Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    . o Przyczyny zwiększających się w…
    Marucha o Mądry głupiemu (niestety)…
    bryś o Wolne tematy (46 – …
    bryś o Wolne tematy (46 – …
    . o Przyczyny zwiększających się w…
    AlexSailor o Przyczyny zwiększających się w…
    bryś o Wolne tematy (46 – …
    bryś o Przyczyny zwiększających się w…
    . o Przyczyny zwiększających się w…
    UZA o Przyczyny zwiększających się w…
    bryś o Wolne tematy (46 – …
    brys o Przyczyny zwiększających się w…
    Yagiel o Wolne tematy (46 – …
    bryś o Przyczyny zwiększających się w…
    Krzysztof M o Przyczyny zwiększających się w…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 516 obserwujących.

„… abyś dzień święty święcił”

Posted by Marucha w dniu 2017-12-02 (Sobota)

Jeszcze nie tak dawno wciskano Polakom kit, że „nigdzie w Europie” nie zamyka się sklepów w niedzielę, bo to obciach, ciemnota i katolofaszyzm. Celowały w tym żydowskie kanalie z Gazowni.
Admin

W następujących krajach Europy obowiązuje zakaz handlu w niedzielę, z różnymi niewielkimi odstępstwami: Wielka Brytania, Norwegia, Dania, Niemcy, Austria, Belgia, Holandia, Luksemburg, Francja, Hiszpania, Włochy, Szwajcaria, Węgry, Grecja, Cypr, Malta, Ukraina.

Nie powoduje to chaosu, dodatkowego bezrobocia, rozpaczy zapracowanych klientów, którzy „tylko” w niedzielę mogą zrobić niezbędne zakupy, przedsiębiorcy nie grożą z tego powodu państwu.

Jak się okazuje, wprowadzenie takiego zakazu w Polsce spowodowałoby apokalipsę, gdyby wierzyć właścicielom supermarketów, środowiskom lewicowo-demoliberalnym oraz mainstreamowym „przekaziorom”. Nie tylko. Również publicyści określający się jako „prawicowi”, a nawet „narodowi” biją w postulat niedziel wolnych od handlu. Co ma wspólnego akceptacja wyzysku najbardziej bezbronnych pracowników oraz rozmywania świętości niedzieli z poglądami narodowymi, dalibóg nie wiem.

Zauważmy, w PRL – oprócz Święta 3 Maja i 11 Listopada – zniesiono wolne dni od pracy obowiązujące w niektóre święta kościelne. Ostatnie zniesione święta (w 1960 r.) to Trzech Króli (6 stycznia) i Wniebowzięcie NMP (15 sierpnia). Natomiast niedziela stanowiła obowiązkowy dzień wolny od pracy, oczywiście poza zakładami pracującymi w ruchu ciągłym, służbami porządku publicznego itp. Za czasów gierkowskich zrobiono niechlubny „wyjątek” dla górników.

Natomiast rządy demoliberalne praktycznie zniosły niedzielę dla pracowników handlu. Praktyka ta zaistniała pod naciskiem wielkich sieci handlowych, głównie zagranicznych, które pracowników zatrudniały na śmieciowych umowach i w czasie szalejącego bezrobocia dawały minimalne stawki godzinowe.

Rodzinne małe sklepy, aby choć częściowo sprostać konkurencji, też zaczęły handlować w niedzielę. Odrębny problem stanowi praca niedzielna pracowników wielu firm, które zatrudniają minimum ludzi, obciążając ich ponad miarę. I by sprostać wymaganiom pracodawcy, muszą pracować w niedziele, często w domu. Ale ta sprawa nie stanowi przedmiotu niniejszych rozważań.

Umowa Solidarność-PiS

Zabiegając o głosy, PiS uzgodnił z NSZZ Solidarność („S”), że po zwycięskich wyborach przywróci wolne niedziele dla pracowników handlu. 3 czerwca 2016 r. organizatorzy akcji społecznej „Niedziela dla Rodziny” złożyli petycję skierowaną do prezydenta Andrzeja Dudy, na rzecz ograniczenia handlu w niedzielę. Petycję podpisało ponad 30 tys. osób. Akcję zainicjowała organizacja „Misja Gabriela” oraz Rada Sekcji Krajowej Pracowników Handlu NSZZ „Solidarność”.

Aby projekt ustawy obywatelskiej mógł być rozpatrywany przez Sejm, wymagane jest co najmniej 100 tys. podpisów. „S” zebrała wielokrotnie więcej podpisów i skierowała projekt do Sejmu we wrześniu 2016 r. Po czym zapadło milczenie „oficjałów”. Dopiero pod koniec marca 2017 r. rząd zaakceptował projekt obywatelski.

W projekcie czytamy m.in.: „Kto dopuszcza się handlu oraz wykonywania innych czynności sprzedażowych w niedziele oraz Wigilię Bożego Narodzenia i Wielką Sobotę zakazanych w Ustawie podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch”.

Projektodawcy przewidzieli szereg wyjątków, a to m.in. stacje benzynowe, apteki, piekarnie (do godz. 13.00), niewielkie kwiaciarnie, oraz „placówki prowadzące sprzedaż pamiątek, upominków i dewocjonaliów, w których sprzedaż tych produktów stanowi minimum 30 proc. miesięcznego obrotu sprzedaży”.

Autorzy uzasadniali zakaz następująco: „Niedziela dla katolików to dzień Pański, poświęcony przede wszystkim Bogu, ale też sobie i bliźnim”.

Wprawdzie rząd dał pozytywną rekomendację, ale zgłosił do niego co najmniej kilkanaście uwag. Jak informował rzecznik rządu: „Rząd premier Szydło nie godzi się na to, aby karać chociażby więzieniem osoby, które będą ten zakaz naruszały”. Poinformował też o „zastrzeżeniach co do zakresu zakazu handlu”.

Niech sobie będą”

Wprawdzie nie można zarzucić ekipie PiS-owskiej nagminnego łamania obietnic wyborczych (wręcz przeciwnie są one realizowane z nielicznymi wyjątkami z żelazną konsekwencją), ale tym razem rząd zmienił ustalenia przedwyborcze.

Minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska tak zaprezentowała nowe stanowisko rządu: „…uważamy, że należałoby „etapować” wprowadzanie ograniczeń handlu w niedzielę. Od dawna mówił o tym wicepremier Mateusz Morawiecki, my też o tym mówiliśmy, że etapem rozsądnym, rozsądną propozycją są dwie niedziele w miesiącu, zachowując te pozostałe ograniczenia dotyczące handlu w dni wolne od pracy”.

Zauważyła, że rząd nie może popędzać parlamentu w pracach. Podkreśliła też, iż obecnie przewodniczącym podkomisji rozpatrującej projekt jest Janusz Śniadek, b. przewodniczący „S”. Minister spotkała się nawet z Komisją Krajową „S”, podczas posiedzenia której Alfred Bujara zapytał ją kogo boi się rząd PiS, nie wprowadzając wolnych niedziel, na co Rafalska sprytnie odparła – „złych rozwiązań ustawowych”. W czerwcu br. przewidywała uchwalenie ustawy pod koniec roku z terminem wejścia w życie od 1.01.2018 r. (Obecnie termin ten jest już nieaktualny, ponieważ kolejną dyskusję odroczono.)

Ponieważ PiS ostatnio mówi dwugłosem, odnotować trzeba woltę wicepremiera Mateusza Morawieckiego: „Zakaz handlu w cztery niedziele w miesiącu byłby akceptowalny, rozumiem ten postulat, można się dogadać i jeśli o mnie chodzi, to można rozszerzyć na cztery niedziele. Ale kompromis to kompromis i nie będę załamywał rąk, jeśli będą to dwie niedziele w miesiącu”. PiS-owi świeczkę, Związkowi ogarek.

