Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Piskorski nie stawił się w sądzie

Posted by Marucha w dniu 2018-03-02 (Piątek)

[Rzecz niewiarygodna: więzień nie stawił się w sądzie… uciekł, czy co?  – admin]

Blisko rok temu, w warszawskim areszcie śledczym, funkcjonariusz Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego pobił przetrzymywanego tam więźnia politycznego, Mateusza Piskorskiego.

Piskorski natychmiast, poprzez swego adwokata, złożył zawiadomienie o popełnieniu przez ubeka przestępstwa.

Sąd zajął się tą sprawą na posiedzeniu dopiero 16 stycznia bieżącego roku [! – admin]. Pisałem o tym tutaj. Posiedzenie zostało wtedy odroczone, ponieważ nie zjawił się na nim skarżony przez Piskorskiego ubek, a Piskorskiego jak zwykle nie zapoznano z aktami sprawy

Wczoraj w warszawskim sądzie odbyło się drugie już posiedzenie sądu w tej sprawie. Ubeka znów nie było. I pewnie go nie będzie. Jego tożsamość chroni ustawa o ABW. I nawet jeśli kogoś pobił, to nikt postronny nie może się dowiedzieć o tym,…że to on go pobił. Problem też w tym, że jeśli kiedykolwiek na rozprawę przybędzie, będzie musiał przecież wejść na salę sadową z korytarza, na którym stoją zawsze znajomi Piskorskiego. Gdy będzie wchodził to natychmiast zdradzi go jego ubecka morda i przestanie być anonimowy. Osobnego wejścia dla ubeków w sądach póki co nie ma.

Parę minut po godzinie dziesiątej otworzyły się drzwi sali sądowej i młoda protokolantka, skądinąd bardzo sympatyczna, wywołała sprawę i samego Piskorskiego. Zapadła cisza. Rozejrzała się po korytarzu szukając wzrokiem zainteresowanych. I ja odruchowo też zacząłem się rozglądać na prawo i lewo. Może Piskorski jest, przyszedł, a ja go nie zauważyłem? Nikt się jednak nie ruszył z miejsca i nie poszedł w kierunku drzwi. Oznaczało to, że na rozprawę Piskorski nie przybył i ubeka też nie doprowadził. Czy tam może odwrotnie, ubek nie przyszedł i Piskorskiego nie doprowadził.

Po chwili protokolantka zniknęła za drzwiami sali sadowej, by po kilku minutach te otworzyły się ponownie i tym razem zaprosiła jedną z osób oczekujących w korytarzu przed salą, bo zapewne głupio tak robić posiedzenie sądu przy pustej sali? Byłem najbliżej drzwi więc wszedłem na ochotnika. Wszedłem, ale już na wstępie sędzia poinformował mnie, że oto właśnie jestem na posiedzeniu niejawnym. Niejawnie przebywał tam tylko on i sądowa protokolantka. Ale wcale nawet nie próbowali się przede mną ukryć. Tym samym poprosił, bym wyłączył kamerę, bo mogłoby się przedostać do publicznej opinii, że posiedzenie, które powinno się odbyć z udziałem stron, robi sam ze sobą? Kamerę więc wyłączyłem.

Mnie, samozwańczego przedstawiciela ludzi siedzących na korytarzu, sędzia poinformował, że znów posiedzenie musi odroczyć. Zauważył ze smutkiem w głosie, że tym razem chodzi o to, że skarżący się na przemoc ABW Piskorski, zwyczajnie na swoją rozprawę nie przyszedł. Pomyślałem: pewnie zaspał? Ale chwile po tym przypomniałem sobie, że przecież od blisko dwóch lat jest przetrzymywany w areszcie śledczym i zapytałem:

— Chciał sąd chyba powiedzieć, że nie został doprowadzony? A nie, że sobie ot tak nie przyszedł? Przecież on siedzi w waszym więzieniu!

— W zasadzie tak — przyznał mi racje sędzia — ale niestety powodu jego niedoprowadzenia panu nie podam, bo ten nie jest jawny [!!! – admin].

[To przecież można teraz każdego, wsadzić na dożywocie do pierdla i podać, że powód wsadzenia jest niejawny. I co tym kurwom zrobimy? – admin]

Przez głowę przemknęły mi szybko myśli, że może więzienny furgon nie odpalił, bo mróz dwunastostopniowy? Może gumę po drodze złapali i nie mieli zapasowego koła? A może Piskorski miał coś ciekawszego do roboty w areszcie? Dyżur w więziennej kuchni i nikt go nie chciał zastąpić?

