Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Polskie nabożeństwo…

Posted by Marucha w dniu 2018-05-15 (wtorek)

Za koszmarnych czasów sarmackich, Rzeczpospolita Obojga Narodów słynęła w świecie z fatalnych mostów. O tej reputacji świadczył anonimowy wierszyk, głoszący, że „polski most, niemiecki post, włoskie nabożeństwo – wszystko to błazeństwo!”

Pogląd ten na temat polskich mostów podzielali zresztą i Polacy, o czym świadczy popularne podówczas porzekadło „widzi, że most – i jedzie!” – wskazujące na patentowanego durnia.

Teraz, dzięki upowszechnieniu się „sztuki królewskiej”, której naucza się całkiem jawnie na wszystkich politechnikach świata, polskie mosty nie są gorsze od innych, a nawet – w odróżnieniu od mostów w innych krajach – materiały, z jakich są zbudowane nie są w takim stopniu przeżarte korupcją, chociaż gwarancji, ma się rozumieć nie ma i CBA co i rusz „wykrywa” afery, jakie nieubłaganym palcem wskaże im albo Naczelnik Państwa, albo jakiś inny dygnitarz drobniejszego płazu.

Bo trzeba nam wiedzieć, że jedne afery nadają się do wykrywania, jak mało co, podczas gdy inne – w żadnym wypadku, w związku z tym tak zwane „służby” dwoją się i troją, żeby to, co trzeba – wykryć, a te, czego wykrywać nie wolno – zamieść pod dywan, a najlepiej zatuszować i to tak, żeby nie pozostał nawet ślad po zatuszowaniu.

Nie znaczy to, że nie mamy już żadnych problemów. Przeciwnie – mamy ich nawet jakby coraz więcej, a to za sprawą rządu, który nie ustaje w wysiłkach, jakby tu wszystkim przychylić nieba. Gdyby rząd aż tak gorliwie się wokół tego nie uwijał, to wszystko jakoś by się ułożyło. Niestety – modny dzisiaj aktywizm, który przewielebny ojciec Józef Innocenty Maria Bocheński uznał za jeden ze stu najmodniejszych dzisiaj zabobonów – niejako zmusza rządy, w tym również rząd naszego nieszczęśliwego kraju, do rozmaitych „reform”, które wprawdzie mają na celu meliorację dotychczasowego stanu rzeczy, ale skutki na ogół przynoszą opłakane, jako że nie bez powodu przysłowie głosi, że „lepsze jest wrogiem dobrego”.

Ciekawe, że nikogo nie zastanawia fakt, że na „tamtym świecie”, do którego kiedyś wszyscy przecież się przeniesiemy, a który cieszy się znacznie lepszą reputacją ode świata „tego”, to znaczy – tego na którym aktualnie żyjemy, nigdy nie było, nie ma i nie będzie żadnych reform. Kto wie, czy to nie jest właśnie przyczyna, dla której „tamten świat” cieszy się taką znakomitą reputacją, bo przecież okoliczność, że nie ma tam żadnych reform, jest właściwie jedyną pewną wiadomością, jaką na temat „tamtego świata” posiadamy.

Okazuje się jednak, że aktywizm jest znacznie potężniejszy od rozsądku, toteż nic dziwnego, że „świat nasz zmierza ku katastrofie – jak powiedział pewien Murzyn z Atlanty”. Tak właśnie rozpoczynał się katastroficzny artykuł w czasopiśmie Świadków Jehowy „Strażnica”, które przypadkowo wpadło mi w ręce bodajże jeszcze w 1972 roku.

Ale nie potrzebujemy odwoływać się do opinii anonimowego „Murzyna z Atlanty”, bo wystarczy rozejrzeć się wokoło, żeby też się o tym przekonać. Nawiasem mówiąc, starożytni Rzymianie, którzy każde spostrzeżenie zaraz ubierali w postać pełnej mądrości sentencji, mawiali: si monumentum requiris, circumspice – co się wykłada, że jeśli szukasz pomnika, rozejrzyj się wokoło.

Oczywiście odnosi się to również do pomników głupoty – a z takim właśnie aktualnie mamy do czynienia w gmachu Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej, który za sprawą mojej faworyty, Wielce Czcigodnej Joannie Scheuring-Wielgus, z dnia na dzień w coraz większym stopniu zaczyna przypominać polowy lazaret, zamiast przybytku Władzy Ustawodawczej.

