Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Krystyna Skarbek – ulubiony szpieg Churchilla

Posted by Marucha w dniu 2017-11-18 (Sobota)

Niezwykłe czyny Polki Krystyny Skarbek spowodowały, że już za życia stała się legendą. Jej sposób bycia prowokował jednak wiele ożywionych dyskusji. Była kobietą pełną temperamentu, uwikłaną w liczne romanse. Przebierała w mężczyznach, bawiąc się nimi. Miała niewyparzony język i nie liczyła się z konwenansami.

Jednak jej ogromnej odwagi, pomysłowości i determinacji w walce nie mógł odmówić jej nikt. Fascynowała cały ówczesny świat służb specjalnych, a jednym z jej kochanków był Ian Fleming, autor powieści o Jamesie Bondzie, dla którego stała się pierwowzorem Vesper Lynd, dziewczyny Jamesa Bonda z pierwszej powieści – „Casino Royale”. Ale tak naprawdę – to ona była Bondem…

[Historia z Flemingiem nie jest do konca udowodniona – admin]

Przez wielu jest nazywana najlepszym szpiegiem II Wojny Światowej. Oficerowie wojskowi wstawali, gdy wchodziła do pokoju, a Churchill nazywał ją „swoim ulubionym szpiegiem”. Jej ponury koniec do dziś wzbudza kontrowersje.

[Być może musiała zginąć, gdyż za dużo wiedziała o śmierci generała Sikorskiego – admin]

Po śmierci agentki, kochankowie Krystyny zawarli pakt milczenia, aby prawda o bujnym życiu erotycznym i licznych romansach Polki nie przesłoniła jej wielkich dokonań. Brytyjski rząd odznaczył ją najwyższymi medalami, dla Francuzów stała się wzorem oporu, Izraelczycy, nawet dziś, zaliczają Krystynę Skarbek do grona swoich najodważniejszych żołnierzy w dziejach. Tylko Polacy zrobili z niej zdrajczynię…

NIESFORNA HRABINA

Akt urodzenia jednoznacznie dowodzi, że Krystyna Skarbek urodziła się w Trzepnicy w roku 1908.

Już samo ustalenie kiedy i gdzie przyszła na świat Maria Krystyna Janina Skarbek h. Awdaniec dostarcza sporo trudności. Brytyjskie źródła zgodnie podają rok 1915, w rzeczywistości Krystyna urodziła się siedem lat wcześniej – w piątek, 1 maja 1908 roku.

Ustalenie jej miejsca urodzenia jest jeszcze trudniejsze. W opracowaniach biograficznych pada wiele nazw miejscowości (m.in. Warszawa, Sochaczew, Młodzieszyn), jednak akt urodzenia znaleziony w niewielkiej parafii jednoznacznie wskazuje, że Krystyna Skarbek urodziła się w Trzepnicy.

Jej ojciec, zubożały arystokrata i hrabia, Jerzy Skarbek zaszczepił w małej Krysi miłość nie tylko do Polski, ale również do sportu, ryzyka i koni. Ich wzajemne relacje były wręcz idealne. Z racji swojego pochodzenia (jej matką była Żydówka, Stefania Goldfeder) nie miała łatwego dzieciństwa, przez większość swoich szlachetnie urodzonych rodaków była traktowana jak obca.

To nauczyło ją walczyć o swoje i nie poddawać się współcześnie panującym konwenansom. Już jako uczennica w katolickiej szkole w Jazłowcu (dzisiejsza Ukraina), sprawiała swoim wychowawcom sporo kłopotów. Wszystkie jej wybryki traktowano łagodnie ze względu na jej szlacheckie pochodzenie. Pewnego razu 15-letnia Krystyna posunęła się jednak za daleko. Podczas mszy podpaliła sutannę księdza i za to została wyrzucona ze szkoły. Swojemu przyjacielowi Zbigniewowi Mieczkowskiemu zwierzyła się po tym incydencie, że chciała tylko sprawdzić jak wielka jest wiara księdza. Chciała się przekonać, czy przerwie on mszę, aby zacząć gasić płomienie. Wiara księdza okazała się zbyt mała na dokończenie nabożeństwa a Krystyna wyjechała ze Lwowa. Wydalenie z Jazłowca nie było końcem edukacji Skarbkównej. Kontynuowała naukę w wielu prestiżowych szkołach. W roku 1926 rodzinna sielanka nagle skończyła się.

Mała Krysia z ukochanym ojcem, hrabią Janem Skarbkiem, podczas konnej przejażdżki.

Bank Goldfederów zbankrutował, co znacznie odbiło się na finansach rodziny. Po śmierci ojca w roku 1930, wraz z matką przeniosła się do Warszawy. Tam szybko znalazła swoje miejsce wśród miejscowych artystów i pisarzy. Szybko zaczęła robić karierę w plotkarskich rubrykach a do grona jej licznych znajomych należał również Witold Gombrowicz. Nie było w tym czasie mężczyzny, który nie zachwyciłby się jej urodą i wdziękiem.

Za namową swoich przyjaciół wzięła udział w konkursie Miss Polonia, gdzie doszła aż do finału. W tym samym czasie wyszła za mąż za pabianickiego przedsiębiorcę – Gustawa Gettlicha. Mimo, że Gettlich zdawał się przymykać oczy na pogłoski o jej romansach, małżeństwo nie przetrwało nawet roku.

Po rozwodzie Krystyna ponownie wzięła udział w wyborach „Miss Nart”, w Zakopanem. Tym razem wygrała, wzbudzając tym samym zachwyt mężczyzn i zazdrość kobiet. Właśnie w Zakopanem poznała swojego drugiego męża – dyplomatę i podróżnika – Jerzego Giżyckiego. Podczas swojego pobytu w Tatrach nawiązała kontakty z przemytnikami alkoholu i papierosów. wykonywała dla nich drobne zlecenia przewożąc kontrabandę przez słowacko-polską granicę. Dzięki temu poznała miejscowych górali, ich kryjówki i szlaki. Wiedza ta okazała się bardzo przydatna w późniejszych latach.

W 1938 roku w Warszawie odbył się ślub Krystyny i Jerzego Giżyckiego. Para niedługo po tym wyjechała do Kenii, gdzie Jerzy podjął pracę w konsulacie. Własnie tam dotarła do nich wiadomość o wybuchu wojny. Oboje byli już wtedy w separacji (również i to małżeństwo okazało się nieudane, rozwód wzięli jednak dopiero w 1946 roku), mimo to para razem wypłynęła do Francji pierwszym możliwym rejsem. Do Anglii Krystyna wyruszyła już sama…

W TAJNEJ SŁUŻBIE JEGO KRÓLEWSKIEJ MOŚCI…

Oryginalny pistolet Skarbek, którego używała podczas pobytu we Francji. Obecnie w Imperial War Museum.

Od razu po przybyciu do Wielkiej Brytanii Skarbek zgłosiła się do „Departamentu D” – oddziału SOE (Kierownictwa Operacji Specjalnych) i zaproponowała swoje usługi w przemycie materiałów propagandowych, kodów radiowych i tajnych planów wywiadowczych z Węgier do Polski.

Została przyjęta i poddana morderczemu szkoleniu. Ukończyła go z wyróżnieniem jako pierwsza kobieta w brytyjskim wywiadzie. Celująco zdała testy strzeleckie i kurs zabijania tzw. „cichą bronią”, czyli nożem, liną i gołymi rękami.

