Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Greg o Wolne tematy (67 – …
    NICK o Operacja na Ukrainie a globaln…
    Emilian58 o Operacja na Ukrainie a globaln…
    Piotr B. o Operacja na Ukrainie a globaln…
    NICK o Wolne tematy (67 – …
    osoba prywatna o Wolne tematy (67 – …
    Jack Ravenno o Wolne tematy (67 – …
    osoba prywatna o Wolne tematy (67 – …
    Yagiel o Wolne tematy (67 – …
    maxi o Co się stanie po referendum w…
    Emilian58 o Korzenie ukraińskiego neonaziz…
    osoba prywatna o Wolne tematy (67 – …
    NICK o Wolne tematy (67 – …
    osoba prywatna o Wolne tematy (67 – …
    revers o Wolne tematy (67 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 621 obserwujących.

Walka z Kościołem katolickim w PRL (1945-1989)

Posted by Marucha w dniu 2017-09-16 (Sobota)

Historia Kościoła katolickiego w Polsce pod rządami komunistycznymi obejmuje dwa nierównej długości okresy. Pierwszy, w czasie którego panował względny spokój, trwał przez 3 powojenne lata (1945-1948), drugi – ponad 40 lat.

W pierwszym władze PRL zastosowały taktykę maskowania swoich zamiarów. Miało ono na celu złagodzenie oporu społeczeństwa wobec narzuconej terrorem władzy ze Wschodu. Na przykład w uroczystość 3 Maja 1945 r. komunistyczne władze rządowe, na czele z „bezpartyjnym” prezydentem Bolesławem Bierutem, wzięły udział w nabożeństwie w kościele OO. Karmelitów w Warszawie. Kilka tygodni później Bierut był na uroczystości poświęcenia odrestaurowanego posągu Chrystusa przed kościołem Świętego Krzyża w Warszawie.

Będąc ateistą, gdy składał przysięgę na Konstytucję, kończył ją słowami: „Tak mi dopomóż Bóg”. Za jego przykładem funkcjonariusze partyjni i państwowi brali udział w nabożeństwach i procesjach Bożego Ciała, prowadząc celebransów do ołtarzy. Programy Polskiego Radia rozpoczynały się pieśnią „Kiedy ranne wstają zorze”, a wojsko śpiewało ją na porannej zbiórce. Ukazywały się dawne i nowe pisma katolickie, w niedziele rano młodzież gimnazjalna pod opieką nauczycieli szła parami do kościoła, jak było przed wojną. Istniały katolickie stowarzyszenia młodzieżowe (Sodalicja Mariańska) i niezależne harcerstwo.

Wśród dziesięciu krajów, które po II wojnie światowej w wyniku umowy jałtańskiej (1945) znalazły się pod dominacją Związku Sowieckiego, Polska, największa liczebnie, wyróżniała się pod względem religijnym. Lata okupacji i krwawego terroru niemieckiego (ponad 2 tys. księży polskich zginęło w niemieckich obozach koncentracyjnych) pogłębiły uczucia i praktyki religijne.

Silna więź społeczeństwa polskiego z Kościołem sprawiła, że komuniści zastosowali taktykę odpowiednią do zastanej sytuacji. Już jednak w pierwszym okresie, zachowując pewne pozory, rozpoczęli realizację swojego rzeczywistego celu, jakim było zniszczenie Kościoła. 12 września 1945 r. zerwali konkordat zawarty przez rząd polski ze Stolicą Apostolską w 1925 roku. W tym samym czasie powołane zostały do życia pierwsze rozłamowe grupy „postępowych” katolików (wokół tygodnika „Dziś i Jutro”).

Zmiana polityki wobec Kościoła zaznaczyła się w 1948 r., gdy komuniści umocnili już, za pomocą terroru, swoją władzę. Podobnie jak po rewolucji bolszewickiej w Rosji, zaczęto go przedstawiać jako wroga nowego ustroju i Polski, powiązanego z amerykańskim imperializmem i tzw. Watykanem, który w Związku Sowieckim był symbolem wroga nr 1 komunizmu. Ponieważ Kościół był jedyną, niepodporządkowaną partii strukturą społeczną i religijną, totalitarny system komunistyczny nie mógł go tolerować. Zniewolenie społeczeństwa wymagało zniewolenia Kościoła.

Wstępne działania polegały na założeniu przez aparat bezpieczeństwa teczek obserwacyjno-agenturalnych dla każdej parafii i dla wszystkich księży. Gromadzono w nich szczegółowe dane o przeszłości każdego z nich, o powiązaniach rodzinnych i osobistych, teksty kazań, listy pasterskie biskupów przysłane do parafii, materiały z podsłuchu telefonicznego, korespondencji, donosów agentów zwerbowanych w otoczeniu księdza i inne informacje. Każdemu młodemu człowiekowi wstępującemu do seminarium duchownego zakładano teczkę ewidencyjną, która miała mu towarzyszyć do końca życia. Służyło to realizacji wytyczonego już w 1945 r. celu: „rozpoznanie całego duchowieństwa”.

Jakkolwiek już w 1948 r. zaczęły się represje i aresztowano ponad 400 księży, to jednak zdecydowany atak rozpoczął się nieco później. 20 lutego 1950 r. władze odebrały Kościołowi jego największą organizację charytatywną – Caritas, mającą około 1000 zakładów i zatrudniającą 25 tys. osób. W tym samym roku później powołano do życia Urząd ds. Wyznań, którego celem była walka z Kościołem metodami administracyjnymi, przy ścisłej współpracy z Urzędem Bezpieczeństwa, którego główną metodą działania był terror.

Wcześniej do walki z Kościołem stworzono w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego specjalny departament, bardzo silny kadrowo. Przez kilkanaście lat funkcjonował on pod kierunkiem doradców z Moskwy i korzystał z doświadczeń sowieckich. Adaptowano je jedynie do polskiej rzeczywistości. Zmieniając numerację, istniał on do końca PRL.

Autorem szczegółowego planu walki z Kościołem w Polsce, stosowanego przez cały okres istnienia tzw. Polski Ludowej, był znany generał sowiecki (NKWD) Iwan A. Sierow, który w Polsce odegrał złowrogą rolę[1]. Ważniejsze decyzje dotyczące polityki kościelnej zapadały w Moskwie i podejmował je sam Stalin. To jemu przedstawiał swoje projekty Bolesław Bierut i uzyskiwał odpowiednie wskazania. To od Stalina w czasie wizyty w Moskwie w sierpniu 1949 r. otrzymał on bardzo znamienną dyrektywę. Brzmiała ona: „Przy klerze: nie zrobicie nic, dopóki nie dokonacie rozłamu na dwie odrębne przeciwstawne sobie grupy. (…) Propaganda masowa to rzecz konieczna, ale samą propagandą nie zrobi się tego, co potrzeba (…), nie nastawiacie się na rozłam (…), bez rozłamu wśród kleru nic nie wyjdzie, prawa karne potrzebne, ale one nie rozstrzygają”[2]. Dyrektywa ta stała się odtąd zasadą działania władz PRL w stosunku do Kościoła.

Pod koniec 1949 r. stworzo no organizację pod nazwą Związek Bojowników o Wolność i Demokrację (ZBoWiD), a w niej sekcję dla księży, która przerodziła się w silny później ruch tzw. księży postępowych lub księży patriotów. W latach 60. liczył on blisko 900 księży, nieco mniej niż 10 proc. ogółu diecezjalnego duchowieństwa. Byli oni werbowani na zasadzie szantażu na tle obyczajowym lub finansowym, zastraszenia lub przekupstwa. Niektórzy byli świadomymi współpracownikami UB, ale znaleźli się i tacy, którzy należeli do ZBoWiD, by uzyskać pozwolenie na budowę potrzebnego kościoła lub na remont już istniejącego.

Od początku ruch „księży patriotów” służył władzom do rozbijania jedności Kościoła. Należący do niego kapłani często sprzeciwiali się swoim biskupom, wychwalali ustrój i wszelkie poczynania władz. Nie osłabiały go sankcje karne i groźby ekskomuniki ze strony biskupów. Przy pomocy aparatu państwa i UB w 1959 r. utworzono 15 kół wojewódzkich księży przy Caritas. Ruch księży „postępowych” współpracował ze Stowarzyszeniem PAX. Była to organizacja katolików świeckich kierowana przez Bolesława Piaseckiego, godząca socjalizm z katolicyzmem. W planach władz PRL jej celem było również rozbicie jedności polskich katolików i hierarchii kościelnej.

Ksiądz arcybiskup Stefan Wyszyński, Prymas Polski, wiedział, że celem partii jest rozbicie jedności Kościoła i szukał jakiejś formy zabezpieczenia warunków jego istnienia i pracy. Z tą myślą 14 kwietnia 1950 r. między rządem i Episkopatem zostało zawarte tzw. Porozumienie, do którego Prymas przekonał biskupów. Zdawał sobie sprawę z tego, że władze nie będą go respektować. Zawarł je jednak, gdyż stwarzało ono podstawę do odwołań i do pewnego rodzaju formalnej obrony Kościoła.

Pomimo podpisania Porozumienia władze podejmowały coraz to nowe ataki. Na początku lat 50. rozpoczęły się pokazowe procesy biskupów i księży. Odbywały się one według wzorów sowieckich, nieznanych jeszcze w Polsce. Najgłośniejszy stał się proces ordynariusza kieleckiego ks. bp. Czesława Kaczmarka, aresztowanego 21 stycznia 1951 roku. Aresztowanie to wywołało taką falę oburzenia, że Bierut i inni najwyżsi funkcjonariusze UB udali się na naradę w tej sprawie do Moskwy. Tam został zatwierdzony akt oskarżenia[3].

Po zastosowaniu odpowiednich metod „śledztwa” biskup przyznał się do „popierania akcji faszystowskich ugrupowań i przyczynienia się do osłabienia ducha obronnego społeczeństwa polskiego w obliczu grożącej agresji hitlerowskiej”; do „współdziałania z niemiecką władzą okupacyjną, nawoływania wiernych do uległości i współpracy z okupantem, kierując się założeniami prohitlerowskiej i antypolskiej polityki Watykanu; do usiłowania obalenia przemocą władzy robotniczo-chłopskiej i ludowo-demokratycznego ustroju Polski, prowadzenia akcji przeciwko odbudowie kraju i planowej gospodarce; do organizowania i kierowania akcją wywiadowczą na terenie Polski, w interesie imperializmu amerykańskiego i Watykanu; do uprawiania propagandy wojennej w wystąpieniach publicznych, biorąc kurs na nową wojnę”, a także do „przyjmowania od zagranicznych ośrodków dywersyjnych i szpiegowskich pieniędzy w walucie obcej i spekulowania nimi na czarnym rynku”[4].

Przyznanie się ks. bp. Kaczmarka do stawianych mu absurdalnych zarzutów zdumiało ludzi w Polsce. Opinia publiczna nie znała metod, jakie w śledztwie zastosował UB, a które doprowadziły do psychicznego załamania się księdza biskupa i odczytania tekstu napisanego przez agentów UB. Po aresztowaniu 21 stycznia 1951 r. przez ponad dwa i pół roku nikt – włącznie z Episkopatem Polski i kielecką kurią biskupią – nie wiedział, co się z nim dzieje. W tym czasie ks. bp Kaczmarek poddawany był trwającym bez przerwy przez 30-40 godzin tzw. przesłuchaniom, w czasie których grożono mu śmiercią. Aplikowano mu zastrzyki wprowadzające go w obłęd i otępienie.

Przesłuchujący go oficerowie śledczy UB pozbawili go nie tylko możliwości snu i pożywienia – ale uniemożliwiali mu także korzystanie z toalety. Było tak, że pogrążony w ekskrementach, musiał odpowiadać na pytania przesłuchujących go i kpiących z niego funkcjonariuszy UB. W czasie zimy przetrzymywano go w samej koszuli przy otwartym oknie.

Poza wąskim kręgiem osób nikt też nie wiedział, jak wyglądał proces. Słuchającym jego przebiegu z radioodbiorników ludziom nie przychodziło do głowy, że wszelkie wyjaśnienia, jakie ks. bp Kaczmarek składał w czasie trwających przez tydzień rozpraw sądowych, były wyreżyserowane. Odczytywał je z 30-stronicowego maszynopisu, zredagowanego przez funkcjonariuszy UB. Nikt też – poza specjalnie dobraną publicznością obecną na sali rozpraw kieleckiego sądu wojskowego, nie wiedział, że podjęta przez ks. bp. Kaczmarka na początku procesu próba zmiany treści tych „zeznań” skończyła się przerwaniem procesu i brutalnymi pogróżkami dyrektora departamentu śledczego MBP, pułkownika Józefa Różańskiego (Goldberga): „Ja już skułem mordy obrońcom i przestrzegam księdza biskupa, aby nie poważył się więcej na podobne postępowanie”.
Wielu ludzi w Polsce dało się zwieść propagandzie przedstawiającej biskupa jako hitlerowskiego kolaboranta i zdrajcę.

Jakakolwiek odpowiedź była niemożliwa z powodu cenzury. Do ataków dołączyli się niektórzy „postępowi katolicy”. Po skazaniu ks. bp. Kaczmarka przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie na 12 lat więzienia, w piśmie „Wrocławski Tygodnik Katolików” ukazał się artykuł związanego z nim publicysty, później znanego intelektualisty katolika z Unii Wolności, pt. „Na usługach wroga”. Zohydzająca ks. bp. Kaczmarka propaganda miała niezwykle szeroki zasięg. W Polskiej Kronice Filmowej pokazywano go w biskupim stroju i z napisem „na usługach wroga”. W zakładach pracy organizowano wiece potępiające jego „faszystowsko-szpiegowską działalność”. Oparte to było na przedwojennych wzorach sowieckich.

W listopadzie i w grudniu następnego roku (1952) nastąpiły aresztowania księży i biskupów w kurii krakowskiej. Aresztowany został krakowski metropolita, ks. abp Eugeniusz Baziak, ks. bp Stefan Rospond oraz kilku księży urzędników kurialnych. Ci ostatni otrzymali wyroki skazujące na kilkanaście lat więzienia. Dzięki staraniom Prymasa z procesu wyłączono biskupów, którzy zostali internowani poza diecezją.

I ta rozprawa przeciwko „kurii krakowskiej” była wzorowana na sowieckich procesach pokazowych. Oskarżeni, zmaltretowani w czasie śledztwa, realizowali przygotowany uprzednio scenariusz przebiegu procesu, a odpowiednio dobrana publiczność wyrażała wobec nich swój gniew i pogardę. Przez wiele dni był to główny temat doniesień prasowych, a proces o rzekome szpiegostwo na rzecz zachodnich imperialistów transmitowano przez radio[5]. Interwencje nieżyjącego już ks. kard. Adama Sapiehy u Niemców w obronie ludności polskiej w czasie II wojny światowej nazywano okupacyjną współpracą. Praca sądzonych księży z młodzieżą w kołach Żywego Różańca została określona jako jej deprawowanie.

Prasa pisała o „aferze szpiegowskiej w krakowskiej kurii arcybiskupiej”, o „kanaliach zwerbowanych do szpiegowskiej roboty”, o „księżach-agentach wywiadu amerykańskiego”, o „bandzie zorganizowanej na zlecenie monachijskiego ośrodka wywiadu amerykańskiego przez tzw. radę polityczną, skupiającą na emigracji wrogów i wyrzutków narodu polskiego, nazwiska dobrze w kraju znanych zdrajców i renegatów naszego narodu”.

Obiektem ataku była również Stolica Apostolska. Pisano na jej temat: „Watykan wprzęgnięty w służbę amerykańskiego imperializmu błogosławi wszystkim przygotowaniom do nowej wojny, stara się podsycić rewizjonizm niemiecki i bierze udział we wszystkich antypolskich knowaniach, popiera odbudowę nowego Wehrmachtu. Kto z takiego antypolskiego zatrutego źródła jak Watykan czerpie polityczne natchnienie, musi działać na szkodę naszej ojczyzny”[6].

I w tym wypadku w kampanii propagandowej przeciwko Kościołowi wzięli udział znani literaci i publicyści. Rezolucja krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich, pod którą się podpisali (niektórzy dziś bardzo honorowani, także przez pewne środowiska katolików), miała tak niegodziwą treść, że trudno ją tu cytować.

Wobec narastającej dyskryminacji Kościoła Prymas Polski, w imieniu Konferencji Plenarnej Episkopatu, wystosował 8 maja 1953 r. list do I sekretarza KC PZPR Bolesława Bieruta. Wyliczał w nim szykany, jakich Kościół doznał w powojennej Polsce: aresztowania księży, zakonnic i biskupów, likwidowanie kościelnych wydawnictw i prasy, niszczenie polskiej administracji kościelnej na ziemiach zachodnich, wewnętrzne rozbijanie Kościoła, ingerowanie na różne sposoby w jego sprawy oraz inne kwestie. Był to słynny list kończący się słowami „Non possumus…” (Nie możemy…).

W celu pozbawienia wpływu Prymasa Polski ks. kard. Stefana Wyszyńskiego na sprawy Kościoła w Polsce i złamania jego oporu partia podjęła drastyczną, przygotowywaną wcześniej decyzję. Było nią aresztowanie księdza Prymasa 25 września 1953 roku. Zostało ono przedtem omówione w Moskwie z władzami sowieckimi przez Bolesława Bieruta. Nazajutrz „Trybuna Ludu” opublikowała atak na Prymasa w postaci wywiadu z członkiem KC PZPR Edwardem Ochabem. Mówił w nim, że aresztowanie nastąpiło w wyniku sabotowania i łamania przez Prymasa Porozumienia między państwem i Kościołem i za „faktyczną pomoc okazywaną zachodnio-niemieckim Krzyżakom i anglo-amerykańskim wrogom naszego Narodu i w szkalowaniu i zohydzaniu Polski Ludowej”[7]. Na trzydziestu kilku biskupów, jacy byli w Polsce w 1953 r., dziewięciu siedziało wówczas w więzieniach lub miejscach odosobnienia.

Aresztowanie Prymasa Polski pozwoliło władzom PRL osiągnąć ważne dla nich cele. Biskupi zostali zmuszeni do wydania upokarzającego oświadczenia z 28 września 1953 r., a następnie złożenia ślubowania na wierność PRL. Miało to miejsce 17 grudnia 1953 roku. Deprecjonowało to wizerunek Kościoła w społeczeństwie jako ostatniej, niezależnej siły moralnej w kraju. Był to jedyny w powojennej historii Kościoła w PRL tego rodzaju dokument. Podyktowany został stanem wyższej konieczności i troską o zachowanie ostatnich swobód duszpasterskich Kościoła.

