Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Żydowska Służba Porządkowa to kapusie gestapo

Posted by Marucha w dniu 2018-02-13 (wtorek)

Powtarzamy i będziemy powtarzać, że Żydzi to naród najgorszych szmalcowników i zdrajców. Naród, który zasilił Wehrmacht, SS i Gestapo dziesiątkami tysięcy indywiduów – a teraz w sposób plugawy napada na Polskę, która podczas II Wojny zachowała się wyjątkowo przyzwoicie, wręcz bohatersko, i która nie miała ani swojego Gestapo, ani oddziałów SS.
Admin

Instytucją, która szczególnie parszywie zapisała się w historii Holocaustu, była Żydowska Służba Porządkowa (Jüdischer Ordnungsdienst). W „Archiwum Ringelbluma” wprost nazywana jest przedsiębiorstwem.

Co prawda, była powołana do pilnowania porządku w gettach, ale w rzeczywistości stała się rękami, uszami i oczami gestapo.

W krakowskim getcie szczególnie odrażającą postacią był Symche Spira.

Ten przedwojenny szklarz, megaloman i fantasta, klasyczny przykład psychopaty, neurastenik, wątrobowiec, ulegający częstym atakom kamicy, erotoman, szukający coraz nowych, łatwych przygód miłosnych, na pół analfabeta, źle mówiący po polsku i równie źle po niemiecku, wywoływał prawdziwe obrzydzenie swoim posłuszeństwem wobec Niemców.

Zarówno Spira, jak również inni odemani – nie tylko z getta krakowskiego – doskonale wiedzieli, że wysoka pozycja w getcie i wiążące się z nią znajomości otwierają kieszenie innych Żydów.

Jak pisał Aleksander Bieberstein: „OD-mani opływali w dostatki”.W szczegól ności kierownicy dorabiali się łapówkami wielkich majątków. W krakowskim getcie szczególnie złą sławą cieszyli się bracia Michał i Ignacy Pacanewiczowie – chciwi i skorumpowani, zbijali majątki w niecny sposób.

Żydowscy policjanci byli przekonani, że kolaborując z Niemcami, ocalą swoją skórę. Nic bardziej mylnego, Symche Spira zginął w obozie w Płaszowie. Niedługo po tym, jak sam wysyłał ludzi na śmierć.

Paskudny szwindel żydów z paszportami

„Trzynastka” przyciągała ludzi, którzy chcieli popróbować wesołego życia – jak to określił jeden z mieszkańców getta. Jednak urzędnicy musieli mieć się na baczności, bo ani Polskie Państwo Podziemne, ani żydowskie organizacje konspiracyjne, nie miały zamiaru tolerować rozpasanego życia kolaborantów.

Leon „Lolek” Skosowski przekonał się o tym na własnej skórze. Ten prosty technik tekstylny z Łodzi, za murami getta zmienił się w jednego z najbardziej oddanych działaczy „Trzynastki” i Żagwi. Jego kolaboracja była na tyle obrzydliwa, że polowały na niego wszystkie organizacje podziemne. 21 lutego 1943 roku został postrzelony, ale po wyleczeniu ran, szybko wrócił do poprzedniej działalności.

Największą fortunę zrobił na aferze „Hotelu Polskiego”. Zgodnie z zabiegami dyplomatów i innych osobistości ze Szwajcarii i USA, części Żydów z getta warszawskiego zezwolono przesłać paszporty, żeby mogli wyemigrować do Ameryki Południowej. Przesłane na przełomie 1942 i 1943 roku dokumenty nie trafiły jednak do ich właścicieli, a do rąk Skosowskiego i jego kompana Adama Żurawina. Takiej okazji nie mogli przepuścić.

Sprzedawali ukrywającym się Żydom paszporty, których cena dochodziła nawet 300 tysięcy złotych za sztukę. Chętnych jednak nie brakowało. Żydzi, którym udało się zakupić paszport, zostali internowani w Hotelu Polskim przy ulicy Długiej w Warszawie. Całe przedsięwzięcie wydawało się wiarygodnym. W końcu wśród internowanych znaleźli się zarówno przedstawiciele żydowskiego ruchu oporu, jak również kolaboranci (w tym żona Gancwajcha).

Niemcy zorientowali się jednak, że mają do czynienia z oszustwem. Zaczęli dokładnie sprawdzać dokumenty i wszyscy, którzy mieli nie swoje paszporty zostali rozstrzelani.

A Skosowski?
Pławił się w luksusach, nie szczędząc sobie alkoholu i towarzystwa prostytutek. Na szczęście nie na długo. Zginął z rąk Armii Krajowej 1 listopada 1943 roku. Zresztą, sama historia tej egzekucji to materiał na kolejny artykuł.

Żydzi przeciw Żydom – Zbrodnie policji żydowskiej:

Bibliografia:
Archiwum Ringelbluma, pod red. M. Markowskiej, Warszawa 2008.
Engelking B., Leociak J., Getto warszawskie. Przewodnik po nieistniejącym mieście, Warszawa 2013.
Low A., Roth M., Krakowscy Żydzi pod okupacją niemiecką 1939–1945, przeł. E. Kowynia, Kraków 2014.
Mędykowski W., Przeciw swoim. Wzorce kolaboracji żydowskiej w Krakowie i okolicy, „Zagłada Żydów” 2006, nr. 2.
Pankiewicz T., Apteka w getcie krakowskim, Kraków 2015.
Radzik T., Lubelska dzielnica zamknięta, Lublin 1999.
Rigg B.M., Losy żydowskich żołnierzy Hitlera, Poznań 2010.

Źródło: https://ciekawostkihistoryczne.pl
https://tajemnice.robertbrzoza.pl

Komentarzy 11 to “Żydowska Służba Porządkowa to kapusie gestapo”

  1. Kapsel said

    Zdrada stanu

    Fragment książki Mariana Kałuskiego „Wypełniali przykazanie miłosierdzia”

    Wydawnictwo von borowiecky – Warszawa 2000, str. 52-67.

    Jerzy Tomaszewski jeden z podtytułów rozdziału o polskich Żydach, w książce Rzeczpospolita wielu narodów (Warszawa 1985) zatytułował: Żydzi — naród rewolucjonistów. l słusznie. Z tym, że wyraz rewolucjonistów należy rozumieć jako komunistów lub lewaków Nie znaczy to, że wszyscy czy że nawet większość Żydów w międzywojennej Polsce była komunistami. Było ich jednak tysiące, a sympatyków sowieckiego bolszewizmu jeszcze więcej. lak zwana Polska Partia Komunistyczna była tak „zażydzona”, a już na pewno jej kierownictwo, że zrodził się wśród Polaków termin „Żydokomuna”.

    We wrześniu 1939 roku niepodległe państwo polskie, istniejące zaledwie 21 lat, zostało ponownie podzielone miedzy Niemcy i Rosję-Związek Sowiecki. Był to wielki szok dla Polaków, trudna do opisania tragedia. Tymczasem w takiej tragicznej dla Polaków chwili tysiące Żydów, i to nie tylko komunistów, i nie tylko na terenach polskich okupowanych przez Związek Sowiecki, cieszyło się z upadku Polski i drwiło sobie z Polaków, najczęściej mówiąc: „Już się wasza zasrana Polska skończyła”, albo „Chcieliście Polskę bez Żydów, macie Żydów bez Polski” (W czterdziestym nas matko na Sybir zesłali…, Londyn 1983). Wierzę, że tak postępujący i mówiący ludzie stanowili mniejszość 3-milionowej społeczności żydowskiej w Polsce. Ale wierzę także i w to, że gdyby przeprowadzono jakieś badania w tej sprawie, to potwierdziłyby one moje przypuszczenie, że większość Żydów przyjęła upadek państwa polskiego ze stoickim spokojem, że sprawa ta była dla nich całkowicie obojętna. Żyli bowiem własnym światem i własnymi problemami, tak było zawsze w historii polskich Żydów, i nie tylko polskich. Warto o tym pamiętać, kiedy dzisiaj propaganda żydowska tak dużo i tak namiętnie rozpisuje się o obojętności narodów Europy i całego świata wobec żydowskiego holocaustu.

    Świat jest wielki, zamieszkują go setki narodów, a każdy z tych narodów miał, ma i będzie miał swoje własne problemy, swoje tragedie. Dlaczego więc mały naród żydowski i jego problemy miały być i mają być na ustach wszystkich ludzi, i troską całego świata ? Żydzi nie mieli własnego państwa i Polacy w latach 1795-1918 byli go pozbawieni; Żydzi byli gnębieni, a Polacy — wówczas 25-milionowy naród w sercu Europy – byli częstokroć bardziej prześladowani niż Żydzi. Ludzie nie są w stanie interesować się wszystkimi narodami oraz ich sprawami i troskami. Dlatego żydowskie pretensje są, delikatnie mówiąc, przez swoją pretensjonalność bardzo niepoważne.

    Jest wiele wiarygodnych dowodów, o których dzisiaj raczej głośno się nie mówi, świadczących o tym, że wielu Żydów polskich obojętnie lub z radością przyjęło upadek Polski we wrześniu 1939 roku, jak również i o tym, że nie myślało włączyć się do walki z hitleryzmem o wolność Polski. Zdarzały się nawet przypadki kolaboracji z Niemcami przeciwko Polsce i Polakom. Oto garść przykładów:

    1. Wiosną 1939 roku na zebraniu Rady Partyjnej Bundu w sprawie niebezpieczeństwa hitleryzmu dla Żydów i Niemiec dla Polski, znany żydowski działacz lewicowy w międzywojennej Polsce Włodzimierz Kossowski (Nachum Mendel Lewinson) głosował przeciwko prowadzeniu przez Bund wśród Żydów polskich akcji popierania pożyczki na rozbudowę polskiej armii, dając tym jawny i wymowny dowód na to, że nie interesował go los Polski i Polaków (Słownik biograficzny działaczy polskiego ruchu robotniczego, t. 3, Warszawa 1992);

    2. W 1939 roku, z powodu zbliżającej się wojny polsko-niemieckiej i spodziewanego poboru do wojska, Michał Klinger z Kalisza, członek syjonistycznej organizacji młodzieżowej Betar, próbował nielegalnie opuścić Polskę z zamiarem przedostania się do Palestyny. Unikał poboru i walki w obronie Polski, a we wspomnieniu pośmiertnym o nim, zamieszczonym w gazecie żydowskiej w Australii, gdzie zamieszkał po wojnie, The Australian Jewish News” z 30 stycznia 1998 roku, ujęto tę sprawę następująco – zarazem jakże kłamliwie: „Tylko kilka dni zajęło Niemcom zniszczenie Armii Polskiej”. Czyli, że nie było czasu, aby mógł bić się za Polskę ! Takich żydowskich Klingerów, biorąc pod uwagę tchórzostwo polskich Żydów i ogólną ich niechęć do walki o nie-żydowskie sprawy, było w 1939 roku setki, jeśli nie tysiące;

    3. Kiedy podczas drugiego dnia wojny polsko-niemieckiej we wrześniu 1939 roku lotnictwo niemieckie zbombardowało żydowski zakład charytatywny „Centosu” w Warszawie, znany działacz żydowski, członek zarządu Żydowskiej Gminy Wyznaniowej w Warszawie, Efraim Sagan Szachno twierdził, że była to prowokacja Polaków (E. Ringelblum, Kronika getta warszawskiego, Warszawa 1983). Była to pierwsza podczas II wojny światowej próba ze strony Żydów przerzucenia winy z kata na ofiarę w celu przypodobania się Niemcom !;

    4. „..Już we wrześniu 1939 roku Wehrmacht i Einsałzgruppen SS dokonywały pierwszych obok Polaków egzekucji Żydów. A mimo to Żydzi… starali się witać wkraczających Niemców przymilnie. W Łodzi, Pabianicach i wielu innych miastach ustawili nawet bramy triumfalne, a delegacje kahałów, na czele z rabinami w strojach rytualnych, witały Niemców chlebem i solą…” (Tadeusz Bednarczyk, Życie codzienne warszawskiego getta, Warszawa 1995);

    5. Także aktem o wyraźnym wydźwięku antypolskim było witanie Niemców, którzy zajęli miasto po napadzie na Związek Sowiecki 22 czerwca 1941 roku chlebem i solą przez Żydów białostockich. Skandaliczny ten fakt dzisiaj się przemilcza, przy jednoczesnym nieustannym szkalowaniu Polski i Polaków przez wielu Żydów ! (Między logiką a Wiarą. Z Józefem M. Bocheńskim rozmawia Jan Parys, Paryż 1988);

    6. „Eksterminacja (Żydów)… zarządzona została w styczniu 1942 roku na konferencji w Wannsee… Zarządzenia te początkowo miały wymowę szykan, miały za zadanie osłabić moralnie Żydów, narzucić im kompleks niższości, postawę służalczości i uniżoności. Zresztą tę postawę Żydzi przyjmowali samorzutnie od pierwszego dnia wobec wkraczających wojsk niemieckich, narzucając się im usłużnością, manifestując postawę izolacyjna wobec Polaków i „ich wojny z Niemcami”. To źli Polacy walczyli, oni nie chcieli walczyć, bo byli Niemcom życzliwi” (T. Bednarczyk, j.w.);

    7. Major dypl. Zygmunt K. Dąbrowski w zbiorowej książce pt. Moje zderzenie z bolszewikami we wrześniu 1939 roku (Londyn 1986) wspomina jak podczas wojny z Niemcami i Związkiem Sowieckim, a więc zaraz po 17 września 1939 roku oddział Wojska Polskiego w którym się znajdował przejeżdżał przez miasteczko Beresteczko na Wołyniu, a miejscowi Żydzi śpiewali pieśni żydowskie, mające wydźwięk bojowy i antypolski;

    8. W tej samej książce Leopold Gadzina wspomina, jak niedługo po zajęciu Polski Wschodniej przez Związek Sowiecki jechał pociągiem z Małyńska na Wołyniu do Lwowa; w przedziale w którym był, jechało kilku Żydów, a kiedy przypadkowo dowiedzieli się, że jest Polakiem, jeden z nich powiedział: że Polska była faszystowska i „charaszo czto taka Polsza skończyła się”, a wszyscy inni urągali przedwojennej Polsce;

    9. Tysiące Żydów na Kresach brało udział pod koniec 1939 roku w akcji propagandowej, a następnie w organizowaniu tzw. wyborów do Zgromadzeń Narodowych Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi, które miały zadecydować o przyłączeniu Polski Wschodniej do Związku Sowieckiego. Z władzą sowiecką kolaborowało więc tysiące Żydów. Dowody na tę współpracę znajdziemy m.in. w pracy Słownik biograficzny działaczy polskiego ruchu robotniczego (t. 1-3 Warszawa 1978-1992). Ciekawa jest historia kolaboracji z wrogami Polaków Jerzego Sawickiego (właśc. Izydor Reisler): jako prawnik wysługiwał się Sowietom w walce z Polakami na stanowisku członka III Kolegium Adwokatów we Lwowie; w okupowanym przez Niemców Lwowie był agentem Gestapo na terenie lwowskiego getta (Zbigniew Błażyński, Mówi Józef Światło, Londyn 1986); po wojnie jako prokurator Najwyższego trybunału Narodowego i Sądu Najwyższego był na usługach aparatu bezpieki w stalinowskiej Polsce.

