Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Kamil o Wolne tematy (47 – …
    Ralal C. o Czy Rosja potrzebuje wartości…
    lewarek.pl o Wolne tematy (47 – …
    revers o Wolne tematy (47 – …
    Wandaluzja.pl o Wolne tematy (47 – …
    revers o Wolne tematy (47 – …
    Adrem o Konfederacka praca u pods…
    Ola o Niech Czaskoski zakaże Marszu…
    Irek o Wolne tematy (47 – …
    Jacek o Wolne tematy (47 – …
    Bezpartyjna o Niech Czaskoski zakaże Marszu…
    Ella o Między politycznym eskapizmem…
    Adrem o Polacy są zadowoleni z rządu…
    UZA o Polacy są zadowoleni z rządu…
    Janek o Jak zabito mały ruchu graniczn…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 516 obserwujących.

W obronie Inkwizycji hiszpańskiej

Posted by Marucha w dniu 2017-10-26 (Czwartek)

Od czasu utworzenia Inkwizycji w Hiszpanii w r. 1481 do ostatecznego jej zniesienia w r. 1820 Inkwizycja trwała prawie 340 lat. W ciągu tego okresu godność Generalnego Inkwizytora spełniało 45 Inkwizytorów. Opisywać ich działalność — to znaczy opisać historię Hiszpanii z tego okresu i historię ruchów antykatolickich.

Galileusz przed Świętym Oficjum

W ciągu tego czasu zmieniały się poglądy, zagadnienia; zmieniły się obyczaje, zmieniły pojęcia prawne. Mówienie przeto ogólne o „nowej inkwizycji hiszpańskiej”, o jej surowości na przykład, jest albo nieświadomym, albo świadomym, złośliwym zamąceniem prawdy, aby w tym mętnym obrazie narzucić szkodliwe dla Kościoła i dobrego imienia Hiszpanii sugestie.

Widzieliśmy obraz działania Inkwizycji w końcu XV-go wieku za czasów Torquemady. Trzecim generalnym inkwizytorem (1507 — 1517) był kardynał Ximenes Cisneros, arcybiskup Toleda, po śmierci Ferdynanda regent kraju. Oto jego charakterystyka według Dziekońskiego, wielkiego przeciwnika Inkwizycji: „Posiadając olbrzymie dochody, jako arcybiskup Toleda i regent — zachowywał się tak, jak w celi franciszkańskiej”. „Nie zapominał o krewnych, ale wydobywać ich ze stanu mierności nie chciał”.

Założył uniwersytet w Alcala de Henavez. Biegły w językach wschodnich, nabył rękopisy Biblii w oryginale hebrajskim, starołacińskim, aleksandryjsko-greckim i perifrazie chaldejskiej. Wydał „Biblia poliglotta Competensis” — dzieło, „które samo jedno zdolne było imię jego uwiecznić”.

Gdy nowi chrześcijanie ofiarowali Ferdynandowi 100.000 dukatów złotych na wojnę, pod warunkiem, że ustanowi jawność wszelkich informacji Inkwizycji, Ximenes udaremnił przekupstwo i z własnych oszczędności zorganizował wyprawę do Afryki. „Ciągle dobro kraju mając na widoku, w najdrobniejszym czynie nigdy własnej nie upatrywał korzyści”. „Należy do niewielkiej liczby wielkich mężów stanu”. „Surowych cnót, nieugiętej sprężysto­ści w działaniu — był obojętny na ubliżające mu docinki i napaści. Gdy jeden z dworzan zachęcał go do skarcenia zuchwalców, powiedział z powagą: „Ponieważ nam pozwalają działać, pozwólmy im wolności mówienia; jeżeli to, co głoszą, fałszem jest, śmiejmy się, ale starajmy się poprawić, gdy prawdę mówią”.

Czwartym generalnym inkwizytorem był Adrian Florencio (od 1517 do 1522 r.), wybrany później na papieża. Miał powszechną opinię niezwykle łagodnego i dobrego…

Jeżeli teraz weźmiemy dla porównania okres panowania Filipa 11-go (od r. 1556— 1597 r.), to jest ostatnie czterdziestolecie XVI stulecia (za Generalnych Inkwizytorów’: Valdesa, Espinozy, Ouirogi, de Lazy, Porto Carrero), to najbardziej przesadne źródła żydowskie podają za cały ten okres skazanych na śmierć 3 900, gdy w tym samym okresie czasu w Anglii (królowa Elżbieta) według danych prof. Makowskiego zostało skazanych na śmierć powyżej 89.000.

