Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Polska cierpliwość się kończy

Posted by Marucha w dniu 2018-03-05 (Poniedziałek)

Zdaniem banderowców „Lwów nie jest dla polskich panów”. Zdaniem „polskich panów” – Ukraina nie jest dla banderowców. I to my mamy, wbrew pozorom, więcej danych, żeby postawić na swoim.

Pięć i pół miliona potomków Kresowian

Napięcia polsko-ukraińskie nie tyle narastają od dłuższego czasu – co po prostu kryzys: świadomościowy, polityczny, tożsamościowy i przede wszystkim zaufania między narodami polskim a ukraińskim jest już tak głęboki, że musi przebijać się do świadomości rządzących. Im bardziej rząd w Warszawie chciałby przechodzić do porządku nad nierównowagą w relacjach z Kijowem, nad uczynieniem z antypolskiej ideologii państwowej doktryny Ukrainy, nad utratą pieniędzy zainwestowanych w podtrzymywanie reżimu Poroszenki – tym bardziej bankructwo tej polityki widzą zwykli Polacy.

I władze nie mogą już tego lekceważyć z taką dezynwolturą, jak uprzednio, stąd ustępstwa Prawa i Sprawiedliwości wobec oczekiwań elektoratu, w tym postulatów polskich Kresowian, żądających wobec Ukrainy polityki silnej ręki.

[Mogą, mogą, właśnie dali Banderlandowi w prezencie dostawy gazu – admin]

Przywracanie świadomości kresowej, tożsamości wspólnej dla ponad 15 proc. narodu polskiego – zajęło ostatnią dekadę. Z sentymentu, objawiającego się romantycznymi wycieczkami czy słuchaniem przedwojennych lwowskich piosenek – udało się przejść do etapu zrozumienia, że polskie Kresy Wschodnie nie tylko stanowią nasze dziedzictwo, ale także mogą być ważnym instrumentem polskiej nowoczesnej geopolityki XXI wieku.

I nikt tak nam nie pomógł w tym dziele tak bardzo, jak ukraińscy naziści i posługujący się nimi cwani oligarchowie, którzy swoje złodziejstwo i rozgrabianie Ukrainy – postanowili ukryć pod narodowymi hasłami.

Przypomnienie wszystkich symboli, pod którymi okrutnie zamęczono ponad 200.000 Polaków – stanowiło dla Polaków konieczne otrzeźwienie. Oczywiście, jak to w Polsce – najpierw oprzytomnieli zwykli ludzie, a politycy, chcąc nie chcąc – musieli podążyć za nimi.

Nie ma przyjaźni z bandytami

Długo wmawiano Polakom, że współczesny banderyzm to tylko jakaś forma rekonstrukcji historycznej albo że to „inny banderyzm”, jakimś dziwnym trafem i nie wiadomo skąd nagle… wcale nie antypolski, usprawiedliwiano ukraińskich nazistów, że przecież „nie mają innych wzorców” – słowem zachowywano się jak europejska ofiara imigranckiego gwałtu sama siebie przekonywująca, że to, co ją spotyka, to wcale nie wina gwałciciela, tylko otoczenia, które za rzadko go w dzieciństwie przytulało.

Tak zaawansowany syndrom sztokholmski zaczął w końcu wyglądać na celowy sabotaż polskich interesów narodowych i racji stanu, a głoszący te samobójcze bzdury zorientowali się, że są w mniejszości już nie tylko w całym społeczeństwie polskim, ale nawet w ramach elektoratu pro-ukraińskiej dotąd partii rządzącej, PiS.

[A ja, kurwa, wciąż spotykam na oko normalnych ludzi, którzy gotowi są mi oczy wydrapać za „ukraiński od setek lat Krym”. – admin]

Oczywiście, banderowcy również nie próżnowali. Kilka lat temu głośno było w polskich środowiskach narodowych o propozycjach Ołeha Tiahnyboka, gotowego wypłacić okrągłą sumkę każdemu polskiemu ugrupowaniu, które zgodziłoby się podpisać z nim wspólną deklarację, w której o Rzeź Wołyńską oskarżono by „przebranych Ruskich” i rozgrzeszono Banderę z Szuchewyczem z ich zbrodni.

