Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Marucha o Wolne tematy (54 – …
    Kura domowa o Wolne tematy (54 – …
    Boydar o Otyłość coraz większym problem…
    revers o Czeski film w Wielkiej Brytani…
    yattakaj o Aktorzy o pedofilii i ofiarach…
    Greg o Wolne tematy (54 – …
    Greg o Wolne tematy (54 – …
    Marek Lipski o Profesjonalizm propagandy PiS
    AniaK o Wolne tematy (53 – …
    gd-ap o Wolne tematy (53 – …
    yattakaj o Wolne tematy (53 – …
    Niedźwiedź o Profesjonalizm propagandy PiS
    AniaK o Wolne tematy (53 – …
    Boydar o Zimowy sen Polski
    Kojak o Aktorzy o pedofilii i ofiarach…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 496 obserwujących.

Męczeństwo hrabiny Róży von Thun

Posted by Marucha w dniu 2018-03-10 (Sobota)

Wielce Czcigodna Róża hrabina von Thun und Hohenstein, chociaż niektórzy dodają jeszcze – und Handehoch, jest posłanką do Parlamentu Europejskiego, wybraną z listy Platformy Obywatelskiej głosami jakichś 125 738 przedstawicieli mniej wartościowego narodu tubylczego – jak to często bywa w demokracji.

Kto na nią głosował – tego, obawiam się, już się chyba nie dowiemy, bo głosowania są tajne – ale ktokolwiek by to nie był, nie był za mądry. To znaczy – może nawet i mądry, bo – jak zauważył Franciszek książę de La Rochefoucauld – „nikt nie jest zadowolony ze swojej fortuny, każdy – ze swego rozumu” – ale łatwowierny aż po granice safandulstwa.

Rzecz w tym, że hrabina ma korzenie podwójnie arystokratyczne, że tytuł hrabiowski odziedziczyła po matce, a utrwaliła dzięki małżeństwu z hrabią. W dodatku po mieczu pochodzi ze świętej krakowskiej rodziny Woźniakowskich. Świętej – bo tworzyły ją osoby zawodowo związane z katolicyzmem, tak zwani „katolicy zawodowi”, w których w dodatku upodobał sobie szczególnie nie tylko Stwórca Wszechświata, ale również – dalekowzroczni Niemcy, którzy z sobie tylko wiadomych powodów futrowali takie rodziny rozmaitymi stypendiami i innymi gratyfikacjami, dzięki czemu nie tylko przetrwały one w cęgach reżymu, ale podczas sławnej transformacji ustrojowej jednym susem wskoczyły do pierwszego szeregu elity.

Zanim jednak doszło do sławnej transformacji ustrojowej, hrabianka Róża w 1981 roku znalazła się w Niemczech, skąd wróciła w roku 1991 – w samą porę, by zdążyć na sławną transformację i zająć należne jej miejsce.

Pobyt w Niemczech, gdzie pewnie z różnych kominów wygartywała, najwyraźniej musiał przekonać ją do konieczności Anschlussu Polski do Unii Europejskiej, dzięki czemu podczas referendum bardzo intensywnie i z wewnętrznym żarem przekonywała mniej wartościowy naród tubylczy do poddania Polski pod niemieckie kierownictwo polityczne, a kiedy już Polska traktat akcesyjny ratyfikowała – okazało się, że hrabina Róża została za swoją gorliwość wynagrodzona synekurą przedstawiciela Unii Europejskiej na Polskę.

Oprócz tego pełniła również inne obowiązki – na przykład jako przewodnicząca Fundacji Schumana, wciągała cudze dzieci do tak zwanego „szumańskiego komsomołu”, żeby na corocznych paradach demonstrowały radość ze szczęśliwego dzieciństwa, tak samo, jak leninowski komsomoł cieszył się ze swojego.

Wreszcie została Wielce Czcigodną deputowana do Parlamentu Europejskiego, gdzie wraz z innymi szczęśliwymi odbiorcami poselskich diet, dniami i nocami przemyśliwa, jakby tu przychylić wszystkim Nieba.

