Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

“Uwierzyliśmy w historię, w którą chcieliśmy wierzyć”

Posted by Marucha w dniu 2017-09-12 (wtorek)

[Chcieliśmy wierzyć? Niby dlaczego „chcieliśmy”? Wciśnięto nam kit, a my nie mieliśmy żadnej możliwości weryfikacji podawanych faktów. Co tu ma do rzeczy jakieś „chcenie”? – admin]

Poruszające dzieje pewnego brazylijskiego fotografa okazały się zmyślone, a jego zdjęcia – były przedmiotem kradzieży. Media apelują teraz o większą ostrożność i uważne sprawdzanie źródeł.

  • Zdjęcia Eduardo Martinsa z najbardziej zapalnych punktów globu zapewniły mu rosnącą sławę i ponad 120 tys. obserwatorów na Instagramie
  • 32-letni brazylijski surfer miał pokonać białaczkę i odnaleźć nowy sens w życiu, fotografując konflikty
  • Śledztwo BBC Brasil ujawniło, że Martins ukradł tożsamość brytyjskiemu surferowi, a zdjęcia innych fotografów przedstawiał jako własne
  • Mimo wywiadów i szeregu zorganizowanych wystaw nikt nigdy nie widział mężczyzny na żywo
  • „Postanowiłem rok spędzić w furgonetce. Zamierzam odciąć się od wszystkiego, w tym od internetu. Pragnę spokoju” – to ostatnia wiadomość, jaką wysłał.

Przekonujące zdjęcia, jakie Eduardo Martins robił w najbardziej zapalnych punktach globu, zapewniły mu rosnącą sławę, porywające wywiady, uwagę największych światowych serwisów informacyjnych i ponad 120 tys. obserwujących na Instagramie. Ludzie pokochali opowieść o przystojnym 32-letnim brazylijskim blond surferze, który pokonawszy białaczkę, odnalazł nowy sens w życiu, fotografując konflikty. Jego pełne dramatyzmu zdjęcia przedrukowywały „Wall Street Journal” i „Vice”, pokazywała je też stacja BBC.

Wiązał się z tym tylko jeden problem: wszystko to było kłamstwem. Śledztwo BBC Brasil ujawniło, że Martins ukradł tożsamość brytyjskiemu surferowi imieniem Max Hepworth-Povey, a zdjęcia innych fotografów przedstawiał jako własne.

Brazylijski portal BBC najpierw opublikował wywiad, któremu towarzyszyły zdjęcia i nagrania rzekomo wykonane przez Martinsa w lipcu, lecz później, w wyniku śledztwa libańskiej korespondentki Natashy Ribeiro wyszło na jaw, że to oszustwo. Skala, na jaką je popełniono, o czym dowiedzieliśmy się w ostatnich dniach, zaszokowała środowisko brazylijskich fotografów.

W miarę jak ta historia zaczęła się wyjaśniać, reporterzy skontaktowali się z brazylijskim fotografem Fernando Costą Netto, który od roku rozmawiał z Martinsem przez internet i opublikował wywiad z nim na brazylijskim portalu dla surferów Waves. Według BBC Costa Netto nieumyślnie wspomniał podczas rozmowy, jakoby krążyły podejrzenia co do autentyczności Martinsa – Costa Netto podał w rozmowie z „Guardianem”, że nie ostrzegał wtedy swojego rozmówcy. Wkrótce potem otrzymał od niego wiadomość, którą podzielił się z Waves: „Przebywam w Australii. Postanowiłem rok spędzić w furgonetce. Zamierzam odciąć się od wszystkiego, w tym od internetu. Pragnę spokoju, skontaktujemy się po moim powrocie. Wielkie uściski”.

Costa Netto, który umawiał się z Martinsem w sprawie wystawy jego prac, wyznał „Guardianowi” w e-mailu, że był tą wiadomością głęboko zawiedziony. „Mam w sobie więcej litości niż gniewu – podkreślił. „Po czymś takim czuje się rozczarowanie rodzajem ludzkim, a zwodzenie innych jest czymś paskudnym”.

Getty Images podało w oświadczeniu, że usunęło ze swych zasobów wszystkie prace, których autorstwo przypisywano dotąd Martinsowi. „Eduardo Martins (…) został zidentyfikowany jako współpracownik i dostawca treści dla jednego z naszych partnerów, którego już powiadomiono o naruszeniu prawa. Usuwamy wszystkie zakwestionowane materiały, a nasze wewnętrzne departamenty współdziałają w celu pilnego wyjaśnienia tej sprawy” – napisał rzecznik agencji w e-mailu.

W opublikowanej w lipcu rozmowie Costy Netto dla Waves Martins powiedział, że w wieku 18 lat zachorował na białaczkę, na którą leczył się siedem lat. Aktualnie miał przebywać w irackim Mosulu, w szeregach Wolnej Armii Syrii, której towarzyszył od 2015 roku, a w Aleppo nawet dosięgła go kula. „Zostałem fotografem konfliktów wojennych” – podał Martins w wywiadzie. „W pracy fotografa odkryłem to, czego naprawdę chcę”.

