydar, czy i Panu cos ciezko z mysleniem idzie?

    W Anglii jest takie powiedzenie – Thoughts are DIDS – czyli – MYSLI SA CZYNEM. W Bractwie jest zdradziecka mysl, kielkuje i sieje spustoszenie….Bracto dokonalo juz w Duchu decyzji , ktora jest zdrada. Ten artykul potwierdza ta Duchowa przemiane Bractwa.

    ad.2. Panie Gajowy, a Pan myslal, ze ja zartuje..? Moja reakcja byla pewna, a nie tylko przewidzialna.

  6. Boydar said

    Panie JO, ta cała hucpa mnie przerasta, nie urodziłem się do studiowania życia mrówek czy konstrukcji mrowiska. Bardzo przepraszam, ale ja pas. Pan lubisz nowe wyzwania, angażowanie się w cudze wojny. Ja mam tylko swoją a i tak nie daje rady. Jeśli po przeczytaniu pierwszych paru zdań a nawet parunastu, nie mogę zajarzyć o co autorowi biega, to muszę albo jego albo siebie uznać za durnia. A ja siebie lubię i szanuje. W pewnym okresie mego życia udało mi się nawet ogarnąć podstawy mechaniki kwantowej. Ale wtedy byłem jeszcze młody i głupi. A czas leci …

  7. VA said

    Papież Franciszek sygnalizuje poparcie dla legalnego uznania „cywilnych związkowców tej samej płci”
    https://www.lifesitenews.com/news/pope-francis-quietly-affirms-homosexual-civil-unions-contrary-to-catholic-t

  8. Boydar said

    Ktoś powinien przeżegnać się prawą ręką i w końcu squrwysyna odstrzelić. Niech sobie z nim Pan Bóg radzi skoro ludzie nie mogą,

  9. RomanK said

    BOG ma swoje Plany…..
    Sodoma i Gomora….nie nadaje sie do nawrocenia…
    Kto moze pojac niech ucieka w gory…..

  10. Boydar said

    NIE qurwa ! Ludzie wierzą głównie w „moja chata z kraja” a dla świętego spokoju poświęcą i dzieci i rodziców. I dopóki tak będzie, to … tak będzie.

    Ile czasu trwa ta chu*joza, pięćdziesiąt lat ? Sto ? I czym to jest w obliczu wieczności, a nawet ostatnich dwudziestu wieków. Ta tłuszcza na górce ma przed sobą góra dziesięć, dwadzieścia lat, za chwilę będzie warzywem. Wymrą jak im Lemański wykrakał, choć Ameryki nie odkrył. Wszystko co nam potrzeba uczynić, to zabezpieczyć proces i wyrównać szanse.

  11. Marucha said

    Po jaką cholerę zamieściłem ten artykuł… przecież z góry wiedziałem, że jego mądra i obiektywna treść, jego rozważania na temat różnych opcji egzystowania FSSPX, zostaną przywalone śmieciami…

  12. Yah said

    Ad 6

    „Jeśli po przeczytaniu pierwszych paru zdań a nawet parunastu, nie mogę zajarzyć o co autorowi biega, to muszę albo jego albo siebie uznać za durnia.”

    Bo o to chodzi Panie Boydar – zaciemnić, żeby nikt się nie zorientował.

    Streszczę Panu w paru słowach te rozważania:

    „Czy Klub Panien z Dobrych domów może wynajmować pomieszczenia w domu schadzek ?”

  13. Boydar said

    Jeśli dobre znaczy koszerne … to czemu nie !

  14. Yah said

    😀

  15. Yah said

    No i przypomniał Pan rolę Gutmannów w finansowaniu Klubu Panien z Dobrych Domów, a propos כשרות.

  16. Peryskop said

    Re 11

    Panie Marucha – po taką cholerę, żeby pomóc zrozumieć, w czym ISTOTA sprawy. Dziękuję za stworzenie kolejnej okazji do analizy. A Panu Yahu gratuluję talentu dostrzegania esencji i oddzielania jej od fusów.

    Choć czynię tak niechętnie, niezwykle rzadko i tylko w wyjątkowych sytuacjach – już z 6 lat temu zmieniłem nicka i dałem tu kilka wpisów jako Schizmofrenia. Żeby Sz.P. zaszokować, a przez to nakłonić do reflexji.

    Bowiem już wtedy przeczuwałem, do czego doprowadzi licytowanie się o nieusuwalne pęknięcia doktrynalne i zewnętrzne atrybuty ceremonialne. Te drugie nie mniej zażarte wobec obaw, że pęknięcia i tak pozostaną.

    Dywagowano zarówno tu, na dole, jak i tam hen wysoko w Zentrolli.

    Nadaremno. Nie mam żadnej satysfakcji, że schizmofrenia postępuje.
    A raczej jest celowo nakręcana przez cynicznych graczy tych co zawsze.

    To wszystko wcale nie zaczęło się od braku w Dekalogu dwóch przekazań – Nie kłam. – Nie bądź tchórzem. Ani od chrztu frankistów http://www.kki.pl/piojar/polemiki/holocaust/frankist.html . Ani od kremówek. Ani nawet od arcybiskupa Marcela François Marie Josepha Lefebvre’a i Bractwa.

    Nieusuwalność pęknięć doktrynalnych wynika generalnie z ulepienia judeo chrześcijaństwa z wzajemnie sprzecznych zasad oraz z odpychających się wzajemnie wrogich sobie żywiołów. Pewnie założyciele oraz doktrynerzy przedobrzyli i nie przewidzieli, że kij technolo uderzy nie tym końcem.

    Klajstrowanie udawało się przez 2 tysiące lat. Lecz liczenie jak w #10 na przywrócenie starego porządku skazane jest na zawód, bo bezpowrotnie zmieniły się bio-cybernetyczne warunki funkcjonowania homo zappiensa. Nihil semper floret.

    O ile po spaleniu ks. prof. dr Jana Husa – po 17 latach pacyfikacji udało się przywrócić spokój, o ile po wyklęciu ks. dr Marcina Luthra i m.in. po wojnie 30-letniej – niby udało się opanować szok rozpowszechnienia się poprzez druk zasadnej krytyki – to w dobie internetu klajstry nie trzymają !

    Dawniej zarówno społeczeństwa, jak i hierarchie od dołu do góry składały się z jednostek mentalnie oddzielonych – nawet gdy formalnie tworzyli rozmaite struktury. Natomiast dziś informacja trafia już nie tylko pod strzechy, ale do KAŻDEGO, i ma ogromny wpływ, bo dociera z szybkością światło-dźwieku. Każdy kleryk i niemal każda szarytka, każdy kaznodzieja, każdy biskup i każdy polityk, dziennikarz, nauczyciel, urzędnik i policjant, a także każdy faktyczny i potencjalny konsument ich usług – wszyscy mogą sobie INDYWIDUALNIE weryfikować każdą niejasną kwestię.

    Oczywiście w tej nowej wieży info-Babel panuje stary bałagan pojęć i języków. Ale już inny niż poprzednie bałagany, a to wskutek informatycznej integracji, dezintegrującej sposoby klajstrowania.

    Można oszukiwać niektórych ludzi przez cały czas, oraz wszystkich ludzi przez pewien czas, ale nie można oszukiwać wszystkich ludzi cały czas – pamiętne słowa największego prezydenta Ameryki Żyda Abrahama Lincolna (1809†1865), które przyczyniły się do zamachu na niego. Ale to też dowód, że utrata życia może uczynić człowieka nieśmiertelnym !

    Doktryna judeo oparta jest na fortelach, na co Chrystus przyniósł formułę sprzeciwu. Fortelarze skorzystali z klasycznej zasady przyłączenia się do przeciwnika i tak powstało fortelo-chrześcijaństwo. Ale zauważmy, że splatanie podstępu i kłamstwa z Prawdą tworzy tylko nowe podstęne kłamstwa. To dlatego kryzys w FortelKRK pogłębia się.

    W obecnej sytuacji gdy ludzie i ich pasterze mają powszechny, tani i szybki dostęp do wiedzy oraz do komunikacji – trudno się dziwić, że dawne klajstry nie trzymają.

    I każdy robi co chce. Benedykt XVI po kryjomu wprowadził Boga Adonai, Franciszek blokuje Franciszkanów i lansuje pedalstwo, ks. dr dyr. Tadeusz Rydzyk nadaje starotestamentowe katechezy, ks. dr hab. Piotr Natanek wali po sumieniach, ks. Tadeusz Isakowicz Zaleski bezskutecznie nawołuje do lustracji kleru, kard. Kazimierz Nycz kontynuuje dzieła prymasa Józefa Glempa w budowaniu komercyjnych drapaczy pod wynajem, były ks. Jacek Międlar wykonuje ważne zadania w kraju i zagranicą…

    A wierni tradycji przed-fortelowej mogą sobie tylko popomstować i ponarzekać.
    Ewentualnie podyskutować, który ornat bardziej dostojny.

    Czyż nie jest to stan lekko-ciężki, kojarzący się ze schizmofrenią ?

    Czy ma tu ktoś lepszy pomysł na wytłumaczenie sytuacji ?

  17. Listwa said

    @ 4 Joannus

    Bardzo słusznie.

    @ 6 Boydar

    Jeśli ma pan trudności ze zrozumieniem nieco bardziej złożonego tekstu, to raczej pan ma problem, a nie ks. Paweł Robinson powinien pisac teksty dla durni.

    @ 9 RomanK

    …. katolickie góry.

    @ 12 Yah

    „Bo o to chodzi Panie Boydar – zaciemnić, żeby nikt się nie zorientował”
    – panu o zaciemnianie chodzi najwyraźniej.

    Streszczę Panu w paru słowach te rozważania:
    „Czy Klub Panien z Dobrych domów może wynajmować pomieszczenia w domu schadzek ?”

    – widze , ze równiez dla pana tekst jest nieosiągalny. Co nie znaczy, ze pana kłapanie przeciwko Kościołowi katolickiemu jest równoznaczne ze streszczeniem tekstu i przysparza panu chwały. .

    @ 16 Peryskop

    Ty Peryskop to nawet do 300 nicków nie umiesz liczyc

  18. Joannus said

    Uważam iż treść artykułu przerosła możliwości pełnego zrozumienia i przyswojenia, chociażby w pewnych elementach. Stąd take nikłe zainteresowania, jako też treść wpisów.

    Ad 17 @ 6
    Ja jak czegoś nie rozumiem to nie czytam do końca i nie chwalę się tym.

  19. Listwa said

    @ 1 JO said
    Tekst niemądry, błędny, szkodliwy.

    „Warunkiem uznania kanonicznego Bractwa bylo i jest nawrocenie Rzymu”

    – kwestia ta nie należy do kategorii dogmatów lub Wiary. Jest to kwestia sposobu podejścia do problemu w kontekście taktyki rozmów i sporów z modernistycznymi władzami Kościoła. Mozna taki warunek stawiać, ale nie jest to konieczne.

    „Podczas ostatniego pobytu w Polsce, jakie mialo miejsce tego roku…, Biskup Williamson podczas Mszy Swietej wypowiedzial sie wyraznie, (zostalo to nagrane, choc ja nie posiadam tego video, acz sluchalem tego kazania,) mowiac, ze Biskup Lefebvre budowal Bractwo Piusa X od samego poczatku tak, by bylo „poza” strukturami oficjalnymi Rzymu, tak by uchronic kaplanstwo,, bo nie mozna „gasic pozaru bedac w srodku ognia..”

    – tak jak zauważył już Pan Joannus, abp. Lefevtre w pierwszym kroku zwrócił się do biskupa miejsca o zgodę na powołanie do życia Bractwa. Był zaskoczony , ze tak łatwo i szybko poszło. Potem abp cały czas odnosił się do decyzji i kontaktował z Rzymem. W późniejszym etapie Bractwo było odizolowane od władzy modernistów, ale był to raczej wynik decyzji rozwiązania Bractwa przez modernistów oraz chęć jego zniszczenia, a nie zamierzone działanie jako cel sam w sobie stawiany przez abp Lefevbra.

    „Biskup Lefebvre utworzyl niezalezne struktury, ktorym byla Konfrateria ( Bractwo), korzystajac z prawa utorzenia takiej organizacji bo uznal Sobor i jego postanowienia jako zagrozenie dla Kosciola”.

    – w wyniku działań modernistów Bractwo było i nadal jest niezależnym od władzy modernistycznej Bractwem, ale nie jest i nie było odrębną i niezależną strukturą od Kościoła.
    Błędem jest pisać : ” Bractwo Piusa X od samego poczatku bylo „poza” strukturami oficjalnymi Rzymu” – gdyż było zawsze w strukturze Kościoła i Rzymu, pozostawało jedynie niezależnym od władzy modernistów i nie godziło się na akceptacje ich błędów , które do dziś starają się wpychać w życie Kościoła. Należy dostrzec, że Kościół to nie tylko aktualne władze i aktualna wykładnia i polityka. to cała historia, dokumenty, nauka doktrynalna i moralna, sakramenty, to wreszcie Depositum fidei, Pismo św i Tradycja. Wszystkiemu poza formalną władzą modernistów i ich błędami Bractwo jest w pełni podporządkowane. A i władzy i decyzji modernistów można się podporządkować, o ile są zgodne z nauką i misją Kościoła, bedąc formanie od tej władzy niezaleznym.

    „Tak tez sie stalo z Bractwem Piusa X, ktore dzis ma zamiar/szuka drogi by wejsc w struktury heretyzujacego Watykanu.
    To wielka tragedia, ktora nazywana jest zdrada.”

    – oczywiście bzdura histeryka. Bractwo od początku swego istnienia miało stały kontakt z Rzymem, a także z modernistycznymi władzami, które zagnieździły sie po Soborze Watykańskim II. Moderniści mogą dać Bractwu jedynie swobodę działania i status kanoniczny. Posiadanie takiego statusu jest rzeczą jak najbardziej właściwą i naturalną. W obecnej sytuacji należy rozważyć, czy taki status przyjąć i na jakich warunkach. Być może nie należy przyjmowac, ale to nie zmienia faktu, że posiadanie takiego statusu wraz z wolnością działania jest rzeczą Bractwu należną i powinien go przyjać. Wszystko pod warunkiem zachowania pełnego bezpieczeństwa Bractwa dla zachowania wolności głoszenia czystej nauki i swej tożsamości, tak aby moderniści i wrogowie nie mogli Bractwa zniszczyć.

    @ 5 JO said

    Co do artykulu, prosze zauwazyc na klamstwo, na jakim bazuje, stawiajac tam teze glowna, ze Bractwo powstalo by uzdrowic kosciol. Przeciez to klamstwo, bo Bractwo powstalo, by OBRONIC Sw Tradycje, chronic kaplanstwo , trwac przy Chrystusie, ktory jest Kosciolem a nie UZDRAWIAC KOSCIOL!!

    – Chrystus nie jest Kościołem, pan heretyzuje. Bronic czy uzdrowic Kościół przez odnowę i wzmocnienie kapłaństwa. Nie ma problemu. Pan widzi banały i przekłamania.

    „Czy Bractwo jest dobre czy zle? Przeciez jezeli publicznie zostalo nazwane Zdrajca, to jak mozna wysnuc wniosek, ze Bracywo jest dobre? ”

    – bzdury histeryka. Bractwo jest bardzo dobre. Choćby z racji sprawowania Mszy Tradycyjnych, tradycyjnej nauki, własciwych praktyk. A jeśli ktoś nazwie publicznie pana JO koniem, to pan JO zacznie jeść owies? Jak zwykle pan przesadza. Jeśli juz ktoś bardzo chce, tak jak pan, mówic o zdradzie, to nalezy mówi o zdradzie władz Bractwa, a nie mówić ze Bractwo jest złe. Co pan głupio i przy każdej okazji artykułuje.

  20. Listwa said

    @ 18 Joannus

    Ilosc komentarzy nie swiadczy o ilosci czytających. Takie teksty sa dla wiedzy i nauki, cóż z nim dyskutować.

    A poza tym:
    Jeśli ktoś chce dyskutowac to prosze bardzo, tylko nalezy wejść na odpowiednią jakość rozumowania i znajomość rzeczy.

    Gadać i wypisywać głupoty bardzo łatwo.
    Trzeba też przyznać, że tekst jest dość trudny, zapewne równiez z racji tłumaczenia. Do tłumaczenia subtelności, a z takimi mamy do czynienia w sporach z perfidią modernistów, trzeba dobrego tłumacza i sporo czasu.

    Tekst tez ma pewną dozę i nutke tendencyjności. Ale ogólnie jest cenny z kilku względów.

    Niektóre miejscowe komentarze powiatowe pasują jak złota sprzączka w ryju świni.
    .

  21. Listwa said

    Miało być:

    W obecnej sytuacji należy rozważyć, czy taki status przyjąć i na jakich warunkach. Być może nie należy przyjmowac, ale to nie zmienia faktu, że posiadanie takiego statusu wraz z wolnością działania jest rzeczą Bractwu należną i powinno go posiadać.

    A czy moderniści chcą dac status? , wcale to nie jest pewne.

  22. Listwa said

  23. Marucha said

    Re 19:
    Podpisuję się pod komentarzem p. Listwy i cieszy mnie, że ktoś jeszcze ma cierpliwość do odpierania głupot.

  24. Boydar said

    Warto wspomnieć, że po opublikowaniu przedmiotowej rozprawy, ilość nawróceń na wiarę katolicką gwałtownie wzrosła.

  25. Yah said

    Nie po, tylko przed i nie tylko nawróceń.

    .http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/932

    Powrót do tradycji Rzymu jest tak samo prawdopodobny jak nawrócenie Zachodu po przystąpieniu Polski do UE.

    No ale zawsze można mieć nadzieję, a jak by co to można schować głowę w piasek i … dalej mieć nadzieję … nie widząc.

    Nie kłapię przeciwko KK, tylko przeciw ślepym, którzy zabrali się za profesje przewodników.

