Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Religia a nauka

Posted by Marucha w dniu 2017-10-17 (wtorek)

Dzięki powszechnej, państwowej, upolitycznionej, przymusowej i płatnej szkole jaką mamy obecnie w niemal każdym zakątku świata upowszechniło się bardzo i zakorzeniło wśród ludzi przekonanie, że nauka wszystkie największe zagadki przeszłości już wyjaśniła. Pogląd ten skłania następnie wielu ludzi do traktowania religii, a ze szczególnym upodobaniem wytyka się wtedy palcem na Katolicyzm, jako nieudanej i opartej na przesądach próbie zrozumienia świata i naszego w nim miejsca.

Nic bardziej mylnego. Nauka nie jest w stanie niczego wyjaśnić, bo się tym nie zajmuje. A powszechnie przyjęty przesąd w tej dziedzinie jest jedynie narzędziem walki z Kościołem. Jak to możliwe? Już tłumaczę.

Na wstępie wspomnę tylko, że zawodowo zajmuję się naukami ścisłymi, a dokładnie obserwacjami astronomicznymi, więc jako takie pojęcie o nauce, choćby z samej konieczności posiadać muszę. I przez wiele lat byłem święcie przekonany, że nauka faktycznie wyjaśniła wiele zagadek przyrody.

Z biegiem lat uczyłem się wprawdzie, że jeszcze wiele szczegółów, a nawet wielkich pytań pozostaje nadal bez odpowiedzi. Niemniej jednak człowiek po gruntownej edukacji ścisłej nie może nie być pod wrażeniem jak wiele udało się dokonać. Pytanie tylko co tak na prawdę się udało?

Okazuje się bowiem, że nauka, nawet najwyższych lotów fizyka kwantowa czy kosmologia niczego nie wyjaśnia, tylko opisuje. Wszystkie wzory matematyczne opisujące świat rzeczywisty są w gruncie rzeczy jedynie spostrzeżeniami, że w danych warunkach zawsze (albo z pewnym prawdopodobieństwem) występują określone zjawiska. Że dana przyczyna skutkuje zawsze tymi samymi skutkami. I na tym koniec.

Ktoś powie: no jak to? Przecież dziś np. wiemy że Słońce jest (w przybliżeniu) w centrum Układu Słonecznego. Wiemy, że planety krążą po orbitach wokół Słońca w wyniku działania wzajemnej siły grawitacji. A od czasów słynnego Newtona (i później Einsteina) mamy niezwykle skomplikowane wzory opisujące tą grawitację i pozwalające przewidzieć np. zaćmienia Słońca na tysiące lat do przodu!

To wszystko jest prawdą tyle, że nikt nie wie co to jest grawitacja. Wiemy, że ciała się przyciągają. Umiemy policzyć skutki działania tego przyciągania bardzo dokładnie. Ale dlaczego w ogóle tak się dzieje, tego nie wie nikt.

Ale to jeszcze nic. Okazuje się bowiem, że w szkołach jesteśmy wprowadzani na manowce daleko bardziej. Uczy się nas np., że wprawianie ciała w ruch (przyspieszony) jest następstwem działania na nie różnych sił. Jest to bardzo elegancka teoria tyle, że nie do końca prawdziwa. Np. siła grawitacji wg współczesnej nauki po prostu nie istnieje. Nie ma takiego zwierzęcia. Zjawisko grawitacji oczywiście jest, ale na pewno nie dzieje się ono pod wpływem jakiejkolwiek siły.

Wg. najnowszych teorii to co nam się wydaje, że jest siłą grawitacji jest tak na prawdę zakrzywieniem 4-ro wymiarowej czasoprzestrzeni. Pojęcie siły grawitacji jest po prostu do opisu grawitacji całkowicie zbędne. A używa się go tylko dlatego, że jest użyteczne, a nie dlatego, że prawdziwe. Dodatkową przyczyną jest również to, że siła grawitacji jest pojęciem znacznie prostszym do nauczenia niż jakaś pokrzywiona czasoprzestrzeń.

Nie zmienia to jednak faktu, że obydwa opisy zjawiska grawitacji są tylko opisami – nie wyjaśnieniami. Choć nikt tego nie przyzna wprost, i wielu naukowców nawet tego sobie nie uświadamia, po prostu nie wiemy dlaczego ciała niebieskie się przyciągają. Nie wiemy dlaczego kula ziemska przyciąga nas do swojej powierzchni. Umiemy to doskonale opisać i wykorzystać, ale tego nie rozumiemy.