    Jest faktem, nawet dla tych, którzy sceptycznie odnoszą się do wszelkich danych sowieckich, że większość Żydów na Kresach głosowała w 1939 roku za przyłączeniem tych terenów do Związku Sowieckiego. Oto kilkanaście faktów:

    1. Wymordowanie wziętych do niewoli we wrześniu 1939 roku polskich oficerów i polskiej inteligencji przez Sowietów w Katyniu w 1940 roku jest jedną z najpotworniejszych zbrodni ludobójstwa dokonanych podczas II wojny światowej. W zbrodni tej brali udział także Żydzi, jak np. Begman, Elman, Estrin, Kaganowicz, Krongauz, Lejbkind, Rajchman. Pośród wykonawców mordu w samym Katyniu byli m.in. Abram Borysowicz i Chaim Finberg (Jacek Trznadel, Odpowiedzialni za Katyń, „Gazeta Polska”, kwiecień 1993).

    2. Polityk żydowski, syjonista, prezes Gminy żydowskiej w Wilnie i w latach 1922-30 poseł na Sejm RP ]akub Wygodski, był pierwszym politykiem II Rzeczypospolitej, który już w październiku 1939 roku oficjalnie poparł dokonany właśnie nowy rozbiór Polski przez Niemcy hitlerowskie i Związek Sowiecki (Kto był kim w Drugiej Rzeczypospolitej, Warszawa 1994). Wygodzki oświadczył także, iż „większość społeczeństwa żydowskiego wyraża zadowolenie, że do Wilna wkroczyli Litwini” (Piotr Łossowski, Litwa a sprawy polskie 1939-1940, Warszawa 1985). Natomiast działacz Poalej Syjon w Wilnie Benjamin Bursztejn powiedział prasie litewskiej, że „przyłączenie Wilna do Litwy to triumf idei sprawiedliwości historycznej” (P. Łossowski, j.w.).

    3. Pochodzący z Ukrainy, a w latach 1926-39 dyrektor naczelny żydowskiego „Jonitu” na Polskę lcchak Giterman, który po kampanii wrześniowej znalazł się w Wilnie, także uznał nowy rozbiór Polski i przyłączenie Wilna do Litwy, przyjmując obywatelstwo litewskie; podobnie postąpiło kilka tysięcy Żydów z Wileńszczyzny (Władysław Wielhorski, Polska a Litwa, Londyn 1947).

    4. kiedy pod koniec 1939 roku Niemcy zastanawiali się głośno nad tym co zrobić z Żydami polskimi, wysuwając m.in. projekt utworzenia „rezerwatu” dla Żydów z obszaru byłego województwa lubelskiego, znaleźli się Żydzi polscy i za granicą (np. V. Jabotinsky, The Jewish War Front, London 1940), którzy go poparli, gdyż widzieli w nim urzeczywistnienie swych planów utworzenia państwa żydowskiego z części ziem polskich. Oczywiście był to zamach nie tylko na całość terytorialną państwa polskiego, ale także na etnicznie polską ziemię. Była to wroga akcja Żydów wobec państwa polskiego i narodu polskiego. Była to po prostu zdrada stanu ! O tyle podła, że czynili to Żydzi, w obliczu tylko co dokonanej zagłady państwa polskiego przez Niemcy i Związek Sowiecki.

    5. Nacjonaliści żydowscy cieszyli się z tego, że Niemcy utworzyli getta na okupowanych terenach polskich, do których zagnano całą ludność żydowską, widząc w nich namiastkę państwa żydowskiego. Z książki żydowskiego historyka getta warszawskiego Emanuela Ringelbluma pt. Kronika getta warszawskiego (Warszawa 1983) dowiadujemy się, że wielu gettowych nacjonalistów żydowskich przystąpiło do walki z szeroko pojmowaną polskoscią. Taki (Eraim Sagan Szachno dbał o oczyszczenie szkolnictwa żydowskiego z wszelkich polonizmów i elementów asymilacyjnych, czyli o odgrodzenie się Żydów od Polaków jeszcze większym „chińskim murem” (mur getta był dla nich za mały). Założył on i współkierował stowarzyszeniem kulturalnym „Ikor”, które walczyło o wyrugowanie języka polskiego z getta. Sam Ringelblum wyrażał swe oburzenie, że Gmina Żydowska Judenray) jest gniazdem wstrętnej asymilacji (Polskości), gdyż 95% urzędników rozmawia z petentami po polsku. Znany działacz gospodarczy w przedwojennej Warszawie i zwolennik asymilacji Abraham Gepner zarzucił wówczas Ringelblumowi brak lojalności wobec Polaków. Z kolei Izrael Milejkowski ostro sprzeciwiał się zajmowaniu stanowisk w getcie przez Zydów-chrześcijan (których Niemcy także uważali za Żydów), mówiąc że „…nie oni będą decydować o życiu ludności żydowskiej”.

    6. Mojżesz Meryn, którego Niemcy mianowali przewodniczącym Judenratów w Zagłębiu Dąbrowskim i na Śląsku z siedzibą w Sosnowcu, był nie tylko „królem” tamtejszych Żydów, ale także starał się w 1940 roku (m.in. u Reinharda Heydricha — szefa Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy i Adolfa Eichmanna) o to, aby władze niemieckie przyznały mu kierownictwo nad wszystkimi gettami w okupowanej Polsce. Potępiony za kolaborację z Niemcami przez polskie władze podziemne, był z początku widziany przez wielu Żydów jako nowy król żydowski. Kiedy w kwietniu 1941 roku odwiedził getto warszawskie przyjmowano go właśnie jak króla (E. Ringelblum j.w).

    7. Na kolaboracje z Niemcami poszedł także znany literat, rzeźbiarz i działacz syjonistyczny Alfred Nossig (1864-1943). W 1940 roku wysłał Niemcom kilka memoriałów w sprawie ułożenia stosunków żydowsko-niemieckich w okupowanej Polsce; od tej pory był mężem zaufania Gestapo w getcie warszawskim (Polski Słownik Biograficzny).

    8. Prezes gminy żydowskiej w Warszawie Adam Czerniaków odbył w Krakowie w marcu 1940 roku konferencje z Niemcami, z której notatki wskazują na to, że w rozmowie z Niemcami, aby się im przypodobać, za wrogów Żydów uważał on nie Niemców, lecz Polaków (Stefan Nowicki, Wielkie nieporozumienie, Sydney 1970).

    9. Po upadku Polski we wrześniu 1939 roku Żydzi tak w Polsce jak i na Zachodzie „zajęli wyraźnie postawę wyczekującą. Nie kwapili się z dalszą ofiarą krwi dla odzyskania przez kraj wolności, ani też nie okazali chęci — poza pojedynczymi wypadkami — do włączenia się w podziemny nurt polityczny kraju… nie szukali łączności z władzami Polski Podziemnej” (Polskie Siły Zbrojne w drugiej wojnie światowej, tom III Armia Krajowa, Londyn 1950; Kazimierz Iranek-Osmecki, kto ratuje jedno życie. Polacy i Żydzi 1939-1945, Londyn 1968).

    10. Po upadku Polski we wrześniu 1939 roku kilkadziesiąt tysięcy Polaków, głównie przez granice Węgier i Rumunii, uciekło nielegalnie na Zachód, aby móc dalej walczyć o wolną Polskę, tymczasem „Żydzi, po Kampanii Wrześniowej, nie opuszczali Polski, by dalej walczyć o jej niepodległość poza jej granicami. Znane mi wyjątki mogę policzyć na palcach” (JJ. Korabiowski, „Kultura”, nr 3/1967).

    11. Kiedy po podboju Polski rząd przeniósł się do sprzymierzonej Francji, przystąpiono do odtworzenia na Zachodzie Armii Polskiej. Od poboru do wojska uchyliło się 12.000, czyli aż 80%, Żydów-obywateli polskich, którzy mieszkali lub znaleźli się w tym okresie we Francji (W. Pobóg-Malinowski, Najnowsza historia polityczna Polski, t. 3, Londyn 1960).

    12. Także kiedy po napadzie Niemiec na Związek Sowiecki w czerwcu 1941 roku powstało i tam Wojsko Polskie podległe rządowi polskiemu w Londynie, „przedstawiciele (syjonistów) rewizjonistów, żybotyńczyków, adwokat K. z Warszawy i inż. Szeskin z Wilna wystąpili z projektem tworzenia osobnych oddziałów żydowskich… (z Żydów polskich), które by w dalszej przyszłości (nie walczyły o wolną Polskę — M.K.) (lecz) przeszły do Palestyny” (Zbigniew S. Siemaszko, W sowieckim osaczeniu, Londyn 1991).

    13. Po ponownym nawiązaniu stosunków dyplomatycznych między Polską a Związkiem Sowieckim w lipcu 1941 roku Żydzi polscy, którzy byli zesłani w głąb Rosji często za spekulanctwo lub przemyt, zaczęli podawać się za Polaków, aby mieć różnorakie przywileje lub móc w ten sposób opuścić ZSRR. Wielu Żydów zgłosiło się do tworzonego tam Wojska Polskiego. Jednak, jak pisze dowódca tego wojska, gen. Władysław Anders: „250 Żydów zdezerterowało z Buzułuka na fałszywą wiadomość o bombardowaniu (przez Niemców) Kujbyszewa. Przeszło 60 zdezerterowało z 5 dywizji w przeddzień zapowiedzianego żołnierzom rozdania broni” (Bez ostatniego rozdziału, Londyn 1959).

    14. Kiedy Wojsko Polskiego powstałe w ZSRR zostało skierowane na Bliski Wschód, m.in. do Palestyny, aż 2.972 spośród 4.439 żołnierzy pochodzenia żydowskiego zdezerterowało z jego szeregów, w tym także Menachem Begin, późniejszy premier Izraela (Begin i dezercje Żydów, „Dziennik Polski” 11.3.1996, Londyn). Żydzi ci udowodnili nie tylko, że nie chcieli walczyć z hitleryzmem za wolną Polskę, lecz także, że czuli się wyłącznie Żydami, że troszczyli się tylko o zbudowanie państwa żydowskiego w Palestynie.

    15. Pochodzący z polsko-żydowskiej rodziny Samson Mikiciński był do 1939 roku internacjonalistą i kombinatorem, a do historii przeszedł jako podwójny agent. Po upadku Polski w 1939 roku znalazł się w Paryżu, gdzie został zatrudniony przez polskie czynniki emigracyjne jako emisariusz do Polski. Odbył kilka podróży, przewożąc dla polskiego podziemia miliony złotych polskich. Latem 1940 roku Mikiciński został urzędnikiem poselstwa chilijskiego w Turcji. Wkrótce potem wywiad brytyjski oskarżył go o kolportaż na Bliskim Wschodzie fałszywej waluty brytyjskiej, pochodzącej z Niemiec. Wywiady polski i brytyjski podjęły akcję uprowadzenia Mikicińskiego z turcji, co nastąpiło w styczniu 1941 roku. Był trzymany w więzieniu w Hajfie. Podczas przesłuchania wyszło na jaw, że Mikiciński miał zacieśnione stosunki z Abwehrą już od 1938 roku i jadąc do Polski za każdym razem miał z nią kontakt. Troska o bezpieczeństwo przesyłki pieniędzy do Polski opłacała się Abwehrze, bo wprowadzała Mikicińskiego głęboko w polskie stosunki polityczne. Podczas próby ucieczki z aresztu został zastrzelony. We Francji w 1969 roku ukazała się książka Operation Haifa, pióra Ladislasa Miczniewicza, która jest próbą wybielenia haniebnej działalności Mikicińskiego.

    16. Najlepszymi dowodami na to, że Żydzi polscy po upadku Polski nie myśleli walczyć z hitleryzmem o wolną Polskę są m.in. cztery książki napisane przez Żydów: Filipa Friedmana Zagłada Żydów polskich w latach 1939-J945 (1946), Emanuela Ringelbluma Kronika getta warszawskiego (Warszawa 1983), ]ózefa Makowskiego (Makowera) Wehrmachhgefolge (Czytelnik, Warszawa 1962) i Arthura Spindlera Outwittng Hitler… (Sydney 1998).

