Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Telegram z Soczi

Posted by Marucha w dniu 2017-10-31 (Wtorek)

Kolejna wyprawa do Federacji Rosyjskiej jest już wspomnieniem. Wzorem poprzednich, zanim zabrałam się za pisanie artykułu, na portal społecznościowy wrzucałam komentarze „na gorąco” wraz ze zdjęciami i krótkimi filmami. Zaskoczenia nie było – w kraju nad Wisłą tradycyjnie okrzyknięto mnie „ruską agentką” i zarzucono zdradę „polskiej prawicowości” (?).

W drodze do Soczi dowiedziałam się, że ABW wydaliła z Polski mojego znajomego Rosjanina, prof. Dmitrija Karnauchowa. W drodze powrotnej spotkałam się z nim w Moskwie. Powiedział, że przyszli po niego funkcjonariusze straży granicznej, po czym bez wyjaśnień i przedstawienia jednego dowodu na jego rzekomy udział w „wojnie hybrydowej” wyrzucili z kraju.

W takiej oto atmosferze – panującej pod rządami chorych z nienawiści rusofobów – udałam się do Rosji na XIX Międzynarodowy Festiwal Młodzieży i Studentów. Ktoś pewnie pomyśli, że jestem szalona, bo przecież gospodarzem tegorocznej edycji imprezy był sam Władimir Putin. Tak, każdy kolejny kontakt z Rosjanami pogłębia w Polsce ostracyzm wokół mojej osoby. Bo takie teraz panują u nas trendy, że Rosjan należy traktować jako największych wrogów. Wszystkim podporządkowanym pod dyktat mody na rusofobię, pragnę jedynie przypomnieć słowa Zbigniewa Herberta: „(…) z prądem płyną śmiecie”.

Idea łączenia ludzi

Festiwal w Soczi odbywał się w dniach 14-22 października. Z Polski przyjechała całkiem spora delegacja – podobno druga co do wielkości w Europie. Zaproszenie otrzymało 113 osób. Aby je otrzymać trzeba było wypełnić specjalną aplikację i zostać wybranym spośród wielu kandydatur. Polski komitet uformował się oddolnie, gdyż w przeciwieństwie do wielu krajów np. byłego Związku Radzieckiego, nie ma u nas odpowiedniego organu ds. młodzieży na szczeblu państwowym. Zresztą, nawet gdyby był, to z powodów politycznych zapewne nie zaangażowałby się w imprezę organizowaną na terenie Rosji.

Z rozmów z Polakami obecnymi w Soczi wynikało, że większość z nich dowiedziała się o festiwalu drogą okrężną. Wystarczyło mieć znajomego w Rosji, który dał cynk, albo działać w jakiejś fundacji pielęgnującej relacje polsko-rosyjskie. Jeśli chodzi o mnie, to o festiwalu dowiedziałam się od Igora Żukowskiego, dyrektora Rosyjskiego Ośrodka Nauki i Kultury w Warszawie.

Festiwal połączył ponad 20 tysięcy młodych ludzi ze 150 krajów. Każdy uczestnik miał zapewniony nocleg w jednym z hoteli miasteczka olimpijskiego i pełne wyżywienie. Pokrycie kosztów pobytu leżało po stronie organizatorów. Uczestnicy opłacali sobie jedynie koszty podróży, które często finansowała instytucja wysyłająca, np. fundacja. Grupa wybrańców – ok. 1500 osób – miała dodatkową atrakcję uczestnictwa w spotkaniach regionalnych. Na koszt organizatora polecieli oni do wybranych miast i regionów Federacji Rosyjskiej.

Ideą festiwalu w Soczi było skupienie młodych liderów w wieku 18-35 lat z różnych dziedzin: przedstawicieli organizacji pozarządowych, dziennikarzy, młodzież twórczą i sportowców, pracowników, informatyków i inżynierów, a także liderów organizacji młodzieżowych, partii politycznych, liderów samorządów studenckich, naukowców, przedsiębiorców, jak również rodaków i cudzoziemców uczących się języka rosyjskiego i wszystkich zainteresowanych kulturą rosyjską. Niżej podpisana wkręciła się na festiwal jako dziennikarka tygodnika Myśl Polska.

