Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Klęska opcji amerykańskiej

Posted by Marucha w dniu 2018-03-06 (Wtorek)

Pozorowana obrona suwerenności

Kryzys w relacjach polsko-żydowskich i polsko-izraelskich, a także polsko-ukraińskich jest jedynie elementem o wiele poważniejszego kryzysu, w jakim znalazła się Polska. Ma on wymiar klęski o charakterze geopolitycznym i cywilizacyjnym. Jest to – przemilczana przez polskie władze i opozycję oraz stojący za nimi establishment polityczny, media i środowiska opiniotwórcze – klęska opcji amerykańskiej.

Izrael i lobbujące za nim środowiska żydowskie oraz banderowska Ukraina to elementy „pakietu” politycznego opcji amerykańskiej, którą Polska przyjęła po 1989 roku. W pakiecie tym otrzymaliśmy przymus realizowania interesów nie tylko amerykańsko-natowskich, ale równie żydowsko-izraelskich i ukraińskich z banderowskimi włącznie.

Nowym świadectwem tego „pakietu” politycznego jest skoordynowana negatywna reakcja wymienionych państw na nowelizację ustawy o IPN. Na Polskę spłynęła z ich strony fala nieuzasadnionego oburzenia, pouczeń, pomówień. Przywoływanie do porządku polskich władz, nawoływanie do odrzucenia przyjętej ustawy, pogróżki i działanie na szkodę naszego wizerunku w świecie uświadomiły nawet średnio zorientowanym politycznie Polakom znikomy poziom naszej suwerenności.

[Pani profesor jest optymistką. Nikomu nic nie uświadomiły. Ci, co wiedzieli, wiedzą nadal – ci co nie chcieli wiedzieć, wciąż będą pierdolić o Putinie – admin]

Reakcja Warszawy poziom ten jeszcze bardziej obniżyła. Unaoczniła nam, że jesteśmy krajem, którego władze nie boją się złamać własnej konstytucji w reformie Trybunału Konstytucyjnego, sądownictwa czy ordynacji wyborczej, natomiast kajają się przed obcą władzą z powodu ustawy zgodnej z zapisami konstytucyjnymi – co więcej, jedynie częściowo symetrycznej do tych, które w Izraelu czy na Ukrainie dotyczą penalizacji za podważanie obowiązującej w tych państwach polityki historycznej.

Żałosne usprawiedliwienia Warszawy, obietnice wyjaśnień i konsultacji, powoływanie zespołu do dialogu z Izraelem, potulne wycofywanie się z żądania ekshumacji ofiar rzezi wołyńskiej, niepodejmowanie ekshumacji żydowskich ofiar zbrodni wojennej w Jedwabnem – stanowią ostry dysonans w dumnym przywoływaniu pamięci o stuleciu odzyskania niepodległości. Kłócą się z narzucanym Polakom kultem żołnierzy wyklętych, na których „niezłomności” mają się uczyć umierania dla ojczyzny – oczywiście, szarzy obywatele, nie politycy. Ci bowiem – wbrew składanym publicznie deklaracjom – nie mają zamiaru o nic walczyć.

Sam wyjazd polskiej delegacji rządowej do Izraela – a ściślej do Jerozolimy jako uznanej przez USA stolicy państwa żydowskiego – oraz do Waszyngtonu, aby „wyjaśnić” naszym „partnerom” wymienioną nowelizację – to pielgrzymka pokutna, która jedynie potwierdza stopień naszego od nich uzależnienia.

Żenada, która w zestawieniu ze stuleciem odzyskania niepodległości jest jej parodią, a jako spektakl polityczny – groteską. Nawet uczeń likwidowanego właśnie gimnazjum wie, że od czasów Jeana Bodina – a więc od XVI wieku – suwerenność państwowa to nade wszystko moc samodzielnego stanowienia prawa i jego egzekwowania.

Podległość i służalczość rządzącego Polską establishmentu politycznego uderza w naszą dumę narodową tym boleśniej, że oparta jest na oczywistym zakłamaniu, widocznym w relacjach z państwami oferowanymi nam w „pakiecie” politycznym opcji amerykańskiej w roli „partnerów” – Izraelem i Ukrainą.

Nikomu z grupy trzymającej w Polsce władzę – niezmiennie od blisko 30. lat – nawet do głowy nie przychodzi ukształtowanie tych relacji na gruncie partnerstwa – równości i wzajemności. Nie ma nikogo odważnego, kto głośno powiedziałby, że w rodzinie narodów świata nie ma wybranych i wykluczonych, pierwszoplanowych i podrzędnych, nie podlegających ocenie moralnej i bezwzględnie jej poddawanych.

