Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Groźba ukrainizacji polskiego prawosławia

Posted by Marucha w dniu 2017-09-11 (poniedziałek)

Cerkiew w Polsce atakowana przez banderowców.

Atak arcybiskupa Eustratego, przedstawiciela nacjonalistyczno-biznesowej sekty nazywającej się „Ukraińskim Kościołem Prawosławnym Patriarchatu Kijowskiego ” na władykę wrocławsko-szczecińskiego Jerzego, przypomniał, a niektórym wręcz dopiero uzmysłowił, że istnieje także Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny, o tradycji sięgającej dalej niż 10 stuleci, przez które to wielokrotnie poddawany był ogromnej presji, zmierzającej do pozbawienia tej konfesji elementu polskiego, stanowiącego jej rdzeń i istotę.

I tak jak oddanie inicjatywy prawosławnego w ręce Moskwy, Kozaków i Rosji ostatecznie walnie przyczyniło się do upadku Polski, jak śmiertelnymi błędami były i Unia Brzeska, i Kongregacja Pińska i burzenie cerkwi w II RP – tak i dziś nie wolno dopuścić do ukrainizacji polskiego prawosławia. Święci Cyryl i Metody, Konstanty książę Ostrogski, metropolita św. Piotr Mohyła, jego XX-wieczni następcy i dziedzice: abp Jerzy Jaroszewski, abp Sawa Sowietow i metropolita, abp Tymoteusz, a już tym bardziej wielcy polscy konserwatyści tacy jak Włodzimierz Spasowicz -nigdy by nam tego nie wybaczyli.

Od zawsze polskie

Po pierwsze zdefiniujmy samo pojęcie, odpowiadając na pytania: czy istnieje i czym jest polskie prawosławie? Bardzo łatwe byłoby uznanie, że może i mamy Kościół Prawosławny w Polsce, może i nawet „Autokefaliczny” (cokolwiek ci dewoci i schizmatycy przez to rozumieją), ale żeby jeszcze nazywać go „Polskim”?! To już doprawdy przesada, z trudem mieszcząca się w głowie i „katolickiej prawicy”, i „ateistycznej lewicy”, i nienawidzącym wszelkiej wiary demo-liberałom.

Nawet znani „agenci Putina w Polsce” zainteresowali się chrześcijaństwem wschodnim w zasadzie dopiero przy okazji wspólnej deklaracji księdza arcybiskupa Józefa Michalika i patriarchy Cyryla – przy całym entuzjazmie i zainteresowaniu traktując prawosławie jako czynnik wyłącznie obcy i nie zwracając choćby uwagi, że ten faktycznie ważny ruch wykonano praktycznie ignorując polską autokefalię, co było tylko jednym z długiego ciągu błędów, zaniedbań i lekceważeń okazywanych drugiemu nurtowi chrześcijaństwa w Polsce. A ściślej i chronologicznie rzecz biorąc – nawet pierwszemu.

Tak, zwłaszcza katolicy w Polsce nie lubią czegoś, co nazywają „teorią” o pierwotności wschodniego chrześcijaństwa na ziemiach polskich albo – co już bardziej zgodne z prawdą historyczną – trafnie wskazują, że penetracja południa Polski przez uczniów Apostołów Słowiańszczyzny dokonywana była wszak przed rozdzieleniem dwóch płuc chrześcijaństwa.

Niekwestionowanym faktem jest też jednak choćby obecna i historyczna polskość ziem znanych tysiąc lat temu jako Grody Czerwieńskie – bez wątpienia pierwotnie prawosławnych, ochrzczonych via Kijów z Bizancjum, żeby być terminologicznie ścisłym.

W tym punkcie dochodzimy zresztą do kwestii ważniejszej niż przekomarzanie się archeologów na chełmskiej Górce. Teza, że JEST DZIEDZICEM RUSI POLSKA denerwuje wielu moich nie tylko ukraińskich, ale i rosyjskich kolegów.

Tymczasem mówimy przecież o spostrzeżeniu oczywistym. Nie tylko dlatego, że Kazimierz Wielki był prawowitym dziedzicem ostatniego księcia halicko-włodzimierskiego, Bolesława Jerzego II Trojdenowicza. Także i przede wszystkim, bo to prawosławni Rusini współtworzyli następnie potęgę I Rzeczypospolitej. Nie było w tym procesie ani tak głębokiej zmiany i przemieszczenia ośrodka władzy, jak w przypadku Moskwy, ani nagłego przywiązania do cudzego dziedzictwa najpierw gromady zbiegłych pańszczyźnianych chłopów, a potem wykorzystania tej kradzieży przez agnostyczną, masońską inteligencję, jak to miało miejsce przy tworzeniu Ukrainy.

O ile więc bez wątpienia żywe tchnienie Rusi wciąż czujemy na Białorusi, trudno byłoby go odmawiać autentycznym Rusinom na Zakarpaciu, ale już w ramach pozostałego peletonu Polska w niczym nie powinna ustępować Rosji i Ukrainie. Historia Rusi jest także kluczowym elementem historii Polski – i odwrotnie!