W lutym 1940 roku została wysłana do Budapesztu, gdzie jako dziennikarka Christine Giżycka nawiązała współpracę z innym agentem – Andrzejem Kowerskim. Przystojny Polak szybko przypadł do gustu Krystynie i wkrótce zostali kochankami. Kilka dni później para agentów wyruszyła do Polski. Ich przewodnikiem przez słowackie Tatry był słynny skoczek narciarki Jan Marusarz. Droga była ciężka, temperatura spadła do 25 stopni poniżej zera a nagła zamieć w ciągu jednej nocy zabiła 30 osób. Krystyna Skarbek nie poddawała się i mijając zamarznięte po drodze ciała dotarła do polskiej granicy.

Po trzech dniach cudem dotarli do Warszawy, gdzie nawiązała kontakt ze Stefanem Witkowskim, który kierował wywiadowczą organizacją o nazwie „Muszkieterzy” („Muszkieterowie”). Tym samym ściągnęła na siebie wrogość dowódców Polski Podziemnej, ponieważ oskarżali oni „Muszkieterów” o kontakty z Niemcami. Skarbek również została oskarżona o zdradę i kolaborację z nazistami. Wiedziała doskonale, że w Polsce grozi jej za to wyrok śmierci.

Uwielbiała kwiaty. Przez wielu historyków Krystyna nazywana jest dzisiaj „kwiatem wojny”.

Mimo wrogości ze strony Polski Podziemnej, Skarbek wywiozła z Polski bardzo cenne materiały, zdobyte właśnie przez „Muszkieterów”. Były to m.in. informacje o stacjonowaniu i wyposażeniu wojsk niemieckich, dowody na wykorzystywanie polskich fabryk na potrzeby niemieckiego przemysłu zbrojeniowego i okrucieństwo hitlerowców wobec ludności cywilnej.

Najcenniejszym materiałem był jednak mikrofilm ukazujący przygotowanie niemieckich wojsk do ataku na ZSRR. To dzięki Krystynie Londyn dowiedział się o planie „Barbarossa”. Skarbek wróciła z jeszcze jedną swoją zdobyczą – emisariuszem polskiego podziemia, Włodzimierzem Ledóchowskim.

W taki o to sposób w Budapeszcie znalazło się dwóch jej kochanków: Kowerski i Ledóchowski. Mężczyźni szybko zaakceptowali swoją wzajemną obecność, a Christine nie kryła się z uczuciami do ich obu. Gdy pewnego dnia wybrali się we troje na spacer, Skarbek kazała Kowerskiemu poczekać, po czym zaciągnęła Ledóchowskiego między drzewa, gdzie zaczęli się namiętnie całować.

„DIAMENTY SĄ WIECZNE”

Krystyna Skarbek przekroczyła granicę jeszcze trzy razy. Podczas ostatniej próby wraz z Ledóchowskim zostali aresztowani przez słowacki patrol. Policjanci przeszukali ich bagaże, znajdując dużą sumę pieniędzy, którą podzielili między siebie. Agenci wiedzieli, że Słowacy za chwilę znajdą przemycane przez nich tajne dokumenty. Skarbek nie mogła dłużej czekać. Zaczęła uwodzić jednego z policjantów, na tyle skutecznie, że ten zrezygnował z dalszego przeszukiwania, po czym zbliżył się do kobiety i zaczął bawić się jej naszyjnikiem.

Kiedy drugi policjant otworzył kolejny bagaż, Agentka musiała działać szybko. Wbiła swoje paznokcie w twarz kokietowanego wcześniej Słowaka i zrywając swój naszyjnik krzyknęła: „moje diamenty!”. Kiedy policjanci zaczęli zbierać z ziemi porozrzucane diamenty, oboje z Włodzimierzem natychmiast rzucili się do ucieczki. Po chwili okazało się, że „diamenty” nie są prawdziwe, patrol zaczął strzelać w stronę uciekinierów. Ci byli już jednak daleko i żadna z kul ich nie dosięgła.

Przeżyli ale skonfiskowane przez Słowaków dokumenty tożsamości wraz z ich zdjęciami trafiły w ręce Niemców. Była spalona, mimo to kontynuowała jeszcze przez jakiś czas wraz z Kowerskim swoją misję na Węgrzech. Wkrótce Węgry przystąpiły do koalicji państw faszystowskich i polskim agentom grunt zaczął się palić pod stopami.

ROLA NA MIARĘ OSCARA…

Podczas wypoczynku w górach

W styczniu 1941 roku Skarbek i Kowerski zostali namierzeni w Budapeszcie i aresztowani przez Gestapo. Podczas trwającego wiele godzin przesłuchania Krystyna odegrała jedną ze swoich najsłynniejszych ról. Nagle zaczęła udawać, że bardzo źle się czuje, po chwili ugryzła się mocno w język, poczekała aż krew wypełni jej usta i zaczęła kasłać opluwając przy okazji swoja krwią oficera prowadzącego przesłuchanie. Na pytanie co jej jest, odparła, że choruje na ciężką odmianę gruźlicy i jest umierająca.

Natychmiast zabrano ją na badania lekarskie. Podczas prześwietlenia węgierski lekarz zauważył ślady choroby w jej płucach. Tylko Krystyna wiedziała, że ślady te to pozostałość po niegroźnej chorobie, której nabawiła się podczas swojej pracy w zakładach Fiata z okresu przedwojennego. Niemcy, którzy panicznie bali się gruźlicy, stwierdzili, że kobieta i tak wkrótce umrze więc zwolnili ją do domu. Wypuścili też Kowerskiego, aby ją odprowadził. Było dla nich pewne, że również i on jest chory. Szpiedzy byli wolni, jednak wiedzieli, że muszą uciekać z Węgier. Po wojnie Kowerski często wracał wspomnieniami to tego wydarzenia:

„Niebezpieczeństwo zawsze wyzwalało w Krysi adrenalinę, nie umiała bez niej żyć. To było całe jej szczęście. Pamiętam doskonale, jak podczas aresztowania w Budapeszcie miała minę, jakby szła na cocktail party.”
Niemcy znali doskonale jej nazwisko, posiadali również bogaty materiał o jej szpiegowskiej działalności. Stało się jasne, że aby opuścić kraj, agentka potrzebowała nowej tożsamości.

Krystyna z Andrzejem Kowerskim w Syrii. Byli partnerami zarówno w misjach, jak i w życiu.

W brytyjskiej ambasadzie odebrała fałszywe dokumenty na nazwisko Christine Granville, którym od tego momentu się posługiwała się aż do śmierci. Teraz miała być Brytyjką o francuskich korzeniach. Ze swoją doskonałą znajomością języka francuskiego i słabym angielskim idealnie nadawała się do nowej roli.

Kowerski odtąd nazywał się Andrew Kennedy. Przy okazji zmiany tożsamości Krystyna postanowiła odmłodzić się o 7 lat. Na jej polecenie w dokumentach zmieniono rok jej urodzenia na 1915. Ta data zapadła w pamięci Brytyjczyków tak bardzo, że na jej nagrobku widnieje dzisiaj właśnie ten rok.

Granicę z Jugosławią Christine przekroczyła zamknięta w bagażniku samochodu brytyjskiego rezydenta ambasady. W Belgradzie razem z Kowerskim (Kennedy) zostali przydzieleni do bałkańskiego oddziału SOE. Jednak tutaj też nie zagrzali długo miejsca, gdyż Niemcy wkrótce zajęli Jugosławię.