    Friedman przytacza wypowiedź przywódcy religijnej partii Aguda, rabina Zysie Frydmana, który w lipcu 1942 tak mówił do współbraci w getcie warszawskim: „Wierzę w Boga i wierzę, że nastąpi cud. Bóg nie da, aby jego naród uległ zagładzie. Powinniśmy czekać, czekać na cud. Walka z Niemcami jest nonsensem. Niemcy wytrzebią nas w ciągu kilku dni… Drodzy przyjaciele, wytrwania i wiary i będziecie wyzwoleni”. Ringelblum pisze wyraźnie, że aż do 1942 roku, to jest dopiero kiedy Niemcy przystąpili do wymordowania Żydów w getcie warszawskim (300.000 osób!), wszyscy Żydzi, a szczególnie starszyzna żydowska, byli przeciwni jakiejkolwiek walce z Niemcami. Makowski (Makower) również przyznaje, że Żydzi nie chcieli brać udziału w walce przeciwko Niemcom. Natomiast Spindler pisze: „wszystko co mogliśmy zrobić to było czekanie… Społeczność żydowska w Polsce czekała na Aliantów, aby ją uwolnili z niewoli niemieckiej”.

    Z kolei organizujący podczai okupacji pomoc Żydom warszawskim Tadeusz Bednarczyk pisze, że 14 stycznia 1940 roku w gmachu sądu przy ul. Leszno w Warszawie odbyło się spotkanie przedstawicieli polskiego podziemia antyniemieckiego z prezesem Gminy Żydowskiej w Warszawie inż. Adamem Czerniakowem. „W czasie trwania tej konferencji, brano pod uwagę możliwość stałego zaostrzenia przez Niemców kursu przeciwko Żydom, aż do stworzenia zamkniętego getta i przewidywano dalsze akty eksterminacyjne. Inż. Czerniaków — który kończył studia w Dreźnie u prof, Fischera, — ojca gubernatora dystryktu warszawskiego dr Ludwika Fischera — liczył na jakieś względy u władz dystryktu… Przyjmując wyłącznie swój punkt widzenia inż. Czerniaków absolutnie nie zgadzał się na tworzenie (nawet jako szkieletowej) ogólnopolskiej żydowskiej organizacji ruchu oporu…” (Życie codzienne warszawskiego getta, Warszawa 1995).

    Dzisiaj Żydzi mają pretensje do wszystkich Polaków, że nie chcieli walczyć z Niemcami i ginąć, aby oni mogli żyć ! To, że naród polski bohatersko walczył, przelewając morze krwi za wolną Polskę i demokratyczny świat, nie ma dla nich żadnego znaczenia. Powtarzam, według światowego Żydostwa mieliśmy walczyć i ginąć tylko za Żydów, bo odbudowania niepodległej Polski większość Żydów sobie nie życzyła !

    Bednarczyk polemizując z Makowskim (Makowerem) pisze, że w swej książce zarzuca on „Polakom, że nie chcieli dawać pomocy Żydom, a zapomniał, że oni i jemu podobni sami pozbawiali się, swoją posławą, prawa moralnego żądania i spodziewania się pomocy od Polaków. On ją jednak stale dostawał. Obecnie przebywa w Niemczech, skąd nas wytrwale oczernia”. Poniżej zamieszczam kilka przykładów stosunku Żydów do Polaków w czasie okupacji:

    1. Generał Tadeusz Bór-Komorowski w swojej książce Armia Podziemna (Londyn 1951) pisze, że Komenda Główna Armii Krajowej opracowała plan szerokiej akcji militarnej w obronie getta; jednak do jego realizacji nie doszło wyłącznie na skutek gwałtownego sprzeciwu żydowskich władz getta — Judenratu z Adamem Czerniakowem na czele. Dzisiaj pisze się kłamliwie i do znudzenia, że Armia Krajowa zostawiła warszawskich Żydów własnemu losowi. Bohater samoobrony getta warszawskiego w kwietniu-maju 1943 roku Marek Edelman we wspomnieniach Getto walczy (1945) wyraził pretensję i żal do wielu Żydów za to, że podczas holocaustu szli na śmierć bez walki.

    2. Co więcej, Żydzi polscy byli chętni pójść na kolaborację z Niemcami: do począłku 1942 roku „w środowiskach żydowskich powszechne było przeświadczenie, że obiektem hitlerowskiego terroru eksterminacyjnego staną się wyłącznie Polacy, natomiast Żydów dotknie jedynie ucisk ekonomiczny. Te nadzieje, potęgowane doświadczeniami z czasu pierwszej wojny światowej (kiedy Żydzi polscy całkowicie współpracowali z Niemcami — M.K.), oraz szczera chęć kolaboracji z Niemcami najbardziej wpływowych kręgów burżuazji żydowskiej, były jedną z przyczyn całkowitej bierności społeczności żydowskiej…” także w stosunku do spraw polskich (Adam Hempel, Pogrobowcy klęski. Rzecz o policji „granatowej” w Generalnym Gubernatorstwie 1939-1945, Warszawa 1990). Rabini, jak np. Gedaliah Rosenmann z Białegostoku, nawoływali Żydów do pełnego posłuszeństwa wobec okupanta niemieckiego. Z przytaczanych tu przykładów widać wyraźnie, że Żydów, przebywających w gettach, nic martwił terror niemiecki wobec Polaków !

    3. O chęci współpracy Żydów z Niemcami po upadku Polski może świadczyć postawa niejakiego Wajntrauba, który na przełomie lat 1939-1940 był po Niemcach osobą numer jeden w Łukowie: „On decyduje, kto i gdzie ma pracować… Zawiera spółki ze wszystkimi… Stanął pośrodku rynku i polecił furmanom i dorożkarzom udać się na dworzec i zabrać (wypędzonych przez Niemców) Żydów z Serocka” pisze historyk żydowski tamtych lat Emanuel Ringelblum (Kronika getta warszawskiego. Warszawa 1983).

    4. Według autorów Encyclopedia of the Holocaust (Nowy Jork-Londyn 1990) i Morfina Gilberła (The Holocaust Glasgow 1987) wszyscy prezesi Judenratów w gettach na terenie okupowanej Polski, a przede wszystkim Chaim Mordechaj Rumkowski z Łodzi, Adam Czerniaków z Warszawy, Mojżesz Meryn z Sosnowca, Efraim Barasz z Białegostoku, Jakub Gens z Wilna czy Józef Parnas ze Lwowa uważali, że uda im się uratować samych siebie i „swoich” (wyselekcjonowanych przez nich) Żydów jeśli udowodnią Niemcom, że są im potrzebni, że produkują niezbędne rzeczy dla niemieckiej armii (M. Gilbert); Żydzi, poza samymi Niemcami, byli najlepszymi robotnikami III Rzeszy, do których Niemcy mogli mieć pełne zaufanie, gdyż, dążąc do ocalenia swojego życia, nie uprawiali sabotażu, tak jak np. robotnicy polscy, dla których najważniejszym nie była ochrona własnego życia, ale zniszczenie hitleryzmu i uzyskanie przez Polskę wolności. (Samo getto łódzkie w okresie od listopada 1940 do sierpnia 1942 roku przyniosło Niemcom czysty dochód w wysokości aż 20.000.000 marek, a od września 1942 do września 1944 roku dalszych 26.200.000 marek; autorzy pracy dokumentalnej Lodz Getto Allan Adelson i Robert Lapides, stwierdzili, że „Getto łódzkie pracowało jako wielkie przedsiębiorstwo zbrojeniowe, zbrojące swego wroga — hitlerowskie Niemcy”). Swoją pracą, a mowa tu o setkach tysięcy osób, Żydzi przedłużali wojnę, a tym samym m.in. niemiecką okupację ziem polskich i cierpienia narodu polskiego!

    5. W samym getcie warszawskim aż kilka tysięcy Żydów kolaborowało z Niemcami: Judenrat, żydowska policja w getcie, żydowskie gestapo — tzw. „13″, organizacja „Żagiew” itd. Ich praca uderzała często w środowiska polskie czy pojedynczych Polaków niosących pomoc Żydom. „Kolaboracja i zdrada wśród Żydów osiągnęła w getcie warszawskim duże rozmiary. Były one procentowo znacznie wyższe niż ilość kolaborantów i zdrajców w narodzie polskim…” pisze Tadeusz Bednarczyk (Życie codzienne warszawskiego getta, Warszawa 1995).

    6. Żyd Hening kierował w siedzibie Gestapo w Warszawie 70-osobowq żydowską grupą wyspecjalizowaną w akcji przeciw polskim organizacjom konspiracyjnym (Centralne Archiwum KC PZPR – Akta Delegatury Rządu, sygn. 202/II-44, tom 2).

    7. Z Gestapo współpracowała także bardzo „zażydzona” Polska Partia Robotnicza (PPR) na polu zwalczania polskiego podziemia niepodległościowego; m.in. przekazano Gestapo posiadaną przez komunistów listę znanych im AK-owców; jednym z agentów PPR-Gestapo był Mieczysław Walczak, którego ojcem był Niemiec, a matka Zydówką (Zbigniew Błażyński, Mówi Józef Światło, Londyn 1986).

    8. Także wielu Żydów, których ukrywali Polacy, a którzy jednak wpadli w ręce niemieckie wydawało osoby, które ich ratowały. W ten sposób zginęło setki, jeśli nie więcej Polaków.

    9. Polscy Zydzi-komunisci przebywający w Związku Sowieckim słali się narzędziem w rękach Stalina w jego planie zniewolenia Polski po wojnie (Andrzej Albert, Najnowsza historia Polski 1918-1980, Londyn 1991).

    10. Pod koniec wojny także wielu Żydów polskich przebywających na Zachodzie energicznie pracowało nad tym, aby po niej nie było niepodległego państwa polskiego, aby Polska słała się częscią komunistycznego imperium sowieckiego. Celował w tym zwłaszcza londyński ‚Observer’ i jego publicysta (rodem z Tarnowa) Izaak Deutscher (Andrzej Albert, j.w).

    11. Oskar Lange — ekonomista, który ukończył studia i doktoryzował się na Uniwersytecie Jagiellońskim i był działaczem Polskiej Partii Socjalistycznej, w 1937 roku wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Podczas II wojny światowej został agentem wywiadu amerykańskiego, przekazując kłamliwe informacje na temat amerykańskich działaczy polonijnych (np. 4.000 delegatów organizacji polonijnych, którzy w Buffalo w maju 1944 powołali do życia Kongres Polonii Amerykańskiej nazwał faszystami, a zjazd „farsą polskich faszystów”), polski rząd emigracyjny w Londynie i ambasadę polską w Waszyngtonie. Jego działalność utrudniała prace dyplomacji polskiej i organizacji polonijnych w USA, a dla administracji prezydenta Roosevelta „stanowiła najlepsze potwierdzenie ‚reakcyjnosci’ oficjalnych władz polskich oraz ich nierealistycznego stanowiska wobec ZSRR”. W dużym stopniu przyczynił się do sprzedania przez Roosevelta Polski Stalinow ! (Zofia Galińska, Donosy Oskara Langego, „Mówią Wieki”, nr 11/1995).

    W tym samym czasie rozbijaniem Polonii amerykańskiej zajmował się polski Żyd Bronisław Gebbert, założyciel Kongresu Słowiańskiego — „komunistycztnej piątej kolumny (w USA) kierowanej przez Kreml” (Zbigniew Błażyński, j.w.).

    Zbiegli z gett i obozów niemieckich do lasów Żydzi tworzyli tzw. oddziały partyzanckie, które zazwyczaj nie walczyły z Niemcami, lecz z polskimi chłopami. Na przykład Oskar Pinkus w książce The House of Ashes (Cleveland, USA) pisze o kilku takich bandach żydowskich na Podlasiu, utrzymujących się z grabieży okolicznych wiosek, także historyk holocaustu w okupowanej przez Niemców Polsce Emanuel Ringelblum pisze, że grupy takie „z bronią w ręku wywalczają sobie prawo do życia”. Często jednak owa „walka” była walką z polskim, zazwyczaj biednym chłopem, ograbianym przy tym ciągle przez Niemców. Byt to zwykły rozbój, chociaż z konieczności. Chłopi broniąc się przed rabunkiem chleba, kawałka słoniny czy pierzyny organizowali „straże wiejskie”, które Ringelblum ostro potępia (Stosunki polsko-żydowskie w czasie drugiej wojny światowej, Warszawa 1988), nie chcąc zrozumieć sytuacji w jakiej znajdowali się chłopi polscy podczas okupacji niemieckiej. Także Martin Gilbert w książce The Holocaust The Jewish Tragedy (Glasgow 1987) potępia likwidację przez polskie podziemie w 1943 roku takiej żydowskiej bandy w lasach wyszkowskich, dowodzonej przez Mordechaja Grobasa. Polacy jednak nie mogli tolerować bandytyzmu skierowanego przeciwko polskim chłopom. Ostatecznie polski bandytyzm też był tępiony. Czy żydowski bandytyzm (kierowany przeciwko Polakom i na terenie Polski miał być tolerowany przez polskie podziemie tylko dlatego, że bandytami byli Żydzi skazani przez hitleryzm na zagładę? Bohaterska i cenna dla Aliantów walka 350.000 żołnierzy Armii Krajowej z Niemcami podczas okupacji Polski jest znana nie tylko polskim historykom II wojny światowej. Tymczasem były partyzant żydowski Yitzchok Perlow w swej polakożerczej książce The Partizaner (New York-London 1969) pisze jakoby ich oddział walczył z oddziałami Armii Krajowej, wybijał wziętych do niewoli AK-owców naganami w tył głowy, dobijał rannych. Rzekomo raz w piwnicy dworu wybili granatami dowódcę oddziału AK i jego trzech żołnierzy. Jeśli to wszystko prawda, to partyzantka żydowska nie walczyła z Niemcami, lecz z Armią Krajową i Polakami; bowiem Perlow chwali się także paleniem polskich wiosek. Żydowska partyzantka komunistyczna działająca na terenach polskich podczas wojny dokonywała także czystek etniczno-politycznych. „Dokumentacja (tej) działalności jest przerażająca, np. żydowski oddział Gwardii Ludowej, dowodzony przez Izraela Ajzenmana vel Juliana Kaniewskiego, posługujący się kryptonimem ‚Lwy’, w dniu 22 stycznia 1943 roku dokonał masakry w miasteczku Drzewica, mordując 7 mieszkańców w ramach czyszczenia terenu, za co uczestnicy mordu otrzymali… pochwały” (Leszek Zebrowski, Wyssane z palca winy Polaków, „Gazeta Polska”, 27.6.1996).