Smartfon od Putina

Przedsięwzięcie, w którym miałam okazję uczestniczyć było potężnym wyzwaniem logistycznym. Nie obyło się bez wpadek. Trochę niezręcznie narzekać, kiedy ma się świadomość, że organizatorzy dołożyli wszelkich starań, aby wyszło jak najlepiej. Jednak pewne niedogodności trzeba odnotować, chociażby po to, aby w przyszłości uniknąć podobnych nieporozumień.

Wiele do życzenia pozostawił system, na którym składaliśmy aplikacje. Każdy zarejestrowany uczestnik otrzymał na specjalnej platformie własne konto i numer IP. Im bliżej do rozpoczęcia festiwalu, tym większy miałam problem z logowaniem – musiałam kombinować z różnymi przeglądarkami, często bez powodzenia. Dzień przed przyjazdem do Soczi chciałam wydrukować voucher na bilet z lotniska do hotelu. Jakimś cudem udało mi się zalogować, ale po chwili… pojawił się komunikat, że zrezygnowałam z uczestnictwa w festiwalu i konto zostało skasowane. W rozmowach w kuluarach okazało się, że nie tylko mnie dotknął tego typu problemem. Po licznych próbach odkręcenia, przy pomocy życzliwych ludzi udało się przywrócić moje konto.

Ponadto, wielu uczestników z Polski, w tym ja (nie wiem jak w przypadku innych krajów) z racji posiadania drugiego imienia w paszporcie miało dodatkowo pod górkę. Podczas składania aplikacji proszono o podanie jedynie pierwszego imienia. Tuż przed festiwalem okazało się, że trzeba było jednak podać także drugie imię, jeśli takowe widniało w paszporcie. I znów kolejne wnioski i tabelki do wypełnienia. Pechowcy z drugim imieniem mieli potem problem z otrzymaniem na czas akredytacji – swoją dostałam dopiero w trzecim dniu od przyjazdu do Soczi.

Ostatecznie wszystko dobrze się skończyło, zarejestrowani uczestnicy otrzymali wyczekiwaną akredytację, a wraz z nią podarki. Obok festiwalowych ciuchów i gadżetów do pakietu dołączono kartę sim i… nowego smartfona. Od tej pory uczestnicy festiwalu komunikowali się za pomocą specjalnej aplikacji Telegram zainstalowanej w podarowanym telefonie. Doszły do mnie słuchy, że Telegram słynie z tego, iż poległy na nim bezpieki krajów zachodnich, gdyż nie potrafią złamać szyfrów, przez co nie mogą inwigilować jego użytkowników. Być może tylko plotka, choć zasłyszana z wielu stron. Przypadek? Nie sądzę!

Najmilszym zaskoczeniem w sprawach organizacyjnych byli dla mnie wolontariusze. Do obsługi festiwalu zaangażowano ich aż 5 tysięcy. Podziwiam ich za ogromną cierpliwość. Pomimo ciężkiej pracy i różnych niedogodności nie było po nich widać napięcia czy zdenerwowania, wręcz przeciwnie – byli uśmiechnięci i zawsze życzliwie nastawieni. Szczególne podziękowania dla Daniły, opiekuna polskiej grupy, którego poświęcenie i zaangażowanie wzbudziło mój największy szacunek i podziw.

Bardzo sprawnie działała także ochrona. W trakcie trwania festiwalu miasteczko olimpijskie w Soczi było oazą bezpieczeństwa. Liczne bramki wykrywające niebezpieczne przedmioty, super dyskretni tajniacy i armia równie dyskretnych funkcjonariuszy policji. Przy okazji runął stereotyp bezwzględnego, stojącego ponad prawem rosyjskiego policjanta z czasów pieriestrojki. Kto widział film Aleksieja Bałabanowa „Ładunek 200”, ten wie, o czym mowa.

Piękno różnorodności

Festiwal w Soczi oferował jego uczestnikom wiele rozmaitych atrakcji. Od sportowych, przez kulturowe i naukowe na polityczno-społecznych kończąc. Wybór był tak ogromny, że nie sposób było wszystkiego spróbować. Niewiele się zastanawiając, wzięłam kamerę i poszłam między ludzi.

Na początek udałam się na wystawę prezentującą bogactwo kulturowe Federacji Rosyjskiej. Niezliczone stoiska, a przy każdym z nich inny region. Sami Rosjanie zdawali się być zaskoczeni jak wiele narodów zamieszkuje ich kraj. Fantastyczni ludzie – od Kaukazu, przez syberyjskie stepy, aż po Kamczatkę – prezentowali barwne stroje regionalne, ludowe tańce i śpiewy oraz lokalne przysmaki. Doświadczenie przebywania między nimi, utwierdziło mnie w przekonaniu, jak nudny i nijaki jest zunifikowany Zachód.