Sędzia nie wyjaśnił też, dlaczego nie zjawił się skarżony przez Piskorskiego ubek. Nawet Władka Frasyniuka można było doprowadzić, gdy ten nie stawiał się na wezwania prokuratury celem złożenia zeznań. Wtedy cała Polska zamarła na 10 minut, bo tyle trwało jego mordercze przesłuchanie. Mimo wszystko jednak go doprowadzono. A nie można było zwykłego prostego ubeka? W zasadzie to sam mógł się skuć na plecach i kopiąc piętami po pośladkach doprowadzić się przed oblicze sprawiedliwości. Ma przecież w tym doświadczenie.

Mateusz Piskorski od maja 2016 roku przebywa jako tymczasowo aresztowany w areszcie śledczym w Warszawie. Prokuratura zarzuca mu szpiegostwo na rzecz Iraku, Chin i Rosji, ale nie przedstawia na to żadnych dowodów.

Jednym z początkowych zarzutów, postawionych tuż po aresztowaniu, był jego rzekomy udział w zbezczeszczeniu pomnika Stepana Bandery we Lwowie. Jedynie z tego zarzutu prowadząca sprawę prokurator Anna Karlińska już zrezygnowała i nie zamierza go więcej podnosić. A to chyba dlatego, że miesiąc temu obecnie rządząca władza sama uchwaliła w ustawie o IPN penalizację banderyzmu. Głupio byłoby teraz robić mu zarzuty z negatywnego stosunku do ukraińskiego nacjonalizmu, gdy okazał się w tej sprawie awangardą, tym który wskazał tej władzy właściwy kierunek.

Cyklicznie przedłużany areszt po groteskowych rozprawach kończy się teraz 8 marca. Na razie do sądu nie wpłynął kolejny wniosek Karlińskiej o kontynuację aresztu. I jeśli nie wpłynie w najbliższych dniach, 8 marca Piskorski być może wyjdzie na wolność.

8 marca to też dzień, który na ostatniej rozprawie sąd wyznaczył jako ostateczny termin na sformułowanie aktu oskarżenia. Mając na względzie dotychczasową parodię jaką zrobiono z procesu Piskorskiego, nie wiadomo jednak czy nawet jeśli taki akt oskarżenia Karlińska sfabrykuje ze swoich pobożnych życzeń, będzie on uczestniczył w rozprawie z wolnej stopy. I to mimo zakończenia postępowania przygotowawczego. A to dlatego, że Karlińska wpadła na pomysł, że gdy tylko Piskorski opuści areszt, natychmiast zbiegnie do Moskwy, Bagdadu lub Pekinu.

Jarosław Augustyniak
Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.
https://pl.sputniknews.com

Komentarzy 18 to “Piskorski nie stawił się w sądzie”

  1. provincjal said

    Gdzie są CI „SĘDZIOWIE”, COLE, GESTORFY, SZCZEMBOSZE, GDZIE ONI SĄ ?

  2. AlexSailor said

    Proces musi być jawny.
    Jeśli jest utajniony, to jest nieważny, niezależnie co stanowią przepisy udające prawo.

    A tak w ogóle, to jest świetny materiał na film.
    Tylko nie wiem, czy komedię, czy tragedię.

    Na marginesie.

    JE Putin ogłosił właśnie, że Rosja uzyskała przewagę strategiczną.
    I na dodatek ogłosił, że nie zawaha się jej użyć nie tylko w swojej obronie, ale także w obronie sojuszników.

    Tego się nie spodziewałem.
    Chociaż z pół roku temu amerykański kongres i te ichne VIPy coś gardłowały, że nie mają się czym bronić,
    i że Rosja taką przewagę posiada.

    Skoro jednak JE Putin coś takiego obwieszcza i to jeszcze na tle filmu symulującego atak atomowy na
    Florydę, to ta przewaga musi być rzeczywiście spora.

    Zważywszy, że nasz sojusznik posiada dziesięciokrotnie większą przewagę w wojskach konwencjonalnych i
    co najmniej dziesięciokrotnie większą przewagę gospodarczą.

  3. Lily. said

    Na komisji w sprawie reprywatyzacji,p Jaki i
    cala reszta komisji powtarza jak mantre,ze
    „zyjemy w panstwie prawa” : >))

  4. Premizlaus said

    A może został zabity?