    W ten sposób, z pomocą bagnetów sowieckich. Żydzi rządzili Polską do 1956 roku i współrządzili nią do roku 1968. Nie ulega wątpliwosci, że Żydzi polscy, głównie komuniści żydowscy na usługach Stalina, przyczynili się w dużym stopniu do oderwania od Polski w 1944 roku Ziem Wschodnich, włącznie z tak bardzo polskim Lwowem, oraz ich depolonizacji. Oto jeden z wielu dowodów: „Do Biłki Szlacheckiej (k. Lwowa) przyjechał 2 lutego 1945 roku zastępca Rejonowego Pełnomocnika i Tymczasowego Rządu Polskiego z Kamionki Strumiłowej, Piotr Sender, członek (komunistycznego) Związku Patriotów Polskich w Moskwie (jak się potem okazało — Żyd). Nosił on mundur polskiego oficera. Zwołano wszystkich mieszkańców i pan Sender przemówił następująco: ‚trzeba jechać do Polski… Tutaj jest Ukraina. Dobry Polak jedzie do Polski… Kto nie pojedzie dobrowolnie do Polski, ten pojedzie przymusowo na Sybir’… ludność mówiła, że nie będzie się rejestrować”. Po trzech dniach Biłka otrzymała „50 wezwań na roboty do Donbasu, l ci zapisali się na wyjazd… Pan Sender odniósł sukces, działał on w pełnym porozumieniu z (sowieckim) rejonem i wojennym komendantem” (Ks. Bp Wincenty Urban, Droga krzyżowa archidiecezji lwowskiej w latach II wojny światowej 1939-1945, Wrocław 1983).

    Już na podstawie tylko tego niepełnego materiału obciążającego wielu Żydów z obszaru Polski okupowanej przez hitlerowskie Niemcy i Związek Sowiecki można śmiało powiedzieć, że podczas II wojny światowej większość Żydów, obok Niemców, Sowietów, Ukraińców i Litwinów, było smierłelnymi wrogami Polaków i idei niepodległego państwa polskiego, tymczasem przewodniczący porlamentu izraelskiego Szewach Weiss, w wywiadzie udzielonym telewizji polskiej (program 1 TVP) 23 stycznia 1995 roku stwierdził buńczucznie, że Żydzi nie mają za co przepraszać Polaków !

    Innego zdania był Dominikanin i filozof, profesor i rektor uniwersytetu katolickiego we Fryburgu w Szwajcarii o. Innocenty M. Bocheński, który napisał w „Kulturze” paryskiej (nr 7-8/1986): „Polacy mają moim zdaniem znacznie większe prawo mówić o pogromie Polaków przez Żydów niż Żydzi o pogromach polskich. Naturalnie najlepiej by było w ogóle nie mówić o tych bolesnych sprawach. Ale jak długo Żydzi nie zmienią swojego (wrogiego — antypolskiego) stanowiska,Polacy muszą sobie zastrzec prawo odpowiedzi”.

    Nadszedł czas, by otwarcie powiedzieć, że cześć Żydów występowała wrogo wobec Polaków podczas II wojny światowej. Trzeba to powiedzieć nie tylko w imię prawdy, lecz także lepszego zrozumienia — całkowicie uzasadnionej tymi faktami — biernej postawy wielu Polaków wobec Żydów podczas wojny i wrogiej po wojnie.

    Ile szumu antypolskiego robi się dzisiaj z powodu tzw szmalcowników na polskich terenach okupowanych przez Niemców, szantażujących dla okupu ukrywających się Żydów. Tymczasem szmalcownicy byli w całej Europie ! Bowiem Żydzi ukrywali się przed Niemcami w całej okupowanej Europie. jeśli chodzi o szmalcowników w Generalnym Gubernatorstwie, to byli nimi głównie folksdojcze oraz będący na usługach Niemców Ukraińcy, Litwini, Białorusini znający język polski i wreszcie sami Żydzi; w każdym bądź razie szmalcownicy Polacy byli w mniejszości. Elementy przestępcze występują w każdym narodzie, w którym stanowią tzw. margines społeczny; utożsamianie tego marginesu z całym narodem praktykują wyłącznie rasisci, a utrzymywanie, że wszyscy szmalcownicy grasujący w Generalnym Gubernatorstwie byli Polakami jest nie tylko podłym kłamstwem, ale także wyjątkowo odrażającym antypolonizmem (Tadeusz Bednarczyk, Życie codzienne warszawskiego getta, Warszawa 1995).

    Część Polaków spośród tych którzy mogli pomóc (bowiem miliony Polaków, nawet gdyby chciało, nie mogło ratować Żydów z przyczyn od siebie całkowicie niezależnych) — z całkowicie zrozumiałych powodów narodowych — patrzyło na los Żydów obojętnie. Jednak w tym samym czasie bardzo wielu Polaków z pobudek czysto ludzkich, a przede wszystkim chrześcijańskich pomagało Żydom-przyjaciołom lub po prostu Żydom-bliźnim, których los jeszcze gorzej doświadczał. tym zasłużyliśmy sobie na uznanie w oczach świata. Brytyjczyk Pauł Johnson w swej dobrze przyjętej przez krytykę i często wznawianej ksiqżce A History of the ]ews (London 1987) pisze, że gorsi od Niemców podczas żydowskiego holocaustu byli Austriacy i przekonujqco to udowadnia. Dowodzi również, że Rumuni nie byli wcale lepsi dla Żydów od Austriaków. Bardzo krytycznie ocenia też postawę Francuzów wobec tragedii Żydów. Omawia wreszcie postawę samych Żydów podczas holocaustu tak w okupowanej przez Niemców Europie jak i w Palestynie, i wolnym świecie. Chociaż usprawiedliwia ich, wyraźnie widzimy stosunkowo częstą u Żydów indolencję, a wśród niektórych zwykłe łajdactwo. O Polakach Johnson milczy. Nie pisze pozytywnie, ale też ich nie potępia. Nic drażni polakożerców; ale i nie przyłącza się do antypolskiej propagandy, wie bowiem, że jest ona kłamstwem. Rzecz nie do wiary: ratowaliśmy Żydów, często naszych wrogów! Ktoś rozgoryczony obecnym zachowaniem się wielu Żydów — nie tyle brakiem wdzięczności co ich trudno zrozumiałą dla chrześcijan i porządnych ludzi okazywaną do nas wrogoscią — może postawić pytanie: „ co to nam dało?” Odpowiadam: przede wszystkim czyste sumienie z wypełnienia przykazania miłosierdzia. A to, że wielu z tych uratowanych zachowuje się dokładnie tak, jak żmija z chłopem w wierszu Adama Mickiewicza Chłop i żmija to sprawa ich — a nie naszego — sumienia !

    Powróćmy jednak do sprawy wrogości wielu Żydów wobec Polaków i państwa polskiego podczas II wojny światowej. Najwięcej zdrady stanu i zwykłych aktów zbrodni przeciwko Polakom dopuściło się bardzo wielu Żydów nie w okupowanej przez Niemców Polsce, a e przede wszystkim w Polsce Wschodniej, zajętej przez Związek Sowiecki we wrześniu 1939 roku i okupowanej do czerwca 1941 roku. Literatura na ten temat jest bardzo duża. l tak dla przykładu w pracy Najnowsze dzieje Żydów w Polsce w zarysie do 1950 roku (Warszawa 1993) poważana w kołach żydowskich Teresa Prekerowa pisze: „…część ludności żydowskiej witała owacjami i kwiatami wkraczające wojska radzieckie, demonstracyjnie wręcz okazując brak poczucia więzi z państwem polskim. Spontanicznie i gorąco świętowali dni, będące dla ludności polskiej dniami żałoby… Do wykrywania wrogów ustroju i wrogów ludu NKWD utworzyła szeroko rozbudowaną sieć informatorów, w której dużą rolę odgrywali Żydzi: członkowie dawnej partii komunistycznej… i innych stronnictw.. Ich ofiarami padło wielu Polaków, co wywołało wśród nich głębokq niechęć i wrogość do cąłej mniejszości żydowskiej… Wytworzone pod okupacją radziecką układy stwarzały Żydom możliwość odegrania się na Polakach…, co też część z nich w niemałym stopniu wykorzystywała. Przyczyniali się do dekonspirowania pozostających w ukryciu oficerów Wojska Polskiego, przedwojennych urzędników, wyższych funkcjonariuszy państwowych i działaczy politycznych, powodując ich aresztowanie, a czasem utratę życia. Jak duży był zasięg tych zjawisk — trudno powiedzieć… Liczba zachowanych relacji świadczy jedynie, że nie były to wypadki odosobnione, często zaś nader drastyczne…”.

    Znany polonista, profesor Uniwersytetu Stefana Batofego w Wilnie do 1939 roku Konrad Górski w rozmowie pt. W Wilnie i w Toruniu, zamieszczonej w „Życiu Literackim” z 11 września 1988 roku, wspomina jak to Żydzi nasłali na docenta Stanisława Cywińskiego morderców z NKWD, którzy po aresztowaniu wywieźli go w głqb Rosji, a następnie zamordowali w marcu 1941 roku. Dr Andrzej Reymann, redaktor naczelny „Najjaśniejszej Rzeczypospolitej” pisał w 1993 roku: „Opowiadał mi mój znajomy, jak w październiku 1939 roku spędzono polską młodzież gimnazjalną we Lwowie do kin. Pokazywano sowieckie kroniki filmowe, a niepodejrzewająca niczego młodzież zaśmiewała się z osiqgnięć „przodującej nauki i techniki”, nagle zapalono światła,a stojący pod ścianami Żydzi zaczęli wskazywać NKWD-dzistom śmiejących się, których natychmiast wyprowadzono. Wyprowadzono takk i mojego znajomego, który z Sybiru do Polski wrócił 18 lat później, schorowanym nędzarzem”.

    Z kolei Marek Jan Chodakiewicz w artykule pt. Szmulek chciał być sowieckim generałem. Posławy Żydów na kresach 1939-1941 (Gazeta Polska”, 1.12.1994) podaje m.in. przykład żydowskiego donosu z zemsty, kłóry skończył się w efekcie zamordowaniem Polaka. Otóż pod koniec września 1939 roku żydowski gimnazjalista przyprowadził NKWD do mieszkania Zdzisława Zakrzewskiego, znanego przed wojną działacza Młodzieży Wszechpolskiej na Politechnice Lwowskiej. Z powodu nieobecności Zdzisława w domu NKWD w zamian aresztowało jego ojca, którego wkrótce potem zamordowano. Natomiast Kazimierz Iranek-Osmecki w swej cennej pracy Kto ratuje jedno życie. Polacy i Żydzi 1939-1945 (Londyn 1968), do której przedmowę zamieścił znany działacz żydowski i sprawiedliwy Żyd, dr Józef Lichten, pisze: „Żydzi osiedli na wschodnich ziemiach polskich zachowali z okresu zaborów dziwny — nie dający się logicznie wytłumaczyć — sentyment do Rosji. Szczególnie proletariat żydowski oczekiwał ze strony „socjalistycznego” państwa poprawy swego bytu. Znalazło to wyraz w zachowaniu się Żydów natychmiast po wkroczeniu do Polski Armii Czerwonej; jeszcze przed oświadczeniem Mołotowa o końcu państwa polskiego. Wystarczyła obecność czerwonych wojsk, wystarczyły ulotki i wezwania marszałka Timoszenki. We wszystkich miastach i miasteczkach, we wszystkich wioskach, gdzie tylko zamieszkiwali Żydzi, wszędzie od Dźwiny po Dniestr, powodowani wspólnymi impulsami, w masowych wystąpieniach witali wkraczajqcych ‚wybawców’ kwiatami i czerwonymi sztandarami. Za tym radosnym uniesieniem nastąpiły bardziej konkretne posunięcia. W meldunkach z tego okresu nadchodzqcych z kraju do rządu polskiego na Zachodzie czytamy, że 90% proletariatu żydowskiego zgłosiło przystqpięnie i wzięło czynny udział w ustanowionych przez okupanta różnych władzach komunistycznych. Żydzi zapełnili przede wszystkim szeregi czerwonej Milicji Ludowej i stali się oparciem dla okupanta w sterroryzowaniu ludności polskiej. Szczególnie ukrywający się oficerowie, urzędnicy i funkcjonariusze państwowi, na których polowało NKWD stali się ofiarami Żydów, członków czerwonej milicji. Los tych ofiar jest znany: aresztowania, więzienia, bezprawne wyroki, zsyłki i łagry”.