    ——
    Z misji nawracania Rzymu NIE WOLNO zrezygnować, choćby szanse były zerowe – podobnie, jak na nagłe nawrócenie koczowników.
    Pan wie, dlaczego.
    Admin

  26. Yah said

    .http://nftu.net/pope-francis-declares-the-novus-ordo-irreversible/

  27. JO said

    ad.19. Ogolnie Bractwo jest zle, bo w nim jest zasiane ziarno zdrady.

    To co Pan wymienil, to pozytywne wciaz dzialania Bractwa, ktore i ja uznaje za dobre. Prosze nie mieszac ogolej oceny postawy Bractwa – zlej, zdradzieckiej, posiadania zlego ducha, ktory sieje zgorszenie, spustoszenie od pozytywnych wciaz dzialan Bractwa.

    Co do nauki – to Bractwo miesza juz modernizm z Tradycja, czego skutkiej jest zmiana FORMACJI tak Ksiezy jak i wiernych co widac czytajac Pana, Pana Joanusa i inne osoby…w tym Pana Gajowego.

    Pan i Inne osoby, ktore szukaja drogi wejscia do struktur Posoborowego KK, nie chca przyjac do wiadomosci o skutkach „Bonapartyzacji Posoborowego KK” jakie bedzie po wejsciu Bractwa do struktur nienawroconego Watykanu:
    https://polakortodoks.wordpress.com/2016/11/30/apostolska-pielgrzymka-cz-12-bonapartyzacja-posoborowego-kosciola-katolickiego-biskupa-r-williamsona-do-polski-roku-panskiego-2016-przeslania-informacje/

    Odmawiacie rowniez racji innego spojrzenia na same decyzje czy refleksje Arcybiskupa Lefebvre, podajac jedynie te, ktore Wam Panowie pasuja do realizacji waszego usilnego dazenia:

    https://zascianekporusza.wordpress.com/2017/08/24/interview-with-bishop-faure/

    Idziecie Panowie za Duchem zdrady swiadomej lub nieswiadomej w calym posoborowym Kosciele. Zdrajcami sa Indultowcy i mimo ich swiadectw, ostrzezen, wy Panowie sie pchacie w sidla jawnego wroga, powolujac sie, ze jest to Papiez, jest to Rzym etc, etc, czyniac piane z jawnego populizmu, ktra nie moze byc argumentem w tak waznej sprawie jakim jest poddanie sie wladzy wrogom Chrystusa.

    Wy ignorujecie wiele glosow, ktore wskazuja, ze to Watykan ma sie ukorzyc, pokutowac, przeprosic, nawrocic, bo Bractwo nalezy do Kosciola – Chrystusa ( inie jest to herezja, chyba, ze Gajowy jest Heretykiem… i wielu innych Katolikow..) a nie Papiez Heretyk, ktory z racji swego dziaialania stawia sie poza Kosciolem – nie nalezy do Chrystusa.

    Ignorujecie Sw Tradycje, ktora wyraznie naucza, by odgradzac sie od Heretykow…, a pod Heretykow wladze chcecie sie dostac!

    Zadufanie wskazujecie na wypowiedzi Biskupa Lefebvre, interpretujecie historie wskazujac na poczyniania ludzkie w tym na postawienie Bractwa Piusa X poza strukturami Posoborowego KK, a W OGOLE nie szukacie w tym fakcie „palca bozego” , boskiej opatrznosci, ktora spowodowala, dla dobra Katolikow i Wiary Katolickiej fakt dobroczynny, w ktorym JPII i inni Heretycy w Watykanie strzelili sobie w kolano oglaszajac „ekskomunike” Biskupow i Bractywa… Jestescie tak pyszni, tak zaslepieni w swoj wlasny rozum i jego analyzy, ze w ogole nie biezenie Pana Boga ingerencje za mozliwa.

    Pan zazuca mi bzdury , gdy napisalem , ze klamstwem jest, ze Bractwa celem jest ratowanie Kosciola. Prosze mi przeczytac statut Bractwa. Gdze jest napisane, ze Bractwa celem jest ratunek Koscola? Czy bractwo ma byc Chrystusem? A moze Supemenem? Czy w ogole mozna ratowac ludzi w Koscile bez ich wlasnej woli przyjecia ratunku? Za kogo wy siebie macie i co wy ludziom publicznie wciskacie?

    Przez pol wieku Brabtwo dzialao, rozwijalo sie, roslo w sile, bez dzialanie w ramach struktur posoborowego KK i raptownie po masonskiej ingerencji…, Biskup Fellay stwierdzil, ze lepiej by bylo gdyby bylo dzialalo w ramach struktur masonskich. I wy chcecie by siwat wam uwierzyl?

    Czy myslicie, ze nikt nie widzi, ze dzialacie Gebelsowskimi metodami powtarzajac klamstwo tyle razy wiedzac, ze za tysiecznym razem znajdzie sie glupi ktory uzna to za prawde?

    Idzcie sobie do Posoborowego Kosciola. Droge macie otwarta. Po jakiego grzyba publicznie dywagujecie? Po to by oszukac wiecej ludzi?

    Nikt was za rekaw nie trzyma Paniowie, Drodzy Ksieza, Drodzy Biskupi. Idzcie sobie. Zrobcie to po cichu jezeli jestescie Tradycjonalistami. W swiecie Tradycji nikt KOLEGIALNIE nie dziala, jak to ma miejsce wsrd waszego juz neoBractwa w tym temacie. Osmieszacie sie Ksieza, Biskupi i Panowie.

    Gdyby to byla czysta sprawa i w Tradycji, to byla by jedna madra decyzja glowy waszej i kropka, a tak jest zenujacy publiczny kolegializm, ktory jako OWOC mowi za siebie.

    Prawdziwe Bractwo Zyje, dziala, trwa i bedzie trwac po konce czasow, bo ono stoi przy Chrystusie. Ma czterech Biskupow, seminaria, ksiezy na wszystkich kontynentach i glosi dobra nowine jaka byla gloszona od 2000 lat, bez kompromisu z modernistami – jest nim Ruch Oporu.

    Wy nawijajcie ludziom makaron na uszy gloszac UTOPIE, ze dla dobra Chrystusa/Kosciola, Bractwo Piusa X musi, trzeba by.. i jest mozliwe znalezc droge, rozwiazanie, dogadanie sie srupudupu etc, etc akademickie gadanie…. – dzialc w ramach struktur posoborowego, modernistycznego, masonskiego kosciola. :)))

    A Ksiadz Karol bedzie wciaz glosil, ze jest kontynuatorem dziela Sw Maksymiliana Kolbe :))))

    Durnia robicie z innych, ale nie z nas.

  28. JO said

    27.08.2017 roku zmarl moj spowiednik. Byl indultowcem. Przed smiercia , w trakcie Choroby ciezkiej, przyznal, ze jest po stronie starego Bractwa Piusa X, czyli dzis Ruchu Oporu. To jest swiadectwo Ksiedza! Swiadectwo Indultowego Ksiedza!

    Ostatnia Ksiedza tego wola bylo, by podczas uroczystosci pogrzebowych odprawoina byla Msza Trydencka. Coz, posoborowe elity i kongregacja odmowily tego i odprawily msze posoborowa.

    Do takiego towarzystwa pcha sie dzis Bractwo Piusa X.

  29. Joannus said

    Ad 27
    ”Idzcie sobie do Posoborowego Kosciola. Droge macie otwarta. Po jakiego grzyba publicznie dywagujecie? Po to by oszukac wiecej ludzi?
    Nikt was za rekaw nie trzyma Paniowie, Drodzy Ksieza, Drodzy Biskupi. Idzcie sobie. ”

    Co to jest, cz to może myśli zaczerpnięte z manifestu ideowego ”neobractwa”

  30. Marucha said

    Re 27, 28:
    Po raz kolejny – i po co? – udowadnia Pan, że NIC nie rozumie ze skomplikowanej sytuacji Bractwa i jego relacji z Rzymem.
    Pańskie fantasmagorie nie mają żadnego pokrycia w rzeczywistości.

    A już szczytem idiotyzmu jest stwierdzenie „Ogolnie Bractwo jest zle, bo w nim jest zasiane ziarno zdrady.”

    Ziarno zdrady było zasiane już w początkach chrześcijaństwa. Kim był Judasz?

    Dzięki Bractwu wie Pan, co to jest Tradycja.

  31. Marucha said

    Re 29:
    Z gorącego zwolennika Bractwa, p. JO stopniowo stał się jego wrogiem..
    Ciekawe, że jest doń bardziej wrogo nastawiony, niż biskup Williamson, który wszak został zeń (moim zdaniem niesłusznie) usunięty.
    Huśtawka poglądów.

  32. Joannus said

    1) Bardzo dobrze, że w Polsce nie wystąpił problem podziału FSSPX na części, dzięki czemu „Ruch Oporu” jest dla nas egzotyką znacznie większą niż np. sedewakantyści, których mamy od najmniej kilkunastu lat.
    2) „Ruch Oporu” nie jest nową jakością na tradimapie, ani personalną ani teologiczną. Powstał w wyniku szeregu konfliktów personalnych, co jest smutne samo w sobie. Zazwyczaj w takich sporach wina jest jakoś rozłożona po obu stronach konfliktu.

  33. Joannus said

    Ad 31
    ”Z gorącego zwolennika Bractwa, p. JO stopniowo stał się jego wrogiem..”

    Musiało dojść do tego kiedy przyjmuje się na poważnie, chociażby coś takiego

    ”Dlatego tak, jak Arcybiskup wykluczył uczęszczanie na msze indultowe, tak teraz, jako ogólna zasada, uczęszczanie na Msze FSSPX powinno być wykluczone ”

    ”Faktem jednak pozostaje to, że pień FSSPX jest śmiertelnie chory, bez nadziei, po ludzku mówiąc, powrotu do zdrowia.”

    Pan JO ma gorące serce i brak rozsądku.
    Admin

  34. strek323 said

    „Kościół jest nieomylny nie tylko w samym nauczaniu chrześcijańskiej wiary i obyczajów ale także w tym co jest niezbędne do ich objaśniania uzasadniania i obrony” i „Gdyby wszyscy biskupi zjednoczeni z papieżem byli omylni w rzeczach wiary natenczas sam Chrystus wprowadziłby w błąd swój Kościół i wiernych. Wszakże On sam nakazał Apostołom oraz ich następcom aby wszystkie narody nauczali (Mat 28, 19), a na ludzi nałożył obowiązek słuchania ich nauki pod karą potępienia….(Łuk 10, 16)….(Mar. 16, 16)- Jeżeliby zatem biskupi razem z papieżem mogli błędnie pouczać to Chrystus byłby współwinnym ich błędu.” – ks.Stanisław Bartynowski Apologetyka Podręczna Obrona Podstaw Wiary Katolickiej
    Wniosek prawdziwy Kościół katolicki nie może nauczać błędu zatem posoborowa sekta nie jest Kościołem katolickim
    A więc.. ..”Kto modli się z heretykami sam staje się heretykiem” – Św. Agaton

  35. strek323 said

    Polecam wszystkim zwolennikom posoborowia lefebryzmu sedewakantyzmu:
    https://katolikintegralny.wordpress.com/category/modernizm-2/
    https://katolikintegralny.wordpress.com/category/lefebryzm/
    https://katolikintegralny.wordpress.com/category/sedewakantyzm/

  36. JO said

    ad.30. Pan sie myli. Rozumiem i jestem blisko tych relacji co mozna zauwazyc od wielu lat sledzac to co napisalem w Gajowce i innych jej pokrewnych stronach. To nie sa fantasmagorie, bo nie mowie od siebie a slowami tych, co sa wyzej niz Pan w tym problemie.

    I co Pan chce powiedziec piszec swe slowa?:
    „Ziarno zdrady było zasiane już w początkach chrześcijaństwa. Kim był Judasz?”

    Napisane jest, ze wielu odejdzie od kosciola lub pojdzie za zlymi przewodnikami. To sa konce czasow i uwazam, ze wlasnie Bractwo jej na tej zlej drodze. To kolejny znak konca czasow…

    ad.31. Gdybym byl wrogiem Bractwa, drogi Gospodarzu, to nie pisalbym tu w ogole na temat. Wrog prawdy w oczy nie powie a tylko przyjaciel. Smutne jest, ze i tego Pan nie rozumie juz.

    Bractwo jest karane przez Pana Boga i to widac z daleka, bo jak Bog chce kogos ukarac, odbiera rozum. Uwazajcie Panowie, bo kara Boga jeste wieka. Bojcie sie jej!

    Uparci jestescie i pyszni…. i za to juz placicie.

    ——
    Nie. To Pan jest pyszny.
    Admin

  37. Listwa said

    @ 24 Boydar

    Jeśli pan jakiegoś fragmentu nie rozumie, to chętnie pomogę, nie ma co sie za parawan szyderstwa chować.

    @ 25 Yah

    Kłapie pan,
    powrotu do Tradycji przez obecne władze w Rzymie oczekują tacy ludzie jak pan JO, są też inni, którzy takiego nawrócenia nie oczekują, są za wywalaniem z urzędów.

    „Nie kłapię przeciwko KK, tylko przeciw ślepym, którzy zabrali się za profesje przewodników”

    – pan , bedac przynajmniej jedną nogą w schizmie, nie ma prawa odmawiac ks. Paweł Robinson bycia katolickim przewodnikiem.

  38. Listwa said

    @ 28 JO

    Ten kapłan, który tyle lat żyw w indulcie nie jest zadnym autorytetem.
    Może, gdyby pożył jeszcze troche, to wyrażałby sie jeszcze poprawniej.

  39. Listwa said

    @ 36 JO

    „Bractwo jest karane przez Pana Boga i to widac z daleka, bo jak Bog chce kogos ukarac, odbiera rozum. Uwazajcie Panowie, bo kara Boga jeste wieka. Bojcie sie jej!”

    – juz sie trzęsę, ale ze śmiechu. Po swoich komentarzach, to na Pana miejscu nie pchałbym sie przed olkiestrę w orzekaniu w imieniu Pana Boga komu odbiera rozum.

  40. Listwa said

    @ 27 JO said
    Pan wyraża swoją opinię, problem z tym, że niezależnie od treści tekstów i argumentów pan histerycznie opowiada to samo. Pan jest głuchy i slepy i mantruje.

    „Odmawiacie rowniez racji innego spojrzenia na same decyzje czy refleksje Arcybiskupa Lefebvre, podajac jedynie te, ktore Wam Panowie pasuja do realizacji waszego usilnego dazenia”

    – pan jest na etapie podawania fałszu odnośnie wydarzeń. Bractwo i sam abp Lefebvre mieli stały kontakt z Rzymem i papieżami, zarówno przed i po soborowymi.
    Jedną z ostatnich serii spotkań i rozmów dityczyła kwestii wyświęcenia biskupów, w tym bp Wiliamsona. Po kilkudziesięciu latach pan odkrył ze tak nie było i takie kontakty są zdradą. Idź pan soboe poczytaj , a mniej histeryzuj.

    ” Ogolnie Bractwo jest zle, bo w nim jest zasiane ziarno zdrady”.
    – wystarczy tego postękiwania, bo tylko pan kompromituje bp. Wiliamsona.

    „To co Pan wymienil, to pozytywne wciaz dzialania Bractwa, ktore i ja uznaje za dobre.”
    – ale pan zapomina o nich wspominac przy okazji pisania tylko źle o Bractwie.

    „Prosze nie mieszac ogolej oceny postawy Bractwa – zlej, zdradzieckiej, posiadania zlego ducha, ktory sieje zgorszenie, spustoszenie od pozytywnych wciaz dzialan Bractwa.”
    – to pisz pan więcej o pozytywach, a o swoich konkluzjach wcale.

    „Co do nauki – to Bractwo miesza juz modernizm z Tradycja, czego skutkiej jest zmiana FORMACJI tak Ksiezy jak i wiernych co widac czytajac Pana, Pana Joanusa i inne osoby…w tym Pana Gajowego.”

    – tu przykład takich konkluzji. Czy widział pan te zdanie?: „W obecnej sytuacji należy rozważyć, czy taki status przyjąć i na jakich warunkach. Być może nie należy przyjmowac, ale to nie zmienia faktu, że posiadanie takiego statusu wraz z wolnością działania jest rzeczą Bractwu należną i powinno go posiadać”.
    To prosze to uwzgledniac w swych konkluzjach.

    „Wy ignorujecie wiele glosow, ktore wskazuja, ze to Watykan ma sie ukorzyc, pokutowac, przeprosic, nawrocic, bo Bractwo nalezy do Kosciola”

    – oczywiście, ponieważ takie oczekiwania sa mrzonką, a z drugiej strony fakty są takie, że Bractwo uzyskało juz kilka spraw korzystnych dla całej Tradycji od tych nienawróconych modernistów.

    ” Watykan ma sie ukorzyc, ” – jest niewłasciwym założeniem, które nalezy odrzucić. Co nie znaczy, że należy w jakikolwiek sposób uzalezniać Bractwo bądź ruch Tradycjnalistyczny od modernistów i modernisrycznego papieza.

    Zadufanie wskazujecie na wypowiedzi Biskupa Lefebvre, interpretujecie historie wskazujac na poczyniania ludzkie w tym na postawienie Bractwa Piusa X poza strukturami Posoborowego KK
    – to byłojuz wyjasnianie, prosze spojrzec w góre i poczytac.

    „Przez pol wieku Brabtwo dzialao, rozwijalo sie, roslo w sile, bez dzialanie w ramach struktur posoborowego KK i raptownie po masonskiej ingerencji…, Biskup Fellay stwierdzil, ze lepiej by bylo gdyby bylo dzialalo w ramach struktur masonskich. I wy chcecie by siwat wam uwierzyl? ”
    – Kościół katolicki, Rzymski nie jest strukturą masońską.
    „Idzcie sobie do Posoborowego Kosciola. Droge macie otwarta. Po jakiego grzyba publicznie dywagujecie? Po to by oszukac wiecej ludzi?”
    – dziękuję za pana rady, w sensie oby nie rady od pana.

    „Wy nawijajcie ludziom makaron na uszy gloszac UTOPIE, ze dla dobra Chrystusa/Kosciola, Bractwo Piusa X musi, trzeba by.. i jest mozliwe znalezc droge, rozwiazanie, dogadanie sie srupudupu etc, etc akademickie gadanie…. – dzialc w ramach struktur posoborowego, modernistycznego, masonskiego kosciola. :)))”

    – zatem odwal sie pan od Bractwa i działajcie dalej.