W którym kraju były zatem sądy bardziej humanitarne? A przecież były to rządy Filipa II, nazywanego plagą ludzkości, najbardziej nietolerancyjnego ze wszystkich królów hiszpańskich, za rządów Generalnego Inkwizytora Valdesa, 80-letniego starca, dumnego i pełnego żółci, który istotnie nadużywał swej władzy, za co zresztą został złożony (w r. 1566) przez papieża Sykstusa V z urzędu (w związku ze sprawą Bartłomieja Caranzy).

W czasie tego panowania tzw. „okrucieństwa” Hiszpanów naraziły Hiszpanię na utratę Flandrii – to by­ły czasy strasznego księcia Alby, wrzenia i walk z Sardynią, księstwem Mediolańskim; czasy wprowadzenia Inkwizycji w Meksyku, Limie i Kartaginie: czasy wprowadzenia specjalnej Inkwizycji do floty i armii, a nawet marszu ks. Alby na Rzym.

Za czasów Filipa II Inkwizycja hiszpańska, jako instytucja hiszpańska, doszła do szczytu potęgi. Powstał projekt utworzenia wojennego zakonu Najśw. Panny Miecza, którego wielkim mistrzem miał być Generalny Inkwizytor hiszpański, a członkami sami Hiszpanie, niepochodzący ani z Żydów, ani z Maurów, ani z heretyków, jak również niebędący potomkami chrześcijan, skazanych i karanych przez Inkwizycję. Reprezentanci prawie wszystkich hiszpańskich koś­ciołów i czterdziestu szlachetnych rodzin projekt ten przyjęli. Generalny Inkwizytor i Rada Najwyższa zatwierdzili statuty; Filip był skłonny zatwierdzić projekt, ale cofnął się z obawy, by Generalny Inkwizytor nie nabrał zbyt wielkiego znaczenia. „Szczęściem” — jak pisze historyk antykatolicki— „słuchano rad zdrowego rozsądku i zdrowej polityki, a Europa bez wstecznego kroku mogła podążać ku wiekowi filozofii”.

Znów za Filipa IV (1621 — 1665) według antykatolickich źródeł skazano 2.852 osoby, gdy rówieśnik tych czasów, „uczony” protestant i profesor saski Carpsow, chwalił się, że podpisał 20.000 wyroków śmierci, w tym bardzo liczne wyroki na czarownice. Ostatni proces przeciw czarownikom w Hiszpanii odbył się w r. 1610!

A teraz weźmiemy okres bliższy nam, gdzie obyczaje pod wpływem religii chrześcijańskiej i Kościoła złagodniały. Mam tu na myśli panowanie Ferdynanda VI i Karola III, to jest okres czasu od 1746 do 1788 r., przedednie tak zwanej Wielkiej Francuskiej Rewolucji. Na stanowiskach Generalnych Inkwizytorów widzimy: Ouintano Bonifaz, Filipa Bertranda, Augustyna Robin de Cevales. Prawie wszystkich oskarżonych po lekkiej sekretnej pokucie uwalniano.

Przez te 43 lata skazano na poważniejsze kary tylko 245 osób, z nich tylko 14 osób na śmierć i to według źródeł antykatolickich. Można zatem powiedzieć, że od roku 1746 kary śmierci nie stosowano prawie zupełnie. Od roku 1788 nie było już ani jednego wyroku śmierci, jakkolwiek prowadzono walkę z francuskimi ideami rewolucyjnymi, które w sąsiedniej Francji realizowały się barbarzyńsko i krwawo.

Tak więc łagodnie i bezkrwawo zakończyła swoje istnienie instytucja, wyrosła ze średniowiecza i ustroju feudalnego, dając miejsce „wiekowi filozofii i postępu’’, który został zapoczątkowany przez masowe rzezie bez sądu i przez wynalazek gilotyny.