Przez Bułgarię uciekli do neutralnej Turcji, gdzie w Stambule dostali rozkaz przedostania się do Kairu w Egipcie. Aby tam się dostać, musieli przejechać przez Syrię. Problemem było jednak to, że Syria była kontrolowana przez kolaborującą z Hitlerem, francuską administracją Vichy. Przejazd bez specjalnych wiz był niemożliwy. Agenci, wciąż poszukiwani przez Gestapo, nie mieli szans takiej wizy otrzymać.

Christine miała jednak własny plan zdobycia upragnionych pozwoleń – postanowiła osobiście pofatygować się do francuskiego konsula i przekonać go, aby wydał jej wizy. Na obawy Kowerskiego miała odpowiedzieć:
„Spokojnie Kotku, dam sobie radę. Przecież konsul to też człowiek, a w dodatku mężczyzna i Francuz… Pójdę do niego i zobaczę, co da się zrobić”

Po dwóch godzinach wyszła z domu konsula z dwoma wizami w ręku. W jaki sposób je zdobyła, możemy się dziś tylko domyślać…

ŻOŁD WBREW POLSKIM NACISKOM

Pełna nadziei i zapału dotarła do Kairu. Tam jednak zamiast nowego zadania usłyszała, że brytyjski wywiad nie jest już zainteresowany jej usługami. Był to efekt nacisków ze strony polskich władz, które podejrzewały Skarbek o współpracę z Niemcami. Polskie władze utrzymywały, że przekroczenie granicy syryjskiej możliwe jest tylko wtedy, kiedy jest się niemiecka agentką.

Koordynator SOE George Taylor cenił jej usługi do tego stopnia, że nakazał nadal wypłacać jej żołd i już wkrótce, w tajemnicy przed Polakami, Christine Granville została razem z Kowerskim oddelegowana z misją do Aleppo na granicy z Turcją, by opracować plan wysadzenia mostu na Eufracie. Na Bliskim Wschodzie spędziła lata 1942-43. O jej życiu w tym okresie wiadomo niewiele, poza tym, że była gwiazdą kawiarni i plaż, a liczne grono męskich wielbicieli nie odstępowało jej na krok. Podobno w tamtym kresie miała gorący romans z synem króla Afganistanu.

Kolejne zadania nie przychodziły. Mijały miesiące wyczekiwania i nudy, podczas których za wszelką cenę Krystyna próbowała wrócić do łask SOE. Dopiero, gdy stery SOE objął Patrick Howarth, Christine została przywrócona do służby. W Kairze aż huczało o ich romansie…

PAULINE, GESTAPO I NAGIE WOJSKO…

Jedyne zdjęcie, jakie Krystyna pozwoliła sobie zrobić podczas akcji. W tle wysadzony przez nią most we Francji.

W sierpniu 1943 roku została wysłana na szkolenie w obozie Ramat David, niedaleko izraelskiej Hajfy, gdzie przeszła kursy spadochronowe oraz radiotelegrafistki. Wszystko to, aby mogła zostać zrzucona w lipcu 1944 roku na płaskowyżu Vercors w południowo-wschodniej Francji. Od teraz nazywała się Pauline Armand.

Jako kurierka siatki szpiegowskiej „Jockey”, przemieszczała się samotnie pomiędzy poszczególnymi grupami, by przygotowywać i koordynować akcje. Siatką tą dowodził brytyjski szpieg Francis Cammaerts. On także wkrótce został jej kochankiem.

Pauline brała czynny udział w atakach partyzantów na mosty i niemieckie składy amunicji. Podczas jednej z operacji na południu Francji, polegającej na wysadzeniu mostu, Skarbek pozwoliła sobie zrobić zdjęcie, na którym siedzi uśmiechnięta na pozostałościach zburzonego mostu. Jest to jedyne zdjęcie zrobione podczas jakiejkolwiek jej akcji. W jednym z raportów napisano później:

„C. [Chrintine Granville – przyp.] z dynamitem potrafi zrobić wszystko. No, może jedynie nie umie go zjeść(…)”

Francis Cammaert. Pozostał jej wierny do końca.

W tym samym czasie Gestapo wyznaczyło ogromną sumę pieniędzy za schwytanie Christine Granville. Na próżno. Nie miała przecież zamiaru dać się złapać. Co ciekawe, od momentu, kiedy agentka dowiedziała się o wyznaczeniu nagrody za jej głowę, zaczęła się wykazywać jeszcze większą odwagą i brawurą.

Dowiodła tego, gdy Cammaerts wraz z dwoma innymi szpiegami zostali aresztowani przez Niemców. To właśnie Krystyna postanowiła ich uwolnić. na kilka godzin przed ich egzekucją pojawiła się w więzieniu Gestapo w Digne. Z hukiem weszła do gabinetu oficera SS, Belga Maxa Waema mówiąc mu, że jest brytyjską agentka i siostrzenicą marszałka Montgomery’ego. zagroziła srogą zemstą na nim i całym personelu więzienia jeśli natychmiast nie uwolnią aresztowanych.

Jednocześnie dodała, że jest ona jedyną osobą zdolną zagwarantować mu bezpieczeństwo, gdyż Alianci szykują się właśnie do linczu na nim. Jako zadośćuczynienie za stratę więźniów obiecała mu także dwa miliony funtów łapówki. Wystraszony Niemiec natychmiast się zgodził i następnego dnia Krystyna wróciła do niego z pieniędzmi, które Brytyjczycy zrzucili jej na spadochronie z komentarzem:
„Skoro prosi, to pewnie są jej potrzebne!”

Więźniowie odzyskali wolność. Po kilku godzinach radio BBC nadało specjalny komunikat: „Félicitations à Pauline” („Gratulacje dla Pauline”). Cammaerts do końca życia pozostał jej wdzięczny za to, co zrobiła.

Kolejnym wielkim wyczynem Krystyny we Francji było wydarzenie na przełęczy Larche, gdzie namówiła do dezercji około dwóch tysięcy Polaków siłą wcielonych do Wehrmachtu. Jej fantastyczna mowa przez megafon zszokowała amerykańskich dowódców, którzy byli świadkami jej słów:

„Ja i moi francuscy przyjaciele chcielibyśmy, żebyście zrzucili te mundury i walczyli przeciwko Niemcom. Ale nie możecie walczyć w ich mundurach, a innych niestety nie mamy! Musicie więc iść naprzód rozebrani do pasa!”
Po tych słowach osłupieni Amerykanie nie mogli uwierzyć własnym oczom. W jednej chwili około dwóch tysięcy polskich żołnierzy zdarło z siebie niemieckie mundury i idąc nago za Krystyną, zaczęło wymachiwać tymi mundurami nad swoimi głowami.

Krystyna Skarbek (jako Pauline Armand) wśród francuskich partyzantów i brytyjskich oficerów w Hout-Savoie, sierpień 1944 roku. Od lewej: GilbertGalletti, kpt. Patrick O’Regan, kpt. John Roper, Krystyna, kpt. Leonard Hamilton. Fotografia ze zbiorów Imperial War Museum w Wielkiej Brytanii.

LISTY NADZIEI

List napisany własnoręcznie przez Skarbek do kapitana Perkinsa.

W sierpniu 1944 roku wróciła do Londynu, prosząc swoich przełożonych o wysłanie jej do ogarniętej powstaniem Warszawy. Chciała pomóc rodakom w walce o wyzwolenie stolicy. Odmówiono jej.