Nie ma nikogo, kto wykrzyczałby, że Izrael jest państwem terrorystycznym, okupującym ziemie Palestyńczyków, łamiącym postanowienia ONZ dotyczące ciągnącej się ponad pół wieku wojny z nimi, blokującym powstanie ich państwa, prowadzącym ciągłe ataki na swoich sąsiadów, przyczyniającym się do ludobójstwa chrześcijan na Bliskim Wschodzie.

Nikt nie ma odwagi powiedzieć, ze Izrael w sposób niekontrolowany przez Międzynarodową Agencję Energii Atomowej wszedł w posiadanie broni jądrowej, stanowiąc zagrożenie nie tylko dla tego regionu, ale również Europy i świata.

Nikt nie ma odwagi powiedzieć, że nade wszystko z tych powodów państwo to nie ma żadnej legitymacji moralnej i prawnej, aby nas pouczać w sprawie polskiego prawa, które nie jest wymierzone ani w Żydów, ani państwo żydowskie, a jedynie w osoby zakłamujące prawdę o niemieckich obozach koncentracyjnych i głoszące oszczerczą tezę, że były to „polskie obozy koncentracyjne”.

Ten aspekt nowelizacji ustawy o IPN dotyczy także Ukrainy wojującej z nami w sprawie nazistowskiej ideologii banderowskiej, uznanej przez Kijów za ideologię oficjalną – w dodatku promowaną przez Stany Zjednoczone i zwasalizowaną wobec nich Unię Europejską.

Zgoda tzw. Zachodu na odrodzenie tej ideologii i heroizację jej twórców to kuriozum polityczne, historyczne i moralne. Oczywistym absurdem jest finansowe, gospodarcze i militarne wsparcie Polski dla banderowskiej Ukrainy. Nade wszystko jednak jest ono naganne moralnie, gdyż zakłada nierozliczenie ludobójstwa dokonanego w czasie II wojny światowej na Polakach przez wyznawców Bandery i Szuchewycza.

Ostatnim spektakularnym gestem w tej polityce absurdu i braku moralności były wystąpienia premiera Mateusza Morawieckiego w Niemczech, wysuwające na pierwszy plan blokadę Nord Stream 2. Jako powód podał on Ukrainę, którą gazociąg omija i tym samym pozbawia dochodów z przesyłu rosyjskiego gazu do Europy – w wysokości 3 miliardów dolarów rocznie.

Gdyby pan premier powiedział, że to Polska właśnie traci owe dolary, byłaby mniejsza plama na jego honorze. Wszyscy jednak wiedzą, że traci na własne życzenie, gdyż odmówiła budowy gazociągu przez swe terytorium właśnie z powodu Ukrainy, który również. w tej wersji miał ją omijać.

Pozorowane partnerstwo

Dodatkowym problemem, którego nie mają odwagi poruszyć polscy politycy w pokutnym dialogu ze stroną żydowsko-izraelską jest kwestia pozorowanego partnerstwa. Izrael bowiem nigdy i nigdzie nie reprezentował interesów polskiego państwa i narodu, podczas gdy Polska od wznowienia stosunków dyplomatycznych z państwem żydowskim jest rzecznikiem jego racji stanu w ONZ, UE i relacjach dwustronnych z innymi państwami.

Nikt nawet nie piśnie, że pora wyliczyć wszystkie przedsięwzięcia i nakłady na rzecz narodu żydowskiego i jego mniejszości w Polsce po 1989 roku – muzea, katedry, instytuty, ośrodki i różne centra badające i prezentujące ich dzieje, setki publikacji i grantów poświęconych antysemityzmowi i holokaustowi, dziesiątki organizowanych każdego roku różnych festiwali ich kultury.

Nikt nie ma odwagi przedstawić takiego rachunku Izraelowi i zażądać choćby symbolicznej symetrii – jednego muzeum historii Polski, jednej katedry historii Polski okresu II wojny światowej, jednego instytutu badającego udział Żydów w działaniach skierowanych przeciwko nardowi polskiemu, nade wszystko tych, które kierowane były przez NKWD, UB, SB. Z dzisiejszej perspektywy podrzędna pozycja Polski w relacjach z Izraelem musi być określona jako stała dana opcji amerykańskiej, stanowiąca odbicie zależności między Waszyngtonem i Tel Awiwem.