Nie poruszam sprawy odpowiedzialności papieży i Rzymu za Inkwizycję Hiszpańską, bo sprawa ta jest zupełnie jasna: Kościół ponosi częściową odpowiedzialność za hiszpańską Inkwizycję, tak jak ponosi częściową odpowiedzialność za ustrój średniowiecza, w którym „magna pars fuit”, na który oddziaływał. Ale Inkwizycja Hiszpańska była Inkwizycją Hiszpańską, uzależnioną całkowicie od królów, którzy zwłaszcza w drugiej połowie istnienia Inkwizycji zmieniali Inkwizytorów samowolnie, decydowali w sprawach między Generalnym Inkwizytorem a cywilnymi, mianowanymi przez króla, radcami.

Królowie hiszpań­scy często przeciwstawiali się Rzymowi; Karol V prowadził wojnę z papieżem i Franciszkiem I, królem francuskim; ciągłe były spory o Neapol; Rzym był raz przez wojska hiszpańskie spalony, a straszny ksią­żę Alba wkraczał do Italii.

Z drugiej strony ze strony Rzymu były ciągłe objawy czujności, wzywanie do łagodzenia wyroków, do praworządności. Nie było prawie papieża, ani Generalnego Inkwizytora, którzy by nie wysyłali i nie otrzymywali wskazówek w kierunku wysoce humanitarnym. Były, naturalnie, w Inkwizycji rzeczy złe; zdarzać- się mogły w owe czasy surowe okrucieństwa i intrygi, ale na ogół cała walka z herezją przebiegała w Hiszpanii w ciągu wieków łagodnie; nie było religijnych wojen domowych, ani rzezi ogólnych—w ciągu całego czasu była praworządność ścisła, a obyczaje w są­dzie i przy wymierzaniu kar znacznie łagodniejsze, niż w tym samym czasie w innych krajach Europy, nie mówiąc już o krajach niekatolickich, jak Anglia (królowa Elżbieta 89 tysięcy osób skazała na śmierć), lub królestwo saskie, gdzie sam Carpsow skazał na śmierć 20-000 osób, a w poglądach „uczonych” jeszcze ku końcowi XVIII wieku (gdy kara śmierci w Inkwizycji nie była już zupełnie stosowaną) spotyka się twierdzenie, że kara śmierci, jest poważną i szacowną ostoją życia społecznego, a łamanie kołem na placu publicznym — warunkiem rozwoju i doskonałości społeczeństw.

Z Inkwizycji propaganda antykatolicka zrobiła straszaka, kominiarza, którym przez parę wieków straszy się „postępowe” dzieci. Rzeczywistość dziejowa przedstaw
ia się całkowicie odmiennie.

Władysław Kwieciński
za: „Nowy Ład”, nr 5/1937
http://www.dzienniknarodowy.pl

Zobacz też przynajmniej:
https://marucha.wordpress.com/2007/08/12/czarna-legenda-sw-inkwizycji/
https://marucha.wordpress.com/2008/02/06/sw-inkwizycja-legenda-i-prawda/
https://marucha.wordpress.com/2011/02/26/czarna-legenda-inkwizycji/
https://marucha.wordpress.com/2011/03/02/czarna-legenda-inkwizycji-c-d/
https://marucha.wordpress.com/2012/07/18/obrona-swietej-inkwizycji/
https://marucha.wordpress.com/2012/07/22/dlaczego-powstala-czarna-legenda-inkwizycji/
https://marucha.wordpress.com/2013/04/28/duchowosc-inkwizycji/
https://marucha.wordpress.com/2014/02/17/okrucienstwo-inkwizycji-to-bajka/
https://marucha.wordpress.com/2014/10/07/6-mitow-na-temat-swietej-inkwizycji/
https://marucha.wordpress.com/2014/11/03/adam-gwiazda-obrona-inkwizycji/
https://marucha.wordpress.com/2015/12/12/inkwizycja/

Admin

Komentarze 3 to “W obronie Inkwizycji hiszpańskiej”

  1. Isreal said

    kilka lat temu córka napisała pracę z historii o inkwizycji , po angielsku i w zgodzie ze zdobytą wiedzą (nie podręcznikową). Czyli pozytywnie ….

    troszkę grono było skonsternowane, ale notka była na maksa …

    a konsternacja była nie na miejscu, bo córka chodziła wtedy do liceum prowadzonego przez nazaretanki ….

