Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Kolegium

Posted by Marucha w dniu 2017-10-12 (czwartek)

Nie chodzi tu o zakład naukowy, czy to na poziomie szkoły średniej, czy uniwersyteckim. Ani też o zgromadzenie kanoników.

Gajowy postanowił otóż powspominać pewien organ pozasądowy z czasów PRL, który po roku 1990 został podporządkowany sądom rejonowym – czyli oslawione kolegium ds wykroczeń.

Najpierw trochę oficjalnych informacji.

Kolegia ds. wykroczeń – do 2001 r. były organem orzekającym w sprawach o wykroczenia, powoływanym przy sądach rejonowych. Zgodnie z kodeksem wykroczeń, mogły wymierzać kary zasadnicze: areszt do 3 miesięcy, ograniczenie wolności do 3 miesięcy, grzywnę, naganę, a także kary dodatkowe.

Członków kolegium ds. wykroczeń wybierała rada gminy spośród osób zamieszkałych na jej terenie. Konstytucja z 1997 r. wprowadziła zasadę, że wymiar sprawiedliwości w RP sprawują sądy, a tym samym kolegia jako organy pozasądowe straciły rację bytu. Jednak – także w ustawie zasadniczej, funkcjonowanie kolegiów ds. wykroczeń przedłużono do 2001 r., wprowadzając warunek, że o karze aresztu orzeka sąd.

Kolegia ds. wykroczeń zostały zlikwidowane w 2001 r., a sprawy, którymi się zajmowały, znalazły się w kompetencjach sądów grodzkich. Po likwidacji niektórych sądów grodzkich organami właściwymi do rozpatrywania spraw dotyczących wykroczeń są wydziały karne sądów rejonowych.

Podstawa prawna:
– Ustawa z dnia 20 maja 1971 r. o ustroju kolegiów do spraw wykroczeń (Dz.U. z 1971 r. Nr 12, poz. 118) (uchylona)
– Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z 2 kwietnia 1997 r. (Dz.U. nr 78, poz. 483 z późn. zm.).
– Ustawa z dnia 27 lipca 2001 r. – Prawo o ustroju sądów powszechnych (Dz.U. nr 98, poz. 1070 z późn. zm.).

Kolegia nie były wymysłem żydokomuny. Tradycja postępowania w sprawach wykroczeń sięga dwudziestolecia międzywojennego – jednak wówczas sprawy tego typu rozpatrywane były urzędniczo, jednoosobowo.

Ideą – całkiem rozsądną – było przyspieszenie procesu karania za niewielkie przestępstwa, czyli wykroczenia, bez angażowania machinerii sądowej. Do spraw typowych należało zaśmiecanie miasta, chuligańskie zachowanie, niezgodna z przepisami jazda na rowerze, kradzież kury itd. W stanie wojennym kolegia wykorzystywano także w innych przypadkach.

Członkowie kolegium nie byli z reguły zawodowymi prawnikami. Od wyroku kolegium można się było odwołać do sądu.

Chciałoby się zapytać: i komu to przeszkadzało?

Z Internetu pościągał, pokopiował, poprzerabiał i pododawał Gajowy Marucha

*                        *                         *

Pożegnanie z kolegiami

Trzydzieści lat i chwatit – pan Stanisław żegna się z kolegami i z kolegiami. Tyle lat społecznie wymierzał sprawiedliwość.

Jedno z warszawskich kolegiów, piątkowy wieczór. W pokoiku, standard biurowy z lat 60., spotykają się po raz ostatni jego członkowie – pan Stanisław, pan Stefan, pani Bogusia, pan Kazimierz i kilku innych. Na biurku – gdzie do niedawna piętrzyły się akta – słone paluszki, orzeszki, szampan rozlany w jednorazowe kubeczki. Wieczór prawie uroczysty. Wieczór wspomnień. Pożegnanie z kolegiami do spraw wykroczeń.

Sypią się anegdoty. O bracie marszałka Michała Roli-Żymierskiego, który orzekał będąc po osiemdziesiątce.

– Przysnął sobie kiedyś. Przewodniczący kończy przesłuchiwać obwinionego. Czy są pytania?- pyta nieco podniesionym głosem. Staruszek ocknął się w jednej chwili, poderwał: „Grzywna – pięć tysięcy złotych!” Ha, ha, ho, ho, ho – śmieje pan Stanisław. Emeryt. Niegdyś naczelnik w urzędzie gminy. Inni wtórują nieco dyskretniejszym śmiechem.

– W latach 80. kolegia nazywano „maszynką do karania”. W ostatnich latach zaczęły funkcjonować poprawnie. Spotkałem się nawet z orzeczeniami z powołaniem na Konstytucję, na wyroki Sądu Najwyższego – mówi prof. Tomasz Grzegorczyk, autor komentarzy do prawa o wykroczeniach.

16 października przestają istnieć, dzień później wymiar sprawiedliwości w drobnych sprawach przejmują sądy. Na drzwiach czterech salek kolegium w urzędzie gminy wiszą jeszcze wokandy. Art. 86, 90 kodeksu wykroczeń („niezachowanie należytej ostrożności, spowodowanie zagrożenia w ruchu” ) powtarza się kilkanaście razy. Podstawowym zajęciem kolegiów było analizowanie kolizji: kto wymusił pierwszeństwo, kto nie zahamował, kto jechał pod prąd itd.

