Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Myśli na niedzielę, nie całkiem wolną

Posted by Marucha w dniu 2018-03-13 (wtorek)

Niedzielę z zakazem handlu, dość mocno ograniczonym, można by nazwać świętem solidarności. Nie takim solidarności międzyludzkiej, ale takim małym świętem NSZZ „Solidarność”.

Akurat wzięcie solidarności w cudzysłów ma podwójne znaczenie. Raz, że jest to nazwa organizacji, która tylko troszeczkę przypomina związek zawodowy dwa, że z solidarnością jako taką niewiele ma wspólnego. Jeśli w ogóle ma.

Kiedyś zwróciłem uwagę, że polskie partie polityczne w swoim działaniu konsekwentnie zaprzeczając hasłom które wybrały sobie na sztandary. No może oprócz Samoobrony. Choć i ta co prawda broniła się, ale też bezskutecznie.

Wzorcowym spełnieniem tej zasady jest NSZZ Solidarność. Solidarności zawdzięczamy i prezydenturę Lecha Wałęsy i rząd AWS. Solidarności zawdzięczamy PiS w takim samym stopniu jak Kaczyńskim. Obalanie zapisów Konstytucji też zawdzięczamy tej „Solidarności” w cudzysłowie. Związek od początku był przeciw tej, którą ostatecznie przyjęto. Miał swój projekt. Bardziej narodowy, bardziej katolicki… zdecydowanie mniej solidarny.

Dzisiejszą niedzielę też zawdzięczamy Solidarności, przez bardzo małe „S”.

Co tak naprawdę się stało? Jak bardzo się zmieni się nasze życie ? Czy naprawdę zakupy w niedzielę robiliśmy dla przyjemności ? Czy raczej z wygody, czy może z braku czasu w inne dni.

Według badań Kantar Millward Brown dla Work Service z lipca 2017 roku Polacy pracują średnio 45-50 godzin w tygodniu. Czyli przy pięciodniowym tygodniu pracy 9-10 godzin dziennie . Jeśli do tego dodamy czas na przejazdy ok 40 minut do godziny tam i z powrotem, to mamy do 12 godzin dziennie spędzanych poza domem. Tylko nieliczni więc są w stanie zrobić drobne zakupy w ciągu dnia. Na te większe muszą poczekać na weekend czyli sobotę lub niedzielę. Sam robiłem tak samo. Teraz zostaje tylko sobota. Niedziela staję się więc zamiast soboty daniem robót domowych, prania, prasowania, drobnych napraw. Dzień święty? Chyba tylko dla księży i niektórych polityków.

Czy więc może będzie lepiej tym, na których interesy się powywoływano? Pracownikom sklepów, sprzedawczyniom/sprzedawcom, kasjerom/kasjerkom?

No więc na razie trudno powiedzieć. W dużych sieciach od dawna część stanowisk była obsadzana przez tak zwane firmy zewnętrze, czyli firmy pracy tymczasowej. Ci pracownicy ani nie korzystali z podwyżek płac do jakich zostały zmuszone sieci handlowe, ani też nie mieli dostępu do benefitów, jakie oferuje się pracownikom. Dla pracowników sieciówek to krótszy czas pracy i mniejsze zarobki lub brak dalszych podwyżek. Dla pracowników agencji tymczasowych to po prostu brak pracy. Skorzystają trochę, ci którzy nie są objęci zakazem handlu lub potrafią go skutecznie ominąć,

Czy per saldo skorzystają ci, którzy mieli poświęcać czas rodzinie a nie konsumpcji? Wspólna konsumpcja jest, jakby nie patrzeć spędzaniem czasu z rodziną. I to, moim zdaniem bardziej rozwijającym, niż wspólne oglądaniem telewizji publicznej czy prywatnej.

Czy spełnią się nadzieje niektórych, księży i polityków, że więcej ludzi pojawi się w kościołach? Chyba nie, dopóki listy obecności nie będzie sprawdzał urząd skarbowy.

Żeby nie było, że tylko krytykuję, napiszę co można by zrobić, żeby choć trochę zrealizować te cele, które jakoby przyświecały autorom ustawy. Co zrobić, by ludzie mieli więcej czasu na odpoczynek i mogli go poświęcić swoim najbliższym. Oczywiście pomysły te nie pasują szefom Związku jakby zawodowego ani narodowej partii rządzącej.

