Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Dyktatura tępych dewiantów – dać małpie brzytwę

Posted by Marucha w dniu 2018-03-12 (Poniedziałek)

Im bardziej się zmienia, tym bardziej pozostaje taki sam.

Polski rząd ciężko pracuje. Premier i ministrowie odbywają spotkania, produkują kolejne raporty i przekonują UE, że z polskim wymiarem sprawiedliwości nie jest tak źle, jak sugeruje totalna opozycja.

Prawdę mówiąc jest znacznie gorzej. Zdecydowana większość hord urzędniczych mających dbać o sprawne funkcjonowanie społeczeństwa, kwalifikuje się do izolacji w miejscach odosobnienia dla zaburzonych psychicznie lub ociężałych umysłowo. Jeśli ktoś nie wierzy, niech przejrzy uważnie mój blog, gdzie nie brakuje udokumentowanych przykładów radosnej i jednocześnie niebezpiecznej twórczości tych osobników.

Przykładem jest też kwestia raportu Skargi Obywateli na Wymiar Sprawiedliwości z sejmowej konferencji z 16 stycznia 2016r, który dokumentuje olbrzymią ilość bandytyzmu sądowego. Nie słyszałem aby do tej pory władze RP potraktowały go poważnie i żeby naprawiono opisane tam szkody.

Do napisania tego tekstu skłoniło mnie bezpośrednio kolejne urzędowe pismo, tym razem od „Rzecznika Praw Obywatelskich”, odmawiające uwzględnienia prośby o kasację w Sądzie Najwyższym od wyroku opartego na jawnie spreparowanych oskarżeniach.

Z prośbą ową zwróciła się do RPO Duda Pomoc a sprawa jest Rzecznikowi znana od dwunastu lat. Argumentacja we wspomnianym piśmie wskazuje na co najmniej niedowład umysłowy autora. Dla Rzecznika nie ma znaczenia, że badanie wykrywaczem kłamstw całkowicie zaprzeczyło oskarżeniu. Nie ma także znaczenia opinia sądowo-psychologiczna odnośnie oskarżycielki, że ta wykazuje ona cechy zaburzonej osobowości ze skłonnością do kłamstw i manipulacji. Nieistotne jest, że kobieta ta ostentacyjnie przerobiła na kopiarce postanowienie sądowe, które samo w sobie było załatwione na lewo a w aktach brak jest śladu rozprawy, na której miało być wydane. Na Rzeczniku nie robi też wrażenia fakt istnienia dwóch wzajemnie wkluczających się zaświadczeń lekarskich – jedno o rzekomym pobiciu a drugie o pogryzieniu przez psa, i że lekarz, który ją „badał” nie miał uprawnień biegłego, a biegły z uprawnieniami, który wystawił obdukcję, pierwszy raz zobaczył „poszkodowaną” na sali sądowej.

Argumentację na podobnym poziomie otrzymałem od Prokuratora Generalnego w sprawie innego wyroku z oskarżenia tej samej kobiety i jej matki. Ta ostania również została określona w opinii sądowo-psychologicznej jako niewiarygodny świadek z umysłowością na granicy tępoty.

Ciekawy jest też akt sam oskarżenia mówiący o biciu po klatce piersiowej, wskutek czego kobieta owa doznała obrzęku kolana i stawu skokowego. Niestety nie udało mi się uzyskać opinii psychologicznej w stosunku do prokuratora, który ów akt sporządzał, jednak wydaje się, że jego poziom inteligencji jest na poziomie wspomnianego świadka.

W normalnym kraju, gdzie kwestii uczciwości sądownictwa jest traktowana poważnie, cała ta banda prokuratorów, sędziów wraz z Rzecznikiem, Prokuratorem Generalnym i oskarżycielką, trafiłaby do zakładu specjalnego dla ociężałych umysłowo lub za kraty. W Polsce osobnicy ci natomiast pobierają potężne wynagrodzenia, stroją się w szaty niezawisłych obrońców praworządności i sprawują potężną władzę. Zaś sędziowie, którzy wydali owe kuriozalne wyroki, orzekają nadal, mimo oczywistego zagrożenia z ich strony dla porządku publicznego.