Wspólna chwała i klęska

Nie ma większego sensu przypominać chwałę polskiego prawosławia: Konstanty książę Ostrogski, choć mistrz obrony – reprezentujący polską ofensywę na Wschodzie i wojewoda Adam Kisiel, do ostatnich chwil prowadzący akcję defensywną – są tylko najbardziej emblematycznymi przykładami tego zjawiska (na którego fatalnym, równie symbolicznym drugim skrzydle znajdujemy konwersję Jeremiego księcia Wiśniowieckiego, oznaczającą oddanie inicjatywy w ręce antypolskie…).

Niestety, dłuższa jest jednak lista polskich błędów. Jednym z pierwszych było przegranie z Moskwą rywalizacji o podległość kanoniczną prawosławia na ziemiach polsko-litewsko-ruskich, zapoczątkowane już w XV wieku w ramach sporu o metropolię kijowską na tle stosunku do nieszczęsnej Unii Florenckiej.

Tymczasem to państwo polsko-litewskie, a nie Moskwa winno było ustanowić kanoniczny patriarchat, z siedzibą w Kijowie, nie zaś na dalekim północnym-wschodzie! Jak można było zrezygnować z tak oczywistego handicapu, dającego wymierną przewagę w budowaniu prawdziwie imperialnej pozycji Polski?!

Niestety, ale tak już w XV stuleciu, jak zwłaszcza 160 lat później – to uniatyzm fatalnie zaciążył nad sytuacją Polski i Rusi, skutecznie utrudniając, a ostatecznie uniemożliwiając konkurowanie z Moskwą o rządy na Wschodzie. Oddanie inicjatywy ośrodkowi moskiewskiemu, w połączeniu z nieustannym, a całkowicie bezmyślnym i nieuzasadnionym politycznie dążeniem do ograniczenia roli i pozycji Cerkwi na ziemiach ruskich w obrębie państwa polsko-litewskiego – przygotowywało grunt pod całkowitą utratę Wschodu i połączony z tym upadek Polski.

Unia Brzeska była (obok emancypacji Prus i tolerowania stanu Paradis Judaeorum) trzecim gwoździem do trumny naszego kraju. Zamiast jednak możliwie szybko wycofać się z tego eksperymentu i nie tylko biernie, ale jak najczynniej wesprzeć starania metropolity Mohyły zmierzające do odbudowy polsko-litewskiego prawosławia, zdecydowano się tylko na spóźniony pół-środek, „Paragrafy Uspokojenia Narodu Ruskiego” i to w momencie, gdy trzeba było nie tylko wracać do tego, co było (a już przed Brześciem odbierano i zabierano Cerkwi wiele), ale zdobyć się na ofensywę, odsuwającą myśl oddawania się polsko-litewskich prawosławnych pod protekcję moskiewską. Zamiast tego jednak tylko mnożono błędy.

Pomińmy już najlepiej chyba znany i ewidentny, czyli motywowane właśnie wyznaniowo nieco wcześniejsze odrzucenie sekundogenitury Wazów na tronie moskiewskim. Później jednak było nie lepiej. Dla doraźnych, antytureckich (sic!) celów politycznych w czasach Sobieskiego na tyle skutecznie utrudniono relacje polskiego prawosławia z nadrzędnym wobec niego patriarchatem konstantynopolitańskim, że niemal siłą wepchnięto metropolię kijowską w podległość Moskwie!

W XVIII wieku hierarchia prawosławna na terenie Korony została i odgórnie całkowicie zlikwidowana, przy czym fakt ten w ogóle nie zwraca jakoś uwagi wszystkich krytyków postawy wyznawców prawosławia w okresie rozbiorowym. Zamiast jednak postarać się choćby w tych fatalnych czasach coś naprawić i uporządkować sytuację wyznaniową na zasadach tradycyjnych – ówczesne elity polskie, zarówno ulegając tendencjom modernistycznym, jak i w konsekwentnym dążeniu do sprowokowania rosyjskiego odwetu sprokurowały mało dziś znany, a bardzo ważny dla historii Polski czyn i akt, znany jako Kongregacja Pińska (1791) ogłaszająca z właściwym tamtemu momentowi tupetem projekt przeorganizowania prawosławia na ziemiach polsko-litewsko-ruskich w duchu nieledwie rewolucji anty-francuskiej.

Z punktu widzenia Moskwy był to ruch znacznie bardziej agresywny i wrogi, niż sama konstytucja majowa i sojusz pruski razem wzięte, cel więc przyspieszenia upadku Polski został przez inicjatorów „reform” w pełni osiągnięty.

Niedoceniony lojalizm

Przydługiego tego rysu historycznego rzecz jasna można by czytelnikom oszczędzić, gdyby dzieje prawosławia w Polsce nie były tak skwapliwie pomijane i/lub nieprawdziwie interpretowano w dominujących przekazach – zarówno tych „patriotycznych”, jak i „europejskich”. Z punktu widzenia naszych rozważań warto zatrzymać się jeszcze przy doświadczeniu związanym z sytuacją prawosławia w II RP i polityką państwa wobec tego wyznania.