Oczywiście, powtarzając za Katonem, system podatkowy musi zostać zmieniony.

Co najmniej 6 stawek podatkowych przy pozostawieniu aktualnej kwoty wolnej od podatku na poziomie 6 tysięcy oraz przy pierwszej stawce podatkowej nie wyższej niż 10%.

Potem można pomyśleć o ustawowym skróceniu tygodnia pracy z dzisiejszych 40 do 37,5 a potem do 35 godzin.

Wprowadzeniu w kodeksie pracy bezwzględnych limitów nadgodzin oraz podwyższonych stawek za pracę w dni ustawowo wolne od pracy.

Można rozważyć wydłużenie urlopów dla wszystkich do 30 dni w roku przy dodatkowym założeniu, że należy wykorzystać najprzyjemniej jeden okres 14 dniowy.

Pachnie socjalizmem? Jak komu. Ale przynajmniej jest w interesie ludzi. A ja lubię takie aromaty.

Zapach prawdziwej solidarności. Bez zbędnych cudzysłowów.

Również na aristoskr.wordpress.com
Adam Jaskow

Komentarz użytkownika „Rozdziobią nas kruki wrony”

Dla mnie, wychowanej w czasach, kiedy sklepy były czynne do 19-tej, w soboty do 13-tej, a w niedziele pracowały tylko zakłady w ruchu ciągłym, cała ta bitwa o wolne niedziele brzmi jak absurd. Tylko że wtedy dzień pracy trwał 8 godzin, nie było korków i masowych dojazdów do podmiejskich domów, handel też pracował na zmiany,reszta kończyła pracę wczesnym popołudniem i po drodze do domu w sklepach o normalnej powierzchni można było zrobić codzienne zakupy.

Fakt, żeby wszystko kupić, trzeba było wejść do kilku sklepów, ale znajdowały się one zazwyczaj blisko siebie.

Co mnie boli, że została zmarnowana cała krwawa walka robotników amerykańskich i angielskich o ośmiogodzinny dzień pracy i o godziwe jej warunki. Wróciliśmy do rzeczywistości opisywanej przez J. Londona w “Odszczepieńcu”. Teraz nie ma nikogo, kto zastanowiłby się nad sensem tego, co robi w pracy i zbuntował się. Nie ma nikogo. Pokolenie niewolników. Brakuje tylko inicjatywy ustawodawczej przywracającej prawo zatrudniania dzieci.

BTW – niedawno obchodziliśmy Dzień Kobiet. Nikt nie zająknął się, że ten dzień pierwotnie miał upamiętniać strajki i protesty robotnic przeważnie z zakładów tekstylnych w Ameryce i sięga roku 1908. Potem doszło upamiętnienie pożaru w jednej z fabryk, w którym zginęło ponad 100 dziewcząt-pracownic. Nie trzeba sięgać do Wikipedii, te wydarzenia zostały opisane np. przez Johna Dos Passosa.

Warto sobie odświeżyć jego trylogię “USA” i “Manhattan Transfer”, a także Theodore Dreisera czy Johna Steinbecka. Świetna kronika tamtych czasów i dość trudno przypiąć im łatkę “komuchów”, bo w czasach gdy tworzyli, komunizm jeszcze był w powijakach.

Na dobrą sprawę to ich można uważać za prekursorów komunizmu, który prędko został wyeksportowany do Rosji, wówczas kraju rolniczego, praktycznie bez żadnego przemysłu.

Polecam też Kurta Vonneguta,bodaj w “Kociej kołysce” jest opis krwawej rozprawy amerykańskich fabrykantów z robotnikami. I te 100 lat walki o poprawę bytu pracowników trafił szlag w ciągu jednego pokolenia. Krew mnie zalewa. Mnie ukształtowała właśnie literatura amerykańska, dopóki nie pojawili się tacy guru jak Carlos Castaneda. Tego już się nie dało czytać.

https://obserwatorpolityczny.pl

Komentarzy 15 to “Myśli na niedzielę, nie całkiem wolną”

  1. Niedziela jako dzień wolny od pracy jest potrzebna.
    To nie podlega dyskusji.

    Oczywiście , że stacje benzynowe jak i muzułmańskie sklepy (Berlin)i imbisy, sklepy na dworcach, na lotniskach, w hotelach, restauracje również ze sprzedażą produktów żywnościowych, były i będą.

