Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Bździny i michnikowszyczyna zamiast Trylogii

Posted by Marucha w dniu 2018-03-13 (wtorek)

Rodzice Michnika zginęli w Holocauście. On sam urodził się w 1946 roku. Dla Żydów nie ma rzeczy niemożliwych.

Co się odwlecze, to nie uciecze – powiada przysłowie – i słusznie, bo co ma nadejść, to nadejdzie, a że niekiedy z opóźnieniem, no to się przecież zdarza. 

Zresztą wcale nie jest pewne, czy z opóźnieniem, bo tylko nam, obserwującym rzecz z boku, może się tak wydawać, podczas gdy planistom projektującym przyszłość naszemu mniej wartościowemu narodowi tubylczemu, takie następstwo akurat pasuje? Mam oczywiście na myśli zainaugurowaną w żydowskiej gazecie dla Polaków dyskusję na sposobem „pozbycia się Sienkiewicza z polskiej głowy”.

Jak wiadomo, Henryk Sienkiewicz napisał Trylogię gwoli „pokrzepienia serc”, wskrzeszając pamięć o wielkości i majestacie Polski. Najwyraźniej musiał trafić do polskich serc, o czym najlepiej zaświadcza wspomnienie Stefana Żeromskiego:

„Józef opowiadał mi rzecz następującą. Był raz w zimie t.r. w Staszowie, miał interes na poczcie, czekał tam więc. Razem z nim czekało na przyjście poczty ze dwudziestu szewców, czeladników, sklepikarzy – czekali na „Słowo”. Gdy poczta przyszła, urzędnik pocztowy zaczął czytać „Potop” na głos… .

Ci ludzie czekali tam parę godzin, oderwawszy się od pracy, aby usłyszeć dalszy ciąg powieści.

Nie darmo mówią, że naród zdaje rachunek przed Sienkiewiczem z uczuć polskich. Jest to objaw znamienny. Sam widziałem w Sandomierskiem, jak wszyscy, tacy nawet, którzy nigdy nic nie czytają, dobijali się o „Potop”. Książki kursują, rozbiegają się błyskawicznie. Niebywałe, niesłychane powodzenie. Sienkiewicz zrobił dużo, bardzo dużo. Niech imię jego będzie pochwalone…”

A oto jak wspomina Henryka Sienkiewicza Ludwik Hieronim Morstin:

„Byłem oczywiście pod wpływem tych sądów i opinii (bardzo krytycznych wobec Sienkiewicza – SM) moich przyjaciół i kolegów, a mimo to, gdy pierwszy raz poznałem Sienkiewicza u artysty-rzeźbiarza Ludwika Pugeta i uścisnąłem rękę, która napisała ten rapsod bohaterstwa polskiego, która skreśliła postacie tych rycerzy archanielskich, co stali w pierwszych dniach mojej młodości we wszystkich marzeniach i tęsknotach do wolnej ojczyzny, to muszę przyznać, że ogarnęło mnie wielkie wzruszenie, jakiego nie doznałem nigdy przy spotkaniu z żadnym z genialnych ludzi.”

I dalej:

„Urodziłem się i spędziłem dzieciństwo na wsi, niedaleko od Krakowa, ale pod zaborem rosyjskim. Tam po raz pierwszy czytałem Trylogię, a nie czytałem jej sam lecz z moimi przyjaciółmi ze sfer chłopskich. Ze starym służącym, takim Sienkiewiczowski „starym sługą”, z ogrodnikiem, z chłopakami, synami fornali i ze służbą folwarczną. Dla wielu z nich ta cudowna baśń o Polsce minionej była jedyną książką, jaka czytali w życiu. Dla nich Trylogia była historia Polski, innej nie znali. Skąd mieli znać, gdy jej w szkołach nie uczono?

I pamiętam taką scenę, która opowiadałem Sienkiewiczowi, a on umiał docenić jej wagę: rozmawialiśmy o Trylogii z pracującymi w ogrodzie chłopakami, o obronie Częstochowy i o tym, czy Kmicicowi uda się rozbić szwedzką kolubrynę, czy nie zginie przy tym.

Wmieszał się do tej rozmowy stary ogrodnik, który lubił imponować swoja wiedzą i rzekł do mnie: – Ich to interesuje, bo się nie uczyli historii polskiej, ale ja wiem z góry, co się stanie z każdym z tych rycerzy. Wiem, co zrobi Kmicic, bo uczyłem się o nim w historii polskiej, jak też i o Skrzetuskim, Zagłobie, Wołodyjowskim. Dla niego więc to były postacie historyczne, jak Kościuszko, Sobieski. (…) Gdy raz powiedziałem, ze wybiera się do nas na wieś Henryk Sienkiewicz na polowanie na lisy, na tych prostych ludziach, którzy znali na pamięć, jak nikt z inteligencji, każde słowo, każdy gest Zagłoby, nie zrobiło to najmniejszego wrażenia.