Trzeba dodać, że wcześniej i później władze podejmowały coraz bardziej drastyczne działania antyreligijne i antykościelne. Usunięte zostało ze szkół nauczanie religii, wyrzucono zakonnice ze szpitali i domów opieki oraz kapelanów z więzień i ze szpitali. Zamknięte zostały wydawnictwa kościelne, zlikwidowano wiele tytułów prasy katolickiej i drastycznie ograniczono nakłady tej nielicznej, która pozostała.

Na początku lat 50. rozpoczął się atak na zakony męskie i żeńskie, uznane za niebezpieczne dla władzy „ludowej” ośrodki religijne. Powstał projekt ich likwidacji, rozłożony, ze względu na możliwe reakcje społeczeństwa, na kilka etapów. Jako pierwsze wysiedlono siostry na Dolnym Śląsku, którym władze zarzucały rewizjonizm, niemieckość oraz wspieranie zbrojnego podziemia niemieckiego. Wymyślony pretekst, niemający podstaw w rzeczywistości, miał dać społeczeństwu negatywny obraz zakonnic z likwidowanych klasztorów.

Akcja ta zaczęła się latem 1954 roku. Największe rozmiary przybrała w sierpniu, kiedy przygotowano obozy pracy w byłych klasztorach: benedyktynek w Staniątkach (obóz Staniątki I), służebniczek starowiejskich (obóz Staniątki II), sercanów w Stadnikach, reformatów w Wieliczce, pasterek w Dębowej Łące i urszulanek szarych w Otorowie. Do obozów zwieziono setki zakonnic z województw: stalinogrodzkiego (tj. katowickiego; po śmierci Stalina Katowice zostały przemianowane na Stalinogród), opolskiego i wrocławskiego. Były to siostry ze zgromadzeń: elżbietanek, boromeuszek, szkolnych Notre-Dame, sercanek, franciszkanek szpitalnych, służebniczek śląskich, jadwiżanek, marianek i innych.

Zakonnice przewieziono najpierw do obozów przejściowych (np. w Krzeszowie), by następnie rozesłać je do obozów w Małopolsce, Wielkopolsce i na Pomorzu. Kierowane były do obozów pracy, które istniały m.in. w Gostynie, Kobylinie, Bojanowie. Wieziono je autobusami z napisem „Wycieczka”. Warunki egzystencji w obozach były niekiedy bardzo ciężkie: niewolnicza praca, głodowe wyżywienie, brak wody, łóżek itp., a także presja psychiczna.

Siostry były przesłuchiwane przez wiele godzin i wywierano na nie naciski (szczególnie na młode), aby wystąpiły z zakonu. Wszystkie były inwigilowane i szpiegowane, znajdowały się w ścisłej izolacji i pilnowali je uzbrojeni funkcjonariusze UB. Utrudniano im modlitwy przewidziane przez regułę zakonną. Odebrano cały szereg domów zakonnych męskich i żeńskich i zamknięto kilkadziesiąt szkół prowadzonych przez zgromadzenia zakonne, niekiedy od kilkuset lat. Ze względów propagandowych kilku najbardziej znanym szkołom pozwolono jednak nadal działać.

Władza komunistyczna dążyła do narzucenia ateistycznej, antyreligijnej i antykościelnej ideologii całemu społeczeństwu. Służyły temu szkoła, organizacje młodzieżowe, zmonopolizowana prasa, radio i telewizja, odpowiednie wydawnictwa w ramach Biblioteki Ateisty i dziedzina kultury.

Uwięzienie Prymasa trwało trzy lata. W wyniku zmian politycznych w Związku Sowieckim i w Polsce został on uwolniony 28 października 1956 roku. Po krótkiej przerwie rozpoczął się kolejny okres walki z Kościołem nowymi metodami. Miał on trwać do końca istnienia PRL. Warto ukazać niektóre najbardziej charakterystyczne posunięcia partii, posługującej się aparatem państwowym.

W oparciu o wzory sowieckie stworzono organizacje antyreligijne. W lutym 1957 r. zostało powołane do życia Stowarzyszenie Ateistów i Wolnomyślicieli. Jego działalność finansowały władze państwowe z podatków obywateli. Już w końcu tego roku miało należeć do niego 8,5 tys. Osób[8]. Wydawało ono szeroko reklamowany dwutygodnik „Argumenty” i inne podobne pisma. Razem z nim działał Ośrodek Badań Religioznawczych, mający podobne zadania na innym poziomie.

W 1969 r. Stowarzyszenie Ateistów i Wolnomyślicieli oraz Towarzystwo Szkoły Świeckiej połączono w Towarzystwo Krzewienia Kultury Świeckiej. Zajmowało się ono przy pomocy Centralnego Ośrodka Doskonalenia Kadr Laickich – antyreligijnym i antykościelnym szkoleniem nauczycieli, dziennikarzy, lektorów partyjnych oraz innych osób związanych z mediami i mogących oddziaływać na światopogląd młodzieży i społeczeństwa.

Towarzystwo funkcjonowało do końca istnienia PRL i cieszyło się poparciem jej władz w „rozwijaniu w Polsce socjalistycznej kultury świeckiej”. Polegała ona na podważaniu zasad etyki chrześcijańskiej w odniesieniu do rodziny i etyki seksualnej oraz na formowaniu postaw antyreligijnych i antykościelnych. Towarzystwo Szkoły Świeckiej odegrało ważną rolę w usunięciu religii ze szkół w 1961 r., przywróconej po październiku 1956 roku. W Towarzystwie tym zaangażowani byli pracownicy kuratoriów i Ministerstwa Oświaty.

Pod koniec lat 50. i na początku 60. władze podjęły cały szereg nowych akcji przeciwko Kościołowi. Należy wspomnieć o brutalnym ataku na Instytut Prymasowski Ślubów Narodu na Jasnej Górze, który, dzięki wydawnictwom religijnym odbijanym na powielaczach, był niezależnym od władz ośrodkiem informacji. W lipcu 1958 r. milicja i Zmotoryzowane Odwody Milicji Obywatelskiej (ZOMO) wyłamały bramy klasztoru, pracownicy Instytutu i zgromadzeni na dziedzińcu ludzie zostali poturbowani i pobici, a wydawnictwa, bez protokołu, skonfiskowane. Kilku zakonników zostało skazanych na kary więzienia z zawieszeniem.

Zniszczony został także dynamicznie rozwijający się ruch antyalkoholowy pod nazwą Krucjata Trzeźwości (od 1958 r. Krucjata Wstrzemięźliwości), zapoczątkowany w 1957 r. i kierowany przez ks. Franciszka Blachnickiego z Katowic. W 1960 r. obejmował on prawie 100 tys. dorosłych działaczy abstynenckich, a także liczną młodzież z całej Polski. 29 sierpnia tego roku władze brutalnie zlikwidowały katowicką Centralę Krucjaty Wstrzemięźliwości i skonfiskowały jej wydawnictwa. Ksiądz Blachnicki został aresztowany 15 marca 1961 r. pod pretekstem wydawania nielegalnych druków i rozpowszechniania fałszywych wiadomości o prześladowaniu Kościoła w Polsce. W procesie przed Sądem Wojewódzkim w Katowicach skazano go na 13 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 3 lata. W tym samym okresie likwidowane były kaplice szpitalne i zamykane małe seminaria zakonne.

W 1950 r. istniało ich 38, w 1963 r. zlikwidowanych zostało 9 ostatnich. Odebrano także wówczas szereg domów zakonnych za niezapłacenie astronomicznej wysokości podatków dochodowych, nałożonych przez władze.

Przedmiotem szczególnego zainteresowania i rozpracowywania były wszystkie instytucje kościelne (tzw. rozpracowanie obiektowe), w tym Katolicki Uniwersytet Lubelski, powstałe po 1956 r. Kluby Inteligencji Katolickiej, redakcje nielicznych pism katolickich i inne, w których umieszczano tajnych współpracowników UB. W kuriach biskupich przy okazji prac budowlanych, remontowych czy malarskich zakładany był podsłuch przez specjalistów włączanych do grup prowadzących prace jako rzekomi robotnicy. Założono go także w siedzibie Prymasa Polski w Warszawie. Telefony domów zakonnych i księży parafialnych były na podsłuchu, kontrolowana była też korespondencja.

Do każdego kościoła został przydzielony tajny agent, którego obowiązkiem było notowanie treści kazań i innych wypowiedzi księży, publicznych i prywatnych. W skali całego kraju była to kilkutysięczna armia donosicieli, opłacanych z podatków ludzi wierzących.

Jedną z form walki państwa komunistycznego z Kościołem i religią, zresztą mało skuteczną, była zasadnicza służba wojskowa kleryków, wprowadzona pod koniec lat 50. Pierwszy pobór odbył się w 1959 r., a potem odbywał się co dwa lata, aż do kwietnia 1980 roku. Dowódcy jednostek kleryckich otrzymali od gen. Jaruzelskiego instrukcję, która brzmiała: „Należy wpajać im dogłębne przekonanie o aspołecznym charakterze zawodu księdza, rozbudzając wiarę w idee socjalizmu i osiągnięcia Polski Ludowej”[9]. W wojsku seminarzysta podlegał specjalnej antyreligijnej „obróbce”, której celem była jego rezygnacja ze studiów w seminarium. W tym samym czasie przy wyższych uczelniach funkcjonowało tzw. Studium Wojskowe, którego zajęcia odbywały się w ramach programu danego roku studiów i które kończyło się obozem wojskowym i zdobyciem stopnia podoficerskiego. Wobec kleryków postępowano inaczej.

Wiąże się ona z objęciem w 1970 r. stanowiska I sekretarza KC PZPR przez Edwarda Gierka, który złagodził kurs polityki wobec Kościoła. Odtąd stosowano metody mniej widocznych, lecz nadal bardzo konsekwentnych działań antyreligijnych i antykościelnych. W dalszym ciągu prowadzona była akcja ateizowania młodzieży i liberalizacji etyki seksualnej. Nie udzielano, poza wyjątkami, pozwoleń na budowę nowych kościołów. Były one szczególnie potrzebne w szybko rosnących miastach. Na 200 złożonych podań biskupi otrzymali zaledwie 14 pozwoleń. Wzmocniono inwigilację księży i werbowanie ich dawnymi metodami na tajnych współpracowników.

Żadna grupa społeczna w Polsce nie pozostawała pod taką presją i nie była tak inwigilowana jak księża katoliccy, uznawani za szczególnie niebezpiecznych dla ustroju komunistycznego. Życie religijne miało się ograniczać do murów kościoła.

Poparcie przez miejscowych księży robotników uczestniczących w strajkach w Ursusie i w Radomiu w 1976 r. sprowadziło na tych duchownych represje. W Radomiu ks. Roman Kotlarz został najpierw pobity w komendzie milicji, a później skatowany na plebanii przez nieznanych sprawców. Zmarł 18 sierpnia 1976 r. w wieku 48 lat.

Wybór ks. kard. Karola Wojtyły na Papieża spowodował wybuch radości i entuzjazmu w społeczeństwie i stał się symbolem odrodzenia religijnego. W najwyższym stopniu zaniepokoiło to partię, MSW i SB. We wzmocnieniu roli Kościoła w Polsce, jako jedynego i prawdziwego autorytetu, słusznie widziano wielkie zagrożenie dla komunizmu i władzy partii. Potwierdzeniem tych obaw stało się powstanie „Solidarności” w sierpniu 1980 r., wkrótce po pierwszej pielgrzymce Papieża Jana Pawła II do Polski. Nastąpiła wówczas mobilizacja sił partii i SB mająca to zagrożenie zlikwidować.

Decyzją brzemienną w fatalne dla kraju skutki, mającą na celu obronę władzy i dyktatu partii komunistycznej, było ogłoszenie 13 grudnia 1981 r. stanu wojennego i rozwiązanie Niezależnego Związku Zawodowego „Solidarność”. Tysiące osób zostało internowanych, setki tysięcy, bardzo często najlepszych jednostek, musiało opuścić Polskę. Kościół stanął po stronie „Solidarności”. Ksiądz biskup Ignacy Tokarczuk w kazaniu do rzeszy 300 tys. rolników wygłoszonym na Jasnej Górze 5 września 1982 r. zażądał jej uznania, naprawienia krzywd i wolności dla społeczeństwa. Reakcją władz była kampania w mediach przeciwko Kościołowi. Działały ściśle tajne instrukcje KC PZPR w sprawie walki z Kościołem. W MSW został stworzony Wydział Watykański, którego celem było rozpracowywanie osób pracujących w Kurii Rzymskiej i otoczeniu Jana Pawła II.

Służba Bezpieczeństwa do końca lat 80. prowadziła bezwzględną walkę z Kościołem i społeczeństwem, będącym oparciem dla Kościoła. W latach 1981-1989 przez „nieznanych sprawców” zamordowane zostały 93 osoby należące do „Solidarności”, w tym 4 księży. Należą oni do grupy ponad 40 jej kapelanów, którzy wnieśli nieoceniony wkład w rozkwit tego niezwykłego fenomenu społecznego i narodowego. Najbardziej znana jest męczeńska śmierć ks. Jerzego Popiełuszki, zamordowanego w listopadzie 1984 roku.

Bezwzględna walka z „Solidarnością” toczyła się nadal. Pięć lat później w różnych stronach Polski podobną śmiercią zginęli kolejni księża: przyjaciel ks. Popiełuszki ks. prałat Stefan Niedzielak w Warszawie (20 stycznia 1989 r.); ks. Stanisław Suchowolec (30 stycznia 1989 r.) w parafii Dojlidy k. Białegostoku, przedtem kilkakrotnie pobity; oraz ks. Sylwester Zych, przyjaciel ks. Suchowolca, zamordowany w Krynicy Morskiej 11 lipca 1989 roku. Prowadzone śledztwa stwierdzały, że morderstwa były dziełem „nieznanych sprawców”. Pomimo zasadniczych zmian politycznych w Polsce nie wykryto ich do dziś. Można to tłumaczyć jedynie tym, iż w strukturach państwowych nadal pozostaje wielu ludzi z dawnego systemu, którym zależy na niewykryciu sprawców.

We wszystkich krajach, w których władzę opanowała partia komunistyczna, jak zawsze zbrodniczym terrorem, prowadzona była walka z religią i Kościołem katolickim. W Polsce rozpoczęła się ona w 1945 roku. Do 1953 r. usunięto 9 biskupów z ich diecezji, niektórych aresztowano. W tym okresie 37 księży diecezjalnych zostało zabitych, 900 przebywało w więzieniach. Zabitych zostało ponadto 57 osób z duchowieństwa zakonnego, 170 uwięziono i 300 wygnano. W latach 1945-1953 zostało aresztowanych i skazanych w PRL 293 księży[10].

Historia walki z Kościołem katolickim w czasach panowania komunizmu, pomimo wielu już publikacji na ten temat, jak dotychczas została ujawniona w znikomym zakresie. Ogromna część dokumentacji wytworzonej przez aparat represji PRL została zniszczona w celu ukrycia jego zbrodniczych działań. Wydarzenia, jakie mają miejsce od momentu śmierci Papieża Jana Pawła II 2 kwietnia 2005 r. pokazują, że jej zachowana część może służyć do kontynuacji tej walki w nowej formie.

Na początku 2006 r. w różnych krajach zachodnich w wielonakładowych pismach ukazały się karykatury religijnych symboli muzułmańskich, ubliżające tym, dla których są one święte. Przedtem o wiele bardziej drastyczne zniewagi dotyczyły osoby Jezusa Chrystusa. W Polsce także nie brakło podobnych raniących uczucia religijne obrazów w różnych laickich pismach. Są one przykładem charakterystycznej dla środowisk ateistycznych i liberalnych fanatycznej wrogości wobec wiary w Boga i ludzi wierzących. To ona była przyczyną prześladowań religijnych wszędzie tam, gdzie zapanował ustrój komunistyczny. Jest to potwierdzeniem słów niezapomnianego Papieża Jana XXIII z encykliki „Mater et Magistra” (Matka i Nauczycielka). Ten pełen łagodności Papież napisał: „Człowiek odłączony od Boga, staje się straszny dla siebie i innych” (nr 215).
ks. prof. Roman Dzwonkowski SAC

[1] Z. Błażyński, Mówi Józef Światło. Za kulisami bezpieki i partii, Londyn 1985, s. 174-175.
[2] J. Poksiński, Przeciw Kościołowi, „Karta”, Nr 9, s. 139.
[3] Z. Błażyński, dz. cyt., s. 185.
[4] Tamże oraz internet. Zob. także: M. Michalczyk, Męczennik czasów komunizmu, „Nasz Dziennik”, 14-15 IX 2002.
[5] Internet.
[6] Tamże.
[7] Cyt. za: J.R. Nowak, Walka z Kościołem wczoraj i dziś, Szczecinek 1999, s. 195.
[8] A. Dudek, Prymas Wyszyński wobec dywersji, „Życie”, 10-11 I 1998, s. 10.
[9] M. Dereń, Zniszczyć Kościół, „Nasz Dziennik”, nr 273 (1466), 2002.
[10] Leksykon duchowieństwa represjonowanego w PRL w latach 1945-1989, Tom I, red. Jerzy Myszor, Warszawa 2002, s. X.

http://www.rodzinapolska.pl

Komentarze 62 do “Walka z Kościołem katolickim w PRL (1945-1989)”

  1. JO said

    „Władza komunistyczna dążyła do narzucenia ateistycznej, antyreligijnej i antykościelnej ideologii całemu społeczeństwu. Służyły temu szkoła, organizacje młodzieżowe, zmonopolizowana prasa, radio i telewizja, odpowiednie wydawnictwa w ramach Biblioteki Ateisty i dziedzina kultury.”

    I narzucila. Przebudowano Polske, wyrugowano Ducha Narodowego i to wlasnie sie stalo za PRL:

    https://zascianekporusza.wordpress.com/2017/05/05/beznadziejna-zabojcza-dla-polakow-prl-a-ze-swiatelkiem-nadziei-na-zycie-iii-rzeczpospolita-cz-12/

    Poza tym w oczy bije oskarzanie, ze Moskwa, Moskwa, Stain, Stalin… Uwazam, ze to nie Moskwa przedze wszstkim a Zydzi, Zydzi w Polsce, ktorzy likwidowali Ksiezy Polskich w miejsce swoich „wkladali” pseudoksiezy o zydowskim pochodzeniu. Jednym z nich byl wlasnie Karol Wojtyla. To oni byli motorem Soboru Watykanskiego II wraz ze swoimi miedzynarodowymi ziomkami juz ulokowanymi w stukturach Rzymsko-Katolickiego Kosciola w innych krajach. Polska byla kluczem, bo decyzja zapadla, ze to Papiez Polak rozwali KRK. Przeciez Papiezowi Polakow kazdy uwierzy… , bo przeciez ktory narod jak ktory, ale polski jest katolickim…

    Pamietajmy, ze modernista Wojtyla byl ojcem Soborowym…, to on glosowal za dokumentami o ekumenizmie, godzil sie na wyrzucenie Mszy Trydenckiej i zmienial wykladnie , zmienial Sw Tradycje gloszac idee Kosciola Pielgrzymujacego!! juz w latach 60 a nie Wojujacego.