Rozgoryczona Skarbek udała się ponownie do Kairu, gdzie w kwietniu 1945 roku została zdemobilizowana i zwolniona do cywila. Nie mogła się z tym pogodzić. Próbowała wszelkimi sposobami wymusić powrót do czynnej służby. Bez powodzenia. Nie pomogły nawet listy pisane szefów brytyjskiego wywiadu. 11 maja otrzymała odprawę w wysokości 100 funtów, po czym zapomniano o niej. Wciąż miała nadzieje, że jednak wróci do łask i otrzyma jakąś kolejną niebezpieczną misję. List podpisany przez H.R. Alexandra, uciął wszelkie wątpliwości:

„Droga C.
Obawiam się niestety, że perspektywy zatrudnienia Cię przy jakichkolwiek zadaniach operacyjnych, teraz czy w przyszłości, stały się bardzo mgliste (…). Wiedząc, jak bardzo nie znosisz pracy biurowej, nie sądzę, by zainteresowała Cię posada sekretarki, co dość poważnie ogranicza zajęcia, które moglibyśmy dla Ciebie znaleźć (…).”

W jej aktach istnieje tylko jeden jej list, napisany odręcznie do kapitana H.B.Perkinsa, którego nazywała „Perks”. Jego też prosiła o pomoc przy znalezieniu zajęcia:

„Perks Kochany.
Dziękuję Ci bardzo za Twój niezwykle miły list (…). Złożyłam już aplikację do RAF-u, ale obawiam się, że już jest za późno. Gdyby była potrzeba – napiszesz do nich, że jestem uczciwą i „czystą” Polką? (…). Na miłość Boską, nie wypisujcie mnie z firmy, pamiętajcie, że zawsze chętnie coś dla niej zrobię (…).”

Wojna się skończyła i Krystyna Skarbek nie była już nikomu potrzebna. Pojawiły się nawet głosy zarzucające Polce sprzedawanie tajemnic Wielkiej Brytanii. Co więcej, w SOE pojawili się ludzie przeciwni pani Krystynie. Zarzucano jej nawet, że podczas wojny tak naprawdę pracowała dla Polaków, a nie Brytyjczyków. W zasadzie była w najgorszej sytuacji w porównaniu do jej kolegów, mężczyzn.

Na nic zdał się fakt, że była wielokrotnie nagradzana najważniejszymi odznaczeniami, takimi jak Virtuti Militari, francuski Krzyż Wojenny ze Srebrnym Otokiem, Medal Jerzego, czy Order Imperium Brytyjskiego. Za wybitne dokonania odpłacono jej również szyderstwem i brakiem szacunku. Dużym problemem dla Skarbek okazała się jej narodowość. Dla Brytyjczyków była zbyt polska. A ona nigdy nie wstydziła się swojej polskości…

„SZPIEG, KTÓRY MNIE KOCHAŁ”

Ian Fleming i jego „Casino Royale”

W roku 1947 perspektywy Krystyny wyglądały niezwykle ponuro. Pragnęła wrócić do życia pełnego akcji i przygody. Spotkała się z Edwardem Howe’e, korespondentem wydawnictwa „Kemsley Newspapers”, który bardzo dobrze znał jej przeszłość i umiejętności.

Gdy zapytała go, czy zna kogoś aktywnego, kto mógłby znaleźć jej zajęcie wykorzystujące jej talenty, ten dał jej wizytówkę swojego znajomego – Iana Fleminga, który znany był ze swoich kontaktów z ludźmi brytyjskiego wywiadu. W czasie wojny służył w stopniu komandora w Królewskiej marynarce Wojennej.

Skarbek spotkała się z Flemingiem w restauracji przy Charlotte Street w Londynie i niemal natychmiast oczarowała swojego rozmówcę, który po tym spotkaniu napisał do Howe’a:

„Dokładnie rozumiem, o co chodzi z tą Krystyną. Ona po prostu promieniuje wszystkimi cechami i talentami postaci literackiej. Jakże rzadko spotyka się takie osoby! Ta kolacja okazała się dla mnie bardzo inspirująca.”

Eva Green zagrała Vesper Lynd w filmie „Casino Royale” w roku 2006. Pierwowzorem Vesper była Krystyna Skarbek.

Biografowie Fleminga uważają, że krótko po tym spotkaniu nawiązał się między nimi bardzo namiętny i trwający blisko rok romans. Pikanterii temu dodaje fakt, ze w tym czasie Fleming był żonaty z Ann Rothermere. Kochankowie byli bardzo dyskretni i spotykali się wyłącznie poza Londynem, prawdopodobnie także w jego rezydencji o nazwie „Goldeneye” na Jamajce.

Choć łączyło ich wiele, ich drogi rozeszły się gdy Ann urodziła dziecko Fleminga. Mimo, że Ian nigdy nie wspominał o Krystynie, z całą pewnością nigdy jej nie zapomniał…

W 1953 roku ukazała się pierwsza powieść Fleminga – „Casino Royale”, której bohaterem jest najbardziej znany szpieg XX wieku – komandor James Bond. Zakochuje się on w podwójnej agentce Vesper Lynd. Już pierwszy opis kobiety niezwłocznie nasuwa skojarzenie z Christine Granville:

„Kobieta jest kompetentna, że daj Boże zdrowie, i zimna jak sopel lodu. Mówi po francusku jak rodowita Francuzka i zna swój fach na wylot(…). Prosto przycięte, czarne włosy układały się równo na karku dziewczyny, lecz ich końce podwijały się z lekka do środka. dzięki temu ujmowały jej twarz w ramkę poniżej wyraźnie zarysowanej pięknej linii szczęki(…). Skórę miała lekko opaloną(…). Nagie ręce i dłonie emanowały spokojem”.

Nóż należący do Skarbek. Nigdy się z nim nie rozstawała. Zabierała go nawet na wystawne bankiety.

Fleming pisze o Vesper z wielkim zachwytem, wszystkie opisy ociekają wręcz namiętnością i pożądaniem. Vesper podobnie jak Skarbek ma poczucie humoru, arogancję, odwagę i skłonność do ryzyka. Podobnie jak Polka, zawsze nosi nóż, który jest jej ulubiona bronią.

Znajomi Krystyny często opowiadali jak chcąc ich przestraszyć, wychodziła z kuchni z nożem mówiąc:
„Milcz, bo mam w ręku nóż. I pamiętaj, że to moja ulubiona broń.”

Jest jeszcze jeden element łączący te dwie kobiety – fikcyjna i realną. W „Casino Royal” Vesper tłumaczy Bondowi znaczenie swojego imienia, twierdząc, że według rodziców urodziła się w bardzo burzliwy wieczór. dając jej te imię – chcieli to upamiętnić. Krystyna Skarbek istotnie urodziła się w czasie nocnej burzy, a jej ojciec, hrabia Jerzy Skarbek, zwał ją „Vesperale”, czyli jak sam mówił – „wieczorną gwiazdeczką”.

„ZABIĆ, TO POSIĄŚĆ DO KOŃCA”

Kochała zwierzęta, a one kochały ją. Zdjęcie zrobione po wojnie, we Francji, podczas wakacji.

Powojenna rzeczywistość zmusiła ją do podejmowania się rozmaitych prac. Była pokojówką, sprzedawczynią w Harrodsie i w końcu stewardesą podczas rejsów statków pasażerskich.

