Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    osoba prywatna o Wolne tematy (60 – …
    agasso o Co drugi odbiorca zasiłków w N…
    osoba prywatna o Wolne tematy (60 – …
    revers o Co drugi odbiorca zasiłków w N…
    Lily. o Wolne tematy (60 – …
    hulajdusznik o Polska armia prowadzi działani…
    hulajdusznik o Kurhany w Wietrzychowicach – m…
    Troll Polonii o Robocza wizyta towarzyszy żydo…
    osoba prywatna o Wolne tematy (60 – …
    Marucha o Kurhany w Wietrzychowicach – m…
    Anucha o Ani dnia, ani godziny
    BK o Evo Morales i «białe złoto»…
    osoba prywatna o Wolne tematy (60 – …
    Boydar o Co drugi odbiorca zasiłków w N…
    Marek Lipski o Ani dnia, ani godziny
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 497 obserwujących.

Tyrania sodomitów

Posted by Marucha w dniu 2017-10-01 (Niedziela)

W książce Jacka Bocheńskiego „Zgodnie z prawem”, którą, jako absolwent drugiej klasy szkoły podstawowej, dostałem w nagrodę „za postępy w nauce i piękne czytanie”, znajdowało się opowiadanie – bo był to taki zbiór opowiadań – o chłopie Węgrzeckim, który nie chciał zapisać się do spółdzielni produkcyjnej i z tego powodu doznawał rozmaitych zgryzot.

Kiedy tak pewnego dnia siedział w domu, rozpamiętując swój upadek, do drzwi chałupy zastukał gość. Węgrzeckiemu wydawało się, że to kolejny agitator, nasłany, by go nękać – ale okazało się, że nie. Przybysz przedstawił się jako instruktor sportowy z powiatu, piłkarz.

Znękany chłop odebrał to jako cios poniżej pasa. Tego „małpiego okrucieństwa” się nie spodziewał – że nad jego trupem będzie naigrawał się nie jakiś demoniczny ubowiec, tylko piłkarz. Bo przykrości doznawane ze strony demonicznego ubowca nawet w jego własnych oczach jakoś go nobilitowały – że wprawdzie na z góry przegranej pozycji, ale przecież stawia opór, przecież walczy, podczas gdy piłkarz oznaczał już tylko lekceważenie i pogardę dla jego postawy.

Przypomniała mi się ta scena na wiadomość, że 75-letnia Margaret Court, legendarna tenisistka z Australii, została usunięta ze stanowiska wiceprzewodniczącej tamtejszego klubu tenisowego za następującą wypowiedź: „Myślę, że to smutne. Dzisiaj nie masz wolności wypowiedzi, aby naprawdę siebie bronić. Gdy małżeństwa jednopłciowe zostaną wprowadzone, to będzie smutny dzień dla naszego narodu. (…) Już teraz mają możliwość zawierania związków partnerskich. Oczekują teraz możliwości małżeństw, ponieważ chcą je zniszczyć. Zaraz dojdzie do tego, że nie będzie Dnia Matki, Ojca, a potem Wielkanocy i Bożego Narodzenia.”

Warto zatrzymać się chwilę nad merytoryczną zawartością tej uwagi. Rzeczywiście między związkami jednopłciowymi, a małżeństwem istnieje zasadnicza różnica. Nawet nie ta, że małżeństwo jest związkiem osób płci odmiennej – chociaż jest to okoliczność istotna – tylko, że zasadniczym celem małżeństwa jest założenie rodziny, a więc – jak sama nazwa wskazuje – rodzenie, czyli sprowadzenie na świat potomstwa. Od tej zasady zdarzają się wyjątki, ale – jak to wyjątki – potwierdzają jedynie tę regułę.

Tymczasem zasadniczym celem związków jednopłciowych jest wyświadczanie sobie nawzajem usług seksualnych, bo – po pierwsze – żadnego potomstwa z nich nie będzie, a po drugie – partnerzy właśnie na zasadzie seksualnych upodobań, vulgo zboczeń, się dobierają. W tej sytuacji nazywanie takich związków „małżeństwami” jest celowym wprowadzaniem chaosu semantycznego. W jakim celu?

