Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

„Lud” biegnie za orkiestrą

Posted by Marucha w dniu 2018-05-25 (Piątek)

Jak wiadomo, każda epoka ma swoje zabobony. Nasza nie jest wcale wyjątkiem, mimo pozorów racjonalności. Tę racjonalność miało wprowadzić Oświecenie, które walczyło z zabobonami, na przykład – z wiarą w czary i czarownice – ale oczywiście żadnego racjonalizmu nie wprowadziło, tylko na miejsce dawnych zabobonów wprowadziło inne, bodaj jeszcze groźniejsze.

Skoro jesteśmy przy czarownicach, to owszem – ten zabobon doprowadził do śmierci wiele kobiet, zwłaszcza w protestanckich księstwach niemieckich. Na przykład o czary została oskarżona matka żyjącego w XVI wieku słynnego astronoma Keplera i tylko dzięki usilnym staraniom ustosunkowanego syna udało się uratować ją od śmierci. Inne jednak nie miały tyle szczęścia i ginęły albo na stosach, albo na skutek tortur.

Ciekawe, że niektóre z tych nieszczęsnych kobiet naprawdę wierzyły w swoje czary, nie wykluczone, że pod wpływem rozmaitych substancji odurzających. W zakamarkach więzienia, w którym trzymano kiedyś czarownice, pewien niemiecki naukowiec znalazł słoiki z jakimiś maściami. Po posmarowaniu się jedną z nich doznał uczucia niezwykłej lekkości i lotu powietrznego. Być może to były właśnie owe loty na Łysą Górę, gdzie, jak wiadomo, czarownice odbywały orgie z szatanem, występującym pod postacią kozła.

Ale podobne orgie odbywają również i dzisiaj narkomani, więc nie jest wykluczone, że sprawczynią tych wszystkich wizji jest Matka Chemia („Albowiem Matka Chemia swoje dzieci, ofiary równie, jak i winowajców, usypia grzecznie i wyrzut sumienia, obraz morderstwa, czy pomniejsze draństwo, z kory mózgowej, jak dzięcioł wydziobie” – pisze poeta).

Warto na marginesie dodać, że wbrew przekonaniu rozpowszechnionym głównie wśród mikrocefali postępowych, tamę procesom o czary postawiła hiszpańska Inkwizycja. W „Dziejach procesów o czary” czytamy m.in. jak to do Supremy inkwizycji hiszpańskiej dotarła informacja, że w jakiejś wsi w Pirenejach pojawiła się czarownica. Donos potraktowano poważnie i Suprema wysłała na miejsce ojca Salazara, celem zbadania sprawy. Po powrocie ojciec Salazar złożył sprawozdanie, na podstawie którego Suprema orzekła, że oskarżenie kogokolwiek o czary jest dowodem herezji – no a z heretykami Inkwizycja nie żartowała.

Toteż na ogromnych obszarach ówczesnego świata podległych hiszpańskiej koronie czarownic nie można było znaleźć nawet na lekarstwo. Podobnie w Polsce inkwizycja, aż do jej zlikwidowania w 1573 roku aktem Konfederacji warszawskiej, zajmowała się heretykami, a nie czarownicami.

Nawiasem mówiąc, Paweł Włodkowic, duchowny katolicki a zarazem prawnik i dyplomata, już w XV wieku sprzeciwiał się „zaczepianiu” innowierców spokojnie żyjących we własnym kraju.

Wróćmy jednak do Oświecenia i zabobonom jakie ono wprowadziło. Pod koniec XX wieku ojciec Innocenty Maria Bocheński skatalogował współczesne zabobony – a naliczył ich aż 100.

Wydaje się, że jednym z najgroźniejszych zabobonów wylansowanych przez Oświecenie, były a właściwie są tak zwane „rządy ludu”, nazywane często „demokracją”. Jest to zabobon podwójny, można powiedzieć – zabobon do kwadratu, jako że – po pierwsze – żadnego „ludu” nie ma; „lud” to tylko hipostaza, bo naprawdę istnieją tylko ludzie. Skoro tedy żadnego „ludu” nie ma, to jakże może on „rządzić”? Toteż w tak zwanej „demokracji” żaden „lud” nie rządzi, tylko albo jakieś Robespierry, czy inne Staliny, albo gangi zwane „partiami politycznymi”, które oczywiście obficie kadzą „ludowi”, żeby tym łatwiej łatwowiernych ludzi zoperować, najlepiej bez przerywania im snu.