    Mszal Rzymski, ktory sprzedaje Bractwo Piusa X to wlasnie JPII podstepne pierwsze dzielo, w ktorym jest mowa o kosciele pielgrzymujacym.

  2. Marek B said

    Napisał to pewnie jakiś katolik. Kłamie jak rebe Rydzyk. Pewnie ma do tego talent (jak Rydzyk).

    „Silna więź społeczeństwa polskiego z Kościołem sprawiła, że komuniści zastosowali taktykę odpowiednią do zastanej sytuacji. Już jednak w pierwszym okresie, zachowując pewne pozory, rozpoczęli realizację swojego rzeczywistego celu, jakim było zniszczenie Kościoła. 12 września 1945 r. zerwali konkordat zawarty przez rząd polski ze Stolicą Apostolską w 1925 roku. W tym samym czasie powołane zostały do życia pierwsze rozłamowe grupy „postępowych” katolików (wokół tygodnika „Dziś i Jutro”).”

    To nie rząd zerwał konkordat. To Watykan zachowywał się prowokacyjnie, ignorując powojenne zmiany granic, chodziło o Ziemie Odzyskane.

    Watykan oczywiście trzymał z Niemcami i utrzymywał na Ziemiach Odzyskanych niemieckojęzyczne kurie, co oczywiście warszawskiemu rządowi nie musiało się podobać. Jeśli podoba się polskim katolikom, to fakt ten dowodzi jedynie ich degeneracji.

    Watykan jest bardzo konserwatywny, kiedy trzeba. Sprawdźcie, albo spytajcie się, jak długo utrzymywał granice Freie Stadt Danzig, granicę diecezji w poprzek Trójmiasta – otwarcie plując Polakom w twarz!

    Jeżeli kuria rzymska prowadziła ostentacyjnie wrogą warszawskim władzom politykę, czy trudno się dziwić, że władze uznały przedstawicieli rzymskiej biurokracji religijnej za agentów wrogich interesów? Można tak dalej…

  3. JO said

    ad.2. Watykanie w tamtym czasie juz uni siedzieli i niech Pan nie mysli, ze dzialania nie byly synchronizowane. Nie ma przypadkow a li tylko sa znaki.

  4. JO said

    „Lata okupacji i krwawego terroru niemieckiego – ponad 2 tys. księży polskich zginęło w niemieckich obozach koncentracyjnych”

    Pamietajac, ze Nazistowskie Niemcy to twor masonsko-zydowski jak dzisiejsza Ukraina, to znow widac wyraznie, ze zydzi dobrze wiedieli co robia i planuja dla Polakow i Polski.

    Holokaust, ale Polakow, holokaust ale Slowian w tym zyjacych w Niemczech

  5. Boydar said

    W historii świata niewiele twierdz zdobyto szturmem …

  6. TG said

    STRASZNA KOBIETA W WOJNIE Z KOŚCIOŁEM
    Wkrót­ce miała się też zająć walką z Ko­ścio­łem. To ona po­ło­ży­ła pod­wa­li­ny pod za­in­sta­lo­wa­nie sieci agen­tów w ku­riach i pa­ra­fiach, za­rów­no wśród świec­kich pra­cow­ni­ków, jak i wśród du­chow­nych. „Na­le­ży wziąć pod uwagę an­ta­go­ni­zmy po­mię­dzy po­szcze­gól­ny­mi księż­mi, spory am­bi­cjo­nal­ne i spory na tle walki o zdo­by­cie lep­szej po­zy­cji ma­te­rial­nej i w hie­rar­chii ko­ściel­nej” – pi­sa­ła. Do in­wi­gi­la­cji szkol­nych ka­te­che­tów chcia­ła po­zy­ski­wać uczniów star­szych klas.
    Na Ko­ściół spa­dła zor­ga­ni­zo­wa­na fala prze­śla­do­wań. Z jed­nej stro­ny ogra­ni­cza­no na­ucza­nie re­li­gii, spod opie­ki Ko­ścio­ła wy­rwa­no też Ca­ri­tas. Na prze­ło­mie lat 40. I 50. licz­ba aresz­to­wa­nych księ­ży się­gnę­ła bli­sko ty­sią­ca. Nie­któ­rych ska­zy­wa­no w po­ka­zo­wych pro­ce­sach.
    Z dru­giej zaś strony zmu­sza­no nie­któ­rych du­chow­nych (groź­bą, szan­ta­żem, obiet­ni­ca­mi ko­rzy­ści) do współ­pra­cy – tak po­wstał ruch tzw. księ­ży – pa­trio­tów. Po­zo­sta­wa­ło wresz­cie pod „opie­ką” Bry­sti­gie­ro­wej śro­do­wi­sko ka­to­li­ków kon­ce­sjo­no­wa­nych przez wła­dze; naj­pierw sku­pio­ne wokół pisma „Dziś i Jutro”, potem w Sto­wa­rzy­sze­niu PAX. Prze­wod­ni­czą­cy PAX-u Bo­le­sław Pia­sec­ki rów­nież był zresz­tą ko­chan­kiem „Krwa­wej Luny”.
    Kiedy w 1950 r. po­wstał Urząd do Spraw Wy­znań, i w nim Bry­stigie­ro­wa od­gry­wa­ła rolę sza­rej emi­nen­cji. „Kon­tak­to­wa­li się z nią wszy­scy” – bę­dzie wspo­mi­nać jeden z ów­cze­snych sze­fów PAX. Kiedy aresz­to­wa­no pry­ma­sa Stefana Wy­szyń­skie­go, brała udział w jego prze­słu­cha­niu. „To była strasz­na ko­bie­ta” – miał potem po­wie­dzieć pry­mas.
    Po­czą­tek 1954 r. zwia­sto­wał jed­nak dla MBP ostry za­kręt. Na Krem­lu trwa­ła walka o wła­dzę, w kra­jach sa­te­lic­kich za­czy­na­no szep­tać o ko­niecz­no­ści roz­li­cze­nia sta­li­ni­zmu. W Pol­sce przed sąd tra­fić mieli wkrót­ce gor­li­wi do­tych­czas kaci bez­pie­kihttp://3obieg.pl/poetka-tortur-krwawa-luna-julia-brystygier

  7. Boydar said

    „… po­ło­ży­ła pod­wa­li­ny pod za­in­sta­lo­wa­nie sieci agen­tów w ku­riach i pa­ra­fiach …”

    Cóż za zawoaluowana sugestia, Panie Szumański, i w żadnym seminarium nie został w papierach nawet ślad … a może nie miał zostać … może wystarczyło samo „to okropna kobieta” … idźta w pisdu cwaniaczki.

  8. TG said

    ” Mieliśmy problemy z własną opozycją, która naciskała, by atakować Kościół. Jaruzelski mnie bronił. Mieliśmy obok siebie NRD, Związek Radziecki i inne kraje, z których płynęły podszepty, aby tłamsić Kościół”.http://www.rodaknet.com/rp_art_4587_czytelnia_kiszczak.htm

  9. TG said

    Ad7. Panie Boydar. Zamiast argumentów takie epitety? Trochę przykre.” idźta w pisdu cwaniaczki”.

  10. Boydar said

    Biorę to na klatę, Panie TG, chwilowo muszę. A póki co, niech Pan pomyśli sobie, że jestem głupim chu*jem; Panu będzie lżej a świat od razu stanie się mniej skomplikowany.

  11. JerzyS said

    „Akcja ta zaczęła się latem 1954 roku.
    Największe rozmiary przybrała w sierpniu,
    kiedy przygotowano obozy pracy w byłych klasztorach”

    „Józef Stalin, właśc. Iosif Wissarionowicz Dżugaszwili
    – radziecki polityk pochodzenia gruzińskiego,
    formalnie pełniący obieralne, kadencyjne funkcje sekretarza generalnego KPZR
    i jej poprzedniczek oraz … Wikipedia
    Data i miejsce urodzenia: 18 grudnia 1878, Gori, Gruzja

    Data i miejsce śmierci:
    5 marca 1953,
    Dacza w Kuncewie, Moskwa, Rosja”

    A więc w ponad rok po śmierci Stalina!

  12. JerzyS said

    Polecam:
    Tadeusz Walichnowski
    Czyja własność

    Książka pt. „CZYJA WŁASNOŚĆ? Niemiecka polityka wobec ziem zachodnich i północnych Polski” ma na celu przypomnienie ciągle aktualnego problemu niemieckiego w kontekście prawno-historycznym i spojrzenie na teraźniejszość i przyszłość stosunków polsko-niemieckich.
    W książce tej znajdujemy omówienie skutków przegranej przez Niemców wojny i wygranego przez nich pokoju w latach następnych. Ukazany jest tam przebieg zgodnych z prawem międzynarodowym powojennych zmagań polityków i uczonych niemieckich o odzyskanie tego, co straciła III Rzesza w 1945 roku i co w najbliższych 50 latach może również pokojowo i zgodnie z prawem odzyskać, jeśli nie podejmując wyzwań XXI wieku jakimi są rozwój i doskonalenie nowoczesnej gospodarki – naród polski przegrywać będzie duchowo, tracąc suwerenność gospodarczą, tożsamość narodową i świadomość państwową.

    https://drive.google.com/file/d/0B31q0_YPxFg-SFdwM2tCM2RlVFE/view

  13. Rick said

    Ks.prof. zapomniał napisać jaki był i jest wynik tej walki. To jest tak jakby pisać o napaści państw Niemiec i ZSRR na państwo polskie a nie napisać KTO zwyciężył.

    Czy Hierarchia obroniła religię katolicką w Narodzie ?
    Nie obroniła.Bo w czasie tej walki – stworzonej przez żydowskich komunistów- PRL z hierarchią kościelną rozpoczęła się kolejna wojna – wojna domowa tocząca się na samych szczytach tej władzy.

    Wojna rozpoczęta przez masonów i modernistów była wojną wewnątrz Kościoła. Jej celem to zmiana doktryny religijnej na pozornie katolicką.

    Hierarchia kościelna okresu PRL skupiła się na wrogu zewnętrznym, ale w tym czasie przegrała walkę o prawdę katolicką.

    PRL zrealizował swoją część tego większego planu zniszczenia Kościoła. PRL wygrał, bo nie upadł a jedynie przetransformował się do postaci III RP. III RP będąc spadkobiercą PRL nikogo nie pociągnęła do odpowiedzialności karnej.

    Kościół w Polsce – będąc malą częścią Kościoła na świecie – pozornie zwyciężył. Ale stopniowo tracąc prawdziwa doktrynę – istotę Kościoła – przegrał.

    Hierarchia i wierni nie zauważyli, że w czasie prześladowań Kościoła nastąpiło coś znacznie gorszego od prześladowań.

    Bo nastąpiło odejście od wiary niemal wszystkich członków Kościoła na rzecz wiary zdeformowanej, fałszywej, uznającej inne za równe sobie. Nie jest to oczywiście satanizm, jest ta religia światową, wypaczająca obraz Boga. Nie tak wypacza jak robi to islam czy judaizm, które są wariantem satanizmu.

    Ale droga która zmierza dzisiejsza hierarchia jest drogą wytyczoną przez Diabła i do niego prowadzi. Jest droga znacznie dłuższą od innych religii. Drogą jeszcze nie wprost.
    Nigdy nie będzie drogą wprost. Bo Kościół zbudowany jest na skale św. Piotra

  14. JerzyS said

    Tadeusz Walichnowski
    „CZYJA WŁASNOŚĆ?
    Niemiecka polityka wobec ziem zachodnich i północnych Polski”
    od strony 72

    KOŚCIELNE PLACÓWKI OSTFORSCHUNG

  15. Yagiel said

    Zastanawia mnie tytuł textu: walka z Kościołem katolickim w PRL (45-89) – czyja? kto walczył ?
    W texcie to oczywiście jest, do pewnego poziomu, ale tytuł to tytuł – jest niepełny.

    Dziwny ten tytuł, bo taki ramowo-szkolny, jak dla gimnazjalistów, a nie podaje strony agresywnej, krzywdzącej – napisany pewnie około 2007-8 r., więc Autor nie musiał się obawiać służb kremlowsko-ubeckich, prawda? X. prof. Dzwonkowski mógł zatem śmiało napisać: WALKA KREMLA Z KOŚCIOŁEM KATOLICKIM W PRL (45-89) – dlaczego nie? Bez tej danej tytuł jest i niepełny, i mylący…?

    Bo pomyślmy: text zawiera jasne wskazania strony agresywnej ,tj. władze komunistyczne polskie i sowieckie, tj. wyzwolicieli-okupantów – tytuł tego nie zapowiada. Jest w nim ogólnik ‚walka (z Kościołem)’, pod który można podłożyć więcej niż tylko władze komunistyczne… A jeszcze ciekawiej robi się w 1. zdaniu textu x.prof., który mało pasuje do tytułu: „Historia Kościoła katolickiego w Polsce pod rządami komunistycznymi obejmuje dwa nierównej długości okresy.”
    po tytule spodziewa się czytelniczka/-nik czegoś np. takiego:
    Walka/wojna władz komunistycznych z Kościołem polskim w PRL dzieli się na dwa różne okresy: udawaną współpracę 45-48 oraz otwartą walkę 49-89. – Dziwi mnie, że Autor-profesor tak od razu nie trzyma się tytułu,a tytuł nie trzyma się realiów…

    już tylko druga myśl. Walka przez udawaną współpracę – ciekawe. Przecież współpraca była realna! Religia w szkołach, partyjniacy na mszach św. a biskupi na pochodach 1-Majowych; tow. Bierut przysięga z powołaniem się na Boga, a biskupi pracowicie polszczą/katolicyzują Ziemie Odzyskane kosztem wspólnot niemieckich, głównie protestanckich…

    Tu ważna, choć myląca ciut, uwaga @Marka B:
    „To nie rząd zerwał konkordat. To Watykan zachowywał się prowokacyjnie, ignorując powojenne zmiany granic, chodziło o Ziemie Odzyskane.

    Watykan oczywiście trzymał z Niemcami i utrzymywał na Ziemiach Odzyskanych niemieckojęzyczne kurie, co oczywiście warszawskiemu rządowi nie musiało się podobać.”

    Otóż Watykan trzymał z Niemcami, którzy trzymali z Hitler’em, a wypychanie ich z Ziem Utraconych uważali za krzywdę – jakie było zdanie episkopatu polskiego o tym? Wziął +- stronę rządu komunistycznego: te ziemie są nasze, Odzyskane. Tu będą polskojęzyczne parafie katolickie. – To trwało, współpraca trwała, co sam Autor-profesor podkreślił już w 1. zdaniu. (W końcu za co biskupi polscy przepraszali w 65 listem „przebaczamy – przebaczcie”?)
    To kto udawał współpracę: Władza komunistyczna czy Kościół polski (bo nie Watykan, stojący przy realiach z III Reich)? Wynika, że obie strony: Władza chciała mieć Kościół polski/peerelowski, tzn. podległy jej – istnienie Kościoła i tolerowanie praktyk religijnych nie było zagrożone – za to Kościół polski chciał nadal być częścią KRK, czyli był w rozkroku lojalności…

    Podkreślę więc na koniec: walka władz komunistycznych była z Kościołem Rzymskim w PRL, z kościołem intelektualno-tradycyjnym, antykomunistycznym („komunizm gorszy niż faszyzm/hitleryzm”), a o Kościół polski ludowy, podrzędny jej i potulny („co cesarskie – cesarzowi”). Kreml miał przecież cesarskie/carskie ambicje, na miarę IR. I ma.

    Tytuł x.prof. uważam zatem za mylący w tym sensie:

    walka komunistów była nie z Kościołem polskim, a o Kościół polski, tj. peerelowski, sterowalny tak czy inaczej; walka była z Kościołem Rzymskim ,rywalem do władzy nad np. Polakami.
    Lecz to uwaga już poza textem x.profesora.

  16. Marucha said

    Re 15:
    O czym Pan właściwie pisze? Gdzieś tak do połowy wypowiedzi trudno zrozumieć, o co Panu chodzi.
    Potem też jest niewiele lepiej.
    Przelewanie z pustego w próżne, delikatnie mówiąc.
    A mówiąc mniej delikatnie – porządna porcja bredni. Jakiś podział na Kościół Watykański i Kościół Polski…

  17. TG said

    Ad.10 Panie Boydar, ta samokrytyka nic mi nie daje..Może Pan Szumański napisał to co wielu ludzi wie z autopsji?

  18. JerzyS said

    Kościół rzymskokatolicki po wygnaniu z kraju Bolesława podmienił biskupów polskich na niemieckich!
    i…
    Klątwy Watykanu na Polskę – do dziś nieodwołane.

    Dlaczego Papież – Jan Paweł II, podobno polski papież i ekspresowo zrobiony świętym, nie odwołał klątw Papieży rzuconych na władców Polski i na samą Polskę ?

    Niech na to pytanie poszukają odpowiedzi żarliwi wyznawcy wiary według receptur hierarchii Kościoła Katolickiego.

    Jan Paweł II przeprosił za inkwizycję, więc dlaczego nie odwołał klątw rzuconych na kraj z którego pochodził i na jego władców ?
    Czyżby tenże „święty” nie miał zobowiązań wobec kraju pochodzenia ?

    Obecny Papież Franciszek w czasie pobytu w Boliwii przeprosił za ludobójstwo Indian i kolonializm.

    Do wymienionych poniżej sześciu królów polskich na których papieże rzucili klątwy, należy dodać jeszcze: Kazimierza Jagiellończyka.

    Andrzej Nowicki w książce pt. „1000 lat zatargów z papieżami” na stronie 64 pisze:

    .

    I dalej na stronie 90:
    „Biskupów polskich zatwierdzał papież. Czasami papieże narzucali Polsce swoich ludzi (swoich agentów, przyjaciół i tych, którzy dobrze zapłacili) na biskupów. Wszyscy biskupi obowiązani byli do składania przysięgi na wierność papieżowi. A tymczasem polityka papieska znajdowała się prawie zawsze w sprzeczności z najbardziej żywotnymi interesami państwa polskiego. Taki stan rzeczy musiał nieuchronnie stawiać biskupów polskich w konflikt z polską władzą państwową. W poprzednich rozdziałach mieliśmy liczne przykłady biskupów (święty Stanisław, Muskata, Bernard itd.) – wrogów państwa.”