Rzecznik Pałacu Prezydenckiego Krzysztof Łapiński niewiele wniósł do dyskusji, mówiąc: „Ten spór jest sporem, który ma podłoże ekonomiczne, społeczne i także trochę ideologiczne”. Jak stwierdził, przez ostatnie 27 czy 28 lat właśnie handel w niedzielę służył temu, że wiele sieci handlowych miało dużo większe zyski, ale pracownicy za bardzo z tego nie korzystali. „Bo proszę zobaczyć jak rosły zyski sieci handlowych, tych szczególnie wielkich, jak rosły ich obroty, jak rosły ich zyski, a czy to się przekładało na wyższe zarobki pań przy kasach?” – pytał rzecznik. Podkreślił, że „ten problem trzeba rozwiązać … w tym kształcie, który proponuje teraz podkomisja, czy w jakimś innym”.

Europoseł Jarosław Kalinowski (PSL) określił kompromis jako pewne wyjście, choć „nie zadowoli żadnej ze stron”.

Jak powiedział pos. Grzegorz Długi (Kukiz ’15) „kompromis zawsze jest zgniły … więc czasami trzeba mieć odwagę i spróbować kształtować postawy. (…) Jestem z tego pokolenia, że większość swojego życia przeżyłem, mając w niedziele wszystko zamknięte”. Dodał, że Klub Kukiz 15 jest pro-obywatelski i postuluje, aby obywatele zdecydowali: „Jeżeli większość chce wprowadzenia tych ograniczeń, to niech sobie będą” – przyzwolił Długi.

Opiniami antypolskiej opozycji nie ma co się zajmować, bo z góry wiadomo – skrytykują wszystko, co zaproponuje lub uchwali PiS.

Po poprawkach projekt zakłada handel w drugą i czwartą niedzielę miesiąca oraz w dwie kolejne niedziele poprzedzające pierwszy dzień Bożego Narodzenia. Podkomisja poszerzyła także katalog placówek, które byłyby wyłączone z zakazu handlu w niedzielę. Zmieniła się też wysokość kary dla firm, które nie przestrzegałyby zakazu. Posłowie zaproponowali karę grzywny w wysokości od 1 tys. do 100 tys. zł.

Polska wielkim targowiskiem

Bardzo mocno zakaz handlu we wszystkie niedziele wsparł Kościół.

„Żaden system wyzyskujący człowieka nie przyniesie prawdziwego sukcesu (…) Państwo powinno ją chronić prawem jak świętość. (…) Niedzielę należy zwrócić człowiekowi. (…) Sami do tego dopuściliśmy przez grzech zaniechania” – mówił arcybiskup Wiktor Skworc, apelując do uczestników Pielgrzymki Mężczyzn i Młodzieńców w Piekarach Śląskich, na którą przyjechał prezydent Andrzej Duda. Dodał też: „Dziś Polska – kraj ochrzczonych – wygląda na mapie Europy jak wielkie targowisko. (…) Musimy się bronić przed bezmyślnym trwaniem w kieracie pracy i konsumpcji, z agresywną reklamą w tle”.

Nie tylko arcybp Skworc, ale Prezydium Konferencji Episkopatu Polski zabrało zdecydowany głos w tej sprawie:

„Wyrażamy nasz niepokój wobec losu obywatelskiej inicjatywy Związku Zawodowego „Solidarność”, która została poparta podpisami ponad 500 tys. obywateli naszego kraju.

Tak Konferencja Episkopatu Polski, jak i biskupi poszczególnych diecezji wielokrotnie udzielali tej inicjatywie jednomyślnego poparcia w komunikatach i listach pasterskich, licząc na przywrócenie całemu społeczeństwu niedzieli jako dnia wypoczynku i czasu budowania więzi rodzinnych oraz umacniania relacji społecznych. Niestety, jak wynika z dotychczasowych prac nad ustawą, aktualnie proponowane rozwiązania odbiegają zasadniczo od proponowanego kształtu tej inicjatywy. Milczenie z naszej strony w tej kwestii byłoby zaniedbaniem naszego pasterskiego obowiązku stania na straży dobra wspólnego”.

Wyrażając się z uznaniem o roli „S” w obronie wolnych niedziel, Prezydium KEP podkreśla:

„Wolna niedziela zawiera się w etosie „Solidarności”, z którego nie wolno korzystać wybiórczo, zwłaszcza tym, którzy się na nią programowo powoływali i powołują. W okresie przygotowań do obchodów 100-lecia odzyskania Niepodległości …nie można pominąć niedzieli jako budulca duchowej wspólnoty narodu. Ten społeczny wymiar „uwolnienia” niedzieli zawiera w sobie jedną z podstawowych prawd o naturze człowieka, który współistnieje z innymi tworząc z nimi wspólnotę, społeczność, naród.

Chodzi również o uwolnienie człowieka, gdyż osoba, której odbiera się wolną niedzielę, jest kimś wykorzystywanym. Rzecz nie dotyczy jedynie osób pracujących w handlu – choć to ich los najbardziej leży nam na sercu. Wykorzystywani są również i ci, którym – oferując spędzanie jedynego wolnego dnia w handlowej galerii – zacieśnia się tym samym obszar budowania relacji z innymi do samej tylko konsumpcji, do zdobywania nowych towarów, mających rzekomo nieustannie poprawiać standard życia, co ostatecznie jest formą materializmu praktycznego”.

Końcowe słowa stanowiska KEP wyraźnie skierowane są do ekipy rządzącej:

„Apelujemy więc do tych, którzy mają realny wpływ na kształt prawa w naszym państwie, aby mieli na względzie przede wszystkim dobro obywatela i dobro społeczeństwa, zagrożone – podobnie jak w innych państwach Europy – laicyzacją. Nie wolno zapominać własnych haseł i postulatów wysuwanych w drodze do osiągnięcia władzy, w tak ważnej społecznie kwestii. Nie wolno – nawet wobec lobbingu środowisk, dla których zysk stanowi większą wartość niż człowiek czy naród”.

Nawiązując do setnej rocznicy odzyskania niepodległości, Episkopat wzywa: „Niech integralnym elementem tego święta całego narodu stanie się prawne i definitywne zabezpieczenie wolnej od pracy niedzieli, jako spoiwa umacniającego narodową wspólnotę”.

*                        *                         *

W Polsce odbywa się dyskusja najzupełniej zbędna. Niedziela powinna być wolna dla wszystkich pracowników (z oczywistymi wyjątkami, o których pisałem w poprzednim odcinku) i obowiązkiem władz jest przywrócenie świątecznego charakteru tego dnia. Tymczasem zarówno w Sejmie, jak i w mediach trwają debaty na temat: czy i na ile.

Przypomnę, że PiS zobowiązał się do wprowadzenia wszystkich niedziel wolnych dla zatrudnionych w handlu, a NSZZ „Solidarność” opracowała projekt, zebrała ok. 500 tys. podpisów i we wrześniu ubr. złożyła projekt w Sejmie. A „prace” nad projektem trwają ponad rok.

Co więcej rząd – łamiąc przedwyborcze ustalenia „S”-PiS – planuje zakaz handlu w drugą i czwartą niedzielę miesiąca oraz handel w dwie kolejne niedziele przed Bożym Narodzeniem. W rządowej wersji znajdziemy też liczne wyjątki – a jest ich 29! Pacta sunt servanda? Okazuje się, że nie z każdym i nie zawsze.

Dwugłos organizacji przedsiębiorców

Zdaniem Krajowej Izby Gospodarczej (KIG) wprowadzenie w życie zakazu handlu we wszystkie niedziele negatywnie odbije się na polskiej gospodarce. KIG przytacza badania firmy doradczej PwC, według której wprowadzenie zakazu handlu we wszystkie niedziele spowoduje zwolnienie 36 tys. osób i spadek obrotów sieci handlowych o niemal 10 mld zł, natomiast Skarb Państwa mógłby stracić nawet 1,8 mld zł.

Izba domaga się, aby zagwarantować pracownikom wszystkich branż dwie niedziele wolne w miesiącu. Utrzymuje, iż „to rozwiązanie to zadowalałoby zarówno pracowników, jak i pracodawców, a także klientów, z których wielu ceni sobie możliwość robienia zakupów w niedziele”. Nie jest jasne o jakie branże chodzi.