Zwycięski pochód tego zabobonu dotarł nawet do Kościoła katolickiego, w którym wydał zatrute owoce „kolegialności”, stopniowo przekształcając Królestwo Niebieskie w Republikę Niebieską, być może nawet – socjalistyczną.

Demokracja jest bowiem wychwalana między innymi za to, że „każdemu” zapewnia „udział w rządzeniu”. Powiedzmy, że to prawda – ale co w takim razie z tego wynika? Ano to, że „każdy” zyskuje możliwość rządzenia innymi – bo przecież nie rządzenia sobą samym. Do rządzenia sobą samym żadna „demokracja” nie jest potrzebna, tylko wolność. Jeśli „każdy” zyskuje możliwość rządzenia innymi, to czemu nie miałby skwapliwie skorzystać z tego radosnego przywileju? Toteż wszyscy korzystają, wszyscy próbują rządzić wszystkimi, dyktować im, co mogą jeść i kiedy mają chodzić za potrzebą, wskutek czego zakres wolności gwałtownie się kurczy.

Przykłady można mnożyć, ale podam tylko kilka. Oto ustawa o referendum z 2003 roku stanowi m.in. że referendum z inicjatywy obywateli nie może dotyczyć „podatków i innych danin publicznych”. Czyż trzeba lepszej ilustracji, że pod pozorem „władzy ludu” odarto ludzi z wpływu na rozporządzanie własnym mieniem? A przecież właśnie podatki były jedną, jeśli nie najważniejszą przyczyną rewolucji we Francji!

Innym przykładem jest koncesjonowanie; na przykład, kiedy jeden człowiek chce powiedzieć coś drugiemu – ale za pośrednictwem radia, czy telewizji, to musi prosić o pozwolenie trzeciego człowieka. Wreszcie – nie może mu powiedzieć tego, co akurat naprawdę myśli, bo granice tego, co może powiedzieć, a czego nie, a więc poniekąd tego, co wolno mu myśleć, a czego nie, wyznacza penalizacja „mowy nienawiści”, czy rozmaitych „kłamstw” z „oświęcimskim” na czele.

Ale zabobon, jak to zabobon; żadnej racjonalnej krytyce się nie poddaje, bo – jak przestrzega poeta – „kto w szpony dostał się hipostaz, rzeczywistości już nie sprosta”. Toteż nic dziwnego, że nawet pasterze Kościoła padli ofiarą politycznych gangsterów i własnych błędów sądząc, że ludzie tęsknią za demokracją.

Naprzeciw tej rzekomej tęsknocie wyszedł II Sobór Watykański, w którym można było dostrzec tendencję sformułowaną w krótkich, żołnierskich słowach Mikołaja Gomeza Dawilę, że „Kościół utraciwszy nadzieję, że ludzie będą postępować zgodnie z jego nauczaniem, zaczął nauczać tego, co ludzie robią”.

Czy jednak przekonanie, że „lud”, albo nawet i ludzie tęsknią za demokracją jest aby na pewno słuszne?

Mogliśmy się o tym przekonać na własne oczy 19 maja, kiedy to dziesiątki tysięcy Brytyjczyków i turystów z całego świata przyjechało do Anglii, żeby obejrzeć ślub księcia Harry’ego z Meghan Markle, a podobno 2 miliardy oglądały tę uroczystość za pośrednictwem stacji telewizyjnych, które transmitowały ja na cały świat.

Wprawdzie zdecydowana większość tych ludzi opowiedziałaby się za „demokracją”, bo zostali tak wytresowani, ale cóż z tego, kiedy jednocześnie – jak pisze poeta – „biegną za orkiestrą, co gra capstrzyk królom”? To glosowanie nogami jest znacznie bardziej przekonujące, niż „prawidłowe” odpowiedzi, których nauczony został nawet Jego Ekscelencja ksiądz biskup Tadeusz Pieronek.