Antyrosyjski wektor stałą daną

Prowadzona przez polskie władze polityka podrzędności i zależności w ramach opcji amerykańskiej jest świadoma i celowa. Nie obejmuje jednak antyrosyjskiego jej wektora.

W relacjach z Moskwą Warszawa jest bowiem „odważna”. Grozi w imieniu USA sankcjami, walczy o Krym dla Ukrainy, ściąga do Polski wschodnią flankę NATO i wojska amerykańskie, przygotowując nas do wojny z Rosją, w której Polacy mają być mięsem armatnim. Jednocześnie bez żadnych konsultacji z Rosjanami realizuje ustawę dekomunizacyjną, nakazującą burzenie pomników upamiętniających setki tysięcy czerwonoarmistów, poległych na polskiej ziemi w walce z Hitlerem.

Jest to wyjątkowo cyniczny rodzaj odwagi, bo skierowana jest ona przeciwko nieżyjącym już ludziom, którym polskie władze – przecież nie naród – chcą odebrać laur zwycięstwa nad hitlerowskimi Niemcami.

Ta dwuwektorowa polityka ma dodatkowy cel: takie ukształtowanie świadomości polskiego społeczeństwa, aby nie protestowało zarówno wtedy, gdy roszczeniowa wobec Polski ustawa 447 Kongresu amerykańskiego zostanie przyjęta przez Izbę Reprezentantów i podpisana przez prezydenta Trumpa, jak i wtedy, gdy przygotowania do wojny z Rosją wejdą w ostatnią fazę.

Mamy być bowiem potulni wobec bezprecedensowych wobec nas roszczeń dwóch organizacji żydowskich w Ameryce i jednej w Izraelu, w imieniu których USA będą żądać od Polski odszkodowania za bezspadkowe mienie polskich Żydów. Jednocześnie zaś mamy być agresywni i bezwzględni wobec Rosji, z którą mamy prowadzić różne wojny, na walce zbrojnej kończąc, mimo że Moskwa nie ma wobec nas żadnych roszczeń.

Wybór opcji amerykańskiej – niestety, dobrowolny – oznaczał bowiem od początku przyjęcie polityki antyrosyjskiej, budowanej na sztucznej rusofobii, przekształcanej w obcą naszej cywilizacji nienawiść. Ten wyznaczony dla Polski kierunek polityczny w opcji amerykańskiej jest jeszcze bardziej absurdalny od pierwszego i bardziej niebezpieczny, gdyż grozi wojną atomową. Jest jednak nadzieja na to, że nie będzie zrealizowany do końca.

Programowe przemilczanie Ustawy 447 Kongresu USA

Polacy obudzą się z duchowego letargu, gdy poznają ukrywaną przez establishment polityczny całą prawdę o Ustawie 447 Kongresu USA.

[Ile razy, k-mać, mam mówić, że się NIE obudzą? Połowa polactwa w ogóle nie rozumie o co w niej chodzi, a druga połowa ma to w dupie. – admin]

Już samo jej przyjęcie przez Senat 12 grudnia ubiegłego roku było wrogim aktem wobec Polski. Natomiast uchwalenie jej przez Izbę Reprezentantów, do której Ustawa trafiła, i podpisanie przez prezydenta Stanów Zjednoczonych będzie oznaczało nadzór naszego „sojusznika” nad jej realizacją przez Polskę.

Ta bezprecedensowa w skali historycznej i światowej próba wymuszenia nienależnego na gruncie prawa „odszkodowania” za bezspadkowe mienie żydowskie będzie haraczem, jaki miałaby zapłacić Polska. Haraczem oznaczającym, iż staliśmy się kondominium amerykańsko-izraelskim. Haracz ten przypomina daninę, jaką podbite przez imperium mongolskie księstwa ruskie płacić musiały jego władcy. Walka między poszczególnymi książętami o to, kto będzie podbitą Ruś reprezentował na dworze owego władcy stała się symbolem politycznych podziałów w sprawie sposobów składania daniny – podziałów uniemożliwiających zrzucenie jarzma niewoli. I trzeba było długo czekać na zjednoczenie księstw w walce wyższej rangi – o odzyskanie niepodległości – dzięki któremu koniec niewoli stał się faktem.

Spory miedzy władzą i opozycją w Polsce mają podobny charakter. Dotyczą spraw drugorzędnych, nie dotykają w najmniejszym stopniu opcji amerykańskiej. Tę bowiem akceptują wszystkie walczące między sobą ugrupowania polityczne.