Nie jest żadną tajemnicą, że w Europie i Ameryce Północnej, a także w Australii, prowadzona jest rewolucja komunistyczna w pełnym natarciu. Jeśli nie zdajemy sobie z tego sprawy, to tylko dlatego, że prowadzona jest ona według innej strategii, niż ta, którą poznaliśmy, to znaczy – strategii bolszewickiej.

Składała się ona z trzech elementów: gwałtownej zmiany stosunków własnościowych, masowego terroru i masowego duraczenia. Przyniosła przerażające rezultaty, ale na dłuższą metę okazała się nieefektywna.

Dlatego pod koniec lat 60-tych ub. wieku promotorzy rewolucji komunistycznej zdecydowali się na strategię zaproponowaną jeszcze w latach 20-tych XX wieku przez włoskiego komunistę Antoniego Gramsciego. Gramsci uznał, że głównym polem bitwy rewolucyjnej powinna być sfera ludzkiej świadomości, czyli kultury. W związku z tym w jego strategii na plan pierwszy wysunęło się masowe duraczenie, prowadzone przy pomocy piekielnej triady: państwowego monopolu edukacyjnego, mediów i przemysłu rozrywkowego.

Narzędzia terroru są stworzone, m.in. w postaci penalizacji tzw. „mowy nienawiści” – ale nie są stosowane ani masowo, ani brutalnie, bo duraczenie przynosi znakomite rezultaty, więc nie ma potrzeby przedwczesnego płoszenia potencjalnych ofiar.

Warto podkreślić, że duraczenie ma na celu uzyskanie przez rewolucjonistów panowania nad językiem mówionym. Warunkiem wstępnym do uzyskania takiego panowania jest właśnie narzucenie semantycznego chaosu, w którym pojęcia wypracowane w trakcie cywilizacyjnego rozwoju stracą wszelki sens – a wtedy – jak to pisał Gramsci – do „kultury burżuazyjnej” będzie można wprowadzić „ducha rozłamu”, to znaczy – pojęciom nadać sens pożądany przez rewolucjonistów. W rezultacie władza polityczna, w wraz z nią – własność oduraczonych mas, sama wpadnie w ręce przywódców i promotorów tej rewolucji.

Ponieważ jeszcze w XX wieku tradycyjni proletariusze, czyli pracownicy najemni, odwrócili się od komunistów i stracili smak do rewolucji, ci znaleźli sobie proletariat zastępczy w postaci kobiet i rozmaitych dewiantów, którym zaoferowali „wyzwolenie”.

Proletariusz tradycyjny bowiem był nieszczerym sojusznikiem komuny, ponieważ pragnął jak najszybciej przestać być proletariuszem. A kiedy już mu się to udało, kiedy się dorobił, zostawał „drobnomieszczaninem”, a więc osobnikiem, którego komuniści nienawidzili jeszcze bardziej, niż „burżuja”. Drobnomieszczanin bowiem nie bez powodu podejrzewał komunistów, że chcą mu odebrać to, czego z takim trudem się dorobił, więc stawał się nieprzejednanym wrogiem rewolucji i komuny – co komuniści szóstym zmysłem wyczuwali i odwzajemniali się drobnomieszczaninowi zimną nienawiścią.

Tymczasem kobieta, wszystko jedno – biedna, czy bogata, kobietą być nie przestanie. Trzeba jej tylko wmówić, że jest oprymowana przez „męskie szowinistyczne świnie”, a od tej opresji uwolni ją właśnie rewolucja. Podobnie z dewiantami, którym komuna też obiecuje „wyzwolenie”, to znaczy – nie tylko ostentacyjne praktykowanie własnych zboczeń, ale również narzucenie wszystkim pozostałym obowiązku już nie tolerancji, to znaczy – cierpliwego znoszenia dominacji zboczeń w przestrzeni publicznej, ale ustępowania im z drogi.

Jestem pewien, ze rewolucjoniści kobietami pogardzają, tak samo, jak dewiantami, traktując jednych i drugich jako rodzaj mięsa armatniego, podobnie jak żydowski Talmud traktuje „gojów” – ale do wspólnego obory zapędzą ich harapem jeszcze nie teraz, tylko na kolejnym etapie – kiedy dzisiejsze mięso armatnie zostanie przerobione na „nawóz Historii”, na którym mogłyby rozkwitać cudne kwiatki w rodzaju pana redaktora Adama Michnika.