Z każdym kolejnym dniem moim oczom ukazywał się bogaty w różnorodność i fascynujący tajemniczością Wschód. Już nie tylko narody wchodzące w skład Federacji Rosyjskiej, ale i Białoruś – po prostu cudowna, czysta i niewinna – oraz dalekie kraje azjatyckie, takie jak Kazachstan, czy Mongolia.

Najczęściej trafiałam jednak na Syryjczyków. Pewnie dlatego, że byli najbardziej rozśpiewanym i roztańczonym narodem. Do prawdy nie wiem, skąd brali na to siłę, szczególnie że mają doświadczenie tak okrutnej wojny. Syryjczycy szczególnie zaimponowali mi tym, że dumnie prezentowali swoją flagę, która powiewała w wielu miejscach miasteczka olimpijskiego. Z wielką euforią podkreślali też przyjaźń z Rosją. Zapewne w podziękowaniu za ich pomoc w walce z terrorystami z ISIS.

I dalej Persowie, Afrykańczycy, Arabowie a nawet Żydzi. Jak to wszystko udało się połączyć, żeby nie wybuchło? Organizatorzy mieli dobrze przemyślaną koncepcję, której się trzymali. Wystarczy wypomnieć pewien incydent. Duża delegacja z Libanu odmówiła uczestnictwa w „swoich wydarzeniach” z powodu obecności delegacji z Izraela. Przedstawicielka Libanu w ramach manifestu politycznego próbowała nawet podpalić flagę Izraela na terenie Parku Olimpijskiego. W odpowiedzi natychmiast została pozbawiona akredytacji i wydalona z terenu festiwalu. Stanowcza reakcja na zachowanie Libanki stanowi przykład, że organizatorom zdawało się być bliżej do zakopywania podziałów, niż ich podsycania.

I wreszcie polski akcent, z którego jestem niezwykle dumna. Grupa katolików z Polski dogadała się z grupą prawosławnych z Rosji i pod cerkwią nieopodal miejsca, gdzie odbywał się festiwal zorganizowaliśmy pikietę antyaborcyjną. Pomysł wyszedł od przedstawiciela Fundacji Pro – Prawo do Życia, podchwycili go panowie z Xportalu, dołączyłam ja i studentka medycyny. Stronę rosyjską reprezentowali prawosławni duchowni i miejscowi wierzący.

Przy okazji niecodziennej akcji kapłani zaprosili nas na poprzedzony modlitwą uroczysty posiłek. Jako ciekawostkę dodam, że kiedy batiuszka spojrzał na plakaty Fundacji Pro (wszyscy w Polsce wiemy jak wyglądają), nie chciał się zgodzić na ich rozwinięcie, argumentując to zbyt brutalnym przekazem. W zamian zaproponowano pikietę z pozytywnym przesłaniem, podczas której rozłożono buciki małych dzieci z karteczkami zawierającymi hasła za życiem.

Lenin wiecznie żywy? Wolne żarty!

Nie jest tajemnicą, że idea Międzynarodowych Festiwalów Młodzieży i Studentów ma tradycje lewicowe. To cykliczne wydarzenie odbywa się od 1947 roku pod patronatem Światowej Federacji Młodzieży Demokratycznej (WFDY), lewicowej organizacji młodzieżowej i Międzynarodowej Unii Studentów. W czasach zimnej wojny wiele festiwali odbyło się w krajach socjalistycznych. W wyniku tego zostały one uznane przez Departament Stanu USA za narzędzie komunistycznej propagandy. Od tamtej pory kraje zachodnie wycofały się ze wspólnej organizacji imprezy.

Nie powinno więc dziwić, że do Soczi zjechały także rozmaite młodzieżówki komunistyczne z najdalszych zakątków świata. Najwięcej było przedstawicieli krajów Ameryki Południowej, wśród nich Kubańczycy (chyba najliczniejsza grupa) i Wenezuelczycy, którzy dumnie prezentowali portrety Fidela Castro i Che Guevary. Przy wielu stoiskach można było nabyć propagandowe ulotki, gadżety, plakaty, czasopisma i książki. Widok czerwonej gwiazdy bił po oczach, a w powietrzu zdawał się unosić duch rewolucji.