Liderowi Swobody wówczas się nie udało, ale można się domyślać, że podobny mechanizm działał i przy innych próbach kupowania ukraińskiemu nazizmowi „przyjaciół”. Sęk w tym, że tanio kupione, a przy tym nie mające uczciwych podstaw poparcie – jeszcze szybciej można stracić.

Nie można w borykającym się z kryzysem ekonomicznym kraju, jakim jest Polska – wyrywać Polakom wyśrubowanych podatków, a potem oddawać je na wieczne nieoddanie i zmarnowanie Poroszence. Nie można narodowi, który przez emigrację zarobkową utracił 10 proc. najbardziej aktywnych rodaków – proponować jako ekwiwalentu obcych kulturowo przybyszy z Ukrainy. I wreszcie nie wolno narodowi tak ciężko doświadczonemu przez historię, jak Polacy, wielokrotnie zranieni w swojej godności i poczuciu dumy narodowej, w dodatku podbechtanemu postulatem „wstawania w kolan”, zgłoszonym przez PiS – kazać nagle ignorować publiczne zniewagi ze strony Kijowa i Lwowa.

I chociaż rządzący Polską (wiecznie zapatrzeni tylko w opinie i życzenia Waszyngtonu oraz Brukseli) przyzwyczaili się dotąd ignorować oczekiwania społeczeństwa i wprost łamać każde dane Polakom słowo – w końcu dłużej się tak nie dało.

Koniec banderowskiej bezkarności?

Kresowianom pomógł zbieg okoliczności. Nowy rząd Prawa i Sprawiedliwości, pod kierunkiem Mateusza Morawieckiego chciał uwiarygodnić się w oczach patriotycznego elektoratu, choć równocześnie zgrabnie odciąć się od formułowanych przez pro-europejską opozycję zarzutów „nadmiernej tolerancji wobec skrajnej prawicy”. Stąd właśnie skompilowano różne co do genezy i celu postulaty: podjęcia czynnej walki z kłamstwem nie niemieckich (z udziałem ukraińskich pomocników), ale „polskich obozów zagłady” – z pomysłem zakazania wprost nazwanej po imieniu propagandy banderowskiej w Polsce. Taka była geneza zmiany ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, która wywołała znane już protesty banderowskie na Ukrainie.

Ukraińscy naziści i cały kijowsko-lwowski establishment mogli poczuć się zdziwieni takim zwrotem w polityce Warszawy – wszak dotąd głosili i robili co chcieli i żaden oficjalny przedstawiciel Polski nie reagował, nawet na jawne upokorzenia. A tu nagle cała ustawa, przepisy karne i to takie, na podstawie których można by w Polsce na trzy lata zamknąć cały ukraiński rząd i spory kawał Rady Najwyższej, na czele oczywiście z arcy-kłamcą wołyńskim, Wiatrowiczem!

Banderowcy czuli się zbyt pewni, przekonani, że wspólni mocodawcy zapewnią im wieczne usłużne poparcie ze strony Warszawy. Nie przewidzieli jednak, że najbardziej nawet pro-zachodni czy pro-amerykański rząd musi raz na jakiś czas odwołać się do legitymacji otrzymywanej od narodu – a wówczas tematu banderowskiego w polityce polskiej pominąć się już nie da.

Oligarchowie i banderowcy odpowiadają, jak umieją. Pierwsi obrażają się, ale i po staremu straszą Rosją, domagając się dalszej pomocy, tym razem w postaci gazu przekazywanego przez stronę polską. Choć cała historia z rzekomym „zakręcaniem kurka przez Rosjan” to jawne i oczywiste kłamstwo – Kijów znów skorzystał z okazji, żeby poudawać ofiarę, a przy okazji coś podkraść.