W oświadczeniu KIG znajdziemy także słuszne uwagi. Krytykuje się w nim bardzo długą listę wyłączeń, co „oznacza to, że pracownicy tych punktów będą pracować na takich samych zasadach, jak te aktualnie obowiązujące”.

KIG pisze: „Zamiast kompleksowo rozwiązać problem prostymi przepisami, powiększa się listę wyłączeń. Tak skonstruowana ustawa spowoduje, że ciągle trzeba będzie ją nowelizować, bo np. za kilka miesięcy komuś się przypomni, że w trakcie prac pominięto jakąś grupę zawodową. Poza tym zaproponowany kształt ustawy ewidentnie przedkłada interesy określonych grup zawodowych, pomijając inne. To niesprawiedliwe”.

Nie wszystkie jednak organizacje przedsiębiorców tak krytycznie podchodzą do projektu wszystkich wolnych niedziel, np. Wiesław Jopek, prezes Krakowskiej Kongregacji Kupieckiej. W wywiadzie dla krakowskiego „Dziennika Polskiego” mówił: „Uwolnienie rynku i pokazanie, że hipermarkety mogą się rozwijać w każdym miejscu doprowadziło do tego, że rynek został tak zawładnięty, że małe i średnie polskie firmy handlowe nie wytrzymują konkurencji z molochami”.

Jopek chce, by w niedziele mogły pracować małe sklepy (za ladą staliby właściciele lub ich rodziny), natomiast supermarkety miałyby bezwzględny zakaz handlu. I dodaje:

„To by bardzo pomogło. Hipermarkety mogą liczyć na pomoc państwa, nawet zza granicy. My na to nie możemy liczyć. Nie możemy też liczyć na stabilność polityki, która nas dotyczy. Państwo obciąża nas wszystkim, co się da; my się zajmujemy biurokracją, a nie pracą.

Gdyby hipermarkety zostały w ten jeden dzień zamknięte, ich pracownicy mieliby trochę odpoczynku, bo są dziś przepracowani, a po drugie – ten mały kupiec może, ale nie musi otworzyć sklep w niedzielę. Jak stwierdzi, że nie chce pracować, to nie będzie. Do momentu uwolnienia rynku, sklepy były w Polsce w niedziele nieczynne i jakoś żeśmy żyli, spędzaliśmy miło czas i nie było żadnej tragedii. Dzisiaj również tej tragedii nie będzie”.

Polemizuje z opinią jakoby wzrosłoby bezrobocie: „To nieprawda. Dzisiaj rynek jest tak wydrenowany, że brakuje pracowników właściwie w każdej dziedzinie. (…) Rynek wchłonie wszystkich. Nawet gdyby hipermarkety zwalniały ludzi – co wątpliwe, bo one też borykają się z brakiem rąk do pracy – to takie osoby zostaną szybko zatrudnione gdzie indziej”.

Nie neguje, że wielkie zagraniczne sieci handlowe będą otwierać małe sklepiki, formalnie rodzinne na zasadzie franszyzy i będą one mogły funkcjonować w niedziele. Prezes Kongregacji tak komentuje to zagrożenie: „To się już dzieje. Hipermarkety mają świadomość, że ten zakaz prędzej czy później je obejmie, więc to robią. Ale my na to nie mamy wpływu. Działalność gospodarcza jest uwolniona, czy masz kwalifikacje czy nie masz. Nie liczy się fachowość, solidarność zawodowa. Liczy się tylko kasa, kasa i jeszcze raz kasa”.

Unijna wymówka rządu

Drugie czytanie opracowanego w komisji projektu ustawy miało się odbyć 8 listopada br., ale nie odbyło się, zostało odłożone ad calendas Graecas. Wytłumaczenie brzmiało raczej nieprzekonywająco. Otóż zakaz handlu internetowego w niedzielę musi być notyfikowany w Komisji Europejskiej. (Tak właśnie wygląda nasza suwerenność.) W związku z tym trzeba albo wykreślić punkt dotyczący handlu internetowego, albo sprawę notyfikować KE, co trwać może do 13 miesięcy. Zupełnie tak, jakby rząd nie dowiedział się dopiero teraz – po wątpliwościach sygnalizowanych przez MSZ.

A tu niespodzianka. W siedem dni po odłożeniu drugiego czytania premier Beata Szydło zdystansowała się od uzgodnionego przez posłów stanowiska: „Ja podzielam zdanie, że wszystkie niedziele powinny być wolne” i dodała: „większość ministrów raczej skłania się ku temu, żeby te wszystkie niedziele były wolne”. Prawdopodobnie zadecydował nacisk „S” i jej przewodniczącego Piotra Dudy.

„Kompromitacja, nie kompromis”

Już w czerwcu Piotr Duda wyrażał swoje niezadowolenie ze ślimaczego tempa prac nad ustawą. Mówił wtedy: „Mam nadzieję, że te prace posuną się bardzo szybko do przodu, bo nasza cierpliwość też się powoli kończy”.

Członek Prezydium „S” Regionu Środkowo-Wschodniego – Marek Wątorski woli używać sformułowania „ochrona niedzieli” zamiast „zakaz”. Twierdzi on:

„Myślę, że tak jak przyzwyczailiśmy się do zakupów w niedzielę, tak bardzo szybko się od tego odzwyczaimy. Dzisiaj obserwuję, że niedzielny wypad z rodziną do galerii handlowej staje się sposobem na życie. Są pewne systemy wartości i zachowania społeczne, które państwo powinno wspierać.

W tym wypadku chodzi o wartości rodzinne. Wprowadzenie ochrony niedzieli wymusi na obywatelach uszanowanie człowieka, który stoi za ladą”. Informuje też: „Dane Eurostatu potwierdziły, że przeciętny pracownik handlu w Polsce pracuje dwa razy więcej niż jego odpowiednik w Europie Zachodniej. Nie jest tajemnicą, że polscy pracownicy handlu są wyzyskiwani. Jest jakaś przewrotność dziejowa w tym, że w PRL komuniści szanowali i chronili niedzielę”.

Przewodniczący Sekcji Krajowej Pracowników Handlu „S” – Alfred Bujara następująco ocenia projekt wypracowany w Sejmie: „Poprawki wprowadzone przez posłów PiS do naszego projektu sprawią, że zakaz będzie fikcją. (…) Wbrew obywatelskiemu projektowi, obowiązek pracy w niedziele obejmie też pracowników magazynów i centrów logistycznych sieci handlowych”.

Oburzenie „S” wywołało dopuszczenie hipermarketów i dyskontów ulokowanych przy hotelach, na stacjach i dworcach, a także prowadzących dodatkowo sprzedaż paliwa. Jest to furtka, dzięki której hipermarkety postarają się o stacje paliw, przy której będą handlowały w niedzielę.

Co więcej, pełne zatrudnienie niedzielne będzie możliwe także w każdym sklepie, który w okresie od 1 czerwca do 30 września wprowadzi do swojej oferty jakąkolwiek, chociażby najprostszą, maszynę rolniczą. Następną furtkę stanowi wspomniany już handel elektroniczny, który rozwija się w Polsce bardzo szybko. W tym roku, jak się przewiduje, jego wartość ma przekroczyć 40 mld zł, czyli rocznego przychodu „Biedronki”. A w tym przypadku decydować będzie KE.

„Oświadczamy, że aktualna treść ustawy nie spełnia oczekiwań obywateli Rzeczypospolitej, którzy swoim podpisem udzielili poparcia dla ustawowej ochrony niedzieli. (…) Sankcjonuje (rządowy projekt – ZL) nadmierną eksploatację pracowników i jest zaprzeczeniem deklarowanej przez obóz rządzący” – czytamy w oświadczeniu zawiązanego przez „S” Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej, który opracował i złożył w Sejmie projekt chroniący niedzielę.