Wspomniana młodzieżówka ma jednak niewiele wspólnego z komunizmem, który znamy. Młodzież, którą poznałam w Soczi deklaruje walkę z imperializmem (amerykańskiemu) po hasłem Pokoju, Solidarności i Sprawiedliwości. Czerwony sztandar wydawał się być dla nich raczej symbolicznym wyrazem buntu przeciwko imperializmowi, terroryzmowi i faszyzmowi.

W pewnym momencie ktoś jednak powiesił plakat z wizerunkiem Lenina upamiętniający setną rocznicę wybuchu rewolucji. W pierwszym odruchu zszokował mnie ten widok. W pamięci miałam słowa Władimira Putina, który przecież stanowczo potępił przywódcę bolszewików. Prezydent Rosji na początku 2016 roku zarzucił Leninowi, że ten podłożył bombę pod Rosję, a jego idee w ostatecznym rozrachunku doprowadziły rozpadu Związku Radzieckiego.

Mój niepokój nie trwał jednak długo. Idee Lenina zostały ostatecznie pogrzebane podczas uroczystej ceremonii zamknięcia festiwalu. Byłam naocznym świadkiem tej niesamowicie symbolicznej chwili, w związku z czym, mam obowiązek się z tym podzielić. Sto lat od wybuchu rewolucji bolszewickiej, na wielkim stadionie umiejscowionym na rosyjskiej ziemi, zabrzmiała ballada „One of as”, oddająca hołd naszemu Stwórcy. W ten oto sposób, przybyła do Soczi młodzież usłyszała zawarte w piosence słowa: „God is great, God is good” (Bóg jest wspaniały, Bóg jest dobry). I wreszcie, na sam koniec wszyscy wspólnie odśpiewali Alleluja. W tym czasie na specjalnych telebimach pofrunęły do góry białe gołębice – w tradycji chrześcijańskiej ikonograficzny symbol Ducha Świętego.

Agnieszka Piwar

Ps. Tak, udało mi się zobaczyć Władimira Putina na żywo. Wcześniej był na ceremonii otwarcia, ale z powodu problemów z akredytacją nie udało mi się na nią dostać. Prezydent Rosji pojawił się jednak potem niezapowiedzianie w trakcie jednego z koncertów. Wyszedł na scenę i powiedział do nas, że jesteśmy przyszłością…

Myśl Polska, nr 45-46 (5-12.11.2017)
http://mysl-polska.pl

Komentarzy 10 to “Telegram z Soczi”

  1. Pani Agnieszko – niech Pani trzyma fason ,niech Pani utrzymuje kontakty w imieniu
    normalnej części naszego społeczeństwa .

  2. witek said

    Bardzo lubię czytać bloga Pani Agnieszki
    ( chociaż ostatnio cosik rzadko pisze) 🙂

  3. Brys said

    Pani Agnieszko – po co te angielskie wstawki? Jakby ktoś paznokciami po szybie skrzypiał, albo zębami zgrzytał, albo mokrą wełne gryzł.

  4. ~bezmyślnik~ said

    Taki sam język jak każdy inny (może prawie każdy). Wielu na tym świecie zgrzyta nim od maleńkości, podczas gdy polskiego to księciu Bogusławowi wargi pierzchły (te na twarzy, jak tuszę). Pani Agnieszka zacytowała oryginalne brzmienie piosenki i zaraz przetłumaczyła na nasze. Osobiście za przyczyną swojej złośliwości i przekory, przetłumaczyłbym je także na……..

  5. jjj said

    Rusofobia neokonowa istnieje to fakt, nawet święci tryumfy, ale …. o ile wolno tu – na tym forum – zauważyć:

    a)Autorka ubiera się wręcz w szaty męczennicy rusofobii, ale wszak wspomina, że w Warszawie jest ośrodek kultury rosyjskiej i nie wspomina, ze co roku jest festiwal filmowy „Sputnik nad Warszawą”.
    b)nie jestem zwolennikiem zjazdów multi-kulti czy chrześcijańskich/parachrześcijańskich/pseudo-chrześcijańskich, niemniej zapytam lub stwierdzę: rozumiem, że nie są one zbyt cacy wg Autorki, natomiast prawie cacy jest festiwal tych młodzieżówek w Soczi, bo jest antyamerykański, w domyśle: judeoizraleosceptyczny? Ja bym powiedział, że … w dużym stopniu jest ów festiwal zarządzany przez Żydow, którzy „muszą trzymać rękę na pulsie, po”różnych stronach „dyskursu” publicznego”.