  5. Boydar said

    A może poszli do lasu … !

    Panie Przemysławie … tak się nie nie mówi ! Tym bardziej nie pisze.

  6. anonim said

    ad.2 Alex
    Panie Aleksie „Tego się nie spodziewałem.
    Chociaż z pół roku temu amerykański kongres i te ichne VIPy coś gardłowały, że nie mają się czym bronić,
    i że Rosja taką przewagę posiada.”
    W USA Pentagenje mają mieć w tym roku na rozj….nie 639 miliardów dolarów.
    Jasnym jest że une nigdy ale to nigdy nie będą miały dość by mieć się czym bronić…unym jest zawsze za mało.

  7. Birton said

    Polska Żydowska Republika Bananowa – tak powiedział pewien pan na przystanku autobusowym w 2003 roku

  8. PISKORZ said

    re 1 GESTORFY” TA GESTORFOWA…to wyjechała gdzieś na głęboką prowincję, bo….mając tylko 10 tys. na miesiąc uznała, że tylko tam zwiąże koniec z końcem…

  9. maniek said

    …chazarskie kundle…

  10. RomanK said

    KOSZERNY JAZGOT
    Awantura związana z nowelizacją ustawy o IPN zatacza coraz szersze kręgi, a środowiska wrogie Polsce wciąż otwierają nowe fronty walki z naszym krajem. W całym okresie istnienia III Rzeczypospolitej kolejne rządy kapitulowały pod presją wpływowych środowisk żydowskich, przyglądając się biernie temu, jak nasze dobre imię jest szargane przez oszczerców. W PRL-u zaś o jakiejkolwiek próbie obrony polskiego honoru nie mogło być mowy, obowiązywała bowiem narracja płynąca z Kremla, którego władcy woleli nie budzić „demonów patriotyzmu” w Polakach i upokarzanie nas było im na rękę. Dziesięciolecia zaniedbań doprowadziły więc do kuriozalnej sytuacji, ponieważ mistrzowie czarnej propagandy zrobili z Narodu Polskiego, będącego bez wątpienia jedną z największych ofiar totalitaryzmu niemieckiego, wspólnika w dziele holokaustu. Byli i są też tacy manipulatorzy, którzy, pomimo oczywistych faktów, próbują przerzucić na Polskę odpowiedzialność za wybuch II wojny światowej.
    Wiele lat kumulowania urojonych oskarżeń przyniosło w końcu efekt, w postaci brutalnego i skoordynowanego ataku na nasz kraj. Lecz wszystko wskazuje na to, że ustawa o IPN jest tylko pretekstem, ponieważ nowe zapisy wcale nie ograniczają swobody badań naukowych, a nawet działalności artystycznej, co zapewne zachęci plugawego Grossa do fabrykowania kolejnych pseudonaukowych paszkwili. Deklaracje czołowych polityków PiS-u nie pozostawiają też żadnych złudzeń, co do skuteczności ścigania za granicą sprawców zniesławiania Polski. W takich bowiem przypadkach nowe prawo będzie raczej bezsilne. Dlaczego więc robi się rejwach wokół tej ustawy?
    Podobno, „kiedy nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze”, i coś w tym musi być, bo wyraźnie da się wyczuć, że to kolejny geszeft, który Żydzi chcą zrobić naszym kosztem. Świadczy o tym brak zainteresowania ze strony izraelskiej przebiegiem prac nad ustawą o IPN, do której nie zgłaszano żadnych zastrzeżeń, a protesty zaczęły się dopiero gdy jej projekt trafił do Sejmu. Taki rozwój wydarzeń całkowicie zaskoczył rządzących, co przyznał Jarosław Kaczyński, który stwierdził, że „jak grom z jasnego nieba spadła na nas reakcja ze strony Izraela”. Pomijając więc żenujący brak kompetencji organów państwowych, które nie miały bladego pojęcia o szykowanej przeciwko nam prowokacji, należy podkreślić, że środowiska żydowskie bacznie