Wtedy dopiero się zorientowałem, że nie wiedzieli, iż autor Trylogii jest człowiekiem żyjącym. Nie czytali jego nazwiska na okładce książki, wcale się nie interesowali sprawą autorstwa opowieści. Wielu z nich było zresztą analfabetami, a znali Trylogię ze wspólnego głośnego czytania. Dla nich więc to były jakieś sagi spisywane nie wiadomo przez kogo i nie wiadomo, w jakich czasach.”

I wreszcie – „Byłem raz świadkiem, jak prof. Tadeusz Zieliński, a więc filolog należący do najwyższej hierarchii uczonych, zgromił jednego ze swych uczniów, gdy ten wyraził się lekceważąco o „Quo vadis”. – Musicie wiedzieć – mówił profesor – że w całej literaturze świata nie ma takiej wizji świata starożytnego, jak „Quo vadis”. Wszystko, co tam jest, jest autentyczne: tak spali jedli, pilo, tak się ruszali w swoich togach, tak myśleli, tak mówili i tak żyli dawni Rzymianie.”

Przyczyny mody na lekceważenie Sienkiewicza są dwie. Jedna to zawiść autorów zagranicznych, głównie francuskich, z powodu niesłychanego sukcesu – również kasowego – jaki towarzyszył „Quo vadis”. Nie mogąc dorównać Sienkiewiczowi, przynajmniej obszczywali mu nogawki. W Polsce dochodziła do tego jeszcze jedna przyczyna.

Oto jednym z pryncypialnych krytyków Sienkiewicza był Stanisław Brzozowski, oskarżony przez Włodzimierza Burcewa o sekretną współpracę z carską Ochraną. Ten Burcew znany był z demaskowania rozmaitych agentów, między innymi – niekoronowanego króla prowokatorów, Jewno Azefa, więc o agentach coś tam musiał wiedzieć. Wprawdzie Brzozowskiego broniły rozmaite osobistości, ale ileż to „legendarnych” osobistości broni dzisiaj Lecha Wałęsy?

Warto zwrócić uwagę, za co Brzozowski tak Sienkiewiczem poniewierał. Za „nastrój pewności siebie, jasności i spokoju, nastrój pokrzepionych serc…” – pisał w „Legendzie Młodej Polski”.

Przeciwieństwem tego nastroju była twórczość Stanisława Przybyszewskiego. Owszem – jak pisze wspomniany tu Morstin – Przybyszewski był potrzebny „ze swoim krzykiem o lucyperycznych pierwiastkach ducha, ze swoim manifestem o chuci jako prasile (…) ale „w duszy tego bezsprzecznie dużej miary artysty panował jednak wielki chaos i dlatego jego utwory są tak słabe, poza tymi, wyrzucanymi w chwilach natchnienia z głębin podświadomości.”

O ile jednak Przybyszewski miał przynajmniej duszę, to jego współcześni naśladowcy-epigoni zamiast duszy mają jakąś wypchaną atrapę, więc ich zainteresowania literackie i ogólne nie wychodzą poza kontemplację rozmaitych otworów własnego ciała i eksperymentowania, czym by tu jeszcze można je pozatykać. Przybyszewski był bardziej pomysłowy nawet od Nergala, bo podczas odczytów, jakie wygłaszał w Krakowie, epatował panienki opisami phallusa Szatana – że jest zaopatrzony w haczyki w kształcie harpunów, a poza tym jest zimny, jak lód.

No a teraz pałeczkę od producentów literackich bździn przejmują pierwszorzędni fachowcy od leninowskich przykazań o „organizatorskiej funkcji prasy” z żydowskiej gazety dla Polaków, kombinując, jakby tu „pozbyć się Sienkiewicza z polskiej głowy”.

Nie da się ukryć, że czas po temu jest najwyższy. Przecież Muzeum Żydów Polskich po to powstało, by mniej wartościowemu narodowi tubylczemu spreparować historię całkiem inną, niż sienkiewiczowska wizja wielkości i majestatu Polski. W tej sytuacji tylko patrzeć, jak handełesy wyciągną i opłuczą z formaliny Stanisława Brzozowskiego i pod jego firmą, swoim zwyczajem zaczną wciskać tubylcom tandetę.