Jednak odsunie się od niej polskie społeczeństwo, gdy przyjdzie mu płacić haracz organizacjom żydowskim. Haracz zniszczyłby Polaków finansowo, ale nade wszystko odebrałby im godność.

[Odebrać można coś, co ofiara posiada – admin.]

Oznaczałby bowiem, że jesteśmy tak słabym narodem we współczesnym świecie, że godzimy się na to, aby płacić obcym organizacjom nienależne im pieniądze – wbrew zasadom prawa i moralności – tylko dlatego, że się tego od nas domagają. Dlatego, wbrew pozorom, dla władzy i opozycji najważniejsze jest to, aby prawda o Ustawie 447 Kongresu USA była ukrywana jak najdłużej przed polskim społeczeństwem. Nie ma więc żadnych oficjalnych informacji na jej temat, żadnych rozmów z przedstawicielami amerykańskiego Kongresu, żadnych planów odrzucenia roszczeń. Grupie trzymającej władzę idzie o to, aby Polacy nie przygotowali alternatywy dla opcji amerykańskiej. Im dłużej społeczeństwo będzie uśpione propagandą sukcesu, tym lepiej dla niej.

Możliwość alternatywy

Alternatywa dla opcji amerykańskiej – w pierwotnym kształcie przynajmniej jako forma jej poluzowania – staje się coraz pilniejszą koniecznością. Co ważniejsze, jest to konieczność możliwa do zrealizowania już na pierwszym etapie naszej emancypacji. Jest nią polityka dwuwektorowa, której przykładem są współpracujące z Rosją Węgry, bądź wielowektorowa, którą realizuje Turcja.

Obu form budowania alternatywy dla opcji amerykańskiej boi się jak ognia potężne lobby amerykańsko-izraelskie. Obie bowiem oznaczają dla niego nie tylko utratę wpływów politycznych w Polsce, ale również związanych z nimi niezliczonych zysków.

Anna Raźny
https://konserwatyzm.pl

Komentarzy 11 to “Klęska opcji amerykańskiej”

  1. prawo said

    Tak się kończy stawianie wszystkiego na jedną zażydzoną kartę.

  2. prawo said

    Jak jak 2×2=4 trzeba będzie z Ruskimi podzielić bratnią Ukrainę „po pałam”. Tyle, że Ruskim się trafi przemysł a nam banderowskie gówno.

    ——
    To nie brać.
    Admin

  3. Rokitnik said

    Skro TAMCI pomiatają nasiemi jak burą suką – to logicznym posunięciem byłoby zmienienie ”steru ” i…zerwanie stosunków dyplomatycznych z w/w państwami.
    Czy wytrzymalibyśmy taką woltę – zakładając iż nie ma NASIECH ale….w Rządzie etniczni i MADRZY POLACY???
    Albo odwracając sytuację – KTO – na takim niesłychanym manewrze więcej by STRACIŁ? Czy byłoby to równoznaczne z jawnym NAJAZDEM ”przyjaciół „//blokady można obejść, co widzimy na przykładzie Rosji //…?

  4. Rokitnik said

    At 2 Powinienem wycofać swój powyższy wpis albowiem w innym wąntku, ponad 80 osób poruszyło prawie do wyczerpania podobny wątek?
    Jenakże…dodam, że z SZTANDARDOWYM twierdzeniem mojego Gospodarza się nie zgadzam ! Od czasów Jagiellonów, NIE mamy wpływu na swoją (państwową) politykę.
    Dlaczego tak się działo i DZIEJE mimo upływu wieków (!) napisano chyba wszystko, począwszy od wpływu Chrześcijaństwa na naszą miękkość i miłosierdzie wobec „słabszych „, az po WADY Narodowe, nonszalanctwo w doborze sojuszników, klikowość, niechlujność polityczną czy sprowadzenie naprawiaczy( typu żydostwo lub sławetni krzyżacy ), którzy w ostatecznym rozrachunku stali się HIENAMI….!!!!
    Ale…nie szukając daleko; nawet z tutejszych weteranów Gajówki, / gdyby zawęzić poszukiwamia do miejscowego podwórka / – skomponowałbym nawet w OBECNYCH warunkach RZAD, zdolny do odwrócenia nieszczęść przez NAS NIE ZAWINIONYCH !!!