Gwoli prawdy musimy powiedzieć, że Parlament Europejski, jako jedyny organ UE ma wprawdzie legitymację demokratyczną, ale nie idzie to w parze z jakimś zakresem władzy. Wielce Czcigodni Deputowani mogą wygłaszać 2-minutowe gniewne przemówienia. Cóż można powiedzieć przez dwie minuty, zwłaszcza gdy część tego cennego czasu trzeba zużyć na rozmaite kurtuazyjne zwroty? „Precz!”, „Niech żyje!” – i jeszcze coś swoimi słowami. Wiele z tego wyniknąć nie może – oczywiście poza stanowczymi rezolucjami przeciwko trzęsieniom ziemi albo lodowcom.

Za te wszystkie mozoły Wielce Czcigodni deputowani dostają i pieczone i smażone i wypić i zakąsić, słowem – żyć nie umierać! W dodatku ten cały Parlament Europejski część swego czasu spędza w Brukseli, a drugą część – w Strasburgu. W związku z czym – jak mówił sławny rosyjski dysydent Włodzimierz Bukowski – niczym „obóz cygański” pielgrzymuje to tu, to tam, ze wszystkimi ważnymi papierami , larami i penatami – bo tak ważna instytucja nie może uronić niczego nie tylko ze swego archiwum, ale i ze swego prestiżu.

Wydawać by się mogło, że i pani Róża hrabina von Thun und Hohenstein, do czego niektórzy dodają jeszcze – und Handehoch – osiągnęła coś w rodzaju Królestwa Niebieskiego na Ziemi – ale na tym świecie pełnym złości nie ma niestety rzeczy doskonałych.

Oto Niemcy, niczym kelner, co to w restauracji pojawia się o godzinie 23 z rachunkiem, a wtedy gasną śmiechy, cichnie gwar i każdy z biesiadników z niepokojem spogląda jeden na drugiego – tak i one domagają się odsłużenia za tamto futrowanie świętych rodzin.

Ponieważ rząd Prawa i Sprawiedliwości przedsięwziął reformę sądownictwa, polegającą na usuwaniu z wymiaru sprawiedliwości agentury zainstalowanej tam jeszcze w latach 80-tych przez NRD-owską STASI, a potem – Wojskowe Służby Informacyjne i Urząd Ochrony Państwa w ramach sławnej operacji „Temida” – a trzeba nam wiedzieć, że te zależności utrzymują się w kolejnych pokoleniach wskutek tzw. dziedziczenia pozycji społecznej w ramach którego dzieci sędziów zostają sędziami podobnie jak dzieci konfidentów – konfidentami – i pragnie zainstalować w sądach swoją agenturę, zwerbowaną przez ABW już pod nowym kierownictwem – Niemcy bardzo tę reformę krytykują, ponieważ po zjednoczeniu Niemiec w październiku 1990 roku niemiecka BND przejęła wszystkie aktywa STASI, a więc i zwerbowanych sędziów.

Nie chcą utracić w Polsce tych wpływów, więc za pośrednictwem niemieckich owczarków w osobach Jana Klaudiusza Junckera i Franciszka Timmermansa, przeforsowały wszczęcie przeciwko Polsce procedury, a odpowiednią atmosferę wokół tego przedsięwzięcia próbują zapewnić dzięki wykorzystaniu Wielce Czcigodnych deputowanych do PE, którzy mają wobec Niemiec takie czy inne zobowiązania.

Niektórzy nazywają tych deputowanych „folksdojczami” i pozornie to tak wygląda, chociaż tak naprawdę przyczyną takiego zachowania Wielce Czcigodnych deputowanych do PE może być uczucie wdzięczności. Czy np. Wielce Czcigodny Janusz Lewandowski, nie mówiąc już o Donaldu Tusku, nie ma powodów do wdzięczności wobec Naszej Złotej Pani? Czy takich powodów nie ma pani hrabina Róża? Z pewnością ma i to niejeden, ale lud prosty we wszystkim doszukuje się niskich pobudek i podobno wysyła do pani hrabiny listy z pogróżkami i wyzwiskami, które potrafią zepsuć przyjemność z każdego kęsa kawioru i z każdego łyka szampana.

