Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Jürgen Graf – Mit Holokaustu cz. 1

Posted by Marucha w dniu 2018-02-14 (środa)

Książka wydana w Lublinie 1998 r.

Przedmowa tłumacza

Na początku XX w. światowy ruch syjonistyczny w ramach przygotowania fundamentu pod przyszłe «Królestwo Mesjasza» stawiał przed sobą 2 główne zadania. Po pierwsze, utworzenie formalnie niezależnego żydowskiego państwa na terenie Palestyny, co nie tyle miało «podnieść na duchu» samych Żydów, pokazując im jak «Bóg kocha swój lud», ile miało zdemoralizować i zniechęcić do stawiania oporu «gojów», przede wszystkim chrześcijan, dla których ojczyzna Jezusa Chrystusa, Patriarchów i Proroków jest Ziemią Świętą.

Po drugie, trzeba było w jakiś sposób przedstawić «naród żydowski» w roli zbiorowego męczennika, a narody chrześcijańskie – w roli wściekłych prześladowców tych niewinnych baranków. Ludożerczy reżim «bolszewików» w Rosji, gdzie do końca lat trzydziestych Żydzi stanowili niemal 100% w naczelnych organach państwa, a «antysemityzm», do którego zaliczano nawet używanie słowa «Żyd», był karany rozstrzelaniem «bez sądu i śledztwa» – nie sprzyjał bynajmniej kształtowaniu tego wizerunku.

Syjoniści osiągnęli jednak obydwa cele, i to z nadmiarem, w wyniku II wojny światowej. W przygotowaniu tej wojny przywódcy «najbardziej miłującego pokój narodu w świecie» brali jak najbardziej czynny udział. Najpierw, przez ciągłe upokarzanie i poniżanie Niemiec na arenie międzynarodowej, wzbudzili w szerokich rzeszach narodu niemieckiego dążenia do odbudowy dawnej mocy Niemieckiego Imperium. Następnie jawnie i potajemnie wspierali finansowo partię Adolfa Hitlera, pomagając mu w jak najszybszym objęciu władzy. Na temat tych stosunków zachowało się po dziś dzień niemało dokumentacji.

Wreszcie, poprzez dążenie do ekonomicznej izolacji hitlerowskich Niemiec nie pozostawili narodowym socjalistom innego wyjścia poza wojną. Nie zdejmuje to, rzecz oczywista, odpowiedzialności za agresję z Niemiec ani z Hitlera osobiście. Nam jednak nie chodzi o ocenianie winy Hitlera bądź innych «zbrodniarzy wojennych», tylko o wskazanie wszystkich winnych tej tragedii, jaką była II wojna światowa, i o rzetelne wyjaśnienie jej rzeczywistych przyczyn, zgodnie z rzymską zasadą «cui bono?» (dla kogo korzystne?).

Zadając sobie to pytanie, widzimy przede wszystkim, że Żydów, a w szczególny sposób żydowską elitę finansową, mniej niż kogokolwiek innego można uważać za stronę, która ucierpiała w wyniku wojny. Żydzi nie tylko bez zbytnich wysiłków dostali we własność Palestynę, co już same w sobie stanowi niesłychane upokorzenie i policzek dla chrześcijan, lecz, praktycznie rzecz biorąc, opanowali cały świat, ustanawiając w nim system totalnego kłamstwa i terroru informacyjnego.

Zresztą nie tylko informacyjnego. W USA i krajach Zachodniej Europy człowiek, który ośmieliłby się tylko przypuszczać, iż Żydzi są ludem, w istocie, takim samym jak wszystkie inne i dlatego na równi ze wszystkimi innymi mogą być sądzeni i oceniani, stawia się właściwie poza społeczeństwem. Nie tylko nie może on liczyć na jakąkolwiek posadę w aparacie państwowym, przed nim zamykają się drzwi uniwersytetów i szkół, towary jego firmy tracą popyt, a wspólnicy rozrywają z nim kontrakty. Publiczne zaś wątpienie w sprawiedliwość i słuszność tak wyjątkowej nietykalności «wybranego ludu» jest karane przez osadzenie w zakładzie karnym na termin – w zależności od humoru «sędziów» – od 2 do 5 lat.

To niesłychane upokorzenie narodów chrześcijańskich jest tym boleśniejsze, bo zbudowane jest nie na zwykłym nawet kłamstwie, lecz wprost na bezwstydnym łgarstwie ogólnoświatowej siatki syjonistycznych mistyfikatorów, którzy z podziwu godną obłudą ponad pół wieku budują nowy pseudoreligijny mit «Oświęcimia». Z typowo talmudycką złością wyśmiewają i poniżają oni wartość Ofiary Chrystusa, nazywając «całopaleniem» (łac. holacavstvm) rzekome masowe mordowanie Żydów w czasie II wojny światowej.

Łgarstwo to nie jest poparte niczym, oprócz psychologicznego terroru, totalnej kontroli informacji oraz ekonomicznego szantażu, uzupełnianego przez terror policyjny i wojskowy. W umysły ludzi wpaja się myśl, że cierpienia Żydów w czasie II wojny światowej nie da się porównać z żadnymi innymi – ani z 70-ma milionami Rosjan i Ukraińców, wyrżniętych przez żydowskich oprawców w latach 1917-1937, ani z setkami milionów niewinnych dzieci, które są zabijane w łonach matek, otumanionych przez należący do Żydów system propagandy i «wychowania», zabijane bardzo często przez rzeźników od medycyny tejże narodowości i wyznania. Wszystko to mają być nic nie znaczące epizody historii, w porównaniu z rzekomymi 6 mln ofiar «Szoahu» .

W tej atmosferze jak grzyby po deszczu powstają wszelkiego rodzaju «filozofie twarzy», «teologie spotkania» i inne żydowskie wypociny, głównym aksjomatem których jest hasło głoszące, że «po Oświęcimiu» «nie można» myśleć «po staremu», nie można wierzyć «po staremu», nie wolno mówić «po staremu» itp. idiotyczne brednie. Nawet w Kościele Katolickim, który przez prawie 2 tysiące lat był główną ostoją narodów Europy przeciwko żydowskiej ekspansji, dziś uchodzi za przestępstwo i niemal że zbrodnię przeciwko ludzkości odwoływanie się do jednoznacznych i nie dopuszczających jakichkolwiek «alegorycznych interpretacji» wypowiedzi Ojców i Doktorów Kościoła na temat żydowskiego plemienia i żydowskiej religii.

W tej sytuacji ogromne znaczenie ma fakt, że są ludzie, którzy mają odwagę powiedzieć światu prawdę o losie Żydów i innych narodów w czasie Wojny. Dla tych ludzi prawda, w tym historyczna, stanowi wartość nadrzędną, nieporównywalną ani z osobistymi sympatiami politycznymi, ani ze względami własnego bezpieczeństwa i dobrobytu.

Liczba tych ludzi, których przeciwnicy pogardliwie nazywają «rewizjonistami» lub «negacjonistami», ciągle się zwiększa, podczas gdy obrońcy mitów o «masowej zagładzie» muszą zdawać jedną pozycję po drugiej. Bynajmniej nie wszyscy historycy z tego obozu są zwolennikami prawicowych ideologii czy tym bardziej Narodowego Socjalizmu. Są to po prostu rzetelni badacze, ludzie nauki, którzy idą w kierunku od faktów i dokumentów ku tworzeniu hipotez i teorii, a nie odwrotnie, jak to czynią uwieńczeni profesorskimi tytułami słudzy «nowego światowego porządku».

Jeśli zaś większość z tych uczciwych naukowców prędzej czy później skłania się jednak w swoich osobistych moralnych i politycznych poglądach bardziej w prawo, to staje się tak jedynie dlatego, iż bardziej niż ktokolwiek inny poznali oni na własnej skórze chwaloną «wolność słowa», «wolność poszukiwań naukowych» i inne «walory» tak zwanego «społeczeństwa równych możliwości», gdzie, w dokładnym przeciwieństwie do odwiecznych zasad moralności Boskiej i ludzkiej, rzeczywiście istnieje wolność, ale jedynie w granicach zła i kłamstwa.

Kto by chciał wykorzystać rzekomo przysługujące mu od urodzenia «prawo» do wolności w celu obrony Prawdy i Dobra, szybko się przekonuje, że dla niego w tym «jedynym godnym Człowieka społeczeństwie», rządzonym przez zrzeszone w tajnych strukturach osoby określonego pochodzenia, po prostu nie ma miejsca.