Tymczasem na etapie „porozumienia i walki” – jak mawiał nieboszczyk „premier-generał” Wojciech Jaruzelski – trzeba popuścić cugli zarówno „kobietom”, jak i zboczeńcom – żeby nie tylko poczuli krew, ale żeby się w niej rozsmakowali. Słowem – na tym etapie dopuszczona będzie „dyktatura proletariatu” – oczywiście zastępczego, a więc – również sodomitów.

Żadna tyrania nie jest przyjemna, ale tyrania sodomitów nie tylko jest nieprzyjemna, ale w dodatku – upokarzająca zwłaszcza, że większość oduraczonych przez żydokomunę ludzi poddaje się jej właściwie bez oporu.

Stanisław Michalkiewicz
http://michalkiewicz.pl

Komentarze 43 to “Tyrania sodomitów”

  1. wspaniały said

    nie żebym był fanem pana M
    ale tym razem szóstka z plusem…

  2. Boydar said

    A ja poniżej pozwalam sobie na drobną modyfikację flagowego już teksu Mojego Ulubionego Stanisława

    „… drobnomieszczanin tubylczy żyd bowiem nie bez powodu podejrzewał komunistów żydów zamiejscowych, że chcą mu odebrać to, czego z takim trudem się dorobił, więc stawał się /ich/ nieprzejednanym wrogiem …”

    Co w zasadzie potwierdza moją tezę o genezie większości „patriotycznych” ekscesów tubylczych jewrei.

  3. Bogaty Miś said

    ad2 Pan Boydar:
    „tubylczy żyd bowiem nie bez powodu podejrzewał żydów zamiejscowych, że chcą mu odebrać to, czego z takim trudem się dorobił, więc stawał się /ich/ nieprzejednanym wrogiem (…) co potwierdza moją tezę o genezie większości „patriotycznych” ekscesów tubylczych jewrei.”
    – czy to jest przyczynek do zjawiska, które można by nazwać rozdwojoną tożsamością niektórych polskojęzycznych; to znaczy, że wykazują zachowania patriotyczne w niektórych sytuacjach, ale pozostają Żydami w innych (np. chętnie wyzyskują gojów) ? – proszę o łopatologiczne wyjaśnienie.

    odnośnie wątpliwości dot. red. M., które Pan Boydar zazwyczaj zgłaszał – czy takie sformułowanie: „narzucenie semantycznego chaosu, w którym pojęcia wypracowane w trakcie cywilizacyjnego rozwoju stracą wszelki sens” – nie świadczy o tym, że red. M jednak nie powinien być podejrzewany ?

  4. Boydar said

    Kochany Bogaty Misiu. Ja nikogo o nic nie podejrzewam. Ja patrzę wyłącznie na przekaz płynący z opublikowanego tekstu. U mojej mamy na podwórku zesrał się kiedyś koń, tak na poważnie. Dwa lata później wyrosły tam piękne pieczarki i do tej pory zresztą co roku odbijają.

    W przedstawionym (2) mechanizmie nic dziwnego ani nienormalnego nie ma. Złodziej będzie bronił ukradzionego jak niepodległości, nawet przed rodziną jeśliby miała okazać się pazerna. A już on najlepiej wie, że tak właśnie się okaże. I głupio ryzykować zamiaru nie ma.

  5. Bogaty Miś said

    ad4 Boydar „Ja patrzę wyłącznie na przekaz płynący z opublikowanego tekstu”
    więc jaki jest przekaz z tekstu Michalkiewicza ? Dzisiejszego, dawniejszych, jeżeli są diametralne różnice, to jak należy je interpretować ?

  6. Boydar said

    Miś mnie namawia na przewód doktorski. Misiu, już misię nie kce !

    Mój Ulubiony Stanisław jest posiadaczem licencji na zabijanie. Takiego kwitu w kiosku Ruchu nie kupi. Reszta to bieżące szczegóły taktyczne i operacyjne. Zastanawianie się kto jest kim i dlaczego, to lepsza zabawa niż u Doyle’a czy Christie; dlaczego więc Miś marudzi ?

  7. Jerzy said

    Choć częściej nie zgadzam się z Michałkiewiczem niż zgadzam, tym razem należy mu się duże piwo, chyba że pija tylko coś mocniejszego. A Boydar jak zwykle bredzi. Coś mu musi dolegać. W jakimś przedwojennym żydowskim skeczu jeden z rozmówców mówi podobno o takim facecie: „Panie, on musi być chory na żołądek”.