    Żydzi na Kresach nie mają jednak na sumieniu tylko polskich oficerów i urzędników państwowych. Iranek-Osmecki, z tych czy innych powodów (ukłon w stronę przewrażliwionych na tym punkcie Żydów?), nie wymienił setek tysięcy zwykłych Polaków zesłanych na Sybir z pomocą Żydów nie dlatego, że byli przeciwnikami komunizmu, antysemitami, kapitalistami, „zgniłą” inteligencjq czy kułakami, ale wyłącznie dlatego, że byli Polakami. Wiadomym jest np., że tylko z małego miasteczka Brańska na Białostocczyźnie „wskutek żydowskich donosów wywieziono na Syberię aż 114 osób” (Dokument czy obsesyjna fantazja, „Słowo”, 11.6.1996). Zenon Skrzypkowski w tymże samym artykule wspomina: „Tak się składa, że ja też pochodzę z tego regionu, z równie małego miasteczka, Drohiczyna, odległego od Brańska zaledwie 25 km. Pamiętam, że w latach 1939-1941, w czasie okupacji bolszewickiej na tych terenach, Żydzi niemal powszechnie kolaborowali z Sowietami, zrywając wszelkie więzi przyjaźni, sąsiedztwa i koleżeństwa. M.in. za ich przyczyną wielu polskich patriotów znalazło się na Syberii bądź w sowieckich łagrach…”.

    Relacje uczciwych Żydów z Kresów potwierdzają to, co podali Polacy l tak dla przykładu Max Wolfshaut-Dinkes w swej książce Echec at mat. Recit d’un survivanł de Przemysł en Galice (Paris 1983) pisze m.in.: „Muszę wyznać, ze zachowanie żydowskich komunistów podczas okupacji sowieckiej było straszliwie odrażające: oni mieli dalece zbyt brutalną postawę wobec swych (do niedawna polskich) pracodawców. Polscy i ukraińscy pracownicy nie denuncjowali swoich pracodawców jako wyzyskiwaczy, tak aby znacjonalizowano ich przedsiębiorstwa, a ich samych zesłano na Syberię. Nieszczęśliwie, żydowscy komuniści nie mieli żadnego wahania pod tym względem…” (tłum. Jerzy Robert Nowak).

    Z kolei mieszkajqcy obecnie w Izraelu Henryk Ross w książce Z deszczu pod rynnę… Wspomnienia polskiego Żyda (Warszawa 1993) tak wspomina sowiecką okupację we Lwowie w latach 1939-41:

    „…Wówczas we Lwowie bycie Jewrejem ułatwiało życie. Władze sowieckie nie ufały Polakom. Nie ufały Ukraińcom marzącym o wolnej Ukrainie, a nie Ukrainie jako części Związku Radzieckiego. Pozostali Żydzi. Jedynie oni witali Armię Czerwoną kwiatami, jak zbawców. Polski rzqd emigracyjny w Londynie apelował, aby nie współpracować z sowieckim okupantem… O posady było łatwo. Dla Żydów nawet bardzo łatwo… Dziewięćdziesiąt procent urzędników naszego zjednoczenia stanowili Żydzi. Podobna sytuacja istniała we wszystkich innych zjednoczeniach i kooperatywach spółdzielczych na terenie Lwowa, obejmujących wszystkie gałęzie przemysłu, produkcji i handlu. Czyż można się dziwić, że Polacy.. uważali Żydów za kolaborantów, agentów bolszewizmu?…”.

    Podobna sytuacja była na wyższych uczelniach Lwowa. Żydzi, którzy stanowili zaledwie 10% ogółu ludności tzw. Zachodniej Ukrainy (tj. ziem polskich przyłączonych do Ukrainy sowieckiej w 1939 roku) stanowili w 1940 roku aż 44,2% studentów już zsowietyzowanego Uniwersytetu, 56,7% Politechniki, 42,3% Instytutu Medycznego, 62,7% Akademii Handlowej, 51,3% Instytutu Pedagogicznego i 12,5% Instytutu Weterynarii (Zbysław Popławski, Dzieje Politechniki Lwowskiej 1844-1945, Wrocław 1992). taką statystykę w stosunku do siebie uważają Żydzi za brak dyskryminacji i antysemityzmu i bardzo sobie to chwalą. Ale czy nie była to jednocześnie jawna dyskryminacja w stosunku do 90% rdzennej ludności! tych ziem, czyli Polaków i Ukraińców? Profesor Jerzy Robert Nowak zauważa: „fakt, że ten ilościowy ‚awans’ odbywał się przede wszystkim kosztem środowisk polskich, podobnie jak w wielu innych sferach życia, fatalnie wpłynął na nastroje społeczeństwa polskiego wobec Żydów” (Polacy i Żydzi pod okupacją sowiecką 1939-1941, „Słowo. Dziennik Katolicki”, 21-23 VII 1995).

    Zdaniem Richarda C. Lukasa ze Stanów Zjednoczonych: „Współpraca Żydów z Sowietami bardziej niż wszystkie inne czynniki wpłynęła na wzrost antysemityzmu w Polsce podczas wojny” (Zapomniany Holocaust Polacy pod okupacją niemiecką 1939-1944, Kielce 1995). Zgadza się z tym również znany historyk brytyjski Norman Davies, który twierdzi, że nie można zrozumieć przyczyny niechęci wielu Polaków do Żydów pod okupacja niemiecką Polski w latach 1941-44 bez tego, co się wcześniej działo, a co nazywa gorszącym się zachowaniem Żydów, w latach 1939-1941 we Wschodniej Polsce okupowanej przez Związek Sowiecki (Głos tegu, który przeżył, „Most”, nr 14-15/1987). faktom tym nie mogq zaprzeczyć sami Żydzi. Co najwyżej niektórzy z nich słarają się te zdradę i zbrodnie pomniejszać i usprawiedliwiać, zapominając o tym, że ten kto tak czyni, we wszystkich takich sprawach, bierze na swoje własne sumienie zbrodnie.

    Na przykład profesor Izrael Gutman w obszernym artykule POLAND: The Jews in Poland (POLSKA: Żydzi w Polsce) znajdującym się w Encyclopedia of the Holocaust (Encyklopedia holocaustu, Nowy Jork-London 1990) przyznaje, że we wrześniu 1939 roku i następnie do roku 1941 na terenach polskich okupowanych przez Zwiqzek Sowiecki „jest udowodnione, że (tamtejsi) Żydzi nie byli lojalni wobec Polski i Polaków”. Jednak od razu usprawiedliwia tę nielojalność tym, że dla Polaków tak Niemcy jak i Sowieci byli wrogami, natomiast dla Żydów Sowieci byli znacznie mniejszym złem niż niemiecki hitleryzm. Sowieci na pewno byli mniejszym złem dla Żydów aniżeli niemiecki hitleryzm. Żydzi we Wschodniej Polsce mieli prawo się cieszyć, że uniknęli hitlerowskiej okupacji. To jedna strona tego problemu. Drugą stroną medalu jest ich ochoczy i szczery udział w budowie ustroju sowieckiego na okupywanych ziemiach polskich (wciąż polskich w świetle prawa międzynarodowego) oraz pastwienie się nad tamtejszymi Polakami i współudział w mordowaniu i zsyłkach Polaków w głąb Zwiqzku Sowieckiego, tego usprawiedliwić nie można. Jeślii dziś potępiamy zbrodnie Stalina i w ogóle komunizmu, to trzeba mieć odwagę potępić także udział w łych zbrodniach Żydów tym bardziej, że ich udział w zbrodniach Stalina na ziemiach polskich był wyjątkowo duży. Jan T. Gross we wstępie do swojej i Ireny Grudzińskiej-Gross książki W czterdziestym nas matko na Sybir zesłali… Polska a Rosja 1939-42 (Londyn 1983), w której wykorzystano również wypowiedzi samych Żydów, znajdujące się dzisiaj w archiwum Instytutu Yad Vashem w Jerozolimie, usprawiedliwia Żydów tym, że w międzywojennej Polsce „byli dyskryminowani”. Dyskryminowani? Bogaty Żyd, właściciel dużego magazynu z wyrobami tekstylnymi, który mógł swobodnie chodzić do miejscowej synagogi, czytać żydowskie gazety z Wilna czy Warszawy i syna posyłać do szkoły żydowskiej !? Chyba, że autor dyskryminacją nazywa tępienie przez władze państwowe komunistów, którzy byli agentami sowieckimi. Przykład jednego takiego „dyskryminowanego” Żyda przytacza w swej cennej pracy Poland’s Holocaust.. (Polski Holocaust, Jefferson – London 1998) Tadeusz Piotrowski: „17 września 1939 roku Żyd o nazwisku Szulman prowadził Sowietów do ataku na miasto Dzisna na Wileńszczyźnie. Szulman był synem właściciela dużego magazynu wyrobów tekstylnych i był sądzony przed wojną za działalność komunistyczną” (itr. 55).

    Mamy jednak jeszcze lepszy przykład (obok wielu innych) na to, że Żydzi nie byli dyskryminowani w międzywojennej Polsce. Otóż Żyd Leon Gongoła ze Stanów Zjednoczonych pisze: „W roku 1938, kiedy byłem jeszcze uczniem, Sierpc (na Mazowszu) liczył 7.600 Polaków, 3.850 Żydów, 600 Niemców, 20 Rosjan i 6 Ukraińców… my, Żydzi, mieliśmy pięciu przedstawicieli w piętnastoosobowej Radzie Miejskiej Sierpca… Pamiętam Polskę, która w sierpniu 1939 roku, przed napaścią hitlerowską, była miejscem zamieszkania największej i najwyżej stojącej społeczności żydowskiej na świecie. Dla przykładu raz jeszcze przypomnę moje rodzinne miasto Sierpc z 800 rodzinami żydowskimi, liczącymi w sumie 3.900 osób. Były tam trzy synagogi i sześć bóżnic, mieliśmy dwie akademie talmudyczne. Była publiczna szkoła polsko-żydowska z przedszkolem, hebrajska szkoła religijna dla dziewcząt i państwowe gimnazjum dla Żydów. Było także kilkanaście hebrajskich szkółek religijnych dla najmłodszych, zwanych „Cheder”, do których wstępowało się w wieku lat czterech. Do jednej z nich sam uczęszczałem. Mieliśmy własne biblioteki i różne formy działalności kulturalnej. Żyliśmy spokojnie u boku naszych sąsiadów – Polaków… Nigdy nie słyszałem o profanowaniu świątyni żydowikiej, o wybijaniu szyb w synagogach w Polsce. Tutaj, w Nowym ]orku, byłem świadkiem kilku takich wypadków, kamienie wpadały przez wybite szyby pod samym moim nosem…” (O prawach i ludziach w: Drogi do Polski, Warszawa 1974).

    Znany historyk polski Andrzej Leszek Szczesniak jest zdania, że skala kolaboracji Żydów z Sowietami na Kresach w latach 1939-41 na pewno „wielokrotnie przerasta wszystkie antyżydowskie akcje NSZ i ‚szmalcowników’ razem wzięte” (List otwarły do przewodniczącego Stowarzyszenia Żydów Polskich w Melbourne, „Słowo”, 21.4.1993).

    Kiedy Żydzi przeproszą Polaków za krzywdy, które ich przodkowie wyrządzili Polsce i Polakom, szczególnie w okresie rozbiorów Polski w latach 1772-1918? Na przykład historyk żydowski Dawid Fajnhauz w pracy Ludnosć żydowska na ziemiach dawnego Wielkiego Księstwa Litewskiego, opublikowanej w Londynie w 1972 pisze, że już podczas powstania kościuszkowskiego na Kresach „W wielu wypadkach dowódcy rosyjscy w terenie korzystali z usług ludności żydowskiej”; natomiast z książki Zbigniewa Pakuły Siwe kamienie, wydanej w Poznaniu w 1998 roku, dowiadujemy się, że Żydzi wielkopolscy popierali Prusaków w walce z Polakami na etnicznie polskich ziemiach !

    Żydzi popełnili wiele złego wobec Polaków także w latach 1918-20,1939-41 i 1945-56. Jeśli Polacy poprzez swojego prezydenta Lecha Wałęsę i biskupów polskich zdobyli się w 1991 roku na przeproszenie Żydów za dużo mniejsze krzywdy im wyrządzone, to tym bardziej Żydzi powinni poczuwać się do uczynienia tego samego. Chyba, że Żydzi nie uważają swoich zbrodni popełnionych na nie-Zydach za cos złego !

    http://www2.kki.pl/piojar/polemiki/jedwabne/zdrada.html

  2. Kapsel said

    Kolaboracja i zdrada wewnętrzna.

    „….Kolaboracja i zdrada wśród Żydów osiągnęła w getcie warszawskim duże rozmiary. Były one procentowo znacznie wyższe niż ilość kolaborantów i zdrajców w narodzie polskim może i w innych narodach okupowanych. Od wiosny 1942r. kontaktowałem się bliżej z sekcją wywiadu ŻZW (Żydowski Związek Wojskowy). Stąd moja dobra znajomość tego zagadnienia. Policja żydowska i Zarząd Gminy, zasłużyli sobie na miano zdrajców. Nikt i nic ich nic może obronić ani wytłumaczyć ich postępowania. Istniało ponadto szereg żydowskich placówek gestapowskich, podległych bezpośrednio kierownikowi referatu żydowskiego w gestapo — Karlowi Brandtowi. mieściły się one m.in. przy ul. Leszno nr 13 i Leszno nr 14. Sprawy te były już częściowo omawiane w różnych pracach wydanych przez ŻIH choć np. as „13″ i „Żagwi” kpt. Dawid Sternfeld nie doczekał się jeszcze miejsca w pisanej historii. Bardzo mało napisano dotychczas o kierownictwie żydowskim „szopów”, czy o kierownikach różnych oddziałów w „szopach” niemieckich. Nikt dotąd prawie nic wspomniał o takim — zdawałoby się — niewiarygodnym fakcie, że działała wewnątrz getta dość duża grupa żydowskich szmalcowników. Czyhali oni na Polaków nielegalnie przedostających się z pomocą do getta, aby wymusić od nich okup. Tymi szmalcownikami byli głównie żydowscy szmuglerzy, wśród których dominowali tragarze, oraz — działający z nimi w zmowie — niektórzy żydówscy policjanci. Obstawiali oni gmach Sądów, mury i różne przejścia do getta. Zdarzały się wypadki wydawania tych Polaków Niemcom, gdy nic mieli się oni czym wykupić. Np. Jan Nowakowski szmuglujący do getta na polecenie ojca prasę PPR, żywność, czasem amunicję, został złapany przez policję żydowską i wydany Niemcom. Było to na początku kwietnia 1943 r. Żandarm niemiecki widząc, że jest to 14 letnie dziecko ulitował się, skrzyczał go i kopniakiem wyrzucił za bramę. Prawie nic nie wiadomo do dziś o „Żagwi”, za wyjątkiem tego, że istniała i że kilku zdrajców zastrzelono. Na tych kartach autor ograniczy się jedynie do opisu walki z „Żagwią” i z kolaborantami, prowadzonej przez ŻZW przy udziale oficerów OW-KB. Szczegóły tych wydarzeń są dotychczas nieznane zupełnie (jest hasło w wielkiej encyklopedii).