    „A Ksiadz Karol bedzie wciaz glosil, ze jest kontynuatorem dziela Sw Maksymiliana Kolbe :))))
    Durnia robicie z innych, ale nie z nas.”

    – panie JO, z niechęcią czytam te pana nawiedzone wywody i zmyslane. Za księdzem Karolem pan nie jesteś godzien nosic teczki, wiec odwal sie przemądrzały człowieku od kapłana , który wiele pracuje dla dobra Kościoła i który wiele zrobł dla Polski. Gówno mnie obchodzi kim pan sie czuje i co o osobie uważa, taki tekst o ks. Karolu mógł napisac jedynie intelektualny smieciarzi achowujesz sie pan jak wróg i masz pan efekty jak wróg z zaściankowego poruszania .
    Nikt nie potrzebuje durnia z pana robic, wystarczy panu nie przeszkadzać. Załosne panie JO i załosne te pana wywody. Wiem, że mozna z nic suchej nitki nie zostawić takie są załosne.

    Morał jest taki: skomplikowane relacje Bractwa z Rzymem i całego ruchu Tradycjonalistycznego z Rzymem, dobro Kościoła i własciwe rozumienie interesu Koscioła nie sa tematem dla hydraulików czy weterynarzy. Lecz pan te swoje koty i psy.

  41. Listwa said

    Ponizej link z wywiadem z ks. Skrzypczakiem, wywiad paskudny i zawierający błędy.
    Ale trzeba zauważyc , ze taki wywiad jeszcze kilka lat temu nie byłby możliwy. Ks, Skrzypaczak to modernista do szpiku.
    On broni wypaczen soborowych i to broni fałszem. Wystarczy go zatakowac bez specjanego wysiłku zeby go zgasić jak zapałkę na wietrze.

    A wy stójcie i się pozamykajcie w domkach i czekajcie az takie Skrzypczaki i Charasmy sie nawrócą. Beznadziany pomysł. Bractwo Piusa X ma rację.
    Nie uważam że nalezy czekać i gadać napuszone hipotezy o konieczności jego nawrócenia, .

    http://www.fronda.pl/a/czy-mozna-odrzucac-nauki-soboru-watykanskiego-ii-wyjasnia-ks-prof-skrzypczak,99291.html

  42. Listwa said

    Ks. Skrzypczak powiedział np. taka bzdurę:

    „Odrzucanie nie wchodzi w grę. Wypowiedź Soboru, tak samo jak wypowiedzi papieża, są traktowanie jako oficjalne i wchodzą w zakres nieomylności. Każdy dokument Soboru nabierał swojej mocy obowiązywania dopiero wówczas, gdy był podpisany i promulgowany przez Ojca Świętego, gdy został potwierdzony autorytetem piotrowym. Dlatego nie da się podchodzić do nauczania soborowego wybiórczo. Nie jest tak, że można coś przyjąć bezwarunkowo, a coś tylko warunkowo, uznając to za nauczanie fakultatywne”.

    – chwyta się brzytwy fałszu i do tego manipuluje.

  43. Listwa said

  44. Yah said

    Ad 42

    Listwa, po co to ?
    Dla wzmocnienia przekazu?
    Ogarnij się człowieku !

    Przecież wszystko co nas spotyka zaplanował Bóg dla nas by nas sprawdzić, a jak postępować, jest wyłożone czarno na białym.

  45. Boydar said

    Panie Listwa (37); ja tam rozumiem zaledwie kilka fragmentów, ciemny Chacheł jestem, szkoda nafty.

    Rozumiem natomiast, że działalność Bractwa to pierwszy w historii świata przypadek, że żydzi widząc co się święci, uznali że wszystko jest all right i nie ma najmniejszej potrzeby interwencji.

    Mam jeszcze drugie rozumienie; ktoś musi stanąć na mostku ! – „Latający Holender musi mieć Kapitana” (Piraci z Karaibów).

  46. JO said

    ad.36. A czy potrafi Pan uzasadnic swoj zarzut, bo ja potrafie uzasadnic swoj.

    Pyszni jestescie, bo uwazacie , ze macie misje uratowania kosciola. Uwazacie, ze wiecie lepiej od samego Pana Boga, ignorujac Jego nakaz odgradzania sie od Heretykow. Nie widzicie ( tu pije do Pana Joanusa, ktorego wypowiedz traktuje jako Bractwa Laikow spojrzenie..), ze w Polsce nie doszko do rozlamu…, Pana Listwy nie tylko w tym temacie wypowiedzi, ale w ogole wskazuja, na jego zarozumialosc, chamstwo, ktore wlasnie pochodzi z pychy. Totalnie ignorujecie upomnienia deprecjonujac upominajacych.

    Wymieniac mozna wiecej. Moze teraz Pan wymieni moje znamiona pychy? Czy tym znamieniem jest to, ze mam smialosc upominac Bractwo i Jego Laikow?

    ad.40. Panie Listwa. Pana chamsto w wiedziach traktuje jako objaw reakcji na stres nad ktorym Pan nie umie zapanowac rozmawiajac z osobami. Rozumiem, ze chamstwo wypowiedzi bedzie sie poglebiac w miare jak dalej bedziemy wymieniac swoje uwagi w temacie. Sptobuje to przelkac dla dobra sprawy…

    Ale do rzeczy.

    1. Pan Listwo, nie zacytowal statutu Bractwa, z ktorego wynika, ze jego rola jest ratowanie Kosciola.

    2. Tu nie chodzi o kontakty Arcybiskupa z Rzymem, ale o fakt, w ktorym Biskup Fellay dzis rozwaza utopijna idee wejscia do strukyur masonskich posoborowego kosciola lansujac przekonanie, ze jest to mozliwe bez zagrozenia utraty calego dorobku arcybiskupa Lefebvre i jego nastepcow. Tu chodzi o fakt masonskiego spisku, ktory jest a ktory Bractwo i w tymm WY PANOWIE okreslacie przyjazymi dzialaniami, majacymi na celu unormowanie relacji pomiedzy ( i tu prosze zauwazyc…kim a kim..) pomiedzy Papioezem Heretykiem , modernista, zydofilem, masonofilem conajmniej…. a Bractwem Kaplanskim Swietego Piusa X! Boze drogi, samo to zdanie powinno przerazic to Pana Listwe, Gajowego, Pana Joanusa, ze NIE JEST MOZLIWE unormowanie relacji pomiedzy Kosciolem a Antykosciolem,, jakiego to Ducha ma Posoborowy Kosciol! Wy odrzucacie fakt istnienia tego Zlego Ducha w Posoborowym Kosciliele, ktory tam Panuje a nie tylko sie przewija pomiedzy sutannami…

    To, ze wasi przeciwnicy ideii was upominajac podaja przyklady zachowania sie Arcybiskupa, mowiac, ze nie tylko zachowanie, decyzje ale i wypowiedzi Jego wskazuja na odciecie odcinanie sie od posoborowej wladzy modernistycznej, tak by chronoc kaplanstwo oraz Sw Tradycje, to wy nie przyjmujecie tego do wiadomosci a cytujecie i interpretujecie decyzje i zachowania Arcybiskupa tak, by poprzec swoj argument utopii poszukiwania drogi do wejscia nienawroconego Watykanu.

    Malo tego, wy odrzucacie zarzuty, ze nie tylko teoretycznie poszukujecie drogi wejscia, ale wlasciwie praktycznie tego juz dokonaliscie, czego faktem jest wyrzucenie opozycji ze struktur Bractwa, zmiany formacji Ksiezy, wspolracy bezposredniej z Indultowcami,, ktorzy widza Bractwo w strukturach nienawroconego Watykanu….etc, etc, etc

    Panie Listwa, wy mowiecie glosno cos innego od tego co robicie. Pod stolem praktycznie wy juz jestescie wstukturach posoborowego kosciola. teraz tylko szukacie slow, by fakt opisac i przypieczetiowac. Robicie to kolegialnie, publicznie macac ludziom w glowach. Obrazacie sie, gdy ktokolwiek cokolwiek wam wytyka, was upomina. Obrzuycacie inwektywami, lub zarzutami, ktore dotycza was.

    Dlaczego lansuje Pan opinie, ze Watykan ma sie nie ukorzyc, nie pokutowac. Przeciez to wlasnie jest nakaz Swietej Tradycji, postawa Katolika. Jak ma dojsc do normalizacji bez pokuty Watykanu?

    Ja sie „odwalilem” od Bractwa, Panie Listwa. Jednak jako Katolik, nie moge pozwolic, by duch zdrady w Bractwie zakarzal innych a i mam moralny obowiazek was upominac do samego konca, mimi inwektyw etc, etc..kierowanych w moim kierunku.

    P.S. Kosciol Posoborowy JEST STRUKTURA masonska. Tak, Kosciol Katolicki NIE.

    Prosze , by Pan zauwazyl roznice, chyba, ze Pan ma juz syndrom Golgoty Beskidow…, ktory w ogole by eliminowal Pana jako partnera w jakiejkolwiek dysjusji…

  47. Marucha said

    Re 46:
    Pan wykazuje objawy paranoi i totalnej niemożności jakiegokolwiek obiektywnego spojrzenia na rzeczywistość, a zwłaszcza na siebie.
    Swoje fantasmagorie, histerie i – krotko mówiąc – pierdoły myślowe przypisuje Pan z uporem innym osobom.

    Pan wyczerpuje moją cierpliwość.

  48. Kefas said

    „Odrzucanie nie wchodzi w grę. Wypowiedź Soboru, tak samo jak wypowiedzi papieża, są traktowanie jako oficjalne i wchodzą w zakres nieomylności. Każdy dokument Soboru nabierał swojej mocy obowiązywania dopiero wówczas, gdy był podpisany i promulgowany przez Ojca Świętego, gdy został potwierdzony autorytetem piotrowym. Dlatego nie da się podchodzić do nauczania soborowego wybiórczo. Nie jest tak, że można coś przyjąć bezwarunkowo, a coś tylko warunkowo, uznając to za nauczanie fakultatywne”.

    Modernista „ksiądz” prof. Skrzypczak dobrze napisał. Jeśli Pawła VI uznaje się za papieża to przyjmuje się jego nieomylną naukę w całości.
    Skrzypczak nie napisał tylko że sobór watykański II i jego nauki nie były katolickie, były przeciwne do nauki wcześniejszych soborów . Paweł VI uznając i wyznając te niekatolickie nauki nie jest katolikiem i nie ma władzy nad katolikami.

  49. Marucha said

    Re 48:
    Jak mnie wk****, którzy piszą o sprawach, o jakich niewiele wiedzą.
    Żadna nauka papieska NIE JEST NIEOMYLNA za wyjątkiem BARDZO NIELICZNYCH, specjalnie uroczyście ogłoszonych przypadków. Nikt nie ma obowiązku przyjmowania „w całości” wszystkiego, co głosił dowolny papież.

  50. Boydar said

    Nie pier…dolcie Kefas. Lolek dogmatów nie zmieniał i ex caethedra się nie wypowiadał. Wprawdzie dwuznaczności i krętactwa zapodawał z mównicy, ale to nie to samo co „nieomylność papieża”, co do której kontekstu i uwarunkowań nie macie obywatelu najwyraźniej pojęcia. Był takim samym Lolek papieżem jak Francesco oraz każdy inny, co do prawomocności pełnienia funkcji.

    Towarzyszowi Skrzypczakowi „z jakiegoś powodu” bardzo zależy abyśmy odrzucili tego czy innego użytkownika Piotrowego Tronu. I tu jest szmugiel, i jak zawsze rowerów.

  51. Boydar said

    Śtraśnie sybki ten nasz Pan Gajowy 🙂

  52. Yah said

    Ad 45

    „Rozumiem natomiast, że działalność Bractwa to pierwszy w historii świata przypadek, że żydzi widząc co się święci, uznali że wszystko jest all right i nie ma najmniejszej potrzeby interwencji.”

    I tu odpowiedział Pan, na nurtujące mnie od dłuższego czasu pytanie.

    Widocznie to jest aż tak ważne, że można nawet ( by to zwyciężyło) tolerować prosty i pochodzący z głębi serca antysemityzm – ale ….. tylko na niskich poziomach władzy.

    Dziękuje Panie Boydar 🙂

  53. Yah said

    Ad 49

    „Żadna nauka papieska NIE JEST NIEOMYLNA za wyjątkiem BARDZO NIELICZNYCH, specjalnie uroczyście ogłoszonych przypadków. Nikt nie ma obowiązku przyjmowania „w całości” wszystkiego, co głosił dowolny papież.”

    Panie Gajowy, popełnia Pan kardynalny błąd. To co Pan opisuje jest jasne dla mnie, dla Pana, dla Pana Listwy, ale nie dla przeciętnego, nawet często chodzącego do kościoła katolika. I to nic, że wynika to z niewiedzy i nieuctwa.

    Dla przeciętnego katolika PAPIEŻ JEST ŚWIĘTY i wszystko to co mówi jest prawdą i należny to pokornie przyjmować.

    Czy rozumie Pan po co masoneria przejęła papiestwo ? Bo to najprostszy sposób zepsucia ludzi pod pozorami dobra. On wiedza, że ludzie nieomylność rozumieją tak jak opisałem w poprzednim akapicie, a nie tak jak jest naprawdę i opisał to Pan.

  54. Yah said

    Stara jak świat zasada. Nie udało się czegoś zniszczyć to trzeba przejąc nad tym kontrolę.

  55. Yah said

    Dotyczyło to w przeszłości papiestwa , a teraz dotyczy FSSPX. No ale pewnie jestem glupi, pisze brednie i nie rozumiem wallenrodowskiego posunięcia Bractwa.

  56. Marucha said

    Re 53:
    Nie popełniam ŻADNEGO błędu.
    Piszę prawdę.
    Nie mam zamiaru dopasowywać jej do przeciętnego poziomu polskiego katolicznika.
    Przeciwnie, staram się ludziom uświadamiać, iż słowo papieskie nie jest nieomylne.

  57. Boydar said

    Gdyby papież był na poziomie, to by było … buuuuuuuuu

    Wuj Muchomor wprowadził do obiegu „trzeba siać !”. Semantyka. Siać oczywiście trzeba, inaczej nie urośnie, ale „siać” znaczy również używać przetaka …

  58. Jeszcze Opus Dei czuwa, Panie i Panowie.Tylko spokojnie. Watykan tak jak inne (sorry za to słowo) koncerny wiary,potrzebują pieniędzy dla swoich systemów na naszej planecie. Bez pieniędzy, bez struktur, bez wsparcia wiernych,bez wsparcia administracji państw,nawet centrala „muzułmanów” w Arabii Saudyjskiej nie ma szans.Tak jak nie mają szans hebrajczycy,nawet w Izraelu, bez wsparcia swoich wiernych,w różnych krajach.Wiernych nie interesują konflikty „kadrowe” w koncernach wiary.Przypominam,że to wieni tworzą i to dobrowolnie,”swoje religie”dla Boga(w różnych językach) a „pracownicy” koncernów wiary, wykonują swoją, pracę.
    Dlła ludzi, dla Boga.Nie możemy zapominać o ateizmie i ateistach dlatego jestem za dialogem.

  59. Yah said

    Ad 56

    Panie Gajowy to niestety nie trafia do większości a u myślących budzi dysonans poznawczy.

    Założenie ich działania jest takie, że można tolerować drobiazgi, aby ostatecznie osiągnąć swój cel – przejąc instytucję kościoła i użyć go do swoich celów. To dla nich jeden z drobiazgów.

    Wywód księdza Robinsona opierający się na tezie prześladowania – tolerancja – trumf tez został przez nich w ramach kościoła sparodiowany.

    Jaki jest stosunek papieży do modernizmu ? Prześladowania – tolerancja – trumf ….

    Ale … kimże ja jestem by oceniać działania FSSPX ? Schizmatykiem, heretykiem …jak to ładnie ujmuje Pan Boydar szkoda nafty, a nawet smolnych szczapek….

  60. Yah said

    Papież przestał być następcą Św. Piotra on stal się ikoną pop-kultury.

  61. Listwa said

    @ 44 Yah

    Nie dla wzmocnienia przekazu.
    Pytać pan moze, ale ogarnij sie sam człowieku.

    Bo niby z czym ma pan problem?

  62. Yah said

    Listwa po kiego grzyba zamieszczasz jakieś durne filmiki i fotografie kowbojek he ?

  63. Listwa said

    @ 45 Boydar @ 52 Yah

    Wasze indywidualne zrozumienie nie ma jeszcze siły sprawczej i nie wynika z niego, że wszystko kształtuje sie według waszego zrozumienia i zgodnie z nim.

    Zydzi mają silne wpływy, inteligencję, bardzo wiele rzeczy rozumieją, ale nie wszystko mogą i wiedzą też bardzo dobrze, ze nie wszystko mogą.

    Nie Bractwo jest kluczowe. I to też zydzi dobrze wiedzą.

    Nie Yah ani Boydar mają stać na mostku. Możecie tylko wiosłować.

  64. Listwa said

    @ 62 Yah

    A o które ci chodzi? Durne są twoje wpisy niektóre, którymi walczysz z Kościołem.
    Nimi się zajmij.

  65. Yah said

    Ad 63

    Oj Panie Listwa 😀 Ja na mostek się nie pcham, do wiosłowania jestem za stary ( no chyba, że chcesz Pan przyspieszyć moje odejscie z tego świata) .

    Wiosłuj Pan, a ja tylko będę patrzył dokąd Pan dopłynie.

    Tak Bractwo nie jest kluczowe, ale Bractwo jest malutkim kluczykiem do wielkiego sejfu.

    Żydzi mogą tyle na ile Bóg pozwala., a dlaczego pozwala na tyle to już Pan sam musi sobie odpowiedzieć.

    Pan Panie Listwa musi być, albo fizycznie, albo mentalnie bardzo młody.

