Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Nienawiść do Bożego Narodzenia. Znak rozpoznawczy wrogów Kościoła.

Posted by Marucha w dniu 2017-12-23 (Sobota)

Co łączy siedemnastowiecznych purytanów, współczesny reżim wahabicki w Arabii Saudyjskiej oraz liberalną „polityczną poprawność”?

Najkrótsza odpowiedź: brak tolerancji; brak tolerancji dla obecności symboli chrześcijańskich w przestrzeni publicznej.

Do niedawna to wahabickie władze Arabii Saudyjskiej dokładały wszelkich starań, by „wolność religijna” muzułmanów nie była w niczym narażona na szwank przez obecność krzyża. Stąd na przykład naciski Rijadu na dyplomatyczne przedstawicielstwa państw skandynawskich w tym kraju, by nie wywieszały przed swoimi siedzibami – co jest normą powszechnie obowiązującą w świecie dyplomatycznym – swoich flag państwowych. „Wadą” tych ostatnich są bowiem (jak długo jeszcze?) krzyże, zajmujące centralne miejsce.

Stąd też brały się naciski rządu Arabii Saudyjskiej, by linie lotnicze Swiss Air zrezygnowały z umieszczania na ogonach swoich samolotów państwowego godła Konfederacji Szwajcarskiej (czyli białego krzyża na czerwonym tle).

To, że radykalni islamiści (tj. wahabici) rządzący w „ojczyźnie Proroka” tego się domagali, właściwie nie dziwi. Symptomatyczna była natomiast uległość zarówno rządów państw skandynawskich jak i szwajcarskiego przewoźnika. To zamierzchła historia, z lat 70. i 80. ubiegłego wieku.

W naszych czasach wahabicka wrażliwość w kwestii „wolności religijnej” (czyt. walka z krzyżami) przeszła na Zachód, i wcale nie jest przede wszystkim prezentowana przez rozrastające się populacje muzułmańskie w zachodniej części naszego kontynentu. Póki co nie oddziaływają one skutecznie na sprawowanie władzy. Skutecznie zamiast nich grunt pod przyjście „jedynej Prawdziwej Wiary” przygotowują liberalne elity polityczne i kulturowe oraz tworzone pod ich auspicjami akty prawne.

Jak wiadomo, w Arabii Saudyjskiej zakazane jest noszenie krzyżyków (nawet pod przykryciem) i praktykowanie wiary chrześcijańskiej – czy to poprzez modlitwę, czy lekturę Pisma Świętego w kilkuosobowych grupach – nawet w mieszkaniach prywatnych. Pilnuje tego specjalnie do tego celu stworzona policja religijna.

W 2006 roku pewnej pracownicy zachodnich linii lotniczych zakazano noszenia małego krzyżyka na szyi, grożąc zwolnieniem jej z pracy. Tyle, że rzecz wydarzyła się nie na lotnisku w Rijadzie, ale na londyńskim Heathrow, a zdjęcia krzyża nie domagała się wahabicka policja religijna lecz władze Biritish Airways.

Jak wyjaśniali przedstawiciele BA, decyzja ta podyktowana była „jednolitą polityką firmy, unikającą manifestacji religijnych w strojach swoich pracowników”. Tyle, że władze brytyjskiego przewoźnika unikały jak ognia tylko chrześcijańskich „manifestacji religijnych”. Na przykład muzułmanki – pracownice BA mogły bez problemu nosić chusty na głowie, a pracownikom – Sikhom zezwalano na noszenie turbanów – raczej bardziej rzucających się w oczy „manifestacji religijnych”, aniżeli malutki krzyżyk.

Albo sytuacja z 2009 roku. Pewna muzułmanka poskarżyła się władzom, że w hotelu, w którym się zatrzymała została przez chrześcijan „obrażona w swoich uczuciach religijnych”. Władze szybko zareagowały i podejrzani o ten niecny postępek chrześcijanie zostali oskarżeni o „używanie obraźliwych i stwarzających zagrożenie słów”, które były „pod względem religijnym zaogniające”. I tym razem czujność równą irańskim „strażnikom rewolucji” wykazały władze brytyjskie, które postawiły w stan oskarżenia Bena i Sharon Vogelenzang – właścicieli hotelu „Bounty Mouse” w Liverpoolu, za to, że (wedle zeznań wspomnianej muzułmanki) w czasie rozmowy nazwali Mahometa „dowódcą wojskowym” (warlord), a muzułmański strój kobiecy określili „formą zniewolenia”. Za to grozi im grzywna nawet do wysokości 5 tysięcy funtów.

W ten sposób działa przyjęte w okresie rządów laburzystowskich (jeszcze pod kierunkiem Tony’ego Blaira) ustawodawstwo przeciw tzw. zbrodniom nienawiści. Używając natomiast sformułowania George’a Orwella, można powiedzieć, że w rzeczywistości chodzi o „zbrodniomyśl”. Prawa deklarujące restrykcje wobec „hate crimes” (tropem Zjednoczonego Królestwa w szybkim tempie podąża Ameryka B. Obamy) są bowiem formą cenzury i prześladowania religijnego wykonywanego przez dominujące wyznanie (czyli liberalny laicyzm) wobec wyznania mniejszościowego (czyli chrześcijan).

Obecnie „islamofobia” obok „homofobii” jest formą narzucania politpoprawnej ideologii oraz kneblowania ust jej krytykom. Nie jest narzucana, jak na razie, przez islamskie sądy koraniczne w Europie Zachodniej, ale przez władze poszczególnych krajów Unii Europejskiej. I to w sytuacji, gdy społeczności muzułmańskie na całym Zachodzie rozrastają się w sensie demograficznym i coraz bardziej radykalizują się.

W grudniu 2012 roku media poinformowały, że imam Yahya Safi z meczetu w australijskim Sydney w ramach pouczenia miejscowych muzułmanów co mają myśleć o Bożym Narodzeniu, obłożył uroczyste upamiętnienie Narodzin Zbawiciela uroczystą klątwą. Od tego stanowiska zaraz odciął się wielki mufti Australii, ale podstawowe pytanie pozostaje: ilu muzułmanów posłucha głosu klątwy rzuconej na chrześcijańskie Boże Narodzenie.

W 1647 roku wódz purytanów Oliver Cromwell, po zwycięstwie nad „papizującą” monarchią Stuartów, zaczął wprowadzać na Wyspach nowe porządki. Między innymi zakazał hucznego obchodzenia Świąt Bożego Narodzenia, a zwłaszcza towarzyszących im „ekspresjom kapistowskich zabobonów” – jak np. bożonarodzeniowych szopek. Do tej samej kategorii zaliczono zresztą krucyfiksy.