    Metropolie jak Berlin,Paryż, Rzym, London są wyjątkiem, w nocy i w niedzielę.Los pracowników najemnych,pracujących na zlecenie ,jest dramatyczny.

    Jako konsument chcę spokojnie kupować w nocy,w niedzielę, przez internet,w automatach „żywnościowych” coraz bardziej popularnych.Bez ograniczeń.Tak jak chcę odwiedzać kościoły w niedzielę gdy są jeszcze otwarte.Mam zwyczajny dylemat jako konsument.Co robić?Jak się dostosować?

  2. Joung said

    Bardzo dobrze zakaz chandlu w niedziele.No I co z tego.Jak my Polacy jestesmy
    SPYCHANI W NIEBYT.I rzadza nami slugusy ;;;;syjonizmu =szatanizmu.
    POLACY OBUDZCIE SIE
    DOSC mrzonek o jakims dostatnim zyciu O spokojnej emeryturze o zasobnym portfelu.
    ZAPOMNIJCIE O TYM LUDZIE.
    Kosciol Szkola Strzelnica. Militaryzacja zycia .Gromadzic dobra dobra zywnosc Gromadzic amunicje Tak amunicje I to bardzo ale bardzo amunicje CHocby I kanalami.
    PRZESTANIMY WIERZYC syjonistycznej wladzy ……Ktora ma za nic NAROD POLSKI..
    …………..POWSTANCIE Z TYCH KOLAN. MILOSCI FRAJERSKIEJ DOBROCI WZGLEDEM TYCH CO NISZCZA NASZA OJCOWIZNE
    [[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[DOSC TEGO DOSC TEGO.

  3. Boydar said

    Zakaz handlu w Niedzielę (czytaj także – trudność w zakupach), ma również inny aspekt – uruchamia myślenie. Konkretnie zaś, myślenie o jutrze, w perspektywie realnej konsekwencji. Nawet jeśli nie zaplanujemy nabycia zgrzewki „piwa”.

  4. Niktoś said

    Dodatkowa niedziela wolna od pracy, tej rzeczywistej dla pracowników handlu oraz tej pozornej dla ludzi, którym naprawdę brakuje czasu, lub wydaje im się, że niedziela jest najlepszym czasem na zakupy, to dodatkowy czas żeby się zastanowić nad własną rzeczywistością. Uzmysłowienie sobie, gdzie i po co żyjemy może być bardzo korzystne dla tych, którzy głosują na rządy, które trzymają nas jako niewolników we własnym-niby kraju.

  5. Sowa said

    Re 3: Widok „zapobiegliwych” pań, kupujących w niedzielę po kościele marchewkę, ser czy coś podobnego jest tego powierdzeniem. Ludzie nie myślą o jutrze, o tym, co będzie. Sklep zawsze przecież jest otwarty, jest wszystko.

    Re 4: Teraz wielu odkryje przeraźliwą pustkę ich życia. Bo w niedziele można było pójść/pojechać do sklepów i szwendać się bez celu cały dzień całymi rodzinami. Teraz tego nie ma. Jest czas dla bliskich. Zapchany niczym. To dla wielu będzie wstrząs.

  6. Boydar said

    „… bez celu /…/ cały dzień /…/ całymi rodzinami /…/ zapchany niczym …”

    Tak, une TAK „ułożyły” nam życie, nie tylko Niedzielę; ale to my daliśmy lajka.