Zdaniem pomysłodawców, poprawki naniesione przez posłów podczas posiedzenia komisji sejmowej, dzielące niedziele na handlowe i wolne, zaprzeczają celowi inicjatywy, jakim jest „ochrona szczególnego charakteru każdej niedzieli”. Oskarżają oni posłów o realizowanie postulatów lobby zagranicznych sieci handlowych. Ich zdaniem „rzeczywistym skutkiem poprawek poselskich będzie utrzymanie przez sieci handlowe pełnej operacyjności wielu hipermarketów we wszystkie niedziele roku. (…) Dotyczy to przede wszystkim zgody na wielkopowierzchniowy handel niedzielny przy dworcach kolejowych i autobusowych, w centrach handlowych połączonych z hotelami, jak również w hipermarketach prowadzących dodatkowo sprzedaż paliwa”

Komitet wskazuje, że wprowadzone poprawki „zaburzyły wewnętrzną logikę pierwotnego projektu obywatelskiego i dają szerokie pole do obchodzenia zapisów ustawy”, toteż wzywa Sejm do „przywrócenia projektowi ustawy o ograniczeniu handlu w niedzielę treści zawierającej rozwiązania przewidziane w pierwotnej wersji projektu, pod którym podpisało się ponad pół miliona obywateli”. Piotr Duda twierdzi, że związek został przez PiS „oszukany” i „przyszedł czas na to, by skarcić” posłów Prawa i Sprawiedliwości. „To już nie jest nasz projekt” – zaznaczył.

W wywiadzie dla „Naszego Dziennika” szef „S” mówił: „Dwie niedziele to mydlenie oczu. Oczekuję, że posłowie będący członkami Solidarności wniosą poprawki przywracające kształt ustawy zgody z wnioskiem obywatelskim. Z wolnych niedziel dla pracowników handlu nigdy nie zrezygnujemy”.

I dalej: „To kompromitacja, nie kompromis. To jest polityczne mydlenie oczu. (…) W sprawie niedziel mieliśmy w kampanii wyborczej jasną deklarację i czujemy się oszukani. Dla nas to tak samo ważne jak wiek emerytalny. I tak samo jak wieku emerytalnego handlu w niedzielę nie odpuścimy. Chciałbym, aby PiS miało tego świadomość”. Powołał się przy tym na art. 9 konkordatu, który mówi wyraźnie, że niedziela jest dniem wolnym od pracy i dodał: „To umowa międzynarodowa, która tak jak konstytucja podlega ocenie Trybunału Konstytucyjnego”.

Nowa „bitwa o handel”

W latach stalinowskich Hilary Minc – ówczesny dyktator polskiej gospodarki w kwietniu 1947 ogłosił tzw. bitwę o handel, co miało zlikwidować prywatne sklepy. Towarzyszyły temu drakońskie ustawy i jeszcze bardziej drakońskie praktyki. W rezultacie tej akcji liczba prywatnych sklepów spadła z ponad 134 tys. w 1947 r. do ok. 78 tys. w 1949.

Dziś odbywa się kolejna „bitwa o handel”. Solidarność, walcząc o wolne niedziele w handlu jednocześnie chce uchronić małe rodzinne sklepy przed bankructwem w efekcie nierównej konkurencji z zagranicznymi sieciami handlowymi, które nadto nie płacą podatków, gdyż próba ich wprowadzenia została zablokowana przez Komisję Europejską.

Rząd ugiął się pod dyktatem Brukseli, mimo że proponowane rozwiązania w niczym nie odbiegały od stosowanych w wielu krajach należących do UE. To bardzo ważny aspekt batalii, toczonej przez „S”.

Wróćmy jednak do sedna tematu. Ochrona niedzieli jako dnia wolnego, również dla pracowników handlu (a jest ich ok. 1,6 mln), ma aspekt religijny, który powinien być brany poważnie pod uwagę w kraju katolickim. Najdobitniej ten aspekt problemu naświetlił Episkopat i poszczególni biskupi, które to opinie przytaczałem w poprzednim odcinku. Innymi słowy: „Pamiętaj, abyś dzień święty święcił” – jak mówi III przykazanie.

Ma również charakter społeczny. Praca w niedziele rozbija więzi rodzinne, a zastępowanie niedzieli innym dniem wolnym od pracy kwestii nie rozwiązuje. Przy wydłużającym się dniu pracy niedziela stanowi jedyny dzień na odpoczynek, rodzinne spotkania i okazję do umacniania tych więzi. Dlaczego mają być pozbawieni tego pracownicy handlu? Drugi element to ograniczenie wyzysku pracowników przez wielkie zagraniczne sieci handlowe. To silnie zakorzeniona polska tradycja – niedziela dla rodziny.

Prawo i Solidarność głosi repolonizację gospodarki i politykę prorodzinną, a postawa partii Kaczyńskiego wobec pracy w niedzielę jaskrawo przeczy głoszonym zasadom. Zarzut ulegania lobby zagranicznych sieci handlowych wydaje się wysoce usprawiedliwiony, skoro wypichcony w Sejmie projekt w sposób jaskrawy zawiera luki prawne, jakby specjalnie stworzone do ominięcia zakazu handlu w niedzielę.

Zadziwia ambiwalentna postawa PiS w tej sprawie. I nie chodzi tu tylko o złamanie umowy przedwyborczej z Solidarnością. Ugrupowanie rządzące ma bez liku wrogów (tak w kraju, jak i zagranicą) i niewielu zwolenników. A jednocześnie zraża sobie potężną organizację, którą jest NSZZ „Solidarność”.

Tendencje samobójcze?

Ci, którzy – niekiedy z pianą na ustach czy z pianą na komputerze – sprzeciwiają się ochronie niedzieli okazują w ten sposób nie tylko maksimum egoizmu, ale i lekceważenia ciężko pracujących i marnie opłacanych pracowników supermarketów. Jednocześnie – świadomie lub nie – biją w ledwo dyszące rodzinne sklepy. Z reguły są to ludzie, którzy mają do dyspozycji nie tylko niedziele, ale i wolne soboty. Nie wolno im ulegać!

Zbigniew Lipiński
22 listopada 2017 r.

PS. Sejm przyjął ustawę o handlu w niedzielę 24 listopada. Jej założenia i dalsze losy omówi Autor w następnym numerze MP.

http://www.mysl-polska.pl/1398
http://mysl-polska.pl/1411

Komentarze 42 to “„… abyś dzień święty święcił””

  1. RomanK said

    Panie Lipinski jesli juz to Solidarnosc -bis….
    CO n atemat sadzila NSZZSOLidarnosc odsylam pana do Porozumien Gdanskich z 1980 rolu.

  2. Premizlaus said

    Wreszcie nadchodzi normalność w tej sprawie, chociaż wprowadzanie etapowe jest bezsensowne, Powinno się to zrobić za jednym zamachem.
    Tak poza tem oświadczenie episkopatu, to mimo tego, że opowiada się po wolnej niedzieli, nie wspomina ani słowem o najważniejszej rzeczy, że wolna niedziela to dzień Pański, który ma być poświęcony Panu Bogu. Za to jest nagminne wspominanie o potrzebach człowieka. Typowy wywód soborowych modernistów, którzy są zarażeni duchem liberalizmu i humanitaryzmu.

  3. Premizlaus said

    Dlaczego ja, jako rzymski katolik, skoro Prawdziwa Wiara zabrania mi pracować w niedziele, mam ten zakaz łamać tylko dlatego, że zarządzający handlowym molochem parch z Szwajcarii tak sobie tego życzy, a żydowskie urzędasy i żydowskie biurwy pomimo tego, że dla nich niedziela nie istnieje, bo mają inny kalendarz i dla nich to jest zwykły dzień, mają ten dzień wolny od pracy? Paranoja!
    Organizm Rzeczypospolitej musi przejść gwałtowną detoksykację, polegającą na usunięciu bardzo groźnego gatunku pasożyta – syjonika myckowatego.