Prawie wszyscy historycy, zaliczani do kategorii «rewizjonistów», byli w ten czy inny sposób prześladowani za swoje – zawsze oparte na niezbitych dowodach – poglądy na historię. Warto więc znać imiona tych ludzi, którzy odważyli się rzucić wezwanie cywilizacji totalnego kłamstwa. Pełna ich lista zajęłaby kilkanaście stron. Wymienimy jedynie tych, którzy są bardziej znani, nie tylko w środowisku specjalistów od najnowszej historii.

W RFN jest to Thies Christophersen, autor książki «Kłamstwo o Oświęcimiu», zmuszony do ucieczki do Danii, gdzie go też nie zostawiono w spokoju: jego dom spalono, i sam on teraz ukrywa się. Jest to Manfred Röder, skazany za to, iż napisał przedmowę do książki Christophersena. Jest to Wilhelm Stäglich, któremu za książkę «Mit Oświęcimia» odebrano tytuł doktorski, motywując tę decyzję – o dziw – ustawą, uchwaloną jeszcze za Hitlera!

We Francji takim człowiekiem jest François Dupra, którego zabito w 1978 roku; Michel Quegné, któremu studenci-syjoniści rzucili w twarz flakonik z kwasem siarkowym; profesor Robert Faurisson, który stracił katedrę na Liońskim uniwersytecie za to, że wyraził wątpliwość w istnienie tzw. «komór gazowych». We wrześniu 1989 r. jego okrutnie pobili w parku miasta Vichy bojówkarze z grupy «Synowie pamięci żydowskiej», złamali mu szczękę i kilka żeber.

W Kanadzie jest to artysta malarz Ernst Zündel, skazany w 1985 roku na 15 miesięcy więzienia za rozpowszechnianie broszury Richarda Harwooda «Czy rzeczywiście zginęło 6 milionów?». Drugi proces Zündela w 1988 roku stał się momentem przełomowym w całej historii rewizjonizmu. Na tym procesie z sensacyjnym referatem wystąpił inżynier Fred Leuchter, który w sposób naukowy udowodnił, że te zabudowania, które są pokazywane w Oświęcimiu w charakterze «komór gazowych», fizycznie nie mogły być wykorzystywane do masowej zagłady ludzi. Leuchter – nawiasem mówiąc, człowiek całkiem apolityczny, po prostu uczciwy specjalista – zadał śmiertelny cios legendzie o «komorach gazowych». R. Faurisson, który na tym procesie występował w charakterze świadka, pisał później: «Byłem bezpośrednio obecny przy śmierci mitu o komorach gazowych».

Drugim dobrze znanym Kanadyjczykiem jest John Ball, autor książki «Świadectwa zdjęć lotniczych», w której szczegółowo analizuje 175 zrobionych z powietrza zdjęć «hitlerowskich obozów zagłady», porównując je ze zdjęciami miejsc, gdzie rzeczywiście dokonywano zbiorowych mordów, jak na przykład Katyń. Po uważnym przestudiowaniu tej książki rzadko u kogo ze sceptyków pozostają jeszcze jakieś wątpliwości.

Imię «faszysty» zupełnie już nie pasuje do innego badacza, Rogera Garandyego, który, podobnie jak jeden z pionerów rewizjonizmu Paul Rassinier, również był w swoim czasie członkiem Ruchu Oporu i więźniem niemieckich obozów koncentracyjnych. Garandy był ponadto czołowym ideologiem Francuskiej Partii Komunistycznej, z której został wydalony w 1968 roku po złożeniu przez niego protestu przeciwko wprowadzeniu radzieckich wojsk do Czechosłowacji. Wówczas komuniści krytykowali Garandyego za «rewizjonizm», i oto teraz on znów jest «rewizjonistą», tylko że innego rodzaju. Niedawno ukazała się kolejna jego książka «Podstawowe mity izraelskiej polityki», która wywołała wściekłą nienawiść w kręgach syjonistycznych, ale wielu uczciwym ludziom otworzyła oczy na prawdę. W obronie Garandyego wystąpił nawet znany we Francji opat Piotr, cieszący się powszechnym autorytetem za swoją działalność na rzecz ubogich. Natychmiast stał się on również obiektem wściekłych ataków ze strony syjonistów, domagających się sądowej rozprawy z zakonnikiem.

Autor niniejszej pracy, Jürgen Graf, jest Szwajcarem, co ma pewne znaczenie, obywatela bowiem Szwajcarii trudniej jest podejrzewać o «krwiożerczy niemiecki nacjonalizm», aniżeli Niemca. Jest to kolejna wśród jego prac, dotyczących tego tematu, a jej szczególną zaletą jest zwięzłość w połączeniu z bogactwem treści. Autor uwzględnił również najnowsze wyniki rewizjonistycznych badań, dlatego to jego niewielkie co do objętości dzieło można śmiało nazwać «kompendium wiedzy na temat holokaustu, którego nie było».

W obecnej chwili prace rewizjonistów są mało dostępne i prawie nieznane szerokim rzeszom, podczas gdy kłamstwo i demoralizacja są szerzone w sposób przymusowy, w wielu krajach baśnie na temat «eksterminacji Żydów» stają się przedmiotem obowiązkowym w szkołach i są wciskane w dziecięce głowy w najbardziej wrażliwym i bezkrytycznym wieku (równolegle z tzw. «wiedzą o życiu seksualnym», która ma ostatecznie zrobić z młodego pokolenia stado bezmyślnych zwierząt).

Nie mniej jednak, ziarno zdrowego rozsądku w człowieku okazuje się nie tak łatwo zniszczalne. Oto dla przykładu cytat z «Gazety Wyborczej» za 28-XI-1997: «Premier Szwecji przedstawił wczoraj program edukacji o Holokauście, zbrodniach II wojny i rasizmie. Program obejmuje m. in. opublikowanie pracy historycznej dla wszystkich szwedzkich rodzin, przekazanie szkołom pakietu filmów, m. in. «Listę Schindlera» i zainstalowanie specjalnych stron w Internecie. Kampania jest odpowiedzią rządu na wyniki ankiet, z których wynikało, iż 34 proc. uczniów nie jest przekonanych, iż Holokaust miał rzeczywiście miejsce (…)»

Można mieć zatem nadzieję, że pomimo największych wysiłków sług ciemności, prawda o rzeczywistych autorach II wojny światowej i o tym diabelskim kłamstwie i obłudzie, którymi oni się posługują dla uzasadnienia i usprawiedliwienia swego panowania nad światem, w niedalekiej przyszłości wyjdzie na jaw. Wraz z mitem o «całopalnej ofierze» «wybranego ludu» zawali się również główna podstawa jego światowych rządów.

O tę lepszą przyszłość musimy jednak walczyć. Historia nigdy nam nie przebaczy, jeśli my – Aryjczycy, chrześcijanie i wszyscy ludzie dobrej woli – w tym krytycznym dla naszych narodów momencie dziejów skapitulujemy przed potęgą zła i dobrowolnie oddamy się pod władzę sił ciemności. Zwyciężymy, bo Prawda jest po naszej stronie.

ZA WOLNOŚĆ I PRAWO, ZA SPRAWIEDLIWOŚĆ I POKÓJ!

I. Kłamstwo na temat «komór gazowych» i eksterminacji Żydów

A. Oskarżenie

W co wierzy ludzkość, poczynając od 1945 r.

W połowie XX wielu w środku Europy Niemcy w ciągu trzech lat (od jesieni 1941 r. do jesieni 1944 r.) w tajemnicy przed całym światem zabili od 5 do 6 mln. żydowskich mężczyzn, kobiet i dzieci. Podstawą takiego wyniszczenia całego narodu był diabelski, rzetelnie przemyślany przez narodowo-socjalistyczny (NS) rząd plan. Większość ofiar – zdaniem różnych historyków od 2 do 5 i więcej milionów (1) – została wyniszczona w sposób dotąd nieznany, a mianowicie w kamorach gazowych (KG) oraz w samochodach za pomocą gazów spalinowych. Masowe morderstwo dokonywało się w sześciu usytuowanych na terenie Polski obozach śmierci: w Oświęcimiu, Majdanku, Bełżcu, Sobiborze, Treblince i Chełmnie. W ostatnim z wymienionych obozów w charakterze narzędzia zabójstwa stosowano samochody gazowe, w pięciu innych – stacjonarne KG.

Oświęcim i Majdanek były obozami o podwójnym charakterze – pracy oraz zagłady. Zdolnych do pracy Żydów przeznaczano tutaj do pracy przymusowej, niezdolnych zaś natychmiast, bez rejestracji, kierowano do KG. Co się tyczy Treblinki, Sobiboru, Bełżca i Chełmna, były one czystymi fabrykami śmierci, gdzie, za wyjątkiem garstki Żydów obsługujących obóz, wszystkich niezwłocznie, nie rejestrując, niszczono za pomocą gazu. Trupy zabitych palono doszczętnie – jedne w krematoriach, inne na wolnym powietrzu.