    Inny fragment na stronie 92:
    „Zagrożeni przez cesarzy niemieckich – popieranych przez Watykan – Czesi, obawiając się germanizacji, zwracali się wielokrotnie o pomoc do Polski i proponowali tron synowi Jagiełły. Kiedy jednak cały naród zapalił się do tej myśli, jedna hierarchia kościelna stanęła – jak pisze Bobrzyński – żelaznym murem przeciw wszelkiej łączności z Czechami, a na jej czele Oleśnicki.
    Biskup Oleśnicki działał z polecenia papieża w interesie Habsburgów, wbrew interesowi Polski. Król ( Władysław Jagiełło) tak był na Olśnickiego rozgniewany, że chciał go ukarać śmiercią, aby ukrócić – cytujemy za Długoszem słowa Jagiełły – .
    Pozostawienia biskupa krakowskiego (późniejszego arcybiskupa gnieźnieńskiego i kardynała) Oleśnickiego przy życiu umożliwiało mu dalszą działalność na szkodę Polski, za co Ligocki nazywa go słusznie – ”.

    Na stronie 110 istota polityki Watykańskiej:
    „Polskiej ‘demokracji’ szlacheckiej daleko było do prawdziwej demokracji. Osławiona „złota wolność” polska była przywilejem tylko jednej klasy społecznej, wolnością nieznacznej części ludności Polski.
    Nuncjuszów papieskich drażniła jednak nawet taka ‘demokracja’. Pracowali oni nad tym, żeby ją zniszczyć, żeby pozbawić wolności nawet tę część narodu, która się nią cieszyła. Idealnym ustrojem państwowym była dla nuncjuszów papieskich dyktatura sprawowana w interesie kościoła, zapalająca stosy i budująca galery dla wszystkich wskazanych przez nuncjusza i biskupów.
    Pisał na przykład do Rzymu nuncjusz papieski Torres (1621 – 1622), że poza pobożnym Mazowszem, gdzie uważają, że ,, – sytuacja przedstawiała się niepomyślnie ze względu na brak odpowiednich więzień: .
    Zesłanie na galery (okręty poruszane wiosłami) było często stosowane przez Inkwizycje papieską. Zesłańca przytwierdzano łańcuchami do wioseł, którymi musiał poruszać w takt uderzeń bębna pod groźbą bata dozorców, którzy chodzili między rzędami przykutych galerników i nie szczędzili razów. O takich galerach dla Polski marzył nuncjusz papieski Torres.”

    * * *

    Czy w czasach współczesnych w polityce Watykanu i hierarchii Kościoła Katolickiego wiele się zmieniło ? Raczej niewiele, nie ma jedynie stosów i klątw publicznych, które się zdewaluowały i zastąpione zostały bardziej subtelnymi metodami.

    Polecamy uważne przeczytanie poniższego tekstu i przesłuchanie wielu materiałów filmowych dokumentujących prawdziwą historię Polski i Lechii. Także zalecamy przeczytanie ciekawej dyskusji pod głównym tekstem, gdzie m.in. wyjaśniono znaczenie i działanie klątw.
    Redakcja KIP

  19. takla dygresja tylko said

    Wyluzuj, Marucha. Zostałeś znokautowany poprzez komentujacych już zawczasu.Według,nie Wojtyła był wrogiem Polski Polaka, sprzedał się za urząd a trzmali go pózniej za buzię szantażem, za kochliwość mu zakazaną. Na koniec próbował odkupic swoje grzechy pokutą na pokaz ale co mnie po jego pokucie, jak Polski Polaka nie ma.

    ——
    Czy ty, niedorozwoju, w ogóle rozumiesz nasze dyskusje?
    Gdzie widziałeś u mnie, baranie, jakąś obronę Karola Wojtyly?
    Denerwują mnie takie imbecyle. Lepiej spierdalaj stąd w podskokach.
    Admin

  20. Marucha said

    RE 18:
    Coś Pan wspomniał o stosach w związku z Kościołem. O co tu chodzi? Może Pan to nam przybliżyć?
    Dlaczego, Pana zdaniem, przeprosiny za Inkwizycję były dobre?

  21. JerzyS said

    link do powyższego tekstu

    http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2017/08/klatwy-watykanu-na-polske-do-dzis-nieodwolane/

    Tam są linki i dyskusja

    „Czy Jezus obiecał zbawienie jako nagrodę za nieużywanie rozumu?”

  22. JerzyS said

    Panie Marucha, ja nie oceniam działań Karola z Wadowic pseudo artystyczne JP2,
    tylko zestawiam fakty!

    Mnie interesują (jego ) motywacje
    wybiórczej wyjątkowej bezczynności , lub nieudolności Karola.

    Każdy niech sobie wyciąga wnioski według własnego rozumowania.

    Pan Bóg grzechy wybacza, ale głupoty nigdy!

    Polacy zaś popełniają nagminnie grzech głupoty i później się dziwią jak to jest ,
    że skoro
    Pan Bóg za dobre wynagradza, a za złe karze,
    a oni
    „myślą , że”
    robią cały czas dobrze ,
    to dlaczego cały czas spotyka ich kara?

    Podejrzewają nawet Pana Boga , że ich okłamał, albo o nich zapomniał!

    ——
    OK… Ale o czym chce mnie Pan przekonać?
    Admin

  23. Yagiel said

    Panie Marucho Szanowny, zadaje pan tak ciekawe pytania, że aż mi się chce odpowiedzieć (żeby potem nie było na mnie). Dla asekuracji dodam jeszcze, że mam zwyczaj czytać text co najmniej dwa razy w celu zrozumienia go; jak rozumiem, pan tego nie potrzebuje…

    No a co chciał osiągnąć Kreml, dając Polakom, biskupom polskim Ziemie Odzyskane do zagospodarowania? (Oprócz oczyszczenia z katolików ziem na wschód od Bugu.) Oczywiście konflikt episkopatu Polski z episkopatem Niemiec/III Rzeszy o te ziemie/diecezje np. Ten konflikt oczywiście był od wybuchu wojny „Got mit uns”, ale papa rzymski trzymał stronę Hitler’a/Niemiec (z drobnymi zastrzeżeniami), zgodnie z tysiącletnią tradycją zresztą – stawiało to kler polski w rozkroku lojalności: albo wobec Kościoła Watykańskiego z Hitler’em, albo wobec Polaków, własnych rodzin, narodu?

    Udział polskiego kleru w spolszczaniu/katolicyzacji ZO na Niemcach, w przewadze protestantach zresztą, był aktem współpracy z – o Boże! – komunistami, tj. stalinistami żydowskimi. Był wyborem życia po prostu. A wybierać mogli już tylko ci, którzy zostali przy życiu po selekcji dokonanej przez stalinowców i hitlerowców zgodnie – a oni, ci i ci, wiedzieli kogo na pewno zabić najpierw, kogo potem, a kogo ewentualnie, w zależności od… I prymas Hlond, i bp Wyszyński przeżyli.
    Tak czy tak, tym czy tym okupantom/wyzwolicielom Polacy-katolicy posłuszni byli potrzebni, przeto ani jedni, ani drudzy nie mieli zamiaru likwidować katolicyzmu polskiego (a mogli wymordować), miał być użyteczny: hierarchia musiała być, więc aż biskupi i prymas. Tylko kto? jaki?

    Niemcy nie potrzebowali narodu Polaków, tylko katolickich roboli, ewent. ładnych-aryjskich dzieci do zniemczenia… Trudno się więc dziwić, że wojenna oferta Kremla, sprzed 44r., była lepsza: więcej dawała! Dawała aż Polskę/PRL i polską hierarchię katolicką wspartą w rywalizacji z niemiecką hierarchią!
    A czy ta hierarchia zawoli być polska czy rzymska/watykańska? Nie ma pośpiechu – są lata 45-48/49…
    Kończę, więc upraszczam:

    1. Decyzja o przyjęciu oferty współpracy episkopat polski-Kreml zapadła jeszcze w czasie wojny w Rosji, bo Kreml musiał wiedzieć, ile i dla kogo wyzwolić? Hlond z Wyszyńskim zaakceptowali pchnięcie Polski za zachód i misję spolszczania ZO.
    2. Decyzja ta była rozsądna i przyszłościowa dla Polski, bo likwidowała na zawsze śmiertelny spór z CCCP; spór z Niemcami pokonanymi był drugorzędny i można było czekać, aż pogodzą się ze zwycięstwem ACz oraz… episkopatu polskiego: Polak papieżem.
    3. Problemem był Watykan/papa, zajęty głównie jednak obroną/wysyłką Niemców czy faszystów katolickich (np. Chorwaci) poza Europę, więc biskupi polscy naprawdę mogli mieć dysonans poznawczy. Łagodził go jednak Kreml (nie żydzi sowieccy), namawiając do wierności Watykanowi, może tylko krytycznej czy modernistycznej…?
    4. Współpracowali więc biskupi polscy z Kremlem świadomie i wdzięczni za ZO (zamiast śmierć lub kopalnie Workuty), lecz i za ważnośc dla Watykanu pod grozą Kremla, a w tym – pod grozką Polskiego Kościoła Patriotycznego/Narodowego. Co oczywiście cieszyło Kreml, mogący regulować sytuację w PRL i poprzez nią…
    5. Akcja z kapłanami-patriotami była więc raczej maskirowką (tego, co powyżej), bo gdyby była serio, żyliby dziś tylko księża-patrioci… (A może tak właśne jest?) W końcu który ksiądz polski chce odprawiać mszę po łacinie, w języku niezrozumiałym dla Polaków – jak zawsze języki okupantów.
    6. W tym sensie Kreml malo że wygrał walkę o Kościół Polski (Rydzyk), to jeszcze wygrał walkę o Kościół Watykański (od JP II do Fr I)

    No ale text x.prof. kończy się na r.89. Czyli na zwycięstwie Kościoła Polskiego w Polsce i Watykanie.
    I w jeszcze jednym nie zgodzę się z Autorem i jego Autorytetem:

    Człowiek odłączony od Boga? Nie w ludzkiej mocy to odłączenie jest. (Gdyby papa Jan XXIII – wątpliwy numer – przeczytał chociaż pierwszych 30 stron „Mastiora i Margarity”…)

  24. JerzyS said

    ” Czytanie z Listu świętego Pawła Apostoła do Efezjan

    Bracia:
    Zachęcam was ja, więzień w Panu, abyście postępowali w sposób godny powołania, jakim zostaliście wezwani,
    z całą pokorą i cichością, z cierpliwością znosząc siebie nawzajem w miłości.
    Usiłujcie zachować jedność Ducha dzięki więzi, jaką jest pokój.

    Jedno jest Ciało i jeden Duch, bo też zostaliście wezwani w jednej nadziei, jaką daje wasze powołanie.

    Jeden jest Pan, jedna wiara, jeden chrzest. Jeden jest Bóg i Ojciec wszystkich,
    który jest i działa ponad wszystkimi, przez wszystkich i we wszystkich.

    Oto Słowo Boże.”
    ================================================

    Mieliśmy jeden chrzest – Cyryl i Metody. (

    W 966 dokonano bluźnierstwa i ochrzczono nas Słowian powtórnie.

    Kto za to ma przeprosić ?
    Watykan, czy Niemcy?

    ====================================================

    Święci Cyryl i Metody – Apostołowie Słowian

    Marek Wójtowicz SJ 14.02.2015 09:00
    Święci Cyryl (826-869) i Metody (815-885)

    Oni mówią – zbawienie jest powszechne Oni mówią – zbawienie jest powszechne
    Św. Marcin z Tours – troska i radość daru Św. Marcin z Tours – troska i radość daru
    Czesi i Słowacy wspominają Cyryla i Metodego Czesi i Słowacy wspominają Cyryla i Metodego
    Ewangeliczny tryumf Ewangeliczny tryumf
    Świętym Cyrylowi i Metodemu słowiańska część Europy zawdzięcza przyjęcie chrześcijańskiej wiary oraz jej zakorzenienie się w kulturze. Ci dwaj święci bracia tworzyli zręby języków słowiańskich. Św. Cyryl przetłumaczył Ewangelie i Psalmy na język starocerkiewno-słowiański. Od św. Cyryla bierze swą nazwę alfabet zwany cyrylicą. Jan Paweł II nadał im tytuł patronów Europy. Ich pamięci poświęcił też list Apostolski.

    Cyryl, który na chrzcie św. otrzymał imię Konstantyn, urodził się w Tesalonikach w 826 r.
    (Saloniki były zamieszkane przez Słowian – przypis JerzyS)
    Po odbyciu studiów filozoficznych w Konstantynopolu prowadził wykłady z filozofii i był bibliotekarzem. W 855 r. postanowił wejść na drogę życia zakonnego dołączając do swego brata Metodego w klasztorze w Bitynii. Metody, który na chrzcie świętym otrzymał imię Michał, urodził się ok. 815 r. Posiadał wykształcenie prawnicze, po ukończeniu nauki powierzono mu na dworze cesarskim wysoki urząd, z którego jednak zrezygnował wstępując do klasztoru w Bitynii.

    Cesarz powierzał im trudne misje dyplomatyczne, np. na Krym, które wymagały znajomości wielu języków, m. in. hebrajskiego i arabskiego. W młodości poznali też język Słowian. Dlatego cesarz wysłał ich do dzieła ewangelizacji Bułgarów.
    Cyryl tłumaczył Pismo Święte na język starocerkiewno-słowiański.

    Kolejne zaproszenie do świętych misjonarzy przyszło od księcia Rościsława z Moraw. Właśnie tam po raz pierwszy do sprawowania liturgii Cyryl i Metody wprowadzili język Słowian pisany alfabetem greckim tzw. głagolicą. Później przerodził się on w cyrylicę.

    Otwartość na kulturę ludów słowiańskich tych wykształconych Greków, spotkała się z niezrozumieniem ze strony kleru frankońskiego i niemieckiego, którzy sprzeciwiali się temu dziełu inkulturacji.
    Z tego powodu Cyryl i Metody byli prześladowani. Uważano bowiem wtedy, że językami liturgicznymi są jedynie hebrajski, grecki i łaciński. Bracia odwołali się do Rzymu i po interwencji papieża, uzyskali od niego pełną aprobatę dla ich trudu w głoszeniu Jezusa Chrystusa Słowianom.

    Święci Cyryl i Metody ewangelizowali także Panonię (Węgry), skąd udali się do Wenecji, a następnie do Rzymu, gdzie nowo wybrany papież Hadrian II udzielił błogosławieństwa dla ich metod pracy w Winnicy Pańskiej pośród Słowian. Papież pozwolił też wyświęcić na kapłanów dużą grupę uczniów Cyryla i Metodego. Cyryl pod koniec swego krótkiego życia wstąpił do klasztoru, gdzie 14 lutego 869 roku zmarł na rękach swego brata Metodego. Jego ciało spoczywa w bazylice św. Klemensa w Rzymie.

    Po śmierci Cyryla, papież Hadrian II mianował Metodego arcybiskupem Moraw i Panonii (Węgry).

    Znowu zetknął się z wrogością, tym razem ze strony arcybiskupa Salzburga, który uwięził go na dwa lata.

    Św. Metody po uwolnieniu udał się ponownie do Rzymu, gdzie z wielką życzliwością przyjął go papież Jan VIII.
    Arcybiskup Metody, wyczerpany trudami znoszonymi dla Ewangelii, umarł w Welehradzie 6 kwietnia 885 r.

    Prośmy świętych Patronów Europy Cyryla i Metodego, byśmy – naśladując ich gorliwość misyjną – potrafili dawać świadectwo naszej wiary w Chrystusa wszędzie tam, gdzie żyjemy, pracujemy i wypoczywamy. Czas nowej ewangelizacji Europy nadal trwa. Oby Duch Święty porywał nasze serca do wytrwałej służby w Kościele aż na krańcach świata.
    =====================================================

    Czy w Polsce przed katolicyzmem rozwijało się „chrześcijaństwo słowiańskie?”
    Posted: 08/08/2014 in historia
    4
    Wiele osób sądzi że w swojej historii najsilniejszy nurt chrześcijaństwa w Polsce od zawsze podlegał Rzymowi i jego biskupowi.

    Tymczasem wiele dowodów wskazuje na to że przez ok. 150 lat na obecnych ziemiach Polski kwitła oddzielna administracja kościelna w Wiślicy i w Krakowie, której arcybiskupi kontrolowali rozległe terytoria pozostałe po misjach Cyryla i Metodego, tworząc na ziemiach Polski rodzaj konkurencyjnej do rzymskiej, rozległej i bardzo niezależnej jurysdykcji kościelnej. W moje ręce wpadła ciekawa książka, dość logicznie wywodząca okoliczności początków chrześcijaństwa (wówczas jeszcze zwanego jako obrządek cyrylo-metodiański) w Polsce. Gwoli wstępu zacytuję fragment artykułu odnoszącego się do tych samych wydarzeń:

    “Historiografia polska, szczególnie ta pozostająca w zgodzie z taką wizją dziejów Polski,
    jaką promuje Kościół, chętnie przedstawia początki naszych dziejów tak, jakby przed Mieszkiem, a szczególnie przed aktem, jakiego dokonał, tj.
    przyjęciem chrztu, na ziemiach tych była po prostu pustynia. [4]

    Otóż- jak na dziesiątkach stron dowodzi autor na podstawie źródeł z epoki i analizujących ją bardziej nam współczesnych historyków,
    w Polsce wraz z chrztem księcia Mieszka I

    wprowadzony został obrządek łaciński i podległość organizacji kościelnej Rzymowi,

    podczas gdy równolegle funkcjonował o co najmniej 90 lat starszy obrządek słowiański (cyrylo-metodiański), raczej wprowadzony “mieczem” na tereny obecnej Polski około 874-875 roku.
    Stało się to najpóźniej wraz z najazdem Świętopełka I na Państwo Wiślan i przyłączeniem państwa Wiślan do Rzeszy Wielkomorawskiej.

    Nad górną Wisłą powstało nowe słowiańskie państwo. Wymienia ich w książce „Opis Niemiec”, kraj ich nazywa „Visleland” – Kraj Wiślan. [1] .

    “Jeszcze jeden dokument potwierdza fakt istnienia państwa Wiślan, jest nim „Chorografia”, czyli tak zwane anglosaskie uzupełnienie opisu świata sporządzone na podstawie relacji wikingów Othera i Wulfstana za czasów króla Alfreda Wielkiego (871-899). Tam też znajdujemy informację „na wschód od Moraw jest kraj Wisła (Wisle land)”. [1]

    W „Żywocie św. Metodego”, napisanym przez jednego z uczniów tuż po roku 885, znalazł się następujący ustęp:„Pogansk knjaz, silen vel’ma, sedja v Yisle, rugasesja krstjanom i pakosti dejase. Poslav ze k nemu ręce: dobro ti sje krstiti, synu, voleju svojeju na swojej zemli, da ne plenem nudmi krscen budesi na cuzej zemli i pomjanesi mja, jeże i byst”.