Warszawa oczywiście wypełniając polecania amerykańskie odpowiedziała na zapotrzebowanie, ale wcale nie poprawiła tym pogarszającej się w oczach wyborców oceny swojej polityki zagranicznej na odcinku ukraińskim. Z kolei banderowcy, od kilku już tygodni rozrabiający na zachodzie kraju (czyli na polskich Kresach) – umyślili sobie upamiętnić zbrodniarza nad zbrodniarzami, krwawego zwyrodnialca Szuchewycza – czego nie znieśli nawet najwięksi przyjaciele ukraińskiego nacjonalizmu po polskiej stronie. I co gorsza – lwowskiego marszu, pod jawnie nazistowskimi symbolami „Azowa” i Korpusu Narodowego nie da się tym razem nawet zwalić na Putina i „ruską prowokację”!

Banderowcy przeholowali. Pomimo Olszewskiego znów opowiadającego głodne kawałki o „niewinnym Banderze” – Polacy mają już dość finansowania złodziejskiej ekipy Poroszenki, nie chcą w Polsce pajaców takich jak krawatożerca Saakaszwili i domagają się ostrych kroków przeciw banderowcom.

I choćby politycy opóźniali i sabotowali ten proces – jest on już nieuchronny i nie do powstrzymania. „Polscy panowie” odpowiadają: i Lwów nasz, i Kresy nasze, a wy banderowsko-hajdamacka hołoto – przygotujcie się na nowe Beresteczko i kolejną Operację Wisła.

Konrad Rękas,
Prezes Powiernictwa Kresowego
http://xportal.pl/

Podziwiam optymizm p. Rękasa. Nie podzielam go. Nie chce mi się gadać, dlaczego.
Admin

Komentarzy 18 to “Polska cierpliwość się kończy”

  1. Franz said

  2. Jack Ravenno said

    OUN/UPA i ich wyznawcy to LUDOBÓJCY i żadne zaklęcia tego nie zmienią. Co więcej – UKRAINA systemowo wspiera banderyzm i zbrodniczą ideologię a to już jest dno i śmierdzący muł. Swołocze. Może nie wszyscy ale co mam powiedzieć gdy całe PAŃSTWO to wspiera. Naprawdę żałosne i jak ma się to do postawy Państwa Polskiego i obywateli w czasie II WŚ?
    Po trzykroć hańba…

  3. m.s.said said

    …Ukraina jest jak ”najlepszy przyjaciel po dlugich latach zaufania”. Okrecila sobie niektorych w rzadzie wokol palca (co inni zapewne widza
    od dawna) a nastepnie zdradzi i zostawi przy pierwszej lepszej okazji..

  4. Joannus said

    ” a wy banderowsko-hajdamacka hołoto – przygotujcie się na nowe Beresteczko i kolejną Operację Wisła.”

    Prędzej nasi pójdziemy razem z nimi na Rosję.

  5. Siekiera_Motyka said

    Ad. 1 – Tylko podziwiać takiego człowieka. Bush, Obama i Trump to dzieciaki z przedszkola.

  6. Joannus said

    zamiast ” pójdziemy” winno być ”pójdą”. Przepraszam za błąd.

  7. tyle said

    Uwaga wstepna: polityki w Polsce to zydki i przyzydki, innych nie ma juz w naszej polskiej Ojczyznie. Polska i pozostale kraje UE znajduja sie pod okupacja zydowska, Bruksela to zydy, ich wymysl i ich administracja.
    Niech durnie przestana belkotac o Kresach Wschodich. Zostanie zachwiana Jalta, nie bedzie Polski, Zydonia bedzie, z Polski Centralej i Wschodiej,
    i Zachodniej Ukrainy.

  8. Marek said

    I choćby politycy opóźniali i sabotowali ten proces – jest on już nieuchronny i nie do powstrzymania. „Polscy panowie” odpowiadają: i Lwów nasz, i Kresy nasze, a wy banderowsko-hajdamacka hołoto – przygotujcie się na nowe Beresteczko i kolejną Operację Wisła.
    ===
    Autor tych słów był chyba pod wpływem.
    Nawoływanie do jakiegoś Beresteczka i Operacji Wisła w kraju, którym rządzą żydy i mają wszystkie siłowe narzędzia w swoich łapach jest romantycznym pierdu pierdu.
    Tak robiono w konia Polaków przy wielu durnowatych i okupionych krwią rozróbach. Przykładów jest sporo.
    Najpierw trzeba władzę odzyskać, a nie urządzać bitwy.
    I to o Kresy zbanderyzowane i zażydzone w blisko 100%.