Początek końca jej nowego życia rozpoczął się na luksusowym transatlantyku „Ruahine” należącym do Zealand Shipping Company. To właśnie na tym statku poznała Irlandczyka Dennisa George’a Muldowneya, kolejnego z jej kochanków. To on bronił ją przed atakami zawistnej załogi zazdroszczącej Christine jej licznych odznaczeń wojennych, które zgodnie z przepisami wszyscy członkowie ekipy byli zobowiązani nosić i eksponować.

Skarbek pogrążała się w depresji, a Muldowney lojalnie pogrążał się razem z nią. Osamotniona podczas rejsów nie odtrącała go, a on doszedł do wniosku, że jest w nim zakochana i nie może bez niego żyć. Była agentka nie zrobiła nic, żeby nie odnosił takiego wrażenia.

Nowy kochanek pani Granville nie pasował do kręgów towarzyskich, w jakich obracała się arystokratka. Co prawda był miły i uprzejmy, jednak jako człowiek z klasy robotniczej nie potrafił odnaleźć się w wyższych sferach. Z czasem Krystyna miała dość swojego adoratora, który zaczął popadać w obsesję. Swoim przyjaciołom opowiadała, że jej wielbiciel jest nieobliczalny i czasami się go boi.

Dni mijały, a Muldowney okazał się stałym elementem życia Krystyny, jednak jego ataki zazdrości doprowadzały byłą agentkę do wściekłości, więc postanowiła rozstać się z nim. Powiedziała o tym Kowerskiemu, z którym wciąż była w nieformalnym związku. Andrzej postanowił pomóc jej w pozbyciu się „natręta”. Zaplanował zabranie Krystyny z Londynu. Nie zdążył…

15 czerwca 1952 roku w londyńskim hotelu Shelbourne panowała złowroga cisza. Krystyna wróciła o godzinie 22.30 i natychmiast udała się do pralni odebrać swoja bieliznę. Chciała jak najprędzej spakować swoje rzeczy i wyjechać z Kowerskim do Liege w Belgii. Jak najdalej od Muldowneya… Gdy wracała do swojego pokoju, na dole czekał już na nią zakochany Irlandczyk. Zapytał, czy naprawdę chce wyjechać z Anglii. Odpowiedziała, że tak. Gdy poprosił o zwrot jego listów, odparła, że je spaliła. Następnie zapytał jak długo jej nie będzie. Odrzekła, że prawdopodobnie dwa lata. Wtedy Muldowney nie wytrzymał i rzucił się na nią, wbijając nóż prosto w jej pierś. Zmarła, zanim przybyła pomoc.

Martwa Krystyna na podłodze w hotelu Shelbourne. Obok niej widoczny jest nóż, którym Muldowney ugodził ją w serce. Zdjęcie zrobiono zaraz po przybyciu Policji na miejsce zbrodni.

Dennis został przy niej do przyjazdy Policji. Przybyły na miejsce inspektor George Jennings podniósł nóż i zapytał Muldowneya, czy przyznaje się do morderstwa Christine Granville. Ten odpowiedział:
„Tak, zabiłem ją. Zabierzcie mnie stąd i załatwmy to szybko.”

Dennis George Muldowney został skazany na karę śmierci przez powieszenie. Prosił o jak najszybsze wykonanie egzekucji, ponieważ wierzył, że po śmierci spotka się ponownie ze swoją ukochaną. Wyrok wykonano 30 czerwca 1952 roku. Ostatnie słowa skazanego brzmiały:
„Zabić, to posiąść do końca.”

Chciał jak najszybciej umrzeć. Niemal błagał o śmierć swojego kata, gdy ten prowadził go na szubienicę. Jako osoba bardzo religijna, wierzył, że po śmierci ponownie spotka się z miłością swojego życia i pozostaną razem już na wieki.

Krystyna Skarbek-Giżycka została pochowana na cmentarzu St. Mary w Kensal Green, w południowo-zachodnim Londynie. Na pogrzebie byli również Andrzej Kowerski i Francis Cammaerts (jednej ze swoich córek dał na imię Krystyna), którzy po jej śmierci robili dosłownie wszystko, aby prawda o jej życiu osobistym nie wyszła na jaw…

TAJNY PAKT KOCHANKÓW

Grób Krystyny Skarbek na londyńskim cmentarzu St. Mary. Widnieje na nim błędny rok jej urodzenia.

W latach 50. XX wieku w Londynie ogłoszono zamiar nakręcenia filmu opartego na jej wojennych losach. Rolę Krystyny chciała zagrać Sarah Oliver, córka Winstona Churchilla, która w jednym z wywiadów przyznała, że w jej rodzinnym domu często rozmawiano o Christine Granville, a jej ojciec kilka razy miał powiedzieć, że „ta Polka” była jego ulubionym szpiegiem.

Scenariusz napisał Bill Moss, który agentkę poznał kiedy pracował w SOE. Z planów nic nie wyszło i filmu ostatecznie nie nakręcono. Dlaczego? Nie do końca wiadomo, gdyż nie podano oficjalnej przyczyny. Nieoficjalnie w Londynie można było usłyszeć jedynie, że komuś bardzo zależała, aby ten film nie powstał…

Po pogrzebie Krystyny czterej jej współpracownicy i kochankowie: Francis Cammaerts, John Roper, Patrick Howarth i Andrzej Kowerski, postanowili sobie, że do końca życia będą strzec jej jej tajemnic. Założyli nawet „Stowarzyszenie Obrony Dobrego Imienia Christine Granville”, które torpedowało wszystkie projekty próbujące ukazać światu prawdziwe życie osobiste hrabiny Skarbek.

Jak to robili? Uniemożliwili np. wydanie dwóch książek, wstrzymywali artykuły prasowe i produkcje filmów dokumentalnych. Podobno straszyli wydawców sądem i grozili, że wykorzystają swoje znajomości, aby zaszkodzić wydawcom lub zniszczyć karierę pisarzom, chcącym poznać najbardziej intymne tajemnice polskiej agentki.

Jakby tego było mało, sam Cammaerts często w wywiadach przytaczał przygody Krystyny, jednak opisywał je jako jego własne. Jedną z takich opowieści było przegryzienie sobie języka i plucie krwią w celu symulowania gruźlicy. Pod jego dyktando w 1975 roku powstała jedyna biografia Skarbek wydana za życia jej obrońców. Książka ta nosi tytuł „Christine. SOE Agent and Churchill’s Favourite Spy” („Wojna moja miłość. Krystyna Skarbek – ulubiona agentka Churchilla” wydana w Polsce w roku 2012) a napisała ją Madeleine Masson, która osobiście poznała Krystynę podczas jednego z rejsów do Republiki Południowej Afryki.

W 2008 roku polska reżyserka Agnieszka Holland ogłosiła plany zrealizowania filmu o losach Krystyny Skarbek. Ogłoszono nawet, że rolę agentki zagra brytyjska aktorka Kate Winslet (znana z filmu „Titanic”). Na planach się jednak skończyło, bo ani ten film, ani planowany rok później serial telewizyjny, nigdy nie powstał. Szkoda, gdyż losy hrabiny, która została szpiegiem to niemal idealny materiał na kinowy przebój…

POSTSCRIPTUM…

Śmierć hrabiny wywołała wiele plotek. Pojawiły się nawet pogłoski, że została zamordowana na zlecenie Związku Radzieckiego, w zemście za służbę w szeregach przeciwników komunizmu. Inne teorie mówiły, że za jej śmiercią stali sami Anglicy, podejrzewający Krystynę o zdradzanie tajemnic wywiadu. Sprawę badały Scotland Yard i MI5. Uznano, że doszło do zbrodni w afekcie. Ale to wcale nie uciszyło teorii spiskowych. Niektórzy nadal uważają, że Christine za dużo wiedziała o śmierci gen. Sikorskiego.