Rewolucja purytańska – jak każda rewolucja – doświadczyła tego bolesnego zjawiska, polegającego na niezrozumieniu jej dobroczynnych założeń przez lud. Ten ostatni – jak pokazały już ludowe powstania w okresie Tudorów – jakoś nie chciał odejść od wiary ojców (nazywanej przez purytanów „papistowskimi zabobonami”). Zjawisko było więc bolesne, przede wszystkim dla tych, którzy nie podporządkowali się decyzjom reżimu Cromwella i stawiali na przykład w przydomowych ogródkach betlejemskie szopki albo ustawiali na swoich stołach krucyfiksy. Za to tracili nawet życie.

Swoją niechęć do Świąt Bożego Narodzenia purytanie przenieśli do organizowanego przez siebie osadnictwa w Ameryce Północnej. Wbrew obiegowym twierdzeniom, początki Stanów Zjednoczonych były religijne, żeby nie powiedzieć fundamentalistyczne. Bo na przykład w zdominowanym przez purytanów stanie Massachusetts świętowanie Bożego Narodzenia – czy to w formie wystawiania szopki, czy śpiewania kolęd – było formalnie zakazane w latach 1659 – 1681. W całej „Nowej Anglii” (protestanckie kolonie na północno-wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych) Boże Narodzenie zyskało status oficjalnego święta dopiero w połowie wieku XIX.

Renifer jako laicyzator

W naszych czasach walkę z Bożym Narodzeniem podjął w USA liberalny laicyzm, aspirujący do roli wyznania większościowego (jak niegdyś purytanie w pierwszych koloniach). Co prawda, w porównaniu z zachodnią Europą, gdzie już taki status osiągnął, do tego w Ameryce jeszcze droga daleka – ale poważne próby już są podejmowane.

Głównym narzędziem jest tutaj orzecznictwo Sądu Najwyższego USA, który już niejednokrotnie udowodnił, że skutecznie potrafi wytyczać nowe linie sporów politycznych i religijnych (por. orzeczenie z 1963 r. zakazujące modlitw w szkołach publicznych, podobne orzeczenie z 1987 r. zakazujące nawet tzw. minuty ciszy przed zajęciami szkolnymi czy decyzję z 1973 r. w sprawie Roe v. Wade, legalizujące zabijanie nienarodzonych ludzi).

Instygatorem postępowań wymierzonych w Święta Bożego Narodzenia są organizacje wojujących laicyzatorów, w rodzaju American Civil Liberties Union (ACLU) – systematycznie zgłaszających pozwy o naruszenie przez obecność szopki bożonarodzeniowej ich „wolności religijnej” (a właściwie ich wolności od religii).

W 1984 r. amerykański Sąd Najwyższy rozpatrywał pozew wniesiony przeciw miasteczku Pawtucket (Rhode Island), którego władze zezwoliły na wystawienie w centralnym miejscu betlejemskiej szopki. Sąd większością jednego głosu (5 do 4) oddalił pozew, a szopkę uratował fakt, że oprócz Świętej Rodziny zawierała ona również renifera oraz Dziadka Mroza (Santa Claus), których towarzystwo – zdaniem większości składu orzekającego – „w dostateczny sposób zapewniło świecki wymiar szopki”.

W ten sposób narodziła się tzw. klauzula renifera, która do tej pory jest obowiązująca w amerykańskim orzecznictwie (czyli szopka może stać w miejscu publicznym, o ile jest zaopatrzona w dodatkowe „świeckie symbole”; taki sposób myślenia stał za kolejnym orzeczeniem Sądu Najwyższego z 1989 roku w sprawie wytoczonej przez ACLU hrabstwu Alleghenny).

Jak Boże Narodzenie stało się Świętem Zimy

Do tworzenia nowej, świeckiej tradycji Świąt Bożego Narodzenia z werwą przystąpiły natomiast – po obu stronach Atlantyku – wielkie sieci handlowe, urzędy pocztowe czy urzędnicy nadzorujący system edukacyjny.

W 2006 roku angielska gazeta „Daily Mail” zbadała obecność symboli religijnych obecnych w kartkach świątecznych rozprowadzanych w urzędach pocztowych na obszarze Zjednoczonego Królestwa. Okazało się, że tylko jedna na sto kartek zawiera jakieś religijne przesłanie. Dominuje charakterystyczna nowomowa.

Kiedyś na lekcjach języka angielskiego uczyliśmy się, że „Wesołych Świąt” w tym języku to: „Happy Christmas”. Jednak według producentów kartek czy właścicieli takich wielkich sieci handlowych jak Wallmart (USA) – już nie. Zamiast tego upowszechnia się życzenia „Szczęśliwego Grudnia” (Happy December), w sklepach nie sprzedaje się już lampek bożonarodzeniowych (Christmas lights), ale „lampki zimowe” (winter lights), władze miast (jak np. Birmingham) organizują „Święta Zimowe” (Wintervals), a posiadaczom zakupionych na poczcie kartek świątecznych życzy się „Hale a December to Remember” („Byś zapamiętał grudzień”).

Zdarzają się również jawne bluźnierstwa. Na przykład w 2006 roku w Wielkiej Brytanii była w obiegu kartka przedstawiająca betlejemskich pasterzy jako ćpunów, którym w narkotycznym widzie ukazał się anioł. Taki „Christmas joke”.

Podobnym „żartem” była prowadzona w grudniu 2013 roku przez restauracje McDonalds we Francji kampania reklamowa, która przebiegała pod hasłem „Ratunku. Boże Narodzenie nadchodzi”. W broszurce reklamowej tej sieci przypominano o tradycyjnych elementach świętowania Bożego Narodzenia, takich jak „choinka, list do św. Mikołaja, rodzinna kolacja wigilijna, dobre mięso i wino” (zauważmy, że uczestnictwo we Mszy św. w tym katalogu nie znalazło dla siebie miejsca), dodając zaraz, że „można się bez tego wszystkiego obejść”.

Czerwony Kapturek zamiast Dzieciątka Jezus.

Wsparcie dla tworzenia nowej, świeckiej tradycji przyszło również ze strony naukowego establishmentu robiącego kariery naukowe (i finansowe) z rozwijania teorii o tzw. globalnym ociepleniu klimatu (to druga teoria, obok darwinowskiej, która spełnia obecnie rolę uświęconego tabu dla „stada niezależnych umysłów”). W 2008 r. grupa australijskich uczonych zaalarmowała opinię publiczną, że lampki bożonarodzeniowe w niemałym zakresie przyczyniają się do globalnego wzrostu zużycia energii elektryczne.

Innym sposobem obchodzenia Świąt Bożego Narodzenia bez Boga jest laicyzowanie kolęd czy też betlejemskich szopek. Jak wiemy w przypadku tych ostatnich, w USA jest to formalny nakaz prawny, wywodzący się z obowiązującej wykładni ustalanej przez Sąd Najwyższy.