Oprócz wskazanej liczby, Niemcy zniszczyli również w Rosji od 1 do 2 mln Żydów za pomocą samochodów gazowych oraz rozstrzelań (2). Mordów dokonywały tam specjalne oddziały, które składały się z samych morderców, tak zwane «Einsatzgruppen».

Należy jeszcze dodać pół miliona, jeśli nie więcej, Żydów, którzy zmarli w gettach i obozach pracy na skutek złego traktowania, chorób, niedożywienia. Chociaż są oni włączani do ogólnej liczby 6 mln., śmierć ich nie była skutkiem celowej polityki eksterminacji. Nie mogą oni być nazwani bezpośrednimi ofiarami «holokaustu», ale są do nich zaliczani dla ułatwienia sprawy.

Z moralnego punktu widzenia «holokaust» – jak przez pół wieku wbijają w ludzką świadomość środki masowego przekazu (ŚMP) całego świata – nie może być postawiony na jednym stopniu z żadną zbrodnią przeszłości. Niemcy rozpętali «holokaust» nie dlatego, że Żydzi stanowili dla nich jakiekolwiek realne bądź potencjalne niebezpieczeństwo, lecz tylko dlatego, iż byli Żydami. W ten sposób, z powodu czysto rasowej nienawiści, Niemcy, jak głosi oskarżenie, wyniszczyli cały naród. Z powodu nienawiści rasowej zabijali oni nie tylko zdrowych mężczyzn, lecz także starców, kobiety, dzieci, a nawet niemowlęta. Wszystko dlatego, że nazywali się Żydami.

Holokaust jako religia

Claud Lanzmann (Klod Lancman), reżyser 9 – godzinnego filmu «Shoah», w jednym z jego epizodów, gdzie «naoczni świadkowie» opisują proces eksterminacji w obozach zagłady, przytacza wypowiedź, która rzeczywiście nie wymaga komentarzy (3): «Jeśli Oświęcim nie jest po prostu koszmarem historii, jeśli on nie podpada pod określenie «banalnego zła», w takim wypadku rozsadza on same podstawy chrześcijaństwa. Chrystus – Syn Boży, który osiągnął kres ludzkich możliwości, kiedy poniósł straszliwe męki. (…) A jeśli Oświęcim jest prawdą, oznacza to, że istnieją ludzkie cierpienia w ogóle nieporównywalne z cierpieniami Chrystusa. (…) W takim wypadku Chrystus to kłamstwo, i nie od niego przyjdzie Zbawienie. …Albowiem Oświęcim jest czymś nie do porównania bardziej ekstremalnym, aniżeli «Apokalipsa», rodzi nieporównywalnie większe przerażenie niż to wszystko, co Jan opowiada w «Apokalipsie». Bo Apokalipsę da się opisać, a nawet bardzo przypomina ona hollywoodzkie show, spektakl, podczas gdy Oświęcim nie da się wyrazić ani przedstawić, a więc księga «Apokalipsy» – kłamstwo, a wraz z nią i «Ewangelia». Oświęcim jest obaleniem Chrystusa».

Tak, wyraźniej nie da się powiedzieć, że «holokaust» stał się na wieki religią dla wielu Żydów. W Boga wierzy chyba dwóch Żydów spośród trzech, w KG – 99,9%. I gdyby ta ponura religia ograniczała się jedynie do Żydów, byłoby to ich wyłącznie osobistą sprawą. Ale zupełnie fatalnie już od pewnego czasu trwają nieukrywane próby narzucenia jej nie-żydom.

«Jeśli Oświęcim to prawda, wtedy Zbawienie przychodzi nie od Chrystusa», tak uważa Lanzmann. W takim razie od kogo? Całkiem oczywiste: od Żydostwa, które stało się dzięki Oświęcimiu zbiorowym Mesjaszem! Przeciwnym biegunem do takiego mesjasza jawi się «NS reżim z jego fabrykami śmierci» – wcielenie absolutnego zła.

Do zakresu takiej religii, – pseudoreligii, – włączono wzrastające w liczbę zabytki «holokaustu». A wątpienie w «holokaust» zaczęto tymczasem w wielu państwach ścigać prawem, a nawet jakiekolwiek jego naukowe badanie. Dzisiaj na «wolnym Zachodzie» wolno bezkarnie wątpić w istnienie Boga, ale w KG – nie. W ten sposób zamknął się krąg.

Dlaczego prawie wszyscy wierzą w holokaust?

Niewątpliwie, w oficjalną wersję «holokaustu» wierzy absolutna większość przynajmniej mieszkańców Zachodu, i jest to w pełni usprawiedliwione. Po pierwsze, trudno sobie wyobrazić, żeby wszystkie ŚMP w ciągu półwieku rozpowszechniały historię, nieprawdziwą przynajmniej w ogólnych rysach. Że liczba ofiar KG może być zawyżona – w coś takiego jeszcze jest w stanie uwierzyć łatwowierny przeciętny obywatel, ale że cała historia z KG jest oszustwem, – taka myśl z samego początku przedstawia się jemu jako nie do przyjęcia. Nie wolno przy niej nawet na poważnie się zatrzymywać. W tym miejscu należy jeszcze powiedzieć o trzech momentach, które, jak wielu się wydaje, czynią oficjalną wersję «holokaustu» twierdzeniem nie do obalenia.

1. Masowe zniknięcie Żydów z wielu miejsc ich zwartego zamieszkania, które w czasie wojny znajdowały się pod kontrolą niemiecką: przede wszystkim z Polski, gdzie przed początkiem lat 30-ch, jak się przyznaje, mieszkało ponad 3 mln Żydów, teraz zaś, zgodnie z oficjalną statystyką – zaledwie parę dziesiątków tysięcy. Gdzie są teraz ci Żydzi, jeśli ich nie wymordowali? – tak stawia się pytanie.

Bliżej ku końcowi naszych dochodzeń zajmiemy się demograficznymi aspektami omawianej kwestii, a na razie ograniczymy się tylko do jednego kontrargumentu. Na ziemiach na wschód od Odry i Nysy pod koniec drugiej wojny światowej mieszkało około 16 mln. Niemców. Teraz pozostało ich tam od 1 do 2 mln. Czy to oznacza, że pozostali wschodni Niemcy zostali wymordowani? Nie, chociaż niemała ich liczba zginęła w procesie wysiedlenia. Większości udało się jednak przedostać się na Zachód i przeżyć. Odpowiednio do tego również i masowe zniknięcie Żydów z Polski nie stanowi dowodu na to, że zostali oni wyniszczeni. Przecież mogli oni się stąd także ewakuować, uciec. Czy coś takiego miało miejsce i w jakiej skali? Tym, jak już powiedziano, zajmiemy się później.

2. Rzekomo ma się niezliczoną liczbę świadków. Nie wtajemniczeni w to zagadnienie, wołają z przekonaniem: «Być może, poszczególni świadkowie rzeczywiście kłamią, albo przesadzają z okropnościami «holokaustu», ale żeby kłamali wszyscy? Nie do pomyślenia!» Argument zbudowany jest na czystym nieporozumieniu. Istnieje znacznie mniej świadków niszczenia Żydów w KG, – a w tym zawiera się istota kwestii «holokaustu», niż wielu sobie wyobraża. Kto zacznie czytać uznaną za wzorcową literaturę o «holokauście», ten wkrótce stwierdzi, że wszędzie w niej figuruje jedna i ta sama garstka świadków: Herrstein, Hoess, Broad, Vrba, Müller, Bendel, Feinsilber, Dragon, Nyiszli (Nisli) i jeszcze parę osób.

I jeśli wziąć pod uwagę, że sądowego albo udokumentowanego dowodu mordowania w KG nie ma, – a my to wykażemy w jak najbardziej dokładny sposób, – wychodzi na to, że cała historia «holokaustu» opiera się na zeznaniach mniej niż dwu dziesiątków głównych świadków. Pozostali «niezliczeni świadkowie» nawet nie twierdzą że coś widzieli; oni słyszeli o KG od drugich i trzecich osób.

3. Zdjęcia i filmy. Pewnym jest tylko jedno, że istnieją oryginalne zdjęcia martwych i żywych szkieletów w niemieckich obozach koncentracyjnych (OK), zrobione po ich wyzwoleniu przez wojska sojuszników. Ale dowodem systematycznego mordowania Żydów one w żadnym wypadku nie są, ponieważ nawet oficjalny punkt widzenia historyków jest taki, że ci martwi i umierający byli ofiarami epidemii, które się szeroko rozprzestrzeniły w ostatnich miesiącach wojny, kiedy wszędzie zapanował chaos.

