Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Bajki Trzeciomajowe

Posted by Marucha w dniu 2018-05-04 (Piątek)

Wśród bzdur wykładanych dzieciom w szkołach i dukanych z kartek przez oficjeli – Konstytucja 3. Maja zajmuje czołowe miejsce.

Weźmy
pierwsze bajki z brzegu:

„Konstytucja stworzyła pierwszy rząd w Polsce” – nonsens, Sejm Czteroletni właśnie ZNIÓSŁ pierwszy sprawny rząd Rzeczypospolitej, czyli Radę Nieustającą.

„Konstytucja dała Polsce władzę wojskową”. Bzdura – Sejm Czteroletni ZLIKWIDOWAŁ efektywną władzę wojskową, w postaci Departamentu Wojskowego wspomnianej Rady, próbując armią zarządzać za pomocą… komisji sejmowej. Z oczywistym skutkiem.

„Konstytucja zniosła liberum veto”? Nieużywane od przeszło ćwierć wieku, w związku ze skonfederowaniem sejmów, na które to rozwiązanie jakoś nikt wcześniej nie wpadł i które uniemożliwiło, niestety, także zerwanie tego nieszczęsnego zgromadzenia.

„Konstytucja unowocześniała strukturę i organizację państwa” – w tym zakresie kopiowano tylko jakobińskie pomysły z Francji, chcąc zniszczyć historyczną tożsamość ziem polskich.

„Konstytucja była wyrazem woli narodu”. No już w ogóle kłamstwo wyjące w ustach demokratów, skoro tę nieszczęsną ustawę poparła zgromadzona w trybie spiskowym ledwie 1/5 składu sejmu i tak wyłanianego w sposób nader manipulatywny.

„Konstytucja zabezpieczała niepodległość Polski” – to kłamstwo największe, bowiem cały ten projekt polityczny służył wyłącznie interesom Prus i Wielkiej Brytanii i od początku ukierunkowany był wyłącznie na ZABÓR ziem polskich.

Reasumując – Konstytucja 3. Maja była zamachem stanu dokonanym pod płaszczykiem patriotyzmu i wraz z całym Sejmem 4-letnim stanowiła element osłabiania i destrukcji państwa pod hasłami jego radykalnej naprawy. Znamy to, prawda?

Pamiętajmy zatem tę rocznicę jako jedną z cyklu wybitnie antypolskich – i przez to pouczających.

Alternatywa i poświęcenie

Nie chodzi jednak tylko do – przeważnie nietrafione i błędne – zmiany ustrojowe. Czynnikiem, który determinuje całą… konstytucję organizmu politycznego – jest bowiem geopolityka. Z tej pozycji widać więc dokładnie, że przed 3 Maja król [1] popełnił błąd (zresztą już drugi w swej karierze, pod koniec lat 60-tych w podobny sposób wmontowujac się w nieodpowiedzialną niby to reformatorską gierkę Czartoryskich), wybierając pozorną zbieżność programową z „reformatorami” w miejsce geopolitycznego sojuszu ze stronnictwem hetmańskim.

Tymczasem: jeśli ma się do wyboru niby to podobnych ideowo, ale głupich i/bądź szkodliwych geopolitycznie i bardzo nawet programowo odmiennych, ale geopolitycznie świadomych – przeważnie, dla większego dobra – należy wybrać tych drugich.

Oczywiście, w polskich realiach oznacza to niemal na pewno poświęcenie, skazanie na niebyt historyczny, lub spotwarzanie – ale niekiedy staje się to wyborem po prostu nieodzownym.

Przy okazji rocznicy ogłoszenia konstytucji gubiącej Rzeczpospolitą – wspomnijmy tych, którzy usiłowali ją uratować, trzech głównych sygnatariuszy Konfederacji w Targowicy:

Branicki był Europejczykiem pełną gębą, cynicznym umysłem, za młodu zwłaszcza nieco zwariowanym, jednak zdolnym do nauki realiów, a przy tym utalentowanym dowódcą, po prostu wiedzącym co ma sens, a co nie, nieco wreszcie odpowiadał charakterystyce zdeklasowanego polityka głównego nurtu. To mózg. Szczęsny Potocki był człowiekiem idei. Zdolnym myślicielem, twórcą programu, wizji ustroju Rzeczypospolitej, na wskroś uczciwym, rzymskim. To była cnota. A trzecim był Rzewuski, dawny konfederata radomski, były zesłaniec, przerażony, rozchwiany, czujący, że coś się dzieje źle, lecz niewiedzący co dokładnie, szczery, niepewny, niewątpliwie patriotyczny. To była polskość.