Przede wszystkim trzeba podkreślić, że walka o polską autokefalię była nie tylko trudna, zaznaczona nie tylko dużą niezgrabnością ze strony wywierających niepotrzebne naciski władz państwowych, ale przede wszystkim męczeńską krwią metropolity Jerzego, zamordowanego przez zamachowca właśnie w odwecie za usamodzielnienie Cerkwi w Polsce.

„Nagrodą” ze strony rządów II RP było rozpoczęte w latach 20-tych i trwające właściwie przez całe Dwudziestolecie niszczenie świątyń prawosławnych oraz wymuszanie odstępowania od wiary przez ludność ruską. Również i w tym zakresie kontynuowano najfatalniejszą w skutkach politykę jeszcze I Rzeczypospolitej ślepego popierania uniatyzmu, nacjonalistycznej sekty nowokreowanego „narodu ukraińskiego”, pozorującej swoje związki z katolicyzmem, w istocie zaś ulegającej łatwo najskrajniejszym, pogańskim i barbarzyńskim teoriom i praktykom skrajnego szowinizmu.

Również prześladując prawosławie – II RP ułatwiała jego infiltrację czynnikom antypolskim, tak na ziemiach „ukraińskich”, jak i białoruskich. Co ważne zaś – nie działo się to bynajmniej nawet w źle interpretowanym interesie rzymskiego katolicyzmu, wśród hierarchii którego dominował sprzeciw wobec akcji świeckiego państwa przeciw bratniemu wyznaniu.

Mieliśmy bowiem i mamy nadal do czynienia z utrwalonym paradoksem. Oto kolejne formy państwowości polskiej opowiadały się czynnie przeciw prawosławiu – wyznaniu w samej swej istocie cezaro-papistowskiemu, bizantyjskiemu, a więc skrajnie lojalnemu wobec państwa, by równolegle wspierać nacjonalistyczny i jawnie antypolski eksperyment świadomościowo-religijny!

Kiedy władze sanacyjne, obchodzące się w rękawiczkach z „ukraińskim” Kościołem Grekokatolickim rozpoczęły w latach 30-tych akcję burzenia cerkwi prawosławnych – Stanisław Cat-Mackiewicz (i jego brat, Józef) wielkim głosem wołali nie tylko protestując przeciw barbarzyństwu, ale i wskazując racjonalnie na specyfikę międzywojennego prawosławia w Polsce. Oto bowiem składali się nań wierni – w swej masie „tutejsi”, czyli m.in. mieszkańcy Polesia i Nowogródczyzny, nieco bardziej uświadomieni narodowo Białorusini i część Ukraińców oraz pewna grupa bez wątpienia etnicznych Polaków (przeważnie o ruskich korzeniach).

Jednak hierarchia Kościoła Prawosławnego w Polsce była w dużej mierze rosyjska, a żeby być zupełnie ścisłym – biało-rosyjska, a więc mająca pełną świadomość, że to Polska jest ochroną przed bezbożnym ludobójstwem sowieckim, czyli wartością w pełni zasługującą na poparcie i ochronę. Cerkiew demonstrowała więc pełną lojalność, pomagała zwalczać infiltrację komunistyczną zwłaszcza na polskiej części Białej Rusi – i dziękowano jej za to represjami.

Czy na współczesnej sytuacji prawosławia w Polsce ciąży cała ta historia? I tak, i nie. Tak, bowiem trochę jej jeszcze doszło. Z jednej strony w obecnej atmosferze niektórych musi razić, że ortodoksyjni wierni w duchu żałoby wspominają Operację Wisła, którą znamy jako smutną, ale konieczność.

Musimy też jednak rozumieć, że z punktu widzenia Cerkwi żałoba i żal dotyczą ludzkiego, dramatycznego wymiaru tego zdarzenia, co można i należy podzielać rozumiejąc jednocześnie, że odpowiedzialność za cały ten nieprzyjemny, lecz konieczny zabieg ponoszą ukraińscy szowiniści spod znaku OUN/UPA. Ci sami, którzy za cel postawili sobie i podporządkowanie, a wobec oporu – zniszczenie ukraińskiego kanonicznego prawosławia[i].

Z kolei zrozumieć też należy, że nikt jakoś prawosławnym mieszkańcom Polski nie wytłumaczył czemu mordujący ich już po wojnie leśni mieli na szyjach ryngrafy z Matką Boską Częstochowską. Czyli – nawiasem mówiąc – jak najbardziej prawosławną ikoną…

Najazd ze Wschodu

To wszystko jednak już za nami, choć warto fakty te znać i rozumieć. Znacznie ważniejsze jednak co dzieje się z polskim prawosławiem obecnie.

Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny, jak przez wieki, tak i obecnie drugie wyznanie na ziemiach polskich, skupiające (również jak wcześniej) przede wszystkim polskich Białorusinów, Ukraińców i Rusinów, ale i nie małą wcale grupę wiernych bez wątpienia narodowości i tożsamości wyłącznie polskiej. Podobnie też wygląda skład hierarchii i duchowieństwa, prawosławie jest uznanym elementem tożsamości polskiej, Cerkiew ma swoje miejsce w społecznościach lokalnych, nie bez przeszkód, jednak odbudowała swój status własnościowy i przywraca do dawnej świetności świątynie.