  66. Boydar said

    Ja tam cacham, ile sił. Chciałbym mieć tylko pewność, że wreszcie trafił się trzeźwy kapitan.

  67. Yah said

    Ad 64

    To co Pan zamieszczasz u mnie budzi dysonans poznawczy …. ogromny. Po prostu to co Pan pisze o Kościele nie pasuje do tego co pan zamieszcza i co Pan pisze o innych sprawach. Człowiek wierzący Bogu stanowi monolit. Jak by nie ten dysonas pewnie bym traktowal Pana wpisy inaczej 🙂

  68. Boydar said

    Na jednym z filmów z Tomem Cruise (tytułu nie pamietam), główny bohater ma pretensje do „kolegi-zdrajcy, że okazał się potrójnym agentem, choć zarzekał się wcześniej że podwójnym. Na co spryciulka odpowiedział – żartowałem, tylko pojedynczym.

  69. Yah said

    Człowiek wierzący Bogu, gdy dostaje od życia po łbie ( za dopuszczeniem Bożym) zastanawia się co zrobił on, albo jego przodkowie nie tak, że na karę zasłużył. Człowiek wierzący sobie szuka przyczyn swoich klęsk u innych, bo uważa, że wszystko robił dobrze. O tym traktuje przypowieść o belce.

    Oczywiście człowiek wierzący złemu ma wszystko, bo laskawy Bóg dopuszcza aby chociaż tu miał wszystko, bo Tam będzie tylko płacz i zgrzytanie zębów

    Zresztą co ja będę pisał. Bóg wychowuje każdego z nas osobiście. Problem w tym, żeby zrozumieć wskazówki wychowawcze Ojca.

  70. Listwa said

    @ 48 Kefas

    To co robią i myślą sedewakntyści (nawet co robią z sedewakantyzmem) jest chore.

    Jak mozna doprowadzic sie do połozenia i przekonania , że bycie papiezem lub jego nieomylność nauczania jest uzaleznione od indywidualnej oceny poszczególnych osób, które uznaja bądź nie uznaja ze jest papieżem?

    Nie ma czegoś takiego, że dana osoba jest papieżem i głosi nieomylną nauke, poniewaz ktoś uważa go za papieża, a jego naukę za nieomylną, jednocześnie ktoś inny nie uwaza danej osoby za papieza i jego nauki za nieomylną.

    Bycie papieżem i nieomylnośc nauczania nie zalezą od subiektywnych deklarcji i przekonań, a zwłaszcza względem sprzecznych przekonań i deklaracji różnych osób.

  71. Yah said

    Tak wiec to wszystko nijak się ma do tego:

    „W tym czasie uczniowie przystąpili do Jezusa z zapytaniem: „Kto właściwie jest największy w królestwie niebieskim?” On przywołał dziecko, postawił je przed nimi i rzekł: „Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Kto się więc uniży jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim. I kto by przyjął jedno takie dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje.
    Zgorszenie
    Lecz kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza. Biada światu z powodu zgorszeń! Muszą wprawdzie przyjść zgorszenia, lecz biada człowiekowi, przez którego dokonuje się zgorszenie”

  72. Boydar said

    Nooo …

  73. Listwa said

    @ 67 Yah

    „To co Pan zamieszczasz u mnie budzi dysonans poznawczy …. ogromny”.

    – w pana przypadku rzecz naturalna, ponieważ pana poglądy częściowo oparte są o fałsz. .

    „Po prostu to co Pan pisze o Kościele nie pasuje do tego co pan zamieszcza i co Pan pisze o innych sprawach. Człowiek wierzący Bogu stanowi monolit. Jak by nie ten dysonas pewnie bym traktowal Pana wpisy inaczej”

    – to wypowiedź na poziomie, wpisu @ 44 , nie bardzo wiadomo, o co panu chodzi. Ma pan najwyraźniej tez dysonans poznawczy w kwestii ” Człowiek wierzący Bogu” i co to oznacza. Ma pan nieco lekcji do odrobienia aby uratowac swoją dobra wolę i pewien dorobek intelektualny.

    @ 69 Yah

    „Człowiek wierzący Bogu, gdy dostaje od życia po łbie ( za dopuszczeniem Bożym) zastanawia się co zrobił on, albo jego przodkowie nie tak, że na karę zasłużył. Człowiek wierzący sobie szuka przyczyn swoich klęsk u innych, bo uważa, że wszystko robił dobrze. O tym traktuje przypowieść o belce.”

    – to jest przykład pana błędów. Pan własne przekonania traktuje jako owoc nauki Ewangelicznej. I tu robi pan jeden z błedów.

    Prosze poczytac uwaznie, w Ewangelii jest opisana sytuacja, gdy Jezus Chrystus uzdrowił niewidomego od urodzenia, pytali go – kto zgrzeszył on , czy jego rodzice? Na co Pan Jezus odpowiedział „ani on , ani jego rodzice, stało sie tak aby objawiła się chwała Boża i Boże dzieła”.

    Jednoczśnie całkowicie błednie wiąze pan przypowieść o belce z aspektem wiary w Boga , dostawania po łbie i winy osoby lub jego przodków.

    Tu sa zaprzeczenia pana poglądów.

    To jest w pana wykonaniu bałagan pojęciowy i samowolne i błedne interpretowanie Pisma św. Na tym polegają błędy tych wszystkich osob , które odrywają sie od nauki autentycznego Kościoła katolickiego i jego magisterium i staraja sie samodzelnie decydowac co i jak z jednoczesnym ignorowaniem tego co rzeczwiście jest i jak jest.

  74. Listwa said

    @ 71 Yah

    Więc niech pan pilnie uwaza i stara sie o pokorę dziecięcą, aby nie być zgorszeniem zwłaszcza dla dzieci i ludzi młodych.

    Bo pan jest mocno przekonany, ze wie dobrze i dobrze interpretuje. Wątpie. Ale ma pan podstawy do szybkiej korekty.

  75. Listwa said

    @ 68 Boydar

    Stawiam, ze pan jest podwójnym.

  76. Yah said

    Ad 73 Nic Pan nie rozumie.

    Dysonans poznawczy budzą Pana poboczne wpisy nie dotyczące Kościoła. Tam widać kim Pan naprawdę jest.

    Może jaśniej. Człowiek wierzący i żonaty nie ogląda się za panienkami. One dla niego nie istnieją. To jeden z wielu przykładów monolityczności – najłatwiejszy do zrozumienia, ale i najtrudniejszy.

    „ani on , ani jego rodzice, stało sie tak aby objawiła się chwała Boża i Boże dzieła” To wyjątek, a nie reguła. Reguła Panie Listwa jest kara doczesna za grzechy. Nie ma jej ?

    Znów nic Pan nie rozumie.

    Sadzimy siebie, a nie bliźnich i w sobie dopatrujemy się winy wobec Boga.

    Wiepna co moje interpretacje to tylko powtórzenia homilii Ojców Kościoła. To nie moja tylko ich interpretacja. Ot czytam Pana wpisy, szukam odpowiedniej homilii i przepisuję.

    Niestety dobrze Pan blefuje i tyle. Niektórzy dają się nabierać. Dziwny z Pan człowiek Panie Listwa, tyle powiem.

  77. Listwa said

    @ 65 Yah

    A pan jest porządny gość z przyzwoitą wiedzą, tylko nieco pobłądził.

    I wiadomo, że na wszystko im nie pozwala. Wszystko kluczowe przegrają.

    @ 59 Yah
    ks. Robinson podjął konkretne tematy i wyraził swój pogląd, który akceptuje całe Bractwo niemal w całości .

  78. JO said

    ad.47. Potrafi Pan uzasadnic, czy tylko rzucic wiacha raz kolejny…? Nie odpowiedzial Pan w jaki sposob jestem pyszny.

    P.s. „Dzięki Bractwu wie Pan, co to jest Tradycja.” – p. Gajowy

    Nie, nie dzieki Bractwu a dzieki Panu Bogu oraz Bractwu a scislej mowiac dzieki Panu. Swoj wklad ma Ksiadz Prawoslawny…
    Moze moja rodzina dzieki Bractwu, ale ja dowiedzialem sie co to jest Sw Tradycja od Pana i Gajowiczow, …ktorym/Panu b wdzieczny jestem a przezde wszyskim Panu Bogu za Jego Laske.

  79. Yah said

    Wie Pan Panie Listwa , jak będę miał czas to będę podawał odnośniki do źródeł moich wpisów. No co wtedy Pan zrobi tez będzie Pan walczył ze mną, a właściwie nie ze mną tylko z tym co ojcowie wiernym w swoich homiliach podawali.

    Pan myśli że ja to sobie wymyśliłem. Nie to wymyślili kapłani gdy zajmowali się naprawdę duszpasterstwem, a nie kombinowaniem jak uzasadnić swoje odstępstwo od wiary.

    Okazuje sie, że cytowanie ewangelii bez komentowania, ewentualnie komentarze ojców to zgorszenie.

    No cóż, podł mi Pan kolejny puzzel do układanki.

    Nie moje wpisy Pan krytykuje Panie Listwa …

  80. Listwa said

    @ 76 Yah

    „Dysonans poznawczy budzą Pana poboczne wpisy nie dotyczące Kościoła. Tam widać kim Pan naprawdę jest.”
    – i co pan własnoręcznie widzi?

    „ani on , ani jego rodzice, stało sie tak aby objawiła się chwała Boża i Boże dzieła” To wyjątek, a nie reguła. Reguła Panie Listwa jest kara doczesna za grzechy. Nie ma jej ?

    – to pan nie rozumie i do tego nie zna pan tematu. To jeden z przypadków, a nie wyjątek. Jak uczy Pismo, wielki to znak miłosierdzia ze strony Pana Boga , gdy każe natychmiast, a nie czeka az miara grzechu sie przepełni. Nie kazdy dostępuje tego rodzaju miłosierdzia. A sa tez tacy którzy za swe grzechy wcale nie są karani. Teraz. Nie zna pan tematu,

  81. […] https://marucha.wordpress.com/2017/09/08/bractwo-sw-piusa-x-i-powrot-rzymu-do-tradycji/#comment-6996… […]

  82. Listwa said

    Karze maiło być.

    @ 76 Yah

    „Sadzimy siebie, a nie bliźnich i w sobie dopatrujemy się winy wobec Boga.

    Wiepna co moje interpretacje to tylko powtórzenia homilii Ojców Kościoła. To nie moja tylko ich interpretacja. Ot czytam Pana wpisy, szukam odpowiedniej homilii i przepisuję.”

    – ale pytanie o wine jest niezalezne od tego kto szuka winy. Winy nie było w przypadku tamtego niewidomego, a pan twierdzi, ze jest zawsze. W przyszłości pan opiera sie na ojcach katolickich i pismach z całą prawdą oraz eliminuje własne subiektywne interpretacje tych pism.

    „Niestety dobrze Pan blefuje i tyle. Niektórzy dają się nabierać”.

    – szuka pan dziury w całym oraz kamufluje swoje błędy.

  83. Boydar said

    Do trzech razy sztuka, niech Pan Listwa szuka … jeszcze dwa, potem strzelam ja.

  84. Listwa said

    @ 79 Yah

    Pan podaje, wiele się wyjasni. I bez pana prorokowania poproszę, także odnośnie tego co zrobię i co myslę.

    Krytykuję pana wpisy i pana błedy.
    Pan jest przynajmniej jedną nogą w schizmie i robi pan ich mnóstwo.

  85. Listwa said

    @ 83 Boydar

    Już podałem, do wioseł , a nie na mostek.

  86. Boydar said

    Fucktycznie a’propos 🙂 … Ale Pan Listwa tak permanentnie, powinienem dawno przywyknąć, przepraszam.

  87. Boydar said

    Dziwne pokrewieństwo z Panem Macką; wspólnej Mamusi to Panowie przypadkiem nie macie ? Oczywiście całkiem przypadkiem, przez zwykłą indukcję.

  88. Listwa said

    Yah

    Chce pan zaprzeczyć, ze tę kobietę stworzył Pan Bóg? Chce pan strofować Pana Boga??
    Zamieszczenie tego zdjęcia jest lataniem za panienkami? A słyszał pan „Nie sądź nie bedziesz sądzony.

    Jest „nie cudzołóż” i tego trzeba bezwględnie przestrzegać, purytanizm jest protestanckim zwichnięciem niektórych protestantów (wyrosłym na antykatolickiej fobii), bo są tez tacy , co przeginają w druga stronę.

  89. Listwa said

    @ 87 Boydar

    Musisz pan dyndać między ambicją, a porażką. Pan napisze o swojej mamusi.

  90. Boydar said

    Zaraz, zaraz, nie wszystko na raz; ma tu Pan Listwa dwie niezałatwione sprawy a łapie się za kolejną, jak nieuczciwy rzemiocha.

  91. Listwa said

    @ 46 JO

    „Pana Listwy nie tylko w tym temacie wypowiedzi, ale w ogole wskazuja, na jego zarozumialosc, chamstwo, ktore wlasnie pochodzi z pychy.”

    – a co pan mi tu o chamstwie opowiada, chamskie to było to:

    „„A Ksiadz Karol bedzie wciaz glosil, ze jest kontynuatorem dziela Sw Maksymiliana Kolbe :))))
    Durnia robicie z innych, ale nie z nas.”

    Moje wpisy nie są chamskie, są czasami werbalnie brutalne, gdyz nie mam czasu i ochoty słodko rozwodzić sie nad przejawami fałszu i głupoty. Jak ktoś ma ochote moze osładzać, niech sobie robi , swoiście pojętą kulture.

    Pyszni jestescie, bo uwazacie , ze macie misje uratowania kosciola. Uwazacie, ze wiecie lepiej od samego Pana Boga, ignorujac Jego nakaz odgradzania sie od Heretykow

    – kolejne niedorzeczności, misję to pan na siebie wziął. Uważamy, że pan lepiej od Pana Boga nie wie. Nakaz odgradzania dotyczy wszelkich odłamów, sekt, Kościłów soborowo ekumenicznych. Modernistyczne władze Koscioła to co innego.

    ” Moze teraz Pan wymieni moje znamiona pychy? Czy tym znamieniem jest to, ze mam smialosc upominac Bractwo i Jego Laikow?”

    – przejawem pana pychy jest namolne i błędne oraz histerycznie wstrętne napominanie Bractwa przy tak niskim zrozumieniu i uczciwości. Pan przeinacza fakty, jest slepy i głuchy , lekceważy pan wszelkie twierdzenia i fakty , które nie pasują do pana przekonać.

    ad.40. Panie Listwa. Pana chamsto w wiedziach traktuje jako objaw reakcji na stres nad ktorym Pan nie umie zapanowac rozmawiajac z osobami. Rozumiem, ze chamstwo wypowiedzi bedzie sie poglebiac w miare jak dalej bedziemy wymieniac swoje uwagi w temacie. Sptobuje to przelkac dla dobra sprawy…

    – nie chce z panem w ogółe rozmawiąc, bo pan się nie nadaje. Pan sie skupi łaskawie na sobie.

    Ale do rzeczy.
    1. Pan Listwo, nie zacytowal statutu Bractwa, z ktorego wynika, ze jego rola jest ratowanie Kosciola.

    – pan sobie szuka i cytuje jak ma taką potrzebę. Abp. Lefebvre od samego poczatku mówił o „eksperymencie przetrwania” . Potem doszły inne zamierzenia i one mogą ewoluowac. Panu , jako wrogowi Bractwa nic do tego.

    2. Tu nie chodzi o kontakty Arcybiskupa z Rzymem,

    – to pan nie zaprzecza że takie były i byly nie przypadkowe i nie pojedyńcze.
    ale o fakt, w ktorym Biskup Fellay dzis rozwaza utopijna idee wejscia do strukyur masonskich posoborowego kosciola lansujac przekonanie, ze jest to mozliwe bez zagrozenia utraty calego dorobku arcybiskupa Lefebvre i jego nastepcow.

    – sam bp Falley o tym nie decyduje. Bractwo nie chce wchodzić w struktury masońskiego Kościoła ,

    Było juz panu wyjasniene, a pan się gapi jak krowa na miedzy i mantrje to samo, wstretne histeryczne pojęcia,

    O przyjęciu statusu kanonicznego w Kościele katoickim okupowanym przez modernstów, zdecyduje zawarcie umowy między władzami w Rzymie a Bractwem. Takiej umowy nie ma. Pan nic nie jest w stanie pokazać i uzasadnic swe gadanie. Zatem nie ma mowy na obecnym etapie o zadnej zdradzie, o której pan mówi zawziecie. Oskarza pan bezpodstawnie jak komunsta za PRL.

    Natomiata wszelkie spotkania, rozmowy, były i są. I bardzo dobrze że są. Sa tez tego pozytywne wymierne korzysci dla całej Tradycji, nie tylko dla Bractwa. Są to też korzysci dla wiernych posoborowych. Co za slepota i głupota w pana wykonaniu. Tych osiągnić nie zdobyli ci z Tradycjinalistów, którzy odmawiaja wszelkich kontaktów zanim „Watykan sie nie nawróci”

    Tak naprawę ten slogan jest niewłaściwy. Bo gdy ks. Charamsa został wyrzucony ze swego stanowiska, to nie oznacza, ze w jakimś fragmencie Rzym sie nawrócił. Urząd został odebrany. Kościóła pozostaje zawsze sobą, nawet jak go okupują moderniści, gdyz głową Kościoła katolickiego jest sam Chrystus. Co sie okaże niezbicie w przyszłości.

    „To, ze wasi przeciwnicy ideii was upominajac podaja przyklady zachowania sie Arcybiskupa, mowiac, ze nie tylko zachowanie, decyzje ale i wypowiedzi Jego wskazuja na odciecie odcinanie sie od posoborowej wladzy modernistycznej, tak by chronoc kaplanstwo oraz Sw Tradycje, to wy nie przyjmujecie tego do wiadomosci a cytujecie i interpretujecie decyzje i zachowania Arcybiskupa tak, by poprzec swoj argument utopii poszukiwania drogi do wejscia nienawroconego Watykanu.”