Andrzej Kowerski nigdy się nie ożenił. Mieszkał i pracował w Monachium. Zmarł w roku 1988 w wieku 78 lat. W swojej ostatniej woli poprosił, aby jego prochy spoczęły w grobie Krystyny, za którą do końca życia bardzo tęsknił. Tak też się stało, a na jego pogrzebie pojawił się Francis Cammaerts, wierny do końca, przyglądający się jak grabarze ostrożnie wkładają do grobu urnę z prochami Andrzeja.

Cammaerts po wojnie pracował jako nauczyciel w Afryce, między innymi w Kenii i Botswanie. W roku 1987 wrócił do Francji, gdzie w 2006 roku zmarł w wieku 90 lat.

Clare Mulley, autorka książki „The Spy Who Loved: the Secrets and Lives of Christine Granville, Britain’s First Female Special Agent of World War II” („Kobieta Szpieg, Polka w służbie jego królewskiej mości”), wydanej w roku 2012, tak pisze o Krystynie:

„Była najlepszym agentem brytyjskim czasu wojny. Szefowie naszych służb wstawali, gdy wchodziła do pokoju(…). Christine kochała namiętnie. Kochała mężczyzn i seks, adrenalinę i przygodę, rodzinę i ojczyznę, kochała życie i kochała wolność, aby żyć jego pełnią. Kiedy prawo lub konwenans odmawiały jej tej wolności, przeciwstawiała się oczekiwaniom, łamiąc zasady albo zmieniając wiarę, wiek, nazwisko lub życiorys. W obliczu zagrożenia inwazją, okupacją lub terrorem walczyła z pasją, determinacją i odwagą, którymi nie dorównywał jej żaden inny agent specjalny podczas II wojny światowej”

Pomimo tego, że odniosła w życiu mnóstwo sukcesów, tak naprawdę nie zaznała szczęścia i szacunku na jaki zasłużyła. Dla Brytyjczyków była zbyt polska, dla Polaków zbyt brytyjska, dla wszystkich zbyt żydowska. I zbyt kobieca…

Łukasz Włodarski
https://wmrokuhistorii.blogspot.se/

Komentarzy 15 to “Krystyna Skarbek – ulubiony szpieg Churchilla”

  1. JerzyS said

    Data i miejsce urodzenia: 1 maja 1908, Trzepnica
    W 1939 roku miała 31 lat, ale
    Służbę dla angielskiego wywiadu rozpoczęła w Warszawie przed 1939 rokiem!

  2. JerzyS said

    „Była agentka wywiadu brytyjskiego otrzymała 100 funtów odprawy. To maksymalna kwota dla cudzoziemców, równowartość dzisiejszych 500 funtów.

    Podanie o przyznanie brytyjskiego obywatelstwa zostało odrzucone. Bez uzasadnień”.

    I nic tu nie pomogły przyznane odznaczenia: Order Imperium Brytyjskiego, Medal Świętego Jerzego i Krzyż Wojenny.

    Krystyna Skarbek została bez środków do życia.
    Przez parę lat imała się różnych zajęć, by wreszcie w styczniu 1952 r. zatrudnić się na rejsowym statku „Ruahine” w roli stewardesy (a także jako „dodatkowa atrakcja”, czyli superszpieg czasu wojny, którym kapitan się chwalił, a przy okazji zachęcał pasażerów do rozmów z byłą agentką).
    Tam Krystyna poznała Dennisa Muldowneya – oficjalnie kelnera na statku.

    Zadziwia jednak fakt, że Muldowney – mężczyzna mało atrakcyjny – został kochankiem Skarbek.
    Kilka miesięcy później, 15 czerwca 1952 r., ponoć odtrącony i oszalały z zazdrości Muldowney w jednym z londyńskich hoteli wbił jej nóż w serce.
    Co ważne, kobieta, przecież gruntownie wyszkolona w SOE, w ogóle się nie broniła.

    „Wedle jednej z hipotez rozgoryczoną powojennym życiem Krystynę Skarbek usiłowali zwerbować Sowieci.

    Brytyjczycy w porę się zorientowali i użyli Muldowneya, by naprawić swój błąd”.

    http://www.rp.pl/Rzecz-o-historii/302169889-Polskie-agentki-w-tajnej-sluzbie-MI6.html

  3. JerzyS said

    „Chyba należałoby skonkretyzować co uważamy za kolaborację,zdradę czy patriotyzm.Będzie to bardzo trudne bo należałoby trochę odbrązowić historię Polski. Można to zrobić na przykładzie Muszkieterów.
    Baliszewki opisując śmierć Witkowskiego wspomniał o aresztowaniu w ciągu kilku następnych dni kierownictwa tej organizacji.

    Może zastanawiać kilka faktów – aresztowane zostały osoby będące przeciwnikami scalenia organizacji z ZWZ.

    Gestapo ktore prawie nic konkretnego nie wiedziało o Mu ani o tym, że zabity przy Wareckiej jest jej szefem, bezbłędnie trafiało do tych osób. Jak to było możliwe? Wskazówką jest być może informacja,że na Wareckiej Gestapo znalazło kartkę z numerami telefonów najbliższych współpracowników Witkowskiego.Raczej wątpliwe żeby zostawił ją Witkowski, bardziej prawdopodobne, że zostawili ją żołnierze kontrwywiadu ZWZ wykonujący wyrok. Tylko ZWZ po przejęciu kontrwywiadu Mu miało bardzo dobrze rozpracowane kierownictwo tej organizacji.
    Tą hipotezę będzie jednak trudno potwierdzić. Stefan Chamski jeden z wykonawców wyroku sam stał się obiektem zamachu dokonanego przez członków KZ w styczniu 1943. Przeżył, znalazł się w szpitalu.

    Następna dziwna sprawa – osoby z tego typu obrażeniami umierają w kilka godzin, dni od ich powstania – Chamski zmarł dwa miesiące póżniej, byc może ktoś usunął niewygodnego świadka.

    Do podobnych niewyjaśnionych śmierci w środowisku Mu dochodziło również po wojnie.

    Krystyna Giżycka-Skarbek „Mucha” agentka IS (członek Mu) poradziła Klementynie Mańkowskiej agentce Mu,
    żeby ta wyjechała z Londynu bo pobyt w Angli może być dla byłych Muszkieterów niebezpieczny.

    Mańkowska posłuchała jej rady i wyjechała aż do Konga, może dzięki temu przeżyła.

    Mniej szczęścia miała „Mucha”, która została zabita sztyletem kilka lat po wojnie.
    W podobny sposób została zabita nożem w Angli jedna z założycielek Muszkieterów Teresa Łubieńska.

    Kilka dni przed swoją śmiercią zgłosiła sie na policję i poinformowła, że czuje się zagrożona i obawia się o swoje życie.

    Być może posiadała informacje kto z polskiego podziemia spowodował aresztowanie jej oraz innych Mu w 1942 roku.