Stanisław Michalkiewicz
http://michalkiewicz.pl

Komentarzy 5 to “„Lud” biegnie za orkiestrą”

  1. Gość said

    Nie wiem gdzie to wstawić a jest to bardzo ważne. W każdym razie może admin to gdzieś przenieść w bardziej odpowiednie miejsce.

    BĄDŹCIE ZDROWI! TYCH PRODUKTÓW JEŚĆ JUŻ NIE WOLNO. CHROŃCIE ZDROWIE!

    Masła 72,5% nie wolno jeść w żadnym wypadku. To jest trans-tłuszcz – olej roślinny o niskiej jakości, rozbity wodorem. Masła poniżej 82,5% nie ma. Jeśli nie zdołamy znaleźć takiego masła, to lepiej jeść olej roślinny. Lepiej jest zjeść dwie łyżki naturalnego masła śmietankowego, jeśli nie ma postu, niż całe opakowanie, czy kilogram trans-tłuszczów.
    Spożywanie żywności, zawierającej trans-tłuszcze, zmniejsza zdolność organizmu do przeciwstawienia się stresom, zwiększa ryzyko powstawania depresji.
    Produkty żywnościowe, zawierająca trans-tłuszcze to:
    – margaryna;
    – miękkie masła, mieszanki maseł śmietankowych i roślinnych;
    – rafinowany olej roślinny;
    – majonez;
    – keczup;
    – produkty fast – food – frytki ziemniaczane itp, do wytwarzania których stosowano tłuszcze uwodornione;
    – wyroby cukiernicze – torty, ciasta, ciastka, krakersy itp., do produkcji których wykorzystywano tłuszcze kulinarne;
    – przekąski – chipsy, popcorn itp.
    – mrożonki.

    Śledzie małosolne w plastikowych pojemnikach
    Śledzie małosolne są przechowywane tylko w oleju. W żadnym occie, winie śledzi się nie przechowuje. Jeśli śledzie są bez oleju, to znaczy, że została dodana do nich urotropina. W całym świecie urotropinę uznaje się za bardzo niebezpieczny dodatek i jest ona zabroniona (tworzy się podczas reakcji amoniaku z formaldehydem).

    Kawior małosolny
    Zasada jest taka sama. Kawior nie przechowuje się przez długi czas. Tylko w stanie zamrożonym lub silnie solonym. Jeżeli sprzedaje się jako małosolny, to znaczy, że dodano do niego albo urotropinę lub kwas cytrynowy. Być może dodano coś innego, ale na wyjściu i tak powstaje formaldehyd.

    Celowe produkty inżynierii genetycznej
    – Paluszki krabowe. (Crab Essence – esencja krabowa, mieszane z soi, mimo nazwy, paluszki krabowe nie zawierają mięsa kraba, a od 1993 roku producenci zostały prawnie zobowiązane do ich label „paluszki krabowe smakowe.”).
    – Kakao.
    – Orzeszki ziemne. Gen petunii jest wszczepiony. Straszna trująca substancja. A owady nie jedzą orzeszków ziemnych.
    – Ziemniaki importowane.
    – Zielony groszek (z puszki, konserwowany).
    – Kukurydza (konserwowana).
    – Paluszki kukurydziane i płatki zbożowe z cukrem. Jeśli kupujecie płatki kukurydziane, paluszki, nie powinny one być słodkie. Ponieważ cukru nie używa się w produkcji. Cukier spala się w temperaturze 140 ° C. W związku z tym stosuje się zamienniki cukru, w danym przypadku – cyklaminian.
    – Kasze i krupy z aromatami i barwnikami identycznymi z naturalnymi. Są to substancje chemiczne, które mają zapach – smak gruszki, truskawki, banana itp. Nic naturalnego tu nie ma.
    – Lizaki. Obecnie stosowana jest tak silna esencja chemiczna, że jeśli zostawić lekko zwilżony cukierek na obrusie, to przepali on obrus na wylot wraz z lakierem. Zniszczy nawet plastik. Wyobraźmy sobie, co się dzieje w naszym żołądku.
    – Dżemy. Marmolada. Potężne przeciwutleniacze. Nigdy nie zdoła się przechować wiśni w pierwotnej postaci. Nic wspólnego z tym, co było w dawnym ZSRR, obecna marmolada nie ma. To są po prostu cuda przemysłu chemicznego.