    W polskim tłumaczeniu wzmianka brzmi:

    „Potężny książę panujący we Wisłach, urągał” chrześcijanom i wyrządzał im krzywdy. Posławszy więc do niego wieść (Metody) rzecze: Dobrze byłoby, synu, abyś się dobrowolnie ochrzcił na swej ziemi, bo nie będziesz wzięty do niewoli i pod przymusem ochrzczony na cudzej ziemi. I wspomnisz mnie, co się też stało”.

    Autor przeczesuje wczesne źródła w poszukiwaniu objawów kultu typowego dla tej wersji obrządku. I znajduje je.
    Na dowód kultu św. Gorazda, jednego z uczniów Cyryla i Metodego, natrafia na kalendarzu pochodzących z Wiślicy z II połowy XIV wieku. Święty ten nigdy nie był na liście świętych kościoła obrządku łacińskiego.

    F.Dvornik, wybitny slawista czeskiego pochodzenia i zarazem ksiądz katolicki, w książce „Byzantine Missions Among the Slavs”, wydanej w New Jersey w 1970 r. wprost pisze, że nie ulega wątpliwości, iż podczas najazdu Madziarów na Wielkie Morawy w 907 r. arcybiskup cyrylo-metodiański schronił się w Małopolsce i z niej kierował rozległą metropolią, która obejmowała prawie wszystkie ziemie słowiańskie.” [1] Dvornik utrzymuje iż wszystko wskazuje na to iż po 907 roku to w Małopolsce mieściło się główne centrum tego obrządku.

    Aż do 955 roku zachodnia Małopolska była odcięta od kontaktu ze światem zachodnim z uwagi wojen na południu (najazdów madziarskich). Arcybiskup Gorazd i jego następcy musieli działać samodzielnie. Analizując opisy obrzędów, pisze że prawdopodobnie już pierwsi Piastowie byli wyznawcami cyrylo-metodyzmu i jej obrządku chrześcijaństwa.

    “Kolejnych dowodem na obecność cyrylo-metodianizmu w Polsce był ślub Mieszka I z Dobrawą.
    Ślub chrześcijanki z poganinem w X w. były wielką hańbą dla chrześcijaństwa.

    Mieszko musiał być więc ochrzczony najpierw w obrządku słowiańskim, a następnie przejść na rzymski.” [2]

    Znajduje też sporo nieścisłości w annałach i pyta:
    “Jak to mogło się stać, że kiedy w 968 r. powstało w Poznaniu pierwsze biskupstwo polskie,o dwa lata wcześniej rezydował w Krakowie arcybiskup, mający jurysdykcją kościelną nad kilkoma biskupstwami w Polsce?” [1] Inny autor zauważa: “Znowu powołując się na chrześcijańskiego historyka, biskupa Thietmara, pierwszym biskupem Krakowa był Niemiec, Poppon”. Z kolei w “Katalogu biskupów krakowskich”, powstałym na początku XI w., zawarta jest informacja, że przed biskupem Popponem byli biskupi “Prohorus et Proculphus” – byli to biskupi najprawdopodobniej obrządku słowiańskiego. ” [3]

    “Dwa katalogi biskupów krakowskich (Nr.4 i Nr.5) podają, że od Prohora do Lamberta żuli wszyscy hierarchowie byli arcybiskupami, natomiast trzy mniejsze katalogi, że tylko biskupami.
    4. Rocznik Kapituły Krakowskiej podaje pod rokiem 1027: „Ypolytus archiepiscopus obiit, Bossuta successit”, a pod rokiem 1028: „Stefanus archiepiscopus obiit”.”[1]

    Autor bada doniesienia o postępach ówczesnej chrystianizacji.
    Biskup Theotmar już w roku 900 pisał do papieża, że cały wschód jest nawrócony i misjonarze nie mają co robić,
    mając na myśli także południowe tereny obecnej Polski.
    Autor przypomina słowiańską wersję chrześcijaństwa w opactwie w Tyńcu, przypominając zapisy kronikarzy którzy wyjaśniają okoliczności założenia opactwa “podając pod rokiem 991, że z Wągier (Słowacji) przybyła liczna grupa zakonników, którzy przynieśli z sobą „prawdziwą wiarą”.[1]

    “‘W „Chronografie” niejakiego Samuela, diaka z Dubkowa, rękopisie z XV wieku, lecz opartym na wcześniejszym tekście1, po przytoczeniu faktu, że Cyryl, filozof,
    „wynalazłszy pismo słowiańskie zapisał je u Morawian, u Lachów i innych narodów, a potem na Rusi”
    wzmianka podaje, ze św. Wojciech

    „zniszczył prawdziwą wiarą i słowiańskie pismo odrzucił i zaprowadził pismo łacińskie,
    obrazy prawdziwej wiary popalił, biskupów i księży jednych pozabijał, drugich rozegnał i poszedł do Prus
    i tam został ubity, Wojciech, biskup łaciński”. ” (…)

    Wzmianka podaje, że św. Wojciech „obrazy prawdziwej wiary” popalił. [1]
    Inny autor z kolei bada tezy o walce Wojciecha z innymi obrządkami chrześcijaństwa:

    “Henryk Paszkiewicz twierdzi, że tak właśnie było i wbrew opinii wielu badaczy uznaje pogląd o współistnieniu w Polsce dwóch obrządków
    . Z kolei prof. Łowmiański uznał przekaz Samuela z Dubkowa za wiarygodny, a tam napisano, że w czasach Chrobrego nie kto inny, ale św. Wojciech energicznie słowiański obrządek zwalczał! Wzmianka z pism ruskich (nie przez wszystkich badaczy uznana za wiarygodną) o złupieniu przez Wojciecha świątyni obrządku słowiańskiego mogłoby tę hipotezę potwierdzić.” [4]

    Wkrótce potem nastają czasy reakcji, przez autora odczytane jako walki wyznawców różnych wersji chrześcijaństwa.
    Przyzywa przykłady zwalczanych sekt w ówczesnej Europie (bogomilcy, albigensi)
    i każe traktować wydarzenia jako formę walki papiestwa o wpływy w różnowierczej jeszcze wówczas Polsce.

    Kronikarz Gall pisze o tych wydarzeniach z perspektywy katolickiej:

    „albowiem poddani podnieśli bunt przeciw panowaniu możnych i sami siebie uczynili panującymi. Ponadto także od wiary katolickiej odchyliwszy się (de fide catholica deviantes), czego bez płaczu nie można powiedzieć, przeciw biskupom i kapłanom Boże siedziby zagarnęli, a jednych z nich, którzy byli godni, zgładzili mieczem, a innych z nich ukamienowali”.

    Długosz opisując podobne wypadki przedstawia, że spowodowali je „in fide vacillans in religione oberans”, a więc heretycy. [1]

    Autor na wielu stronach analizuje dokumenty wojen domowych z lat 1030-1038 i dostrzega, że w żadnym dokumencie nie ma wyrażenia “idolatra” czy “paganorum”. Historycy zaliczyli bitwą Kazimierza Odnowiciela z Masławem do „reakcji pogańskiej”. Tymczasem Gall opisując wydarzenie nadmienia, że po zwycięstwie nad wojskami Masława Kazimierz Odnowiciel przemawiając do swoich rycerzy, powiedział: „Pokonawszy tylu fałszywych chrześcijan (superatis tot falsis christicolicos), już bezpiecznie walczyć będziecie z poganami”. Wg niego, z tych słów wynika, że: “ani Masław, ani jego rycerze nie byli poganami, jak Prusowie, którzy nadciągnęli z pomocą, lecz widząc klęskę wielkorządcy Mazowsza, pospiesznie wycofali się do swego kraju.”[1]

    Autor wyszukuje ciekawe opisy reakcji pogańskiej, ukazując ją w świetle mniej znanych jej opisów z tamtych czasów. Ukazywały one “a fide katholica deviuantes”, którzy kościoły przejmowali a nie burzyli, mimo że kult pogański nie odbywał się w świątyniach. Autor pyta, dlaczego przy rzekomym wprowadzaniu chrześcijaństwa (jak przedstawia to historiografia wierna tradycji katolickiej) nie natrafiono na żaden opór, tymczasem wybuchł on po 60 latach?

    “W kronikach średniowiecznych obrządek ten otrzymał wiele ujemnych nazw. Była to „cum paganismo polluta religio” – religia skażona bałwochwalstwem”; „falsi christiani” – fałszywi chrześcijanie; „a fide catholica deviantes” – odchyleni od wiary katolickiej; „prophanatio fidei christianae” -profanacja wiary chrześcijańskiej; „intolerabilia simul barbaros sclavorum pertaesa ritus”
    – nie do tolerowania i prawie barbarzyński obrządek słowiański itp.”[1]

    Autor znajduje opisy słowiańskiej biblioteki chrześcijańskiej w opactwie w Tyńcu, wówczas ośrodku tej formy obrządku. Aron, mnich kluniacki został powołany nowym arcybiskupem Krakowa w 1046 roku, i uznawany jest za tego który położył kres działalności słowiańskiego opactwa chrześcijańskiego.

    Odkrycia archeologiczne w Wiślicy pozwalają datować chrześcijaństwo w Polsce na okres po 879 roku. Włodzimierz Antoniewicz, profesor uniwersytetu Warszawskiego prowadząc prace poszukiwawcze w Wiślicy w roku 1954 natknął się na szczątki kościółka przedromańskiego. Co więcej, znaleziono w nim misę chrzcielną znacznie starszą i stanowiącą wsparcie dla ściany budynku, a więc sugerowałoby to iż z braku dorosłych pogan w okolicy nie była już używana. Starsze budowle sakralne – ruiny katedry z X wieku- odkryto jeszcze w Przemyślu.”Warto podkreślić także, że podobne zespoły monastyczne jak na tutejszym Wzgórzu Zamkowym ( rotunda wraz z prostokątnym budynkiem ) odkryto także w innych miastach Polski takich jak: Kraków, Giecz, Wiślica, Ostrów Lednicki , Płock” – podaje witryna donosząca o przemyskim zabytku i jego historii.” W Smogorzewie na Śląsku przed I wojną światową odkryto grób biskupa. Zmarły dostojnik niełacińskiego kościoła z X wieku miał dzierżyć ikonę w dłoniach.

    Za koniec niezależności tego ośrodka jurysdykcji chrześcijańskiej, konkurencyjnego wobec Rzymu i ówczesnego Konstantynopola, autor uważa zabójstwo krakowskiego biskupa Stanisława, wg niego działającego jako biskup obrządku innego niż łaciński, konkurencyjnego wobec ówczesnych struktur kościelnych w Polsce.

    “Kiedy Bolesław Śmiały rozkazał rycerzom w kościele na Skałce – jak podaje Długosz – aby się zucili na biskupa Stanisława, a oni się wzdrygali, wtedy krzyknął z pogardą: „Co, popa się boicie?”.

    Nazwa „pop” odnosiła się do księży słowiańskich, podczas gdy duchowni łacińscy byli „księżami”.”

    Autor dziwi się kultowi oddawanemu królowi- biskupobójcy:

    “Jego dzień, rzecz charakterystyczna, obchodzono 11 kwietnia, a więc w ten sam dzień, kiedy Stanisław został stracony. Czyżby śmierć biskupa miała tak duże znaczenie dla łacinników, że króla desygnowała do wyniesienia na ołtarze? (…) Biskup Stanisław zginął 1079 roku, czyli w dwadzieścia lat po rozdziale Kościoła na wschodni i zachodni. Czy był on jeszcze biskupem słowiańskim, czy już prawosławnym?

    Tymczasem Bolesław Śmiały nie tylko nie pokutował, ale zaraz po śmierci znalazł się na liście „Venerabilis”
    i był czczony w zakonach cystersów i benedyktynów do XVII wieku”.[1]

    Opr. Adam Fularz; ilustracja: wczesna mapa Polski wg autora Jollain.

  25. Boydar said

    Że niby pop nie mógł być zdrajcą ? A niby skąd ten wniosek ? Ilu krystalicznych judaistów przybrało sutanny a nawet tiary. Czemu więc nie riasę ?
    Stanisław nie był prawosławny, był legalnym biskupem zapewne jeszcze rytu słowiańskiego, ale czy pozostał wierny ? I komu ?

    włóczęga całego świata przykryty szatą mnicha lub popa, uwodził całe duchowieństwo ruskie; przynosząc zmyślone z Carogrodu lub Jeruzalem wiadomości, osiadał bezkarnie stolice biskupie …” – „Dzieje Litwy i Rusi aż do Unii z Polską w Lublinie 1569 zawartej” Poznań 1844. Autor wiedział o czym pisze, był prusakiem i masonem, znał dwanaście języków i wykładał na uniwersytetach. Nazywał się Joachim Lelewel.

    Divide et impera, stare jak świat, wystarczyło włożyć w usta Bolesława i już prawosławie z katolicyzmem ma szanse pójść na noże. Ni xuia. Prawosławni święci nie są, i dopóki się nie przystosują to nie będą. Ale to co p. Fularz inseminuje to tania prowokacja.

  26. Rafal Cz. said

    Urodzilem sie w Roku panskim 1946.
    Nie pamietam zeby burzono koscioly, nie pamietam zeby kaplanow zabijano.
    Pamietam ze koscioly I parafie byly obecne I to w latach stalnowskich.
    Jesli wam sie wydaje inaczej to „”kurwa” nie bylo was tam I w tym czasie.
    Sam chodzilem do kosciola w Roku 1953, podczas kiedy moj ojciec byl dyrektorem naczelnym duzrego zakladu.
    ale pamietam ze po nastaniu „”wolnosci” wybuchly ze zdwojona sila podzialy,nienawisc I starch przed wojna.
    A ja pierdole taka „wolnosc””.

  27. JerzyS said

    JP2 przygotował nas do „wolności i demokracji”, ale zapomniał o przygotowaaniu Polaków
    do samodzielnego rządzenie i prywatyzacji.

    Był jeden katolicki kapłan który w podziemiach kościoła w Warszawie próbował to robić!

    ” Dr Brzeski był działaczem niepodległościowym – współorganizował z bł. ks. Jerzym Popiełuszko tajne szkolenia.”

    Jedni ks. Popiełuszkę zamordowali, a drudzy go po śmierci sprzedali!

    Gdy prokurator Witkowski dochodził prawdy dwukrotnie został odsunięty od śledztwa!

    „Ale cios przyszedł z nieoczekiwanej strony: w październiku 2004 prof. Kulesza odebrał śledztwo.”

    Jeden raz prok.Witkowski został odsunięty zaraz po tym jak wspomniał o odkryciu
    niemieckiego sladu!

    „Od trzydziestu lat w sprawę zbrodni popełnionej na księdzu Jerzym Popiełuszko wpisywane są kłamstwa i fałsz.
    Prokurator Andrzej Witkowski, który dwukrotnie prowadził śledztwo w tej sprawie i dwukrotnie w kluczowym momencie był od niego odsuwany zdobył dowody, że w zbrodnię, której ofiarą padł ksiądz Popiełuszko, uwikłani są bardzo wpływowi ludzie.
    Inni bardzo wpływowi ludzie
    od lat nie chcą dopuścić do jej wyjaśnienia, gdyż obawiają się, że złamią zmowę milczenia, a tym samym spowodują lawinę.
    To dlatego chronieni przez wpływowych protektorów inspiratorzy zbrodni
    ze wszystkich dotychczasowych opresji wychodzą obronną ręką.
    To dlatego też prokuratorowi Andrzejowi Witkowskiemu, który oskarżał w trzystu sprawach o zbrodnię i nigdy nie poniósł sądowej porażki,
    aż dotąd uniemożliwiano ukończenie śledztwa, w kwestii którego złożył publiczną deklarację,
    iż w pół roku wykaże prawdę o tej najgłośniejsze
    j i zarazem najbardziej tajemniczej zbrodni ostatnich kilkudziesięciu lat.”

    KK nabrał wody w usta i milczał!

    PRL sprzedał swoich funkcjonariuszy:

    „Ginęli uczestnicy prowadzonego przez MSW śledztwa, którzy posiadali cenną wiedzę na temat „kuchni” tego śledztwa jak
    płk Stanisław Trafalski i mjr Wiesław Piątek.
    Czyszczono Departament IV gen. Z. Płatek wyczerpany nerwowo,
    podejrzewał nawet Kiszczaka o próbę otrucia go – nie ufał nawet własnej sekretarce.
    Gdy w maju 1985 r. szefem Departamentu IV został ściągnięty z Katowic
    płk. Zygmunt Baranowski niebawem został znaleziony martwy za biurkiem
    po jak to określone zostało w dokumentach rozległym zawale, a jego ciało nigdy nie zostało wydane rodzinie. ”

    Odpowiedzialność procesową zastępczą ponieśli płk Pietruszka , kpt. Piotrowski , Pękala i inni!

    Zleceniodawcy nadał pozostają bezkarni a KK wogołe nie zainteresował sie wyjaśnieniem tych zbrodni!

  28. Rick said

    Re. 18 JerzyS
    Panie Jerzy precz stąd pożyteczny idioto albo agencie wpływu.

    Cytujesz pan Masona!
    Skoro tak wnikliwie Pan go analizujesz to czemu zapomina” Pan o jego związkach z wolnomularstwem, przeklętym na wieki przez święty Kościół.

    A wystarczy sięgnąć do Wikipedii. Każdy mason należy do organizacji, która ukrywa swe prawdziwe cele zarówno przed państwem jak i Narodem.

    Tym celem jest zniszczenie Świętego Kościoła i powszechne wprowadzenie kultu Szatana.

    I zapamiętaj Pan: Święty Kościół nikomu nie jest winien żadnych przeprosin. Bo głową Kościoła jest sam Chrystus od początku do końca bez grzechu. Chrystus ma Pana przepraszać ?

    Każdy katolik który popełnia grzech śmiertelny dołącza się automatycznie od Świętego Kościoła.
    Zatem jeśli Karol Wojtyła przepraszał, to nie za Kościół. Przepraszał nie w imieniu Kościoła, ale tych ludzi upadłych, którzy sprzeniewierzyli się Bogu i poszli za Diabłem.

    Przepraszał w imieniu odłączonych od Kościoła. Nie powinien tego robić, chyba że jako sam odłączony od Kościoła podobnych sobie reprezentował.

    Przepraszając jako papież wprowadził zamieszanie sugerując, że Święty Kościół może być skażony grzechem. Co było jest i będzie zawsze herezją.