Ale tu pewnym jest jeszcze i coś innego, że mianowicie obok oryginalnych istnieją toporne, poprzez dziesiątki lat uporczywie rozpowszechniane podróbki (fotomontaże; obrazy, podawane za zdjęcia itp.). Wielka zasługa w ich ujawnieniu należy do Udo Walendiego (Walendy) (4). Wszelkie tego rodzaju podróbki nie mówią ani za, ani przeciwko «holokaustowi», ale one wzbudzają w nas nieufność. No, bo po co, pytamy, trzeba uciekać się do tak ordynarnego szachrajstwa, jeśli ma się tyle dowodów nie do obalenia na istnienie KG i eksterminację Żydów?

Argument: Ja sam to widziałem w kinie, w telewizji! – potrafi zrobić wrażenie chyba na całkiem już prostej, łatwowiernej duszy. Wszystkie filmy o niszczeniu Żydów – «Holokaust», «Szoah», «Lista Schindlera» – powstały wiele lat po ukończeniu wojny i dlatego, rzecz oczywista, nie posiadają żadnej siły dowodu. Wcale nie przez przypadek takie partactwo jak «Lista Schindlera» nakręcone zostało na czarno-białą taśmę. W ten sposób próbuje się wywołać u niewykształconego widza wrażenie, że niby to jest film dokumentalny.

Przypisy

1) «Specjalistka od holokaustu» Lucy Dawidowicz w swej, uznanej za wzorcową, książce «The war against the Jews» (Wojna przeciwko Żydom. 1987, s. 191) pisze, że było zabito 5,37 mln Żydów w 6 obozach. Inny, też dobrze znany «specjalista od holokaustu», Raul Hilberg w trzytomowym opusie «Eksterminacja europejskich Żydów» (1990, s. 946) obstaje przy liczbie 2,7 mln. zabitych w 6 obozach. Różnica, w ten sposób, równa się 2,67 mln! Oboje koryfeuszów, oczywiście, zachowują grobowe milczenie na temat źródeł swych obliczeń.
2) Same tylko operatywne grupy, według «Encyklopedii holokaustu» (wydawca Izrael Gutmann i in., Argon, 1993, s. 399), ku początkowi 1943 r. wymordowały nie mniej niż 1,25 mln Żydów.
3) «Les temps modernes», grudzień 1993, s. 132/133.
4) Udo Walendy, «Bilddokumente für die Geschichtsschreibung?», Verlag für Volkstum und Zeitgeschichtsforschung, Vlotho/Weser, 1973, jak również Walendy w książce Ernst Gauss, «Gründlagen zur Zeitgeschichte», Grabert, 1994.

[UWAGA: Rozdział II reprezentuje wyłącznie poglądy politycznie Jürgena Grafa, których nie należy utożsamiać z poglądami redakcji bloga Artykuły Aryjskie.]

*                        *                         *

II. Funkcja «holokaustu» w świecie po 1945 r.

Polityczne skutki «holokaustu» są olbrzymie. Rozpatrzmy najważniejsze z nich.

Utworzenie państwa Izrael i pozbawienie Palestyńczyków praw obywatelskich

Bez «holokaustu» świat nigdy by się nie zgodził na utworzenie państwa Izrael, ponieważ w owym czasie w świecie już na całą skalę szedł proces dekolonizacji. Anglicy podjęli decyzję nadania niepodległości Indiom; dziesiątki azjatyckich i afrykańskich obszarów dążyły do zrzucenia z siebie panowania białych. Na tle procesu wyzwolenia kolonii kolonialne przedsięwzięcie Żydów w Palestynie wyglądało par excellence jako anachronizm, pomimo tego iż błogosławiono go zarówno na Zachodzie, jak i w ZSRR.

Ponadto, kolonizacji dokonywano z zastosowaniem okropnej przemocy; wiele arabskich wsi zostało zrównanych z ziemią. Większość Palestyńczyków została wypędzona z ich ojczyzny. W 1967 r. Izrael zagarnął dodatkowe arabskie obszary, których ludność od tamtej pory poddawana jest najróżniejszym represjom: deportacjom, aresztowaniom – 1992 r. 15 tys. Palestyńczyków siedziało za kratami z politycznych powodów (1)! – torturom; specjalne komendy morderców likwidują opozycjonistów, wysadzają w powietrze domy, urządzają ekspropriacje, stosują niezliczone wyrafinowane drobiazgowe zaczepki (2).

I to wszystko na oczach «społeczności międzynarodowej», która choć nie wyraża akceptacji, ale toleruje. Ostatecznie przecież żydowski naród, który przeżył holokaust, potrzebuje ojczyzny, gdzie mógłby się uchronić przed ponownym ludobójstwem! A i cóż to jest cierpienie Palestyńczyków w porównaniu z cierpieniami, których doznali Żydzi za Hitlera!

Bez olbrzymiej pomocy z zewnątrz państwo Izrael jest niezdolne do istnienia. Główne źródła jego finansowania: oficjalna pomoc USA, poparcie międzynarodowego żydostwa oraz niemieckie «odszkodowania». Do 1992 r. RFN wypłaciła Izraelowi (jak również organizacjom żydowskim), zgodnie z oficjalną statystyką, 85,4 mld. niem. marek (3), liczba zaś rzeczywista jest jeszcze wyższa.

Tu należy jeszcze policzyć bezpłatny niemiecki eksport do Izraela różnych towarów. Naum Goldmann, wieloletni prezes Światowego Kongresu Żydowskiego, w książce «Paradoks Żydowski» pisze (4): «Bez niemieckich kompensacji, które zostały wypłacone w ciągu pierwszych 10 lat po założeniu Izraela, państwo nie dałoby rady rozwinąć nawet połowy istniejącej obecnie infrastruktury: cały park kolejowy, wszystkie statki, wszystkie elektrownie, jak również większa część przemysłu – są niemieckiego pochodzenia”.

Immunitet Żydów

Przed 1945 r. krytykować Żydów było wolno, obecnie – nie. Każda, nawet najostrożniejsza krytyka żydostwa i syjonizmu – na przykład, za nieproporcjonalnie wielki wpływ na ŚMP albo za cyniczne zachowanie się Centralnej Rady Żydów w Niemczech – jest momentalnie neutralizowana za pomocą pałki Oświęcimia według następującego wzoru: kto krytykuje Żydów, ten jest antysemitą; Hitler też był antysemitą; jak wiemy, zabił on 6 mln. Żydów; więc każdy, kto krytykuje Żydów, dąży do nowego holokaustu. I jakkolwiek by prymitywną nie była podobna argumentacja, jest ona do dziś bardzo skuteczna.

Ogłoszenie poza prawem wszelkiego nacjonalizmu oprócz żydowskiego

Jeśli na początku pałka Oświęcimia uniesiona była ponad głowami Niemców, to obecnie wznosi się ona coraz częściej także nad innymi narodami Europy, i nie tylko Europy. Typowa argumentacja brzmi w sposób następujący:

– Kiedy Hitler mordował Żydów całymi milionami, świat spoglądał na to i nic nie robił. Zachód, Związek Radziecki, Międzynarodowy Czerwony Krzyż, Watykan – nikt z nich nie napiętnował hańbą ludobójstwa, nikt nie spróbował uratować Żydów, chociaż wszyscy wiedzieli, czym się zajmowali naziści. A więc, za holokaust ponosi odpowiedzialność cały świat.

– Ponieważ wtedy naród niemiecki przyjął bez oporu niszczenie Żydów, dzisiaj powinien on odkupić swą winę, i wszystkich, którzy chcieliby wyemigrować do Niemiec z innych regionów kuli ziemskiej, a w szczególny sposób Żydów, powinien przyjmować bez sprzeciwów i natychmiast zaopatrywać w zasiłek. A jeśli by odmówiono im emigracji, będzie to oznaczało, że w Niemczech znów «podnosi głowę» nazizm!

– Wszelki nacjonalizm, oprócz żydowskiego, jest skrajnie niebezpieczny, ponieważ łatwo prowadzi ku rasizmowi, a więc kryje w sobie niebezpieczeństwo nowego holokaustu. Nacjonalistą zaś jest każdy, kto nie przyjmuje masowego przesiedlenia muzułmanów oraz ludów kolorowych do Europy i Ameryki Północnej.

Otóż, «holokaust» prowadzi w praktyce ku temu iż białe, chrześcijańskie narody już nie mają żadnego prawa do zachowywania swojej tożsamości. Ich moralnym obowiązkiem jest  zmieszać się z innymi rasami i pozwolić bez sprzeciwu wyprzedzać się i odpychać.