Z którym z tych trzech historia obeszła się najłagodniej?
Z Rzewuskim.
Tylko głupotę jesteśmy w stanie usprawiedliwić.

Zdradę zaś i oczywiste szkodnictwo, które triumfowały 3. maja 1791 roku – wprost wynosimy na pomniki.

Konrad Rękas
http://prawica.net

Spróbujcie przekonać polactwo, że Konstytucja 3 Maja była katastrofą, że Targowica była próbą ratowania Polski, że Piłsudski nie był żadnym bohaterem, że „powstanie” w getto warszawskim nie było żadnym powstaniem…
Powodzenia.
Łatwiej nauczyć małpę prowadzić ciężarówkę.
Admin

Komentarzy 20 to “Bajki Trzeciomajowe”

  1. Epilog said

    Takie mity i kłamstwa o Konstytucji 3 Maja rozpowszechniają niestety ojcowie redaktorzy lewacy z Radia Maryja Naszego Dziennika. I dlatego zapraszają klakierów do audycji…

    https://gloria.tv/article/XZiRDmQQCeeL2PbUyLcmtSp4Z

    https://kin-rchristusrex.blogspot.com/2016/05/3-maj-komentarz-prof-jacka-bartyzela.html

    a już do krańcowej irytacji doprowadza mnie coroczna paplanina o tym, że pierwsza spisana w Europie, a druga na świecie – jak by to był powód do dumy; przecież spisywanie prawa to znak, że prawdziwe prawo, niepisane, już nie działa.

    http://lotna.neon24.pl/post/110560,wplyw-masonerii-na-polityke-polska-konstytucja-3-maja

    Konstytucja 3 maja – wola narodu czy zamach stanu?

    Konstytucja 3 maja uchodzi w polskiej tradycji historycznej za jedno z najdonioślejszych osiągnięć rodzimego systemu parlamentarnego. Sam sposób przyjęcia Ustawy Rządowej niewiele miał jednak wspólnego z sielankową wizją uchwalenia aktu jedności narodu. Niektórzy powiedzą nawet, że tak naprawdę mieliśmy do czynienia z zamachem stanu.

  2. Epilog said

    Dwa mity legalnej rewolucji: Konstytucja 3 maja i Tadeusz Kościuszko
    Ostatnia aktualizacja: 03.05.2014 04:09
    – Mity te rodzą się w zasadzie jeszcze tego samego dnia, co wydarzenie, jednak np. treść konstytucji zostaje zapomniana bardzo szybko. Równie szybko stała się ona symbolem niepodległości, takim symbolem było też powstanie kościuszkowskie – mówi prof. Anna Grześkowiak-Krwawicz, znawczyni zagadnień XVIII wieku w Polsce.

    Dwa mity legalnej rewolucji (Rozdroża kultury/ Jedynka)

    Jak dodaje, z powstania uczyniono symbol obrotowy, bo do XIX wieku w różny sposób odwoływali się do niego przedstawiciele wszystkich opcji politycznych, zaś do konstytucji 3 maja z upływem czasu coraz mniej. Jednak przez współczesnych Konstytucja 3 maja oraz insurekcja kościuszkowska były postrzegane jako etapy rewolucji, w dodatku legalnej.

    Zadaniem nadrzędnym było – oczywiście – odzyskanie niepodległości. Jak pisał poseł pruski obserwujący wydarzenia: „Kościuszko stara się w Krakowie naśladować Waszyngtona, a towarzyszą temu rozmaite szaleństwa i okrucieństwa wzorowane na Francji. Stworzył nowe ministerstwo i stara się w całej pełni kontynuować dzieło Sejmu Czteroletniego i Konstytucji 3. Maja.”

    https://www.polskieradio.pl/7/178/Artykul/1111980,Dwa-mity-legalnej-rewolucji-Konstytucja-3-maja-i-Tadeusz-Kosciuszko

  3. Epilog said

    Konstytucja 3 maja – czy to wyłącznie owoc „oświecenia”?
    Strona główna > Opinie
    Konstytucja 3 maja – czy to wyłącznie owoc „oświecenia”?
    Konstytucja 3 Maja 1791 roku – obraz Jana Matejki. Wikipedia.org
    #KONSTYTUCJA 3 MAJA #3 MAJA 1791 #ROCZNICA #MONARCHIA #I RZECZPOSPOLITA #MASONERIA #STANISŁAW AUGUST PONIATOWSKI #II ROZBIÓR POLSKI

    Ustawa zasadnicza proklamowana 3 maja 1791 roku to temat dla katolickiego konserwatysty co najmniej ambiwalentny. Po pierwsze, Konstytucja forsowana była przez luminarzy bezbożnego oświecenia oraz masonów. W tym też kierunku prowadziła Rzeczpospolitą – na dodatek, z pogwałceniem jej wszelkich zasad politycznych. Po drugie, bezpośrednim politycznym skutkiem tego aktu była trudna lub wręcz niemożliwa do wygrania wojna, po której nastąpił upadek państwa. Tym bardziej Konstytucja budzi nasz opór, im usilniej jest bezkrytycznie chwalona. Więc co tu chwalić – i po co?