    ——
    Dobrze Pan pisze, Panie Rick.
    Admin

  29. taka sobie dygresja said

    Aleś ty cham, Marucha.

    Świni z tobą nie pasałem, żebyś mnie tykał. Bo ja wtedy do szkoły chodziłem.
    Admin

  30. JerzyS said

    Być może wielu zdążyło się przyzwyczaić do antypolskich wypowiedzi hierarchów Kościoła katolickiego w Polsce.

    Jedni z nich to tajni współpracownicy Służb Bezpieczeństwa – bękarty komunizmu (np. abp Henryk Muszyńki TW „Henryk”),
    inni wykluczają z Kościoła polskich narodowców (abp Stanisław Gądecki),
    jeszcze inni domagają się unii katolicko-protestanckiej (Prymas Polski abp Wojciech Polak),
    inni napuszczają na Polskę islamskich imigrantów (np. abp Kazimierz Nycz),
    a jeszcze inni chronią pod swoimi skrzydłami kurialnych homoseksualistów (np. abp Józef Kupny)
    . Krótko mówiąc, nie wygląda to najlepiej, ale na nasze szczęście, Kościół nie opiera się na duchownych,
    ale na Chrystusie i Bożym Słowie.
    Tym razem polscy biskupi z Zespołu ds. Kontaktów z Konferencją Episkopatu Niemiec
    zabrali głos w ostrej dyskusji na temat ewentualnych reparacji wojennych od Niemiec.
    Po raz kolejny objawili swoje antypolskie oblicze!

    Pojednanie to słowo, które od ponad ćwierćwiecza określa relacje polsko-niemieckie.
    To wielka wartość, którą udało się osiągnąć i którą podtrzymujemy dzięki wysiłkowi nie tylko polityków, ale licznych ludzi dobrej woli po obu stronach granicy. Mamy jednak świadomość, że łatwo można ją utracić przez nieprzemyślane decyzje, a nawet przez zbyt pochopnie wypowiadane słowa – rozpoczynają swój apel hierarchowie Kościoła katolickiego w Polsce.

    Kilkakrotnie wracając do sprawy „pojednania”,
    które ponoć powinno być „wzorem dla wielu innych państw na świecie”,
    biskupi podparli się pamiętnym listem do Niemców, w którym polscy hierarchowie
    „wybaczali i prosili o wybaczenie”.

    Przebaczenie nie jest decyzją koniunkturalną, zależną od uwarunkowań, lecz nieodwracalnym aktem miłosierdzia, które nie zaprzecza sprawiedliwości, lecz ją dopełnia – napisali biskupi w apelu.

    I tutaj oczywiście z biskupami można się zgodzić, ponieważ jak pisali św. Anzelm z Cantenbury czy św. Tomasz z Akwinu, miłosierdzie pozbawione sprawiedliwości to istny chaos.
    Zatem jeśli sprawiedliwość jest uczciwym, prawym postępowaniem, to tego właśnie winniśmy się domagać ze strony niemieckiej.
    To właśnie nasze wybaczenie, a zarazem zwykła sprawiedliwość winna Niemców zainspirować do tego, by bez naszego dopominania się, oddali należne kilkaset miliardów dolarów.
    Taką zasadę przyjmuje się w konfesjonale:
    Ukradłeś, zniszczyłeś?
    Musisz oddać lub naprawić i już!
    Czyżby biskupi o tym zapomnieli?
    A może mają w nosie zasady, którymi nakazuje kierować się Ewangelia?
    Oczywiście, pieniądze życia nikomu nie przywrócą, ale jak podkreślają katoliccy moraliści,
    w ten sposób grzesznik choćby w małym stopniu zrozumie zło, którego się dopuścił.
    O tym już biskupi nie napisali.
    Być może to o czym piszę, jest zbyt dalekie od politycznej poprawności,
    która już dawno zmogła kler Kościoła katolickiego w Polsce.

    W dalszej części apelu biskupi rozmydlają sprawę i apelują do polskiej władzy, by ta nie zaprzepaściła budowanego od lat „pojednania”.

    W tym kontekście wyrażamy nadzieję, że osoby odpowiedzialne za nasz kraj i relacje międzynarodowe, mając na uwadze dokonane już procesy pojednania, będą budowały na tym kapitale i w oparciu o jego wielopłaszczyznową wartość.
    Jesteśmy przekonani, że nadal mogą one być tworzone w dwustronnym dialogu pełnym troski o pokojową przyszłość naszych społeczeństw – czytamy w apelu.

    W istocie o żadnym pojednaniu na dzień dzisiejszy nie może być mowy, a polscy biskupi najwyraźniej w świecie okłamują swoich wiernych. Jeżeli Niemcy nie poczuwają się do odpowiedzialności, by zapłacić za popełnione krzywdy, swoich czynów po prostu nie żałują i mają nas głęboko w nosie.
    Oczywiście, o przebaczeniu ze strony polski może być mowa, jednak pojednanie ma miejsce dopiero wtedy, gdy krzywdzący, w duchu sprawiedliwości wyrazi realny akt skruchy oraz w miarę możliwości swoje winy odkupi.

    Warto zwrócić uwagę kim są biskupi, którzy podpisali się pod antypolskim apelem.
    Na samym szczycie widnieje podpis abp. Henryka Muszyńskiego.
    Jak relacjonują mi kapłani z metropolii gnieźnieńskiej, którzy niegdyś mu podlegali, Muszyński
    to człowiek będący na co dzień, pozbawionym kultury bucem.
    Prawdopodobnie takiego zachowania nauczył się od swoich komunistycznych przełożonych,
    z którymi współpracował w latach 1984-1989 jako TW ‚Henryk”?

    Pod eminencją Muszyńskim podpisał się również abp Wiktor Skworc, ordynariusz – jak informuje mnie pracująca w przeszłości w kurii zakonnica – za którego okresu panowania w diecezji tarnowskiej kwitło lobby homoseksualne.
    Ponadto za czasów jego pracy (to właściwe słowo) w Tarnowie , w krótkim czasie popełniło samobójstwo ośmiu kapłanów.
    Po dzień dzisiejszy sprawy nie zostały wyjaśnione, a ten szybciutko czmychnął na ciepłą posadkę do Katowic.
    Podobnie jak Muszyński on również współpracował z komunistycznym reżimem pod pseudonimem „Wiktor” oraz „Dąbrowski”.

    Pod apelem podpisał się również abp Kazimierz Nycz, człowiek mocno związany ze środowiskiem Platformy Obywatelskiej, chętnie uczestniczący w sowicie zakrapianych bankietach, członek masońskich i paramasońskich organizacji, a zarazem zwolennik islamizacji Polski.

    Kiedy już wiemy kto podpisał się pod apelem, nie możemy się dziwić, że tyle w nim manipulacji i antypolonizmu.
    Dla polskich biskupów, zwłaszcza dla tych, których wymieniłem, Polska nie ma żadnej wartości.

    Adresują do nich cztery słowa: „Ręce precz od Polski!”

    za: http://wprawo.pl/2017/09/14/zdrajcy-w-sutannach-rece-precz-od-polski-kolejna-zdrada-polskich-biskupow-kim-sa/

  31. JerzyS said

    Apel Zespołu ds. Kontaktów z Konferencją Episkopatu Niemiec
    08-09-2017
    Podziel się na Facebooku
    Tweet (Ćwierkaj) na Twitterze

    Pojednanie to słowo, które od ponad ćwierćwiecza określa relacje polsko-niemieckie. To wielka wartość, którą udało się osiągnąć i którą podtrzymujemy dzięki wysiłkowi nie tylko polityków, ale licznych ludzi dobrej woli po obu stronach granicy. Mamy jednak świadomość, że łatwo można ją utracić przez nieprzemyślane decyzje, a nawet przez zbyt pochopnie wypowiadane słowa. Równocześnie pamiętamy, że patriotycznym obowiązkiem jest „angażowanie się w dzieło społecznego pojednania poprzez przypominanie prawdy o godności każdego człowieka, łagodzenie nadmiernych politycznych emocji, wskazywanie i poszerzanie pól możliwej i niezbędnej dla Polski współpracy ponad podziałami oraz ochronę życia publicznego przed zbędnym upolitycznianiem” („Chrześcijański kształt patriotyzmu”).

    Proces pojednania, który wspólnie pojęliśmy i konsekwentnie realizowaliśmy w minionych latach, jest wzorem dla wielu innych państw na świecie. Trzeba przypomnieć, że został on zainicjowany ponad 50 lat temu listem polskich biskupów do biskupów niemieckich, sygnowanym m.in. przez kard. Stefana Wyszyńskiego i arcybiskupów Karola Wojtyłę i Bolesława Kominka, w którym znalazły się pamiętne słowa „udzielamy wybaczenia i prosimy o nie”. Nie straciły one swej wagi i aktualności. Przebaczenie nie jest decyzją koniunkturalną, zależną od uwarunkowań, lecz nieodwracalnym aktem miłosierdzia, które nie zaprzecza sprawiedliwości, lecz ją dopełnia.

    W minionych dziesięcioleciach również ze strony niemieckiej doświadczyliśmy wielu gestów zmierzających do pojednania obydwu narodów oraz przezwyciężenia skutków tragicznych i pełnych cierpienia wydarzeń, wypełniających historię obu narodów. Trwałe miejsce znajdują w niej wypowiedziane w Krzyżowej, dwa dni po upadku muru berlińskiego, słowa Helmuta Kohla: „Odejdźmy od ołtarza w kierunku dobrej, pokojowej, błogosławionej przez Boga przyszłości dla naszych narodów, dla narodu polskiego i niemieckiego, dla nas wszystkich w Europie”. Takich gestów i słów nie wolno zapominać, ani lekceważyć, bo one ostatecznie utorowały nam drogę do narodów zjednoczonej Europy i są zobowiązujące.

    Wspominając bolesne chwile naszych dziejów i wzajemnych relacji mamy również obowiązek pamiętać i przypominać, że w mrocznych czasach stanu wojennego w Polsce to właśnie niemieckie społeczeństwo znalazło się w czołówce tych, którzy na różne sposoby udzielali bardzo konkretnej, moralnej i materialnej pomocy, gdy nasz kraj znalazł się na progu humanitarnej katastrofy. Jesteśmy świadomi, że to wtedy dochodziło do spotkania nie polityków, lecz społeczeństw, to wówczas na podstawowym poziomie miała miejsce odbudowa wzajemnych relacji i rodziły się trwające do dziś więzi życzliwości i przyjaźni. Kontynuowane są one w kolejnych pokoleniach, czego przykładem mogą być spotkania młodych Niemców i Polaków w czasie ubiegłorocznych Światowych Dni Młodzieży w polskich diecezjach i w Krakowie.

    Zgromadzonego przez lata kapitału dobra we wzajemnych relacjach między społeczeństwami, narodami i państwami nie wolno zmarnować ani roztrwonić. Kapitał pojednania i więzi trzeba chronić, umacniać i pomnażać dla dobra naszych Ojczyzn, które mają misję do spełnienia – jest to misja dawania świadectwa pojednanych wobec niepojednanych w Europie i świecie. Dlatego ogromne znaczenie ma sposób, w jaki traktowane są niezałatwione sprawy w relacjach obu państw. Należy je podejmować na płaszczyźnie roztropnej dyplomacji, by podtrzymać z trudem osiągnięte zaufanie, a nie niweczyć poprzez wzbudzanie negatywnych emocji społecznych w którejkolwiek ze stron.

    W tym kontekście wyrażamy nadzieję, że osoby odpowiedzialne za nasz kraj i relacje międzynarodowe, mając na uwadze dokonane już procesy pojednania, będą budowały na tym kapitale i w oparciu o jego wielopłaszczyznową wartość. Jesteśmy przekonani, że nadal mogą one być tworzone w dwustronnym dialogu pełnym troski o pokojową przyszłość naszych społeczeństw.

    W tym duchu działa Kościół katolicki i inne Kościoły chrześcijańskie, głoszące Ewangelię przebaczenia, pojednania i pokoju. Papież Franciszek w orędziu na 50. Światowy Dzień Pokoju (1 stycznia 2017) zaapelował do zwierzchników politycznych i religijnych, zwierzchników instytucji międzynarodowych, szefów przedsiębiorstw oraz mediów całego świata o podjęcie w działaniach „stylu polityki na rzecz pokoju”. Zwrócił uwagę, że „wymaga to gotowości do «przyjęcia konfliktu, rozwiązania go i przemienienia w ogniwo nowego procesu». Działanie w ten sposób oznacza wybór solidarności jako stylu tworzenia historii i budowania przyjaźni społecznej”. W kontekście historycznym Polski, która szczyci się tym, że moralna cnota solidarności otworzyła nam drogę ku wolności, brzmi to jak szczególne zobowiązanie. Relacje polsko-niemieckie w ostatnich dziesięcioleciach stanowią dowód, że jest to możliwe i przynosi błogosławione skutki wszystkim.

    Jesteśmy pełni nadziei, że na tej płaszczyźnie „styl działania na rzecz pokoju” będzie kontynuowany przez obydwie strony.

    abp Henryk Muszyński
    współprzewodniczący Zespołu w latach 1994-2005

    bp Jan Kopiec
    współprzewodniczący Zespołu

    abp Wiktor Skworc
    współprzewodniczący Zespołu w latach 2005-2016

    kard. Kazimierz Nycz
    członek Zespołu

    bp Tadeusz Lityński
    członek Zespołu

    Warszawa, 08.09.2017, w święto Narodzenia NMP
    http://episkopat.pl/apel-biskupow-z-zespolu-ds-kontaktow-z-konferencja-episkopatu-niemiec/

  32. . said

    „Ja też wtedy do szkoły chodziłem”. Komuniści kształcili ,odbudowywali z ruin ,a antykomuniści się organizowali.https://www.youtube.com/watch?v=oE0kUXbsir4

  33. Boydar said

    Skoro zespół (31) jest do spraw kontaktów z żydoszkopami to nasie pewnikiem szybko pojmą; w latach trzydziestych ubiegłego stulecia, w I Unii Europejskiej wypuszczono na rynek grę planszową – http://dystopijnaprzyszloscwktorejmiastazostalyzniszczoneprzezpotwory.pl/jude-raus-niemiecka-gra-planszowa-z-lat-30/
    Zaznaczyć należy, że prawa autorskie do niej wygasły jakiś czas temu i nic już nie stoi na przeszkodzie. No chyba że Pan Jürgen ma jakieś zastrzeżenia.

  34. Rick said

    Re. 30, 31 Jerzy

    Panie Jerzy, Pan pisze w intencji szerzenia nieprawdy o Świętym Kościele. Te wszystkie osoby o których pan pisze, ci biskupi, księża stanowią V kolumnę Hierarchii kościelnej.

    Nie należą oni do Kościoła, ale są jego wrogami. O tym największym zagrożeniu Kościoła, rozsadzającym Go od wewnątrz pisał św. Pius X w juz 1907 r. w encyklice „Pascendi”.

    Tak więc to stara sprawa, a Pan ekscytuje się „nowosciami” dot. „polskich biskupów”, którzy będąc modernistami sami wykluczają się z Kościoła.

    Każdy normalny katolik nie odejdzie od wiary tylko dlatego, ze jakiś bp Polak domaga sie jakiejś unii protestancko-katolickiej. Niech się domaga.Trojca Św. dalej pozostaje Trójcą Św.

    Pan zaś zdaje się znaleźć tutaj frajerów, którzy słabość człowieka w sutannie odbiorą jako słabość samej świętej religii.

    Ponadto Pan w sposób typowo pogański uświęca Polskę, stawiając Ją ponad samym Bogiem.
    A przecież nasi przodkowie glosili: najpierw Bóg potem Honor i na ostatnim miejscu Ojczyzna.

    Polska to nie Izrael. My nie uczynimy sobie fałszywego bożka z samego siebie.

    Najpierw jesteśmy katolikami, potem Polakami. Najpierw obowiązki wobec Boga potem wobec Narodu.

    ——
    Po raz drugi zaimponował mi Pan swoim wpisem: klarowny, zwięzły (na ile można) i, co ważniejsze, zawiera świętą prawdę.
    Admin

  35. Boydar said

    Moja szkoła 🙂 🙂 🙂

  36. Pinxit said

    Kompletne pierdoly i chwilami nawet polprawdy.
    Kardynal Wyszynski byl wiekszym autorytetem w PRL niz jakikolwiek kardynal czy biskup teraz.
    O ile zdaje sobie sprawe, ze w okresie stalinizmu, gdzies tak do 1954 roku, byla zupelnie widoczna walka z kosciolem, to w czasach po tzw. odwilzy byla wrecz propagowana wolnosc sumienia i wyznania.

    Ale w okresie stalinowskim chodzilem do przedszkola ss. Urszulanek we Wroclawiu, i mialem oficjalnie komunie w kosciele, a wlasciwie oficjalnie, kaplicy sw. Klemensa we Wroclawiu. Mam i swiadectwo i ksiazeczke do I-ej Komunii z 1952 roku! Kosciol znajdowal sie tuz przy szkole przy ul. Kasztanowej na Grabiszynku. Religie mielismy w szkole. Codziennie rano cala szkola szla do kaplicy na 15 minut, zeby sie pomodlic a potem szlismy na apel na boisku szkolnym. Kosciol byl tuz obok Szkoly Podstawowej nr. 16.

    W Bardo Slaskim gdzie przebywalem w sanatorium w tzw. zamku, w roku 1953 chodzilismy w sobote do spowiedzi i czesto chodzilismy do 12 Stacjii w pieknie polozonej okolicy na wzgorzu. Nigdy pozniej nie bylem w Bardo Slaskim ale z dziecinstwa pamietam te stacje.

    [Wyjechalismy do Krakowa do dziadkow. Rodzice sie wystraszyli, ze “Niemcy’ nadejda].

    W czasach studenckich rzeczywiscie Wydzial Socjologii w Krakowie promowal Towarzystwo Ateistow Wolnomyslicieli, ktore miescilo sie przy Rynku Glownym w Krakowie ale byla to organizacja nie obowiazkowa.
    I przysiegam, ze nikt mnie tam nigdy nie namawial ani nie zapraszal do odwiedzin.

    I o ile zdaje sobie sprawe, ze nie interesowaly mnie wtedy – z powodu wieku- administracyjne awantury i walki gdzies tam w Warszawie, to w domu sie duzo mowilo o aresztowaniu ksiezy i biskupow i o kard. Wyszynskim.
    Wszyscy radosnie obchodzilismy uwolnienie i kardynala i chyba jakichs ksiezy – tego nie pamietam – i Gomulki.
    W szkole podstawowej bralem udzial w Jaselkach.
    Czesto spedzalismy Swieta Bozego Narodzenia u rodziny mojej babci w podkrakowskiej wsi bo bylo bardziej nastrojowo, no i zjezdzala sie cala rodzina, az z Jeleniej Gory i Wroclawia.