Polskie prawosławie staje jednak przed kolejnym poważnym wyzwaniem.

Napływ do Polski imigrantów z Ukrainy, coraz wyraźniej w celu stałego osadnictwa, a nie tylko pracy sezonowej czy edukacji otwiera kwestię właściwej opieki duszpasterskiej nad nimi. Niestety, doświadczenia w tym zakresie są złe, podobnie jak i swoista międzywyznaniowa „konkurencja”.

Przez okres PRL Kościół katolicki przechował w Polsce uniatyzm, kierując się źle (jak się okazało) rozumianą odpowiedzialnością i współczuciem wobec wiernych. Po transformacji grekokatolicyzm okazał się pazerną, agresywną żmiją, łasą nie tylko na rzymskokatolickie kościoły Przemyśla. Ośrodki takie, jak uniacka część Metropolitalnego Seminarium Duchowne w Lublinie, czy „ukrainoznawcze” zakłady i katedry KUL od dawna są rozpoznane jako centra agresywnego ukraińskiego nacjonalizmu. Niestety, ukraińska młodzież przybywa do Polski także by kształcić się i formować kapłańsko – i zostaje tylko utrwalona w swych błędach…

Od dawna zinfiltrowany i w dużej mierze tożsamy z banderyzmem Kościół uniacki aspiruje na współczesnej Ukrainie do roli wyznania narodowego, władze kijowskie mają jednak świadomość ograniczenia grekokatolicyzmu do dawnej Galicji.

Podobnie nie udała się ekspansja sprowadzonego z emigracji niekanonicznego „Ukraińskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego”. I choć ekipę Poroszenki trudno uznać za chrześcijańskich wyznawców – postawiła ona na równoległe, a bardziej nawet użyteczne narzędzie, w postaci „Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Kijowskiego”. Grupy, która powstała jeszcze w latach 90-tych na tle finansowo-ambicjonalnym wyczuła swoje 5 minut, tuż po Euromajdanie podejmując agresywne próby przejmowania świątyń i klasztorów, korzystając z wyraźnego wsparcia junty i bojówek neo-banderowskich. I to właśnie z tego kręgu wychodzi dziś atak na polskie prawosławie.

Rzecznik UKP PK, „abp” Eustraty zarzucił Polskiemu Autokefalicznemu Kościołowi Prawosławnemu grzech najcięższy: „uleganie wpływom rosyjskim”, co samo w sobie powinno skłonić rząd III RP do rozbierania cerkwi odbudowanych po zniszczeniach spowodowanych przez II RP i PRL. Wspierani przez kijowską sektę banderowcy domagają się wprost ukrainizacji Cerkwi w Polsce, dopasowania języka liturgicznego do wymogów UKP PK, a przede wszystkim przyjęcia popów przysłanych wprost z Ukrainy i zatwierdzonych przez zbuntowaną pseudo-metropolię. Trudno o lepszy dowód, że obecnie polskie prawosławie wykonuje dobrą robotę, skoro tak bardzo drażni szowinistów zza Buga.

Władze III RP bardzo łatwo jest podkręcić za pomocą zarzutu „pro-rosyjskości”, w dodatku mocno są zapamiętane w sprowadzaniu do Polski masy Ukraińców i przy tym nieuczeniu ich niczego. Z kolei prawosławni w Polsce nauczeni są, że lepiej się za głośno nie skarżyć, nie zwracać na siebie uwagi i radzić sobie samemu, byle tylko gorzej nie było.

Nawet środowiska niechętne polityce rządu PiS nie bardzo rozumieją problematykę religijną, w tym specyfikę wyznaniowości wschodniej w szczególności. W tej sytuacji polskie prawosławie po raz kolejny jest osamotnione, nie tylko znajdując się pod presją cieszących się wsparciem ekipy Poroszenki sekciarzy, ale także stając przed wyzwaniem samodzielnej pracy duszpasterskiej i wychowawczej wśród przybyszów.

Jeśli faktycznie chcemy postawić tamę dżumie banderyzmu zakażającej ukraińską świadomość – musimy z tą epidemią walczyć także w metasferze, w której wielka rola przypada religii. Polskie prawosławie jak wiele razy w przeszłości jest na pierwszej linii frontu i jak niemal zawsze – walczy i pracuje samotnie. Warto więc, by chociaż ten trud naszej Cerkwi dostrzec i uszanować.

Konrad Rękas
8. września 2017 r., w 503 rocznicę bitwy pod Orszą, wygranej dla państwa polsko-litewskiego przez hetmana wielkiego litewskiego, Konstantego księcia Ostrogskiego, wyznawcę i przywódcę polskiego prawosławia.
http://chart.neon24.pl

Komentarzy 27 to “Groźba ukrainizacji polskiego prawosławia”

  1. ? said

    Cóż, dla władców Polski ważniejszymi okazały się dążenia Watykanu do aneksji jak największej liczby duszyczek niż interes kraju. Wschodni chrześcijanie stali się poniżaną niższą klasą, gorszą rasą. Watykańscy katolicy – byli panami. Ruskość? Feee, to takie prymitywne, prostackie, zabłocone i smierdzące.