    Kolaboracja i zdrada wśród Żydów, przybrała większe rozmiary z chwilą zamknięcia getta i powołania do życia żydowskiej policji porządkowej. Na o wiele wyższym szczeblu zdrady własnego narodu, stali żydowscy agenci gestapo, jedna ich siedziba znajdowała się przy Leszno 14, gdzie szefami byli Kohn i Heller (zausznicy Karla Brandta) a druga przy ul. Leszno 13. Tą drugą placówką dowodził Gancweich i kpt. Dawid Sternfeld. Leszno 14 zakamuflowane było jako przedsiębiorstwo przemysłowe m.in. ich były tramwaje konne zwane konhellerkami, zaś Leszno 13 jako placówka policji przemysłowej występującej pod różnymi nazwami np. Urząd do Walki z Lichwą i Spekulacją, albo Urząd Kontroli Miar i Wag, Oddział Rzemiosła i Handlu, Biuro Kontroli Plakatów, Oddział Pracy Przymusowej a nawet Pogotowie Ratunkowe i inne. Według naszej obserwacji, specjalnie ożywioną szeroką i szkodliwą działalność prowadziła ta ostatnia, zwana popularnie „trzynastką”. Spośród specjalnie dobranego elementu z „trzynastki”, i osobistych agentów Brandta, powstała w końcu 1940 r. organizacja pn. „Żagiew”. Organizacja ta dostała zadanie penetrowania wszystkich przejawów życia w getcie, z agendami gminy włącznie. Miała obserwować szczególnie akcję zorganizowanego szmuglu, by w ten sposób rozpoznać źródła polskiej pomocy dla getta i tą drogą dojść do organizacji konspiracyjnych, wspierających getto….”

    http://www2.kki.pl/piojar/polemiki/jedwabne/getto_warsz2.html

  3. Kapsel said

    Lublinland – niedoszłe państwo żydowskie

    „…w czasie II wojny światowej początkowo Niemcy planowali zwieźć Żydów z całej Europy do Polski i tutaj stworzyć im własne państwo. Plan ten był realizowany gdzieś do drugiej połowy roku 1941. Terenem żydowskiego osiedlenia miała być Lubelszczyzna. Na pewno plan wysiedlania Żydów z Francji, Holandii, Niemiec itd. nie był dla nich miły, ale obiecywano im własne państwo na wschodzie. Sami Niemcy nie byli w owym czasie jeszcze wystarczająco zbandyciali by rozpatrywać plan totalnej zagłady. To przyszło później. Gdy ginął św. Maksymilian (w sierpniu 1941 r.) do Oświęcimia nie zwożono jeszcze Żydów. Zwożono ich do Generalnej Guberni, do gett i do miasteczek Lubelszczyzny. Wiedział o tym przebywający wówczas w Anglii W.Żabotyński i pisał z nadzieją o sytuacji powojennej gdy na bazie wielkich mas żydowskich w Polsce może nastąpić terytorialne rozwiązanie kwestii żydowskiej. (V Jabotinsky „The Jewish War Front”, Londyn 1940, George Allen Unwin). Wiedzieli też Anglicy. Drukowane też były mapy tego planowanego przez Niemców państwa żydowskiego.

    Mapy te znaleźć można w następujących książkach: Jon Evans „The Nazi New Order in Poland”, London 1941, V.Gollancz Ltd. – mapa ukazuje „Jewish Reservation”; Bernard Newman „The New Europe”, Londyn 1942 R.Hale Ltd. – mapa ukazuje „Jewish Rcserve”; Gerald Reitlinger „The Finał Solution” London 1953, Valentine, Mitchell – mapa ukazuje „Lublinland Jewish Reserve”; Martin Gilbert „The European Powers 1900-45″, London 1969 Weidenfeid and Nicolson – mapa ukazuje „Lublinland -proposed Jewish Autonomous Area”. Jest też wydawnictwo włoskie bez daty (po 1953) pt. „La Chiesa Eroica di Polonia” ze wstępem abp Gawliny (zmarł 1964), w którym jest mapa okupowanej Polski, a na niej „Lublinensis – Riserva ebraica”.

    Gubernator Frank narzeka w swoim pamiętniku, że nie może dać rady z osiedlaniem tak wielkiej liczby Żydów. Judenraty współpracują z Niemcami uważając siebie za przyszłą policję państwa żydowskiego. Gdy okazało się, że Niemcy przystąpili do ostatecznego rozwiązania poprzez holocaust, działacze Judenratów masowo popełniają samobójstwa. Informacje te szczegółowo opisał mój ojciec Jędrzej Giertych w rozprawie „Niedoszłe państwo żydowskie na Lubelszczyźnie”, Komunikaty Tow. im. R. Dmowskiego, Londyn 1980, tom II, str.25-99.

    Plany niemiecko-żydowskie budowania państwa żydowskiego na ziemiach polskich dziwnie przemilczane są dzisiaj w historiografii pierwszej i drugiej wojny światowej. Ilu Polaków zdaje sobie sprawę jak wielkiego niebezpieczeństwa uniknęliśmy ? Żydzi żałują jednak, że nie udało im się zrealizować marzeń o Judeopolonii. Może dlatego tak nas stale szkalują, żeby pod zarzutem polsko-niemieckiej kolaboracji antyżydowskiej ukryć swoją antypolską kolaborację z Niemcami. …

    Państwo żydowskie na Lubelszczyźnie

    Okazuje się, że o planach zbudowania państwa żydowskiego na Lubelszczyźnie, o czym pisałem w poprzednim numerze Opoki w Kraju nauka żydowska wie od dawna. Anglojęzyczna „Encyclopedia Judaica” wydana w Izraelu w roku 1971 zawiera następujące informacje pod różnymi hasłami:

    Pod hasłem „Holocaust” jest podrozdział pt. Nazistowskie pomysły o terytorialnym „rozwiązaniu kwestii żydowskiej”. Jest tam mowa o Madagaskarze oraz o koncentrowaniu Żydów w rezerwacie Lublin i Nisko (t. 8, str. 854). W Nisku miała być stolica Lublinlandu.

    Pod hasłem „Lublin” jest mowa o tym, że „przez pewien czas Naziści mieli zamiar zamienić region lubelski w rezerwat dla Żydów, aby tam skoncentrować Żydów z Niemiec, z okupowanej części Polski i innych krain inkorporowanych do Rzeszy. Pod koniec 1939 ok. 5000 uchodźców dotarło do Lublina, a w lutym 1940 r. 1300 ze Szczecina (…) W kwietniu 1940 plan stworzenia rezerwatu żydowskiego w Lublinie oficjalnie odrzucono”. Eksterminacja i wywózka Żydów z Lublina rozpoczęła się jednak dopiero w marcu 1942 r. (t.ll str, 544-546).

    Pod hasłem „Polska” napisane jest, że „więcej jak 50 gmin żydowskich było deportowanych w całości lub częściowo do dystryktu lubelskiego między jesienią 1939 a majem 1940 r.”. Zdolnych do pracy brano do obozów pracy a „kobiety, dzieci i starców deportowano zamkniętymi wagonami towarowymi do Lublina i Kielc” (str. 754-755). Dalej w podrozdziale „Lublin District” napisane jest: „Początkowo wschodnia część dystryktu Lublin uważana była za „Rezerwat żydowski” i systematycznie deportowano tam Żydów z części Polski inkorporowanej do Rzeszy, z samej Rzeszy, z protektoratu Czech i Moraw i z Austrii. Józefów, Izbica Lubelska, Krasnystaw i Zamość to niektóre z miast, które stanowiły punkty koncentracji dla tych deportantów. Lokalną ludność wysiedlano, by zrobić miejsce dla nowych przybyszów. Nawet po zaniechaniu tego planu „Rezerwatu żydowskiego” , dziesiątki tysięcy Żydów z Niemiec, Czechosłowacji i Austrii nadal napływała do dystryktu (…). Ideologowie nazizmu uważali Lublin za rezerwuar „Światowego Żydostwa” i przypuszczalnie utrzymywali tajne kontakty ze społecznościami wszędzie .” (str. 764-765).

    Ciekawe czemu polskich historyków ten temat tak mało interesuje ? ….”

    http://www2.kki.pl/piojar/polemiki/land/land1.html

    http://www2.kki.pl/piojar/polemiki/land/land.html

  4. Kapsel said

    Ręka w rękę z Hitlerem – Jean-Claude Valla

    Poniżej przedstawiamy artykuł pochodzący z francuskiego pisma “Minute” (nr 1843 z 13 sierpnia br.[2007] i nr 1844 z 20 sierpnia) dotyczący współpracy Żydów z Adolfem Hitlerem i III Rzeszą. Tytuł, śródtytuły i skróty pochodzą od redakcji “NP.”, przypisy w nawiasach kwadratowych pochodzą z “Minute” (red.).

    Na dwa miesiące przed mianowaniem Hitlera kanclerzem, egzekutywa Agencji żydowskiej [Agencja żydowska została stworzona w celu zapewnienia kontaktów międzynarodowej społeczności żydowskiej z władzami brytyjskimi sprawującymi mandat w Palestynie oraz Żydami osiedlającymi się w Palestynie od końca XIX wieku. Palestyna, oderwana od Turcji na mocy Traktatu Wersalskiego z 1918 r. została powierzona przez społeczność międzynarodową Brytyjczykom, którzy 2 listopada 1917 r. (Deklaracja Balfoura) przyznali Żydom prawo do utworzenia “siedziby narodowej”.

    W rzeczywistości Agencja Żydowska pełniła najprawdopodobniej funkcje rządu tworzącego się państwa izraelskiego. Wysłała do niego telegram z Jerozolimy w celu zapewnienia go, ze “yishow” (wspólnota pionierów, to znaczy Żydów z Palestyny) nie ma zamiaru przyłączać sie do bojkotu Niemiec.

    21 czerwca 1933 r., w kilka tygodni po dojściu Hitlera do władzy Zionistische Vereinigung für Deutschland (ZVfD) – prężna organizacja syjonistów niemieckich stała się nieoczekiwana podpora NSDAP (partii nazistowskiej): Wierzymy, że to właśnie nowe Niemcy mogą, dzięki swej zdecydowanej woli, rozwiązać problem żydowski, znaleźć rozwiązanie problemu, który w istocie rzeczy powinien być rozwiązany przez wszystkie narody europejskie […] Wdzięczność narodu żydowskiego staje się podstawa szczerej przyjaźni z narodem niemieckim wraz z jego realiami narodowymi i rasowymi. […] My również jesteśmy przeciwni mieszanym małżeństwom i pragniemy utrzymać czystość żydowskiej grupy etnicznej. […] Aby osiągnąć te praktyczne cele, syjonizm ma nadzieje, że będzie zdolny do współpracy z rządem nawet zasadniczo wrogim Żydom… [wedlug cytatu w “Les guerriers d’Israel”; E. Ratier, wyd. Facta 1995].

    W tym samym czasie przywódca NSDAP, baron Leopold Itz von Mildenstein, poprzednik Eichmanna na stanowisku kierownika Biura ds. żydowskich przy SS, zostaje zaproszony przez syjonistów do Palestyny. Po zwiedzeniu tego kraju wzdłuż i wszerz (…) i zwróceniu szczególnej uwagi na problem kibuców, specjalny wysłannik, któremu towarzyszył Kurt Tuchler, działacz syjonistyczny z Berlina, publikuje serie dytyrambicznych artykułów w dzienniku Jozefa Goebbelsa “Der Angriff” [“Ein Nazi fahrt nach Palastina”, “Der Angriff” 26 września-9 października 1934 r.(…)]. Ten każe z tej okazji wybić pamiątkowy medal, na którego jednej stronie widnieje swastyka, a na drugiej – gwiazda Dawida. W następstwie podroży von Mildensteina organ SS – “Das Schwartz Korps” – oficjalnie ogłosi swoje wsparcie dla syjonizmu [to wsparcie będzie ponowione przez Reinhardta Heydricha, szefa służby bezpieczeństwa SS, a w 1937 r. przez Alfreda Rosenberga, teoretyka narodowo-socjalistycznego rasizmu. Tom Segev donosi, nie określając dokładnie daty, ze Wilhelm Frick, minister spraw wewnętrznych w rządzie Hitlera, spędził swój miodowy miesiąc w Jerozolimie.]