Jak wiadomo, Wielce Czcigodna wprowadziła do Sejmu grono dzieci niepełnosprawnych wraz z ich rodzicami, żeby zrobić na złość znienawidzonemu rządowi. „Zawsze chciałam być politykiem podejmującym odważne decyzje” – przechwalała się w mediach moja faworyta. No cóż; wedle stawu grobla; każdy ma tyle odwagi, na ile go stać, w związku z czym i „decyzje” też bywają niewiele warte.

Inna sprawa, że decyzja mojej faworyty, by do Sejmu wprowadzić upośledzone zdrowotnie dzieci w rodzicami, postawiła zarówno rząd, jak i kierownictwo Sejmu w szalenie kłopotliwej sytuacji. Okazało się, że władze naszego nieszczęśliwego kraju nie potrafią upilnować nawet Sejmu przed przekształceniem go w polowy lazaret, więc jakże możemy oczekiwać od nich, że potrafią upilnować państwo przez rozgrabieniem, czy nawet rozbiorem?

Myślę, że moja faworyta, Wielce Czcigodna Joanna Scheuring-Wielgus też nie potrafiłaby dokonać tej sztuki, bo odnoszę wrażenie, że jak dotąd jej polityczne dokonania sprowadzają się do tak zwanych „psich figlów”, które robi nie tylko rządowi, ale nawet własnej partii, którą podejrzewam, że jest nieudanym dziełem starych kiejkutów, co to potrzebowali pokazać Amerykanom jakiś majstersztyk, żeby tamci wciągnęli ich na listę „naszych sukinsynów”.

Moja faworyta mogła w związku z tym dopuścić sobie do głowy, że jest mężem stanu, albo przynajmniej „ważnym posłem”. Przypuszczam tak na podstawie rozmowy, jaką przeprowadziłem jakiś czas temu w Gnieźnie, właśnie z Wielce Czcigodną posłanką Nowoczesnej, która molestowała mnie, żeby podpisał petycję o opublikowanie jakichś orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego. Próbowałem jest to wyperswadować pytając, czy nie ma większych zmartwień, na co ona oświadczyła, że jest „ważnym posłem” Nowoczesnej, w związku z czym – i tak dalej.

Zapytałem ją tedy, czy mogę zadać jej pytanie osobiste i kiedy mi pozwoliła, spytałem, czy była lub jest konfidentką jakiejś tajnej służby, polskiej, albo zagranicznej. Nieco zarumieniona odpowiedziała, że nie. – To nie jest pani ważnym posłem – powiedziałem i oddaliłem się w swoją drogę. Uważam bowiem – zgodnie z moją ulubioną teorią spiskową – że w Polsce nie można być skutecznym politykiem, nie będąc niczyim agentem.

Ale psie filgle mojej faworyty może też nie byłyby tak brzemienne w skutki, gdyby nie głupota rządu pana premiera Morawieckiego, który, niczym jakiś głupek, zaczął się przechwalać, ile to on nie ma pieniędzy. Pewnie myślał, że obywatele będą go za to podziwiać, że oto potrafi kręcić biczyki z piasku, ale najwyraźniej zapomniał o przestrodze, że „na tym świecie pełnym złości, nigdy nie dość jest przezorności”.

Kiedy obywatele usłyszeli te przechwałki, to natychmiast pomyśleli sobie, że można by z tej puli coś sprywatyzować dla siebie. „Niech mi chociaż dyferencjał dadzą!” – śpiewał Kazimierz Grześkowiak w piosence „To je moje” – toteż moja faworyta nie musiała specjalnie się wysilać, żeby doprowadzić do okupacji Sejmu przez rodziny z upośledzonymi dziećmi. Przecież ani premier Morawiecki, ani marszałek Kuchciński nie odważy się wobec takich dzieci zastosować siły.

Toteż rząd obrał strategię którą starożytni Rzymianie charakteryzowali jako „cunctando rem restituere”, co się wykłada, by ratować sytuację zwlekaniem, albo do czasu, kiedy protestującym rodzicom się znudzi, albo – kiedy z łaski Naszego Najważniejszego Sojusznika, zewnętrzne znamiona władzy przejmie, dajmy na to pan Ryszard Petru ze swoim nowym haremem. Ciekawe, jak poradziłaby sobie z protestującymi moja faworyta.

Fortuna variabilis – jak mawiali wspomniani Rzymianie i przypominam sobie, jak perswadowałem koledze Gabrielowi Janowskiemu, podówczas przywódcy związku zawodowego rolników Solidarność, żeby nie organizował blokad dróg. Premier Mazowiecki nie pośle na was golędziniaków i nie zmasakruje, a nawet może coś wam da – ale w ten sposób przyzwyczaisz ludzi, że władzy państwowej można podskakiwać i wymuszać na niej. A co zrobisz, jak ty zostaniesz ministrem i przyjdą do ciebie?

Nie trzeba było nawet długo czekać, bo w rządach premiera Olszewskiego i panny Hanny Suchockiej został ministrem rolnictwa. Pewnego dnia gmach ministerstwa okupował Andrzej Lepper na czele Samoobrony. Minister Janowski cierpliwie odczekał do nocy, a pod jej osłoną kazał policji wypędzić okupujących z gmachu na szpicach butów. Ciekawe, jakie „odważne decyzje” podjęłaby w takiej sytuacji moja faworyta, zwłaszcza gdyby okazało się, że z tymi pieniędzmi, to tylko takie przechwałki? Przecież nie dałaby wszystkim protestującym piersi, nieprawdaż?

Co innego Jego Eminencja Kazimierz kardynał Nycz. Odwiedził był właśnie protestujących i nie tylko ich „pobłogosławił”, ale nawet „wysłuchał”. Oczywiście Eminencji łatwiej „wysłuchać” i to od ręki, bo to przecież nie od niego protestujący domagają się gotówki w kwocie 500 złotych na głowę, więc nic dziwnego, że skwapliwie skorzystał z okazji by zademonstrować tak zwaną „społeczną wrażliwość”.

Dopiero na tym tle widać, jakim bezdusznym politykiem jest Janusz Korwin-Mikke, który zauważył, że skoro przez tyle dziesięcioleci rodziny z upośledzonymi dziećmi radziły sobie bez zasiłków, to znaczy, że jest to możliwe. Niepodobna temu rozumowaniu odmówić logiki, ale logika nie ma nic do rzeczy, gdy w grę wchodzi nabożeństwo do Świętego Spokoju.

[Równie dobrze można by powiedzieć, że skoro niewinnie skazany odsiedział już 15 lat, to znaczy że jakoś dał sobie z tym radę i może jeszcze posiedzieć. – admin]

Stanisław Michalkiewicz
http://michalkiewicz.pl

Komentarzy 16 to “Polskie nabożeństwo…”

  1. RomanK said

    BYla jeszcze jedna spiwka..no ale panowie szlachta nie spiewali chlopskich spiwek…o zielonym mosteczku co sie rozwija….trwka na nim rosnie nie siecze sie….i westchnienie do Boga_
    cyt” gdybym ja ten mostek arendowal…..bis!
    to bym go wypieli , wytrengowal///bis////ale- jak pan Stasiu i jego dobry koles Janusz K****Mikke, na wrzask polskiego ludu glusi..co dopiero na piesni z pogranicza cichej modlitwy:-)))+
    Arendarzem moze byc tylko Jankiel..albo Meir i najwyzej Jack….nawet jak treba to sie mossadowi nadaje szlachectwo ,zeby sie nie czuli opuszczeni wsrod swoich:-)))
    Dlatego sluchta panow..chlopy, glosujta na nich…i jak was bii to zaciskajta zeby…. n ie ludzta sie ,ze od wprowadzenia Arendy cus sie zmienilo:-_)_)__
    NO moze tyl felietonistow..ktorym powoli tematow brakuje..tzn sa i nowe..ale strach na nie pisac:-))))))

  2. NICK said

    „naczelNIKT”.
    Jarkacz.
    Mr S.M.

  3. jazmig said

    JKM powiedział prawdę. Natomiast cały system pomocy inwalidom jest do kitu: zasiłki psują ludzi, ogromna większość z nich może pracować, należy zatem zorganizować im mozliwość zarabiania pieniędzy, a nie dawać zasiłki.

    W PRL były spółdzielnie inwalidów, w których niepełnosprawni zarabiali pieniądze, co w połączeniu z rentami dawało im godziwe warunki życia. Spółdzielnie zapewniały pracownikom odpowiednie warunki pracy, rehabilitację itp. Należy wrócić do tego rozwiązania, a nie psuć ich zasiłkami. Zasiłki powinny być wyłącznie dla ludzi kompletnie niezdolnych do jakiejkolwiek pracy.

  4. Polski punkt widzenia said

    Panie Romanie … pamiętam z dzieciństwa tę piosenkę – była grana i śpiewana w moim domu. Mam jeszcze po Rodzicach taki śpiewnik zatytułowany „Na ludową nutę”, który zawiera, wśród wielu innych, także i tę śpiewkę z gatunku krakowiaka – autorzy są anonimowi, jak to często bywa w ludowej twórczości. Były też różne wersje tekstu tego utworu. Pozdrawiam 🙂

    Dla przypomnienia – „Zielony mosteczek” i „Hej bystra woda”.

  5. Boydar said

    „… do którego kiedyś wszyscy przecież się przeniesiemy …”

    Rozumiem, że Mój Ulubiony Stanisław znalazł jakiś patent na „metafizykę”. To nic, że fałszywy, ważne że na razie póki co działa.

    Muszę jednak Pana Stanisława zmartwić; nie ma potrzeby zastanawiać się nad metafizyką p. Boni, „niebo nie jest z gumy”, to nie kondom made in PRC

  6. Boydar said

    „… należy zatem zorganizować im możliwość zarabiania pieniędzy, a nie dawać zasiłki …”

    Niech sobie w pisdę wsadzą i Pan Jazmig również, to swoje żydowskie „organizowanie”. Ludzie sobie doskonale poradzą i bez ich „organizatorskiej roli”.Niech się od nas odj*ebią i przestaną rabować !

    Dzień wolności podatkowej w 2017 wyszedł 9 czerwca !!!

    O demontażu i dywersji wszystkiego co pozwalało robotnikowi uczciwie zarobić pieniądze nie wspomnę, bo się tylko wqurwię i zacznę kląć jak Gajowy Marucha, a nie zrobię Mu przecież konkurencji bo będąc gościem to nie wypada.

    Panie Jazmig, za moich młodych czasów, zdesperowane ale jeszcze kurtularne chłopaki mówiły w takich razach „stary, weź koło i pier*dolnij się w czoło”.

  7. Jurek said

    9 czerwca bez Vat. Z vatem po żniwach. Z akcyzami na Mikołaja. I jesteśmy wolni i możemy już.

  8. Boydar said

    „I właściwie kto wódki nie pije ten jest wywrotowcem, tak
    Świadomie uszczuplającym dochody państwa – bezideowcem”

    http://www.tekstowo.pl/piosenka,kazik,4_pokoje.html

  9. RomanK said

    ja wam bardzo wspolczuje ..panowie…moze sie zlituja milionerzy i dadza co laska po solidarnosciowej sciepie:-))))ale nazwali te psie…co …nie ja bede psow obrazal,…..

  10. brys said

    Nic nie ma o mostach.

    Co do upośledzonych dzieci – niektórych z nich nie można zostawiać bez opieki – owszem są szkoły specjalne, ale tu też nie każde dziecko się nada. Jeżeli chodzi o głębokie upośledzenia to są zajęcia terapeutyczne. Dla dorosłych też są zajęcia w OPS-ach, miasta organizują przetargi dla jednostek które mogą organizować czas takim osobom. Dotyczy to jednak tylko lżejszych przypadków.
    Można też oddać dziecko do zakładu (nie wiem jak się te placówki nazywają) – wiąże się to jednak ze zrzeczeniem się praw rodzicielskich i w zasadzie nie mamy już na nic wpływu, możemy już tylko naszą pociechę (zazwyczaj dorosłą) odwiedzać. Nie każdy rodzic, najczęściej już starszy daje sobie radę z niepełnosprawnym dorosłym. A i w rodzinie zazwyczaj nikt nie ma czasu na to.

    Z tego co rozumiem rodzicom rozchodzi się o to – o ile do 18 roku życia można liczyć na duże wsparcie terapeutyczne i specjalne – to po 18 o wiele mniej się takimi osobami zajmujemy.

  11. brys said

    Przepraszam że tak dużo ale to ciekawe. Za: http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,115167,23291334,w-sejmie-trwa-protest-rodzicow-niepelnosprawnych-dzieci-w-liscie.html?disableRedirects=true

    Najlepszy jest ZASIŁEK PIELĘGNACYJNY – 153 PLN.

    – Jesteśmy jedyną grupą zawodową pozbawioną praw pracowniczych.
    Nasza praca trwa 24 godziny bez zmiennika, niezależnie od tego, czy ON spał w nocy, czy wymagał czuwania. Jeśli ON nie wychodzi z domu, my też nie możemy z niego wyjść, 24 godziny na dobę, przez 7 dni w tygodniu, przez 365 dni w roku – mówi Kasia Pietrasowa, mama chorego na zespół Smith-Magenis Mikołajka. I wymienia rozwiązania, które poprawiłyby sytuację rodzin z niepełnosprawnymi dziećmi.

    Wśród ich postulatów jest m.in. wprowadzenie dodatku rehabilitacyjnego dla osób niezdolnych do prowadzenia samodzielnej egzystencji po ukończeniu 18. roku życia.

    *Kasia Pietrasowa – filolog, dawno temu trener umiejętności interpersonalnych w dużej firmie telekomunikacyjnej, coach. Obecnie mama jedenastoletniego Mikołaja z zespołem Smith-Magenis

    Dostęp do lekarzy i terapii

    Marzy mi się centralny rejestr zapisów do lekarza i terapeuty, żeby można się było zapisać do lekarza na skierowanie wystawione w systemie z dowolnego komputera w całej Polsce. Na podstawie skierowania od lekarza można by się zapisać też na każdą zleconą terapię czy rehabilitację (NDT – Bobath, logopedyczna, fizjoterapia itp.). Bez stania od 4:30 rano co miesiąc pod drzwiami poradni, żeby przedłużyć rehabilitację ruchową, jak w przypadku fizjoterapii Miko.

    Szkolenia lekarzy w zakresie praw osób niepełnosprawnych oraz wystawiania wniosków i skierowań

    Asystent rodziny z ON

    Wsparcie dla opiekunów osób niepełnosprawnych niesamodzielnych, które wymagają obecności drugiej osoby przy wszystkich czynnościach życiowych. Wsparcie w obszarze codziennych czynności wokół ON, zastępstwo w czasie choroby opiekuna ON, umożliwienie wyjścia opiekunowi ON z domu, zrobienie zakupów.

    Istnieje coś takiego jak SUO – usługi pielęgnacyjne. My się nie zakwalifikowaliśmy do pomocy, ponieważ to ja jestem opiekunem ON, więc Miko ma już prawa do opiekuna. Udział w SUO jest płatny (kryterium dochodowe). Jest kilka płatnych godzin zegarowych pomocy, ale tylko osobie dorosłej lub gdy rodzic pracuje. Ceny są wysokie – 21 zł za godzinę SUO.

    Renta zdrowotna wypłacana na dziecko i przysługująca dziecku
    Obecne standardy są średniowieczne. W tej chwili na dziecko wypłacane jest 153 zł zasiłku pielęgnacyjnego oraz 1477 zł świadczenia pielęgnacyjnego dla opiekuna, jeśli całkowicie zrezygnuje z pracy. (Mimo że minimalna krajowa to 1530 zł na etacie 8-godzinnym, a nie 24-godzinnym 7 dni w tygodniu). To nie są kwoty pozwalające ani na przeżycie, ani na leczenie.

    W przypadku pracującego opiekuna wypłacany jest tylko zasiłek pielęgnacyjny. Co kilka lat dostępne są częściowe refundacje z programów Narodowego Funduszu Zdrowia i Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie na sprzęt znoszący bariery, sprzęt ortopedyczny oraz przez cały rok częściowa refundacja pieluch (większa, o ile dziecko będzie mogło być zakwalifikowane do programu „Życie+”, więc nie obejmuje już dzieci po wypadkach i dorosłych).

    Większość leków nie jest refundowana. W przypadku Mikołajka koszt opakowania jednego z leków to 90 zł.

    Dla osób poniżej kryterium socjalnego są wypłacane też zasiłki z MOPS.

    Po każdy rodzaj wsparcia trzeba wystąpić osobiście w różnych miejscach, co jest bardzo trudne, gdy samemu się opiekuje ON niewychodzącym z domu z powodu niepełnosprawności.

    Brakuje możliwości składania wniosków przez internet w systemie centralnym.

    Gdyby świadczenia były wypłacane na dziecko, a nie na rodzica, w przypadku większej liczby chorych dzieci w rodzinie kwoty za opiekę byłyby bardziej adekwatne. Rodzic mógłby też dorobić do tego świadczenia – teraz prawo na to nie pozwala.

    Uznanie pracy „opiekun ON” za pracę pełnoprawną na prawach umowy o pracę
    W tej chwili jako jedyna grupa zawodowa my, opiekunowie osób niepełnosprawnych, nie mamy żadnych praw oprócz prawa do minimalnej emerytury (liczy się nam staż pracy na pewnych bardzo ograniczonych prawach). Za to mamy obowiązki – całodobowa, całoroczna opieka nad Osobą Niepełnoprawną.

    Nie mamy prawa do urlopu wypoczynkowego.

    Nie mamy prawa do zwolnienia chorobowego.

    Nie mamy prawa do urlopu okolicznościowego.

    Nie mamy prawa do dodatkowych zarobków, jeśli pobieramy świadczenie pielęgnacyjne.

    Jesteśmy jedyną grupą zawodową pozbawioną praw pracowniczych.

    Nasza praca trwa 24 godziny bez zmiennika, niezależnie od tego, czy ON spał w nocy, czy wymagał czuwania. Jeśli ON nie wychodzi z domu, my też nie możemy z niego wyjść, 24 godziny na dobę, przez 7 dni w tygodniu, przez 365 dni w roku. To zabiera nam prawo do godnego życia. Często w ogóle do życia. I jest przejawem dyskryminacji wobec nas.

  12. brys said

    Zagwozdka:

    W niedzielę minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska przekazała rodzicom, że rząd zajmie się tylko jednym ich postulatem, czyli podwyżką renty socjalnej, a o dodatku rehabilitacyjnym w wysokości 500 zł na razie nie ma mowy. Rząd twierdzi, że drugi postulat kosztowałby 9 mld zł rocznie i nie ma tyle pieniędzy.

    9 000 000 000/12 = 750000000 Kwota roczna dzielona przez miesiące.

    750000000/500 = 1 500 000 ??? Kwota miesięczna dzielona na wysokość zasiłku da nam liczbę uprawnionych.

    To aż 1 500 000 osób jest w Polsce niepełnosprawnych w sposób wymagający całodobowej opieki? To wraz z rodzinami daje nam parę milionów osób dotkniętych tym problemem. To więcej niż górnicy hutnicy i rolnicy razem wzięci.

  13. brys said

    Ciąg dalszy:

    Rząd „nie będzie czekał z podpisaniem porozumienia na protestujących”
    Ku zaskoczeniu protestujących w Sejmie po burzliwej rozmowie Kopcińska pojechała wprost do Centrum Partnerstwa Społecznego „Dialog”, gdzie… ogłosiła zawarcie porozumienia z „częścią środowiska osób niepełnosprawnych”. Jak podaje portal wPolityce.pl, dokument podpisały: fundacja Integracja, fundacja Pomóż Innym, Fundacja Aktywnej Rehabilitacji oraz fundacja Szansa dla Niewidomych. Trzy z tych fundacji wchodzą w skład rządowej Krajowej Rady Konsultacyjnej ds. Osób Niepełnosprawnych.

    Za: http://wyborcza.pl/7,75398,23314093,opiekunowie-niepelnosprawnych-dzieci-odrzucili-propozycje-rzadu-prosze.html

    Strasznie się w to michnik angażuje. A to wyborcza, a to obcasy. I tak ładnie, rzetelnie i wyczerpująco opisane.

  14. Zezol said

    #1 „NO moze styl felietonistow..ktorym powoli tematow brakuje..tzn sa i nowe..ale strach na nie pisac:-))))))”

    Pan Michalkiewicz i na kostke lodu dmucha – przezornie, stale cytujac: „bo w tym swiecie pelnym zlosci nigdy nie brak przezornosci”. Bezpiecznych tematow, poza pierdolami, malo i stad tworcze zatwardzenie .

  15. RomanK said

    Panie Zezol/// ztuka dzieli sie na dwie nierowne polowy..jedna to umiec mowic duzo i kwieciscie by nie powiedziec nic…druga ktora za pomoca paru slow powie wszystko:-))))
    Jak panu wiadomo placa od wierszowki:-)))))

  16. NICK said

    ” i dadza co laska po solidarnosciowej sciepie:-))))”

    A cużeś poeto miał na myśli?

    Drogi RomanieK.

Umieść kropkę albo > bezpośrednio przed linkiem do obrazka lub filmu, aby go na razie nie wyświetlać. Rób akapity w dlugich tekstach. Zobacz też https://marucha.wordpress.com/cenzura/ odnośnie cenzury, pisania komentarzy etc.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s