    Co dobrego w Konstytucji masonów?

    Zacznijmy od podstaw: majowa Konstytucja miała z założenia przeprowadzić Rzeczpospolitą drogą zmian – pomiędzy dawnym ustrojem a projektem oświeceniowym. W tym sensie może być dziś postrzegana jako zalążek głębokiego zła. Ale przecież nawet tego celu nie osiągnęła, bowiem została ustanowiona w najgorszym możliwym momencie, gdy niemalże pewne było, iż Rosja zainterweniuje zanim Rzeczpospolita zdąży się przygotować. Było to działanie desperackie, prawie zupełnie pozbawione szans na sukces.

    Mamy więc Konstytucję, która z jednej strony, miała pogrążyć Polskę w antykatolickim nurcie oświeceniowych idei, a z drugiej doprowadziła do upadku państwa. Być może pozostawiła też wrażenie, iż właśnie libertyńskie i masońskie siły rodem z Francji to jedyny sojusznik Polski. Z kolei siły konserwatywne wewnątrz osłabionego kraju, utożsamiane ze zdradziecką konfederacją z Targowicy, znalazły się pod względem ówczesnego public relations na długi czas w defensywie. Właściwie na prawie cały czas rozbiorów, ruch narodowowyzwoleńczy został zdominowany przez „postępowców”, bezustannie urabiających polskie dusze. Za to wszystko w jakiś sposób odpowiada tworzona przez masonerię Konstytucja wraz z burzą, którą wywołała.

    Most ku chlubnej tradycji?

    Bardzo łatwo wskazywać, co złego spowodowała. Niestety, w konsekwencji zapominamy o pewnych innych oczywistościach, które powinny dziś – właśnie wśród katolików – budzić życzliwe zainteresowanie owym dokumentem.

    Majowa konstytucja miała prowadzić Polskę do „demokratycznej” republiki w stylu francuskim. Jednak przecież dzisiaj właśnie mamy takie państwo. Żyjemy jak gdyby po drugiej stronie lustra i patrząc na ów dokument, możemy dostrzec nie tylko początek rewolucji, ale również most prowadzący w drugą stronę – do dawnych, lepszych wzorców. Czyż nie warto, na przykład, głosić wszem i wobec owe wspaniałe invocatio Dei, którym rozpoczyna się Konstytucja, i o którym dziś skwapliwie milczą wielbiący ów dokument postępowcy? „W imię Boga, w Trójcy Świętej jedynego…” – być może te słowa, pisane prawdopodobnie przez masonów i niedowiarków, nie były szczere, nie wyszły z ich własnych serc, lecz wzięły się z wyrachowania. Jednakże niewątpliwie większość spośród głosujących za przyjęciem dokumentu, absolutnie prawowiernie uważała, iż ustanawia nowy porządek, gdzie nadal, jak zawsze, jedynym realnym Suwerenem jest Bóg. Sam dokument te przekonania zresztą konkretyzował, twardo ustalając wiarę katolicką z jej wszystkimi prawami jako panującą, uprzywilejowaną w Rzeczypospolitej. Jakże warto o tym przypominać dziś! Jakże warto w dyskusjach nad jakimikolwiek zmianami ustrojowymi przypominać, iż tylko tak godzi się aby naród ustanawiał swoje własne prawa: w imię Boga, w Trójcy Świętej Jedynego!

    Wolność i równość… po katolicku

    Innym aspektem, na który dziś winniśmy patrzeć inaczej, jest rewolucyjność samego dokumentu. Niewątpliwie w porządku ustrojowym Rzeczypospolitej zachodziły zmiany. Jednak uważna lektura ustawy pokazuje nam, iż sprowadzały się one do delikatnych cięć chirurga, w porównaniu z tym co dzisiaj jest w państwie codziennością. Konstytucja, choć forsowana przez „postępowców”, choć niewątpliwie miała być wstępem do znacznie głębszych reform, sama w sobie była aktem na tyle tradycyjnym, iż nawet wówczas podpisywało się pod nią wielu konserwatystów. Nie obalała, lecz utrzymywała w mocy wszelkie nadane wcześniej obywatelom-szlachcie przywileje. Nawet zaś tam, gdzie niosła nasiona rewolucji, jako że zasiane na katolickim gruncie, mogły były wydać zupełnie inny owoc.