obserwowały prace nad inną ustawą, nazywaną potocznie reprywatyzacyjną. Przyznał to niedawno Patryk Jaki, który powiedział, że o tę właśnie ustawę „Izraelczycy intensywnie dopytywali i dopytują, o niej z nami rozmawiali wielokrotnie”, a ambasador Anna Azari „zgłosiła zaniepokojenie […], że na pracy [jego] komisji obywatele Izraela mogą tylko stracić”. W całej rozciągłości potwierdzają to losy ustawy reprywatyzacyjnej, którą wycofano po cichu z Komitetu Stałego Rady Ministrów, gdy tylko rozpętała się burza wokół IPN. Niebagatelne znaczenie w tej sprawie odgrywa także toczący się w USA proces legislacyjny nad ustawą mającą pomóc Żydom w dochodzeniu ich roszczeń, które wobec Polski mają opiewać na astronomiczną sumę 65 miliardów dolarów. Widać więc, że awantura wokół kwestii historycznych jest jedynie zasłoną dymną przykrywającą koszerny interes, w wyniku którego Polska miałaby zapłacić „podatek od zbrodni niemieckich”.
    Za co mielibyśmy zapłacić Żydom? Przecież nie za zagładę ich współplemieńców dokonaną przez Niemców, bo Polska w niej nie uczestniczyła, a Polacy też byli masowo mordowani przez okupanta niemieckiego. Na pewno nie za „polskie obozy śmierci”, bo takich nie było, za to bez wątpienia były niemieckie obozy zagłady. Może więc podstawą roszczeń żydowskich jest wyłącznie pazerność, będąca głównym powodem domagania się zwrotu tzw. mienia bezspadkowego, o które nie zabiegają żadni spadkobiercy. W takim przypadku polskie prawo przewiduje przejęcie dóbr przez Skarb Państwa, co oczywiście jest podważane przez organizacje żydowskie, pragnące położyć łapę na tym majątku. Podobny proceder opisał już dawno temu Norman Finkelstein, który czerpanie zysków przez Żydów niepokrzywdzonych bezpośrednio w wyniku zbrodni niemieckich nazwał dosadnie „przedsiębiorstwem holokaust”.
    Sygnał do ataku na Polskę dała ambasador Azari podczas obchodów 73. rocznicy wyzwolenia Auschwitz i wtedy rozpętała się międzynarodowa nagonka, a pismacy z najbardziej opiniotwórczych gazet bez skrupułów przypisali nam winę za zbrodnie niemieckie. Mnożą się też prowokacje ze strony wpływowych organizacji żydowskich, takich jak Ruderman Family Foundation, która wyemitowała skandaliczny spot z Żydami wypowiadającymi wielokrotnie zwrot „polski holokaust” i wzywającymi rząd amerykański do zerwania stosunków dyplomatycznych z Polską. Film po paru dniach usunięto, ale smród pozostał. Zwiększyła się także presja dyplomatyczna na władze polskie ze strony administracji amerykańskiej, a premier Izraela Benjamin Netanjahu w rozmowie z Mateuszem Morawieckim miał podobno stwierdzić, że „Polacy w sposób systemowy uczestniczyli w holokauście”. Jonny Daniels, szef fundacji From the Depths, wyraził natomiast przekonanie, że „Polacy kolaborowali z chciwości i nienawiści, Żydzi, aby się ocalić”. Swoje pięć groszy dorzuciły także działające na terenie Polski organizacje żydowskie, które w oświadczeniu wyraziły „oburzenie z powodu narastającego w kraju klimatu nietolerancji, ksenofobii i antysemityzmu” oraz stwierdziły, że Żydzi „nie czują się dziś w Polsce bezpiecznie”. Dlatego wezwały rząd do zdecydowanego potępienia i ścigania przejawów antysemityzmu, oferując daleko idącą współpracę oraz zaapelowały do innych „ofiar klimatu nienawiści”, aby wspólnie „przeciwstawili się złu”. Z dużym zaangażowaniem wtórują im dyżurni opluwacze wyhodowani przez Michnika na zoologicznej nienawiści do Polski.