    ŚMIERTELNIE NIEBEZPIECZNE!
    – Produkty do szybkiego przyrządzenia (Fast Food): makarony do szybkiego przygotowania, zupy rozpuszczalne (w proszku typu Knorr, Winiary itp.), puree ziemniaczane, kostki bulionowe, soki rozpuszczalne. Wszystko to jest wyłącznie chemia, przynosząca szkodę dla organizmu.

    – Kiełbasy wędzone na surowo i inne … Są z genetycznie modyfikowanej soi. Parówki, serdelki, kiełbasy gotowane, pasztety i inne produkty z tzw. ukrytymi tłuszczami. W ich składzie jest słonina, tłuszcz z trzewi (sadło), skóry wieprzowe w sumie do 40% wagi, ale maskowane są pod mięso, w tym również za pomocą dodatków smakowych. O jakiejkolwiek naturalności w tym przypadku nie można w ogóle mówić. Bierze się cieniutki pasek mięsa w postaci szyjki i kilogram żelu. Przez noc w specjalnej maszynie żel przemienia się (ros. – «расколбашивается») wraz z kawałeczkiem „szyjki” do rana w ogromny kawał „mięsa”. Jako takiego mięsa w nim jest nie więcej niż 5%. Wszystko pozostałe – to żel (karatynina, wzmacniacze smaku, wzmacniacze koloru). Różowy kolor takiemu „mięsu” nadają wzmacniacze koloru wraz ze specjalnymi lampami. Jeśli wyłączyć lampy w gablocie – wystawie sklepowej, to można zobaczyć, że mięso jest koloru zielonkawego. Tak jak było kiedyś, dzisiaj już nikt nie wędzi. Wykorzystuje się płyny wędzarniane, w których, znowu !, zawarty jest formaldehyd!

    – Produkty mleczne o długim okresie przechowywania (ponad 2 miesiące). Wszystkiego, co jest przechowywane przez okres dłuższy niż 2 tygodnie, spożywać nie wolno.

    – Opakowania aseptyczne – są to opakowania z antybiotykiem.

    – Arbuzy. Jeśli udało wam się 10 razy, to za 11-tym razem może się nie udać. Arbuzy – nawożone są takimi środkami, że jest to pierwszy kandydat do zatrucia.

    – Papryka (poza sezonem). Produkt całkowicie genetycznie zmodyfikowany.

    – Keksy w opakowaniach

    – Rolady. One nie czerstwieją, nie psują się, nie wysychają, z nimi w ogóle nic się nie dzieje. Będą leżeć przez miesiąc. I po miesiącu będą takie same.

    – Cukierki. 90% czekolada – to wcale nie jest czekolada (tylko substytuty, barwniki).

    – Batony czekoladowe. To ogromna ilość kalorii w połączeniu z dodatkami chemicznymi, produktami genetycznie modyfikowanymi, barwnikami i aromatami. Połączenie dużej ilości cukru i różnych dodatków chemicznych zapewnia najwyższą wartość kaloryczną i chęć do nieustannego ich jedzenia na nowo, wciąż od nowa.

    – Herbaty zamorskie, herbaty aromatyzowane i wiele naszych, krajowych. Pijcie herbatę naturalną, w której nic nie pływa, nie ma dodatkowego smaku. Wszystkie herbaty aromatyzowane są z dodatkiem kwasu cytrynowego, lub pomarańczowego, albo jeszcze jakiegoś tam kwasu.
    Przyzwyczajenie następuje natychmiast. A my musimy wszystkie kwasy usuwać z organizmu.

    – Rafinowany dezodoryzowany olej roślinny. Oleju tego nie można stosować na surowo w sałatkach. Olej produkowany przez fabryki do produkcji, z pewnością nie jest produktem, przeznaczonym do spożycia. Oleje te nie posiadają żadnych korzyści dla układu trawiennego, zagłuszając jego prace, blokując substancjami tłuszczowymi wszystkie procesy trawienne.