Kolejnym, niezwykle istotnym pojęciem w fizyce jest energia. Zasada zachowania energii jest jedną z fundamentalnych i jak dotychczas niepodważalnych zasad rządzących światem. Sęk w tym, że energia nie istnieje. Jest tylko pojęciem pomocniczym. Jest kolejnym, bardzo użytecznym to trzeba przyznać, ale jednak tylko wymysłem, który pozwala nam lepiej opisać to co się dzieje w przyrodzie. Na świecie jednak energia po prostu nie istnieje. Nie ma takiej substancji.

Zresztą sama definicja energii powinna zapalać lampkę ostrzegawczą – jest to bowiem „zdolność do wykonania pracy”. Ale jaką postać fizyczną ma „zdolność”? Cała fizyka stwierdza po prostu, że w określonych przypadkach ciała mogą się poruszać tak jakby miały w sobie tą całą „energię”. Ale to jest tylko nasz opis świata, nie wyjaśnienie. Istnienia energii bowiem udowodnić się nie da, tak samo jak nie da się naukowo udowodnić istnienia dajny na to szczęścia.

Pewną analogię mogą tu stanowić liczby. Są to niezwykle ważne i praktyczne pojęcia matematyczne, ale w przyrodzie liczby przecież nie istnieją. Są to jedynie użyteczne w wielu dziedzinach narzędzia stworzone przez matematyków. Podobnie jest z niektórymi pojęciami fizycznymi. Energia, siła, potencjał, pole i wiele innych są tylko pojęciami pomocniczymi. Są narzędziami do opisu świata, błędnie rozumianymi jako „wyjaśnienie” świata.

Jaka jest więc relacja pomiędzy religią a nauką? Bardzo prosta: nauka stara się odpowiedzieć na pytanie jak, a religia próbuje odpowiedzieć na pytanie dlaczego.

Uświadamiając sobie po wielu latach (i z wieloma trudnościami, bo trudno się przebić przez współczesne zabobony) te w gruncie rzeczy proste fakty można się zadziwić w jak pełnych przesądów czasach przyszło nam żyć. To zdziwienie mija jednak jeśli przypomnimy sobie, że przesądy są częścią ludzkiej natury od zawsze. Trzeba tylko przestać wierzyć w bajki, mówiące o tym, że żyjemy w jakiś szczególnie mądrych i inteligentnych czasach.

Ludzie są od tysięcy lat ciągle tacy sami i zawsze przyjmowali wiele rzeczy „na wiarę”. Zawsze panowały najróżniejsze nieudowodnione (albo nawet nieudowadnialne) poglądy i przesądy w bardzo wielu dziedzinach wiedzy i dziedzinach życia. Nasze czasy różnią się tylko tym, że stare przesądy zastąpiono nowymi. I wcale nie ma pewności czy lepszymi.

Bo wierzyć np. w to, że król będzie dobrym i mądrym władcą wydaje się dziś wielką naiwnością, prawda? Ale czy wiara, że decyzje podejmowane przez ulicę w trakcie liturgii wyborczej będą mądre nie jest większą naiwnością?

http://blog.magnapolonia.org

Z góry wiem, że już niezadługo pożałuję, że umieściłem powyższy artykuł w gajówce.
Admin

Komentarzy 19 to “Religia a nauka”

  1. W roku 1989 Józef Ratzinger,wówczas jeszcze kardynał,połączył kryzys wiary,jaki ma miejsce w Europie z „zaniedbaniem nauki o stworzeniu”.

  2. Marek B said

    „Jaka jest więc relacja pomiędzy religią a nauką? Bardzo prosta: nauka stara się odpowiedzieć na pytanie jak, a religia próbuje odpowiedzieć na pytanie dlaczego.”

    Tak wacale nie jest.

    Autor ma rację twierdząc że nauka niczego nie wyjaśnia. Tzw. „światopogląd naukowy” postulujący zdolność nauki do wyjaśnienia rzeczywistości, to jeszcze jedna religia. Współczesna nauka Zachodu jest oparta na dogmatach (każda musi być na dogmatach oparta), i jeśli się zacznie analizować te dogmaty, to zaczynają one brzmieć idiotycznie.

    To wszystko jednak nie wyjaśnia roli nauki i religii w społeczeństwie.

    Można łatwo zauważyć, sam byłem tego świadkiem, że klecha zachęcał bachory do pilnej nauki w szkole. Co w tym dziwnego?

    Bachory uczą siię w szkole biologii, która jest sprowadzona do teorii ewolucji. Teoria ewolucji to wyjaśnienie pochodzenia człowieka, uzasadnienie jego istnienia we współczesnym społeczeństwie, uzasadnienie stosunków społeccznych opartych na podgryzaniu i wyścigu szczurów, itp.