    Oto bowiem Konstytucja i powiązane z nią dokumenty otwierały drogę do podniesienia pozycji mieszczan i chłopów. Wolność, równość, braterstwo? Czy wdrażano w ten sposób obmierzłe hasła jakobinów? Niewątpliwie tak, ale – paradoksalnie – po katolicku i po polsku! Równość, nie przez degradację szlachty, ale przez stopniowe podnoszenie w górę pozostałych stanów. Zamiast społeczeństwa bez herbów, wspólnotę, w której potencjalnie niemal każdy mógłby zyskać herb. W dzisiejszej dobie „równości w uniżeniu” warto uronić parę łez nad ową niedoszłą „rewolucją”.

    Wiele zmian wprowadzanych przez Konstytucję można postrzegać dziś pozytywnie. Wiemy, że sprowadziła ona interwencję Rosji – ale to nie znaczy, że zapisane w niej żądanie, aby Rzeczpospolita zawsze miała silną armię, było złe. Wiemy, że ustanowienie jej doprowadziło również do wojny domowej, że przeciwnicy Konstytucji nie byli bynajmniej wszyscy agentami rosyjskimi, ale wieloma spośród nich kierowało szczere poczucie oburzenia nad bezprawiem, do jakiego się posunięto, aby Konstytucję przeforsować. Nie znaczy to jednak, że zapisane w niej reformy państwa, kompetencji rządu i sejmu, należy potępić. Więcej: można z absolutną pewnością stwierdzić, iż Rzeczpospolita znalazła się w takim klinczu ustrojowym, że istniały już tylko dwa sposoby wprowadzania zmian: albo pod gołą groźbą moskiewskich karabinów, albo stosując kruczki prawne plus bardziej subtelną, ale mimo wszystko groźbę szlacheckich szabel.

    Konstytucję wprowadzano stosując coraz to kolejne sztuczki, ale trzeba przyznać, że takie wybiegi mieściły się w dosyć szerokich ramach ustroju Rzeczypospolitej. Co więcej, sejmiki które odbyły się w kraju niemal rok po 3 maja 1791, i które na swój sposób stały się symbolicznym referendum nowej ustawy, pokazały, że pomimo rozmaitych zastrzeżeń, szlachta uznała Konstytucję za godną kontynuowania próbę reformy państwa. Nie sposób więc mówić o tym dokumencie wyłącznie jako o masońskim podrzutku, nieakceptowanym przez katolicki naród polski: podrzutkiem był, i od masonów pochodził, ale reformy, które wprowadzał, były na tyle zbieżne z tradycją, i na tyle wartościowe, iż katolicki naród polski go przyjął jako swój.

    Kolejna wątpliwość: czy godzi się fetować dokument, który tak chętnie chwalą wszelkiej maści postępowcy, od liberałów po najzagorzalszych komunistów? Czy nie stajemy się w ten sposób „użytecznymi idiotami”, promującymi rzekomy postęp? Bynajmniej!

    Komu dziś służy Konstytucja majowa?

    Bo właśnie: komu dziś może posłużyć tamta Konstytucja? Dlaczego tak zachwalają ją „postępowi” wrogowie polskich tradycji? Robią tak niewątpliwie dlatego, iż widzą w tym dokumencie swoiste źródło własnego nurtu ideologicznego. Ale nie tylko: innym powodem jest chęć utwierdzania innych w przekonaniu, że to oni reprezentują spuściznę I Rzeczypospolitej. Tak jak przez większość XIX w., tak dzisiaj, nawet ci, którzy najbardziej nienawidzą polskich tradycji i chcieliby wydziedziczyć nas z polskości i katolicyzmu, muszą w jakiś sposób legitymować się jako prawdziwie polski nurt z głębokimi korzeniami.

    Ten sam dokument, do którego oni się odnoszą, wskazuje jednak coś zgoła odmiennego. Polską drogą do reform państwa nie była rewolucja; nie było nią obalenie hierarchicznego ustroju monarchii katolickiej. Owszem, rewolucje później nastąpiły i dzisiejsza Polska jest pod względem ustroju popłuczyną rewolucji, niemająca nic wspólnego z naszą własną, dawną Rzecząpospolitą. I nigdzie ten fakt nie staje się bardziej dobitnie widoczny niż właśnie w zwierciadle Konstytucji majowej, która reformowała państwo w zgodzie z polską tradycją i z szacunkiem dla wiary katolickiej. Dziś ów dokument nie jest już wzorcem dla „postępowców”, lecz raczej przypomnieniem tego, co katolicka Polska utraciła.