    – Słodkie napoje gazowane. Słodkie napoje gazowane – to mieszanka cukru, chemikaliów i gazów – aby jak najszybciej rozprowadzić substancje szkodliwe w całym organizmie. Coca-Cola na przykład, jest wspaniałym środkiem do usuwania kamienia wapiennego i rdzy. Pomyślcie dobrze, zanim taki płyn wyślecie do żołądka. Ponadto, gazowane słodkie napoje są szkodliwe z powodu wysokiego stężenia cukru – odpowiednika czterech do pięciu łyżeczek od herbaty, rozpuszczonych w szklance wody. Dlatego nie należy dziwić się temu, że zaspakajając pragnienie takim napojem gazowanym, po pięciu minutach znowu się chce pić.

    – Soki w opakowaniach. O żadnych naturalnych sokach w tym przypadku nie ma mowy. NIE MA naturalnych soków w sprzedaży w opakowaniach. NIE MA! Nie ważcie się poić nimi swoje dzieci! Jest to czysta chemia!

    – Truskawki zimą. Całkowicie bezużyteczny produkt. Ani jednej witaminki tam nie ma.

    To jest przykładowa lista produktów, z których radzimy zrezygnować całkowicie! A czy należy to zrobić lub nie – decyzja należy do Was! Ale pamiętajcie, że od waszej decyzji zależy nie tylko wasze samopoczucie i aktywność fizyczna, ale życie! Życie wasze i życie waszych dzieci!

    Od tłumacza:
    Po przeczytaniu takich informacji człowieka ogarnia przerażenie: w takim razie co jeść??? Trzeba jeść produkty, pochodzące od uczciwych Rolników, produkujących zdrową żywność z upraw, nawożonych obornikiem. To samo dotyczy jajek i drobiu oraz zwierząt, których mięso spożywamy i które powinniśmy kupować z miejsc, wiedząc, że są karmione paszami naturalnymi (można np. kupować do spółki z sąsiadami, krewnymi, znajomymi całych sztuk lub połówek i przerabiać je samemu). Należy kupować żywność jak najmniej przetworzoną. Nie kupować żadnych pasztetów, produkowanych ze skór, kopyt, oczu i wszelkich resztek zwierzęcych, dokładnie wielokrotnie przemielonych i wzbogaconych dodatkami smakowymi, aromatami, konserwantami, ulepszaczami i innymi podobnymi świństwami.
    Chciałbym poza takimi zbawiennymi radami i naukami światłych kapłanów, dotyczącymi zdrowego życia duchowego i fizycznego, jak: częste korzystanie z Sakramentów Świętych (Spowiedzi, Eucharystii, Namaszczenia Chorych); częste chodzenie do kościoła i uczestniczenie we Mszy św.; czytanie Psalmów, uświęcających naszą duszę i odpędzających chorobotwórcze działania upadłych duchów; życie według Przykazań Bożych; pielęgnowanie w sobie cnót chrześcijańskich (modlitwy, postu, jałmużny i in.); znoszenie chorób z cierpliwością i dziękczynieniem; uświęcanie naszej natury wodą święconą i przaśnym chlebem, przyjmowanymi rano na czczo; korzystanie z poświęconej lub egzorcyzmowanej wody, soli i oleju do spożywania, święcenia domu; korzystanie z kąpieli w świętych źródłach; namaszczanie poświęconym olejem, pobranym z cudownych mirotoczących ikon – gorąco polecić jeszcze korzystanie z mocy Znaku naszej Wiary – KRZYŻA. Znak Krzyża uświęca, zabija zarazki, przemienia własności wody i pokarmów, uzdatnia je nawet wtedy, gdy są zatrute. Przed spożyciem jakichkolwiek pokarmów czy napojów odmówmy krótką modlitwę dziękczynną za nie do Pana Boga, prosząc Go o ich pobłogosławienie, a następnie wykonajmy nad nimi znak Krzyża.
    I jeszcze jedno: po przyniesieniu do domu zakupionych produktów lub czegokolwiek musimy natychmiast usunąć (zdrapać…) naniesione na nie kody kreskowe, zawierające znak bestii – liczbę 666, a następnie artykuły te lub przedmioty pokropić wodą święconą i przeżegnać znakiem Krzyża. Niech to stanie się naszym codziennym przyzwyczajeniem. Trzeba się bronić!
    Źródło:
    Будьте здоровы! Эти продукты есть уже нельзя, берегите здоровье
    http://3rim.info/9535-budte-zdorovy-eti-produkty-est-uzhe-nelzya-beregite-zdorove.html