Toteż nic dziwnego, że w obliczu takiego męczeństwa pani hrabina Róża pragnie schronić się za murami niezależnej prokuratury i niezawisłych sądów. Przewidział to już dawno Janusz Szpotański, pisząc w zakończeniu poematu „Caryca i zwierciadło” te prorocze słowa: „Bo nie zrozumie prosty lud nigdy potężnej duszy władcy. Dlatego musi świszczeć knut i muszą dręczyć do oprawcy. Gdy car prorocze ma widzenia, zawsze je spłyci cham i łyk. Dlatego muszą być więzienia, turma i łagier, kat i stryk”.

Stanisław Michalkiewicz
http://michalkiewicz.pl

Chciałem jako ilustrację zamieścić zdjęcie Róży Thun und so weiter, ale nie dałem rady. Łatwiej przychodzi mi wklejenie obrazka kupy.
Admin

Komentarzy 12 to “Męczeństwo hrabiny Róży von Thun”

  1. Siekiera_Motyka said

    „Wreszcie została Wielce Czcigodną deputowana do Parlamentu Europejskiego, gdzie wraz z innymi szczęśliwymi odbiorcami poselskich diet, dniami i nocami przemyśliwa, jakby tu przychylić wszystkim Nieba.”

    Opłacało się bo tylko siedzą i pier%^A

    ——
    Wyjątkowo odrażająca prukwa. I wewnętrznie, i zewnętrznie.
    Admin

  2. NICK said

    AAA co tu Admin zapodaje.
    AAA „niewiastę”?
    aaa „normalną”
    AAA.

    I ruja… .

  3. Peryskop said

    Rózia nee Woźniakowska y Plater

    In 1981, she married Franz Graf von Thun und Hohenstein, an economist and a Count of the Holy Roman Empire of Austrian aristocratic descent.

    Więc czym to Święte Cesarstwo Rzymskie było ?
    A czym teraz jest ?

    The Holy Roman Empire (Latin: Sacrum Romanum Imperium; German: Heiliges Römisches Reich) was a multi-ethnic complex of territories in Central Europe and parts of Western Europe that developed during the Early Middle Ages and continued until its dissolution in 1806. The largest territory of the empire after 962 was the Kingdom of Germany, though it also came to include the Kingdom of Bohemia, the Kingdom of Burgundy, the Kingdom of Italy, and numerous other territories.

    On 25 December 800, Pope Leo III crowned the Frankish king Charlemagne as Emperor, reviving the title in Western Europe, more than three centuries after the fall of the Western Roman Empire. The title continued in the Carolingian family until 888 and from 896 to 899, after which it was contested by the rulers of Italy in a series of civil wars until the death of the last Italian claimant, Berengar, in 924.

    The title was revived in 962 when Otto I was crowned emperor, fashioning himself as the successor of Charlemagne and beginning a continuous existence of the empire for over eight centuries. Some historians refer to the coronation of Charlemagne as the origin of the empire, while others prefer the coronation of Otto I as its beginning. Scholars generally concur, however, in relating an evolution of the institutions and principles constituting the empire, describing a gradual assumption of the imperial title and role.

    The precise term „Holy Roman Empire” was not used until the 13th century, but the concept of translatio imperii, the notion that he – the sovereign ruler – held supreme power inherited from the emperors of Rome, was fundamental to the prestige of the emperor. The office of Holy Roman Emperor was traditionally elective, although frequently controlled by dynasties. The German prince-electors, the highest-ranking noblemen of the empire, usually elected one of their peers as „King of the Romans”, and he would later be crowned emperor by the Pope; the tradition of papal coronations was discontinued in the 16th century. The empire never achieved the extent of political unification formed in France, evolving instead into a decentralized, limited elective monarchy composed of hundreds of sub-units: kingdoms, principalities, duchies, counties, Free Imperial Cities, and other domains. The power of the emperor was limited, and while the various princes, lords, bishops, and cities of the empire were vassals who owed the emperor their allegiance, they also possessed an extent of privileges that gave them de facto independence within their territories. Emperor Francis II dissolved the empire on 6 August 1806, after the creation of the Confederation of the Rhine by Napoleon…

    =

    …The empire was dissolved on 6 August 1806, when the last Holy Roman Emperor Francis II (from 1804, Emperor Francis I of Austria) abdicated, following a military defeat by the French under Napoleon at Austerlitz (see Treaty of Pressburg). Napoleon reorganized much of the Empire into the Confederation of the Rhine, a French satellite. Francis’ House of Habsburg-Lorraine survived the demise of the empire, continuing to reign as Emperors of Austria and Kings of Hungary until the Habsburg empire’s final dissolution in 1918 in the aftermath of World War I.

