Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

W oparach bigosu hultajskiego

Posted by Marucha w dniu 2018-01-30 (Wtorek)

„Żadnych politycznych nie ma on przesądów. Każda partia dobra, byle dojść do rządów” – pisał Tadeusz Boy-Żeleński o pewnym pośle, zmieniającym barwy polityczne na podobieństwo kameleona. Wtedy jednak chodziło o „rządy”, podczas gdy teraz, kiedy stosunki polityczne szalenie się zdemokratyzowały, nie chodzi już o żadne „rządy” tylko o to, żeby wypić i zakąsić na koszt Bogu ducha winnych podatników.

W naszym nieszczęśliwym kraju Umiłowani Przywódcy wcale nie „rządzą”, tylko jako uczestnicy politycznych ekspozytur, wykonują polecenia, wydawane im – raz po chamsku i brutalnie, innym razem – dyskretnie i subtelnie – przez kierownictwa Stronnictw, które rotacyjnie w Polsce „rządzą” – oczywiście w imieniu i zastępstwie zagranicznych central wywiadowczych, do których przewerbowali się u progu naszej sławnej transformacji ustrojowej.

[Protestuję! Nasz kraj wcale nie jest nieszczęśliwy tylko właśnie szczęśliwy – tym szczęściem jakie daje przyjaźń z Izraelem, USA, a czasami nawet z brukselskim hultajstwem. – admin]

Kiedy bowiem po spotkaniu Michała Gorbaczowa z Ronaldem Reaganem w Reykjaviku w 1986 roku okazało się, że istotnym elementem budowanego mozolnie nowego porządku politycznego w Europie, który miał zastąpić rozpadający się właśnie porządek jałtański, będzie ewakuacja imperium sowieckiego ze Środkowej Europy, ta wiarygodna zapowiedź wywołała przygotowania do transformacji ustrojowej – bo przecież każdy zdawał sobie sprawę, że jak Sowieci się wycofają, to ustrój, jakiego świat nie widział, też nie przetrwa.

Toteż rozpoczęło się uwłaszczanie komunistycznej nomenklatury na rozkradanym majątku państwowym, selekcja kadrowa w podziemnych strukturach opozycyjnych, której celem było ukształtowanie takiej „reprezentacji społeczeństwa”, do której komunistyczny wywiad wojskowy miałby zaufanie.

A zaufaniem, chociaż ograniczonym, obdarzał on tak zwana „lewicę laicką”, czyli dawnych stalinowców, niekiedy z pierwszorzędnymi żydowskimi korzeniami, bo – jak to wywiad; coś tam musiał przecież wiedzieć – więc wiedział, że „lewica laicka” serca ma, jak Stalin przykazał – po lewej stronie.

Toteż odnowiona „Solidarność”, odtwarzana od góry do dołu, znalazła się pod kontrolą, między innymi za sprawą Kukuńka, który na wszelki wypadek został prezydentem.

Najtwardszym jądrem systemu komunistycznego była bezpieka, toteż zaniepokojeni perspektywą sowieckiej ewakuacji bezpieczniacy, każdy na własną rękę poszukali sobie polisy ubezpieczeniowej na wypadek, kiedy Sowietów już tu nie będzie. Zdając sobie sprawę, że po ewakuacji Sowietów nastąpi odwrócenie sojuszy, poprzewerbowywali się na służbę do przyszłych naszych sojuszników: jedni do FBI i CIA, inni – do niemieckiej BND, inni – do izraelskiego Mosadu, a wreszcie inni zostali przy GRU – bo nie zmienia się koni podczas przeprawy.

Toteż nic dziwnego, że w amerykańskiej ambasadzie powiedziano pani Maciejowi Zalewski, na pytanie, co zrobić z bezpieczniakami, usłyszał, że nic, bo oni mieli zostać odwróceni i zostali odwróceni – i tak ma być! „Odwróceni” – oznaczało, że zamiast Związkowi Sowieckiemu, służą teraz komu innemu – ale przecież nie Polsce, na której tylko pasożytują, na podobieństwo tasiemca uzbrojonego.

Toteż, zgodnie z moją ulubiona teoria spiskową, Polska rządzona jest rotacyjnie przez jedno z tych trzech Stronnictw, zaś Umiłowani Przywódcy, jako polityczne ekspozytury, czyli rodzaj politycznej fasady każdego z nich, w ich imieniu naszym nieszczęśliwym krajem administrują. Oczywiście w sposób opisany przez pozbawionego złudzeń księdza biskupa Ignacego Krasickiego we „Wstępie do bajek”, gdzie m.in. czytamy: „Był minister rzetelny – o sobie nie myślał”.