    I z pewnym cynizmem musze stwierdzic, ze Kosciol w czasach gomulkowsko-gierkowskich mial sie duzo lepiej niz teraz, gdzie frekwencja w kosciolach w tzw, “wolnej” Polsce spadla o 50%!

    Nigdy mnie nie interesowala administracja Watykanu i polityka ani rozne trendy w Kosciele.
    Przyznaje, ze o wielu rzeczach moge nie wiedziec.

    Ale wiem dwie rzeczy napewno!!!
    Nikt mi nigdy nie zabronil chodzic do kosciola i od pierwszej klasy do maturalnej uczeszczalem na lekcje religii.
    Cala moja rodzina, wszyscy krewni, znajomii i koledzy ze szkoly byli ochrzczeni i mieli ochrzczone dzieci wcale nie pokatnie ale oficjalnie. I bylem na wielu uroczystosciach I-ej komunii i swoich dzieci i dzieci znajomych i przyjaciol.
    I w Krakowie co roku odbywaly sie w centrum miasta procesje w Swieto Bozego Ciala.

    Byly okresy, ze religia w szkolach byla zabroniona a potem znowu byla w szkolach. Wtedy gdy nie bylo religii w szkolach chodzililismy na religie do kosciola. W 11 klasie mielismy religie w szkole!

    I drugiej rzeczy, ktorej nigdy-PRZENIGDY nie daruje tej zasranej wyzwolonej Polsce:
    Wislawa Szymborska dostala Nagrode Nobla… za podpisanie listy na kare smierci dla biskupow!.

    Moze wreszccie przestaniemy sie wyglupiac z ta idiotyczna demagogia.
    Nie nalezy ukrywac przesladowania ksiezy z czasow gleboko stalinowskich.
    Ale zrownanie Polski po 56 roku z okresem Menclow i Bisztygowej jest zwyczajnie klamstwem. Jest dranstwem.

    O latach 1980 i 81 moge powiedziec jedno:

    Ten bajzel z tych czasow nigdy nie bedzie rozliczony – bo jest nie na reke ubecji, ktora ten bajzel przygotowala.

    Dzis IPN pokazuje dranski, kretynski film, w ktorym stawia znak rownosci miedzy napascia Niemiec z wkroczeniem Armii Czerwonej. Napasc jest napascia. Ja z tym nie mam problemu.
    I niby prawda, ze oba kraje napadly na Polske.

    Ale IPN nie chce pokazac, ktore miasta Rosjanie zbombardowali i nie pokazal kto zbombardowal Lwow..
    Natomiast pokazali jakiego weterana, ktory calkiem nieswiadomie opowiada o tym jak podszedl do zolnierzy sowieckich, ktorzy weszli do Lwowa i zapytal: „Co wy tu robicie?”
    Odpowiedzieli: „My przyszlismy tu bronic przed Niemcami.”

    Nie znam Polaka, ktory odwazylby sie w czasie napasci na Polske zadac to samo pytanie zolnierzom niemieckim, ktorzy wkroczyli do Polski .

    Bardzo polecam wszyskim ogladnac ten film -produkcje gadzinowki z IPN.

  37. Pinxit said

    Moj wpis zadlugi. Poczekam az moderator sie wlaczy.

  38. JerzyS said

    Ad 34
    Zapomniał Pan o Rodzinie!
    Co do Trójcy , to dopiero w ponad 300 lat po narodzinach Chrystusa
    pod naporem wierzeń pogańskich i na potrzeby nawracania Pogan
    naprawiono jego zaniechania względem ustanowienia Trójcy Świętej!

    „Formułując naukę o Trójcy Świętej, Kościół uległ po prostu wpływowi religii pogańskich, w których okazywano cześć setkom boskich trójc. Albowiem, jak pisał już Arystoteles, „trójca to liczba całości, gdyż obejmuje początek, środek i koniec. W świętym obrządku nabożeństw posługujemy się właśnie tą liczbą, tak jakbyśmy z rąk natury otrzymali jej prawa”. Już Ksenokrates (IV w. p.n.e.) twierdził, że ponad wszechświatem istnieje postać trójjedyna, i wszystkie wielkie religie hellenistyczne posiadały trójce. Głoszono naukę o trójpostaciowości Apisa i trójpostaciowości Serapisa, którą tworzyli Izyda, Serapis (=Ozyrys), Horus. Trójca występowała też w religii dionizyjskiej, gdzie stanowili ją Zagreus, Fanes i Dionizos. W Italii wciąż powracano do idei triady kapitolińskiej: Jowisza, Junony i Minerwy. Istniała teologia Hermesa Trisemgistosa, Hermesa trzykroć wielkiego, trójjedynego Boga świata, o którym twierdzono, że jest „jako jedyny całością i trzykroć jeden”, by wspomnieć choćby o kilku trójcach z ich antycznej obfitości” (Deschner [ 4 ])

    „Początki Trójcy sięgają soboru nicejskiego z 325 r., gdzie ustalono, że Ojciec i Syn są sobie równi.
    Autorem współistotności (homouzji) jest poganin, cesarz Konstantyn (ochrzcił się dopiero na łożu śmierci) ,
    który niepodzielnie dyktował przebieg prac i rozstrzygnięć soboru,
    „wbrew jego woli nie działo się wówczas [na soborze] nic” (Deschner).
    Teoria współistotności Ojca i Syna nie była postulowana przez żadną stronę ówczesnego konfliktu teologicznego wśród biskupów,
    dlatego właśnie, że nie było to hasło żadnego stronnictwa Konstantyn podsunął takie rozwiązanie
    , jako mało klarowne i dające możliwość swobodnej interpretacji (zakazał formułowania wykładni autentycznej, czyli obowiązującej)

    Trójca Św., Włochy, ok. XV w. Następnie na soborze w Konstantynopolu w 381 r.
    katolicyzm wypracował trzeciego Boga — tzw. Ducha św., który miał pochodzić od Ojca .
    W ewangelii Jana Bóg jest duchem jako taki, nie mamy rozróżnienia. Podobnie u Pawła:
    „Pan zaś jest Duchem (…)” (2 Kor 3, 17). Duch Święty znany był wcześniej w Iranie. ”

    ale można i trak:

  39. JerzyS said

    Trójca święta

  40. ? said

    Teraz z kościołem najdzielniej walczą polscy katolicznicy. Nie znają podstaw wiary (przecież papież powiedział że żydzi to nasi starsi bracia), post nie istnieje (to kiedyś była taka tradycja), chodzą do różnych szemranych uzdrawiaczy (bo to nie grzech) a pasztet to dla nich nie jest potrawa mięsna i można go żreć w każdy piątek.

  41. JerzyS said

    Skoro jest jeden Bóg, to logiczne ,
    że powinna być jedna wiara i jeden ryt!
    Udowadnianie wyższości jednego rytu nad innym ,
    to moim zdaniem bluźnierstwo!

    Ale marketing religijny wymaga:

    Wyróżnij się albo zgiń!

    ——
    Panie JerzyS… ja już chyba wolę buddystów albo wręcz ateistów, niż takich filozofów.
    Admin

  42. Boydar said

    Skoro jest jeden prąd, powinna być jedna żarówka. A są dwie …

    ————
    😀 😀
    Ha ha ha!
    Admin

  43. rotagilla said

    Panie Jerzy, początkowo myślałem ze pan dywaguje (38)
    Ale (39) świadczy o tym, że to prowokacja.
    Póki nie za późno, upominam pana o opamiętanie.

  44. JerzyS said

    Panie rotagilla

    „Czy Jezus obiecał zbawienie jako nagrodę za nieużywanie rozumu?”

    Czy zamiast X przykazań ważniejsza jest legenda o Trójcy Świętej?

    Ja wiem ,że stanowisko wobec reparacji wojennych od Niemców
    popiera Hanna Gronkiewicz Waltz,
    ale to wcale nie znaczy , że działa w Duchu Świętym!

    Dbanie o własne interesy to nie walka, ale powinność każdego chrześcijanina.
    To dbanie o powierzone nam przez Boga obowiążki wobec rodziny, bliźnich i Narodu

    Motywacje Etyczne i X Przykazań są tu podstawą,
    a wiara w nieomylność Przewielebnych,
    zamiast Wiary w Boga ,
    to wyróżnik cywilizacji bizantyjskiej, a nie łacińskiej!

    „Rachunek sumienia jest to staranne przypomnienie sobie grzechów popełnionych od ostatniej, dobrze odprawionej spowiedzi

    Żal za grzechy jest to odwrócenie naszej woli od grzechu i zwrócenie jej do Boga.
    Jest to rownież ból duszy i obrzydzenie sobie popełnionego grzechu z postanowieniem niegrzeszenia na przyszłość.

    Mocne postanowienie poprawy
    jest to szczera wolna unikania grzechów, zwłaszcza ciężkich, i okazji do grzechów.

    Spowiedź jest to wyznanie z żalem wszystkich swoich grzechów przed kapłanem w celu otrzymania rozgrzeszenia.

    Zadośćuczynienie Panu Bogu jest to wynagrodzenie Bogu za popełnione grzechy
    przez odprawienie pokuty wyznaczonej przez kapłana na spowiedzi.

    Zadośćuczynienie bliźniemu jest to naprawienie wyrządzonej mu krzywdy i szkody. ”

    Niemcy, biskupi i Hanna Gronkiewicz-Waltz,
    ani myślą o tym ostatnim!

    ===================================================================
    Wiadomości
    Hanna Gronkiewicz-Waltz odmówiła TVP prawa do emisji filmu „Raport o wojennych stratach Warszawy”
    Przez Last updated Wrz 16, 2017

    TVP wystąpiła do prezydent Warszawy o wyrażenie zgody na emisję filmu Mieczysława Vogta „Raport o wojennych stratach Warszawy”. Prawa do tego filmu mają władze Warszawy. Po wielu prośbach ze strony TVP zastępca dyrektora Urzędu Miasta Małgorzata Naimska wysłała mail z informacją: „Decyzja w tej sprawie jest negatywna”.

    Co więcej, Hanna Gronkiewicz-Waltz wstrzymała tłumaczenie na język niemiecki opublikowanego w 2004 roku dokumentu opracowanego na zlecenie ówczesnego prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego przez zespół ekspertów, w którym wyliczono wojenne straty stolicy. Za kadencji Lecha Kaczyńskiego ogłoszono przetarg na tłumaczenie i wydanie raportu w formie albumu. Do wydania jednak nigdy nie doszło.

    – Apelujemy do pani prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz o natychmiastowe wydanie publikacji w języku niemieckim, udostępnienia w formie elektronicznej lub odstąpienia praw autorskich na rzecz innego organu państwa – powiedział radny PiS Jacek Ozdoba podczas piątkowej konferencji przed stołecznym ratuszem. Reakcji brak.

    To jest po prostu niesamowite. Prezydent Warszawy zrównanej przez Niemców z ziemią, prezydent miasta, w którym Niemcy dopuścili się ludobójstwa, nie zgadza się na pokazanie filmu o stratach stolicy i blokuje tłumaczenie dokumentu, w którym te straty opisano. Wytłumaczenie może być tylko jedno: swoimi decyzjami Hanna Gronkiewicz–Waltz spłaca niemiecką „pożyczkę” dla Platformy Obywatelskiej.

    HGW ma dużo szczęścia, że czasy się zmieniły. KIEDYŚ DLA TAKICH BYŁA BRZYTWA!

    Źródło: tvp.info, wgospodarce.pl

  45. Boydar said

    Panie Jerzy, czy jeśli dr Joseph Mengele upierał się, że dwa a dwa daje cztery, czy coś to zmienia ? Tak samo i nic nie zmieniają Pańskie „rzeczowe” argumenty. Bo w innym miejscu Pan bluźni i sra. Na wszystko to, co dla nas święte.

  46. Pinxit said

    45
    Boydar
    Dr. Mengele byl okulista
    Tak jak pare innych opowiesci – historia Mengele jest nieprawdziwa.

  47. Boydar said

    O’k, w takim razie zmieniam o nim zdanie.

  48. JerzyS said

    Panie Boydar ,
    to zależy od Pańskich motywacji
    i cywilizacji do której Pan należy.

    Dla mnie bluźnierstwem jest stawiania praw stanowionych ponad Prawa Boże.
    Zawierzenie Przewielebnym,
    zamiast Bogu!

    Komu odpuścicie grzechy , będą im odpuszczone,
    ale Biskupi nie mają prawa odpuszczać grzechów w moim imieniu,
    gdy zbrodniarz odmawia żalu za grzechy i naprawienia szkody
    i nadal korzysta z owoców swojego przestępstwa!

    ——
    O czym Pan pisze? PO co udowadnia Pan swą niewiedzę?
    Jeżeli grzesznik nie wyraża żalu za grzechy, spowiedź jest NIEWAŻNA. Nie ma żadnego odpuszczenia.
    Admin

  49. ? said

    Weźcie tego Jerzego na wytrzeźwiałkę, bo tego nie idzie czytać.

  50. JerzyS said

    w zupełności się zgadzam!:

    „Jeżeli grzesznik nie wyraża żalu za grzechy, spowiedź jest NIEWAŻNA. Nie ma żadnego odpuszczenia.”!

    Tylko jak tu mówić o przebaczeniu zatwardziałemu grzesznikowi
    Niemcy nie dość,ze nie ponieśli kary, to jeszcze dostali nagrodę pod postacią Planu Marshalla

    „Plan Marshalla – „imperialistyczne knowania”
    Ostatnia aktualizacja: 05.06.2017 06:00
    Państwa, które odniosły olbrzymie straty w wyniku II wojny światowej, otrzymały 13,5 miliarda dolarów.
    Polska, podobnie jak inne państwa podporządkowane ZSRR, ze względu na stanowisko Moskwy nie mogła skorzystać z tych pieniędzy.

    Plan Marshalla – audycja z cyklu „Dźwiękowy przewodnik po historii najnowszej – Polska”. (PR, 13.11.1996)

    5 czerwca 1947 amerykański sekretarz stanu George Marshall przedstawił plan pomocy gospodarczej dla Europy. Była to ustawa, która zawierała podstawowe zasady programu ekonomicznej pomocy dla Europy (European Recovery Program). Jej treść sformułował generał, ówczesny sekretarz stanu USA, George Marshall.

    Plan wszedł w życie tego samego dnia, w którym został uchwalony, po podpisaniu przez prezydenta Stanów Zjednoczonych Harry’ego Trumana. Jego politycznym celem było przeciwstawienie się komunizmowi poprzez odbudowę gospodarki państw europejskich zniszczonych w trakcie II wojny światowej.

    Walka z komunistami

    George Marshall po raz pierwszy przedstawił ten plan 5 czerwca 1947 na Uniwersytecie Harvarda. Był on następstwem, ogłoszonej w marcu 1947 roku przez prezydenta, tzw. doktryny Trumana, która była skierowana przeciwko globalnej ekspansji komunizmu i ZSRR.
    Chodziło o powstrzymywanie tych wpływów we Włoszech i Francji, jak również w Europie Wschodniej, gdzie komuniści albo już zdobyli władzę albo do tego zmierzali.

    Stany Zjednoczone zdawały sobie sprawę, że bez poprawy sytuacji gospodarczej w krajach zrujnowanych działaniami wojennymi trudno będzie walczyć z komunistami. – Jest rzeczą logiczną, że Stany Zjednoczone powinny uczynić wszystko, co leży w ich mocy, by pomóc w przywróceniu światu normalnego zdrowia gospodarczego, bez czego nie może być mowy o równowadze politycznej i zapewnieniu pokoju – mówił 5 czerwca 194 George Marshall. – Nasza polityka jest wymierzona nie przeciwko jakiemukolwiek krajowi czy doktrynie, ale przeciwko głodowi, ubóstwu, rozpaczy i chaosowi.

    Po ogłoszeniu przez Stany Zjednoczone propozycji gospodarczej dla Europy,
    na 12 lipca 1947 zaplanowano zorganizowanie międzynarodowej konferencji przygotowawczej w Paryżu.
    Udział w niej zaproponowano większości państw europejskich, zaproszenia wysłano do Warszawy, Pragi, Belgradu i Moskwy.

    Pierwsza reakcja polskiego rządu i premiera Józefa Cyrankiewicza była pozytywna.
    Jednak w ciągu następnych kilku dni rząd zmienił swoje stanowisko.
    Stało się to pod wpływem nacisków Kremla.
    O tym, kto pojedzie, a kto nie pojedzie, zdecydował Minister Spraw Zagranicznych ZSRR, Wiaczesław Mołotow.

    Odmowa polskiego rządu

    9 lipca 1947 premier Józef Cyrankiewicz odmówił wyjazdu polskiej delegacji do Paryża, motywując to troską rządu zarówno o bieżące, jak i trwałe interesy państwowe.

    – Mołotow zdecydował, że
    delegacje Polski, jak również Czechosłowacji i Jugosławii do Paryża nie pojadą,
    ponieważ plan Marshalla w oczach Kremla był próbą ingerencji w sprawy wewnętrzne państw należących do sfery wpływów radzieckich
    – mówił historyk prof. Wojciech Roszkowski.

    Konsekwencje odmowy

    Rezygnacja z planu Marshalla kosztowała Polskę bardzo dużo. Kraje Europy Zachodniej, które go przyjęły, otrzymały kredytowe dostawy towarów amerykańskich w wysokości pomiędzy 1,5 miliarda (Niemcy) a 3 miliardami ówczesnych dolarów (Wielka Brytania).

    Według prof. Wojciecha Roszkowskiego Polska dostałaby znacznie mniej, ale wciąż byłby to bardzo poważny zastrzyk przyspieszający proces odbudowy gospodarczej kraju. A dokonywana była ona siłami wewnętrznymi, środkami zniszczonej Polski, zrujnowanych przez wojnę obywateli, w wyniku drenażu społeczeństwa, które świadczyło na odbudowę w stopniu znacznie większym, niż to było konieczne, gdyby przyjąć plan Marshalla.

    – Trudno dokładnie w tej chwili odtworzyć tok rozumowania Cyrankiewicza, Minca i innych osób odpowiedzialnych za politykę gospodarczą w Polsce – mówił Wojciech Roszkowski. – Czy oni liczyli koszty odmowy planu Marshalla? Należy sądzić, że w momencie, kiedy przyszła decyzja polityczna z Moskwy, przestali zaprzątać sobie tym głowę.

    Zapaść gospodarcza kraju

    Historycy gospodarczy mogą dziś właściwie tylko stawiać hipotezy, „co by było gdyby” i jakiego rodzaju straty względne Polska poniosła. Społeczeństwo poinformowano o odrzuceniu planu Marshalla przy pomocy komunikatu rządowego, który brzmiał bardzo enigmatycznie.