  9. Joung said

    POLACY popatrzcie na te mordy w tak zwanym Polskim rzadzie.Same ;;;;;;zydy;;;;
    Z nimi podobroci NIC A NIC NIE ZALATWIMY.

  10. Leszek S. said

    Wadza okrada Polaków na każdym kroku bezlitośnie a dochód narodowy pcha na Ukrainę.\, która zgotuje nam drugi Wołyń.

  11. Filomena said

    Moja cala rodzina pochodzi oryginalnie z Kresow, wlasnie z Ukrainy. Temat banderyzmu jest mi dobrze znany. Rozne kolka i organizacje Kresowiakow od dlugich lat, od kiedy sie tylko skonczyl PRL pisaly i krzyczaly o zbrodniach OUN-UPA, ale raczej bezskutecznie. Wsparcia od oficjalnych wladz i instytucji nie mialy prawie wcale. Mimo ogolnej obojetnosci wiekszosci tzw. historykow i ekpertow, i roznych takich czy innych instytucji udalo im sie opublikowac sporo ciekawego materialu. W latach 90-tych bylo nawet kilka wyjazdow na Ukraine w celu ekshumacji niektorych miejsc zbiorowych mordow.

    Wiekszosc Kresowiakow ostrzegala caly czas zeby nie robic glupoty, zeby nie popierac bezmyslnie antyrosyjskiej polityki ukrainskiej, bo to sie moze odwrocic przeciw Polakom. A przede wszystkim ostrzegali, ze nie moze byc uczciwej wspolpracy z Ukraina bez rozliczenia sie Ukrainy z banderyzmem.

    Warto wspomniec, ze banderyzm byl glownie fenomenem galicyjskim. Chociaz protoplastom radykalnego nacjonalizmu ukrainskiego byl rosyjskojezyczny Ukrainiec z Odessy Doncow, to na podatny grunt trafil on nie gdzie indziej a wlasnie w Galicji i tam sie na calego rozwinal.

    Banderowcy lubieli I lubia powolywac sie na tradycje kozackie no z autentycznymi Kozakami nie maja oni nic wspolnego. Autentyczni Kozacy to ludnosc zamieszkujaca tereny wschodniej Ukrainy i poludniowej Rosji, takie tereny jak Kuban, okolice rzeki Terek na Kaukazie, Woronez, Orenburg i pare innych terenow. Ludzie ci sa konkretnie prorosyjscy, nastawieni negatywnie do dzisiejszej tzw. Europy, ktora uwazaja za siedlisko degeneracji. Kozacy to najbardziej religijny i konserwatywny segment rosyjskiego spoleczenstwa, ktory swego czasu najbardziej opieral sie bolszewizmowi i jego chorym wizjom. Wlasnie dzieki Kozakom neobanderowskie ekspedycje na Donbas i Luhanszczyne zakonczyly sie tak tragicznie.

    Nie cala Ukraina wspiera banderowcow. Banderowcow wspiera w ogole mniejszosc. Do tej pory nie udalo sie banderowcom zdobyc Poczajowskiej Lawry (znajdujacej sie na Zachodniej Ukrainie !), ktora dzielnie ochraniaja i bronia Kozacy. A konkretniej mowiac na Ukrainie mamy rzad syjonistyczno-banderowski. Rzadza oni do spolki za pomoca terroru i szantazu. Poniewaz wiekszosc mezczyzn – nawet tych z Zachodniej Ukrainy – nie chce isc juz na wojne przeciw Donbasowi ukrainski syjonistyczno-banderowski rzad sciaga na Ukraine wojownikow z rozbitego w Syrii tzw. Panstwa Islamskiego i roznych innych psychopatow.

    Pseudo-polski rzad wciaga Polske w zydowski konflikt. Zydom zalezy na tym zeby Slowianie sie ze soba bili i zeby sie jak najwiecej powybijali. Na Kresach Zydzi mieli swoje liczne majatki. Mieszkalo ich tam bardzo duzo. Majatki chca zagarnac a wyludnione tereny zasiedlic kimkolwiek.