Powtarza się też art. 99. „Kurze sprawy” – mówią o nich członkowie kolegium. To efekt walki straży miejskiej z chodnikowym handlem. Straż nie ma w kolegiach dobrej prasy. Bo nie daje ludziom zarobić, a wiadomo, w kraju bezrobocie. Bo poluje na kierowców. – Pamiętam, że złożyli pięć wniosków o ukaranie tej samej osoby za złe parkowanie, wszystkie z jednej godziny, chyba ze złości – wtrąca mężczyzna z kąta pokoju.

– Eee, nie. Oni to muszą robić dla statystyki – zauważa inny. Pan Stanisław podrzuca anegdotę o strażnikach, którzy chcieli ukarania właściciela wilii za postawienie dwóch donic z kwiatami na chodniku. Strażnicy są niedouczeni, źle przygotowują wnioski, notorycznie nie stawiają się na wezwania – słyszę. Z policją współpraca układała się lepiej.

– Miałem ograniczone zaufanie do wniosków policji. Zdarzyło się, że w papierach miałem najpierw napisane, że w kolizji brał udział czerwony ford, a dalej, że biały opel – opowiada pan Stefan z kolegium śródmiejskiego, z którym rozmawialiśmy kilka dni wcześniej.

W pamięć członków kolegiów nie zapadła drogowa masówka. Elegancki pan w garniturze (34 lata pracy w dwóch kolegiach) opowiada o parze aktorów i kochanków zarazem, która wywołała awanturę w nocnym barku. „Słuchaj kochanie, to był nasz najdroższy występ” – podsumowali potem wysoką grzywnę.

Pan Stanisław z panią Bogusią rozstrzygnąć mieli m.in. jak ukarać mężczyznę przyłapanego w Hicie na kradzieży kilku kompletów nożyków gilette. Wyglądał na uczciwego. „Po co pan kradł?” – zapytało wysokie kolegium. Wyjaśnił, że był bez pracy, gdy ją dostał – został oszukany przez pracodawcę, a musiał płacić alimenty na dwoje dzieci. Kradł, żeby wywiązać się ze zobowiązań. „Średnio cztery, pięć razy w miesiącu mi się udaje, dwa razy wpadam” – opowiedział szczerze. Grzywna była minimalna. – Musimy widzieć paragraf, ale musimy też człowieka – komentuje pani Bogusia. Inni przytakują.

Rozmowa zbacza na poważniejsze tematy. Pieniądze. Członkowie kolegiów w ostatnich miesiącach pracowali jak nigdy wcześniej: rano, po południu, wieczorem. – Sąd żadnego rozkazu nie dał. Ludzie sami czuli się w obowiązku, żeby pokończyć jak najwięcej spraw – informuje pan Kazimierz. – Padaliśmy czasem na twarz – mówi poważnie jeden z członków kolegium. Udało się.

Za jedną wokandę (od kilku do kilkunastu spraw) członek kolegium dostaje 40 zł. Wokand w ostatnich miesiącach mieli po kilkanaście, a rekordziści nawet ponad 20. Ale od czerwca-lipca sądy przestały płacić (zalegają też ławnikom, kuratorom, biegłym). – Mamy żal – słyszę.

– Obiecuję, że członkowie kolegiów na pewno te pieniądze dostaną. Docierają do mnie głosy, że się o nich zapomni, bo kolegia zamykają się 16 października. To nieprawda. Będziemy się starali te należności wypłacić jak najszybciej. Kiedy – nie potrafię powiedzieć. Wszystko zależy od budżetu. Nie wykluczam, że nastąpi to dopiero na początku przyszłego roku – mówi wiceprezes sądu okręgowego Maciej Schulz.

Dochodzi godz. 19. Strażnik z urzędu gminy chce zamknąć bramę. – Dowiedziałem się, że będą wybory uzupełniające na ławników w sądach rejonowych. Można się zapisać na listę, jeśli ktoś jest zainteresowany – pan Kazimierz żegna specjalistów od spraw drobnych jedyną tego dnia dobrą wiadomością.

Artykuł z 14.10.2001
http://warszawa.wyborcza.pl/

Komentarze 3 to “Kolegium”

  1. Kojak said

    KOLEGIA ZOSTALY |ZLIKWIDOWANE BO SYJONISTYCZNE BANDZIORY KTORE OBJELY WLADZE W 89 ROKU W POLSCE CHCIALY ZELAZNA REKA ZA MORDE CHWYCIC POLAKOW I TO SIE SYJONIASTYCZNYM BANDTYOM UDALO ! TE BANDZIORY Z PYYS NIC NIE ZMIENIA TYLKO CHCA JESZCZE BARDZIEJ RECZNIE STEROWAC SADAMI !

  2. RomanK said

    Kolegia…odbieraly duze zarobki palestrantom! Zawowowej Mafii Sadwniczo Prokuratorskiej….dlatego!
    decydowaly o drobnych wykroczniach i robily to po ludzku znaczy sprawiedliwie. Moze nei 100% ale napewno nickt nie dorobil sie milionow jak rzesze mecenasow I sedziow na Transformacji.
    TO byla polska forma Sadow Pokoju…z tym ze byla lepsza…pochodzila z wyborow I zasiadali w nich normalni ludzie znajcy zycie i teren.

  3. Marucha said

    Re 2:
    Dokładnie tak!
    Kolegia dobrze spełniały swą rolę i odciążały aparat sądowy. Wyroki były ludzkie, bo nikt na nich nie dorabiał się pieniędzy.

Umieść kropkę albo > bezpośrednio przed linkiem do obrazka lub filmu, aby go na razie nie wyświetlać. Rób akapity w dlugich tekstach. Zobacz też https://marucha.wordpress.com/cenzura/ odnośnie cenzury, pisania komentarzy etc.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s