    Teoria ewolucji, na którą nie ma żadnego dowodu a która chyba ma (bezzasadnie) status nauki, oparta jest na założeniu, że istnieje tylko swiat fizyczny, widzialny. Jest to sprzeczne ze światopogląddem religijnym, który zakłada istnienie niewidzialnej DUSZY.

    Nie mam pretensji do klechy, ze nie promuje religijnej wersji powstania człowieka. W Księdze Rodzaju są dwie, wzajemnie sprzeczne, wersje stworzenia człowieka. Trudno wymagać od klechy żeby promował takie koszałki-opałki. Niemniej jego ideologia, przynajmniej kiedyś, zakładała istnienie duszy, co jest wyraźnie sprzeczne z naturalistyczną teorią ewolucji.

    Antynomia „religia – nauka” prezentowana przez Autora jest bardzo infantylną interpretacją rzeczywistości.

    Tak wcale nie jest. Gdyby tak było, to Kościół rzymski by mówił otwarcie, że wiara w ichnie koszałki-opałki jest sprzeczna z teorią ewolucji. Dzisiaj nikt tak nie mówi, ostatnim który to robił był chyba Pius XII? Chodzi tam zupełnie o coś innego.

  3. Boydar said

    Niewykluczone, że będzie tak jak kracze Pan Gajowy. Ale ja ten artykuł już dawno chciałem napisać, tylko zawsze wódka mi się kończyła jak już usiadłem. Bo ja na trzeźwo to nic z sensem nie napiszę, amba fatima.

  4. Zenon K. said

    „Mądrość ludzka głupstwem jest u Boga”.

    Św. Paweł

  5. Jerzy said

    Ad #2 Ten wpis dużo mi wyjaśnił. Zacząłem inaczej patrzeć na większość Pana komentarzy. Bo czyż „Znał kto kiedy poetę trzeźwego? Nie uczyni taki nic dobrego”.

  6. NICK said

    Ano.
    Zenon K. (3).
    Nam milczeć nie wolno.
    Porzućmy swe „mądralińskie: mądrości”?

  7. Boydar said

    Ruscy mawiają biez wodki nie razbieriosz, i wcale nie rozchodzi Im się o zawścieknięte Baby.

  8. NyndrO said

    Panie Boydar, zatem bardzo mnie cieszy, że Pan nie trzeźwieje. Tylko proszę rzucić szlugi i zacząć jeść!

  9. Premizlaus said

    Re 3 et 7:
    O proszę ! Nie dość, że ze skłonnościami rozpustyniczemi, to jeszcze do tego pijus. Ma się pan czym chwalić.

  10. Boydar said

    Niby co mam jeść, szlugi to sobie skręcam z zapasów tytoniu jaki przez lato zgromadziłem.

  11. Miet said

    Myślę, że warto go posłuchać w tym zapodanym temacie.

    Zaznaczam, że mi nigdy religia nie przeszkadzała w nauce – a może nawet pomagała.


  12. Pinxit said

    Na razie cierpimy na brak nauki, zwlaszcza oswiaty, i brak nauczania religii.
    Mozemy sobie co najwyzej powzdychac na blogach.

    Moi profesorowie na UJ, w czasach PRL-u – znakomici specjalisci i wspaniali pedagodzy byli bardzo wierzacymi katolikami. Wszyscy sie spotykalismuy na mszy dla studentow w kazda niedziele o godz. 11-ej w Kosciele sw. Anny przy ul. Anny w Krakowie.
    I byly wtedy niezapomniane kazania!

    Ja w ogole nie rozumiem problemu. Nauka jest nauka, a religia- religia.
    Historia nauki pokazuje to wyraznie. Nauke rozwijali ludzie religijni.
    Nie tylko chrzescijanie.
    W czym mamy problem?

    Chyba tylko w niewiedzy. Bo wielu ludziom sie zdaje, ze na europejskich uniwersytetach studiowano wylacznie teologie.
    Otoz nasz rodak Olszewski studiowal chemie. Byly wykladane nauki przyrodnicze a jedna pani wymyslila pile tarczowa.
    Bo panie tez studiowaly o czym bardzo rzadko sie dyskutuje.

    Zawsze chodzilo marksistom o to, zeby zeszmacic caly dorobek Sredniowiecza.

  13. Listwa said

    Dziwny i toporny ten artykuł. Wg autora prawie – nic nie istnieje, niczego nie wiemy, nic nie możemy sprawdzić, ale że 4 wymiarowa czasoprzesteń i to do tego zakrzywiona to istnieje – szkoda że nie napisał skąd to wie.

