Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Zmartwienie w paszy

Posted by Marucha w dniu 2017-09-11 (poniedziałek)

RYBY MAJĄ GŁOS (09)

Poważnym problemem medycyny jest rosnąca odporność bakterii na antybiotyki. Okazuje się, że zjawisko to może mieć także związek z paszą stosowaną w hodowli ryb…

Śluzowaty osad na dnie farm w hodowlach ryb zazwyczaj składa się głównie z bakterii opornych na antybiotyki. Obecność takich bakterii jest powodem coraz większego niepokoju, ponieważ ich odporność może ograniczyć możliwość zwalczania chorób, ale to nie jest takie zaskakujące: hodowcy ryb od dawna przecież leczą je i ochraniają przed bakteriami podając antybiotyki.

Niektórzy naukowcy podejrzewają jednak, że jest w tym coś więcej. Grupa kierowana przez Jing Wanga z Uniwersytetu Technologicznego w Dalian w Chinach, stwierdziła, że​​ problem ten jest związany również z tym, czym ryby są karmione.

Dr Wang wiedział z wcześniejszych doniesień, że hodowcy ryb, którzy od wielu lat nie używali antybiotyków lub nawet nigdy ich nie używali, też mieli ten wstrętny osad w swoich morskich gospodarstwach, a w nim bakterie u których stwierdzano liczne geny związane z opornością na leki. Geny te musiały jakoś dostać się do bakterii; jednym z możliwych sposobów było poprzez geny oporności na antybiotyki wtórnie obecne w paszy, które w różny sposób mieszały się z bakteriami w osadzie.

Pracując z zespołem kolegów Dr Wang opracował eksperyment, który miałby to potwierdzić lub obalić. Według sprawozdania, jakie chińscy badacze opublikowali w Environmental Science and Technology, poddali oni szczegółowej analizie genetycznej pięć powszechnie używanych produktów z mączki rybnej. Wykazali w nich obecność 132 genów oporności na leki, co sugeruje, że za transfer genów odpowiada stosowanie dużych ilości antybiotyków w produktach – głównie odpadowych – z ryb, które są przerabiane na paszowe mączki rybne.

Ale to również nie było takie proste, jak się wydawało. Dalsza analiza wykazała, że​​ spośród pięciu produktów, najwyższe stężenie resztkowych antybiotyków miała mączka rybna z Rosji. Zawierała ona 54 nanogramy antybiotyków na jeden gram paszy, chociaż zawierała tylko osiem genów oporności. Natomiast mączka rybna z Peru miała zaledwie 16 nanogramów antybiotyków na gram paszy, ale przenosiła niepokojące 41 genów oporności.

Następnym krokiem było więc zbadanie, czy zmieszanie genów oporności z paszy z osadami dennymi bogatymi w bakterie pozwala na przeniesienie oporności. Aby to przetestować, zespół stworzył mikrokosmosy hodowli ryb w butelkach zawierających po 300 mililitrów wody morskiej i 200 gramów osadów. Mikrokosmosy te inkubowano i delikatnie wstrząsano nimi przez okres 50 dni, a następnie dodano do nich niewielką ilość peruwiańskiej mączki rybnej lub pozostawiono jako kultury kontrolne. Przez dalsze 50 dni badacze regularnie zbierali próbki bakterii z osadów i poddawali je analizie.

Wyniki były jasne. Chociaż w mikrokosmosach kontrolnych pojawiły się niektóre geny oporności, co jest w przyrodzie naturalne, ich liczba nie wzrosła. Natomiast liczba genów oporności obecnych w mikrokosmosach zakażonych peruwiańską mączką rybną wzrosła dziesięciokrotnie.

Stwierdzenie, ze pasza dla ryb jest źródłem genów oporności migrujących do bakterii oceanicznych jest niepokojące, chociaż potrzeba więcej badań w celu ustalenia, czy te cechy oporności mogą trafić do łańcucha pokarmowego człowieka.