  4. Re: 2 Premizlaus…
    A gdyby stal sie cud i polski Rzad (suwerenny, niepodlegly i wolny) zaoferowal wszystkim katolikom na terenie RP zaplate (1 dniowke) za uczeszczanie we Mszy Sw. w niedziele…
    A dlaczego nie? A co staloby na przeszkodzie?
    Koscioly „pekaly by w szwach” od wiernych…i nawet Polonusy by wracali do Ojczyzny…z dobytkiem, ktorych by nie obowiazywalo clo ani podatek…
    ========================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  5. AlexSailor said

    Dla mnie proste jak drut.
    Z badań wyszło właścicielom marketów, że po okresie przyzwyczajenia do dużej konsumpcji, zamknięcie sklepów (koniecznie też tych małych, rodzinnych) spowoduje wzrost zysku, no i stąd cała sprawa.
    Prawdopodobnie ludzie robią większe zakupy w sobotę, gdy w niedzielę sklepy są zamknięte.
    Np. nie można wejść i dokupić musztardy, albo zapałek, więc kupi się więcej, nawet jeśli ma się zepsuć.

    No i niebagatelna oszczędność na pracownikach, którzy w sobotę i piętek wyrobią normy za siebie i zwolnionych kolegów.

    Musiało wyjść z obliczeń, że tak zarobią więcej.

    Elementarnym brakiem instynktu zachowawczego jest wiara ludzi, że chodzi o wypoczynek lub odciążenie pracowników.
    JEST TO WIERUTNA BZDURA.
    Po prostu pracownicy dostawali albo ekstra pieniądze za niedzielę, albo inny dzień wolny w tygodniu, kiedy mogli załatwić swoje sprawy,
    które w niedzielę są niezałatwialne, np. w urzędach, które to mają zawsze wszystko wolne i jeszcze więcej.

    Dodatkowo może być ciekawie, gdyż markety wyposażone są w większości w piekarnie, a te duże obowiązkowo, w związku z czym będą mogły być otwarte.

    Ale to nie wszystko.
    Zakupy z zapasem będą robione prawdopodobnie tylko w marketach, natomiast w małych stoiskach w galeriach handlowych dzierżawionych przez Polaków sytuacja może być znacznie gorsza.
    Czynsz trzeba będzie płacić, a dochody mogą się zmniejszyć.

    Podobnie w sklepach rozsianych „po mieście”, gdyż ludzi nie mając czasu, nie będą ich odwiedzać, a postarają się zrobić zakupy w markecie wielkopowierzchniowym.

    Być może nie mam racji co do zwiększenia dochodów marketów, ale na pewni nie chodzi o wypoczynek i dobro pracowników.

  6. Re: Artykul…
    Jesli sklepy maja byc otwarte w niedziele, to wszystkie urzedy publiczne tez niech beda otwarte w niedziele wlacznie z „kneSejmem”…
    Jesli urzedy I caly „kneSejm” ma „wolne” w niedziele, to wszyscy maja miec „wolne”.. (za wyjatkiem sluzb: policja, straz pozarna, elektrownie itp).
    ========================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

    P.S. Mysle, ze dosyc tego, aby „kneSejm” bedzie nam ustalal nasze zycie (kiedy, gdzie I za ile)…

  7. Dżepetto said

    Jak to? Prawdziwy Polak Katolik po mszy posoborowej idzie do bunkra bez okien po zakupy najlepiej z napisami po angielsku.

    Nie słyszałem księży by przypominali o grzechu zakupów niedzielnych.

    re5
    dobro pracowników może być tu środkiem ubocznym.

    Polacy już nie chodzą jak wcześniej do oddalonych marketów dlatego mamy wysyp mini wersji obcych marketów na każdym rogu.

    Z niedzielami jeszcze niewolniczymi, w biedronce Polacy stoją kilkanaście minut by kupić o x groszy taniej. Dzięki kolejkom jest podobno taniej… To dopiero sr..nie na klientów, 2 kasjerki nie zatrudnią. Czas Polaków jest najwyraźniej g… warty.
    Polacy zabijają się o naklejki figurki „świerzaków” z biedadronki czy innego syfu lidlowskiego.

  8. jazmig said

    Ależ się autor rozpisał, a zaczął od kłamstw. Na Węgrzech nie obowiązuje zakaz handlu w niedzielę i nie obowiązuje on w większości państw europejskich, łącznie z Wielką Brytanią.

    Natomiast KEP to czystej wody faryzeusze. Gdyby biskupi domagali się zakazu pracy w niedziele, to byłoby to zgodne z religią katolicką, ale oni domagają się zakazu handlu w niedzielę, a takiego zakazu w Piśmie Świętym nie ma.

    ——-
    Kościół nie zakazuje pracy w niedziele – chodzi o pracę, której wykonywanie jest konieczne. Kościół nie jest taki głupi, żeby zakazywać pracy lekarzom albo strażakom.
    Admin

  9. JerzyS said

  10. Boydar said

    Chłe, chłe, i tak lepiej niż w szabas.

    Nic złego w niedzielnym handlu nie ma, oprócz ojszczania „abyś dzień święty święcił”. Taki drobiazg, w porównaniu ze skrobanką. Ale jak mawiali dawni Angole, „kto zabił, mógł i ukraść”. A my – „od rzemyczka do koniczka”, choć to podejście od innej strony.

  11. JerzyS said

    Handel powinien być podzielony na handel dla katolików i niewierzących.

    Sklepy dla katolików,
    powinny być zamknięte w niedziele,
    a sklepy dla niewierzących,
    oczywiście otwarte w niedzielę.

    Jeśli jednak pozostaniemy przy sklepach zamkniętych w niedziele to co zrobimy z konstytucją.

    jedni pracownicy maja zagwarantowane przez biurokrację
    wolne niedziele,
    a inni muszą pracować.

    Gdzie tu sprawiedliwość?

  12. Marucha said

    Re 11:
    Tu chodzi nie tyle o to, żeby zabronić ludziom robienia zakupów w niedzielę – ale żeby ludzi nie zmuszać do pracy w niedzielę. Bo tak jest w wielu krajach, mniej katolickich, niż Polska.

  13. Autor zapomniał o Berlinie, Hamburgu ,miastach, w których sklepy w tym wydzielone , znane markety są ,otwarte 24 godziny na dobę, w tym w niedzielę.

    Nie tylko muzułmańskie, które mają specjalne prawa w EU zachodniej, tak jak „internet cafe”.

    Muzułmanie pracują w niedziele , mają zyski i to nie na dworcach kolejowych.

    Miałem dodatkowo, do niedawna (sprzedałem) 3 sklepy otwarte, z 2 poracownikami w każdym sklepie,,przy dworcach kolejowych, ze wszystkimi produktami spożywczymi,w tym z Polski.

    Nie potrzebowałem, specjalnego zezwolenia.

    Rozumiem,że niedziela jest ważna dla rodziny,która nie pyta o straty,religie, tylko o zyski i odpowiednią perspektywę.

    Prawo w EU zachodniej,pozwala mi na założenie,sieci,małych sklepów,nawet powyżej 10 wraz z dostawą do wszystkich.

    Nawet dp parafii katolickich. Przez telefon.Nawet w niedzielę.

    Rozumiem,żądania zakazu pracy w niedzielę,z wyjątkami o których wspomna Gajowy.Akceptuję.

    Niestety kategorycznie odrzucam ingerencję w prowadzenie interesu, biznesu z powodów religijnych (vide Rzym we Włoszech)gdyż na tym korzystają żydzi sorry hebrajczycy czy też muzułmanie w Europie.

    Z jakiej racji chrześcijanie,ateiści nie mogą prowadzić biznesu w niedzielę?Przecież nawet portale internetowe dostarczają żywność w niedzielę,wszystkie produkty,które zamówiłem.

    Były w Niemczech wschodnich podobne propozycje jak w Polsce,2017,ale przy takiej biedzie i bezrobociu,każdy grosz jest ważny,dla mniej zamożnych,dłatego zarabiają…w niedzielę, w święta.

    Czasami mam wrażenie że Watykan,popiera „wolność” dla muzułmanów a wprowadza zakazy dla katolików.

    Cholera,szlag człowieka trafia gdy czyta takie wpisy, teoretyków.

  14. JerzyS said

    Boydar said
    2017-12-02 (sobota) @ 20:32:53

    Chłe, chłe, i tak lepiej niż w szabas.