Co? Pan się nie zgadza? Pan wyraża sprzeciw? Czy więc Pan czasem nie jest nazistą?

Przypisy

1) «Weltwoche», 22. Oktober 1992.
2) O izraelskich represjach przeciwko Arabom patrz Ludwig Watzal. «Frieden ohne Gerechtigkeit?». Bohlau Verlag 1994.
3) «Spiegel», Nr. 18/1992.
4) Nahum Goldmann, «Das judische Paradox», Europäische Verlagsanstalt, 1978, S. 171.

*                        *                         *

III. Rewizjoniści

Dziś każdy wie, że istnieją grupy ludzi, którzy radykalnie poddają w wątpliwość panujące wyobrażenie o losie Żydów w Trzeciej Rzeszy. Tych ludzi nazywa się «rewizjonistami» albo, dokładniej mówiąc, «rewizjonistami holokaustu». ŚMP nie szczędzą im najgorszych słów, nazywają «okłamywaczami Oświęcimia» i, nie zastanawiając się długo, umieszczają w jednym worku z «radykałami prawicowymi».

Jeśli przeciętnego obywatela zapytać, co właściwie twierdzą rewizjoniści i na czym opierają się w swoich wywodach, on na to nie potrafi odpowiedzieć nic. I to jest całkiem nieuniknione, ponieważ znajdującym się pod ścisłą i totalną kontrolą środkom masowego przekazu zakazane jest mówić cokolwiek o argumentach rewizjonistów. Dlatego wielu ludzi pozostaje z całkiem wykrzywionym pojęciem, myśląc, że rewizjoniści po prostu negują cierpienia Żydów w czasie drugiej wojny światowej. W rzeczywistości zaś nikt nie kwestionuje tego, że znaczna ilość Żydów w czasie panowania NS została skierowana do OK, że wielu z nich zmarło tam z powodu epidemii i wycieńczenia. Nikt nie kwestionuje faktów rozstrzeliwania Żydów, przede wszystkim na Wschodnim Froncie.

Zwalczają rewizjoniści trzy następujące twierdzenia:
1. Że istniał plan fizycznej zagłady Żydów.
2. Że istniały «komory gazowe» oraz «obozy śmierci», urządzone dla likwidacji ludzi.
3. Że w strefie panowania Narodowego Socjalizmu było zabito od 5 do 6 mln. Żydów.

Niesłusznym jest również twierdzenie, że rewizjonizm jest «radykalnie prawicowym» ruchem, ponieważ on w ogóle nie jest żadną ideologią. On, jak powiedział prof. Robert Faurisson (Forison), jest metodą. Rewizjoniści sprawdzają na nowo oficjalne wersje «holokaustu» za pomocą tych samych środków, które uważane są za ogólnie uznane i przyjęte przy stosowaniu do innych okresów dziejów. Są wypadki, kiedy niektórzy rewizjoniści w swej orientacji politycznej kierują się bardziej w prawo, lecz jaki to ma stosunek do słuszności lub fałszywości ich naukowo uzasadnionych wyników? Jeśli nową planetę odkryje konserwatysta, liberał, socjalista albo komunista nie posiada to żadnego znaczenia dla samego odkrycia. Zresztą, i tu mają miejsce godne odnotowania fakty. Dla przykładu, jeden wybitny rewizjonista przyszedł z lewa. Jest to Paul Rassinier (Pol Rassinje) – uczestnik francuskiego ruchu oporu, socjalista i dawny więzień obozów Buchenwald i Dora-Mittelbau (1).

Jeśli przyjrzeć się uważniej kampanii, którą klika ŚMP i politycy prowadzą przeciwko rewizjonistom, zaraz odkryje się przed nami cały szereg «rzeczy godnych uwagi». Przede wszystkim, literaturę rewizjonistyczną hurtem pozbawia się wszelkiej wiarygodności, ją bowiem «można upodobnić do tych wariackich oświadczeń, w których dotąd się twierdzi, że Ziemia jest ośrodkiem Wszechświata» (2). A dlatego, mówią, rewizjoniści cierpią na ciche pomieszanie zmysłów. Ale, w takim wypadku, dlaczego z nimi tak się obchodzą? Czyż ktoś ciągnie przed sądy ludzi, którzy kwestionują obracanie się Ziemi dookoła Słońca?

W dziwny sposób ci «głupkowaci cudacy» okazują się być skrajnie niebezpiecznymi dla rządzącej kasty «zachodniej demokracji», ponieważ grożą wstrząsem samych jej fundamentów. Na przykład, Patrik Baners pisze z powodu skazania prezesa Narodowej Partii Niemiec, rewizjonisty Günthera Dekkerta (3): «Gdyby rozumienie przez Dekkerta holokaustu było słusznym, oznaczałoby to, iż Federalne Niemcy są zbudowane na kłamstwie. Każde przemówienie prezydenta, każda chwila milczenia, każda książka z historii okazałyby się kłamstwem. Negując eksterminację Żydów, kwestionuje on prawo Republiki Federalnej do istnienia».

Ale czyż to jest możliwe, żeby garstka obłąkanych mogła zagrażać podstawom «Republiki Federalnej»? Nie, panowie dziennikarze, w waszej argumentacji coś jest podejrzane. Albo rewizjoniści są «głupkami» – wtedy nie są oni niebezpieczni, a wy lepiej oszczędzajcie farbę drukarską i nie szczujcie ich, albo oni rzeczywiście są niebezpieczni dla panującego na Zachodzie ustroju i wtedy już nie są to żadni «głupcy»! Wybierzcie jedną z tych dwu możliwości, ponieważ razem są one nie do pogodzenia.

Sprawa przedstawia się bardzo dziwnie z tego powodu, że «negujący» (dokładniej mówiąc, «obalający») «holokaust» są ścigani przez sądy w wielu krajach (4). Za podstawę do tak bezczelnego wtrącania się wymiaru sprawiedliwości do strefy wolnych badań posłużyło uchwalone w 1990 r. we Francji tak zwane «Loi Gayssot» (Prawo Gajso) (5). W RFN rewizjonistów ciągnie się przed sąd zgodnie z art. 130 Kodeksu karnego (rozpalanie nieprzyjaźni międzynarodowej), art. 131 (rozpalanie nienawiści rasowej) i art. 189 (znieważenie pamięci zmarłych). Do połowy 1996 r. planuje się wszcząć przeciwko rewizjonistom kilkaset procesów sądowych. W Austrii swego rodzaju «młotem na czarownice» dla stłumienia wolnych badań «holokaustu» jest przyjęte w r. 1992 tak zwane «prawo», zakazujące wznowienia NS działalności.

Wszystkie te prawa są sprzeczne z zagwarantowanym przez konstytucję prawem do wolnego wypowiadania swego zdania. Bezprawną jest również praktyka sądowa, zbudowana na tych prawach, która pozbawia podsądnych wszelkiej możliwości dowodzenia swych racji, albowiem wnioski ekspertów o technicznej niemożliwości rzekomych masowych mordów są blokowane poprzez powoływanie się na «oczywistość» holokaustu.

Przesadą jest w ogóle same zdanie, zgodnie z którym prawnicy niby to mają prawo do rozstrzygania wątpliwych kwestii z dziedziny historii. Posłużmy się jednym przykładem. Naukowiec z Monachium Herbert Illig w książce zatytułowanej «Czy Karol Wielki żył kiedykolwiek?» (6) neguje istnienie Karola Wielkiego, a cały okres czasu między 614 a 911 rokiem ogłasza legendarnym. Te wszystkie 297 lat wraz z działającymi wtedy postaciami historycznymi miały zostać, według Illiga, zmyślone w celach politycznych. Dowodząc tego, odwołuje się on do braku zabytków architektury z tych tak zwanych «ciemnych wieków» i td.

Nie wchodząc głębiej w treść książki, można powiedzieć, że jeśli wszystko co w niej zostało powiedziane nie jest niczego warte, wtedy nie należy zwracać na nią uwagi; jeśli zaś kiedyś nagle się okaże, iż autor miał rację, wtedy nic nie pozostaje jak ogłosić go geniuszem. Ale tu jest jeszcze trzecia możliwość, mianowicie że Karol Wielki jednak żył, ale wielu z przypisywanych mu wyczynów wcale nie dokonał. W takim wypadku książka Illiga może owocnie wpłynąć na historiografię, wskazując jej jak ważną jest rzeczą nie ufać źródłom, lecz sprawdzać je na nowo.