Niestety nie są oni tak taktowni, jak francuski polityk Arystydes Briand, o którym pewien warszawski fryzjer na wieść o jego śmierci powiedział: „nakradł się, nakradł i umarł” – tylko żyją, jak gdyby nigdy nic, bo przecież nie tylko własne gęby muszą umoczyć w melasie, ale również gęby bliższej i dalszej rodziny, tych wszystkich zięciów, co to chcą się urządzić przy fartuszkowym majątku i tak dalej.

Ale stare kiejkuty, które w tym bigosie hultajskim mieszają, też muszą dbać o zachowanie pozorów, więc jak już jakaś ekspozytura zużywa się moralnie ponad przeciętną miarę, po starannym zamieszaniu warząchwią, z masy upadłościowej lepią coś nowego, prezentując mniej wartościowemu narodowi tubylczemu ten nowy twór polityczny jako sam cymes, co to dopiero przychyli wszystkim nieba, toteż mniej wartościowy naród, spragniony jakiejś odmiany, natychmiast obdarza ten cymes kredytem zaufania.

Wszystko wskazuje na to, że właśnie jesteśmy w przededniu takiego zawirowania. Z jednej strony obóz płomiennych dzierżawców monopolu na patriotyzm przeprowadził „głęboką rekonstrukcję rządu” dzięki której, korzystając z pośrednictwa pana prezydenta Dudy, co to po 45-minutowej rozmowie telefonicznej z Naszą Złotą Panią dopuścił się felonii wobec swego wynalazcy, czyli prezesa Kaczyńskiego, stare kiejkuty wracają na dawne pozycje, zajmowane przy prezydencie Komorowskim, a z drugiej – obóz zdrady i zaprzaństwa też zostanie zreorganizowany, jako, że – jak powiadają Rosjanie – „s żyru biesiatsia” – co się wykłada, że tłuszcz rzucił im się na mozg, w związku z czym już prochu nie wymyślą.

Młodsi i głupsi czekają na rozwój wypadków w nadziei, że stare kiejkuty obmyślą im jakąś nową niszę ekologiczną, w której znowu będą mogli podoić Rzeczpospolitą – oczywiście wedle stawu grobla – podczas gdy starsi i bardziej doświadczeni, w przeczuciu nadchodzących demokratycznych przemian, próbują zawczasu taką niszę sobie urządzić na własną rękę.

Toteż bez zdziwienia przyjąłem wiadomość, że Wielce Czcigodny Stefan Niesiołowski, wespół z Wielce Czcigodnym Jackiem Protasiewiczem i do niedawna jeszcze zewnętrznie podobnym do prosięcia panem Michałem Kamińskim, „rozważają” przejście do Polskiego Stronnictwa Ludowego. Wcześniej, kiedy na skutek zagadkowych przyczyn zostali wyciśnięci z obozu zdrady i zaprzaństwa, utworzyli koło „Europejskich Demokratów”, ale – jak mówi poeta” – w tym własnym kółku, jak w krzywym zwierciadle, sami się dręczą własną niemożnością, toteż w przededniu wyborów samorządowych postanowili przyłączyć się do jakiejś większej szajki i ich argusowe oko padło na PSL.

W PSL -u – wiadomo: chłop na chłopie siedzi i chłopem pogania, a ponieważ każdy jest chłopem, chyba, że jest babą, toteż z chłopami najłatwiej będzie dojść do porozumienia, jako że najnowszy przywódca polskich chłopów, minister-ministrowicz Kosiniak-Kamysz, przyjmie pod swoje pióry każdego. Wprawdzie jeszcze zima w pełni, ale widzimy, że polityczne migracje bożych ptaszków już się rozpoczynają, więc tylko patrzeć, jak zerwą się do lotu chmary gawronów.