    „Lewacy” w Europie też są antyusraelscy (sądzę, że to te same lub zaprzyjaźnione środowiska co byli w Soczi), ale de facto realizują żyowską politykę, zmiany cywilizacji europejskiej, poprzez promocję różnych homos i wspieranie „kolorowej imigracji”.

  6. SWO said

    Aplikacja Telegram jest komunikatorem stworzonym przez rosyjskiego żyda Pawła Durova mieszkającego i działającego obecnie na emigracji na zachodzie.
    Durov jest również Twórcą rosyjskiego klona faceboka, vKontaktie.

    Jest on zagorzałym i bardzo wokalnym przeciwnikiem administracji Putina, która go według jego opinii prześladuje.

    Komunikator jest bardzo popularny na bliskim wschodzie, gdyż uchodzi za „nie-amerykańska” alternatywa dla Whastup, choć system Telegram (chmura itd) operuje w pełni z zachodu i jest zarejstrowany na zachodzie, a nie w Rosji.
    Od września tego roku rosyjskie FSB żąda od Durova kluczy pozwalających na dekrypcję komunikacji prowadzonych poprzez Telegram.

    Kilka refleksji od wieloletniego użytkownika Telegram.

  7. Pinxit said

    Od samego poczatku ogladalismy w domu nie tylko Festiwal Mlodziezy w Soczi ale i forum w Valdai. Oba wydarzenia pominiete przez zachodnie , w tym polskie, media.
    Zdegenerowany Zachod dawno zapomnial, ze istnieje cos takiego jak mlodziez. I ze cos trzeba mlodziezy miec do zaoferowania: nie tylko wojenki i smutasy dekadencji nacpanej narkotykami.
    W USA juz dzieciom proponuja szkolenie militarne!! Nic dziwnego, ze maja tyle niedouczonej mlodziezy.
    Nie lubie podzialu na ‚lewice” i „prawice” . Oba terminy dosc plynne.
    A mlodziez ma prawo do nauki i radosci.
    W USA mlodziez jest zrodlem dochodu dla zbojeckich firm prywatnych: poczawszy od edukacji po mode, kosmetyki i narkotyki.
    I wpaja sie Amerykanom poczucie wyzszosci nad innymi narodami, i poczucie nienawisci do coraz to innego wroga: od Karaibow poprzez Afryke, Europe az po Kamczatke: od Kuby po Bliski Wschod, Azje az po Koree glownie Polnocna – ale Poludniowa Koree tez Amerykanie bombardowali..Do tej pory wmawiaja mlodzezy, ze wojna nuklearna w Hiroszimie i Nagasaki zakonczyla II wojne swiatowa!!! – To dlaczego poprosili Rosjan, zeby sie tlukli z Japoncami?

    Rosja jest daleko od idealu ale jest NORMALNYM panstwem.
    Jest zawsze czas i miejsce i na modlitwe i na zabawe.

    Ten Festiwal Mlodziezy przypomnial mi moja wlasna mlodosc, kiedy nie opowiadalo sie o nienawisci miedzy narodami, nie balismy sie wojny i i nie przygotowywali nas do kolejnej wojny; nie traktowalismy innych narodow jako podludzi.
    To Pan Bog stworzyl swiat.
    Jankesom sie wydaje, ze to oni.

    Pogarda amerykanskich nieukow wobec Europy jest tak oczywista, ze przykro patrzec , jak amerykanska zwierzeca potega zmusza malenkie panstwo jakim stowrzyli Czarnogore, zeby wziela na siebie ciezar kolejnej amerykanskiej bazy!!
    Jak mogla amerykanska soldateska zniszczyc na wieki ekologie pieknej niegdys Sardynii!
    Przeciez Amerykanie niszcza naturalne srodowisko cajej kuli ziemskiek.
    Tylko miesiac temu zrzucili ponad 750 bomb na Afganistan: To przeciez jakas zbiorowa psychopatia! Co im Afganistan winien?

    https://www.globalresearch.ca/us-military-dropped-751-bombs-in-afghanistan-in-september/5612766?utm_campaign=magnet&utm_source=article_page&utm_medium=related_articles

    W Polsce nienawisc do Rosji przekroczyla bariere dzwieku.
    Pogarda dla wszystkiego co rosyjskie i co robia Rosjanie przyszla do Polski z Zachodu.
    Na szczescie nie wszystkim Zachod zaimponowal blichtrem i szmoncesem.
    Ale juz taki jeden siedzi w wiezieniu. Bez procesu.Ponad rok.
    Nasza mlodziez jest straszona, zeby przypadkiem nie zachwycala sie normalnym panstwem. „Bo oni chca na nas napasc”!