    Należałoby chyba od nowa napisać historię tego okresu aby stwierdzić kto był kolaborantem, zdrajcą czy patriotą??? ”

    „Prawdopodobnie koncepcja Muszkieterów jakiegoś układu z Niemcami miałaby sens gdyby udał się planowany przez Mu zamach na Hitlera. Wszystko zależałoby od tego kto przejąlby władzę w III Rzeszy. Mu mieli kontakty w MSZ Niemiec o innych raczej nie wiadomo.Jednym z Niemców udzielający instrukcji i informacji w Paryżu Klementynie Mańkowskiej(agentce Mu) przed jej podróżą do Londynu był kpt von Bonin. Dopiero po wojnie Mańkowska widząc zdjęcie admirała Canarisa stwierdziła, że von Bonin i Canaris to prawdopodobnie ta sama osoba. ”

    „Jacek Wilamowski pisze, ze Witkowski dotychczas uważany za nowicjusza w robocie wywiadowczej, od lat 30tych był zwerbowany przez SIS co wyjaśniałoby jego niezależność i pomijanie drogi służbowej w kontaktach z Sikorskim.
    Edward Rydz Śmigły miał zostać zastrzelony, wg innej wersji aresztowano go i zmarł z racji ciężkiej choroby serca.

    Skali penetracji II Rzeczypospolitej przez obce służby nigdy nie poznamy.

    Byłoby pewnie sporo sensacji. Ja np. nie wierzę w „agenturalność” Józefa Becka, ale co do jego najbliższego otoczenia Paweł Wieczorkiewicz twierdził,
    że było rozpracowane przez INO”

  4. Rafal Cz. said

    Winston Churchill: Zloczynca. Poczytajcie jego wypowiedzi. Ja przeczytalem. I nigdy mu nie wybacze pogardy jaka zywil do tych co
    za anglie walczyli I gineli. Ten pachol arystokracjii I kapitalu nie zaluguje na zapomnienie, zasluguje na bal u szatana w powiesci
    Michaila Bulhakova „Mastier I Margarita” Tam najprawdopodobniej podzielil by los barona Maigla.

  5. zydowka polska 007 said

    a powiadają ze diabla nie ma i tych co go uwielbiają a tym czasem..

  6. Marcin said

    Oscarowy scenariusz i oscarowe pochodzenie…w połowie.

  7. Marek said

    Prawie się popłakałem, jaka z niej Polka była.

  8. AlexSailor said

    Ad 2 @Rafał

    „Winston Churchill: Zloczynca. Poczytajcie jego wypowiedzi. Ja przeczytalem. I nigdy mu nie wybacze pogardy jaka zywil do tych co
    za anglie walczyli I gineli.”

    A czy oni samo się szanowali??
    Za co walczyli przez 5-6 lat?
    Za 100 funtów i kopa w tyłek?
    Ciekawe czy agent Nr 1, który zniszczył więcej niemieckich sił niż kilka dywizji, gdyby przeżył, to też w po wojnie dostałby 100 funtów i kopa w dupę.

    No i dali się oszukać, zwłaszcza Polacy po 1939r. i zdradzie „sojuszników”.
    Długo by pisać.

  9. Dziadzius said

    @9AlexSailor said,… „Za co walczyli przez 5-6 lat?….Za 100 funtów i kopa w tyłek?” General Sosabowski tych 30 srebrnikow nie wzial i pracowal jako „janitor”

    Jak zawsze w typowo POlski sposob reakcji na problem czy obecny czy przeszly — zamykamy drzwi w stodole jak skradzono juz nam konie.
    Dzis 75 laty po Wojnie ,siedzac przy kominku z grzanym cieplym piwem i konopne siemie skubiac jak Zagloba, mozna wiele rzeczy mniej lub wiecej inteligentnie rozpatrywac i dowolnie krytykowac i wytykac opierajc sie na wiadomosciach nam w czas Wojny nie znanych. Anglicy wiedzieli o Molotow/Ribentrop pakcie ale my nie?? .
    Ci z nas co byli na wakacjach u Jozia Stalina na Syberii czy Kaukazie czy Kolymie, Bogu dziekowali [ i diablu tez ogarek jak by trzeba bylo dali ] ze Churchil i Sikorski a najwiecej Anders wyrwali nas z Rosji. Walczyc w tej wojnie bylo jakby nasze pokutowanie za glupte,nasza i naszego RZadu,i za razem dziekczynienie za wyzwolenie od smierci glodowej.
    Polska ( a to dopiero dzis wiemy) byla ofiarowana jak koziol Abrahama na zydowoskim oltarzyu i nam Polakom nie bylo innego wyjscia, nie bylo, TAK ,nie bylo innego wyjscia, tylko grac w te karty co byly na stole –Mysmy przez brak politycznego rozumu ( o ktorym to braku mysmy jeszcze wtedy nie wiedzieli) nie mieli tego luksusu co mieli Czesi kiedy oni gromialnie mieli prawdopodobnie anglikom powiedziec ze ~~ „Za horku anielsku marmeladu wojawac ne budema” ~~ i nie wyszli gorzej od innych —
    z tym ze oni nie podlegali tej swiatowej kontroli zydowskiej ktorej my do dzis dzien podlegamy i ktora jak kamien mlynski topi nas i nasz narod . .
    Anders mial plan, kiedy wojska Polskie byly we Wloszech, isc przez Jugoslawie do Polski i moj wojek M. K. byl w grupie poskich zolnierzy z wizyta o Marszalka Tito zeby ulozyc droge i zapasy dla wojska Polskiego na marsz do Polski – -jak Anders mowil ” z rozwinietymi sztandarami wrocimy do Polski”.. Po powrocie do Wloch cala grupa byla sekretnie przez anglikow wywieziona gdzies na pustynie kolo Aleksandrii i trzymana incomunicado az 6 miesiecy po demobilizacji i wojek ktoren mowil po angielsku, francusku, niemiecku i rosyjsku nie mogl pozostac w anglii wiec poprostu uciekl do Ameryki Poludniowej, [[ To pierwszy raz mowie teraz po smierci wojka, jak mu przysiaglem ]]
    Polskie Pieniadze byly i sa w reku iwreji– Polskie Przedsiebiorstwa byly i sa w reku iwreji –Polski handel byl i jest w reku iwreji- Polska ziemia byla i jest w reku iwreji-Polska polityka/ rzad byl i jest w reku iwreji — Polskie gazety radio i telewizja byly i sa w reku irwreji — no i powiedz mi Pan jak i KTO to zmieni i ilu POLAKOW poprze takie poczynanie i zgodzi sie na biedote jaka przez jakis chocby i nawet krotki czas ogranela by cale nasze panstwo.
    Targowica tak jak i Quisling i Bierut i Rokoswoski sa zawsze przed nami

  10. spadkins said

    re 9
    tragizm naszego `kainowego` losu, za Norwidem wieszczami mówiącymi o zlej krwi w organizmie naszego narodu,

    https://www.bryk.pl/wypracowania/historia/xix-wiek/24320-wielka-emigracja-i-najwazniejsi-przedstawiciele-romantyzmu.html

    rozbiory a potem to już gehenna żydowska, która objęła w żelazny uścisk Polske., świat. Odwieczna wojna z Kenitami.

    Apokalipsa białych narodów.

  11. AlexSailor said

    @Dziadzius

    „Dzis 75 laty po Wojnie ,siedzac przy kominku z grzanym … ”
    Ależ ja się z Panem zgadzam, tylko czy to znaczy, że nawet po 75 latach nie powinniśmy trzeźwo, chociaż okrutnie, oceniać sytuacji?
    Właśnie ta wyrozumiałość i delikatność spowodowała ciąg tragedii narodowych zwanych Powstaniami, których nikt nie oceniał na spokojnie, przed kominkiem, z piwem grzanym, itd.
    A obcy to wykorzystywali kiwając nas jak dzieci.