Ale jakkolwiek by przedstawiała się sprawa z książką Illiga, jedno jest oczywiste: nie będzie on musiał rozmawiać na jej temat z prokuratorem. Nikomu nie przyjdzie do głowy wsadzać go za kraty za to, że neguje on «zagładę narodu»: bo właśnie to on czyni, zaprzeczając istnieniu Karola Wielkiego, któremu przypisuje się masową zagładę pogan-Sasów.

Krótko mówiąc, Karola Wielkiego wolno jest badać bezkarnie, natomiast los Żydów w Trzeciej Rzeszy – nie. Każdy myślący człowiek w tym miejscu powie sam sobie: prawda, którą trzeba bronić za pomocą kodeksu karnego, przy sprawdzeniu najprawdopodobniej okaże się kłamstwem.

Przypisy

1) O Paulu Rassinierze mowa u nas będzie nieco dalej.
2) Taka jest argumentacja antyrewizjonistyczna, z którą można się zapoznać w Zürichskiej «Weltwoche» (9., 16., 23. XII. 1993).
3) FAZ, 15. August 1994.
4) Po Francji, RFN i Austrii to prawo «dla kosza na śmieci» przyjęły Belgia, Hiszpania i Szwajcaria; ale w trzech ostatnich krajach nie było ono jeszcze zastosowane w praktyce.
5) Co do «Loi Gayssot» patrz Eric Delcroix, «La police de la pensée contre le révisionnisme». R.H.R., Colombes Cedex/F., 1994.
6) Herbert Illig, «Hat Karl der Große je gelebt?», Mantis Verlag, Grafeling, 1995.

https://artykulyaryjskie.wordpress.com

Komentarzy 9 to “Jürgen Graf – Mit Holokaustu cz. 1”

  1. Lily. said

    Wikipedia podaje,ze jest okolo 8-tys Zydow
    w Polsce. A dla przykladu w Australii 104 tys.
    Malo Zydow,bo w Polsce teraz”wszyscy Polacy”.

  2. Boydar said

    Zastanawiam się, gdzie jest haczyk … 🙂

    Mój śp. Ojciec był z urodzenia metalowcem, a Dziadek – kowalem. Więc na haczykach się trochę znam …

  3. Kapsel said

    Mity i prawda o Holokauście (Ireneusz Lisiak)

    Relacja filmowa ze spotkania z Ireneuszem T. Lisiakiem na temat jego najnowszej książki pt. „Zakłamany Holokaust”. Pozycja wydawnicza odnosi się do licznych mitów i falsyfikatów dotyczących zagłady ludności żydowskiej, które rozpowszechnia współczesna literatura popularna oraz kinematografia.

    Spotkanie autorskie zorganizował Klub im. Romana Dmowskiego.

  4. Kapsel said

    Zakłamany Holokaust

    Znaczna część historyków Holocaustu opiera się na „zeznaniach ocalonych” eksponując głównie emocje ludzi, zamiast poddać wnikliwej weryfikacji podawane przez nich fakty. Niniejsza pozycja opisuje zakłamane historie osób, które celowo zafałszowywały historię oraz z premedytacją czerpały zyski z promowania kłamstw historycznych.

    Ireneusz Lisiak przytacza historie obrazujące, jak niektórzy Żydzi (lub osoby podające się za nich) potrafili wykorzystywać zagładę do własnych celów. Przywołuje na przykład wspomnienia osób opisujących wydarzenia, które działy się… na kilka lat przed ich urodzeniem. Niektórzy wykorzystali Holocaust jako doskonały towar. Książka pokazuje ludzi, którzy robili na nim interesy życia, m.in. poprzez publikacje poparte niezwykle rozbudowanym PR-em.

    http://www.historiamojapasja.pl/zaklamany-holokaust-ireneusz-lisiak

    https://allegro.pl/listing?string=Zak%C5%82amany%20Holokaust&order=m&bmatch=ss-base-relevance-floki-5-nga-hcp-cul-1-1-1003

  5. Kapsel said

    Robert Faurisson

    MIT HOLOCAUSTU

    https://stopsyjonizmowi.files.wordpress.com/2012/09/mit-holocaustu-robert-faurisson.pdf

  6. Kura domowa said

    Ad.3. Panie Kapsel czemu ten pan na wstępie ma takie dziwne „r” , jak hgw lub kaczor donald. Zaznaczam że filmu jeszcze nie obejrzałam, ale początek nie spodobał mi się.

  7. Kapsel said

    Re 6

    Dlatego podałem też namiary na książkę, bo w książce tego nie słychać. 🙂

  8. Mańka said

    https://artykulyaryjskie.wordpress.com/2015/08/28/wiarygodnosc-relacji-witolda-pileckiego-o-komorach-gazowych-w-auschwitz/

  9. Boydar said

    nawiązując do linku pod artykułem od Pani Mańki

    —-(translator Google)—

    Oficjalny raport Polski o Auschwitz „Komory gazowe”

    Krakow Forensic Institute potwierdza wyniki Leuchtera
    Niedawne śledztwo przeprowadzone przez agencję rządową w Polsce potwierdziło autorytatywnie wyniki Freda Leuchtera z jego szczegółowego badania kryminalistycznego zbrodni niemieckich w 1988 r. Na miejscu. Amerykański ekspert od egzekucji stwierdził, że „komory gazowe” w byłych obozach koncentracyjnych w Auschwitz, Birkenau i na Majdanku nigdy nie były wykorzystywane do zabijania ludzi. (O odkryciach Leuchtera i wynikającej z niego międzynarodowej kontrowersji, zobacz jego szczegółowy raport , a także The Journal of Historical Review , Summer 1989 and Winter 1990-91, oraz IHR Newsletter , October 1990 i January 1991.)

    W trosce o wpływ szeroko rozpowszechnionego Raportu Leuchtera , Państwowe Muzeum Auschwitz, polska agencja rządowa, zleciło krakowskiemu Instytutowi Ekspertyzy Sądowej przeprowadzenie własnego śledztwa. Rezultat: w starannie napisanym, sześciostronicowym wewnętrznym raporcie kryminalistycznym eksperci Instytutu w zasadzie powielili ustalenia Leuchtera i potwierdzili jego wnioski.

    Zgodnie z postępowaniem Leuchtera, specjaliści Instytutu nie wykryli absolutnie żadnych śladów cyjanku (lub związku żelazowo-cyjankowego) w większości próbek gipsu i cegieł pobranych z rzekomych komór gazowych do eksterminacji. Ślady cyjanków wykryto w ośmiu próbkach, z których siedem było pokojami w bloku 3 obozu Auschwitz, gdzie – jak przyznają eksperci Instytutu – odzież więźniarska została zdezynfekowana przez „gazowanie” za pomocą cyklonu.

    Ledwo wykrywalny ślad związku cyjankowego stwierdzono w ósmej pozostającej „pozytywnej” próbce, która była próbką nr 15 z domniemanej „komory gazowej” w budynku Krema II w Birkenau. Co istotne, jest to jedyna próbka pobrana z którejkolwiek z rzekomych komór gazowych eksterminacyjnych, które wykazały ślady cyjanku. Obecność prawie niewykrywalnego śladu w tej próbce jest całkowicie zgodna z wnioskiem Leuchtera, że ​​pomieszczenie, z którego zostało zrobione, musiało zostać przemienione Cyklonem w tym samym czasie.

    W oczywistej próbie „kontroli szkód”, autorzy raportu Instytutu próbowali zmniejszyć lub zanegować znaczenie własnych odkryć, twierdząc, że wszelkie ślady cyjanku zniknęłyby dawno temu pod wpływem pogody i żywiołów. Twierdzenie to jest po prostu nieprawdą, jak zauważyli Leuchter i inni specjaliści:

    Precyzyjnie rzecz biorąc, to nie sam cyjanowodór pozostawia ślad, ale raczej związki, które powstają w wyniku oddziaływania cyjanowodoru z żelazem i innymi jonami metali ciężkich. Otrzymane związki żelazowo-żelazocyjanowe są bardzo stabilne, jak James Roth, główny chemik Alpha Analytical Labs w Massachusetts, zeznał w procesie „Holokaustu” z 1988 r. Ernsta Zündela. Nawet po 45 latach związki nie „zwietrzałyby”.
    Nie jest prawdą, że wszystkie rzekome komory gazowe były narażone na żywioły, jak twierdzą eksperci Instytutu. W szczególności cały zakład kremacyjny (Krema) I w obozie macierzystym w Oświęcimiu, w tym domniemana „komora gazowa” tam, był całkowicie nienaruszony od czasu wyzwolenia obozu przez wojska radzieckie w styczniu 1945 r. Autorzy raportu Instytutu Kraków bez wysiłku wyjaśnienia braku śladów cyjanku w tej „komorze gazowej”. Podobnie rzekoma komora gazowa zagłady w krematorium (Krema) II w Birkenau jest chroniona przez zawalony betonowy sufit, a poza tym jest w pierwotnym stanie.
    Warto zauważyć, że raport Instytutu Krakowskiego nie odpowiedział w ogóle na inne istotne powody podane przez Leuchtera za wątpienie w historię ortodoksyjnej eksterminacji. Jak wskazuje na przykład, domniemane komory gazowe, które zbadał, nie zostały odpowiednio uszczelnione lub wentylowane, aby mogły służyć jako urządzenia do zabijania.