Prawdę mówiąc, obserwując propagandę medialną w prorządowych mediach, odnoszę wrażenie że cała ta reforma jest dęta. Na przykład sponsorowana przez Prezydenta reforma sądownictwa oddaje naprawę szkód w ręce instytucji i ludzi odpowiedzialnych za dotychczasowy bandytyzm a dla uwiarygodnienia Naczelnego Szeryfa-Enkawudzisty robi się wrzawę woków sędziego Topyły co ukradł 50 zł. Milczy się natomiast w sprawach o wiele poważniejszych, takich jak moja, gdzie szajka sędziowska okradła mnie na kilkaset tysięcy zł, będących dorobkiem życia.

Cicho jest też w kwestii przekrętów sędziowskich przy okazji afery reprywatyzacyjnej, gdzie postanowienia sądów były wydawane na podstawie jawnie sfałszowanych dokumentów. A tam wchodziły w grę znacznie większe pieniądze niż to, co ukradziono mnie. I dlatego sprawy są tuszowane, bo gdyby zostało to rzetelnie załatwione, polecieć musiałoby wiele głów z Ziobrą na czele. Tak się jednak nie stało.

Wydaje się też, że mamy tutaj z efektem sekty. Przywódcy powtarzający bełkot propagandowy w celach indoktrynacji wyznawców, sami zaczynają myśleć tymi kategoriami. I tak postrzegam dialog polskiego rządu z Unią Europejską. Ani jedna ani druga strona nie wierzy do końca w to, co mówi. Rząd stworzył swoją Białą Księgę na temat reformy sądownictwa, gdzie argumentuje, że wprowadzane procedury są analogiczne do tych w krajach „Starej Unii”. Wszystko to ma gwarantować praworządność. Nie zdrowy rozsądek i sprawiedliwość ale właśnie praworządność.

Warto zauważyć, że Trzecia Rzesza też była jak najbardziej praworządna i zgodnie z prawem i procedurami wysyłano ludzi do gazu.

Prawda jest taka, że w sądach orzekają ludzie i żadna reforma procedur nie przeistoczy zasiadających tam dewiantów w ludzi normalnych orzekających zgodnie ze społeczny poczuciem sprawiedliwości. A ci pierwsi, jak pokazałem wcześniej, są nie do ruszenia i w dodatku są chronieni przez Szeryfa. Pozostawianie im władzy to przysłowiowe dawanie małpie brzytwy.

Przy całym jazgocie „praworządnościowym” ze strony Komisji Europejskiej, należałoby zapytać, co robiła, gdy terror sądowy szalał w Polsce w najlepsze. Być może Komisji zależy na utrzymaniu status quo. Ale to należałoby otwarcie powiedzieć.

Ostatnio po latach udawania, że nie ma problemu, wybuchła sprawa arogancji żydowskiej a to, o czym pisało się jedynie poza main-streamem, jak kwestia współdziałania Żydów z Niemcami w deportacjach do obozów koncentracyjnych, jest otwarcie przyznawane. Rząd polski głośno protestuje przeciwko oczernianiu państwa i narodu przez środowiska żydowskie.

Jeśli jednak państwo polskie chce przywdziewać szatę moralnej wyższości, niech najpierw zrobi porządek u siebie i odda to, co ukradło. Życie pokazuje bowiem, że prawdę trudno jest zamieść pod dywan.

Jestem jednak w stanie zrozumieć Ziobrę, że tak mu niespieszno do rzeczywistej naprawy sądownictwa. Przekręty bowiem i terror sądowy wraz z arbitralnym zamykaniem w psychiatrykach, nasiliły się za jego pierwszej kadencji jako ministra sprawiedliwości w latach 2005-2007.

Ziobro jest osobnikiem zachłannym na władzę i prawdopodobnie już wówczas próbował podporządkować sobie sądownictwo. Dlatego właśnie usunął ławników z sądów karnych. Trudno oczekiwać aby naprawił swój „błąd”, teraz gdy nadarza się okazja poszerzenia zakresu władzy. Cała jego retoryka o reformach i naprawie wymiaru sprawiedliwości ma służyć temu celowi.