    Dlatego, w kolejną rocznicę 3 maja, owszem, przypominajmy o marnościach króla Stasia, o masońskich powiązaniach jego własnych i innych autorów Konstytucji z Hugonem Kołłątajem na czele. Nie godzi się składać kwiatów pod ich pomnikami, bo nie zasłużyli ani na kwiaty, ani na pomniki. Ale na ten dokument, który stworzyli, warto dziś spojrzeć przychylniej. Co bowiem z tego, że oni chcieli rewolucji? Co z tego, że ich nieudolność doprowadziła do upadku państwa? To dawno minęło. Dziś, choć zakrawa to na ironię, tamten akt jawi się jako piękna karta historii, gdy nasz naród nie wstydził się stanowić praw w imię Boga, w Trójcy Świętej Jedynego, i w zgodzie z nauką Kościoła. Czyż nie w tym kierunku winniśmy zmierzać?

    Jakub Majewski

    Niniejszy artykuł reprezentuje pogląd jego Autora. Publikując go, zachęcamy Państwa do zabrania głosu na temat Konstytucji, której rocznicę ogłoszenia obchodzimy w Polsce tak hucznie. Tym bardziej warto podjąć dyskusję w kontekście stulecia naszej niepodległości oraz jakże aktualnej debaty na temat nowej ustawy zasadniczej.

    DATA: 2018-05-04 11:55
    AUTOR: JAKUB MAJEWSKI

    Wesprzyj PCh24.pl

    #POLONIA CHRISTIANA

    #KONSTYTUCJA 3 MAJA

    Konstytucja 3 Maja: między racją stanu a racją Kościoła

    Pierwszy rozbiór Polski, stanowiący szok nie tylko dla Polski, ale i dla innych słabszych państw, zwłaszcza w Rzeszy Niemieckiej (zdano sobie sprawę, że skoro o losach Polski zdecydowały mocarstwa, nikt nie może być pewnym swego bytu), oznaczał groźne memento. Biskupi, często mający za sobą zagraniczne studia i znający Europę, dobrze to rozumieli. Duża część episkopatu podzielała więc wyniesioną z rozbioru nauczkę Stanisława Augusta, że nie wolno już więcej narazić państwa Rosji, bo może się to skończyć tragedią – mówi w rozmowie z portalem PCh24.pl prof. Zofia Zielińska.

    Konfederaci barscy twórcami Konstytucji 3 maja
    Strona główna > Opinie
    Konfederaci barscy twórcami Konstytucji 3 maja
    Jan Matejko, Konstytucja 3 maja Fot. W. Krynski, J. Morek/Forum
    #MASONI #KONFEDERACJA BARSKA #KONSTYTUCJA 3 MAJA #OŚWIECENI

    Kościół w Polsce a rewolucje
    Strona główna > Opinie
    Kościół w Polsce a rewolucje
    Sejm Czteroletni uchwala Konstytucję 3 maja. Mal. J. P. Norblin. Fot. FoKa/Forum
    #KOŚCIÓŁ #SEJM CZTEROLETNI #SEMPER FIDELIS

    Były trzy momenty w dziejach Polski, gdy wydawało się, że pojęcie Polonia semper fidelis w sposób nieodwołalny przestanie być aktualne. Jeden z tym momentów opisuje obszernie w wydanej właśnie książce brytyjski historyk Richard Butterwick.

    Pierwszy raz odstąpienie od wierności Kościołowi katolickiemu groziło Polsce w połowie XVI wieku – okresie zenitu wpływów protestanckich w Rzeczypospolitej. Elita polityczna szlacheckiego stanu była wówczas zdominowana przez nie-katolików. Ci ostatni – protestanci i prawosławni – posiadali większość w senacie. Co rusz pojawiały się głosy domagające się od króla Zygmunta Augusta, by poszedł w ślady króla Anglii Henryka VIII czy władców skandynawskich oraz niemieckich i ogłosił w Polsce powstanie tzw. kościoła narodowego, któremu powinien przewodzić.

    Ostatni Jagiellon, niemający raczej „dobrej prasy” u historyków, potrafił jednak oprzeć się tym pokusom. Często przytaczane słowa syna królowej Bony: „nie jestem królem waszych sumień” odnosi się zazwyczaj do faktu, iż Rzeczpospolita była w drugiej połowie XVI wieku państwem bez stosów, bez wstrząsających państwem na długie lata wojen religijnych. Tymczasem właściwym kontekstem było zdecydowane odrzucenie przez Zygmunta Augusta planów utworzenia w Polsce „kościoła narodowego”. Król dobrze wiedział, że zawsze odbywało się to z pogwałceniem tych, którzy trwali w wierności Rzymowi (ludowe powstania w Anglii w obronie katolicyzmu były wówczas zupełnie aktualnym wydarzeniem).

    Niektórzy uważają, że taka, a nie inna decyzja króla była uwarunkowana typowym dla niego odwlekaniem ważnych decyzji (słynne „dojutrkowanie”). Ale przecież owoce tej decyzji okazały się błogosławione.

    Król oficjalnie uznał wszystkie decyzje Soboru Powszechnego obradującego w Trydencie. A gdy to czynił, swoją pracę rozpoczynało w Polsce Towarzystwo Jezusowe, sprowadzone do Korony przez jednego z ojców soborowych, kardynała Stanisława Hozjusza (pierwsze kolegium w Braniewie). Duchowy wysiłek jezuitów, na czele z tytaniczną pracą ks. Piotra Skargi, w ciągu kolejnych dziesięcioleci pozwolił na zatrzymanie protestantyzacji i zapewnił Kościołowi w Polsce okres wspaniałego ożywienia religijnego (por. religijność sarmacką).

    Według Butterwicka, jednym z decydujących czynników, który zapobiegł wyrodzeniu się „polskiej rewolucji” w replikę francuskiego roku 1789, była panująca w Polsce republikańska kultura polityczna. Kultura, która umiłowała wolność, ale – pomimo co rusz ujawniającego się antyklerykalizmu polskiej szlachty – mocno wspierała się o ołtarz.

    Książka Richarda Butterwicka pokazuje działania polskich „farmazonów”, polityczne strategie polskich biskupów (w większości zresztą nieobecnych w kraju w latach 1788-1792) i źródła rzeczywistej siły polskiego katolicyzmu (obu obrządków: zachodniego i wschodniego). Nie brak fragmentów – z zachowaną przez autora oryginalną pisownią epoki – soczystych polemik toczonych przez katolickich publicystów ze zwolennikami naśladowania w Polsce zwolenników rewolucji francuskiej.

    Świetna lektura na nadciągający długi, majowy weekend.

    Grzegorz Kucharczyk

  4. Korab said

    Chwila,panie Rękas… Efektywna władza wojskowa to niby Departament Wojskowy Rady Nieustającej? A jakież to zasługi miał ten departament? Czy Prebendowski,jego szef nie był marionetką carycy i psem łańcuchowym Stackelberga? Dlaczegóż to Radę nazywali wtedy warszawiacy Zdradą Nieustającą lub Szkaradą? Czemuż marszałek tejże rady,Ankwicz skończył na szubienicy? Branicki,Potocki,Rzewuski … no faktycznie – kwiat patriotów! Jedną trzecią państwa oddali bez wystrzału,brali w łapę od Katarzyny z każdej okazji i włazili jej w dupę – ot wzorce Pan wynalazłeś… Może jeszcze Poniński,Massalski,Michał Radziwiłł…. Zdrajcy,łapówkarze,złodzieje,kurwy na moskiewskim żołdzie… Poczytaj Pan sobie Zbyszewskiego i Butterwicka… Historia nie jest czarno-biała, a zaraz wyjdzie że Stanisław August podpisując za forsę zgodę na rozbiór Polski dokonał cnotliwego wyczynu!

  5. Joannus said

    Ad 4
    ”Branicki,Potocki,Rzewuski … no faktycznie – kwiat patriotów! ”

    Nie mogą być uznanymi kwiatem patriotów, skoro nie byli na płatnej służbie u Anglików, Prusaków, Francuzów i masonerii , w tym szczególnie miejscowej stanowiącej już wówczas coś na kształt katolewicy. Fakt oni nie byli europejczykami, jak ”reformatorzy”.

    Patriota polski nigdy, przenigdy nie może jakkolwiek wiązać z Rosją, taki jest dogmat polityczny, gdy go złamie musi pozostać u ”prawdziwych” na wieki zdrajcą.

  6. Boydar said

    Dobra, to znaczy niedobra; na lekcji historii pani demaskuje wszystkie mity. Dzieci słuchają, załóżmy ze rozumieją, i co ?

    Brakuje czegoś co można im powiedzieć. Takiego, żeby były dumne z Polski. Bo tego, że jesteśmy z jakiegoś powodu nieustannie atakowani od tysiąca lat, nie zrozumieją. Nawet dorosłym sprawia to trudność. Tylko wrogowi nie sprawia, zrozumienie, bo on dobrze wie dlaczego.

  7. Kapsel said

    Re 1

    …. Sam sposób przyjęcia Ustawy Rządowej niewiele miał jednak wspólnego z sielankową wizją uchwalenia aktu jedności narodu. Niektórzy powiedzą nawet, że tak naprawdę mieliśmy do czynienia z zamachem stanu….

    To był zamach stanu i tak należy o tym nauczać. Kto wie jak by było,gdyby nie wykorzystano świątecznej przerwy w obradach z okazji Wielkanocy., tylko garstka posłów ale tych wiadomych zleciała się jak na sabat.

    Taki sam scenariusz wykorzystano w przypadku powołania do życia FED. W Polsce nie wszyscy posłowie wrócili po Wielkanocy a za wielką wodą , już się rozjechali na Boże Narodzenie.

  8. Marucha said

    Re 5:
    Panie Joannus, udzielił Pan b. dobrej repliki.

    W tamtych czasach, gdy Polska stała się tworem niezdolnym do samodzielnego bytu, NAJLEPSZYM rozwiązaniem było zjednoczenie z Rosją wszystkich ziem polskich. Dowodzi tego historia Królestwa Polskiego, które cieszyło się większą autonomią polityczną, gospodarczą i kulturalną, niż obecna śmieszna III RP. Dowodzi tego historia Finlandii, dla której okres „rosyjskiej niewoli” był okresem prosperity i rozwoju – i do tej pory Finowie to pamiętają.

    „Patryjoci” storpedowali te plany i doprowadzili do rozerwania Polski na strzępy przez jej odwiecznych, śmiertelnych wrogów – germaństwo.
    Na tym polega, kurwa mać, „wielkość” i Powstania Kościuszkowskiego, i Konstytucji 3 Maja. Na totalnym spierdoleniu tego, co jeszcze można było uratować.
    I dlatego Targowica uchodzi do dziś za symbol zdrady, zamiast rozsądku.

    Ech… gadać się nie chce…

  9. Lara said

    Moim zdaniem to większość Polaków dość bezrefleksyjnie korzystała z majówki (wyjazdy, grille itd.). W komentarzu sprawozdawcy tv wymsknęło się, że w istocie cały dokument napisał jakiś Włoch.
    W moim domu raczej to święto jest przyjmowane z pewnym smutkiem, bo zapowiada rozbiory, utratę państwowości.
    Media sztucznie tworzyły radosny nastrój.

  10. Joannus said

    Re 8

    Za Salmana zostało napisane świetne obszerne dzieło poświęcone Konfederacji Targowickiej, niestety zostało przez pretorian zniszczone, dorobek uczciwych badaczy poszedł w niebyt.
    Niewątpliwie motywowane było podniesieniem pod niebiosa kultu Konstytucji 3 Maja w II RP.

    Przy okazji.

    Nie chciałem tego dotąd poruszać, warto jednak wiedzieć iż poparcie dla tej nieszczęsnej konstytucji dawała strona kościelna.
    Ziemie, drohicka i mielnicka, ze stosunkowo liczną drobną szlachtą nie chciały udzielić jej poparcia. Biskup nasyłał księży do agitacji co nie wiele dało. Następnie skarżył starostów Krasnodębskiego i Szydłowskiego,umocowanych w oporze postanowieniami sejmików, do Króla Poniatowskiego, aby pod groźbą odebrania urzędów zmusił ich do zmiany stanowiska.
    Minęło zamieszanie i szlachta obu ziem podpisała akty Konfederacji.

  11. Joannus said

    Ad 9
    Włoch Piatoli.

  12. Kapsel said

    „Projekt włoskiego przybłędy” a Konstytucja 3 maja. „Prosto z Mostu”.

    http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=17985&Itemid=59&limit=1&limitstart=0

  13. Lara said

    Re 12

    Proszę Pana, przeczytałam. Łącznie z końcową notką biograficzną o autorze – bardzo to wszystko smutne. Ale styl eseju – świetny.

  14. Korab said

    Panie Joannus – Branicki czy Rzewuski nie byli na płatnej służbie u masonerii,bo sami do niej należeli. Podobnie jak reszta towarzystwa z księciem prymasem na czele. Przypisywanie im planów ratowania Polski przez przymierze z Rosją to raczej śmiała teza – im zależało głównie na kasie i przywilejach,Polskę mieli gdzieś. Jak pisał angielski dyplomata Daniel Hailes,bawiący wtedy w Warszawie – „te polityczne manewry są tyko próbą spłaty długów JKM (St,Augusta),sięgających obecnie miliona szterlingów”.
    Zgoda co do tego,że Konstytucja 3 maja była ciosem,który zakończył polską niepodległość,zgoda co do tego,że jakaś forma unii z Rosją byłaby ratunkiem (jedyna wtedy obrona przed żywiołem pruskim ,najbardziej niebezpiecznym), ale nie znam żadnych poważnych dokumentów,które przemawiałyby za uznaniem takiego Branickiego za bohatera narodowego. O „królu Ciołku” nie mówiąc – a on przecież też podpisał akces do Targowicy,prawda?