    Jedna ze scen Festiwalu Mlodziezy:

    https://www.rt.com/news/407320-pinch-me-putin-student/

    Vladimir Putin asked a student to pinch him after a young man from Nigeria said he couldn’t believe that the Russian president was really standing in front of him, during an informal meeting at the 19th World Festival of Youth and Students in Sochi.
    Putin’s arrival at the Olympic Park in the Russian Black Sea resort of Sochi late on Thursday came as a surprise for guests at the festival.
    “I’m so overwhelmed. I can’t believe I’m standing in front of the Russian president,” the awestruck Nigerian student, Edostrey, said.
    But Putin was quick to come up with a way of dispelling his doubts, telling the young man: “Go ahead and pinch me.”
    Edostrey appeared reluctant to accept the offer, with the Russian president instead pinching the student himself, much to the amusement of the assembled crowd.

  8. Pinxit said

    Przemowienie Putina na Festiwalu Mlodziezy w Soczi
    „Porzucenie wartosci moralnych i etycznych jest bardziej niebezpieczne niz bomba nuklearna”

    https://www.rt.com/news/407414-moral-ethical-values-putin-sochi/

  9. markglogg said

    Cytuje z zakonczenia reportażu z Festiwalu młodzieży i studentów w Soczi przed dziesięcioma dniami:

    Idee Lenina zostały ostatecznie pogrzebane podczas uroczystej ceremonii zamknięcia festiwalu. Byłam naocznym świadkiem tej niesamowicie symbolicznej chwili, w związku z czym, mam obowiązek się z tym podzielić. Sto lat od wybuchu rewolucji bolszewickiej, na wielkim stadionie umiejscowionym na rosyjskiej ziemi, zabrzmiała ballada „One of as”, oddająca hołd naszemu Stwórcy. W ten oto sposób, przybyła do Soczi młodzież usłyszała zawarte w piosence słowa: „God is great, God is good” (Bóg jest wspaniały, Bóg jest dobry). I wreszcie, na sam koniec wszyscy wspólnie odśpiewali Alleluja.

    Pytanie brzmi Jaki to to bóg nas stworzył?

    Bo ja niestety się doczytałem, zarówno w OT jak i NT, że

    GOD LOVES THE GREEDY AND THE CORRUPT

    http://markglogg.eu/?p=42

    i na podstawie doświadczenia osobistego z niedawnej podróży, statkiem „Knieżna Anastazja” z Moskwy do Petersburga, w ramach Jubilejnego Vszechsłowiańskiego Sjezdu, utrzymuję, że właśnie TEGO BOGA czci się dzisiaj w oficjalnej Rosji, nie tylko w Soczi, ale i na Kremlu:

    Aleluja i do przodu…

  10. markglogg said

    No i jeszcze uwaga wyjaśniająca, skąd takie poglądy W. Putina (nazwisko nie od włoskiej ‚putany’) na temat W.I. Lenina (nazwisko od syberyjskiej rzeki Lena):

    . W pamięci miałam słowa Władimira Putina, który przecież stanowczo potępił przywódcę bolszewików. Prezydent Rosji na początku 2016 roku zarzucił Leninowi, że ten podłożył bombę pod Rosję, a jego idee w ostatecznym rozrachunku doprowadziły rozpadu Związku Radzieckiego.

    Otóż dokładnie wczoraj bawił u mnie (w Gdańsku) przelotem z Tel Avivu do Sztokholmu, rosyjski pisarz Izrael Szamir, od kilku już lat mieszkający znowu w Rosji. I potwierdził mi, że utrata wpływów Rosji na Ukrainie to OSOBISTA ZASŁUGA PUTANY, przepraszam Putina. I stąd to zwalanie przezeń tego przykładu upadku Rosji na W. Lenina – którego marksistowska ideologia dała podstawy do trwającej przez blisko osiem dekad POTĘGI ZSSR.

Sorry, the comment form is closed at this time.