  5. slowo said

    Nie powinienem pisać o rzeczach oczywistych ale to się zdarza przy żydach. Otóż żydzi jak te wściekle psy o kość, walczą pozornie lub i nie, o kasę, o pieniądze, o strawę mamona !

    Wydrenowanie Polski, sztucznej mierzwy żydowskiej, o którą żyd międzynarodowy najmniej dba – w piekle tak już jest, bo nie musi, zakłada zryw`obywatelski`, postawi Polaka pod ścianą, który ich przegna gdzie pieprz rośnie lub Polska znowu upadnie. To nad czym debatują sqwiele w Usejach zażydzonych po wszawe żydowskie uszy.

  6. Bogusz said

    Ad.4 Panie Rokitnik, od początku wystąpienia pani Azari uważałem, że reakcja Rządu powinna być natychmiastowa i następująca, pani Azari powinna być odesłana do Izraela jako persona non grata, rząd powinien zerwać wszelkie stosunki dyplomatyczne, handlowe i turystyczne z Izraelem, wszyscy żydzi mający podwójne obywatelstwo pozbawieni polskiego a wszyscy ” polscy”sługusy Izraela WON z Polski. Byłby to kubeł lodowatej wody na te parchate łby a tak pozostaje nam na kolanach prosić o przebaczenie nigdy i niczym niezawinionych win

  7. Ale dlaczego? said

    A te huje (przepraszam, nie mam adekwatniejszego określenia) uchwalają „narodowy dzień pamięci polaków ratujących żydów” i potępiają ’68.
    Abstrahując od obiektywnej prawdy uchwalanie teraz takich rzeczy, gdy Żydzi plują nam w twarz i chą nas ograbić jest niestety świadectwem skundlenia polskich polityków.
    A w sumie to zdrady.

  8. Marucha said

    Re 4:
    Od czasów Jagiellonów, NIE mamy wpływu na swoją (państwową) politykę.

    Nieistotne jest, czy od czasów Jagiellonów, czy trochę później – nie w tym rzecz. Faktem jest, żeśmy stracili wpływ na swoją politykę…
    Dlaczego? Ktoś nas najechał i osadził swoich ludzi? Miał miejsce jakiś pomór ludności tubylczej? Putin nas napromieniował falami psychotronicznymi?

    Pisze Pan o naszych wadach narodowych: nonszalancja w doborze sojuszników, klikowość, niechlujność polityczną czy sprowadzenie naprawiaczy (typu żydostwo lub sławetni Krzyżacy ), którzy w ostatecznym rozrachunku stali się HIENAMI….!!!!

    Tak, tak, to właśnie te wady narodowe sprawiają, że Polacy nie są w stanie rządzić własnym państwem.

    Polacy to jak człowiek, który na pewno by potrafił dobrze gospodarować własnymi pieniędzmi, ho ho, jak on by gospodarował… tylko część zgubił bo miał dziurę w kieszeni, część mu ukradli bo nosił portfel na wierzchu, część wydał na zbędne rzeczy, część przepił, część przegrał…
    Ale bardzo się obraża, gdy mu powiedzieć, że nie potrafi pieniędzmi gospodarować.

  9. Wimar said

    Brawo Pani Anna Raźny. Sam bym tego lepiej nie wyraził.

    Potrzebujemy właśnie tak myślących posłów, senatorów, ministrów… zwłaszcza spraw zagranicznych. Poparłbym Panią nawet w wyborach prezydenckich.

  10. Joe said

    Od czasow Jagiellonow Panie Gospodarzu KTOS manipulowal w stosowaniu w Panstwie Polskim Prawa Naturalnego.Zawsze znalazla sie jakas grupa k…urew co przeinaczla znaczenie,a efekty znamy.

  11. Dinozaur said

    Co do sprowadzania Krzyżaków :
    Dinozaur jeździł se w 60-tych latach do Włoch- były to najlepsze czasy w 3000 lat włoskiej historii,
    Były to mniej więcej czasy opisane w filmach Dolce vita i Zaćmienie , Włosi mówili wtedy : America e oggi a Italia . Wtedy właśnie Włochy wchodziły do Europy . Włosi byli rozanieleni – mówili : Nareszcie przyjadą Niemcy i Austriacy i zaprowadzą we Włoszech porządek .Należy zaznaczyć , że tak w ogóle to oni Niemców już wtedy nie lubili – nazywali ich patate – kartofle , a Austriacy to byli crucchi – zakute łby , z nimi prowadzili Włosi bardzo krwaea wojny o Mediolan i Wenecję .

Sorry, the comment form is closed at this time.