    To musiało się skończyć katastrofą.

  2. Yah said

    Ad. 1

    Wtedy odpowie im: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili”

  3. Listwa said

    @ 1 ? @ 2 Yah

    Znowu jakiś płacz na zapas i z przyzwyczajenia.

    „przypomniał, a niektórym wręcz dopiero uzmysłowił, że istnieje także Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny, o tradycji sięgającej dalej niż 10 stuleci”

    – przypomnę , a niektórym może uzmysłowię, że pan Rękas nie jest autorytem w zakresie religijnym , który podjął i powinien trzymać się tematów ktore zna.

    „Po pierwsze zdefiniujmy samo pojęcie, odpowiadając na pytania: czy istnieje i czym jest polskie prawosławie? Bardzo łatwe byłoby uznanie, że może i mamy Kościół Prawosławny w Polsce, może i nawet „Autokefaliczny” (cokolwiek ci dewoci i schizmatycy przez to rozumieją), ale żeby jeszcze nazywać go „Polskim”?! To już doprawdy przesada, z trudem mieszcząca się w głowie i „katolickiej prawicy”, i „ateistycznej lewicy”, i nienawidzącym wszelkiej wiary demo-liberałom.

    – no taki bełkocik publicystyczny samorządowca.

    „Niekwestionowanym faktem jest też jednak choćby obecna i historyczna polskość ziem znanych tysiąc lat temu jako Grody Czerwieńskie – bez wątpienia pierwotnie prawosławnych, ochrzczonych via Kijów z Bizancjum, żeby być terminologicznie ścisłym.”

    – a jaki on termonologicznie ściśły.

    „Niestety, dłuższa jest jednak lista polskich błędów. Jednym z pierwszych było przegranie z Moskwą rywalizacji o podległość kanoniczną prawosławia na ziemiach polsko-litewsko-ruskich, zapoczątkowane już w XV wieku w ramach sporu o metropolię kijowską na tle stosunku do nieszczęsnej Unii Florenckiej

    – pierwszy prawosławny patriarchat autokefaliczny w Rosji to 1589 r. szkoda że pan Rękas jako historyk pomija ten temat. Zapomniał też że przed 1054 prawosławia nie było.

    Podjał temat Groźba ukrainizacji polskiego prawosławia – i chyba niewiele na ten temat napisał. Zajmuje się przyczynami upadku Polski kiedyś i po swojemu.

    „Jeśli faktycznie chcemy postawić tamę dżumie banderyzmu zakażającej ukraińską świadomość – musimy z tą epidemią walczyć także w metasferze, w której wielka rola przypada religii. Polskie prawosławie jak wiele razy w przeszłości jest na pierwszej linii frontu i jak niemal zawsze – walczy i pracuje samotnie. Warto więc, by chociaż ten trud naszej Cerkwi dostrzec i uszanować”.

    – infantylne podjęcie tematu”

    To tak pobieżnie.

  4. revers said

    Raczej chazaryzacji polskiego prawoslawia, jak i katolicyzmu pod chazarskie miedzymorze.

    Wielki Izrael to malo, chazarom tez sie cos nalezy, Wielka Chazaria z Polinami do utylizacji lub robocze bydelko gojowe..
    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/rola-isisu-przywroceniu-ziemi-obiecanej-dla-izrael-2016-10

  5. revers said

    https://marucha.wordpress.com/2017/09/11/niemiecki-raport-na-uchodzce-przypada-15-razy-wiecej-przestepstw-seksualnych-niz-na-niemca/#comment-699771
    https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/2014/05/31/obecna-sytuacja-na-ukrainie/

  6. RomanK said

    R1a ….Rod Pierwyj Lachy -Rusy i Czechy….a…
    Jeszcze we 1054 roku to byli ci sami ludzie…Slowianie…
    Dzis ogladamy na wlasne oczy szukanie wlasnej odrebnosci…uciekajac do bzdurnych mitow…tzw Ukraincow:-)))))))
    udowadniajcych ze MOskali to lude Mongolskie i Finskie..ne to co szlachatne urozone Ukrainci:-)))))))

  7. RomanK said

    POlacem wszystkim dwie ksiazki jednego autora…doskonale…
    Obydwie:
    Autor prof,. Anatolij Kljosow….
    Istoria Ariew i Zrbanow
    i druga
    Kto mieszajet DNK- genealogiju????

  8. Yah said

    Ad 3

    Św. Teofan Rekluz jest tu lepszy w swojej „Drodze do zbawienia”, ale to „schizmatyk. Dlatego pozostaje Panu Św. Ignacy Loyola i chociaż reguły rozeznawania duchów. Bardzo się przydaje w życiu do rozeznawania innych.

  9. ? said

    Re 3: Świetna książka. Rekluz, oczywiście. Dziękuję za jej wspomnienie tutaj.

    Re 6:
    Dodałbym jeszcze np. koszulki sprzedawane przez wąsatych pseudo-Kozaków u Lwowi z napisami: Diakuju Bohowi szczo ja ne Moskal. Wot durnota, chciałoby się powiedzieć. Sęk w tym, że ta durnota była wykarmiona uniatyzmem wyeksportowanym z Polski.

  10. ? said

    Errata: Nie Re 3, ale Re 8.

  11. Jurgen said

    Re. 4.

    Panie Revers, pazerni talmudyczni chazarowie budując „międzymorze” oraz tworząc za pomocą ISISu „wielki izrael” próbują całemu światu założyć na ręce i nogi kajdany. Gdy świat zerwie te kajdany, wszystkie dwanaście plemion na zawsze zniknie z powierzchni ziemi. Chazarowie zamieniając świat w łagier idą prostą droga w kierunku swojej zguby. Niech idą!

  12. Filomena said

    @ 1

    Dobre spostrzezenie. Dodam tez, ze to kojarzenie „”ruskosci” z prymitywizmem niezupelnie pokrywa sie z faktami. Na Rusi nawet najbardziej uboga wies miala tzw banie, gdzie ludzie myli sie przynajmniej raz w tygodniu. Pisza o tym liczni kupcy-podroznicy Persowie i Arabowie i pisza liczni misjonarze. Takiej tradycji trzymal sie „po rusku” wychowany polski krol Wladyslaw Jagiello. Mieszkancy Rusi brudasami nie byli.

    Nie byla tez prymitywna „ruska” mentalnosc. Wystarczy sobie przeczytac ksiazke twerskiego kupca z 15-stego wieku Afanasija Nikitina zatytulowana „Podroz za trzy morza”. Opisuje on w niej swoja podroz do Indii, gdzie przyszlo mu zyc kilka lat. Sam fakt, ze pozostawil po sobie taki ciekawy pamietnik swiadczy o tym, ze na Rusi nie braklo swieckich ludzi pismiennych. Co wiecej, Nikitin wykazuje sie dobra znajomoscia owczesnej geografii i opisuje zwyczaje i tradycje tego kraju w bardzo – dzis powiedzielibysmy – obiektywny sposob, jak prawdziwy etnolog. Przy tym zachowuje swoja chrzescijanska swiadomosc i moralnosc.

  13. Cerkwie na zachodzie i w USA,pod patronatem Moskwy, rosną jak grzyby po deszczu.
    W Polsce?Ukraina(administracja) próbuje złamać wiarę prawosławnych w Polsce pod patronatem…nie tyłko żydowskich (oficjalnie) polityków na Ukrainie ale z pomocą prawa w Polsce.Smutny, pełen goryczy temat.Gdyby w Polsce,było więcej tolerancji dla „moskiewskiej” z minimum 900 000 wyznawców kościołów wschodnich .Przypominam, że Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny i Rosyjski Kościół Prawosławny to dwie niezależne wspólnoty religijne.Prawosławie i rzymski katolicyzm są najbliższymi sobie wyznaniami chrześcijańskimi dlatego nie tylko dialog jest potrzebny.

    Ja ,osobiście oczekuję w trybie natychmiastowym, więcej praw w Polsce, dla „moskiewskiego” prawosławia..

    Dla pokoju w Polsce ale i w Europie.Przecież cerkwie są przez cały czas budowane…w USA.

    Czy ktoś tam się buntuje…przeciw wiernym?Nie.

    Prawosławie jest gigantyczną szansą na pokój w Europie i przeciw inwazji fanatyków muzułmańskich.

    Na koniec.”Mnohaja lieta”, czyli odpowiednik polskich „Stu lat” mam nadzieję ,nie będzie zakazany w Polsce.O ślubach prawosławnych w Niemczech,grzecznie nie wspominam.

  14. NICK said

    A niedawno (ok. 4 lat wstecz) Pan RomanK pisał był, że nowe ‚narody’ mają prawo do samostanowienia.
    No ale dobre oceny Jego. Te powyżej. (6&7).

    Dzięki za wpis P. Markowi.

  15. Boydar said

    Bo wtedy na mieści inne były treści

  16. NICK said

    Wicie.
    Rozumicie.
    Pozdrowionka.
    Acz!
    Bez dzwonka.

  17. RomanK said

    Nie Srulki nie rozumiecie:-)))
    Kazdy ma prawo do swojej tozsamosci… w rodzinie staje sie to przez zamescie….od Marysia Boydar staje sie z latami stara Nickowa Maryna…
    Polakami stali sie Lechici Zachodni..bo najbardziej zachodni Lechici zamienili sie w Niemcow…. Horwaci i Morawcy stali sie Czechami, Slowakami i Lemkami…ze Scytopw zrobilo sie kilka odlamow Rusow…a dzis na naszych oczach z mieszaniny Polakow, Rusow, Slowakow, Lemnlow Rosjan i Tatarow powstaje Ukraina…na naszych oczach od pocztku XXwieku…I na naszych oczch rozpadaja sie Polacy..ktorymi nei chca byc Slazacy…a i Lemki…i Kaszuby….a juz wkrotce Warmiaki i Mazury…..
    A ostrzegam spory w rodzinie…to spory nie lada…

  18. Boydar said

    Może i nie rozumiemy wszystkich rabinicznych górnolotności ale awans do grona najznamienitszych nacji na Ziemi jednak cieszy. To nic że lewy, taki czas, że większość papierów jest lewa.

    Można się wysrać wszędzie, można więc i na grób. A na dwieście tysięcy grobów, to dopiero jest sranie ! Wystarczy powiesić kartkę – odbudowujemy tożsamość. Że dupą nikomu nie może wadzić, tylko tak potrafimy.

  19. NICK said

    Ooo!
    Dzwonek.
    Pan wie.
    Romanie Panie.Szanowny.
    Nawet bez słów.
    Tak. Jest Pan podobny do mnie.

    Obaj zaś?

    Boimy się wyrazić.

  20. Boydar said

    Pan NICK nie uważa/uważał za nic wielkiego ubicie jednego znerwicowanego Cyklopa. Nie dorabiał do tego żadnych talmudycznych uzasadnień. Gdzie więc te podobieństwo ?

  21. Listwa said

    @ 8 Yah

    Jednak taki płacz na zapas.

    Pisma Teofan Rekluz były wydane po polsku w Tyncu. Więc jeśli ktoś bardzo chce to sięgnie.

    Oprócz Ignacego Loyola jest tez wiele innych pozycji katolickich i nie musimy sięgac do prawosławnych.
    Ale z drugiej strony, nie będziemy negować prawd z tego względu, ze autor jest prawosławny. Będziemy negować błędy, jesli takie są, z powodu fałszu , a nie prawosławia autora.

    Bycie schizmatykiem żadne to interes, a jest ryzyko poważne.

  22. Listwa said

    @ 13 Marek Lipski

    ” Gdyby w Polsce,było więcej tolerancji dla „moskiewskiej” z minimum 900 000 wyznawców kościołów wschodnich .Przypominam, że Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny i Rosyjski Kościół Prawosławny to dwie niezależne wspólnoty religijne.Prawosławie i rzymski katolicyzm są najbliższymi sobie wyznaniami chrześcijańskimi dlatego nie tylko dialog jest potrzebny.”

    – Cerkiew to już nie korporacja głodna pieniedzy, tylko katolicyzm?

    „Ja ,osobiście oczekuję w trybie natychmiastowym, więcej praw w Polsce, dla „moskiewskiego” prawosławia..”

    – A pan to czegoś nie pomylił?

    W Polsce jest Cerkiew prawosławna Polska, ale rosyjskiej to chyba nie ma. Wiec skąd w ostatnich kilkudziesięciu latach ich prześladowanie i dla kogo pan domaga się więcej praw?

    Mam wrażenie że sympatycy prawisłąwia nie bardzo rozumieją temat, a przynajminei nic nie wyjasniają.
    Pan Rękas tez z okazji nie skorzystał.

    Jest prawosławie Polskie, Rosyjskie, Ukraińskie. Jest Cerkiew Grecko-katolicka – to jest cześć Kościoła katolickiego , ale ma inny ryt.
    Jest Kościół katolicki w Polsce Rosji, Ukrainie. Nie ma jednego prawosławia, czy jednego Koscioła prawosławnego, Jest na świecie ponad 40 rożnych i autokefalicznych (czyli niezaleznych o siebie ) osrodków prawosławnych.

    Cerkiew Grecko – katolicka jest tez np. w Grecji. O ile na ukrainie jest ona zbanderyzowana, to w Grecji nie.
    Cerkiew prawosławna w Grecji jest innym ośrodkiem niż Cerkiew Rosjska , czy Ukraińska, i tez czym innym od Cerkwi Grecko -katolickiej i samego Kościoła Katolickeigo.

    Zbanderyzowaniu n aUkrainie może ulec , oprócz Cerkwi grecko- katolickiej, także istniejąca tam Cerwiew Rosyjska i lokalny Kociół katolicki i Cerkiew Ukraińska (o ile juz to sie nie stało).
    Banderyzm nie jest elementem chrzescijańskim i stąd jest obcy wszystkim – Kosciołowi katolckiemu, Cerkwi Rosyjeskej prawosławnej, Cerwki Ukraińskiej prawosławnej, Cerkwi Grecko-katolickiej.

    Kościół katolicki nie jest wrogi żadnej Cerkwi prawosławnej i wrogi być nie może, Jest przeciwniwkiem ich błędów.
    Prawosłąwie jest chrzescijaństwem bardzo bliskim katolicyzmowi, ale zubożoną i poprzekręcaną wersją. I tu jest z nim problem.

    Ten problem nie jest na płaszyźnie politycznej, socjoloicznej, społecznej , ludzkiej, jest to problem jedynie doktrynalny , czyli sięga do samych możliwości i źródeł zbawienia wiecznego i w tym zakresie sie zamyka.
    „I cóz z tego że nawet cały swiat zdobędziecie, jeśli na swej duszy szkodę poniesiecie? – to ma na pierwszym miejscu do powiedzienie prawosławnym Kościół katolicki.

    Jednym z poważnych błedów jest odrzucenie papiestwa i papieża z całym katolickim wielowiekowym magisterium i w wiekszej czesci jego nauczaniem (tego nie nalezy mylic z posłuszeństwem i podporządkowaniem papiezowi).

    Taki błąd robią tez protestanci, identyczny. Zdarza się że prawosławni nauczają, ze protestantyzm jest dzieckiem katolicyzmu (i go odrzucają) a jednocznie nie widzą, że tak samo czynią.

    Tak po krótce.

  23. Boydar said

    Dość zwięźle wyłożone (22), czyżby wszywka zadziałała ?

    Odrzucenia papiestwa ciągnie za sobą dwa śmierdzące ogony. Pierwszy to olanie słów Chrystusa „zbuduję na skale”. Wybrano wedle uznania i po łatwości.

    Drugi zaś, skutkuje właśnie czterdziestoma odłamami. Nikt nie ma wspólnego „interesu” i nikomu to nie przeszkadza.

    My, katolicy, mamy dziś (tu przesadziłem, nie tylko dziś, wczoraj i przedwczoraj także) papieża jak konia, jaki jest kto ma oczy ten widzi. Ale mamy też wspólną drogę i cel – być takimi aby następny był godny. Po drodze musowo ugodnić jeszcze katechetę, księdza, proboszcza, biskupa, w końcu albo na początku – nas samych. To nic, że ciężko nam idzie i chyba jakby pod górę, kiedyś przecież dojdziemy. Oni (prawosławni) nic z tych rzeczy nie muszą.

  24. Listwa said

    I jeszcze jedno, bo wielu nieświadomie powtarza i szerzy jakies mrzonki.

    Cyryl i Metody, byli to łacinnicy, misjonarze katoliccy wysłani przez papieza z Rzymu dla ewangelizacji dawnej wschodniej cześci Imperium rzymskiego i ludu słowiańskiego tam zamieszkujacego. Nie jest prawdą, ze byli to załozyciele prawosławia albo jakiejś „bardziej oryginalnej” wersji katolicyzmu (co wedłuhg różnych przyspiewek fąłszu został zniszczny przez katolicyzm niemiecki, czy wersję katolicyzmu niemieckiego).

    Cyryl i Metody urodzili się w Grecji przez rozłamem 1054 i zmarli obaj przed rozłamem. Współpracowali z papieżem w Rzymie i za jego zgodą wyruszyli na wschód. Wytworzyli cyrylicę i na nią tłumaczyli św Księgi, aby trafic do tego ludu.

    Konstantynopol to dzisiejszy Istambuł w Turcji, Haga Sophia to dawna katolicka katedra, dziś w rękach muzułmanów. Tam prze jakiś czas był przechowywany Całun Turynski. Miejscowości wymieniomne w Apokallpsie sw Jana są połozone na terenie dzisiejszej Turcji , kiedyś ziemi chrześcijańskiej,
    Chrzścijaństwo zakładali tam ci sami , którzy szli z Jerolimy do Rzymu i tam zainstalowali stolice Kościoła Katolickiego po 300 latach preśladowań. A mogli założyć teoretycznie w Jerozolimie.

    Jak powiada ks. Stehlin, udali sie do Rzymu nie dlatego, ze było w nim ciepło. Chrześijaństwo w Rzymie było tym samym chrzescijaństwem co we wschodniej częsci Imperium . Wymagało ono na wschodzie po kilku stuleciach odresteurowania, stąd misja Cyryla i Metodego.
    Oni nie zakładali chrzescijaństwa i nie zapoczątkowali innego chrzesijaństwa. To było Rzymskie i łacińskie. Rozłam w 1054 (jest to umiwna data) spowodaował oddzelenie sie wschodniego chrxscijaństwa i ludu od katolicyzmu rzymskiego i powstała jego wersja prawosławna, czli bardzo podobna, zblizona, wartosciowa, ale zubożona, niepełna, wykrzywiona. Także poprzez błędną interpretację nauki objawionej.

    .

  25. Listwa said

    „Drugi zaś, skutkuje właśnie czterdziestoma odłamami. Nikt nie ma wspólnego „interesu” i nikomu to nie przeszkadza”

    – i nie tylko to, odrywają sie od skały i będą fruwac. Odłamów jest więcej i moga cały czas powstawac nowe.
    Moderniści , którzy pracują nad rozwaniem Kościoła organizacyjnie i doktrynalnie równiez chca wcisnąc tę chorobę. Jest to robione poprzez rozszerzanie kompetencji episkopatów krajow i biskupów miejsca. np. Francizek planuje rozszerzyc władze episkopatów nad tłumaczeniami.

    Protestanci mają identyczny problem. Swawola nad tłumaczneiami i interpretacją jest otwarciem diabelskej furtki, bo zachodzi ryzyko błędu ale też okazja dla modernistów dal wykręcania prostych dróg.

  26. Boydar said

    Noooo … i tu mamy „mały” problem, Houston.

  27. RomanK said

    Cyryl i Metody- Apostolowie Slowian!

Umieść kropkę albo > bezpośrednio przed linkiem do obrazka lub filmu, aby go na razie nie wyświetlać. Rób akapity w dlugich tekstach. Zobacz też https://marucha.wordpress.com/cenzura/ odnośnie cenzury, pisania komentarzy etc.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s