  2. Premizlaus said

    Inkwizycja hiszpańska – zbrodnie żydów

    Fragment książki hrabiego Józefa Tyszkiewicza pt. „Inkwizycja hiszpańska”, ss. 20-27.

    Jak już powyżej zaznaczałem, wszystkie główne ataki przeciwko Inkwizycji, wszelkie oszczerstwa i kalumnie, rzucane
    są zawsze na hiszpańską inkwizycję. Przyjrzyjmy się więc pokrótce Hiszpanii:

    Zdobycie Grenady, w r. 1492, położyło kres panowania kalifów na Półwyspie Pirenejskim, ale para wielkich monarchów,
    jakimi niezaprzeczenie byli Ferdynand i Izabella, oczekiwała na to zwycięstwo, by rozpocząć dzieło unifikacji i
    uspokojenia społecznego w kraju.

    Trzy narody, trzy odmienne światopoglądy, spotykały się tam oko w oko – a dzieliły je różnice rasy, religii i
    wspomnienia, a raczej niechęci przeszłości. Tuziemiec Hiszpan – gorliwy patriota i katolik, Maur – mahometanin,
    do niedawna władca – dziś zwyciężony, którego interesy lub więzy rodzinne przywiązały do kraju i Żyd – oporny
    dla wszelkiej asymilacji – żyjący, jak na całym świecie, jako pasożyt wśród dwóch poprzednich.

    Ponieważ w Wiekach Średnich religia była ostoją i szkieletem budowy społecznej, więc też Ferdynand i Izabella
    starali się, usunąwszy siłą całkiem oporne elementy, stopić pozostałą masę ludności w chrystianizmie i tym
    sposobem powoli i bez wstrząsów przywrócić jedność moralną i polityczną w kraju. Zdawali sobie doskonale sprawę,
    że nic tak nie sprzyja unifikacji kraju, jak wspólne wyznania, nic bardziej nie rozbija i nie szkodzi, jak
    różnorodność wyznań i sekciarstwo.

    Działali bardzo ostrożnie, bez jakichkolwiek gwałtów, rozpoczynając od ułatwienia emigracji dla opornych, przy
    zupełnej swobodzie kultu, a nawet zwolnienia od podatków na przeciąg trzech lat wszystkich mieszkańców królestwa
    Grenady. Z drugiej strony wprowadzili ochronę dla wszystkich neofitów, wzbronionym zostało wydziedziczanie
    przyjmujących katolicyzm dzieci, wyznaczono fundusze posagowe dla nawróconych dziewcząt, uwalniano niewolników
    neofitów. Wszędzie budowano kościoły, zakładano specjalne wschodnie kolegia dla kształcenia mówców i kaznodziejów
    języków i narzeczy arabskich, aby mogli tym łatwiej nieść wśród ludu Słowo Boże i przeprowadzać publiczne dysputy
    z obrońcami Koranu i Talmudu.

    Metoda ta okazała się bardzo dobrą, pociągnęła liczne rzesze młodzieży i rokowała ogólną unifikację już w
    najbliższych pokoleniach – ale może właśnie dlatego, iż tak szybkie robiła postępy, załamała się nagle.
    Przestraszeni bowiem ilością prawdziwych nawróceń muzułmanie – porozumieli się z żydami – bo wobec Krzyża żyd
    gotów połączyć się jawnie z najzawziętszym swym wrogiem! Potomkowie Jakuba zwrócili natychmiast swe prawa
    pierwszeństwa pokoleniu Ezawa i w cieniu półksiężyca uwił sobie gniazdko Izrael, aby razem a podstępem zaatakować
    chrześcijan. Nam Polakom, wyjaśniać i tłumaczyć tej psychologii chyba nie ma potrzeby – znamy dokładnie
    postępowanie żydostwa, przygarniętego przez Polskę, w czasach jej porozbiorowej i okupacyjnej historii!…

    Wybuchł więc szereg buntów – ostro uśmierzonych w latach 1499-1501, po czym przyszła normalna reakcja; rząd dał
    do wyboru – bądź opcję za krajem i przyjęcie chrześcijaństwa – bądź wygnanie. Ten krok rządu okazał się fatalnym –
    bo jak wszelki gwałt, pociągnął za sobą z jednej strony nowe spiski, bunty i represje – a z drugiej stworzył
    nagle ogromne rzesze wychrztów, bynajmniej nie nawróconych, wśród których wszelkie herezje o wyraźnym podkładzie
    gnozy i judaizmu poczęły się szybko rozwijać.