    The Napoleonic Confederation of the Rhine was replaced by a new union, the German Confederation, in 1815, following the end of the Napoleonic Wars. It lasted until 1866 when Prussia founded the North German Confederation, a forerunner of the German Empire which united the German-speaking territories outside of Austria and Switzerland under Prussian leadership in 1871. This state developed into modern Germany.

    The only princely member state of the Holy Roman Empire that has preserved its status as a monarchy until today is the Principality of Liechtenstein. The only Free Imperial Cities still being states within Germany are Hamburg and Bremen. All other historic member states of the HRE were either dissolved or are republican successor states to their princely predecessor states.

    Zatem pomimo formalnej likwidacji ŚCR – zabawy w tytuły, ciuciubabkę, berka i chowanego oraz gry w durnia pełzną dalej. Także na warszawskim gruncie … re-prywatyzacyjnym.

    ===

    Warszawski ratusz: Nie wiemy, czy nasi pracownicy to rodzina Róży Thun

    25 stycznia 2018

    Redakcja wSensie.pl postanowiła dociec, czy informacje jakie krążyły w Internecie na temat zajmowania stanowisk w warszawskim ratuszu przez członków rodziny Róży Thun są wiarygodne. Pytania zrodziły się, gdy na Twitterze pojawił się cytat z gazety sugerujący taki scenariusz.

    „Chyba wszystkie drogi na świecie prowadzą do warszawskiego ratusza. Na przykład jest taka europosłanka Róża Thun. Jej zięć jest dyrektorem w stołecznym ratuszu. Jej rodzona siostra – naczelnikiem w stołecznym ratuszu. A syn pani naczelnik, niejaki Henryk Grocholski, jest prawnikiem, specjalistą od reprywatyzacji. Jaki ten świat mały!” – czytamy w udostępnionym w mediach społecznościowych wycinku prasowym.

    Po ponad miesiącu oczekiwania, otrzymaliśmy wreszcie odpowiedź od rzecznik prasowego urzędu m.st. Warszawy na nasze pytania w tej sprawie.

    Co wie ratusz o swoich pracownikach? Okazuje się, że chyba niewiele.

    „Uprzejmie informuję, że Biuro Kadr i Szkoleń na podstawie danych systemowych i akt osobowych nie może stwierdzić, czy osoby zatrudnione w Urzędzie m.st. Warszawy są spokrewnione z Panią Różą Thun. Ponadto, wymieniony w artykule Pan Henryk Grocholski nie widnieje w systemie kadrowo-płacowym” – czytamy w odpowiedzi rzecznika prasowego urzędu m.st. Warszawy.

    Czy zatem w publikacji, która krąży w Internecie jest trochę prawdy? Nie wiadomo, ale warto zwrócić uwagę na informacje jakie opublikował w październiku 2013 r. serwis niezależna.pl.

    – Narzeczony Marii Thun (córki europoseł), Tomasz Janowski został niedawno szefem biura kultury w stołecznym ratuszu. W konkursie pokonał 26 kandydatów, w tym m.in. reżysera Jacka Zembrzuskiego, aktorkę Małgorzatę Potocką (jedna z sygnatariuszek listu poparcia celebrytów dla Hanny Gronkiewicz-Waltz), a nawet osobę związaną z ratuszem czyli Dariusza Jachimowicza, współpracującego ze stołecznym biurem kultury – informowała wówczas niezależna.pl.

    Portal poinformował także o szerszych powiązaniach Thun z zarządzaną przez Gronkiewicz-Waltz Warszawą.

    – To nie koniec rodzinnych koneksji Róży Thun z zarządzaną przez Hannę Gronkiewicz-Waltz Warszawą. Siostrą deputowanej do Parlamentu Europejskiego jest Anna Grocholska. Od kilku lat odpowiada ona w urzędzie miasta za sprawy zagraniczne jako pracownica Biura Prezydenta stolicy. Siostra europoseł PO zajmuje się również funduszami pomocowymi w warszawskim Ratuszu – wyjaśniał portal.