  12. kacper said

    Oto słowa prawdy https://www.youtube.com/watch?v=x8k49LY-D-8

  13. Siekiera_Motyka said

    Ad. 12 – Słuchać tych dwóch posłów wymaga kontroli.

    Pewnie to gdzieś przegapiłem ale to jest w prost nie do wiary. Burzą Ukry ściany zamku. I idzie i nie najlepiej. Po co ? Dla filmu wojennego ?

    .https://www.youtube.com/watch?v=NUkYzksKTKA

  14. NICK said

    Pani Filomeno.
    Pani się przeczyta a na początek wstęp:
    „Moja cala rodzina pochodzi oryginalnie z Kresow, wlasnie z Ukrainy.”
    Z Kresów czy „ukrainy”?

    Musimy ważyć słowa.
    Choćby z szacunku dla przodków Pani, Naszych… .

  15. Siekiera_Motyka said

    „Polska cierpliwość się kończy”

    i jedyny Winnicki o tym mówi w Sejmie.

    „MĄDRZE! Winnicki przedstawia prawdę o Marcu’68 „Wtedy wyjechali STALINOWCY!””
    .https://www.youtube.com/watch?v=N6Ho3iIogxk

  16. Siekiera_Motyka said

    Ad.16 – W filmiku jest jeden znany polski bohater znany jako „Kapuś”. Warto przypomnieć bo to Lew Demokracji,

    „Bohater

    Kim jest Stefan Niesiołowski? To bardzo ciekawa historia z gatunku tych, które państwo tak lubią a więc o miłości, zdradzie, heroizmie, nikczemności i rzecz jasna o polityce. Proponuję cofnąć się do połowy lat 60-tych gdy w Polsce jak i w sporej części naszego globu panował ustrój sprawiedliwości społecznej. W tym czasie grupa młodych ludzi zainspirowana przez starszego kolegę, który powinien z autopsji doskonale wiedzieć czym się to wszystko skończy postanowiła obalić komunę. Ich przywódca postanowił rozpocząć działalność od zdobycia funduszy poprzez napad na kasjerkę. Rozumował, że skoro Piłsudski rabował pociągi i nikt mu tego po uzyskaniu niepodległości nie miał za złe to jemu tez wolno. Co prawda kasjerka to nie pociąg ale od czegoś trzeba zacząć. Nie pomyślcie sobie czasem o Raskolnikowie, który zabił siekiera lichwiarkę w imię wyższych celów. Ta akcja miała się odbyć według pomysłodawcy bez użycia przemocy, niestety nie sprecyzował on jak to konkretnie miałoby wyglądać a szkoda bo bardzo jestem tego ciekaw. Do akcji oczywiście nie doszło. Wtedy nasz bohater wpadł na pomysł walki z przodującym ustrojem poprzez kradzieże maszyn do pisania. (młodszym czytelnikom chciałbym wyjaśnić, że w czasach gdy jeszcze nie było pecetów posługiwano się klawiaturą sprzężoną bezpośrednio z drukarką). Sam ukradł dwa takie urządzenia. W II Rzeczpospolitej uroczyście obchodzono rocznicę napadu dokonanego przez Piłsudskiego i jego ludzi na pociąg w Bezdanach wiozący wypłatę dla robotników. Uważam, ze powinniśmy wskrzesić ten zwyczaj, w instytucjach z których zginęły maszyny: w Katedrze Fizjologii Roślin Uniwersytetu Łódzkiego oraz w Bibliotece Uniwersyteckiej w Łodzi powinny zostać odsłonięte pamiątkowe tablice sławiące ten wiekopomny czyn. Na uroczyste obchody obowiązkowo powinno się prowadzić dziatwę szkolną.