    I oto nagle koniecznością państwową stała się Inkwizycja.

    Już od dawna żydzi osiedleni w pierwszym wieku naszej ery w Hiszpanii grali tam te straszną komedię nawrócenia.
    Wiele lat przed najściem Maurów Kościół i państwo musiały się bronić przed zalewem wciąż w siły wzrastającego
    żydostwa – lecz ile razy ostrzej się do nich zabierano, tyle razy udawali asymilację, chowali się pod płaszczem
    Chrztu!

    W chwili najazdu Maurów żydzi, jak zawsze w historii wszystkich krajów, stanęli po stronie nadciągającego wroga
    i wspomogli podbój kraju podstępem, zdradą i przekupstwem. Wytężyli wszystkie swe siły i zdolności, by wesprzeć
    Maurów przeciwko Hiszpanom, a przez to samo zyskali pod rządami Kalifów mnóstwo urzędów i praw. Kiedy jednak
    po paru wiekach karta historii odwróciła się, gdy znowu Hiszpanie wracać poczęli do swych siedzib, zdobywali
    wciąż nowe miasta i prowincje, a Maurów wypierali z powrotem do Afryki – żydzi bynajmniej nie uciekli, lecz
    wspomagać zaczęli królów hiszpańskich przeciwko Kalifom! Znów więc nie tylko, że nic ze swych praw nie utracili,
    ale jeszcze zyskali cały szereg nowych przywilejów.

    W kraju, wyczerpanym wiekowemi walkami, doszło wreszcie do tego, że w krótkim czasie żydzi zawładnęli wszystkimi
    źródłami dochodów państwa, opanowali wszystkie wybitne stanowiska rządowe i to począwszy, jak zazwyczaj, od
    dostawców armii, bankierów, kupców, lekarzy i prawników – a kończąc na ministrach, radzie koronnej, a nawet…
    mitrach biskupich!

    Ci wszyscy wychrzci, a lud zwał ich „maranos”, czyli „przeklęci” – wspierali tamtych, tłum wielki jawnych żydów i
    Hiszpania zamieniła się faktycznie w Judeo-Hiszpanię. Wszelkie kapitały i cały handel – przeszły w ręce żydowskie,
    wślizgnęli się oni we wszystkie dziedziny życia państwowego, tworząc jednocześnie – państwo w państwie – gdyż
    posiedli całkowitą autonomię, swoje szkoły, prawa, sędziów, kahały, wreszcie szeregi specjalnych przywilejów,
    które wciąż nabywali od zrujnowanych wojną książąt, miast i rządów!…

    W ciągu jednak całej historii świata, wśród wszelakich ludów, ras i narodów – zawsze w ten sam sposób rozwija się
    „spółżycie” z żydami: gdy miara cierpliwości się przebiera, gdy tuziemcza ludność wyniszczona lichwą, demoralizowana
    i uciskana, drażniona rozpierającym się wszędzie aroganctwem żydowskim – dochodzi do kryzysu nienawiści – następuje
    wybuch mniej lub więcej krwawy, załamanie się i koniec panowania Izraela! Taki też kryzys nastąpił w Hiszpanii,
    wszędzie poczęły wybuchać antyżydowskie rozruchy, to co dziś powszednie przyzwyczailiśmy się nazywać „pogromami”.
    Jednocześnie nacisk ludu na rząd był tak silny, iż władze zmuszone zostały do przeprowadzenia ładu. W r. 1473
    nastąpił, nieudany zresztą, zamach żydowski, podczas którego omal że nie został wydanym w ręce Maurów klucz do
    Hiszpanii – Gibraltar i dopiero wtedy zrozumiano w najbliższym otoczeniu króla, że należy działać energicznie i
    konsekwentnie, jeśli się chce uratować swój kraj od zguby. Przede wszystkim więc ustanowiono Inkwizycję, powołaną
    do sądzenia tych wszystkich ukrytych żydów i Maurów, którzy dla celów politycznych czy finansowych udawali
    chrześcijan, Inkwizycja hiszpańska nigdy nie sądziła jawnych żydów lub muzułmanów, a starała się dosięgnąć tylko
    tzw. „maranos”. Pomimo faktycznej grozy wypadków, przed przystąpieniem do sądów dano wszystkim „czas łaski”, a więc
    całe dwa lata cierpliwie poświęcono na uspokajanie umysłów, na misje i dysputy, wreszcie na dobrowolne powolne
    likwidowanie interesów oraz swobodną emigrację elementów opornych. Żydzi jednakże odpowiedzieli niebywałym
    zuchwalstwem i bezczelnością na to pełne rozwagi i spokoju rozporządzenie rządu; czuli się pewnymi swej siły i
    ostatecznego zwycięstwa. W r. 1485 wykryto olbrzymie sprzysiężenie antypaństwowe, zaraz potem nastąpiło zamordowanie
    przez żydów legata papieskiego w Saragossie i w tymże roku okropny mord rytualny w Le Guardia, który przypomniał
    inne, podobne z lat 1452-1454 i 1465; w całym kraju ujawnione zostały zdrady i zamachy i te wypadki przyspieszyły
    wydanie „edyktu Grenady”.