    Z funtami i markami do Ziemi Obiecanej

    W czasie, gdy Mildenstein zwiedzał brzegi Jordanu, Arthur Ruppin, pruski Żyd osiadły od 25 lat w Palestynie, wysłany został przez Agencje Żydowską do Niemiec [Ruppin, który prowadził badania nad pochodzeniem rasy żydowskiej, a szczególnie nad podobieństwem fizycznym i profilem myślowym Żydów, wykorzystał tę podróż w celu spotkania się w Jenie z niemieckim antropologiem Hansem F. K. Guntherem, znanym ze swych prac poświęconych rasom.(…)], gdzie na czele delegacji syjonistycznej miał negocjować z ministrem finansów porozumienie w sprawie “haavara” (po hebrajsku: przewozu). Porozumienie podpisane 7 sierpnia 1933 r. umożliwiało wszystkim niemieckim Żydom, posiadającym świadectwo imigracyjne Agencji Żydowskiej, wyjazd i osiedlenie w Ziemi Obiecanej, a także wywóz 1 000 funtów szterlingów w walucie obcej [była to znaczna kwota. W tym okresie czteroosobowa rodzina mogla dostatnio przeżyć rok za 300 funtów szterlingów] oraz towarów na łączną sumę 20 000 marek. (…)

    Lewicy Agencji, a zwłaszcza Dawidowi Ben Gurionowi, dawnemu marksiście, mianowanemu w 1935 r. przewodniczacym egzekutywy Agencji Żydowskiej i przyszłemu premierowi Izraela [wielu przyszłych premierów Izraela, takich jak Moshe Sharett, Levi Eshkol czy Golda Meir, przyjmowało to porozumienie i publicznie go broniło] chodziło o wykorzystanie antysemityzmu narodowych socjalistów (…) aby zachęcić jak największą ilość Żydów do wyjazdu i osiedlenia się w Palestynie. Jako dobrzy syjoniści, potępiali politykę asymilacji przeważająca we wspólnocie żydowskiej w Niemczech, a także antynazistowską krucjatę prowadzona przez Żydów ze Stanów Zjednoczonych. Tygodnik partii Mapai “Hapoel Hatsair” posuwał się nawet dalej, twierdząc, że pierwsze kroki podjęte przeciw Żydom ze strony III Rzeszy są “kara”, jaką ponoszą ci Żydzi, którzy próbowali zintegrować się z niemieckim społeczeństwem, zamiast wyjechać do Palestyny.

    “Nowy człowiek” w Palestynie

    Syjoniści z partii pracy, którzy kontrolowali Agencję, pisze izraelski dziennikarz Tom Segev [w “Le septieme million – Les Israeliens et le genocide” (Siódmy milion – Izraelici a ludobójstwo). Wyd. Liana Levi, 1993], uważali, że należy stworzyć nowe społeczeństwo, którego życie różniłoby się całkowicie od tego, jakie cechowało Żydów na wygnaniu. Chcieli, by naród żydowski mógł powrócić do pracy na roli. Ich zdaniem życie w mieście było symbolem degeneracji społecznej i moralnej; powrót do ziemi zrodziłby “nowego człowieka”, którego mieli nadzieje ukształtować w Palestynie. Stad preferencje przyznawane młodym i zdrowym Żydom, którzy mogliby się stać dobrymi “haloutzim” (pionierami).

    Porozumienie przyjęte w sierpniu 1933 r. przez Kongres syjonistyczny w Pradze nie zostało bynajmniej zatwierdzone jednogłośnie przez syjonistów. W paradoksalny sposób najbardziej zagorzałymi jego przeciwnikami okazali się “rewizjoniści” [syjonistami “rewizjonistami” określano te osoby, które pragnęły “rewizji” polityki prowadzonej przez Agencje żydowską wobec Brytyjczyków, uznając ją za zbyt pojednawczą], a szczególnie ich lider Włodzimierz (zwany Zeev) Żabotyński (*), który dał się poznać we wrześniu 1921 r. jako sygnatariusz porozumienia z rządem ukraińskim na wychodźstwie w sprawie powołania żandarmerii żydowskiej, mimo ze szef rządu ukraińskiego – Siemion Petlura – był znanym antysemitą, oskarżonym o organizowanie pogromów na tysiącach Żydów. W podobny sposób Żabotyński nie okazał żadnych skrupułów, kiedy w 1934 r. zasiadł do negocjacji z faszystowskimi władzami Włoch w kwestii szkolenia jednego z oddziałów Betaru [Betar został założony przez Żabotyńskiego w Rydze (Łotwa) w 1923 r. W przededniu II wojny światowej liczyl okolo 100 000 członków w 26 różnych krajach] w prowadzonej przez “czarne koszule” Szkole Morskiej w Civitavecchia.
    Jeden z głównych współpracowników Żabotyńskiego, Wolfgang von Weisl, wybitna postać ruchu “rewizjonistycznego” w Palestynie, wyrażał publiczne zadowolenie ze zwycięstwa faszystowskich Włoch w Abisynii, upatrując w nim triumf rasy białej nad czarna. Z kolei Mussolini nie okazywał żadnej wrogości wobec Żydów i wielokrotnie przyjmował przywódców syjonistycznych, zarówno Chaima Weizmana, przyszłego pierwszego prezydenta Izraela, w styczniu 1923 r. i we wrześniu 1926 r., jak i Nahuma Goldmana, przewodniczącego Światowej Organizacji Żydów w październiku 1927 r.

    “Nikczemny sprzeciw” Żabotyńskiego

    Sprzeciw Żabotyńskiego wobec “haavara” – pisał on, że porozumienie jest nikczemne, haniebne i godne pogardy – jest tym bardziej zdumiewający, ze przywódca “rewizjonistów” usprawiedliwiał w jakiś sposób antysemityzm, przyznając, ze była to odpowiedź obrzydliwa, chociaż naturalna na anomalię żydowską i że otwarcie wyznawał poglądy rasistowskie: Nie może być mowy o asymilacji. Nie pozwolimy na takie rzeczy jak mieszane małżeństwa, ponieważ zachowanie integralności naszego narodu jest możliwe tylko poprzez utrzymanie czystości rasy […]. Z krwi człowieka wypływa źródło uczucia narodowego […], znajduje się ono w typie fizyczno-rasowym.

    Można zrozumieć, ze Żabotyński, mimo że dostąpił inicjacji w loży Wielkiego Wschodu we Francji w 1931 lub 1932 r. [został z niej jakoby wykluczony w 1936 r. z powodu swych faszystowskich poglądów], był nieustannie oskarżany przez swych syjonistycznych rywali o sympatie do ustrojów totalitarnych [w tygodniku “Mapai”, począwszy od 1932 r., Chaim Weizmann nie waha się uważać “rewizjonistów” za “dzieci igrające z żydowską swastyka”]. W 1931 r. w Gdańsku Żabotyński, którego Ben Gurion nazwał “Włodzimierzem Hitlerem”, dał się wybrać na najwyższego wodza Betaru (“Rosh Betar”) wraz z wszelkimi pełnomocnictwami (“shilton”), wzorując się w oczywisty sposób na “Führerprinzip”. Bojownicy Betaru, naśladując S.A., noszą brunatne koszule. (…)

    Pod ochroną Gestapo

    (…) W Niemczech działacze Betaru odnoszą się z największym uznaniem do reżimu hitlerowskiego. Od 1932 r. kierownictwo ruchu żąda od swych członków, by okazywali nazistom uprzejmość i nigdy nie wypowiadali się w sposób, który mógłby zostać uznany za obelgę wobec narodu niemieckiego, jego instytucji lub panującej ideologii [Informacja powielona 29 czerwca 1932 r. znajdująca się w Archiwum Zabotynskiego (cyt. przez Toma Segeva, op.cit.)]. Ponieważ taka postawa spowodowała wykluczenie Betaru niemieckiego ze Światowej organizacji syjonistycznej w maju 1933 r., przybiera on nowa nazwę: Nazional Jugend Herzlia.

    Po dojściu Hitlera do władzy członkowie Betaru przez kilka następnych miesięcy paradują w mundurach po ulicach Berlina. W grudniu 1934 r., kiedy ruchy młodzieży żydowskiej otrzymują zakaz noszenia mundurów, Herzlia Betar, jako jedyne stowarzyszenie ma ten zakaz na kilka miesięcy uchylony, a członkowie mogą jeszcze występować w mundurach na spotkaniach prywatnych, wycieczkach i letnich obozach. Pewnego dnia, opowiada Tom Segev, grupa SS zaatakowała letni oboz Betaru. Wtedy szef ruchu złożył skargę w Gestapo i w kilka dni później tajna policja oświadczyła, ze winni esesmani zostali ukarani. Zapytano na Gestapo, jaki rodzaj zadośćuczynienia byłby dla Betaru najbardziej odpowiedni. Wtedy ruch poprosił, by uchylono wprowadzony ostatnio zakaz noszenia brunatnych koszul i prośba ta została spełniona. Rozporządzenie to będzie uchylone dopiero w 1939 r., kiedy powołanie Reichsvereinigung des Juden in Deutschland (Powszechnego Związku Żydów w Niemczech) spowoduje rozwiązanie ruchu.

    O bezkonfliktową koegzystencję

    Jeden z przywódców Herzlia-Betar, Georg Kareski założył w 1926 r. Judisches Volkspartei, której celem było zwalczanie zjawiska małżeństw mieszanych i ochrona Żydów przed jakimikolwiek wpływami z zewnątrz. W 1932 r. prowadził wielokrotnie rozmowy z Georgiem Strasserem, jednym z przywódców NSDAP. W opublikowanym 23 grudnia 1935 r. wywiadzie dla jednego z „Der Angriff”, dziennika Goebbelsa (…) potwierdza rasistowskie ustawy norymberskie, przyznając, ze całkowita segregacja kultury dwóch narodów (narodu niemieckiego i narodu żydowskiego) jest wstępnym warunkiem bezkonfliktowej koegzystencji. [Ustawy Norymberskie zakazujące małżeństw i związków seksualnych miedzy Żydami i Niemcami były również aprobowane przez “Judische Rundschau”, organ prasowy kontrolowany przez Zionistische Vereinigung fur Deutschland (ZVfD)].

    Niemcy szkolili emigrantów żydowskich

    W okresie od 1933 do 1939 r. blisko 60 000 Żydów niemieckich, to znaczy prawie 10 proc. ich wspólnoty, osiedliło się w Palestynie dzięki porozumieniu haavara. (…) Światowa Organizacja Syjonistyczna otrzymała pozwolenie na utworzenie na terytorium Niemiec około czterdziestu ośrodków szkolenia zawodowego i rolniczego dla przyszłych emigrantów. Władze nazistowskie udostępniły im gospodarstwa rolne. Ci z emigrantów, którzy zostali zwolnieni ze swoich zakładów pracy, mieli w dalszym ciągu otrzymywać w Palestynie zasiłki dla bezrobotnych, skrupulatnie przelewane przez skarb Rzeszy. SD [Sicherheitsdienst: służba bezpieczeństwa i informacji SS], który z bliska obserwuje całą sprawę, nawiązał w Palestynie kontakty z Feiblem Folkesem, zastępcą kierownika Haganah [Żydowska milicja obronna założona w 1920 r.], który wyraził swe zadowolenie z radykalnej polityki Niemiec, dzięki której do tego stopnia wzrośnie liczba ludności żydowskiej w Palestynie, że w najbliższej przyszłości przewyższy liczbę Arabów (…).

    Porozumienie haavara działało aż do wybuchu Drugiej Wojny Światowej, mimo wzrastających zastrzeżeń ze strony syjonistów wobec niemieckich Żydów, którzy okazali się mało przydatni do pracy na roli [od 1934 r. Agencja Żydowska uskarżała się, ze materiał ludzki przybywający z Niemiec (jest) coraz gorszy. Nie maja ani ochoty, ani zdolności do pracy {zależy, o jaką pracę chodzi, he he – admin}. Świadectwa emigracyjne zostaną cofnięte Żydom powyżej 35 roku życia, którzy oddają się handlowi lub innej podobnej działalności]. Rośnie również sprzeciw ze strony pewnych frakcji w III Rzeszy, mianowicie w Auslandorganisation (AOO przy NSDAP. Założona w 1930 r., w celu zorganizowania komórek narodowo-socjalistycznych w społecznościach niemieckich za granica, organizacja czuwała nad losem 2000 Niemców rasy aryjskiej osiedlonych w Palestynie od XIX wieku. Ci koloniści, którzy żyją z owoców swoich gospodarstw rolnych, niechętnie patrzą na Żydów przybyłych z Niemiec, a z chwila gdy zostaje podpisane porozumienie haavara, uskarżają się, że mimo iż nie są Żydami, muszą wszelkie swoje transakcje ze starym krajem przeprowadzać przez Havaara Trust i Transfer Office [Czy inaczej jest w dzisiejszej Polsce? – admin].

    Pierwsze zamieszki arabskie

    Obawy kolonistów niemieckich pogłębiają się w kwietniu 1936 r., podczas pierwszych zamieszek arabskich wywołanych wskutek masowego napływu żydowskich imigrantów. W miesiąc później brytyjskie ministerstwo ds. kolonii tworzy komisje śledczą, a jej przewodnictwo powierza lordowi Robertowi Peel, który w lipcu 1937 proponuje plan podziału Palestyny miedzy Arabów, Żydów i Anglików. (…)

    Współpraca syjonistów z Gestapo

    Arabowie (…) chcą przekonać III Rzesze, by zrezygnowała z wysyłania Żydów do Palestyny. W październiku 1937 r. Hadz Amin El-Husseini, Wielki Mufti Jerozolimy, główny inspirator arabskich zamieszek w Palestynie, wysyła do Berlina swego emisariusza Musse Alami, który zostaje bardzo grzecznie odprawiony przez niemieckiego ministra spraw zagranicznych. Również następny wysłannik, Said Iman, przybyły do stolicy Niemiec 24 listopada 1937 r. nie odnosi większych sukcesów u przywódców NSDAP, mimo solidnych listów polecających [Admiral Canaris, szef Abwehry, który się z nim potajemnie spotkał w Bejrucie w 1938, był jak się zdaje pierwszym oficjalnym przedstawicielem Niemiec, który potraktował go serio]. Wielki Mufti doprowadzi do swojego wyjazdu do Berlina w listopadzie 1941 r. Jego spotkanie z Hitlerem spowoduje, ze III Rzesza dokona wyboru na korzyść Arabów. Będzie patronował tworzeniu się muzułmańskich dywizji SS w Bośni (Handschar) i Albanii (Skanderberg)].