    Troska o interesy państwa wyglądała bardzo dziwnie, ale cenzura i terror polityczny, który narastał w kraju, właściwie uniemożliwiały artykułowanie publiczne wątpliwości z tym związanych.

    W trakcie realizacji planu Marshalla, rozpoczętej w 1948 roku, rząd Stanów Zjednoczonych przeznaczył na pomoc dla krajów europejskich 17 miliardów dolarów, z czego wykorzystano 13,5 miliarda.

    Najwięcej na amerykańskiej pomocy skorzystały: Wielka Brytania, Francja, Włochy i Niemcy Zachodnie.

    Zaoferowane przez USA wsparcie ekonomiczne odniosło zamierzony skutek. Udało się odbudować zachodnioeuropejską gospodarkę na tyle, że wkroczyła ona na drogę rozwoju. Wyrazem tego było utworzenie 22 września 1947 Europejskiej Organizacji Współpracy (OEEC). Ofensywa komunistycznej ideologii została skutecznie zahamowana.

    mk”

  51. JerzyS said

    Największe Łgarstwo w Historii Ludzkości Czyli „Aryjskość” Niemców
    ************************************************************************************************** 78 lat temu pod wpływem chorej „aryjskiej” ideologi niepoczytalne zwierzęce szwabstwo razem z kacapską swołczą napadło na Polskę, która broniła się zaciekle bo wierzyła w zdradziecki sojusz z Żabami i Brytolami. Wierzyła w umowę sojuszniczą, która gdyby została dotrzymana to wojna z niemieckim zbrodniczym „aryjskim” bydłem trwałaby najwyżej 1 miesiąc ! Skutki zdradzenia Polski przez tych „sojuszników” były i są katastrofalne dla Narodu Polskiego. Zbrodnicze niemieckie bydło ograbiło Polskę na 1000 miliardów dolarów i wymordowało 6,5 mln bezbronnych Polskich Kobiet, Dzieci i Mężczyzn (w tym 3 mln Polaków wiary mojżeszowej), a potem tchórzliwie uciekło przed kacapską swołczą, której d… liże do dziś (tfu!!!) ! Dzisiaj dalej uważają się za „rasowych” :), „pracowitych”:) i „uczciwych” 🙂 i chcą rządzić Unią Europejską i islamizować ją bo tak im nakazał hitler w spódnicy, co perfidnie atakuje Polaków, którzy żądają zwrotu zagrabionych Polsce przez giga-zbrodniczych i giga-złodziejskich niemców 1000 mld dolarów ! /___________________PS____________________/

    Do dziś w szwabskich podręcznikach nagminnie używane jest hitlerowskie wyrażenie „Indogermanie” ! zamiast oddające prawdę „Indoeuropejczycy” ! Jest to ekstrement po największym łgarstwie w historii ludzkości tak zwanej „aryjskości” Niemców – w imię której zbrodnicze niemieckie bydło ograbiło Polskę na 1000 miliardów dolarów i wymordowało 6,5 mln Polskich Kobiet, Dzieci i Mężczyzn (w tym 3 mln Polaków wiary mojżeszowej), a potem tchórzliwie uciekło przed kacapską swołczą, której d… liże do dziś. Niemcy po gigantycznej klęsce jaką ponieśli podczas Pierwszej-WŚ popadli w depresję i kompleksy, więc wymyślili sobie, że są „nadludzką rasą aryjską” :). Problem w tym, że w ten idiotyzm wierzy do dziś bardzo wielu z nich. Gwoździem do trumny tego niemieckiego super-łgarstwa stała się najnowsza Technika Genetyczna, która udowodniła, że prawdziwymi potomkami Ariów są Słowianie :)! Oczywiście nikt dzisiaj w Polsce nie twierdzi, że Polacy to „rasa nadludzi” w odróżnieniu od wielu głupich niemców, którzy ciągle wierzą, że są „rasą panów” i masowo wykupują (już im wolno!) „Maj Kamf” – czyli bzdety Hitlera – niedorozwiniętego umysłowo i fizycznie „rasowego”, niemieckiego debila 🙂 A potem odlatują i bredzą w amoku, że mają rasowe predyspozycje do rządzenia Unią Europejską :)! /___________________PS____________________/

    Światowi genetycy miażdżąco ośmieszyli wszystkie brednie o „aryjskości germanów”. Germanie (haplogrupa R1b1) okazali się skundlonymi mieszańcami ciemnowłosych Celtów oraz tzw. staroeuropejczyków i nawet semitów (haplogrupa „J”) :), ale absolutnie nie potomkami jasnowłosych Ariów (haplogrupa R1a1) :)!

    Okazało się, że nigdy nie istniał „lud germański Ariowie”, który miał wywodzić się z Tybetu 🙂 Tam też jeździły hitlerowskie „naukowe” głupki szukać swoich korzeni 🙂 Genetyka XXI w. udowodniła też, że jasnowłosy lud Ariowie, który podbił Indie, a potem pół Europy i Azji to lud o genetycznej haplogrupie R1a1 – czyli Prasłowianie !

    Przy czym najwięcej „słowiańskiej” haplogrupy R1a1a7 mają dziś Polacy ! Zatem, tylko Słowianie mają prawo do miana potomków Ariów ! Dzisiaj naukowcy śmieją się w głos z niemieckich bredni o „aryjskości” niemców, którzy zawsze byli ciemnowłosi (haplogrupa R1b1) z wyjątkiem tych na wschodzie czyli zgermanizowanych Słowian ! – Patrz typowi „aryjscy” niemcy:

    ciemnowłosy dupek-psychopata Hitler, ciemnowłosy, niedorozwinięty fizycznie i psychicznie Gebels, ciemnowłosy narkoman, tucznik Gering, ciemnowłosa „caryca katarzyna” Makrela 🙂 itd. – patrz linki -> /______ „https://www.youtube.com/watch?v=ogHKoZHqQ0U”, „https://www.youtube.com/watch?v=NCPm_VhPXTU”, „https://www.youtube.com/watch?v=7rITx7gSYVk”, „https://www.youtube.com/watch?v=Qw6QmSIWFAE”

  52. Barbara Chojnacka said

    Panie Gajowy,
    dlaczego dopuszcza Pan do głosu bluźnierców ???

    ——
    Pani Barbaro… czasami coś się prześliznie. Czasami też daję szansę bluźniercy, aby się wytłumaczył.
    Admin

  53. Marucha said

    Re 50:
    Cały Pana wpis, oprócz dwu pierwszych zdań, to zejście z tematu.

  54. JerzyS said

    Barbara Chojnacka said\

    Pani Barbaro , a czy pani w pełni rozumie co to znaczy bluźnierstwo?

    Dla mnie to odejście od rozumu, ale Pani tego nie pojmie,

    Odejście od rozumu, to bluźnierstwo!
    „Lenistwo” -umysłowe,
    to jeden z największych grzechów głównych!
    \
    Dlaczegoś biedny.
    boś głupi!
    Ale dlaczego akurat Pani?

    Pani już tam zostanie m, bo nir wierz

    ————
    Panie Jerzy,
    Co tu kombinować i mieszać… bluźnierstwo jest bluźnierstwem.
    Admin

  55. Yagiel said

    @ 50, Jerzy S

    Kto to powiedział, że komuniści dzielnie walczą z problemami, które sami stwarzają…?
    Plan Marshall’a dokładnie to samo: najpierw żydo-glob finansjera płaciła, by w Europie były I i II wśw. i to możliwie najbardziej krwawe, wyniszczające narody i państwa (także głupich, szkodliwych żydów, którzy przywiązali się do gojskich państw Europy), a potem ta sama finansjera dawała pieniądze na odbudowę. Czego? Europy przedwojennej?
    Oni (ż-gf) już siedzieli w USA i nie jako patrioci USA, lecz jako posiadacze. Zresztą dali niewielką część tego, co zagrabili

    @36, Pinxit

    „Kardynal Wyszynski byl wiekszym autorytetem w PRL niz jakikolwiek kardynal czy biskup teraz.” – Jasne. Co więcej prym. Wyszyński był w PRL większym autorytetem, niż jakikolwiek sekretarz Partii, Bierut czy Gomułka. Dlaczego Bierut i Kreml to tolerowali? Bo wykorzystywali, tworząc powojenne „bycie Polakami” w PRL, katolickimi Polakami – mądrość etapu, jak powiada Michalkiewicz. Prym, Wyszyński był wodzem Polaków w umowie z Partią/Kremlem. Umowa ta była przez niego chciana i podpisana, mimo iż wiedział, że nie będzie cała dotrzymana – lecz była! Umowa Partii z Kościołem. W imię Polski, której chrześcijańskie korzenie głębsze są niż 1000-letnie (Cyryl-Metody słowiański obrządek), o czym mówił, wspominając prym. Hlonda… I co wspierał, pomagając ekipom archeologicznym kopać, badać w miejscach kościelnych – co opisywał Jasienica, też za akceptacją prymasa i partyjniaków – byleby ukazywać, że to nasze, polskie tereny Słowian.
    Zwłaszcza na Ziemiach Odzyskanych konieczny był układ Partia-Kościół, lekcje religii w szkołach, itd.,a Wrocław to już bardzo specjalne miejsce. Na Mazowszu moja mama tuż po wojnie w szkole też miała księdza, robiąc trzy klasy w jeden rok. A ja w poł. l.60. miałęm religię przy kościele, a do komunii przystąpiliśmy niemal wszyscy z klasy i szkoły, o czym wiedział partyjny dyrektor. I nic. (Do tej pory spotykam go w okol. Pl.Wilsona – miły.)

    Lecz o czym chcę: podwójność PRL, że Partia i Kościół, że I sekretarze i prymas, możliwa była dzięki temu, że w CCCP, na Kremlu była inna podwójność: Stalin i Beria, narodowcy i żydzi (w uproszczeniu). Wiedział o tym i Hlond i Wyszyński, episkopat – wiedział o tym aparat Partii i aparat UBP – i Hlond i Wyszyński byli kompromisem. Gdyby nie, Hlond by nie mógł wrócić, a Wyszyński nie byłby następcą… Aparat UBP/Berii zamordował czy zabił bp łomżyńskiego Łukomskiego (nie chciał kompromisu, wytykał żydom polskim np. donosicielstwo do okupantów; dlaczegóż to o nim, wsród ofiar, xiądz Autor nie wspomniał?), za to aparat Partii/Bieruta wybrał Wyszyńskiego, rozumiejącego potrzebę kompromisu polskiego. Między bpem Łukomskim a kapłanami-patriotami był prym, Wyszyński. Prymas 1000-Lecia, a można sądzić, że Prymas 1150-Lecia. A ja uważam, że do dziś, czyli już prawie 1200-Lecia.
    Bp Łukomski był może jak Chrystus, który wolał/chciał dać się ukrzyżować, niż dogadać z poncjuszem, wszelako powiedział: co cesarskie – cesarzowi, wskazując tym Piotrowi, mającemu chwile słabości, co ma być podstawą przetrwana Kościoła. Piotrem polskim powojennym był więc bp Wyszyński, co rozumiał i akceptował Kreml narodowy, ale nie żydowski, dlatego aresztowano prym.Wyszyńskiego, a pomniejsi ginęli. (Lecz nie okrutniej aresztowano, niż potem Wałęsę.) Itd.

    Grały więc w grę skrzydła Partii/Kremla ze skrzydłami Kościoła/Watykanu. Tak to widzę. A walczyły na śmierć i życie inne skrzydła.

    Pytam więc raz jeszcze: walka z Kościołem katolickim w PRL – czy to mylący tytuł? Bo może lepiej widzieć i walkę, i grę, i zapytać:
    kto walczył o polski kościół katolicki? i po co? (Bo może lepiej walczyć o znowu Jeden Kościół: Katolicki/Prawosławny…? [by nie powiedzieć: o SCS Kościół ])
    I czy nadal ta walka trwa?

  56. Barbara Chojnacka said

    Panie Gajowy,
    Dziękuję za celną ripostę pod adresem bluźniercy

  57. JerzyS said

    Yagiel said:

    Pytam więc raz jeszcze: walka z Kościołem katolickim w PRL – czy to mylący tytuł?
    Bo może lepiej widzieć i walkę, i grę, i zapytać:
    kto walczył o polski kościół katolicki? i po co? (Bo może lepiej walczyć o znowu Jeden Kościół: Katolicki/Prawosławny…?
    [by nie powiedzieć: o SCS Kościół ])
    I czy nadal ta walka trwa?

    Na pewno tak.Najlepiej było walczyć o
    Jeden Kościół Katolicki/Prawosławny!

    Ale to najpierw zaczęło się od zwalczania prawosławia , a potem zdziwienie

    „Prawdziwa wiedza to znajomość przyczyn.”
    Arystoteles

  58. JerzyS said

    Polecam:

    Posted by Marucha w dniu 2013-11-16 (sobota)
    W Polsce kultywuje się nienawiść do Rosji
    https://marucha.wordpress.com/2013/11/16/w-polsce-kultywuje-sie-nienawisc-do-rosji/

    ===================================================================
    W II RP zburzono:
    Sobór Aleksandra Newskiego i
    Cerkiew Kazańskiej Ikony Matki Bożej w Augustowie
    Cerkiew św. Aleksandra Newskiego w Aleksandrowie Kujawskim
    Cerkiew św. św. Apostołów Piotra i Pawła w Augustowie
    B
    Sobór Zmartwychwstania Pańskiego w Białymstoku
    C
    Cerkiew Trójcy Świętej w Koninie
    Cerkiew Wniebowstąpienia Pańskiego w Kielcach
    Cerkiew św. Jerzego w Mławie
    Cerkiew św. Jerzego Zwycięzcy w Szudziałowie
    Cerkiew św. Marii Magdaleny w Grajewie
    Cerkiew św. Michała Archanioła w Brzeźnie
    Cerkiew św. Mikołaja Cudotwórcy w Ostrowi Mazowieckiej
    Cerkiew św. Mikołaja w Jędrzejowie
    Cerkiew św. Włodzimierza w Opocznie
    C cd.
    Cerkiew św. Aleksandra Newskiego w Lubartowie
    Cerkiew św. św. Cyryla i Metodego w Chełmie
    Cerkiew św. Paraskiewy w Chełmie
    K
    Cerkiew św. Mikołaja w Kolnie
    Cerkiew Opieki Matki Bożej w Kozienicach
    L
    Cerkiew Narodzenia Najświętszej Marii Panny w Lipsku
    Sobór Podwyższenia Krzyża Pańskiego w Lublinie
    M
    Sobór św. Jerzego w Modlinie
    P
    Cerkiew Św. Trójcy w Pułtusku
    R
    Cerkiew św. Mikołaja Cudotwórcy w Radomsku
    Cerkwie w Rypinie
    S
    Cerkiew św. Serafina w Sieradzu
    Cerkiew św. Aleksego w Skierniewicach
    S cd.
    Cerkiew św. Mikołaja Cudotwórcy w Sosnowcu
    T
    Cerkiew św. Mikołaja Cudotwórcy w Tomaszowie Mazowieckim
    W
    Cerkiew św. Aleksandra Newskiego w Warszawie (Łazienki Królewskie)
    Cerkiew św. Michała Archanioła w Warszawie
    Sobór św. Aleksandra Newskiego w Warszawie
    Cerkiew Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Warszawie
    Cerkiew św. Mikołaja we Włocławku (1906–1925)
    Z
    Cerkiew św. Jerzego w Zbereżu
    Ł
    Cerkiew Narodzenia Najświętszej Marii Panny w Łasku
    Cerkiew św. Mikołaja w Łapach
    Cerkiew św. św. Kosmy i Damiana w Łomazach
    Cerkiew św. Mikołaja Cudotwórcy w Łęczycy

    „Prawdziwa wiedza to znajomość przyczyn.”
    Arystoteles

  59. JerzyS said

    Tak wyglądała walka z kościołem w II RP

    https://i1.wp.com/www.prawoslawie.pl/uploads/entries/b322a570a7cc0c68b35cea3f7ba7f130.jpg?zoom=2

  60. JerzyS said

  61. Yagiel said

    Nie rozumiem tego niszczenia cerkwi w II RzPlitej – tym bardziej przy tej właśnie nazwie państwa, tj. przy tej tradycji cywilizacyjnej z nią związanej. A, po drugie, obok był wielki Zwiazek Sowiecki, niszczący Cerkiew, wszelkie chrześcijaństwo – jakiś wyścig z bolszewikami, kto bardziej… ?
    Jasne, wyznawców prawosławia było mniej, niż za zaborów, jasne cerkwie to wspomnienie władz zaborczych, złe wspomnienie, lecz jeszcze niedawno car Rosji prawosłąwnej był nadzieją Ligi Narodowej na wygranie wojny z Prusako-Niemcami – gdzie w II RzPlitej endecja, Dmowski? NIkt nie bronił kultury Rosji, chrzescijaństwa ruskiego? Choćby na złość bolszewickiej zgrai.
    Tak im, w II RzP, radośnie było myśleć, że Rosji już nigdy nie będzie – bezkarnie wymazywać Rosję z istnienia? To w części zrozumiałe – ale czy w sytuacji, gdy zamiast Rosji jest bolszewicka dzicz? Zdechłego lwa byle małpa targa za ogon. Jakie to…

    Jakie to podobne do niszczenia pomników żołnierzy ACz, w tym wielu Rosjan, prostych prawosławnych… A jeśli przyjdą wnukowie postawić tamte pomniki na nowo?
    Gdyby oni, ci prości żołnierze II mirowoj, odbijając Polszę gitlierowcom, widzieli tu cerkwie – co wtedy czuliby? Że wyzwalają RzeczPospolitą, za którą warto się narażać, ginąć jako za – uwaga – lepszą wersję Rosji… Wtedy tradycja 3 chorągwi smoleńskich pogłębiałaby siły… Ktoś tu, u nas, nie chce Rzeczy Pospolitej, potężnej wielosiłą.

    Ja wiem, Polska to kraj katolicki – niech to państwo zatem nazywa się Polska Katolicka, a nie RzeczPospolita III. Ani dzisiejsi rządziciele, ani w II RzP nie mają moralnego prawa do reprezentowania idei Rzeczy Pospolitej Narodów i Wiar.

    Że też „dzicz kacapska” nie burzyła kościołów tutaj? Mało tego – nie burzyła ich także banda Berii. Przeciwnie – kościoły stawiano z poklaskiem „śmiertelnych wrogów” sowieckich. Trzeba zapytać: dlaczego? po co?

    Bo czy była walka z Kościołem katolickim w Polsce czy raczej walka Kościołem ?

  62. […] 2017-09-19 (wtorek) @ 06:31:55 […]

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: