Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Daesz nadal kąsa

Posted by Marucha w dniu 2017-10-02 (Poniedziałek)

Dżihadyści tzw. Państwa Islamskiego odbili w niedzielę z rąk syryjskiej armii miasto al-Karjatain – leżące w prowincji Homs, w centralnej części kraju. Według różnych źródeł (zarówno aktywistów i dziennikarzy prorządowych, jak i słynnego Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka), grupie terrorystów udało się zinfiltrować miasto, odbite pół roku temu przez siły rządowe.

Terroryści mieli przedostać się doń przebrani w mundury Syryjskiej Armii Arabskiej (SAA), a następnie pobrać broń z zakonspirowanych składów, prowadzonych przez utajonych w mieście sympatyków Daesz. Wkrótce zaatakowali żołnierzy miejscowego garnizonu.

Zaskoczeni obrońcy w ciągu kilku godzin wycofali się z centrum miasta, kontynuując walkę na jego przedpolach. Zanim przybyły posiłki, terroryści zajęli także jedną z podmiejskich wiosek (również o nazwie al-Karjatain). Wiadomo, iż walki w tej okolicy trwają nadal – lecz informacji lokalnych jest niewiele, a i te są często sprzeczne.

Dziennikarze i aktywiści mający informatorów wśród ludności miejscowej ostrzegają oddziały prorządowe przed nową taktyką Daesz: dżihadyści są obecnie nie tylko przebrani w mundury wojskowe SAA, ale na przejętych punktach kontrolnych wieszają syryjskie flagi, usiłując w ten sposób wciągać w zasadzki siły Damaszku. Niebezpieczeństwo ma dotyczyć całego ogromnego odcinka tresy między al-Karjatain i as-Sukhna – liczącego około 250 kilometrów.

Widoczna na amatorskim nagraniu (wykonanym przez jednego z żołnierzy SAA) skala nocnych walk w rejonie wspomnianej trasy była naprawdę zaskakująca. Oprócz tego, od 29 września trwają walki między Daesz a siłami rządowymi na wschodzie prowincji Homs, gdzie dżihadyści (jak twierdziły źródła z nimi powiązane) mieli przejąć kontrolę nad dwiema kolejnymi miejscowościami oraz paroma punktami kontrolnymi wzdłuż wiodącej przez pustynię trasy. Jednak tych informacji jak dotąd nie potwierdziła syryjska armia.

Wiadomo natomiast, że wykorzystując element zaskoczenia dżihadystom udało się przejąć kilka pojazdów opancerzonych i ciężarówek. Powiązane z Daesz źródła utrzymują też, że w okolicy pompowni ropy T-3 zabito 40 żołnierzy sił rządowych. Na razie jednak nie udało się zweryfikować tych informacji, a dowództwo syryjskie również nie wydało oświadczenia w tej sprawie.

Przedwczoraj ukazało się nagranie ukazujące, jak wyglądało odpieranie ofensywy Daesz w terenach pustynnych, na styku granic prowincji Homs i Deir ez-Zor – blisko ważnego skrzyżowania dróg w rejonie wspomnianej pompowni ropy T-3: Jak widać, Daesz użyło znacznego arsenału – jednak siły rządowe przeciwko nim skierowały ciężką broń maszynową i czołgi, zadając terrorystom poważne straty. Potwierdzają to również zdjęcia poległych bandytów, rozpowszechniane w mediach społecznościowych.

Siły rządowe bronią się także w mieście as-Sukhna, okrążonym przez Daesz ze wszystkich stron. W skład broniącego go garnizonu, obok regularnych oddziałów SAA, wchodzi też oddział doborowych „Tygrysów”. Według źródeł tzw. umiarkowanej opozycji syryjskiej (również posiadających informatorów w okolicy), w mieście ma się znajdować dowódca tej elitarnej jednostki – legendarny generał Suheil al-Hassan, który wcześniej odegrał wielką rolę w bitwach o Aleppo i Palmyrę, a także w niedawnej odsieczy dla miasta Deir ez-Zor.

Na razie jednak również tej informacji nie udało się potwierdzić. Pewne jest tylko, że mimo lokalnej przewagi terrorystów, siły rządowe dość skutecznie odpierają ich kolejne ataki. Wczoraj, eliminując nacierających dżihadystów i ich transportery opancerzone, udało im się też przejąć jeden z pojazdów.

O wiele lepiej natomiast poszło zatrzymanie sobotniego rajdu Daesz w pobliżu miasta Deir ez-Zor – także dzięki znacznej ilości wojska i sprzętu, nadal obecnych w okolicy po udanej odsieczy dla stolicy prowincji. Według reporterów polowych, 28 września Daesz zaatakował punkty kontrolne SAA w podmiejskiej dzielnicy at-Tardeh, przy drodze łączącej stolicę prowincji z leżącym na południowym wschodzie miastem al-Majjadin (które jest nadal pod kontrolą Daesz). Oprócz tego dżihadyści zaatakowali pozycje sił rządowych na zboczach góry Tardeh.

W obu miejscach siły rządowe poradziły sobie nieźle, jednak odbicie zajętych koło lotniska terenów zabrało im dwa dni. W sumie zginęło kilkudziesięciu (35+) terrorystów, zdobyto też trzy pojazdy opancerzone.

W stronę zaatakowanych miejsc napływają posiłki sił rządowych – jednak sytuację komplikuje zarówno konieczność odpierania niespodziewanej ofensywy dżihadystów z prowincji Idlib, a także potrzeba dalszego zabezpieczania granicy z Jordanią. Kontratak Daesz na pewno znacznie spowolni też planowaną ofensywę sił rządowych w dół rzeki Eufrat, gdzie znajdują się znaczne złoża ropy i gazu.

Pozostaje się zastanowić nad przyczyną tak desperackiej kontrofensywy Daeszu. Jest jasne, że z tak głęboko położonych pozycji Daesz zostanie wyparte prędzej czy później i terroryści zostaną stamtąd wyparci, a prawdopodobnie i wytępieni. Dokonana przez nich dywersja nie zatrzyma upadku „kalifatu” – jednak konieczność skierowania dodatkowych posiłków rządowych we wspomniane okolice będzie opóźniać postępy wojsk prorządowych w dolinie Eufratu, zwłaszcza na wschodnim brzegu rzeki.

Zupełnie tak, jakby komuś bardzo zależało na tym, by nie rzucono ich zbyt prędko do Deir ez-Zor, dając w ten sposób przewagę w wyścigu do złóż ropy siłom kurdyjsko-amerykańskim (SDF).

Przedwczoraj wspierane prze USA siły kurdyjskie z Rożawy zdobyły kolejne ważne pole gazowo-naftowe – al-Dżafra. Zastanawia też zachowanie amerykańskich komandosów, którzy w samym środku terytorium Daeszu zachowują się tak, jakby byli na majówce – nie atakowani przez dżihadystów, sami też nie podejmują żadnych widocznych ruchów ofensywnych, siedząc skryci za fortyfikacjami polowymi. Poświadczają to zdjęcia satelitarne, na których nie widać śladów walk między nimi a Daesz.

Na Bliskim Wschodzie wszyscy już chyba wiedzą, skąd wziął się Daesz oraz jakie i od kogo dostał zadanie. Tylko w zachodnich mediach trwa jeszcze gra pozorów.

Bogusław Jeznach
http://jeznach.neon24.pl

Komentarzy 10 to “Daesz nadal kąsa”

  1. Jerzy G. said

    Dopóki międzynarodowy żyd ma się dobrze, jego robactwo będzie wciąż kąsać.

    Wczoraj al-Kaida, dzisiaj Daesz, jutro kolejne żydowskie dziecię…

  2. muki said

    gowno prawda-wiadomosc z brudnego palucha ze sklepu ze starzyzna w Londynie

  3. wsio said

    Ad. 1: Tak

  4. Pinxit said

    Nie wiem jaka to wiadomosc ale prawda jest, ze USA nie calkiem rezygnuje jeszcze z Syrii . Pewnie dlatego, ze im Izrael nie pozwala. Od samego poczatku zapowiadali Amerykanie … dluuuga wojne w Syrii.
    Jakos Izrael nie moze sie pogodzic z ewentualna utrata Wzgorz Golan i dostepu do Eufratu.
    Dosc ciekawa wiadomosc, ze Arabia Saudyjska juz sie nie odgraza Assadowi. Nie wiem co to znaczy. Na razie wazne, ze sam krol Arabii Saudyjskiej polecial do Moskwy „na rozmowy”.

    Co za czasy!

  5. Boydar said

    … o mores … 🙂

  6. peacelover said

    …po okresie wigornej ofenzywy ,teraz czas odpoczynku i…
    Ruscy to DOBRZE wykozystuja !!! To czas rozpoznania i analizy !!!

    Oni juz teraz dobrze wiedza , gdzie ta kozojebcza holota sie chowa i…
    gdzie te jankeskie szumowiny przebywaja lacznie ze swoja graciarnia !!!

    Tylko czekac na nastepny etap masakry w wykonaniu Putina !!!
    …a i na odzyskanie GOLAN, lub likwidacje tego hazarskiego k**rwi dolka !!!

  7. jazmig said

    To już nieaktualne, całe miasto jest pod kontrolą wojsk syryjskich.

  8. Jerzy G. said

    Za każdy zamach przeprowadzony przez „islamskich terrorystów” powinna być zrzucona jedna bomba na Izrael.

    Idę o zakład że na całym świecie szybciutko zapanowałby spokój i pokój jak makiem zasiał.

  9. Boydar said

    A tych bomb to by czasem nie zbrakło ???

  10. maasteer said

    Tak mi się wydawało, że ten „zamach” w Las Vegas to fals flag – winne państwo islamskie, które znajduje sie w Syrii. To znakomity pretekst do ataku na Syrię – taki mały wtc.

Sorry, the comment form is closed at this time.