    Urzędnicy Państwowego Muzeum Auschwitz zainicjowali to śledztwo raczej z nadzieją, że raport Instytutu zdyskredytuje wyniki Leuchtera i potwierdzi prawosławne konto eksterminacji. I tak, oczywiście, gdyby raport Instytutu faktycznie skompromitował konkluzje amerykańskiego inżyniera, Auschwitz State Museum i organizacje Holokaustu na całym świecie z pewnością nie marnowałyby czasu na maksymalne rozgłosowanie.

    Chociaż ani Państwowe Muzeum Auschwitz, ani Instytut Krakowski (jak dotąd) nie opublikowały raportu z września 1990 r., Rewizjoniści byli jednak w stanie uzyskać kopię oryginalnego dokumentu. Profesor Robert Faurisson we Francji i Fred Leuchter w Stanach Zjednoczonych szybko zacytowali „Raport Leuchtera” jako potwierdzenie rewizjonistycznego poglądu na temat eksterminacji Auschwitz. (Zobacz Biuletyn IHR , kwiecień 1991 r.)

    Opublikowany po raz pierwszy w języku angielskim, następuje tłumaczenie raportu Instytutu Krakowskiego:

    Pierwsza strona raportu z września 1990 r. W sprawie kryminalistycznych badań rzekomych komór gazowych Auschwitz i Birkenau prowadzonych przez wiodący polski instytut medycyny sądowej w odpowiedzi na Raport Leuchtera.
    INSTYTUT BADAŃ FORENSYCZNYCH
    W imieniu prof. Dr Jan Sehn, Kraków

    Zakład Toksykologii Sądowej
    Kraków, 24 września 1990
    Westerplatte 9 / Kod 31-033
    Tel. 505-44, 592-24, 287-50
    Teleks 0325213 eksad
    Nr ref. No. 720/90

    [ pieczątka: ]

    Otrzymany w Państwowym Muzeum Auschwitz
    11 października 1990 r. / Złożony: I 4998

    Do
    Państwowego Muzeum w
    Auschwitz-Birkenau
    Re: Ref. No. I-8523/51/1860/89

    Instytut Ekspertyz Sądowych,
    w imieniu dr Jana Sehna w Krakowie,
    niniejszym przedstawia to

    Raport kryminalistyczny,

    przygotowane przez zatwierdzonych przez sąd ekspertów
    Prof. dr. Jana Markiewicza, dr Wojciecha Gubałę, inżyniera Jerzego Łaszcza i Beate Trzcinska, MS

    W odpowiedzi na publikacje i postępowania sądowe na Zachodzie, zgodnie z którymi gaz z Cyklonu B nie był wykorzystywany do zabijania ludzi w obozie koncentracyjnym Auschwitz, Muzeum Auschwitz poprosiło nas o pobranie próbek z tynku ściennego z komór gazowych i przeanalizowanie ich na obecność cyjanowodoru.

    Na podstawie pisemnej umowy i telefonicznie zespół ekspertów Instytutu Ekspertyz Sądowych, w skład którego wchodzą dr Wojciech Gubała i inżynier J. Łabędz, przybył 20 lutego 1990 r. Do obozu i Muzeum w Auschwitz-Birkenau z celem pobrania próbek do badań, w celu określenia obecności związków kwasu cyjanowodorowego.

    Zgodnie z ustaloną procedurą próbki materiału, składające się głównie z kawałków muru i cegły, zostały pobrane w obecności doktora Franciszka Piper, starszego kustosza Muzeum, z pomieszczeń bloku 3, z krematorium [budynek ] 1 w Auschwitz [obóz główny], a także w krematoriach [budynkach] 2, 3 i 5 w Birkenau. Próbki ścian zostały również usunięte z Bloku 11 w obozie Auschwitz w obecności Piotra Setkiewicza, MS, pracownika Muzeum.

    Łącznie usunięto 22 próbki, w tym dwie próbki kontrolne z odległego miejsca, gdzie zanieczyszczenie HCN [kwasiem cyjanowodorowym] nie byłoby możliwe.

    Z 20 usuniętych próbek dziesięć pobrano z pomieszczeń bloku 3 w obozie Auschwitz (z pomieszczeń 1, 2, 3 i 4), gdzie odzież więźnia została zdezynfekowana Cyklonem B. Według naszych informacji pokoje te były białe. myte w latach wojny. W niektórych miejscach widoczne są niebieskie lub ciemnoniebieskie plamy.

    Pięć próbek pobrano również z ruin komory gazowej krematorium [budynek] 2 w Birkenau, a także po jednej próbce z ruin krematorium [budynek] 5 i ściany krematorium [budynek] 1 w Auschwitz [obóz główny ]. Z ruin krematorium [budynek nr 4] nie pobrano żadnych próbek, ponieważ po wojnie odbudowano 30-40 centymetrową konstrukcję ściany.

    Ponadto wspomniani pracownicy Instytutu Ekspertyz Sądowych otrzymali kopertę zawierającą około 150 gramów ludzkich włosów (oznaczone PMO II-6-476), które zostały uzyskane przez pracownika Muzeum, a także cztery części sproszkowany materiał z włosia końskiego [„wlosianki”], który został również uzyskany przez pracownika Muzeum (oznaczone PMO II-6-477 do 480).

    Poszczególne próbki zabezpie- czonego materiału (tynk ścienny, cegła, włosy i materiał włosia końskiego) zostały zredukowane do małych cząstek i umieszczone w komorze mikro- dyfuzyjnej. Próbki te następnie potraktowano kwasem siarkowym i poddano dyfuzji przez 24 godziny w temperaturze pokojowej w komorze Conwaya. Powstałe opary i gazy absorbowano w roztworze wodorotlenku sodu.

    Po zakończeniu tego procesu dyfuzji próbki poddano analizie intensywności barwy za pomocą odczynnika pirydyno-pirazolonowego, a wynikową intensywność barwy mierzono spektrofotometrem (630 nm).

    Odpowiednie stężenie związku kwasu cyjanowodorowego zmierzono względem krzywej kalibracyjnej, którą skalibrowano z odpowiednio przygotowanej próbki o znanym stężeniu.

    Wyniki

    Z dziesięciu próbek pobranych z pomieszczeń bloku 3, w których przeprowadzono dezynfekcję cyklonem B, stwierdzono ślady związków kwasu cyjanowodorowego w siedmiu próbkach w stężeniu od 9 do 147 mikrogramów na 100 gramów materiału próbki, obliczonego na podstawie podstawę krzywej kalibrowanej cyjankiem potasu.

    Stężenie cyjanku w analizowanym materiale:

    Numer próbki
    zgodnie z procedurą
    z 20 lutego 1990 r Stężenie cyjanku
    wyrażone jako cyjanek potasu
    (mikrogramy na 100 gramów materiału)
    Próbka nr 1 17
    Próbka nr 2 9
    Próbka nr 7 19
    Próbka nr 8 35
    Próbka nr 9 101
    Próbka nr 10 132
    Próbka nr 11 147
    Próbka nr 15 6
    Uwaga: W żadnej z pozostałych próbek nie znaleziono cyjanku.
    Każda próbka, która wykazała wynik dodatni, została następnie poddana analizie spektrofotometrycznej w podczerwieni w spektrofotometrze firmy Digilab model F TS 15 B. W pięciu próbkach analizowanych tą techniką wykryto obecność cyjanku odpowiadającego pasmom widma o częstotliwościach 2000 do 2200 cm. [1]

    W każdej z pięciu pozytywnie zbadanych próbek gipsu można było wykryć bardziej lub mniej wyraźny niebieski osad. Ten rodzaj osadu, znany jako błękit pruski, może wynikać z oddziaływania cyjanku ze związkami na bazie żelaza.

    Spośród próbek pobranych z krematoriów 1, 2, 3 i 5, jedynie próbka numer 15 wykazała prawie niewykrywalnie małe ślady związków cyjankowych (6 mikrogramów na 100 gramów tynku ściennego). Ta próbka została pobrana z kolumny znajdującej się w środku komory gazowej krematorium [budynek] 2 w Birkenau.

    Analiza splotu włosów i włosów dała wynik negatywny. Wynik analizy dwóch próbek kontrolnych również był ujemny.

    18 lipca 1990 r. Dr W. Gubala wrócił do byłego obozu koncentracyjnego Auschwitz i pobrał siedem dalszych próbek z tynków ściennych, w których obecność związków cyjanowodorowych została wykryta za pomocą analizy chemicznej. Te próbki materiału zostały ponownie poddane procedurze analizy opisanej powyżej, i ponownie wyniki były pozytywne.

    Kwas cyjanowodorowy (HCN) uwalniany z preparatu Cyklon B jest cieczą o temperaturze wrzenia około 27 stopni Celsjusza. Ma charakter kwasowy, dlatego tworzy związki z solami metali, które znane są jako cyjanki. Sole metali alkalicznych (takich jak sód i potas) są rozpuszczalne w wodzie.

    Kwas hydrokocyjanowy jest bardzo słabym kwasem, a zatem jego sole łatwo rozpuszczają się w mocniejszych kwasach. Nawet kwas węglowy, który powstaje w wyniku reakcji dwutlenku węgla z wodą, rozpuści żelazocyjanek.

    Silniejsze kwasy, takie jak kwasy siarkowe, łatwo rozpuszczają cyjanki. Związki jonów cyjankowych z metalami ciężkimi są trwalsze. Dotyczy to już wspomnianego błękitu pruskiego, choć będzie on powoli rozpuszczał się w kwaśnym środowisku.

    Dlatego trudno jest założyć, że ślady związków cyjanowych można wykryć w materiałach budowlanych (gips, cegła) po 45 latach, po poddaniu działaniu czynników atmosferycznych i atmosferycznych (deszcz, kwaśne tlenki, zwłaszcza tlenki siarki i azotu). Bardziej wiarygodna byłaby analiza tynków ściennych [próbek] z zamkniętych pomieszczeń, które nie były narażone na działanie czynników atmosferycznych i żywiołów (w tym kwaśne deszcze).

    Analiza tynku ściennego pobranego z pomieszczeń bloku 3 wskazała na obecność związków kwasu cyjanowodorowego, chociaż tylko w bardzo małych ilościach. Wynik ten jest potwierdzeniem faktu, że w tych pomieszczeniach bloku 3 do dezynfekcji użyto preparatów cyjanowodoru, takich jak Cyklon B.

    Odkrycie związków kwasu cyjanowodorowego w próbkach materiału, który był przedmiotem pierwiastków, może być tylko przypadkowe.

    Makroskopowe i mikroskopowe badanie splotów włosów (PMO-II-6-477 do 480) pokazało włosy w tkanym materiale o właściwościach ludzkich włosów, jak pokazano na fotografiach 1, 2 i 3.

    [Zdjęcia nie zostały tutaj powtórzone]

    Eksperci:

    Dyrektor
    prof. Dr Jan Markiewicz

    Specjalista ds.
    Inżyniera Badań Technicznych Jerzy Labedz

    Dyrektor Toksykologii
    Dr Wojciech Gubala

    Starszy asystent
    Beata Trzcinska, MS

    [pieczątka]

    Dr Markiewicz odpowiada
    Pod koniec kwietnia redaktor naczelny IHR Mark Weber napisał do doktora Jana Markiewicza, dyrektora Instytutu Ekspertyz Sądowych, aby poprosić o komentarz do raportu jego agencji z września 1990 r. Został szczególnie poproszony o wypowiedzenie się na temat znaczenia raportu jego instytutu w świetle badań i raportu Leuchtera z 1988 roku. Kopia kwietniowego biuletynu IHR , który opowiadał o śledztwie i raporcie Instytutu Krakowskiego, została przesłana wraz z zapytaniem Webera. W piśmie z 7 czerwca 1991 r. Dr Markiewicz odpowiedział:

    Otrzymałem Pańskie pismo z klauzulą ​​w dniu 16 kwietnia 1991 r. Zgadzam się z Panem, że komentarz musi koniecznie zostać dołączony do naszego sprawozdania z 24 września 1990 r., Do którego wzywa się dzięki prostocie informacji, tak istotnej dla wszelkich badań naukowych. Nasz instytut badań kryminalistycznych jest placówką naukowo-badawczą związaną z Ministerstwem Sprawiedliwości. Dochodzenia w sprawie dowodów rzeczowych są w nim przeprowadzane niezależnie od stron pozwu, a ekspertyzy są wyrażane w sprawach cywilnych i karnych dla celów wymiaru sprawiedliwości.

    W liście z 17 maja 1989 r. Ówczesny dyrektor Państwowego Muzeum w Oświęcimiu, pan Kazimierz Smolen, poprosił mnie o wykonanie „analizy próbek gipsu ze ścian komór gazowych na obecność cyjanowodoru”. W związku z pytaniem postawionym w tym liście zakwalifikowałem szanse wykrycia cyjanowodoru w takich próbkach, jak prawie żadne. Jako chemik zajmujący się toksykologią chemiczną od 45 lat, znam właściwości tej lotnej substancji. Stąd moja odpowiedź. W każdym razie, oświadczyłem, że jeśli tylko takie śledztwo zostanie uznane za celowe, byłem gotów go podjąć. Jako mój partner w dalszych rozmowach i możliwych badaniach powołałem dr Wojciecha Gubalę z laboratorium toksykologicznego naszego Instytutu Forencis. Jednocześnie odniosłem się do eksperckiej oceny dokonanej przez Dr.

    Po rozmowach telefonicznych z Kierownictwem Muzeum w Oświęcimiu, dr Gubala udał się tam wraz ze swoim współpracownikiem, Panem Jerzym Łabiejem 10 lutego 1990 r. Obaj ci pracownicy zostali przewiezieni na miejsce obozu przez kuratora, dr. Franciszek Piper, a pod koniec wizyty Pana Piotra Sethkiewicza pobrali próbki gipsu w wskazanych im miejscach, zgodnie z życzeniem wyrażonym przez dyrektora wcześniej. Nie byłem wtedy poinformowany o tak zwanym „Raporcie Leuchtera” ani o publikacjach wychodzących w tym czasie, ani też o moich współpracownikach. Ich badania i wyniki są znane z wiedzy specjalistycznej, której kopia znajduje się w Twoim posiadaniu. Chciałbym wspomnieć, że Zarząd Muzeum nie poinformował nas o skopiowaniu tej ekspertyzy i jej rozpowszechnieniu.

    Teraz, w świetle listów i publikacji przybywających do nas z różnych krajów, doszedłem do wniosku, że nasze dochodzenia mają na celu potwierdzenie, jeśli to możliwe, stosowania preparatów cyjanowych w pomieszczeniach, które przetrwały w całości lub tylko w formie ruin, miały charakter raczej wstępny i niekompletny. Chcemy poszerzyć i pogłębić te dochodzenia i już się do nich przygotowujemy. Dopiero teraz, kiedy odpowiednie materiały z literatury stały się dla nas dostępne, widzimy cel i sens takich badań. Naturalnie opublikujemy ich wyniki i udostępnimy je Tobie i Twojemu Instytutowi.

    IHR jest naturalnie zaspokojony przez otwartą i nastawioną na współpracę postawę dr Markiewicza, która służy sprawie uczciwej nauki i prawdy historycznej.

    Cieszymy się, że krakowski Instytut będzie kontynuował dochodzenie w sprawie tego bardzo ważnego aspektu historii eksterminacji Auschwitz i doceniamy jego przyrzeczenie, aby informować nas o wynikach.

    W odpowiedzi na kilka kwestii poruszonych w tym liście:

    Jak wspomina dr Markiewicz – a jak wielokrotnie podkreślał dr Faurisson i inni – cyjanowodór jest rzeczywiście lotną substancją. Jednak punkt ten nie odnosi się bezpośrednio do badań przeprowadzonych przez Leuchtera lub Instytut krakowski. W przeciwieństwie do lotności cyjanowodoru, związki żelazowo-żelazocyjanowe („błękit pruski”) powstałe w wyniku oddziaływania cyjanowodoru i żelaza są wyjątkowo stabilne, jak potwierdzają autorytatywne prace referencyjne w dziedzinie chemii.
    IHR jest zaznajomiony z raportem kryminalistycznym z 1945 r., O którym pisał Markiewicz w swoim liście, a więcej o nim powiemy w kolejnym wydaniu czasopisma .
    [List podobny do wysłanego przez Webera do doktora Markiewicza wysłano również do Państwowego Muzeum Auschwitz. Jak dotąd jednak nie otrzymano odpowiedzi na to pytanie.]

    Z The Journal of Historical Review , Summer 1991 (Vol. 11, No. 2), strony 207-216.

Sorry, the comment form is closed at this time.