    Nieco informacji o szkodliwości dodatków chemicznych w produktach żywnościowych. Podaje je według bardzo podobnego artykułu, który przetłumaczyłem w 2016 r.
    Glutaminian sodu E-621. Nie wolno spożywać produktów z dodatkiem E-621 (glutaminianu sodu). Należy wziąć opakowanie towaru w sklepie i przeczytać. Jeśli podany jest glutaminian sodu, nie kupujcie go w ogóle. Glutaminian sodu jest wzmacniaczem smaku. Obecnie dodaje się go nawet do najbardziej nieoczekiwanych produktów, aby „podłapać” na nie klientów. Bądźcie uważni!
    Zamienniki cukru (słodziki). Wszystkie zamienniki cukru mają silne działanie żółciopędne. U osób z chorobami dróg żółciowych słodziki mogą nasilić przebieg choroby. A w napojach gazowanych słodziki w ogóle mało kto traktuje poważnie, a za wodę z „zero kalorii” płaci gruczoł krokowy.
    Acesulfam – E950. (ang. – Sweet One – słodki). W 1974 roku, w Stanach Zjednoczonych uznany przez lekarzy za wolno działającą truciznę, zdolną przyspieszyć rozwój nowotworów złośliwych.
    Aspartam – E951. Nazwa handlowa: sweetle, slastilin, sukrazid, nutrisvit. W 1985 roku wykryto chemiczną niestabilność aspartamu: w temperaturze około 30 stopni Celsjusza w wodzie gazowanej rozkłada się on na rakotwórczy formaldehyd (kancerogenna klasa A), metanol i fenyloalaninę.
    Cyklaminian – E952 (tsyukli). Od 1969 roku zakazany w Stanach Zjednoczonych, Francji, Wielkiej Brytanii i jeszcze w szeregu krajów z powodu podejrzeń, że ta substancja słodząca wywołuje niewydolność nerek. W krajach byłego Związku Radzieckiego najbardziej rozpowszechniony ze względu na niską cenę.
    Ksylitol – E967.
    Sorbit – E420. W większych dawkach (ponad 30 gramów przy jednokrotnym spożyciu) powoduje rozstrój żołądka.
    Trans – tłuszcze. Trans – tłuszcze – to specyficzny rodzaj tłuszczów nienasyconych wytwarzanych sztucznie. Płynne oleje roślinne są przekształcane w procesie uwodorniania w stałe tłuszcze roślinne – margaryny, tłuszcze kulinarne, spożywcze. Uwodornione tłuszcze mają zniekształconą strukturę molekularną, nie charakterystyczną dla związków naturalnych. Osadzając się w komórkach naszego ciała, trans – tłuszcze zakłócają metabolizm komórkowy. Uwodornione tłuszcze nie dopuszczają do pełnowartościowego odżywiania komórek i przyczyniają się do gromadzenia toksyn, co jest przyczyną chorób.

    Tłumaczył Andrzej Leszczyński
    24.5.2018 r.

  2. hucpa said

    Dziś to obraz nędzy i rozpaczy, zażydzone na obraz prawdziwej monarchii angiuelskiej.

  3. .243 said

    ad 1; po tym wywodzie najlepiej gryzc ziemie(doslownie)

  4. Boydar said

    To wszystko co pod (1) to nieprawda. Raka dostajemy z czystej wody. W brudnej raków nie ma.

  5. VAV said

    Bardzo interesujacy program o duchowosci Rtm W. Pileckiego.

Sorry, the comment form is closed at this time.