    Na próżno za pomocą przekupstwa żydostwo całego ówczesnego świata starało się uchylić to rozporządzenie; król,
    pod naporem opinii społecznej, edykt utrzymał – dając wszystkim opornym do wyboru bądź szczere i wyraźne przyjęcie
    chrześcijaństwa, bądź – banicję. Pozostawiono jeszcze sześć dodatkowych miesięcy na likwidację majątków – po czym
    nastąpiła deportacja, wygnanie mas żydowskich, uwolnienie kraju od wroga wewnętrznego.

    W historii czytamy o tej banicji baśnie, jak o żelaznym wilku! Podawane są tam jakieś opowiadania o topieniu
    dziesiątków tysięcy emigrantów w specjalnych okrętach, otwierających się na pełnym morzu, ilość wygnanych
    podawaną jest na dwa miliony, itd. itd. Tymczasem jest faktem historycznym, iż takie topienie ludzi odbywało się
    podczas rewolucji francuskiej, urządzonej i prowadzonej przez masonów – ale za czasów hiszpańskich nie znamy
    żadnego podobnego wypadku.

    Co prawda, rozbił się okręt z emigrantami podczas burzy i utonęło wtedy paruset ludzi, ale wraz z eskortującymi
    żołnierzami i załogą, więc chyba nie umyślnie! Cała ludność żydowska, zamieszkująca wówczas Hiszpanię, nie
    przenosiła dwustu tysięcy głów, a trzeba pamiętać, że spośród nich znów wielka ilość ukryła się pod pozornym
    nawróceniem, powiększając szeregi owych „maranos”, z którymi walczyła Inkwizycja.

    Jakoby nie było, wypędzenie kilku dziesiątków tysięcy ludzi nie należy do środków łagodnych, lecz rząd nie miał
    innego wyjścia i chronił ich w ten sposób od nieuniknionej rzezi. A zresztą, czyż gdy dzisiejsi żydzi, kierownicy
    komunizmu, zmusili do ucieczki (zabierając im nb. wszystko) przeszło 2 miliony ludzi z Rosji, gdy krocie emigrantów
    katolickich musiało opuścić Francję pod rządami „praw człowieka” wielkiej rewolucji, gdy temu lat kilkanaście
    wygnano z tejże Francji dziesiątki tysięcy księży i zakonnic i gdy dzisiaj wielka część ludności ucieka z Meksyku
    – rozczula się nad tym historia! Czy płaczą liberałowie!

    O takich „szczegółach” w ogóle się nie mówi, o tym w ogóle mówić nie wolno! Sprzysiężenie moralne otacza te
    masowe zbrodnie – nikt o tym pisać nie śmie – bo tu ofiarami są katolicy – a zbrodniarzami głosiciele praw człowieka
    i „braterstwa ludów”, czciciele pustodźwięcznych haseł wolności i równości, a wszyscy, jeśli nie wyłącznie żydzi
    i masoni, to bądź ich płatni oprawcy, bądź motłoch uliczny i szumowiny społeczeństwa! O „wzniosłych i filantropijnych
    celach” masonerii mogą nam urzędowo i nieurzędowo blagować ile chcą – my widzimy ich „środki” i „skutki” – i to
    nam – wystarcza! W ocenianiu faktów historycznych czas już wielki zastosować równą miarę.