    To, że jak informuje rzecznik ratusza, „nie widnieje w systemie kadrowo-płacowym” o niczym nie przesądza. Nie jest jednak tajemnicą, że „syn pani naczelnik, niejaki Henryk Grocholski” zajmuje się szeroko pojętą reprywatyzacją. Kancelaria Grocholskiego i jego rodzina mają bowiem przetarte szlaki reprywatyzacyjne. Mężczyzna próbował przejąć m.in. grunty warte 1,5 mld zł w podwarszawskich Michałowicach”.

    „Po wałkach na kamienicach czas na wałki przy majątkach arystokracji?” – pytał na Facebooku Jan Śpiewak, warszawski radny i lider stowarzyszenia Miasto Jest Nasze, który bronił praw praw lokatorów wyrzucanych z kamienic.

    Co jeszcze kryje skarbiec ratusza?

    http://www.wsensie.pl/polska/26791-sluzby-gronkiewicz-waltz-nie-wiemy-czy-nasi-pracownicy-to-rodzina-rozy-thun

  4. RomanK said

    Cus mi sie wszystko widzi , ze pana Stanislawowe dictum acerbum za przyklad stawia na pania hrabynie, ale jakos dziwnie koreluje z podobnymi prozniakami . Nagradzanymi przez fortuna variabilis, jakoby z niczego, jakoby wiedzionych od powicia w czepku…to slusznej emerytury przez manus Invisibiis, jak nie przymiarzajac jego wlasny towarzysz i kolega pan Janusz K**** Mikke…ktory tez za sute appanaze, psuje powietrze w jeropejskim parlamencie, wyglaszajac krotkie 2 minutowki w sobie tylko rozumialym jezyku…ktory ma uchodzic za angielski:-))))

  5. Jan said

    Handehoch

    http://chomikuj.pl/Revenforce/NWO+-+NOWY+PORZ*c4*84DEK+WIEK*c3*93W/Handehoch

  6. Moher49 said

    Nie dziwię się, że 125 738 durniów i pasożytów na hrabinę głosowało. Wystarczy poczytać komentarze na Onet, WP, aby się przekonać ile antypolskiego robactwa w Polsce siedzi i polski chleb żre. Prezydent też się skundlił.

  7. Dictum said

    ad. 4.

    Oj racja!
    Panie Romanie, rozbawił mnie Pan.

  8. Dictum said

    Ja nie mam oporów i zamieszczam

  9. Siekiera_Motyka said

    Ad. 3 – To ciekawy kruk. Oto Franz, Pani Thun kochany,

    „Mój mąż, Franz, urodził się w Passau – między Czechami, Austrią i Niemcami. To po nim przyjęłam historyczne, związane ze starą Austrią, tak obco brzmiące dla nas, Polaków nazwisko: Gräfin von Thun und Hohenstein. Franz przez 8 lat uczył się w jezuickiej szkole z internatem blisko francuskiej granicy. Później studiował w Monachium. Jest ekonomistą. Zanim się poznaliśmy, pracował kilka lat w Afryce, gdzie w ramach programów pomocowych dla krajów rozwijających się m.in. uczył ekonomii w Panafrykańskim Instytucie Rozwoju. W slumsach w Duali organizował samopomoc, pomagał zakładać małe firmy rzemieślnicze i pracował z młodzieżą.”

    Tak dobrze nauczył Afrykańczyków ekonomi że jej w ogóle nie mają bo jest własnością innych.

    „Choć w latach 1981–1991 musiałam przebywać zagranicą, cały czas blisko współpracowałam z moimi przyjaciółmi w „Solidarności”. Współorganizowałam i uczestniczyłam w transportach humanitarnych do kraju. Przekazywałam zachodnim mediom informacje o sytuacji opozycji i Kościoła w Polsce, pomagałam przebywającym na Zachodzie działaczom „Solidarności”, uczestniczyłam w konferencjach, na których tłumaczyłam, co się dzieje w Polsce i jak można pomóc. W naszym domu we Frankfurcie nad Menem przemieszkiwało mnóstwo osób. Odwiedzali nas państwo Najderowie, on był wtedy dyrektorem Wolnej Europy.