  7. Sebastian said

    Ale k***wa mają problem. Niedziela to dzień święty koniec kropka. Ci co myślą, wiedzą, że PRL był pod tym względem dobry, bo każdy miał pracę, ale te k***wy przy korycie będą tylko pieprzyć o repolonizacji tego co zostało zamiast przywrócić to co było w nowym wydaniu. Ale nie, bo przecież trzeba by było się przyznać,że PRL był lepszy niż czeciaerpe

  8. Biedronka wprowadza noce. Pracownice się cieszą.

  9. Niktoś said

    @Krzysztof M #8: Będą mogły sobie pospać w pracy i im jeszcze do tego zapłacą ;-D

  10. Sowa said

    Wycieczka koleją zamiast wizyty w markecie? KŚ zadowolone z akcji
    inf. prasowa 12.03.2018

    11 marca Koleje Śląskie rozpoczęły akcję „Rodzinne Niedziele”. – Mieliśmy okazję zadebiutować z naszą propozycją bezpłatnych przejazdów dla rodziców w niedziele wolne od handlu. Okazuje się, że akcja wyjątkowo przypadła do gustu śląskim rodzinom – z naszej oferty skorzystało prawie 4400 osób.
    Pierwsza Rodzinna Niedziela zbiegła się z długo wyczekiwanym ociepleniem i nadejściem wiosny – nic zatem dziwnego, że w tym dniu nie brakowało amatorów wypraw w góry.

    – Stąd też największym zainteresowaniem cieszyły się nasze połączenia w kierunku Wisły oraz Żywca i Zwardonia. Na taki kierunek weekendowych wypraw zdecydowała się prawie połowa uczestników akcji. Nie brakowało również chętnych na wycieczkę do Cieszyna czy Raciborza – informują Koleje Śląskie.

    – Cieszymy się, że tak wiele rodzin z naszego województwa miało okazję wybrać się z nami na wycieczkę w ten słoneczny dzień. Jest to na pewno zdrowy sposób spędzania czasu i ekologiczny sposób podróżowania, do czego chcemy w Kolejach Śląskich zachęcać dzieci i ich rodziców – mówi prezes Kolei Śląskich Wojciech Dinges.

    Bezpłatne przejazdy dla rodziców Koleje Śląskie oferują w każdą pierwszą niehandlową niedzielę w miesiącu. Kolejne okazje do skorzystania z Rodzinnych Niedziel nadarzą się zatem 1 kwietnia, 13 maja i 10 czerwca. Wówczas wystarczy kupić bilet jedynie dla dziecka – jeden lub dwójka rodziców jadą całkowicie bezpłatnie.

    http://www.rynek-kolejowy.pl/wiadomosci/wycieczka-koleja-zamiast-wizyty-w-markecie-ks-zadowolone-z-akcji-86156.html

  11. Bodzio said

    ad 8
    Biedronka wprowadza noce.
    Będą też budzić klientów, żeby poszli na zakupy?

  12. Poziomka said

    Kiedyś walczyliśmy o wolne soboty a teraz o to by pracować w niedzielę!

    „Coś się z Narodem dzieje, niedobrego…”

  13. Łagiewnik said

    @ Komentarz użytkownika „Rozdziobią nas kruki wrony”

    https://americanliterature.com/author/jack-london/short-story/the-apostate – dla anglojęzycznego Snaga

    http://niniwa22.cba.pl/odszczepieniec.htm

    Skończyła się komuna, teraz demokracja,
    Długi dalej rosną, buja się inflacja.

    Tej piosenki nie ma już w sieci – zakazana

  14. gość said

    Na Węgrzech zakaz handlu w niedziele okazał się niewypałem. W Polsce może odnieść sukces?

    Węgierska ustawa zabraniająca sprzedaży w niedziele przetrwała tylko 13 miesięcy. Miała poprawić konkurencyjność małych sklepów, ale nie przyniosła oczekiwanych rezultatów. Została cofnięta m.in. z powodu silnego oporu społecznego. U nas takie rozwiązanie dopiero weszło w życie, jednak opinia publiczna jest podzielona. Na konsekwencje nowego prawa musimy zatem jeszcze jakiś czas poczekać. Natomiast prawdopodobnie nie powtórzymy scenariusza znad Balatonu. Obecnie wydaje się, że regulacje zostaną zniesione dopiero w przypadku zmiany rządu po następnych wyborach parlamentarnych. I tylko wtedy, kiedy zaakceptują je wyborcy.

    http://dzienniknarodowy.pl/wegrzech-zakaz-handlu-niedziele-okazal-sie-niewypalem-polsce-moze-odniesc-sukces/

  15. netto said

    pensja brutto

Sorry, the comment form is closed at this time.