  8. Boydar said

    Panie Jerzy 🙂

    Przyjmuje Pan domyślnie, że dyskusja dotyczy korzeni Mojego Ulubionego Stanisława. Wielbłąd ! Pytanie brzmi, kto Mu dał licencję i dlaczego. Ratajczak nic specjalnie innego nie pisał, a jednak zaparkowano Go ostrzegawczo pod Karolinką. Czyżby nie miał biletu ?

  9. Maćko said

    Jak juz o Gramscim: http://www.historiasztuki.com.pl/strony/021-10-00-ANTYKULTURA-MARSZ.html

    ANTONIO GRAMSCI

    Antonio Gramsci był włoskim komunistą, którzy lata 1926-1937 spędził w faszystowskim więzieniu, gdzie dokonał samodzielnej rewizji założeń marksizmu zanotowanej w tzw. Zeszytach Więziennych. Zeszyty te zostały przeszmuglowane po śmierci Gramsciego do Moskwy, skąd na Zachód wróciły po II wojnie światowej i opublikowane zostały dopiero w latach 1948-51. Ich niemieckie tłumaczenie ukazało się w 1967 r. i wpływ Gramsciego na poglądy Rudiego Dutschke i teorię marszu przez instytucje jest niewątpliwy, chociaż bardzo mylnie interpretowany. Teoria Antonio Gramsciego składa się z dwóch części (wątków szczegółowych jest w niej oczywiście więcej) – teorii hegemonii w kulturze i teorii intelektualistów organicznych.

    TEORIA HEGEMONII W KULTURZE

    Gramsci odróżnia pojęcia władzy i panowania. Władzę można zdobyć i sprawować siłą, ale władza trwała opiera się na panowaniu, które jest wyrazem zdominowania wyobraźni poddanych przez kulturę klasy sprawującej władzę. Jeśli władza reprezentuje kulturę, która imponuje poddanym, to kultura ta legitymizuje władzę i czyni niemożliwym opór przeciwko władzy. Dominacja w kulturze zakłada więc, że kultura dominująca zaspokaja duchowe potrzeby i aspiracje poddanych.
    Hegemonia kulturowa jest więc rodzajem władzy duchowej – rządu dusz.

    INTELEKTUALIŚCI ORGANICZNI GRAMSCIEGO

    W jednym z esejów z 1930 r. pt. „Intelektualiści i organizowanie kultury” Gramsci stworzył nową definicję „intelektualisty organicznego”, którego zadaniem było kształtowanie nowej rewolucyjnej kultury. Wg Gramsciego status intelektualisty nie wynika z jego cech osobowych, wykształcenia lub etosu, ale z miejsca zajmowanego w strukturze społecznej. Intelektualistą może być więc każdy, kto potrafi wpływać na poglądy i zachowania grupy (np. brygadzista w fabryce), o ile odkryje w sobie tę świadomości i zajmie odpowiednie miejsce w społecznej strukturze.
    Jednak w każdym społeczeństwie „katedry” intelektualistów są obsadzone przez jego własnych intelektualistów i zajęcie ich miejsca nie jest proste. Właśnie dlatego marsz przez instytucje musi trwać długo, ponieważ obejmuje nie tylko wykształcenie własnych kadr, ale i ich obsadzenie na społecznie wpływowych pozycjach.

  10. Bogaty Miś said

    ad6 Boydar
    Co oznacza to zdanie: „Mój Ulubiony Stanisław jest posiadaczem licencji na zabijanie.” ?

  11. NyndrO said

    🙂 Ale się Pan Boydaruśuś wpieprzył. Nie spodziewał się, że niektórzy traktują Go poważnie. No, to co z tą licencją? Nie bądź Pan żyła!, wytłumacz . 😉 hłe hłe hłe…

  12. Boydar said

    Nie wiem. Licencja to licencja. Różne są. „Zabijać” też znaczy różnie, zależnie od kontekstu.

    tu ma Pan szerzej https://pl.wikipedia.org/wiki/Licencja

    a tu nieco węziej https://pl.wikipedia.org/wiki/Licencja_na_zabijanie

  13. Boydar said

    Ty się NyndruŚ miałeś odchudzać a nie podskakiwać ze śmiechu.

  14. NyndrO said

    Zawsze czekam na felieton Ulubionego Stanisława Pana Boydara. Nie tylko dlatego, że uwielbiam pióro Pana Stacha. Również dlatego, że często uruchamia On wspomnianego wcześniej, mojego Ulubionego Herbatnika. 🙂

  15. NyndrO said

    Nie odchudzać, tylko zmniejszać ilość ” body fatu”. No.

  16. Boydar said

    Nie znam się na odchudzaniu za bardzo, przepraszam zatem najmocniej.

  17. NyndrO said

    Się nie dziwię. To tak, jakby Pan JO miał się znać na żartach.

  18. Boydar said

    Spoko majonez, Pan JO zna się, tylko te nasze zupełnie nie pasują Mu do roli. A Jego własne są z kolei dla nas całkiem nie śmieszne.

  19. Boydar said

    Z tym majonezem to chyba przegiąłem; umówmy się że chodziło o beztłuszczowy, z soi GMO, odchudza do gołej deski.

  20. Marucha said

    Re 9:
    Swoją drogą u Antonio Gramsci’ego jego wygląd zewnętrzny doskonale współgrał z mentalnością. Był pokurczem fizycznym i intelektualnym.

  21. Bogaty Miś said

    ad12 Panie Boydar,
    co znaczy, że red. M. jest posiadaczem licencji na zabijanie ? – przecież nie chodzi chyba o kasetę z filmem o Bondzie?

  22. Bogaty Miś said

    ad 8. Pan Boydar,
    gdyby „Pytanie brzmi, kto Mu dał licencję i dlaczego” – odnosiło się do licencji na pisanie o Żydach z pozycji udawanego „antysemitnika” – to rozumiałbym to zdanie, ale dlaczego na „zabijanie” ?

  23. Plausi said

    Inżynieria społeczna

    Przykład jej zastosowania w UE:

    https://marucha.wordpress.com/2017/10/02/norwegia-promocja-pornografii-tematem-przewodnim-najnowszej-ksiazki-dla-dzieci/#comment-704861

    „pod koniec lat 60-tych ub. wieku ” i na początku lat 70-tych francuski badacz chrześcijański (nie katolicki) Pierre Chaunu stwierdził, że rozwinęły się na Zachodzie i Wschodzie dwie różne techniki, prowadzące do tego samego celu: pigułka antykoncepcyjna na Zachodzie i skrobanka na Wschodzie. Wszystko w ramach tzw. „regulacji rodziny”. Już samo określenie „regulacja” wskazuje na inżynieryjny charakter przedsięwzięcia, technologia pod nazwą „regulacja rodziny” została opracowna w USA w latach 50-tych i w ramach postępu przeniesiona masowo też do Europy.

    Tenże P. Chaunu stwierdził, że ta technologia „regulacji rodziny” prowadzi do katastrofalnych skutków w społeczeństwie europejskim (lata 70.). które dziś określane są jako „starzenie się społeczeństwa”. Rozwiązanie tego problemu przygotowano już wcześniej, jako antidotum

    http://balder.org/coudenpo

    Całe stada jełopów, różnych ekspertów, profesorów, fachowców, polityków i podobnej swołoczy, zignorowały ostrzeżenia P. Chanu.

  24. Boydar said

    Bo On zabija dotychczasowy porządek, zbędny balast na nowej drodze życia.

  25. Bogaty Miś said

    ad24 Pan Boydar,
    na przykład jak ?

  26. Boydar said

    wskazuje squrwysyństwa przeterminowane oraz jedno zaległe z deski kreślarskiej

  27. NyndrO said

    Właśnie? 🙂

  28. Boydar said

    No co „właśnie”, na ch*uj im dzisiaj ma kto pamiętać czyimi są dziećmi i jak doszli do tego co mają; trzeba się odciąć, zakopać, wskazać jak Frank, kto gojskie bachorki na macę przerabiał. I nieodzownie zyskać szlachectwo od „króla”.

  29. Bogaty Miś said

    ad26 Pan Boydar
    a co nie jest przeterminowane co nie jest zaległe, co powinien na przykład ? – chciałbym zrozumieć istotę rzeczy do końca.