Ale jak mówi dr Wang, rosyjska mączka rybna, która wyraźnie pochodzi od ryb, które otrzymały dużo antybiotyków, zanim zostały zmielone, a mimo to nie zawiera dużo odpornego materiału genetycznego, wskazuje na możliwe rozwiązanie. Trzeba się skoncentrować na takich metodach przetwarzania, które termicznie i chemicznie niszczą DNA w mączce rybnej i podobnym materiale biologicznym. Powinno to pozbawić karmę dla ryb dużego ładunku genów oporności jeszcze przed pakowaniem i wysyłką. (BJ)

W otwartym cyklu RYBY MAJĄ GŁOS na moim blogu pojawiły się dotąd następujące pozycje:

01.Rekiny z Wyspy Wielkanocnej (7.03.2013) /film/
02.Wolność dla złotej rybki (22.12.2013)
03.Zdrów jak ryba? (5.05.2015)
04.Ryby wstępu nie mają (4.06.2015)
05.Arapaima, królowa Amazonii (26.10.2015)
06.Łosoś na lepszej diecie (12.11.2015)
07.Śledź albo matias (24.12.2016)
08.DNA z dna (28.08.2017)
09.Zmartwienie w paszy (11.09.2017)

http://jeznach.neon24.pl

Komentarzy 30 to “Zmartwienie w paszy”

  1. Dziadzius said

    odpornosc na antybiotyki jest w wyniku 60+ lat hodowali ryb, kur i bydla z dodawaniem antybiotykow do ich jedzenia. Te antybiotyki nie zawsze sa zniszczone przez gotowanie czy smazenie szczegolnie w rybach ktore sa przygotowywane w krotkim czasie na patelni. Te nie zniszczone antbiotyki ida co naszego systemu i z czasem my nabieramy odpornosci na ich dzialanie a bakterie tez staja sie odporne na antybiotyki. Mam tego dowod na wlasnej skorze . 52 lata temu ,po ciezkiej chorobie na zapalenie pluc [ ktore bylo leczone duzymi ilosciami penicyliny] ja teraz mam uczulenie na penicyline i jej gatunku antybiotyki kiedy spozywam ryby z hodowli jak tez i kury z hodowli i wszystko bydlo jak jest pieczonych na szybkiego .
    Uzywanie antybiotykow jest bardzo popularne nawet przymusowe w hodowlach ryb bo pakuja za wiele ryb do jednego pomieszczenia i sypia antybiotyki zebby zabezpieczyc hodobe od zarazy – i z tego co ja wiem bardzo malo z tych hodowli podlega inspekcjom szczegolnie po za ganicami Ameryki i Europy.

  2. Rick said

    DOWÓD NA NIESUWERENNOŚĆ

    Korporacje są poza wszelką kontrolą.
    Czasem coś przecieka, ale oni dalej robią swoje.
    Żaden rząd nad tym nie panuje, albo w niewielkim zakresie.
    Oznacza to, że władza rządów jest pozorna i coraz słabsza, zaś korporacji większa.
    Zatem nie można uznać pod tym względem, tj zapewnienia zdrowej żywności naszego państwa za suwerenne.
    Tych dziedzin życia, w których państwo jest kontrolowane przez korporacje jest więcej.
    Państwo nie jest w stanie służyć Narodowi. A skoro sprzeniewierza się podstawowemu interesowi Narodu, którym jest wyżywienie – jest NIELEGALNE.

  3. Popiel12 said

    „Milujacy pokuj” zachodni ” darczyncy i filantropi” wiedza ze strzelanie w ty glowu jak to robili bolszewicy w Rosji staloby sie ” mocno podejzane dla otumanionej medialnie tluszczy podatkowej 🤣a tak …ro tluszcza bedzie oskarzac Samego milosiernego Boga:) o obecna globalna zaglade ziemskiego ekosystemu😣😥🤤😭😢

  4. Boydar said

    „… Zupełnie inny rodzaj grzybów serwuje nam w żywności przemysł mięsny. W poprzednim punkcie była mowa o antybiotykach. Rzadko kto wie, jak one są produkowane. Otóż w zbiornikach o pojemności wielu tysięcy litrów przygotowuje się pożywkę w postaci wodnego roztworu węglowodanów – mąki pszennej, ziemniaczanej i cukru. Po doprowadzeniu temperatury do ponad 70 stopni dodaje się specjalne, laboratoryjnie wyselekcjonowane, zmutowane szczepy grzybów, które wytwarzają wymagane rodzaje antybiotyku. Przez kilka tygodni zbiorniki przerastają grzybnią. Proszę zwrócić uwagę że o ile większość normalnych, białkowych organizmów ginie w takiej temperaturze, dla grzybów temperatura 70 – 120 stopni jest optymalnym „ciepełkiem”, w którym najszybciej rosną. Po odpowiednim czasie dokonuje się odciągu antybiotyków. Pierwszy, najczystszy – dla ludzi, drugi dla zwierząt – do użytku weterynarzy. Całą resztę odsącza się, osusza i brykietuje. Stanowi ona główny komponent pasz w tuczu zwierząt mięsnych i drobiu. Tak więc, całe tony grzybni wracają do nas w postaci mięsa. A ponieważ według badań doktora Rybczyńskiego giną one dopiero w temperaturze 4000 stopni, żadna obróbka cieplna ich nie zniszczy.

    Jeśli weźmiemy pod uwagę, że w Polsce powstało już 26 ferm świń założonych przez Amerykanów, niedługo zaleje nasz rynek zagrzybiona, skażona wieprzowina, szczególnie ta najtańsza, w supermarketach. Podobnie jest z drobiem. Kurczak, zaprogramowany na 6-8 tygodni tuczu, wypuszczony po tym czasie na „wolność” po 2-3 tyg pokryje się pleśnią, łącznie z piórami i padnie.

    Nie lepiej jest z innymi produktami. Kontrole często wykrywają całe partie kaszy, mąki, czy innych produktów węglowodanowych skażonych grzybami. Bardzo ważne jest również dbanie o magazyny żywnościowe i spichrze na wsi. Nie przypadkowa jest wysoka zachorowalność na raka żołądka wśród ludności wiejskiej
    …”

    za https://wolnemedia.net/leczenie-raka-jonami-krzemu/

    polecam także ze stosownym filtrem – http://www.igya.pl/przeglad-diet/ciekawostki-zywieniowe/594-krzem-si-jako-pierwiastek-ycia

  5. Re:; Artykul…
    W Kanadzie slata rosnie w ciagu 24 godzin I tanie piwo kanadyjskiej rowniez „robione” jest w ciagu 24 godzin, a reszta tania zywnoscia nafaszerowana chemia z grzecznosci pomine.
    Gdyby zywnosc bylaby produkowana w sposob naturalny, to lekarze w slusznej wiekszosci straciliby „pacjentow” do „strzyzenia” z…kasy…
    ==========================
    jasiek z Toronto

    http://polskawalczaca.com

  6. VA said

  7. Zerohero said

    @Boydar

    „A ponieważ według badań doktora Rybczyńskiego giną one dopiero w temperaturze 4000 stopni, żadna obróbka cieplna ich nie zniszczy.”

    troszkę przesadził. 😀

  8. Boydar said

    A „8 obcy” Pan Zerohero widział ? A Terminatora ? 🙂

    Rybczyński tak to opisał. Mógł nie wiedzieć co widzi. I zapewne nie wiedział do śmierci. I Pan nie wie i ja też.

    Informacja zawarta w konfiguracji związków chemicznych nie musi być biologią sensu stricto. Woda po przegotowaniu nie nadaje się do podlewania. Nawet jeśli wlejemy do doniczki całą późniejszą zawartość czajnika. Jeżeli zabójcze kombinacje konstrukcyjne krzemu mają zostać „przegotowane”, to uwzględniając 1500 Celsjuszów topnienia tego pierwiastka i 2500 wrzenia, to 4000 wygląda na w sam raz. Jest też kwestia, z jakimi innym pierwiastkami tworzył krzem połączenia a których należało się pozbyć z wykorzystaniem takiej temperatury.

    W tej logice trzeba niestety odrzucić wszystko co nam się do tej pory wydawało i bazować najpierw na empirii.

  9. NICK said

    Niech ten Wang Dr opowie czym karmi Pangi kraj jego.
    Jeśli ktoś, po mnie, tu wejdzie?
    Polecam wszystko co powyżej napisane.

    Ryby?
    Z jeziora Charzykowy.
    Grzyby?
    Z Borów Tucholskich. Tak, ostatnio, doświadczanych Naturą Bożą.
    Mleko?
    Z ‚Bidronki’. Prawda? Lubelaku?
    „Mleko”.

  10. Boydar said

    Daniel od lwów wyszedł był a Młodziankowie z pieca. I mnie nic nie będzie; a jak będzie, to Bóg tak chciał, a nie ta banda sq.

  11. rola said

    Ludzie! na miłość Boską ! jeśli już jesteście „specjalistami” od polityki, żydów, ekonomii, wojskowości i spiskowości to aby się całkiem nie ośmieszać nie wypowiadajcie się o genetyce, mikrobiologii, produkcji antybiotyków i łańcuchu troficznym.
    Dotyczy to też autora tego wypracowania,po którym jako choć nieudanym ale jednak studencie dwóch semestrów weterynarii (bywaliśmy w jednej ławce) spodziewałbym się że odróżni oporność (bakterii na antybiotyk) od odporności ( która jest cechą makroorganizmu).
    Ja wiem że dla całej reszty „znawców wszystkiego” wszystko się nie różni od wszystkiego bo w Waszych głowach jest takie właśnie „wszystko” będące przeważnie końcowym produktem przemian metabolicznych że tak delikatnie się wyrażę.
    Pan Dziadziuś (jak to dziadziusie) coś ględzi o swej „odporności na antybiotyki” choć słusznie wspomina o swym uczuleniu na białko kurze połączone z haptenem antybiotyków laktamowych, co faktycznie jest problemem już społecznym, ale pragnę poinformować że ten sam mechanizm hipergii występuje przy np połączeniu białka (nawet naszego) z często stosowanymi proszkami do prania jako haptenami. Czy mamy nie prać?, czy lepiej płukać! Tak samo jest w chowie zwierząt. Niezbędny jest nadzór i wszelkie kontrole.
    I tu dochodzę do bełkotu wyklepanego na klawiaturze przez Pana Boydara powołującego się na autorytety medyczne rodem z amerykańsko-żydowskich bredni filmowych. Ech…ludzie…. I ktoś to przeczyta i uwierzy że grzybnia pofermentacyjna wchodzi w łańcuch troficzny. Bełkot i brednie. Po pierwsze jest to zakazane. Po drugie badanie pasz na kontaminaty jest standardem i jest łatwe. Po trzecie nadzór Inspekcji Weterynaryjnej zwłaszcza w Polsce jest prowadzony ” od pola do stołu” aby nie dopuścić do zagrożenia zdrowia ludzi. Oczywiście zawsze znajdą się tacy co doprowadzą do kolejnych wielkich awarii takich jak z BSE w Anglii lub aktualna z kontaminacją jaj fipronilem, ale zawsze są one nauką dla Inspekcji oraz autorów przepisów sanitarnych, tylko trzeba rozróżnić złą robotę chciwych producentów od zaskoczonych tą pomysłowością autorów zasad produkcji pasz, stosowania antybiotyków i chowu zwierząt.Wszystkiego na wszystko prewencyjnie nie jest się w stanie zbadać. Dopiero wykrycie afery powoduje uzupełnienie procedur.
    Prawdziwym zagrożeniem dla zdrowia populacji w Polsce jest usilna próba czyniona przez wszystkie rządy tzw Niepodległej do stworzenia Inspekcji żywnościowej z połączenia inspekcji handlowej, inspekcji fitosanitarnej i Inspekcji Weterynaryjnej. Jest to działanie kolejnych ministrów rolnictwa lobbowanych przez rzeźników dla których koszty badania mięsa są za wysokie. Według projektu MR w nowej inspekcii inspektorem powiatowym nie będzie jak dotychczas obligatoryjnie lekarz weterynarii ze stosowną specjalizacją i określonym stażem zawodowym a może być każdy kuzyn i znajomy królika na przykład pani katechetka. Można się domyślać co się będzie działo, bo chętnych a zasłużonych będzie wielu.
    Drugim zagrożeniem jakości żywności jest CETA i TTIP gdyż dopuszczą do rynków Europy i w tym Polski kanadyjską i amerykańską żywność – a to dopiero jest gówno i syf. Jako przykład dam formalinę stosowaną w USA standardowo do płukania tusz mięsnych gdzie przepisy Unii zabraniają stosowania formaliny nawet do dezynfekcji pasz. Zresztą w USA mięso nie jest badane w kierunku wykluczenia infestacji trychinami. A więc jest całkiem odwrotnie niż pisze ktoś wyżej upatrujący w amerykańskiej żywności bezpieczeństwa żywnościowego.
    Osobnym problemem (nie jadam i odradzam) jest panga i maślana, ale nie będę tu otwartych drzwi wyważać.
    A powoływanie się na prace Rybczyńskiego których efektem jest aktywność wszelkiej maści oszustów i hochsztaplerów żerujących na ludziach z rozwiniętą chorobą nowotworową to świadectwo skrajnej ciemnoty i wtórnego analfabetyzmu.
    A co do Si – no cóż, być może pierwiastek przyszłości, my jesteśmy węgloorganiczni, a kto wie może gdzieś jest życie krzemoorganiczne (Lem). Ale nie upatrywał bym w tym ewentualnym fenomenie szybkich sukcesów w walce z rakiem, grzybicami itp. Bardziej z osteoporozą, trądzikiem, meteorismus i innymi banalnymi przypadłościami. Choć kto wie, odkrycie Czochralskiego musiało poczekać kilkadziesiąt lat nim komputery dzięki niemu powstały.
    Reasumując – nie pieprzmy bez sensu !

  12. Boydar said

    Coś bardzo Panu Roli zależy, ciekawe na czym. Właściwie to już dawno nie jest ciekawe.

    Co ty uczony głąbie pier*dolisz. Nie byłoby pół komórki kolagenu bez krzemu. Nie ma kolagenu – nie ma człowieka. Bez wystarczającego poziomu krzemu w organizmie, praktycznie żaden pierwiastek nie zostanie przyswojony. Powinieneś zatrudnić się w Monsanto; a może już nie ?

  13. rola said

    ad 12 Boydar
    Tak reaguje prostak który „wie” bo przeczytał jakieś ulotki i wydaje mu się że jest „znawcą”.
    Używa jedynego znanego mu słownictwa i zwraca się per ty bo czyjeś uwagi o jego poziomie (raczej braku poziomu) intelektualnym mu się nie podobają. Gdyby było to spotkanie w tzw realu zapewne doszło by do próby fizycznej argumentacji.
    No i jeszcze poucza doktora zajmującego się metabolizmem o funkcjach kolagenu i krzemu w organizmach, oczywiście na poziomie swej „wiedzy” zaczerpniętej z wypocin podobnych sobie „profesorów”, co prawda nie studiował, ani tym bardziej nie doktoryzowal się z nauk biologicznych, medycznych lub stosowanych wykorzystujących osiągnięcia tych pierwszych, ale takie tam bzdury są dla głąbów a nie dla znawców z „wiedzą” zaczerpniętą z amerykańskich filmów drugiego sortu.
    Przeraża ta agresywna wszechogarniająca ciemnota.
    Na tym poziomie nie zamierzam podtrzymywać wymiany uwag (bo nie dyskusji do której niezbędna jest oprócz kultury jakaś płaszczyzna wiedzy dotyczącej danego zagadnienia – to nie jakakolwiek ideologia do której dyskutowania nic nie jest potrzebne, no może pięść). Sugeruję pozostanie na swoich pozycjach tzn doktor głąb oraz „znawca wszystkiego”

    ——
    To Pan jest doktorem? Czego? Bo chyba nie medycyny…
    Admin

  14. NICK said

    Eee tam.
    Rola?

    Musi się ogarnąć.

  15. Boydar said

    Big Pharma forever !!!

  16. Boydar said

    Sponiewierałem bliźniego, a on ma przecież kredyt. Sorry doktorku, zapomniałem że wy też chcecie żyć.

  17. rola said

    Ad admin dot 13
    Można było z kontekstu wyczytać że studiowałem weterynarię i znam zagadnienia z tej dziedziny o której się wypowiadałem, a więc z medycyny weterynaryjnej. Coś tam wiem o biochemii, metabolizmie,mikrobiologii i chorobach. W odróżnieniu od „znawców wszystkiego” nie obce są mi zagadnienia z dziedzin filozoficznych (dyplom UW) Przy okazji specjalizacja, dyplom UP z paszoznawstwa i żywienia zwierząt, dyplom technika chemika, 45 lat prywatnej i państwowej praktyki zawodowej terenowej i naukowej. A dla informacji zapewne psującej humor podopiecznych admina – ogarniać to muszę swoją działkę ośmio- hektarową z parkiem i stawem oraz dom 300m2 tudzież budynki wytwórni dodatków paszowych ale bez kredytów. Mali ludzikowie sądzą według swego małego horyzonciku – per doktorku, per głąbie(pamiętają jak do nich zwracał się nauczyciel ze szkoły zasadniczej którą chwalebnie ukończyli , zaś młodsi – gimnazjum) bo to ich dowartościowuje, oczywiście projektują na innych swój uciążliwy kredyt, może jeszcze gderliwą żonę itp sposoby polepszenia swojego żałosnego statusu. A tu trzeba było się uczyć a nie chlać i trzeba pracować a nie wymądrzać się.
    Pozdrawiam barany!
    PS. Zatrudnię przedstawicieli handlowych i „doradców hodowcy” – ciężka praca terenowa, wysokie zarobki. Który mądrala sprawny w pisaninie stanie do próby? Ale trzeba robić, robić i to w terenie wśród ludzi ciężkiej pracy rolniczej którą tak bardzo chcecie ratować – mocni w gębie!

  18. Boydar said

    No i gdzie nauczono doktora Rolę, że krzem to margines błędu i pieśń przyszłości ?

    To drugie to akurat prawda; zanim wasza banda przyzna się że jednak jest inaczej, trochę czasu zapewne minie. Tylko wtedy nikt normalny na śpiewające gów*no przy drodze nie zwróci uwagi.

  19. p. said

    A technologa Panu nie potrzeba? Nie umiem sprzedawać i jako doradca także trzeba mieć przebicie. Znam się na żarciu rozmaitym, a biochemię miałem u poczciwego prof. Kączkowskiego (tego od spermy wielorybów). Czy zainteresowany Pan jest pracą nad sporządzaniem składnika pasz z odpadów celulozowych? (tak tak, mam na mysli na ten przykład gazetę Michniguwno – i inne – jako surowiec). Tak sobie myślę na starość zamieszkać w Starym Kraju i coś robić żeby misie nie nudziło. Tak, znam pracę na polu i w obejściu, choć terminologia co najmniej archaiczna.

  20. rola said

    Pan Admin
    Dziękuję za miłe chwile spędzone w Pańskiej „Gajówce” przy czytaniu zamieszczonych artykułów z którymi często zgadzałem się (choć bywały takie z którymi się nie identyfikowałem, ale były cenne dla poznania omawianych zagadnień).
    Niestety, poziom „gości” tego zacisznego miejsca, wulgarność i prymitywizm agresywnego chamskiego zachowania jakże charakterystyczny dla części polskiego pospólstwa przedkładającego argument siły (obelgi interlokutora, lub wręcz bezsensownego używania kloacznego słownictwa) nad siłę argumentu skłaniają mnie do opuszczenia tego lokalu. Oczywiście zapewne bedzie to skomentowane (czego już nie przeczytam) zwrotem np ” i … ci na drogę” lub podobnym bo tylko tak potrafią dyskutować Pańscy goście, ale jest niebezpieczeństwo że Gajówka zamieni się w spelunę a tego Panu i Gajówce nie życzę. Więc – baba z wozu, koniom lżej,- tym bliskim memu sercu zwrotem (bo dbam o konie będące często moimi pacjentami) żegnam Gajowego. Chętnych do proponowanej pracy proszę kontaktować na mój adres @

  21. Marucha said

    Panie Rola,
    Nie jest Pan tu jedyny, który może pochwalić się wykształceniem. Są tu zresztą lepsi od Pana, ale mało kto pozwala sobie na taką arogancję.
    A pouczanie gajówkowiczów w kwestiach kultury wypowiedzi brzmi dziwnie u kogoś, kto zwraca się do nas per „barany”.