    Rząd hiszpański, dla którego Trybunał Inkwizycji okazał się państwową koniecznością, niełatwo na ustanowienie go
    zyskał pozwolenie Rzymu. Papieże słusznie obawiali się wpływu polityki na bieg spraw i dopiero pod naciskiem
    wyraźnej groźby schizmy narodowej ustąpił Sykstus IV, wybierając z dwojga złego – mniejsze. Słusznymi były obawy
    Rzymu, bo Inkwizycja Hiszpańska bardzo szybko silnie podpadła pod wpływy rządowe i często się zdarzało, iż
    polityka brała górę nad prawem – zdarzały się nadużycia.

    Krytyka katolicka jasno i szczerze przyznaje, a zresztą cała odpowiedzialność za te pożałowania godne fakty spada
    wyłącznie na władze cywilne, które nadaremnie zasłaniały się od zarzutów względami racji stanu. Kościół nie uznaje
    racji stanu, która wymaga posunięć sprzecznych z prawami Boga.

    Toteż Papieże wciąż ponawiali swe protesty, wciąż kasowali wyroki trybunałów hiszpańskich, więc np.: Innocenty VIII
    skasował do 200 wyroków w ciągu jednego roku, Aleksander VI 250 tylko w r. 1498, Paweł III, Pius IV, Grzegorz XIII,
    Innocenty XII bezustannie zajmowali oporną, wobec roszczeń rządu hiszpańskiego, pozycję. Różnica zdań była tak
    wielka, iż doprowadziła do ostrego sporu i w Hiszpanii rząd ośmielił się zaprowadzić cenzurę, nie ogłaszał
    breva papieskie, posunął się aż tak daleko, iż groził śmiercią wszystkim, którzy pomocy Rzymu wzywali. W r. 1509
    nowy edykt rządowy nakładał karę śmierci za ogłaszanie w Hiszpanii aktów Stolicy Apostolskiej, skierowanych
    przeciwko Inkwizycji Doszło wreszcie do tego, że w r. 1519 Papież Leon X wyklął, wbrew woli Karola V, tak wielkiego
    inkwizytora, jak i wszystkich jego pomocników – groził wtedy zupełnym zerwaniem Cesarza z Rzymem – lecz…zjawił
    się Luter, przyszedł niezmiernie ciężki okres reformacji. Papież znowu musiał pogodzić się z Cesarzem, a to w
    nadziei uniknięcia większego znacznie nieszczęścia. Jednakże ani na chwilę nie przestała Stolica Apostolska czuwać
    nad Hiszpanią, dalej łagodziła wyroki, interweniowała, gdzie tylko to było możliwym.

    Warto jednak teraz przejść do cyfr, gdy się bowiem czyta dzisiejsze podręczniki historyczne, to ma się wrażenie,
    że inkwizytorzy hiszpańscy w takich masach palili nieszczęsnych żydów, maurów, protestantów i masonów – jak
    chyba może tylko dziś rozstrzeliwują, torturują wprzódy, katolików w Meksyku!…Po prostu krocie – jeśli nie
    miliony ofiar!

    Biorę więc najbardziej może wrogie względem Kościoła, ale rzeczowo opracowane dzieło, bo historię Inkwizycji,
    pisaną przez zdeklarowanego wroga Kościoła, księdza renegata i masona – Lloriente. Znajduję tam takie zdanie:
    „Inkwizycja hiszpańska straciła (dosłownie: „immola”) 234.526 ofiar”. Kilka wierszy niżej wyjaśnia on: z których
    (to ofiar) 9.660 było spalonych „in efige” (to znaczy w wizerunku, bo winowajcy umknęli, a palono przestawiające
    ich lalki) zaś 206.546 było skazanych na pokuty kościelne.