    „Wg. najnowszych teorii to co nam się wydaje, że jest siłą grawitacji jest tak na prawdę zakrzywieniem 4-ro wymiarowej czasoprzestrzeni.”

    – „wg najnowszych teorii” – poczekam na jeszcze nowsze i zobacze co spłodzą „tak naprawdę”, a nie na hipotezę i domysły.

  14. ad 13. no i nie doczeka się pan, bo najnowsze teorie znów będą tylko hipotezami, być może nawet potwierdzonymi wieloma powtarzalnymi dowodami zamieniając sie tym samym w twierdzenia, ale jak pisze autor artykułu – to będzie jedynie opis postrzeganego naszymi ograniczonymi (ułomnymi?) zmysłami wycinka świata, który nie jest w stanie wyjaśnić – dlaczego

  15. Marucha said

    Re 13:
    Autor stwierdza, zresztą słusznie, że nauka nie odpowiada na pytania „dlaczego” i „po co”. Dlaczego istnieje grawitacja, dlaczego elektron ma ujemny ładunek itp.
    Niestety, wyszło z tego coś w rodzaju zaprzeczenia wartości nauki.

  16. RomanK said

    Nie nieslusznie…Autor nie zapamietal tego co slyszal…..
    Na apytania:
    Po co? Dlaczego?? w jakim celu??? odpowiada Theologia

    Jak??? odpowiada Filozofia

    Co to jest??? odpowiada Nauka.

  17. Opat said

    Polecam o Franciszku: http://ram.neon24.pl/post/140649,o-tym-jak-franciszek-streczy-migrantow-a-zydzi-lutra

  18. Krzysztof Kamiński said

    „Wg autora prawie – nic nie istnieje, niczego nie wiemy, nic nie możemy sprawdzić”
    Wiemy całkiem dobrze jak działa świat, bo mamy do tego użyteczne pojęcia pomocnicze, takie jak pęd, energia, siła. One oczywiście nie istnieją, bo są tylko pojęciami pomocniczymi. To, co istnieje realnie (najprawdopodobniej, bo w nauce nie ma nic na 100% pewnego), to materia, przestrzeń, czas i oddziaływania miedzy cząstkami tej materii. Z teoriami naukowymi jest trochę tak jak z rozkładem jazdy pociągów. Pozwala on każdemu skutecznie z pociągów korzystać. Ale nie wyjaśnia ich istnienia. Tak jak teorie naukowe. Rozkład jazdy można sprawdzić bardzo łatwo i skutecznie. Tak jak teorie naukowe. Można go w razie potrzeby skorygować. Tak jak teorie naukowe. Ale nawet najdokładniejszy rozkład jazdy nie wyjaśni nam dlaczego linie kolejowe istnieją, po co zostały zbudowane i dlaczego działają w sposób zgodny z rozkładem jazdy. Tak samo teorie naukowe – są precyzyjnym opisem otaczającej rzeczywistości, ale nie wyjaśnieniem.

    „ale że 4 wymiarowa czasoprzesteń i to do tego zakrzywiona to istnieje – szkoda że nie napisał skąd to wie.”
    Właśnie o to mi chodzi, że nikt nie wie, czy takie coś istnieje! Dlatego napisałem, że tak jest tylko „wg najnowszych teorii”. Czasoprzestrzeń to jest tylko nowy, dokładniejszy niż poprzednie, opis zjawiska grawitacji. Kolejna teoria. W nauce nie może być niczego więcej niż kolejne teorie i hipotezy.

    Błędem popełnianym w szkołach (wg. mnie nieprzypadkowo) jest przypisywanie teoriom naukowym znaczenia większego niż mają w rzeczywistości. W szkole uczymy się np., że „ciała pod wpływem grawitacji przyciągają się siłą proporcjonalną do … bla bla bla”. Tymczasem nauka wcale tego nie stwierdziła (i nawet w obrębie samej nauki nowe teorie to podważyły). Prawdziwy naukowy opis grawitacji jest taki: „ciała pod wpływem grawitacji zachowują się do pewnego stopnia tak, jakby istniała siła przyciągania proporcjonalna do … bla bla bla”. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że to niewielka różnica. W praktyce jest to zmiana ogromna! W efekcie nauka jest przedstawiana jako rodzaj religii, źródło wszelkiej wiedzy, zdolne wszystko wyjaśnić. I większość ludzi w to wierzy, bo jak można nie wierzyć w coś, co jest całe życie powtarzane do upojenia?

  19. Marucha said

    Re 18:
    Bardzo ładnie to Pan opisał, posługując się analogiami.
    Zazdroszczę.

Sorry, the comment form is closed at this time.