    Nie był to jedyny bohaterski czyn jakiego dokonał nasz nieustraszony bojownik, w dzień po wkroczeniu bratniej pomocy do Czechosłowacji własnoręcznie, przy pomocy młotka zniszczył on umieszczoną na Rysach tabliczkę ku czci wodza światowego proletariatu Włodzimierza Iljicza Ulajnowawa znanego także jako Lenin. Nikt co prawda tego nie zauważył, liczą się jednak intencje. Niestety pomysł wysadzenia w powietrze pomnika wodza światowego proletariatu nie doszedł do skutku. Esbecja, która infiltrowała cała grupę straciła cierpliwość. Atak na wiecznie żywego Lenina mógł się nie spodobać towarzyszom radzieckim za z nimi nie było żartów.

    Kapuś

    Stefana Niesiołowskiego od początku śledztwa zaczyna sypać. Teraz oczywiście krzyczy, że to nieprawda. A oto protokoły z przesłuchań działaczy z konspiracyjnego „Ruchu”, znajdujące się w Instytucie Pamięci Narodowej (nr sprawy II 3 Ds. 25/70, tom VI). Przesłuchującym był por. Dariusz Borowczyk z KW MO w Łodzi:

    1. Na s. 11-12 wspomnianego zbioru protokołów dowiadujemy się, pod datą 20 czerwca 1970 r. o godz. 15.10, iż „Stefan Myszkiewicz – Niesiołowski przyznaje się do tego, że istniał ‚Ruch’, że był organizacją konspiracyjną. Twierdzi, że nie było przywódców”.

    2. W tym samym VI tomie zbioru protokołów przesłuchań, na s. 11-20, pod datą 21 czerwca 1970 r. czytamy zeznanie Niesiołowskiego, otwarcie informujące: „Przyznaję się do winy w przedmiocie przedstawionego mi zarzutu i wyjaśniam, co następuje…” – i tu padają nazwiska najbliższych i przyjaciół, w tym brata S. Niesiołowskiego – Marka, Andrzeja i Benedykta Czumów, Andrzeja Woźnickiego.

    3. Pod datą 25 czerwca 1970 r. Niesiołowski odsłania przesłuchującemu go oficerowi rozszyfrowane przez niego pseudonimy działaczy „Ruchu”: „Emila” (Emila Morgiewicza),

    „Jurka” (Benedykta Czumę) i innych. Równocześnie Niesiołowski starał się wyraźnie maksymalnie pomniejszyć swoją rolę w „Ruchu”, zaprzeczał swojej przynależności do „Ruchu” i współredagowania tajnego „Biuletynu” (por. A. Echolette: „Niesiołowski sypie ‚Ruch'”, „Nasza Polska” z 5 grudnia 2006 r.).

    4. 28 czerwca 1970 r. następuje totalne załamanie się S. Niesiołowskiego w czasie przesłuchania, prowadzonego przez kpt. mgr. Leonarda Rybackiego z Biura Śledczego MSW w Warszawie (por. tom VI wspominanego zbioru protokołów, s. 11-76). Niesiołowski przyznaje: „Wyjaśnienia, jakie wówczas [przed 28 czerwca 1970 r. – przyp. aut.] składałem, odnośnie mojej przynależności i działalności w nielegalnym związku, częściowo były nieprawdziwe… Pragnę dziś wyjaśnić mój udział w nielegalnej organizacji w sposób szczery i zgodny z prawdą…”.

    5. 29 czerwca 1970 r., w czasie zeznania złożonego przesłuchującemu go kpt. mgr. Leonardowi Rybackiemu, Niesiołowski sypie własną narzeczoną Elżbietę Nagrodzką, podając m.in. jakże ciężki w ówczesnej sytuacji dowód przeciw niej – informację, że Nagrodzka miała – wg planu działań „Ruchu” – uczestniczyć w akcji podpalenia Muzeum Lenina w Poroninie. Odpowiedni fragment zeznania S. Niesiołowskiego brzmi: „(…) Pragnę jeszcze wyjaśnić, że pozyskałem, wiosną 1969 roku, jako członka naszej nielegalnej organizacji, również Elżbietę Nagrodzką, zam. w Łodzi przy ul. Bydgoskiej 30 m. 39. Nagrodzką zorientowałem, kto jest członkiem organizacji na terenie Łodzi oraz poznałem z Andrzejem Czumą z Warszawy. Wiadomym mi jest, że Nagrodzka miała wziąć udział w akcji podpalenia Muzeum Lenina w Poroninie”.