Zastanawiające jest jak w mojej sprawie prokuratura idzie w zaparte. I nie chodzi tu tylko o pojedynczego prokuratora w Pipidówce Dolnej. W przekręty były zaangażowane prokuratury w różnych miejscach a o wszystkim informowana Prokuratura Krajowa.

Rzeczy te są udokumentowane na moim blogu. Jest tam między innymi kwestia fałszowania postanowienia sądowego, wielokrotnych fałszywych zeznań i oskarżeń a nawet pobicia z udziałem oskarżycielki i jej przyjaciela z rozstrojem zdrowia powyżej 7 dni. Wszystko to kwalifikuje się to do zajęcia się sprawą przez organy ścigania z urzędu. Prokuratura była bardzo sprawna w oskarżaniu i nękaniu mnie. Jednak gdy w końcu okazało się jaka jest prawda, milczy lub udaje przygłupa, a oszuści są chronieni.

I raczej trudno mi sobie wyobrazić by były to decyzje pojedynczych prokuratorów. Ta sprawa trwa zbyt długo, bo ponad 12 lat i była zbyt nagłośniona w mediach społecznościowych by pozostawała bez osobistej wiedzy Ministra i Rzecznika Praw Obywatelskich. Opisane oszustwa pozostają pod ich parasolem ochronnym.

Dla obecnego premiera Ziobro jest bardzo dobrym ministrem. Jako przykład przed rekonstrukcją rządu Morawiecki podał nowe obostrzenia w kodeksie karnym. No cóż, Feliks Dzierżyński też był bardzo skutecznym komisarzem. Trudno żeby premier nie widział kim naprawdę jest jego podwładny. Wygląda to bardziej na mafijny podział wpływów.

Rozmawiałem z innymi poszkodowanymi przez tzw. wymiar sprawiedliwości RP. Często mają oni podobne zdanie o reformie co ja. Ludzie zaczynają być odporni na prymitywną urzędniczą retorykę. Jednak to tego typu tępe indywidua mają nad nami władzę. Mogą nas arbitralnie zamknąć w psychiatryku czy w więzieniu i zabrać dorobek życia. Wszystko oczywiście w interesie społecznym.

Moje ostatnie teksty to otwarte plucie w oczy obu osobnikom – Prokuratorowi Generalnemu i Rzecznikowi Praw Obywatelskich. Założyłbym się, że będzie tak jak dotychczas – zero reakcji, przynajmniej otwarcie. Skrycie zaś mogą zacząć się z powrotem represje.

Bogdan Goczyński

Polecam również moje wcześniejsze teksty z przykładami radosnej acz niebezpiecznej twórczości sitwy urzędniczej:
Sędzia to urząd, zawód czy choroba psychiczna?
Numer na bitą żonę.

https://bgoczynski.wordpress.com

Zdaniem gajowego sędzia to członek samoreprodukującej się kasty. Kasty, która dla zachowania przywilejów gotowa jest na dokonanie dowolnego czynu kryminalnego.
Admin

Komentarze 4 to “Dyktatura tępych dewiantów – dać małpie brzytwę”

  1. Na sali sądowej, podczas sprawy rozwodowej kobieta, widząc, że jej adwokatka robi z jej jeszcze męża pedofila… zakończyła z tą adwokatką współpracę.

  2. Panie Gajowy. Dzięki za opublikowanie i wyeksponowanie tekstu. Pozdrawiam.

  3. Marucha said

    Re 2:
    I ja Pana pozdrawiam.
    W cholernych czasach żyjemy…

  4. jaja said

    Demolka ustanowionego prawa od dawna trwa, i najbardziej jest prawo gwalcone przez tych, ktorzy je ustanawiaja i przez tych, ktorzy powinni przestrzegac obowiazujacych paragrafow. Zreszta sprawa dotyczy nie tylko naszego kraju, opieranie praworzadnosci na kadukowych doraznych potrzebach jest juz powszech ne w wymiarze sprawiedliwosci. Szczegolnie ta zaraza jest dotkniety „demokratyczny” Zachod.

Sorry, the comment form is closed at this time.