    Nie potrzebuję chyba szerzej tłumaczyć, że istnieje lekka różnica między „straceniem”, a „pokutą kościelną”!
    Pan Lloriente wszystko to jednak zalicza do „ofiar”, bo to ślicznie brzmi i… może być bez dalszego wyjaśnienia,
    pomieszczane jako „cytata naukowa” – w innym dziele, gdzie już czytelnik nie odszuka fałszu! To się nazywa
    „przygotowanie źródeł” w guście liberalizmu.

    Jest tam jednak fakt ciekawszy, bo oto wertując całe wielkie cztery tomy tego dzieła, znajdujemy zaledwie 216
    (wyraźnie: dwustu szesnastu!) faktycznie straconych, w ciągu całych trzech wieków trwania Inkwizycji w Hiszpanii!…
    Mniej niż jeden na rok!

    Porównajmy te cyfry z innymi – mniej popularnymi w naszych demokratycznych czasach: rewolucja francuska w ciągu
    trzech lat (a tam są trzy wieki!) zamordowała na mocy wyroków trybunałów rewolucyjnych trzysta tysięcy ludzi –
    rewolucja rosyjska również w ciągu lat trzech i również na mocy „wyroków sądu”, zamordowała prawie dwa miliony
    ludzi! – Idziemy więc z wyraźnym postępem!

    O tych 216 straconych herezjarchach i burzycielach ładu społecznego, od przeszło stu pięćdziesięciu lat piszą
    tomy za tomami, przedstawiając w najstraszniejszych barwach grozę wiejącą z postaci okrutnych mnichów, ale o
    mordercach i łotrach noszących nazwiska Robespierrów, Dantonów i Maratów od lat stu trzydziestu pieją ciż sami
    pisarze hymny pochwalne! Dziś sprzysiężenie milczenia zamknęło usta i sumienia historyków i całej światowej
    prasy wobec bandytów bolszewickich i meksykańskich zbójów!

    Jakaż jest tego faktu przyczyna?…

    Oto tam, w obronie Kościoła i monarchy, w obronie wiary i ładu społecznego stracono paruset, a wygnano
    kilkadziesiąt tysięcy żydów – ale za to uratowano ludność, bo Hiszpania zachowała jedność wiary prawdziwej i
    dobre obyczaje. A tu masoneria i żydzi – mordują krocie i miliony – miliony i krocie idą na tułaczkę i wygnanie
    w nędzy i rozpaczy, bo zatriumfował czerwony zwierz, noszący miano radykalnej lewicy!

    Nie mam zamiaru bronić gwałtów inkwizycyjnych, a tym bardziej proponować zastosować je dzisiaj… a jednak!…
    Richelieu przez uwięzienie na czas ks. de Saint-Cyran, podciął podstawę herezji Jansenistów – i mówił wtedy, że
    gdyby to samo zrobiono zawczasu z Lutrem i Kalwinem – uniknąłby świat potoków krwi i wojen religijnych –
    uniknęlibyśmy załamania się cywilizacji świata! Ile by ludzkość oszczędziła sobie nieszczęść, gdyby zawczasu
    poumieszczała „twórców” nowych religii tam, gdzie ich rzeczywiste miejsce, tj. w domach dla wariatów lub w
    więzieniach!…

    Nie bronię gwałtów Inkwizycji – a tylko staram się pozostawić im właściwe „skromne” miejsce w historii. Nie
    przeczę, że zdarzały się ekscesy, że zwłaszcza przy rozognieniu namiętności politycznych trafiały się wyroki
    stronnicze, niepotrzebne okrucieństwa, ale raz jeszcze stwierdzić muszę, iż instytucja Trybunału św. Inkwizycji,
    tak długo, jak była niezależną od państwa, zawsze działała ostrożnie i z nadmierną niemal łagodnością. Wszelkie
    nadużycia zdarzały się dopiero wtedy, gdy trybunały podpadały pod wpływy polityczne rządów – lub tak jak w
    Hiszpanii, gdzie Inkwizycję całkowicie odcięto od Kościoła.

    Każdy historyk bezstronnie badający historię Kościoła, musi powtórzyć słowa, którymi de Toqueville kończy swe
    dzieło: „Rozpocząłem badania pełen uprzedzeń przeciwko Papieżom – skończyłem je pełen szacunku i podziwu dla
    Kościoła!…”.

  3. Boydar said

    Bardzo dobry cytat, Panie Przemysławie.

Sorry, the comment form is closed at this time.