    „Anglicy wiedzieli o Molotow/Ribentrop pakcie ale my nie?? ”
    Nie wierzę, by polski wywiad nie wiedział o pakcie.
    Co prawda dostał ZAKAZ PRACY na odcinku Francja i Wielka Brytania, tak że nawet wiedząc nie mógł o tym oficjalnie informować.
    Ale i bez wywiadu można było wydedukować taki pakt po wizycie Ribbentropa w Moskwie.

    „Polska ( a to dopiero dzis wiemy) byla ofiarowana jak koziol Abrahama na zydowoskim oltarzyu i nam Polakom nie bylo innego wyjscia … ”
    Polityka bezalternatywna nie jest polityką.
    No i co Pan powie o żydach w Europie.
    Byli drugim, a może piątym, kozłem?
    Czy może to piramidalna bzdura z tym kozłem, a chodziło o to, co zawsze, kasę, wpływy, łupy, zniszczenie konkurencji nawet potencjalnej za 50 lat?

    „mój wujek”

    Ja tam nie wiem, koncepcja ciekawa, ale znam więcej takich.
    Jedna z nich skończyła się zrównaniem z ziemią stolicy i wybiciem być może nawet 400-500 tys. ocalonych przez 5 lat wojny Polaków.
    A mogła się skończyć gorzej.
    Myślę, że angole zapobiegli koncepcji, o której Pan pisze wyłącznie ze względu na swój interes, a tylko przy okazji zapobiegli
    takiemu finałowi, jak w Warszawie.
    Proszę Pana, ja tu piszę o setkach tysięcy wymordowanych Polaków.
    Przypomnę Panu, że II Armia LWP została zdziesiątkowana na Łużycach w kwietniu 1945r. przez jadące w kierunku Berlina z Czech oddziały niemieckie.
    To były tylko jakieś żałosne okruchy sił, które posiadali Niemcy w 1944r. w maju/czerwcu.

    Przy czym II Armia LWP miała pełne wsparcie logistyczne, nowy sprzęt pancerny, przeciwpancerny, wszelkie zabawki, paliwo, uzupełnienia i zabezpieczone tyły.
    Dlatego piszę o koncepcji wyjawionej przez śp. wujka, jako ciekawej.

    „Polskie Pieniadze byly i sa … (itd.)”
    Jak Pan porzuci tych iewrei i zastąpi ich cwaniakami lub obcymi, to będzie znacznie sensowniej.
    Nie, żeby ich było mało, ale jest to niediagnostyczne, jak był zwykł mawiać wybitny polski cybernetyk.

    A dlaczego tak jest?
    Ano Polacy chcą tego, to popierają i większość niemal dałaby się pokroić, żeby tego nie zmieniać.
    Wielokrotnie pisałem szczegółowiej i nie ma sensu powtarzać.
    Dlatego tylko cud, bo „mamy pozamiatane”, itd.

    A my możemy sobie (jeszcze) popisać.

    No, i żeby znów nie walczyć przez 5 lat dla kogoś, żeby na koniec, ci co przeżyją, dostali 100 funtów i kopa w tyłek.

  12. AlexSailor said

    ad 10 @Spadkins

    Proszę Pana.
    Przeczytałem artykuł i sobie pomyślałem: „dziwka, zdrajczyni i dziwka”.
    Nie, że dla Niemców, ale dla brytyjskiego wywiadu.
    Na dodatek „internacjonałka z domieszką” (czego zwykle się wystrzegam).
    No, a przypadek podpalenia księdza podczas celebracji, to już realny satanizm.

    Ale zaraz kapnąłem się, że to chyba nie tak.
    No i bank rodziny mamusi padł.

    A Pan mi uświadomił, że, i dlaczego nie tak.
    A co, miała pracować dla tych pawianów w rządzie II RP?
    Albo później dla Rządu Londyńskiego, który by i tak sprzedała ją angolom,
    jak konia czy krowę, za bezpieczne ciepłe kapcie przed kominkiem
    w wygodnym fotelu?

    Proszę Pana.
    My nie potrafimy zagospodarować ludzi wybitnych, czy choćby z predyspozycjami,
    czy choć takich, którzy po prostu się nadają.

    No i to żydowanie.
    Oczywiście 100% zaufania ale 300% kontroli.
    Ja mawiał tow. Stalin: „kontrola najwyższą formą zaufania”.
    W służbach i tak to musi być.

    Panu wyjaśnię, jak się buduje mniejszość i piątą kolumnę czasem przy okazji.
    Żeby nie o góralach.
    Jak ma Pan pochodzenie jeden rodzic Polak drugi Szwed, to dziecko jest Szwed czy Polak,
    bo żydownicy w wiadomej kwestii zawsze twierdzą, że Szwed budując na siłę mniejszość w Polsce.

    A jak jeden z dziadków/babek jest Szwed, a reszta to Polacy, to czy to jest Polak czy Szwed?
    Bo wiadomi zawsze zrobią z niego Szweda, zwłaszcza jak coś sobą reprezentuje, chyba, że ofiara nadprzeciętna, to wtedy może być Polak.
    Pan to rozumie?
    Może jeszcze raz przeczytać.

    No a gdy jeden z pradziadków jest Szwed, to czy to jest Polak czy Szwed?
    Wiadomi zawsze zrobią z niego Szweda.
    A on to czyta, słucha, i o tym wie, więc w końcu po co się z koniem kopać.

    Dalej, a gdy jeden z pra, pra, pra dziadów, czy częściej babek, jest Szwed, to czy to jest
    Polak czy Szwed.
    No jasne, że Szwed, nieprawdaż?

    No i mamy kilka milionów takich Szwedów od siedmiu boleści z mianowania, a nie Polaków.

    Z całym rozsądkiem i ostrożnością, oraz świadomością podejścia do sprawy, tu trzeba coś zrozumieć.

  13. Premizlaus said

    (…)Christine kochała namiętnie. Kochała mężczyzn i seks(…)

    Paskudne. Ale czego się spodziewać po Żydówce.

  14. Re: 13 Premizlaus
    Cos tutaj nie gra…
    zydowka z odwaga i brawura ??? (bezczelnosc I tupet – moge zrozumiec)
    zydowka z rodu chrabiowskiego??? (rodzice kupili tytul chrabiowski jak w przypadku barona rotschilda???)
    zydowka tylko dlatego ze jest podobna czy wyglada na zydowke???

    Co zrobila lub czego dokonala przeciwko Polsce (RP)???

    ======================f
    jasiek z Toronto

    http://polskawalczaca.com

    P.S. Nazwe kazdego Polaka zydem, jesli bedzie dzialal przeciwko Narodowi Polskiemu na jakiejkolwiek plaszczyznie
    Nazwe kazdego Polaka, ktory bedzie bronil interesu Narodu Polskiego z tytulu zamieszkiwania w naszej Ojczyznie.
    W kazdym razie, zydzi mowiacy po polsku musza sie utozsamic, czy sa i beda Polakami czy polakami dbajacych tylko o zydowskie interesy…

  15. Marucha said

    Tak, Krystyna Skarbek była puszczalska, bo Żydówka (Polki NIGDY takie nie są).
    Ale nie za to ją cenimy.

Sorry, the comment form is closed at this time.