Stanisław Michalkiewicz
http://prawy.pl

Jeśli Polacy pozwolą takim śmieciom, jak garść Żydów z „G*** Wyborczego”, odebrać sobie Sienkiewicza – to znaczy, że na to zasługują.
Admin

Komentarzy 14 to “Bździny i michnikowszyczyna zamiast Trylogii”

  1. Chrześcijańska Unia Jedności said

    Jedyna rzecz jaką Polacy czytają to rachunki. Także bez obaw.

  2. RomanK said

    Niech mi ktos powie….. dlaczego Polacy czytaja to Gowno przez 27 lat….ja przeczytalem pierwsze numery i glosno powiedzialem co to jest…i zdania nie zmienilem…..
    KTo??????? zmuszal Polakow do kupowania tego gowna…kto zmuszal do czytania i powtarzania jej zawartosci?????
    KTO???????
    KTo pisal???
    ,ze tym Polak sie szczyci
    i tym sie Polak chlubi
    , ze co jakis ….wuj wymysli –
    -to Polak polubi?????

  3. ibrahim ibn jakub said

    Co się odwlecze, to nie uciecze
    co ma nadejść, to nadejdzie
    No….dodałbym : kto ma wisieć nie utonie…

  4. Adam said

    Prędzej tę żydowską qurwę szlak trafi.

  5. Antares said

    #RomanK
    Wyniki finansowe agory pokazują że sprzedaż G…. wyborczego z r/r systematycznie spada, przynajmniej tego papierowego. Faktem jest że z wielu urzędów zrezygnowano z prenumeraty, ale to truchło żeby się utrzymać musiało zwolnić część pracowników, nawet soros nie pomaga.

  6. Marucha said

    Re 2:
    Panie Romanie, to nie Polaków wina…
    – ani że dwa razy wybierali Stolzmana na prezydenta
    – ani że czytali G*** Wyborcze.
    ……
    Polskę najechała przecież potężna armia i przemocą zmusiła Polaków do takich, a nie innych zachowań.
    Polacy nie są niczemu winni.

    Przypomina mi to z historii czasy, gdy wciąż wielka i silna Polska dała dupy gównianemu państewku Prusy, które mogła czapką nakryć.

  7. ibrahim ibn jakub said

    Kto przychodzi do Ciebie z pochlebstwami jest twoim śmiertelnym wrogiem.

  8. Lily. said

    Po tym jak zobaczyli Stolzmana z malzonka
    w papa-Mobile,do ktorego zaproszeni zostali przez S.Dziwisz wiernego sluga JP2,owieczki zaglosowaly.Widok ten,pozbawil owieczki
    racjonalnego myslenia.Oni bardzo dobrze
    wiedza,jak manipulowac Tubylcami.

  9. Lily. said

    Re 7
    Swiete slowa.

  10. Boydar said

    A jakie stare – timeo Danaos et dona ferentes … 🙂

  11. RomanK said

    Pani LIly..Pan Bog daje rozum kazemu osobno…nie rozrzuca szufla w tlum…..
    Jakpani zobaczy proboszcza przechodzacego kolo Agencji Towarzyskiej- to ma to miec wplyw na to, ze pani podejmie tam prace natychmiast????

  12. RomanK said

    Pan Sikorski zostal nazwany w programie BBC w czasie programu „polska prostytutka” przez deputowanego do Rosyjskiej Dumy…..
    oj nieslusznie…nieslusznie…, bo:

    https://www.sott.net/article/280793-Poland-is-a-Slave-Prostitute-to-the-USA-according-to-Polish-Foreign-Minister

  13. Lovshak Russkij Agient said

    Ad 12 …sądząc po użalaniu się nad sobą u Sowy jest na dodatek zgorzkniałą prostytuką, która sama przyznała że ssała, przepraszam robiła łaskę Ameryce za darmo

    Sikorski:
    – Wiesz, że polsko amerykański sojusz jest nic nie warty. Jest wręcz szkodliwy, bo stwarza Polsce fałszywe poczucie bezpieczeństwa.

    Rostowski: –
    Dlaczego?

    Sikorski:
    – Bullshit kompletny. Skonfliktujemy się z Rosją, Niemcami, będziemy uważali, że wszystko jest super, bo zrobiliśmy laskę Amerykanom. Frajerzy, kompletni frajerzy.

    Tak kończy polskojęzyczny ssak i pierwszy polski mujahedini

  14. ibrahim ibn jakub said

    „Rodzice Michnika zginęli w Holocauście. On sam urodził się w 1946 roku.”
    Mi..mi..mi..mi..chnik……ku..ku..ku.rwa, żeś chybbbbbba nieobrzezzzzzany.

Sorry, the comment form is closed at this time.