    – nie wolno uzaleznic sie od modernistów i przyjmowac morednizmu, reszta dozwolona.
    Upomnienie powinni przyjąc ci którzy przyjeli błędną postawę i izolują sie od Rzymu.

    „Malo tego, wy odrzucacie zarzuty, ze nie tylko teoretycznie poszukujecie drogi wejscia, ale wlasciwie praktycznie tego juz dokonaliscie, czego faktem jest wyrzucenie opozycji ze struktur Bractwa, zmiany formacji Ksiezy, wspolracy bezposredniej z Indultowcami,, ktorzy widza Bractwo w strukturach nienawroconego Watykanu….etc, etc, etc

    – „faktycznie dokonaliście” to według pana. Pan sie wstrzyma i bedzie postęp.

    „Panie Listwa, wy mowiecie glosno cos innego od tego co robicie. Pod stolem praktycznie wy juz jestescie wstukturach posoborowego kosciola. teraz tylko szukacie slow, by fakt opisac i przypieczetiowac. Robicie to kolegialnie, publicznie macac ludziom w glowach. Obrazacie sie, gdy ktokolwiek cokolwiek wam wytyka, was upomina. Obrzuycacie inwektywami, lub zarzutami, ktore dotycza was.”

    – brednie. Te sprawy nie zależą ode mnie, nie mam zamiaru tak jak pan , oskarzac nikogo nie mając ku temu podstaw. Pana domniemania sa bez znaczenia. Dopóki nie będzie umowy uzalęzniającej Bractwo od modernistów nie ma pan prawa ( i to kolejny juz raz ) opowiadać swoje przypuszczenia jako fakty.

    Dlaczego lansuje Pan opinie, ze Watykan ma sie nie ukorzyc, nie pokutowac. Przeciez to wlasnie jest nakaz Swietej Tradycji, postawa Katolika. Jak ma dojsc do normalizacji bez pokuty Watykanu?

    – kolejna brednia. Tak nie twierdze. Kazdy z modernistów , niezaleznie od tego czy pełni jakiś urząd w Kosciele, ma obowiązek i nakaz porzucenia błedów. To nie Watykan jako taki lub Rzym ma sie ukorzyć. W grę wchdzi opcja wywalania z urzedów osób urzedów niegodnych i zawsze obwiązek pokuty. Pan po swojemu i po partacku i wstretnie wpycha swoje wymysły i fobie.

    „Ja sie „odwalilem” od Bractwa, Panie Listwa. Jednak jako Katolik, nie moge pozwolic, by duch zdrady w Bractwie zakarzal innych a i mam moralny obowiazek was upominac do samego konca, mimi inwektyw etc, etc..kierowanych w moim kierunku.”

    – najpier pan zbada jaki jest duch, a nie opowiada o duchach.

    P.S. Kosciol Posoborowy JEST STRUKTURA masonska. Tak, Kosciol Katolicki NIE.
    – wreszcie jakiś postep.

    :Prosze , by Pan zauwazyl roznice, chyba, ze Pan ma juz syndrom Golgoty Beskidow…, ktory w ogole by eliminowal Pana jako partnera w jakiejkolwiek dysjusji…”

    – pan nie opowiada tych swoich dziwactw. PAn sie nie kwalifikuje do normalnej rozmowy z tymi swoimi syndromami.
    Nie ma też sensu po raz kolejny czytac tego samego, co za kazdym razem pan bezpodstawinie wypisuje, . Pan ustali fakty z histori , fakty z działalności obecnej Bractwa, a nie bazuje na tym co zmyśli, bo swą postawą kompromituje ruch Tradycjnalistyczny. .

  92. Listwa said

    @ 90 Boydar

    Nudna propozycja słownych przepychanek. Jałowe. To pozostaną nie załatwione.

  93. Boydar said

    Zapiszę w notesiku na wszelki wypadek. Ale w żalu i tak pozostanę nieutulony; tak się ładnie zapowiadało …

  94. Listwa said

    Boydar

    Miłość pięknej kobiety – przepiękna rzecz, a jeszcze piękniejsza, gdy do pięknego mężczyzny.
    Habit jest dla osób zakonnych. Kościół katolicki jest za naturalnym porządkiem i prawem, bez burzenia niczego co własciwe o dobre. To nie soborowe, czy zwichnięte kanony myśłenia i postepowania mają decydować. Prawda i trzeźwe myślenie,

  95. Boydar said

    Panie Listwa, powiedz Pan, /…/, ja Pana pomszczę !

    .https://www.youtube.com/watch?v=N5zzFopcYPI

  96. Joannus said

    Ad 46
    ”Nie widzicie ( tu pije do Pana Joanusa, ktorego wypowiedz traktuje jako Bractwa Laikow spojrzenie..), ”

    A niech Pan pije do samego rana, albo nawet i z Owsiakiem do końca świata i jeden dzień dłużej.
    Zawiodłem się na Panu.
    Łasił się Pan jak piesek przy Księżach FSSPX, a teraz publicznie zarzuca im zdradę. Tak zacnego, pracowitego i poświęconego Przeora a obecnie Przełożonego Dystryktu Azjji postponuje, przypisując kłamstwo i podszywanie się pod Św. Maksymiliana. Ja znam x, Karola od 1994r /pierwszy kontakt/ stąd trudno zdzierżyć takie bezrozumne paplanie.
    Po drugie oczekiwanie, a w podtekście żadanie aby Rzym się nawrócił, bo tak chce Pan JO, stanowi wystawianie Pana Boga na próbę, żądaniem cudu, bo ja tak chcę, bo my tak chcemy.
    Trzeba porzucić internetowe dyskusje, a uzbroiwszy się w cnotę pokory, roztropności i umiarkowania zająć się Nauką Ewangelii , rozważaniem tajemnic Drogi Krzyżowej.
    Tradycjonaliście najwyższego sortu, wyczulonemu na herezje i modernizm, nie przystoi szarganie sług Najświętszego Serca Jezusowego i Niepokalanego Serca Najświętszej Panny Maryi, a wiernemu świeckiemu ustawianie po kątach hierarchów Kościoła.
    Notoryczne wytykanie błędów i potknięć hierarchów niczego dobrego nie buduje, natomiast sieje zgorszenie, a powoduje rechot demonów.

    Może Pan tego nie wie to przypomnę, kiedy prawda wywołuje sprzeciw a nawet w bardziej skrajnej formie nienawiść, otóż wtedy gdy zakłóca własne iluminacje.

    Pan lekko spisuje na straty Kościół tzw posoborowy, a zapewne powtarza w Credo – wierzę w jeden święty, czyli co – ruch oporu.

    Na koniec przestroga – proszę uważać na wypowiadane i pisane słowa, bo trzeba będzie się z tego rozliczyć.

  97. NICK said

    Panie JO.
    Pan błądzi.
    Ciągle i wciąż.
    Ciągle i wciąż?
    Zajrzy Pan do słowNICKa.

    Pozdrawiam, oczywiście, Pp Listwę i Joannusa.
    A o Gospodarzu nie wspomnę.

    Tylko troszeczkę więcej; się postarać?

  98. Yah said

    Ad 88

    Panie Listwa 🙂 Ta ze zdjęcia do niczego się nie nada. Ja nie stworzył Bóg tylko moda, kosmetyki i tatuażysta 🙂

    Obrazy kobiet które Pan szanowny zapodaje ewidentnie wskazują, jaki typ kobiet Pan szanowny preferuje, a tenże typ został stworzony po to by usidlać, wykorzystywać i porzucać.

    Naprawdę piękna kobieta nie potrzebuje tego co ma ta Pani na fotografii i …. jest piękna bez tego wszystkiego aż do śmierci 🙂

    Nie rozumiemy się i nie zrozumiemy. Mamy inna hierarchie wartości, inne doświadczenie ( życiowe, a może duchowe) inny sposób postrzegania świata. To norma, bo ja zawsze w swych poglądach jestem w mniejszości, żeby nie powiedzieć, że jestem osamotniony.

    Z Bogiem Panie Listwa.

  99. Barbara Chojnacka said

    Pan Jo
    Popełnił błąd, broniąc szlachetnie bp.Wiliamsona,dał się uwieść przez towarzystwo sfrustrowanych mącicieli. Posuwa się jednak za daleko, obarczając się obowiązkiem „upominania do samego końca”. Mam wrażenie, że pan Jo kurczowo trzyma się swoich błędnych diagnoz,ponieważ nie ma pojęcia, jak mógłby się z honorem z tego wyplątać

  100. Marucha said

    Re 99:
    Pani Barbaro,
    Moim zdaniem Bractwo popełniło błąd, usuwając bp-a Williamsona ze swego grona.
    On sam jednak nie żywi aż takiej niechęci czy nienawiści do Bractwa, jak p. JO. Jest kapłanem stonowanym w swych wypowiedziach.

    Nie chodzi zatem o to, że p. JO broni bp-a Williamsona. Chodzi o to, że poziom jego wypowiedzi – jakaś przedziwna, chaotyczna mieszanka półprawd z własnymi fantasmagoriami – staje się niestrawna.

    Pan JO jest organicznie niezdolny do spojrzenia się obiektywnie na samego siebie. Zarzuca innym „pychę”, sam sobie przypisując monopol na prawdę.

  101. Barbara Chojnacka said

    Troszkę mi go szkoda 😦

  102. Można było się domyślić, że jak Pan Marucha zamieści ten artykuł, to Pan JO zacznie się znowu produkować.

  103. Marucha said

    Re 101:
    Wie Pani, mnie też jest go szkoda.
    Lecz jakby coraz mniej.
    Chyba mi się kończy cierpliwość.

  104. Barbara Chojnacka said

    Posunę się do modlitwy za niego 🙂

  105. Lena said

    Ad 96
    „……….. wierzę w jeden święty, czyli co – ruch oporu.” ,,,,,,,,,,myślę że Pan JO wierzy właściwie ……w Walczący, Cierpiący i Tryumfujący Kościół Chrystusowy.

  106. Barbara Chojnacka said

    Pan Jo rzeczywiście cierpiący i wojujący, tylko pomylił kierunki

  107. Joannus said

    Ad 104

    Albo jest jeden z odcieniami, albo dwa – dobry i zły ”masoński antykościół”. Proste chyba. Inaczej sekciarstwo, czyli tylko my dobrzy reszta nie, bo popadła w modernizm przez kontakty z Watykanem.

    Ja trzymam się takiego Kościoła , w jaki wprowadzili mnie śp Rodzice i Wielce Czcigodni Księża. Jednakże mimo obecnego zamętu z permanentnego dostosowywania do świata i zniewolenia przez wrogów , wierzę Panu Jezusowi, a nie głosicielom upadku, których przedmówczyni Pani Barbara trafnie nazwała ”towarzystwem sfrustrowanych mącicieli”.
    Ufam Najświętszej Pannie Maryi, przyjmując Jej wskazania, czy to z Ewangelii, czy Jej wielkich objawień.

    ”Błogosławiony ten kto się ze mnie nie zgorszy”

  108. Bursztyn said

    re 94
    Zakonnice mają być skromne dlatego mają habity a reszta katoliczek może mieć strój nieskromny. Liberalny to pogląd, odrzucony przez papieży. Gołe plecy, ramiona, Św. Pius X tego nigdy nie firmował.
    Przeczucie p. Yaha nie zawodzi.

  109. JO said

    ad.91. well… Panie Listwa, po raz pierwszy odebralem Pana odpowiedz do mnie po dlugim czasie, jako w miare rozsadna w wielu wypowiedziach. Nie oznacza, ze sie wycofuje ze swego stanowiska. To Pana wypowiedz przyblizyla sie do mojej wypowiedzi.

    „Nakaz odgradzania dotyczy wszelkich odłamów, sekt, Kościłów soborowo ekumenicznych. Modernistyczne władze Koscioła to co innego.” – Listwa

    A czym sie roznia modernistyczne wladze od koscilow soborowo ekumenicznych, wszekich odlamow sekt? Czy Pan nie widzi, nie rozumie, nie czyta, ze modernistyczne wladze tworza inna religie, ba tworza inny Kosciol w tym samym czasie grajac na KRK? Czy Pan nie widzi, ze tworza Kosciol „ambiguous”, gdzie kazdy moze zobaczyc w nim to co chce?

    Przeciez Pana zdanie wyzej zacytowane jest nonsensem. Modernistyczne wladze zmienily doktryne wiary, wywalily Sw Tradycje, wywalily Msze Trydencka, lub postwily na conajmniej rownym poziomie z posoborowa masonska narzucajac wszystkim Katolikom ja uznawac za wazna i przynoszaca laski… Jezeli wladze KK sa modernistyczne, to oznacza, ze sa gorsze od innych ekumenicznych kosciolow. Tak nauczal Sw Pius X, ze modernizm jest najgorsza, najgrozniejsza filozofia…. I Pan smiepisac publicznie, ze to co innego…?

    Stare Bractwo nauczalo, ze jezeli Papiez modernista mowi tak, tak, nie nie, to trzeba si jego sluchac a jezeli jest modernista, to trzeba sie od niego odgradzac, zatykac uszy, etc, etc.

    Czy to co Pan napisal jest oficjalnym stanowiskiem Bractwa dzis?

    Poza tym, publicznie juz jest wiadomo, ze Papiezemodernisci sa wrogami KRK. Sam Pan napisal, ze okupuja stanowisko. Wiedzac wiec, ze to sa ludzie, ktorzy podniesli reke na Mistyczne Cialo Chrystusa, Pan smie pisac, ze nie nalezy sie od nich odgradzac? To co wy proponujecie? Jak widac proponujecie szukanie ugody, konsensusu, czyli tego co my przerabialismy w koncu PRL ….na plaszczyznie politycznej i wiemy jak to sie skonczylo dla nas Polakow. Wiemy jak to sie skonczy dla KRK…

    Panie Listwa, czy Pan potrafi napisac umowe , ktora by byla satysfakcjonujaca dla Pana Boga, ktora by w Pana mniemaniu Bractwo moglo by podpisac z Watykanem nienawroconym, ze Modernistami?

    Czy taka umowe przemyslana propozycje ma Bractwo Pusa X i czy publicznie moze ja udostepnic?

    Czy w ogole jest mozliwe napisanie takiej umowy z nienawroconym Watykanem, Modernista Papiezem masonofilem wg Pana i Bractwa, a jezeli tak to jak ona wyglada?

    Pan publicznie w ostaniej swojej wypowiedzi sugeruje, ze nic sie takiego nie stalo i nie dzieje a li tylko kontakty, rozmowy, ktore wg Panow przyniosly tak wiele dobrego:

    Czy uwolnienie Mszy Trydenckiej w sposob jaki ona jest w posoborwym KK nie powoduje efektu bonapartyzacji posoborowia?

    Czy rozwazanie Bractwa , czy sama mysl glosno rozwazana o wejsciu w struktury nienawroconego Watykanu nie jest wg Pana zgorszeniem? Czy sama mysl, ze Masonofil moze miec wplyw na losy Bractwa, nie budzi w Panu i u innych groze?

    Czy Pan jako ojciec oddal by dzieci swoje pod opieke chorego umyslowo czlowieka?

    Pan moze mi znow zarzucac, ze pisze od rzeczy, ale to sa podstawowe pytania jakie zadaje sobie nie tylko zwykly katolik patrzacy na sprawe, ale i katolickie dziecko. Czy zaslanianie sie zekomo skomplikowanymi rzeczami, ktore podobno zwykly zjadacz chleba nie moze zrozumiec, moze byc odpowiedzia na te „dziecinne ” pytania?

    I tak na koniec, czy Pan sobie zdaje sprawe, ze o zdradzie nie mowi JO sam, a wlasnie Biskup Williamson, czy Biskup F, na ktorych JO sie powoluje..

  110. Listwa said

    @ 98 Yah said
    2017-09-11 (poniedziałek) @ 17:48:21

    Ad 88

    Panie Listwa 🙂 Ta ze zdjęcia do niczego się nie nada. Ja nie stworzył Bóg tylko moda, kosmetyki i tatuażysta 🙂
    – widze że pan ją sobie dobrze obejrzał, lepiej niz ja. Nie rozerwało pana chyba? Gdybym dostrzegł tatuaż to nie zamieściłbym tego zdjecia.

    „Naprawdę piękna kobieta nie potrzebuje tego co ma ta Pani na fotografii i …”

    – i widzę ze pan jeszcze jest gotów dokładnej sprawdzić , czy ma jeszcze gdzies tatuaże. 🙂

    Akty to juz za daleko uważam. .

  111. JO said

    ad.96. Panie Joannus.

    Ja sie do zadnego z Ksiezy NIGDY nie lasilem. Rozbawil mnie Pan.
    Nie lasze sie w tym tez do Biskupa Williamsona… Ja robie to, co moje sumienie uwaza za stosowne. To, ze kiedys wspieralem Bractwo ( nie oznacza, ze teraz tego nie robie..) a teraz niemalze calosc mojej energii idzie w kierunku Biskupa W i Ruchu Oporu, jest wynikiem rozpadu Bractwa i zwyklej drogi wyboru, jakie moje sumienie mo podpowiada.

    Czy Pan sie lasi do Ksiedza Webera? Ja uwazam, ze Pan wspiera Przelozonego, jak tez i Ksiedza Karola… Nie widze w Pana wysilku podliywania sie i nie wiem dlaczego Pan mi przypisuje laszenie sie do Bractwa poprzez moje dzialanie w przeszlosci.

    Czy przypadkiem nie chce Pan mi brzydko dogryzc i ponizyc publicznie.

    Czy jest Pan w stanie uargumentowac swoj zarzut podlizywania sie mojegod o Bractwa w przeszlosci?

    Co do Ksiedza Karola Pana przytyczek. Pan chyba zle zrozumial moja wypowiedz, ktora blednie ukazal Pan Listwa…, … nie pierwszy raz. W mojej ostaniej wypowiedzi pod adresem x Karola probowalem wyrazic to, ze nie miesci mi sie w glowie sytuacja podporzadkowania sie Masonofilowi, Moderniscie przez nastepce Sw Maksymiliana Kolbe, ktorym z racji swych czynow wydaje sie byc Ksiadz Karol. Ot i tyle.