    6. Pod datą 8 lipca 1970 r. czytamy w zbiorze protokołów, że Niesiołowski wymienia z nazwiska Andrzeja Czumę, ujawniając, iż: „Andrzej Czuma był bardzo aktywnym członkiem naszego ‚Ruchu’ i inicjatorem różnych akcji (…)”.

    7. Szczególnie wymowny jest tekst zeznań S. Niesiołowskiego, zaprotokołowany pod datą 11 lipca 1970 r. (s. 11-24 zbioru protokołów): „Pragnę uzupełnić oraz sprostować pewne wyjaśnienia, jakie złożyłem do protokołów w czasie poprzednich przesłuchań, na temat podjętej przez nasz ‚Ruch’ akcji spalenia Muzeum Lenina w Poroninie. Celowo zatajałem pewne fakty, ażeby uchronić niektóre osoby od odpowiedzialności karnej. Dziś całkowicie zrozumiałem swoje niewłaściwe stanowisko w tej kwestii i dlatego pragnę, tak jak i w innych sprawach, mówić tylko szczerą prawdę…”.

    Sprzedana narzeczona

    O poziomie moralnym dzisiejszego autorytetu świadczy fakt, ze pogrążył w śledztwie swoją narzeczona, ślepo w nim zakochaną Elżbietę Nagrodzką. W liście do „Oznonu” zdradzona kobieta tak opisuje cała sprawę:

    „Stefan Niesiołowski zbudował swoją pozycję polityka oraz image nieugiętego herosa na kłamstwie. Załamał się już pierwszego dnia śledztwa i sypał nas, swojego brata Marka, przyjaciół Andrzeja i Benedykta Czumów, i mnie, swoją narzeczoną od pierwszego przesłuchania! Podczas gdy ja, kobieta i szeregowy członek organizacji, przez wiele dni śledztwa twierdziłam, że ‚nic nie wiem o Ruchu’ (…) Stefan Niesiołowski nie wprowadzał mnie do żadnej organizacji, (…) znałam Czumów wyłącznie towarzysko (patrz protokół z przesłuchania 30.VI.1970 r.), on – mężczyzna i jeden z przywódców, sypał nas od pierwszego przesłuchania (20.VI.), nie szczędząc detali. (…) Kiedy po wielu dniach przesłuchań (30.VI.) kolejny raz zaprzeczyłam, że istnieje ‚Ruch’, śledczy pokazał mi protokół z 20.VI., podpisany ręką Niesiołowskiego, w którym podaje szczegóły mojej działalności. Dostałam wtedy parę innych protokołów z zeznań kolegów, z których wynikało, że Wojciech Mantaj zaczął zeznawać już 22.VI., Marek Niesiołowski – 25.VI., a Benedykt Czuma – 28.VI. Dla pikanterii dodam, że na podobną okoliczność ‚Ruch’ zalecał bezwarunkowe milczenie i ja miałam odwagę się do tego zalecenia zastosować. Załamanie Stefana i paru innych kolegów przeżyłam boleśnie. Wyobrażałam sobie idealistycznie, a może naiwnie, że jeśli wszyscy będą milczeli, SB będzie musiała nas wypuścić. Przecież jeszcze wtedy nie wiedziałam, że miała wtyczki i sporo informacji o grupie. W tym samym czasie otrzymywałam od Stefana listy z propozycją ‚ślubu w więziennej kaplicy’. Co za hipokryzja. W furii napisałam list, w którym nazwałam Niesiołowskiego i tych, którzy sypali, tchórzami i zdrajcami”.”

  17. NICK said

    S_M.
    Słuszne przypomnienie. „Kapusia”.

    Na szczaw.

  18. Filomena said

    Dawne Kresy to jak wiemy czesci dzisiejszej Ukrainy, Bialorusi i Litwy. To duze terytorium, wiec konkretniej okreslam skad, bo to istotne, szczegolnie w dyskusji o banderyzmie.

Sorry, the comment form is closed at this time.