    Nic złego w niedzielnym handlu nie ma, oprócz ojszczania „abyś dzień święty święcił”. Taki drobiazg, w porównaniu ze skrobanką. Ale jak mawiali dawni Angole, „kto zabił, mógł i ukraść”. A my – „od rzemyczka do koniczka”, choć to podejście od innej strony.
    =============================================================================================

    Poniższy materiał pochodzi z przygotowywanej do druku książki „Apokalipsa: Czasy końca w proroctwach Biblii”

    Jonatan Dünkel
    „Pamiętaj abyś dzień święty święcił”. Czy święcisz właściwy dzień?

    Przykazanie mówi, abyśmy święcili Boży dzień, ale który to dzień.

    Większość wierzących, a nawet niewierzących ma dziś niedzielę za dzień odpoczynku.
    Czy tak było zawsze?

    Wiemy, że Adam, Mojżesz, Jan Chrzciciel, Pan Jezus, apostoł Paweł święcili sobotę

    . Zanim prześledzimy teksty biblijne, aby zobaczyć który dzień jest Bożym dniem nabożeństwa i odpoczynku, przeczytajmy IV przykazanie Dekalogu Bożego z Pisma Świętego w przekładzie księdza Jakuba Wujka:

    „Pamiętaj, abyś dzień sobotni święcił. Sześć dni robić będziesz i będziesz wykonywał wszystkie roboty twoje; ale siódmego sabat Pana, Boga twego, jest: nie będziesz wykonywał weń żadnej roboty… Przez sześć dni bowiem czynił Pan niebo i ziemię, i morze, i wszystko, co w nich jest, a odpoczął dnia siódmego; i dlatego pobłogosławił Pan dniowi sobotniemu i poświęcił go.” (Wj.20:8-11).

    Treść tego przykazania wskazuje, że nie wszystkie dni są święte. Bóg nakazuje nam pracować przez sześć dni w tygodniu, wyróżniając tylko dzień siódmy. Ten, kto uważa, że każdy dzień jest święty, a są tacy, łamie to przykazanie częściej, niż ten, kto nie święci żadnego.

    Przykazanie IV sięga swoim początkiem Ogrodu Eden:
    „I ukończył Bóg w siódmym dniu dzieło swoje, które uczynił, i odpoczął dnia siódmego od wszelkiego dzieła, które uczynił. I pobłogosławił Bóg dzień siódmy, i poświęcił go, bo w nim odpoczął od wszelkiego dzieła swego, którego Bóg dokonał w stworzeniu” (Rdz.2:1-2).

    Już w Raju, a więc zanim jeszcze pojawił się problem grzechu,
    Bóg pobłogosławił, poświęcił i odłączył siódmy dzień tygodnia (Rdz.2:3).
    W tym miejscu podkreślić trzeba, że Bóg poświęcił nie co siódmy dzień, lecz „siódmy dzień” (Rdz.2:2),
    jako dzień nabożeństwa (Wj.20:8-11), czyniąc go znakiem przynależności do Bożego porządku rzeczy (Ez.20:20).

    Wielu odrzuca świętość siódmego dnia tygodnia, jako instytucję żydowską.
    Twierdzą, że sabat ma początek dopiero na górze Synaj, gdzie Bóg nadał przykazania Żydom.
    Nie jest to jednak prawdą, gdyż jak widzieliśmy Bóg dał ludzkości sabat w Raju, na setki lat, zanim na ziemi pojawili się Żydzi.

    Bóg ustanowił dla ludzkości w Raju dwie instytucje: sabat i małżeństwo. Jakże śmiesznym byłoby twierdzenie, że małżeństwo jest tylko dla Żydów. A jednak niektórzy twierdzą, że sabat jest wyłącznie dla Żydów! Pan Jezus nie potwierdził takiego wąskiego spojrzenia, mówiąc, że „sabat jest ustanowiony DLA CZŁOWIEKA” (Mk.2:28).

    Wszystko co Bóg stworzył w ciągu pierwszego tygodnia stworzenia, stworzył dla całej ludzkości: światło, morza, lądy, zwierzęta, rośliny. Także koronę stworzenia, którą jest siódmy dzień tygodnia, Bóg dał całej ludzkości, jako dzień nabożeństwa i odpoczynku.

    Większość chrześcijan obiera pierwszy dzień tygodnia – niedzielę za dzień nabożeństwa i odpoczynku. Czy zmiana sabatu z siódmego dnia tygodnia na pierwszy ma potwierdzenie w Nowym Testamencie? Przestudiujmy wersety w Nowym Testamencie, które wymieniają niedzielę. Nie zabierze to wiele czasu, gdyż jest ich niewiele. Czy sugerują taką zmianę w Prawie Bożym?
    ==================================
    „W pierwszej połowie czwartego stulecia cesarz Konstantyn
    wydał dekret obowiązujący w całym Cesarstwie Rzymskim,
    na mocy którego niedziela stała się powszechnym świętem.

    Pogańscy obywatele czcili ten dzień jako dzień Słońca, chrześcijanie zaś jako dzień Zmartwychstania Pańskiego.
    Wspierali go w tym przywódcy Kościoła. Opanowani pychą i żądzą władzy spodziewali się, że w ten sposób ułatwią poganom przyjęcie chrześcijaństwa, a jeżeli zarówno chrześcijanie, jak i poganie święcić będą jeden i ten sam dzień wzrośnie potęga i wspaniałość Kościoła

    . Wielu pobożnych chrześcijan poczęło z biegiem czasu uważać, że niedziela jest w pewnym stopniu święta,
    ale nadal święcono dzień Pański, sobotę, zgodnie z czwartym przykazaniem.

    W końcu pogańskie święto uznano za Boże, a biblijną sobotę za pozostałość żydostwa
    , tych zaś, którzy sobotę święcili, zaczęto prześladować i wyklinać”.

  15. Ola said

    i jaka cisza i spokoj w niedziele , tam gdzie handlu nie ma . Prawie zadnego ruchu na ulicach . Wazne dla duszy, zdrowia i srodowiska .
    Lamanie wytycznych Biblii( np. siodmy dzien bez pracy) nie wychodzi nigdy na dobre.

  16. JerzyS said

    Ta ustawa cofa Polskę
    z cywilizacji łacińskiej
    do cywilizacji bizantyjskiej!
    Nie etyka i wolna wola, tylko stanowione prawo!
    Prawo publiczne, a nie prywatne!

    Ta ustawa nacjonalizuje Wolną Wolę!

    ——
    Pan oszalał
    Admin

  17. Do15.Super.Pytam, jakim prawem nie mogę pojechać z dziećmi, za 44 Euro, pociągiem, w niedzielę, po mszy nad morze,bez bagażu, gdyż mogę zakupić w pociągu i w sklepach..w Rostocku czy w Sassnitz
    wszsystko czego potrzebuję dla rodziny.

    Pomijam podróż na autostradzie, w aucie…i spaliny….w niedzielę.
    Opinia do cytatu:

    „Lamanie wytycznych Biblii( np. siodmy dzien bez pracy) nie wychodzi nigdy na dobre.”

    Przypominam.

    Księża pracują… w niedzielę, na mszach. Z zyskami.

    Sorry ale tam gdzie mieszkam, wierni płacą podatki dla kościoła katolickiego i ewangielickiego.

    Przecież nawet wykładowcy, bracia u SW pracują, w niedzielę.
    Podobna sytuacja jest u Mormonów.

    Biblia jest mi znana tak jak życzenia Boga.Nie jestem doskonały ale jestem przeciw specjalnym prawom dla muzułmanów i żydów w niedzielę i święta…Sorry …..

  18. JerzyS said

    Czyli cofamy Polskę do Cywilizacji Sakralnej!

    ——
    Czy Pan oszalał?
    Admin

  19. Ola said

    ad. 17, Marek Lipski

    alez oczywiscie ma Pan prawo!
    Ale co mozna kupic w pociagu regionalnym w Niemczech ( skoro bilet na 3 -ke za 44 euro) ? ze zapytam z ciekawosci i milosci do szczegolow. Wszystko , co rodzina potrzebuje? Ach , te Niemcy , he he.W Rostoku i Sassnitz w niedziele handluja ? dziwne , choc w ex- NRD wiele jest mozliwe .

  20. Ola said

    ta, wlasnie sprawdzilam w googlu – raptem 3 handlujace niedziele w Rostoku w 2017 .

    PS. sorry , ale nie cierpie forumowych bajkopisarzy

  21. Marcin said

    Któregoś razu w Niemczech kupiłem sobie piwo,no prawie kupiłem bo zanim dotarłem do kasy wybiła godzina 22 i pani kasjerka powiedziała że alkoholu po tej godzinie nie sprzedają. Sobota wieczór i mniej katolicki kraj od Polski. A w niedzielę wielkopowierzchniowki zamknięte.

  22. Marucha said

    Jeśli „ateiści” chcą mieć handel w niedziele – to niech kurwy sami siedzą w swoich supermarketach, a nie zmuszają pracowników.

    KURWA, NIE WIEDZIAŁEM, ŻE W GAJOWCE TYLU CHUJÓW.

  23. Do 20.A ja nie znoszę fantazujących, podających fałszywe informacje.

    1. Moje Informacje o Rostocku a konkretnie o dzielnicy, Warnemünde z przepiękną płażą,nawet o tej porze, są w dalszym ciągu aktualne,tak jak otwarte pseudo imbisy, ze wszystkimi produktami i żywnością.

    Oficjalnie do 18 godziny, w niedzielę.To jest korzystna sytuacja dla turystów.
    insiderostock.de/verkaufsoffene-sonntage/

    Dalej.Fakty.

    2.Wszystkie własne, dzieci, wnuki, poniżej 15 roku życia, jadą w Niemczech ,za darmo gdy przykładowo wykupujesz bilet za 44 Euro czyli Quer-durchs-Land-Ticket.

    To tylko 44 Euro i grupa, jak w moim przypadku, 6 własnych dzieci i 5 wnuków czylł 11 dzieci.Razem 12 osób za 44 Euro czyli 3.66666666667 Euro na osobę….od Forst-Cottbus-Berlin-Warnemünde.Z imbisem…w pociągu regionalnym. Na życzenie.

    Amen.
    P.S.Pomijam knajpy,restauracje,dworce,piekarnie,imbisy „muzułmańskie”,hotele i strefy bez cła w porcie.Nota bene,turyści z USA,traktują Rostock jak dzielnicę ..Berlina.Jak oni tak mogą?

  24. Józef Piotr said

    Re 22

    Najmądrzejsze a i epokowe odkrycie Pana Gajowego.
    Panie Gajowy tacy to dopiero zamącić mogą w głowie
    Zauważam ich tutaj od lat

    Proponuję umieścic napis nad wejściem do Gajówki

    Ateistom , marksistom , hachłom i podobnym chujom do GAJÓWKI wstęp wzbroniony

    dobrej nocy

  25. Ola said

    ad . dzieci do 15 roku zycia maja dzieci ? Niezle
    Imbiss w niemieckim pociagu, pewno z kebabem . jeszcze lepsze
    Dlugo zyje w Niemczech , ale imbissu jeszcze w pociagu nie widzialam . Jak juz to Boardrestauranty , bardzo drogie i kiepskie

  26. R cz said

    Ad 3.
    Ne musi pan lamac kanonow wiary. Prosze zrobic to samo co ja: nie robie zakopow w niedziele.

  27. Re: 26 R.Cz…
    Pan rowniez nie musi lamac „kanonow wiary” jesli ktos sie pieprzy na ulicy, to prosze zrobic to samo co ja…Nie patrzec…
    Czy tak mam rozumiec panski „standardowy wywod???”…

    To rowniez dotyczy sie edukacji w szkolach (gender, cenzura historyczna, ekonomiczna..itd.)
    Czy „rzondowa” – ekwilibrystyka podwojnego standardu etyczno-moralnego…

    =========================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  28. JerzyS said

    Stanowienie takiego prawa
    -to nacjonalizacja Wolnej Woli!

    Stanowienie takiego prawa ,
    to sprowadzanie człowieka do roli bydlęcia!

    Ustawodawca wie lepiej co dla obywtela dobre, a co złe.

    Początkowo nie mogłem sobie wyrobić zdania,
    ale później zacząłem rozmawiać z pracownikami handlu, oraz innych zawodów.
    Wtedy doszedłem do tego , że tego typu zakazy ,
    to specjalna robota Żydów i masoneria,
    aby do końca zniszczyć cywilizację łacińską.

    Robienie komuś dobrze na siłę to gwałt!

    Prymat prawa nad etyką ,
    to tryumf cywilizacji Bizantyjskiej nad Cywilizacją Łacińską!

    ——
    Pytam po raz drugi: czy Pan zwariował? Przestrzeganie przykazań to niszczenie cywilizacji łacińskiej?
    Admin

  29. JerzyS said

    Nie zwariowałem , tylko znam naukę o cywilizacjach – Konecznego.

    Jakie mamy motywacje.
    Cywilizacja Łacińska:
    – motywacje poznawcze
    -motywacje etyczne

    Cywilizacja bizantyjska

    „…. Unia Europejska jest bizantyjska i wyspecyfikowałem kanon cywilizacji łacińskiej. Ponieważ czasami toczę różne dyskusje dotyczące cywilizacji, więc potrzebuję skrótowej specyfikacji cywilizacji bizantyjskiej. A w tej materii łatwo o nieporozumienia, bo cywilizacja bizantyjska ma podobne fundamenty do łacińskiej. Obie cywilizacje są ewolucją cywilizacji rzymskiej i obie opanowały Europę. Niemniej bardzo się od siebie różnią.

    Cywilizacja bizantyjska ma takie cechy:

    Cezaropapizm, czyli zwierzchność władzy politycznej nad duchową (Cuius regio eius religio – czyja władza tego religia),
    niezależność polityki od moralności,

    prawo publiczne jest ponad prywatnym,

    potężna biurokracja,

    bardzo rozbudowane regulujące wszystkie dziedziny życia prawo,

    ucisk fiskalny,
    stała zaciężna armia – przymusowy pobór,
    rozrośnięty do przesady aparat państwowy,
    niechęć do różnorodności, niespójności czy nierównomierności,
    karność, posłuszeństwo,
    państwowe ujednolicanie,
    centralizm państwowy,
    wyższość formy nad treścią.

    Grzegorz GPS Świderski”
    Tworząc swoją tabelę, prócz poprawek meritum w „okienkach” zmieniłem pozycje cywilizacji „chińskiej” i „bramińskiej”, kierowany przekonaniem o dydaktycznej słuszności tej poprawki.

    Tabela Wojciecha Sieradzkiego

    http://www.dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=44&Itemid=49

    Państwo w cywilizacji bizantyńskiej
    tworzyło potężną biurokrację
    i bardzo rozbudowane regulujące
    wszystkie dziedziny życia prawo.

    za:
    https://marucha.wordpress.com/2012/05/04/krotko-o-cywilizacjach-wg-prof-feliksa-konecznego/

  30. Marucha said

    Re 29:
    A co mi Pan tu będzie nawijał, cytował i interpretował… bez żadnego związku z tematem, dodatku powołując się na dość znanego ultraliberała p. Świderskiego

    Przykazanie III mówi „Pamiętaj, abyś dzień święty święcił”.
    Kto utrudnia lub uniemożliwia innym wypełnianie przykazań boskich, jest winny grzechu.
    Koniec

  31. Pinxit said

    A to ladny pasztet!
    Zydzi moga miec szabas, muzulmany – piatek, a katolicy maja orac dzien i noc i w swiatek-piatek. I nie daj Bog, zeby sie przyznali, ze chodzi o religie!

  32. JerzyS said

    Przykazanie to wynika z wiedzy.
    Zasada jeden dzień odpoczynku w cyklu siedmiodniowym, bez określania,
    który dzień tygodnia to ma być.

    Proszę porozmawiać z pracownikami służby zdrowia.
    Jedni muszą a inni chcą, a chcącemu nie dzieje się krzywda.
    Każdy ma prawo określić:
    kiedy gdzie i jak świętuje i odpoczywa!

    Cechy Cywilizacji bizantyjskiej:

    prawo publiczne jest ponad prywatnym,

    potężna biurokracja,

    bardzo rozbudowane regulujące wszystkie dziedziny życia prawo,

    Przykład takiego budowania prawa to ustawa o zapobieganiu narkomani.

    Skutek: w 2007 roku z tej ustawy państwo wyprodukowało
    140tysięcy skazanych i wykluczonych.
    Głównie młodych ludzi.
    Gdyby ta proporcja utrzymała się do roku 2017, to mielibyśmy,
    jeden milion 400 tysięcy skazanych kryminalistów,
    za zapalenie marihuany.

    Odliczmy dzieci i starców, i amatorów wódy,
    a zobaczymy jaki to procent społeczeństwa

    Ustawa ta , to właśnie efekt potężnie rozbudowanego prawa,(cywilizacja bizantyjska)
    zamiast pozostać na etyce i motywacjach ideologicznych – religijnych,
    wynikających z X przykazań gdzie złamanie zasad, to grzech, (cywilizacja łacińska),
    który możemy zmazać przez spowiedź, a nie więzienie !

    Tam gdzie mamy cywilizację łacińska,
    nie rządzi biurokracja
    i wystarcza mniej policjantów!

  33. Boydar said

    Bezapelacyjnie. A jeśli utrudni nam złośliwy szympans ? Szympans duszy nie ma, nie ma więc i grzechu. Jest więc problem a winnych na lekarstwo. Można też zadać retoryczne pytanie, czy diabeł grzeszy. Ale to takie tylko luźne dywagacje przy niedzieli.

    —–
    Bardzo luźne.
    Admin

  34. Marucha said

    Re 32:
    Co za pierdoły…
    I nie chodzi o „odpoczynek” – tylko o świętowanie dnia świętego, którym dla chrześcijan jest od zawsze niedziela.
    Pan jednak oszalał.
    Trzeba mieć nieźle narąbane pod sufitem, żeby boskie przykazanie na siłę wciskać pod biurokrację i cywilzację bizantyjską.

  35. marek:) said

    „Obowiązek” świętowania niedzieli jak bardzo jesteśmy słabi

    ——
    Obowiązek? Jak Pan nie chcesz, to nikt Panu nie zabroni przewalać sobie w niedzielę węgiel.
    Ale innych Pan nie zmuszaj.
    Admin

  36. Re 35 Marek.
    A niech beda otwarte sklepy I wszystko niech bedzie otwarte,tylko niech chrzescjanie nie pracuja I niech chwala Stworce .
    ===============
    Jasiek z toronto
    http polskawalczaca.com

  37. outsiderR said

    „„Obowiązek” świętowania niedzieli jak bardzo jesteśmy słabi ” ???

    No tak. „Obowiązek”. Obowiązek miły 🙂
    Dla wierzącego. Katolika.

    Tym, którzy w niedzielę czy inne Świętą chcą świętować – niech to robią.
    I niech im nikt tego nie utrudnia. W jakikolwiek sposób.

    Kto zaś CHCE pracować (wolna wola), niech pracuje.
    Niech się z tego nawet nie spowiada.
    Wszak to ani chybi „postępowiec” światły.

    http://www.nnmp.marklowice.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=33:pi-przykaza-kocielnych&catid=2:katechizm&Itemid=8

    Pięć Przykazań Kościelnych
    I. wersja tradycyjna od 1948 r.
    Ustanowione przez Kościół dni święte święcić.
    W niedzielę i święta we Mszy świętej nabożnie</b" uczestniczyć.
    Posty nakazane zachowywać.
    Przynajmniej raz w roku spowiadać się, a w czasie wielkanocnym Komunie świętą przyjmować.
    W czasach zakazanych zabaw hucznych nie urządzać.
    II. Wersja odnowiona wg KKK: zatwierdzona na 313. Zebraniu Plenarnym Episkopatu Polski (Łowicz 20-21 VI 2001)
    W niedzielę i święta nakazane uczestniczyć we mszy świętej i powstrzymać się od prac niekoniecznych.
    Przynajmniej raz w roku przystąpić do sakramentu pokuty.
    Przynajmniej raz w roku, w okresie wielkanocnym przyjąć Komunię Świętą.
    Zachowywać nakazane posty i wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych, a w okresach pokuty powstrzymywać się od udziału w zabawach.
    Troszczyć się o potrzeby wspólnoty Kościoła.

  38. Jack Ravenno said

    @36 JASIEK Z TORONTO – właśnie o to chodzi ale wszechobecny terror powoduje, że ludziom się wszystko już pokręciło. Mało kto rozróżnia wag i powagę spraw oraz priorytety. Dlatego też jest istotne kto jest jakiego wyznania – a to jest tzw. prywatna sprawa. I tak dalej…Widział kto ortodoksa joosa pracującego w szabes?

    No właśnie. Oni komunikują to otwarcie swoim pracodawcom. Informację o tym zaczerpnąłem z opisów w Internecie
    Dlaczego więc chrześcijanie nie mogą postąpić w ten sposób?

    Przy okazji – nie kupuję w niedzielę bo to dzień odpoczynku i takim powinien pozostać – chociaż jeden…

  39. JerzyS said

    A może by tak:

    Lex Iulia

    Leges Iuliae – zespół ustaw w Imperium Rzymskim w ramach przeprowadzonej przez Oktawiana Augusta (63 przed Chr. – 14 po Chr.) reformy życia społecznego i obyczajów.

    W obliczu upadku instytucji rodzinnej w wyniku rozwiązłości obyczajów, która z kolei sprawiła zmniejszanie się populacji arystokracji i obywateli rzymskich w stosunku do ludności napływowej,

    w latach 18–17 przed. Chr. zostały ustanowione drakońskie prawa chroniące małżeństwo.

    Nosiły one nazwę Lex Iulia de maritandis ordinibus (Prawo Juliusza o stanie małżeńskim) oraz Lex Iulia de adulteriis et de pudicitia

    (Prawo Juliusza o cudzołóstwie i wstydliwości).

    Skazywały one m.in. osoby, które popełniły zdradę małżeńską na zesłanie na dwie osobne wyspy na Morzu Śródziemnym,

    a także dawały ojcu niewiernej żony prawo do zabicia cudzołożnej córki i jej kochanka, jeśli dokonali zdrady małżeńskiej w domu rodzinnym.

    Ustawy te zostały złagodzone w 9 roku po Chr. przez Lex Papia Poppaea

    Pod tą nazwą znana jest także wcześniejsza ustawa Lucjusza Juliusza Cezara, wydana w 90 roku p.n.e.,

    która nadawała obywatelstwo rzymskie wiernym sprzymierzeńcom.

  40. JerzyS said

    skoro zdrada w małżeństwie
    zgodnie z badaniami” wyrządza większą krzywdę niż gwałt
    a jej efekt rzutuje na osoby trzecie,
    to kara powinna być jak za gwałt .”

  41. Voodoosch said

    Tak tylko sprostuje. W Weilkiej Brytanii jest ograniczenie handlu w niedziele do szesciu godzin (np. od 10:00 – 16:00) ale dotyczy to tylko marketow. Mniejsze sklepy moga sobie handlowac ile chca, tak wiec typowy hindus ma sklep otwarty od 6:00 do 22:00 dzien w dzien.

    ——
    I sam tam pracuje, albo z rodziną. Nie zmusza chrześcijan do pracy w niedzielę.
    Powtarza – tu nie chodzi o ograniczenie HANDLU, ale o ograniczenie zmuszania do pracy w niedzielę.
    Admin

  42. meinkampf said

    Chrześcijaństwo kiedyś, nie tak dawno, znaczyło BOGA. Dziś pod wpływem bata żydowskiego pozostało po nim zaledwie wypaczone wspomnienie, jak widać na załączonym obrazku. Biali, bo jacy inni Chrześcijanie, porównują się do Sinych i Żółtych Ufoludków. Płakać. Won na ścianę płaczu.

Sorry, the comment form is closed at this time.