  30. NyndrO said

    🙂

  31. Boydar said

    Ależ Misiu, czy Miś podejrzewa, że ja też mam licencję ??? Pozory … Miiiisiuuu … to nie jest osobista sprawa … to tylko interes 🙂

  32. Bogaty Miś said

    ad31 P. Boydar
    ja nic nie podejrzewam. Ja chcę zrozumieć. Proszę o konkrety i jasność.

  33. Boydar said

    Misiu, spokojnie. Do tego żeby bezkarnie napisać to, co Miś chciałby żebym napisał, to właśnie trzeba mieć licencję. Ja nie chcę zaparkować pod Lidlem czy innym Kauflandem, a tym bardziej pod Biedronką. Wstyd byłby na całe województwo.

    A Mój Ulubiony Stanisław wszystko to wie lepiej ode mnie, w końcu jest i starszy i mądrzejszy; nie jakiś tam prosty Chacheł jak ja.

  34. Ale Dlaczego? said

    Choć w zasadzie tekst pana Michałkiewicza jest trafny, to jednak nie zgodzę się z diagnozą do końca.

    To co 9pisuje to nie pochód „nowych komunistów”.
    Wręcz przeciwnie.
    To NARZĘDZIE do rozbicia społeczeństw i zmniejszenia przyrostu naturalnego oraz inżynierii społecznej. Mającej na celu przerobienie społeczeństw w bezwolną masę zboczeńców bez korzeni i rodziny. Dla których podstawą będzie zasp9kajanie rządz a nie zastanawianie się nas SENSEM. Życia i natury świata.
    A robi to NOWA „ELITA” , głownie banksterska. Czyli de facto owoc KAPITALIZMU.
    Ich najbardziej widocznym „żołnierzem” jest Soros.

    Ci zaś na dole „nowej walki klas” to rzeczywiście durnie i mięso armatnie.

  35. wspaniały said

    ad 20.

    złowieszczy, ale jednak geniusz

    ad 34.

    kapitalizm, komunizm…
    to tylko etykietkki, żeby masy miały się czym podniecać
    biją z tego samego źródła
    prawdziwa władza ma być niezmienna, a zatem musi być ukryta i bezimienna

    dlatego artykuły nazywające prawdziwą władzę należy uznać za cenne

    tylko nie jakieś brednie o razwiedce i WSI

  36. Boydar said

    A z tego jakie mądrości leciały

    Tylko że ono było autentycznie piękne 🙂

  37. Ale dlaczego? said

    Rzeczywiście, piękne 🙂

    Pierwszy raz widzę 🙂

  38. Boydar said

    Jeśli Pytanko się naśmiewa to zaraz w łeb oberwie.

  39. Ale dlaczego? said

    Przecież to tylko uśmiech, bez oczka, czyli szczery 😉

  40. NyndrO said

    Gdyby mój Ulubiony Herbatnik myślał, że Ale Dlaczego? się naśmiewa, nie byłby taki miły. 😉

  41. Boydar said

    Nnnno ! To radyjko było prześliczne, i jeszcze na dodatek całe polskie. Choć na początku montowano w nim zachodnie tranzystory serii OC. Dopiero troszkę potem Tewa uruchomiła produkcję TG5, 50 i 3a. Zielone były i też bardzo ładne. Mam jeszcze kilka.

  42. Ale dlaczego? said

    Elektroniką zacząłem się interesować pod koniec komuny.
    Mam nawet katalog polskich półprzewodników, głównie produkcji CEMI.
    Choć to na licencjach i zapóźnione, to jakoś dumny byłem co nieco z tego, że u nas też się produkuje układy scalone.
    A później skur…ny typu Balcerowicz zlikwidowali w Polsce przemysł elektroniczny i powstała kolonia nadwiślańska.
    CEMI zlikwidowano całkowicie. Zdaje się Węgrzy i Czesi sprzedali swoje odpowiedniki koncernowi europejskiemu ST. Jednemu z największych światowych producentów podzespołów elektronicznych.
    Czyli jak zwykle, zrobili to lepiej.

  43. Ale dlaczego? said

    Pamiętam list otwarty chyba Stowarzyszenia Elektryków Polskich do „rządu” na początku lat ’90, by ratować polski przemysł elektroniczny na przykładzie Korei Płd. … … …
    Równie dobrze mogli by ten list czytać krowie na łące w Wólce Małej.

Sorry, the comment form is closed at this time.