Stanisław Michalkiewicz
http://michalkiewicz.pl

Komentarzy 10 to “W oparach bigosu hultajskiego”

  1. Birton said

    wszystkie dyskusje gości w Gajówce obracają się praktycznie wokół tematów „co jest źle” i „dlaczego jest źle „, a nie CO ZROBIĆ i JAK TO ZROBIĆ w rozumieniu działań mających na celu odzyskanie przez Polaków władzy w Polsce

    ——
    Skarceni, w pokorze oczekujemy na wskazówki, co w takim razie robić.
    Admin

  2. Birton said

    mówię tak w rozumieniu wyższej konieczności przekierowania dyskusji na tory przejęcia władzy w Polsce przez Polaków , bo, moim zdaniem, możliwości manewru się powoli kończą wobec progresywnej polityki NWO i to takiemu przekierowaniu, żeby nie znaleźć się w 10 minut na miejscu Ratajczaka, Kwietnia czy Piskorskiego, a choćby i Leppera w sensie Art. 127,128 KK

  3. revers said

    nic nowego, po nowoczesnej partii to widac gdzie nowoczesny guru partyjny, dawniej dzialacz ZMS, p. Petru, pobzykal sobie na Maderach z kolezankami partyjnymi, popil, pojadl z tymi samymi kolezankami na 5 mln. Zlp i juz ma nowa partia, nowczesna zostawil z debitowa karta.

    A bylo pozywizm lepiej poznac w okresie miedzywojennym i robic od podstaw, probowac ratowac co jeszcze mozna bylo by uratowac,, lub jest do uratowania, przede wszystkim banki obywatelskie, spodzielcze, ostanie rzemieslnicze ktore znikaja jak kamfora lub sa centralizowane, grupowane i przejete prze koszernych.

  4. revers said

    ..pozytywizm…

  5. JMP said

    Nie wiem, czy dyskusja na temat „co zrobić i jak to zrobić” jest w tej chwili w Polsce w ogóle możliwa. Mieszkając w Kanadzie, która zresztą sama stacza się jako organizm państwowy i społeczny bardzo szybko po równi pochyłej, koresponduję z kilkorgiem znajomych w Polsce, wszyscy z wyższym wykształceniem, obecnie na emeryturach. Między nimi jest była dyrektor największego oddziału banku PKO w Warszawie oraz również była dyrektor w jakiejś organizacji pomocy niepełnosprawnym a więc można powiedzieć, że to w pewnym stopniu członkowie polskiej elity umysłowej. Z nimi nie ma żadnej dyskusji. Oni wiedzą, że:

    1) EU to dla Polski jak manna z nieba bo przecież „daje” Polsce pieniądze;
    2) najlepszy polski rząd w historii to Tusk & Co. i, choć podobno wszyscy raczej niewierzący, gorąco proszą Boga o powrót tamtej ekipy bo przecież Kaczyński i spółka niszczą w Polsce wolność osobistą, wszystkie demokratyczne instytucje i niemal wprowadzają faszyzm;
    3) wszystko, co istniało w Polsce za czasów tzw. „komunizmu” (fabryki, instytuty naukowe itp.) nie miało żadnej wartości i dobrze, że to sprzedano, nawet za bezcen, lub pozbyto w jakikolwiek inny sposób.

    I wiele jeszcze innych tego typu opinii. Koniec, kropka.

    Z drugiej strony przeważająca chyba część tutejszej emigracji, o czym by nie próbować rozmawiać, wie przede wszystkim, że „dziadek to by im (głównie Ruskim) pokazał” i na tym też się kończy wszelką dyskusja.

    I „bądź tu mądry i włóż portki przez głowę”, jak mawiała moją Mama.

  6. revers said

    cos takiego, a ja znam dyretorow korporacji polskich z PRL, ktorzy konczyli szkoly ekonomiczne w RP i II Reichu, nie III , mieszkaja w Kanadzie i jednoglosnie mowia ze Balcerowicz i jego spolka lacznie z pana znajomymi z bankow to banda nieukow i cienkich hochstaplerow.

  7. Anucha said

    ad1
    Już odpowiadam co należy zrobić aby ratować nawet całą ludzkość.
    Birton mianowicie trzeba wynająć cyngla na barona.

  8. NICK said

    JMP.
    Dziwnych ma Pan respondentów.
    Wolałbym nie mieć żadnych… .

  9. Birton said

    Dlatego Pan, Panie NICKU, nie jest Gajowym, tylko NICKIEM i NICKIEM Pan zapewne zostanie do śmierci, chyba, że Pan założy rzutem na taśmę NICKÓWKĘ .

  10. Marucha said

    Re 9:
    I po co to…

Sorry, the comment form is closed at this time.