Renata Simões, dziennikarka i telewizyjna reporterka z São Paulo, trzykrotnie komunikowała się z Martinsem na Instagramie – fotograf skontaktował się z liczną grupą Brazylijek pracujących w mediach. Simões zainteresowała się projektem surfingowym w Strefie Gazy, lecz Martins nic o nim nie wiedział, choć twierdził, że spędził na tych terenach trochę czasu i nawet tam surfował. Zaprosił za to Simões na swoją wystawę fotograficzną w São Paulo, lecz dziennikarce nie udało się tam dotrzeć.

– Wydało mi się dziwne, że ktoś dysponujący tak dużą wiedzą o Strefie Gazy nie słyszał o tym projekcie surfingowym – zauważa Simões. – Koniec końców uwierzyliśmy jednak w historię, w którą chcieliśmy wierzyć. Niekiedy historia jest tak dobra, że nie zadajemy sobie trudu, żeby ją sprawdzić.

Fotografce z São Paulo Ninie Keller Martins miał powiedzieć w wywiadzie dla portalu M Journal, że nie obawia się wojny, tylko raka. – Nigdy nie widziałam go na własne oczy – przyznaje Keller. – Zwodził mnie, przysyłał kwiaty, dzwonił codziennie, wysyłał mi wiadomości.

Gdy oszustwo wyszło na jaw, Ignácio Aronovich, również fotograf z São Paulo, przyjrzał się bacznie zdjęciom, o których Martins mówił, że są jego własnymi. – Nie wykazywały żadnej wizualnej konsekwencji – twierdzi Aronovich. – Powiedziałbym o nich, że wykonali je różni fotografowie. Każdy fotograf ma własny styl. Wtedy stało się dla mnie jasne, że Eduardo Martins wykorzystywał zdjęcia z więcej niż jednego źródła.

Aronovich odkrył jeszcze, że przy jednej okazji fotograf posługiwał się aparatem bez migawki, a innym razem swoje zdjęcia przedstawiał w odbiciu lustrzanym. W zasobach Google znalazł dowody na to, że Martins kradł fotografie innych, wykonane w różnych miejscach, przerabiał je, a potem przedstawiał jako własne. Z podejrzliwością odniósł się do wywiadu, jaki oszust udzielił „Recount Magazine”, w którym opowiedział, jak to przestał fotografować konflikt w Iraku, chcąc pomóc chłopcu rannemu wskutek użycia koktajlu Mołotowa. – Kto miałby używać koktajli Mołotowa w Iraku, gdzie jest mnóstwo dostępnej broni? – pytał Aronovitch.

Amerykański fotograf Daniel C. Britt powiedział BBC, że Martins ukradł mu niektóre jego prace. Jedna z ilustracji w „Recount”, podpisana „Palestyński chłopiec krzyczący po starciu z izraelskimi siłami we Wschodniej Gazie” w rzeczywistości była zdjęciem zrobionym przez Britta w irackim Kirkuku w 2010 roku. Martins przedstawił wszystko w odbiciu lustrzanym, utrudniając w ten sposób wykrycie jego oszustwa.

Zdaniem Costy Netto można z tej historii wyciągnąć ważną naukę. – Konieczne byłoby bardziej rygorystyczne sprawdzanie źródeł – podkreślił. – Nie mam wątpliwości co do tego, że takich jak Eduardo jest więcej.

(msz)
http://ksiazki.onet.pl

Warto by również bardziej rygorystycznie sprawdzać świadectwa i opowieści ofiar Holocaustu…
Admin

Komentarze 3 to ““Uwierzyliśmy w historię, w którą chcieliśmy wierzyć””

  1. Re: Artykul..
    Podobna sytuacja z „wiara” jest wiara w pieniadz…
    Dlaczego wierza ludzie, ze pieniadze maja sile (sa wartoscia)??? No bo wierza I nic ponadto… (ida do sklepu I zakupuja potrzebne dla siebie rzeczy)…
    Nagle „wiara” w pieniadz upada, kiedy banki (lichwiarze) oglosza, ze pieniadze sa bezwartosciowe (pt: „super-inflacja”)…
    Dobrym przykladem jest kraj afrykanski pt: Zambia w ktorym ludzie ida na zakupy z taczka pieniedzy (banknotow)…
    ===========================
    jasiek z Toronto

    http://polskawalczaca.com

  2. taking globalnego,ordynarnego oszustwa odnosnie wszystkiego! co nam sie wciska(uczy) w zlobkach ,gimnazjach ,szkolach,studiach ,uniwersytetach itp nie da sie „sprzedac” tylko zwiarzeciu:):) Dlatego jedyna szanasa na wyzwolenie z globalnego klamstwa ,obecnego matriksu, jest dla ludzkosci …wybic sie na wyzyny!!!! intelektualne ,moralne, szczegolnie na wyzyny ..wiedzy w sswiecie ZWIARZAT!!!

  3. matirani said

    Teraz warto by przypomniec o córce ambasadora Israhella która pozowala na zamordowana bodajze Egipjcanke… czy o innych fotoszopach z ketchupem i tym samy dzieckiem w róznych ruinach ale zawsze „zabitym” z „winy” Saddama czy Assada czy moze Kaddafa?

Sorry, the comment form is closed at this time.