    Walter Dohle, generalny konsul Niemiec w Jerozolimie, z którym Wielki Mufti spotkał się 15 lipca 1937r., również stara się przekonać swój rząd, by zrezygnował z haavary. Spotyka się ze sprzeciwem Otto von Hentiga, od lipca 1937 r. dyrektora Departamentu Bliskiego Wschodu na Wilhemstrasse, uważającego, ze haavara jest (…) najlepszym sposobem przekonania Żydów do opuszczenia Niemiec. Pogląd ten podzielają również minister spraw zagranicznych, Constantin von Neurath, minister spraw wewnętrznych, Wilhelm Frick, szef policji i SS Heinrich Himmler oraz dwaj następujący po sobie ministrowie gospodarki: Hjalmar Schacht i Walter Funk.

    Hitler: emigracja Żydów będzie popierana

    W 1938 r. Hitler po rozmowie z Alfredem Rosenbergiem, dyrektorem biura spraw zagranicznych przy NSDAP oświadcza, ze emigracja Żydów z Niemiec będzie w dalszym ciągu popierana wszelkimi możliwymi sposobami. W jego rozumieniu chodzi tu jedynie o emigracje w kierunku Palestyny, jak to potwierdza w swoim liście z 14 czerwca 1938 r. Wilhelm Frick: Z wyjątkiem Palestyny żaden inny kraj nie wchodzi w gre jako miejsce masowej imigracji [Żydów].

    O ile Hitler nie wierzy, by Żydzi zdolni byli stworzyć państwo [i nigdy by go nie stworzyli bez pomocy USA – admin], inni przywódcy III Rzeszy nie są tego tak pewni i obawiają się, czy utworzenie syjonistycznego organizmu nie wzmocni wpływów światowego judaizmu. Obawy te znikają, gdy nowa komisja śledcza, której tym razem przewodzi Sir John Woodhead, dochodzi do wniosku, ze podział Palestyny jest nie do przeprowadzenia. Projekt Państwa żydowskiego na razie został zawieszony.

    Heydrich czarteruje statki

    17 maja 1939 r. w trosce o dobro Arabów Londyn (…) zrywa z polityka zapoczątkowaną przez Deklaracje Balfoura: Żydzi maja zakaz kupowania ziem na prawie całym terytorium powierniczym. W lipcu brytyjski minister ds. kolonii podejmuje decyzje o zawieszeniu na okres sześciu miesięcy, począwszy od 1 października, wszelkiej imigracji żydowskiej do Palestyny. Ogłoszenie tej decyzji następuje w momencie, kiedy przedstawiciele Agencji Żydowskiej są w trakcie negocjacji porozumienia z Eichmannem o organizacji wyjazdu 10 tysięcy Żydów niemieckich droga przez Hamburg. Wypowiedzenie przez Anglię wojny 3 września 1939 r. oznaczało fiasko tego projektu, ale o ile Ben Gurion i Agencja żydowska musieli się pozornie podporządkować decyzjom brytyjskim, o tyle “rewizjoniści” próbują popierać tajną emigrację. W lecie 1938 r. przybyli do Berlina dwaj agenci syjonistyczni, Pinhas Ginsburg i Max Zimels w celu przestudiowania wraz z SD metody obejścia brytyjskiej blokady [Jon i David Kimche, “The Secret Roads”, Secker & Warburg, Londyn, 1954 r.]. W założeniu przewiduje się wysyłanie 400 Żydów tygodniowo. Aby wyczarterować statki, Reihard Heydrich – prawa ręka Himmlera, któremu w styczniu 1939 r. powierzono kierowanie Centralnym Biurem Rzeszy ds. emigracji Żydów – odwołał się do grecko-niemieckiego armatora.

    Żydzi chcą walczyć u boku Niemiec

    Ginsburg i Zimels będą musieli opuścić Niemcy po wypowiedzeniu wojny, ale współpraca miedzy SD a tajnymi służbami syjonistycznymi będzie się ciągnęła do 1941 r.[w marcu 1942 r. w Neuendorf ciągle był czynny kibuc szkoleniowy dla kandydatów na emigracje]. W styczniu tegoż roku, kiedy Afrykański Korpus Rommla usiłuje wkroczyć do Egiptu, wysłannik z grupy Stern [od nazwiska założyciela Abrahama Sterna, który zostanie zgładzony przez Anglików w lutym 1942 r., jednak jej prawdziwa nazwa brzmiała: Lehi (skrót od “Lohamei Herut Yisrael”: Bojownicy o wolność Izraela). Grupa, która zrodziła partie Herout miała swój dziennik zatytułowany po prostu “Terroryzm”] Naftalski Lubenczyk przybywa do Bejrutu (wówczas pod kontrola rządu Vichy), by spotkać się z Otto von Hentigiem i przekazać mu tekst memorandum, w którym stwierdza się, że ustanowienie Państwa żydowskiego na gruncie narodowym i totalitarnym, sprzymierzonego traktatem z Rzesza Niemiecka przyczyniłoby się do utrzymania i wzmocnienia obecności Niemiec na Bliskim Wschodzie. Po wygłoszeniu tej zasady przywódcy grupy Stern wysuwają propozycje wzięcia czynnego udziału w wojnie u boku Niemiec!

    Memorandum podpisał Szamir

    Memorandum zostaje przesłane do Berlina 11 stycznia 1941 r. i jest przedmiotem dyskusji z Franzem von Papenem, wówczas ambasadorem Rzeszy w Ankarze. Nigdy nie spotka się z odpowiedzią. Otto von Hentig przestrzega swojego rozmówce: istnieje w Niemczech nurt, który jest przychylny utworzeniu państwa żydowskiego w Palestynie, ale OKW, naczelne dowództwo Wermachtu, podjęło już decyzje zapewnienia sobie w walce z Anglia poparcia Arabów, którzy są nieporównanie liczniejsi od Żydów (…).

    Dzisiaj wiemy z cala pewnością, ze jednym z sygnatariuszy memorandum był Izaak Shamir (prawdziwe nazwisko – Jeziernicki), przyszły premier Izraela. Będzie nawet osobiście odpowiadać za opóźnienia wynikające z finansowania podroży Naftalskiego Lubenczyka do Bejrutu [na próżno Shamir będzie starał się zanegować swą rolę w tej sprawie. W Izraelu została ona ujawniona przez Davida Yisraeli (“The Palestine Problem in German Politics, 1889-1945”, University Bar Ilan, Ramat-Gan, 1974), a w Anglii przez Leni Brennera (“The Iron Wall. Zionist Revisionnism from Yabotinsky to Shamir”, Zed Books, Londyn, 1984)].

    Begin zrywa rozejm z Anglia

    W styczniu 1944 r., kiedy wydaje się, ze wojna jest już przez Niemców przegrana, inny przyszły premier Izraela Menahem Begin, dawny przywódca Betaru w Polsce i nowy szef Irgunu [tajna grupa stworzona w 1931 r., w której kilka tysięcy członków pochodziło z Betaru Irgun Zvai Leumi (Narodowa Organizacja Militarna); dopuszczała się aktów terroryzmu zarówno wobec Brytyjczyków, jak i Arabów] zrywa rozejm z Anglikami, jaki tuż przed swoja śmiercią zdołał narzucić Żabotyński, w chwili gdy wybuchła II wojna światowa [w reakcji na ten rozejm bojownicy opuścili Irgun w celu stworzenia grupy Stern. Begin nazywał ich “naszymi towarzyszami w rewolcie”, podkreślając w ten sposób zbieżność punktu widzenia, czy wręcz uzupełnianie się obu organizacji (zob. “Les guerriers d’Israel”, Facta, 1995)]. Znowu maja miejsce zamachy na brytyjskich żołnierzy, co czyni z Irgunu spóźnionego, ale lojalnego sojusznika III Rzeszy.

    Tysiące kolaborantów w Europie skazano, szargając ich imię za dużo mniejsze przewinienia. (…) Pamięć bywa zadziwiajaco selektywna.

    http://www.bibula.com/?p=25019

  5. adsenior said

    Żyd, żydowi ZGOTOWAŁ TEN LOS!! A teraz chce swoje zbrodnie i świństwa przerzucić na barki innych, szczególnie „upodobali” sobie POLAKÓW!!

  6. NICK said

    Kapsel. Dzięki.

    Admin. Wstęp.
    No i „ukraina”.
    Projekt unych.

    (daj Boże zdrowia i życia JM Putinowi)

  7. Ktoś said

    „„…w czasie II wojny światowej początkowo Niemcy planowali zwieźć Żydów z całej Europy do Polski i tutaj stworzyć im własne państwo. Plan ten był realizowany gdzieś do drugiej połowy roku 1941. ”

    — około tej daty nastąpił mały kryzys we współpracy nazistowsko-syjonistycznej gdyż (podobno – wpis na forum) Hitler wtedy się SPRZECIWIŁ DALSZEMU PRZEMYCANIU żydów do Palestyny twierdząc iż ich tam „JUŻ DOSYĆ NAZWOZIŁ”

    za co ci ZAMORDOWALI we Hiszpanii oficera SS oddelegowanego do tego (tj współpracy przy przemycie z nimi)

    Od tego momentu można mówić o JAKIEJKOLWIEK eksterminacji żydostwa przez Niemców, wcześniej KWITŁ PRZEMYT do BRYTYJSKIEJ STREFY OKUPACYJNEJ pod patronatem i za wiedzą GB oczywiście…. i tylko tych żydów jacy byli w stanie się OKUPIĆ u żydów (alianckich)

    Dlatego ciekawym jest to pisała tu WANDALUZJA o Mapie Gomberga znalezionej przez Niemców w żydowskiej bluźnicy…… czy było to PRZED czy PO owym MORDZIE….

  8. fax said

    Cala sztuka to znaleźć durnia, potem idzie jak po maśle. Ale i durak może przejrzeć na oczy. Wtedy wesoło jak na własnym pogrzebie.

  9. Do Kapsel,Bardzo Dziękuję za retrospekcję i dziękuję za informacje.Klany miliarderów w Izraelu i w USA dla ochrony swoich zysków mają nie tylko Mosad,mieszkańców Izraela ale i bomby atomowe..

    Depopulacja białych żydów trwa,tak jak ekspansja kolonialna Izraela czytaj miliarderów żydowskich.
    Państwo Izrael było potrzebne nie dla wszystkich żydów,ale do ochrony zysków.Przecież Szwajcaria im nie wystarcza.

    PiS podpisał za kulisami umowę z Izraelem na dostawy gazu i ropy z Izraela do Polski dlatego było potrzebne Przymierze i pseudo Grupa Wyszehradzka.Izrael ma tak jak każde państwo analityków.Plan został przygotowany na wiele lat i przed wielu laty.

    Zyski się liczą a nie ludzie.Ten sam schemat jak przed i za czasów Hitlera….ekspansja dla zysków.
    Kto jest przeciw będzie zlikwidowany.

    Więzienia w Izraelu są pełne ,również żydów.

    To jest wyjątkowa lekcja dla polskich narodowców.

    W jaki sposób uzyskać wolność dla Polski?

  10. osoba prywatna said

  11. Regina said

    Nieprawdopodobne,że tego typu informacje wychodzą,dzięki internetowi na jaw dopiero teraz. Przecież Żydzi prowadzili od wieków i nadal prowadzą wojnę podjazdową przeciw Polsce. Próżno by szukać takich informacji w gazetach,dziennikach TV,programach publicystycznych,na kanałach popularno-naukowych,jak H2 i History HD. Dlatego wielkie dzięki dla ludzi,którzy te istotne dla nas informacje wyciągają na światło dzienne.Materiał ten jest porażający i wiarygodny,ze względu na dowody i podawane żródła.Myślę,że te informacje były blokowane skutecznie,zarówno przez żydowskie rządy PRL-u, jak żydowskie rządy obecnie. Co mnie uderzyło,w tym ciekawym materiale,to podobieństwo tych obu nacji-Żydów i Niemców.przede wszystkim rasizm, jest cechą wiodącą w obu przypadkach,co u Żydów objawia się stosunkiem do gojów,niechęcią do asymilacji z innymi nacjami. Żydzi całe wieki żyli w hermetycznie zamkniętych wspólnotach.Niemcy „wsławili” się norymberskimi ustawami rasowymi,uchwalonymi 15 września 1935 roku,które krwawo wcielali w życie.Obie nacje,żyjąc poza granicami swojego państwa,stają się bardziej żydowscy lub niemieccy,jak ich pobratymcy w kraju.Ponadto wspólną cechą tych nacji to: chciwość na cudze mienie,złodziejstwo (Żydzi-lichwa,Niemcy okradli całą Europę w czasie II WŚ ),okrucieństwo,niewdzięczność i przede wszystkim ekspansywność.W przypadku Niemiec- wieczne zaborcze wojny.Żydzi -ekspansja na cały świat ,no i ekspansja na Bliskim Wschodzie, co ma miejsce od czasu powstania państwa Izrael.Jeszcze jedna brzydka ,wspólna jch cecha. Nie należy układać się z tymi państwami,bo i tak wykręcą jakiś numer. Podobieństw między nimi mnustwo,może dlatego Niemcy nie potrafili ich znieść,bo stanowili dla nich konkurencję w łajdactwach.A ponadto Żydzi wygrywali z nimi ekonomicznie i tak się musiało to skończyć.

Sorry, the comment form is closed at this time.