    W tym kontekście trzeba więc zapytać: Na co przydał się żarliwy filosemityzm rozpowszechniony w „polskiej” klasie politycznej? Czy była potrzebna pielgrzymka rządu polskiego do Izraela? Czy było warto gościć w Krakowie wyjazdowe posiedzenie Knesetu? Czy było zasadne wydawanie setek milionów złotych na ratowanie dziedzictwa żydowskiego? Na co przydała się kosztowna promocja kultury żydowskiej? Czy było potrzebne nadawanie orderów czołowym opluwaczom Polski? Na co przydały się kolacyjki szabasowe u lobbysty izraelskiego Danielsa? Na te i wiele innych pytań musimy sobie odpowiedzieć zanim zaczniemy dyskutować nad przyszłością stosunków polsko-żydowskich. Jednak już dziś wiemy z całą pewnością, że celem rozpowszechnianego kłamstwa o Jedwabnem i przepraszania za rzekome zbrodnie polskie, było przygotowanie gruntu pod ofensywę, która teraz uderza w nasz kraj i ma za zadanie zohydzić go w oczach światowej opinii publicznej. W ten sposób będzie nas można łatwiej wydoić, bo kto się ujmie za sprawcą holokaustu. Ten brudny plan ujawnił już w 1996 roku na kongresie w Buenos Aires Israel Singer – sekretarz generalny Światowego Kongresu Żydów, który zakomunikował: „Jeżeli Polska nie spełni roszczeń Żydów, będzie publicznie atakowana i upokarzana na forum międzynarodowym”.
    Wściekłe ataki na Polskę stały się przysłowiowym „kubłem zimnej wody” na głowy polityków oczadzonych filosemityzmem. Ukazały też w całej pełni fałsz głoszonej od wielu lat legendy o polsko-żydowskiej przyjaźni, o wspólnocie dziejów itp. Maski opadły i nagle społeczeństwo polskie ujrzało prawdziwe oblicze Żydów, dla których liczy się tylko interes, a nie jakieś sentymentalne jasełka. Ponieśliśmy niewątpliwie straty wizerunkowe, ale widocznie były one nie do uniknięcia, ponieważ wpadając w zastawioną pułapkę nie mieliśmy innego wyjścia, jak tylko bronić swoich słusznych racji. Alternatywą zaś była całkowita kapitulacja przed obcym dyktatem, co byłoby równoznaczne ze zdradą interesów narodowych.
    Propagandowa wojna polsko-żydowska stała się testem dla rządzących polityków, którzy niestety wykazali się dużą nieporadnością. Wpadli bowiem w panikę i zamiast energicznie zwalczać szerzący się antypolonizm, to urządzają pokazowe polowania na wyimaginowane „demony antysemityzmu”. Na kpinę zakrawa też projekt uchwały autorstwa senatora PiS Jana Żaryna, który chce, aby Senat przeprosił Żydów za marzec 1968 roku. Pomysł ten, wypływający zapewne z chęci przypodobania się lobby żydowskiemu, źle świadczy o kondycji „izby refleksji i zadumy”, która najwidoczniej pogrążona jest w oparach absurdu. Przecież nie od dziś wiadomo, że tzw. wydarzenia marcowe miały swoje źródło w rozgrywce wewnętrznej w PZPR, stoczonej między frakcją „chamów” i „Żydów”. Za co więc mielibyśmy przepraszać?
    Niepokojem mogą również napawać głosy płynące z Izraela, jakoby rząd Morawieckiego dogadał się z Żydami, w sprawie rewizji zapisów ustawy o IPN, co stało się możliwe po zaskarżeniu jej do Trybunału Konstytucyjnego przez prezydenta Dudę. W tej sytuacji musimy wykazać się wielką czujnością i powinniśmy wywierać stały nacisk na rządzących, bo inaczej zostaniemy oszukani i „obudzimy się z ręką w nocniku”.