    Prosze tez zauwazyc, ze nie nie jest tu rozwazane samo rzadanie nawrocenia Watykany, modernistycznego Papieza, ale pod dyskusje, ktora samo Bractwo prowokuje swoimi wypowiedziami, jest wziety temat ewentualnego wejscia w struktury masonskie posoborowego KK samego Bractwa Piusa X! To jest krytyka tej idei a i wielu krokow jakie podczas rozwaznia jej Bractwo podjelo. Tej krytyki nie podejmuje sie li tylko JO ale daleko wieksze glowy od JO w tym osoby duchowne.

    Przykro mi jest, ze ja niegodny tu wystepuje w roli upominajacego. Niestety, jak widac w Gajowce nie wypowiada sie ani Biskup Williamson ani prawdopodobnie inny Ksiadz Ruchu Oporu. Coz, nie widac tez tu wypowiedzi ze strony x – y Bractwa, wiec nie mozna miec pretensji…

    „Notoryczne wytykanie błędów i potknięć hierarchów niczego dobrego nie buduje, natomiast sieje zgorszenie, a powoduje rechot demonów.” – p. Joannus

    Tu ma Pan racje. Do wyboru jednak mamy milczenie w przypadku wklejenia takiego tekstu, lub krytyke. Wybralem krytyke, gdyz w mojej ocenie mimo upomnien Hierarchowie, Ksieza nie podjeli wyraznych krokow by ze zlej drogi zejsc mimo upomien ( zaznaczam nie tylko moich..a li tylko powtarzanych przeze mnie..) – wciaz jest idea w Bractwie wejscia w struktury nienawroconego Watykanu. Poki ona bedzie, my mamy obowiazek ja torpedowac, zwalaczac, obnazac….

    Czy Pan liczy na to, ze powiemy, ze „trzymamy kciuki”, modlimy sie za powodzenie, dobrze robicie, aby tak dalej? Czy na to Pan liczy? Mamy totalnie przeciwne spojrzenie na te idee, ktora uwazamy za samobojstwo,, za zdrade Chrystusa. Nie mozemy ani milczec, ani tym bardziej dodawac Wam otuchy w tych krokach…

    Dziekuje Panu za dobry wpis ( procz tego laszenia sie..) i przypomnienie ze z kazdych slow bedziemy rozliczeni, z kazdych…

    Jezeli sie myle, to niech Pan Bog spojrzy na w moje serce i mi wybaczy! Przekonany jestem, ze racja jest po stronie Ruchu Oporu. Sw Tradycja, rozsadek… wg naszej wiedzy ja potwierdza.

  112. Listwa said

    @ 108 JO

    Wypisuje pan znowu zuchwałe głupoty.
    Najpierw przeprosiny dla ks. Karola Stehlina z pana strony , bo z intelektualnymi smieciarzami nie ma co dyskutować.

    Jeśii pan nie przeprosi za swoje chamstwo, to wypad i żadnych więcej dyskusji.

    Nie musze zajmowac się pana brakami i nawiedzonymi stękaniami, nie muszę też tracić czasu na prostowanie pana wypocin.

  113. Listwa said

    @ 110 JO

    „Pan chyba zle zrozumial moja wypowiedz, ktora blednie ukazal Pan Listwa…, … nie pierwszy raz. W mojej ostaniej wypowiedzi pod adresem x Karola probowalem wyrazic to, ze nie miesci mi sie w glowie sytuacja podporzadkowania sie Masonofilowi, Moderniscie przez nastepce Sw Maksymiliana Kolbe, ktorym z racji swych czynow wydaje sie byc Ksiadz Karol. Ot i tyle”.

    – to jest wypowiedź manipulatora i intelektualnego śmieciarza. Przypomne o który kontrowersyjny tekst chodzi:
    JO napisał:

    „„A Ksiadz Karol bedzie wciaz glosil, ze jest kontynuatorem dziela Sw Maksymiliana Kolbe :))))
    Durnia robicie z innych, ale nie z nas.”

    i teraz jeszcze intelektualny smieciarz truje , że to ja coś źle ukazałem. Kazdy może przeczytać, treść jednoznaczna pana tekstów.
    A tym tłumaczeniem ze @110 to pan się jeszcze bardziej pogrąża, nawet na miano intelektualnego śmieciarza pan nie zasługuje.

    Gó**ni mnie obchodzi co pan próbował wyrazić i g**no mnie obchodzą pana tłumaczenia. Jest napisane to co jest. A pana głupawe wykręty tym bardziej mnie nie interesują.

  114. Listwa said

    @ 105 Lena

    Wierzenia pana JO są niewiele warte.

  115. Listwa said

    @ 107 Joannus

    Moim zdaniem , ten JO wierzy że Kośćiół katolicki rzymski jest masońską sektą, soborowym kościołem, zdradził i upadł.
    Wierzy tez że jedynym Kosciołem jest on, mówi że środowisko bp. Wilamsona, (bo niekoniecznei w to wierzy) i prawosławie.

  116. Listwa said

    @ 99 Barbara Chojnacka

    Jak chce niech broni. Mam wątpliwośc tylko , czy bp. Wilamson tego oczekuje, a juz na pewno nie takiej „obrony”. To jest bezsenspwne kłapanie i oskarżanie wszystkich na podstawie ssania JOjowego palucha.

    Ks. Robinson napisał teks, wyjasnił jak rozumuje i co jest jego zadniem wazne. JO wali swe histeryczne, patetyczne osiągniecia intelektu nie mające związku z tekstem i realnymi okolicznościami. Buja w chmurkach burzowych.

    Lepiej byłoby żeby ten nowo wyświęcowny ksiądz napisał polemike z tekstem ks. Robinsona. A JO niech siedzi cicho i czyta w ukryciu a nie sie publicznie produkuje jak intelektualny śmieciarz. .

  117. Listwa said

    A być moze byłoby tak, że bp. Wiliamson zgodzi się z szeregiem tez, wiadomo tylko, ze sa przeciwni kontaktom z Rzymem i ewentualnym porozumienioom (w tym przyjęcie Statusu kanonicznego) jeśli władze Kościoła wcześniej nie stana się czysto Tradycjnalistycne.

  118. NICK said

    Moiściewy.

    Wy wiecie.
    Gospodarz wie.
    Szczególnie.
    Wie.

    Tutejsi, temat znający.
    Wiedzą.
    Azaliż kopnięcie we miękką dooopę JO, Pana?

    Każdy swoją dooopę ma!
    Pan JO, jednakowoż, się zmienia.
    Trudny to proces.
    Gospodarzu.

  119. Yah said

    Ad 110

    Nie

  120. Barbara Chojnacka said

    PanieJo,
    pańska wzniosła inicjatywa pod tytułem „Działania -3” to obecnie zabawna ciekawostka historyczna ?

  121. JO said

    ad.120…. Ksiadz Weber nie traktowal tego jako zabawnej ciekawostki, przyjal pieniadze z podziekowaniem i pewien jestem uzyl je wlasciwie.
    Do Nieba siega midlitwa za Rosje , ktora kontynuowana jest przed Swietymi Ikonami napisanymi dla Narodu Rosyjskiego od Polakow w chwilach dla nich ciezkich.. Docenione to zostalo conajmniej przez Prawoslawnych w Polsce…., a choc Ikony nie zostaly przekazane, to w Polsce budowana jest m.in. dla niech mala kaplica…

    Pomoc we wspolnym dzialaniu Biskupowi Williamsonowi, zakonczyla sie wyswieceniem Ksiedza dla Polski i nie tylko….

    Zywa wciaz jest wsrod nas idea Spoldzielni, ktora przeklada sie na wciaz wspolne dzialanie w odbonie Sw Tradycji i kultury polskiej. podnosi Ducha dodajac wciaz nadziei….

    Inicjatywa Wspolna, ktora dala „Bramy do Nieba” osadzone w Kapicy w Broadstairs, gdzie poza Polska Polacy moga modlic sie do Krolowej Polski , Ostrobramskiej Pani spogladajac na Sedziego Sprawiedliwego…

    I ja uwqazam , ze inicjatywa jest wzniosla, jest ciekawa, choc nie ciekawostka; lask bozych przynoszaca, radosci duzo dla dzialajacych, choc wcale nie w duchu zabawy a bardzo powaznej pracy, powaznego wysilku wielu osob w tym wlasnie z Gajowki.

    Wspolne Dzialanie przyczynilo sie do powstania Ruchu Oporu w Polsce. Zorganizowalo dwie wizyty Biskupa Wiliamsona w Polsce….

    Coz, Pani napisala swoj wpis, by mnie ponizyc.

    … nie zdajac chyba sobie sprawy z tego, ze w sumie Gajowka Gajowego i w niej zapoczatkowane Wspolne Dzialanie przez Gajowiczow ( bo nie tylko to byla moja inicjatywa..) spowodowaly wyswiecenie Ksiedza… dla Polski, co dla mnie jest ukoronowaniem tej ideii i zacheta z Nieba, by dalej mimo ponizen…wyzwisk.. pracowac w tej ideii.

  122. Boydar said

    Co z ikonami, Panie JO.

  123. JO said

    ad.122. Sa w Polsce. Budowana jest kaplica… gdzie beda do czasu.., jezeli w ogole ten czas przekazania bedzie mial miejsce.

  124. JO said

    A to dla wszystkich Tradycjonalistow, Polakow Wspolnego Dzialania, Ruchu Oporu:

    „11:41 AM (22 hours ago)

    ………Stay well …, and do not let the devil get you down. This is a valley of tears, but we must fight the good fight, as St Paul says (II Tim.IV.)

    God bless you …

    In Christo, +Richard Williamson.”

  125. Boydar said

    „…gdzie będą do czasu … jeżeli w ogóle ten czas przekazania będzie miał miejsce …”

    Nie tak żeśmy się umawiali.

  126. JO said

    To prosze je przekazac lub znalezc miejsce na ich godne przetrzymywanie 🙂

  127. Barbara Chojnacka said

    Panie Jo,
    Poniżanie kogokolwiek jest mi obce.
    Wobec Pana obecnej postawy, „działanie-3” wydaje mi się ciekawostką .

  128. Boydar said

    Circa about trzysta tysięcy Warszawiaków w ’44 też było przekonanych że to wszystko naprawdę. A prawdziwe okazały się tylko groby.

    I nie ma sensu się chichrać, bo problem techniczny nie istnieje. A organizacyjny był do przewidzenia jeszcze zanim. Jako weterynarz zdaje Pan sobie sprawę, że jeśli planujemy ciążę, to skończy się porodem. Nawet gdyby miał być cesarski.

  129. JO said

    ad.127. Panie Boydar, prosze nie grypsowac a pisac konkretnie. Jezeli Pan ma propozycje i sie podejmuje przekazania Ikon, to prosze to wyrazic wprost.

    Kilka osob sie podjelo ich przekazania i nic z tego nie wyszlo. Jedna z nich to jest pewien wiarygodny Gajowicz.
    „Dzieckiem” sa Ikony a nie to gdzie sie znajduja. „Porod” odebralem. Teraz trzeba znalezc droge do „rodziny”… a to jak sie okazuje nie jest takie proste. Zamiast gadac, prosze dzialac…

  130. Boydar said

    Kto jest umówiony na odbiór ?

  131. JO said

    ad.129. Panie Boydar, gdyby ktos byl umowiony na odbior, to by Ikony byly przekazane :)))

    Ikony byly pisane jako modlitwa do Pana Boga w intencji oraz dar dla Naodu Rosji. Nikt z nas nie pytal sie Rosjan przed ich napisaniem, czy ten Dar przyjma. Przekonani jestesmy, ze modlitwa zostala przyjeta, o czym swiadcza znaki….

    Podjeto probe przekazania Ikon stronie rosyjskiej, ktora nie zakonczyla sie sukcesem. Nie ma przypadkow a sa wylacznie znaki. To co bylo zalezalo od Gajowiczow w tym mnie, w swoim czasie, zostalo zrobione.

    Kazdy z Gajowiczow moze podjac sie proby przekazania Ikon ponownie. Adres do mnie jest znany. Czy ja osobiscie podejme sie proby przekazania Ikon? Jezeli ktos tego nie zrobi wczesniej, to czuje sie w obowiazku osobiscie podjac te probe, ale nie wiem kiedy. Czas musi wyznaczyc Pan Bog.. musza byc znaki…

  132. Boydar said

    Może Pan to bliżej – „… podjęto próbę przekazania Ikon stronie rosyjskiej, która nie zakończyła się sukcesem …” ? Bo to dla normalnego znaczy, że jakaś strona uprawniona do statusu strony jednak była. I jak rozumiem, nie była operatorem powierzchni płaskich.

    Ponawiam pytanie, kto w Pańskim zamyśle jest adresatem tych ikon. I nie piernicz mi Pan że „Naród Rosyjski” bo w przypadku przedmiotów materialnych to ma się nijak. Miały być dla Opolczeńców, dla podtrzymania Ich ducha i świadectwa braterstwa z Nimi normalnych Polaków.

  133. JO said

    ad.127. To juz nie jest „zabawna ciekawostka” a li tylko ciekawostka ?

    Coz, moze tak jakos przepadkiem Pani wyszlo napisac w formie jakby obrazliej o inicjatywie, ktora nie byla i nie jest li tylko moja. Ja, przypominam, bylem czy jestem jej tylko przedstawicielem. Ani nie uzbieralem pieniedzy sam…, ani sam ich nie przekazalem, ani sam nie napisalem ikon, ani sam nie zorganizowalem wizyt Biskupa W w Polsce, ani ja nie jetstem Ksiedzem wyswieconym przez Biskupa W w Polsce…etc, etc, etc

    Poza tym, co Pani widzi widzi w mojej postawie, ze Dzialanie 3( strona z Gajowki -„Dziennik Gajowego Maruchy”), jako urywki, kartka dokumentacji z Dziennika Gajowego , jest dla Pani „ciekawostka”? Bractwo wciaz wspieram…, choc w wiekszosci Ruch Oporu.

    Nie uwaza Pani za normalne podzial wiernych… skoro Bractwo sie podzielilo?

  134. JO said

    ad.132. Panie Boydar, prosze zmienic swoj ton, jezeli Pan chce dalej ze mna pisac w tej sprawie.

    Napisal Pan kto jest a nie kto byl umowiony na odbior. Powtarzam, ze umowiona na odbior byla strona rosyjska, ktora miala gwarantowac nasz pobyt kilkudniowy oraz film/repotratarz w TV publicznej w Rosji. Tak bylo mi przekazane. Podobno odwolano spotkanie.., a zbieglo sie to z wyborami nowego prezydenta…, ja osobiscie otrzymalem meila, ze ucieto dotacje na kulturalne imprezy, z ktorej to puli miala byc nasza wycieczka do Moskwy i film finansowana. Tym zajmowal sie Gajowicz a ja posidam jego lakoniczne meile w temacie, ktore moge ujawnic jezeli by byla taka potrzeba…

    Ten Gajowicz mial kontakt z Ambasadorem Rosji w Polsce, z ktorym podobno ustalal przekazanie Ikon. Cala organizacja przekazania Ikon, organizowana przez tego Gajowicza, miala charakter niepubliczny ( co bylo niezgodne z zalozeniami Wspolnego Dzialania) , ale ja poszedlem na te „dyskrecje” bo uiwazlem, ze tak jest lepiej dla sprawy.

    Po otrzymaniu informacji od tego Gajowicza, ze przekazanie zostalo odwolana, podczas ostaniej wizyty mojej w Polsce, odebralem Ikone, ktora ten Gajowicz przetrzymywal oraz zwrocilem sie z propozycja przekazania Ikon do Innych srodowisk patriotycznych, ktore nie podjely tematu.

    Ikony znajduja sie w bezpiecznym miejscu w Polsce, dobrych rekach.

    Budowana jest mala kaplica Ruchu Oporu w Polsce, gdzie Ikony, jezeli nie beda przekazane, beda tam umieszczone…

    Oryginal Modlitwy za Rosje napisanej przez Biskupa W, przetrzymuje poza Polska.

  135. Boydar said

    Te ostatnie zdanie w (133) to ono bardzo ciekawe i znamienne jest. Zna Pan łacinę, Panie JO ? Tą o dzieleniu ?

  136. Boydar said

    Murwa Kać, jak wiele jeszcze mam do nadrobienia, z geografii zwłaszcza; to Donbas przenieśli teraz do Moskwy ??? Koniec świata …

    Panie JO, Panu potrzebna była impreza, a nie dar serca.

  137. JO said

    ad.36. Panie Boydar, Pan sie z choinki zerwal, czy co?:

    https://gajowka.wordpress.com/kwesta-wojenna-pomoc-tradycja-orthodox/

    Zaczelismy Kweste w 2014 roku…… 14.12.14 , wytyczywszy ogolne postulaty. Z powodu swiadomosci posiadania znikomych mozliwosci finansowych jak i praktycznych, ktore by mogly pomoc w wojnie, zdecydowalismy wspolnie publicznie, ze najwlasciwsza i najwieksza pomoca dla Rosjan w Donbasie ale i w samej Rosji, w tym dla zaatakowanego Prawoslawia…, bedzie MODLITWA, ktorej personifikacja sa Ikony a pozniej sam tekst napisany przez Biskupa Williamsona. Od 2 lat juz publicznie znany byl plan przekazania Ikon Narodowi Rosyjskiemu, ktory ma przedstawicielstwo, stolice w Rosji w Moskwie.

    Donbas i tam Rosjanie by nie wytrwali tam dnia bez pomocy Rosji….za Laska Boza!

    Pan sie zerwal z choinki lub przebudzil z glebokiego smy, Boydar.

    Poza tym, Pana wpis:

    „Panie JO, Panu potrzebna była impreza, a nie dar serca.”

    Pan mnie obrazil. I nie chodzi o nerwowe wyzwiska, slogany, epitety jak to robi Pan Listwa. Pan napisal cos wyrafinowanie, czego ja Panu nie przepuszczam, bez oficjalnych przeprosin.

  138. Boydar said

    Panie JO, ja mogę Pana przeprosić nawet w gazwybie na pierwszej stronie; tylko wtedy wypadałoby wyjaśnić za co, tak ze szczegółami. Potrzebne to Panu ?
    I druga sprawa; ja Pana przeproszę, a co z tymi którzy oceniają dokładnie tak samo ?
    Tylko im wstyd głośno powiedzieć ? Jeszcze raz zapytam, czy Pan na pewno wie o co szczeka ?

    Panie JO, Pan otworzył nie tą puszkę co trzeba. Pan wie od czterech lat, kim jestem, nie Pan jeden zresztą. I już Pan powinien skumać, że cuda zajmują mi mniej czasu niż innym.

  139. JO said

    ad.138. Jasne jest dla mnie, ze Pan musi przeprosic mnie za stwierdzenie, ze Wspolne Dzialanie prowadze dla wlasnego interesu, wlasnego ego a nie z daru serca, w tym dotyczy to Akcji Ikony.

    Co inni mysla a co nie, to juz nie jest Panu znane. Jak do tej pory nie otrzymalem zadnej skargi od osoby ktorejkolwiek, ktora zaankarzowala sie fizycznie lub materialnie w sprawe Ikon.

    Mialem publiczna jedna skarge od Pana Nicka, ktora w zasadzie skonczyla sie oskarzeniem mnie o malwesacje pieniedzy zbieranych na Bractwo. Poniewaz publicznie jest dowod na to, ze Bractwo odebralo sume w sklad ktorej wchodzila kwota jaka wplacil Pan NIck, uznalem za skarge za nieuzasadniona a samo oskarzenie za nieuzasadniony policzek, ktory swiadczyl o Pani Nicku…

    Prosze, jaka skarge Pan ma, Bojdarze?

  140. Boydar said

    Ja już pisałem drukowanymi – mnie pieniądze, ani Pańskie ani niczyje inne nie interesują. Od chwili gdy zostałem zmuszony do przeliczenia pudła po telewizorze pełnego stu i dwustuzłotówek, nie robią na mnie ŻADNEGO wrażenia.

    Mnie interesuje zmalwersowana nadzieja i zaufanie,

    Sprawa zaczęła się w Gajówce i w Gajówce ma się zakończyć, na marucha.wordpress,com, w taki sposób jak zostało powiedziane na początku. Ikony mają trafić do Donbasu i Opolczeńców. Jeżeli nie trafią, pozostaje Pan mentalnym hochsztaplerem. Żadna turecka mowa nic nie jest w stanie zmienić. Krótka piłka.

  141. JO said

    ad.140. Panie Boydar, od dwoch lat jest pisane w Gajowce, ze Ikony beda przekazane Narodowi Rosyjskiemu a nie Narodowi Noworosji. Nie uwaza Pan, ze moze od dwoch lat sie Pan mylil w odbiorze przekazu …?

    Od dlugiego czasu w Gajowce powstala idea ( sugestia Biskupa Williamsona..) by przekazac ikony na rece Prezydenta Putina. W Gajowce tez jest ogloszone pismo w sprawie Ikon przekazania, ktore wyslalismy do Ambasad Rosji…w Polsce i Angii. Czy w swietle tych dowodow, wspolnych planow i akcji nie uwaza Pan, ze Pana pretensje sa ” z kosmosu”???

    O jakich zmalwersowanych nadziejach Pan tez pisze? Ikony powstaly, sa pod dobra opieka. Jak Pan morze zadac ode mnie tego, by ktos ikony przykal? Do tanca sa potrzebne dwie strony. Co do Donbasu, to sprawe wyjasnilem klarownie, podajac link do dowodu w sprawie. Pan zdaje sobie sprawe, ze wszystko w Gajowce jest zapisane?

  142. Boydar said

    Jest, zapisane. A całe złoto świata leży w piwnicach. I trudno stwierdzić, że bezpieczne nie jest, wręcz przeciwnie, już go nikt stamtąd nie ukradnie.

    Z tym „powstawaniem idei” to Pan dorównuje Leninowi. Przecież to Pan sam proponował, a inni słabo protestowali albo widząc co się muli całkiem dali sobie spokój. Ja rozumiem słowo aklamacja, nie muszę zaglądać do słownika.

    Niech Pan nie miesza do tematu ambasad i Putina; gdyby zaczął Pan całą „akcję” od tego, pies z kulawą nogą by się nie obejrzał. Pan natomiast zagrał na naszych uczuciach i na krwi Tamtych, i tego ja Panu nie odpuszczę. Tak jak nie odpuszczę wyruchania tym samym patentem dziesięciu milionów ludzi Solidarności, ich żon i dzieci. Z tym że nie Panu, Panie JO, Pan jest za młody.

  143. JO said

    Coz, zegnamy sie nawzajem Panie Boydar. Pan mial by racje ze swoimi pretensjami,, gdyby zawetowal o czasie a nie grupo po czasie. Teraz, to tylko odbieram Pana zarzuty jako zaslone dymna po to by postawic racje na swoim wywodzie skierowanym przeciwko mnie:

    „Panie JO, Panu potrzebna była impreza, a nie dar serca”.

    Poza tym, podlosc Pana zarztow musi miec jeszcze jakies glebsze podloze, niechrzescijanskie podloze lub choroba…. Jak Pan moze napisac, ze:

    „Pan natomiast zagrał na naszych uczuciach i na krwi Tamtych”

    W tamtym czasie, gdy podjalem sie organizowania Ikon dla Narodu Rosyjskiego, panowala atmosfera, ze za sama tylko mysl poparcia Rosji i Rosjan grozi porachunek ze strony tych, co nami rzadza . Nie przesadze, ze panowala atmosfera, ze mozna za ta akcje nawet utracic zycie. A Pan dzis pisze, ze zagralem na Krwi Rosjan umierajacych w Donbasie??

    Z powodu tej akcji…, byly osoby, ktore zerwaly ze mna kontakt.

    Panie Boydar, Pan chyba bierze jakies leki, bo nie wierze w to, by bez chorobowej przyczyny Pan pisal takie banialuki.

  144. Boydar said

    Tak, biorę, żołądkowe i gorzkie. A z tym rozstaniem to Pańskie pobożne życzenie. Jak wszystkie zapewne.

  145. JO said

    ad.144. Well…, Pan nie zna sily Ducha, Boydar. Pan wierzy w szkielko i oko. Rozstalismy sie , Panie Boydar :))

  146. Boydar said

    .https://www.youtube.com/watch?v=W0bidd0Uhvk

  147. Pan Baydur może być szczęśliwy, że może jeszcze liczyć na łaskę Waszmości O., o ile padnie przed nim na kolana i przeprosi, w darze gwarantując oddanie się w hołdzie lennym.
    Ja już takiej możliwości nie dostąpię, gdyż Waszmościa zawiodłem powtórnie, nie zjawiając się w zawszonej Warszawce. Pewnie mnie już ma za renegata, nadającego się tylko na wpisanie na czarną listę.

    Tak swoją drogą: ciekawym, czy kapłani z Ruchu Oporu odprawiają egzorcyzmy nad opętanymi? Widząc dzisiejszych Brytoli, to tam pewnie co drugi jest pod władzą złego ducha.

  148. Re 146:
    Trochę mi to przypomina rock & roll, a tutejszym nie muszę tłumaczyć do czego doprowadził ten styl muzyczno-taneczny i co on zawiera w nazwie.

  149. JO said

    ad.147. Panie P, czemu mi Pan to robi. Co ja Panu zlego zrobilem, ze Pan tak pijac do mnie pisze do Pana Boydara? Czy ja Panu mam czy mialem za zle, ze Pan nie przyjechal na spotkanie z Biskupem?

    Czemu Pan drwi ze mnie, gdy wnosze o przeprosiny mojej osoby, od Pana Boydara, ktory mnie publicznie szkaluje?

  150. Boydar said

    A gdzie, gdzie ? Przecież to Pan sam oświadczył, że miał być hotel, Putin, ogólnokrajowa telewizja, ambasador … niezły „szoł”; skuteczniej tematu się spalić nie dało. A Ruskie już takie durne nie są żeby dać się wkręcić. Ostatniemi czasy nie są durne wcale. Może właśnie dla tego, że nie dają się wkręcać.

    ——
    Niech Pan już nie dręczy p. JO.
    Chciał pewnie dobrze. Ala czasami nam nie wyjdzie. Może zabrakło energii?
    Admin

  151. JO said

    ad.150. Moze ktos chcial, by temat sie spalil? Ja nie wiem Panie Boydar. To byla akcja wspolnego dzialania. Zdalem relacje z tego, co mi przekazano. Ja jestem jestem tylko koordynatorem wspolnej akcji, ktora zawalila na poziomie organizacji spotkania ze strona rosyjska. Czy mysli Pan , ze mi nie jest przykro, ze nie mialem nadziei, ktora i u mnie rosla, gdy otrzymywalem informacje o spotkaniu, rozmowach z Ambasadorem, z Profesorami, ktorzy mieli byc w delegacji..etc, etc, etc? Ja mam te meile i nie jestem goloslowny. To pisal do mnie zaufany Gajowicz, ktory wsrod nas jest, pisze, wypowiada sie i wszyscy mu w duzej mierze ufamy.

    Co Pan chce ode mnie. Od poczatku informowalem , ze ja bezposrenio nie organizuje spotkania, nie rozmawiam z Ambasadorem, To nie ja przebywalem w Polsce i to nie ja wyjezdzalem do Rosji. Ten ktos przekazywal mi filmy o sobie i rzeczywiscie, byl w Rosji, byl i wypowiadal sie w sprawie Polski i Polakow. To publiczna osoba, bardzo publiczna.

    Ja jestem i bylem tylko koordynatorem wspolnego dzialania w tej sprawie jak i w innych…

    Na tym polega wspolne dzialanie, ze polega sie na innych. Jezeli ktos w „lancuszku” ma problem, to cala grupa ma problem. Prosze nie zadac odemnie wiecej niz wiem i wiecej niz zrobilem w sprawie.

  152. JO said

    To tez bylo wspolne dzialanie i ja tylko li bylem trybikiem… Gdyby ktos zawalil z lancuszka, to by nic nie wyszlo. Opatrznosc czuwala by wyszlo.

    Widocznie Niebo nie chcialo, by Ikony zostaly w danym czasie przekazane… Z tym trzeba sie pogodzic…

  153. JO said

    Chodzilo o to:

  154. Boydar said

    Słowa Pana Gajowego to jak kodeks karny, odpuszczam radośnie. Zacytuje tylko niezobowiązująco przysłowie – dobrymi chęciami piekło wybrukowali. Nie tylko wprawdzie, ale również.

    ——
    Znam to przysłowie, cenię, ale raczej nie traktuję go z przesadnym nabożeństwem.
    Admin

  155. JO said

    ad.154. Czy Pan nie widzi, ze to nie tylko byly dobre checi? Czy Pan nie rozumie, ze m.in dzieki tej Akcji Biskup Williamson Konsekrowal Rosje? Czy Pan naprawde nie widzi ile z tej akcji dobrego juz wyszlo …? A przeciez ona nie zostala zakonczona… Trzeba ufac Panu Bogu, bo to On ja prowadzi a my li tylko jestesmy narzedziami jego. To nie jest koniec Akcji!

  156. JO said

    ..Jego…

  157. Boydar said

    Biskup Wiliamson niestety/na szczęście nie jest Papieżem. Wprawdzie nie wierzę w żydowską profetykę, ale tu się akurat zgadzam. Niech się nie wcina między wódkę a zakąskę bo tylko chrupnie.

  158. Boydar said

    @ Pan Gajowy

    A to drugie ?

  159. Re 149:
    A nie ma Pan za złe? Pierwszy raz jak nie przybyłem, to na początku starał się Pan zrozumieć, jednak potem się Pan obraził. No to po takim fakcie, jak mi dano drugą szansę i z niej nie skorzystałem, dodatkowo jeszcze wcześniej zapewniając o pojawieniu się, mogę sobie już wyobrażać, jak Pan może być na mnie obrażony. Prawie na wieki.
    O ile sobie dobrze przypominam, to Pan Marucha niedawno Panu napisał, że Pan stawia dla ludzi nadmierne wymagania.
    Nie każdego, niestety, stać na to, co Pana.
    Poza tym, co u mnie już Pan sugerował i co do Pana jako biologa bardzo przemawia, to grupa krwi, grupa krwi. Moja grupa krwi, którą jest w całej istocie B+.
    Mam zatem rozumieć, że moje domatorstwo, to ulegania mojego ciała namiętnościom?

  160. Barbara Chojnacka said

    Panie Jo ,
    Niezmordowany aktywista z Pana.
    Czy uzgadnia Pan
    Swoje dzieła misyjne z Wolą Bożą ?

  161. Barbara Chojnacka said

    Tak a propos zbiórek na Bractwo, to można wpłacać incognito na konto Fundacji im.O.Damiana de Veuster 🙂

  162. JO said

    Ad. 160. Wsluchuje się w nią, modlę się o widzenie jej a przede wszystkim bym był narzędziem Jego oddajac Mu swoje życie w Ofierze prosząc by użył moje serce i ręce do Dzieła Jego, Dzieła Odkupienia. To jest częścią codziennej mojej modlitwy różańcowej.

  163. Zdziwiony said

    148. Premizlaus Crucis
    Trochę mi to przypomina rock & roll, a tutejszym nie muszę tłumaczyć do czego doprowadził ten styl muzyczno-taneczny i co on zawiera w nazwie.

    W zaklętym kręgu drętwej mowy można przypomnieć, że przed rock & roll’em był „dżez” popularyzowany przez bikiniarzy.

    Idzie figus Targową ulicą,
    przed nim baba z rozpiętą spódnicą.
    Figusa podnieca
    ta rozpięta kieca,
    bugi-ugi, bugi-ugi, dżez.
    Kiedy słychać dżezu pierwsze trzaski,
    szuka figus dla siebie fagaski,
    tamta jest za blada,
    tamta znów wysiada,
    dżez, bugi-ugi, dżez.
    Chuligani to są ludzie „tacy”,
    dżez, bugi-ugi.
    Mają w dµpie dyscyplinę pracy,
    dżez, bugi-ugi.
    A ludowa władza
    do mamra ich wsadza,
    bugi-ugi, bugi-ugi, dżez!

  164. Barbara Chojnacka said

    Panie Jo,
    Ma Pan PIĘKNY UMYSŁ

  165. JO said

    Ad. 161. Założeniem Wspólnego Działania Ruchu jest działanie publiczne, jawne, wspólne… I niestety Bractwo w zalozeniu służy swoim celom, które niekoniecznie się pokrywają z celami Polaków. Przykładem jest eliminacja z życia polskiego x Karola oraz Jana…, eliminacja starej kadry nauczycieli… brak organizacji gospodarczej i politycznej laików ściśle z Bractwem.. Jednym słowem Bractwo to Organizacja dla organizacji… A potem dla wiernych.
    Nie jest to wymówka a przyczyna braku Wspólnego Działania z Bractwem na życzenie samego Bractwa.

  166. JO said

    Ruch Oporu ma bardziej przystępną formę dla Wspólnego Działania pomiędzy księżmi a laikami. Działalność polityczną laików jest zbliżona do działalności teologicznej księży. Ruch Oporu to jak niegdyś Milicja Księdza Kolbe – ujawnia działalność masonerii powodując… eliminacje jej z życia społecznego katolików. Zero kompromisu. Zero współpracy z masoneria….

  167. Barbara Chojnacka said

    Panie Jo
    Bractwo nie potrzebuje pańskiego „wsparcia”
    Sam Pan sobie zaprzecza

  168. Barbara Chojnacka said

    ” Dr Rosen :
    Mogę mu pomóc tylko w jeden sposób: pokazując różnicę między tym, co prawdziwe, a tym, co istnieje tylko w jego głowie.
    Najgorsze w schizofrenii jest to, że nie wie się, co jest prawdą. „

  169. Peryskop said

    Re 118
    ListwaNICK woła bez ogródek jak do Piłata :

    – Ukrzyżuj JO, ukrzyżuj !

    Każdy swoją dooopę ma!
    Trudny to proces.
    Gospodarzu.

    ===

    OTO aktualny wynik jednoosobowej konkurencji „leadera” tej dyskusji :

    Listwa 19 20 21 22 37 38 39 40 41 42 43 61 63 64 70 73 74 75 77 80 82 84 85 88 89 91 92 94 110 112 113 114 115 116 117 118

    Listwa Barbara Chojnacka 99 101 104 106 120 127 160 161 164 167 168

    Listwa Joannus 4 18 29 32 33 96 107

    Listwa Premizlaus Crucis 102 147 148 159

    Listwa NICK 97 118

    Listwa strek323 34 35

    Listwa VA 7

    ———————

    Razem : 63 postów

    wskaźnik tupetu 63/168 = 37,5 %
    ocena merytoryczna : demagogia DNO

    Gramy dalej 🙂

  170. Boydar said

    W schizofrenii najgorsze jest to, że bliscy na to muszą patrzeć i nic nie mogą zrobić. Pacjentowi schizofrenia nie przeszkadza.

  171. Boydar said

    Przepraszam, miałem zamknąć paszczę. ale to Pani Basieńka podsunęła to jabłko, niech Pan Gajowy może wykasuje albo co.

  172. JO said

    ad.167. Bractwo potrzebuje wsparcia kazdego Katolika w Polsce. Forma dzialalnosci Bractwa jest „stara” i moim zaniem, juz nie jest na potrzeby sytuacji czasow dzisiejszych….. Nie oznacza, ze Bractwo nie potrzebuje wsprarcia. Przeciwnie, gdyz cel Bractwa – ochronic Kaplanstwo oraz Sw Tradycje jest jasny i powinien obligowac wiernych.

    Jednak wierni potrzebuja wiecej niz Bractwa , ktore chroni Tradycji i Sw Magisterium. Wierni potrzebuja liderow, bliskiej jak nigdy relacji kaplanskiej. Na te potrzebe odpowiada Ruch Oporu, ktory w swej formie zawiera Konfraterie Kaplaska jaka jest Bractwo, choc juz nie tak „skostniala” .

    Pani Barbaro,, nie ma co sie obrazac, bo tu chodzi o Trawanie Wiary a niewatpliwie kazdy z nas chce by Trwala w sposob jak najbardziej panujacy

    Nie dodaje Pani „pozytywow” Bractwu stwierdzeniem, ze Bractwo nie potrzebuje wsparcia JO…

    Pani by chciala by nie bylo Krytyki a same oklaski jak za Lenina i Trockiego…?

    ——
    Panie JO,
    „Wsparcie”, jakiego Pan udziela Bractwu, jest nam zupełnie niepotrzebne, bo przypomina wsparcie, jakiego Timmermans udziela Polsce.
    Admin

  173. JO said

    ad.172. Ja tak nie uwazam. To wlasnie takie wsparcie jest Bractwu jak najbardziej potrzebne.

  174. Joannus said

    Ad 172
    ”Forma dzialalnosci Bractwa jest „stara” i moim zaniem, juz nie jest na potrzeby sytuacji czasow dzisiejszych”

    ”Jednak wierni potrzebuja wiecej niz Bractwa , ktore chroni Tradycji i Sw Magisterium. Wierni potrzebuja liderow, ”

    Niech Pan nie kontynuuje takiej agitacji, bo utraci Pan mój szacunek jakby nie było.
    Pan zbyt łatwo popada w emocjonalny zapał jak rozumiem.
    Teraz odpowiadam na powyższe słowa.

    1. Forma ”działalności” FSSPX jest tak stara jak cały Kośćiół Rzymsko -katolicki
    2. Jacy wierni, ilu ich jest. A od kiedy to trzeba dostosowywać się do potrzeb wiernych. Odwrotnie oni mają dostosowywać się do nauki Kościoła. Od kiedy i jak w kościele istniał i jak ma istnieć kolegializm wiernych z Biskupami i Kapłanami, aby ci pierwsi mieli stawiać swoje wymagania. Jakich liderów u licha, mamy ich dostatek i nie potrzebujemy takich w strukturach kościelnych. Jak rozumie tacy liderzy musieliby pełnić formę guru jak w sektach.

    Albo rybka albo pipka. Albo trzymamy się wielowiekowej tradycji, albo wciskamy postępowość.

    To że Panu pasuje Ruch oporu to inna sprawa,Pana sprawa, niemniej nie widzę potrzeby aby notorycznie dyskredytować oskarżeniami i brakiem zaufania do FSSPX. Pan wchodzi w nie swoje sprawy, które rozstrzygane są na poziomie hierarchii kościelnej.
    Broni Pan prawa do krytyki Biskupów i Księży FSSPX, zatem pytanie gdzie jest to zapisane w Nauce Pana Jezusa, albo w całym Magisterium, Co Pan chce uzyskać – samozadowolenie z pełnionej misji. Pan buduje swoją postawę niestety na sporach, stając po jednej stronie, a nie na nauce Pana Jezusa.Jak Pan zada sobie trud wyłączenia ze sporu, a przypomni roztropnie co zawierają Ewangelie zrozumie więcej i się naprostuje.
    Nie rozumiem jak dajmy na to dwa oddziały walczące ze wspólnym wrogiem, zamiast tej walki, jeden drugiego usiłuje osłabiać.
    Według Pana złe drzewo wydało dobry owoc,
    Ja mam swoje zdanie, nie zmieniam go pod wpływem zawirowań, chwili i zachowuję wierność i zaufanie do Przełożonego Generalnego.
    Świat jest jaki jest i nie można zakładać że niezadowolona mniejszość gestykulując i krzycząc wniebogłosy go naprawi.

    Niezbadane są wyroki Boże, a nic nie może dziać się bez Jego przyzwolenia.
    Życzę aby Pan odnalazł się w prawdzie, w świetle nauki Ewangelii i praktyki z żywotów wielkich świętych, szczególnie zakonodawców.

  175. Barbara Chojnacka said

    Ad .Peryskop
    Wpis 169. jest na pograniczu bluźnierstwa

  176. Marucha said

    Re 175:
    W zasadzie wpisów Peryskopa już nie wpuszczam, bo bardzo się o to napraszał – zarówno swymi wypowiedziami o Kościele, jak i swoistą paranoją dopatrującą się wszędzie tej samej osoby działającej pod różnymi nickami, czy wreszcie nieustannymi zaczepkami wobec, było nie było, gospodarza witryny.

    Ten komentarz wpuściłem celowo. Niech każdy sam sobie wyrobi zdanie.

  177. Joannus said

    Ad 175
    Nie tylko. Jest też świadectwem możliwości autora.

  178. JO said

    ad.174. Panie Joannus, nie ma mozliwosci by Bractwo czy Ruch Oporu przetrawalo bez Rodzin Katolickich, ktore pladza chlopcow, ktorzy w pryszlosci zostaja Ksiezmi.

    Pana zarzut jest nieuzasadniony, mysle dlatego, ze po prostu nie rozumie Pan mojego przekazu. Byc moze wina jest po mojej stronie.

    Mysle, ze dobrze wiem, lub wiem wystarczajaco, a przynajmniej ja poszukuje granicy pomiedzy tym na co jako laik mam miec wplyw a gdzie jest wylacznie miejsce na zdanie i decyje Ksiezy Katolickich. Pan , jak widze, przyjmuje stanowisko, gdzie nie ma miejsca na swoje laikow a wylacznie slepe posluszenstwo. Wszakze w malzenstwie to rola Meza jest zawsze sluchac zony… , jakas wiec relacja pomiedzy Duchownymi a Laikami tez musi istniec w zdrowym Kosciele i to nie slepego posuszenstwa wzgledem liderow jakm powinni byc Ksieza!

    Czasy w jakich zyl Arcybiskup Lefebvre sie zmienily i to daleko na gorsze. Malo, uwazam, ze Arcybiskup wierzyl dlugo, ze w KK zaistnial blad, ktory nalezy wyeliminowac a dzis wiemy, ze to nie tylko blad ale WROG zapanowal w KK, do ktorej to konkluzji doszedl Arcybiskup rowniez pod koniec swojego zycia a co bylo zadecydowalo o wyswieceniu 4 Biskupow…

    Bractywo jest Instytucja MAJACA SLUZYC KSIEZOM – KAPLANSTWU… a nie laikom. Tu nie ma nic zlego w tym a przeciwnie! Jednak w czasach dzisiejszych doszlo do poglabienia sie problemu, w ktorym wspolpraca pomiedzy Ksiezmi i Laikami MUSI byc na innych poziomach niz to zaklada statut Bractwa i polityka jaka prowadzi na bazie statutu. Jezeli tak bedzie dalej, to Swiat spolaryzuje Bractwo od Laikow, lub jednych i drugich osadzio w Swiata przestrzeni, czyniac po prostu niewolnikow a co za tym idzi praktycznie dojdzie do likwidacji adoracji wiary katolickiej.

    Postawa Ruchu Oporu njie jest budowana na sporach ale na Prawdzie przez duze P. To nie Ruch Oporu wyrzuciel Biskupa W a Bractwo za nie spor a merytoryczna Krytyke postawy Biskupa F, do ktorej nie tylko mial prawo Biskup W ale i obowiazek broniac wiary.

    Po dzis dzin nic sie nie zmienilo – Ruch Oporu bazuje na Prawdzie a nie na sporach.

    Jak wyzek napisalem – bractwo nalezy wspierac i to jest obowiazek kazdego Katolika. Bractwo nalezy wspierac materialnie ale i merytorycznie by stalo na Prawdzie z daleka od modernistycznego wroga. Za kazdym razem gdy Bractwo kieruje oczy na porozumienie z modernistami, my mamy obowiazek przypominac, ze jest to zla droga. Czy to jest blad Panie Joannus? Ja uwazam, ze to wlasnie jest pomoc.

    I tak, mamy wspolnego wroga , zarowno Bractwo jak i Ruch oporu.

    P.s.

    Prosze zauwazyc,, ze zaden Ksiadz Bractwa czy Biskup nie znalazl erytorycznego bledy w dzialaniu Ksiezy lub Biskupow Ruchu Oporu procz sprzecfznosci dzialania wzgledem prawa Koscilenego. Nam nie mozna zarzucic sprzecznosci dzialania ze Sw Tradycja a zarzut powstania idei polacznie sie z modernistami skierowany w strone Bractwa stoi na bazie Prawdy, Sw Tradycji , ktora tego zabrania.

  179. Marucha said

    Re 178:
    Zadeklarował się Pan jako wróg Bractwa i jego błędów niebu przebrzydłych. Przypisał Pan Bractwu, jako fakty, rzeczy które istnieją wyłącznie w Pana głowie.
    Teraz próbuje się Pan rakiem wycofywać.
    „I tak, mamy wspólnego wroga, zarówno Bractwo jak i Ruch oporu.”.

    Nb. Kościół Rzymski nie jest naszym wrogiem. Wrogami są ludzie, jacy tam się znaleźli. Nie wszyscy.

  180. Kar said

    re: B.Ch./bluźnierstwa

    ..w ktorym miejscu sa te niby „bluźnierstwa”.. ??

  181. JO said

    Podkresle raz jeszcze – Ksiadz jest Liderem Duchowym, ale jak trzeba ma prawo i obowiazek Ksiadz wchodzic w zakres zycia Laickiego. Do zycia laikow , kazdego jego czesci wszedl modernizm. Dzis pracujemy juz nie sluzac a robiac pieniadze. Bez ingerencji Ksiezy, nie ma szans by wydostac sie z tej pulapki, Ksiadz nie moze jedna reka brac pienbiadze ze Swiata a druga reka wskazywac na Tradycje Swieta. Obowiazkiem Ksiedz jest wymagac, by srodki na zycie byly wypraciwywane tak, by „zloto” pochodzilo od Pana Boga a nie Belzebuba.

    Czy Pan zdaje sobie spraw, ze sposob wypracowywania srodkow na ycie deteminuje nasza postawe do Wiary? Jest powiedzenie – Modl sie i Pracuj. Pracuj, nie oznacza okradaj jeden drugiego w Pracy, nie oznacza oszukuj jden drugiego w Pracy, nie onacza uczestnicz oszystwie, klamstwie systemowym dajacym tobie „robote”…

    Dzis juz nie ma mozliwosci publicznie adorowac Pana Boga…bez kompromisu z modernistami, z modernizmem…. Ta mozliwosc jest w podziemiu wylacnie lub w duzej mierze . Kto uwaza inacze, oszukuje sie i innych…

  182. JO said

    ad. 197. To Pan przypisal mio latke wroga Bractwa jak dobrze pamietam. Ja nigdy nie okreslilem sie wrogiem tych Ksiezy. Z niczego sie rakiem nie wycofuje.

  183. Barbara Chojnacka said

    Pan Jo i jego drużyna żerują na kontrkomentarzach

  184. JO said

    1. „Celem tych kontaktów nie jest jedynie osiągnięcie przez Bractwo jakichś własnych korzyści ani doprowadzenie do porozumienia na poziomie czysto praktycznym”

    Ta deklaracja zawira blad, ktory w pokretny sposob zostal wypowiedziany w tekscie, bo rzeczywiscie ni emozna oddzielac doktryny od praktyki..

    2. 1° Akceptacja uznania kanonicznego Bractwa, w ramach którego Rzym przyjmowałby je „takim, jakim jest”, stanowi przeszkodę dla powrotu Rzymu do tradycyjnej doktryny

    W tym rozwazaniu autor tekstu rowniez miesza, gdyz powolujac sie na wladcow Rzymskich, przywolywal pozycje „glowy panstwa” – cezara a przeciez to co doswiadczamy teraz ma miejsce li tylko wewnatrz samego Kosciola. Poza tym, Cesar pozwalajac powrocic z wygnania Tradycjonalistom, nie spowodowal, ze Tradycjonalisci przyjeli wladze heretykow jako swoja a li tylko fizycznie pojawili sie glosac dobra nowine – prawdziwa doktyryne katolicka, ktora zwyciezyla.

    Blednie tez interpretuje autor sytuacje zekomego getta” z ktorego Tradycja gloszona przez Bractwo nie rozprzestrzeniala sie, bo dzialo sie calkowicie przeciwnie.

    Analisujac ten tylko urywek tekstu/artykulu, stwierdzam, ze zawiera on potezny falsz, zle wnioski i wprost ja okreslam to jako tekst pisany na zamowienie a nie w sposob obiektywny poszukujacy Prawdy.

    JO

  185. JO said

    2° Akceptacja uregulowania statusu kanonicznego Bractwa, w ramach którego Rzym przyjmowałby je „takim, jakim jest”, niesie za sobą zagrożenie dla wiary

    „Trzeba też zauważyć, że zwolennicy oczekiwania na deklarację doktrynalną ze strony Rzymu wydają się nie dostrzegać zagrożeń dla wiary, na jakie wystawione jest Bractwo pozostając przez całe dekady bez uregulowanego statusu kanonicznego. Gdyby podzielić księży, którzy opuścili FSSPX na dwie grupy: tych, którzy przeszli do tzw. ruchu oporu lub przyjęli stanowisko sedewakantystyczne oraz tych, którzy zaczęli odprawiać nową Mszę, okazałoby się, że pierwsza z nich jest znacznie liczniejsza.

    Niewspółmiernie wysoka liczba byłych księży Bractwa, którzy utracili wiarę w widzialność i autorytet Kościoła, powinna stanowić jasną wskazówkę, że nienormalna sytuacja, w jakiej znajduje się FSSPX, sama w sobie niesie za sobą niebezpieczeństwo utraty wiary w Kościół. Tak więc rzekome bezpieczeństwo zachowania wiary, jakie miałby gwarantować nieuregulowany status kanoniczny, okazuje się bardzo iluzoryczne.”

    W tym rozwazaniu autor podaje wypowiedzi Arcybiskupa pod rozwaje ignoruja te ktore przywoluje Ruch Oporu.

    Ja jednak teraz pragne zwrocic uwage czytelnikom na zacytowana przeze mnie wypowiedz z tego fragmentu pisma. JAKA ONA JEST POKRETNA !! – gdyz przywoluje za argument wiekszosc zachowania sie Ksiezy odchodzacych od Bractwa, choc w swiatku katolickim powszechnie jest wiadome, ze wiekszosc przewaznie lub wcale NIE MA RACJI! A przeciwnie, Prada zachowywana jest przez mniejszac. Przeciez na tej zasadzie bazujac zydo-masoneria wprowadzila najgorsze system z mozliwych – modernistyczna DEMOKRACJE.

    I autor artykulu jest katolikiem?

  186. Marucha said

    Re 182:
    Pan nie jest wrogiem Bractwa Im Św. Piusa X?

    Ok, popatrzmy, co pisze „przyjaciel”:

    Tak tez sie stalo z Bractwem Piusa X, ktore dzis ma zamiar/szuka drogi by wejsc w struktury heretyzujacego Watykanu.

    … to jest wrog Chrystusa, pod ktorego wladze Bractwo chce wejsc…

    Czy Bractwo jest dobre czy zle? Przeciez jezeli publicznie zostalo nazwane Zdrajca, to jak mozna wysnuc wniosek, ze Bractwo jest dobre?

    W Bractwie jest zdradziecka mysl, kielkuje i sieje spustoszenie….Bracto dokonalo juz w Duchu decyzji , ktora jest zdrada. Ten artykul potwierdza ta Duchowa przemiane Bractwa.

    Ogolnie Bractwo jest zle, bo w nim jest zasiane ziarno zdrady.

    I wiele więcej.

  187. JO said

    ad.186. 🙂

    „… to jest wrog Chrystusa, pod ktorego wladze Bractwo chce wejsc…”

    Z tego zdania wynika, ze Watykan Nienawrocony jest wrogiem Chrystusa a nie Bractwo…

    „Czy Bractwo jest dobre czy zle? Przeciez jezeli publicznie zostalo nazwane Zdrajca, to jak mozna wysnuc wniosek, ze Bractwo jest dobre?”

    Przeciez wniosek jest sluszny, gdyz skoro Bractwo ma Przelozonego, ktory prze do nienawroconego Watykanu a w samym Bractwie jest Hierarhia obowiazujaca…to oznacza, ze oglonie cale Bractwo prze do Watykanu nienawroconego – jak wiec mozna powiedziec, ze ogolnie Bractwo jest dobre skoro jest zle poprzez zdradziecka idee, ktorej nie chce sie wyprzec…

    W Bractwie jest wiele dobra ale ogolnie Bractwo jest zle wlasnie z powodu zlej Ideii, modernistycznej Ideii ,ktora pustoszy nie tylko Bractwo.., ale i wiernych w kolo.

    To , ze mam taka a nie inna opinie, nie oznacza, ze jestem wrogiem bractwa a przeciwnie, w moim mniemaniu pisze jako przyjaciel.

    Wzgledem mnie Nie ma co szukac dziury w calym Panie Gajowy. We mnie nie ma sprzecznosci.

    ——
    Wie Pan co, wczoraj wiozła mnie samochodem pewna znajoma spod Warszawy, po czym stwierdziła „Dobrze jeżdzę, nieprawda?”.
    Jeździła na poziomie kursanta po czterech lekcjach,
    Admin

  188. JO said

    Przezyl Pan jednak. Czesto jest tak, ze bezpieczniej jest z kierowca na poziomie kursanta po czterech lekcjach, niz jazda z zawodowym kierowca formuly 1. Tego drugiego czesto zabija pewnosc siebie…. Problem jest tez taki, ze zabija i innych…

    ——
    Gada Pan byle co, żeby mieć ostatnie słowo.
    A przeżyłem, bo szosa była pusta…
    Admin

  189. Peryskop said

    A ja tam wierzę, co mówi nam Szanowny Pan Marucha.

    Np. że droga wówczas była istotnie pusta.
    Czyli nie było na niej ani owej pyszałkowatej kobiety kierującej,
    ani jej pasażera 🙂

    Bo licho nie śpi i gdyby tam wtedy z nią był, to moglibyśmy Go stracić 😦

    ———–
    A w ryja chcesz?
    Admin

  190. Boydar said

    Myśl ubrana w słowa przez Pana Gajowego to czysta poezja. Dla mego ucha. Prawego.

Sorry, the comment form is closed at this time.