    Prof. Bartoszewski dawał mi niezapomniane rady o wychowywaniu niemowląt, a Ojciec Jan Góra prowadził wspaniałe dysputy o duszpasterstwie. Wspaniale wspominam długie rozmowy i polsko-niemieckie spotkania wśród plecaków, raczkujących dzieci i przybywających ciągle nowych ludzi.

    Do Polski wróciliśmy w 1991 roku. Urodziło się nasze czwarte dziecko – Jadwiga. Niedługo potem rozpoczęłam pracę w Polskiej Fundacji im. Roberta Schumana, a Franz, jako ekspert, zajął się wsparciem rodzącej się w Polsce gospodarki wolnorynkowej. W ramach swych działań m.in. pomagał tworzyć nowe miejsca pracy, rozwijać polskie przedsiębiorstwa – szczególnie w regionach o wysokim bezrobociu. Dziś zajmuje się wymianą dobrych praktyk pomiędzy europejskimi miastami i metropoliami, promując polskie rozwiązania w Europie i przyciągając najlepsze praktyki europejskie do Polski.

    Po powrocie do Polski, od 1992 do 2005 byłam dyrektorem generalnym, a następnie prezesem Polskiej Fundacji im. Roberta Schumana. Odegrała ona wiodącą rolę w procesie przygotowywania Polaków do członkostwa w Unii. Zorganizowaliśmy sieć organizacji pozarządowych, Szkolnych Klubów Europejskich, liczne grono wolontariuszy i specjalistów.

    W Fundacji Schumana blisko współpracowałam z Tadeuszem Mazowieckim, Piotrem Nowina-Konopką i Władysławem Bartoszewskim – ludźmi, których darzę ogromnym szacunkiem i wdzięcznością. W tym czasie byłam też radną Gminy Warszawa-Centrum i członkinią Narodowej Rady Integracji Europejskiej.

    To wszystko umożliwiało urządzanie wielkich konferencji i wydarzeń – jak słynna dziś Parada Schumana.Przede wszystkim jednak, rozpoczęliśmy szeroką debatę o Unii Europejskiej w mediach, wielkich miastach czy ośrodkach akademickich, jak również w małych, odległych od znanych ośrodków miejscowościach. Chciałam, aby Polacy jak najwięcej wiedzieli o korzyściach płynących z wejścia do UE i licznie poszli do referendum.

    Tyle lat walczyliśmy o demokrację i możliwość głosu. Dlatego tak bardzo mi zależy, aby Polacy brali udział w wyborach – także do Parlamentu Europejskiego.”

    Fajna Bajka. Chciał Róża Luksemburg, oj pardon Thun by Polacy wiedzieli o korzyściach wy-płynących z ich kraju po wejściu do UE i się stało. Bez takich ludzi Polska by się nie odrodziła po tej parszywej komunie gdzie ludzie nic nie robili. Dzięki ludziom jak Franz i Róża, Polska idzie w kierunku blasku i smrodu Piekła. Tylko Róża nic nie powiedziała o tym kiedy Polacy będą musieli uczyć się Niemieckiego ?

    Tu następny pomocnik. Wygląd zgadza się, no i pracuje na dobrych projektach,
    „Teatr Żydowski czekają aż dwie przeprowadzki, a Ateneum – remont i kolejny konkurs na dyrektora – zapowiedział Tomasz Thun-Janowski, szef Biura Kultury.”

    Tomek dobrał sobie „Thun” 🙂

  10. Leszek S. said

    W Pinczowie ma biuro poselskie w na Pl. Wolności na rogu.

    ——
    I co? Szyby całe? Nikt drzwi łajnem ludzkim nie wysmarował?
    Admin

  11. szperacz said

    .https://youtu.be/0SakKlgC2h0

  12. Boydar said

    I w tym żaden ŻYD uczciwemu Człowiekowi nie może przeszkodzić – (10) – Pan Gajowy

    Polecam zwyczajną procę i nakrętkę M10. Nie wymaga zezwolenia ! Nawet trzy osoby i orzeczenie nie są potrzebne.

Sorry, the comment form is closed at this time.