    Wojciech Podjacki

  11. Regina said

    Pan piskorski, to tragiczna postać w koszmarnym teatrze, którym jest III RP. M.Saakaszfili szubrawiec, złoczyńca,grandziarz, defraudator, zbrodniarz w naszym nieszczęśliwie demokratycznym państwie znajduje bezpieczne schronienie i ochronę polskiej policji. Ścigany przez własny kraj listem gończym i przez Ukrainę,w której narozrabiał jak pijany zając. A tymczasem w areszcie PiS przetrzymuje niewinnego człowieka już 2 lata i to bez aktu oskarżenia.Szumowiny,którymi steruje niewiadomo ilu hegemonów,biorą się za naprawę sądownictwa.Reforma sądownictwa-tak,ale nie przez nich i w ich wykonaniu.Ludzi ogarnęło jakieś otępienie i zobojętnienie na wszystko.Wolą organizować jakieś marsze ku chwale wyklętych z przed 70-lat, a nie widzą co obok się dzieje.Nie tylko pan Mateusz Piskorski ma przerąbane, ale niestety cała Polska.

  12. Regina said

    Ad 11. Znowu się zagapiłam i w drugim słowie nie nacisnęłam „Shift”,tak to jest jak się pisze o 24-tej.Przepraszam.

  13. RomanK said

    Przecviez tego wszystkigo nie wymyslil PiS….poprostu przejal to co bylo… co pani tego nie widziala pani Regina???? Tych sedziow i palestrow, dupkow i mamzerow z mehesami nikt nie wyciagnal wczoraj z popielnika….to staly i ciagly proces..wynik grubej kreski….
    Najwiekszej zbrodni dokonanej na Polskim Narodzie…i ta zbrodnia trwa….
    Niech pani nie zapomina ze instaluja sie w Polsce Czechach i Rumunii bronie ofensywne USA, jakich zadniem jest atak z daleka od domu…..
    Wiedza o tym Rosjanie i pierwszym uderzeniam bedzie wymiesc najblizej polozone zagrozenie…. A to po wczorajszym oredziu prez Rosji stalo sie bardzo realne. TYm bardziej ze nawet jak w Polsce bedzie sie kurzyc i swiecic..zawsze mozna powiedziec Rosjanom ..Pardon….trzeba zasiac do stolu….
    A ze bez Polakow??? who care???? Zreszta tych i tak juz nie bedzie to jaki temat….
    TO na leb 40 mln ludzi sciagnely przez nich wyglosowane rzondy…..zatem chcacemu nie dzieje sie krzywda….

  14. PiotrZW said

    Wysłałem mu 100 zł na konto aresztu śledczego, zwrócili z powrotem z informacją:

    zwrot wpłaty z dnia 12.02.2018r
    Jednostka w likwidacji.

    O co tu chodzi?

  15. Regina said

    Re13.RomanK. Sama już nie wiem,co o tym myśleć, wszystko po 89-tym poszło nie tak. Z jednej niewoli popadliśmy w drugą. Wszystkie państwa zachodnie chcą nas pouczać i rządzić nami,oczywiście we własnym interesie. Świat stał się jeszcze bardziej niebezpieczny,niż był.Na domiar złego,jesteśmy zrujnowani przez długi i szaber,który miał i ma miejsce w Polsce po 89-tym roku. Kto to będzie w stanie spłacić ten dług? Wszystkie ekipy rządzące starają się tylko utrzymać przy korycie i to wszystko na co ich stać. Głosowałam na PiS,ale zawiodłam się bardzo na nich.Gdy będą następne wybory,to pozostanę w domu i nie będę głosowała, bo nie ma na kogo. Wszyscy ci narodowcy nie działają wspólnie,tylko rywalizują ze sobą,licytują się,którzy z nich są większymi patriotami. Nie mają wspólnego celu i to jest ich zgubą.Niczego nie dokonają. Często myślę, że nie powinniśmy do tej całej UE wchodzić.Powinniśmy pozostać państwem neutralnym.Ale czy danoby nam spokój? Stara UE czychała na nas jak hiena na smakowitą padliznę.Przysporzyliśmy im bogactwa i wyciągneliśmy ich z kryzysu, który im groził. Gdybyśmy im odmówili, to zrobiliby nam „Majdan” i pogrążyli wwojnie domowej,bez najmniejszych skrupułów.To wszystko nas przerosło i jest jak jest. Tym „optymistycznym” akcentem kończę.Pozdrawiam. R.

  16. Lily. said

    Re 11;Regina.
    Prosze sie nie dziwic, niejaki Saakaszfili
    ma odpowiednie korzenie,a dotego przyjaciel
    Kaczynskich.

  17. Regina said

    Re.16 Lily. Święta prawda,pani Lily.Jestem też tego pewna, że zbrodniarz Saakaszwili ma odpowiednie korzenie.Na Gruzję nasłali go ziomkowie z Ameryki, aby rozpętał tam kolorową rewolucję.Jest również wielkim przyjacielem Kaczyńskich,którzy też mają odpowiednie korzenie, był nawet na pogrzebie Lecha.A swoją drogą, ładnych przyjaciół mają nasi oficjele, nie pogardzają nawet banderowcami .Pogratulować! Pozdrawiam R.

    ——
    Nie pogardzają? Pani Regino, oni do nich lgną. Przyjaźnią się. A mówiąc wulgarnie – d… wylizują.
    Admin

  18. Ad. 3

    „zyjemy w panstwie prawa” : >))

    Racja. Tylko to prawo jest do… 🙂

Sorry, the comment form is closed at this time.