  15. Boydar said

    .https://www.youtube.com/watch?v=pe6mqxaclyI

  16. hucpa said

    Obwiniacie narody, dziwnie zapominacie, iż miały centra dowodzenia, masońskie czyli żydowskie, kierujące finansami i arystokracja, jak i kościołem.
    Polska i Rosja z przydatkami, miały przecież ogromny problem żydowski. To co najważniejsze uchodzi uwagi, może powodem jest brak związku i wykładni w szkołach żydowskich dla niewolniczych goim.

    Tabula rasa judaica

  17. Kapsel said

    Tak się produkuje Artystów – Tytanów. i nową generację Patry – Jotów

    https://marucha.wordpress.com/2018/05/04/czy-sczezna-artysci/#comment-752850

  18. Joannus said

    Ad 14
    Smutne to, że mimo upływu dwóch wieków nie potrafimy dostrzec kto kierował się interesem narodowy.
    Opar fobii antyrosyjskiej i wrzutki koniukturalnych historyków i propagandzistów zacierają obraz.
    Ten sam schemat wyraziście pokazuje stanowisko wobec ”zasług” Salmana Gineta

  19. karlik said

    Co świętujemy, najlepiej przeczytać samemu…
    Mamy tam o religii i wiemy, że Piłsudski to nie był katolikiem… Obecny król już jest…całe szczęście..

    „I. RELIGIA PANUJĄCA
    Religią narodową panujacą jest i bę
    dzie wiara święta rzymska katolicka ze wszystkimi jej prawami; przejście od
    wiary panującej do jakiegokolwiek wyznania jest zabronione pod karami apostazji. (…)”

    Królem ma być SAS czyli stolica w Dreźnie.:-) nie doczytałem się jaki język urzędowy ma być w Polsce…
    Z doświadczenia wiemy, że włodarzem Księstwa Warszawskiego był z7godnie z konstytucją Sas „Fryderyk August I Wettyn (właśc. Fryderyk August Józef Maria Antoni Jan Nepomucen Alojzy Ksawery Wettyn, niem. Friedrich August Joseph Maria Anton Johann Nepomuk Aloys Xaver; ur. 23 grudnia 1750 w Dreźnie, zm. 5 maja 1827 w Dreźnie) – książę saski z dynastii Wettynów (linii albertyńskiej), głowa saskiej rodziny panującej jako książę elektor Saksonii w latach 1763–1806, król Saksonii w latach 1806–1827 i książę warszawski w latach 1807–1815. ”

    „Stanowimy
    przeto, iż po życiu, jakiego nam dobroć Boska pozwoli, elektor dzisiejszy saski w Polszcze królować
    będzie. Dynastia przyszłych królów Polskich zacznie się na osobie Fryderyka Augusta [20], dzisiejsze
    go
    elektora Saskiego, którego sukcesorom de lumbis
    z płci męskiej tron polski przeznaczamy.
    Najstarszy syn króla panującego po ojcu na tron następować ma. Gdyby zaś dzisiejszy elektor Saski ni
    e miał
    potomstwa płci męskiej, tedy mąż przez elektora, za zgodą Stanów zgromadzonych córce jego dobrany zaczynać
    ma linię następstwa płci męskiej do tronu Polskiego. Dlaczego Marię Augustę Nepomucenę, córkę elektora, za
    infantke deklarujemy, zachowując przy narodzie prawo, żadnej preskrypcji [22] podpadać nie mogące, wybrania
    do tronu drugiego domu, po wygaśnięciu pierwszego.
    Każdy król, wstępując na tron, wykona przysięgę Bogu i narodowi, na zachowanie konstytucji niniejsze
    j, na
    pacta conventa [23], które ułożone będą dzisiejszym elektorem Saskim, jako przeznaczonym do tronu, i
    które tak
    jak dawne wiązać go będą. (…)”

    Tutaj chyba dokonano zmiany..
    „VIII. WŁADZA SĄDOWNICZA
    Władza sądownicza nie może być wykonywana ani przez władze prawodawczą, ani przez króla, lecz przez
    magistratury na te
    n koniec ustanowione i wybierane. (…)”

    Resztę proszę tutaj przeczytać kto chce oczywiście…
    .http://www.solidarnosc.org.pl/edukacja/oswiata/attachments/993_Konstytucja%203%20Maja.pdf

  20. Premizlaus said

Sorry, the comment form is closed at this time.