  22. Rick said

    Re. Rola
    „Kto mieczem wojuje ten od miecza ginie”
    Pan dobrze analizuje, ale nam trzeba syntezy.
    Odnośnie „specjalistów” od polityki, Żydów, ekonomii itd to tych specjalistów nigdzie w telewizji pan nie znajdzie.

    Wałęsa był bohaterem z Noblem uznanym przez cały świat a okazał się być przestępcą, zdrajcą i miernotą. Weźmy „prof” Hartmana, Środę czy Balcerowicza. Powinni siedzieć w więzieniu albo w psychiatryku. I tacy są właśnie dzisiejsi doktorzy i „elita” naukowa.

    Niech zatem pan się nie dziwi, że lud przywołuje pana do porządku. Tytuły naukowe bowiem zostały zdegradowane do poziomu śmieciowego.

    Rozumiem, że pan dużo wiedzy szczegółowej zdobył. Tak i prof. Niesiołowski o motylach zapewne dużo wie.

    Lecz pan zwróci uwagę, że nauki szczegółowe podlegają syntetycznym jak teologia czy filozofia. To, że i one zostały zdegradowane to inna kwestia.

    Jest pan robotnikiem wykwalifikowanym. Nie uczono pana ani tego jakie zasady obowiązują na tym świecie. Te wiedzę trzeba zdobyć niestety samemu, z czego niewielu zdaje sobie sprawę.

    Bo czy studia przygotowują elity, za którymi powinien podążać Naród ? Nie, państwo kształci wyłącznie robotników wysoko kwalifikowanych.

    I pan również odebrał to „wysokie ” wykształcenie. Przykro mi, pan jeszcze nie dorósł do bycia elitą. Znam to rozczarowanie, tyle pracy i żadnego poważania. To nie pana wina. Pan ma inteligencję , wiedzę, ale i murarz może mieć to samo.

    Co zatem czynić ?

  23. rotagilla said

    Nikt w bieżących czasach nie dorósł u nas do bycia elitą. Elity w tradycyjnym pojęciu to cos w rodzaju obciachu. Celowe działanie tak zwanej cywilizacji wyłazi jak Szydło z worka. Albo inaczej. Elity na siłę zostały „odrośnięte” od bycia elitami. I to na naszych oczach, oczach jednego pokolenia.

    Wkrótce będziemy zazdrościć Rosjanom elit, które oni sobie w szybkim tempie odbudowują od podstaw.

  24. rotagilla said

    „Nie, państwo kształci wyłącznie robotników wysoko kwalifikowanych”.

    Ale jest jeszcze motywacja do poświęcenia się danemu fachowi. Na przykład kontynuacja tradycji rodzinnej, powołanie, albo tak zwane wyższe cele. I to jeszcze zachowuje szczątkową elitarność.

  25. Boydar said

    wiedzę ograniczoną a inteligencję szczątkową … równie dobrze mógłby z widłami na parowóz … na czołówkę …

  26. rotagilla said

    Albo pan wykręca kota ogonem, albo ja nie rozumię.

    Chodzi o „szczątkową” elitarność ,a nie inteligencję.
    Co to jest inteligencja?

  27. Boydar said

    inteligencja to jest to co Pan Rola myśli że ma
    natomiast do elity należy bez wątpienia; jakie czasy taka elita

  28. JO said

    Well.. Producent pasz podlega prawu HACAP a ono korupcji. Zapytam, cozy Pan wyksztslcony oraz przeddiebiorca Bez dlugow… jest nieskorumpowany? W PRL Bis? Kim Pan jest to latwo sprawdzic…

  29. rotagilla said

    Nie dogadamy się, panie Boydarze jak technolog z technologiem. Pan udaje humanistę.

    Zostawmy to. Dobrej nocy życzę.

  30. Boydar said

    Nie żebym protestował, bo nie tyle udaję ile nietchniczne podejście do wielu tematów jest mi bliższe niż techniczne. Ale mógłby Pan rozwinąć owo „udaje”. Chciałbym wiedzieć gdzie coś przeginam, bo tak to odebrałem.

Umieść kropkę albo > bezpośrednio przed linkiem do obrazka lub filmu, aby go na razie nie wyświetlać. Rób akapity w dlugich tekstach. Zobacz też https://marucha.wordpress.com/cenzura/ odnośnie cenzury, pisania komentarzy etc.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s