Jednak tego typu zabiegi nie ograniczają się bynajmniej do Ameryki. Na Starym Kontynencie pionierami w laicyzowaniu bożonarodzeniowych kolęd byli narodowi socjaliści w Niemczech. Po 1933 roku kursowała w III Rzeszy przeróbka znanej kolędy „Cicha Noc, Święta Noc” („Stille Nacht, Heilige Nacht”), w której Matkę Bożą zastąpił Führer, a Dzieciątko – „wielki naród niemiecki”. Kolejny przyczynek do zjawiska „liberalnego faszyzmu”, o którym niedawno pisał J. Goldberg; zjawisko, które dzieje się na naszych oczach.

W 2004 roku prasa donosiła, że wiele włoskich szkół (czyt. władze oświatowe) zdecydowały się nie wystawiać tradycyjnych szopek, inne zastępowały słowo „Jezus” w kolędach śpiewanych przez uczniów, innymi „neutralnymi słowami”. Pewna szkoła w Treviso poszła na całość i zastąpiła wystawianie bożonarodzeniowych jasełek, przedstawieniem bajki o Czerwonym Kapturku, bo – jak argumentowały władze szkoły – bajka ta również „reprezentuje walkę dobra ze złem”. Każdy komentarz jest tutaj zbędny.

Laicyzacja choinek i „szokujące” szopki.

W 2012 roku na mocy decyzji socjalistycznego magistratu we francuskim Amiens skasowano tamtejsze „Targi Bożonarodzeniowe”, a zamiast nich będą odtąd „Targi Zimowe”. Lewicowi włodarze miasta tłumaczyli swoją decyzję chęcią respektowania … muzułmańskiej wrażliwości. W tym samym czasie dokładnie w taki sam sposób decyzję o usunięciu z centrum Brukseli tradycyjnej bożonarodzeniowej choinki tłumaczyły władze stolicy Belgii.

Według statystyk ta „stolica Europy” jest najbardziej islamskim miastem na całym kontynencie. W 2008 roku co czwarty jej mieszkaniec był muzułmaninem, a najczęściej nadawane imię chłopcom urodzonym w Brukseli brzmiało… Muhammad. Cztery lata później choinka z brukselskiego rynku musiała zniknąć, bo jej obecność mogła „obrażać uczucia religijne osób innych wyznań”. Czytaj: muzułmanów. Zamiast choinki została postawiona „neutralnie światopoglądowa” a jednocześnie szkaradna „zimowa instalacja”.

W ciągu dwóch tygodni od podjęcia tej decyzji przez władze Brukseli protest wobec laicyzacji choinki podpisało ponad 25 tysięcy Belgów.

W przypadku Brukseli protest okazał się nieskuteczny. Jednak w innych przypadkach determinacja ludzi w oporze przeciw wojującemu laicyzmowi okazała się skuteczna. Na przykład w 2012 roku chrześcijańscy klienci wymogli na władzach marketu Auchan w Villebon-sur-Yvette (Francja) cofnięcie decyzji o wycofaniu ze sprzedaży szopek bożonarodzeniowych. Dyrekcja sklepu swoją pierwotną decyzję o wycofaniu ze sprzedaży szopek motywowała tym, że ich obecność na ladach sklepowych „szokuje licznych klientów”.

Równie skuteczni okazali się rok później kolejarze z Villefranche-de-Rouergue (Francja, departament Aveyron), którym regionalna dyrekcja kolei nakazała rozebranie wystawianej na miejscowym dworcu od lat szopki bożonarodzeniowej. Dyrekcja poczuła się zdopingowana do działania skargą jednego z pasażerów, który był „zszokowany obecnością ostentacyjnych symboli religijnych w miejscu publicznym”. Nie podano jakiego wyznania był pasażer: muzułmańskiego czy laickiego. Ważne, że protest kolejarzy okazał się skuteczny.

Warto w tym kontekście przypomnieć słowa wypowiedziane w 2004 roku w wywiadzie dla „La Repubblica” przez kardynała Josepha Ratzingera (późniejszego Benedykta XVI), który stwierdzał, że jako katolicy „stajemy w obliczu agresywnego i nietolerancyjnego sekularyzmu, który usiłuje zredukować chrześcijaństwo do czegoś zupełnie prywatnego”.

Agresja ta niekiedy przybiera formy naprawdę niebezpieczne. We Francji w okresie Świąt Bożego Narodzenia regularnie dochodzi do niszczenia szopek betlejemskich.

Garść przykładów z ostatnich lat: w 2012 roku zniszczono szopkę w kaplicy w miejscowości Belves (departament Dordogne). Podobny los spotkał szopkę umieszczoną na rynku w mieście Point a Mousson (departament Meurthe-et-Moselle).W grudniu 2013 roku nieznani sprawcy podpalili szopkę bożonarodzeniową ustawioną wewnątrz katedry Notre Dame w See (departament Orne). Tylko dzięki obecności w murach świątyni pewnej kobiety, która szybko ugasiła pożar, udało się uniknąć większej tragedii i spłonięcia całej katedry.

W ten sposób także szopki bożonarodzeniowe stały się obiektem coraz szerzej rozlewającej się po Francji w ostatnich latach fali agresywnej chrystianofobii. Kim są „nieznani sprawcy”? Czy to radykalni islamiści dążący do zaprowadzanie rządów szariatu? A może bojówki (w rodzaju „Femenu”) zwolenników wojującego laicyzmu?

właściwie nie ma znaczenia, bo w obu przypadkach cel jest ten sam: wymazać z przestrzeni publicznej pamięć o chrześcijańskim dziedzictwie „najstarszej córy Kościoła”.

Grzegorz Kucharczyk

Artykuł jest fragmentem opublikowanej przez wyd. Prohibita książki prof. Grzegorza Kucharczyka „Christianitas – od rozkwitu do kryzysu”.

Od czasu jej powstania sytuacja niewiele się zmieniła. Wrogowie Kościoła wciąż prowadzą walkę z Bożym Narodzeniem. Świąteczny czas oraz poprzedzający go okres Adwentu stanowią dla nich moment szczególnej intensyfikacji swoich działań. Z łatwością dostrzeżemy tą prawidłowość jeśli tylko prześledzimy doniesienia medialne, także te publikowane na PCh24.pl.

Niestety ten święty dla katolików na całym świecie czas, dla wielu wciąż stanowi okazję, aby przypomnieć o swoim istnieniu poprzez dawanie upustu nienawiści do wszystkiego co chrześcijańskie.

Z ogromnym bólem serca trzeba stwierdzić, że pojawianie się pseudoświątecznych, a nierzadko bluźnierczych reklam, szopek służących promocji antykatolickich ideologii, oraz wybuchy brutalnej agresji skierowanej przeciwko świętującym Narodzenie Bożego Syna chrześcijanom mieszkającym na Bliskim Wschodzie, Indiach i wszędzie tam, gdzie za wiarę płaci się krwią, stały się nieodłącznym elementem przedświątecznego krajobrazu.

Boże Narodzenie wciąż pozostaje w nienawiści u wielu.

Aby zobaczyć książkę pt. Christianitas – od rozkwitu do kryzysu kliknij TUTAJ.

http://www.bibula.com

Komentarzy 46 do “Nienawiść do Bożego Narodzenia. Znak rozpoznawczy wrogów Kościoła.”

  1. Maćko said

    Do roboty Rodacy.
    Protestowac i bojkotowac.
    Nas jest wiecej.

  2. Maćko said

    W 1647 roku wódz purytanów Oliver Cromwell… oplacony sowicie przez Zydów z Holandii i Londynu – po zwycięstwie nad „papizującą” monarchią Stuartów, zaczął wprowadzać na Wyspach nowe porządki. Między innymi zakazał hucznego obchodzenia Świąt Bożego Narodzenia, a zwłaszcza towarzyszących im „ekspresjom kapistowskich zabobonów” – jak np. bożonarodzeniowych szopek. Do tej samej kategorii zaliczono zresztą krucyfiksy.

  3. Maćko said

    Co na to obecni USAnie i Kanadanie?

    …Renifer jako laicyzator

    W naszych czasach walkę z Bożym Narodzeniem podjął w USA liberalny laicyzm, aspirujący do roli wyznania większościowego (jak niegdyś purytanie w pierwszych koloniach). Co prawda, w porównaniu z zachodnią Europą, gdzie już taki status osiągnął, do tego w Ameryce jeszcze droga daleka – ale poważne próby już są podejmowane.

    Głównym narzędziem jest tutaj orzecznictwo Sądu Najwyższego USA, który już niejednokrotnie udowodnił, że skutecznie potrafi wytyczać nowe linie sporów politycznych i religijnych (por. orzeczenie z 1963 r. zakazujące modlitw w szkołach publicznych, podobne orzeczenie z 1987 r. zakazujące nawet tzw. minuty ciszy przed zajęciami szkolnymi czy decyzję z 1973 r. w sprawie Roe v. Wade, legalizujące zabijanie nienarodzonych ludzi).

    Instygatorem postępowań wymierzonych w Święta Bożego Narodzenia są organizacje wojujących laicyzatorów, w rodzaju American Civil Liberties Union (ACLU) – systematycznie zgłaszających pozwy o naruszenie przez obecność szopki bożonarodzeniowej ich „wolności religijnej” (a właściwie ich wolności od religii).

    W 1984 r. amerykański Sąd Najwyższy rozpatrywał pozew wniesiony przeciw miasteczku Pawtucket (Rhode Island), którego władze zezwoliły na wystawienie w centralnym miejscu betlejemskiej szopki. Sąd większością jednego głosu (5 do 4) oddalił pozew, a szopkę uratował fakt, że oprócz Świętej Rodziny zawierała ona również renifera oraz Dziadka Mroza (Santa Claus), których towarzystwo – zdaniem większości składu orzekającego – „w dostateczny sposób zapewniło świecki wymiar szopki”.

    W ten sposób narodziła się tzw. klauzula renifera, która do tej pory jest obowiązująca w amerykańskim orzecznictwie (czyli szopka może stać w miejscu publicznym, o ile jest zaopatrzona w dodatkowe „świeckie symbole”; taki sposób myślenia stał za kolejnym orzeczeniem Sądu Najwyższego z 1989 roku w sprawie wytoczonej przez ACLU hrabstwu Alleghenny).

    Jak Boże Narodzenie stało się Świętem Zimy…

  4. R cz said

    Chrzescijanstwo przesladowano w czasach Rzymu. Przetrwalo. Nie ma takiej sily ktora mogla by zmierzyc sie z nauka Zbawiciela.

  5. Lydokork said

    4. R Cz – Pan to pisze aby usprawiedliwic lenistwo i nicnierobienie czy aby demotywowac innych??????

    Albowiem jesli sie Panu wydaje, ze Zbawiciel nam pomoze, to sie Pan myli w 100%.

    To Pan ma pomagac Zbawicielowi.

    Do roboty bierz sie Pan.

    To od Pan zalerzy czy Chrzescijanstwo przetrwa.

  6. Lydokork said

    Zależy

  7. Premizlaus said

    Nie łudźmy się. Przez modernistyczny kryzys w Kościele Katolickim wywołanym przez II Sobór Watykański dzisiaj ludzie, którzy mianują się katolikami, tak naprawdę są neopoganami. Dla większość w Bożym Narodzeniu nie liczy się przyjście Zbawiciela na świat jako człowieka, ale tylko to, żeby odpocząć od pracy, nażreć się i nachlać.

  8. semperparatus said

    A Rada Bezpieczeństwa ONZ jednogłośnie…to znaczy…także głosami Chin i Rosji…przegłosowała całkowitą gospodarczą blokadę KRL-D…To kolejna kompromitacja i zdrada ze strony tych pseudo „przyjaciół”i „sojuszników”Korei Płn…i zbrodnia na narodzie koreańskim…który będzie główną ofiarą embarga…
    Władze obu mocarstw pokazały że niewiele się różnią od syjonistycznego USRaela…fałszywie grając rolę jego „wroga” i „rywala”…tak naprawdę grają z nim „do jednej bramki”…

  9. Moher49 said

    To są efekty „zwyciężania” zła dobrem i kochajcie nieprzyjaciół swoich. Ten palant z tablicą zakrętu by nie złapał, ten co we Wrocławiu obsikał sztandar Chrystusa Króla, już powinien gnić w ziemi. Ale tak nie wolno, musimy kochać i przebaczać. Gdyby ktoś menorę opluł, w kiciu by siedział jak pan Piotr Rybak. Chrześcijan trzeba poniewierać, Judejczyków nie wolno.

  10. peacelover said

    ..wydaje mi sie, ze moi poprzednicy to uczniowie Marksa, Makrelowej i Clintona !!!

    …a przeciez glownym swiatowym wrogiem chrzescijanstwa jest swiatowe zydostwo i…
    to wlasnie oni naganiaja przeciwko religii katolickiej , a niektorzy podlapuja syjonistyczne wrogie pulapki i… powtarzaja jak papugi !!!

    Np „Chrzescijan trzeba poniewierac, Judejczykow nie wolno…” itd. —- to zasady Talmudu !!

    …Bo zemste trzeba zostawic Bogu !! …..jesli ja sam komus wymierzysz, to nie rorznisz sie od tego zydowskiego scierwa !!!

  11. Boydar said

    „… jako katolicy „stajemy w obliczu agresywnego i nietolerancyjnego sekularyzmu, który usiłuje zredukować chrześcijaństwo do czegoś zupełnie prywatnego”. – Joseph Ratzinger

    Ja bym Go kopnął w dupę, Ratzingera znaczy się. Takim zdaniem spycha nas a’priori do defensywy. Ustawia tamtych jak o pełnoprawnych wrogów, a to przecież śmiecie historii, kropka na osi czasu, może duża, no to kleks rozwolnienia

    ——
    Ale przecież stoimy w obliczu wściekłego sekularyzmu! CO z tego, że to kropka na osi czasu. Nasze życie to pół takiej kropki.
    Admin

  12. Moher49 said

    @5,
    Otóż to, Zbawicielowi trzeba pomagać, Bóg za nas wszystkiego nie zrobi. Co by było gdyby świat się poddał i nie walczył z Hitlerem ?. Talmudyści są tak samo źli. Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce.

    ——
    Panie Moher, Bóg może wszystko zrobić, za nas też. Ale nie chce. Daje nam szansę wypracowania zasług.
    Admin

  13. Lydokork said

    12. Jak Drogi Pan Moher49 może zauważyć, na pomoc, dyskusję i zaangażowanie zasługują tematy o chembzdetach, UFOludkach albo plaskie Ziemi.

    Natomiast w temacie kluczowym dla walki o przetrwanie Wiary Ojców żaden gorliwy pisarz nie popisuje się elokwencją ( zbyteczną ) ani myśleniem i propozycjami strategicznymi.

    Jak to ktoś gdzieś sformułował – nie martwię się o wrogów gdyż ich znam, boję się raczej tych, którzy się podają za przyjaciól ( tu : wierzących )

  14. Boydar said

    Stoimy, no i co z tego. On jest tyle silny co my słabi, co jest nieprawdą, żeśmy słabi. Myśmy się bimbru z trocin bukowych opili, dlategośmy słabi, a nie bo że jesteśmy z natury. Defetyzm kiedyś podlegał.

  15. Cyborg said

    8. Semper – moze Rosjanie i Chinczycy wiedza co sie tam w KRLD dzieje?

  16. Cyborg said

    Szanowni Państwo, Drogie Siostry i Bracia,

    1.) bardzo dziękuję za wszystkie życzenia imieninowe i świąteczne, za wszelkie wsparcie i modlitwę. Ja moje życzenia i podziękowania w tym roku przekażę niejako za pośrednictwem radia i telewizji.

    A.) Jutro, w Boże Narodzenie, w poniedziałek o godz. 12.00 zapraszam do wysłuchania audycji w Pierwszym Programie Polskiego Radia, gdzie o Bożym Narodzeniu będę mówił razem z moim dobrym przyjacielem, ks. Markiem Dziewieckim oraz dyrektorem tego programu Rafałem Porzezińskim.

    B.) Natomiast we wtorek, w Uroczystość św. Szczepana mam mówić w TVP Info w programie „Minęła dwudziesta” po godz. 20.00.

    C.) Natomiast tutaj są linki do mojej rozmowy o islamie w TVP3 Poznań
    http://poznan.tvp.pl/34980545/27112017

    oraz groźbie gender dla dzieci w TV Republika
    D.) https://youtu.be/wg819NQvqJ4
    E.) https://www.youtube.com/watch?v=-xFMQyMOd2U

    2.) Jeszcze coś z piękna świata




    3.) Wysyłam także prezentacje, do których, nawet jeśli są znane, warto powrócić

    Z pozdrowieniami
    Ks. Dariusz

  17. Jack Ravenno said

    @13 LYDOKORK – jeśli Pan uważasz, że coś możesz zrobić – to rób ale nie wieszaj na kimkolwiek swoich wyobrażeń. Nikt do końca nie wie na co go stać i co może zrobić i co zrobi. A w walce z szatanem to bez pomocy Pana Jezusa to możesz Pan sobie palcem pokiwać przed pożarciem…

  18. Lydokork said

    Jack – Pan co robi w walce z „szatanem”? Jak z nim walczy?

  19. Boydar said

    Jack daje świadectwo, że jest ktoś obok Pana Jezusa. Pan Jezus niewiele więcej od nas wymaga.
    Zresztą, to nie Pańska sprawa, Panie Macka, sam Pan tak podobno zdecydował.

  20. Re: 18 Boydar i inni powyzej wpisujacy:

    Naszym obowiazkiem (a nawet koniecznoscia) jest walka ze zlem, ktore „zly” wylewa (probujac nas skorumpowac wszelkimi dostepnymi narzedziami jakie sam „zly” wyprodukowal) stanal przeciwko czlowiekowi..jak rowniez jego skorumpowane „zmijowe plemie”…

    Natomiast podjecie walki czlowieka ze „zlym” (nie mylic ze zlem) w zasadzie czlowiek nie ma zadnych szans, nawet cienia szansy na zwyciestwo. Jedynie co czlowiek moze uczynic wobec „zlego” (ale tylko przy konkretnym poparciu Syna Boga Najwyzszego), to powiedziec NIE… I nic ponad to.

    A wiec prosze rozrozniac polska terminologie miedzy „ZLY” a „ZLEM”, co w slusznej czesci wielu (jak i Pan Panie Boydar) nie rozroznia, gdyz szybkosc pisania (mowienia) zazwyczaj wyprzedza myslenie.

    Polecam cierpliwosc i zrozumienie, jak i rowniez analize…

    ==========================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  21. Lydokork said

    18. Radyob – Pan co robi w walce z „szatanem”? Jak z nim walczy?

  22. Kapsel said

    ” (…) Losów Narodu nie poznasz inaczej, jak tylko przez dzieje wieków, jakim ten Naród przeszedł, i dziejów Kościoła, który szedł z Narodem.
    Dlatego jeśli przyjdą niszczyć ten Naród, zaczną od Kościoła, gdyż Kościół jest siłą tego Narodu. (…)”

    Czcigodny Sługa Boży
    kard. Stefan Wyszyński

  23. NC said

    Odnośnie tego babo-chłopa na zdjęciu, to uważam, że obrzezywanie noworodka jest autentycznym przestępstwem. Czy jest ono ścigane w Polsce?

  24. tsuruta said

    Gdyby Moher nie walczył z Hitlerem toby Mohera na świecie nie było, chyba ze w formie śladowej. Niech Moher nie udaje, ze o tym nie wie, i nie pogrywa na gojach, oni już wiedza i walczyć więcej dla Mohera nie będą. No nie szanowny panie Gajowy ileż można tolerować krypto żydów. Zrób pan świąteczne sprzątanie i żydów oraz ścier im służących, jak byłych SB I UB wypierz pan na zbity ryj. Niech się odwodnia na Nowy Rok.

    A teraz mój email won czy Moher won. No tak mój wpis i mój email.

    ——
    Piękny, iście świąteczny wpis..
    Admin

  25. Jack Ravenno said

    @18 LYDOKORK – jak walczę – to moja sprawa i moja walka

    @20 JASIEK Z TORONTO – to o czym Pan pisze to walka ze skutkami – to tak jak „nowoczesna” medycyna. Walka ze złem to donkiszoteria niestety – niechże się Pan rozejrzy wkoło…Niestety ale zło jest skutkiem działania szatana i oprócz osobistej walki mało co się da więcej zrobić ludzkimi siłami. Po prostu zły jest zbyt silny dla człowieka, który łatwo ulega pokusom i tylko Pan Jezus ma moc by go ujarzmić i zniszczyć na zawsze. Z Bożą pomocą może się udać. Bez pomocy albo wbrew planom Boga – NIC SIĘ NIE DA ZROBIĆ.

    Próbować trzeba…

  26. Kapsel said

    Melodia której dzisiaj już nie mogę usłyszeć za to słyszę na okrągło Lennona , glamsiaków ze Slade… i innych…

    Mary’s Boy Child / Oh My Lord – Boney M

    Dziecię Marii Jezus Chrystus, narodziło się w Świąteczny Dzień.
    I człowiek będzie odtąd żył na zawsze, z powodu nastania tego Dnia.

    Dawno temu w Betlejem, jak mówi Pismo Święte,
    Dziecię Marii Jezus Chrystus, narodziło się w Świąteczny Dzień.

    Posłuchajcie teraz uważnie anielskiej pieśni, król narodził się dziś.
    I człowiek będzie odtąd żył na zawsze, z powodu nastania tego Dnia.
    Dziecię Marii Jezus Chrystus, narodziło się w Świąteczny Dzień.

    Podczas gdy pasterze pilnowali swoich trzód w nocy,
    ujrzeli nową jaśniejącą gwiazdę,
    usłyszawszy chór wyśpiewanych pieśni, muzyka zdawała się przychodzić z daleka.

    Posłuchajcie teraz uważnie anielskiej pieśni, król narodził się dziś.
    I człowiek będzie odtąd żył na zawsze, z powodu nastania tego Dnia.

    Na chwilę świat został opromieniony, rozległy się bicia wszystkich dzwonów
    płynęły tam łzy radości i uciechy, a ludzie krzyczeli
    „niech wszyscy wiedzą, że jest nadzieja dla każdego kto szuka pokoju”.

    Józef i jego żona Maria, przybyli do Betlejem tamtej nocy,
    nie znaleźli jednak miejsca na urodzenie jej dziecka, nie było w gospodzie żadnego wolnego pokoju.

    I znaleźli później mały zaułek w całkiem opustoszałej stajni,
    i w chłodnym, ciemnym żłóbku Maria urodziła małego chłopca.

    Posłuchajcie teraz uważnie anielskiej pieśni, król narodził się dziś.
    I człowiek będzie odtąd żył na zawsze, z powodu nastania tego Dnia.
    Dziecię Marii Jezus Chrystus, narodziło się w Świąteczny Dzień.

    Cenna chwila została opromieniona, rozległy się wszystkie dzwony
    płynęły tam łzy radości i uciechy, a ludzie krzyczeli
    „niech wszyscy wiedzą, że jest nadzieja dla każdego kto szuka pokoju”.

    O mój Panie,
    zesłałeś swojego syna aby nas zbawił
    o mój Panie
    podarowałeś nam nawet siebie samego
    o mój Panie
    te grzechy nie będą mogły nas zniewalać
    a miłość zakróluje raz jeszcze.

    O mój Panie
    kiedy w żłobie Cię znaleziono
    o mój Panie
    złota aureola Cię spowiła
    o mój panie
    oni zgromadzili się wokół Niego
    aby widzieć Go i uwielbiać.

    O mój Panie
    z dziecięcym uwielbieniem
    o mój Panie
    przybyła tam (do Betlejem) wielka radość
    o mój Panie
    oni zdali sobie sprawę czego są świadkami (dopóki słońce nie spadnie z niebieskiego firnamentu)

    O mój Panie (chwal zatem Pana)
    dopiero niedawno zaczęli wątpić w Ciebie
    o mój Panie (On jest prawdą na wieki)
    cóż oni wiedzieli o Tobie.

    O mój Panie (więc wychwalaj Pana)
    ale oni pogubili się bez Ciebie
    potrzebowali Ciebie tak bardzo (On jest światłem, które nas opromienia)

    O mój Panie (o mój Panie, wychwalaj Pana)
    z dziecięcym uwielbieniem
    Panie (o mój Panie
    On jest wcieleniem).
    Przybyła tam (do Betlejem) wielka radość
    o mój Panie (chwal Pana)
    tak pełen podziwu
    potrzebowali Ciebie tak bardzo (On jest światłem, które nas opromienia)
    Nie możemy zbłądzić.

    Podjąłeś dobrą współpracę dla mnie

  27. Re: 25 Jack Ravenno

    Pisze Pan:

    „@20 JASIEK Z TORONTO – to o czym Pan pisze to walka ze skutkami – to tak jak „nowoczesna” medycyna. Walka ze złem to donkiszoteria niestety – niechże się Pan rozejrzy wkoło…Niestety ale zło jest skutkiem działania szatana i oprócz osobistej walki mało co się da więcej zrobić ludzkimi siłami. Po prostu zły jest zbyt silny dla człowieka, który łatwo ulega pokusom i tylko Pan Jezus ma moc by go ujarzmić i zniszczyć na zawsze. Z Bożą pomocą może się udać. Bez pomocy albo wbrew planom Boga – NIC SIĘ NIE DA ZROBIĆ.
    Próbować trzeba…

    ===========================
    jasiek z Toronto: Alez ja wiem o czym pisze I na jaki temat. Teraz to Pan „odkryl??”.

    Walka czlowieka ze zlem (dobra ze zlem) jest calkowicie wpisana w Plan Boga wobec czlowieka, czyli walka dobra ze zlem bedzie trwac dopoki dopoty „zly” nie zostanie wtracony do ognia piekielnego. (no jest to swego rodzaju „donkiszoteria” walki czlowieka ze zlem) Chodzi o to, aby dobro zwyciezylo nad zlem, ktorego autorem jest ZLY.
    (walka prawdy z falszem).

    Owszem, w rzadkich przypadkach Bog zezwala ZLEMU (lucyferowi) na dokonanie proby (na czlowieku) czlowieka wobec (milosci do) Boga…(przyp. Hioba, Abrachama, Mojzesza i innych), ale Bog nigdy nie zezwolil „zlemu”, aby on nalozyl ciezar cierpienia wiekszy, anizeli czlowiek moglby go uniesc. (w przenosni brzmialoby: Bog wykuwa czlowieka jak stal w piecu rekami „ZLEGO” by stala sie lsniaca i piekna )(by czlowiek stal sie – na wzor i podobienstwo Boga)

    No i tak sie dzieje dzisiaj z nami: sa dobrzy i zli ludzie i chodzi o to, aby dobrzy ludzie nie dali sie skorumpowac zlym ludziom, a nie daj Boze by podpisali „kontrakt” ze zlym (lucyferem), wtedy Bog jest bezsilny wobec tych, ktorzy tego dokonali.

    Oczywiscie, ze dobrzy ludzie popelniaja bledy, grzechy, wykroczenia itp, ale zwsze maja szanse sie nawrocic i zadoscuczynic..no i wrocic spowrotem do Boga i w tym przypadku ZLY jest wrecz rozwscieczony na czlowieka, ktoremu „poswiecil” (za pomoca swoich „zolnierzy” – plemienia zmijowego – tyle czasu by mu (zlemu) czlowiek oddal poklon.

    (Prosze wiec zweryfikowac moj wpis np: w „Wiki-pedii” jak to zapewne zrobi p. Boydar….:))))))
    =======================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  28. Jack Ravenno said

    @37 JASIEK Z TORONTO:

    „No i tak sie dzieje dzisiaj z nami: sa dobrzy i zli ludzie i chodzi o to, aby dobrzy ludzie nie dali sie skorumpowac zlym ludziom, a nie daj Boze by podpisali „kontrakt” ze zlym (lucyferem), wtedy Bog jest bezsilny wobec tych, ktorzy tego dokonali”

    Dobry Bóg nie jest bezsilny ale się nie będzie narzucał. Oby jak najwięcej ludzi zawróciło z autostrady do piekła na ścieżkę do Niego….

    Obydwaj wiemy o czym piszemy

    Pozdrawiam

  29. Re: 28 Jack Ravenno…
    Przykro mi, ale jesli czlowiek swoim podpisem zadeklaruje sluzbe u „ZLEGO” I dla „ZLEGO”, to niestety, BOG jest BEZSILNY wobec czlowieka, ktorem (jako niezbywalne prawo) WOLNEJ WOLI…I taki swiadomie zadeklarowany szatanowi czlowiek jest calkowicie w jego rekach…bez zadnego „zmilu sie Panie Boze nade mna oglupialym czy oslepionym…”
    (Bog nie jest w stanie wyrwac z lap szatana (lucyfera) czlowieka, ktory swiadomie sie na jego sluzbe zadekralowal…)

    Niestety, ale obydwaj jednak nie wiemy o czym piszemy.. Jest tylko jeden z nas…Tak mi przykro… Ale prosze sie nie zalamywac… :))))
    ======================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

    ——
    Panie Jaśku… BÓG NIE JEST W STANIE czegoś zrobić?
    Stawiamy granice Jego wszechocy???
    Admin

  30. Re: 29 Komentarz Gajowego.
    Obawiam sie, ze jesli czlowiek korzystajacy ze swego niezbywalnego prawa wolnej woli, ktory wlasna krwia podpisal SWIADOMIE „cyrograf” z samym szatanem nawet po zdaniu sobie sprawy z tego co uczynil, Bog mimo Swojej Wszechmocy nie jest w stanie wyrwac tego czlowieka z jego lap, bowiem, gdyby to uczynil, to wowczas Sam zlamalby to Prawo ktore dal czlowiekowi jako niezbywalne.
    Prosze zwrocic uwage na „Fausta” (Opera Fausta), rowniez wysokich czlonkow masonerii, I innych, dla ktorych NIE bylo odwrotu (zawrocenia) mimo przyznania sie w ostatnich chwilach zycia do bledu jakiego dokonali.
    Prosze podac mi przypadek, ktory swiadczylby o czyms wprost przeciwnym – mam na mysli przypadek, w ktorym czlowiek swiadomie sluzyl lucyferowi I potem zostal wynagrodzony przez Boga zyciem wiecznym w Niebie..
    Panie Gajowy.. Przykro mi, ale nie ma i nie bylo takiego przypadku.
    =============================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  31. Marucha said

    Re 30:
    Panie Jaśku, powtarzam: Bóg MOŻE wszystko. Bo jest wszechmocny,
    Co nie znaczy, że wszystko CHCE.
    Rozumie Pan?

    Prosze podac mi przypadek, ktory swiadczylby o czyms wprost przeciwnym – mam na mysli przypadek, w ktorym czlowiek swiadomie sluzyl lucyferowi I potem zostal wynagrodzony przez Boga zyciem wiecznym w Niebie..

    Skąd Pan to wziął? Z moich wypowiedzi???

  32. Re: 31 Marucha.
    Alez Panie Gajowy, ja nie wzialem nic z panskiej wypowiedzi, ale jedynie moj komentarz byl wyjasnieniem kwesti Wszechmocy Boga jako Wszechstworcy wszystkiego I wszystkich.

    Jak juz wspomnialem, Bog jest wszechmogacy, a wiec sila rzeczy konsekwentny w Swoich dzialaniach I Prawach…, a ja tylko wyciagam wnioski, ze Tak jest Tak a nie jest nie…I jestem ostatnim, ktory by podejrzewal Boga, by On Sam zaprzeczal Samemu Sobie.

    Doskonale wiem ,ze Bog moze wszystko, ale akurat w tym przypadku nie moze „chciec” uwolnic czlowieka zniewolonego na wlasne zyczenie (podpisem) przez ZLEGO (lucyfera), gdyz zaprzeczylby danemu prawu wolnej woli.

    Gdyby jednak Bog jakims Swoim postanowieniem wycofal prawo dane czlowiekowi (jako niezbywalne prawo wolnej woli), to absolutnie lucyfer (zly) nie mialby nic do powiedzenia, ani do jakiegokolwiek dzialania przeciwko czlowiekowi, co tym samym prawo wolnej woli staloby sie zbywalne I byloby interpretowane wybiorczo w wersji „widzi mi sie”… A tak niestety nie jest…no I nie bedzie.

    Kazdy z nas otrzyma to na co w swoim zyciu zasluzyl, bez wzgledu na status, posiadanie, pozycje, wiedze, madrosc czy ilosc talentow. Takie jest ustanowione Prawo Boga (Prawo Naturalne) i czy sie to Panu podoba czy nie, to tego Bog juz nie zmieni, skoro wczesniej go ustanowil jako Prawo doskonale.

    =============================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  33. Re: cd.
    I dlatego my – ludzie mamy sie martwic o to, aby nas zlo nie skorumpowalo, a zlym zajmie sie Sam Bog…

    Milego dnia zycze
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  34. Re: Wszystkim Polecam do uwaznego sluchania I ogladania pogladow …na youtbe:

    ==============================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  35. semperparatus said

    Re.32 Czyli Bóg mógłby zrobić jedną z dwóch rzeczy:
    1.Albo dać nam wolną wolę i pozwolić nam samym na dochodzenie do świętości(doskonałości)…z ryzykiem że niedoskonały człowiek wybierze zło…co zresztą najczęściej ma miejsce…Ten wariant właśnie został wobec nas zastosowany…z wynikiem tragicznym
    2.Albo nam tą wolną wolę odebrać…i z mocy „własnego postanowienia” uczynić nas doskonałymi…i skierować-bez wysiłku i osobistego starania-wszystkich do raju…
    Ja osobiście…a zapewne i ogromna większość ludzi „w ciemno”wybrała by wariant nr.2…Niestety…Pan Bóg postanowił inaczej…kazał się nam doskonalić…poprzez doświadczanie zła i cierpienia…na tym świecie rządzonym przez szatana-antychrysta…(Łk.4,1-13)

  36. Re: 35 Semperparatus

    No i o czym napisalem wczesniej, ze Bog (nie bez powodu) bedzie kazdego z nas „wypalal” jak stal (do czystosci i pieknosci) rekami „plemienia zmijowego”…
    Szatan jest za przyzwoleniem Boga do dzialania (kuszenia czy prowokowania) przeciwko czlowiekowi, ktory to ma nadzieje, ze tylko wierzac w Boga (Jego Syna i Ducha Swietego) od razu bedzie zbawiony, uwolniony, oczyszczony itd., i „myk” do Nieba…

    Bardzo mi przykro. Zycie kazdego z nas (tj. czas nam zadany w zyciu), jest swego rodzaju „proba” samego siebie, wyparcia sie wlasnego „ja”, wyparcia sie pychy, (zawisci, nienawisci, zazdrosci, chciwosci msciwosci itp), czyli uwolnienia sie od zla, by ze zlem skutecznie walczyc wskazujac innym droge ku uwolnieniu.
    Pan Jezus mowil: „Jesli (postaraj sie nawrocic) nawrocisz choc jednego grzesznika, to Niebo stanie sie dla Ciebie otworem..”
    (W Niebie ciesza sie wiecej z jednego nawroconego grzesznika, anizeli z dziesieciu sprawiedliwych)

    A ja moze napisze tak: „Bilet do Nieba nigdy nie byl bezplatny…I nigdy nie bedzie…Zycie to jest (rodzaj cierpienia) cierpienie: dla biednego, chorego czy bogatego…Problem jest w tym, czy to cierpienie przelozy sie na bezwarunkowa milosc do Boga, Jego Syna i Ducha Swietego???.

    „Po coz mam martwic sie o dzien jutrzejszy, skoro jest jeszcze dzien dzisiejszy???” (Kto na swiecie ma taka pewnosc (bogaty, biedny czy chory), ze w dniu jutrzejszym otworzy oczy???..

    ================================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  37. wap said

    re 24 zawstydził mnie pan, i to przy żydach.

  38. Lydokork said

    „Jack Ravenno said
    2017-12-25 (poniedziałek) @ 10:21:32

    @18 LYDOKORK – jak walczę – to moja sprawa i moja walka”

    Nie tylko Twoja.

  39. semperparatus said

    Re.36 „Bilet do nieba nigdy nie był bezpłatny”….
    A dlaczego?Można sobie bez trudu wyobrazić wariant 2 z mojego wpisu…byłby dla Pana Boga bardzo łatwy do wprowadzenia…tylko nie skorzystał z tej możliwości,niestety…Ale Pana diagnoza obecnego stanu ludzkości…i miejsca w nim żydów(pomocników jahwe- szatana)-bardzo trafna.Ja uważam dokładnie tak samo…

  40. Piotr Podgórni said

    Re. 31.
    Prawda, miłość, wolność są naturą Boga. Czy Bóg może kłamać, nienawidzieć, zniewalać? Otuż nie, bo działałby wbrew swojej naturze. Bóg stwarzając człowieka na swój obraz i podobieństwo dał mu udział w swojej naturze, udział w prawdzie, miłości i wolności.

  41. Witek said

    Chrzest dziecka to przestępstwo a obrzezanie to nagroda, wyróżnienie, prawda syjonki, wypierdki germańskiego ducha?

  42. Joe said

    41…To nie jest germanski duch,tylko jakis taki nam znany POwiazany z germancami wiezami „chazarskiej mnilosci”…To scierwo na ziemi amerykanskiej doslownie szaleje.Kiedy urodzil sie moj namlodszy syn na ziemi Apaczow w 84 tym ,musialem w szpitalu w Elizabeth NJ stoczyc batalie zeby go zostawili w spokoju i nie kaleczyli obrzezaniem nazywajac.To bylo tak nachalne i nieprzyjemne ze tylko moj temperament chyba ich zdynstansowal od tego zamiaru.Za tym stoja „WIELCY ” tego swiata…To taka moja refleksja.Pytaniem jest dlaczego
    tak czynia?

  43. Pinxit said

    8
    Semperparatus
    re: Korea Polnocna.
    Obecne sankcje niewiele Korei Polnocnej zaszkodza. Podobno nawet wcale.
    Chinomi i Rosji chodzi o to, zeby nie bylo powodu do napasci. To sie podobno nazywa :delaying tactics a po naszemu, gra na zwloke.
    Korea Polnocna nie zginie od „zdrady” Chin czy Rosji.
    Prosze sie przygladnac kogo naprawde popiera Korea Poludniowa mimo silengo wplywu USA na koreanskich oficerow wojska.

  44. VA said

    Świąteczna dekadencja w synagodze szatana.
    Od jedenastu lat w Nowym Jorku organizowana jest Wigilia Jewbilee, ktora 24 grudnia gromadzi Żydów homoseksualistow z całego świata, ktorzy robia parodie z katolickiej Wigili Bozego Narodzenia!
    W tym roku ta satanistyczna wigilia miała miejsce w Club Slate w Chelsea, gdzie grano amerykańskie i izraelskie melodie pop. Podobno wzieło w niej udział około 800 Żydów.
    .https://www.youtube.com/watch?v=HQLukbf7Shc

  45. semperparatus said

    Re.43 Sankcje…wprowadzone przez prawie wszystkie kraje świata…bardzo Korei Płn zaszkodzą…a odbiją się szczególnie-na tych najsłabszych…czyli zwykłych ubogich Koreańczykach. Bo „rząd się wyżywi”..Dlatego jest to akt zarówno przeniewierstwa jak i ludobójstwa…

  46. Birton said

    saudyjskie, wzbogacone na ropie, pastuchy wielbłądów i wszystko jasne

Sorry, the comment form is closed at this time.